Gość: Nowa
IP: *.net
09.12.03, 20:37
Niedawno rozpoczęłam pracę w nowej firmie. Bardzo bałam się, bo to branża z
którą dotąd nie miałam nic wspólnego i wszystko na początku wydawało mi się
czarną magią. Ale szybko się wciągnęłam, zaczęłam dobrze orientować w nowym
otoczeniu. Mam super szefa, z poczuciem humoru, chętnie tłumaczy mi to czego
nie wiem, często powtarza, że mam się do niego zwracać z każdym problemem,
który napotkam w pracy i tp. Wydawałoby się, że jest extra.
To jednak pozory. Moim problemem jest koleżanka z biura. Przyznam, że jest
ona dobrym pracownikiem, sumeinnie wywiązuje się ze swoich obowiązków. Z
drugiej jednak strony jest między nami jakiś mur. Nie mam do niej zaufania.
Wydaje mi się, że jest bardzo dwulicowa. Potrafi narzekać przez cały dzień,
jak jest jej ciężko w pracy, że z szefa jest straszna gapa i ona musi
wszystkiego pilnować, jest zła na częste nadgodziny itp. Jednak, gdy szykuje
się jakaś grubsza praca, lub nadgodziny ona rwie się do tego pierwsza i jest
zdziwiona gdy szef mi zleci jakieś zadanie, lub poprosi, żebym wcześniej
przyszła do pracy, by coś przygotować. Zauważyłam, że gdy zwraca mi uwagę to
robi to na tyle głośno by szef usłyszał, lub wzywa go do nas i mówi co jej
się nie podoba. Po chwili proponuje mi kawę, lub pomoc w czymś.
Jestem wkurzona na maxa. Nie ma dnia, żeby nie było jakiejś "afery" z jej
udziałem. Zaciskam zęby, nie lubię sprzeczek, zwłaszcza w miejscu pracy nie
są one wskazane. Poza tym jestem tam nowym pracownikiem i jakoś niezręcznie
mi jest przywoływać do porządku kogoś kto pracuje tam dłużej ode mnie.
Ale czuję, że moja cierpliwość się już kończy.