oli-mpia1
12.09.08, 16:15
Witajcie...
Długo zastanwiałam sie czy pisac tu czy nie...jednak postanowilam
napisac bo musze sie komus wyzalic i poprosic o pomoc i
wysluchanie...Od zawsze bylam bardzo wrazliwa osoba, zawsze
wszystkim sie przejmowalam, wszystkich bronilam,
kochalam..wszystkich bylo mi zal i w ogole...jak to wrazliwa osoba.
Od jakiegos czasu ta wrazliwosc przerodzila sie chyba w
nadwrazliwosc albo w zupelna psychicznosc bo przejmuje sie po prostu
WSZYSTKIM...przezywam wszystko co sie dzieje, wszystko co mowia
inni...Ostatnio zapisalam sie na kurs prawa jazdy, mam wspanialego
instruktora, fajnie mi sie jezdzi, ale oczywiscie wszystko psuje to
moje "cos" bo juz przezywam za ile skoncza mi sie jazdy, co ja wtedy
zrobi i juz rycze...Kazde dobre slowo przezywam, to zle tez...I po
prostu tak jest ze wszystkim...Juz normalnie nie moge bo sama widze
i lapie sie na tym ze nie skupiam sie na rzeczach najwazniejszych,
to znaczy skupiam sie tez ale rownie mocno jak na tych
najdrobniejszych...juz nie mam sily, w srodku czuje takie cos co
sciska mnie za serce...I prosze nie mowcie mi ze ludzie maja wieksze
problemy i ze nie mam co robic czy cos w tym stylu..bo ja juz sobie
to wszystko tak tlumaczylam...Przypadkow podobnych do tych z prawem
jazdy (co tak przezywam) moglabym opisywac i opisywac..Co ja mam
zrobic? Dlaczego tak mam?? Prosze..pomozcie mi, jest mi w tym
momencie tak strasznie smutno, ale jednoczesnie czuje ulge bo
wreszcie napisalam to co czuje...:(