Dodaj do ulubionych

Miłość przez internet- co robić?

21.04.09, 11:19
Witam Wszystkich.

Jest to mój pierwszy post na tym Forum, którę dosć często czytuję i wiem, że
przebywa tu kilka pomocnych, obiektywnych i kompetentnych osób.

Jako, ze nie wiem co robić, i nie mam z kim na ten temat porozmawiać (chodzi o
to, że muszę mieć 100% dyskrecji) postanowiłam napisać TUTAJ.

Mój problem moze niektórym wydać się banalny, ale zapewniam Was, dla mnie nie
jest.

Nie chcę tu wywołać dyskusji w stylu, czy możliwe jest 'zakochanie' przez
internet, bo moje doświadczenia dowodzą, że jest to ja najbardziej możliwe.
Niestety tamta historia nie skończyła się najlepiej, zakończyłam to już
daaawno temu i nie będę się rozpisywać.

Problem wygląda następująco: od 5 lat jestem szcześliwą (?) mężatką.
Oczywiscie w moim związku nie ma fajerwerków, jesteśmy razem (z przerwami) od
prawie 10 lat i to wszystko nieco już przyblakło pokryte szarą mgiełką
codzienności. Miłość także wygasła, przynajmniej z mojej strony, ale mam do
męża dużo sympatii, szacunku, dbam o niego i troszczę się najlepiej jak umiem.
Zresztą z wzajemnością. Nie mamy dzieci, mamy własny dom, poukładane zycie,
jakoś się to toczy w miarę bezproblemowo. I no właśnie. Nuda. Rutyna,
szczególnie w łóżku. Niestety, mój mąż nigdy nie był najlepszym kochankiem, i
niestety po raz drugi, jest niereformowalny, i choć bardzo się stara,
zwyczajnie ziewam. Skoro rozmowa (niejednokrotna!) nie dała zadnego rezultatu
poza wielką obrazą ego i fochem, nie poruszam więcej tego tematu i udaję, żę
jest ok. Ta sfera nie jest dla mnie najważniejsza, w innych sferach związku
wszystko gra. I byłoby dobrze, gdyby nie jedna rzecz. Rok temu poznałam na
internecie (!) pewnego człowieka. Jest wspaniały, rozumiemy się w locie, mamy
identyczne pasje, hobby, zainteresowania, wartości i uwielbiamy ze sobą
rozmawiać. Godzinami. Nocami. Gdy nie porozmawiamy codziennie choć przez
chwilę, mam wrażenie, że upływa wieczność. Przyłapuję się na tym, że tęsknię i
ciągle natrętnie o nim myślę. Nigdy się nie spotkaliśmy, mamy tylko swoje
zdjęcia, kilka razy rozmawialiśmy przez telefon, i to wszystko. A jednak z
dnia na dzień stajemy się sobie coraz bardziej bliscy. I tu kolejny problem,
bardzo trudno jest rozszyfrować mi jego intencje. Wiem, ze sam jest w związku
od wielu lat, póki co nieformalnym, i że jest jeszcze bardziej
nieusatysfakcjonowany swoim związkiem, co ja. Kolejne doświadczenie, które nas
łączy. Nie wiem co o tym myśleć, dostaję od niego sprzeczne informacje na
temat jego stosunku do mnie i naszej 'relacji'. Jakiś czas temu nazywał mnie
swoją 'przyjaciółką' od jakiegoś czasu tak nie mówi. Czasem jednak puszcza
'mgliste' teksty w stylu, że zaczyna się obawiać tej bliskości.
Niejednoznaczne teksty, które w moim mniemaniu świadczą o tym, ze on także
myśli o mnie w kategorii kobieta- mężczyzna. niby w żartach mowi mi, że jestem
aniołem, ze mam piekną duszę i żebym uważała, bo moze się okazać że jestem
księżniczką z jego snów. Z drugiej strony ciągle podkreśla, ze ma zasady, i że
nie ma możliwości, aby między nami było coś więcej. Czasem mówi rzeczy, które
mnie ranią i mam wrażenie, że robi to celowo.

Kilka dni temu 'przypadkiem' wyszedł temat naszego stosunku do tej relacji,
jednak żadne konkretne deklaracje nie padły. Ja bardzo obawiam się powiedzieć
mu cokolwiek, nie chcę wprowadzać chaosu w nasze zycie, dlatego wszystkie
pytania o konkrety, które padają z jego strony w mniej lub bardziej
zawoalowanych formach, i coraz natarczywiej, zbywam żartem, zmianą tematu, czy
zwyczajnym niedopowiedzeniem. On także nic a nic nie chce mi powiedzieć, a
ostatnio wyraził żal z powodu tej sytuacji, że 'coś wisi w powietrzu', ale
kolejna noc przegadana, a żadne konkrety nie padły. Nie wiem, jak mogę to
zinterpretować, czy on także coś poczuł, i także boi się tego? Czy może igra
ze mną i z moimi uczuciami? Chciałabym, żeby to wszystko jakoś się wyjaśniło,
ale boję się poruszania tego tematu. Jak mu powiem , że czuję iskrę i on tego
nie odwzajemni, będę zraniona, i upokorzona... a jeśli to odwzajemnia, nie
będę wiedziała, co dalej z tym zrobić. To trudne...

Proszę o nieocenianie samego faktu, zdaję sobie sprawę, ze do końca uczciwe to
to nie jest, ale rozum swoje, a serce swoje. jestem rozdarta, Nic nie poradzę.
Jeśli ktoś z was był w podobnej sytuacji, lub ma jakiś pomysł, jak mogę to
rozwiązać, proszę o pomoc.

Dziękuję za zainteresowanie, wiem że długiego posta nasparowałam, ale gdzieś
musiałam to z siebie wyrzucić...
Obserwuj wątek
    • firstzgred Re: Miłość przez internet- co robić? 21.04.09, 11:49
      tanczacnawietrze napisała:

      > Jeśli ktoś z was był w podobnej sytuacji, lub ma jakiś pomysł, jak mogę to
      > rozwiązać, proszę o pomoc.
      >


      chcesz pomysłu, proszę - wymelduj internet i idź spać w nocy a nie siedź przed
      kompem. zanim jednak się wymeldujesz, jako ostatnią czynność, przeczytaj
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=94143021&a=94143021
      • tanczacnawietrze Re: Miłość przez internet- co robić? 21.04.09, 12:15
        Ta, szalenie mi to pomogło -.-

        Szkoda, że o tym pomyślałam, niestety wbrew pozorom nie jest to takie proste.

        Zresztą ten wątek z linka nijak się ma do mojej sytuacji, bo ani się nie użalam,
        ani nie siedzę w 'toksycznym związku'

        Tyle, ze zastanawiam się, czy warto podjąć ryzyko i postawić na szali własny,
        mniej, lub bardziej udany, związek, by zyskać (stracić?) no właśnie co? To jest
        sedno sprawy że potrzebuję obiektywnego spojrzenia, moje nie jest obiektywne z
        wiadomych względów :)
        • firstzgred Re: Miłość przez internet- co robić? 21.04.09, 12:46
          tanczacnawietrze napisała:

          >
          > Zresztą ten wątek z linka nijak się ma do mojej sytuacji, bo ani się nie
          użalam, ani nie siedzę w 'toksycznym związku'
          >

          użalasz się, i owszem. natomiast podtekstu w wypowiedzi z linku kompletnie nie
          zrozumiałaś i.. to.. by.. było.. na... tyle.
          powodzenia.
          • tanczacnawietrze Re: Miłość przez internet- co robić? 21.04.09, 16:31
            EOT jak komuś się nie chce czytać ze zrozumieniem i pewnie do 1000 różnych
            problemów wkleja jeden post, który zresztą zamieścił ktoś inny, to ja nie mam
            nic do dodania.
        • anaisanais Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 09:56
          dzisus dziewczyno przeciez nie znasz tego goscia, przez intrenet
          tylko nie wiesz kto to, jaki jest itp. a zastanawiasz sie czy
          postawic malzenstwo na szali! chyba zyjesz swoimi wyobrazeniami
          • gazeta-tylko Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 15:02
            anaisanais napisała:

            > dzisus dziewczyno przeciez nie znasz tego goscia, przez intrenet
            > tylko nie wiesz kto to, jaki jest itp. a zastanawiasz sie czy
            > postawic malzenstwo na szali! chyba zyjesz swoimi wyobrazeniami

            Tak, facet moze byc zonaty, i z ciezarna zona...
            A autorka naszego watku filtruje z nim od roku, czuje ze to milosc...
            autorka 5letnia "szczesliwa mezatka" ... w innym watku nazywa sobie
            podobne "zdzirami"...

            Hey panowie moderatorzy, przeciez to watek na kobiece pogaduszki.
            tam takie smiecie.
            Zawiodlem sie na FORUM PSYHOLOGIA.
    • moon_witch Czloiwek nie ma w zyciu wszystkiego. 21.04.09, 12:23
      Problem lezy w tym,ze twoj maz nie zaspakaja cie seksualnie.
      Dlatego ta silna energia wymyka sie spod kontoroli. I pewnie ten
      fakt nigdy nie ulegnie zmianie, ze z nim seks nie funkcjonuje.
      Z innymi moze to doskonale funkcjonaowac w zaleznosci, jak patrzysz
      na mezczzyn i co cie w nich pociaga. Ale inne rzeczy z nowymi
      partnerami moga nie funkcjonowac, i tak na przemian.
      Wiesz nikomu krzywdy nie robisz, ze sobie poflirtujesz z kims przez
      Internet.
      Ale jednak nie zmieni to faktu teskonoty za pelnym i udanym
      zwiazkiem, gdzie wszystko gra.
      Szczesciem,ze nie macie dzieci. Dlatego ja bym ci radzila nie
      wegetowac w tym zwiazku, a realizowac swoje zycie z kims z kim
      czujesz sie dobrze pod kazdym wzgledem.

      Ten pan z Internetu tez nie jest to TEN, zobaczysz sama to za
      jakis czas.
      Powodzenia.
      • tanczacnawietrze Re: Czloiwek nie ma w zyciu wszystkiego. 21.04.09, 12:32
        Dzięki!

        Być może masz rację, sama czasami myślę o ewakuacji z tego małżeństwa, niestety
        do ewakuacji potrzebny mi dobry powód.

        Zresztą, o tym, że nie można mieć wszystkiego wiem doskonale, bo byłam w
        związku, w którym seks funkcjonował doskonale, a wszystko poza tym klapa, nie
        umieliśmy się dogadać -.- zastanawiam się, czy w ogóle jest możliwe znaleźć
        kogoś, z kim się człowiek dopasuje we wszystkich sferach, osobiście nie znam
        nikogo, kto miałby tak różowo... To nieco smutny wniosek, że jednak zawsze jakiś
        niedosyt pozostanie, niezależnie, na co się zdecydujemy.
        • hankam Re: Czloiwek nie ma w zyciu wszystkiego. 21.04.09, 12:36
          A nie możesz po prostu spotkać się z tym panem?
          Ileż można gadać p0o nocach. Jak się spotkacie, to albo czar
          przyśnie, albo będzie jeszcze lepiej.
          Przepraszam za takie proste ja budowa cepa recepty, ale ja dzisiaj
          wybitnie zdroworozsądkowa jestem.
          • tanczacnawietrze Re: Czloiwek nie ma w zyciu wszystkiego. 21.04.09, 13:22
            Myślałam o tym. Ale takie spotkanie to też jest ryzyko, więc chciałabym
            wcześniej wiedzieć, czy w ogóle warto :)

            Ja też na co dzień jestem raczej zdroworozsądkowa, ale czasem każdemu się zdarza
            'zwariować'
            • cynta Re: Czloiwek nie ma w zyciu wszystkiego. 21.04.09, 15:34
              Spotkac sie powinnas na poczatek. Na kawie i zobaczyc. Jest duze
              prawdopodobienstwo ze ten pan z netu nie spodoba ci sie fizycznie i caly problem
              padnie.
              Mnie to wyglada na chec romansu bez bez zobowiazan ale moge sie mylic.
              Dlaczego nie rozmawiasz z nim szczerze? dlaczego nie powiesz ze go lubisz i
              chcialabys poznac osobiscie. Uczucia to ryzyko, szansa na wielka Milosc ale i
              mozliwosc zranienia. Nie mozna polizac cukierka bez odwijania.... :)


              > Myślałam o tym. Ale takie spotkanie to też jest ryzyko, więc chciałabym
              > wcześniej wiedzieć, czy w ogóle warto :)
              >
              > Ja też na co dzień jestem raczej zdroworozsądkowa, ale czasem każdemu się zdarz
              > a
              > 'zwariować'
              • tanczacnawietrze Re: Czloiwek nie ma w zyciu wszystkiego. 21.04.09, 16:25
                Właśnie w tym problem, że on mi się podoba fizycznie :) tembr jego głosu też mi
                się podoba. Ogólnie wszystko mi się w nim podoba (póki co) nie podoba mi się
                tylko ta dziwna sytuacja, jaka się wytworzyła, takie jakieś 'podchody'.
                Powiedzieć mu o swoich dylematach? Właśnie to wydaje mi się nie do wykonania, to
                trochę dziecinada, ale wydaje mi się że wolę jeśli on pierwszy powie (jeśli
                powie...) podobno kto pierwszy wyzna cokolwiek przegrywa na wstępie, a ja bym
                wolała nie być tą przegraną ;) Raczej zastanawiam się, jak doprowadzić do tego,
                zeby sprawa się wyjaśniła w jedną albo w druga stronę, ale żeby to wyszło OD
                NIEGO...
                • hankam Re: Czloiwek nie ma w zyciu wszystkiego. 21.04.09, 16:58
                  Ale ty też bierzesz udział w tych podchodach.
                  Tylko szczerość Cię może uratować. Spotkanie polecam jak najbardziej.
          • mruff Re: Czloiwek nie ma w zyciu wszystkiego. 21.04.09, 20:36
            Hehe, przez 2, 5 m-ca wydzwaniał do mnie gość z którym kilka razy
            widziałam się w górach.
            Pomimo 600km dzwonił niemal codziennie, po kilka razy, mówiąc to i
            tamto (tak, podrywał mnie) a jak znalazłam się w jego okolicy to
            przypomniał sobie o mnie w dniu wyjazdu :)

            Myślę,że żyjesz w złudnym świecie-wyobrażeń.
            • tanczacnawietrze Re: Czloiwek nie ma w zyciu wszystkiego. 22.04.09, 11:02
              Być może, z drugiej strony 'złudny świat wyobrażeń' to ciekawa odskocznia od
              dość szarej rzeczywistosci, nie uważasz?
              Poza tym, jak juz mówiłam, mam pewne doświadczenie w budowaniu związków przez
              internet, i wiem że to wypala, tamten facet się naprawdę zaangażował i nie
              odstawiał numerów. To ja się wycofałam jak wyszła na wierch jego zaborczość...
    • szalonaburza Re: Miłość przez internet- co robić? 21.04.09, 15:13
      Nie przeczytałam Twojej wypowiedzi do końca, ale już widzę że to nie o seks
      chodzi. Jeżeli tak dobrze dogadujesz się z mężem, a tylko sprawy łóżkowe są nie
      tak, to skąd ten pan w necie?
      • ona3010 Re: Miłość przez internet- co robić? 21.04.09, 15:36
        Myśle ze marnujesz czas, nie rozumiem jak mozna z kimś klikać rok
        czasu i nie spotkać się choćby na długosc kawy??? Daj znać co to za
        jegomość w realu aż jestem ciekawa...
        Skoro masz ok męża nie spapraj tego.
        • tanczacnawietrze Re: Miłość przez internet- co robić? 21.04.09, 16:26
          W tym cały sęk. Mąż jest 'OK', to niby dobrze, ale z drugiej strony nie za
          bardzo :) Mam nadzieję, że mnie rozumiecie, po prostu wydaje mi się, że 'ok' to
          za mało...
      • tanczacnawietrze Re: Miłość przez internet- co robić? 21.04.09, 16:20
        Masz rację, nie chodzi o seks. Zresztą ja nie uznaję czysto hedonistycznego
        seksu dla seksu, uczucie jest mi niezbędne :)

        A skąd ten pan? Sama się zastanawiam, zaczęliśmy rozmawiać a potem jakoś tak
        samo poszło...
    • mathias_sammer Re: Miłość przez internet- co robić? 21.04.09, 17:56
      walnac sie w glowe patelka, a jak nie pomoze to walnac sie jeszcze
      raz i jeszcze raz.
      m.s.
      • jestemsobiemalymis Re: Miłość przez internet- co robić? 21.04.09, 18:22
        Ty już jesteś zdecydowana na romans, ale chcesz pozostawić decyzję
        jemu ,bo prawdziwy mężczyzna powinnien...itd. Chcesz żeby to ON
        podjął inicjatywę, żybyś się poczuła uwiedzona. Ale on też się przed
        tym broni i stąd te niedopowiedzenia. Dla ciebie to wada dla być
        może jego kobiety zaleta. Tak to już jest! Jak facet Was zdradza to
        jest sku...em jak dla was zdradza to jest "prawdziwym mężczyzną"!
        To wasza kobieca sprzeczność i stąd moje powątpiewania w wasze
        szlochy na temat "męskiej natury" tak jak gdyby faceci zdradzali Was
        z innymi facetami, a nie z jedną z Was.
        Nie wypominam tego, ale miejcie świadomść tego, że nie można mieć
        jednego i drugiego, stąd obustronne wątpliwości.
        • tanczacnawietrze Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 10:48
          Coś w tym jest. Ale czy przyznanie że lepiej być przegranym, niż wygranym, nie
          byłoby hipokryzją?

          Z drugiej strony, nigdy nie byłam kochanką, ale wydaje mi się, że one także nie
          mają różowo...
    • greengrey Re: Miłość przez internet- co robić? 21.04.09, 20:11

      rozmawiasz ztym mężczyzną na najbardziej- jak rozumiem- osobiste i
      intymne tematy, wynikiem czego jesteście ze sobą bardzo blisko-

      oboje czujecie,że między wami jest dzieje się silny zwiazek, a
      jednak oboje udajecie- że nic takiego się nie dzieje

      to trochę dziwne, nieprawdziwe

      i tak oboje czujecie, że coś się dzieje

      bliscy ludzie rozmawiają na trudne tematy, bo mają ufność, że jeden
      drugiemu świadomie krzywdy nie uczyni

      sytuacja dojrzewa do tego, żeby porozmawiać- co się z wami dzieje,
      czego oczekujecie od siebie, czy wasz związek ma szanse .. dłużej
      już trudno wam będzie rozmawiać wyłącznie o "morelach"...

      nie ma co chować głowy w piasek, myślę że warto na spokojnie
      przygotować się do rozmowy o was

      czy znajomość pozostanie na zasadzie przyjeżni internetowej?
      czy w imię dobra waszych związków ograniczacie tę relację?
      czy myślicie o wspólnej przyszłości?

      jestem za spokojną rozmową dojrałych ludzi

      • tanczacnawietrze Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 10:46
        Myślę, że trafiłaś w sedno.

        Dziękuję za tą wypowiedź. Sama jak się nad tym zastanawiam, to dochodzę do
        bardzo podobnych wniosków. Jednak dobrze jest usłyszeć/zobaczyć potwierdzenie od
        kogoś, kto patrzy na sprawę całkowicie z boku... Mam nadzieję że uda się w końcu
        to wszystko wyjaśnić, rozwiązać, co będzie, to będzie, męczy mnie już ta
        niepewność i ciągłe oczekiwanie...
    • gadagad Re: Miłość przez internet- co robić? 21.04.09, 20:45
      Jakby cię "tentwój" puścił w trąbę przed ślubem, to by był temat,- z dnia na
      dzień opuściła mnie miłość mojego życia, co robić? Chyba się powieszę.Teraz,
      nigdy nie był najlepszy w łóżku.Dopóki nie był złapany, był to drobiazg.Jakbyś
      była sama i zagrożona życiową samotnością, to gdzie dorwać faceta, będę go
      kochać,byleby był przyzwoity, nie musi być ideałem z telenoweli, byleby mieć
      przyzwoitą rodzinę.Jak to masz, to jakie życie mogło by być podniecające.Coś za
      coś.Ludzie są tacy sami, albo gorsi.Zmienianie partnerów jet ryzykowne, może już
      nigdy dobrego małżeństwa nie będziesz miała.Ten wspaniały, złapany też zszarzeje
      z czasem.Pomijając patologie w związkach, jeżeli jesteś z dobrym facetem, to nie
      myśl ciągle co ja z tego mam.Otrzymywanie jest przyjemne, ale dawanie ma
      charakter sensotwórczy.Myśl o tym, jak zmienić siebie, żeby można było z tobą
      wytrzymać.Może i mąż się okaże kimś innym.Niż jak tylko czekasz, co dostaniesz.
      • tanczacnawietrze Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 10:53
        Właśnie chodzi o to, że przed samym ślubem sama byłam o mały włos od 'puszczenia
        go w trąbę', tak to bywa, jak się stoi przed poważną decyzją i świruje. I
        właśnie tę ważną decyzję podjęłam kierując się rozumem: że dobry, że zaradny, że
        z nim będę miała spokojne i dobre życie. I nie pomyliłam się, tak jest w
        istocie. Z tym że jak coś jest zawsze dobre i bez zawirowań, to i też niezbyt
        interesujące... Skoro piszecie że nie można mieć wszystkiego (myślę, że coś w
        tym jest) to teraz dylemat co wybrać: niepewność, ale za to ekscytującą, czy
        dobrą stabilizację, ale za to bez fajerwerków? Myślę ze nie ja jedna stoję przed
        podobnym dylematem, i nie ma w tym nic zdrożnego...
    • mariuszg2 Re: Miłość przez internet- co robić? 21.04.09, 21:24
      Oj dziewczyno....:)
      Podoba misię ten temat...To naprawde dobry temat...
      :)
      :)
      życie jest piękne...
      ludzie nic się nie zmienili...
      a natura swoje...:)

      Nie rozwiązywać nic..siamo sie roźwiąże...:) i będzie fajnie :) no
      impra normalnie...:)
      daj się ponieść córko!!! Idź na całość...zero sumiowania :) kazdy
      dostaje to na co zasłużył...cmok
    • solaris_38 Re: Miłość przez internet- co robić? 21.04.09, 22:48
      Ten mężczyzna to wytrawny uwodziciel
      Możesz z nim przezyć piękny ognisty romans
      jesli spodobasz mu się także w realu

      Na nic więcej nie licz
      Cokolwiek obieca nie stanie się

      Idz świadomie w przygodę
      lub świadomie z przygody zrezygnuj

      Nie pytaj innych co robić bo tylko ty wiesz czego bardziej sama pragniesz
      złożonej wyrafinowanej przygody i namiętności może nigdy nie zaznanej z Kochankiem
      czy stabilizacji lojalności wierności i bezpieczeństwa z mężem która to
      sytuacja mozę się tak ładnie nie powtórzyć bo nie ma wielu fajnych wiernych
      mężcznyzn


      sama spytaj serca

      ale nie okłamuj siebie
      i nei daj się okłamać kochankowi

      wszystko ma bowiem dobre i złe strony

      jesli nie wybierzesz (pozornie) sprawa sama potoczy się w kierunku romansu



    • anaisanais Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 10:18
      dla mnie twoj post jest infantylny : najpierw nas tu manipulujesz
      jak to malzenstwo nudne, maz kiepski w lozku, oczywiscie ty
      probowalas ale on nadal kiepski bla bla
      potem milosc przez interenet z kims kogo na oczy nie widzialas i nie
      znasz kto ci zapodaje jakis makaron na uszy. juz sie czujesz
      zakochana.
      potem narzekaz ze to on nie podemuje decyzji a ty bys tak chciala.
      generalnie to ze nam tu kadzisz tez jest proba utwierdzenia sie w
      decyzji - tak dobrze robie, najchetniej jednak bys chciala ja
      przekazac komus innemu, aby odpowiedzialnosc nie byla tak duza
      prawda?
      bo jednak zdrada meza to powazna sprawa.
      sama podejmij decyzje jak masz ochote zdradzac i nie nudz.

      > Proszę o nieocenianie samego faktu, zdaję sobie sprawę, ze do
      końca uczciwe to
      > to nie jest, ale rozum swoje, a serce swoje. jestem rozdarta, Nic
      nie poradzę.

      oj biedna lalka barbi
      • tanczacnawietrze Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 11:07
        Widzisz, tu nie chodzi o to, ze ja chcę, czy planuję zdradzać. Nigdy tego nie
        robiłam, i jeśli chcę coś w życiu zmienić, to zrobię to uczciwie. Nie zamierzam
        grać na 2 fronty- to by było proste, spotkałabym się parę razy za plecami męża,
        oceniła sytuację, czy warto i wtedy nie byłoby ryzyka- gdy nie wypali- mogę
        zawsze wrócić do meża, a on się o niczym nie dowie... Z tym że jest problem- nie
        chcę i nie będę grać w ten sposób. Mój mąż jest wspaniałym człowiekiem i jak już
        pisałam, mam do niego ogromny szacunek i sympatię.

        To nad czym myślę, to czy nie ewakuować się ze związku, który nie daje mi jednak
        100% satysfakcji a PÓŹNIEJ poszukać szczęścia gdzie indziej... I nie nazywaj
        mnie lalką barbie, bo do tego modelu mi daleko i określenie mnie obraża :P
    • samotna_m Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 10:32
      Opowiem Ci moją historię, ku przestrodze, choc oczywiscie możesz
      miec do czynienia z innym facetem. Swojego też poznałam przez
      internet i zakochałam się w nim zanim się spotkaliśmy w realu (to
      rzeczywiście śmieszne, ale można się kims zauroczyc wyłącznie
      listownie i telefonicznie). Dogadywaliśmy się cudownie, pełne
      zrozumienie itd. Zaczęliśmy się spotykac, było jeszcze fajniej, w
      końcu seks, cudowny. Facet totalnie zakochany, chciał się żenic,
      mieszkac razem, miec dzieci itd. Poznałam jego rodzinę i znajomych i
      wszystko wyglądało pięknie. Na dodatem ja nie miałam już męża -
      byłam w trakcie rozwodu. No i niestety... buch, wpadliśmy. Ciąża
      nieplanowana, ale wielokrotnie o tym rozmawialiśmy, że będziemy miec
      w przyszłości dzieci itp. Ale facet się przestraszył i wycofał.
      Wycofał tak totalnie, że nie dośc, że nie jesteśmy już razem to
      nawet się nie interesuje co z dzieckiem. Jestem teraz w siódmym
      miesiącu. I wniosek: okazało się, że gośc ma takie zaburzenia
      emocjonalne, że nie jest w stanie byc w poważnym związku.
      Ja nie miałam nic do stracenia, ale Ty masz, więc zastanów się czy
      warto gnac za mirażem, bo można bardzo się przejechac.
      Pozdrawiam
      • tanczacnawietrze Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 10:59
        Dziękuję Ci...
        Tak mi się wydaje, że 'ten drugi' to taki trochę nie całkiem dojrzały
        emocjonalnie chłopiec. Z drugiej strony to jest właśnie słodkie. masz rację, że
        to wielkie ryzyko, zwłaszcza, jeśli ma się dużo do stracenia. Stąd trudność tej
        decyzji, gdybym była sama, i nie miała zobowiązań, nie byłoby problemu...
        mam nadzieję, ze Tobie mimo wszystko pozytywnie się sprawy ułożą. Pozdrawiam
        serdecznie Ciebie i dzidziusia :*
        • mariuszg2 Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 11:07

          na Twoim miejscu zaryzykowałbym :).... ale na miłość boską
          zabezpieczaj się i nie ufaj facetowi w kobiecym tego słowa
          rozumieniu... Jak to zrobisz.... zginiesz....a jak nie zbierzesz tę
          słodką śmietamke ;) i będziesz miała frajdę :) on tez :) ALe
          pamiętajcie o warunkach :
          1. Twój stały nie może się dowiedzieć
          2. Zanim zaczniesz wyznacz sobie granicę... jak wyczujesz, że do
          niej się zbliżasz koniec
          3. zainwestuj w skuteczną antykoncepcję :)

          Miłej zabawy :)
          • tanczacnawietrze Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 11:12
            Jak już napisałam- nie chcę, i nie będę zdradzać. Poki jestem w związku, ta
            znajomość ma charakter niewinnego flirtu, i to chyba nic złego. Chcę ocenić, czy
            warto ryzykować dotychczasowy związek, a na pewno tego nie zrobię nie mają
            pewności, że 'ten drugi' myśli i czuje podobnie jak ja... nie chcę sie wygłupić,
            to chyba normalne.

            A co do anyykoncepcji, myślisz, ze w jaki sposób udało mi się 'nie dorobić
            dziecka' po 5 latach małżeństwa? ;) To mnie aż rozbawiło, uważam się za osobę
            rozsądną. Raz mnie trafiło i ześwirowałam, cóż poradzić...
            • mariuszg2 Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 11:21

              Ej siostro moja sympatyczna...nawet nie masz pojęcia jak ja lubię tę
              kobieca moralność :))))) i rozsądek :))))))))

              A jak czytam "niewinny flirt" i "nic złego" to od razu mi się
              otwieraja takie duże klapy:)))))

              Od drobnych i niewinnych rzeczy się zaczyna...i nie wiem jak byś
              chcaiła byc wierna to zapewniam cię, że już zdradziłąś.

              i oczywiście "nic w tym złego" ale ten facet jeśli jest wytrawnym
              uwodzicielem (jak uprzedzała Cię tu jedna koleżanka) o tym wie i tak
              Cię zbajerzy, że skończysz jak kolezanka w 7 m-cu ciąży :)

              Słodka i urocza jest kobieca naiwność... i tak trzymaj !
              Pozdrawiam
              • tanczacnawietrze Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 11:48
                Wytrawny uwodziciel? ;)

                Mnie się raczej wydaje, że to wystraszony, mały chłopiec,którego, tak ja mnie
                przerosła ta sytuacja. Chyba że na tym polega 'strategia'. tego między innymi
                usiłuję się dowiedzieć... Zdradziłam? A podobno dla faceta 'zdradą' jest zdrada
                fizyczna, a nie emocjonalna, chyba, że się mylę?
                • mariuszg2 Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 11:59
                  dopóki zachowacie granice jest ok... oby wam się...a jak chcecie
                  więcej no to trzeba uważać...i tyle :) fajni jesteście :)

                  Co do definicji zdrady....hmmm.... fizyczna to przed...a po to
                  emocjonalna...a u kobiet chyba na odwrót :) pytałęm moją żonę czy
                  jak sobie pójdę na dziwki to będzie dla niej zdrada...a ona mi , że
                  tak.....dziwne nie? :)
                  • tanczacnawietrze Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 12:11
                    Wcale nie dziwne ;) Zdrada fizyczna jest ewidentna. fakt niezaprzeczalny i tyle,
                    zwłaszcza jeśli jest dowód (np kobitka nakryje swojego faceta z inną laską). A
                    emocjonalna? Kto mi udowodni, co się dzieje w mojej głowie? Kto będzie to
                    wiedział lepiej ode mnie? Nikt, jeśli sie sama nie przyznam, to może sobie dumać...
                    • mariuszg2 Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 12:42
                      Ale wiesz...zdradę emocjonalną się wyczuwa....i ona jest piekielnie
                      groźna i pustosząca...a fizyczna to tam...pal sześć...
                • kaa.lka Re: Miłość przez internet- co robić? 24.04.09, 12:52
                  wyobrazmy sobie, ze jestes mistrzem.
                  np w kreowaniu niejasnych postaw. ow nielogiczny ciag skojarzeniowy:
                  "nie umiem, nie potrafie,nie moge".udatny!
                  nie do wylapania brak logiki. nie do udowodnienia zatem, nawet
                  zartem, brak odpowiedzialnosci za kreacje, zwlaszcza w sieci.
                  jestes wiec nawet hulajacanawichurze ;)
      • mariuszg2 Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 11:03
        To nie tak.... to nie brak dojrzałości emocjonalnej :))))

        Taka jest nasza natura siostro :)

        Rozmawiać to jedno a robić to drugie :) I to nie nasz błąd...To wada
        naszych relacji jako kobiet do mężczyzn i mężczyzn do kobiet... bez
        personifikacji....

        Na jego miejscu zrobiłbym to samo...wiesz co on pomyślał?
        Kocham ją, mam plany, super.. ona tez dogadujemy sie..będzie
        fajnie...aż tu nagle .... wpadka...

        I co ja myślę?

        Ona to zrobiła specjalnie! Chce mnie usidlić! Zniewolić,
        Podporządkować! Traktuje mnie przedmiotowo, Już nie niekocha! Chce
        mnie siłą na dzieciaka do ołtarza! Całą lawina się uruchamia i to
        natychmist..... a w konsekwencji.... ginie zaufanie, dalej
        przyciąganie, miłość i uruchamia sie kolejna lawina... koniec...

        99% kobiet popełnia ten sam elementarny błąd z facetami... i nigdy
        tego nie zrozumieją i się nie nauczą! A potem ...ech same wiecie...

        Pozdrawiam
        • samotna_m Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 13:13
          A mi się jednak wydaje, że to brak dojrzałości i chęci ponoszenia
          odpowiedzialności za swoje czyny (to chyba jeden z jej
          wyznaczników). Jak dwoje mocno dorosłych ludzi dużo rozmawia i
          mówią, że wiedzą skąd się biorą dzieci, a później decydują się na
          okazjonalny seks bez zabezpiecznia (w tzw. bezpiecznym okresie.
          wiem, wiem teraz, że nie ma czegoś takiego jak bezpieczny okres), a
          później jest wpadka, to ponoszą za nią jednakową odpowiedzialnośc. W
          naszym przypadku nie było tak, że np. mówiłam, że biorę tabletki lub
          mam spiralę, jak robią niektóre nieuczciwe kobiety. Sprawa była
          jasna i czysta.
          • mariuszg2 Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 13:32

            hmmm widac dla Ciebie tak...a on się wystraszył... chyba masz
            rację... masz dzieci z poprzednim mężem czy to Twoje pierwsze?
            • samotna_m Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 19:56
              Na szczęście mam już jedno, więc wiem "czym to się je" i nie jestem
              totalnie wystraszona. No, ale na pewno rozczarowana postawą
              wydawałoby się mądrego i dorosłego człowieka. I na przyszłośc będę o
              wiele bardziej ostrożna, także w angażowaniu się w związki z
              facetami z sieci
              • tanczacnawietrze Re: Miłość przez internet- co robić? 23.04.09, 08:49
                Ostrożności nigdy za wiele w angażowaniu się w związki z facetami, nie tylko w
                sieci... To o czym piszesz, ja zupełnie nie rozumiem postawy tego Pana...
                Przecież dziecko nie wzięło się znikąd, że tak brzydko powiem, oboje po równo
                sobie na nie zapracowaliście. A koleś który unika odpowiedzialności, to po
                prostu tchórz i dzieciak. Ja rozumiem, że to może być szok i nagłe znalezienie
                się w takiej sytuacji może przerażać, ale litości, jak już się stało, to i się
                nie odstanie, trzeba się wziąć w garść i stworzyć temu maleństwu najlepsze
                warunki do dorastania, na jakie nas stać. A nie jak ten facet zebrać dupe w
                troki i czmychnąć do argentyny. Tu my, jako kobiety jesteśmy poszkodowane, że
                nawet gdybyśmy chciały nie możemy 'uciec' od dziecka i odpowiedzialności. Nam
                nie wolno zasłaniać się niedojrzałością czy paniką. I to jest kurde
                niesprawiedliwe.
                Jeśli facet nie pójdzie po rozum do głowy, wyciągnij od niego chociaż alimenty,
                najwyższe, jakie się da ;)Jeszcze raz życzę powodzenia, trzymaj się :)
                • samotna_m Re: Miłość przez internet- co robić? 23.04.09, 21:05
                  Dzięki za wsparcie, bo to zawsze się przyda. Tak, mam zamiar
                  wystąpic o alimenty, bo to się dziecku należy, to minimum,
                  skoro "tatus" powiedział, że mogę liczyc wyłącznie na pieniądze z
                  jego strony. A Ty bądź ostrożna, choc to wcale nie znaczy, że
                  namawiam Cię do pozostania z mężem. Tak naprawdę nie wiemy, co
                  dokładnie i jak Ty to odczuwasz, a więc może najlepszym wyjściem
                  jest właśnie rozwód i układanie sobie życia na nowo. Też trzymam
                  kciuki. Pozdrawiam
                  • mariuszg2 Re: Miłość przez internet- co robić? 24.04.09, 13:25
                    Również powodzenia... a tak już z ciekawości ile można wyciągnąc z
                    takich alimentów miesięcznie.... ?
                    • kaa.lka Re: Miłość przez internet- co robić? 24.04.09, 13:28
                      rowniez powiedzenia,
                      a z hulajacej sie nic, a nic nie wyciagnie, nawet wierszyka.
                      a tak z ciekawosci jaki bylby to wierszyk?
                      • mariuszg2 Re: Miłość przez internet- co robić? 24.04.09, 15:21
                        raczej wesoła piosenka...

                        "Zatańczysz ze mną jeszcze raz, ostatnij raz
                        Nim skończy się ten bal...
                        Miłości moc poczujmy jeszcze raz..
                        jak nieskończona gra..."
                        ...
                        albo jakoś tak
                    • samotna_m Re: Miłość przez internet- co robić? 24.04.09, 15:25
                      Dzięki. Wysokośc alimentów zależy od dochodów rodziców. Znam
                      dziewczyny, które dostają 1200 zł na dwoje dzieci, ale i taką, która
                      dostaje 10 000 zł. Ja na córkę dostaję 1500 co jest w mairę ok.
                      • hankam Re: Miłość przez internet- co robić? 24.04.09, 23:08
                        O rety, czemu ja taka głupia jestem i od dziesięciu lat sama
                        utrzymuję córkę!
    • california-only Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 12:01
      Nie istenieje 'milosc przez internet'. Zakochujesz sie w swoim
      wyobrazeniu a nie w czlowieku. Zyjesz w matrixie, uciekasz od swoich
      problemow...
      Tyle na temat. Zejdz na ziemie, zastanow sie nad swoim zwiazkiem i
      przyszloscia. Zycie jest krotkie, szukaj szczescia!
      powodzenia
      • jestemsobiemalymis Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 12:13
        Twój mąż naprawdę jest taki nudziarz!?
        Jeśli masz jakieś zastrzeżenia nie przekonuj go słowami, bo urazisz
        jego męską dumę pobudzaj Go czynami.
        Weż inicjatywę, rozbujaj GO.
        1. Na głupawkę.
        2.Na kościółek.
        3.Na żabkę.
        He, he...
      • tanczacnawietrze Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 12:14
        Nie do końca się zgodzę. W 'normalnych' relacjach też ma się określone
        wyobrażenie (zwykle wyidealizowane) na temat tej drugiej osoby. Stąd efekt
        różowych okularów i bolesnego zderzenia z rzeczywistością, gdy po kilku
        miesiącach związku wady zaczynają wychodzić na światło dzienne. W 'normalnej'
        relacji też można paść ofiarą manipulatora i kłamcy, który świadomie kształtuje
        swój wizerunek w oczach innej osoby. Albo ktoś jest szczery i otwarty albo nie.
        Przez internet sprawa wygląda identycznie, jedyna różnica to taka, że trudniej
        wyłapać 'ściemę' na podstawie tekstu pisanego niż przy kontakcie oko w oko...
      • anaisanais Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 12:21
        zgadzam sie, dokladnie
    • california-only Re: Miłość przez internet- co robić? 22.04.09, 12:13
      " Problem wygląda następująco: od 5 lat jestem szcześliwą (?)
      mężatką.
      Oczywiscie w moim związku nie ma fajerwerków, jesteśmy razem (z
      przerwami) od
      prawie 10 lat i to wszystko nieco już przyblakło pokryte szarą
      mgiełką
      codzienności. Miłość także wygasła, przynajmniej z mojej strony, ale
      mam do
      męża dużo sympatii, szacunku, dbam o niego i troszczę się najlepiej
      jak umiem.
      Zresztą z wzajemnością. Nie mamy dzieci, mamy własny dom, poukładane
      zycie,
      jakoś się to toczy w miarę bezproblemowo. I no właśnie. Nuda.
      Rutyna,
      szczególnie w łóżku. Niestety, mój mąż nigdy nie był najlepszym
      kochankiem, i
      niestety po raz drugi, jest niereformowalny, i choć bardzo się
      stara,
      zwyczajnie ziewam."


      No jesli to jest szczesliwe malzenstwo to ja nie mam wiecej pytan:-(
      Nie kochasz meza, nie kreci Cie, seks jest do kitu. jestescie
      kumplami, wspolokatorami a nie malzonkami.
    • tanczacnawietrze Re: Miłość przez internet- co robić? 24.04.09, 10:44
      Dziś po kilku dniach unikania rozmów w ogóle, i wymawiania się brakiem czasu,
      nawałem pracy i takimi tam, stwierdziłam, ze w końcu jakoś to ruszę, w jedną
      albo w drugą stronę. I co? I NIC. Znów cała noc przegadana, a ja się nie
      odważyłam. ba! On sam zaczął temat, a ja znowu zaczęłam się wykręcać, udzielać
      ogólnikowych i pokrętnych odpowiedzi na zadane pytania, co gorsze, kiedy w końcu
      coś niecoś powiedziałam, tak mnie to wystraszyło, ze obróciłam wszystko w żart.
      Konia z rzędem temu facetowi, jeśli się w tym wszystkim połapie, sama już nie
      widzę granicy pomiędzy żartem a 'serio'. Ehhh. Tak już chyba zawsze to będzie
      wyglądało, bo nie umiem, nie potrafię nie mogę. Stara baba a czuje się jak mała
      dziewczynka co się wstydzi powiedzieć wierszyk przed gremium babć i cioć. Żenada
      :/ ...
      • patti16 Re: Miłość przez internet- co robić? 24.04.09, 22:07
        Jakbym czytała o moim znajomym, z netu. Przypadkiem nie mieszka w Poznaniu i nie
        ma na imię Krzysztof? Jejku jakie te historie do siebie podobne a ludzie jak
        sklonowani na tym necie.
        • 0_maciek Re: Miłość przez internet- co robić? 29.04.09, 18:06
          Internet bywa niebezpieczny, ale też zdarza, się że ludzie naprawdę
          poznają w Internecie kogoś wyjątkowego. Nawet chwalą się w
          Internecie tym i można spotkać artykułu o tym jak to znaleźli swoją
          miłość przez internet. Jednym z takich artykułów jest ten:
          www.attractlove.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=21&Itemid=29
          Mimo tego wszystkiego ja bym jednak doradzał uważać:)
    • francis25 A moja opinia/doświadczenia są takie!: 01.05.09, 17:19
      No ja to mam średnio-negatywne doświadczenia, a tym samym niestety opinię o
      znajomościach na necie.
      Mimo, że starałem się dobierać rozmówczynie dość restrykcyjnie, to jednak mam
      negatywne doświadczenia. Oprócz moooooże jednego:
      1) a tym pierwszym doświadczeniem było poznanie na czacie interia.pl mojej byłej
      dziewczyny, z którą byłem parę lat. :) Ale związek należał do średnio-udanych,
      duuuużo nieporozumień, kłótni. Tylko seks dobry;).

      Później następowały kolejne spotkania, krótkie, przelotne:
      1) (fotka.pl) spotkanie z dziewczyną, która już na pierwszym (i ostatnim)
      spotkaniu przedstawiła wszystkie swoje dolegliwości, choroby: niedowidzenie w
      oczach, wrzód żółądka. No i na dodatek nie miała dystansu do siebie, i paliła.
      2) (fotka.pl) na zdjęciach wyglądała naprawdę fajnie. Jednak rezczywistość mocno
      zweryfikowała jej wygląd. Musiała mocno i sprytnie obrabiać te zdjęcia na fotce.
      Bo na zdjęciach nie miała chociażby krzywych zębów. A na dodatek gadała tylko i
      non stop o swojej pracy z dziećmi (nauczycielka)
      3) (czateria) romans krótki z mężatką. :D . Przyjemne, ale szybko skończyłem po
      tym jak zobaczyłem jakiego ma zazdrosnego, świrniętego męża. A nie chcąc mieć
      dodatkowych kłopotów zakończyłem znajomość pod pretekstem że spotykam się z...
      4) kolejną (czateria). Ta była niby spoko. Ale okazało się, że nad spotkania ze
      mną przedkłada.... wizyty na fitness-miała fioła na punkcie odchudzania. To
      dałem sobie spokój po paru spotkaniach.
      5) (fotka.pl)Tu porażka! Ogólnie dziwna dziewczyna (przyznam-takie mnie czasem
      kręcą), ale bez przesady. Przy pocałunki okazało się, że.... drapie mnie jej
      ogolony zarost nad ustami i na brodzie, w usta wchodzi śmierdzący odór. Bleee.
      Trauma na parenaście dni. Później mnie męczyła, czemu nie chcę się z nią już
      spotykać. A fuj!
      6) (czateria) dziewczyna, która ni to zrywała ni to nie zrywała ze swoim
      chłopakiem. Problemy emocjonalne. Szurnięta też trochę.
      7) (fotka.pl). Artystka, tajemnicza, niezła dupcia blondynka, jednak młoda i
      wzbraniająca się rękami i nogami przed seksem ze mną. Nie wiedząca czy chce się
      ze mną spotykać czy nie. Anemiczna. Przez miesiąc jak się spotykaliśmy ani razu
      nie zwróciła się do mnie po imieniu, ani z żadną nazwą (kochanie, czy coś
      takiego). Zamknięta w sobie, mało mówiła o sobie. W końcu ona nie chciała się ze
      mną spotykać (nie podając właściwie powodu konkretnego). Też dziwna.
      8) Kolejna młoda (czateria). Dziewica zdeklarowana. Przez to nasrane w głowie
      miała. Najpierw twierdziła że seks tylko po ślubie, później zmieniła zdanie na ,
      że tylko z tym jedynym. A już na pierwszym spotkaniu uprawiała ze mną petting. I
      po trzech spotkaniach (zawsze u niej w mieszkaniu), powiedziała, ze nie ma sensu
      tego ciągnąć, bo nasza znajomość opiera się jedynie na.... seksie. Plus jeszcze
      parę niedorzecznych argumentów.

      9) No i jest jeden pozytyw - na czacie wp.pl poznałem dziewczyną-dziwaka
      strasznego, ale w swoim dziwactwie trochę podobna do mnie- i jest moją koleżanką
      wirtualno-realną. Doradzam jej, mamy takie samo poczucie humoru, super się
      dogadujemy. Pierwsza jak do tej pory koleżanka z neta. :) I dobrze.

      Jeszcze UWAGI:
      Jestem zarejestrowany na kilu portalach randkowych. Jak do tej pory: porażka.
      Albo brzydkie dziewczyny, albo głupie, jak ładne i piszę do nich-to w ogóle się
      nie odzywają (a paskudny nie jestem), czasami mam wrażenie, że nie wiadomo po co
      te dziewczyny siedzą na tych portalach. Po co się tam zarejestrowały. I dużo
      dziewcyzn z problemami emocjonalnymi (te na portalach i na czacie). Ogólnie porażka.

      I co? I jak mam wierzyć, że można poznać NORMALNĄ dziewczynę na czacie, na
      portalu randkowym? Ciężko, ciężko, a wręcz MISSION IMPOSSIBLE.
      • kalllka Re: A moja opinia/doświadczenia są takie!: 01.05.09, 17:47
        francis,
        chyba raczej to coppula nie wyjdzie ci przez net. zostan przy
        mission-dziwak, widac doradzanie cie kreci bardziej niz scenariusze.
        ehh
        pozdrawiam
        ka
    • beasingiel_44 Re: Miłość przez internet- co robić? 01.05.09, 19:16

      Nie chce snuc wywodow ani przytaczac przykladow gdyz jest ich tu az nazbyt wiele, ale podejrzewam iz wpadlas w sidla neciku.........

      Poczytaj sobie
      studente.pl/artykuly/489/Zamotani-w-sieci/
      Sama spedzam duzo czasu w sieci, ale potrafie powiedziec sobie w kazdej chwili STOP!!!
      Kontakty utrzymuje tylko ze sprawdzonymi i znanymi przyjaciolmi, mialam w pewnym okresie powazne klopoty gdyz nawet brak jakiej kolwiek wiadomosci w skrzynce nastrajal mnie negatywnie do zycia..
      Pozbieralam sie sama i nalozylam na siebie prawie drakonskie zasady, jezeli chodzi o surfowanie po sieci.
      Teraz tylko na forach czytuje wypowiedzi innych, czasami cos napisze od siebie, czasami namieszam na forum, chociazby ostatnio, ( ale zapedzilam sie i pogubilam troszeczke ) lecz nie robie tego celowo.
      Lubie pomagac ludziom gdyz czasami widuje blahe problemy wiec staram sie pomoc w miare jak to mozliwe.
      W twojej sytuacji jak nie wyposrodkujesz sobie z wiekszosci tych wypowiedzi decyzji jaka niestety musisz sama podjac, to bedziesz tkwila i meczyla w okowach sieci dlugo.....
      Poczytaj, wyciagnij wnioski i zdecyduj sama jak masz postapic, gdyz nikt z nas nie podejmie za ciebie decyzji jak powinnas postapic.....
      Duzo pisze sie tu o zaufaniu i dawaniu wiary temu co opisuje rozmowca, proponowala bym zachowanie rozsadku i przynajmniej 50/50% wierzyc temu co opisuje rozmowca......

      trzymaj sie

      pozdrawiam
    • skarpetka_szara Re: Miłość przez internet- co robić? 01.05.09, 20:10
      A ja nie bede sie rozpisywac, bo po prostu dla mnie wydajesz sie
      glupia
      Moze zamiast swoja energie poswiecac obcemu facetowi na internecie,
      to poswiec ja w budowanie swojego zwiazku z mezem. Moze zamiast
      slinic sie na fikcyjna osobe (bo sorry, dopuki nie wachalas
      brudnych skarpetek tego faceta ani nie pralas jego gaci - nie
      mozesz go porownywac do swojego meza), to moze zrob cos milego dla
      meza. Moze sie odwdzieczy widzac Twoja zmiane.

      Ja rozumiem ze na nude czasami fajne sa flirty na internecie. Ale
      prawda jest taka ze to sa tylko flirty, i normalny czlowiek na tym
      pozostaje.
    • nangaparbat3 Re: Miłość przez internet- co robić? 02.05.09, 11:24
      Gdybys zechciała poświecic wnetrzu (duchowemu) swego męża choc jedna trzecia tej
      uwagi, jka darzysz wnetrze (nie)znajomego z internetu, Jakosc Twego malzeńskiego
      seksu wzroslaby niepomiernie.
      • diva_45 Re: Miłość przez internet- cz-1 03.05.09, 02:35

        Historia jakich wiele tu opisywanych nie mniej moje klopoty zaczely sie dopiero pozniej i trwaja do dzisiejszego dnia.
        Praca, domowe obowiazki zony, a na chwile relaksu siadalam przed kompem i ukladalam sobie pasjansa.
        Smiesznie to ale nic wiecej nie potrafilam na kompie zrobic, tam tylko przesiadywal syn...
        Kiedys mialam jakas chandre i chcialam sobie poukladac karcieta ale syn powiedzial zebym zaczekala tylko
        skoczy rozmowe.Jaka rozmowe, zdziwilam sie... Wtajemniczyl mnie w zasady pisania na czacie..
        O MOJE TY NIESZCZESCIE !!!
        Czatowalam nieudolnie przez kilkanascie dni, nauczycieli nie brakowalo w koncu zalapalam i.........
        Stalam sie ofiara uzaleznienia od komputera i neta.
        Biegiem z pracy szybkie zakupy i napredce niedoprawiony obiad, gdyz czatowanie wazniejsze. Interia - czat, rozmowy na priv,alez to frajda byla dla mnie!!!
        Wymyslilam sobie nicka takiego ze az dziw bierze iz odzywali sie do mnie na priva. Grono rozmowcow zaczelo sie poszerzac pytali o jakiegos maila dla mnie to byl temat bardziej jak obcy.
        Poprosilam syna i zalozyl mi poczte na stronie, jeszcze go ochrzanilam dlaczego nie wpisuje mojego nazwizka i miejscowosci..
        Haslo kazal mi samej wpisac i odwrocil sie mowiac, ze to niby tjemne slowa. Mialam swojego maila i za tydzien pelna poczte dziwacznych listow i reklam, ale przyjaciele z czatu szybciutko mnie nuczyli dajac jedna po drugiej porady. Wspaniale sie czulam bedac skryta za kompem, nawet nie musialam sie stroic na luzie klikalam i klikalam
        zdawalo by sie ze moge tak bez konca...
        Noce z soboty na niedziele byly moim zywiolem, tak wygladaly poczatki mojej edukacji na necie. W pracy pojawil sie komputer, juz bylam oblatana w tej dziedzinie i jakos radzilam sobie zdobywajac
        nastepne stopnie wtajemniczenia. Pozniej nastala era GG, po GG, tlen a po tlenie skype i sluchawki, ostatnim etapem wtajemniczenia bylo
        zakupienie camerki do skype i drugiego kompa tylko i wylacznie dla mojej dyspozycji. W domu wytlumaczylam, ze komputer potrzebny mi do pracy i takie tam rozne wymyslalam historyjki zeby nie doszlo do wiekszej awantury, gdyz mniejsze juz sie zaczely i tylko czekalam jak wybuchnie wieksza. Dobrze sie skladalo, ze syn rozpoczal nauke poza domem a meza nosilo po kraju, ciagle w delegacji i poza domem.
        Nawet jak wracal do domu to prawie tego nie zauwazalam dla mnie tylko liczyl sie net i adoratorzy ktorzy zabiegali
        o kontakty ze mna... Mialam camerke na skype W koncu musialam sie czesac, stroic gdyz w camerce widac mnie bylo, polknelam przynete,ale natretow sie pozbywalam nie bede ukrywala erotomanow takze, zaczelam sie pozbywac ze swojej listy kontaktow.
        Zapragnelam znalezc czegos wiecej jedna z druga kolezanka sie przechwalaly jakich to wspanialych facetow poznaly na necie i tylko z nimi utrzymuja kontakty, przechwalkom nie bylo konca...
        Maz ciagle zapracowany i w rozjazdach, nawet nie wnikal co robie przy komputerze. Duzo papierzysk porozkladalam wokol komputera udajac cizko zapracowana.
        Nie wnikal...
        W koncu na jednym z ogolnych czatow na interii zwrocil moja uwage pieknie piszacy pan, jakos tak ujely mnie jego wypowiedzi,
        ze po kilku dniach juz bylismy zaprzyjaznieni, pisalismy na priv a po kilku tygodniach podalam mu swojego maila, tak to sie zaczelo...
        Alez mial podejscie! Delikatny taktowny, nie wypytywal o nic i o osobie nie opowiadal za wiele ale jakze pieknie pisal istny poeta, oczytany i taktowny. W koncu poszly w ruch zdjecia on mnie ja jemu wyslalam swoje - nie jestem ta ostatnia ktora stala wkolejce po urode i wyglad. Zaczely sie wideo seanse na skype o ustalonych godzinach tak zeby kazde z nas moglo miec troszeczke swobody
        Nie moglam doczekac konca pracy tylko myslalam kiedy go zobacze i uslysze ten meski zdecydowany glos.
        Zaczelam sie lapac, ze chyba cos ze mna nie tak sie dzieje ale rozmowy z nim byly takie mile ze nie moglam sie powstrzmac..
        Zylam tylko netem a zycie, dom, rodzina przesuwalo sie na drugi plan. Moj rozmowca musial wyjechac na jakichs czas i nie mialdostepu do netu ale zanim wyjechal podalam mu numer swojej komorki,
        pisal sms i prosil zeby nie dzwonic do niego a jedynie pisac sms gdyz to taniej wychodzi i ze wzgledu na prace nie zawsze moze rozmawiac przez telefon i cos tam jeszcze tlumaczyl...
        Klopoty w domu spadly na mnie jak grom z jasnegonieba, istne pieklo sie rozpetalo o komputer i to, ze calyczas przy nim przesiaduje.
        Po jednej z takich awantur az sobie poplakalam ale to byl raczej placz powodowany tym ze nie bede mogla porozmawiac spokojnie z moim
        panem z netu (tak mi sie wydaje) Moj pan pisal do mnie piekne listy pisal o milosci o przyrodzie, kwiatkach, drzewach, przepieknie.
        Nie bylo w tych listach zakcentowania iz to do mnie i o mnie ale byly tylko adresowane na mojego maila Zaczelo ze mna dziac sie cos dziwnego czulam sie jak zakochana nastolatka i w czasie jednej z naszych szeptanych rozmow na skype cos zaczal mowic ze jestem sliczna, mlodo wygladam i jest mna zauroczony itp. Goroco uderzylo mi do glowy..
        Zaczelismy mowic, ze rodziny mamy, ze dzieci itd..
        W czasie rozmow i w listach byl marzycielem i naprawde mial wybujala fantazje z poczatku sama dawalam sie na to lapac, ale podejmowalam wyzwanie , snulismy plany zycia we dwoje amowil, ze tylko czasu mu potrzeba na zalatwienie jakichs spraw.. Nie mowil,ani nie wspominal ze sie rozwodzi gdyz byl takze w zwiazku i mial dwoje dzieci w wieku podobnym do mojego syna.
        W koncu na necie wyznalismy sobie ze cos do sibie czujemy i nie ukrywam, cos w tym bylo, cos dziwnego sie ze mna dzialo.
        Maz w domu tyle ze bywal, od czasu doczasu poslugi malzenskie wykonywalam ale tak od niechcenia i dla zaspokojenia tylko jego
        potrzeb, zadnej satysfakcji nie odczuwalam... Zrobil swoje i odwracal sie na bok zasypiajac, stalo sie to nudne i zniechecajace.
        Przez pewien czas przyszlo opamietanie i zaczelam swojego idola z netu przywolywac do rzeczywistosci gdyz ciagle szeptal i pisal mi
        ze jest we mnie zakochany i ze tylko mnie widzi u swego boku... Na temat bardziej szczegolowych danych na swoj temat jakos mowil i
        pisal wymijajaco i odnosilam wrazenie, ze nie chce za bardzo tego tematu poruszac wiec ustapilam.
        Duzo pisal o tym jak to lubi miec uporzadkowane sprawy i zasadch o honorze itp
        KIlka razy napisalam mu list przywolujacy go do porzadku gdyz zapedzal sie w swoich wypowiedziach i nijak mi to nie pasowalo
        do jego wizerunku, czyli faceta idealnego. Byl inteligentny to fakt, ale mial swoje zagrywki i jak czasami cos nie tak napisal
        dlugo i namietnymi slowami przepraszal. Podczas rozmow umowilismy sie ze nie porzucamy swoich zwiazkow, ale mile spotkanie w realu przydalo by sie gdyz oboje cos do siebie czujemy, nawet troszeczke zapedzalismy sie w tych rozmowach snujac plany spotkania i realizacje swoich marzen, pragnien.
        W chwili gdy bardziej naciskalam cos tam wspominal o honorze i takie tam farmazony opowiadal.
        Ale do spotkania w realu stopniowo z oporami dawal sie namawiac.
        Pozostawal tylko problem umowienia sie w dogodne pasujacym dla obojga miejscu niestety dzielila nas duza odleglosc.
        Zwierzalismy sie sobie ze swoich problemow i nie mielismy przed soba tajemnic poza jego stanowczo ukrywanymi danymi odnosnie
        miejsca pracy w koncu podal....
        Sielanka netowa trwala 3 lata a do spotkania nie dochodzilo gdyz jak nie jemu to mnie nie pasowalo Bylo kilka sposobnosci gdyz wyjezdzalam do rodziny i byla okazja zeby spotkac sie znim, ale jakos jemu nie pasowalo. Pomalu zaczelam odnosic wrazenie, ze obawia sie spotkania w realu, ale byl tak uroczy w swych slowach, ze postanowilam doprowadzic do spotkania.

        UMOWILISMY SIE !!!

        Odwidzeilam salony, wyszykowalam sie wlacznie z bielizna ktora kupilam nowa ubralam sie szykownie i pojechalam na upragnione spotkanie.
        BYL ! Jak na faceta ktorego poznalam jako wylewnego, przywital mnie uscisnal i ucalowal w policzki ale byl jakis nie swoj, zaszczuty czy sploszony...
        • diva_45 Re: Miłość przez internet- cz-2 03.05.09, 02:41
          Balam sie ze w camerce wygladalam ladniej jak w rzeczywistosci.
          Moj facet dlonie mial delikatne w dotyku i widac, ze nie pracowal fizycznie. Wsiedlismy w samochod jak na majetnego faceta to skromne autko ale takie jak pisal, ze ma. Rozmowa o wszystkim i o niczym, zajety byl prowadzeniem samochodu w koncu zaproponowal hotel zeby zostawic bagaze.
          Hotel jak hotel nie full wypas ale porzadne wygladal. Pokoj jednosobowy z jednym waskim lozkiem, tylko weszlismy sama przytulilam sie do niego Objal mnie swoimi ramionami i przytulil, naprawde byl delikatny, kilka pocalunkow i nabralam na niego takiej ochoty, ze myslalam iz nie wytrzymam tak bylam spragniona sexu z nim... Postanowilam sie wykapac i poszlam pod prysznic, czekalam, halasowalam spogladajac na ledwie przymkniete drzwi od lazienki
          - NIC !!!!!!!!!!!
          Wyszlam z lazienki owinieta duzym recznikiem a on siedzial na krzesle i powidzial tylko slicznie wygladasz, usiadlam mu na kolanach tulilam sie nie wzbranial sie ale byl ciagle ubrany...
          W koncu odsuwajac mnie delikatnie mowi, idziemy na kolacje myslalam, ze SLAG MNIE TRAFIIII !!!!!!!!!!
          Kilka ukradkowych buziaczkow na schodach i poszlismy spacerkiem do restauracji Ot taka z milym klimacikiem.
          Kipialo we mnie wszystko ale poza jego rozbieganym wzrokiem nic nie zauwazylam, bylo fajnie, zaplacil on, nie pozwolil mi zebym placila.
          W hotelu zaczelam juz bezpardonowo zabierac sie za niego, nie bronil sie az do pewnego momentu, nie wiem jak to w koncu wyszlo ale powiedzial, ze ma pokoj obok i rano musimy wczesnie wstac...
          Pocalowal, na dobranoc i poszedl.
          WYC MI SIE JUZ TYLKO CHCIALO...
          Rano delikatnie zapukal do drzwi, bylam juz nie tylko wsciekla ale i ubrana. Sniadanie w innej restauracji i odwozl mnie na dworzec, czule jak mu sie chyba wydawalo mnie pozegnal...
          Po powrocie do domu zaczely sie znowuz czule listy slowa uwielienia dla mnie i zapewnienia o mojej wspanialosci.
          Kilka razy jak mielsmy okazje swobodnie rozmawiac na skype robilam sobie z niego przyslowiowe jaja.
          Deliatnie podpuszczalam ble ble ble ble....
          Po roku cos sie u niego w malzenstwie pozmienialo, chyba zostal sam, niby inny ale odnosilam wrazenie,ze ciagle taki sam..
          U mnie w domu bylo jak bylo czyli standard. Glupim szczescie zasze sprzyja i mnie tez, maz wyjechal za granice na 3 miesiace syn w akademiku a rodzina zaprosila mnie do siebie.
          Inne miasto inne restauracje ale spotkanie ciagle z tym samym facetem netowym zaczelo sie podobnie jak poprzednie.
          Odmiana nastapila dopiero po kolacji w pokoju hotelowym....
          Coz on ze mna zrobil.....
          Zeby nie on nigdy w zyciu nie pomyslala bym, ze cos takiego mzna przezyc..... Szalona noc... nie konczacy sie zapas energii u niego i te jego delikatne wszedobylskie dlonie...
          Mala drzemka a nad ranem jak sie obudzilam maialam wrazenie,ze to byl sen....
          Nie to nie byl sen!!! Lezal obok mnie moj ukochany, upragniony facet z netu... Mala pieszczota po przebudzeniu i wspolna kapiel.... o WSPANIALY!!!!!
          Spacery, nawet na chwile nie wypuszczal mej dloni, mowil o sobie zadziwiajaco duzo, mogla bym go sluchac bez konca
          mimo, ze pewne tematy zrecznie pomijal... Sielanka trwala 2 dni a on z kazda chwila mnie coraz bardziej fascynowal - byl BOSKI !!!
          Chcial mi kupic prezent ale dla mnie wydawal sie za drogi i balam sie cos nowego, drogiego przywiezc do domu, jak sie wytlumaczyc, skad mam. Rano dziekowal mi za wszystko, mowil, ze bedzie czekal na mnie i wogole same slodkosci plynely z jego ust gdy przestawal mnie calowac. Ale to ja powinnam mu dziekowac.
          NET - ale tym razem moje listy byly chyba bardziej czule, piszczotliwe pelne milosci i porzadania... Zakochalam sie, tak zakochalam!!!
          Listy, szeptane rozmowy... Nastepne spotkanie - chyba jeszcze bardziej wspaniale - upojne, szalone noce, cudowne dni.
          NET - plomienne listy
          Zapytalam go skad u niego tyle wspanialosci i energii - odpowidzial milosc kochanie, milosc.... Uzgodnilismy ze bedziemy razem, jak bede chciala zalatwi mi prace u siebie, ale wolal by zebym byla w domu
          a jego praca wystarczy nam nie tylko na spokojne zycie ale na podroze po kraju a pozniej po swiecie, takie mial plany..
          Sprowadzalam go na ziemi gdyz zaczynal fantazjowac....
          Na necie to byl moze i pelen bujnej wyobrazni ale w realu najwspanialszym mezczyzna na swiecie. O lozku juz nie powiem- CUDO!!!
          Postanowilam rozejsc sie z mezem, ulatwil mi to gdyz poznal za granica inna babe i z nia tam pozostal, Syn juz samodzielny wiec ulatwone mialam wszystko a rozwod to byla formalnosc.
          Pozostalo mi tylko pozalatwiac formalnosci zwiazane z przeniesieniem sie do ukochanego.
          NET - Nadal czule rozmowy i czule listy na poczcie
          Niestety moj ukochany gdy wczesniej do mnie pisal, fantazjowal i tak dalej...
          Wiedzialam, ze ma bujna wyobraznie...
          Nawet bralam poprawke na jego slowa, ale niech tam sobie pisze i mowi...
          Nie dostrzeglam tego, ze ma swoje zasady, jakies durne, idiotyczne wrecz paranoidalne ...

          Popelnilam BLAD !!! NIEWYBACZALNY BLAD !!!
          Zlamalam jedna z nich....

          NIE WYBACZE SOBIE TEGO DO KONCA ZYCIA - NIGDY SOBIE NIE WYBACZE !!!

          Moj ukochany musial na tydzien wyjechac w sprawach sluzbowych i nie mogl byc ze mna na necie.
          Dzwonil kilka razy dziennie.
          Juz praktycznie tylko spakowac rzeczy i za kilka dni mialam jechac do ukochanego na miesiac niby...
          NET - Podkusilo mnie wejsc na net diabli wiedza po co tam wlazlam..
          Napisalam maila do kolezanki, nastepnego dnia odpisala mi, ze czatuje na Interii i ze jest fajnie zebym weszla.
          weszlam klik, klik, ble ble.... Odezwal sie jakichs stary od flirtowania wielbiciel, poklikalam ..
          Cos tam stekal ale delikatnie zakonczylam rozmowe, napisal mi list takie tam trucie, ze cos do mnie czuje i tak dalej a tak naprawde to .... Odpisalam mu grzecznie, ze nasze kontakty nie maja sensu zeby poszukal sobie innej moze troszeczke zbyt frywolnie mu napisalam ale napisalam, ze znajdzie w zyciu swoja wymarzona, bleble....
          Wyslalam...
          Pomylilam poczte gdyz caly czas pisalam tylko ze swoim ukochanym, jedynym i jak wysylalam odpowiedz temu swirowi z czatu, odruchowo wpisalam adres ukochanego....
          Poszlo.....
          Za kilka dni wrocil ukochany i dzwoni, prosi o pilne spotkanie na necie, chce ujrzec moja twarz.
          NET - rozmowa na skype:
          Mowil spokojnie, mimo, ze zasze mial stanowczy zdecydowany glos, twarz spieta...Poszarzala...
          Slyszalam jak mu sie glos zalamuje i drzy....

          Z calej rozmowy zapamietalam tylko to: Wybacz zegnaj kochanie ale

          ZDRADZILAS RAZ - ZDRADZISZ JESZCZE RAZ..........


          Od pol roku nie dotykalam kompa, przez mtydzien czytalam wasze wypowiedzi,jestem sama przezylam zalamanie
          nerwowe gdy dowiedzialam sie iz moj ukochany w swoich listach nie tak do konca fantazjowal.
          Nie chcial klamac ale ukrywal najszlachetniejsze ze swoich cech.
          Dlaczego?
          Jest sam i wiem, ze unika kobiet. Taki wspanialy mezczyzna.
          Czy kochal mnie naprawde?
          Czy ta jego zasrana zasada o wiernosci jest wazniejsza od milosci?
          Nie wiem ?????????!!!!!!!!!
          Wybaczcie ale musialam sie podzielic z kims swoim losem
          Mialam wszystko nie mamnic.
          Ale jego kocham nadal.
          BLAD MOJA BLAD !!!!!!!!!



          • beasingiel_44 Re: Miłość przez internet- wspulczuc 03.05.09, 15:37
            Wspolczuje Ci naprawde wiele przeszlas, ale glowa do gory, moze lepiej jak tak sie stalo.
            jezeli kocha naprawde - powroci
            jezeli kochal prawdziwa miloscia - to nie powinien tak postapic
            Jezeli nie - to wyglada na chorobliwego zazdrosnika z jakims jak to okreslilas ....... zasadami...
            Mogla bys miec z tego powodu udreke zyciowa

            trzymaj sie diva

            nie ma tak , zby nie moglo byc gorzej
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka