lenka30
01.12.03, 19:10
Od 8 lat pracuję w bardzo skostniałej i schirachizowanej instytucji. Jestem
dobra w tym co robie, to moja prawdziwa pasja, osiągnęłam tu bardzo dużo.
Jest jednak ale i to nie takie małe.
Mój szef jest człowiekiem, mna którego przykładzie można by było robić
szkolenia dotyczące mobbingu. Jest chamski, stawia ogromne wymagania,
ograniczając maksymalnie kompetencje, widzi tylko siebie i swoje korzyści.
Rotacja w zespole jest bardzo duża. Znam już trzy osoby, które zwolniły sie z
pracy z powodu różnego rodzaju problemów psychicznych i wylądowały na terapii.
Dotąd myślałam, że ja jestem mądrzejsza, umiem się wyciszyć, jakoś zacisnę
zęby i jakoś to będzie. Niestety widzę u siebie od dłuższego czasu objawy
przewlekłego stresu i powoli zaczynam popadać w depresję.
Jest ze mną na tyle źle, że jestem bliska odejścia z pracy, co jest tym
bardziej dla mnie bolesne, bo zainwestowałam w nią na prawdę dużo, a będzie
się to wiązać prawdopodobnie z wykonywaniem innego zawodu lub też z
przeprowadzką do innego miasta, co nie jest realne, ze względu na rodzinę
przyjaciół itp.
W końcu pytanie: czy będąc w takiej sytuacji jak moja, można się jakoś
psychicznie odciąć od dręczyciela, zacisnąć zęby mając jak światełko na końcu
tunelu wizję usamodzielnienia się po kilku latach???