Dodaj do ulubionych

grzech zaniechania

03.08.08, 15:26
Sobota , wcześnie rano, jadę z rodziną zawieść ich na zasłużony
urlop do najpiękniejszych lasów i wodospadów w Polsce. Przed nami
prawie 500 km drogi, niedziałająca klimatyzacja i ponad 80 letnia
babcia, dla której taka trasa jest mega męcząca. Musi być szybko
sprawnie i bez stresów. Samochód na maxa wypchany ludźmi i bagażami.
Jedziemy. Trasa katowicka ,miła rozmowa, dawno się nie
widzieliśmy... I nagle jadąc prawym pasem zauważam wbite we mnie
proszące, brązowe oczy.... To był pies, młody wilczur, siedzący na
pasie zieleni po lewej, między jezdniami. Ktoś go musiał potrącić,
lecz pies siedział , nie mogąc się ruszyć w jakąkolwiek stronę ze
względu na jadące z obu stron samochody.
Pierwsza reakcja - zjechanie na pobocze, tłumacząc rodzinie co było
widać, chęć pomocy...Poczym wyjeżdżam z powrotem na trasę i jadę
dalej- bo rodzina ostro zareagowała mówiąc- daj spokój , ktoś go
weźmie, zawiadomi, gdzie go byśmy wpakowali, nic nie da się zrobić
itp.....
Powrót po jakiś 10 h. Wypatrywanie psa. Świadomość , że skazało się
go na : 1 śmierć w wyniku potrącenia w męczarniach, godzinami, bez
pomocy.
2 śmierć w wyniku niekontrolowanego wyjścia na trasę- niezła opcja
bo zginął szybko ( ale czy nie było konsekwencji w postaci wypadku?!)
3 ktoś mądrzejszy, kto ma serce odpowiednio zareagował. Pies jest
bezpieczny. ( marzenie)
Teraz bardzo mnie boli moja bezmyślność. Można było - albo spróbować
zdjąć psa z tego miejsca, w kamizelce odblaskowej. W ostateczności
zadzwonić na policję- bo nawet jeśli zbagatelizowali by problem
rannego psa, to widmo wypadku, gdy będzie próbował wejść na jezdnię
powinno zrobić na nich wrażenie. Czuję się jak świnia, nie obrażając
oczywiście tych cudownych stworzeń..... Zastanawiam się, jak długo
jeszcze będę czuć się tak jak teraz, jak długo będę mieć wyrzuty
sumienia, i jak bardzo musi boleć nauka na przyszłość, żeby już
nigdy nie zachować się tak jak teraz. Żeby nigdy już nie popełnić
grzechu zaniechania.
Obserwuj wątek
    • demi77 Re: grzech zaniechania 03.08.08, 16:10
      Witaj,

      może to zabrzmi dziwnie, ale bardzo się cieszę, że masz takie
      podejście. Masz wyrzuty sumienia z powodu rannego psa, ktoś inny
      olałby sprawe. Czasu nie cofniesz, na przyszłość już wiesz jak
      zareagowac - nie dać sie namowom i pomóc cierpiącemu zwierzęciu,
      wystarczy zadzwonić w odpowiednie miejsce. Nie obwiniaj się, może
      naprawdę ktos mu pomógł. Tak myśl przynajmniej.

      Natomaist, co ja bym zrobiła, to porozmawiała z rodziną i
      powiedziała im jak sie z tym czuje i że jest mi przykro, że okazali
      obojętność na los tego psa. Bo to oni sprawili, że tak sie czujesz.
      I zaznaczyłabym, że następnym razem zareaguje. Najlepiej wtedy
      dzwonić do TOZ i do pobliskiej straży miejskiej. Nie wiem, gdzie to
      dokładnie miało miejsce... Nie musicie odrazu go brać, to może być
      czyjś pies.
      Poza tym, zastanow sie, czy aby ten pies był na pewno ranny, może po
      prostu siedział, a Ty niepotrzebnie się zadręczasz. Ja jestem
      strasznie wrażliwa na punkcie zwierzaków i czasem też mam wrażenie,
      że jakieś stworzonko cierpi, a tu okazuje sie, że mu jest bardzo
      dobrze :)
      • ca-ti Re: grzech zaniechania 03.08.08, 16:34
        demi77 napisała:

        >
        > Natomaist, co ja bym zrobiła, to porozmawiała z rodziną i
        > powiedziała im jak sie z tym czuje i że jest mi przykro, że
        okazali
        > obojętność na los tego psa. Bo to oni sprawili, że tak sie
        czujesz.



        Nieprawda. Nikt nie może sprawić, że Ty się jakoś poczujesz.
        A to co Ci proponuje Demi, to zrzucanie odpowiedzialności na innych.

        Masz wyrzuty sumienia, bo nie zrobiłeś czegoś co mieści się w Twoim
        systemie wartości, a Ty tego zaniechałeś. Pamiętaj, że poczucie
        winy, to strata czasu i energii, takie działanie "zamiast".
        Czasu nie cofniesz, zwierzakowi nie pomożesz ( teraz), a męczysz się
        rozpamiętywaniem przeszłości.
        Zrobiłeś co zrobiłeś. Trudno Ci teraz zaakceptować ten fakt, przyjąć
        do wiadomości że TAK się zachowaeś, dlatego katujesz się wyrzutami
        sumienia.




        • model.testowy Re: grzech zaniechania 03.08.08, 16:43
          ca-ti napisała:

          > ... Nikt nie może sprawić, że Ty się jakoś poczujesz.

          To Twoje generalne twierdzenie czy tylko w kontekście tego konkretnego przypadku.
          • ca-ti Re: grzech zaniechania 03.08.08, 17:37
            model.testowy napisał:

            > ca-ti napisała:
            >
            > > ... Nikt nie może sprawić, że Ty się jakoś poczujesz.
            >
            > To Twoje generalne twierdzenie czy tylko w kontekście tego
            konkretnego przypadk
            > u.


            Generalne.
            • model.testowy Re: grzech zaniechania 03.08.08, 18:11
              No to w taki razie przesadzasz.
              • ca-ti Re: grzech zaniechania 03.08.08, 18:21
                model.testowy napisał:

                > No to w taki razie przesadzasz.


                Nie.
                • model.testowy Re: grzech zaniechania 03.08.08, 18:25
                  ca-ti napisała:

                  > ... Nikt nie może sprawić, że Ty się jakoś poczujesz.

                  Czyli co, człowiek-sciana? Wszystko spływa? Oddziaływanie jednych na drugich to mit? Zabobon? Nikt nikogo nie może zranić?
                  Rozwiń swoją myśl, bo może coś źle rozumiem.
                  • ca-ti Re: grzech zaniechania 03.08.08, 18:46
                    model.testowy napisał:

                    > ca-ti napisała:
                    >
                    > > ... Nikt nie może sprawić, że Ty się jakoś poczujesz.
                    >
                    > Czyli co, człowiek-sciana? Wszystko spływa? Oddziaływanie jednych
                    na drugich to
                    > mit? Zabobon? Nikt nikogo nie może zranić?
                    > Rozwiń swoją myśl, bo może coś źle rozumiem.

                    Słuchaj, po pierwsze mam wrażenie, że Ty już masz wyrobione zdanie w
                    tej kwestii - i OK., Twoje prawo. Staram się nie przekonywać ludzi
                    do tego, żeby myśleli jak ja, wyrażam swoje opinie, ale daję prawo
                    innym, żeby się ze mną nie zgadzali. To tak tytułem "wprowadzenia".

                    Ale skoro rzeczywiście Cię to interesuje, to powiem tak: nie
                    twierdzę, że nikt na nikogo nie oddziauje, ani nie może go zranić
                    itp. Może, pod warunkiem, że Ty będziesz miał w sobie taką
                    możliwość, gotowość. Innymi słowy zależy to od Twojej konstrukcji
                    psychicznej, wyznawanych wartości, przekonań.
                    Czy sądzisz, że gdyby dwoje ludzi zostało poddanych temu samemu
                    oddziaływaniu drugiego człowieka, to obaj mieliby dokładnie takie
                    same uczucia w sobie? Jestem przekonana, że nie. Oczywiście tak
                    MOGŁO BY się zdarzyć, ale NIE MUSIAŁO.
                    Więcej nawet, ten sam człowiek poddany temu oddziaływaniu w różnym
                    czasie, np. w odstępie kilku lat, nie musiałby czuć tego samego.
                    Uczucia pojawiają się W NAS, a nie są jakąś wartością bezwględną i
                    obiektywną, którą można manipulować w dowolny sposób bez naszego w
                    tym udziału. My decydujemy o tym jak się czujemy.

          • tugenna Re: grzech zaniechania 04.08.08, 08:38
            ca-ti napisała:
            >
            > > ... Nikt nie może sprawić, że Ty się jakoś poczujesz.
            >


            Moj Boze! zastanow sie co piszesz, a nie sztywno wprowadzaj w zycie
            wyczytane prawidlowosci

            poza tym, unikaj wielkich kwantyfikatorow!!!!!!!!!!
            • ca-ti Re: grzech zaniechania 04.08.08, 10:20
              tugenna napisała:

              > ca-ti napisała:
              > >
              > > > ... Nikt nie może sprawić, że Ty się jakoś poczujesz.
              > >
              >
              >
              > Moj Boze! zastanow sie co piszesz, a nie sztywno wprowadzaj w
              zycie
              > wyczytane prawidlowosci
              >
              > poza tym, unikaj wielkich kwantyfikatorow!!!!!!!!!!


              Skąd pomysł, że będę zainteresowana Twoją oceną? Lub czyjąkolwiek
              oceną?
              Dzień, w którym nie pouczysz kogoś co ma robić uważasz za stracony
              czy własną bezmyślność projektujesz na mnie?
              Gdybyś miała wątpliwości - forum służy do wymiany myśli i poglądów,
              różnych od Twoich również.
              • tugenna Re: grzech zaniechania 04.08.08, 12:13
                ca-ti napisała:

                > tugenna napisała:
                >
                > > ca-ti napisała:
                > > >
                > > > > ... Nikt nie może sprawić, że Ty się jakoś poczujesz.
                > > >
                > >
                > >
                > > Moj Boze! zastanow sie co piszesz, a nie sztywno wprowadzaj w
                > zycie
                > > wyczytane prawidlowosci
                > >
                > > poza tym, unikaj wielkich kwantyfikatorow!!!!!!!!!!
                >
                >
                > Skąd pomysł, że będę zainteresowana Twoją oceną? Lub czyjąkolwiek
                > oceną?
                > Dzień, w którym nie pouczysz kogoś co ma robić uważasz za stracony
                > czy własną bezmyślność projektujesz na mnie?


                :D

                > Gdybyś miała wątpliwości - forum służy do wymiany myśli i
                poglądów,
                > różnych od Twoich również.

                otoz to! wymianie mysli i opinii
                Ty zdaje sie, nie widzisz roznicy pomiedzy opinia a Twoim dictum,

                skwapliwie karmisz 'radami' osoby na forum

                wkraczam z moja opinia, kiedy zaistnieje koniecznosc ;D

                poza tym nauka dla Ciebie:
                w obszarze wiedzy, ktorej tu dotykasz, nie ma praw
                jak pisalam w poscie wyzej
                sa jedynie prawidlowosci :)))



              • tugenna co do zarzucanej mi bezmyslnosci... 04.08.08, 12:27
                ca-ti napisała:
                > > >
                > > > > ... Nikt nie może sprawić, że Ty się jakoś poczujesz.
                > > >

                a co powiesz, jesli idac ulica wpadnie na Ciebie dajmy na to
                samobojca, motocyklista, ktory uczyni Cie inwalidka do konca zycia?

                nie sprawi on, ze Ty sie 'jakos poczujesz'?
                to przyklad ekstremalny, mozna ich jednak wymienic mnostwo

                mysl...
        • mahadeva Re: grzech zaniechania 03.08.08, 17:15
          ja mysle, ze ona sie meczy, ze ma taka glupia rodzine
          przeciez nie z powodu psa - jak slusznie mowisz, nic juz sie nie da
          zrobic
          ale zlosc w niej sie rodzi, ze jej wlasna rodzina to takie swinie,
          tylko ona chciala psa ratowac
          • ca-ti Re: grzech zaniechania 03.08.08, 17:43
            mahadeva napisała:

            > ja mysle, ze ona sie meczy, ze ma taka glupia rodzine
            > przeciez nie z powodu psa - jak slusznie mowisz, nic juz sie nie
            da
            > zrobic
            > ale zlosc w niej sie rodzi, ze jej wlasna rodzina to takie swinie,
            > tylko ona chciala psa ratowac


            Teraz bardzo mnie boli moja bezmyślność. Można było - albo spróbować
            zdjąć psa z tego miejsca, w kamizelce odblaskowej. W ostateczności
            zadzwonić na policję- bo nawet jeśli zbagatelizowali by problem
            rannego psa, to widmo wypadku, gdy będzie próbował wejść na jezdnię
            powinno zrobić na nich wrażenie. Czuję się jak świnia, nie obrażając
            oczywiście tych cudownych stworzeń..... Zastanawiam się, jak długo
            jeszcze będę czuć się tak jak teraz, jak długo będę mieć wyrzuty
            sumienia, i jak bardzo musi boleć nauka na przyszłość, żeby już
            nigdy nie zachować się tak jak teraz. Żeby nigdy już nie popełnić
            grzechu zaniechania

            Wkleiłam Ci ten fragment gdzie autor/ka pisze, jak się czuje.
            Nie piszę jaką ma głupią rodzinę i że oni to świnie, tylko, że sam
            się czuje jak świnia. To spora różnica, na korzyść autora postu.
            • mahadeva Re: grzech zaniechania 03.08.08, 18:01
              oj... ja po prostu mowie, co mysle: czasem mamy jakies niemile
              uczucia, ale ciezko je szybko zdiagnozwoac intelektualnie... moze
              tez napisalam, co ja bym czula... przeciez gdyby autorka jechala
              sama, pewnie pomoglaby psu i juz, ale ona nie chciala sie stawiac
              rodzinie i przez to ma obsesyjne mysli o biednym psie
    • mahadeva Re: grzech zaniechania 03.08.08, 17:13
      nie przejmuj sie nie takie rzeczy ludzie robia zwierzetom, moze
      zreszta ktos go uratowal, wiec jesli chodzi o psa to sie nie martw

      bardziej mnie martwie, ze widze, ze jestes zla na swoja glupia
      rodzine i nie wiesz, jak sobie z tym poradzic! co to za argument:
      gdzie go wpakujemy? mozna przeciez kogos wezwac po niego, ja sie nie
      znam, ale wystraczyloby zadzownic do jakiego weta czy cos...

      ja cale szczescie nie mam rodziny i coraz odwazniej unikam zlych
      ludzi, ale do tego trzeba odwagi, robie co chce i jacys glupole nie
      moga mi mowic, czy mam ratowac psa czy nie
      • ca-ti Re: grzech zaniechania 03.08.08, 17:49
        mahadeva napisała:

        > nie przejmuj sie nie takie rzeczy ludzie robia zwierzetom, moze
        > zreszta ktos go uratowal, wiec jesli chodzi o psa to sie nie martw
        >
        > To niestety tragiczna prawda. Na szczęście są też inni, którzy
        robią dużo dobrego.
        Autor postu, moim zdaniem, należy do tych wrażliwych, którzy nigdy
        świadomie nie wyrządziliby nikomu krzywdy.
        Nie ma sensu "pociesznie go", że są na świecie więksi dranie...
        :-)))
    • lifeisaparadox Re: grzech zaniechania 03.08.08, 18:01
      Dajcie juz swiety spokoj temu psu.

      "Troskliwi" ludzie wogole nie zauwarzaja ze strasznie wszystko chca kontrolowac,
      po swojej mysli, zupelnie nie liczac sie z uczuciami innych, tylko z wlasna
      "telepatyczna empatia" (urojona), dbaja o swiat tak naprawde tlamszac i
      zadreczajac innych swoja paranoiczna dobrotliwoscia i nadopiekunczoscia.
      I jeszcze wyrzuty sumienia - to juz sie klasyfikuje do psychiatryka normalnie...

      To tak na ostudzenie, odrobina truizmu.
      • ca-ti Re: grzech zaniechania 03.08.08, 18:25
        lifeisaparadox napisał:

        > Dajcie juz swiety spokoj temu psu.
        >
        > "Troskliwi" ludzie wogole nie zauwarzaja ze strasznie wszystko
        chca kontrolowac
        > ,
        > po swojej mysli, zupelnie nie liczac sie z uczuciami innych, tylko
        z wlasna
        > "telepatyczna empatia" (urojona), dbaja o swiat tak naprawde
        tlamszac i
        > zadreczajac innych swoja paranoiczna dobrotliwoscia i
        nadopiekunczoscia.
        > I jeszcze wyrzuty sumienia - to juz sie klasyfikuje do
        psychiatryka normalnie..
        > .
        >
        > To tak na ostudzenie, odrobina truizmu.
        >


        Powiedziałam to samo, tylko bardziej...hm... oględnie. Ale podoba mi
        się... :-)))))))
        • lifeisaparadox Re: grzech zaniechania 03.08.08, 19:23
          ca-ti napisała:


          > Powiedziałam to samo, tylko bardziej...hm... oględnie. Ale podoba mi
          > się... :-)))))))

          Dobrze ze jestes na tym forum :))) jest nadzieja ze kompletnie nie wpadnie w
          czelusc neurotyzmu
          • ca-ti Re: grzech zaniechania 03.08.08, 20:08
            lifeisaparadox napisał:

            > ca-ti napisała:
            >
            >
            > > Powiedziałam to samo, tylko bardziej...hm... oględnie. Ale
            podoba mi
            > > się... :-)))))))
            >
            > Dobrze ze jestes na tym forum :))) jest nadzieja ze kompletnie nie
            wpadnie w
            > czelusc neurotyzmu
            >
            >

            Dzięki :-)))
      • leda16 Re: grzech zaniechania 03.08.08, 23:59
        Dajcie juz swiety spokoj temu psu. I jeszcze wyrzuty sumienia - to juz sie klasyfikuje do psychiatryka normalnie..


        Ty się nawet do psychiatryka nie kwalifikujesz, bo psychopatia jest nieuleczalna!
        • lifeisaparadox Re: grzech zaniechania 04.08.08, 14:53
          To niegrzeczne tak napadac na przypadkowych ludzi bez powodu leda16
        • gocha033 o Boshe vel Boszsze:) 08.08.08, 16:20
          leda16 napisała:
          > Ty się nawet do psychiatryka nie kwalifikujesz, bo psychopatia
          jest nieuleczalna!

          I znowu Bitwa pod Grunwaldem (vel Tannenbergiem) - odslona 598 :)
    • konto_online Re: grzech zaniechania 03.08.08, 18:16
      telefon do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w zupełności by wystarczył
    • spinline Re: No tak piesek... 03.08.08, 19:47
      Piesek siedzi i oczkami swieci, jednak moze pare tygodni temu
      pogryzl niewinne dziecko, przestarszyl kogos tam, napadl i pogryzl
      kotka i tak bez liku. A obok ciebie siedzi twoja babcia 80 lat
      ktora tez ma swoje potrzeby i ktora chciala wam zrobic przyjemnosc
      a ty nie liczac sie z nia i z tym jak sie czuje babcia w nagrzanym
      jak konserwa samochodzie wypatrujesz psa, czyzbys miala wiecej
      litosci dla psa niz dla wlasnej babci?
      • konto_online Re: No tak piesek... 03.08.08, 19:57
        fałszywa alternatywa
      • ca-ti Re: No tak piesek... 03.08.08, 20:09
        spinline napisała:

        > Piesek siedzi i oczkami swieci, jednak moze pare tygodni temu
        > pogryzl niewinne dziecko, przestarszyl kogos tam, napadl i pogryzl
        > kotka i tak bez liku. A obok ciebie siedzi twoja babcia 80 lat
        > ktora tez ma swoje potrzeby i ktora chciala wam zrobic przyjemnosc
        > a ty nie liczac sie z nia i z tym jak sie czuje babcia w
        nagrzanym
        > jak konserwa samochodzie wypatrujesz psa, czyzbys miala wiecej
        > litosci dla psa niz dla wlasnej babci?




        Ot i neuorotyzm w czystej postaci :-)))
        • lifeisaparadox Re: No tak piesek... 03.08.08, 20:17
          Przypuszczam ze z tym tokiem wspolczucia to autorka z pozaru we wlasnym domu,
          ratowala by pluszowego, bezbronnego misia zamiast niedoleznej babci.
          No bo mis taki pozytywny, przytulasek, a babcia to czasem wredna, dozarta w
          sumie... nie?
          • konto_online Re: No tak piesek... 03.08.08, 22:01
            udajesz, że nie rozumiesz iż kwestia babci i kwestia psa to dwie odrębne sprawy,
            czy tylko taki wredny jesteś?

            • lifeisaparadox Re: No tak piesek... 03.08.08, 23:17
              Dobra, nie bede wredny, ale jest w tym dupne ziarno prawdy.
          • tugenna Re: No tak piesek... 04.08.08, 08:41
            lifeisaparadox napisał:

            > Przypuszczam ze z tym tokiem wspolczucia to autorka z pozaru we
            wlasnym domu,
            > ratowala by pluszowego, bezbronnego misia zamiast niedoleznej
            babci.
            > No bo mis taki pozytywny, przytulasek, a babcia to czasem wredna,
            dozarta w
            > sumie... nie?
            >

            hahaha
        • spinline Re: No tak piesek... 03.08.08, 20:20
          A mnie mierzi ten caly ckliwy watek na temat psa. A pare godzin
          pozniej i tak wpieprzala smazone kotlety schabowe... tak to kochamy
          te zwierzaczki.

          Ja bym cos tam zrobila napewno,przynajmniej zadzwonila o pomoc dla
          pa, jednak babcia bylaby dla mnie njwazniejsza.
          • jan_stereo Re: No tak piesek... 03.08.08, 21:33
            spinline napisała:

            > Ja bym cos tam zrobila napewno,przynajmniej zadzwonila o pomoc dla
            > psa, jednak babcia bylaby dla mnie njwazniejsza.

            A gdyby to babcia siedziala na ulicy, a pies byl juz w samochodzie, co wowczas ?
      • szarylemur Re: No tak piesek... 03.08.08, 20:15
        idac tym tropem moznaby szybko i babcie z-byc-moze-popelnionych-grzechow
        rozliczyc...
        i znow nie wiadomo, komu dac wiecej uwagi...
        • lifeisaparadox Re: No tak piesek... 03.08.08, 20:19
          szarylemur napisała:

          > idac tym tropem moznaby szybko i babcie z-byc-moze-popelnionych-grzechow
          > rozliczyc...
          > i znow nie wiadomo, komu dac wiecej uwagi...

          .......
      • jan_stereo Re: No tak piesek... 03.08.08, 21:40
        spinline napisała:

        > Piesek siedzi i oczkami swieci, jednak moze pare tygodni temu
        > pogryzl niewinne dziecko, przestarszyl kogos tam, napadl i pogryzl
        > kotka i tak bez liku. A obok ciebie siedzi twoja babcia 80 lat
        > ktora tez ma swoje potrzeby ....


        A jesli to babcia kilka tygodni wczesniej strzelala z jarzebiny do kotkow i halasujaych dzieci (jednemu wybila oko), a w zamrazalniku trzyma uduszonego wlasnorecznie golebia ktory chcial usiasc na jej parapecie, co wowczas ?
        • spinline Re: Co ja na to.. 03.08.08, 21:46
          a w zamrazalniku trzyma uduszonego wlasnorecznie golebia ktory
          chcial usiasc na jej parapecie, co wowczas ?
          ......
          Ze jest bardzo rozrzutna, kto to dzis dusi golebie, chodowac,
          karmic, trenowac i meldunki wysylac.
          • jan_stereo Re: Co ja na to.. 03.08.08, 21:51
            spinline napisała:

            > Ze jest bardzo rozrzutna, kto to dzis dusi golebie, chodowac,
            > karmic, trenowac i meldunki wysylac.

            Sama widzisz,psa tez mozna by wziac i hodowac, trenowac i meldunki wysylac, zamiast rozrzutnie zostawiac na drodze :"))
            • spinline Re: Co ja na to.. 03.08.08, 21:54
              A co bys Ty Janie zrobil?
              • jan_stereo Re: Co ja na to.. 03.08.08, 21:59
                spinline napisała:

                > A co bys Ty Janie zrobil?

                psa bym uspil, nikt by go juz wiecej nie potracil..
                • lifeisaparadox Re: Co ja na to.. 03.08.08, 23:19
                  rotfl..... :D
                  • mala.mi74 Re: Co ja na to.. 04.08.08, 10:06
                    Co Wy wypisujecie za bzdury. Mam wrazenie,ze sami jestescie bez
                    serca i próbujecie racjonalizowac to ,poprzez krytyke kogos kto
                    słusznie ma wyrzuty sumienia.
                    Trzeba było zadzwonic chocby na policje ,oni musieliby to dalej
                    zgłosić lub sami się tym zając bo bieganie bezdomnego psa bez
                    smyczy i opiekuna nie jest zgodne z prawem,a na drodze stanowi
                    jeszcze bezposrednie zagrozenia dla ruchu. Pewnie policja
                    zawiadomiła by kogo trzeba i trafiłby do weterynarza ewn.
                    schroniska.
                    Na drugi raz zadzwoń z drogi.
      • malte1 Re: No tak piesek... 08.08.08, 15:49
        to moze jeszcze jeden kroczek, i nastepnym razem olejemy lezacego na poboczu
        czlowieka, podazajac przy tym tokiem rozumowania spinline - "moze pare tygodni
        temu zakatowal niewinne dziecko, przestraszyl kogos tam, napadl i zgwalcil
        jakiegos kociaka w mini, i tak bez liku".

        a babcia? przezyla dwie wojny, przyzylaby i transport pieska w tych
        "nieprawdopodobnie" ciezkich warunkach.
    • nina9999999 Re: grzech zaniechania 07.08.08, 22:38
      ocenianie, próba pomocy, próba zgnojenia... nic więcej. a nie wpadło
      komukolwiek do głowy, że to ostrzeżenie... każdy z nas ma czasem
      swój grzech zaniechania. może dzięki tej opowiastce o psie
      ktoś ,kiedyś zachowa się inaczej, prawidłowo , tak jak powinien.
      • shachar Re: grzech zaniechania 07.08.08, 23:14
        nie bardzo chce mi sie czytac wpisy wyzej, napisalas, zawiesc rodzine, ,masz
        poczucie ze ciagle ich zawodzisz?
        domorosly sykoanalityk zorzyk
        • shachar Re: grzech zaniechania 07.08.08, 23:15
          jade z rodzina zawiesc ich, no nie moge
    • basia2012 Re: grzech zaniechania 08.08.08, 06:08
      Dobrze że jesteś wyczulona na sprawy zwierząt ,znaczy to że masz
      sumienie a ono pozwala ocenic co jest dobre a co złe ,oddziela
      ziarno od plew nie pozwala wykożystac,a pomóc tam gdzie jest ta
      pomoc potrzebna,zreguły intuicja podpowiada potem jak
      postępowac. POZDR.BASIA
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka