Dodaj do ulubionych

początek i koniec?

11.12.08, 00:44
Piszę do Was tutaj na forum, bo nie wiem co robić i jak postępować
po zdarzeniu, które wydawać by się mogło nawet nierealnym.
Poznałam mężczyznę w moim wieku (26 lat). Na pierwszym spotkaniu
zanim zamieniliśmy z sobą jakiekolwiek słowo mnie niemal zamurowało.
Spojrzałam na niego i nogi ugięły mi sie, bo miałam wrażenie jakbym
spotkała kogoś na kogo tak długo czekałam. Mam na myśli wygląd
zewnętrzny-ale to zawsze pierwsze co się rzuca i jest często
początkiem wszystkiego. Mój ideał. Zaczęliśmy rozmawiać i też
wszystko kręciło się. Byłam spięta on wyluzowany. Pierwsze spotkanie
za sobą. Tego dnia doznałam wstrząsu, poczułam coś jak zauroczenie,
poczułam chęć spotkania się znim znowu jak najszybciej. Na drugi
dzień zaproponowałam ja spotkanie - przyjechał chętnie. Wiedziałam,
że również spodobałam mu się. Wypiliśmy - śmialiśmy się że to dla
rozuźnienia. I wtedy wszystko się zaczęło. Tego wieczoru
niespodziewanie wyznał mi że chce być ze mną, że chce żebym urodziła
mu dziecko, że chce chce. Drugie spotkanie i sex.Wszystko
spontanicznie. Oboje tego nie chcieliśmy tak szybko, ale płynęliśmy
z falą (emocji?). Potem wspaniały dzień nas obudził. Deklaracje,
wyznania jego trwały. Ja nie byłam dłuzna - również mówiłam że to
czuję, bo czułam!!! I łzy mi się zakręciły bo w jednej sekundzie
stałam się szczęsliwa. Cały czas czekałam na to by mnie spotkało to
coś niesamowitego, to że ktoś bedzie miał takie oczekiwania od zycia
co ja, co będzie tak samo myslał, bedzie miał te same cechy co ja,
priorytety i będzie chciał kochac i być kochanym. Nie mogłam w to
uwierzyć. Ale moja bajka trwała jeden dzień, bo na drugi dzień on
obrócił wszystko o 360 stopni. Czar prysnął. Doznałam wstrząsu
psychicznego. Powiedział mi, że wypił i że chciał tak czuć jak to
mówił i tak czuł, ale teraz tak nie czuje. Ze bardzo przypominam mu
jego byłą kobiete, którą kochał ponadzycie i że tak patrzy na mnie i
widzi że jestem idealna i ze jest wsciekły ze nie może poczuć tego
co chciał, że on już nie moze sie zakochać... ze jest wsciekły i że
za szybko się to zdarzyło. I ze wsytraszył sie i chce zebyśmy się
spotykali jak znajomi, że chce to poczuć pewnego dnia i mi to powie
z pełną swiadomością. Byłam w szoku, ale mówił szczerze co myślal.
że nie chce zaczynać związku, by być moze za tydzień nie powiedzieć
mi że to nie to... I mój swiat sie załamał. słysząc te gorzkie słowa
prawdy szczerej nie wiedziałam co mówic, co robić czy po prostu
odejsc i nigdy sie z nim nie spotkać. Ale doceniłam go za szczerośc,
ze nie był draniem który probuje tylko chce uczciwie zacząc związek
i juz być, a nie na próbę. Teraz (po paru dniach znajomości)chce sie
spotykać ... mamy jakiś kontakt, ale ja nie wiem co robić co mówić.
Mam czekac jak on coś poczuje? MAm go uzdrawiać? czy jest sens? O co
chodzi? Skoro on poczuł tego dnia to co ja a potem sie wycofał to co
to znaczy czy on w ogole poczuł? Czy warto dac temu szanse? Co
robić?
Obserwuj wątek
    • rzeka.suf Re: początek i koniec? 11.12.08, 02:53
      'Powiedział mi, że wypił i że chciał tak czuć jak to
      mówił i tak czuł, ale teraz tak nie czuje.'

      wybacz, nic poradzic nie umiem, jedynie podklad muzyczny podrzucam ironicznie:
      kasiorrrr.wrzuta.pl/audio/2N3I3P50xT/zielone_zabki_-_25._so2
    • monikinha Re: początek i koniec? 11.12.08, 07:49
      Pan Ci wyraźnie powiedział, że to nie to - stawiam niedopasowanie
      seksualne, ale może chodzi o co innego (nieważne co, ważne, że nie
      pasi)

      Za samą propozycję powrotu po tej szopce, którą odstawił powinien
      dostać w mordę.
      Skoro jednak już się przypałętał, to proponuję:
      1. Zrobić sobie od niego wakacje, najlepiej z kumpelami/kumplami
      2. Przed wyjazdem dać mu do poczytania dobrą książkę, np. Podróż do
      źródeł czasu Carpentiera
      3. Poinformować delikwenta, że od 1 stycznia masz nowy etat
      psiapsiółki od niezrównoważenia hormonalnego do omawiania pierdół w
      rodzaju czemu dziś mnie swędzi lewy pośladek. Bardzo poważna fucha,
      Inne niestety zajęte, więc jak nie reflektuje (choć jest do tego
      stworzony) to bye bye.

      A Ty sobie poszukaj FACETA, a nie męskiej c.i.p.y.
    • malakas Re: początek i koniec? 11.12.08, 08:18
      Po pijaku różne rzeczy się mówi, no i sprawdza się
      przysłowie ...dupa sprzedana.
      Zamiast czytać szkodliwą literaturę romansową i gonić za jakimś
      ideałem zapoznaj sie z podstawowymi pozycjami typu instrukcja
      obsługi faceta, survival małżeński itp.
      Bujanie w chmurach bez nawigacji i zderzaków nie być rozsądne:-)
    • psychoguru Dwoje naraz 11.12.08, 08:59

      Niestety wyszlo tak ze to tylko twoj
      podswiadomy system doboru partnera wyslal
      potezny sygnal. U faceta tak nie bylo i
      jesli mu cos stanelo to jak sam przyznal bo
      przypominalas mu laske ktora z kolei u niego
      wzbudzila taki sygnal. Czyli klasyczny
      rozdzwiek - jesli dwoje nie chce naraz to
      jest ambaras.

      Reszta to juz tylko popluczyny tego
      rozdzwieku: wińsko i sex. Ty jechalas ostro
      na niego a facet do tego nakrecil cie na
      maxa robiac wyznania na cale zycie z
      dzidziusiem wiec seks byl na pewno odlotowy.
      Tyle ze na trzezwo to on nie byl tak mocno
      nakrecony a poza tym nie wyglada na bardzo
      cynicznego wiec skorzystal raz i powiedzial
      jak sprawy stoja. Co mu wychodzi na duzy
      plus bo inni to by korzystali z goracego
      ciupciania do oporu.

      Jak sama stwierdzasz czar prysl. Wobec tego
      kontynuowanie tego zwiazku jest bez sensu i
      bardzo niewskazane. Dlatego ze czar juz nie
      wroci czyli zawsze bylaby gorycz
      rozczarowanie.

      Zwiazki zaczynajace sie uderzeniem pioruna
      od pierwszego wejrzenia maja niesamowita
      energie i iskry sypia sie gesto. Ale piorun
      musi uderzyc w obie strony jednoczesnie bo
      inaczej zostaje tylko troche spalenizny.
      • obrotowy Dwoje naraz - zaraz zaraz :) 11.12.08, 14:39
        Eehh - ten gorset psychologiczny :)

        Zycie nie zawsze poddaje sie sztywnym kanonom sztuki Pani Psyche :)

        Jest jeszcze inna zasada: "co nagle - to po diable".

        Czasami ten piorun strzeli, potem przychodzi rozczarowanie,
        a mimo to, gdy ludzie dalej chca ze soba rozmawiac, to zsumowany
        efekt tego "pioruna" i rozczarowania - daje z czasem zrozumienie
        i porozumienie :)
    • xcvfpedsczjx Re: początek i koniec? 11.12.08, 10:53
      tyle juz czekalas jak poczekasz jeszcze troche nic sie nie stanie ;)
      • shachar Re: początek i koniec? 11.12.08, 12:17
        jesli obrocil wszystko o 360 stopni, to powinno byc cacy

        byla kiedys komedia z pyrkoszem,P. przejechal przez wies, zobaczyl dziewczyne,
        zaproponowal malzenstwo, a potem zreperowali mu malego fiata ,wiec pojechal
        dalej...a dziewczyna zameldowala sie u niego w biurze ze slowami 'przyjechalam
        do ciebie, cieszysz sie...'
        to byl smieszny film, obejrzyj sobie
        • malakas Re: początek i koniec? 11.12.08, 12:48
          "Słodkie oczy". Genialny film:-)
          Ale doceniłem go po latach.
          • shachar Re: początek i koniec? 11.12.08, 12:54
            czujny malakser
    • anaisanais Re: początek i koniec? 11.12.08, 12:02
      a teges, zabezpiecznie bylo?
      zeby ten dzidzius sie faktycznie nie pojawil ...

    • moon_witch Klasyka... 11.12.08, 12:13
      A ty bardzo mało wiesz na temat mężczyzn dlatego cierpisz. Zupełnie
      nie potrzebnie.
      jedno jest pewne wywołałaś reakcję bardzo silną. Ktora to reakcja
      rzuciała masę hormonów i adrenaliny ale tak jak po silnym
      narkotyku/nie brałam/ organizm jest zmęczony tak po tym spotkaniu
      on czuje się WYCZERPANY. Dlatego czuje pustkę, porównuje cię do
      innych kobiet,do poprzedniczki i w tym leży twój atut. Pompujesz
      tyle uczuć, co ostatnie silne uczucie. Czyli otarłas sie o coś
      bardzo bliskiego jego sercu.

      Co dalej?

      Weź całą tę historię na spokojnie, na tyle na ile pozwala ci twój
      stan psychiczny. Masz wbrew pozorom bardzo dużo silnych atutów w
      ręku. Pozwól mu jak gumce aby sie naciągnął.Czyli zaczął znowu
      tesknić. Ale w tym wypadku wrzuciałabym na ostrożnie, czyli jakieś
      neutralne spotkania. Pan moze miec trudnosci emocjonalne, a ty sama
      jestes z tych dosc ...naiwnych, niestety.Dla swojego własnego BHP
      za dużo mu nie pozwalaj, bo on zrobi ci to samo jeszcze raz.Tak
      kilka razy zanim poczuje się...bezpieczny.
      Pozwól mu pracować wokół związku, niech zabiega o spotkania, niech
      myśli.Wytłumacz mu,że dzieci to ty możesz jeszcze mieć przed soba i
      temat cię nie łapie itp. Bądź nieuchwytna i emocjonalnie niezależna.
      • alterego4 Re: Klasyka... 11.12.08, 13:58
        Matko boska, ależ Ty jesteś naiwna.
        Atrakcyjny, niezła gadka, laska chętna. Cała historia.
        • moon_witch Chory z cynizmu. 11.12.08, 14:04
          alterego4 napisał:

          > Matko boska, ależ Ty jesteś naiwna.
          > Atrakcyjny, niezła gadka, laska chętna. Cała historia.
          ...
          n/t
          • alterego4 Re: Chory z cynizmu. 11.12.08, 14:20
            Czy Ty w ogóle znasz prawdziwe życie czy tylko fora w internecie?
            • moon_witch Re: Chory z cynizmu. 11.12.08, 14:49
              I po co kolego ta agresja? Zastapi ci ona terapie u terapeuty?
              Taniej wyjdzie?
              • alterego4 Re: Chory z cynizmu. 11.12.08, 14:52
                Mylisz agresję z pytaniem a cynizm z realistyczną oceną. Ale i tak wiesz lepiej.
                • moon_witch Re: Chory z cynizmu. 11.12.08, 15:01
                  Przeczytaj swoje pytanie jeszcze raz. W pytaniu jest spora doza
                  agresji, którą to ja odbieram, a co do realizmu. Nie rozsmieszaj
                  mnie. O jakim realizmie tu mowa, chłopca z ulicy?
                  • alterego4 Re: Chory z cynizmu. 11.12.08, 15:09
                    Tak, ponownie masz rację. Na świecie nie ma żadnego sku...syna korzystającego z
                    okazji żeby zaciągnąć oszołomioną dziewczynę do łóżka i naobiecywać jej Bóg wie
                    czego, faceci nigdy nie korzystają z takich okazji, panuje powszechna miłość i z
                    takim przypadkiem mamy do czynienia w tym wątku. Wszystko na to wskazuje.
                    Istnieje tylko promil szansy, że nie zostaną małżeństwem.
                    • moon_witch Re: Chory z cynizmu. 11.12.08, 15:21
                      A czym ona jest tak oszołomiona ta dziewczyna, że on jak go
                      określiłeś S... tak ja oszołomił i to do tego stopnia i nawet
                      skorzystał i innym nie dał posmakować, np tobie.

                      Sypiasz z kobietą, od czasu do czasu?
                      • alterego4 Re: Chory z cynizmu. 11.12.08, 15:37
                        Owszem, a Ty z facetami?
    • ejana Re: początek i koniec? 11.12.08, 12:21
      Rzeczywiscie - mieszanka piorunujaca, osobisty wdziek i umiejetnosc podkrecania
      (do tego to "dziecko")
      Jaka kobieta stawi temu opór.
      Potem trzesienie ziemi i ... przejmujaca cisza.
      Maly poradnik dla podrywaczy.
      Panowie, ktorzy maja problemy z podrywaniem po jednym takim tekscie moga robic
      za Kosmicznego Kochanka.
      Rzadko ktory facet, jak dostaje wszystko, jak na tacy,
      docenia taka uczte.
      Wiekszosc marzy skrycie o lowach, nasyci sie i w droge.
      Niestety, to taki meski atawizm.
      Ofiare trzeba gonic i upolowac a nie ofiara sama sie kladzie (doslownie)

      Dla kobiety zawsze ryzyko
      (tak, wiem, ze sa historie, ktore odbiegaja od tej reguly,
      ale co one znacza w takim przypadku)

      Trudno w kazdym potencjalnym partnerze doszukiwac sie manipulnta, ale niestety,
      historie opisywane w internecie dowodza,
      ze odrobina ostroznosci, przewidywania czasami sie przydaje.
      Sa ludzie, ktorzy do perfekcji, swiadomie, czy nie,
      opanowali taka sztuke.
      A taka - "rozwazna i romantyczna",to jedno drugiego nie wyklucza.

      Jako kobieta bardzo Ci wspolczuje tego uczucia z ktorym Cie zostawil, do tego
      jeszcze ta "szczerosc".
      Nie wiem, czy Ci z nia lepiej.
      W takiej sytuacji mozna sie poczuc, jak ktos,
      kogo wykorzystano dla proby. Taka zabawa.
      Szkoda tylko Twoich uczuc, emocji i oczekiwan.
      Dobrze, jesli zero chorob i dzieci - bo to ta ciemna strona takiego
      romantycznego entuzjazmu.
    • eve.mendes Re: początek i koniec? 11.12.08, 12:24
      widać stwierdził że za łatwa jesteś :P
    • mar.lena Re: początek i koniec? 11.12.08, 15:29
      No niestety, moze rzeczywiscie go oszolomilas, ale tez nie musial
      Cie w ogole zdobywac. Kalkulujac na zimno... jesli poszlas z nim do
      lozka na pierwszym spotkaniu to moze rownie szybko poszlabys z kims
      innym?

      Nie chcialam byc zlosliwa, ale popatrz na to z boku. Mowi sie bardzo
      brzydko, ze mezczyzni do lozka chodza z kobietami latwymi, ale do
      oltarza wola zabierac dziewice. To oczywiscie zbyt duze i krzywdzace
      uproszczenie, ale cos w nim jest... Nie wiem czy to wrazenie da sie
      zatrzec.
    • mathias_sammer Re: początek i koniec? 11.12.08, 17:18
      Oj, no prosze!:) biedna, samotna, uwieziona nalogiem a odrzucona
      przez mezczyzne alkoholiczka wciaz nie radzi sobie z
      rzeczywistoscia.

      zadnych zmian na rok 2009?
      ups, jaka szkoda:)))

      m.s.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka