Gość: Kaja
IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl
28.10.03, 04:18
No właśnie - nic mi się nie chce... Od co najmniej pół roku. Nie mogę się do
niczego zmobilizować.
A zapowiadało się tak ładnie: dobre studia, róźne kursy, jezyki, ciekawi
znajomi, satysfakcjonująca praca, rozwijanie swoich zainteresowań. I
nagle ... stanęlam w miejscu. Nie wiem dlaczego, nie mogę sama znaleźć
przyczyny. Nawet poranne wstanie z łóźka stało się koszmarem. Nie pracuję. Do
tego doszła chroniczna bezsenność lub koszmary nocne. Jestem bardzo
rozchwiana emocjonalnie: od nadmiernej euforii do okrutnego przygnębienia.
Nigdzie nie mogę zdążyć. Poza tym, czuję, że się cofam psychicznie, coraz
mniej rzeczy jestem w stanie pojąć.
Czy uwierzycie w to, że mi się naprawdę nic nie chce? Ja nawet nie mam już
marzeń! Tak, jakbym wiedziała, że nic już w życiu nie osiągnę...
Czy jest jakaś metoda wyrwania się z tego? Ja już naprawdę nie chcę tak dalej
żyć (w końcu zauważyłam swój problem), ale nie potrafię wyjść z tego błędnego
koła. Przynajmniej sama chyba nie dam rady...
Czy tylko psycholog może mi pomóc? Czy możecie mi kogoś sprawdzonego, w
Warszawie, polecić?
Błagam, doradźcie mi coś, bo ja już tak dalej nie mogę.