Dodaj do ulubionych

Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości?

15.12.08, 14:42
Jak długo zajęło Wam całkowite wyleczenie się z beznadziejnej, nieszczęśliwej
miłości?
Przez całkowite rozumiem do czasu, gdy udaje się spędzić 24 godziny życia bez
myślenia o tamtej osobie?

Nawet jeśli nie ma juz takich uczuć, jak były kiedyś, jeśli można w miarę
spokojnie o tym myśleć, bez bólu ani nerwów, ciągle cos tam w środku jeszcze
trochę tęskni i pragnie ta druga osobę zobaczyć, dowiedzieć się co u niej
słychać, jak się ma itp.

Ile lat zajęło Wam wyleczenie tych wszystkich "objawów"?

Ja właśnie zaliczyłem siódmy rok od momentu, jak coś zaczęło między nami
"iskrzyć", cztery i pól roku od ostatniego spotkania, 3 i pól roku od
ostatniego kontaktu...
Obserwuj wątek
    • malakas Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 15.12.08, 14:54
      Masz zamiar pobić jakiś rekord?:-)
      A przy okazji, wychodzi na to, że niebycie ze sobą czyni miłość
      znacznie trwalszą.
    • lejdi111 Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 15.12.08, 15:00
      ja się leczę 12 rok
      • dekadencja1 Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 15.12.08, 15:05
        lejdi111 napisała:

        > ja się leczę 12 rok
        o bosz! Jestes pewna, ze to nie jest jakas chroniczna choroba?
        • lejdi111 Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 15.12.08, 15:07
          dekadencja1 napisała:
          > o bosz! Jestes pewna, ze to nie jest jakas chroniczna choroba?

          Wciąż grzebie w wspomnieniach
    • mariaeva Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 15.12.08, 15:04
      nie ma chyba recepty na to ile trwa "leczenie" z milosci
      nie ma jednego sposobu
      zreszta jesli sie kochalo kogos prawdziwie to trudno zapomniec
      nie myslec
      zaczac od nowa
    • nie_do_pary Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 15.12.08, 15:11
      U mnie to były 3 lata.
      Po tym czasie, któregoś dnia zdałam sobie sprawę, że nie budzę się
      już i nie zasypiam myśląc o nim, że samo jego wspomnienie nie
      wyciska mi łez z oku i że mimo, że mimo że był i będzie najbliższym
      mi mężczyzną to jestem już gotowa ruszyć z życiem dalej.
      Poczułam wtedy straszną ulgę...
    • psychoguru Nie tak długo 15.12.08, 15:18

      Powyzej 6 miesiecy, powiedzmy maksymalnie do
      roku, mamy do czynienia z nieprawidlowym
      nastrojeniem systemu planowania aktywnosci
      zyciowej w mozgu. Moga byc tego rozne
      przyczyny i nie da sie ogolnie odpowiedziec
      dlaczego i jak z tego wyjsc. Wskazana jest
      wtedy terapia, czasem psychiatra tez nie
      zaszkodzi. Warto sie tym zajac od tej strony
      zeby nie tracic zycia na martwa przeszlosc.
      Ekonomia czasu jest nieubalagana: co dzien
      blizej do konca wiec kazdy nowy dzien
      powinien byc rozkoszna przyjemnoscia a nie
      ponurym babraniem sie w dniach ktore nie
      wroca.
    • shangri.la Re: Z miłości się nie leczy...:) 15.12.08, 16:22
      Ona jest, albo jej nie ma , jak pisał ks. Twardowski:)

      A do autora; nie da się już nic zrobić w Waszej sprawie?
      Pytam, bo był tu kiedyś na forum przypadek sześcioletniej rozpaczy po porzuceniu
      kobiety. Dziś są już razem od kilku miesięcy:)
      • leda16 Re: Z miłości się nie leczy...:) 16.12.08, 18:33
        shangri.la napisała:

        > był tu kiedyś na forum przypadek sześcioletniej rozpaczy po porzuceni
        > u
        > kobiety. Dziś są już razem od kilku miesięcy:)


        Oooo piesbaskerville'ów wrócił??? Jak to miło znowu mieć utrzymanka :)))).
    • moon_witch Moze rzuc sygnal 15.12.08, 18:44
      tak jak pisała Shan, róznie może być. Skąd wiesz,że on nie mysli o
      tobie? A może coś na nowo zaiskrzy.

      Jeżeli to beznadziejny przypadek, to nie marnuj zycia szkoda
      każdego dnia. A jeżeli juz to myśl o nim pozytywnie.
    • sirap00 Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 15.12.08, 20:35
      psychoguru wskazuje terapie w kazdym przypaku :) interesting ;)
      w kazdym razie to moze potrwac, niestety nawet i kilka lat. u mnie tak juz sobie trwa od 6 m-cy.sa lepsze i gorsze dni, mialam jakies tam randki, spotykalam sie z kims przez miesiac, ale "tamto" nie pozwala mi na cos powazniejszego :) cudownie!
    • paranormalny Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 16.12.08, 17:22
      32 lata:(
      • sirap00 Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 18.12.08, 12:58
        no i co nas straszysz!? ;)
    • 21.gazeta.pl Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 18.12.08, 14:32
      Podobno to trwa 2-3 lata, potem już tak nie boli.Pewnie, że nie da
      się całkowicie zapomnieć, przecież nie cierpisz na amnezję, ale
      musisz przestać rozpamiętywać ten związek.Nie zastanawiaj się wciąż,
      co u niej słychać i jak się ma, nie oglądaj się wciąż za siebie, bo
      w ten sposób nigdy Ci się nie uda od tej miłości uwolnić. A czas już
      na nową miłość.
    • wrozka6 Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 18.12.08, 15:37
      To chyba subiektywne uczucie. każdy inaczej przeżywa swoje "wielkie miłości" i
      inaczej leczy rany. Jedno jest pewne - nie warto ich rozdrapywać, lepiej skupić
      sie na przyszłości.
    • jak_dlugo_jeszcze Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 22.01.09, 10:15
      Wczoraj usunalem swoje konto z Naszej Klasy.
      Moglem dzieki niemu przynajmniej zobaczyc, czy Ona zyje i czy Jej zycie w miare
      normalnie sie toczy. Widzialem zdjecia Jej dzieci, rodziny itp.
      W Swieta dostalem zyczenia. To bylo bardzo mile ale musialem odpowiedziec w
      sposob, ktory zarowno Jej mezowi jak i mojej partnerce dalby do zrozumienia, ze
      nie probujemy odnowic kontaktow.
      Boje sie, ze poczula sie urazona. Mimo tego, dostalem nowa wiadomosc, ktora
      sugerowala, ze w zasadzie z Jej strony nie byloby problemu z odnowieniem kontaktow.
      Mimo wszystko boje sie tego, nie chce, zeby zniszczylo to Jej, lub moj zwiazek.
      Boi sie tego tez moja partnerka, z ktora w tej sprawie jestem szczery.
      Dlatego ucieklem... Mam tylko nadzieje, ze Ona to zrozumie. Ze kontaktowanie sie
      ze soba stanowi ryzyko dla nas obojga i dla naszego "normalnego" zycia.
      Moze kiedys, jak nasze zycie sie zmieni, jak Ona odchowa swoje dzieci a mi
      rozleci sie kolejny zwiazek, moze wtedy sie odnajdziemy.
      A moze bedzie wtedy za pozno...
      • 0wsik Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 31.03.09, 00:29
        noooooooo a milosc im trudniejsze napotyka przeszkody,tym goretrze
        uczucie.ciekawe jakbyscie zadnych przeszkod nie mieli czy tez taka
        tesknota i milosc by w tobie plonela.chyba nie.Im mniej mamy tym
        wiecej chcemy
    • mondrian4 Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 22.01.09, 10:42
      > Jak długo zajęło Wam całkowite wyleczenie się z beznadziejnej, nieszczęśliwej
      > miłości?

      To nie żadne leczenie. To strata czasu po prostu. benadziejna miłość nie jest
      żadną miłością tylko uzaleznieniem i feedbackiem własnych kompleksów
      A serio to można tak do końca życia albo do usr... śmierci. Pytanie tylko czy
      warto się tak pogrążać i marnowac czas. osobiście też to przepracowałem i uważam
      dziś że nie warto marnować czasu i własnego zdrowia na rozpamietywanie rzeczy
      które już nie mają sensu a sa tylko historią.
      pomyśl sobie.,.. Czy łamanie się, życie przeszłoscią i ciągłe narzekanie pomoże
      Ci w czymś? No nie pomoże więc daj sobie z tym spokój.
      A po co ty kolego chcesz jeszcze sie spotykac z tą osobą, czy wiedziec co u niej
      słychać? Żeby pogrążać się tak przez następne 3 lata? proces dobrze znany i
      gruntownie przerobiony. I skazany na porażkę. Zacznij żyć teraźniejszoscią a nie
      przeszłoscią. uwierz netowemu koledze który to przerobił dosc dawno i dłużej niż
      ty - nie warto.
      • lilaa Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 22.01.09, 13:09
        w 100% zgadzam sie z twoja odpowiedzia.

        Jesli tak dlugo masz problem moze warto poszukac jednak profesjonalnej pomocy?
        szkoda tracic czas na cos co bylo...
        • mondrian4 Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 22.01.09, 13:32
          > w 100% zgadzam sie z twoja odpowiedzia.
          >
          > Jesli tak dlugo masz problem moze warto poszukac jednak profesjonalnej pomocy?
          > szkoda tracic czas na cos co bylo...

          Kto ? ja mam szukac pomocy? Już to dawno za mną. Niestety ja miałem dużo
          bardziej trudna sytuację niż autor który nomen omen (sic) jest chyba z kimś już
          a jeszcze sobie zawraca głowę jakimś związkiem sprzed 3 lat. jak sobie pomyślę
          jak wyglądała moja sytuacja 10 lat temu i porównam to z tym co ten chłopak
          wypisuje... Chciałbym żeby tamte problemy wyglądały tylko tak.
          Po prostu trzeba sobie w końcu wbić do łba ze kazdy ma prędzej czy później
          problemy z partnerami i wyciagac z tego wnioski a nie robić sobie w głowie
          sieczkę jakimiś romantycznymi historiami o tej jednej jedynej. jak ktoś się
          łamie tym że dziewczyna zostawiła to co będzie jak przyjdą poważniejsze
          problemy? Też będzie myslał wiecznie jak to kiedyś fajnie było? Dokładnie mnie
          coś takiego spotkało i doszły do tego jeszcze kłopoty ze zdrowiem i generalnie
          rozsypało się wszystko. No ale cóż...trzeba iść do przodu albo tkwić w miejscu
          tudziez zrobić coś głupiego.
          Po prostu takie użalanie się nad sobą nic nie da i trzeba przyjać do wiadomości
          ze życie nie składa się tylko z samych sukcesów - zwykle jest tak że sklada się
          ze zdarzeń mocno nieprzyjemnych i traumatycznych. prędzej czy później i jeśli
          kto nimi nie potrafi sobie poradzić to cóż... będzie musiał sie tego nauczyć po
          prostu.
          Czasem jest tak ze kończy się życie takie jakie byśmy chcieli a zaczynamy takie
          jakie za nas wymyślił ktoś na górze (jeśli ktoś w to wierzy) i nie warto sie z
          tym szarpać bo do niczego to nie doprowadzi.
          • lilaa Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 22.01.09, 15:57
            Pierwsza czesc mojeje odpowiedziz byla do ciebie, druga do autora watku:))

            A komentujac twoja wypowiedz, to zgadzam sie, ale sa ludzie i byc moze to autor,
            ktorzy lubia /swiadomie badz nie/ pielegnowac w sobie swoje porazki, uczucia
            wobec innych przez wiele lat... Ty jestes juz na innym etapie, zamknales tamta
            histroie a autor pielegnuje w sobie przeszlosc.
            Sa i tacy ludzie i nie krytykuje, ale zycie mija...
    • halev Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 22.01.09, 12:20
      Ktoś kiedyś powiedział:
      "Najlepszym lekarstwem na zawód miłosny jest...
      ... kolejny zawód miłosny." ;-)
      • shangri.la Re: Ten ktoś był bardzo cyniczny...... 22.01.09, 13:16
        .....i bardzo nieszczęśliwy, albo bardzo głupi.
    • midori_beauty Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 22.01.09, 21:29
      13 lat od poznania, 6 od rozstania. Ból jest już uciszony, ale nie
      umiem być z nikim innym. Rozwalam wszystkie związki. Nie można iść
      do przodu kiedy stale oglądamy się za siebie.
    • lejdi111 Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 23.01.09, 18:07
      stara miłośc nie rdzewieje ale rozbitego dzbana nie warto sklejać gdyż i tak
      pozostaną rysy i pęknięcia
    • gapuchna Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 23.01.09, 21:39
      Minął rok i 3 miesiące. jest duuuużo spokojniej. O niebo łatwiej. ale też jest
      blokada na inne spotkania. owszem, to miłe, wypić kawę, porozmawiać, ale chyba
      nie udałoby mi się coś więcej. Chyba muszę jeszcze odczekać? W kazdym razie nie
      ciągnie mnie do nikogo. Jakieś takie uczuciowe wypalenie. Pustka.
    • cara.mordsith Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 23.01.09, 21:45
      Leczę się z owej nieszczesliwej miłości... bardziej pasuje tu określenie "toksyczna miłość" od roku prawie... Jestem w związku, zadwałoby się, szczesliwym, ale... no właśnie, jest owo "ale", którego bliżej wyjaśnić nie potrafię.
      • adreswstopcepostu Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 25.01.09, 18:50
        Budze sie o 2:35. I wiem, ze stalo sie cos strasznego. Biore procha.
        Zasypiam. I tak co noc. Na razie od pol roku.
        Najpierw nie chce sie zyc. A potem jest gorzej...
        Dlatego tu zajzalem.
        Paddy
        • shangri.la Re: Prochy są na sen, a nie na miłość.... 25.01.09, 18:54
          pl.youtube.com/watch?v=2vabiSEGs6s
          • adreswstopcepostu Re: Prochy są na sen, a nie na miłość.... 25.01.09, 19:09
            Z ta mysla sa brane...
            pl.youtube.com/watch?v=gnO123B70zgPaddy
            • adreswstopcepostu Re: Prochy są na sen, a nie na miłość.... 25.01.09, 19:17
              Ten link jest lepszy
              pl.youtube.com/watch?v=gnO123B70zg

              Paddy
              • shangri.la Re: Ciekawe...;) 25.01.09, 19:33
                Dla mnie nawet tęsknota i rozpacz są pełne ekspresji, a dla Ciebie smętki takie
                jakieś.....:)
                Jesteś facetem?:)
                • adreswstopcepostu Re: Ciekawe...;) 25.01.09, 19:36
                  Wsluchalas sie w te gitare na koncu? Czysta ekspresja.
                  Paddy
                  • shangri.la Re: Ciekawe...;) 25.01.09, 19:40
                    Przyznam , że nie dotrwałam do solówki...:(
                    Znam tą piosenkę z trójki, ale tam chyba są okrojone.

                    P.S. To nie była przygana:)
                    Chciałam tylko zauważyć , jak bardzo różnimy się tutaj wszyscy w przeżywaniu
                    uczuć i jak różne sposoby znajdujemy dla ich wyrażania:)
                    • adreswstopcepostu Re: Ciekawe...;) 25.01.09, 19:46
                      W trojce zawsze byla w pelnej wersji. Zreszta tylko wtedy ma sens.
                      Oni tam niezle pilnuja sensu.
                      Kazdy inaczej reaguje. Jesli reaguje...
                      Paddy
                      • shangri.la Re: Ciekawe...;) 25.01.09, 19:48
                        Hmmm....więc zapewne wyciszałam;)

                        P.S Jakie prochy bierzesz?
                        • adreswstopcepostu Re: Ciekawe...;) 25.01.09, 19:53
                          Nie robi sie tego muzyce...
                          Prochy na sen...
                          Paddy
                          • shangri.la Re: Ciekawe...;) 25.01.09, 19:54
                            Jest muzyka i są smętki:)
                            Są prochy i prochy.....
                            • obrotowy Zapalmy...;) 25.01.09, 20:08
                              shangri.la napisała:

                              > Są prochy i .....


                              I z szacunku dla nich - zapalmy nad nimi swieczke...
                            • adreswstopcepostu Re: Ciekawe...;) 25.01.09, 20:13
                              Jednak posluchaj tej gitary
                              Paddy
                              • shangri.la Re: Ciekawe...;) 25.01.09, 20:18
                                No dobra, skoro prosisz...:)
                                Ale powiedz mi za to, jakie prochy bierzesz w środku nocy?
                                ;)
                                • adreswstopcepostu Re: Ciekawe...;) 25.01.09, 20:24
                                  Nie zebym az prosil. Ale warto. Z estetycznego punktu widzenia. Poszerza tez
                                  wiedze o ekspresji.
                                  Paddy
                                  • shangri.la Re: Ciekawe...;) 25.01.09, 20:31
                                    Wiedzę o prochach nasennych też trzeba poszerzać, bo nie wszystkie są skuteczne
                                    i nieszkodliwe.
                                    Ale już nie będę drążyć tematu...
                                    • adreswstopcepostu Re: Ciekawe...;) 25.01.09, 20:32
                                      Dzieki za chwile uwagi. Tez pomaga...
                                      Paddy
                                      • shangri.la Re: Ciekawe...;) 25.01.09, 20:34
                                        Pomaga realny kontakt z drugim człowiekiem....idź pogadać z kumplem, nawet o
                                        niczym......net to tylko substytut kontaktu, złudzenie uwagi i sympatii, gra
                                        pozorów....przystań samotnych.
                                    • my_dying_bride Re: Ciekawe...;) 25.01.09, 20:39
                                      a nie lepsze srodki naturalne np ziola przed snem,
                                      cieple mleko, kapiel,masaz, dobra ksiazka?
                                      prochy- to chyba juz w ostatecznosci...
                                      • shangri.la Re: Ciekawe...;) 25.01.09, 20:41
                                        Trauma, depresja, nerwica ...to jest ostateczność.
                                • obrotowy Re: Ciekawe...;) 25.01.09, 20:25
                                  shangri.la napisała:
                                  > Ale powiedz mi za to, jakie prochy bierzesz w środku nocy?
                                  > ;)

                                  Sadzac po sile ekspresji - to chyba Extasy ?
                                  • adreswstopcepostu Re: Ciekawe...;) 27.01.09, 14:16
                                    Cuda sie zdarzaja.
                                    Wlasnie sie zdarzyl!!!
                                    Nie macie pojecia, jake to uczucie...
                                    Paddy
    • solaris_38 Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 28.01.09, 01:04
      aby się uleczyć trzeba najpierw odstawić. Czasem to nei obecność jest tym tym co
      tzreba odstawić ale fantazjowanie . To coś jak onanizm nałogowo i nadmiernie
      intensywnie uprawiany aż do granic, destrukcji. Nie ma to NIC wspólnego z
      miłością która jest życiodajna ale z nałogiem. Nie tak łatwo więc sie pozbyć tym
      bardziej ze sądzę ze tego nei chcesz. JAK mógłbyś żyć BEZ ? Musiałbys zacząć żyć
      , kocha NAPRAWDĘ czyli w realu. Porzucić słodkie trujące miazmaty nałogu. Sądzę
      ze z tego nałogu możesz zacząć się leczyć dopiero kiedy zrozumiesz jego istotę
      i pojmiesz jego destrukcyjny wpływ i to ze nie jest miłością .
    • stokrootka40 Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 28.01.09, 12:11
      Nie chcę Cię martwić - minęły już prawie 22 lata, a zawsze, kiedy go spotykam
      serce bije mi szybciej i po każdym spotkaniu "leczę" się przez wiele dni.....
      • adreswstopcepostu Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 30.01.09, 12:09
        Niestety, cuda sie nie zdazaja...
        Paddy
        • shangri.la Re: Owszem, zdarzają się!:) 01.02.09, 09:37
          Czasem niełatwo je zauważyć, bo przywykliśmy nazywać je "szczęśliwym trafem",
          "uśmiechem losu", "fartem życiowym"....
          Pamiętasz przypowieść De Mello o tonącym i łódce?
          Czekając na chóry anielskie i głos z nieba jednoznacznie rozwiewający
          wątpliwości, przechodzimy obok prawdziwych, rzeczywistych cudów w naszym życiu,
          zbywając je cynicznym uśmiechem i machnięciem ręki.
          Uwierz w swoją dobrą gwiazdę i pamiętaj....Ty sam możesz wykreować mnóstwo cudów
          w swoim życiu, czego serdecznie Ci życzę!
          • lejdilejdi Re: Owszem, zdarzają się!:) 29.03.09, 21:40
            Zgadzam się z solaris.

            Jeśli chcesz się wyleczyć to trzeba podjąć taką decyzję i
            rzeczywiście w tym kierunku zmierzać.
            Czas i bierność nie załatwi sprawy, jedynie przyzwyczai do trwania w
            tym stanie, co spowoduje że nie będzie aż tak bolesny. W końcu można
            przywyknąć do tęsknoty itd tylko czy tego oczekujesz od życia?
            Często zdarza się że wyleczenie następuje przy poznaniu nowej osoby,
            jednak nieprzepracowny problem grozi powtórką starych schematów.
            Przykładowe działania to przede wszystkim praca nad własną
            wartością, fachowa lektura, pomoc terapeuty itd...
    • kolejar Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 31.03.09, 03:18
      jak_dlugo_jeszcze napisał:
      > Jak długo zajęło Wam całkowite wyleczenie się z beznadziejnej, nieszczęśliwej
      miłości?
      > Nawet jeśli nie ma juz takich uczuć, jak były kiedyś, jeśli można w miarę
      spokojnie o tym myśleć, bez bólu ani nerwów, ciągle cos tam w środku jeszcze
      trochę tęskni i pragnie ta druga osobę zobaczyć, dowiedzieć się co u niej
      słychać, jak się ma itp.

      U mnie kiedyś... wstyd się przyznać... jakoś 8-9 lat! Ale się wreszcie wyrobiłem
      - teraz to max rok, ale realnie raczej jakoś 6-7 miesięcy. Tak było ostatnio.
      Aha - rada ekspresowa! - NATYCHMIAST znajdź sobie następną Ukochaną. Wtedy efekt
      jest piorunująco szybki. Udało mi się tak raz. Wprawdzie okazało się to być
      tylko chwilowe i niepoważne, ale przez najboleśniejszy okres miałem bardzo
      "udaną" kochankę - po prostu na tyle "ostra jazda" seksualna w zatracenie, że
      nie było czasu na przeżywanie bólu utraconej Miłości. Ta pomoc nie trwała długo
      - Dama po prostu była "losowo" niewyżyta (podobna sytuacja!) i tylko o to jej
      chodziło, ale wzajemnie sobie tak banalnie pomogliśmy w najgorszym czasie.
      Wkrótce znów Ktoś się pojawił... NIE TOPIĆ SIĘ w rozpaczy - to bez sensu!
      Jednak ta druga część NIGDY nie przechodzi. Miłość, jeśli była prawdziwą
      Miłością, jest nieodwracalna. Będziesz już do końca życia kochał, myślał o tej
      osobie, ale już bez pragnień, żalu, ZERO bólu, a odwrotnie - taka dobra troska,
      odprężenie, wręcz relaks... Nie walcz z tym - to bez szans, tylko
      samooszukiwanie, że zapomnisz. Tylko zmiana nastawienia do przeżyć - NIE ucieczka!
      • gadagad Re: Jak długo się leczy z nieszcześliwej miłości? 31.03.09, 07:56
        Jest nieuleczalna.Raczej trudno,by ludzie znajdujący się w"romantycznej" fazie
        miłości,sami nie spotykali się,kiedy mogą.Ale gdyby to robili,przedłużyli by
        trwanie takiej emocji w głowie.Z przyczyn wewnętrznych,"romantyczna" miłość ma
        szansę trwać całe życie. Trzeba celowego ćwiczenia,czy zdobycia wiedzy, jak
        pozbyć się z głowy tej "chemii".Czasami wystarcza szczęście,które samo pozwala
        wyprzeć taką emocje.Ale człowiek jest jednocześnie,sam od siebie,zamknięty na
        przyjęcie tego szczęścia.Sama lubi -nie przejść-.Trzeba się bardzo świadomie
        postarać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka