Dodaj do ulubionych

dziwny mąż...

06.04.09, 22:05
Przyjaciółka jest od kilku lat w głębokiej depresji, dość dzielnie sobie
radzi, skończyła studia, podjęła pracę, wyszła za mąż, jest w trakcie
psychoterapii.
Pięć minut przed pierwszą hospitalizacją rozstała się z chłopakiem, ale
wszyscy uznali, że był to przejaw jej szaleństwa, wrócili do siebie, wzięli
ślub, razem są od czternastu lat, mieszkają razem od siedmiu.
Dziewczyna jest słaba. Jest dzielna, walczy z chorobą, leczy się (pierwszy raz
widzę prawdziwą, kliniczną depresją i jakoś koszmarnie to wygląda), dba o
siebie, dba o dom, męża i psa, pracuje, mimo stanów lękowych nie opuszcza się
w pracy - natomiast nie ma w niej radości, życia, wigoru, energii - apatii
również nie. Depresyjny smutek w niej jest.
Mąż natomiast, czemu trudno się dziwić, jest zmęczony smętną, pozbawioną
radości życia żoną, która wszystko robi na siłę i z rozsądku, nic z własnej chęci.
Poznał więc, czemu również trudno się dziwić, panią miłą, tryskającą energią i
humorem, pogodną i wesołą jako ten szczygiełek. Znajomość utrzymana jest na
etapie wzajemnej, nieskonsumowanej sympatii.
I tak szczerze i uczciwie poinformował żonę, że się martwi o małżeństwo. Bo
żona w depresji - wyznał z troską - nuży go i męczy, oraz ma obawę, że
znajomość z panią przerodzi się w coś więcej. Mąż ma taką obawę, o czym
szczerze i uczciwie żonę informuje. W duchu troski o małżeństwo.
Po co on jej coś takiego mówi, Waszym zdaniem? Będę wdzięczna za opinie.
Obserwuj wątek
    • zlotyswit Re: dziwny mąż... 06.04.09, 22:16
      Przecież wiedział w co się pakuje, toż to szczyt chamstwa zwalać teraz winę na
      chorobę kobiety, skoro była ona wcześniej mu znana.
      Na pochyłe drzewo... dlatego jej mówi, drań.
      • myszyna Re: dziwny mąż... 06.04.09, 22:22
        A czy zechciał byś wyprorokować, co ów drań może uczynić dalej? Bo że skonsumuje
        pogodną panią, to ja raczej jestem pewna. I tak tej żonie nadal będzie szczerze
        i uczciwie o tym wszystkim w duchu troski mówił, sądzisz?

        Wiem, że proszę o profetyzm ;)
        • zlotyswit Re: dziwny mąż... 06.04.09, 22:27
          To zależy od Pani, jeśli go nie pogoniła i jest już zniszczona przez chorobę
          może się nie zbuntować i przyjąć to jako kolejny cios od życia. Co zrobi Pan w
          takim wypadku to zależy od tego czy u darmowej gosposi będzie mu wygodniej i czy
          jego kochanka nie będzie chciała więcej. A co do Pani to może pewnego dnia czara
          goryczy się przeleje i wybuchnie gniewem który położy kres temu/jego
          sprzeniewierzeniu.
          • zlotyswit Re: dziwny mąż... 06.04.09, 22:30
            "Poznał więc, czemu również trudno się dziwić, panią miłą, tryskającą energią i
            humorem, pogodną i wesołą jako ten szczygiełek. "

            Czy mówisz tutaj o sobie?
            • myszyna Re: dziwny mąż... 06.04.09, 22:37
              A nie, jednak nie o sobie :D

              Gdybym o sobie, to bym musiała napisać, przyznaj, jak Ten Wspaniały Mężczyzna
              życie ma rujnowane przez psychiczną żonę, i czy powinnam Go przed tym toksycznym
              małżeństwem obronić, biedaka.
              • agawa-10 Re: dziwny mąż... 06.04.09, 22:44
                A może rozstanie wszystkim wyjdzie na dobre. Może ta depresja, bo jest z
                nieodpowiednią osobą? Trudno oceniać, ale taka mi się myśl nasuwa.

                Mimo wszystko ten mąż nie jawi mi się tu jako bardzo negatywna postać. Stara się
                być na swój sposób uczciwy, komunikuje swoje obawy. Że rani to oczywiste. Ale za
                mało konkretów, żeby wyciągać jakieś wnioski.
                • zlotyswit Re: dziwny mąż... 06.04.09, 22:51
                  Uczciwy byłby gdyby nie okłamywał siebie i jej przed ślubem że jej stan nie jest
                  dla niego przeszkodą, ten pan i kochanka nie jawi się źle ponieważ autorka wątku
                  przedstawiła sytuację i bohaterów w dość dziwnych brawach.
                  • myszyna Re: dziwny mąż... 06.04.09, 23:00
                    Bo mało co wydaje mi się biało-czarne...
                  • agawa-10 Re: dziwny mąż... 06.04.09, 23:02
                    myślę, że miał wtedy szczere intencje, życie zmienia..
                    smutne


                    zlotyswit napisał:

                    > Uczciwy byłby gdyby nie okłamywał siebie i jej przed ślubem że jej stan nie jes
                    > t
                    > dla niego przeszkodą, ten pan i kochanka nie jawi się źle ponieważ autorka wątk
                    > u
                    > przedstawiła sytuację i bohaterów w dość dziwnych brawach.
                • myszyna Re: dziwny mąż... 06.04.09, 22:58
                  Mąż nie jest postacią negatywną, jest postacią zmęczoną siedmioma latami
                  małżeństwa z depresyjną żoną.
                  Małżeństwo nie jest też przyczyną depresji, depresja jest w wypadku tej kobiety
                  endogenna.
                  Dla mojej przyjaciółki rozwód byłby końcem świata, ona to wie, jej mąż to wie.
                  Sądzę, że dla nikogo nie jest to przyjemna wiedza, bo "i nie opuszczę cię aż do
                  śmierci" w takim kontekście trochę przypomina wyrok, a nie obietnicę ;)
                  Z drugiej zaś strony, po tej szczerej do bólu rozmowie dziewczyna zaczęła
                  chodzić po ścianach zarówno ze strachu przed tym, że mąż ją rzuci, jak i z
                  poczucia winy, że ma depresję, przez co mężowi z nią źle. Romans przecierpi -
                  jest w takim stanie, że nie ma wyjścia i nie ma jak stawiać warunków.
                  Tylko po co temu mężowi taka szczerość do bólu?
                  • agawa-10 Re: dziwny mąż... 07.04.09, 02:13
                    A może wcale nie byłby końcem świata, tylko tak to widzi teraz. Utrzymywanie
                    raniącej relacji daje nieraz więcej cierpienia niż samodzielność i życie w
                    pojedynkę. To zrozumiałe, że jej świat się załamuje. Ale nie powinna tracić
                    nadziei. I wiary w siebie. Ty jako przyjaciółka masz w tym swoją rolę. Możesz ją
                    wspierać i budzić w niej tę nadzieję.

                    Generalnie sprawa nie wydaje się być przesądzona. Z tego, co mówisz, jest tylko
                    znajomość platoniczna. Ludzie przechodzą różne kryzysy i wychodzą z nich
                    zwycięsko. A facetowi nie ma się co dziwić. Nie jest nadczłowiekiem. Mam
                    wrażenie, że sprawdzał się do tej pory jako opiekuńczy i kochający mąż, czy tak?

                    myszyna napisała:

                    > Mąż nie jest postacią negatywną, jest postacią zmęczoną siedmioma latami
                    > małżeństwa z depresyjną żoną.
                    > Małżeństwo nie jest też przyczyną depresji, depresja jest w wypadku tej kobiety
                    > endogenna.
                    > Dla mojej przyjaciółki rozwód byłby końcem świata, ona to wie, jej mąż to wie.
                    > Sądzę, że dla nikogo nie jest to przyjemna wiedza, bo "i nie opuszczę cię aż do
                    > śmierci" w takim kontekście trochę przypomina wyrok, a nie obietnicę ;)
                    > Z drugiej zaś strony, po tej szczerej do bólu rozmowie dziewczyna zaczęła
                    > chodzić po ścianach zarówno ze strachu przed tym, że mąż ją rzuci, jak i z
                    > poczucia winy, że ma depresję, przez co mężowi z nią źle. Romans przecierpi -
                    > jest w takim stanie, że nie ma wyjścia i nie ma jak stawiać warunków.
                    > Tylko po co temu mężowi taka szczerość do bólu?
                    >
                  • paco_lopez Re: dziwny mąż... 07.04.09, 10:30
                    ale beznadziejna historia. ten początek jest dziwny. wszyscy
                    (cholera wie kto) mysleli ze ona od niego odeszła w szaleństwie. czy
                    mam rozumiec,ze wszyscy tez byli za tym zeby oni sie zeszli. a co
                    wszyscy teraz mysla o tym, ze chłop nie wytzrynuje. jak nie maja
                    dzieci to powinien odejśc, bo z kimkolwiek w wiecznym smutku zyc
                    sie nie da.
        • leda16 Re: dziwny mąż... 08.04.09, 08:53
          A czy zechciał byś wyprorokować, co ów drań może uczynić dalej?

          Drań?! Dlatego, że na nią ceduje decyzję o ich przyszłości, oczekuje, że sama wniesie o unieważnienie ich małżeństwa? Wszak była już chora i wiedziała o tym przed ślubem, wyszła za niego pod presją znajomych, wisi mu jak kamień młyński u szyi. Jakiś cwaniaczek w ogóle by się nie żenił lub po uzyskaniu diagnozy choroby afektywnej - definitywnie pognał na salę rozwodową. Jeszcze inny bez skrupułów obrabiałby dwie panie na raz, obie okłamując. Ten chce zakończyć związek z klasą, żyć bez lęku,że zdrada się wyda wcześniej czy później. Może źle odczytuję Twoją postawę myszyna, ale odnoszę wrażenie, że oczekujesz zerwania z atrakcyjną panią, zrobienia chorej psychicznie żonie dziecka i zapadnięcia się po uszy w kieracie domowym nad nią i dzieckiem. Z uwagi na fakt, iż nauka nie wykluczyła obciążeń dziedzicznych w etiologii chorób psychicznych, realizując dla dobra żony taki scenariusz, dopiero okazałby się draniem! Z uwagi na swoją chorobę psychiczną, ta kobieta nie nadaje się przecież ani na żonę ani na matkę. Każdy psychiatra Ci to powie.
    • solaris_38 Re: dziwny mąż... 06.04.09, 22:53
      czuje się winny
      chce uciec

      lecz każda żona w końcu znuży i zmęczy
      każda przestanie podniecać tak bardzo że czuć ze się żyje
      każdej wady jak wielekroć naciskany odcisk udręczą
      i smutna udręczy i ruchliwa

      i odwrotnie tak samo

      rozumiem ludzim którzy chcą się z tego wyzwolić

      a jednak stałe związki też są naszym ludzkim głębokim i ważnym marzeniem
      :)

      i każdy musi swe losy ważyć

      a Ci którym udało się przetrwać długie okresy kryzysów
      czasem odstają w zamian wspólną pogodną starość

      :)








    • ca-ti Re: dziwny mąż... 06.04.09, 22:59
      ...nazywaj rzeczy po imieniu (a zmienią się w okamgnieniu)


      Może wychodzi z tego założenia i liczy na cud?...
      • myszyna Re: dziwny mąż... 06.04.09, 23:01
        A to ładne :D
    • gadagad Re: dziwny mąż... 06.04.09, 23:14
      Wcale nie jest dziwny.Jeżeli nie jest w stanie tego unieść, to zostawaniem z
      żoną tylko będzie ją dobijał swoim rozgoryczeniem ze zmarnowanego życia.Nie
      musiał zdawać sobie sprawy czym jest depresja.To nie jest coś,czym swoją osobą
      można komuś poprawić humor.On ma prawo zrezygnować z "gówna", w które się w
      swojej nieświadomości wpakował.Życie jest tylko jedno.A ona i tak musi się ze
      swoją chorobą poradzić sama,z pomocą ludzi kompetentnych.Wcale istnienie faceta
      u boku nie jest jedyną wartością życia kobiety.A jeśli któraś tak uważa,to sama
      sobie winna.
      • viviene Re: dziwny mąż... 06.04.09, 23:17
        bo chce jej wbić gwozdz do trumny?
        wcale jej tą szczeroscią nie pomoże,wręcz przeciwnie.
        Choc zrozumiałe,ze równiez jest umeczony tą sytuacją.
        Wsparcie rodziny,w tym wypadku osoby najbizszej,męza jest
        nieocenione w leczeniu tego typu choroby, i on,mąz powinien
        o tym wiedzieć,podejrzewam,że wie.
        Informując żone o swoim szczygiełku doprowadza ją tym samym do
        pogłebienia jej stanu.
        Na niego juz nie będzie mogła liczyc,niestety !
        • gadagad Re: dziwny mąż... 06.04.09, 23:38
          Może zrozumie,że ma liczyć na siebie i to jej najbardziej pomoże.
          • myszyna Re: dziwny mąż... 07.04.09, 00:00
            To nie tak. To nie jest kobieta z syndromem wyuczonej bezradności. Dba o męża,
            dba o siebie, nie urządza histerii, w ogóle jest dzielną babą. Ja reaguję
            alergicznie na wszelkiego rodzaju zasłanianie się chorobą, a ona tego naprawdę
            nie robi.
            Nie umiem opisać, czym różni się depresja endogenna od depresji sytuacyjnej, ale
            różnica jest ogromna - i to widać, w determinacji i uporze tej kobiety, w
            wytrwałości w budowaniu sobie życia, w robieniu takich prostych rzeczy, które
            wszyscy ludzie robią bezmyślnie i bez wysiłku - myciu zębów na przykład. Nie
            uwierzyłabym, że mycie zębów może być czynnością wymagającą wysiłku woli - a dla
            niej jest. Podobnie jak pójście do kina i skoncentrowanie się na akcji filmu, a
            nie na własnych myślach.
            Wydaje mi się, że tak samo, jak osoby z dużymi niepełnosprawnościami fizycznymi
            są zależne od wsparcia opieki innych ludzi, tak samo ona jest zależna - nie
            zrozumie, że może liczyć na siebie, bo nie może na siebie liczyć. Jest zależna
            od męża, który wiedział, że żeni się z osobą chorą na depresję endogenną,
            wymagającą psycho- i farmakoterapii, a który teraz mówi jej o szczygiełku. Po co
            jej to mówi?
            • gadagad Re: dziwny mąż... 07.04.09, 00:16
              Ok,jest wspaniałą kobietą.Tym bardziej nie potrzebuje przykuwać do siebie
              faceta,który nie chce z nią być i któremu robi się nie dobrze na jej
              widok.Możliwe że dzięki temu spotka kogoś, kto ją doceni.
            • ca-ti Re: dziwny mąż... 07.04.09, 00:22
              myszyna napisała:

              > Jest zależna
              > od męża, który wiedział, że żeni się z osobą chorą na depresję
              endogenną,
              > wymagającą psycho- i farmakoterapii,




              Wiedział, że jest chora, ale nie wiedział czym to dla niego będzie
              po pięciu, dziesięciu latach...
            • agawa-10 Re: dziwny mąż... 07.04.09, 02:07
              Moim zdaniem mówi jej o tym, bo nie radzi sobie sam z tą sytuacją. Ma poczucie
              winy. Wyznając, że coś się dzieje, część problemu ceduje na swoją partnerkę. Tak
              to widzę.
            • leda16 Re: dziwny mąż... 08.04.09, 09:07
              Jest zależna
              > od męża, który wiedział, że żeni się z osobą chorą na depresję endogenną,
              > wymagającą psycho- i farmakoterapii,

              Ale była to wiedza czysto teoretyczna, książkowa, bardzo odległa od empirii, której dopiero po ślubie doświadczył na co dzień. Choroba chorobą, jednak bezkrytyczna obsesja udawania zdrowej jego kosztem i przysrania mu całego życia, dowodzi skrejnego egoizmu połączonego z pasożytnictwem. Jej motywacja do mycia zębów jest czysto manipulacyjna - zionąc smrodem z ust ten egocentryczny bluszczyk szybciuteńko pozbyłby się swojej podpory.
        • myszyna Re: dziwny mąż... 07.04.09, 22:56
          viviene, bardzo Ci dziękuję
    • anaisanais Re: dziwny mąż... 07.04.09, 10:41
      rozumiem ze goscia to przerasta i nie dziwie sie, ale chyba nie tedy
      droga zeby motywowac zone mowiac jej : hej, jak sie szybko nie
      poprawisz to moze wskocze do lozka z inna
      • agawa-10 Re: dziwny mąż... 07.04.09, 21:25
        tylko czy to jest motywowanie? chyba raczej jakiś akt desperacji i bezsilności
        • myszyna Re: dziwny mąż... 07.04.09, 22:53
          mąż lubi żyć lekko, łatwo i przyjemnie. Depresja mojej przyjaciółki go drażni i
          nuży, nie jest to facet bezsilny ani zdesperowany. Przywatnie uważam go za
          przyzwoitą osobę, bo się ożenił, bo trwa, bo uczciwie uprzedza o przyszłym
          romansie i takie tam, ale też uważam że jego rodzaj przyzwoitości bliższy jest
          konwencji i hipokryzji, niż empatii i wrażliwości. Ot - dobry mąż wiele lat
          tolerujący szaleństwo żony raptem nie może już dłużej i znajduje sobie nową
          d.pę. O czym żonę lojalnie uprzedza, żeby było widać, jaki jest uczciwy i
          honorowy. A panna nie wystawi mu walizek za drzwi, bo nie jest w stanie - o czym
          oboje wiedzą.
          Więc na dobrą sprawę mówi żonie, że sobie weźmie kochankę, a żona niech położy
          uszy po sobie i się nie stawia. Czy nie mógłby wziąć sobie tej kochanki
          dyskretniej i taktowniej? Po co o tym mówi?
          • agawa-10 Re: dziwny mąż... 07.04.09, 23:27
            Dziwne to wszystko, fakt. A może dla niego to jakiś rodzaj kary albo zemsty za
            'stracone' lata?
          • anaisanais Re: dziwny mąż... 08.04.09, 10:48
            a ta depresja zony moze tez jakos jest zwiazana z mezem?
            jak dlugo ona jest w tej depresji, kilka lat? nie znam sie ale to
            dlugo, nie ma poprawy? moze zmienic terapeute?

            "przyzwoitą osobę, bo się ożenił, bo trwa, bo uczciwie uprzedza o
            przyszłym
            > romansie i takie tam, "

            no nie no prosze cie!!! to niech sie moze rozwiedzie, uprzedzac o
            romasiee!!!!!! choc w dzisiejszych czasach to ludzie rozne rzeczy
            sobie robia
          • ca-ti Re: dziwny mąż... 08.04.09, 12:45
            myszyna napisała:

            > mąż lubi żyć lekko, łatwo i przyjemnie.


            To zdrowy objaw. Po co miałby się umartwiać?



            Depresja mojej przyjaciółki go drażni i
            > nuży, nie jest to facet bezsilny ani zdesperowany. Przywatnie
            uważam go za
            > przyzwoitą osobę, bo się ożenił, bo trwa, bo uczciwie uprzedza o
            przyszłym
            > romansie i takie tam, ale też uważam że jego rodzaj przyzwoitości
            bliższy jest
            > konwencji i hipokryzji, niż empatii i wrażliwości. Ot - dobry mąż
            wiele lat
            > tolerujący szaleństwo żony raptem nie może już dłużej i znajduje
            sobie nową
            > d.pę. O czym żonę lojalnie uprzedza, żeby było widać, jaki jest
            uczciwy i
            > honorowy. A panna nie wystawi mu walizek za drzwi, bo nie jest w
            stanie - o czy
            > m
            > oboje wiedzą.



            Jest w stanie umyć sobie zęby, to i z walizkami dałaby radę. Pytanie
            czy chce?


            > Więc na dobrą sprawę mówi żonie, że sobie weźmie kochankę, a żona
            niech położy
            > uszy po sobie i się nie stawia. Czy nie mógłby wziąć sobie tej
            kochanki
            > dyskretniej i taktowniej? Po co o tym mówi?



            Znasz jego motywację dotyczącą tkwienia w tym związku (hipokryzja),
            a pytasz po co mówi o kochance? Jedno jest dla Ciebie takie proste,
            a drugie już nie? Byłabym ostrożniejsza w formułowaniu osądów lub...
            konsekwentna.

    • croyance Re: dziwny mąż... 08.04.09, 13:06
      Facet jest IMHO zmeczony, nie ma sil, powiedzial o tej kobiecie
      zonie w ostatnim odruchu nadziei, ze moze cos sie zmieni. Jesli
      mowi 'zobacz, Zosia jest taka wesola, radosna', to tak naprawde
      mowi 'chcialbym, zebys ty taka byla, zebym nie musial sie ciagle o
      ciebie martwic, zebysmy czasem porozmawiali o moich problemach,
      zebym nie musial byc ze wszystkim sam, dlaczego nie jestes taka, jak
      ona?' - jest w tym IMHO wielki smutek i rozczarowanie, szkoda mi
      faceta. Wiem, ze to nie wina zony, ze choruje, ale dla malzonkow to
      jednak wielkie obciazenie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka