Dodaj do ulubionych

człowiek jak narkotyk...

01.09.08, 23:42
Zbierałam się aby o tym napisać, bo już sama nie wiem co robić.
Historia jest długa i skomplikowana, napiszę w skrócie w czym problem.

Właściwie temat powinien brzmieć: moja przygoda z netem..ale w końcowej fazie
chodzi właśnie o...uzależnienie.

Poznałyśmy się przez internet na pewnym forum. Miałam zły dzień, więc chciała
mi pomóc, a ja niechętna temu- wiedziona przykrymi doświadczeniami (a
właściwie jednym doświadczniem) kontaktu z osobą z internetu,obiecałam
sobie,że już nigdy przenigdy nie nawiąże z nikim kontaktu z kimś z internetu.
Ale dobrze,okazja rozwiązania problemu i chęć czyjejś pomocy, zachęciły mnie
do odpowiedzi tejże osobie.

Znajomość szybko się rozwijała. Owszem, na początku pomogła,w końcu to
psycholog :( na razie bez papierka, ale zna się na tym i to niemało.

Nie znałam jej wcześniej z forum, na którym przebywałam od jakiegoś czasu,
ponieważ miałam przerwę. Nie wiedziałam więc w czym rzecz...mianowicie, że
kobieta ma poważne problemy, z którymi nie może sobie poradzić. Więc
rozmawiałyśmy, rozmawiałyśmy....Nawet po kilka godzin dziennie. Sprawy zaczęły
się komplikować i to nieźle, zostały wpąlatne inne osoby, i wyszła afera
związana z jej przeszłością :/

Odchodziła i wracała, robiła "szopki" w stylu, że się zabije.
Nawet nie wiem, w którym momencie stała się mi bardzo bliska, tak że nie
potrafiłam wytrzymać dnia bez rozmowy z nią.
Nie rozumiałam siebie, i nadal nie rozumiem, bo: manipulowała(twierdzi, że
nie), kłamała itp, itd. A mimo to, nie chcę tracić z nią kontaktu.

Dodam, że spotkałyśmu się, a mieszkamy od siebie dość daleko.
I to chyba też był mój błąd. Bo już nie jest dla mnie tylko nickiem.

Ech... trudno mi o tym pisać i myśleć.

Chyba muszę iść na odwyk :((
Obserwuj wątek
    • neopsycholog Re: człowiek jak narkotyk... 03.09.08, 17:58
      tak, ona jak piszesz zna się na rzeczy - jest jeszcze nie wykształconym
      psychologiem a już jak widzę nie ma dla niej ratunku - chyba że sie obudzi :)

      niestety z psychologii wychodzi więcej pacjentów niż pomagających :)
      bo nie mają dystansu, bo nie mają umiejętności pomagania ludziom, a mają
      uzależniania ich od siebie i tutaj mogłaś - zaznaczam mogłaś - paść ofiarą
      takiej manipulacji :( cóż ludzie się tam uczący testują sobie na innych nowo
      nabyte umiejętności :( - to niedopuszczalne :(

      wystarczy że wywaliłaś to z siebie i uświadomiłaś sobie - bo to właśnie ten
      niezbędny dystans do sprawy jakiego nabrałaś pisząc ten tekst - odwyk jest zbędny :)

      Pozdrawiam,
      NeoPsycholog :)
      • iselle Re: człowiek jak narkotyk... 03.09.08, 18:04
        Jestem w niemal identycznej sytuacji i myślę że powinnyśmy obie
        uciekać od takiej znajomości, ja już jestem wrakiem. Nie wiem czy
        uda mi się uwolnić z tego... walczę już kilka miesięcy.
        • t_oja Re: człowiek jak narkotyk... 07.09.08, 23:29
          iselle, nadal masz kontakt z tą osobą?

          neopsycholog masz rację, w dużej części ;)
          Dodam, że ma osobowość syntoniczną :( To ma znaczenie, i to niemałe na jej
          relacje z innymi.

          Znajomość ma też swoje plusy,i to mnie trzyma :/

          • iselle Re: człowiek jak narkotyk... 08.09.08, 22:04
            Właśnie o to chodzi że ta osoba pozbawia mnie kontaktu
            jakiegokolwiek a potem przychodzi jakby nigdy nic... i żeruje na
            moich emocjach.
            • t_oja Re: człowiek jak narkotyk... 08.09.08, 23:08
              iselle napisała:

              > Właśnie o to chodzi że ta osoba pozbawia mnie kontaktu
              > jakiegokolwiek a potem przychodzi jakby nigdy nic... i żeruje na
              > moich emocjach.

              dokładnie mam tak samo :((

              teraz też milczy, wiem że wróci a ja będę się cieszyć jak głupia...
              • rzeka.suf Re: człowiek jak narkoman... 09.09.08, 00:10
                ciekawe, czy piszecie o tej samej osobie...
                ciekawe, czy ta osoba/ y dziala tak ' narkotycznie' na wszystkich czy tylko na
                was...
                • t_oja Re: człowiek jak narkoman... 09.09.08, 00:21
                  rzeka.suf napisała:

                  > ciekawe, czy piszecie o tej samej osobie...
                  > ciekawe, czy ta osoba/ y dziala tak ' narkotycznie' na wszystkich czy tylko na
                  > was...

                  To na pewno nie jest ta sama osoba.
                  W moim przypadku ta osoba ma bardzo magnetyczną osobowość, ale to nie o to
                  chodzi. Sprawiła, że inaczej spojrzałam na różne sprawy, na relacje
                  międzyludzkie (z tej dobrej strony). Pozwoliła mi się otworzyć na emocje,
                  uczucia. Może to dlatego tak się czuję. Ale nie sądzę... Jak już pisałam jest mi
                  bardzo bliska :(
                  • rzeka.suf Re: człowiek jak narkoman... 09.09.08, 00:35
                    wiec o co chodzi?
                    czy ta osoba sprawia jakies wielkie problemy tobie? nie umiesz sie od niej
                    odwrocic, mimo ze bys tego chciala? czy chcesz odejsc, ale czujesz sie jakos
                    emocjonalnie szantazowana?
                    nie rozumiem, jak widzisz ...
                    • t_oja Re: człowiek jak narkoman... 09.09.08, 09:41
                      rzeka.suf napisała:

                      > wiec o co chodzi?
                      > czy ta osoba sprawia jakies wielkie problemy tobie? nie umiesz sie od niej
                      > odwrocic, mimo ze bys tego chciala? czy chcesz odejsc, ale czujesz sie jakos
                      > emocjonalnie szantazowana?
                      > nie rozumiem, jak widzisz ...

                      Tak, sprawia, że mam mętlik w głowie bo z jednej strony chciałabym zerwać
                      kontakt, a z drugiej tego nie chcę, bo wiem, że brakowałoby mi jej, rozmów,
                      głosu, obecności, samego tego, że jest.

                      Był czas, że czułam się emocjonalnie szantażowana, oczywiście ona twierdzi że to
                      nigdy nie miało miejsca, bo nigdy by tego nie zrobiła...Bo przecież mnie kocha,
                      jestem jej najbliższą sercu osobą.

                      Kiedyś nazwała się Femme Fatale. To wiadomo wobec mężczyzn.
                      Ale to też może odnieść się do innych - Bawi się i porzuca (?)

                      Sama już nie wiem..




                      • iselle Re: człowiek jak narkoman... 09.09.08, 12:48
                        To na pewno nie jest ta sama osoba, bo ja piszę o mężczyźnie - więc
                        dodatkowo dochodzi kilka niuansów więcej.
                        Jutro będą 2 tygodnie jak znów się nie pokazuje. Ja przez ten czas
                        zmieniłam nicka i piszę z innymi osobami; wydaje mi się też że mam
                        większy dystans; ale boję się że jak go zobaczę to znów się ujawnię
                        żeby tylko porozmawiać.
                        Może nawet znów mu co nieco napiszę bo już nie wytrzymam, a on nie
                        będzie w tym widział ani miligrama swojej winy.
                        Wypożyczyłam nawet ostatnio książkę "Wampiry emocjonalne" i ona
                        chyba trochę pomogła ale teraz nie wiem czy wytrwam... czas niby
                        działa na niekorzyść ale równocześnie im więcej go mija tym bardziej
                        mija i mnie i wybaczam i znów czekam... Beznadzieja.
                        • t_oja Re: człowiek jak narkoman... 09.09.08, 13:04
                          iselle nie wiem czy nie doczytałam, czy nie napisałaś: jak długo się znacie?

                          Ja ponad pół roku. A czuję się jakbym znała co najmniej kilka lat, moze też
                          dlatego, że tyle się wydarzyło.

                          Znowu nie odzywa się do mnie, podejrzewam dlaczego: powiedziałam wprost kim jest
                          dla mnie. I znowu się zamknęła.

                          Nie wiem czy gra taką biedną, czy w rzeczywistości taka jest :/
                      • rzeka.suf Re: człowiek jak narkoman... 09.09.08, 15:21
                        'Tak, sprawia, że mam mętlik w głowie bo z jednej strony chciałabym zerwać
                        kontakt, a z drugiej tego nie chcę, bo wiem, że brakowałoby mi jej, rozmów,
                        głosu, obecności, samego tego, że jest.'

                        no, ale czy ta osoba przyczynila sie jakos do takiego twojego samopoczucia?
                        chyba nie lapie o co tu chodzi, byc moze dlatego zdaje mi sie, ze to troche jakby oskarzac kogos o to, ze swoja wspanialoscia robi nam krzywde, jesli nie jest na kazde zawolanie i absolutnie poswiecony tylko i wylacznie nam...

                        'Był czas, że czułam się emocjonalnie szantażowana, oczywiście ona twierdzi że to
                        nigdy nie miało miejsca, bo nigdy by tego nie zrobiła...Bo przecież mnie kocha,
                        jestem jej najbliższą sercu osobą.

                        Kiedyś nazwała się Femme Fatale. To wiadomo wobec mężczyzn.
                        Ale to też może odnieść się do innych - Bawi się i porzuca (?)'

                        eh, a moze po prostu nie jest idealnym spelniaczem twoich potrzeb?
                        a moze duzo daje, wydaje sie obiecywac wszystko i za free, potem znika a na ewentualne twoje zale odpowiada prychnieciem? natomiast gdy ty usilujesz zakonczyc relacje - wpada w melodramatyczny trans?

                        ---
                        moze raczej doswiadczonemu psychologowi powierz swoje problemy ? i niech to nie bedzie neopsycholog, jesli moge radzic...
                        • t_oja Re: człowiek jak narkoman... 09.09.08, 15:57
                          rzeka.suf napisała:

                          > no, ale czy ta osoba przyczynila sie jakos do takiego twojego samopoczucia?
                          > chyba nie lapie o co tu chodzi, byc moze dlatego zdaje mi sie, ze to troche jak
                          > by oskarzac kogos o to, ze swoja wspanialoscia robi nam krzywde, jesli nie jest
                          > na kazde zawolanie i absolutnie poswiecony tylko i wylacznie nam...

                          Ja nie mówię, że chcę aby tylko mi poświęcała swój czas, było wręcz odwrotnie -
                          ja jej poświęcałam swój czas, a jak już mnie nie potrzebowała znikała, żegnała
                          się, i po jakimś czasie wracała.

                          > 'Był czas, że czułam się emocjonalnie szantażowana, oczywiście ona twierdzi że
                          > to
                          > nigdy nie miało miejsca, bo nigdy by tego nie zrobiła...Bo przecież mnie kocha,
                          > jestem jej najbliższą sercu osobą.
                          >
                          > Kiedyś nazwała się Femme Fatale. To wiadomo wobec mężczyzn.
                          > Ale to też może odnieść się do innych - Bawi się i porzuca (?)'
                          >
                          > eh, a moze po prostu nie jest idealnym spelniaczem twoich potrzeb?
                          > a moze duzo daje, wydaje sie obiecywac wszystko i za free, potem znika a na ewe
                          > ntualne twoje zale odpowiada prychnieciem? natomiast gdy ty usilujesz zakonczyc
                          > relacje - wpada w melodramatyczny trans?

                          Jakich potrzeb? Rozmowy chyba i tylko tyle. Nie jesteśmy już na etapie pomagania
                          sobie.. Rozmowa to nie tak wiele chyba, a hmm sama jak ma problem to potrafi do
                          mnie zadzwonić bez zapowiedzi.

                          Wiesz to jest tak: potrafi wyszukiwać ludzi w sieci, najczęściej na GG,
                          rozmawia, jak to twierdzi bawi się słowami. Angażuje się w te znajomości, bo ma
                          chyba jakiś dar spotykania osób pod kątem siebie, chyba to jej pech. A po jakims
                          czasie to się jej nudzi, tzn te osoby ją nudzą(twierdzi, że jest inaczej, hehe).
                          I szuka innych.

                          Raz chciałam zerwać kontakt, to powiedziała, że NIE ma mowy, ona się do mnie
                          odezwie, bo jeszcze musi sobie poukładać parę spraw.


                          > moze raczej doswiadczonemu psychologowi powierz swoje problemy ? i niech to nie
                          > bedzie neopsycholog, jesli moge radzic...

                          A tak, o tym też myślę, póki co pozostaje mi to miejsce.
                          • rzeka.suf Re: człowiek jak narkoman... 09.09.08, 17:59
                            a dlaczego chcialas zerwac kontakt?
                            • t_oja Re: człowiek jak narkoman... 09.09.08, 18:12
                              rzeka.suf napisała:

                              > a dlaczego chcialas zerwac kontakt?

                              Bo męczy mnie to wszystko. To, że znika, aby za jakiś czas znowu się pojawić jak
                              gdyby nigdy nic. Fakt faktem, że teraz nie robi już fotek w stylu: "żegnaj,
                              odchodzę, powodzenia. dziękuję Ci za wszystko, za to, że byłaś...."itp, itd Bo
                              powiedziałam, że nie chcę takich przedstawień. To teraz tylko milczy.

                              Nie wiem kim ja dla niej jestem..
                              • iselle Re: człowiek jak narkoman... 09.09.08, 20:54
                                Poznaliśmy się 4.5 roku temu ale gdzieś tak po roku nastąpiło 2.5
                                roku przerwy kiedy zapomniałam o nim. Do momentu aż założyłam pewien
                                blog z powieścią a on go jakimś cudem znalazł... i odezwał się... I
                                znów przyciągnął do siebie... To długa i skomplikowana historia.
                                • t_oja Re: człowiek jak narkoman... 09.09.08, 21:32
                                  iselle napisała:

                                  > Poznaliśmy się 4.5 roku temu ale gdzieś tak po roku nastąpiło 2.5
                                  > roku przerwy kiedy zapomniałam o nim. Do momentu aż założyłam pewien
                                  > blog z powieścią a on go jakimś cudem znalazł... i odezwał się... I
                                  > znów przyciągnął do siebie... To długa i skomplikowana historia.

                                  To nawet sporo czasu sie znacie. I jeszcze Cię znalazł, niezły jest :|
                                  Powiedziałaś mu jak się czujesz, kiedy tak postępuje?

                                  Trudno mi cokolwiek doradzić, bo sama jestem w takiej sytuacji.


                                  • iselle Re: człowiek jak narkoman... 09.09.08, 22:39
                                    Oczywiście że mu nieraz mówiłam (pisałam bo znajomość nie wyszła
                                    poza net chociaż ja chcę się spotkać.. a on niby tak ale ciągle
                                    czymś mnie zwodzi i tak to się ciągnie...).
                                    Nieraz sam czytał o sobie na moim blogu i albo stwierdzał że za
                                    mało go obsmarowałam, albo - przychodził ukryty pod jakimś byle
                                    jakim nickiem żeby wyrazić złość. Poza tym kłamał wiele razy i
                                    został złapany. Mimo wszystko nigdy za to nie przeprosił i nie
                                    okazywał skruchy.
                                    A ja znalazłam coraz to ciekawsze materiały w Internecie (chyba
                                    los postanowił mi wynagrodzić) i to trochę sprawiło że moja sympatia
                                    ochłodła. Więc nie mnie chyba trzeba radzić teraz, a Tobie bardziej.
                                    • t_oja Re: człowiek jak narkoman... 09.09.08, 22:53
                                      I stało się tak jak pisałam: odezwała się ;] Napisałam jej -
                                      "zamilkłaś to już miałam się żegnać"
                                      -Dlaczego??
                                      -Bo się nie odzywałaś
                                      -Bo nie wiem, chyba głupia jestem.

                                      I tyle.

                                      Iselle, to chociaż tyle dobrego, że się nie spotkaliście, pewnie wtedy byłoby Ci
                                      o wiele trudniej,
                                      Ważne, że wyszłaś z tego.
                                      • iselle Re: człowiek jak narkoman... 09.09.08, 23:21
                                        Nie całkiem wyszłam ale coraz bardziej nastawiam się na to że po
                                        prostu każę mu wybierać a na pewno zakończę tę szopkę.
                                        Jakiś czas temu napisał że się spotkamy tylko załatwi różne ważne
                                        sprawy... Że kiedyś przyjdzie do mnie ale czy go przyjmę? Ja raz
                                        napisałam że nie mogę dłużej już się w to bawić i że szkoda czasu na
                                        bezpłodne gadki. On napisał że nie są bezpłodne...
                                        Wiesz co zaczęłam robić? Stosować jego własne sztuczki. Np.
                                        napisać jakąś pretensję i wylogować się albo udać że nie zauważam że
                                        przyszedł. Musisz spróbować robić tak samo.
                                        Kolejny etap to właśnie postawienie ultimatum i przywołanie do
                                        tego że nie jest dzieckiem (mamy oboje około 30-ki) i koniec
                                        dziecinady. Że albo wybiera szopkę, albo mnie. Naucz się grać tak
                                        samo jak druga strona a dzięki temu również nabierzesz dystansu... i
                                        może ta osoba sama ucieknie/podda się/pokaże z takiej strony że
                                        automatycznie Ci się odechce.
                                        • t_oja Re: człowiek jak narkoman... 09.09.08, 23:37
                                          hehe, sęk w tym, że ona doskonale zdaje sobie sprawę z tego co robi, no, może
                                          nie do końca, ale jest świadoma. Jestem wobec nadzwyczaj szczera, jak wobec
                                          nikogo innego. Mówię wprost co mi się nie podoba w jej zachowaniu, do mnie też
                                          nabrała dystansu.

                                          Nie chcę tych szopek i teatrzyków przez nią odstawianych, chcę normalnie z nią
                                          rozmawiać, i jakoś bez tych huśtawek. Ale nie chcę tracić kontaktu.

                                          Czas pokaże i sytuacja, może zmienię zdanie..

                                          • iselle Emo wampiry 09.09.08, 23:56
                                            Może być tak że ona NIE POTRAFI inaczej i tak czy siak będziesz
                                            musiała wybierać między "ciekawa" znajomością a życiem pozbawionym
                                            męczarni. Kto wie, może los wybawi Cię sam, stawiając na Twej drodze
                                            zainteresowanie/osobę zastępczą. Ja od niedawna mam taką nadzieję.
                                            Kiedy tylko poczujesz że jest Ci choć trochę obojętna to znaczy że
                                            wygrywasz. To nie wyklucza normalnych rozmów, ale trzeba najpierw
                                            wytrwać i zrozumieć.
                                            • t_oja Re: Emo wampiry 10.09.08, 00:06
                                              Ten cholerny czas :(

                                          • rzeka.suf slowo na srode ;] 10.09.08, 02:52
                                            iselle pisze ci, aby nauczyc sie grac sztuczki drugiej strony
                                            hmm, no nie wiem, jest to jakis sposob na podtrzymanie relacji, ale czy bedzie
                                            sie ona rozwijac w kierunku satysfakcjonujacym ciebie?
                                            moze tylko/ az uczyni cie to na tyle silniejsza, ze za kolejnym melodramatycznym
                                            zniknieciem i powrotem, bedziesz w stanie wybuchnac takim specyficznym suchym
                                            smieszkiem... to chyba jednak lepiej niz zapadac sie glebiej i glebiej w bagno
                                            mirazu ;]

                                            'Może być tak że ona NIE POTRAFI inaczej i tak czy siak będziesz
                                            musiała wybierać między "ciekawa" znajomością a życiem pozbawionym
                                            męczarni.'
                                            dokladnie, niektorzy sa tak popieprzeni, ze wiedza o tym jak sa popieprzeni to
                                            wszystko co ( przynajmniej tymczasowo ) moga osiagnac. tobie, brutalnie acz
                                            niesmialo , proponowalabym przyjrzec sie glebszym mechanizmom kazacym tobie
                                            uwazac wlasnie te osobe za tak pozadana.

                                            'Kto wie, może los wybawi Cię sam, stawiając na Twej drodze
                                            zainteresowanie/osobę zastępczą.'
                                            z cyklu zamienil stryjek siekierke na kijek ??? ;/

                                            choc doswiadczenie podpowiada mi, ze twoj narkotyk moglby stac sie bardziej
                                            ludzki, gdybys autentycznie wycofala z tej relacji wielkie emocje, byc moze
                                            przekierowala na kogokolwiek innego.

                                            ---
                                            fajnie moc sobie pogadac z kims totalnie gleboko, zwiedzac najciemniejsze rejony
                                            duszy. ale czy nie jest przypadkiem coraz i coraz ciemniej i nie jest to
                                            przypadkiem wciaz to samo juz? moze i nie, w koncu to tylko pol roku...
                                            mysle, ze dojdziesz do punktu, w ktorym ci sie tego wszystkiego zwyczajnie
                                            odechce, nagle ale silnie i dobitnie poczujesz jalowosc tej relacji.
                                            to bedzie punkt zwrotny. od tego czasu bedzie nawiedzac cie tesknota za '
                                            osoba, z ktora bylo jak z nikim innym' ( czas leczy rany, rozswietla wspomnienia
                                            ), natomiast na kazda stara zagrywke bedziesz reagowac alergicznie, nabedziesz
                                            odpornosci. to juz nie bedzie straszne, to bedzie po prostu nudne.

                                            zatrzymaj doswiadczenia, wiedze zdobyta w czasie tej znajomosci - opraw je w
                                            ramki i tul do serca/ umyslu. sa niepowtarzalne, no, przynajmniej niecodzienne ;)
                                            przypatrz sie sobie, sprobuj odnalezc w przeszlosci wzorzec wedlug jakiego
                                            funkcjonuje ta relacja, zapytaj siebie kiedy juz wczesniej gralas podobna role.

                                            pozwol jej byc glupia, psychopatyczna czy jakakolwiek byc chce/ moze. nie
                                            oczekuj cudow. badz wyrozumiala i ostrozna zarazem. badz wymagajaca, ale i
                                            rozsadna - nie szukaj wody na pustyni.
                                            i - na koniec - wez pod uwage, ze ja moge sie bardzo mylic :)))

                                            • t_oja Re: slowo na srode ;] 10.09.08, 10:37
                                              rzeka.suf napisała:

                                              > iselle pisze ci, aby nauczyc sie grac sztuczki drugiej strony
                                              > hmm, no nie wiem, jest to jakis sposob na podtrzymanie relacji, ale czy bedzie
                                              > sie ona rozwijac w kierunku satysfakcjonujacym ciebie?
                                              > moze tylko/ az uczyni cie to na tyle silniejsza, ze za kolejnym melodramatyczny
                                              > m
                                              > zniknieciem i powrotem, bedziesz w stanie wybuchnac takim specyficznym suchym
                                              > smieszkiem... to chyba jednak lepiej niz zapadac sie glebiej i glebiej w bagno
                                              > mirazu ;]


                                              Tak zaczełam robić, od wczoraj ;] Powiedzialam, że miałam się pożegnać, bo
                                              zamilkła. napisała wtedy na blogu, że czasami milknie, bo z życiem sobie nie radzi.
                                              I chyba się przestraszyła tego.
                                              Ja wiem, że lubi milknąć, znikać,ale to juz jej nie usprawiedliwia, a jedynie
                                              może zmienić.


                                              > niesmialo , proponowalabym przyjrzec sie glebszym mechanizmom kazacym tobie
                                              > uwazac wlasnie te osobe za tak pozadana.

                                              Głębsze mechanizmy to znaczy, że nie prędko je poznam ;/


                                              > choc doswiadczenie podpowiada mi, ze twoj narkotyk moglby stac sie bardziej
                                              > ludzki, gdybys autentycznie wycofala z tej relacji wielkie emocje, byc moze
                                              > przekierowala na kogokolwiek innego.

                                              Staram się jak mogę, aby tylko nabrać dystansu, ale nie wiem czy dobrym
                                              rozwiązaniem byloby przerzucić swoje emocje na kogoś innego :(


                                              > pozwol jej byc glupia, psychopatyczna czy jakakolwiek byc chce/ moze. nie
                                              > oczekuj cudow. badz wyrozumiala i ostrozna zarazem. badz wymagajaca, ale i
                                              > rozsadna - nie szukaj wody na pustyni.

                                              No właśnie, pozwoliłam jej być taka jaka jest, moze dlatego wciąż, i wciąż
                                              wraca? Bo inni się od niej odwrócili.

                                              • iselle Re: slowo na srode ;] 10.09.08, 20:13
                                                Nie każda fascynująca osobowość / interesujące nowe hobby jest czymś
                                                toksycznym. Nie skreślajmy niewinnych porządnych ludzi przez takiego
                                                jednego *** czy jedną ***.
                                                • t_oja Re: slowo na srode ;] 10.09.08, 22:12
                                                  iselle napisała:

                                                  > Nie każda fascynująca osobowość / interesujące nowe hobby jest czymś
                                                  > toksycznym. Nie skreślajmy niewinnych porządnych ludzi przez takiego
                                                  > jednego *** czy jedną ***.

                                                  Szczera prawda.

                                                  ...I rozmawiamy. A ja mam mieszadło w głowie :D

                                                  Co tu dużo mowić: kocham ją jak siostrę :( czego nie omieszkałam jej powiedzieć.


                                                  • iselle Re: slowo na srode ;] 10.09.08, 23:39
                                                    Pamiętaj że oprócz uczuć mamy też rozsądek nie od parady.
                                              • rzeka.suf Re: slowo na srode ;] 10.09.08, 23:55
                                                'Staram się jak mogę, aby tylko nabrać dystansu, ale nie wiem czy dobrym
                                                rozwiązaniem byloby przerzucić swoje emocje na kogoś innego :('

                                                a to czemu?

                                                'No właśnie, pozwoliłam jej być taka jaka jest, moze dlatego wciąż, i wciąż
                                                wraca? '
                                                sorry, wyrazilam sie niezbyt precyzyjnie -
                                                pozwol jej byc soba i samej sobie pozwol na to samo, a potem ocen, czy relacja
                                                dwoch takich realnych was jest dla ciebie satysfakcjonujaca.
                                                jesli nie - zaproponuj zmiany i ocen jak twoja propozycja przyjeta i jak jest
                                                ewentualnie realizowana.
                                                ---
                                                ' kocham ja jak siostre' to takie literackie porownanie?
                                                • t_oja Re: slowo na srode ;] 11.09.08, 10:20
                                                  rzeka.suf napisała:

                                                  > 'Staram się jak mogę, aby tylko nabrać dystansu, ale nie wiem czy dobrym
                                                  > rozwiązaniem byloby przerzucić swoje emocje na kogoś innego :('
                                                  >
                                                  > a to czemu?

                                                  po pierwsze nie byłabym w porządku wobec 'zastępczej osoby'. bo chodziłoby mi
                                                  tylko o zapchanie pustki.
                                                  Ale z czasem, kto wiem, może samo przyjdzie.


                                                  > 'No właśnie, pozwoliłam jej być taka jaka jest, moze dlatego wciąż, i wciąż
                                                  > wraca? '
                                                  > sorry, wyrazilam sie niezbyt precyzyjnie -
                                                  > pozwol jej byc soba i samej sobie pozwol na to samo, a potem ocen, czy relacja
                                                  > dwoch takich realnych was jest dla ciebie satysfakcjonujaca.
                                                  > jesli nie - zaproponuj zmiany i ocen jak twoja propozycja przyjeta i jak jest
                                                  > ewentualnie realizowana.

                                                  zmiany są już wprowadzone, wyszły spontanicznie ;) ona jest sobą, ja jestem sobą,


                                                  ' kocham ja jak siostre' to takie literackie porownanie?

                                                  nie. jak najbardziej realne ;]

                                                  Iselle, wiem że jest jeszcze rozsądek. ja zawsze byłam rozsądna i racjonalna ;]
                                                  i staram nadal taka być, ale cóż...
                                                  Pewna osoba powiedziała mi raz nawet: "Ty zawsze byłaś taka zdystansowana, nie
                                                  sądziłam, że coś takiego może cię spotkać. Że tak będziesz reagować".


                                                  Nie wiem co mnie do tej osoby tak ciągnie. Co jest głównym powodem tego, bo na
                                                  przykład to, że dobrze mi się z nią rozmawia nie jest jakimś przyczynkiem do tego.

                                                  Powiedziała mi kiedyś, że nie chce mnie krzywdzić, że lepiej będzie jak zniknie,
                                                  bo umie tylko to robić - krzywdzić innych. Wyśmiałam ją i stwierdziłam, że gada
                                                  głupoty.
                                                  Jak już pisałam - znikała parę razy aby znowu wrócić.
                                                  Mogłam się na to nie godzić, na jej powrót, ale jak widać nie dałam rady.




                                                  • iselle Re: slowo na czwartek :P 11.09.08, 11:46
                                                    To teraz masz okazję uwierzyć jej w to że ona wszystkich krzywdzi bo
                                                    nie umie inaczej.
                                                    Gdyby chciała to by się nauczyła :> ale pewnie to już zbyt trudne i
                                                    mniej się opłaca :>
                                                    Wygodnickie tłumaczenie.
                                                  • t_oja Re: slowo na czwartek :P 11.09.08, 15:08
                                                    iselle napisała:

                                                    > To teraz masz okazję uwierzyć jej w to że ona wszystkich krzywdzi bo
                                                    > nie umie inaczej.
                                                    > Gdyby chciała to by się nauczyła :> ale pewnie to już zbyt trudne i
                                                    > mniej się opłaca :>
                                                    > Wygodnickie tłumaczenie.


                                                    Odpowiedź jaką mi dała na pytanie dlaczego miałaby mnie/innych skrzywdzić,
                                                    odparła mniej więcej tak: "Kiedy ktoś mnie poznaje, moją przeszłość, całe moje
                                                    *** życie, odsuwa się ode mnie. Właśnie wtedy, kiedy ja zaufałam, kiedy ten ktoś
                                                    mi zaufał, i kiedy staliśmy się sobie bliscy.
                                                    Dlatego buduję mur wokół siebie, samotność która mnie, i innych chroni".

                                                    Jak widać nie do końca jej to wychodzi, kiedy jej ciągłe huśtawki mnie wykańczają.

                                                    "Za bardzo mi na Tobie zależy, aby skazywać cię na moje ciągłe wahania
                                                    nastrojów. Muszę zrobić porządek w tej stajni augiasza - w moim życiu"

                                                    To też sobie wyjaśniłyśmy :|

                                                    Prawda jest taka, że wiele złych rzeczy przeszła w życiu. Czy ze swojej winy,
                                                    nie wiem.
                                                    Poznała kiedyś mężczyznę, któremu powiedziała o swojej przeszłosci, i on zniknął
                                                    bez słowa.

                                                    Mi nie opowiedziała historii swojego życia, i nie naciskam na to.
                                                    Opowiedziała tylko mały ułamek tego co przeżyła.

                                                    Twierdzi, że buduje mur wokół siebie bo boi się odrzucenia.

                                                    Nie odrzucam, nie oceniam, i...już nie prawię jej morałów. Po prostu jestem. A
                                                    kim to tylko ona wie...


                                                  • rzeka.suf Re: slowo 11.09.08, 15:11
                                                    'po pierwsze nie byłabym w porządku wobec 'zastępczej osoby'. bo chodziłoby mi
                                                    tylko o zapchanie pustki. '
                                                    yhmm :)
                                                    a po drugie i trzecie?

                                                    'Ale z czasem, kto wiem, może samo przyjdzie.'
                                                    moze i przyjdzie, pytanie czy ty to zauwazysz obsesyjnie skupiona na tej jednej
                                                    osobie?

                                                    jak najbardziej realnie kochasz ja jak siostre? z " ;]' - bardzo ironicznym
                                                    usmieszkiem? tzn?

                                                    'Nie wiem co mnie do tej osoby tak ciągnie.'
                                                    pomysl o tym intensywnie, ale nie obsesyjnie.
                                                  • t_oja Re: slowo 11.09.08, 15:20
                                                    rzeka.suf napisała:

                                                    > 'po pierwsze nie byłabym w porządku wobec 'zastępczej osoby'. bo chodziłoby mi
                                                    > tylko o zapchanie pustki. '
                                                    > yhmm :)
                                                    > a po drugie i trzecie?

                                                    po drugie nie jak dla mnie to trochę naciągane ;] po trzecie nie czułabym się z
                                                    tym dobrze.

                                                    >
                                                    > 'Ale z czasem, kto wiem, może samo przyjdzie.'
                                                    > moze i przyjdzie, pytanie czy ty to zauwazysz obsesyjnie skupiona na tej jednej
                                                    > osobie?

                                                    dlatego muszę zrobić 'miejsce', czyli hmm odciąć emocjonalną pępowinę, że tak to
                                                    nazwę.

                                                    >
                                                    > jak najbardziej realnie kochasz ja jak siostre? z " ;]' - bardzo ironicznym
                                                    > usmieszkiem? tzn?

                                                    tak się składa, że tak.
                                                    :powaga:

                                                    >
                                                    > 'Nie wiem co mnie do tej osoby tak ciągnie.'
                                                    > pomysl o tym intensywnie, ale nie obsesyjnie.

                                                    myślę intensywnie, cały czas. obsesyjnie było w porywach wiatru, i to tak
                                                    niedawno. nie 'widziałes/aś' mnie jakiś czas temu, ech...


                                                  • rzeka.suf Re: slowo 12.09.08, 00:33
                                                    znaczy - relacja z ta osoba przypomina ci ta z siostra?
                                                    czy chodzi o platonicznosc uczuc?

                                                    'nie 'widziałes/aś' mnie jakiś czas temu, ech...'
                                                    ymm, to chyba znak, ze jednak nabierasz dystansu :)
                                                    o ile 'jakis czas temu' nie oznacza generalnie tych okresow gdy ona milczy.

                                                    'dlaczego miałaby mnie/innych skrzywdzić,
                                                    odparła mniej więcej tak: "Kiedy ktoś mnie poznaje, moją przeszłość, całe moje
                                                    *** życie, odsuwa się ode mnie. Właśnie wtedy, kiedy ja zaufałam, kiedy ten ktoś
                                                    mi zaufał, i kiedy staliśmy się sobie bliscy.
                                                    Dlatego buduję mur wokół siebie, samotność która mnie, i innych chroni". '
                                                    znaczy: ona nie krzywdzi lecz chroni, we wlasnym mniemaniu, siebie a nawet
                                                    innych jednoczesnie? wow! ;]
                                                    moze byc to prawda, dziwna jakas konstrukcja obronna poranionej dziewczynki
                                                    rownie dobrze moze byc to manipulacja femme fatale, ktorej nudza sie partnerzy
                                                    do zabaw slowami
                                                    a ty, zdaje sie, optujesz to za jedna, to za druga wersja, w zaleznosci od tego
                                                    ( chyba! ) czy jestescie blisko czy zostajesz wypchnieta za mur

                                                    nieco dziwne, jak tak lękliwa osoba mogla ' otworzyc cie na uczucia'

                                                    'Po prostu jestem. A kim to tylko ona wie...'
                                                    stawiam zaklad, ze jesli znow odejdzie bez slowa lub jako drama queen, znow
                                                    zaczniesz bardzo usilnie dociekac kim tu jestes.

                                                    ale moze z czasem, ze zmianami twojego podejscia do niej, sytuacja sie poprawi.
                                                    czego serdecznie wam obu zycze :)
                                                  • t_oja Re: slowo 12.09.08, 10:12
                                                    rzeka.suf napisała:

                                                    > 'znaczy - relacja z ta osoba przypomina ci ta z siostra?
                                                    > czy chodzi o platonicznosc uczuc?'

                                                    chodzi o platoniczność uczuć, bo z moją siostrą nie mam dobrych relacji, więc
                                                    nie mam pierwowzoru.


                                                    > 'nie 'widziałes/aś' mnie jakiś czas temu, ech...'
                                                    > ymm, to chyba znak, ze jednak nabierasz dystansu :)
                                                    > o ile 'jakis czas temu' nie oznacza generalnie tych okresow gdy ona milczy.

                                                    Nie. Byly to okresy kiedy rozmawialyśmy(bo teraz nawet nie rozmawiamy tak dlugo
                                                    jak kiedys)

                                                    > ['dlaczego miałaby mnie/innych skrzywdzić,
                                                    > odparła mniej więcej tak: "Kiedy ktoś mnie poznaje, moją przeszłość, całe moje
                                                    > *** życie, odsuwa się ode mnie. Właśnie wtedy, kiedy ja zaufałam, kiedy ten kto
                                                    > ś
                                                    > mi zaufał, i kiedy staliśmy się sobie bliscy.
                                                    > Dlatego buduję mur wokół siebie, samotność która mnie, i innych chroni".]
                                                    > znaczy: ona nie krzywdzi lecz chroni, we wlasnym mniemaniu, siebie a nawet
                                                    > innych jednoczesnie? wow! ;]
                                                    > moze byc to prawda, dziwna jakas konstrukcja obronna poranionej dziewczynki
                                                    > rownie dobrze moze byc to manipulacja femme fatale, ktorej nudza sie partnerzy
                                                    > do zabaw slowami
                                                    > a ty, zdaje sie, optujesz to za jedna, to za druga wersja, w zaleznosci od tego
                                                    > ( chyba! ) czy jestescie blisko czy zostajesz wypchnieta za mur

                                                    hehe, o manipulacji też jej mowiłam, że czuję sie manipulowana.
                                                    o femme fatale też wspomniała - że chyba nią jest.

                                                    masz rację, waham się co do tego czy jest femme fatale czy poraniona dziewczynka.


                                                    > nieco dziwne, jak tak lękliwa osoba mogla ' otworzyc cie na uczucia'

                                                    Prawda? Mnie też to zadziwia.

                                                    > 'Po prostu jestem. A kim to tylko ona wie...'
                                                    > stawiam zaklad, ze jesli znow odejdzie bez slowa lub jako drama queen, znow
                                                    > zaczniesz bardzo usilnie dociekac kim tu jestes.
                                                    >
                                                    > ale moze z czasem, ze zmianami twojego podejscia do niej, sytuacja sie poprawi.
                                                    > czego serdecznie wam obu zycze :)

                                                    Jej znikanie było do tej pory jakby obliczone co do dnia :/ znikała co miesiąc,
                                                    prawie w tym samym dniu kiedy zaczęłyśmy rozmawiać na forum.
                                                    Teraz rozmawiamy dłużej niż miesiąc od jej ostatniego zniknięcia, co dalej
                                                    będzie nie wiem. Ona chyba też ;]

                                                    rzeka.suf masz bardzo trafne spostrzeżenia ;)
                                                  • rzeka.suf Re: slowo 12.09.08, 10:27
                                                    'rzeka.suf masz bardzo trafne spostrzeżenia ;)'

                                                    szkoda,ze malo kto wiecej ma jakiekolwiek jeszcze ;)
                                                  • t_oja Re: slowo 12.09.08, 15:04
                                                    rzeka.suf napisała:

                                                    > 'rzeka.suf masz bardzo trafne spostrzeżenia ;)'
                                                    >
                                                    > szkoda,ze malo kto wiecej ma jakiekolwiek jeszcze ;)

                                                    zrozumiałam aluzję 8)

                                                    swoją drogą ona też twierdziła, że uzależniła się ode mnie ;]
                                                  • rzeka.suf Re: slowo 12.09.08, 15:09
                                                    ale to byla serio aluzja do niklego zainteresowania tym watkiem ze strony
                                                    radzacych...
                                                    reszta pozniej, musze sie nieco przespac
                                                  • iselle Re: slowo 12.09.08, 18:39
                                                    Ja już napisałam co miałam :D Na moim froncie cisza więc tym
                                                    bardziej...
                                                  • rzeka.suf Re: slowo 13.09.08, 02:21
                                                    relacja z siostra mnie korci, ale - z braku wiedzy fachowej w temacie, skwituje
                                                    ja - i relacje z matka, tylko jednym pytaniem:
                                                    czy nie zauwazasz podobienstw tych schematow typu: przyciaganie, pomoc,
                                                    bliskosc, odrzucenie, drama/ mur, milczenie, powrot?

                                                    o femme fatale i porzucaniu nudnych osob wspomnialas w tym watku ty. ja jedynie
                                                    przypominam ci twoje wlasne tlumaczenie jej zachowania, w wersji sprzed kilku dni.
                                                    prawdopodobnie jest tym i tym naraz. ale wybiera/ ty wybierasz tylko jedna
                                                    wersje opisowa w danej chwili.

                                                    ( po lekturze najnowszego tutejszego watku mahadevy zaczelo mi bardziej
                                                    smierdziec manipulacja i tutaj )

                                                    czy pytalas jej po co zatem przylazi do ludzi, skoro chyba juz moze przewidywac,
                                                    ze jej reakcja na wzrastajaca bliskosc bedzie ucieczka/ odrzucenie?
                                                    po co do bliskosci dazy, skoro widzi w niej az takie zagrozenie?
                                                    i przed czym w sobie chroni innych odejsciem?

                                                    'Teraz rozmawiamy dłużej niż miesiąc od jej ostatniego zniknięcia'
                                                    zadziwiajace - kilka dni temu pisalas, ze sie nie odzywa, a potem ze znow sie
                                                    odezwala.
                                                    wiec jak jest wlasciwie?

                                                    jesli chodzi o ' trafnosc ;)' moich spostrzezen - coz, staram sie jak umiem
                                                    najlepiej, ale nie widze tego ' na przestrzal' i tyle
                                                    a ze temat wydaje mi sie bardzo ciekawy, interesowalyby mnie oswiecajace wypowiedzi.

                                                  • lofbergs.lila Re: slowo 13.09.08, 08:45
                                                    rzeka.suf napisała:

                                                    > relacja z siostra mnie korci, ale - z braku wiedzy fachowej w
                                                    temacie, skwituje
                                                    > ja - i relacje z matka, tylko jednym pytaniem:
                                                    > czy nie zauwazasz podobienstw tych schematow typu: przyciaganie,
                                                    pomoc,
                                                    > bliskosc, odrzucenie, drama/ mur, milczenie, powrot?
                                                    >

                                                    nie wiem, byc moze przegapilam co nieco ale czy zwrocono juz uwage
                                                    na wyraznie seksualny aspekt calej historii?

                                                    'femme fatale', 'porzucanie nudnych osob', 'przyciaganie-odrzucenie'

                                                    dwie kobiety rozmawiaja/uzalezniaja sie od siebie w sposob
                                                    charakterystyczny dla osob, u ktorych zagrala nuta seksualna

                                                    czy autorka watku moglaby rozwiac watpliwosci?
                                                    czy autorka watku spotykala sie z oskarzona o narkotyzowanie?

                                                  • t_oja Re: slowo 13.09.08, 10:07
                                                    lofbergs.lila napisała:

                                                    > rzeka.suf napisała:
                                                    >
                                                    > > relacja z siostra mnie korci, ale - z braku wiedzy fachowej w
                                                    > temacie, skwituje
                                                    > > ja - i relacje z matka, tylko jednym pytaniem:
                                                    > > czy nie zauwazasz podobienstw tych schematow typu: przyciaganie,
                                                    > pomoc,
                                                    > > bliskosc, odrzucenie, drama/ mur, milczenie, powrot?
                                                    > >
                                                    >
                                                    > nie wiem, byc moze przegapilam co nieco ale czy zwrocono juz uwage
                                                    > na wyraznie seksualny aspekt calej historii?

                                                    Nie ma mowy o żadnym aspekcie seksualnym, ani z mojej ani z jej strony. Nie było
                                                    o tym mowy, ani nie było żadnych sygnałów.

                                                    >
                                                    > 'femme fatale', 'porzucanie nudnych osob', 'przyciaganie-odrzucenie'
                                                    >
                                                    > dwie kobiety rozmawiaja/uzalezniaja sie od siebie w sposob
                                                    > charakterystyczny dla osob, u ktorych zagrala nuta seksualna

                                                    Nie.
                                                    >
                                                    > czy autorka watku spotykala sie z oskarzona o narkotyzowanie?

                                                    Tego zdania nie rozumiem.





                                                  • t_oja Re: slowo 13.09.08, 10:02
                                                    rzeka.suf napisała:

                                                    > relacja z siostra mnie korci, ale - z braku wiedzy fachowej w temacie, skwituje
                                                    > ja - i relacje z matka, tylko jednym pytaniem:
                                                    > czy nie zauwazasz podobienstw tych schematow typu: przyciaganie, pomoc,
                                                    > bliskosc, odrzucenie, drama/ mur, milczenie, powrot?

                                                    niestety widzę te podobieńswa. i to tym bardziej mnie *** bo nie potrafię się od
                                                    tego odłączyć.


                                                    > ( po lekturze najnowszego tutejszego watku mahadevy zaczelo mi bardziej
                                                    > smierdziec manipulacja i tutaj )
                                                    >
                                                    > czy pytalas jej po co zatem przylazi do ludzi, skoro chyba juz moze przewidywac
                                                    > ,
                                                    > ze jej reakcja na wzrastajaca bliskosc bedzie ucieczka/ odrzucenie?
                                                    > po co do bliskosci dazy, skoro widzi w niej az takie zagrozenie?
                                                    > i przed czym w sobie chroni innych odejsciem?

                                                    pytałam wiele razy, za każdym razem odpowiadała, że nie potrafi inaczej, że mimo
                                                    tego, ze boi się bliskości i porzucenia, to jednak nie potarafi zapanować nad
                                                    tym aby nie nawiązywać kontaktów.
                                                    >
                                                    > 'Teraz rozmawiamy dłużej niż miesiąc od jej ostatniego zniknięcia'
                                                    > zadziwiajace - kilka dni temu pisalas, ze sie nie odzywa, a potem ze znow sie
                                                    > odezwala.
                                                    > wiec jak jest wlasciwie?

                                                    teraz to była zaledwie 2 dniowa przerwa. kiedy wcześniej znikała to na tydzień,
                                                    dwa.

                                                    kiedy staram zachować się teraz dystans, ona nie ustępuje (wcześniej było na
                                                    odwrót).

                                                    rzeka.suf sugerujesz, że moje relacje z tą osobą, są rekompensatą, za moje złe
                                                    stosunki z moją siostrą?






                                                  • leguminowy_legwan Re: slowo 13.09.08, 16:44
                                                    'pytałam wiele razy, za każdym razem odpowiadała, że nie potrafi inaczej, że mimo
                                                    tego, ze boi się bliskości i porzucenia, to jednak nie potarafi zapanować nad
                                                    tym aby nie nawiązywać kontaktów.'
                                                    norma :)
                                                    pytania mialy uswiadomic jej tylko tyle, ze oprocz obawy przed bliskoscia jest
                                                    tez bliskosci pragnienie. i tak, raz przewaza pragnienie, a innym razem strach.
                                                    wyszukiwanie wciaz nowych znajomosci jest wyrazem pragnienia bliskosci,
                                                    kontaktu, interakcji z drugim czlowiekiem. odrzucanie, odchodzenie - wyrazem
                                                    leku przed narastajaca bliskoscia, przed koniecznoscia odslaniania swoich '
                                                    tajemnic' = przed mozliwoscia ( w jej powyginanym pojeciu - przed pewnoscia)
                                                    utraty akcepatcji i relacji. lepiej odejsc niz zostac porzucona, nie? a skoro
                                                    sie mysli, ze niechybnie, zawsze poznanie mnie przez innych bedzie rownoznaczne
                                                    z porzuceniem, z brakiem akceptacji, to sie gra, pokazuje siebie w urywkach,
                                                    zwodzi. pragnienie akceptacji u tej osoby jest tak silne, ze wypacza jej
                                                    zachowanie w absurd. zamiast traktowania innej osoby jako podmiotu, zamiast
                                                    tworzenia normalnej, kruchej relacji, w ktorej obie strony maja prawo
                                                    powiedziec' wybacz, ale nie po drodze mi z toba, nie podobasz mi sie', tworzy
                                                    sie relacje przedmiotowe, w ktorych druga osoba zostaje ( czasem calkowicie )
                                                    zredukowana do wymiaru zyczliwosci badz jej braku wobec X. X jest gleboko
                                                    uzalezniona od od reakcji innych osob na nia, zaje sobie z tego sprawe, ale
                                                    jedynym co umie w tej przykrej sytuacji zrobic jest wylac dziecko z kapiela na
                                                    kilka sposobow:
                                                    odciac sie od wlasnych zaburzonych potrzeb emocjonalnych
                                                    odciac sie kontaktow ze srodkami, od ktorych jest zalezna - od ludzi
                                                    wchodzic w plytkie relacje, z ktorych ucieka kiedy zapali sie jej w glowie
                                                    czerwone swiatelko/ tworzyc relacje, w ktorych czuje znaczna przewage nad druga
                                                    strona, ma duza kontrole nad sytuacja

                                                    jednak tak naprawde jej te relacje nie satysfakcjonuja - gdyz prawdziwym jej
                                                    pragnieniem jest akceptacja. dlatego pcha sie w ' niebezpieczne rejony'.

                                                    pisalas wczesniej, ze porzcil ja jakis facet poznawszy prawde o niej. coz,
                                                    kazdemu sie moze zdarzyc i ZDARZA SIE, nie jest to jakies niezwykle, choc
                                                    przykre doswiadczenie.obustronnie podmiotowe relacje z ludzmi polegaja na tym,
                                                    ze obie strony maja prawo nie zaakceptowac czegos w tej drugiej, zmienic zdanie
                                                    i odejsc. relacje z ludzmi sa zagrozeniem dla ludzkiego pragnienia akceptacji i
                                                    na tym polega ich urok :)
                                                    mysle, ze juz duzo przed tym facetem stalo sie w jej zyciu cos co sklonilo ja do
                                                    przekonania o wlasnej nieakceptowalnosci ( tu wskazalabym na relacje z ojcem ).
                                                    to, ze potem sie to powtarzalo z innymi ludzmi, mozna rozpatrywac jako
                                                    nieswiadome dobieranie kolejnych osob do odegrania sytuacji traumy.
                                                    na tej zasadzie twoja relacja z nia najprawdopodobniej MA BYC ' zadziwiajaco
                                                    nieudana' ale wciaz ponawiana, pelna nadziei, leku, wielkich emocji rekompensata
                                                    za pierwowzor relacji kobieta - kobieta.

                                                    'kiedy staram zachować się teraz dystans, ona nie ustępuje (wcześniej było na
                                                    odwrót).'

                                                    chyba dlatego, ze w takim ukladzie tez czuje sie odrzucana ...


                                                  • t_oja Re: slowo 13.09.08, 18:28
                                                    leguminowy_legwan napisała:

                                                    >
                                                    > 'kiedy staram zachować się teraz dystans, ona nie ustępuje (wcześniej było na
                                                    > odwrót).'

                                                    > chyba dlatego, ze w takim ukladzie tez czuje sie odrzucana ...
                                                    >

                                                    Nie trudno się z tym wszystkim nie zgodzić.

                                                    Z całej tej "awantury" jaka się wytworzyła, zostałam ja. Nie wiem czy to mój
                                                    heroizm ;D sympatia do niej, czy po prostu chęć oswojenia tego "potwora", który
                                                    jest w niej(albo nią..).
                                                  • leguminowy_legwan Re: slowo 13.09.08, 18:38
                                                    god bless you ;p

                                                    ---
                                                    wybacz, moze grac tu role moje doszukiwanie sie drugiego dna, ciemnych motywow,
                                                    ale jakos nie bardzo dowierzam tej twojej dobroci czystego serca.
                                                    nie lubisz ty przypadkiem perwersji, gonienia mirazu kroliczka, walki z
                                                    wiatrakami bardziej niz zwyklych zwiazkow?
                                                    ona nie godzi sie na terapie ani ze wzgledu na siebie, meza ani ze wzgledu na
                                                    dziecko, ale ty ambitnie nie dajesz za wygrana...
                                                    god bless you twice then ;0
      • jasminowo Re: człowiek jak narkotyk... 11.09.08, 11:55
        neopsycholog napisała:

        > tak, ona jak piszesz zna się na rzeczy - jest jeszcze nie
        wykształconym
        > psychologiem a już jak widzę nie ma dla niej ratunku - chyba że
        sie obudzi :)

        bardzo rzeczowe stwierdzenie - nie ma dla niej ratunku... a kimże
        jesteś, zeby tak kogoś ocenić?


        >
        > niestety z psychologii wychodzi więcej pacjentów niż
        pomagających :)

        rozumiem, ze to jest oparte na jakiś badaniach?

        > bo nie mają dystansu, bo nie mają umiejętności pomagania ludziom,
        a mają
        > uzależniania ich od siebie

        pewnie i tacy się znajdują wśród psychologów ale najbardziej wkurza
        mnie wsadzanie wszystkich do jednego wora. Unifikacja.

        ludzie się tam uczący testują sobie na innych nowo
        > nabyte umiejętności :( - to niedopuszczalne :(
        >
        niedopuszczalne i niekoniecznie prawdziwe.

        > wystarczy że wywaliłaś to z siebie i uświadomiłaś sobie - bo to
        właśnie ten
        > niezbędny dystans do sprawy jakiego nabrałaś pisząc ten tekst -
        odwyk jest zbęd
        > ny :)
        >
        Zgadzam sie, że spojrzenie z boku bardzo często pomaga, jest
        pierwszym krokiem do uwolnienia się z desrukcyjnego zwiazku. Trzymam
        kciuki!

        >
        • t_oja Re: człowiek jak narkotyk... 13.09.08, 11:17
          Manipulacja, kłamstwa, zdrada(męża), obsesja na punkcie jednej osoby(nie mówię o
          sobie, ale o innej), znikanie i wracanie, flirtowanie przez internet z innymi
          mężczyznami(ale dla niej to nie flirt), neurotyczność i jej skutki, gwałt przed
          laty, trudne dzieciństwo, depresja, zbyt wielka emocjonalność, odejście bliskich
          jej osób, i obwinianie się o to. Brak sensu życia. Samotność(z czyjej winy?).

          Dążenie do akceptacji ze strony innych poprzez sukcesy w pracy naukowej. Dążenie
          do akceptacji poprzez pomaganie innym.

          Nie dogaduje się z mężem. Są razem ale osobno. Mówi, że teraz żyje tylko dla
          córki, bo gdyby córki nie było, jej pewnie też by nie było na tym świecie.

          Mąż. Spotkałam się z nim. Z obydwojgiem.
          Ale to już inna historia :/



          Ona. Poswięciła się karierze naukowej.

          On. Zrezygnował z kariery dla niej. Dla nich. O co ma teraz pretensje do niej,
          że zniszczyła mu życie.
          Co nie jest prawdą, bo gdyby chciał mógłby poświecić się dalszej pracy.

          Powinni pójść na terapię małżenską, ale nie chcą o tym słyszeć.

          Powód - jej przeszłość, a ona nie chce tego rozgrzebywać.


          • iselle Re: człowiek jak narkotyk... 13.09.08, 12:39
            A Ty chcesz być trzecią w tym trójkącie ofiarą losu?
            Żal dziecka, bo pewnie też będzie takie skrzywione, skoro rodzice
            nawet nie próbują zapewnić jej normalnego domu. Jeśli zależy jej na
            córce to właśnie dla niej powinna coś z tym zrobić (terapia).
            Czyżby to był typ jaki znam: mówi dużo i pięknie, ale robi NIC?
            • t_oja Re: człowiek jak narkotyk... 13.09.08, 12:50
              iselle napisała:

              > A Ty chcesz być trzecią w tym trójkącie ofiarą losu?
              > Żal dziecka, bo pewnie też będzie takie skrzywione, skoro rodzice
              > nawet nie próbują zapewnić jej normalnego domu. Jeśli zależy jej na
              > córce to właśnie dla niej powinna coś z tym zrobić (terapia).
              > Czyżby to był typ jaki znam: mówi dużo i pięknie, ale robi NIC?

              Tak, to jest TEN typ :/

              Chyba nikt i nic nie ma na nią wpływu. Nie staram się już jej pomagać, bo
              kwituje to jednym i tym samym: "nie ma mowy o terapii, bo przeszłość jest zbyt
              bolesna, aby o niej mówić, i rozdrapywać".

              Jej mąż chce iść na terapię, chce jej pomóc, on jedyny ją doskonale zna, i wie
              gdzie tkwi problem. Ale ona jest zawsze na "nie".



              • t_oja Re: człowiek jak narkotyk... 13.09.08, 12:51
                t_oja napisała:

                > iselle napisała:
                >
                > > A Ty chcesz być trzecią w tym trójkącie ofiarą losu?

                Niestety już za późno, wdepłam w to z hukiem.



                • leguminowy_legwan Re: człowiek jak narkotyk... 13.09.08, 17:00
                  'Niestety już za późno, wdepłam w to z hukiem. '
                  o rany, czas swietowac narodziny kolejnej krolowej dramatu ;p
              • leguminowy_legwan Re: człowiek jak narkotyk... 13.09.08, 17:15
                przypomnialo mi sie, ze owszem bylam w takiej realcji z kobieta, ale bylo to tak
                dawno temu, przed tysiacem innych doswiadczen, ze stalo sie juz wyblakla
                sympatyczna fotografia :)
                tamta dziewczyna bardzo mnie fascynowala i tez miala swoj ciemny sekret,
                starannie ukrywany co do tresci i starannie podkreslany w wymiarze jego istnienia.
                po dlugiej i wyczerpujacej, pelnej emocji walce psychicznej miedzy nami,
                wreszcie sie ' heroicznie' odkryla.
                wg mnie - z igly zrobila widly.
                ale tak to jest zapewne - osobisty potwor danej osoby innym moze sie wydawac co
                najwyzej owczarkiem podhalanskim, mimo to dla tej osoby potworem pozostajac.
                terapia, a nawet po prostu mowienie ludziom o tym kim sie jest naprawde,
                stopniowo pomoglaby jej spojrzec na swoj problem z nowej perspektywy, dodala
                nowe dane do starego schematu itp.
                ale jak nie chce to nie.
                • t_oja Re: człowiek jak narkotyk... 13.09.08, 18:19
                  leguminowy_legwan napisała:

                  > ale tak to jest zapewne - osobisty potwor danej osoby innym moze sie wydawac co
                  > najwyzej owczarkiem podhalanskim, mimo to dla tej osoby potworem pozostajac.

                  Nie raz powtarzała mi, że to ona jest potworem. Nie chcę jej ciągnąć za język co
                  tak naprawdę wydarzyło się w przeszłości, że tak bardzo cierpi.

                  A nie powiem, że korci mnie aby się tego dowiedzieć :/ Może trochę z czystej
                  ciekawości, a może trochę żeby ją zrozumieć...




                  • leguminowy_legwan Re: człowiek jak narkotyk... 13.09.08, 18:30
                    'Nie chcę jej ciągnąć za język co
                    tak naprawdę wydarzyło się w przeszłości, że tak bardzo cierpi.'

                    dlaczego nie chcesz?

                    'A nie powiem, że korci mnie aby się tego dowiedzieć :/ Może trochę z czystej
                    ciekawości, a może trochę żeby ją zrozumieć...'
                    • t_oja Re: człowiek jak narkotyk... 13.09.08, 20:31
                      leguminowy_legwan napisała:

                      > 'Nie chcę jej ciągnąć za język co
                      > tak naprawdę wydarzyło się w przeszłości, że tak bardzo cierpi.'
                      >
                      > dlaczego nie chcesz?

                      Bo to juz całkiem by zakończyło naszą znajomość...

                      Zresztą obiecałam jej, że nie będę już pytać się o jej życiu, i problemach.




                      • rzeka.suf Re: człowiek jak narkotyk... 14.09.08, 01:04
                        jesli taki kompromis tobie odpowiada, to super.
                        tyle, ze ta zdemonizowana przeszlosc wciaz bedzie rzutowac na jej zycie, a tym
                        samym na wasza relacje, bedzie idealna wymowka dla pewnych jej zachowan.
                        a powyzszy kompromis moze stac sie podstawa latwej toba manipulacji.
                        tych wymowek ( ' robie tak, bo w mojej przeszlosci jest cos strasznego ale nie
                        powiem ci co, i lepiej nie pytaj') nie powinnas, moim zdaniem, zbyt latwo
                        akceptowac, aby nie popasc w typowocpunski schemat ' oddam wszystko za nastepna
                        dzialke'.
                        krotko mowiac: nie chce o sobie opowiadac, niech o sobie milczy, ale i
                        potwora-co-wszystko-psuje niech trzyma na smyczy.
                        pozdrawiam
                        • t_oja Re: człowiek jak narkotyk... 14.09.08, 11:13
                          rzeka.suf napisała:

                          > jesli taki kompromis tobie odpowiada, to super.
                          > tyle, ze ta zdemonizowana przeszlosc wciaz bedzie rzutowac na jej zycie, a tym
                          > samym na wasza relacje, bedzie idealna wymowka dla pewnych jej zachowan.
                          > a powyzszy kompromis moze stac sie podstawa latwej toba manipulacji.
                          > tych wymowek ( ' robie tak, bo w mojej przeszlosci jest cos strasznego ale nie
                          > powiem ci co, i lepiej nie pytaj') nie powinnas, moim zdaniem, zbyt latwo
                          > akceptowac, aby nie popasc w typowocpunski schemat ' oddam wszystko za nastepna
                          > dzialke'.
                          > krotko mowiac: nie chce o sobie opowiadac, niech o sobie milczy, ale i
                          > potwora-co-wszystko-psuje niech trzyma na smyczy.
                          > pozdrawiam

                          Jestem ćpunem mentalnym ;P co nie znaczy, ale co nie oznacza, całkowicie
                          zdegenerowanym ;]

                          Wczoraj trochę się chyba na mnie obraziła, bo śmiałam wypowiedzieć swoje zdanie
                          na temat uczuć jej męża do niej...


                          • rzeka.suf Re: człowiek jak narkotyk... 14.09.08, 16:27
                            degeneracja to proces...
                            • t_oja Re: człowiek jak narkotyk... 14.09.08, 17:10
                              rzeka.suf napisała:

                              > degeneracja to proces...


                              to mam duże szanse ;] ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka