Dodaj do ulubionych

Notes dypomatyczny - z korytarzy MSZ-u

27.09.05, 01:48
W MSZ przechyliły się nastroje. Jeszcze parę tygodni temu sądzono, że resort
weźmie PO, teraz jakoś częściej mówi się, że jednak PiS.
No to nam zabłyśnie gwiazda Jerzego Marka Nowakowskiego.
Myliłby się jednak ten, kto postawiłby tezę, że w MSZ ludzie boją się wpaść
pod "nieobliczalne" PiS, i woleliby "obliczalnego" szefa z PO.
Bo jedni i drudzy wyglądają na nieobliczalnych.
Na przykład Donald Tusk w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" mówił, że, jednym
z ważniejszych problemów jest fakt, że w MSZ pracuje za dużo ludzi mających
związki ze służbami specjalnymi.
No i że trzeba coś z tym zrobić.
Donaldzie Tusku, czyżbyście nawoływali do lustracji w MSZ?
Nie lepsze pojęcie o dyplomacji ma też Jan Rokita, który jeździ do Wielkiej
Brytanii uczyć się angielskiego na koszt Anglików.
Fajnie potem sobie opowiadać: uczyliśmy polskiego premiera mówić po angielsku...
Przy tej okazji w MSZ komentowana jest sierpniowa wizyta Rokity w Stanach
Zjednoczonych.
Trochę o tym pisały gazety, sporo jest informacji w Internecie, no i w tzw.
kanałach dyplomatycznych. No cóż, taka wizyta poważnemu politykowi nie przystoi...
Rokitę nie wiadomo kto zaprosił, spotykał się gdzieś po polonijnych klubach i
przyjął go bodajże jeden senator.
W trakcie wizyty dojechała Hanna Gronkiewicz--Waltz, więc wymyślono, że duet
Rokita-Gronkiewicz-Waltz będzie zbierał pieniądze na PO w amerykańskim stylu.
Czyli organizując uroczyste bankiety, na które goście wykupują bilety.
Planowano urządzić taki bankiet w hotelu Ritz, cenę biletu ustalono na - N
100 dol., ale Polonia imprezę zlekceważyła.
Biletów sprzedano osiem sztuk, więc spotkanie przeniesiono do innego, małego
hotelu, do sali na 30 osób.
O sukcesie wizyty może chyba jedynie mówić pani Agnieszka Magdziak-Miszewska,
nasza konsul w Nowym Jorku.
Całe MSZ już trąbi, że Rokita obiecał jej posadę ambasadora RP w Moskwie.
Ciekawe, co na to prezydent Putin...
Magdziak-Miszewska pracowała już w naszej ambasadzie w Moskwie za czasów
Stanisława Cioska.
Była tam solidarnościowym przyczółkiem. Z Krakowa.
Tygodnik "NIE" szeroko opisywał wówczas, jak podczas jednej z nocnych imprez
wyrzucono z mieszkania pani Magdziak-Miszewskiej przez okno popiersie Lenina.
Nie spadło na bruk, tylko na parkujący samochód.
A co będzie wyrzucać przez okna, gdy zostanie panią ambasador?
Za to coraz mniejsze szansę daje się temu, że nowym ministrem spraw
zagranicznych zostanie Jacek Saryusz-Wolski.
Dobrze poinformowani zapewniają, że to nie wchodzi w rachubę z prostego powodu
- Saryusz-Wolski jest wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego. A gdyby
wybrał posadę ministra, musiałby z tej funkcji zrezygnować, ba, zrzec się
mandatu euro-parlamentarzysty.
Rzecz ma nie tylko wymiar polityczny, lecz także materialny - jako
wiceprzewodniczący PE Saryusz-Wolski zarabia 20 tys. euro.
Jako minister zarabiałby 13 tys. zł.
No i praca to bardziej stresująca.
Chyba więc nie dziwimy się, że nie ciągnie go do kraju?
Attache
***
Zapewniam ,że to autentyk z samiutkiego polskiego MSZ-u!
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka