Dodaj do ulubionych

Trojkaty, czworokaty......?

IP: *.warka.sdi.tpnet.pl 16.01.02, 14:52
Dajmy na to, ze w Polsce weszlo prawo zezwalajace na zawieranie zwiazkow
malzenskich np. maz plus dwie, trzy, cztery.... zony (cos w rodzaju haremu) lub
odwrotnie, zona plus kilku mezow.
Co Wy na to?
........
Czy w takich zwiazkach zanalzlby sie maz posiadajacy kilka zon, ktory szukalby
rozkoszy w ramionach kochanki(ek)? Oczywiscie i odwrotnie.
Zapraszam do dyskusji.

Pzdr:)
Obserwuj wątek
    • Gość: baa Re: Trojkaty, czworokaty......? IP: *.pekao.com.pl 16.01.02, 16:09
      A Ty jakbyś wolał - mieć kilka żon, czy być jednym z kilku mężów ?
      • Gość: Dudus Re: Trojkaty, czworokaty......? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.01.02, 17:19
        Czytalam ostatnio ,ze w Polsce juz sa takie malzenstwa.Oczywiscie nie chwala
        sie tym, bo to karalne. To muzulmanie. Dla mnie, jest to nie do przyjecia. Nie
        pojmuje tego.
        • Gość: Andrzej Re: Trojkaty, czworokaty......? IP: *.unl.edu 16.01.02, 17:25
          Gość portalu: Dudus napisał(a):

          > Czytalam ostatnio ,ze w Polsce juz sa takie malzenstwa.Oczywiscie nie chwala
          > sie tym, bo to karalne. To muzulmanie. Dla mnie, jest to nie do przyjecia. Nie
          > pojmuje tego.

          Po co wogole malzenstwo. Kontrakt roczny, oto wyjscie.
          Andrzej.
          • Gość: ja Re: Trojkaty, czworokaty......? IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 16.01.02, 22:09
            w rzeczy samej... najlepiej na zasadzie przedłużania legitymacji...
            Pozdrawiam
          • noida Re: Trojkaty, czworokaty......? 16.01.02, 22:11
            Andrzej, odnawiany corocznie? Każdego roku nowa umowa a jak nie, to szukamy
            następnego partnera? A może jednak lepiej conajmniej 5-letni, żeby chociaż
            jednego bachora tym czasie jako tako odchować?
      • Gość: angus Re: Trojkaty, czworokaty......? IP: *.warka.sdi.tpnet.pl 17.01.02, 15:40
        Gość portalu: baa napisał(a):

        > A Ty jakbyś wolał - mieć kilka żon, czy być jednym z kilku mężów ?

        Prawde mowiac nie wyobrazam sobie, zeby kobieta miala kilku mezow. Facet kilka
        zon to co innego. Moze przemawia przeze mnie samczy egoizm, lub tez instynkt o
        przetrwanie samczych genow.
        Zreszta tak jest i w przyrodzie, gdzie samiec dominuje nad stadem samic.
        Pewnie plec piekna nie zgodzi sie ze mna. Powiedza - a gdzie rownouprawnienie
        plci?
        Niestety ja tak mysle i chyba wiekszosc panow zgodzi sie z moim zdaniem.
        • kwieto Re: Trojkaty, czworokaty......? 17.01.02, 15:56
          No to niestety plec brzydka nie zgodzi sie z Toba rowniez. Matriarchat tez
          istnieje, i tak na prawde jest o wiele bardziej powszechny - chocby w swiecie
          owadow: mrowki, pszczoly, osy...
          Samica pajaka ptasznika jesli samiec sie nie "spisuje" zjada go i czeka sobie
          na nastepnego, ktory bedzie lepiej spelnial swoj obowiazek,
          Samica modliszki po prostu zjada samca podczas kopulacji (co prawda nie ma
          wtedy haremu, tylko wiele samcow kolejno, ale blizsze to matriarhatowi, niz
          patriarhatowi)
          i tak dalej...

          Wiec z tym "bardziej naturalnym" patriarhatem, to bym na Twoim miejscu uwazal,
          bo wychodzi na to, ze tylko niektore zwierzeta sie tak dziwacznie zachowuja...
          • Gość: angus Re: Trojkaty, czworokaty......? IP: *.warka.sdi.tpnet.pl 17.01.02, 18:40
            kwieto napisał(a):

            > No to niestety plec brzydka nie zgodzi sie z Toba rowniez. Matriarchat tez
            > istnieje, i tak na prawde jest o wiele bardziej powszechny - chocby w swiecie
            > owadow: mrowki, pszczoly, osy...
            > Samica pajaka ptasznika jesli samiec sie nie "spisuje" zjada go i czeka sobie
            > na nastepnego, ktory bedzie lepiej spelnial swoj obowiazek,
            > Samica modliszki po prostu zjada samca podczas kopulacji (co prawda nie ma
            > wtedy haremu, tylko wiele samcow kolejno, ale blizsze to matriarhatowi, niz
            > patriarhatowi)
            > i tak dalej...
            >
            > Wiec z tym "bardziej naturalnym" patriarhatem, to bym na Twoim miejscu uwazal,
            > bo wychodzi na to, ze tylko niektore zwierzeta sie tak dziwacznie zachowuja...


            W swiecie robali na pewno i tak. Choc nie u wszystkich. A w swiecie ssakow
            zaden matriarhat do glowy mi nie przychodzi. Spojzmy na lwy, zebry, antylopy,
            wieloryby etc.etc. Co prawda to samica oceniajac samca wg. wlasnych kryteriow
            pozwala na przekazanie swojemu potomstwu jego genow. Ale zaden to matriarhat.

            Co do ptasznikow to nie to, ze samiec sie nie "spisal", a jedynie tylko tyle, ze
            mial pecha bo w pore nie udalo mu sie zbiec z miejsca schadzki.

            • kwieto Re: Trojkaty, czworokaty......? 17.01.02, 18:44
              No dobrze, ale mowiles o zwierzetach, a nie ssakach, prawda? A wsrod zwierzat
              jako takich jest to dosc popularne. Pono u czlowieka (nie mam dokladnych
              danych, wiec pisze "pono") na poczatku funkcjonowal tez matriarhat, dopiero
              pozniej wyksztalcila sie kultura patriarhalna...

              Jesli dowiem sie czegos konkretniejszego, to jeszcze dopisze
              • kwieto dopisek 17.01.02, 18:57
                Na razie dowiedzialem sie ze np. u Ajnow (taki lud zamieszkajacy niektore z
                Wysp Japonskich, zdaje sie ze badaniem Ajnow zajmowal sie brat Jozefa "dziadka"
                Pilsudzkiego) istnieja do dzis "przezytki matriarhatu"...

                (dane ze strony www.encyklopedia.pl, haslo: "Ajnowie")
                • Gość: kakadoo Re: dopisek IP: 217.8.164.* 20.01.02, 10:19
                  matriarchat pisze się przez ch
                  pozdrawiam
          • malwinamalwina Re: Trojkaty, czworokaty......? 18.01.02, 10:37
            a czy wiesz dlaczego modliszka tak robi ?
            bo to jest pozywienie niezbedne dla przyszlych dzieci.
    • Gość: angus Re: Trojkaty, czworokaty......? IP: *.warka.sdi.tpnet.pl 17.01.02, 19:36
      Dzieki za informacje o Ajnach. Moze skonczymy juz o zwierzetach, owadach,
      ssakach. Gdy zaczynalem ten watek pytalem o ludzi, o ich zwiazki, o malzenstwa
      bigamiczne. Moze jakie korzysci wyplywalyby z takich zwiazkow dla mezczyzn
      posiadajacych kilka zon, albo dla kobiety posiadajacej kilku mezow. Czy np.
      przecietny mezczyzna w dzisiejszych warunkach ekonomicznych moglby, czy tez
      potrafilby utrzymac kilka zon. (Chyba, ze jakis przedsiebiorca.) A kobieta czy
      dalaby rade wytrzymac z kilkoma partnerami? Bo mysle, ze jesli chodzi warunki
      materialne chyba by nie mialaby na co narzekac. Chyba, ze by trafila na
      nieudacznikow.
      • kwieto Re: Trojkaty, czworokaty......? 17.01.02, 19:42
        kobiety w dzisiejszych czasach pracuja i bardzo dobrze radza sobie same, wiec i
        maz nie mialby problemu z utrzymaniem zon, i zona nie zylaby "na garnuszku"
        mezow...
        • Gość: ida Re: Trojkaty, czworokaty......? IP: *.csk.pl 17.01.02, 19:47
          o taaaaaak, to się nazywa "utrzymać żonę za jej własne pieniądze"
          • kwieto Re: Trojkaty, czworokaty......? 17.01.02, 20:06
            Gość portalu: ida napisał(a):

            > o taaaaaak, to się nazywa "utrzymać żonę za jej własne pieniądze"

            hihi...
      • Gość: czarek Re: Trojkaty, czworokaty......? IP: *.tnt1.philadelphia.pa.da.uu.net 17.01.02, 20:08
        Mormoni ciagle praktykuja poligamie, choc jest to nielegalne. Z tego co mi
        wiadomo, to wielu mezow z jedna zona nigdy nie bylo zbyt powszechne, bo liczyl
        sie zawsze fakt mozliwosci rozmnazania szczepu, a wiec wiele kobiet-zon bylo
        bardziej praktycznym srodkiem rozrodczym.W przeciwnym razie nastepowal zanik
        potomkow/szczepu etc. Nawet bywalo tak ze dopiero jak kobieta zaszla w ciaze,
        obojetnie z kim, to uwazano ja za pelnowartosciowa kandydatke na zone.
        Wielozenstwo? nie wiem, nie mialem okazji, wydaje mi sie to malo prawdopodobne,
        przynajmniej na razie. Z tego co doswiadczylem, to moje eks-kobietki uwazaly ze
        im wolnosc na calego, a mezczyzna ma byc wierny i glupi jak pies. I byly
        zazdrosne o byle przyjazn. Ale z tym pewnie roznie bywa.I kazdy ma swoje zdanie
        na podstawie wlasnych doswiadczen i obserwacji.
        • Gość: onnanohi Parę ciekawostek IP: *.devs.futuro.pl 17.01.02, 23:06
          X / XI wiek, Japonia :)
          Wspaniały obraz epoki w "Genji monogatari" - "Opowieści o Księciu Genji",
          autorstwa Murasaki Shikibu.
          Sytuacja kobiet w Japonii:
          - Książę Genji często podkreślał potrójną zależność kobiet - od ojca, potem od
          męża, w końcu od najstarszego syna. Ogólnie - sytuacja kobiet nienajlepsza, a
          jednak:
          - obowiązujące kodeksy gwarantowały im prawo do dziedziczenia i posiadania
          własności (później - dziedziczenie wyłącznie w linii męskiej)
          - bogatym kobietom prawo zezwalało NAWET na prowadzenie własnego gospodarstwa
          domowego
          - miały w ten sposób wabik (finansowy) na mężczyzn :) - bo na przykład
          utalentowany, młody pragnął zostać ministrem, co wymagało znacznych nakładów
          finansowych i tu mogła mu pomóc majętna oblubiennica
          - żony na początku małżeństwa mieszkały w domu rodziców, aby uniknąć tyranii
          teściów :)
          - kodeksy zabraniały mężowi bicia żony
          - nie wolno mu było zabić żony, no chyba, że złapał ją "in flagrante"
          - a teraz skomplikowane: polityka genealogiczna w ówczesnej Japonii polegała na
          tym, co zwykle - jak najlepiej skoligacić, ale UWAGA - córkę. Np.: Książę Genji
          jest synem cesarza, lecz z nędznego pochodzenia matki - w ten sposób wiadomo,
          że nigdy nie zostanie cesarzem i jego pozycja nie jest już taka mocna -
          dziewczyna za to - nawet skromna - mogła zostać wybrana na żonę przez samego
          księcia i ona sama miała zapewnioną świetną przyszłośc - jej dzieci też, pod
          warunkiem, że ... to były dziewczynki. W ówczesnej Japonii bardziej cieszono
          się z narodzin córki:)
          - dopiero po II wojnie światowej sytuacja kobiet w Japonii stała się lepsza niż
          ta z X wieku
          - kobieta pozostająca zbyt długo dziewicą uważana była za opętaną przez złego
          ducha
          - Punkt główny: wielożeństwo. Mężczyzna miał żonę głóną, która musiała być mu
          równa pozycją społeczną. Po ślubie mieszkła ona nadal z Rodzicami, a mąż mógł
          odwiedzać ją co noc, a czasem do niej się przeprowadzał. Gdy ojciec męża
          umierał i mąż zostawał głową swego rodu - przeprowadzali się do niego. Im
          więcej dzieci taka żona urodziła - tym lepiej. Następna kategoria to żony
          uboczne i nałożnice. Z nimi wszystkim mężczyzna zawierał formalne związki - a w
          jaki sposóB (naprawdę fascynujące obyczaje) - to temat na kolejnego długaśnego
          posta - i od chwili zawarcia tychże związków kobiety musiały być mu
          bezwzględnie wierne. Oj, za długo by opowiadać, w każdym razie Książę Genji
          zasłynął ze swej niesłychanej dobroci i kurtuazji, bo wszystki swoje żony i
          nałożnice sprowadził do swego domu i żyli jak jedna wielka rodzina, z tym, że
          każda z nich miała swoje skrzydło domu do dyspozycji :)
          - najważniejsze - stać się oficjaną nałożnicą cesarza, gdyż córki z takich
          związków miały zapewnioną najwyższą z możliwych pozycję społeczną.
          - liczba żon nie była ograniczona

          A na koniec ciekawosta: w opisanym w "Genji monogatari" okresie miniej więcej
          stu lat większość ówczesnych literatów w Japonii to kobiety :)

          Przepraszam, miało być fascynująco i ciekawie, a przynudziłam, bo niemożliwym
          okazało się opisanie wszystkich interesujących szczegółów :(

          • Gość: czarek Re: Parę ciekawostek IP: *.tnt1.philadelphia.pa.da.uu.net 18.01.02, 01:59
            to bardzo ciekawe. Ale jednak patriarchat. A czy byl gdzies tam w zamierzchlych
            czasach w Japonii matriarchat? Podobno, czytalem we wspomnieniach Eliadego,
            lata szescdziesiate w Stanach, no, wiecie, hipisi, dzieci-kwiaty, wolna milosc,
            wspolne ubikacje dla kobiet i mezczyzn na uniwersytetach, i inne
            rownouprawnienia, bardzo mu to przypominalo czasy wczesnego Chrzescijanstwa,
            ktore wedlug Eliadego byly bardzo wyzwolone seksualnie. W koncu, owo nowe
            przykazanie Chrystusa (winopijcy, przyjaciela grzesznikow i czarnych owieczek),
            mowilo, azebysmy sie nawzajem kochali? Ale o Piesni nad Piesniami tez mowia ze
            to tekst tylko symboliczny.
            • zizzi Re: do Agnusa 18.01.02, 09:11
              Agnus czy TY może jesteś zainteresowany kolejną żoną ,jeśli tak- byłabym
              zainteresowana.Czekam !!!!!
              P.S.omówimy warunki
              • Gość: angus Re:do Zizzi IP: *.warka.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 19:54
                zizzi napisał(a):

                > Agnus czy TY może jesteś zainteresowany kolejną żoną ,jeśli tak- byłabym
                > zainteresowana.Czekam !!!!!
                > P.S.omówimy warunki

                Milo mi slyszec(raczej czytac), ze bylabys zainteresowana. Moja zona nie jest tak
                tolerancyja, zeby pozwolila na moj drugi zwiazek. Tak wiec nie omowimy zadnych
                warunkow.
                Przykro mi:-(((
            • far_side Re: Parę ciekawostek 18.01.02, 10:19
              Czarek, Levi- Strauss opisuje liczne przypadki matriarchatu wśród Indian
              Południowej Ameryki. Nie zawsze matriarchat polegał na wielożeństwie kobiet
              (fachowo mówiąc- poliandrii), ale na przykład na tym, że to żona wybierała
              męża, on musiał się wykazać majątkiem, musiał być zatwierdzony przez żeńską
              część rodziny a potem, już po ślubie, przeprowadzał się do żony i podlegał
              niejako jej rozkazom...
              Obecnie mamy przypadki matriarchatu, o ile się nie mylę, gdzieś w okolicach
              Azji Mniejszej, gdzie kobiety prowadzą "firmy" zajmujące się... sprzedażą
              marihuany. Mężczyźni nie mają tam zbyt wiele do gadania, ich rola polega
              głównie na pracy w polu.
              Przepraszam, że nie podaję konkretnych przykładów i źródeł, do których mógłbyś
              zerknąć (oprócz "Smutku tropików" Levi- Straussa), ale po prostu mi się
              przypomniało i nie chce mi się teraz szukać.
              Naiwasem mówiąc, przypadki poliandrii są zdecydowanie rzadsze niż przypadki
              poligynii (czyli wielożeństwa mężczyzn), tym niemniej zdarzały się w historii
              ludzkości i to niejednokrotnie.
              • Gość: Renka Re: stado IP: *.home.cgocable.net 20.01.02, 08:08
                Mnie sobiscie bardzo by ten pomysl odpowiadal. Napewno mialabym co najmniej
                kilku mezow w swoim "stadzie".Nigdy nie jest tak, ze jeden czlowiek posiada
                WSZYSTKIE cechy charakteru , ktore nam odpowiadaja. Nie ma ludzi bez wad.W
                stadzie, mezowie walczyliby o swoja pozycje pierwszego.Bylaby wieksza
                konkurencja,sprzyjajaca poprawie stosunkow miedzyludzkich, bo sila rzeczy ci
                gorsi( mniej wydajni, mniej kochajacy) spychani byliby na dalsze pozycje(maz 2,
                3 itd). Dzieci mialyby z kim chodzic na basen i na koncert oraz na
                mecze.Prawdopodobnie byloby naprawde WESELEJ.A tak, to musze tolerowac dasy
                mojego mezusia, ktory uwaza, ze mu sie wszystko nalezy.Gdyby istnieli maz 2 i 3
                nie dasalby sie, tylko zmywal te gary w zlewie, albo wyjmowal pranie z pralki i
                czekal na mnie z biletem na koncert. A moze wolalabym wtedy z mezem nr2
                wyjechac na wakacje, bo dostalby wlasnie ekstra premie..Ja bylabym zdecydowanie
                zainteresowana taka "ustawa" :)
                • Gość: kakadoo Re: stado IP: 217.8.164.* 20.01.02, 10:29
                  a dlaczego ograniczać się kombinacją jeden:wielu? chodzi mi o stosunek płci.
                  Ja, gdybym w ogóle rozważała taką opcję, to raczej wolałabym mieć dwóch mężów i
                  żonę.
                  • kwieto Re: stado 20.01.02, 20:11
                    No wlasnie, wiele do wielu wydaje sie ciekawsze... taka duuuuza rodzina :")))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka