the.bride
28.10.08, 10:04
Mam takie pytanie, nie wiem, co zrobić, czy coś zrobić. Otóż jest
taka sprawa, która mnie nurtuje.
Jakiś czas temu poznałam X. Bardzo go polubiłam, coś tam zaiskrzyło,
fajnie się gadało, ale związku żadnego nie było oczywiście
(oczywiście-bo byliśmy w swoich związkach a poza tym różni nas
dosłownie wszystko)
No i było fajnie, jak się zrobiło chyba zbyt blisko to się oboje
wycofaliśmy. A potem się pokłóciliśmy. Jedno i drugie wygarnęło
sobie wszystko, co leżało nam na wątrobie i poszliśmy w swoją stronę.
Myślałam, że to się jeszcze jakoś odkręci, ale się nie odkręciło, za
dużo zaszło innych wydarzeń.
Trochę mi przykro, bo wydawało mi się, że się naprawdę lubimy, a że
wzbudzaliśmy w sobie spore emocje to i potem jak się kłóciliśmmy
było bardzo gorąco.
Wiem, że on do teraz czuje się urażony tym, co powiedziałam (nie do
niego bezpośrednio, no ale to doszło do niego). Ja w sumie też.
Ale - jak się przez przypadek spotkaliśmy w większym gronie, to się
nawet nie przywitał, tylko sobie zniknął z wspólną znajomą a mnie
olał kompletnie. Dodam, że facet nie jest bynajmniej nieśmiały, nic
z tych rzeczy.
Czyli co - dać sobie spokój?
Bo wszystko wskazuje na to, ze sprawa jest bezpowrotnie zamknięta i
czas iść dalej. To czemu nie mogę tego w głowie zamknąć?
Jakieś sugestie? Bo trochę się w tym gubię.