smile_when_you_can
14.02.09, 01:23
Niecaly miesiac temu poznalam mezczyzne ktory mi sie spodobam. Na
poczatku pisalismy mnostwo emaili i smsow do siebie, pozniej
zaczelismy sie spotykac,nie jakos regularnie, widzielismy sie moze
piec razy do chwili obecnej. Znajomosc rozwijala sie dobrze, ja
jestem kobieta ktora potrzebuje czasu by kogos poznac i byc poznana,
i tu wlasnie jest problem, ze on mi go nie daje! Polubilam go ale
nie jestem pewna jego i jego zamiarow. Po drugim spotkaniu smski
ktore zawsze byly mile i przyjacielskie, przerodzily sie takie z
podtekstem (oczywiscie z jego strony), nie mowie ze jest to cos
zlego ale cos co mnie szczerze powiem odpycha troche. Nasza
znajomosc jest luzna, ja wyznaje zasade glebszego poznania sie by
doszlo do czegokolwiek a wyczuwam on odwrotnie. Jednak gdy mu o tym
powiedzialam on oznajmil ze ja go zle odbieram i mu nie chodzi o
lozko! Mowi ze gdyby tak bylo to juz dawno by mnie olal! Z drugiej
strony wczoraj walnal wielkiego focha gdyz proponowal mi bym do
niego przyjechala a ja odmowilam bo nie czulam sie najlepiej.
Napisal mi ze mam sie nad wszystkim zastanowic bo on nie chce
pakowac sie w cos gdy nie moze sie spotykac z druga strona, a przez
komputer to sie na pewno nie poznamy (chodzilo o rozmowy przez
komunikator) Nie mam pojecia co o tym wszystkim myslec? dzis zas
napisal mi ze mozemy spotykac sie na takiej zasadzie jak dotychczas
tylko ze jako znajomi i najwyzej zobaczymy co z tego bedzie a za
chwile zapraszal na drinka. Nie wiem czy dac temu szanse czy dac
sobie spokoj,dac szanse sercu czy posluchac rozsadku?