Dodaj do ulubionych

Gdzie jest Psycholog ?

27.09.08, 23:22
taki temat, wszystko idzie dobrze, nie ma problemu z zaspokojeniem ludzkich nawykow i potrzeb, a mimo to, plynie naturalnie z umyslu posiadanego zgrzyt, krzyk sie pojawia taki, ze to wszystko to bazarowe atrakcje, przy jednoczesnej swiadomosci, ze tylko to jest dostepne...

Jest jakies antidotum na myslenie abstrakcyjne, jak sie skupic na rytuale prostego zycia, bez wdawania sie w szczegoly: skad, co, i jak sie bierze i do czego wiedzie ?

ps. to tak dla odmiany zapodaje...
Obserwuj wątek
    • rzeka.suf chyba... 28.09.08, 02:59
      jest.
      zapomniec o tym, jak smiesznie/ tandetnie to bedzie wygladac i byc.
      wysmiac wlasny snobizm, swoja sklonnosc do globalnego analizowania oceniania
      wszystkiego przez pryzmat 'tandety', jako jedna z form tandety wlasnie.
      wyrzucic etykietke 'tandeta' i ocenic wlasne i cudze aktywnosci bez niej, tym
      razem przez pryzmat tego, co naprawde sie lubi, co sprawia przyjemnosc, na
      krotka czy dluzsza, ale jednak ludzka mete.

      jakims antidotum na nadmiar abstrakcyjnosci jest refleksja nad tym, dokad ten
      nadmiar prowadzi. mozna tez pomyslec nad tym, skad sie bierze.
      a Psycholog jest w Poradni ;p


    • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 28.09.08, 10:22
      Myslenie pojawilo sie na samym koncu filogenezy i jest bardzo
      rzadkim fenomenem w naturze. Myslenie abstrakcyjne jest juz
      fenomenem najrzadszym. Oczywiscie sluzy ono do lepszego
      przystosowania do zycia. Dzieki mysleniu abstrakcyjnemu mamy np.
      matematyke i symbole. Myslenie abstrakcyjne wymaga czasu aby sie
      dobrze wyksztalcilo, perfekcjonowalo, az wreszcie zafunkcjonowalo.
      To nie przyslowiowe "lepienie garnkow". Potraktuj to swoje myslenie
      jako nauke gry na skrzypcach.Rzepol rzepol az w koncu poslyszysz
      czysta nute i wtedy bedziesz ja mogl do czegos wykorzystac.
      • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 28.09.08, 10:24
        Chociaz w USA jest teraz np. taki nurt zeby myslenie amputowac, bo
        to przyczyna naszych cierpien, partrz Eckhart Tolle
      • jan_stereo Re: Gdzie jest Psycholog ? 28.09.08, 12:26
        elielieli napisała:

        > Rzepol rzepol az w koncu poslyszysz czysta nute i wtedy bedziesz ja mogl do czegos wykorzystac.

        hmmm,to tak jak czyni psychoguru odnosnie psychologii :"))

        ps. zakladasz wiec, ze owa abstrakcja, jakiego by nie byla ksztaltu, bedzie miala zastosowanie w naszej rzeczywistosci, takie praktyczne ma sie rozumiec, trzeba tylko umiec ja przekonwertowac nalezycie...

        • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 28.09.08, 14:08
          Takie zastosowywanie wszystkiego na sile do celow praktycznych to
          sie nazywa pragmatyzm i jest imperatywem XXI wieku w
          spoleczenstwach zachodu.Natomiast przypominam ci ze w starozytnej
          Grecji mozna bylo sobie tak abstrachowac i abstrachowac tylko dla
          smaku abstrachowania.W tym tez jest smak zycia
    • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 28.09.08, 11:12
      Z tego co widzialam , to leda16 jest tu najlepszym psychologiem,
      ale ona cos sie na temat myslenia nie wypowiada...czyzby nie miala
      nic do powiedzenia? A moze nie zna tematu nawet z wlasnego
      doswiadczenia...
      • leda16 Re: Gdzie jest Psycholog ? 28.09.08, 11:37
        Powiem krótko - myślenie abstrakcyjne zaczyna się od IQ=65 w Skali Wechslera :). bo dla mnie temat z lekka nudnawy.
        • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 28.09.08, 11:44
          czlowieku, czy ty kiedykolwiek uczylas sie psychometri? Ty myslisz
          ze "skala" w psychologii znaczy to samo co w matematyce????
          Ratunku....
          • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 28.09.08, 11:46
            Widzialas kiedys "skale " Weschlera na oczy?Nie sadze bo bys
            takiego bzdetu nie wymyslila
            • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 28.09.08, 11:51
              65 to nr item-u a nie wynik IQ
          • leda16 Re: Gdzie jest Psycholog ? 28.09.08, 19:25
            A gdzie napisałam, że tak myślę? Natomiast Ty człowieku rozumujesz jak stuprocentowa kobieta - wyciągasz błędne wnioski z nieistniejących faktów :).
            • rzeka.suf Re: Gdzie jest Psycholog ? 28.09.08, 19:45
              ty za to operujesz tu stereotypami ;p
              • leda16 Re: Gdzie jest Psycholog ? 29.09.08, 07:50
                rzeka.suf napisała:

                > ty za to operujesz tu stereotypami ;p

                IQ nie jest stereotypem. Jest liczbowym opisem zarówno zdolności do rozumowania abstrakcyjnego jak i jakości tegoż rozumowania. Jeśli liczby nic elielieli nie mówią, to wyłącznie problem jakości Jej wykształcenia "psychologicznego" ;).Na razie tupeciara nie wie nawet jakie przedmioty wchodzą w zakres studiów psychologicznych, a teksty, które tu sadzi, to psychoedukacyjne czytanki z "Charakterów".
                • rzeka.suf Re: Gdzie jest Psycholog ? 29.09.08, 16:19
                  stereotyp: kobiety mysla nielogicznie, kobiecosc idzie w parze z postepujacym
                  zanikiem umiejetnosci wyciagania prawidlowych wnioskow z faktow
                  tylko tyle.
                  nie obraz sie, ale nie mam ochoty na dyskusje z toba, az takiej dawki adrenaliny
                  mi nie trzeba
                  a z elielieli tez raczej nie - nie chce w pewnym momencie przeczytac, ze ona
                  sobie tutaj tak rozrywkowo, intelektualnie niezobowiazujaco calkiem, w stylu
                  dowolnym wyplata.
                  • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 29.09.08, 22:00
                    Rozrywkowo, bo chyba nie mozna INACZEJ TEGO POTRAKTOWAC
                • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 29.09.08, 21:53
                  A co to sa te "charaktery"?
                • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 29.09.08, 21:57
                  IQ jest ...opisem liczbowym, wiec nic nam nie moze powiedziec
                  o "jakosci tego rozumowania". Jezeli mierzymy myslenie abstrakcyjne
                  danego osobnika, to mozemy tylko wiedziec jak daleko znajduje sie
                  jego performance od sredniej i sredniej standardyzowanej. A to za
                  malo zeby odpowiedziec Jaskowi na jego pytanie.Tym bardziej za
                  malo,bo scale Wechsler byly standardyzowane ostatni raz z 15 lat
                  temu w ameryce, no a wiadomo ze poziom polskiego studenta w niczym
                  nie przypomina poziomu amerykanskiej choloty
                • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 29.09.08, 21:59
                  Ty sypiesz stereotypami, bo myslisz ze jak otrzymasz numerek IQ to
                  juz masz odpowiedz. Opis charakterystyk psychologicznych zaczyna
                  sie od nr a nie na nim konczy. Ale ty nie chodzilas na cwiczenia,
                  tylko ksiazki sobie narazie kupilas
        • jan_stereo Re: Gdzie jest Psycholog ? 28.09.08, 12:21
          leda16 napisała:

          > Powiem krótko - myślenie abstrakcyjne zaczyna się od IQ=65 w Skali Wechslera :)

          U niektorych, myslenie abstrakcyjne,rowniez sie i konczy na wymienionym powyzej IQ :"))
          • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 29.09.08, 22:02
            NA Skalach Wechslera, jezeli juz. Scale Wechslera to takie
            oddzielne zbiory itemow. To nie scale matematyczne....
            • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 29.09.08, 22:04
              Ty sie leda zamien na scale Celsiusza, to ochloniesz i lepiej ci
              sie zacznie myslec
    • psychoguru Zgłaszamy sie 28.09.08, 13:49
      jan_stereo napisał:

      > taki temat, wszystko idzie dobrze, nie ma problemu z
      zaspokojeniem ludzkich naw
      > ykow i potrzeb, a mimo to, plynie naturalnie z umyslu posiadanego
      zgrzyt, krzyk
      > sie pojawia taki, ze to wszystko to bazarowe atrakcje, przy
      >jednoczesnej swiadomosci, ze tylko to jest dostepne...
      > Jest jakies antidotum na myslenie abstrakcyjne, jak sie skupic na
      rytuale prost
      > ego zycia, bez wdawania sie w szczegoly: skad, co, i jak sie
      bierze i do czego wiedzie ?
      > ps. to tak dla odmiany zapodaje...

      To sa typowe pytania z cyklu o sens czegos, zycia czy szerzej o
      sens wszystkiego. Wygladaja one bardzo rozsadnie i logicznie bo
      chcialoby sie wiedziec po co przed zaangazowaniem w cokolwiek.

      Jak sie jednak okazuje w praktyce za tymi pytaniami jest drugie dno
      bo najpierw jest wazne kto pyta i w jakich okolicznosciach. Typowo
      pytania takie pojawiaja sie sygnalizujac problemy z nastrojeniem
      systemu aktywnosci zyciowej w mozgu. Moze to byc spowodowane bardzo
      roznymi przyczynami. Latwo bowiem zauwazyc ze ludzie w doskonalym
      stanie psychicznym nie zajmuja sie takimi pytaniami bo zycie ma dla
      nich sens samo w sobie i nic w ich mozgach nie krzyczy. Zeby to
      zilustrowac wyobrazmy sobie pare kochankow w trakcie milosnych
      uniesien, ich ciala splecione w pieszczotach. A tu nagle ktos pyta:
      Ludzie, jaki jest sens tego co robicie? W odpowiedzi posypalby sie
      raczej stek przeklenstw bo dla tych kochankow sens jest sam sobie
      czyli wlasnie dokonywanie tych czynnosci wiec wola zeby im nie
      przeszkadzac. Albo spotykamy dawnego znajomego ktory z zapalem
      opowiada o swich sukcesach osobistych i zawodowych a my odpowiadamy
      pytaniem: a alasciwie to jaki to ma sens? Na co oczywiscie znajomy
      powie świr i pobiegnie cieszyc sie sukcesami. Wiec jesli ktos pyta
      o sens zyciowych dzialan to najpierw nalezy mu sie dobrze przyjrzec
      bo zazwyczaj na poziomie podswiadomym jest juz gotowa odpowiedz ze
      nie maja one sensu a to oznacza problemy z nastrojeniem mozgu

      Wiec tutaj tez nalezaloby najpierw zapytac jasiastereo czy wszystko
      w porzadku we wszystkich aspektach zycia: czy sprawy partnerskie,
      zawodowe, towarzyskie, mieszkaniowe, kasowe, zdrowotne i wszelkie
      inne sa na poziomie full odlot. Oczywiscie jasiekstereo odpowie ze
      on ma zarabiscie we wszystkim, i on tylko tak zapodal zeby
      pomieszac w forumowisku ale wie przynajmniej ze jak by bylo drugie
      dno to my sie nie nabralismy.

      Wiec co robic jesli nie ma drugiego dna? Ktos ma zycie superodjazd
      a chcialby tylko znalezc odpowiedz na pytania o sens? Najpierw
      mozemy zauwazyc ze bedzie to rzadki przypadek wlasnie dlatego ze
      zwykle superodjazd oznacza brak czasu i ochoty na przynudzanie gdy
      jest pelno atrakcji w zyciu.

      Wobec tego przyjmijmy ze jest taki rzadki przypadek (malo
      prawdopobobne ale mozliwe ze jest nim nasz jaśśtereo) ktory chce
      powaznie zajac sie sensem. Wtedy wychodzi na to ze sa to pytania
      trudne na ktore nie mamy ostatecznej odpowiedzi ale cala masa ludzi
      sie tym zajmowala. Nalezaloby sie wiec zapoznac co inni na ten
      temat wymyslili. Bardzo wskazane byloby studiowanie biologii,
      fizyki, socjologii, kosmologii, filozofii, psychiatrii i psychologii
      bo te nauki zajmuja sie roznymi aspektami zycia i wszystkiego. No
      bo na przyklad jesli chce sie zajmowac sensem zycia to trzeba by
      najpierw wiedziec co to jest zycie, jak jest zbudowane, co to jest
      sens i jak w mozgu tworza sie takie pojecia, albo co wiemy o
      wszechswiecie. Ale takie studia bylyby trudne wiec malo kto sie na
      nie decyduje a dla przecietnych ludzi pozostaje sens w sensie.
      • jan_stereo Re: Zgłaszamy sie 28.09.08, 14:34
        psychoguru napisała:

        > To sa typowe pytania z cyklu o sens czegos, zycia czy szerzej o
        > sens wszystkiego. Wygladaja one bardzo rozsadnie i logicznie bo
        > chcialoby sie wiedziec po co przed zaangazowaniem w cokolwiek.

        Wreszcie cos od siebie, bardzo mi sie to podoba. A przechodzac do tekstu, nie do konca tak jest jak napisalas, w sumie to nie jest tak, ja nie tyle pytam o sens takowych rozwazan, co raczej o to jak takowa alternatywa jest postrzegana przez innych, choc pewnie ze slowem sens sie to skojarzy. W tym przypadku nie chce sie zupelnie koncentrowac na Sensie Wszystkiego, to strata czasu, chociaz bardzo przyjemna.

        > Latwo bowiem zauwazyc ze ludzie w doskonalym stanie psychicznym >nie zajmuja sie takimi pytaniami bo zycie ma dla nich sens samo w >sobie i nic w ich mozgach nie krzyczy.

        Nie bardzo wiem, czemu ludzie w doskonalym stanie psychicznym mieliby sie nie zajmowac takimi pytaniami, pcha mnie to do konkluzji czy jest sens wciagac Cie w te rozmowe, bo:

        Jesli jestes w doskonalym stanie psychicznym, to nie bedziesz miala zielonego pojecia w tym temacie, natomiast jesli masz jakas szeroka wiedze w tym temacie, sugerujesz mi tym samym, ze sama nie znajdujesz sie w dobrym stanie psychicznym. Tak wynika z twojej logiki wobec powyzszego, ja sie z tym zupelnie nie zgadzam,ale to mi mowi duzo o Tobie i nie wiem czy jestes wlasciwa osoba majac takie stanowisko.



        > Zeby to zilustrowac wyobrazmy sobie pare kochankow w trakcie >milosnych uniesien. A tu nagle ktos pyta: Ludzie, jaki jest sens tego co robicie? W odpowiedzi posypalby sie raczej stek przeklenstw bo dla tych kochankow sens jest sam sobie czyli wlasnie dokonywanie tych czynnosci wiec wola zeby im nie przeszkadzac.

        Bledny przyklad, to ze nie chca by im ktos przeszkadzal, ma sie nijak do zadanego im pytania, bo oni nie beda sie w stanie nad nim zastanowic w takim momencie, zatem to nie samo pytanie ich ewentualnie wkurzy,ale obecnosc pytajacego...
        Jedziemy dalej...


        >Albo spotykamy dawnego znajomego ktory z zapalem opowiada o swich sukcesach osobistych i zawodowych a my odpowiadamy
        pytaniem: a alasciwie to jaki to ma sens? Na co oczywiscie znajomy
        powie świr i pobiegnie cieszyc sie sukcesami.


        To jest chyba przyklad na bezmyslnosc tej osoby, ja sie ciesze swiadomie swoimi sukcesami, a pytania o ich sens wcale tak na mnie nie dzialaja, w przeciwienstwie do pana powyzej, ja ten sens dobrze widze i rozumiem...Ja bym tez nie odpowiedzial w ten sposob, tylko sie rozkoszowal mozliwoscia zglebienia innego spojrzenia na sprawe..

        > Wiec tutaj tez nalezaloby najpierw zapytac jasiastereo czy wszystko w porzadku we wszystkich aspektach zycia: czy sprawy partnerskie, zawodowe, towarzyskie, mieszkaniowe, kasowe, zdrowotne i wszelkie inne sa na poziomie full odlot.

        Nigdy nie sa na full odlot, ale nie sa tez na full wylot, a mowiac prosciej, nie nastreczaja przesadnych bolaczek, sa jak najbardziej akceptowalne, a jednoczesnie wiem, co i gdzie moglbym poprawic, nie czuje tu jednak strachu i jakiegos ciezaru przesadnego, zatem jest w normie.

        >Oczywiscie jasiekstereo odpowie ze on ma zarabiscie we wszystkim,

        Patrz,wlasciwa odpowiedz powyzej :"))


        Tak czy siak, rozmowa zaczela sie w miare dobrze, tak trzymaj psychoguru, zauwazam w Tobie jakies pozytywne zmiany mentalne w ostatnim czasie, zblizasz sie do pewnego przelamania swych usztywnionych barier, to sie dystans nazywa do slowa czytanego...
        no ale mialo byc o moim temacie.

        ps. licze zatem na przeladowanie formul/teorii, ewentualne pytania pomocnmicze, jesli takich potrzebujesz, sluze unizenie...
        • psychoguru Re: Zgłaszamy sie 28.09.08, 15:23
          jan_stereo napisał:

          > > To sa typowe pytania z cyklu o sens czegos, zycia czy szerzej o
          > > sens wszystkiego. Wygladaja one bardzo rozsadnie i logicznie bo
          > > chcialoby sie wiedziec po co przed zaangazowaniem w cokolwiek.
          > Wreszcie cos od siebie, bardzo mi sie to podoba.

          Nie ma potrzeby rozpalania tutaj kadzielnicy haha.

          A przechodzac do tekstu, nie d
          > o konca tak jest jak napisalas, w sumie to nie jest tak, ja nie
          tyle pytam o se
          > ns takowych rozwazan, co raczej o to jak takowa alternatywa jest
          postrzegana przez innych,

          w tej sferze panuje jednak zamieszanie zwiazane z "drugim dnem"
          takich pytan i chodzilo o wyjasnienie tego.

          > Nie bardzo wiem, czemu ludzie w doskonalym stanie psychicznym
          > mieliby sie nie zajmowac takimi pytaniami,

          To jest wyjasnione tylko nie jarzysz. Po 1. empirycznie wiadomo ze
          ludzie w doskonalym stanie sie tym nie zajmuja bo dla nich sens
          jest sam w sobie , 2. jezeli sie zajmuja to sa to rzadkie przypadki

          > Jesli jestes w doskonalym stanie psychicznym, to nie bedziesz
          miala zielonego p
          > ojecia w tym temacie, natomiast jesli masz jakas szeroka wiedze w
          tym temacie,
          > sugerujesz mi tym samym, ze sama nie znajdujesz sie w dobrym
          stanie psychicznym
          > . Tak wynika z twojej logiki wobec powyzszego, ja sie z tym
          zupelnie nie zgadza
          > m,ale to mi mowi duzo o Tobie i nie wiem czy jestes wlasciwa
          osoba majac takie
          > stanowisko.

          Jak widac zupelnie nie rozumiesz problemu drugiego dna w tej
          sprawie. Polega on na tym ze jezeli ktos snuje wywody na temat
          sensu zycia to najpierw nalezy ocenic jego stan psychiczny zanim
          podejmie sie dyskusje. Jezeli stan psychiczny jest bardzo dobry to
          dyskusje mozna podjac, ale to jest w praktyce rzadkie.Wiec taką
          rzadką dyskusje mozna jak najbardziej podjac jesli nie ma zadnego
          drugiego dna.

          > Bledny przyklad, to ze nie chca by im ktos przeszkadzal, ma sie
          nijak do zadane
          > go im pytania, bo oni nie beda sie w stanie nad nim zastanowic w
          takim momencie
          > , zatem to nie samo pytanie ich ewentualnie wkurzy,ale obecnosc
          pytajacego...

          Nie rozumiesz metafory. Oznacza to ze ludzie w doskonalym stanie
          nie sa zainteresowani problemami sensu bo zajmuja ich inne sprawy
          zyciowe pochlaniajace ich uwage....

          > >Albo spotykamy dawnego znajomego ktory z zapalem opowiada o
          swich sukcesac
          > h osobistych i zawodowych a my odpowiadamy
          > pytaniem: a alasciwie to jaki to ma sens? Na co oczywiscie
          znajomy
          > powie świr i pobiegnie cieszyc sie sukcesami.
          > To jest chyba przyklad na bezmyslnosc tej osoby, ja sie ciesze
          swiadomie swoimi
          > sukcesami, a pytania o ich sens wcale tak na mnie nie dzialaja,
          w przeciwienst
          > wie do pana powyzej, ja ten sens dobrze widze i rozumiem...Ja bym
          tez nie odpow
          > iedzial w ten sposob, tylko sie rozkoszowal mozliwoscia
          zglebienia innego spojr
          > zenia na sprawe..

          Te dwa przyklady zostaly podane wlasnie dlatego ze zrozumienie tego
          problemu nie jest oczywiste. Jest bowiem znana sprawa ze pytania o
          sens sa charakterstycznym objawem problemow psychicznych i im sa
          bardziej natarczywe tym wiekszy problem. U ludzi bez problemow
          pojawiaja sie rzadko i tylko bardzo przelotnie.

          > Nigdy nie sa na full odlot, ale nie sa tez na full wylot, a
          mowiac prosciej, ni
          > e nastreczaja przesadnych bolaczek, sa jak najbardziej
          akceptowalne, a jednocze
          > snie wiem, co i gdzie moglbym poprawic, nie czuje tu jednak
          strachu i jakiegos
          > ciezaru przesadnego, zatem jest w normie.
          > >Oczywiscie jasiekstereo odpowie ze on ma zarabiscie we
          wszystkim,
          > Patrz,wlasciwa odpowiedz powyzej :"))

          Tak jak sie mozna bylo spodziewac...Tym niemniej byc moze sprawy
          ktore mozna poprawic ciut za dlugo czekaja w kolejce, moze plany
          dlugofalowe sa nieco niejasne. Jest tez pytanie czy pytania o sens
          w ostatnim czasie sie pojawily i czy nie staly sie czestsze. Ale
          oczywiscie oczekujemy odpowiedzi ze wszystko jest w normie.

          > Tak czy siak, rozmowa zaczela sie w miare dobrze, tak trzymaj
          psychoguru, zauwa
          > zam w Tobie jakies pozytywne zmiany mentalne w ostatnim czasie,
          zblizasz sie do
          > pewnego przelamania swych usztywnionych barier, to sie dystans
          nazywa do slowa
          > czytanego...

          Jak widac kadzielnica sie rozpalila i czadzi na full. A tu przeciez
          chodzi o to ze na typowe pytania udziela sie schemtycznych
          odpowiedzi bo nic innego nie da sie wymyslic.

          > ps. licze zatem na przeladowanie formul/teorii, ewentualne
          pytania pomocnmicze,
          > jesli takich potrzebujesz, sluze unizenie...

          zanim sie przejdzie wzorow nie zaszkodzi zapytac czy zdajesz sobie
          sprawe z tego ze pytania o sens sa jednym sztandarowych objawow
          procesu depresyjnego. Czyli ze czlowiek wpdajacy w depresje zaczyna
          od drobnych pytan co do sensu do coraz wiekszych, jezeli taki
          proces sie kontynuuje to w koncu dochodzi do praktycznej
          realizacja: na przyklad wstawanie rano z wyra i spad do roboty jest
          najpierw rozwazane jako bez sensu a pozniej nie chce sie z wyra
          podniesc. Oczywiscie to nie ma nic wspolnego z toba, to jest tylko
          ilustracja problemow zwiazanych z tematem. Praktycznie bowiem w
          dotychczasowych wywodach chodzilo o zabezpieczenie sie przed
          przypadkiem sytuacji w ktorym osoba opowiada o sensie i bezsensie w
          wyniku zlego stanu psychicznego a otoczenie podejmuje bezsensowne
          dyskusje na ten temat zamiast kierowac uwage na zly stan psychiczny
          i koniecznosc jego zbadania.
          • rzeka.suf Re: Zgłaszamy sie 28.09.08, 15:36
            'Nie rozumiesz metafory. Oznacza to ze ludzie w doskonalym stanie
            nie sa zainteresowani problemami sensu bo zajmuja ich inne sprawy
            zyciowe pochlaniajace ich uwage.... '
            ja chyba tez nie rozumiem...
            powiedz mi, czy to znaczy, ze filozofowie, psychologowie, biologowie, teolodzy(!
            ), sa ludzmi nieszczesliwymi? tak chyba wynikaloby z twoich wywodow.
            w sumie mozliwe, ze masz racje... ze cale to pytanie o sens jest sublimacja
            braku umiejetnosci zanurzenia w zwyklych sensach.
            to moze, w takim razie, dowiem sie od ciebie, skad sie brak tej umiejetnosci
            bierze, co sie stalo w ich rozwoju, dlaczego przestal im wystarczac zwykly sens?
          • jan_stereo Re: Zgłaszamy sie 28.09.08, 16:41
            psychoguru napisała:

            > Nie ma potrzeby rozpalania tutaj kadzielnicy haha.

            Zatem prosze sie nie ekscytowac, jako i ja czynie piszac powyzsze :")

            > To jest wyjasnione tylko nie jarzysz. Po 1. empirycznie wiadomo ze
            > ludzie w doskonalym stanie sie tym nie zajmuja bo dla nich sens
            > jest sam w sobie


            Nic tu nie bylo wyjasniane jak dotad, wybacz. No to Ty jestes w doskonalym stanie czy nie, bo chcialbym sie tym pytaniem zajec posrednio, mozna tu uzyskac jasna odpowiedz z Twojej strony ?
            Co do mnie, mnie te pytania z dobrego samopoczucia nie wyprowadzaja wcale, ani go tez nie blokuja, znajduja sie zwyczajnie na drodze do zrozumienia pewnych zdarzen, procesow myslowych. Nie ma czegos takiego jak 'sens sam w sobie', albo sie go widzi, albo nie. Pytanie czy Ty dostrzegasz sens w swoim pisaniu tutaj, czy tez jest to pisanie samo w sobie, bez widocznego sensu :"))



            > Jak widac zupelnie nie rozumiesz problemu drugiego dna w tej
            > sprawie. Polega on na tym ze jezeli ktos snuje wywody na temat
            > sensu zycia to najpierw nalezy ocenic jego stan psychiczny zanim
            > podejmie sie dyskusje.

            Moj stan umyslu to nieustanna ciekawosc, lubie laczyc wszelkie mozliwe dane w jedna calosc, rozumiec otoczenie. I ja nie snuje wywodow na temat sensu zycia, tylko interesuje mnie, czy abstrakcyjne twory naszego umyslu pojawiajace sie podczas takich wlasnie prob ogarniecia na rozne sposoby zycia, sa jakas alternatywa,ktora warto by rozwijac, skoro prowadzi ona w swiat niematerialny zupelnie, czy jest to zbedne, czy tez ma moze praktyczne znaczenie, bo cieszy nasz umysl, tak jak gimnastyka raduje cialo fizyczne...



            > Nie rozumiesz metafory. Oznacza to ze ludzie w doskonalym stanie
            > nie sa zainteresowani problemami sensu bo zajmuja ich inne sprawy
            > zyciowe pochlaniajace ich uwage....

            Oj, ja wiem doskonale co chialas mi powiedziec, zwyczajnie zauwazylem, ze zle sformulowals te metafore, niepoprawnie, obie metafory szczerze powiedziawszy, powinnas to wychwycic. Natomiast nie wiem, dlaczego pochlanianie naszej uwagi sprawami sensu tego i owego, mialoby byc mniej zdrowe dla nas, niz pochlanianie umyslu jazda na karuzeli ? Czy to, ze wiem dlaczego jazda na nartach sprawia mi przyjemnosc, jest gorsze od przyjemnego szosowania, bez zdawania sobie sprawy dlaczego to takie fajne ? Przeciez dzieki temu, ze siebie rozumiem, latwiej bedzie mi znalezc inne abstrakcje, majace wspolny rdzen, a tym samym, bede mogl robic to, co lubie, zamiast szukac na pale bez zrozumienia.


            > Te dwa przyklady zostaly podane wlasnie dlatego ze zrozumienie tego problemu nie jest oczywiste. Jest bowiem znana sprawa ze pytania o sens sa charakterstycznym objawem problemow psychicznych i im sa bardziej natarczywe tym wiekszy problem. U ludzi bez problemow
            pojawiaja sie rzadko i tylko bardzo przelotnie.

            Ja to jestem ciekaw jak Ty sie uczylas swojej wiedzy z psychologii, skoro stawianie pytan traktujesz jako problem psychiczny, czy na tym zbudowalas wlasnie swa wiedze o psychice, na problemie ?


            > Jest tez pytanie czy pytania o sens
            > w ostatnim czasie sie pojawily i czy nie staly sie czestsze. Ale
            > oczywiscie oczekujemy odpowiedzi ze wszystko jest w normie.

            pytania o sens pojawily sie u mnie w wiekulat 4 (dalej nie siegam pamiecia), zaczalem sie wowczas zastanawiac, jakim cudem ja to JA i jak wielkiego mam farta, ze nie jestem kims innym, bo posiadam swiadomosc samego siebie itp. Nic mi sie nie nasililo od tamtego czasu, nie nagle przynajmniej, moze nawet emocjonalnie osiadlo...


            > Jak widac kadzielnica sie rozpalila i czadzi na full. A tu przeciez chodzi o to ze na typowe pytania udziela sie schemtycznych
            > odpowiedzi bo nic innego nie da sie wymyslic.


            Nie uwazasz, ze reagowanie na komplementy garda, jest swego rodzaju niesmialoscia, wstydzeniem sie, nie bede przeginal i nie napisze, ze jest tez jakims tam problemem psychicznym :"))


            > zanim sie przejdzie wzorow nie zaszkodzi zapytac czy zdajesz sobie
            > sprawe z tego ze pytania o sens sa jednym sztandarowych objawow
            > procesu depresyjnego.


            Byc moze dzieki temu, tak dobrze sie czuje je zadajac, w sumie moglbym tylko to robic, gdyby za to placili, to bylo by rajskie zycie, a tak zamienia sie w hobby, pytanie czy depresja moze byc rozrywka ?

            • rzeka.suf moim zdaniem 28.09.08, 17:34
              'w sumie moglbym tylko to robic, gdyby za to placili, to bylo by rajskie zycie,
              a tak zamienia sie w hobby, pytanie czy depresja moze byc rozrywka ? '
              vs
              'Jest jakies antidotum na myslenie abstrakcyjne, jak sie skupic na rytuale
              prostego zycia, bez wdawania sie w szczegoly: skad, co, i jak sie bierze i do
              czego wiedzie ?'

              nieco sprzeczne, ale co tam ;p

              jesli zanurzenie w abstrakcyjnosci jest dla ciebie sensowne, idzie gladko i
              dostarcza glebokiej przyjemnosci, to rob to wlasnie. ale ciekawe, czy przy
              takich aktywnosciach nic w glowie nie wyje... przeciez to tez tandeta, nie? cos
              jak produkty z supermarketu, ktore dziela sie na te z nalepka ' tanie i dobre' i
              te w czarnym opakowaniu ze stylizowanym napisem ' the best'.
              roznica niby jest, ale jesli spojrzec z dystansu - znika - jedne i drugie mozna
              nazwac produktami z supermarketu. mozna tez nazwac je roznymi sposobami na
              czerpanie radosci z zycia, i mozna je wartosciowac NIEZALEZNIE od naklejek a
              stosownie do wlasnych preferencji. i juz.

              *tandete rozumiem jako spektrum zajmowania uwagi, rozrywki, aktywnosci zyciowych
              dostepnych czlowiekowi.

              ps: chyba zaden Psycholog nie zdola wskazac ci drogi rozwoju, nie da rady
              nawiazac z toba relacji terapeutyczno - przewodniczej, o ile twoim nadrzednym
              celem pozostanie zaspokajanie natretnej chyba juz potrzeby posiadanie racji i
              bycia poza wszelkimi problemami. mimo to polecam - jako eksperyment chociazby,
              kontakt z psychologiem na zasadzie 'SZCZERZE robimy testy a pan/ pani mi opowie
              co wyszlo'. nastepnie mozesz poszukac kogos, kto ma doswiadczenie w pracy z
              typami podobnymi do ciebie, a najlepiej wlasne przerobione doswiadczenia z
              twojego levelu.
              • jan_stereo Re: moim zdaniem 28.09.08, 18:03
                rzeka.suf napisała:

                > nieco sprzeczne, ale co tam ;p

                Zupelnie nie sprzeczne, w jednym przypadku wychwalam zalety tego,bo to lubie robic,a zaznaczam, ze moglbym robic tylko to, gdyby sie z tego zyc dalo, a w pierwszym, wyjsciowym, wskazuje, ze fajnie bylo by znalezc antidotum na owa abstrakcje, bo naturalnym jest, ze to cholernie zajmujace zajecie moze byc, a pieniedzy z tego zadnych, zatem lepiej byc moze sie uwolnic od takowego myslenia (zwlaszcza, ze pozniej nieco trudno wrocic do rzeczywistosci, codziennych proporcji)i skupic na robotach bezposrednio wymiernych, jak dojenie krowy chociazby. To zostalo rzucone do analizy.

                > jesli zanurzenie w abstrakcyjnosci jest dla ciebie sensowne, idzie gladko i dostarcza glebokiej przyjemnosci, to rob to wlasnie. ale ciekawe, czy przy takich aktywnosciach nic w glowie nie wyje... przeciez to tez tandeta, nie?

                No tandeta, ale ja sie nie buntuje, zauwazam i akceptuje. To, ze dostrzegam w czyms sens, nie znaczy tez jeszcze, ze warto isc w tymze kierunku...


                > ps: chyba zaden Psycholog nie zdola wskazac ci drogi rozwoju, nie da rady nawiazac z toba relacji terapeutyczno - przewodniczej, o ile twoim nadrzednym celem pozostanie zaspokajanie natretnej chyba juz potrzeby posiadanie racji i bycia poza wszelkimi problemami.

                Moim nadrzednym celem nie jest wcale posiadanie racji, tylko analiza kiedy i dlaczego tej racji sie nie ma, badz gdzie tez ona jest, jesli czyjes argumenty mnie nie przekonuja, badz nie zbijaja jasno moich, to nie mysl, ze natychmiast zmienie zdanie. A gdzie ja pisze, ze jestem poza wszelkimi problemami, mam problemy ludzkie jak kazdy, ale sobie z nimi radze i nie stanowia one istoty tego tematu, stad sie tutaj z nimi nie rozwlekam...

                >mimo to polecam - jako eksperyment chociazby,
                > kontakt z psychologiem na zasadzie 'SZCZERZE robimy testy a pan/ pani mi opowie co wyszlo'.

                Mowa tu o jakiejs maszynie czy tez testach w stylu wypelnianie formularzyka z pytaniami ?

                >nastepnie mozesz poszukac kogos, kto ma doswiadczenie w pracy z >typami podobnymi do ciebie, a najlepiej wlasne przerobione doswiadczenia z twojego levelu.

                No z psychoguru juz rozmawiam (zglosila sie jako wlasciwa osoba), ciekawe co sie nam uda ustalic...

                • rzeka.suf Re: moim zdaniem 28.09.08, 19:44
                  a wiec lubisz sobie abstrahowac i tym moglbys sie zajac, ale nie mozesz, bo to
                  forsy nie daje i zaburza perspektywe bardziej przydatna w codziennym zyciu, wiec
                  zaczyna trapic cie pomysl, aby moze wyeliminowac myslenie abstr z zycia w ogole?
                  ha ha ha , nie wierze. ale dobra - rada jest prosta: skoro wiesz, ze z
                  abstrahowania sie nie utrzymasz, a dodatkowo skomplikuje ono twoje ' doczesne'
                  dzialania, to po prostu zostawiaj myslenie abstr za drzwiami, kiedy przychodzi
                  do dojenia krow. elegancko: naucz sie zmieniac perspektywe.
                  a propos: kiedy zmieniasz perpektywe w dyskusji, informuj o tym rozmowce.
                  'No tandeta, ale ja sie nie buntuje, zauwazam i akceptuje.'
                  no, cudownie, tak trzymaj.
                  'To, ze dostrzegam w czyms sens, nie znaczy tez jeszcze, ze warto isc w tymze
                  kierunku... '
                  to zalezy co sie chce osiagnac... jesli osobista satysfakcje, to owszem, warto.
                  oczywiscie, biorac pod uwage powyzsze twoje adnotacje, powtorze - warto uczyc
                  sie balansowania celow, sensow z roznych dziedzin zycia.

                  'Moim nadrzednym celem nie jest wcale posiadanie racji, tylko analiza kiedy i
                  dlaczego tej racji sie nie ma, badz gdzie tez ona jest, jesli czyjes argumenty
                  mnie nie przekonuja, badz nie zbijaja jasno moich, to nie mysl, ze natychmiast
                  zmienie zdanie.'
                  argumenty mozna znalezc dla wszystkiego i przeciw czemukolwiek. tobie natomiast,
                  wg mnie, brak otwartosci na zobaczenie problemu, zagadnienia z innej niz wlasna
                  perspektywy. drobne bledy logiczne urastaja w dyskusji z toba do koronnych
                  argumentow za odrzuceniem tezy rozmowcy. dociekliwosc uwazam za fajna ceche,
                  natomiast nie sadze, aby wartosciowe bylo przerzucanie punktu ciezkosci dyskusji
                  z glownej tezy na niefortunne sformulowania chociazby, czynione w formie dosc
                  agresywnej a i rozwleklej nieraz. inaczej mowiac: nie wydaje mi sie, abys
                  probowal pojsc torem rozumowania rozmowcy, przeformulowac jego tezy w taki
                  sposob, aby go zrozumiec. sorry, jasniej na razie nie umiem ;p
                  'A gdzie ja pisze, ze jestem poza wszelkimi problemami, mam problemy ludzkie jak
                  kazdy, ale sobie z nimi radze i nie stanowia one istoty tego tematu, stad sie
                  tutaj z nimi nie rozwlekam... '
                  a jednak odrzucasz teze o drugim dnie swoich zapytan w tym watku, forsujac
                  opcje: moj zajebisty, wysokogatunkowy nowy topik.
                  a twoj nowy topik mozna brac na rozne sposoby: podmiot liryczny ma pomysl na
                  nowa abstrakcyjna bitewke forumowa/ podmiot liryczny ma problem z pogodzeniem
                  roznych poziomow przezywania zycia.

                  'Mowa tu o jakiejs maszynie czy tez testach w stylu wypelnianie formularzyka z
                  pytaniami ?'
                  a jaka to robi roznice?

                  'No z psychoguru juz rozmawiam (zglosila sie jako wlasciwa osoba), ciekawe co
                  sie nam uda ustalic...'
                  wiesz, bardzo duzo mowi o twoich intencjach szukanie Psychologa na tym forum...
                  chcesz cos udowodnic? ale co? czy od wniosku, ktory zapewne wywalczysz sobie
                  tutaj ( wszystko to bzdury, kolejna odmiana tandety), jest przejscie do wniosku,
                  ze psychologia, psychoterapia w ogole to rozrywka dla przyziemnej, zagubionej
                  trzody chlewnej z ambicjami, ale nic wiecej?

                  • jan_stereo Re: moim zdaniem 28.09.08, 20:40
                    rzeka.suf napisała:

                    > ha ha ha , nie wierze. ale dobra - rada jest prosta: skoro wiesz, ze z abstrahowania sie nie utrzymasz, a dodatkowo skomplikuje ono twoje ' doczesne' dzialania, to po prostu zostawiaj myslenie abstr za drzwiami, kiedy przychodzido dojenia krow.


                    Dokladnie to rozwazam, problem jest nie tyle w moich checiach, co w tym, ze nie bardzo widze mozliwosc aby sie swiadomie tego wyzbyc, to dosc czesto samo sie zalacza, ewentualnie dalej moga to eksplorowac lub nie.

                    >elegancko: naucz sie zmieniac perspektywe.
                    > a propos: kiedy zmieniasz perpektywe w dyskusji, informuj o tym rozmowce.

                    W jaki sposob mam informowac, jak nie zwyczajnie piszac o tym ? Po drugie, to nie do konca wiem, o ktorej zmianie piszesz..

                    > to zalezy co sie chce osiagnac... jesli osobista satysfakcje, to owszem, warto..

                    byc moze, dla mnie nie jest to takie przejrzyste...

                    > oczywiscie, biorac pod uwage powyzsze twoje adnotacje, powtorze - warto uczyc sie balansowania celow, sensow z roznych dziedzin zycia.

                    Jesli to jest odnosnie przyziemnosci, to tak, naturalnie warto..


                    > argumenty mozna znalezc dla wszystkiego i przeciw czemukolwiek. tobie natomiast,wg mnie, brak otwartosci na zobaczenie problemu, zagadnienia z innej niz wlasna perspektywy.

                    A jak niby mialbym zobaczyc problem z Twojej perspektywy, przeciez nie jestem Toba..

                    > drobne bledy logiczne urastaja w dyskusji z toba do koronnych
                    > argumentow za odrzuceniem tezy rozmowcy.


                    To nie sa drobne bledy, ale zasadnicze wrecz, wypaczajace caly sens danego przykladu,i lepiej takie cos wyjasniac natychmiast (ja mam taka potrzebe,psycholog powinien z tego skorzystac, to jest wiedza, a Ty mi robisz wyrzuty), bo potem robi sie niezly chaos, nawet bez tego, zwlaszcza kiedy temat dosc ulotny.

                    > dociekliwosc uwazam za fajna ceche,natomiast nie sadze, aby >wartosciowe bylo przerzucanie punktu ciezkosci dyskusji
                    > z glownej tezy na niefortunne sformulowania chociazby, czynione w formie dosc agresywnej a i rozwleklej nieraz.

                    owe niefortunne sformulowania staja sie z czasem fundamentem danej dyskusji, i wierz mi, ze nie chciala bys budowac czegokolwiek na tym, chyba ze ma to byc taka lekka dyskusja,bez zadnych wyraznych krawedzi. A sama forma odpowiedzi, nie sadze by byla agresywna, raczej jest dopasowana do rozmowcy, tak samo swa rozwlekloscia..

                    > inaczej mowiac: nie wydaje mi sie, abys probowal pojsc torem >rozumowania rozmowcy, przeformulowac jego tezy w taki
                    > sposob, aby go zrozumiec. sorry, jasniej na razie nie umiem ;p

                    Moglbym pojsc torem rozumowania rozmowcy,ale mnie to by zupelnie nie pomoglo, efekt bylby taki, ze rozumialbym ogolna logike i pojmowanie tematu drugiej strony i to wszystko, co mialbym nastepnie z tym zrobic ?

                    > a jednak odrzucasz teze o drugim dnie swoich zapytan w tym watku, forsujac opcje: moj zajebisty, wysokogatunkowy nowy topik.

                    Odrzucam, bo nie sadze abym lubil myslec o innych wymiarach naszego istnienia, z tego powodu wlasnie, ze mam dzisiaj sie spotkac z upierdliwym klientem, przykladowo. A co do napastliwej formy,to o mnie bylo czy o sobie ?


                    > a twoj nowy topik mozna brac na rozne sposoby: podmiot liryczny ma pomysl na nowa abstrakcyjna bitewke forumowa/ podmiot liryczny ma problem z pogodzeniem roznych poziomow przezywania zycia.

                    Czuj sie swobodnie, przeciez na tym to polega, najwyzej odpowiem odpowiednio...

                    > a jaka to robi roznice?

                    z technicznego punktu widzenia, to dwa rozne badania/testy, w jednym jest sie aktywnym, a w drugim biernym..

                    > wiesz, bardzo duzo mowi o twoich intencjach szukanie Psychologa na tym forum...

                    mnie mowi tyle, ze fajnie bylo by zobaczyc roznice, miedzy rozmowa z psychologiem, a niepsychologiem, zwlaszcza ze temat z psychika zwiazany jest, a ze poszukalem na tym forum, to chyba sluszne, ze nie na forum Auto badz Polonia. A co Tobie to powiedzialo o moich intencjach, rzeklas ze bardzo duzo ?

                    > chcesz cos udowodnic? ale co?

                    W zasadzie, to nic nie zamierzam udowadniac, reaguje na biezaco...

                    >czy od wniosku, ktory zapewne wywalczysz sobie tutaj ( wszystko to bzdury, kolejna odmiana tandety), jest przejscie do wniosku,ze psychologia, psychoterapia w ogole to rozrywka dla przyziemnej, zagubionej trzody chlewnej z ambicjami, ale nic wiecej?

                    Chyba bylo by mi szkoda czasu dla takich tylko wnioskow, ciekawe czemu takie wlasnie podalas, a nie inne...
                    • rzeka.suf Re: moim zdaniem 28.09.08, 23:10
                      no, nie wiem, stracilam nieco rezon w obliczu sprzecznosci jaka ja zauwazam w
                      tezie psychoguru, ale niech tam, moze mnie oswieci
                      tymczasem blablabla z mojego punktu widzenia:

                      'Dokladnie to rozwazam, problem jest nie tyle w moich checiach, co w tym, ze nie
                      bardzo widze mozliwosc aby sie swiadomie tego wyzbyc, to dosc czesto samo sie
                      zalacza, ewentualnie dalej moga to eksplorowac lub nie. '
                      mozesz przeciez potraktowac to jako nalog, i odpowiednio postepowac.

                      'W jaki sposob mam informowac, jak nie zwyczajnie piszac o tym ? Po drugie, to
                      nie do konca wiem, o ktorej zmianie piszesz.. '
                      dobra, moze to moje wypaczenie obrazu.

                      'to zalezy co sie chce osiagnac... jesli osobista satysfakcje, to owszem, warto..
                      byc moze, dla mnie nie jest to takie przejrzyste... '
                      a to dlaczego? osobista satysfakcja - krotko badz dlugoterminowa, materialna,
                      duchowa, jakakolwiek - jest bardzo dobrym napedem do dzialan. oczywiscie,
                      osobista satysfakcje moze przyniesc tez poswiecenie dla jakiejs sprawy, idei,
                      czegokolwiek.
                      no, chyba ze tutaj zabawiasz sie niewyjasnionym jak dotad slowkiem ' sens'. ja
                      tego slowka uzywam, potocznie, w znaczeniu ' warty osiagniecia cel', nie zas w
                      znaczeniu droga do celu. dlatego dla mnie twoje zagadnienie brzmi: to, ze
                      dostrzegam w czyms warty osiagniecia cel, nie znaczy jeszcze warto isc w tymze
                      kierunku. to bardzo dobry przyklad na to, o czym pienilam sie w ustepie o
                      dyskusji z toba. faktycznie, lepiej byloby od razu sprecyzowac znaczenie tego
                      slowa, zamiast brnac w zamet. moznaby zatem widzac, ze powstaje koromyslo, dodac
                      swoje rozumienie slowka, zamiast czekac az rozmowca wypoci z siebie trzy kilo
                      mysli, i dopiero wtedy walnac przez leb: 'ale to moze doprecyzujmy znaczenie
                      slowka'. mozna tez uzyc intuicji jezykowej/ dobrej woli.

                      'Jesli to jest odnosnie przyziemnosci, to tak, naturalnie warto.. '
                      ale dlaczego tylko przyziemnosci odnosnie? mi chodzilo raczej o balansowanie
                      myslenia abstrakcyjnego, pytan o sens, cel, przyzcyny, skutki itd z
                      uczestnictwem w przyziemnym zyciu i czerpaniem z tego przyjemnosci badz
                      doznawaniem przykrosci.

                      'A jak niby mialbym zobaczyc problem z Twojej perspektywy, przeciez nie jestem
                      Toba.'
                      poprzez probe wczucia sie w inny system wartosci. (choc oczywiscie nie bedzie
                      to tozsamosc)

                      'To nie sa drobne bledy, ale zasadnicze wrecz, wypaczajace caly sens danego
                      przykladu,i lepiej takie cos wyjasniac natychmiast (ja mam taka
                      potrzebe,psycholog powinien z tego skorzystac, to jest wiedza, a Ty mi robisz
                      wyrzuty), bo potem robi sie niezly chaos, nawet bez tego, zwlaszcza kiedy temat
                      dosc ulotny.'
                      wiec wyjasniaj, po prostu rzeczowo, jak najprecyzyjniej i przystepnie wyjasniaj
                      i formuluj zagadnienia.

                      'A sama forma odpowiedzi, nie sadze by byla agresywna, raczej jest dopasowana do
                      rozmowcy'
                      tzn do twoich wyobrazen o rozmowcy?
                      fakt, ja tez odbieram przekaz znieksztalcony moimi wyobrazeniami o rozmowcy.

                      'Moglbym pojsc torem rozumowania rozmowcy,ale mnie to by zupelnie nie pomoglo,
                      efekt bylby taki, ze rozumialbym ogolna logike i pojmowanie tematu drugiej
                      strony i to wszystko'
                      a czego chcesz wiecej ( na tym forum )? ktos mialby cie przekonac jak warto zyc
                      za pomoca logicznych argumentow, bez zadnego odwolania do osobistych
                      preferencji, gdzies tam kiedys przyjetych aksjomatow? czy ty potrafisz to zrobic?

                      'Odrzucam, bo nie sadze abym lubil myslec o innych wymiarach naszego istnienia,
                      z tego powodu wlasnie, ze mam dzisiaj sie spotkac z upierdliwym klientem,
                      przykladowo.'
                      nie rozumiem. nie bierzesz pod uwage, ze abstrahowanie moze byc mechanizmem
                      ucieczkowym, o to chodzi? no, w ramach psychologii wypowiem sie z cala
                      zarliwoscia laika: alez oczywiscie, ze moze! ( choc nie musi, ' musielibysmy
                      tutaj zebrac dodatkowe dane, jak mawia psychoguru )
                      zajebisty to juz napastliwosc? przepraszam zatem :)
                      'podmiot liryczny ma pomysl na nowa abstrakcyjna bitewke forumowa/ podmiot
                      liryczny ma problem z pogodzeniem roznych poziomow przezywania zycia'
                      to ty decydujesz o formie ujecia zagadnienia, jesli ja zdecyduje nie po twojej
                      mysli, zostane ' wyprowadzona z bledu' , wiec po co ta kurtuazja falszywa :)

                      psycholog bada twoja osobowosc papierowymi testami. mozna aktywnie manipulowac,
                      jesli sie zechce.

                      'mnie mowi tyle, ze fajnie bylo by zobaczyc roznice, miedzy rozmowa z
                      psychologiem, a niepsychologiem, zwlaszcza ze temat z psychika zwiazany jest, a
                      ze poszukalem na tym forum, to chyba sluszne, ze nie na forum Auto badz Polonia.'
                      oj, wez przestan, taka tandeta ;]
                      siedzisz tu tyle lat, umiejetnosc myslenia jak najbardziej posiadles, ale
                      pomijasz ogolnie znane pogloski, ze akurat na fp Psychologow nie ma, a sa tylko
                      pasjonaci, studenci, psychole. no, chyba, ze dla ciebie to nie robi roznicy, a
                      tylko ja nadinterpretowalam to "P"

                      'ciekawe czemu takie wlasnie podalas, a nie inne... '
                      a tak mi sie skojarzylo z twoim przywiazaniem do abstrahowania i niechecia wobec
                      bazarowych atrakcji, czyli wszystkiego co jest dostepne ;)

              • kaa.lka Re: moim zdaniem 28.09.08, 18:23
                dzieki rzeko za komentarz.

                od poczatku mialam niejakie wrazenie ze jan bardziej nizli stereo
                jest niezdecydowany w wyborach. z czasem odczytywania wypowiedzi
                towarzyszylo, coraz bardziej argumentowane dlugoscia i kwiecistoscia
                stereo odpowiedzi, ze "janutemu" co jednak prozniej.

                pees dla jednego jana
                ja, prosze pana, nie jest najwazniejsze w pana imieniu.
                najgrozniejsze jest jego bi en.
                z prosba o zastanowienie sie nad nim
                pozdrawiam
                ka
                ka
            • psychoguru Re: Zgłaszamy sie 28.09.08, 20:20
              jan_stereo napisał:

              > psychoguru napisała:

              > Co do mnie, mnie te pytania z dobrego samopoczucia nie
              wyprowadzaja wcale, ani
              > go tez nie blokuja, znajduja sie zwyczajnie na drodze do
              zrozumienia pewnych zd
              > arzen, procesow myslowych. Nie ma czegos takiego jak 'sens sam w
              sobie', albo s
              > ie go widzi, albo nie. Pytanie czy Ty dostrzegasz sens w swoim
              pisaniu tutaj, c
              > zy tez jest to pisanie samo w sobie, bez widocznego sensu :"))

              Nie rozumiesz sensu okreslenia "sens sam w sobie". Oznacza ono ze
              ludzie zwykle nie zastanawiaja sie nad sensem dzialania tylko widza
              sens przez sam fakt dzialania.


              > Moj stan umyslu to nieustanna ciekawosc, lubie laczyc wszelkie
              mozliwe dane w j
              > edna calosc, rozumiec otoczenie. I ja nie snuje wywodow na temat
              sensu zycia, t
              > ylko interesuje mnie, czy abstrakcyjne twory naszego umyslu
              pojawiajace sie pod
              > czas takich wlasnie prob ogarniecia na rozne sposoby zycia, sa
              jakas alternatyw
              > a,ktora warto by rozwijac, skoro prowadzi ona w swiat
              niematerialny zupelnie, c
              > zy jest to zbedne, czy tez ma moze praktyczne znaczenie, bo
              cieszy nasz umysl,
              > tak jak gimnastyka raduje cialo fizyczne...

              Nad tym mozna by sie zastanawiac ale tez punktem wyjscia powinna
              byc analiza sytuacji danej osoby. No bo np. jesli ktos woli
              produkowac abstrakycjne twory umyslu zamiast wziac sie do roboty
              zeby nie zyc na koszt kogos to jest to co innego niz ktos sobie
              robi igraszki umyslowe pod dniu ciezkiej pracy. A zwykle tak jest
              ze po pracy nie ma sie ochoty na igraszki umyslowe.

              > Ja to jestem ciekaw jak Ty sie uczylas swojej wiedzy z
              psychologii, skoro stawi
              > anie pytan traktujesz jako problem psychiczny, czy na tym
              zbudowalas wlasnie sw
              > a wiedze o psychice, na problemie ?

              Przeinaczasz wypowiedzi: Stawianie problemow jak najbardziej MOZE
              sygnalizowac POTENCJALNE problemy psychiczne. Na tym wlasnie polega
              drugie dno pytan o sens. Ale rzecz jasna nie musi tak byc.

              > pytania o sens pojawily sie u mnie w wiekulat 4 (dalej nie siegam
              pamiecia), za
              > czalem sie wowczas zastanawiac, jakim cudem ja to JA i jak
              wielkiego mam farta,
              > ze nie jestem kims innym, bo posiadam swiadomosc samego siebie
              itp. Nic mi sie
              > nie nasililo od tamtego czasu, nie nagle przynajmniej, moze
              nawet emocjonalnie
              > osiadlo...

              Jezeli tak jest to oznacza ze nalezysz do rzadkiego gatunku osob
              ktorych te problemy stale interesuja a nie sygnalizuja np. zlego
              stanu psychiki. Wobec tego mozna sobie swobodnie dyskutowac bez
              obawy nieporozumienia. Wtedy problem sensu nalezy oswietlic z
              punktu widzenia roznych dziedzin wiedzy. Na przyklad co oznacza
              dokaldnie sens i jak pojecie to mozna by analizowac z punktu
              dzialania mozgu.



              > Byc moze dzieki temu, tak dobrze sie czuje je zadajac, w sumie
              moglbym tylko to
              > robic, gdyby za to placili, to bylo by rajskie zycie, a tak
              zamienia sie w hob
              > by,

              Sa ludzie ktorzy maja takie rajskie zycie, siedza sobie gdzies na
              uniwerkach i medytuja a potem spisuja. Ale jednak taki raj pasuje
              tylko bardzo rzadkim osobom bo jak sie okazuje robota tego typu
              jest bardzo obciazajaca umyslowo bo trzeba pilnie studiowac co inni
              napisali na ten temat i nie jest latwo wymyslic cos nowego.

              >pytanie czy depresja moze byc rozrywka ?

              Jezeli za slowem depresja beda tresci choroba, cierpienie, to wtedy
              cierpienie jako rozrywka kojarzy sie z masochizmem i odpowiedz
              bylaby tak. Ale depresja to nie jest rozrywkowe nawalanie sie
              pejczem tylko stan mozgu w ktorym systemy rozrywkowe sa zablokowane
              wie prawidlowa odpowiedz brzmi nie.

              Niestety na poboczne watki nie da sie pisac bo za duzo tego bedzie.
              • rzeka.suf jedno pytanie mam 28.09.08, 21:06
                'A zwykle tak jest
                ze po pracy nie ma sie ochoty na igraszki umyslowe. '

                a jak sie ma, to o czym to swiadczy?

                • psychoguru Re: jedno pytanie mam 29.09.08, 19:18
                  rzeka.suf napisała:

                  > 'A zwykle tak jest
                  > ze po pracy nie ma sie ochoty na igraszki umyslowe. '
                  > a jak sie ma, to o czym to swiadczy?

                  O tym ze nie pracowalo sie ciezko:). Albo ze jest to nie-zwykle
                  zachowanie...
              • jan_stereo Re: Zgłaszamy sie 28.09.08, 21:18
                psychoguru napisała:


                > Nie rozumiesz sensu okreslenia "sens sam w sobie".
                > Oznacza ono ze ludzie zwykle nie zastanawiaja sie nad sensem >dzialania tylko widza sens przez sam fakt dzialania.

                Ci ludzie zwyczajnie nadaja sens dzialaniu (jakiemukolwiek), czyli widza generalnie sens w tym, ze cos robia, nie musze sie tym samym zastanawiac nad nim, czy on jest i gdzie jest, bo juz to wiedza.

                Cala reszta o ktorej pisalas (a do ktorej sie juz nie odnosze), jest dla mnie jasna i zrozumiala, dzieki wielkie za rozmowe.
          • elielieli Re: Zgłaszamy sie 01.10.08, 10:55
            Nie cierpie sprowadzania wszystkiego do tzw. "normy". A juz u
            psychoguru norma ta nie jest tylko norma: ci ludzie o DOSKONALEJ
            KONDYCJI PSYCHICZNEJ i LUDZIE BEZ PROBLEMOW to
            nadludzie.Zostalibysmy bezrobotni, gdyby to bylo mozliwe!
            • rzeka.suf powiedziala, co wiedziala 01.10.08, 16:21
              zdolnosc myslenia abstrakcyjnego jest , zdaje sie, wazna cecha odrozniajaca ludzi od wiekszosci zwierzat.
              uwazam, ze wobec tego nie trzeba koniecznie mowic o depresji jako niemal jedynym, a na pewno najczestszym powodzie zadawania pytan ' metafizujacych'.
              trzeba tez chyba odroznic pytania wynikajace z prob dystansu do zdarzen, od depresyjnego negowania wszelkiego sensu zycia.
              to, o czym piszesz, ze jakoby ( jakoby, bo nie jestem pewna ze tak jest, nie mam wiedzy nt ani czasu aby teraz sie tym zajac ) antropologia kulturowa wychodzi wnioskiem o bezsensie zycia w obliczu smierci, jawi mi sie takim 'depresyjnym' wnioskiem. moim zdaniem, wazne jest znalezienie ' prawidlowego', jak najbardziej sprzyjajacego zyciu i dobremu samopoczuciu jednostki oraz jak najlepszemu poziomowi interakcji spolecznych, dystansu. perspektywa przez pryzmat ktorej zycie nie ma sensu, poniewaz jest zawsze zakonczone smiercia, poniewaz WSZYSTKO kiedys tam przemija, jest po prostu niezdrowa.
              tak samo niezdrowy jest daleko posuniety brak dystansu do zdarzen - calkowite zanurzenie - to jest wlasciwe wiekszej czesci swiata zwierzat, taka perspektywa mrowki.
              wraz ze zmiana perspektywy, zmieniaja sie wnioski na temat sensu zycia - w persp 'mrowki' wszystko ma sens, i jest to sens nazwany przez psychoguru sensem samym w sobie. ogladanie swiata z tej perspektywy ... wlasciwie nie jest mozliwe - jedynym dostepnym na tym poziomiem modus vivendi jest przezywanie zdarzen ( pelne zanurzenie ). w perspektywie ' boga' - sens zanika zupelnie albo - inaczej - sensem absolutnym zycia zostaje nazwana smierc, przemijanie wszystkiego. na tym poziomie ( pelne wynurzenie ) nie jest wlasciwie mozliwa zadna interakcja ze swiatem, gdyz ta wymagalaby - chocby podswiadomego - wyznaczenia sobie celow dzialania, pozostaje wiec obserwacja.
              wniosek z moich wywodow wydaje mi sie oczywisty - najuzyteczniejsza perspektywa dla mniej wiecej trwale szczesliwego zycia, bedzie cos pomiedzy dystansem ' mrowki' a 'boga'. warto umiec sie po prostu zanurzyc w rzece :) zdarzen, warto tez trzymac gdzies w rogu umyslu mysl o tym, ze ostatecznie to wszystko jedno.
              takie balansowanie moze pomoc nam godzic sie z przykrosciami zyciowymi, nie odbierajac zdolnosci do przezywania przyjemnosci.
              latwo zauwazyc,ze zbytni przechyl w kierunku p. boga, za duzy dystans poznawczy splyci, odrealni nie tylko cierpienia ale i radosci.
              tu moze tkwic link do teorii o depresyjnej genezie ' metafizujacych', ponadprzyziemnych pytan o sens i powiazania roznych zdarzen. jest wysoce prawdopodobne, wg mnie, iz dystans poznawczy rodzi sie z potrzeby okielznania cierpien.
              ( cierpienie - uczucie przykrosci wywolane przez niemoznosc osiagniecia osobistej/ egoistycznej/ mrowczej satysfakcji - jest stale obecne w zyciu kazdego czlowieka, choc oczywiscie w roznym nasileniu. )
              z kolei zdecydowany przechyl w strone mrowki, maly dystans moze byc korzystny jedynie dla tych ' w czepku urodzonych' , ale i na nich - o ile nie sa szczegolnie malointeligentni przyjdzie pora braku zadowolenia. napedem zycia jest realizowanie pragnien - wyczerpanie pragnien natury przyziemnej zaowocuje poczuciem jalowosci - to z kolei wynalezieniem nastepnych pragnien - materialnych badz ' duchowych'. a ze stan takiej pelnej satysfakcji w obrebie ziemskich, ' bazarowych atrakcji' nigdy nie trwa dlugo, stad wiekszosc ludzi ' normalnych' ( tych, ktorym blizej do persp mrowki ), zaraz zostanie zaatakowana kolejnym nowym pragnieniem, lub pragnieniem odzyskania tego, co uleglo utracie, tym samym nie faktycznie nie bedzie miec czasu ani ochoty na zastanawianie sie nad wyzszym sensem wlasnych dzialan, zasadami funkcjonowania swiata.
              przypadki ludzi zainteresowanych sensem mniej lub bardziej powaznie, sa czeste, tak czeste jak brak doskonalych warunkow rozwoju idacy w parze z inteligencja skorelowane z wychowaniem kladacym nacisk na szerokopojeta duchowosc, kulture.

              z partyjnym pozdrowieniem,
              zdegradowana ksieczniczka
              • psychoguru Re: powiedziala, co wiedziala 02.10.08, 08:18
                rzeka.suf napisała:

                > zdolnosc myslenia abstrakcyjnego jest ,
                zdaje sie, wazna cecha odrozniajaca lud
                > zi od wiekszosci zwierzat.

                zgadza sie. trzeba dodac ze obserwacje
                dowodza ze u wiekszosc ludzi poziom myslenia
                abstrakcyjnego jest ograniczony w sensie
                glebokosci i czasu.

                > uwazam, ze wobec tego nie trzeba
                koniecznie mowic o depresji jako niemal
                jedyny
                > m, a na pewno najczestszym powodzie
                zadawania pytan ' metafizujacych'.

                Alez nikt nie mowi ze to jedyny powod, jednak
                mozna postawic teze ze bardzo czesty. Jest
                bardzo wazne zeby miec to na uwadze bo
                typowo jest tak ze otoczenie nie lapie
                sygnalow wczesnej depresji i nie reaguje
                wlasciwie.


                > trzeba tez chyba odroznic pytania
                wynikajace z prob dystansu do zdarzen, od dep
                > resyjnego negowania wszelkiego sensu zycia.

                Zgadza sie, tu chodzi o wyczulenie na
                potencjalne drugie dno pytan o sens.



                > wnioskiem o bezsensie zycia w obliczu
                smierci, jawi mi sie takim 'depresyjnym'
                > wnioskiem.

                o wlasnie to jest to. jezeli ktos wyglasza
                tego typu poglad to na pewno pytanie o
                depresje jest zasadne, ale oczywiscie nie
                musi byc depresji. Na przyklad jakis
                walniety antropolog kultowy moze sobe glosic
                takie poglady szeroko bo przysparza mu to
                duzo kasy zeby wylegiwac sie na Seszelach i
                popijac szampana hehe.

                >moim zdaniem, wazne jest znalezienie '
                >prawidlowego', jak najbardzi
                > ej sprzyjajacego zyciu i dobremu
                samopoczuciu jednostki oraz jak najlepszemu
                po
                > ziomowi interakcji spolecznych, dystansu.
                perspektywa przez pryzmat ktorej zyci
                > e nie ma sensu, poniewaz jest zawsze
                zakonczone smiercia, poniewaz WSZYSTKO kie
                > dys tam przemija, jest po prostu
                niezdrowa.

                I tu dochodzimy do problemy co jest
                prawidlowe i zdrowe a co nie. Trzeba przyjac
                ze mozgi roznych ludzi sa nastrojone
                fizykocehmicznie w rozny sposob i to jest
                podstawa aktywnosci zyciowej. A wiec jesli
                kots uporczywie wyglasza poglady o bezsensie
                zycia, wykazuje brak aktywnosci i jeszcze do
                tego stwierdzi sie braki hormonalne to wtedy
                diagnozuje sie proces depresyjny i podaje
                leki co czesto skutkuje "zmiana pogladow"
                tej osoby. Czyli poglady wynikaly z
                dzialanie mozgu ktore sie zmienilo pod
                wplywem lekow.

      • rzeka.suf Re: Zgłaszamy sie 28.09.08, 15:29
        'Latwo bowiem zauwazyc ze ludzie w doskonalym
        stanie psychicznym nie zajmuja sie takimi pytaniami bo zycie ma dla
        nich sens samo w sobie i nic w ich mozgach nie krzyczy. '
        e tam, psychoguru, wyobrazam sobie calkiem realistycznie, iz jest mozliwe, ze
        takze szczesliwy/ spelniony czlowiek moze zadawac sobie takie pytania, natrafic
        na taki zgrzyt wewnetrzny, czerwona lampke, o ile juz wczesniej cwiczyl sie w
        abstrakcyjnym podejsciu do zycia.

        'Wiec jesli ktos pyta
        o sens zyciowych dzialan to najpierw nalezy mu sie dobrze przyjrzec
        bo zazwyczaj na poziomie podswiadomym jest juz gotowa odpowiedz ze
        nie maja one sensu a to oznacza problemy z nastrojeniem mozgu'
        a co to sa ' problemy za nastrojeniem mozgu?' chodzi o to, ze sie widzi pewne
        sprawy zbyt wasko, zbyt szeroko, w jakims sensie wykracza sie poza zgodny z
        norma - przecietna, zalecana - szerokosc perspektywy poznawczej, tak?
        no, ale jesli chce sie powaznie zajac pytananiami o sens, trzeba wykroczyc ponad
        przecietne nastrojenie, poszerzyc perspektywe. a kiedy juz sie wykroczy, negacja
        sensu w sensie, sensu 'tandetnego', pospolitego, moze dopasc i dopada nawet w
        chwilach powodzenia.
        dlatego ja radze po prostu przeganiac nawykowe abstrahowanie.
        • psychoguru Re: Zgłaszamy sie 28.09.08, 20:29
          rzeka.suf napisała:

          > 'Latwo bowiem zauwazyc ze ludzie w doskonalym
          > stanie psychicznym nie zajmuja sie takimi pytaniami bo zycie ma
          dla
          > nich sens samo w sobie i nic w ich mozgach nie krzyczy. '
          > e tam, psychoguru, wyobrazam sobie calkiem realistycznie, iz jest
          mozliwe, ze
          > takze szczesliwy/ spelniony czlowiek moze zadawac sobie takie
          pytania, natrafic
          > na taki zgrzyt wewnetrzny, czerwona lampke, o ile juz wczesniej
          cwiczyl sie w
          > abstrakcyjnym podejsciu do zycia.

          Mamy nieporozumienie wskutek skrotu myslowego, ale bylo inaczej
          ujete w innych odcinkach. Dokladnie powinno byc cos takiego: 'Latwo
          bowiem zauwazyc ze *zdecydowana wiekszosc* ludzie w doskonalym
          stanie psychicznym nie zajmuja takie problemy *a jesli zajmuja to
          nieczesto i przelotnie*'.

          Nie wyklucza to wiec tego co opisujesz.


          > a co to sa ' problemy za nastrojeniem mozgu?' chodzi o to, ze sie
          widzi pewne
          > sprawy zbyt wasko, zbyt szeroko, w jakims sensie wykracza sie
          poza zgodny z
          > norma - przecietna, zalecana - szerokosc perspektywy poznawczej,
          tak?

          Nie, mowimy tu o zjawiskach typu stany depresyjne. Jednym typowym
          obajwem tych stanow jest syngalizowany brak poczucia sensu.

          > no, ale jesli chce sie powaznie zajac pytananiami o sens, trzeba
          wykroczyc pona
          > d
          > przecietne nastrojenie, poszerzyc perspektywe. a kiedy juz sie
          wykroczy, negacj
          > a
          > sensu w sensie, sensu 'tandetnego', pospolitego, moze dopasc i
          dopada nawet w
          > chwilach powodzenia.
          > dlatego ja radze po prostu przeganiac nawykowe abstrahowanie.

          Slusznie, zeby zajac sie powaznie pytaniem o sens to trzeba by je
          potraktowac bardzo powaznie hehe.
          • rzeka.suf Re: Zgłaszamy sie 28.09.08, 21:01
            ah, wiec chodzi ci o to, ze tak czy owak, szczesliwy w znaczeniu niedepresyjny,
            naprawde zadowolony z zycia czlowiek, nigdy nie zechce pytac o sens zycia? czyli
            ze takie zainteresowania swiadcza o jakims powaznym niezadowoleniu z zycia u
            delikwenta...
            no, niech bedzie.
            a dalej co? mozna wrocic do stanu niewinnosci? raczej nie... wiec jak dojsc do '
            prawidlowego nastrojenia mozgu'?


          • rzeka.suf Re: Zgłaszamy sie 28.09.08, 21:27
            'Jezeli tak jest to oznacza ze nalezysz do rzadkiego gatunku osob
            ktorych te problemy stale interesuja a nie sygnalizuja np. zlego
            stanu psychiki. '
            no, wiec jak wreszcie, psychoguru?
            jest powazne zajmowanie sie pytaniem o sens oznaka problemow czy nie jest?


          • rzeka.suf gdzie jest psychoguru? 28.09.08, 23:18
            hej, naprawde nie lapie jakim cudem moze byc i tak i tak.
            prosze o odpowiedz
            aha, i wiem, ze - wg ciebie - i szczesliwi moga sie przelotnie zajmowac sensem.
            nadal jednak zagadka dla mnie jest, dlaczego - w odpowiedzi skierowanej do mnie
            - decyzja o powaznym zajeciu sie sensem swiadczy o nieprawidlowym nastrojeniu,
            podczas gdy -w odp do jana stereo - wcale o tym swiadczyc nie musi...
            • psychoguru Ciut 29.09.08, 19:16
              rzeka.suf napisała:

              > hej, naprawde nie lapie jakim cudem moze byc i tak i tak.
              > prosze o odpowiedz
              > aha, i wiem, ze - wg ciebie - i szczesliwi moga sie przelotnie
              zajmowac sensem.
              >
              > nadal jednak zagadka dla mnie jest, dlaczego - w odpowiedzi
              skierowanej do mnie
              > - decyzja o powaznym zajeciu sie sensem swiadczy o nieprawidlowym
              nastrojeniu,
              > podczas gdy -w odp do jana stereo - wcale o tym swiadczyc nie
              musi...

              Ciut za bardzo skrajna jestes. Nie zwracasz uwagi na slowa "zwykle",
              "czesto", "zazwyczaj" ktore oznaczaja ze nie ma tu bezwzglednych
              praw typu "zawsze", to nie jest fizyka tylko psychologia.

              Co do powaznegu zajeciem sie sensem to chodzi o to ze CZESTO jesli
              ludzie mowia o sensie to jest sygnalem zlego stanu psychicznego.
              Jest to jeden z typowych i klasycznych objawow depresji. Dlatego
              jesli ktos podejmuje ten temat, a szczegolnie jesli robi to czesto
              i to sie nasila, warto spojrzec czy nie ma jakis innych
              niepokojacych objawow i problemow zyciowych. Jesli takie by byly to
              nie nalezy dyskutowac o sensie tylko o stanie zdrowia. Dopiero po
              upwenieniu sie ze wszystko jest w porzadku temat mozna rozwijac,
              ale jak sie okazuje nie jest to CZESTE z tego powodu ze ludzie bez
              problemow ZWYKLE nie maja na glowie tej sprawy.
              • rzeka.suf Re: Ciut wiecej 30.09.08, 01:05
                no, dobrze, nie wiem czy cie interesuja takie zagadnienia, ale mnie
                zainteresowala jazda dowolna okolo tematu.
                otoz mam takie zagadnienia:
                1. skad sie biora powazne mysli - pytania o sens roznych rzeczy czy tez pociag
                do abstraktu u ludzi usatysfakcjonowanych zyciem? czy chodzi o dotarcie do
                najwyzszego poziomu piramidy maslowa?
                2. czy wnioski do jakich dochodza ' depresyjni' i ' spelnieni' odnosnie sensu
                zycia, sa jakos drastycznie odmienne? sa moze jakies badania nt?
                3. czy obnizenie wymagan wobec zycia, swiadome wyrzeczenie sie/ wyciszenie
                pewnych pragnien, ambicji faktycznie przyspieszy osiagniecie poczucia
                spelnienia, zadowolenia? czy taka manipulacja ( ' buddystyczna') jest ok, wg
                psychologii?
                4. czy mozna obiektywnie ocenic czyjas twierdzenie o byciu zadowolonym ze
                swojego zycia? jesli tak, to na jakiej podstawie - czy istnieja jakies normy
                okreslajace co powinien ( niekoniecznie materialnie ) posiadac czlowiek, aby moc
                byc z zycia zadowolonym?
                5. dzielo wyraza osobowosc tworcy - jakie elementy, wartosci powinien zawierac
                system filozoficzny, szkola psychologiczna, aby mozna bylo temu zaufac jako
                wynikowi 'namyslu nad sensem' czlowieka spelnionego, nie zas 'depresanta' -
                • psychoguru Re: Ciut wiecej 30.09.08, 19:43
                  rzeka.suf napisała:

                  > no, dobrze, nie wiem czy cie interesuja takie zagadnienia, ale
                  mnie
                  > zainteresowala jazda dowolna okolo tematu.

                  I jedziesz ostro bo jesli na dlugie elaboraty nalezaloby odpowiadac
                  jeszcze dluzszymi to linie sie przepala.

                  > otoz mam takie zagadnienia:
                  > 1. skad sie biora powazne mysli - pytania o sens roznych rzeczy
                  czy tez pociag
                  > do abstraktu u ludzi usatysfakcjonowanych zyciem? czy chodzi o
                  dotarcie do
                  > najwyzszego poziomu piramidy maslowa?

                  Powiedzmy jeszcze raz ze "powazne" mysli sa u takich ludzi niezbyt
                  czeste i przelotne. Nalezaloby najpierw rozwazyc problem skad w
                  ogole biora sie mysli w mozgu, sadzisz ze z powietrza? Wtedy mozna
                  dosjc do wniosku ze mysli powazne z natury rzeczy nie moga zajmowac
                  zbyt wiele czasu.

                  > 2. czy wnioski do jakich dochodza ' depresyjni' i ' spelnieni'
                  odnosnie sensu
                  > zycia, sa jakos drastycznie odmienne? sa moze jakies badania nt?

                  Jezeli stawiasz takie pytanie to swiadczy o dziwnym braku podstaw.
                  Proces depresyjny sygnalizowany przez pytania o sens zwiazany jest
                  z obnizaniem sie aktywnosci zyciowej. W istocie jest tak ze gdy
                  ujawniaja sie pytania o sens na poziomie podswiadomym wypracowana
                  jest juz odpowiedz "bez sensu". Jezeli proces depresyjny sie dalej
                  poglebia pojawia sie nastepne "logiczne" rozwiazanie: skoro zycie
                  jest bez sensu to najlepiej z nim skonczyc. Stad powszechne w
                  depresji mysli samobojcze, a jesli proces nie zostanie zahamowany
                  dochodzi do czynow. To sa wszystko standartowe sprawy znane w
                  psychiatrii. U ludzi nie majacych depresji, pytania o sens maja
                  zwykle inne zabarwienie.

                  > 3. czy obnizenie wymagan wobec zycia, swiadome wyrzeczenie sie/
                  wyciszenie
                  > pewnych pragnien, ambicji faktycznie przyspieszy osiagniecie
                  poczucia
                  > spelnienia, zadowolenia? czy taka manipulacja ( ' buddystyczna')
                  jest ok, wg
                  > psychologii?

                  Na to nie da sie odpowiedz tak/nie bez znajomosci kazdego przypadku.
                  Na przyklad ktos bierze udzial w wyscigu szczurow pracujac 24/7 i
                  postanawia sie z tego wycofac, to moze byc bardzo pozytywne. Z
                  kolei takie cos jak wyjazd do klasztoru buddyjskiego na cale zycie
                  to sa sprawy bardzo wyjatkowe.

                  > 4. czy mozna obiektywnie ocenic czyjas twierdzenie o byciu
                  zadowolonym ze
                  > swojego zycia? jesli tak, to na jakiej podstawie - czy istnieja
                  jakies normy
                  > okreslajace co powinien ( niekoniecznie materialnie ) posiadac
                  czlowiek, aby mo
                  > c
                  > byc z zycia zadowolonym?

                  Obiektywnie tego sie nie da zrobic bo przeciez nie mamy jeszcze
                  dostepu do tych czesci mozgu ktore produkuj ocene aktywnosci
                  zyciowej. Ale raczej nie jest to bardzo potrzebne bo robi sie
                  badania ankietowe w ktorych ludzie sami oceniaja swoj poziom
                  zadowolenia z zycia czy szczescia na skali od 1-10. To sa bardzo
                  obszerne badania na calym swiecie i okazuje sie ze wiekszosc ludzi
                  ocenia sie w okolicach 7-8 czyli sa calkiem zadowoleni ale nie
                  popadaja w euforie co wydaje sie calkiem rozsadne.

                  > 5. dzielo wyraza osobowosc tworcy - jakie elementy, wartosci
                  powinien zawierac
                  > system filozoficzny, szkola psychologiczna, aby mozna bylo temu
                  zaufac jako
                  > wynikowi 'namyslu nad sensem' czlowieka spelnionego, nie
                  zas 'depresanta' -
                  • rzeka.suf krotko i nie na temat 01.10.08, 01:06
                    'Tak, to jest typowe i zgodnie z tym co bylo mowione,ludzie
                    spelnieni nie zajmuja sie takimi problemami w ilosci jaka
                    prezentujesz. '
                    zapomnialas dodac ' na ogol' ;)

                    bardzo ciekawe rzeczy piszesz, na pewno je przemysle, postaram sie odpowiedziec,
                    zadac kolejne pytania z glebin mojej niewiedzy, z mojego punktu widzenia.
                    na razie nie mam czasu, choc checi - i owszem.
                    dzieki
                    ps: 'ale jednak wez pod uwage ze tutaj mozna sie
                    wypowiadac tylko krotko i zwiezle.'
                    ???

                  • rzeka.suf Re: Ciut wiecej 05.10.08, 16:35
                    'I jedziesz ostro bo jesli na dlugie elaboraty nalezaloby odpowiadac
                    jeszcze dluzszymi to linie sie przepala. '
                    eee tam, elaboraty mozna skracac, ja mam tak, ze po jakims czasie mysli
                    krzepna, niestety, najczesciej dyskutuje na goraco, popelniajac sporo bledow i
                    glupot/ ek ;)

                    1. nie, nie sadze, ze mysli biora sie z powietrza. ten punkt omowiony zostal na
                    przykladzie ' rodzenia'
                    2. moj punkt widzenia zaprezentowalam z kolei w elaboracie pt ' powiedziala co
                    wiedziala'
                    3. 'Na to nie da sie odpowiedz tak/nie bez znajomosci kazdego przypadku.
                    Na przyklad ktos bierze udzial w wyscigu szczurow pracujac 24/7 i
                    postanawia sie z tego wycofac, to moze byc bardzo pozytywne.'
                    dla tego, kto wyscig szczurow praktykuje z powodow ' drugiego dna' ?
                    czy rzeczywiscie istnieja przypadki braku drugiego dna, ktore jednoczesnie
                    znacznie odbiegalyby od behawioralnej normy? watpie...

                    4. 'nie jest to bardzo potrzebne bo robi sie
                    badania ankietowe w ktorych ludzie sami oceniaja swoj poziom
                    zadowolenia z zycia czy szczescia na skali od 1-10. '
                    czyli mozna wysnuc z nich wnioski co do stanu posiadania, stopnia zaspokojenia
                    roznych waznych pragnien ludzkich? i konkretnemu klientowi/ pacjentowi zadawac
                    pytania pomocnicze, w celu ustalenia czy jego zadowolenie z zycia jest normalne
                    czy zmistyfikowane? mozna?

                    5. 'Czy za tym pytaniem kryje sie pytanie jaki jest "najlepszy" taki system? '
                    nie wiem, pewnie tak. jakie to ma znaczenie?

    • kaa.lka Re: Gdzie jest Psycholog ? 28.09.08, 15:17
      postaralm sie nie czytac moich poprzednikow.
      nie dlatego zeby posiadajac tabula rasa zdecydowac sie na bycie
      adwersarzem w stosunku do nich, ale wlasnie dlatego zeby
      skonfrontowac sie w niewiedzy wlasnej, a z szacunku do wiedzy
      rozmowcow, w precyzyjnej odpowiedzi na Twoje pytanie.

      bo kto wie jak nie Ty, czy odczytujac w odpowiedziach owa idee
      codziennego barachla o ktorej blizniaczysz czy, tez poddajac sie
      watkpliwosciom adwersarzy, nie odnajde tylko i Twojego myslowego de
      gustibus?
      po co wiec swiadomie estetyzowac w pytaniu do kogokolwiek skoro
      w odpowiedzi moze pasc ewentualne wg Ciebie barachlo?
      pozdrawiam
      ka
      ---
      wplywy mysli
    • wen_yinlu Re: Gdzie jest Psycholog ? 28.09.08, 19:56
      Wszystko ładnie, ale nie przesadź z gimnastyką, bo się można poplątać albo coś
      sobie złamać. Wiem z własnego doświadczenia :)
      Gdy było lato i myśli o tandecie mnie nachodziły plus dzielenie włosa na czworo,
      swoją drogą perwersyjnie przyjemne jak jakaś gra, leciałam sobie na pole sąsiada
      babci za lasem i biegłam do przodu robiąc "ha, ha, ha!". Czułam się trochę jak
      startujący samolot. Aż do całkowitego zmęczenia.
      Spróbuj może podobnej metody ;) Zrób coś kompletnie irracjonalnego, coś
      strasznie głupiego (ale lepiej innych w to nie wciągać) i jak już te
      myślokształty puszczą to kto wie... :)
    • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 29.09.08, 16:09
      nooo, leda16 mnie rozczarowala. Naczytala sie ze szukanie sensu to
      objaw ciezkiej choroby psychicznej:-myslenia -i uciekla zeby nikt
      ja o to nie posadzal...
    • rzeka.suf Re: Gdzie jest Psycholog ? 29.09.08, 17:07

      nie jestem psychologiem ani studentka psychologii, nie przeszlam do konca
      wlasnej terapii nawet. brak mi zatem wiedzy, tak samo jak czystego,
      niewypaczonego roznymi nieprzerobionymi problemami , podejscia do sprawy.
      .
      moja wiedza w temacie opiera sie jedynie na lekturze sporej ilosci ksiazek,
      doswiadczeniu i refleksji.
      bazujac na tym, dochodze do wniosku, ze cos tu jednak jest nie tak, jak wg
      psychologii byc powinno, ze jest w tym wszystkim co piszesz jakis falsz, blad w
      ocenie, lub niepewnosc.
      dziwne wydaje mi sie, aby zdrowy psychicznie czlowiek wpadl na pomysl uczynienia
      swojego zycia latwiejszym, lepszym poprzez wyrzeczenie sie zajecia, ktore - jak
      sam deklaruje - jest jego najwieksza pasja. oczywiscie, pomysl ten bierze sie
      zapewne z uznania owej pasji za destrukcyjna, kolidujaca z innymi waznymi
      obszarami zycia. dziwne jednak, ze te inne obszary rownoczesnie okreslane sa
      jako domena ' bazarowych atrakcji', a wiec raczej pejoratywnie.
      pytam: dlaczego ktos chcialby wyrzec sie tego, co kocha na rzecz tego, co
      jedynie akceptuje jako niezbedne? czy nie da sie pogodzic tych obszarow
      aktywnosci? czy nie pomoglaby przypadkiem ponowna ocena, nazwanie tego, co
      naprawde dla podmiotu wazne, wartosciowe i ponowne, oparte na uczciwej ocenie
      preferencji/waznosci/ korzystnosci, oraz powodow tej waznosci/ p/ k, wyznaczenie
      celow?
      sprobuj moze rozwiazac to zagadnienie jakby dotoczylo osoby trzeciej:
      dla przykladu wezmy artyste pracujacego w zupelnie innym zawodzie. praca
      zarobkowa i wszystko z nia zwiazane dostarcza mu srodkow niezbednych do
      utrzymania sie, jednak nie usuwa obaw przed tym, ze wszystko co zdobywa na tej
      drodze jest generalnie bardzo malo wartosciowe. deklaruje on, ze kocha sztuke,
      ze gdyby mozna bylo, zajmowalby sie nia tylko. mimo to, pyta on jak pozbyc sie
      swoich artystycznych ciagot, aby moc czerpac wieksza, bardziej gladko, '
      naturalnie' z zycia nieartystycznego plynaca przyjemnosc. w toku dyskusji, osoba
      ta przyznaje, ze chcialaby otrzymac z zewnatrz informacje o tym, czy powinna
      oddawac sie tworzeniu sztuki czy porzucic to ukochane, ale oceniane jako
      negatywne dla ' zwyklego' zycia, zajecie oraz - czy sztuka jest produktywna, czy
      jest pozytywna wartoscia czy jedynie strata czasu. biorac pod uwage, ze jest to
      pewne zawezenie zagadnienia, jak bys odpowiedzial, co radzil?

      • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 29.09.08, 21:34
        "nie przeszlam do konca
        wlasnej terapii"

        Wczesniej koncza sie pieniadze niz terapia...patrz na Woody Allen'a.
        Chyba nikt nie przeszedl DO KONCA (chyba ze za koniec uznamy koniec
        syuperwizji w szkole).
    • wichrowe_wzgorza Re: Gdzie jest Psycholog ? 29.09.08, 17:39
      jan_stereo napisał:

      > taki temat, wszystko idzie dobrze, nie ma problemu z zaspokojeniem ludzkich
      nawykow i potrzeb, a mimo to, plynie naturalnie z umyslu posiadanego zgrzyt,
      krzyk sie pojawia taki, ze to wszystko to bazarowe atrakcje, przy jednoczesnej
      swiadomosci, ze tylko to jest dostepne...

      Ten krzyk jest o brak Pełni i poczucia Bycia. Pojawia się ( zazwyczaj), kiedy Ma
      się wszystko, o czym się pomyśli. Jesli pojawia się "zgrzyt", to całkiem dobry
      znak.
      >
      > Jest jakies antidotum na myslenie abstrakcyjne, jak sie skupic na rytuale
      prostego zycia, bez wdawania sie w szczegoly: skad, co, i jak sie bierze i do
      czego wiedzie ?

      Nie trzeba uciekać od abstrakcyjnego myślenia, od rzeczy, ludzi, świata, można
      za to gruntownie zmienić nasze w nim bycie, istnienie. Odkrycie, jaki jest sens
      życia niekoniecznie wymaga pomocy psychologa, wymaga jednak nawiązania kontaktu
      z samym soba w czym psycholog pomóc może:) pod warunkiem, że jest się na nią
      otwartym.

      > ps. to tak dla odmiany zapodaje...
      :)
      • psychoguru Re: Gdzie jest Psycholog ? 29.09.08, 19:21
        wichrowe_wzgorza napisała:

        > życia niekoniecznie wymaga pomocy psychologa, wymaga jednak
        nawiązania kontaktu
        > z samym soba

        No ale zeby nawiazac kontakt z samym soba to najpierw trzeba miec
        rozdwojenie jazni???
        • wichrowe_wzgorza Re: Gdzie jest Psycholog ? 29.09.08, 20:45
          psychoguru napisała:

          > No ale zeby nawiazac kontakt z samym soba to najpierw trzeba miec
          > rozdwojenie jazni???

          Doprawdy?
          Uzasadnij.

          • psychoguru Re: Gdzie jest Psycholog ? 30.09.08, 18:55
            wichrowe_wzgorza napisała:


            > > No ale zeby nawiazac kontakt z samym soba to najpierw trzeba
            miec
            > > rozdwojenie jazni???
            > Doprawdy?
            > Uzasadnij.

            To trywialne: Kontakt sam z soba czyli ja z kim? ja z soba. Ale
            jesli ja=soba to wtedy mamy kontakt ja z ja co jest niedorzeczne, a
            jesli ja nie jest soba to wtedy ja z drugim ja czyli mamy
            rozdwojenie jazni.

            Pojecie kontakt z samym soba jest wiec absurdalne. Mozna mowic o
            nastrojeniu systemow w mozgu osoby bo ja jest jedno, z wyjatkiem
            przypadkow psychiatrycznych.
            • wichrowe_wzgorza Re: Gdzie jest Psycholog ? 01.10.08, 19:28
              psychoguru napisała:
              >
              > > > No ale zeby nawiazac kontakt z samym soba to najpierw trzeba
              > miec
              > > > rozdwojenie jazni???

              > wichrowe_wzgorza napisała:

              > > Doprawdy?
              > > Uzasadnij.


              > psychoguru napisała:

              > To trywialne: Kontakt sam z soba czyli ja z kim? ja z soba. Ale
              > jesli ja=soba to wtedy mamy kontakt ja z ja co jest niedorzeczne, a jesli ja
              nie jest soba to wtedy ja z drugim ja czyli mamy
              > rozdwojenie jazni.

              Na świątyni delfickiej widniał słynny napis "Znaj siebie samego" i w zasadzie
              konieczność tę (czy zasadę) potwierdza także współczesna psychologia
              humanistyczna - z Frommem na czele. Dużo miejsca temu poświęca również Ken Wilber.

              Jesteś pewna psychoguru, że do poznania siebie i odkrycia własnej istoty to
              niedorzecznośc?

              >
              > Pojecie kontakt z samym soba jest wiec absurdalne.

              Mam odmienne zdanie. Każdy człowiek szuka przede wszystkim pokoju z samym sobą.
              Jest to konieczne, gdyż z natury nie znajdujemy go nawet we własnym wnętrzu.
              Kiedy nie ma tego w Tobie, ta walka z wewnątrz przenosi się na zewnątrz, na
              innych ludzi - na ogół nieświadomie. Dlatego "znaj siebie samego" jest
              podstawowym wyzwaniem i trudnym. Okazuje się wtedy, że na przykład pojęcie o
              wlasnej wielkości jest złudne:)) Poświęcając mu zbyt wiele uwagi, możemy zostac
              przez nie omamieni.

              > Mozna mowic o nastrojeniu systemow w mozgu osoby bo ja jest jedno, z
              wyjatkiem przypadkow psychiatrycznych.

              Owszem, "ja" jest jedno i tak naprawdę nie powinno się jemu nadawac wielkiego
              znaczenia. Jednak dopóki jest zniewolone tym, co zewnętrzne, wychowaniem,
              zranieniami ( doświadczeniami) - które prowadza do uprzedzeń i niestety - hamują
              rozwój czlowieka, ograniczają wolność i potencjalne możliwości każdego "ja".

              PS. Pisząc "ja" nie stawiam go na piedestał, mam na mysli wyłącznie to małe,
              maleńkie "ono"...:)
              • psychoguru Re: Gdzie jest Psycholog ? 01.10.08, 21:13
                wichrowe_wzgorza napisała:

                > Na świątyni delfickiej widniał słynny napis "Znaj siebie samego"
                i w zasadzie
                > konieczność tę (czy zasadę) potwierdza także współczesna
                psychologia
                > humanistyczna - z Frommem na czele. Dużo miejsca temu poświęca
                również Ken Wilb
                > er.

                Tobie jednak chodzilo o "kontakt" z samym soba. Wobec tego wyjasnij
                co to zanczy "stracic" kontakt z samym soba. Natomiast reguly takie
                jak "poznaj samego siebie" sa bardzo skrotowe i nie biora pod uwage
                co wiem o dzialaniu mozgu. Zamiast takiej reguly lepiej byloby
                mowic nastrojeniu systemow w mozgu oraz dzialaniu systemu
                swiadomego ja.

                > Jesteś pewna psychoguru, że do poznania siebie i odkrycia własnej
                istoty to
                > niedorzecznośc?

                Mozna tu na pewno mowic o semantycznej niedorzecznosci: ja poznaje
                ja czyli ja na przyklac czy mozna poznac ja ktore poznaje ja.
                Lepiej tutaj mowic o ja w sensie calosci procesow zachodzacych w
                mozgu. Wtedy ja sklada sie z wielu roznych systemow i jeden z tych
                systemow moze analizowac dzialanie innych a tak ze do pewnego
                stopnia swoje.

                > Mam odmienne zdanie. Każdy człowiek szuka przede wszystkim pokoju
                z samym sobą.
                > Jest to konieczne, gdyż z natury nie znajdujemy go nawet we
                własnym wnętrzu.
                > Kiedy nie ma tego w Tobie, ta walka z wewnątrz przenosi się na
                zewnątrz, na
                > innych ludzi - na ogół nieświadomie. Dlatego "znaj siebie samego"
                jest
                > podstawowym wyzwaniem i trudnym. Okazuje się wtedy, że na
                przykład pojęcie o
                > wlasnej wielkości jest złudne:)) Poświęcając mu zbyt wiele uwagi,
                możemy zostac
                > przez nie omamieni.

                Mozna rozumiec o co ci chodzi tylko ujecie sprawy jest nieco dziwne.
                To o czym mowisz jest wynikiem procesow informacyjnych w mozgu
                dzialajacych w roznych systemach. Na przyklad "wlasna" wielkosc
                zwiazana jest z dzialaniem systemu samooceny ktory moze byc
                nieprawidlowo nastrojony.


                > Owszem, "ja" jest jedno i tak naprawdę nie powinno się jemu
                nadawac wielkiego
                > znaczenia. Jednak dopóki jest zniewolone tym, co zewnętrzne,
                wychowaniem,
                > zranieniami ( doświadczeniami) - które prowadza do uprzedzeń i
                niestety - hamuj
                > ą
                > rozwój czlowieka, ograniczają wolność i potencjalne możliwości
                każdego "ja".

                Czy nie prosciej jest powiedziec to samo tak: Jezeli nastrojenie
                systemow samooceny czy oceny aktywnosci zyciowej w mozgu jest
                zbytnio uzaleznione od sygnalow zewnetrznych moga powstac problemy.

                > PS. Pisząc "ja" nie stawiam go na piedestał, mam na mysli
                wyłącznie to małe,
                > maleńkie "ono"...:)

                Tutaj dochodzimy do pytania co to jest "ja", wlasciwie przed
                podjeciem dyskusji nalezaloby okreslic to precyzyjnie. Wiec co
                to jest "ja" w twoim rozumieniu?
                • kaa.lka Re: Gdzie jest Psycholog ? 02.10.08, 01:27
                  zaburzone ja zgodnie z pojeciem psychofilozoficznym lub nazad to
                  niedobor
                  lub nadmiar.
                  w procesach fizochemicznych nie istnieje.
                  choc ponoc wazy, tak mowia Ci od procesow ekhem endogennych,
                  21 gram.

                  ---
                  bell.kot
                • babushka Re: Gdzie jest Psycholog ? 02.10.08, 21:03
                  psychoguru napisała:

                  > wichrowe_wzgorza napisała:
                  >
                  > > Na świątyni delfickiej widniał słynny napis "Znaj siebie samego"
                  > i w zasadzie
                  > > konieczność tę (czy zasadę) potwierdza także współczesna
                  > psychologia
                  > > humanistyczna - z Frommem na czele. Dużo miejsca temu poświęca
                  > również Ken Wilb
                  > > er.
                  >
                  > Tobie jednak chodzilo o "kontakt" z samym soba. Wobec tego wyjasnij
                  > co to zanczy "stracic" kontakt z samym soba. Natomiast reguly takie
                  > jak "poznaj samego siebie" sa bardzo skrotowe i nie biora pod uwage
                  > co wiem o dzialaniu mozgu. Zamiast takiej reguly lepiej byloby
                  > mowic nastrojeniu systemow w mozgu oraz dzialaniu systemu
                  > swiadomego ja.
                  >
                  > > Jesteś pewna psychoguru, że do poznania siebie i odkrycia własnej
                  > istoty to
                  > > niedorzecznośc?


                  > Mozna tu na pewno mowic o semantycznej niedorzecznosci: ja poznaje
                  > ja czyli ja na przyklac czy mozna poznac ja ktore poznaje ja.

                  Nie ma tu semantycznej niedorzeczności, a Ty trochę spłaszczasz rzeczywistość,
                  stojąc na stanowisku pozytywistów, w myśl którego człowiek to mózg produkujący
                  kompleksowe neurologiczne procesy świadomości.

                  > Lepiej tutaj mowic o ja w sensie calosci procesow zachodzacych w
                  > mozgu. Wtedy ja sklada sie z wielu roznych systemow i jeden z tych systemow
                  moze analizowac dzialanie innych a tak ze do pewnego
                  > stopnia swoje.

                  „ja” jest tylko funkcjonalnym centrum, którego nasza właściwa Istota używa jako
                  instrumentu, składa się nań całość uwarunkowań, które przyswoiliśmy sobie w
                  ciągu życia. Często są to po prostu fałszywe dane:) Które moga sprawić, że masz
                  zafalszowany obraz świata, ludzi, siebie.
                  Poza tym przyjmuję zalożenie, że nie jesteśmy ( ludzie, istoty żywe) złożonym
                  biochemicznym tworem komórkowym, lecz duchem. Duchem, który nadaje sobie w
                  mentalnej świadomości ego tylko jedną z możliwych form, choć nie jest z nią
                  tożsamy. Intelekt jest manifestacją ducha, a mózg jest materialnym zagęszczeniem
                  energii duchowej.



                  > > Mam odmienne zdanie. Każdy człowiek szuka przede wszystkim pokoju
                  > z samym sobą.
                  > > Jest to konieczne, gdyż z natury nie znajdujemy go nawet we
                  > własnym wnętrzu.
                  > > Kiedy nie ma tego w Tobie, ta walka z wewnątrz przenosi się na
                  > zewnątrz, na
                  > > innych ludzi - na ogół nieświadomie. Dlatego "znaj siebie samego"
                  > jest
                  > > podstawowym wyzwaniem i trudnym. Okazuje się wtedy, że na
                  > przykład pojęcie o
                  > > wlasnej wielkości jest złudne:)) Poświęcając mu zbyt wiele uwagi,
                  > możemy zostac
                  > > przez nie omamieni.
                  >
                  > Mozna rozumiec o co ci chodzi tylko ujecie sprawy jest nieco dziwne.
                  > To o czym mowisz jest wynikiem procesow informacyjnych w mozgu
                  > dzialajacych w roznych systemach. Na przyklad "wlasna" wielkosc
                  > zwiazana jest z dzialaniem systemu samooceny ktory moze byc
                  > nieprawidlowo nastrojony.
                  >
                  Wierzę, że rzeczywistość jest szersza i bogatsza niż wszystko, co mogę
                  zmierzyć, zważyć i zliczyć...


                  > > Owszem, "ja" jest jedno i tak naprawdę nie powinno się jemu
                  > nadawac wielkiego
                  > > znaczenia. Jednak dopóki jest zniewolone tym, co zewnętrzne,
                  > wychowaniem,
                  > > zranieniami ( doświadczeniami) - które prowadza do uprzedzeń i
                  > niestety - hamuj
                  > > ą
                  > > rozwój czlowieka, ograniczają wolność i potencjalne możliwości
                  > każdego "ja".
                  >
                  > Czy nie prosciej jest powiedziec to samo tak: Jezeli nastrojenie
                  > systemow samooceny czy oceny aktywnosci zyciowej w mozgu jest
                  > zbytnio uzaleznione od sygnalow zewnetrznych moga powstac problemy.

                  Może prościej i jeśli Ty wolisz po swojemu - pozostań przy tym:)

                  W tym całym docieraniu do prawdziwej Istoty człowieka ( owego spornego "ja":))
                  chodzi o ewolucję świadomości.


                  > > PS. Pisząc "ja" nie stawiam go na piedestał, mam na mysli
                  > wyłącznie to małe,
                  > > maleńkie "ono"...:)
                  >
                  > Tutaj dochodzimy do pytania co to jest "ja", wlasciwie przed
                  > podjeciem dyskusji nalezaloby okreslic to precyzyjnie. Wiec co
                  > to jest "ja" w twoim rozumieniu?

                  Według mnie owo "ja" jest tym, co jest Wspólne ( przed wielkie W) każdemu
                  Istnienu.
                  :)


    • rzeka.suf Re: Gdzie jest Psycholog ? 30.09.08, 01:43
      'gdy chce się być zawsze szczęśliwym, trzeba być także głupcem. '
      cytat z flauberta
      calosc tu: www.newsweek.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=22566&Strona=3
      znaleziona przez ... solaris
      • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 30.09.08, 21:35
        czytalam wlasnie w "charakterach" ze owszem szukanie sensu i
        jednoczesne nie znajdowanie go moga byc objawami psychozy
        depresyjnej (a to co innego niz depresja). Nietzche byl najlepszym
        przykladem jak szukanie sensu moze sie przeksztalcic w szlenstwo.
        Tylko do dzisiaj nie wiem co go wykonczylo, to czy szukal czy to ze
        go nie znajdowal.
        Wiele ludzi zyje sobie w depresji a znaleziono nawet pozytywny
        zwiazek z inteligencja. Ludzie z NASTROJEM DEPRESYJNYM ( a nie z
        choroba cliniczna) sa bardziej inteligentni, dostrzegaja wiecej
        szczegolow, wyciagaja wiecej wnioskow. Tylko nie potrafiono
        udowodnic czy to ludzie inteligentni z czasem robia sie depresyjni
        (rzeczywistosc ich przytlacza bo ja sa w stanie pojac lepiej od
        innych) czy odwrotnie-funkcjonuja lepiej bo sa smutni i nie zajmuja
        sie pie...mi.
        Z zaskoczeniem przyjmuje fakt ze psychoguru przyjela bezkrytycznie
        hipoteze izomorfizmu mysli-procesy mozgu. I stad ten problem, ze
        nie mozna teraz wyjs w sfere czystej abstrakcji. Psychoguru
        twierdzi ze najpierw obniza sie poziom zyciowy (chodzi o aktywnosc
        systemu limbicznego?) a pozniej rodza sie pewnego rodzju mysli.
        Jestesmy pewni? a nie odwrotnie? jednego dnia dowiadujemy sie ze
        nasz chlopak zgina w wypadku a nasza matka ma raka a nastepnego
        dnia nie jestesmy juz w stanie nic zrobic i znikim rozmawiac a caly
        stan utrzymuje sie przez ponad 2 lata (wystarcza az nadto zeby
        czlowieka sklasyfikowac, napchac psychotropami i pozostawic na
        bocznym torze w klinice).
        A tak w ogole to zgadzam sie z Flambert'em i z rzeka, choc ze mna
        nie gada. Antropologia culturalna wyprzedzila psychologie o lata
        swietlne i stwierdzila ze SKORO NASZE ZYCIE JEST BEZ SENSU (a jest
        bo zyjemy tylko po to zeby umrzec) to ludzie wymyslaja sobie
        kulture zeby sie czyms w tzw. miedzyczasie zajac i o smierci nie
        myslec.
        • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 30.09.08, 21:38
          Flaubert'em, przepraszam, bo on w charakterach nie pisywal, wiec
          sie nie nauczylam poprawnej pisowni
          • leda16 Re: Gdzie jest Psycholog ? 01.10.08, 07:23
            Przeproś jeszcze za "Nietzche". W ogóle radzę częściej korzystać z encyklopedii. A zamiast łykać psychopapkę z "Charakterów" zaprenumeruj lepiej Brit.J.Psychiat. :).
            • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 01.10.08, 09:00
              pierwsza sensowna odpowiedz, dziekuje za wskazowke. Widac ze
              czujesz sie coraz lepiej.Pozdrawiam. Trzymaj tak dalej
              • shangri.la Re: Gdzie jest Psycholog ? 01.10.08, 09:03
                W schizofrenii występuje zjawisko reemisji, więc "lepsze samopoczucie" ledy jest
                ułudą.
                • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 01.10.08, 09:46
                  Wiec moja reemisja trwa juz cale zycie
        • rzeka.suf Re: Gdzie jest Psycholog ? 01.10.08, 00:58
          'Nietzche byl najlepszym
          przykladem jak szukanie sensu moze sie przeksztalcic w szlenstwo.
          Tylko do dzisiaj nie wiem co go wykonczylo, to czy szukal czy to ze
          go nie znajdowal.'
          jako wzor konsekwencji w dzialaniu odpisze ci :)
          nietzschego wykonczylo byc moze to, ze ubostwil cechy bedace mniej wiecej
          odwroceniem tych, ktore sam posiadal.

          'Tylko nie potrafiono
          udowodnic czy to ludzie inteligentni z czasem robia sie depresyjni
          (rzeczywistosc ich przytlacza bo ja sa w stanie pojac lepiej od
          innych) czy odwrotnie-funkcjonuja lepiej bo sa smutni i nie zajmuja
          sie pie...mi.'
          heheh, dokladnie o tym samym rozmyslalam dzis w pracy, poki rozmyslac o tym
          sobie nie zabronilam ;)
          tylko dziwi mnie wyrazenie : -'funkcjonuja lepiej bo sa smutni i nie zajmuja
          sie pie...mi.''
          a rozmyslanie nad sensem to nie jest najwieksza pie... wlasnie?
          ojjjjj, ujac to mozna na tyle sposobow, ze trzebaby duuuzo wiecej czasu i
          szarych komorek niz ja mam, a moze wystarczylyby tzw ' silne przekonania' ;]

          'Antropologia culturalna wyprzedzila psychologie o lata
          swietlne i stwierdzila ze SKORO NASZE ZYCIE JEST BEZ SENSU (a jest
          bo zyjemy tylko po to zeby umrzec) to ludzie wymyslaja sobie
          kulture zeby sie czyms w tzw. miedzyczasie zajac i o smierci nie
          myslec.'
          a to po prostu chyba obie sie z ta teza zgadzamy, po prostu :)

          chodzi tylko o to, aby ustalic, co bylo pierwsze - jajo czy kura, depresja czy
          zadawanie pytan ponadprzyziemnych.
          a tak w ogole, to jest jeszcze odwazna teza z ksiezyca wzieta, ze to wszystko,
          ta cala swiadomosc to kara za grzech pierworodny ;o!

          i jeszcze tak se posmedze: ' 'gdy chce się być zawsze szczęśliwym, trzeba być
          także głupcem. ' rzekl flaubert.
          ale na co nam madrosc skoro szczescia nie daje?
          dla tego, kto pragnie szczescia -madrym wyborem bylby wiec wybor glupoty, a ten
          kto glupcem nie jest, jesli chce byc szczesliwy mialby uzywac swojej madrosci
          do odzyskania niewinnej glupoty?

          [ to wyspiewawszy wyszla z psem na dwor,
          a potem padla na ryj, bez pytan,
          choc niekoniecznie szczesliwa ;]

          • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 01.10.08, 08:59
            jest jeszcze taka teza (ale nie do przyjecia przez neurologow,
            neuropsychologow, psychiatrow i wszystkich tych co sie zajmuja
            hardwear'em) ze mysli NIE SA WYNIKIEM (tylko i wylacznie)
            dzialalnosci elektrofizjologicznej mozgu. To cos wiecej i napewno
            nie ma scislego determinizmu
            • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 01.10.08, 09:42
              Najwiekszy problem w psychologii ubieglego wieku jest ten, ze
              pomimo pieknych teorii dynamicznych nadal zaklada ona ze mysli
              rodza sie w mozgu i to na dodatek indywidualnym. To pewna
              psychologia spoleczna pokazala jak to rodzimy sie juz w pewnym
              swiecie pojec i potrafimy myslec tylko w tych kategoriach, ktorych
              spoleczenstwo nas uczy (poprzez zaakceptowanie lub opozycje do
              nich).Gdyby tak bylo, to hipoteza Jaska o tandecie jest jak
              najbardziej godna rozwiniecia.
              • psychoguru Re: Gdzie jest Psycholog ? 01.10.08, 21:17
                elielieli napisała:

                > Najwiekszy problem w psychologii ubieglego wieku jest ten, ze
                > pomimo pieknych teorii dynamicznych nadal zaklada ona ze mysli
                > rodza sie w mozgu i to na dodatek indywidualnym. To pewna
                > psychologia spoleczna pokazala jak to rodzimy sie juz w pewnym
                > swiecie pojec i potrafimy myslec tylko w tych kategorii

                A sa mysli "rodzace" sie poza mozgiem? Gdzie? Nawiasem mowiac co
                jest "rodzenie" mysli?
                • rzeka.suf tu brzoza, tu brzoza 02.10.08, 01:12
                  'co
                  jest "rodzenie" mysli? '

                  noooo, rodzenie mysli to koncowy etap procesu ich dojrzewania.
                  poczatkiem tego zas procesu jest akt polaczenia bodzca zewnetrznego z
                  wewnetrznym systemem informacji,schematami gotowymi do ich przetworzenia i
                  wykorzystania.
                  dobrze czy nie, wasza ekscelencjo?
                  a jesli nie, to jak?


                  'A sa mysli "rodzace" sie poza mozgiem? '
                  mniemam, iz chodzilo tu o bezkrytyczne wchlanianie mysli, konceptow
                  narodzonych w umyslach/ mozgach innych osob, a ktore nam mialyby sluzyc jako
                  pierwotne schematy.
                  ---
                  nadal nie mam czasu na odp na post do mnie, musze zaczac proces wygaszania
                  aktywnosci umyslowej w celu nabrania sil na kolejny pracowity dzien.

          • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 01.10.08, 10:07
            zanim leda wroci ze swojego odlotu, to poprawie jeszcze te
            antropologie, to sie pewnie tlumaczy na "antropologia kultury".
    • jan_stereo Abstrakcja 02.10.08, 21:22
      Tak sobie posiedzialem w lozy i nastepujace mam spostrzezenia. Pierwsze z nich to takie, ze nawet jesli w tym watku byl jakis psycholog, to strasznie narwany (ta uwaga nie tyczy sie amatorow), gdybym ja sie bawil w psychologa, to zajechalbym chyba janka stereo pytaniami na smierc, a dopiero na koncu wydalilbym elaborat na temat tego, co mi sie wykoncypowalo w jego temacie, a tutaj, to taki popis troche, tego co kto wie lub co mu sie kojarzy (nie dotyczy amatorow, przypominam) w danym temacie, zupelna amatorka :"))

      Co do pytan, 'dlaczego pozbywac sie myslenia abstrakcyjnego', skoro padaja sugestie, ze lepiej robic to, co cieszy i laczyc z zywotem prostym. Otoz dzieci drogie piaskowniczane, ja jak sie zaglebiam w roznorakie twory o bytach czy tez zyciu, to ma sie to zupelnie nijak do rzeczywistosci praktycznej, jest to tez tak pochlaniajace i wypaczajace prawdy codzienne, ze sie potem nie da w zasadzie z tego wrocic (zwlaszcza gdy sie z tego nie zyje), ja jednak odcinam sie we wlasciwym momencie i wyskakuje, jest to wiec takie na pol gwizdka nieco. Niemniej, samo wyhamowywanie jest dosc meczace na dluzsza mete i rozwazalem, czy nie lepiej calkiem sie wyciszyc w tym temacie, bo potem sie patrzy czasem na czlowieka jak na wielblada w najmniej odpowiednich ku temu chwilach.
      Jest tez tak, ze jak sie czlowiek w tym zaglebia, to potem po przekroczeniu kolejnego kregu nie ma juz powrotu do pierwotnej swiadomosci i postrzegania otoczenia, lepiej wiec az tak entuzjastycznie nie eksplorowac tych kregow abstrakcji...

      pozdrawiam zgromadzonych

      J
      • dekadencja1 Re: Abstrakcja 02.10.08, 22:00
        I znowu kicha, ludzie nie dorośli...
        • jan_stereo Re: Abstrakcja 02.10.08, 22:12
          dekadencja1 napisała:

          > I znowu kicha, ludzie nie dorośli...

          Dlaczego tak uwazasz ? ja mysle, ze wrecz przeciwnie...
          • dekadencja1 Re: Abstrakcja 02.10.08, 23:56
            jan_stereo napisał:

            > dekadencja1 napisała:
            >
            > > I znowu kicha, ludzie nie dorośli...
            >
            > Dlaczego tak uwazasz ? ja mysle, ze wrecz przeciwnie...

            Być może wrecz przeciwnie, a skutek ten sam
      • rzeka.suf trzeci stopien zasilania 03.10.08, 02:17
        'Tak sobie posiedzialem w lozy i nastepujace mam spostrzezenia...'
        a ja nadal siedze sobie w lozy i obserwuje..., choc od interakcji nie stronie.
        ciekawa jestem, jakim sie torem potoczysz po tym watku :)
        a reszta refleksji moze jutro.
      • elielieli Re: Abstrakcja 03.10.08, 10:42
        Przyznaje ze jestem toba gleboko rozczarowana, przynajmniej tak jak
        ty mna i ludzmi, ktorzy poswiecili ci duzo duzo wiecej czsu.
        Jedna z pierwszych odpowiedzi psychoguru okazala sie najbardziej
        trafna. Zacznijmy od tego, ze bardzo zle uzyles
        Przymiotnik "abstrakcyjne".Myslenie abstrakcyjne to takie ktore nie
        opiera sie na referentach materialnych, tzn. przedmiotach
        namacalnych. A co wcale nie znaczy <ze dotyczy ono kazdego
        pie...nia znudzonego wyrostka, a wrecz przeciwnie.Abstrakcyjne to
        wcale nie znaczy "abstrachujace od rzeczywistosci". Jest to bardzo
        zle tlumaczenie i adaptowanie slowa w jez. polskim. Poslugujac sie
        pojeciami abstrakcyjnymi mozemy bardzo gleboko interweniowac i
        penetrowac w rzeczywistosc, tak jak to robi sie w psychologii.
        Kazde pojecie psychologiczne to abstrakcja, Takze czy ktos tego
        chcial czy nie zabawilismy sie tutaj wszyscy w myslenie
        absstrakcyjne.
        Przyznaje ze watek sam w sobie byl tandetny a odpowiedzi duzo duzo
        dalej idace. Nie mowie ze zgodne z moim swiatopogladem, ale ilu
        psychologow tyle swiatopogladow. Psychologia sama w sobie jest
        dziedzina niejednolita, a mnie najbardziej pociaga psychologia
        krytyczna z czego moje ciagle prowokacje.
        Dluzych elaboratow nie mam zamiaru pisac, bo nie wiem czy poziom
        mojego odbiorcy jest wystarczajaco zaawansowany aby mi w tej
        rozmowie towarzyszyc. Jest czystym chamstwem ubieranie rzeczy
        trudnych do zrozumienia w terminologie jeszcze bardziej trudna.
        Wiadomo: geniusz kocha sie w prostocie...
        Czy wziales pod uwage ze my zeby utrzymac sie na studiach
        pracujemy, kupujemy bardzo drogie ksiazki i w powszechnym klimacie
        ignorancji ( i arogancji konkurencji) nikt wykladow za darmo nie
        bedzie ci robil (chyba ze promuje swoja ksiazke w luksusowej
        ksiegarni w centrum i wie ze przyniesie mu to natychmiastowy
        dochod), TYM BARDZIEJ jesli na prawde ma cos do powiedzenia.
        Przyznaje racje psychoguru. Zamiast patrzec na innych "Z LOZY" rusz
        dupe i zacznij studiowac psychologie.
        Tak to juz jest. Psychologia jest dziedzina ekskluzywna. To nie
        filologia gdzie czerpiesz wiedze z ksiazek i stawiasz na pewniki.
        My musimy inwestowac OGROMNE pieniadze (jezeli ktos chce
        rzeczywiscie byc psychologiem a nie tylko MIEC studia) i nikt nie
        jest zachecony perspektywa odpowiadania komus kto pozniej
        podsumowuje cie "amatorka". Zwykle "dziekuje" moze sklonilo by mnie
        do tego zeby ci odpowiedziec szerzej na jakies konkretne pytanie
        (gdybys potrafil je poprawnie sformulowac).
        pozdrawiam
        • jan_stereo Re: Abstrakcja 03.10.08, 12:46
          elielieli napisała:

          > Przyznaje ze jestem toba gleboko rozczarowana, przynajmniej tak
          jak ty mna i ludzmi, ktorzy poswiecili ci duzo duzo wiecej czsu.

          To chyba sie mijamy tutaj, ja nie jestem ani troche rozczarowany,
          czy to Toba czy kimkolwiek w tym watku, a co najwyzej tym (i tez nie
          do konca), ze nie pojawiaja sie tu Psycholodzy, nie w aktywnej
          formie. Rozwijajac dalej te mysl, w moim poscie, zawarta jest
          jedynie informacja, ze nie bylo tu pytan czy tez proby prowadzenia
          rozmowy jaka serwuje rasowy psycholog (wedle moich wyobrazen
          takiego). Okreslenie amatorszczyzna, nie jest niczym obrazliwym, bo
          to moje pierwsze imie i w zasadzie takie tylko dyskusje sie tu
          prowadzi, zwracam jedynie uwage aby miec tego swiadomosc, ale to tez
          i ustawia cala dyskusje na zupelnie innym fundamencie, takze z mojej
          strony. Mysle, ze ludzie poswiecili sobie w pierwszej kolejnosci
          czas, bo to jest ich watek i ich wypowiedzi skierowane do innych
          czytajacych, glownie z wlasnych pobudek, nie dlatego ze ja pytam.

          > Jedna z pierwszych odpowiedzi psychoguru okazala sie najbardziej
          > trafna. Zacznijmy od tego, ze bardzo zle uzyles
          > Przymiotnik "abstrakcyjne".Myslenie abstrakcyjne to takie ktore
          nie opiera sie na referentach materialnych, tzn. przedmiotach
          > namacalnych. A co wcale nie znaczy <ze dotyczy ono kazdego
          > pie...nia znudzonego wyrostka, a wrecz przeciwnie.Abstrakcyjne to
          > wcale nie znaczy "abstrachujace od rzeczywistosci". Jest to bardzo
          > zle tlumaczenie i adaptowanie slowa w jez. polskim. Poslugujac sie
          > pojeciami abstrakcyjnymi mozemy bardzo gleboko interweniowac i
          > penetrowac w rzeczywistosc, tak jak to robi sie w psychologii.

          Znowu nie calkiem trafnie, sam obszar abstrakcji, moze zawierac
          jedno (czyste twory oderwane od rzeczy materialnych) jak i drugie
          (przejscie praktyczne z tychze do rzeczywistosci). Ja nie mam
          problem z tym przejsciem, wiec pozostaje czysto w obszarze
          pierwszym. Jak masz inny pomysl jak nazwac takie obiekty niz
          abstrakcje to chetnie uslysze.

          > Przyznaje ze watek sam w sobie byl tandetny a odpowiedzi duzo duzo
          > dalej idace. Nie mowie ze zgodne z moim swiatopogladem, ale ilu
          > psychologow tyle swiatopogladow. Psychologia sama w sobie jest
          > dziedzina niejednolita, a mnie najbardziej pociaga psychologia
          > krytyczna z czego moje ciagle prowokacje.

          Nie ma znaczenia jaki jest temat, chodzi o umiejetnosc
          selekcjonowania danych i przejscia do meritum, a nie od prezentacji
          swej wiedzy w pierwszej kolejnosci, ja przynajmniej tak uwazam, co
          tez nie jest zarzutem,ale daje natychmiast znac, ze w ten sposob nie
          dojdzie sie nigdzie, a jedynie milo pogawedzi w okolicach..
          Rzuc temat odnosnie siebie, to Ci pokaze o co mi chodzi,jak chcesz...

          > Dluzych elaboratow nie mam zamiaru pisac, bo nie wiem czy poziom
          > mojego odbiorcy jest wystarczajaco zaawansowany aby mi w tej
          > rozmowie towarzyszyc.

          Tu nie chodzi o pisanie elaboratow, to powinien byc ostatni element
          takiej rozmowy, niejako podsumowanie oparte na drodze/procesie
          wczesniejszej analizy, selekcji faktow..

          > Czy wziales pod uwage ze my zeby utrzymac sie na studiach
          > pracujemy, kupujemy bardzo drogie ksiazki i w powszechnym klimacie
          > ignorancji ( i arogancji konkurencji) nikt wykladow za darmo nie
          > bedzie ci robil (chyba ze promuje swoja ksiazke w luksusowej
          > ksiegarni w centrum i wie ze przyniesie mu to natychmiastowy
          > dochod), TYM BARDZIEJ jesli na prawde ma cos do powiedzenia.

          Nie chce wykladow, jeszcze raz to powtarzam, wrecz chronicznie
          czegos takiego nie chce, wolalbym sobie kupic nalezyta ksiazke, nie
          cenie tez takiego sposobu oswiecania innych. Lubie (w takim
          przypadku jak zaproponowany) pytania, precyzyjne i drazace, a na cos
          takiego, samo wyksztalcenie psychologiczne nie koniecznie wystarcza.

          > Przyznaje racje psychoguru. Zamiast patrzec na innych "Z LOZY"
          rusz dupe i zacznij studiowac psychologie.

          Do tego trzeba miec talent, ja go nie mam, malo kto ma, co nie
          znaczy, ze nie mozna faktycznie tej psychologii studiowac, jako
          hobby, dla takich rozmow jak powyzej. Duzo bardziej od wiedzy, cenie
          sobie umiejetnosc jej wlasciwego korzystania, aplikowania w roznych
          sytuacjach, to odroznia dobrego psychologa od biblioteki..

          > My musimy inwestowac OGROMNE pieniadze (jezeli ktos chce
          > rzeczywiscie byc psychologiem a nie tylko MIEC studia) i nikt nie
          > jest zachecony perspektywa odpowiadania komus kto pozniej
          > podsumowuje cie "amatorka". Zwykle "dziekuje" moze sklonilo by
          mnie do tego zeby ci odpowiedziec szerzej na jakies konkretne
          pytanie (gdybys potrafil je poprawnie sformulowac).

          Akurat psychoguru podziekowalem za rozmowe,Ty w niej nie bralas
          udzialu, nie rozmawialem tutaj z Toba przeciez az dotad, nie wiem
          czemu tak sie usilnie podpinasz pod moja wypowiedz. Natomiast
          calosc, oceniam jako dobra amatorska rozmowe,nie ma sie co obrazac,
          chyba ze tu sami zawodowcy zawitali i to ich tak dotknelo,ale
          watpie aby taka byla prawda.

          pozdr
          • rzeka.suf walka z wiatrakiem odc 1246 03.10.08, 16:19
            'ja nie jestem ani troche rozczarowany,
            czy to Toba czy kimkolwiek w tym watku, a co najwyzej tym (i tez nie
            do konca), ze nie pojawiaja sie tu Psycholodzy, nie w aktywnej
            formie. Rozwijajac dalej te mysl, w moim poscie, zawarta jest
            jedynie informacja, ze nie bylo tu pytan czy tez proby prowadzenia
            rozmowy jaka serwuje rasowy psycholog (wedle moich wyobrazen
            takiego).'
            janie stereo, wiem, ze to cholernie trudne, o ile w ogole mozliwe, ale sprobujze
            stanac z boku i popatrzec na to co wypisujesz...
            1. nie masz pojecia jak wyglada rozmowa z Psychologiem, a jedynie jakies
            wyobrazenia zbudowane na wlasnej teorii jak to powinno wygladac, ale na tej
            podstawie ostro ruszasz z krytyka stanu realnego.
            2. proby rozmowy byly - byly one storpedowane przez twoj chyba - przymus
            stawiania coraz wyzszych zapor przed kims, kto chce zrealizowac to, czego ty
            niby chcesz, ale nie chcesz
            3. fakt, ze psychoguru odpuscila moze miec - wg mnie dwie przyczyny - zapedziles
            ja w kozi rog wlazac na teren jej ambicji bycia ' niezywklym przypadkiem
            zainteresowania psychologia, nie majacym podstaw we wlasnych problemach', LUB
            odpuscila ci oceniajac ze cale przedsiewziecie to gra niewarta swieczki - za
            duzo twoich oporow musialaby pokonywac ( po co zajmowac sie kims kto sie przed
            tym zaciekle broni, skoro mozna w tym czasie zajac sie trzema innymi osobami, np
            ). najpewniej bylo to to i to lacznie, tylko nie wiem jak ' procentowo'
            4. rozczarowanie u ciebie pojawic sie w polu swiadomosci raczej nie moglo, z
            racji twojego wstepnego zalozenia o tym, ze cudem byloby, gdyby faktycznie ktos
            dal rade topikowi.
            5. jestes pomieszaniem z poplataniem, jestes w stanie dokonywac wszelkich chyba
            psychicznych wygibasow po to, aby pozostac poza zasiegiem krytyki, na gorze,
            ponad oceniajacym ciebie
            tyle na razie :)
            • jan_stereo Re: walka z wiatrakiem odc 1246 03.10.08, 21:23
              rzeka.suf napisała:

              > 1. nie masz pojecia jak wyglada rozmowa z Psychologiem, a jedynie jakies wyobrazenia zbudowane na wlasnej teorii jak to powinno wygladac, ale na tej podstawie ostro ruszasz z krytyka stanu realnego.

              No, trzeba miec jakis swoj wzorzec aby cos moc skrytykowac, inaczej wszystko bylo by super, ekstra i znakomite, albo nijakie...

              > 2. proby rozmowy byly - byly one storpedowane przez twoj chyba - przymu stawiania coraz wyzszych zapor przed kims, kto chce zrealizowac to, czego ty niby chcesz, ale nie chcesz

              to nie moje zapory, tylko nieumiejetnosc drugiej strony do znajdowania wlasciwej drogi do otwartych drzwi, nie oczekujesz chyba, ze wchlone wszystko co ktos mi zapoda, i zrobie to bezkrytycznie, bo jednoczesnie, bylo by to podobne do sytuacji "jednym uchem wpadlo ,a drugim wypadlo'..

              > 3. fakt, ze psychoguru odpuscila moze miec - wg mnie dwie przyczyny -


              zadne z wymienionych, ja zwyczajnie powiedzialem jej 'dzieki za rozmowe' i tak sie skonczylo, uznalem bowiem, ze to do niczego nie prowadzi z mojego punktu widzenia, takie rozmowy moge sobie prowadzic sam ze soba, wrzucajac rozne hasla w google...

              > 4. rozczarowanie u ciebie pojawic sie w polu swiadomosci raczej nie moglo, z racji twojego wstepnego zalozenia o tym, ze cudem byloby, gdyby faktycznie ktos dal rade topikowi...

              no, nie powiem abym sie spodziewal, ze ktos wejdzie i przewiezie mnie swietlistym pociagiem myslowym wprost do meritum, ale kto nie probuje ten sie tego nie dowie...

              > 5. jestes pomieszaniem z poplataniem, jestes w stanie dokonywac wszelkich chyba psychicznych wygibasow po to, aby pozostac poza zasiegiem krytyki, na gorze, ponad oceniajacym ciebie

              to nie to, ze na sile musze pozostac poza zasiegiem krytyki, jesli poczuje, ze ktos trafia w sedno i to sie u mnie otwiera wieloma nowymi myslami,ktore to spostrzezenie potwierdzaja, to najnieprzyjemniejsza dla mnie rzecza bylo by temu zaprzeczac. W przypadku kiedy argumenty mnie nie przekonuja, badz nie odpowiadaja wyczerpujaco na moje pytania, nie widze wowczas powodu na przytakiwanie i pozostaje po swojej stronie, ze swoimi myslami..

              > tyle na razie :)

              jak na razie, moze byc, przynajmniej piszesz cos od siebie (a to na mnie dziala), a nie tekstami z ksiazek,wedle rozdzialow/hasel....

              :")
              • rzeka.suf Re: walka z wiatrakiem odc 1247 04.10.08, 04:43
                sluchaj co elie gada, bo drzwi przegapiasz ...
                to tyle na razie z sennej perspektywy
                • jan_stereo Re: walka z wiatrakiem odc 1247 04.10.08, 10:48
                  rzeka.suf napisała:

                  > sluchaj co elie gada, bo drzwi przegapiasz ...
                  > to tyle na razie z sennej perspektywy

                  ja przeciez z nia rozmawiam, to i slucham, a skad wiesz ze przegapiam drzwi, widzialas tam jakies, ktore ?
                  • rzeka.suf Re: walka z wiatrakiem odc 1247 04.10.08, 17:53
                    to ten problem drzwi, nazwijmy to tak - okazuje sie, ze rozne osoby gdzie
                    indziej widza istote problemu, inna nitke pociagaja w celu jego rozwiazania.
                    mozesz pojsc za kims kto widzi inaczej niz ty, czy widzacym nazwiesz tylko tego,
                    kto widzi tak jak ty?


                    • jan_stereo Re: walka z wiatrakiem odc 1247 04.10.08, 18:02
                      rzeka.suf napisała:

                      > mozesz pojsc za kims kto widzi inaczej niz ty, czy widzacym nazwiesz tylko tego,kto widzi tak jak ty?

                      Jesli mi doradzasz abym szedl za osobami widzacymi inaczej niz ja, to powiedz mi, ile jest takich osob o innym spojrzeniu, 1, 5 a moze setki/tysiace, mam isc za nimi wszystkimi, dokad ?

                      • rzeka.suf Re: walka z wiatrakiem odc 1247 04.10.08, 18:14
                        idz za mnie do pracy, a ja napisze co mysle nt. innymi slowy: nie mam czasu
                        • jan_stereo Re: walka z wiatrakiem odc 1247 04.10.08, 18:21
                          rzeka.suf napisała:

                          > idz za mnie do pracy,

                          a co bym musial tam robic ?

                          • rzeka.suf Re: walka z wiatrakiem odc 1247 05.10.08, 00:33
                            abstrahujac od konkretu - tutaj, jak w kazdej innej pracy - musialbys zajmowac
                            sie spelnianiem okreslonych umowa wymogow zleceniodawcow.
                      • rzeka.suf Re: walka z wiatrakiem odc 1247 05.10.08, 02:03
                        'dokad ? '
                        bo ja wiem...
                        rozejrzec sie po swiecie...po swiatach mozliwych

                        poza tym, oczywiscie kazdy widzi swiat odmiennie ( w roznych gradacjach
                        odmiennosci ), drzwi w nieco innym miejscu, jednak istnieje cos takiego jak
                        intersubiektywnosc. intersubiektywnie psychologia widzi drzwi do twojej sprawy
                        gdzie indziej niz np: religia czy filozofia. i gdzie indziej niz ty je widzisz,
                        chyba.
                        i nie ma ta intersubiektywnosc zbyt wiele wspolnego z jakas wypaczona forma
                        wiekszosciowego ustalania co jest prawdziwe - nie, tu chodzi o badania
                        empiryczne, poddane nastepnie logicznej obrobce oraz - niestety - skazonej
                        subiektywnoscia interpretacji.
              • rzeka.suf Re: walka z wiatrakiem odc 1248 05.10.08, 16:12
                1. racja, trzeba miec jakis wzorzec, aby moc do niego porownywac konkretne
                sytuacje, rzeczy. jednak jezeli nic nie odpowiada wzorcowi, nalezaloby chyba
                obnizyc wymagania, a przynajmniej postawic teze, ze wzorzec jest zbyt idealny,
                np : nie bierze pod uwage naturalnych ograniczen jakie naklada na ideal
                rzeczywistosc, nie?

                2. acha, wiec twoje rozumowanie idzie +/- tak: skoro ktos nie widzi drzwi, ma
                slaby wzrok, zatem najparwdopodobniej przeoczy takze istote problemu.
                calkiem logicznie, ale tutaj odsylam cie do postu o innym niz twoj, zdaje sie,
                schemacie ujmowania zjawisk, jakim operuje psychologia. metaforycznie: jesli
                ktos nie widzi drzwi tam gdzie ty, to jeszcze niekoniecznie znaczy, ze jest
                slepy, moze to bowiem znaczyc, ze inaczej - a wcale nie mniej sensownie -
                filtruje rzeczywistosc.

                3. znow starasz sie pominac ' drugie dno' . deklarujesz pociag do badania ciagow
                przyczynowo - skutkowych, wiec uzyj go tutaj.

                4.wiec jaka byla twoja motywacja do zalozenia tego topiku? wyswobodzic
                psychoguru z kaftanika suchej wiedzy ksiazkowej, podobno. niech bedzie, ale po
                co to chciales zrobic?
                jesli uprzesz sie, ze to wlasnie bylo twoim celem, to i nic innego, z latwoscia
                przyjdzie ci odrzucic wszelkie pojawiajace sie po drodze glosy w dyskusji, jako
                niewnoszace nic do sprawy.

                5. chcesz zatem * pobocznie calkiem ;]* rozwiazania swojego dylematu na drodze
                czystoteoretycznej, logicznej, bez odwolania do praktyki i subiektywnosci?
                droga wyjscia z dylematu jest odrzucenie dysjunkcji p albo q, lub stepienie
                widel poprzez odrzucenie ktorejs z przeslanek. z logiki mialam 4, co oznacza, ze
                nieco mi tu brakuje zdolnosci, byc moze dlatego uwazam, ze aby dokonac ww
                wyjscia z dylematu, nalezaloby empirycznie zweryfikowac ktorys z czlonow
                dysjunkcji. postawic np teze: ' czy rzeczywiscie proste zycie prowadzi do
                szczescia' a nastepnie poddac ja eksperymentom. uwazam, ze nie da sie tego
                dylematu rozwiazac na drodze czystej logiki, bez odwolania do samego siebie,
                wlasnych preferencji, doswiadczen. ciekawi mnie, czy jesliby sie dalo, to czy
                poddalbys sie temu logicznemu rozwiazaniu?
                mowie, ze chcialbys pozostac poza ostrzem krytyki, tzn : nie chcesz spojrzec na
                siebie przez pryzmat psychologii, w tym celu negujesz kompetencje poszczegolnych
                osob itd. wybierajac te perspektywe, zobaczylbys drzwi tam, gdzie ich ' nie ma'
                * gdzie ich nie widzisz*. z jakichs powodow lamiesz glowe sobie i innym
                nierozwiazywalnym * chyba* na gruncie abstrakcji dylematem...


                'przynajmniej piszesz cos od siebie (a to na mnie dziala), a nie tekstami z
                ksiazek,wedle rozdzialow/hasel....'
                poprzez rozmowe z tymi ' ksiazkowymi' osobami, wchodzisz w kontakt z tresciami
                intersubiektywnymi, wynikami badan. te osoby wpasowuja cie w schemat. drazni cie
                to konkretnie czy cos innego?

                • elielieli Re: walka z wiatrakiem odc 1248 05.10.08, 16:21
                  "wiec jaka byla twoja motywacja do zalozenia tego topiku?
                  wyswobodzic
                  psychoguru z kaftanika suchej wiedzy ksiazkowej, podobno".
                  Boje sie ze to nie wystarczy. Trzeba ja wyswobodzic z innego
                  kaftanika i z jej psychiatrycznego podejscia do problemow
                  psychologicznych. Widocznie tam gdzir przebywa ma tylko ksiazki z
                  zakresu psychiatrii. A wiec odsylam na forum psychiatria, gdzie
                  rzeczywiscie myslenie moze byc podstawa do zdiagnozowania jakiegos
                  innego cholerstwa, nie tylko depresji.

                  Co do myslenia logicznego, podsuwam wam tylko przypadek sylogizmu,
                  gdzie porzadek logiczny jest zachowany a pomimo to rozumowanie nie
                  ma sensu.
                  • rzeka.suf Re: walka z wiatrakiem odc 1248 05.10.08, 17:14
                    ad.sylogizm
                    no, i wlasnie dlatego optuje za podstawieniem do wzoru zmiennych zweryfikowanych
                    doswiadczeniem :)
        • rzeka.suf Re: Abstrakcja 03.10.08, 15:54
          'My musimy inwestowac OGROMNE pieniadze (jezeli ktos chce
          > rzeczywiscie byc psychologiem a nie tylko MIEC studia) i nikt nie
          > jest zachecony perspektywa odpowiadania komus kto pozniej
          > podsumowuje cie "amatorka". Zwykle "dziekuje" moze sklonilo by
          mnie do tego zeby ci odpowiedziec szerzej na jakies konkretne
          pytanie (gdybys potrafil je poprawnie sformulowac).'

          elie, jak tylko uplynie troche wody w rzece, zapewne dojdziesz do wniosku, ze i
          ty moglabys podziekowac stereo za to, ze nie dal sie rozgryzc tak latwo.
          to - moim zdaniem - jeden z ' trudnych przypadkow', ' pacjentow, ktorych cechuje
          ambiwalencja - pragnienie uzyskania psychopomocy sciera sie z szeregiem
          mechanizmow obronnych', cos w ten desen. inne przyklady ' t.p' z fp : mahadeva,
          shangri.la.
          takze moja terapia zakonczyla sie nie z braku pieniedzy ( to bylo bezplatne ),
          lecz z powodu tego, ze postawiona przed wyborem, zdecydowanie wybralam
          kontynuowanie destruktywnych schematow niz odchodzenie od nich, stosowalam
          manipulacje wobec mlodej psycholog, ktora nie umiala sobie z tym poradzic,
          wciagalam ja w rozmowy na temat podstaw jej spojrzenia na sprawe itd.
          po raz enty powtarzam, ze na stereo trzeba Doswiadczonego Psychologa albo
          Cudotworcy z Obsesja Zbawiania ;]
          dla wszystkich innych moze byc on natomiast pouczajacym doswiadczeniem
          hobbystyczno - duchowo - zawodowym.
          • elielieli Re: Abstrakcja 03.10.08, 16:22
            Mysle ze prawdziwy tytul watka mozemy przetlumaczyc na "Kto jest
            prawdziwym psychologiem?" lub na wolanie malego dziecka z "Gdzie
            jest moja mama"-na: ""Kto jest moja prawdziwa mama?" + "Czy mna sie
            wreszcie zajmiesz".

            Nie chce mi sie w tej chwili prostowac bledow logicznych w Jaska
            podsumowaniu (a jest ich pelno:przyslowiowe wszytko i przeczenie
            wszystkiemu).Zwroce ci tylko uwage na pewna rzecz: nie mam czasu i
            checi do udowadniania ci ze jestem tym kim jestem (nawet pod kara
            nazwania mnie amatorem) bo to poprostu nudne. O wiele bardziej
            podniecaloby mnie udawnie kogos kim nie jestem (aktorstwo to
            przeciez fajne zajecie, ktore daje duzo satysfakcji).
            • elielieli Re: Abstrakcja 03.10.08, 16:31
              Jest w tej niecheci rowniez pewna korzysc. wole uchodzic
              za "kogostam" niz za psychologa, bo nie posiadam prawa wykonywania
              zawodu w Polsce. A tak juz jest ze kazdy idiota moze powiedziec
              wszystko, nawet tak jak tu sie stalo, mozna powiedziec samobojcy
              zeby sie zabil i nikt nie ponosi za to zadnej odpowiedzialnosci.
              Wystarczy zeby ktos zrozumial ze NA PRAWDE jestes psychologiem
              zaraz zaczna cie ciagnac po sadach i robic doniesienia, wystarczy
              ze gebe otworzysz.
              Trafilam tu przypadkowo, szukalam pewnych infomacji i znalazlam
              GAzete, na koncu strony reklamowali post:"Balaganiarze:do
              psychologa". Przeczytalam watek i wydalmi sie absurdalny,
              przeczytalam odpowiedzi, byly jeszcze bardziej oslabiajace.Pozniej
              zrozumialam ze sa w tym pewne korzysci dla mnie. Nie znam fachowej
              terminologii w jezyku polskim. To dla mnie dobra okazja zeby zaczac
              myslec w jezyku polskim i poznac polskie warunki bytu.
              • rzeka.suf Re: Abstrakcja 03.10.08, 16:48
                a ty z kolei, unikasz konfrontacji z niepowodzeniem, zmieniajac perspektywe.
                a ja?
                a ja postaram sie zasnac na chwile, moze mnie olsni.
                a moze ktos inny mi mnie zaprezentuje z tej cienistej strony ?
                • elielieli Re: Abstrakcja 03.10.08, 16:55
                  Dlaczego zaraz z niepowodzieniem? W tej chwili to mysle ze zarylam
                  rogami o powodzenie. Juz zaczynam nawet paranoicznie podejrzewac ze
                  to gdzies jakas pomylka tam na gorze zaszla i zaczynaja na mnie
                  sypac przywileje ktore byly przeznaczone dla kogos innego. Tak mi
                  los w morde daje (jestem z wyznania doglebna pesymistka, wiec mi
                  nie do twarzy z calym tym tzw. "sukcesem") ze nic tylko patrzec jak
                  jakis miliard na loterii sie napatoczy.
              • leda16 Re: Abstrakcja 03.10.08, 21:48
                W Polsce elielieli ŻADEN PSYCHOLOG nie ma prawa wykonywania zawodu, co więcej, zawód psychologa nie istnieje w obowiązującym spisie zawodów, bo dotąd jeszcze nie ma ustawy o zawodzie psychologa :). W związku z tym, za działania niezgodne z etyką tego "zawodu" psychologowi nie grożą żadne sankcje zawodowe a praktycznie również cywilne, o ile się ubezpieczy od odpowiedzialnosci cywilnej, za to, co klientom pierdzieli :). Prywatne gabinety psychologiczne funkcjonują w ramach działalności gospodarczej. Natomiast psychologowie darmowi czyli tacy, których usługi są refundowane przez NFZ nie mogą pracować w publicznych oraz niepublicznych ZOZ-ach jeśli nie posiadają dyplomu; specjalizacji lub(i) certyfikatu psychoterapeuty. Bez formalnego potwierdzenia tych kwalifikacji nie mogą też pracować w oświacie, wymiarze sprawiedliwości, więziennictwie, ośrodkach penitencjarnych, być biegłymi sądowymi. Tak więc w Polsce każda sprzątaczka może praktycznie świadczyć prywatne usługi psychologiczne w ramach działalności gospodarczej. Ma to i swoje dobre strony w postaci braku istnienia potężnej, pasożytniczej czapy biurokratycznej takiej jak w zawodzie lekarza bądź adwokata, która sprawuje władzę, do której każdy ma obowiązek należeć zasilać comiesięcznymi wysokimi składkami i korporacji, ograniczającej dostęp młodych absolwentów do zawodu.


                ----------
                Spadaj wreszcie w podskokach schangri.la z tego Forum, czego tu jeszcze szukasz??? Rzekomo od 3 lat jesteś tu niszczona, tępiona, prześladowana i trzymasz się go jak rzep psiego ogona. A co najgorsze, na psychologii znasz się tyle, co krowa na gwiazdach dlatego tym bardziej to miejsce nie dla ciebie. Usiłujesz tępić ludzi w twoim mniemaniu chorych psychicznie, obrzucasz ich wyzwiskami, insynuujesz czyny kryminalne, mącisz, plotkujesz i poza żałosnymi,egocentrycznymi prostackimi tekstami nie masz nic mądrego do powiedzenia. Ty schangri.la jesteś wyraźnie uzależniona od tego Forum, bo gdyby komuś innemu robiono tu "krzywdę" tak, jak rzekomo tobie, to by nawet tu nie zajrzał. Każde uzależnienie można leczyć, więc zakonotuj to sobie w tych paru szarych komórkach, jakie ci jeszcze zostały, zaś na zespół urojeniowy przysługuje renta - pomyśl o tym. Nie będziesz musiała bezczynnie siedzieć nawet te 4 godz. w robocie. Zresztą, czegóż ty możesz te biedne dzieci nauczyć - nietolerancji, rasizmu, chamstwa?
                • elielieli Re: Abstrakcja 03.10.08, 21:57
                  Wiem , wiem, u mnie egzamin panstwowy trwa 6 miesiecy, sklada sie z
                  4 etapow i jezeli cie zawala choc na jednym musisz zaczynac apiat'
                  • leda16 Re: Abstrakcja 04.10.08, 11:37
                    elielieli napisała:

                    > Wiem , wiem, u mnie egzamin panstwowy trwa 6 miesiecy, sklada sie z
                    > 4 etapow i jezeli cie zawala choc na jednym musisz zaczynac apiat'


                    Jednak odnoszę wrażenie, że Twój poziom przygotowania do wykonywania zawodu psychologa jest b. niski. W Polsce specjalizacja z psychokogii klinicznej bądź sądowej trwa 5 lat, wraz ze stażami w różnych placówkach pod kierunkiem starszych stażem specjalistów z psychologii Tyleż samo uzyskanie certyfikatu z psychoterapii bądź leczenia uzależnień. Osobna ścieżka jest dla neuropsychologii, psychologii dzieci i młodzieży. Specjalizacje są płatne ok. 3000 zł za rok.



                    ----------------
                    Spadaj wreszcie w podskokach schangri.la z tego Forum, czego tu jeszcze szukasz??? Rzekomo od 3 lat jesteś tu niszczona, tępiona, prześladowana i trzymasz się go jak rzep psiego ogona. A co najgorsze, na psychologii znasz się tyle, co krowa na gwiazdach dlatego tym bardziej to miejsce nie dla ciebie. Usiłujesz tępić ludzi w twoim mniemaniu chorych psychicznie, obrzucasz ich wyzwiskami, insynuujesz czyny kryminalne, mącisz, plotkujesz i poza żałosnymi,egocentrycznymi prostackimi tekstami nie masz nic mądrego do powiedzenia. Ty schangri.la jesteś wyraźnie uzależniona od tego Forum, bo gdyby komuś innemu robiono tu "krzywdę" tak, jak rzekomo tobie, to by nawet tu nie zajrzał. Każde uzależnienie można leczyć, więc zakonotuj to sobie w tych paru szarych komórkach, jakie ci jeszcze zostały, zaś na zespół urojeniowy przysługuje renta - pomyśl o tym. Nie będziesz musiała bezczynnie siedzieć nawet te 4 godz. w robocie. Zresztą, czegóż ty możesz te biedne dzieci nauczyć - nietolerancji, rasizmu, chamstwa?
                    • elielieli Re: Abstrakcja 04.10.08, 14:21
                      Ja wcale nie twierdze ze prezentuje wysoki poziom. WOLALABYM sie
                      uczyc w Polsce (przenioslabym sie juz dzisiaj) na UJ, ale mnie na
                      to nie stac
                      • leda16 Re: Abstrakcja 05.10.08, 07:35
                        Na UJ ani na żadnej innej uczelni nie robi się specjalizacji. To nie są ponowne studia uniwersyteckie :). Swoją drogą, któryż to kraj wyposażył Cię w zlepek niepotrzebnych w pracy zawodowej informacji zamiast w rzetelny warsztat rzemieślniczy? W diagnostyce stosujesz jak sama piszesz - prymityw behawioralny, wyniki testów inteligencji to dla Ciebie tylko itemy, nie odróżniasz depresji od obniżenia nastroju, psychopatii od psychozy, symptomów od zaburzeń, zeznań wiarygodnych od kłamliwych. Nawet pisząc o statystyce, w rzeczywistości piszesz o frazesach. Ciekawe, jak byś sobie dała radę w reklamie, marketingu, żłobku, Domu Poprawczym, Policyjnej Izbie Dziecka lub w szpitalu psychiatrycznym? ILE TAM PSYCHOLOG ZARABIA, jakie ma ścieżki awansu? Nie ma tam polskich psychologów, którzy by pokazali, co psycholog musi umieć, żeby się utrzymać w zawodzie???
                        • elielieli Re: Abstrakcja 05.10.08, 16:37
                          Pzyjedz do mnie
                          • elielieli Re: Abstrakcja 05.10.08, 16:46
                            Mowie powaznie, wystarcza dobre studia (5-letnie) (jesli polskie,
                            to jeszcze lepiej, panuje b.dobra opinia o polskich studentach) i
                            duzy zapal do pracy. W wolnym zawodzie mozliwosci sa
                            nieograniczone, jest duzo pieniedzy z UE tylko dobrych projektow i
                            uczciwych ludzi brak.
                          • leda16 Re: Abstrakcja 05.10.08, 20:11
                            Gdzie?
                        • elielieli Re: Abstrakcja 05.10.08, 16:43
                          Honey, pojedynczy wynik na Skalach Weschlera nie moze byc do
                          niczego uzyty, nalezy porownac wyniki na kilku skalach, u Jaska nie
                          widze depresji, wiec nie dalam sie wciagnac w paranoiczne
                          wydumywania ze jego mysleni "abstrakcyjne" jest "typowym objawem
                          depresji-kazdy psychiatra o tym wie, lub w psychiatrii jest to
                          bardzo znane zjawisko"., tu gdzie mieszkam dzieci maja inne prawa i
                          do 14 roku zycia nie moga zeznawac jako swiadek...
                          Psycholog zarabia bardzo bardzo duzo, powiem ci tylko ze czasami
                          psychiatrzy i lekarze robia specjalizacje z psychologii, bo mozna
                          zarobic wiecej i decyduja sie na te zlepki wiedzy.
                          • elielieli Re: Abstrakcja 05.10.08, 18:07
                            Nie moga zeznawac na sprawie rozwodowej rodzicow-bo tylko o tym
                            rozmawialysmy. Znanym i powszechnym jest zjawisko wykorzystywania
                            dziecka przez jednego rodziciela przeciwko polowicy. Wiec prawo
                            postanowilo temu polozyc kres.
                        • elielieli Re: Abstrakcja 05.10.08, 16:44
                          15 lat temu UJ byl jedyna uczelnia w Polsce ktora miala szkole
                          specjalizacji w psychoterapii.teraz nie orientuje sie zupelnie.
                          • leda16 Re: Abstrakcja 05.10.08, 20:24
                            elielieli napisała:

                            > 15 lat temu UJ byl jedyna uczelnia w Polsce ktora miala szkole
                            > specjalizacji w psychoterapii.teraz nie orientuje sie zupelnie.


                            Teraz w całej Polsce są to studia podyplomowe, 5-cio letnie, płatne. O cenie już pisałam. Mnie osobiście psychoterapia nie za bardzo interesuje,w każdym razie nie jestem zwolenniczką sztuki dla sztuki. Uważam, że w większości przypadków powinna być wspomagana farmakologicznie. Wtedy daje najlepsze efekty. Osobną gałąź wiedzy psychologicznej stanowi szkolenie zakończone certyfikatem z tzw. "uzależnień" czyli od alkoholizmu poprzez narkomanię, lekomanię aż do gier hazardowych. Zainteresowania psychologów koncentrują się głównie na alkoholiźmie, ponieważ jest to najbogatsza dziedzina (1% z handlu alkoholem idzie na leczenie alkoholików a są to sumy przeogromne). Reszta niedoinwestowana. Nasz wielki psychoterapeuta M.Kotański zaczynał od alkoholików. Po śmierci Kotana z leczenia pijaków zrobił się syf. "leczone" są całe rodziny niemalże do trzeciego pokolenia, a biedny Kotamn w grobie się pewnie przewraca ze złości :).
                            • elielieli Re: Abstrakcja 05.10.08, 21:32
                              Nie wiedzialam nawet ze kotanski umarl.Przykro mi.
                              Problem alkoholowy jest wyjatkowy i szczegolny.Powiem ci ze NIC o
                              nim nie wiem z punktu widzenia psychologii, a
                              termin "wspoluzalezniony" brzmi dla mnie jak "kwiat paproci".
                              Podam ci adres email zalozony tylko dla nawiazania
                              kontaktu,musialabys sie nauczyc jezyka a to najlepiej w ciagu
                              doktoratu.Np. teraz w tym roku utworzyli doktorat
                              w "neuroplasticity" tylko po angielsku ( a cudzoziemcow przyjmuja
                              tylko na podstawie projektu badan).Jutro zaloze adres na gmail i ci
                              podam, dzisiaj jestem po "dobrym" winie, wybacz mi lenistwo.
                              Uzaleznienia nie interesuja mnie z wiadomych wzgledow.
                    • kaa.lka Re: AB-akcja 04.10.08, 14:33





                      _swiat sie nie zmienia,tylko nastawienie umyslu.swiadomosc to wiedza
                      ze istnieja metody, dzieki ktorym mozemy sami decydowac co sie
                      wydarza.tym samym otwierajac przed soba nowa przestrzen._


                      A-skupienie to widzenie mozliwosci.sciagniecie wielosci w
                      calosc.umiejetnosc przeksztalcania formy w tresc.zycia w drodze.ale
                      wiodacej tylko bolesnie ku <bezcelowej> smierci.
                      B-przeciwstawna skupienia to rozproszenie (abstrakcja?).proba
                      wielojakosci w celu odwleczenia nieuchronnego.kluczenie pod wplywem
                      tabletki przeciwbolowej na nudny atawizm zycia.

                      wielu wydaje sie ze prosta odpowiedz na pytanie gasi dyskusje.
                      dyskusja chocby nie wiem jak demokratyczna,ilosciowo czy
                      jakosciowo,ma sluzyc prawdzie.ma byc wykladnia do realizacji->
                      -> dowodem tezy.
                      jesli nawet w czesci nie zadowala(nie odpowiada na pytanie) jej
                      tworcy, to brak w niej wziecia odpowiedzialnosci za ktorakolwiek,
                      ale w przyblizeniu choc,wlasna postawe. widac tylko jej
                      formistyczne grymasy i fochy.

                      stawiam zatem janowi kwestie:

                      ktora A czy B, teze,postawiles i komu?

                      jesli odwazysz sie na powyzsze,w nagrode wezme na siebie
                      odpowiedzialnosc przeprowadzenia na Tobie dowodu celowosci wyboru:)
                      • jan_stereo Re: AB-akcja 04.10.08, 14:58
                        kaa.lka napisała:

                        > stawiam zatem janowi kwestie:
                        >
                        > ktora A czy B, teze,postawiles i komu?

                        A dlaczego mialbym stawiac komus jedna z Twoich tez ?

                        > jesli odwazysz sie na powyzsze,w nagrode wezme na siebie
                        > odpowiedzialnosc przeprowadzenia na Tobie dowodu celowosci wyboru:)

                        Jak dokonam celowo wyboru jednej z tych tez, to po co masz mi cos jeszcze udowadniac odnosnie celowosci wyboru ?
                        • kaa.lka Re: obstrakcja 04.10.08, 18:07
                          no wlasnie,
                          nareszcie cos konkretnego.
                          choc jak zwykle logicznie niespojne. blad znajdz sam jesli sie
                          zdobedziesz na to zeby nie olac czegos co Ci sie nie spodoba

                          pozdrawiam
                          ka


            • jan_stereo Re: Abstrakcja 03.10.08, 16:38
              elielieli napisała:

              > Nie chce mi sie w tej chwili prostowac bledow logicznych w Jaska
              > podsumowaniu (a jest ich pelno:przyslowiowe wszytko i przeczenie
              > wszystkiemu).

              Mam mocne przekonanie, ze gdybys zaczela prostowac moje bledy
              logiczne, to chwile pozniej moglo by sie okazac, ze i u Ciebie
              takowych cala masa. Wszystko jest bowiem zalezne, na jakim poziomie
              chcemy sie zaglebic w rozmowe, nie chodzi mi tu o wiedze, tylko
              szczegolowosc, docierajac do definicji...

              >Zwroce ci tylko uwage na pewna rzecz: nie mam czasu i
              > checi do udowadniania ci ze jestem tym kim jestem (nawet pod kara
              > nazwania mnie amatorem) bo to poprostu nudne.

              Ja Ci wierze, ze jestes psychologiem, nie musisz udowadniac, tyle ze
              nic z tego nie wynika, chociaz to podraznienie/rozczarowanie z
              Twojej strony tu prezentowane mocno o amatorke zahacza :"))
              • elielieli Re: Abstrakcja 03.10.08, 16:50
                "tyle ze
                nic z tego nie wynika,
                chociaz to podraznienie/rozczarowanie z
                Twojej strony tu prezentowane mocno o amatorke zahacza :"))

                Psycholog tez ma swoje emocje, nawet istnieja takie szkoly gdzie
                doradza sie pokazywanie pacjentowi swoich emocji (wbrew zaleceniom
                psychoanalizy klasycznej). Zwroc uwage ze nie jestesmy tutaj w
                gabinecie, TY nie sformulowales swojego pytania w postaci prosby o
                pomoc i moje pisanie nic nie ma i NIE BEDZIE MIALO wspolnego z
                pomoca. Moge natomiast sluzyc wiedza i doswiadczeniem abys mogl sam
                sobie pomodz na tyle aby byc w stanie udac sie do PRAWDZIWEGO
                psychologa, lub rozwiac swoje watpliwosci. Niestety w tym fachu tak
                jest. Istnieja pewne "kontrakty" ktorych z roznych wzgledow nie
                mozemy tu zawrzec.Rzeka sie obrazila kiedy zobaczyla ze ja traktuje
                te gadanine jako rozrywke, ale TYLKO TAK MOGE JA TRAKTOWAC:
                Niestety.
                • rzeka.suf Re: Abstrakcja 03.10.08, 18:29
                  'Psycholog tez ma swoje emocje'
                  ymm, no wlasnie, ma swoje emocje, ma swoje preferencje, nie jest jakims nad -
                  bytem, ktory obiektywnie powie co dobre, co zle, co robic, co jest celem zycia,
                  co da szczescie itd. cos takiego moze zrobic guru religijne, o ile udzieli mu
                  sie na to przyzwolenia. psychologia operuje pewnymi schematami, normami oraz
                  idealami, zaleznymi nieco od konkretnej szkoly. nie jest az tak magiczna jak
                  religia, ale tez nie jest naukowa naukowoscia fizyki.
                  opiera sie na badaniach, ale wyniki badan daja mozliwosc dosc roznej ich
                  interpretacji. jest to jakis pomost miedzy nauka a religia, moim nieobeznanym z
                  neuropsychologia, zdaniem. i wlasnie z tej racji nie ma innej mozliwosci
                  uzyskania pomocy psychologicznej niz pierwotna zgoda na akceptacje takiego
                  schematu tlumaczenia swiata. mozna oczywiscie odrzucic psychologie jako
                  nienaukowe bajdurzenie. mozna.
                  ( jesli ktos ma odmienne zdanie, ktore umie umotywowac to czekam )

                  'Rzeka sie obrazila kiedy zobaczyla ze ja traktuje
                  te gadanine jako rozrywke'
                  oj, juz pisalam o tym, ze dla mnie ma jednak znaczenie czy dba sie o to, by
                  rozrywkowa gadanina byla tak rzeczowa jak sie, czy jest ona tylko kroliczym
                  chichotaniem, gadanina pomimo tego, co juz bylo powiedziane, na przekor,
                  gadaniem dla samego gadania.
                  o to chodzilo wtedy.
                  • rzeka.suf ps 03.10.08, 18:58
                    dodam jeszcze, ze jednak wymagalabym od psychologa panowania nad wlasnymi
                    emocjami oraz ciaglego doskonalenia, weryfikacji gloszonych pogladow,
                    'czyszczenia' siebie w trakcie superwizji itd tak, aby subiektywnosc psychologa
                    miala jak najmniejszy wplyw na jego prace.
                    i spadam do realitu
                  • elielieli Re: Abstrakcja 03.10.08, 19:34
                    Mozna odrzucic kazde tlumaczenie swiata, pod warunkiem ze znalazlo
                    sie juz jakies inne tlumaczenie. Psychologia nie jest pomostem
                    pomiedzy religia i nauka. Psychologia to swieckie myslenie. Nie ma
                    psychologii jezeli jest religia.
                    Co do spekulacji czy psychologia jest nauka wole poczekac az mi
                    ktos udowodni ze medycyna lub psychiatria sa nauka. Wczesniej nie
                    dam sie w cos podobnego wciagnac.
                • jan_stereo Re: Abstrakcja 03.10.08, 20:41
                  elielieli napisała:


                  > Psycholog tez ma swoje emocje, nawet istnieja takie szkoly gdzie
                  > doradza sie pokazywanie pacjentowi swoich emocji (wbrew zaleceniom
                  > psychoanalizy klasycznej).


                  Ja tu zauwazam, ze Psycholog pokazuje emocje duzo wieksze od moich, co jest swoiscie ciekawe dla mnie, tylko zle mnie nie zrozum, moze i tak ma byc :"))


                  > Zwroc uwage ze nie jestesmy tutaj w
                  > gabinecie, TY nie sformulowales swojego pytania w postaci prosby o
                  > pomoc i moje pisanie nic nie ma i NIE BEDZIE MIALO wspolnego z
                  > pomoca.

                  A ja myslalem, ze to czasami i rola Psychologa w procesie tworzenia tego pytania, z drugiej strony przyznajesz mi racje, ze jestes tu tylko amatorsko w swym pisaniu, za co sie chwile wczesniej mocno oburzylas, choc moje slowa nie byly kierowane do Ciebie...

                  >Moge natomiast sluzyc wiedza i doswiadczeniem abys mogl sam
                  > sobie pomodz na tyle aby byc w stanie udac sie do PRAWDZIWEGO
                  > psychologa, lub rozwiac swoje watpliwosci.


                  A co znaczy PRAWDZIWY psycholog i czym on sie bedzie roznil ? I nie jestem tez przekonany, ze ja tu o jakas wiedze pytam, przynajmniej nie bezposrednio, bardziej chcialem skorzystac z cudzych mocy przerobowych w kwestii wlasnych pojec, rozmyslen itp.


                  > Niestety w tym fachu tak jest.

                  no zauwazylem...

                  >Istnieja pewne "kontrakty" ktorych z roznych wzgledow nie
                  > mozemy tu zawrzec.Rzeka sie obrazila kiedy zobaczyla ze ja traktuje te gadanine jako rozrywke, ale TYLKO TAK MOGE JA TRAKTOWAC:
                  > Niestety.

                  A ja mialem wrazenie, ze przed chwila i Ty sie obrazilas na mnie, za to, ze ja traktuje te gadanine jako rozrywke, znaczy sie, cos takiego mi zarzucilas w pewnym sensie :")

                  • elielieli Re: Abstrakcja 03.10.08, 21:38
                    Ja sie poruszylam, ze ty siebie samego traktujesz jak rozrywke . A
                    to twoje zycie w niebycie to patrzenie na wlasne zycie z lozy.
                    "bardziej chcialem skorzystac z cudzych mocy przerobowych w kwestii
                    wlasnych pojec, rozmyslen itp."
                    No wlasnie, skorzystac z cudzych. Jezeli chodzi o rozwoj psychiczny
                    to nikt ci nie zastapi twojej wlasnej glowy, nikt nie dostarczy ci
                    przezyc czy doswiadczen. A tylko na nich buduja sie poglady. Mysle
                    ze bylabym taka sama jak leda, gdyby pare rzeczy mnie w zyciu nie
                    spotkalo. Nie byly to barzdzo ciezkie sytuacje ale wyznaczyly
                    jednoznaczna granice pomiedzy tym co akceptuje a tym czego nie
                    akceptuje.Samym intelektem do niczego nie dojdziesz.
                    Zycie "smakuje" sie polkula odpowiedzialna za emocje. Moze jeszcze
                    mi tylko powiesz dlaczego ty sie tak cholernie boisz zyc?
                    • jan_stereo Re: Abstrakcja 03.10.08, 21:47
                      elielieli napisała:

                      > Ja sie poruszylam, ze ty siebie samego traktujesz jak rozrywke . A
                      > to twoje zycie w niebycie to patrzenie na wlasne zycie z lozy.

                      To mam zyc smutno i niewygodnie, siedzac na krzeselku ?

                      > No wlasnie, skorzystac z cudzych. Jezeli chodzi o rozwoj psychiczny to nikt ci nie zastapi twojej wlasnej glowy, nikt nie dostarczy ci przezyc czy doswiadczen.

                      Wystarczy, ze je przyspieszy (rozumowanie/zrozumienie), zawsze to do przodu...

                      > Samym intelektem do niczego nie dojdziesz.

                      No naturalnie, tak samo jak wiedza ksiazkowa bez intelektu jest malo warta..

                      > Zycie "smakuje" sie polkula odpowiedzialna za emocje. Moze jeszcze
                      > mi tylko powiesz dlaczego ty sie tak cholernie boisz zyc?

                      Boje sie zyc tak, jak ci, co sie nie boja tylko zyja bezmyslnie, bo takie zycie mnie by chyba dosc szybko w telenowele zamienilo (a to jest dolujace), natomiast nie mam problemu ze znalezieniem sobie tematow do przezywania emocjonalnego i to wlasnie uprawiam, jest to swego rodzaju ekwilibrystyka mentalna...
                      • elielieli Re: Abstrakcja 03.10.08, 21:55
                        "tematow do przezywania emocjonalnego"
                        emocjonalnie nie "przezywa sie TEMATOW" tylko zwiazki z ludzmi.
                        Twoja ekwilibristyka mentalna utwierzdza mnie w przekonaniu ze cos
                        nie najlepiej w przekazywaniu informacji z jednej polkuli do
                        drugiej. Analizujesz emocje na zimno, tzn. kiedy juz wygasly lub
                        kiedy postrzegasz je u innych, natomiast nigdy nie jestes w
                        zywiole.
                        • jan_stereo Re: Abstrakcja 03.10.08, 22:07
                          elielieli napisała:

                          > emocjonalnie nie "przezywa sie TEMATOW" tylko zwiazki z ludzmi.

                          Ja przezywam emocjonalnie zarowno tematy jak i zwiazki z ludzmi, wybacz..

                          > Analizujesz emocje na zimno, tzn. kiedy juz wygasly lub
                          > kiedy postrzegasz je u innych, natomiast nigdy nie jestes w
                          > zywiole.

                          Naturalnie, ze analizuje emocje na chlodno, natomias przezywam je na goraco, a w zywiole jestem byc moze nawet za czesto (lub za intensywnie), moze nawet za bardzo, stad potem tak na chlodno staram sie to wszystko przemyslec, aby nie przegiac bedac na fali...
                          • elielieli Re: Abstrakcja 03.10.08, 22:13
                            Intelektualizujesz.To najpotezniejszy mechanizm obronny. Najlepiej
                            zorganizowany. To tak jak zamowic butelke dobrego wina i caly
                            wieczor zachwalac jego zalety i charakterystyki.Ja natomiast mowie
                            o tegim piciu.
                            • jan_stereo Re: Abstrakcja 03.10.08, 22:20
                              elielieli napisała:

                              > Intelektualizujesz.To najpotezniejszy mechanizm obronny. Najlepiej
                              > zorganizowany. To tak jak zamowic butelke dobrego wina i caly
                              > wieczor zachwalac jego zalety i charakterystyki.

                              Wszystko co sie robi plynie z intelektu, jak sie go nie ma, to wowczas nie ma tez intelektualizowania,tak mi sie jakos napisalo, nie kumam Twojego zdania, po glebszym zastanowieniu...

                              > Ja natomiast mowie o tegim piciu.

                              he he, to Ty mnie widze zupelnie nie znasz :"))

                              • rzeka.suf Re: Abstrakcja 04.10.08, 04:33
                                pl.wikipedia.org/wiki/Intelektualizacja_(psychologia)
                                • jan_stereo Re: Abstrakcja 04.10.08, 10:45
                                  Rzeka, no jak mozna mi cos takiego zarzucic, skoro ja trabie od dawna ze chce uciec od abstrakcyjnego myslenia do rzeczywistosci, znaczy sie swiadomie chce sie skupic tylko na rzeczywistosci. I w zasadzie caly czas to robie limitujac sobie takie stany, wiec ?

                                  ps. czyli w przeciwna strone tej definicji idac, jest to dezintelektualizacja :"))
                                  • elielieli Re: Abstrakcja 04.10.08, 11:07
                                    Abstrakcja to niekoniecznie "nierzeczywistosc".Wrecz przeciwnie. To
                                    twoje myslenie sluzy tylko po to zeby robic "szum". Wtedy jest
                                    mniejsze prawdopodobienstwo ze bedziesz sie trzymal istotnych dla
                                    ciebie mysli i bedziesz z nich w stanie wyciagnac wnioski i
                                    odpowiednie przedsiewziecia.
                                  • rzeka.suf Re: Abstrakcja 04.10.08, 17:59
                                    'no jak mozna mi cos takiego zarzucic, skoro ja trabie od dawna ze chce uciec od
                                    abstrakcyjnego myslenia do rzeczywistosci, znaczy sie swiadomie chce sie skupic
                                    tylko na rzeczywistosci.'
                                    mozna, poniewaz wciaz ujmujesz te sprawe jako zagadnienie czystointelektualne,
                                    starasz sie przekonac innych, moze i siebie do rozwazenia tego tematu jako
                                    zagadnienia teoretycznego. tak, jakbys pytal o rozwiazanie dylematu ludzkiego z
                                    punktu widzenia czystej logiki.
                                    w przeciwna strone jest 'mahadewizacja' ;)
                                    • jan_stereo Re: Abstrakcja 04.10.08, 18:09
                                      rzeka.suf napisała:


                                      > mozna, poniewaz wciaz ujmujesz te sprawe jako zagadnienie czystointelektualne,starasz sie przekonac innych, moze i siebie do rozwazenia tego tematu jako zagadnienia teoretycznego.

                                      To zagadnienie rozgrywa sie czysto w moim intelekcie, nie odczuwam przeciez bolu w krzyzu z tego powodu, jak mam wiec to rozwazac ?

                                      > tak, jakbys pytal o rozwiazanie dylematu ludzkiego z punktu widzenia czystej logiki.

                                      Jesli w dylemacie jest logika, a jest zawsze jakas, to chyba dobry sposob na rozwiazanie dylematu..

                                      > w przeciwna strone jest 'mahadewizacja' ;)

                                      nie, w przeciwna strone jest juz sama wersja z anglojezycznej wikipedii :"))
                                      • rzeka.suf Re: Abstrakcja 05.10.08, 17:11
                                        'chce uciec od
                                        abstrakcyjnego myslenia do rzeczywistosci, znaczy sie swiadomie chce sie skupic
                                        tylko na rzeczywistosci.'
                                        'To zagadnienie rozgrywa sie czysto w moim intelekcie, nie odczuwam przeciez
                                        bolu w krzyzu z tego powodu, jak mam wiec to rozwazac.'
                                        rozwaz, ze jesli chcesz sie od czegos uwolnic to dlatego, ze cos ci przeszkadza,
                                        a wiec jest twoim problemem a nie czystoteoretycznym zagadnieniem.
                                        zamiast pytac ' jak uciec' zapytaj ' dlaczego chce uciec', albo ' dlaczego
                                        chcesz sie skupic na rzeczywistosci' ' dlaczego chcesz sie skupic na
                                        rzeczywistosci, choc chetniej skupilbys sie tylko i wylacznie na abstrakcji' '
                                        dlaczego chetnie skupilbys sie tylko na abstrakcji' , ' co cie pociaga w
                                        abstrakcji, co w rzeczywistosci' ' ktora strona wydaje ci sie istotniejsza, co
                                        naprawde cenisz, jak wysoko i dlaczego', to da ci pewne dane do dalszych etapow
                                        rozwazan. aby uzyskac jakies wartosciowe dla rozwiazania sprawy info, bedziesz
                                        musial odwolac sie do wlasnej subiektywnosci, ktora nie jest juz czysta
                                        racjonalnoscia.


                                        logike pomijam, o tym bylo w poprzednim poscie do ciebie skierowanym.

                                        'nie, w przeciwna strone jest juz sama wersja z anglojezycznej wikipedii :"))'
                                        tak? dlaczego? wg mnie ang wersja pelniej tlumaczy ten mechanizm, tylko tyle
                                        • jan_stereo Re: Abstrakcja 05.10.08, 18:10
                                          rzeka.suf napisała:


                                          > rozwaz, ze jesli chcesz sie od czegos uwolnic to dlatego, ze cos ci przeszkadza, a wiec jest twoim problemem a nie czystoteoretycznym zagadnieniem.

                                          Sa rzeczy, ktore przeszkadzaja w danych czynnosciach, choc nie stanowia jeszcze problemu, tu sie rozchodzi bardziej o styl zycia, tak samo jak podroz komfortowa z roznymi gratami, moze byc przyjemna i fajna, to jednoczesnie te dodatkowe sprzety beda spowalnialy przemieszczanie sie i osiaganie poszczegolnych celow poprzez absorbowanie soba umyslu podrozujacego. Stad slusznym wydaje sie uwolnienie od tych abstrakcji myslowych jesli owe cele maja byc szybciej zdobyte, pytanie tylko czy zdobyte cele dadza wieksza satysfakcje (albo bedzie to nieporownywalne) same z siebie kiedy nie bedzie juz zabawy z abstrakcyjnym mysleniem, tego nie wiadomo az do momentu znalezienia sie w takiej sytuacji...

                                          > zamiast pytac ' jak uciec' zapytaj ' dlaczego chce uciec', albo ' dlaczego chcesz sie skupic na rzeczywistosci' ' dlaczego chcesz sie skupic na rzeczywistosci, choc chetniej skupilbys sie tylko i wylacznie na abstrakcji'

                                          To dosc proste, z tego powodu, ze rzeczywistosc sama w sobie daje mi zrodlo utrzymania i stanowi fundament na ktorym sie opieram, zatem im lepiej go dopieszcze tym bardziej i trwalej sie mi odwdzieczy w przyszlosci. Gdyby myslenie o oderwanych od rzeczywistosci tworach dawalo mi materialne fundusze, byc moze bym sie przemiescic chcial w druga strone, czy tez raczej inaczej chcialbym rozlozyc proporcje, balans...

                                          > dlaczego chetnie skupilbys sie tylko na abstrakcji' , ' co cie pociaga w abstrakcji, co w rzeczywistosci' ' ktora strona wydaje ci sie istotniejsza, co naprawde cenisz, jak wysoko i dlaczego',


                                          Abstrakcja wydaje mi sie latwiejsza do kreowania niz rzeczywistosc, stad naturalnym odruchem mojego umyslu leniwego jest sie taplac w tym co prostsze dla niego (bo dowolne i jemu poddane), a jednoczesnie przyjemne. Rzeczywistosc tez jest przyjemna na swoj sposob (ograniczony liczba realnych mozliwosci), ale w stopniu wymaganego wysilku (nudniejszego niz 'wysilek abstrakcyjny') stoi wyzej, stad wymaga wiecej energii, czasu, zachodu..

                                          > tak? dlaczego? wg mnie ang wersja pelniej tlumaczy ten mechanizm, tylko tyle

                                          Wedlug Elki, stoi w opozycji do definicji polskiej, trudno wiec aby ja pelniej tlumaczyla, dla mnie obie wersje sie rowniez roznia zupelnie miedzy soba, tak wiec w pierwszym przypadku stoje po jednej stronie rzeki, a w drugim po drugiej, gdzie tu dopelnienie ?
                                          • rzeka.suf Re: Abstrakcja 05.10.08, 19:26
                                            'dla mnie obie wersje sie rowniez roznia zupelnie miedzy soba, tak wiec w
                                            pierwszym przypadku stoje po jednej stronie rzeki, a w drugim po drugiej, gdzie
                                            tu dopelnienie ?'
                                            dla mnie ang def tlumaczy mechanizm dzialania intelektualizaji, podczas gdy
                                            polska - podaje cos w stylu koncowego jej wyniku, jego przejawow praktycznych.
                                            interesuje mnie dlaczego sie z tym nie zgadzasz, gdzie tu sprzecznosc widzisz?
                                            • elielieli Re: Abstrakcja 05.10.08, 22:08
                                              Polska definicja zaklada ze intelektualizacja prowadzi do zboczenia
                                              z tematow zwiazanych z rzeczywiostoscia. Angielska, klasyfikuje
                                              intelektualizacje do mechanizmow obronnych ucharakteryzujacych
                                              pazientow newrotychnych, czyli tych ktorzy nie maja problemow z
                                              odroznieniem co jest rzeczywiste a co nie.Wygladaloby na to ze
                                              polski autor skoncentrowal sie tylko na mysleniu psychotycznym, co
                                              byloby tez niezgodne z samym zalozeniem definicji:psychotyka po
                                              prostu nie stac na myslenie abstrakcyjne: potrzeba na to o wiele
                                              wiecej energii, miejsca, lepszego "procesora centralnego".
                                              • rzeka.suf Re: Abstrakcja 05.10.08, 23:41

                                                'Polska definicja zaklada ze intelektualizacja prowadzi do zboczenia
                                                z tematow zwiazanych z rzeczywistoscia.'
                                                no, mozna tak to interpretowac. dlatego dobrze ze podeslalas te ang definicje
                                                rowniez. tyle, ze do twojego rozumienia pol definicji pasowalby tylko przyklad '
                                                knajpianego filozofa, a mamy przeciez jeszcze przyklad pierwszy, jak ulal
                                                pasujacy do ang definicji.
                                                takze, moze jakas trzecia definicja, ewentualnie wiecej przykladow nam by tu
                                                pomoglo?

                                          • rzeka.suf konkret? 05.10.08, 21:21
                                            kontynuuje zatem porownanie do podrozy z gratami. czym bedziesz kierowal sie w
                                            wyborze tego, ktore z gratow zostawisz a ktore bedziesz jednak ciagnal dalej ze
                                            soba? logika zapewne, ale oparta na wlasnym czy cudzym wartosciowaniu
                                            uzytecznosci gratow? mowisz tak " ja bym sie przechetnie posluzyl czyjas ocena,
                                            ale niech ten ktos bedzie madrzejszy ode mnie'
                                            no, i moze masz racje, nie ma tu nikogo, ktoby mial wystarczajaca wiedze
                                            psychologiczna w temacie, ani nikogo ktoby umial z dostepnych mu informacji
                                            umial wyciagac terapeutyczne wnioski.
                                            'pytanie tylko czy zdobyte cele dadza wieksza satysfakcje (albo bedzie to
                                            nieporownywalne) same z siebie kiedy nie bedzie juz zabawy z abstrakcyjnym
                                            mysleniem, tego nie wiadomo az do momentu znalezienia sie w takiej sytuacji... '
                                            nie wiem, mozesz sprobowac, zarowno ze slow psychoguru jak i z piramidy maslowa
                                            wynika, ze pojawienie sie 'abstrakcji' na poziomie nizszym niz szczytowym jest
                                            mocno podejrzane. moze odpowiedz sobie szczerze na pytania, czy rzeczywiscie
                                            zaspokajane sa twoje ' bazarowe' potrzeby * vide piramida*, aby ustalic, czy
                                            dalej masz sie trzymac z dala od abstrakcji czy juz mozesz sobie na nia - z
                                            czystym sumieniem, bez drugiego dna ' ucieczki :) - pozwolic.
                                            jesli nie sa, to przestan temu zaprzeczac, wywijac perspektywa, deprecjonowac
                                            pogardliwym ogladem z lozy i zacznij dzialac w kierunku realizacji.

                                            'To dosc proste, z tego powodu, ze rzeczywistosc sama w sobie daje mi zrodlo
                                            utrzymania i stanowi fundament na ktorym sie opieram, zatem im lepiej go
                                            dopieszcze tym bardziej i trwalej sie mi odwdzieczy w przyszlosci. Gdyby
                                            myslenie o oderwanych od rzeczywistosci tworach dawalo mi materialne fundusze,
                                            byc moze bym sie przemiescic chcial w druga strone, czy tez raczej inaczej
                                            chcialbym rozlozyc proporcje, balans... '

                                            a wiec w zasadzie jestes wlasnie amatorem praktycznych korzysci z zycia,
                                            tak?ale takim, co stoi rownoczesnie ponad. patrzac na siebie pluskajacego sie
                                            w tandecie, wymiekasz, w lozy natomiast - dopada cie inny ' zgrzyt' - 'cholera,
                                            zaraz wszystko strace jak sie nie wczuje w role, a tego bym nie chcial, bo to
                                            wazne, ale to tylko tandeta, wiec, ale, wiec ale, wiec, ale'
                                            'Rzeczywistosc tez jest przyjemna na swoj sposob (ograniczony liczba realnych
                                            mozliwosci), ale w stopniu wymaganego wysilku (nudniejszego niz 'wysilek
                                            abstrakcyjny') stoi wyzej, stad wymaga wiecej energii, czasu, zachodu..'


                                            jestes widzem, gdyz przyzwyczailes sie do bycia widzem, te zdolnosc w sobie
                                            wyrobiles znacznie lepiej niz umiejetnosc uczestnictwa w zyciu.
                                            ale chcesz tez tego wszystkiego co mozna wygrac w zyciu. zejdz z wiezy
                                            troszeczke, tylko kilka stopni nizej. problem/ zagadnienie ujmujesz w kategorii
                                            ' albo - albo' - albo jestem widzem syfiastej telenoweli, albo jestem
                                            uczestnikiem telenoweli. chcialbys plawic sie w dobrych stronach tych
                                            skrajnosci, unikajac ich cieni. tak sie nie da, po prostu. ewentualnie:
                                            chcialbys plawic sie w telenoweli bez swiadomosci uczestnictwa w nedzy tych
                                            mrowczych rozkoszy. sam sobie podstawiasz noge i pytasz, czy jak jej nie
                                            bedziesz podstawial, to daleko zajdziesz. pewnie tak, w pewnym sensie. jednak to
                                            wszystko, co osiagniesz bedzie miec nikle znaczenie z twojej lozowej
                                            perspektywy... wiec jak? jednak wazniejsze jest bezpieczenstwo i komfort,
                                            uczestnictwo w zyciu od calej tej zaplutej ' madrosci' lozy? no jak jest, janie
                                            stereo, twoim zdaniem?

                                            nie bierzesz pod uwage jakiejs realnej opcji wyposrodkowanej, typu studia
                                            przedmiotow abstrakcyjnych i nastepnie praca na uczelni?
                                            • rzeka.suf ps 06.10.08, 00:55
                                              ps: no, jakbys wiedzial to by watku nie bylo, chyba....

                                              wiec po co ci te wszystkie zwyczajne ludzkie atrakcje, komfort i bezpieczenstwo?
                                              czym, w twoim przypadku, jest 'myslenie o oderwanych od rzeczywistosci tworach
                                              '? co to za twory i czy nie daloby sie z ich tworzenia spokojnie wyzyc?
                                              czy moze jednak pragniesz wiecej niz tylko ' spokojnie wyzyc'?
                                              po co ci ta wymagajaca wysilku i poswiecen rzeczywistosc?
                                              po co ci te 'oderwane od rzeczywistosci twory'?

                                              • my_dying_bride moge sie o te dyche z watku ponizej zalozyc 06.10.08, 09:12
                                                ze tu macza palce SZARYLEMUR

                                                p.s. bez czytania to wiem... ;D
                                                • szarylemur Re: moge sie o te dyche z watku ponizej zalozyc 06.10.08, 14:53
                                                  no, dla mnie to jest oczywiste, bardziej niz zagadka o raczkach i posladkach.
                                                  tylko, co z tego?
                                                  • my_dying_bride Re: moge sie o te dyche z watku ponizej zalozyc 06.10.08, 16:03
                                                    szarylemur napisała:

                                                    > tylko, co z tego?

                                                    blad.
                                                    nie: co z tego?
                                                    tylko:
                                                    w jakim celu? :)
                                                  • szarylemur Re: moge sie o te dyche z watku ponizej zalozyc 06.10.08, 16:25
                                                    ooook

                                                    co wynika z tego, ze lemur macza tu swe dlugopalczaste lapy?
                                                    w jakim celu to robi? wg bride
                                          • elielieli Re: Abstrakcja 05.10.08, 22:04
                                            Chodzi o definicje abstrakcji. Nie zawsze stoi ona w opozycji do
                                            rzeczywistosci. Polskie tlumaczenie "abstrachowanie od
                                            rzeczywistosci" wprowadza wszystkich w blad.Abstrakcja sa wszystkie
                                            pojecia nie zwiazane z rzeczami materialnymi. pojecia utworzone do
                                            nazywania zjawisk niematerialnych sa abstrakcyjne ale rzeczywiste,
                                            tak jak np. "milosc".Moze sugerujecie sie za bardzo znaczeniem,
                                            ktore zostalo przyjete w malarstwie?
                                            • rzeka.suf Re: Abstrakcja 05.10.08, 23:59
                                              'Moze sugerujecie sie za bardzo znaczeniem,
                                              ktore zostalo przyjete w malarstwie? ''
                                              pokusze sie o teze, ze wcale nie chodzi o malarstwo lecz o ' potoczne' znaczenie
                                              slowa abstrakcja, abstrahowanie.
                                              'Abstrakcja sa wszystkie
                                              pojecia nie zwiazane z rzeczami materialnymi.'
                                              no, tu pokusze sie o ' teze', ze w ogole wszystkie pojecia sa abstrakcjami ;)
                                              moga odnosic sie do rzeczy materialnych, ' zjawisk niematerialnych' jak i
                                              calkowicie idealnych bytow.

                                • elielieli Re: Abstrakcja 04.10.08, 11:17
                                  Nie stawialabym tak na Wikipedie, nie wiadomo kto to pisze i w
                                  jakim celu. Przyklady tez naiwne. Widac ze autor nie ma sklonnosci
                                  do intelektualizacji...
                                  • elielieli Re: Abstrakcja 04.10.08, 15:13
                                    No, tak jak myslalam, intelektualizacjia WCALE nie oznacza utraty
                                    kontaktu z rzeczywistoscia, nawet chwilowego. Intelektualizacja to
                                    wysoko zorganizowany mechanizm obrony u pacjentow neurotycznych.
                                    Jesli pacjent w ktoryms momencie traci kontakt z rzeczywistoscia (
                                    i to co mowi nie ma kontaktu z rzeczywistoscia) to juz nie pacjent
                                    neurotyczny tylko psychotyczny (albo border ale duzo znanych
                                    terapeutow twierdzi ze kategoria border to bujda). Czego ani tobie
                                    ani sobie nie zycze.

                                    Nie dlatego zebym sie wymadrzala ale wikipedia po angielsku jest
                                    bardziej sumiennie prowadzona:

                                    "Intellectualization: A form of isolation; concentrating on the
                                    intellectual components of a situation so as to distance oneself
                                    from the associated anxiety-provoking emotions; separation of
                                    emotion from ideas; thinking about wishes in formal, affectively
                                    bland terms and not acting on them; avoiding unacceptable emotions
                                    by focusing on the intellectual aspects (e.g. rationalizations)"

                                    en.wikipedia.org/wiki/Defense_mechanism#Categorization_of_Defence_Mechanisms
                                    • rzeka.suf Re: Abstrakcja 04.10.08, 17:43
                                      czekaj, czekaj, znaczy przetlumaczylabys te ang definicje jako mechanizm sluzacy
                                      odcieciu komponentu uczuciowego od sytuacji i zamiane problemu osobistego w
                                      zagadanienie teoretyczne po to wlasciwie, aby uniknac przykrych uczuc?
                                      a jaki bylby ' zdrowy', ' normalny' sposob podejscia do sprawy? rozwazenie jej z
                                      uwzglednieniem komponentow racjonalnych jak i emocjonalnych?
                                      jesli tak, to wg mnie mozna mowic o utracie kontaktu z rzeczywistoscia, z jej
                                      subiektywnym, nacechowanym emocjonalnoscia wymiarem. mozna mowic o celowym, choc
                                      niekoniecznie swiadomym zerwaniu kontaktu z rzeczywistoscia ...
                                      czy robi roznice jakas , ze ktos uzywa intelektualizacji swiadomie lub nie?

                          • elielieli Re: Abstrakcja 03.10.08, 22:15
                            a w zywiole jestem byc moze nawet za czesto (lub za intensywnie),
                            moze nawet za bardzo,


                            bo wtedy tracisz kontakt z polkula racjonalna. Inaczej nigdy by nie
                            pozwolila ci sie wyluzowac. Pogrzeb w swoim super ego. Za glosno
                            podkrecone.
                            Ja spadam, musze isc spac, bo jutro mam wycisk.Pozdrawiam
                            • jan_stereo Re: Abstrakcja 03.10.08, 22:18
                              elielieli napisała:

                              > bo wtedy tracisz kontakt z polkula racjonalna.

                              Nie, ja wowczas trace zupelnie kontakt z rzeczywistoscia, wliczajac w to obie polkule...

                              > Inaczej nigdy by nie pozwolila ci sie wyluzowac.

                              Ja jestem wyluzowany na swoj sposob, malo mnie spina...

                              > Ja spadam, musze isc spac, bo jutro mam wycisk.Pozdrawiam

                              w soboty, wycisk ?

                              To bywaj!
                  • elielieli Re: Abstrakcja 03.10.08, 21:44
                    "A ja myslalem, ze to czasami i rola Psychologa w procesie
                    tworzenia tego pytania".
                    Tu jest twoj blad i prawdopodobnie blad Rzeki.Psychoterapeuci czy
                    analisci ktorzy "poluja " na trudny przypadek to wymysl rezyserow.
                    W praktyce ma to sie tak, ze jesli ty nie dojrzejesz do takiej
                    potrzeby i nie sformulujesz takiego pytania-nici ze wszystkiego.
                    Dopiero po jasnym przedstawieniem prosby o pomoc mozna dzialac tak,
                    aby te koalicje z terapeuta umacniac.
                    • jan_stereo Re: Abstrakcja 03.10.08, 21:52
                      elielieli napisała:


                      > W praktyce ma to sie tak, ze jesli ty nie dojrzejesz do takiej
                      > potrzeby i nie sformulujesz takiego pytania-nici ze wszystkiego.

                      Zatem pozycja psychologa wydaje mi sie zupelnie zbedna, nie widze jego zastosowania...

                      > Dopiero po jasnym przedstawieniem prosby o pomoc mozna dzialac tak, aby te koalicje z terapeuta umacniac.

                      po takim jasnym przedstawieniu prosby, to sie psycholog moze w dupe pocalowac, tak samo jak mechanik samochodowy,ktoremu trza wytlumaczyc dlaczego cos nie dziala i jak to naprawic. Ja powaznie w takim momencie nie widzialbym zadnej posady dla psychologa, chyba ze towarzyskiej. To naturalnie odnosi sie tylko do relacji rozmowczych,analitycznych,psycholodzy sa bardzo potrzebni w innych miejscach, jak wspomniana reklama przykladowo...
                      • elielieli Re: Abstrakcja 03.10.08, 21:59
                        Nie, bo ty nie musisz wiedziec co jest nie tak, musisz byc tylko
                        pewny ze chcesz z tego wyjsc.I byc w miare koerentny z samym soba.
                        • jan_stereo Re: Abstrakcja 04.10.08, 10:58
                          elielieli napisała:

                          > Nie, bo ty nie musisz wiedziec co jest nie tak, musisz byc tylko
                          > pewny ze chcesz z tego wyjsc.I byc w miare koerentny z samym soba.

                          skoro nie musze wiedziec co jest nie tak, to jak mam niby wedlug Ciebie zdefiniowac (tak mi wczesniej zalecalas) problem/pytanie, nie rozumiejac go ?
                          • elielieli Re: Abstrakcja 04.10.08, 11:13
                            Musisz sprecyzowac twoje wlasne stanowisko wobec problemu:czy jest
                            on duzym problemem DLA CIEBIE czy nie. I czy chcesz go rozwiazac (
                            jak bardzo chcesz go rozwiazac, ile z twoich rozwazan moglbys
                            spalic na stosie ofiarnym, zeby przychylic do ciebie laske bogow.
                            Cos za cos.
                    • rzeka.suf Re: Abstrakcja 04.10.08, 03:41
                      'W praktyce ma to sie tak, ze jesli ty nie dojrzejesz do takiej
                      potrzeby i nie sformulujesz takiego pytania-nici ze wszystkiego. '

                      ymm, ja swoje pytanie poczatkowe na terapii sformulowalam bardzo jasno, choc w
                      formie dylematu. odp psycholog sprawila na mnie pozytywne wrazenie - spokojne
                      rozwazanie plusow i minusow tego i tamtego, przedstawienie jej tolerancyjnego
                      pogladu w temacie, zero dominacji itd.
                      ale umiejetnosc wyjscia z jasnym pytaniem to jednak nie wszystko, choc element
                      konieczny. potrzeba jeszcze determinacji wyniklej z akceptacji slusznosci
                      proponowanego przez psychologa rozwiazania, ktora rodzi sie z obserwacji
                      pozytywnych zmian we wlasnym zyciu, samopoczuciu. niby proste, niby... ale to
                      wszystko mozna przekreslic przywiazaniem do pierwotnych schematow, ktorych sensu
                      nie trzeba uczyc sie odczuwac, doceniac krok po kroku, do sensu ktory jest jakby
                      naturalny, choc destruktywny.
                      'Psychoterapeuci czy
                      analisci ktorzy "poluja " na trudny przypadek to wymysl rezyserow.'

                      masz racje, nieporozumieniem jest definiowac Psychologa jako kogos kto bedzie z
                      pasja przelamywal opory klienta niechetnego do wspolpracy, chowajacego sie za
                      maskami. ja pamietam z terapii pytania dobrane tak trafnie, ze pozwalajace
                      spojrzec na problem z innej strony, przelomowe. o to chodzilo.


                      • elielieli Re: Abstrakcja 04.10.08, 10:42
                        Nie mozna "przelamac" oporu klienta...Opor klienta jest zbudowany
                        dobrze i solidnie i sluzy obronie twierdzy. Kiedy twierdza upada
                        opor zasilany jest bohaterskim poswieceniem, walka do ostatniej
                        kropli krwi.
                        Mecdhanizmy obronne sa na szczescie bardzo schematyczne i u wielu
                        ludzi wygladaja podobnie. NA szczescie nie tylko dla terapeuty ale
                        przede wszystkim pazienta/klienta.Poznanie TWOJEGO wlasnego systemu
                        obronnego pozwoli ci na wyeliminowanie lub wyciszenie sabotazu.
                        Polecam jako lekture do poduszki Joseph Sandler "The Analysis of
                        Defense"- rozmowy z Anna Freud ".Kobieta przerosla swojego ojca a
                        rzadko kto o niej wspomina, wiekszosc odklada ja na polke wraz
                        z "przestarzala" psychoanaliza. A to duze nieporozumienie.
              • kaa.lka Re: apstrakcja 03.10.08, 17:34
                to wszystko.
                tyle fajnych osob tu pisze.widac,ze nie detych.naprawde znajacych
                sie na rzeczy i myslacych.jakos jednak mam wrazenie teraz juz
                tylko wkrecanych przez jannych.
                i jest to niepokojacy akt braku dobrej woli ze strony janabi
                z calym szacunkiem dla eli. nawet cienia zastanowienia ze to tylko
                egoja?czy to tak ma byc?
                a moze rzeczywiscie nie wielkie mi mecyje z tym abstrachowaniem
                abstrakcyjnosci od osobowosci.zastanawianie sie nad zawaroscia cukru
                w cukrze w stosunku do zjedzonej z przyjacielem beczki soli w
                niewoli pozwola Ci uwolnic sie od nadmiaru wody?
                myslisz eli ze wyodrebniajac w taki sposob dyskusje z codziennosci
                okolicznosci samej sobie zadajesz pytania? na co to komu sie
                przydaje jak dyskutuja zawziecie tylko www.stereo_soby?
                a moze to nie ma zadnego znacznia i nie wplywa nic na nick?
                ehhhh

                dla mnie jednak takie dymanie nad cudza osobowoscia wysmiewajac sie
                arogancko i malowytformie, slowy podjudzajac; jest zwyczajnie
                brzydkie. nie mowiac juz o etyce.

                ot i tyle
                ka
                • rzeka.suf nozyce 03.10.08, 18:33
                  'dla mnie jednak takie dymanie nad cudza osobowoscia wysmiewajac sie
                  arogancko i malowytformie, slowy podjudzajac; jest zwyczajnie
                  brzydkie. nie mowiac juz o etyce.'

                  czy to do mnie?
                  • kaa.lka Re: nozyce w stol 03.10.08, 22:23
                    rzeczona.nie.
                    skuwka.

                    ka
                    • jan_stereo Re: nozyce w stol 03.10.08, 22:30
                      dziewczyny, skroic Wam sukienki ?
                      • kaa.lka Re: nozyce w stol 04.10.08, 02:31
                        forme zmien, jan
                        z tronu na poltrony.

                        bez dwoch zdan
                        lepiejs ulozony.

                        pa
                        ka


            • rzeka.suf brutalnie... 03.10.08, 16:42
              ""Kto jest moja prawdziwa mama?" + "Czy mna sie
              wreszcie zajmiesz".

              tak, a jak sie mna zajmiesz to nie bede umial tego zniesc, bo umysl zasnuje mi
              pewnosc, ze jestes osoba niekompetentna ( bede staral sie to wykazac ), glupia,
              ze to nieporozumienie wynikajace z braku twojej wiedzy lub powagi, ewentualnie
              ze jest to wynik twoich wlasnych odchylek psychicznych.
              ja bym przezwala watek : 'czy ktos zechce mnie wreszcie naprawde zgwalcic
              psychicznie, pomoc mi przemocy do tego uzywajac, bo to mi da komfort korzystania
              z moich nawykowych, bezpiecznych schematow postepowania a jednoczesnie spelni
              moje marzenie, ktore oceniam jako nierealne?plis, moi mili kretyni'
              • elielieli Re: brutalnie... 03.10.08, 16:44
                Tyz racja. Ja tylko czekam az sformuluje nawet to jedno jedynie
                pytanie, ale logicznie.
      • psychoguru Abstrakcjyjnie o abstrakcji 03.10.08, 16:49
        jan_stereo napisał:

        > Co do pytan, 'dlaczego pozbywac sie myslenia abstrakcyjnego',
        skoro padaja suge
        > stie, ze lepiej robic to, co cieszy i laczyc z zywotem prostym.
        Otoz dzieci dro
        > gie piaskowniczane, ja jak sie zaglebiam w roznorakie twory o
        bytach czy tez zy
        > ciu, to ma sie to zupelnie nijak do rzeczywistosci praktycznej,
        jest to tez tak
        > pochlaniajace i wypaczajace prawdy codzienne, ze sie potem nie
        da w zasadzie z
        > tego wrocic (zwlaszcza gdy sie z tego nie zyje),

        Problem z mysleniem "abstrakcyjnym" jest taki ze najpierw trzeba je
        odroznic od bredzenia, majaczenia, bzdetow i sieczki. Na przyklad
        ktos sobie abstrakcyjnie rozmysla o krasnoludkach.

        Slowa "abstrakcyjny" uzywa sie w celu podkreslenia "wyzszego",
        bardziej wyrafinowanego myslenia, ale jak widac tak wcale nie musi
        byc. Wychodzi wiec na to myslenie abstrakcyjne powinno miec
        okreslone tematy i styl.Powinno byc to myslenie doglebne i
        precyzyjne na tematy istotne. Na pewno takie myslenie
        jest typowe dla rozwazan naukowych ale to jest piekielnie trudne.
        Powstaje wiec pytanie jakiego typu myslenie abstrakcyjne i
        nienaukowe spelnialoby te kryteria.
        • jan_stereo Re: Abstrakcjyjnie o abstrakcji 03.10.08, 20:50
          psychoguru napisała:

          > Problem z mysleniem "abstrakcyjnym" jest taki ze najpierw trzeba je odroznic od bredzenia, majaczenia, bzdetow i sieczki. Na przyklad
          >ktos sobie abstrakcyjnie rozmysla o krasnoludkach.

          a rozmyslanie/wiedza, ze sie nie ma wolnej woli i nastepnie dokonywanie porownan (siebie) wobec materii nieozywionej (z wszystkimi tego konsekwencjami), to do jakiej kategorii sie kwalifikuje, majaczenia ? Czy utrzymywanie w umysle calych cywilizacji przy zyciu, jest bredzeniem, jesli opiera sie to o ten sam umysl,ktory nazywamy czlowieczym i ktory zawiera umiejetnosc rozrozniania dobra od zla itp. pierdoly tylko naturalnie w bardziej wyszukany sposob...

          > Powstaje wiec pytanie jakiego typu myslenie abstrakcyjne i
          > nienaukowe spelnialoby te kryteria.

          Chcemy to ustalic tutaj wspolnie ?
      • shangri.la Re: Abstrakcja zwana psychologią:) 03.10.08, 17:14
        A kto potrzebuje psychologów i w jakim celu?
        Panu Janowi S jest potrzebny? Proszę sobie wybierać wg płci, koloru, oczu,
        wzrostu, czy jak tam pan chce, bo bez względu na osobiste walory lub ich brak
        każdego psycho cechuje jedno....niekompetencja.
        Niekompetencja w/w nie wynika bynajmniej z ich niechęci do wiedzy lub lenistwa,
        przynajmniej w niektórych, tzw ambitnych przypadkach.
        Problemem psychologii jest po prostu jej BRAK.
        Takiej wiedzy nie ma po prostu, a młodym idealistom, którzy chcą naprawdę
        pomagać ludziom polecam wyjazd na egzotyczne misje, tam przynajmniej będą komuś
        z całą pewnością potrzebni i nie będą zbijać przysłowiowej kasy na ludzkim
        nieszczęściu, jak absolwenci psychologii w kraju.
        Weźcie się państwo psychologostwo do prawdziwej pracy; budujcie autostrady,
        stadiony, albo przynajmniej wyczyśćcie miejskie toalety.
        A panu Janowi S życzę pogody ducha....za dala od psycho-mącicieli:)
        • elielieli Re: Abstrakcja zwana psychologią:) 03.10.08, 17:24
          Twoja ignorancja argumentu wcale nie dowodzi faktu ze argument nie
          istnieje. TY nie jestes wyznacznikiem prawdy, rzeczywistosci itd.
          Wokol CIEBIE swiat sie nie kreci i dlugo jeszcze nie bedzie sie
          krecil.Nie kazdy psycholog jest idealista i studiuje aby pomagac
          ludziom. Sa ludzie ktorzy robia to wylacznie dla kasy.Psychologie
          wykorzystuje sie wszedzie, na kazdym kroku, chociazby w tzw.
          marketingu.W ladowaniu ciemnoty do pustych lbow (patrz propaganda,
          radyjo itd.). To dziwne ze jej jeszcze nie zauwazasz.
          • shangri.la Re: Abstrakcja zwana psychologią:) 03.10.08, 17:30
            Za dziwne można jedynie uznać fakt, że zarówno w wymienionych przez Ciebie
            przypadkach , jak i w tych , które pominęłaś psychologia służy wyłącznie
            szerzeniu zła, nikomu nie pomagając ani doraźnie , ani długofalowo.
            To nie jest nauka , a jedna wielka mistyfikacja....takie NLP dla naiwnych:)
            • elielieli Re: Abstrakcja zwana psychologią:) 03.10.08, 17:34
              Znam wieksze mistyfikacje.
            • elielieli Re: Abstrakcja zwana psychologią:) 03.10.08, 17:35
              Na przyklad ekonomia, ha ha ha
            • rzeka.suf Re: Abstrakcja zwana psychologią:) 03.10.08, 18:31
              a ty to sama wymyslilas czy ' madrzejsi' ci to powiedzieli?
              • elielieli Re: Abstrakcja zwana psychologią:) 03.10.08, 22:01
                Pewnie. Lepiej tak jak informuje mnie Leda isc do sprzataczki o
                porade. Juz ona ci najlepiej bedzie dobro krzewila.
                • rzeka.suf Re: Abstrakcja zwana psychologią:) 04.10.08, 04:36
                  elie, czytaj drzewko, to bylo do shangri.li
                  • elielieli Re: Abstrakcja zwana psychologią:) 04.10.08, 10:45
                    Ja tez do niej, czsami nie umiem sie w to drzewko wpasowac...teraz
                    bede pisac "DO" Rzeki...
            • rzeka.suf spiaco do shangri.li 04.10.08, 04:39
              Sprzataczce, ksiedzu czy psychologowi trzeba zaufac, ze wie lepiej.
              lepiej zaufac psychologowi niz sprzataczce, zapewne, gdyz ten pierwszy ma
              wieksza, pewniejsza wiedze o funkcjonowaniu ludzkiej psychiki, jednakze zadno z
              nich nie moze prawnie poszczycic sie posiadaniem obiektywnej odpowiedzi na to,
              jak warto zyc. psycholog moze pokazac ci dlaczego jestes jaka jestes i dlaczego
              cenisz to, co cenisz, na zasadzie zbadanych przyczyn i skutkow, pomoc ci zmienic
              schematy myslenia, oceny, reakcji na jakies sytuacje bardziej w kierunku normy.
              to zas powinno zaowocowac poczuciem zadowolenia na poziomie tego, co dostepne w
              swiecie rzeczywistym, poprawa jakosci interakcji spolecznych, a skutkiem tego -
              naturalnym zanikiem tesknoty za 'czyms wiecej'. psycholog zdejmuje z klienta '
              czar', wpasowuje go w schemat, wg jakiego ten dzialal do tej pory, i ' motywuje
              do modyfikacji' w kierunku schematu wg jakiego dzialaja ludzie zadowoleni z
              ziemskiego zywota.
              ale zawsze mozna to skrytykowac jako ostatecznie niepewne, bo moze to a moze
              tamto. psychologia ignoruje ' wazki' problem zycia po smierci, choc nie sadze
              aby jakos szczegolnie obnizalo to jej poziom etyczny, jako ze etyka jest wazna
              rowniez ze wzgledu na dobrostan tego swiata. ignoruje tez problem ostatecznego
              zaniku wszelkiego znaczenia naszych dzialan, z tego samego powodu - koncentruje
              sie na swiecie, ktory jest i sensach w nim dostepnych. psychologia kladzie
              podwojny akcent na racjonalnosc i emocjonalnosc czlowieka, nie deprecjonujac
              zadnego z tych obszarow, uczac szacunku wobec obu, podejmowania decyzji mozliwie
              jak najbardziej elastycznych, zbalansowanych i ziemsko- dalekowzrocznych.
    • ala.l toie psachatry trzeba:))) 03.10.08, 22:03
      • jan_stereo pilas cos Alka ? :))) n/t 03.10.08, 22:09
    • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 04.10.08, 11:19
      Jest jakies antidotum na myslenie abstrakcyjne, jak sie skupic na
      rytuale prostego zycia, bez wdawania sie w szczegoly: skad, co, i
      jak sie bierze i do czego wiedzie ?


      ZEN!
      • rzeka.suf Re: Gdzie jest Psycholog ? 04.10.08, 17:45
        tutaj tez przyszlo mi na mysl nasladowac mnichow buddyjskich, usypujacych co
        dzien swoja misterna mandale, 'po to', by ja wieczorem zgrabnie zamiesc.

      • psychoguru Re: Gdzie jest Psycholog ? 04.10.08, 18:01
        elielieli napisała:

        > Jest jakies antidotum na myslenie abstrakcyjne, jak sie skupic na
        > rytuale prostego zycia, bez wdawania sie w szczegoly: skad, co, i
        > jak sie bierze i do czego wiedzie ?

        Sa trzy mozliwe:

        1. Regularny i spory wysilek fizyczny (w ogole bardzo zdrowy)
        2. Proste zycie ale absorbujace (czyli bez wylegiwania sie na sofie
        co sprzyja abstrakcyjnym bredzonkom) i ustawione tak by bylo
        zadowolajace w glownych kierunkach
        3. Wypluwanie komus mysli jakie sie klebia (obniza napiecie)
        4. W ciezszych przypadkach kontakt do specjalisty (np.terapia dla
        ustalenia przyczyn i korekcji)

        > ZEN!
        Amen:)

        • jan_stereo Re: Gdzie jest Psycholog ? 04.10.08, 18:17
          psychoguru napisała:


          > Sa trzy mozliwe:

          Znaczy sie, ze jedno z tych czterech jest niemozliwe, ktore ?

          > 1. Regularny i spory wysilek fizyczny (w ogole bardzo zdrowy)

          5 razy w tygodniu,plywam po 30 minut, albo jeszcze dodatkowo biegam..

          > 2. Proste zycie ale absorbujace (czyli bez wylegiwania sie na sofie
          > co sprzyja abstrakcyjnym bredzonkom) i ustawione tak by bylo
          > zadowolajace w glownych kierunkach

          Moja praca bardzo mnie absorbuje, intelektualnie jak i czasowo...

          > 3. Wypluwanie komus mysli jakie sie klebia (obniza napiecie)

          Troche nie kumam, chodzi Ci o rozmowe z kims ? Przeciez wypluwam na forum juz od dawna klebiace sie mysli, choc naturalnie nie wszystkie :"))

          > 4. W ciezszych przypadkach kontakt do specjalisty (np.terapia dla
          > ustalenia przyczyn i korekcji)

          Wez tu znajdz specjaliste, to jest dopiero naklanianie do myslenia abstrakcyjnego,a mialem sie od niego uwolnic :"))

          > > ZEN!
          > Amen:)

          I na Wieki Wiekow!

          ps. tylko mam jakies dziwne wrazenie, ze ten polecany ZEN, to czyste zaprzeczenie tych 4 powyzszych punktow, dopieo mozna medytowac o duperelach :"))
          • psychoguru Re: Gdzie jest Psycholog ? 04.10.08, 21:06
            jan_stereo napisał:

            > Znaczy sie, ze jedno z tych czterech jest niemozliwe, ktore ?
            > > 1. Regularny i spory wysilek fizyczny (w ogole bardzo zdrowy)
            > 5 razy w tygodniu,plywam po 30 minut, albo jeszcze dodatkowo
            biegam..

            Jezeli juz wchodzimy w takie szczegoly to liczy sie tylko wysilek
            przy ktorym puls wznosi sie powyzej 120. Czyli trzeba sie zmeczyc
            tak zeby sie porzadnie spocic hehe.

            > > 2. Proste zycie ale absorbujace (czyli bez wylegiwania sie na
            sofie
            > > co sprzyja abstrakcyjnym bredzonkom) i ustawione tak by bylo
            > > zadowolajace w glownych kierunkach
            > Moja praca bardzo mnie absorbuje, intelektualnie jak i czasowo...

            Hmm, jakos tego tu nie widac. Chyba ze praca nazywasz stereo
            produkcje na forumie haha.

            > > 3. Wypluwanie komus mysli jakie sie klebia (obniza napiecie)
            > Troche nie kumam, chodzi Ci o rozmowe z kims ? Przeciez wypluwam
            na forum juz o
            > d dawna klebiace sie mysli, choc naturalnie nie wszystkie :"))

            Tak. Ale na forumie ma sie w stosunku do spuszczania w realu tak
            jak masturbacja do stosunku hihi.

            > > 4. W ciezszych przypadkach kontakt do specjalisty (np.terapia
            dla
            > > ustalenia przyczyn i korekcji)
            > Wez tu znajdz specjaliste, to jest dopiero naklanianie do
            myslenia abstrakcyjnego,a mialem sie od niego uwolnic :"))

            no nikt nie twierdzi od razu ze jestes ciezkim przypadkiem, moze
            tylko taki wyjatkowy okaz, hoho.

            > > > ZEN!
            > > Amen:)
            > I na Wieki Wiekow!
            > ps. tylko mam jakies dziwne wrazenie, ze ten polecany ZEN, to
            czyste zaprzeczen
            > ie tych 4 powyzszych punktow, dopieo mozna medytowac o
            duperelach :"))

            To jest wymysl 3xeli, czego wiecej mozna sie spodziewac po osobie
            wszechstronnie religijnej. Ale jesli chodzi o zen to sie grubo
            mylisz, w ramach terapii polecamy zapoznanie sie z podstawami, byc
            moze doprowadzi cie to do olśnienia, huhu.
            • rzeka.suf Re: Gdzie jest Psycholog ? 05.10.08, 00:27
              psychoguru, jestem troche zaskoczona tym, co dzis wyprodukowalas...
              '2. Proste zycie ale absorbujace (czyli bez wylegiwania sie na
              sofie
              > > co sprzyja abstrakcyjnym bredzonkom) i ustawione tak by bylo
              > > zadowolajace w glownych kierunkach
              > Moja praca bardzo mnie absorbuje, intelektualnie jak i czasowo...

              Hmm, jakos tego tu nie widac. Chyba ze praca nazywasz stereo
              produkcje na forumie haha.'

              moim zdaniem wystarczyloby, bez wysmiewania, odpowiedziec, ze absorbujaca praca to tylko jeden z waznych kierunkow i odeslac jana stereo do piramidy maslowa. pl.wikipedia.org/wiki/Hierarchia_potrzeb
              no, chyba ze w szkole jaka reprezentujesz tutaj, wazna jest tylko praca, a ciezka praca fizyczna staje sie recepta na szczescie.
              ?
              'Tak. Ale na forumie ma sie w stosunku do spuszczania w realu tak
              jak masturbacja do stosunku hihi.'
              wow. zenada, moim zdaniem. powiedzialabym raczej, ze forma kontaktu ma niewielkie znaczenie - jesli mowimy o wypluwaniu mysli - ma natomiast znaczenie czy mamy komu te mysli wypluwac i od kogo wchlaniac. uzywajac twoich porownan - masturbacja bylaby rozmowa z kims, kto nie rozumie tresci tego, co mowimy, seksem - rozmowa z kims, kto rozumie, a nawet odpowiada, tym samym stymulujac nasz proces myslenia. kwestia poboczna bylaby tu forma kontaktu typu real czy wirtual, a to dlatego, ze chodzi tu o mysli - twory niematerialne.

              nt zen nie bede sie wypowiadac, gdyz nie posiadam wystarczajacej wiedzy na ten temat.
              mi chodzilo tylko o namysl nad praktyka mnichow sypiacych swoja mandale od switu do wieczora, z calkowita swiadomoscia tego, ze zostanie ona zamieciona, obrocona w nicosc. swiadmosc ulotnosci, syzyfowowsci, powtarzalnosci ich dziela, nie jest chyba dla nich zadnym ' zgrzytem', jest jedna z praktyk zyciowych, religijnych. nie musza tez oni wcale pozbywac sie swiadomosci przemijalnosci, malosci swego dziela po to, by moc sie na nim skupic.
              takze takie praktyki ' buddystyczne' ani troche nie koliduja z wymienionymi przez ciebie sposobami skupienia na prostym zyciu.
              • psychoguru Re: Gdzie jest Psycholog ? 05.10.08, 16:12
                rzeka.suf napisała:

                > psychoguru, jestem troche zaskoczona tym, co dzis
                wyprodukowalas...

                hmm... niestety tu mozna tylko pisac krotko i bez nadmiernej powagi
                czyli z odrobina humoru.

                > Hmm, jakos tego tu nie widac. Chyba ze praca nazywasz stereo
                > produkcje na forumie haha.'
                > moim zdaniem wystarczyloby, bez wysmiewania, odpowiedziec, ze
                absorbujaca praca to tylko jeden z waznych kierunkow i odeslac jana
                stereo do piramidy maslowa. pl.wikipedia.org/wiki/Hierarchia_potrzeb
                > no, chyba ze w szkole jaka reprezentujesz tutaj, wazna jest tylko
                praca, a ciez
                > ka praca fizyczna staje sie recepta na szczescie.
                > ?

                Trywializujesz bo nie rozumiesz:). Piramidy i podobne bajery to
                niepelny punktu widzenia. Obecnie stoi sie na gruncie biologicznym:
                wszystko o czym tu mowa to wynik procesow w mozgu czyli fizyki i
                (bio)chemii. A w mozgu czesc zwiazana z procesami swiadomymi to
                maly fragment, reszta to procesy z regulacja podstawowych funkcji
                organizmu, nie roznia sie od tych u zwierzat. Jezeli jakies procesy
                podstawowe sa zaklocone to ma to wplyw na procesy swiadome. Na
                przyklad brak wysilku fizycznego zakloca normalna rownowage
                hormonalna.

                > nt zen nie bede sie wypowiadac, gdyz nie posiadam wystarczajacej
                wiedzy na ten
                > temat.
                > mi chodzilo tylko o namysl nad praktyka mnichow sypiacych swoja
                mandale od swit
                > u do wieczora, z calkowita swiadomoscia tego, ze zostanie ona
                zamieciona, obroc
                > ona w nicosc. swiadmosc ulotnosci, syzyfowowsci, powtarzalnosci
                ich dziela, ni
                > e jest chyba dla nich zadnym ' zgrzytem', jest jedna z praktyk
                zyciowych, relig
                > ijnych. nie musza tez oni wcale pozbywac sie swiadomosci
                przemijalnosci, malos
                > ci swego dziela po to, by moc sie na nim skupic.
                > takze takie praktyki ' buddystyczne' ani troche nie koliduja z
                wymienionymi prz
                > ez ciebie sposobami skupienia na prostym zyciu.

                Mozna nawet sadzic ze jest wrecz przeciwnie. Trzeba by troche to
                rozpisac wiec jak cie temat kreci to popros o ciag dalszy nt. zen i
                myslenie abstrakcyjne hihi.
                • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 05.10.08, 16:50
                  "Piramidy i podobne bajery to
                  niepelny punktu widzenia. Obecnie stoi sie na gruncie biologicznym:
                  wszystko o czym tu mowa to wynik procesow w mozgu czyli fizyki i
                  (bio)chemii. A w mozgu czesc zwiazana z procesami swiadomymi to
                  maly fragment, reszta to procesy z regulacja podstawowych funkcji
                  organizmu, nie roznia sie od tych u zwierzat. Jezeli jakies procesy
                  podstawowe sa zaklocone to ma to wplyw na procesy swiadome. Na
                  przyklad brak wysilku fizycznego zakloca normalna rownowage
                  hormonalna".

                  "OBECNIE" to chyba 20 lat temu i na wydziale psychiatrii. Sam
                  Kandel ktory jest chyba jednym z najwiekszych neuroscientist w
                  przedmowie do kazdej swojej ksiazki pisze ze procesy chemiczne sa
                  bardzo uwarunkowane procesami psychicznymi. Naucz sie czytac
                  przedmowy.Tak malo czasu tracisz, a tak wiele rzeczy mozna si
                  dowiedziec i glupca z siebie nie robic.
                  • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 05.10.08, 16:51
                    Ty sie chyba calkowicie na Luriji (1979) wychowalas
                    • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 05.10.08, 16:59
                      > nt zen nie bede sie wypowiadac, gdyz nie posiadam wystarczajacej
                      wiedzy na ten
                      > temat. psycholgulu

                      Na temat neuropsychologii tez sie nie znasz, a sie wypowiadasz, jak
                      to jest?
                      • rzeka.suf Re: Gdzie jest Psycholog ? 05.10.08, 17:04
                        a gdzie ja sie wypowiadam na temat neuropsychologii?
                        • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 05.10.08, 17:17
                          psycholgulu sie wypowiada na temat prcesow swiadomych: "to
                          plyszcz.."
                          • rzeka.suf Re: Gdzie jest Psycholog ? 05.10.08, 17:20
                            zapewne chodzi jej o 'drugie dno'
                            i tu sie z nia zgodzilabym nawet, ja - laik.
                            • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 05.10.08, 17:22
                              wiesz co? dla mnie psycholgulu to jest dno i koniec, ide sie
                              przespac a pozniej na kawe.Wypic za ciebie?
                            • psychoguru Re: Gdzie jest Psycholog ? 05.10.08, 18:04
                              rzeka.suf napisała:

                              > zapewne chodzi jej o 'drugie dno'
                              > i tu sie z nia zgodzilabym nawet, ja - laik.

                              3xeli gwaltownie reaguje jak typowa sekciara na ujawnianie
                              manipulacji.

                              W temacie nie ma do powiedzenia nic poza "Procesy psychiczne
                              wplywaja na procesy chemiczne w mozgu". To oczywiste bo w mozgu
                              wszystko dziala na zasadzie chemii i fizyki. Byla mowa o tym ze
                              procesy chemiczne na nizszych poziomach wplywaja na nastrojenie
                              poziomow wyzszych. Na przyklad u kobiet procesy hormonalne zwiazane
                              z rozmnazaniem maja ogromny wplyw na psychike. Odwrotnie tez moze
                              byc ale to jest mniej wazne.
                              • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 05.10.08, 19:07
                                "To oczywiste bo w mozgu
                                wszystko dziala na zasadzie chemii i fizyki".
                                Mniej oczywiste sa te prawa chemiczne i fizyczne, do dzisiaj nie
                                zbadana jest sprawa jaktoby w pewnym momencie tych oddzialywan
                                rodzila sie swiadomosc (tylko u niektorych zwierzat, oczywiscie:
                                HOMO SAPIENS SAPIENS).

                                "Na przyklad u kobiet procesy hormonalne zwiazane
                                > z rozmnazaniem maja ogromny wplyw na psychike. Odwrotnie tez moze
                                > byc ale to jest mniej wazne. "

                                Oczywiscie, stress wynikajacy z sytuacji spolecznych (np. mobbing)
                                ma bardzo maly wplyw na psychike. A syndrom post traumatyczny to
                                czysty wymysl.
                                Przyznam sie ze pomylilam Rzeke z psycholgulu. Problem w tym, ze
                                student filologii moze sobie beztrosko pozwolic na utrzymywanie
                                teorii o rzekomym determinizmie mozg-swiadomosc. Psycholog powinien
                                miec pewne watpliwosci. A psychogulu w niczym nie ma watpliwosci. I
                                to wlasnie wskazuje nam na sekciarstwo.Jednoznacznie.
                                • rzeka.suf Re: Gdzie jest Psycholog ? 05.10.08, 19:20
                                  'pomylilam Rzeke z psycholgulu.'
                                  a to ciekawe :)
                                  ale z powodu zbieznosci tresci wypowiedzi, czy tylko zle odczytalas cytaty?
                                  a, nie jestem ani nie bylam studentka filologii jakiejkolwiek
                                  • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 05.10.08, 19:34
                                    zle odczytalam cytaty, nie zauwazylam ze w pewnym momencie sie
                                    konczyl.
                      • rzeka.suf Re: Gdzie jest Psycholog ? 05.10.08, 17:05
                        o, jaki uroczy bajzel ;))))
                        juz nie wiem, czy pomylilas cytaty, czy uznalas ze rzeka jest psychoguru....
                  • rzeka.suf krotko 05.10.08, 16:53
                    oj, dylemat psychofizyczny chyba pozostaje nierozwiazany...
                    • elielieli Re: krotko 05.10.08, 16:54
                      Ale jezeli sami neurofizjologowie DZISIAJ zastanawiaja sie nad
                      procesami psychicznymi, to chyba cos w tym jest?
                      • rzeka.suf Re: krotko 05.10.08, 16:58
                        na pewno - brak wiedzy skutkuje domniemaniami :)
                  • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 05.10.08, 16:53
                    "A w mozgu czesc zwiazana z procesami swiadomymi to
                    maly fragment, reszta to procesy z regulacja podstawowych funkcji
                    organizmu",

                    RZECZYWISCIE! Neocortex to pryszcz, nic nie zmienia, wystarczy
                    poznac troche fizjologii ukladu limbicznego i ma sie klucz do raju
                    bram!
                    Ty chyba mowisz tylko o pacjentach z lobotomia, bo inaczej to juz
                    na prawde nie potrafie cie zrozumiec...
                    • rzeka.suf do elie i psychoguru - naiwnie 05.10.08, 17:03
                      a mnie neka (warto zapytac dlaczego mnie neka?) takie cus:
                      jezeli nafaszerowac jakiegos klienta odpowiednimi medykamentami, jednoczesnie
                      pozostawiajac go w sytuacji ' opresywnej', ciezkiej dla psychiki, czy klient
                      stanie sie szczesliwy?
                      • elielieli Re: do elie i psychoguru - naiwnie 05.10.08, 17:14
                        O to mozesz pytac sie psycholgulu bo ja bym czegos takiego nie
                        zrobila
                • rzeka.suf Re: Gdzie jest Psycholog ? 05.10.08, 16:52
                  'hmm... niestety tu mozna tylko pisac krotko i bez nadmiernej powagi
                  czyli z odrobina humoru. '
                  znaczy: ogranicza cie przyjety aksjomat.
                  ale mozna zapytac: dlaczego tutaj mozna pisac tylko krotko i bez nadmiernej powagi?

                  nie sadze, abym trywializowala.
                  piszesz ze ' Na
                  przyklad brak wysilku fizycznego zakloca normalna rownowage
                  hormonalna. ' a co z pozostalymi przykladami? to ty raczej sprowadzasz wszystko
                  do wysilku fizycznego.
                  a to nie jest wszystko! choc jesli uczepisz sie teorii ze to jest wszystko, nie
                  pozostanie nic innego, jak wmawiac nawet abstrahujacym niewolnikom z
                  kamieniolomow, ze ich ciagoty biora sie z niewystarczajacej ilosci wysilku
                  fizycznego.
                  rozumiem, ze wg ciebie jan stereo za malo sie poci fizycznie, stad te
                  abstrakcje. ale - abstahujac od niego - jakie masz dalsze kryteria oceny
                  prawidlowego zycia, jesli warunek wysilku fizycznego zostanie spelniony?

                  'popros o ciag dalszy nt. zen i
                  myslenie abstrakcyjne hihi. '
                  poprosze, choc nadal nie ogarnelam tematow zaleglych, wiec raczej dzis na ten
                  ewentualny ciag dalszy nie odpowiem.
                  • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 05.10.08, 17:21
                    Rzeka, ja odpowiedzialam psycholowi, bo od rana sra dookola nocnika
                    i nie moze trafic.
                    • rzeka.suf plu 05.10.08, 17:24
                      no, wypluwa, wypluwa
                      ja wypluwam
                      ty wypluwasz
                      on/ ona wypluwa
                      my wypluwamy
                      wy wypluwacie
                      one/ oni wypluwaja

                      wypluwaj!
                      starajac sie nie pluc innym w twarz ;)

                      ide do sklepu, slonko swietli, kroliki chichocza
                      etc
                • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 05.10.08, 17:15
                  "Piramidy i podobne bajery to
                  niepelny punktu widzenia. Obecnie stoi sie na gruncie biologicznym:
                  wszystko o czym tu mowa to wynik procesow w mozgu czyli fizyki i
                  (bio)chemii. A w mozgu czesc zwiazana z procesami swiadomymi to
                  maly fragment, reszta to procesy z regulacja podstawowych funkcji
                  organizmu, nie roznia sie od tych u zwierzat."

                  Nominacja na nagrode Nobla 2008
            • jan_stereo Re: Gdzie jest Psycholog ? 05.10.08, 00:33
              Mysle, ze niezle mi idzie, postanowilem sobie za cel, ze Cie wyswobodze z tego dretwego szalika ksiazkowego jaki nosilas niemal 24/7 i juz widze pierwsza odwilz. Beda z Ciebie ludzie, jutro skonstruuje jakis post dla dalszego postepu w tym temacie bedziesz normalna jak wanna za kilka dni, mozliwe nawet, ze odroznianie stosunkow i masturbacji stanie sie Twoim chlebem powszednim :"))

              ps. Twoj Psycholog JS :")
              • rzeka.suf pierwsza przyczyna 05.10.08, 02:18
                a wiec juz znamy twoja motywacje ;]
                proponowalabym teraz glebszy namysl nad tym, dlaczego akurat taki cel sobie wybrales
                itd
                az do wyczerpania ...
                zawsze to jakas rozrywka
                kilka szkielek w kalejdoskopie tworzy przedziwne konstelacje...


                • jan_stereo Re: pierwsza przyczyna 05.10.08, 16:32
                  rzeka.suf napisała:

                  > a wiec juz znamy twoja motywacje ;]

                  To ja chetnie sie zapoznam z Twoim odkryciem..

                  > proponowalabym teraz glebszy namysl nad tym, dlaczego akurat taki cel sobie wybrales

                  Taki cel, zawsze to dodatkowo sprawia, ze sie chce dluzej rozmawiac (w tym przypadku z psychoguru), inaczej chyba bym sobie dal siana juz dawno w tej wymianie zdan, ilez mozna czytac same suche teksty, nie wiadomo do kogo skierowane. Tyle, ze ten 'celik' nijak sie ma do przyczyny z jakiej zalozylem ten watek.
                  • rzeka.suf Re: pierwsza przyczyna 05.10.08, 16:57
                    moje odkrycie jest ironiczne ( ;]) i zostalo wykopane tutaj:
                    'Mysle, ze niezle mi idzie, postanowilem sobie za cel, ze Cie wyswobodze z tego
                    dretwego szalika ksiazkowego jaki nosilas niemal 24/7 i juz widze pierwsza
                    odwilz. Beda z Ciebie ludzie, jutro skonstruuje jakis post dla dalszego postepu
                    w tym temacie bedziesz normalna jak wanna za kilka dni, mozliwe nawet, ze
                    odroznianie stosunkow i masturbacji stanie sie Twoim chlebem powszednim :"))

                    ps. Twoj Psycholog JS :") '

                    'Tyle, ze ten 'celik' nijak sie ma do przyczyny z jakiej zalozylem ten watek. '
                    wiec powiedz, z jakiej przyczyny go zalozyles naprawde. nie mozesz? dlaczego?

                    • jan_stereo Re: pierwsza przyczyna 05.10.08, 18:14
                      rzeka.suf napisała:

                      > wiec powiedz, z jakiej przyczyny go zalozyles naprawde. nie mozesz? dlaczego?

                      przeciez mowie o tym, tylko w innych wypowiedziach, myslalem ze to jasne jest, zwyczajnie chcialem sie zastanowic nad tytulowym zagadnieniem korzystajac z aparatu psychologicznego i intelektualnego osoby wyspecjalizowanej, dla lepszego(glebszego) ogarniecia/rozumienia calosci..
                      • rzeka.suf Re: pierwsza przyczyna 05.10.08, 19:32
                        wiec po co robisz zamieszanie zamiast raczej przyspieszac przejscie do meritum?
                        • elielieli Re: pierwsza przyczyna 05.10.08, 19:35
                          Najprawdopodobniej meritum jest za bardzo intymne zeby rzucic je tu
                          na forum.
                          • rzeka.suf Re: pierwsza przyczyna 05.10.08, 19:46
                            jesli tak, to jaki caly ten watek jest dzialaniem pozornym.
                            mozemy wrocic do ' brutalnie'
                            mozemy dalej okladac sie po glowach lopatkami
                            mozemy skoncetrowac sie na zagadnieniu, choc ja chyba jednak nie umiem tego
                            rozwiazac odwolujac sie wylacznie do pozaempirycznej , czystej logiki.

                        • jan_stereo Re: pierwsza przyczyna 05.10.08, 20:30
                          rzeka.suf napisała:

                          > wiec po co robisz zamieszanie zamiast raczej przyspieszac przejscie do meritum?

                          to ja robie zamieszanie ? przeciez meritum jest jasno postawione i to od poczatku, mozna miec ewentualnie watpliwosci czy tok wywiazanej dyskusji przebiega poprawnie z psychologicznego punktu widzenia. Kazdy podsuwa mi inny plan i sposob/wizje/definicje itp, stad sie rodzi zapewne cale zamieszanie...
                          • rzeka.suf Re: pierwsza przyczyna 05.10.08, 20:40
                            tak, ty tez robisz zamieszanie rozbudowujac poboczne watki zamiast uczciwie
                            odpowiadac na pytania, wskazywac 'drzwi' 'bladzacym'.

                            to szkodzi twojemu zagadnieniu, ale jest tez ciekawe, dla mnie
                            • elielieli Re: pierwsza przyczyna 05.10.08, 21:47
                              zycie jest uslane "pobocznymi watkami". Dlaczego z nich rezygnowac?
                              • rzeka.suf meritum? jakie meritum? 05.10.08, 22:41
                                dlaczego?
                                nooo, dlatego, zeby szybciej odpowiedziec na pytanie glowne, zeby moc sie na nim
                                skoncentrowac itd.
                                oczywiscie, tutaj wylania sie problem ' drzwi', drugich den, perspektyw oraz
                                kilka innych zastepow pytan...
                                tak czy owak, bywa ciekawie.
                                wlasnie ogladam cos w stylu podrozniczego reality show, zwyciezcy etapu maja
                                wyswiadczyc dwom innym parom niedzwiedzia przysluge. ciezko patrzec jak ci '
                                obdarowani' sie ciesza, jak ci ' pominieci' wieszaja psy na ' niewdziecznych
                                przyjaciolach', jak racjonalizuja wybor zwyciezcy i przegrani. nie wiem w sumie
                                czy lepsze samopoczucie mam patrzac na to, niz mialabym - biorac udzial.

                          • kaa.lka Re: pierwsza przyczyna taka, ze gwizdzesz 05.10.08, 20:45
                            janku. gwizdzesz na odzew.
                            zsynchronizuj sie w koncu ze soba.moze masz poglosy.. dlatego ze w
                            kilkadziesiat lat po wojnie ciagle nadajesz w psychoanalitycznych
                            nausznikach j-2_:)

                            cmok
                            ka
    • elielieli Re: Gdzie jest Psycholog ? 07.10.08, 16:16
      "plynie naturalnie z umyslu posiadanego zgrzyt, krzyk sie pojawia
      taki, ze to wszystko to bazarowe atrakcje, przy jednoczesnej
      swiadomosci, ze tylko to jest dostepne"
      Nazwalabym to raczej mysleniem auto-refleksyjnym,
      dzialaniem ,ktoremu oddaje sie cala ludzkosc: stad dodatkowy
      przymiotnik Sapiens: Sapiens Sapiens to znaczy:Mysle o mojej
      aktywnosci jako mysliciel . Co z tego wynika?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka