Dodaj do ulubionych

Nic mi się nie chce...

IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 28.10.03, 04:18
No właśnie - nic mi się nie chce... Od co najmniej pół roku. Nie mogę się do
niczego zmobilizować.
A zapowiadało się tak ładnie: dobre studia, róźne kursy, jezyki, ciekawi
znajomi, satysfakcjonująca praca, rozwijanie swoich zainteresowań. I
nagle ... stanęlam w miejscu. Nie wiem dlaczego, nie mogę sama znaleźć
przyczyny. Nawet poranne wstanie z łóźka stało się koszmarem. Nie pracuję. Do
tego doszła chroniczna bezsenność lub koszmary nocne. Jestem bardzo
rozchwiana emocjonalnie: od nadmiernej euforii do okrutnego przygnębienia.
Nigdzie nie mogę zdążyć. Poza tym, czuję, że się cofam psychicznie, coraz
mniej rzeczy jestem w stanie pojąć.
Czy uwierzycie w to, że mi się naprawdę nic nie chce? Ja nawet nie mam już
marzeń! Tak, jakbym wiedziała, że nic już w życiu nie osiągnę...
Czy jest jakaś metoda wyrwania się z tego? Ja już naprawdę nie chcę tak dalej
żyć (w końcu zauważyłam swój problem), ale nie potrafię wyjść z tego błędnego
koła. Przynajmniej sama chyba nie dam rady...
Czy tylko psycholog może mi pomóc? Czy możecie mi kogoś sprawdzonego, w
Warszawie, polecić?
Błagam, doradźcie mi coś, bo ja już tak dalej nie mogę.
Obserwuj wątek
    • m.malone Re: Nic mi się nie chce... 28.10.03, 04:43
      Radzę Ci wizytę u psychiatry - psycholog najprawdopodobniej Cię do niego
      skieruje. To wyglada na depresję - z tego sie wychodzi. Wiem, bo też w tym
      ugrzązłem jakis czas temu i wyciągneli mnie. Tylko nie odkładaj tego na póżniej.
      Zrób to jak najszybciej.
      Pozdrawiam
      MM
      • wlodekbar Re: Nic mi się nie chce... 29.10.03, 04:18
        Watpliwe, by to byla depresja.
        Depresja jest czarna. No, bywa tez taka bura, ciemnoszara.
        To sa chyba takie jakies takie nieprzyjemnie, stany, nazwijmy to subdepresyjne.
        A moze nawet i nie subdepresyjne?
        Nie wiem, ale to nie depresja.

        Depresja... Swoja droga nie naduzywajmy tego modnego slowa, bo jeszcze Kaja
        sobie powmawia jakies tam rzeczy, a i tak ma kiepskie nastroje i przez to
        bedzie miala jeszcze bardziej kiepskie...

        Dziewczyno, wyjdziesz z tego, wyjdziesz. A teraz troche luzu tez nie zaszkodzi.

        Moze poczytasz sobie - jesli oczywiscie bedzie Ci sie chcialo! -
        ksiazke "Sprawy ludzkie" Jana Szczepańskiego (to socjolog, ale on te ciekawa
        ksiazke napisal z potrzeby serca, po ciezkiej operacji, gdy ledwo go
        odratowali, wiesz?). On w niej pisze, ze w zyciu kazdego czlowieka
        sa momenty, gdy zapala sie czerwone swiatelko w glowie (tak to śmiesznie i
        obrazowo okreslil) - sygnal, by na jakis czas zaprzestac wysilku. Wypocząć. To
        jest madrosc organizmu.

        Ty sie troche wypalilas; moze zbyt intensywnie zylas, a moze zylas "w sam raz"?
        Ale nie to najwazniejsze. Zaakceptuj teraz luz w Twym zyciu, nie obwiniaj sie
        za to, ze nic Ci sie nie chce, i takze nie popadaj w panike z tego powodu, jak
        tez i z powodu tego, ze w ciemnych barwach patrzysz w przyszlosc,
        pesymistycznie.
        A do psychologa, czy moze lepiej do psychiatry, bo Ci prawdopodobnie cos
        lekkiego przepisze, poprawi Ci to nastroj, tez mozesz pojsc. Po to, by
        zlagodzic cierpienie, ktore jest zreszta nieodlaczne w zyciu nas wszystkich.

        Serdecznie Cię, Kaju, pozdrawiam i mowie Ci -

        Czesc!
    • seksuolog Objawy moga... 28.10.03, 08:14

      ..wskazywac na wypalenie, czyli po angielsku burn-out. Wskazana bylaby tez
      konsultacja z psychiatra.

      Wypalenie wymaga dlugotrwalej kuracji. Optymalna jest zmiana srodowiska
      i klimatu na totalnie zrelaksowane.
      • Gość: Imagine Re: Objawy moga... IP: *.adsl.navix.net 29.10.03, 02:54
        panie sensuolog ! wypal se pan jeszcze jednego jointa i daj pan spokoj
        dziewczynie. autorko postu, uwazaj na tych sepow. zauwazylas ? juz cie
        zaszufladkowal i przewidzial dluuuuuga kuracje. a dluga kuracja oznacza
        duuuuuzo pieniedzy (co po angielsku znaczy maczio money ). jesli juz to oszukaj
        jakiegos z sensem psychologa. nie daj sie wrobic w psychiatre. ci dopiero
        zrobia z ciebie kaleke !!!
        Pozdr, Imagine.
        • m.malone Re: Objawy moga... 29.10.03, 03:00
          Chyba obaj macie nas..ne do tych durnych łbów
          • Gość: Imagine Re: Objawy moga... IP: *.adsl.navix.net 29.10.03, 03:15
            uwazaj z kim tanczysz laleczko, hihihihihihihihi
            ( to zart, nie przejmuj sie)
            Imagine.
    • joanna_1 Re: Nic mi się nie chce... 28.10.03, 12:47
      Bywaj wśród ludzi, umawiaj się ze starymi znajomymi, moze to wygeneruje albo
      przypomni Twojemu organizmowi czasy aktywności.
      Tez bym zalecała jakis wyjazd.
      Albo przypomnij sobię jakąs czynność, zainteresowanie, która mimo wszystko
      miałabys ochotę kontynuować. O coś musisz się zaczepić, potem zwykle już idzie
      dalej.
      Jesli to nie przesilenie, to faktycznie zgłoś się do lekarza.
    • m.malone Re: Nic mi się nie chce... 28.10.03, 12:53
      PS. I Rozmawiaj tu z nami trochę
      MM
    • Gość: Kaja Jeszcze o moim "nicniechceniu" IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 29.10.03, 02:12
      Przeczytałam Wasze posty i ogromnie za nie dziękuję. Powoli do mnie dociera, że
      nie jestem jedyną z "takim" problemem. Wątpliwe pocieszenie, ale jednak zawsze
      coś.
      Pojawiły mi się jednak wątpliwości: jaka jest różnica pomiędzy psychologiem, a
      psychiatrą? Dlaczego właśnie do tego drugiego powinnam pójśc. Przyznam, że
      psycholog brzmi "lżej"...
      Częstego wychodzenia, zabawy, wyjazdu próbowałam. W trakcie wyjazdu byłam taka
      jak kiedyś, ale efektów starczyło jedynie na niedługi okres czasu po powrocie.
      Podobnie z wychodzeniem, ale do tego dochodzi jeszcze fakt, że mnie się po
      prostu nie chce nawet wyszykować.
      I ostatnia moja sprawa, taka malusieńka. Od niedawna spotykam się interesującym
      mężczyzną, choć znamy się wiele lat. Po prostu wcześniej nie chciałam
      spróbować. Wiem, że on jest mną zainteresowany, ale ja się boję. Tego, że nie
      będę taka jakbym tego chciała, że nie bedę taka jakby on tego chciał, że w
      pewnym momencie on wybierze coś innego albo będzie się bał mojej słabości
      psychicznej, i że w końcu nic z tego nie wyjdzie. Właściwie zawsze tak było,
      jakbym się bała bliskich kontaktów z mężczyznami (choć nigdy nie mogłam
      narzekać na ich brak dookoła mnie). Czy to wywodzi się z niskiej samooceny?
      Kaja
      • m.malone Re: Jeszcze o moim "nicniechceniu" 29.10.03, 02:56
        Na pewno nie jesteś jedyna, co nie oznacza, że przez to mniej cierpisz. Bywają
        choroby nieuleczalne. Twoja do nich na szczęście nie należy. Tyle że trzeba
        działać. Pisz jeszcze, albo jeśli nie chcesz na Forum, napisz na pocztę GW
        (tylko bez NOSPAM w adresie)
        POzdrawiam
        MM
        Jeśli piszesz o tej porze to rzeczywiście jest bezsenność - znam ten ból.
        • wlodekbar Re: Jeszcze o moim "nicniechceniu" 29.10.03, 04:35
          To nie jest zadna choroba!!!
      • wlodekbar Re: Jeszcze o moim "nicniechceniu" 29.10.03, 04:31
        Pewnie, ze sie boisz, skoro jestes nie w formie!
        I myslimy o przyjemnych rzeczach.

        Czesc!
    • Gość: Kaja Jestem skołowana IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 30.10.03, 02:48
      Właśnie taka jestem po przeczytaniu Waszych postów, za które bardzo dziękuję.
      Wiem, że nikt nie da mi jednej konkretnej rady, bo to po prostu niemożliwe, a
      najlepszą odpowiedź znajdę w sobie.
      Mam więc jedno pytanie, gdzie w Warszawie można spotkać dobrego psychologa?
      Takiego, który mi pozwoli dotrzeć do samej siebie? Czy ktoś z Was ma może jakiś
      sprawdzony adres? Będę naprawdę bardzo wdzięczna...
      Kaja
      • Gość: Tośka BARDZO sprawdzony adres IP: *.energis.pl 30.10.03, 10:58
        Michał Ghal
        Ośrodek Pomocy Kreatywnej
        tel.672 91 35
        proponuję zadzwonic i pogadac najpierw przez telefon, o wszystko wypytac-
        zorientujesz sie, czy w ogole Ci odpowiada. Ja tez najpierw wyjasnilam
        wszystkie wątpliwosci w ten sposob, i potem jakos łatwiej mi było sie
        zdecydowac na wizytę.
        Poszłam tam cała w strzępkach. i znalazłam siebie.
        • Gość: Kaja Re: BARDZO sprawdzony adres IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 30.10.03, 21:11
          Tosiu, na jaki finansowy wydatek mam się przygotować? Mniej-więcej?
          Z góry dziękuję.
          • Gość: Tośka Re: BARDZO sprawdzony adres IP: *.energis.pl 31.10.03, 01:32
            W ubiegłym roku 60 zl za pierwszą wizytę otwartą- czyli trwajacą tyle, ile
            potrzebujesz, zeby trwała. potem 60 zl za godzine i Ty ustalasz, jak dlugo trwa
            spotkanie, wczesniej, albo umawiajac sie, ze jest otwarte. Jesli bierzesz serie
            7 spotkan, mniej wiecej cotygodniowych, to wtedy jest jakos taniej.
            czyli jak na warszawskie ceny jest tam niedrogo.
            ja wtedy mialam finansowego dola, ale po pierwszej wizycie raczej nie jadlam a
            szlam na kolejne spotkanie z tej serii :). odmianilam swoje zycie. bylam
            gotowa.

            dopytaj o wszystko przez telefon. po pierwsze popros jego do telefonu, najwyzej
            Ci powiedza, ze ma spotkanie i o ktorej mozesz zadzwonic. i pogadaj z nim, od
            razu zobaczysz, czy Ci odpowiada, i on poda Ci wszystkie szczegoly. nic nie
            wiem o zmianach w cenniku, ale juz dawno tam nie bylam :).

            hihi, az Ci pozazdroscilam tych wizyt, tak wspaniale je wspominam.
            pozdrawiam:)
    • Gość: nigdy Re: Nic mi się nie chce... IP: *.toya.net.pl 30.10.03, 22:06
      wstan jutro rano i pomysl sobie co lubisz robic i zacznij to robic chodzby to
      bylo cos zupelnie nieracjonalnego(oczywiscie bez przesady;) ) cos o czym
      marzysz bo kazda minuta jest czasem w ktorym mozna wszystko zmienic i zaczac od
      nowa nie boj sie zmian obodz sie. ale
      oczywiscie moge sie mylic :) tak to po prostu jest
    • antyk1 Re: Nic mi się nie chce... 31.10.03, 01:36
      Dupa sraka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka