bestyjaa
27.01.09, 21:54
:/
Pisalam juz w innym wątku, ale nieskładnie i postanowiłam to przedstawić jeszcze raz na spokojnie..
W pewnej grupce moich znajomych panuje taka sytuacja: podoba mi się ktoś, kto nie jest mną zainteresowany, z kolei ja podobam się komuś innemu, kim ja nie jestem zainteresowana. Doszłam do wniosku, że potrzebuję ochłonąć, na chwilę się odsunąć od tego towarzystwa, by popierwsze - zapomnieć o swoim feralnym uczuciu i dodatkowo- by nie robić ciągle nadziei temu drugiemu. Poinformoałam znajomych, ze potrzebuję paru chwil tylko dla siebie. i OK- tylko ze mam straszne wyrzuty sumienia z powodu tego goscia, któremu się podobam :( Że łamię mu serce i zostawiam go z tym samego (to naprawdę fajny wrażliwy człowiek, dobry kolega). On chyba strasznie to przezywa. Smuci go ze nie ma ze mną kontaktu, jeszcze pytał czy to z jego winy, czy moze mnie czymś uraził.. no delikatny gość jednym słowem. Wytłumaczyłam mu jeszcze na koniec, ze nie (ale tez nie tłumaczyłam się z mojego uczucia do kogos, bo to dla mnie zbyt osobiste).
Mam wrazenie, ze będzie chciał na mnie "czekać" :(
Nie rozmawialiśmy wprost o jego uczuciu, bo też mi go wprost nie wyznał, lecz ciągle mnie gdzieś próbuje zaprosić, a to na kawę, a to na ciacho, a to na spacer, chciał się ze mną wkręcać na imprezy jako ze niby przyszliśmy "razem" itp.Był zazdrosny o moje spotkania z kumplami i zawsze chciał się na nie wkręcać "ze mną".
Zwykle odmawiałam i utrzymywałam znajomość na stopie koleżenskiej, nigdy-"sam na sam" i nigdy akcji typu "pójdziemy gdzieś razem".
Gdyby mi wprost powiedział, to ja bym mu wprost odpowiedziala, ale tak to przecież sama nie mogłam zacząć mu tłumaczyć, ze nie będziemy razem, póki nie zapytał...
No , rozpisałam się, ale moja prośba- wytłumaczcie jakoś mojej oślej głowie, jak tu nie mieć poczucia winy w tej sytuacji:/ Bo mnie ono dręczy a w połaczeniu z moim własnym uczuciowym zawodem tworzy mega doła.
Shangri, ty dajesz bardzo fajne rady, może pomozesz...