Dodaj do ulubionych

Toksyczna koleżanka

17.10.08, 11:38
Mój problem jest trywialny. Toksyczna koleżanka.

Istota problemu polega na tym, że dzielimy jeden pokój w pracy i ja nie jestem
w stanie się od niej odizolować. Jesteśmy w tym pokoju same przez osiem
godzin. To naturalne, że nawiązałyśmy relację.

Koleżanka mieszka w Warszawie już 3 lata. Nadal nie ma tu żadnych przyjaciół,
kolegów, znajomych. Żadnych zainteresowań poza telewizją. Nadużywa alkoholu.

Ma poważne problemy ze sobą, z rodziną. Zwierza mi się, żali. Ja to rozumiem,
szanuję, doceniam, że darzy mnie takim zaufaniem. Ale

1. Zero wzajemności. Ja nie mogę liczyć na wysłuchanie, szacunek, zrozumienie.
Gdy zaczynam mówić o czymś ważnym, przerywała mi jakąś niesympatyczną odzywką
("dobra, zmierzaj do celu", "powtarzasz się", "pracą się lepiej zajmij") Tu
nie chodzi nawet o słowa, ale ton, w jakim to mówi.

2 Mam wielu przyjaciół i znajomych, zainteresowania, hobby itp. Zawsze, gdy
zaczynam zdanie w stylu "Wiesz, byłam wczoraj w teatrze na tym i na tym",
słyszę "Ja bym za darmo na to nie poszła". Kiedy opowiadam o jakimś ciekawym
spotkaniu, słyszę ironiczne " No, to coraz wyższe sfery". Mówię, co ugotowałam
na obiad, ona, że do ust by tego nie wziłęa (sama odżywiała sie dotąd prawie
wyłącznie zupkami w proszku) Ja rozumiem, że ona nigdzie nie wychodzi, nikogo
nie ma itp, ale radzenie sobie z życiem za pomocą kpin ze wszystkich moich
małych i większych spraw jest nie do zniesienia.

3 Pesymizm i malkontenctwo. koleżanka potrafi tylko narzekać. Na politykę, na
TV, na ludzi. Nawet jeśli probuję zmienić temat na jakikolwiek pozytywny, ona
szybko ucina go jakąś przykrą uwagą.

4 Głupie, ale napiszę. Wracam do domu, włączam komputer. Co wieczór co
najmniej kilka wiadomości GG - pt. debil, idiota, nie da się żyć w tym
kraju...Bo coś przeczytała, zobaczyła w TV i ja zbulwersowało. Musi sie tym
podzielić. Albo "Włącz TV, włącz TV" I w głowie jej się nie mieści, że ja w
tym czasie "czytam, piszę, maluję" i nie w głowie mi telewizja.

Ona jest bardzo nieszczęśliwą osobą, ja próbowałam ją, jak to się mówi
"wyciągać", pożyczać książki, czymś zainteresować. Ale dla niej wszystko jest
dnem i "ona nie będzie". Ona ma tylko jeden cel. "Mąż i dziecko". Ale przecież
wszyscy faceci to debile.

To już nie o to chodzi, że ja oczekuję, że ja coś będę miała z tej relacji
dobrego, ale niech chociaż przestanie ze mnie wypijać soki.

Nie mogę zerwać z nią kontaktu, bo spędzamy 8 godzin razem w jednym małym
pokoiku i tego na razie nie mogę zmienić. Jakiekolwiek delikatne zwrócenie
uwagi, że mnie takie zachowania bolą, wywołuje w niej agresję i wypowiedź w
stylu "A ty to jesteś... I to nie jej wina, że jestem przewrażliwiona i nie
znam sie na żartach. I powołuje się na to, że pożyczała mi pieniądze, gdy
zapomniałam karty, albo kryła mnie przed szefem, gdy w czasie lunchu
załatwiałam coś na uczelni, że dała mi warzywa od rodziny ze wsi. I jaka
jestem niewdzięczna. Ona jest wobec siebie-przynajmniej na poziomie
deklaratywnym - całkowicie bezkrytyczna.

Jak sobie radzić w takich sytuacjach?



Obserwuj wątek
    • ca-ti Re: Toksyczna koleżanka 17.10.08, 13:28
      Szczerze współczuję. Wygląda to na jakąś lekcję od życia, którą
      musisz przerobić (karmiczną?). Bardzo trudną lekcję.
      Jesteście skazane na siebie przez osiem godzin dziennie, nie ma
      znikąd ratunku, w sensie inne osoby, inne relacje. Jeżeli
      rzeczywiście nie wchodzi w grę zmiana pracy, co byłoby chyba
      najsensowniejsze, to musisz tę lekcję przerobić bez szkody dla
      siebie.
      Z tego co piszesz wynika dla mnie, że ta osoba jest chamska i dość
      ograniczona, tak więc jakieś delikatne upomnienia, aluzje nie
      odniosą żadnego skutku. Do jej poziomu z kolei Tobie trudno będzie
      się zniżyć, tak więc sytuacja wydaje się być patowa.
      Jedno co mogę Ci poradzić, to ograniczyć jakiekolwiek prywatne
      rozmowy do absolutnego minimum, a właściwie to je zupełnie
      wykluczyć. Im mniej ona będzie wiedziała o Tobie, tym lepiej. Jej
      próby zwierzeń kasuj w zarodku, mów do niej uprzejmym tonem coś w
      stylu: "chętnie bym z tobą porozmawiała, ale mam dużo pracy". Bądź
      miła, ale na dystans. No i w żadnym wypadku nie pozwól sobie na
      sytuacje, w których ona ma na Ciebie "haka" (krycie przed szefem).
      Nie daj się wciągnąć w jej gierki z powodowaniem u Ciebie poczucia
      winy. Powie Ci, że kiedyś dała Ci jakieś warzywa czy coś,
      odpowiedz "wiesz, byłam przekonana, że robisz to sympatii, ale w tej
      sytuacji, powiedz ile Cię to kosztowało, to Ci zapłacę".
      • elielieli Re: Toksyczna koleżanka 17.10.08, 13:35
        musisz wprowadzic dystans i zero spoufalania. Sama sobie wykopalas
        dolek, dajac jej szanse na zbytnie zblizenie sie. Od chamow nalezy
        stronic, nawet jezeli musisz spedzic 7 godzin w jednym pokoju to
        zachowuj sie tak jakby dzielila was sciana z plexiglass. Uprzejmnie
        ale stanowczo i na oooogromna odleglosc, nawet fizyczna, nie zblizaj
        sie na mniej niz 60-80 cm.Nawet nie mow "chetnie bym wysluchala ale
        nie mam czasu" nie musisz sie tlumaczyc z tego powodu ze nie ma
        pomiedzy wami NIC wspolnego. W pracy nie jestes skazana na
        kolezenstwo.Nie musisz udawac czegos czego nie chcesz. W pracy moga
        obowiazywac stosunki formalne i jest to zupelnie ok.
        • meg-gy Re: Toksyczna koleżanka 17.10.08, 15:21
          Elielieli i ca-ti mają rację i dobrze Ci radzą. Pod żadnym
          względem nie możesz się uzależniać od tej
          współpracownicy /to nie koleżanka/ Współczuję, 7 godzin z kimś
          takim prymitywnym.
    • malakas Re: Toksyczna koleżanka 17.10.08, 22:05
      kwiat_gruszki napisała:

      > Ale przecież
      > wszyscy faceci to debile.

      Sama jesteś debilką. Kolezanka pragnie Cie uswiadomić, ze Twoje
      powiatowe wyobrazenie o życiu w miescie odbije Ci sie monstrualna
      czkawką.
      Miłego przebudzenia w dżungli:-)
      • kwiat_gruszki Re: Toksyczna koleżanka 18.10.08, 16:50
        malakas napisał:

        > > Ale przecież
        > > wszyscy faceci to debile.
        >
        > Sama jesteś debilką. Kolezanka pragnie Cie uswiadomić, ze Twoje
        > powiatowe wyobrazenie o życiu w miescie odbije Ci sie monstrualna
        > czkawką.
        > Miłego przebudzenia w dżungli:-)

        Hm..zacytowałam słowa swojej koleżanki.Wydawało mi się to
        oczywiste...
        Prywatnie uważam, że każdy w różnorodności świata sam sobie wybiera
        swoje miejsce, czy jest powiatowe czy wiejskie, jego wybór.
        Jeśli Twoje wyobrażenie o życiu w mieście jest bardziej miejskie niż
        moje, ok.
        Własnie, zwrociłes uwagę na istotny aspekt! Ludzie nieszczęsli czują
        się zobowiązani uświadamiać tych nieszczęsnych szczęśliwych
        maluczkich, jak to się mylą, miast w przerażeniu przemykać przez
        dżunglę, po prostu cieszyć się życiem.
        pozdrawiam :-)
    • wen_yinlu Re: Toksyczna koleżanka 18.10.08, 18:15
      Zwiększaj dystans, nie opowiadaj o swoim życiu inaczej jak tylko - "jest w
      porządku, bez zmian", a jak zacznie znów swoje kpiny to zareaguj ostro, "o co ci
      chodzi? zajmij się lepiej swoim życiem". Ona może mieć sadystyczną przyjemność z
      takich "pogaduszek", dawać upust swojej agresji zresztą... to tak jakby Ci
      podczas każdej rozmowy wkładała palec do oka. Nie pozwalaj na to.
      Moją strategią wobec takich osób jest "na świra" - jak tylko kogoś takiego
      wyczuję, ale na samiutkim początku, to sprowadzam rozmowy do dziwnych tematów,
      zmieniam temat, gadam trochę od rzeczy jakby do mnie nic nie docierało. Ale to
      jest strategia na start (skuteczność w moim życiu 100% w 2 przypadkach) i ciężko
      ją stosować wobec współpracownika z tego samego pokoju, codziennie...
      W Twojej sytuacji po prostu trzeba odpowiedzieć stanowczością (odpowiedź na jej
      agresję), bo na wycofywanie się takie osoby mają swoją metodę - lezą z butami do
      przodu, bo dystans to nie konkretny opór.
      Łagodny ton tylko takie osoby rozwściecza. Z subtelnych działań raczej się
      śmieją i wiedzą, że mogą pozwolić sobie na więcej.

      Zostaw jej sprawy, nie komentuj ich - zobacz jak zareaguje na milczenie,
      lekceważenie... Nie bierz od niej niczego, staraj się nie być w żaden sposób
      zależna.
    • spinline Kwiatek 18.10.08, 18:34
      Pamietam cie z innego watka. Powiem ci jedno twoja wlasna agresja
      dobija sie do twoich drzwi, dobrze ze ona jest, bo cos mowi.

      naucz sie byc rownie agresywna werbalnie w realu tak jak potrafisz
      byc bezczelna za parawanem Internetu, a wszystko bedzie okej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka