mitomania

24.07.09, 22:19
Dzień dobry wszystkim, jestem tu pierwszy raz, witam się i o radę
proszę.
Otóź moja przyjaciółka jest chyba mitomanką. Od pewnego czasu
opowiada niesamowite historie, pełno w nich wysoko postawionych
osób, wielkie pieniądze, ciężkie, śmiertelne choroby i cudowne
ozdrowienia. Widujemy się raczej rzadko, bo mieszkamy daleko od
siebie, ale kiedy jestem u niej, nie widzę ani śladu tego życia, o
którym mówi. Powiedziałabym, że zwykła codzienność.
Ale ostatnio zaczęła nawet wkręcać innych, jakieś wspólne wyjazdy,
zaproszenia i obietnice, z których nic nie wychodzi, bo... tutaj
tysiące powodów, jeden bardziej dramatyczny niż drugi.
Martwię się o nią i nie wiem, co zrobić. Znamy się od liceum od
ponad 20 lat, wiem, że miała trudne wczesne dzieciństwo, ale oprócz
depresji czasami (kto ich nie ma?) wszystko było z grubsza w
porządku. Te bajki z mchu i paproci zaczęły się jakieś 4 lata temu,
odkąd po rozwodzie związała się z nową osobą. Razem produkują te
historie.
I tak się zastanawiam: czy mitomania może być zaraźliwa?
Czy inteligentny człowiek może się dać opętać choremu i podzielać
jego wizję świata?
CZy powinnam z nią porozmawiać? Ale jak? Sugerować leczenie?
Jestem w kropce.
Poguglałam trochę, ale na temat mitomanii mało pomocnych informacji.
Będę wdzięczna za rady.
    • sprawdzilam_czy_wolne Re: mitomania 25.07.09, 00:41
      Po co się w to pchasz? Dziewczyna łże, bo coś tym sobie załatwia, co Ci do tego?


      A teraz, jeśli uważasz, że coś Ci do tego i z jakiegoś powodu chcesz się bawić w
      zbawcę, to istnieją dwie zasady.

      1. Kłamstwa (w sensie mitów) mówią o deficytach osoby. Skoro dziewczyna opowiada
      o własnych możliwościach, to czuje się bezsilna, bezradna i bezbronna, a uczucie
      słabości kompensuje sobie lotami wielkościowymi. Czujesz się na siłach tym
      zająć? Ja bym wysłała na terapię nie dotykając.

      2. Onegdaj miałam do czynienia z kobietą, która bije. Powoduje to w niej
      poczucie winy, uczucie zawstydzenia i bezradności (wobec ofiary przemocy, wobec
      siebie i swoich emocji, również wobec mnie).
      W dość oczywisty sposób zaczęła mi tłumaczyć, że osoba bita (córka, a mówimy -
      że tak wyjaśnię - o klapsie ścierką do naczyń a nie o kablu od żelazka) sama
      sobie zapracowała na ten klaps.
      Uznałam za słuszne agresję tej kobiety przyjąć jako fakt oczywisty, trudny dla
      niej, użycie ścierki uznałam za przejaw agresji fizycznej oraz za ewidentną
      przemoc wobec drugiego, słabszego i zależnego człowieka, tak to nazwałam, po
      czym NIE wycofałam sympatii i współczucia wobec kobiety. Chciałam, żebyśmy
      wyplątały się przynajmniej z jej wstydu i obawy przed potępieniem.
      Następnym etapem będzie praca nad jej agresywnymi impulsami.
      Na początek jednak wydawało mi się ważne jasne określenie tego, co się dzieje,
      nazwanie sytuacji i zapewnienie akceptacji osobie, przy wyraźnym oddzieleniu
      osoby od zachowania (ją lubię, jej zachowań - nie).
      Dokładnie to samo zrobiłabym z kłamstwami: osobę lubię i akceptuję, jej kłamstw
      - nie.
      Przy czym - ponieważ nie jestem śledczym - na samym początku mówiłabym, że
      uwierzę w to, co wyda mi się prawdopodobne, może się zdarzyć, że coś co
      rzeczywiście się zdarzyło uznam za kłamstwo - no cóż, skoro jest kłąmczuchą, to
      ponosi konsekwencje w postaci brku zaufania. i że z góry przepraszam za pomyłki,
      ale nie mam czasomocy na weryfikację jej słów. Omylna bywam, taki lajf.

      3. Gdybym miała do czynienia z kablem od żelazka, a nie ze ścierą do naczyń,
      zawiadomiłabym opiekę społeczną i błękitną linię. Przy całym współczuciu dla
      ludzkich słabości warto też wiedzieć, gdzie przebiega granica tego, co dopuszczalne.

      4. mitomania nie jest zaraźliwa. Ale zawsze można usprawiedliwić fakt, że ktoś
      kłamie (kradnie, bije, cokolwiek) a) trudnym dzieciństwem, b) wpływem partnera,
      c) ciężką sytuacją d) wszystkim innym.
      Przyjmiesz takie usprawiedliwienie?

      Po co się w to pchasz? (nie - dlaczego. Po co).
      • blanzeflor Re: mitomania 26.07.09, 12:24
        dzięki za odpowiedź, dała mi do myślenia
        zresztą na razie jeszcze się w to nie pcham, rozważam i się
        zastanawiam
        a po co? to oczywiste, żeby jej pomóc, żeby się otrząsnęła i nie
        marnowała sobie życia
        bo to nie są tylko bajki opowiadane przy piwie, żeby się lepiej
        poczuć, ale raz np. przez namotanie jakichś kosmicznych spraw
        straciła pracę, zraża do siebie ludzi, których wciąga w swoje
        projekty i potem zostawia na lodzie
        poza tym tam jest jeszcze dziecko, adoptowane nota bene, które w
        dodatku niedawno przeżyło trudny rozwód rodziców, a teraz żyje w
        wirtualnym świecie matki i przeżywa kolejne rozczarowania, kiedy
        cudowne plany jeden po drugim się sypią
        akurat za dziecko czuję się odpowiedzialna, bo jestem jego
        chrzestną, naprawdę nie zasłużyło na coś takiego, zwłaszcza ze swoją
        przeszłością
        dalej uważasz, że powinnam to zostawić?
        w tej chwili zresztą nie mam możliwości działania, to nie jest
        sprawa na smsa czy telefon, a spotkamy się dopiero chyba we
        wrześniu, wtedy mogłabym ewentualnie z nią porozmawiać
        dzięki raz jeszcze za głos, pozdr
    • perfekcjonizm Re: mitomania 12.02.10, 16:43
      Witajcie, podbijam wątek i też piszę o swoim problemie z długoletnią
      przyjaciółką, którą właściwie trudno mi określać tym mianem bo kompletnie nie
      mam do niej zaufania.

      Nasza znajomość trwa od liceum, mniej więcej po kilku miesiącach znajomości
      zrozumiałam, że wiele rzeczy się nie klei i rozmywa aż wreszcie zaczęłam trafiać
      na jawne kłamstwa.
      Jest to osoba o bardzo dobrym sercu, być może też to wynika z niskiego poczucia
      wartości a potrzeba dowartościowania się robi z niej filantropkę. Jest szalenie
      inteligentna i błyskotliwa. Ma wspaniałe dzieci, bardzo inteligentne. Jednak jej
      życie jest owiane tajemnicą a informacje, które znam są głównie zabarwienia
      dramatycznego lub romantycznego. Ciężkie choroby, zdrady męża, alkoholizm
      rodziców, nieszczęśliwe miłości.

      Jakiś czas temu namówiłam ją na terapię, ale po półtora roku analizy nie
      wytrzymała i wystrzeliła z informacją o śmiertelnej chorobie, która to trwa już
      tak od roku. Terapeutka chyba zauważyła opór i zaproponowała mojej przyjaciółce
      najpierw poukładanie się ze sprawami zdrowotnymi i dopiero powrót na terapię.

      Czy to był błąd terapeutki, że nie zaproponowała wsparcia w chorobie czy raczej
      próba uświadomienia mojej koleżance, ze dopóki nie pokona oporu terapia nie może
      iść do przodu?

      Wydarzyło się jeszcze tak wiele rzeczy, o których w tej chwili nie mam siły
      pisać. Jestem rozbita, rozdarta, zła na siebie.
      Chciałabym być blisko niej a nie potrafię. Stałam się w stosunku do niej
      dwulicowa. Moje próby konfrontacji nic nie pomogły.

      Nie mam już więcej siły. Poddaję się.
      • leda16 Re: mitomania 16.02.10, 06:57
        perfekcjonizm napisała:
        Terapeutka chyba zauważyła opór i zaproponowała mojej przyjaciółce
        > najpierw poukładanie się ze sprawami zdrowotnymi i dopiero powrót na terapię.
        Czy to był błąd terapeutki, że nie zaproponowała wsparcia w chorobie czy raczej
        > próba uświadomienia mojej koleżance, ze dopóki nie pokona oporu terapia nie może
        > iść do przodu?


        Nie naiwniaczko. To było jeszcze jedno kłamstwo Twojej przyjaciółeczki, bo każda psychoterapeutka pracuje nad oporem RAZRM z klientem :). Może dziewczyna sama zrezygnowała z psychoterapii, może psychoterapeutka po dokładnej diagnostyce ją zdyskwalifikowała jako nie rokującą poprawy, albo chodzi dalej. Każda mitomania ma przyczyny, najczęściej albo w psychopatii, w osobowości histerycznej bądź w uszkodzeniach centralnego ukladu nerwowego. W tym ostatnim przypadku nie mówi się o żadnej mitomanii tylko o konfabulacjach, oczywiście niepodatnych na psychoterapię :). Z drugiej strony, w to, co się dzieje na psychoterapii nie powinny wściubiać nosa osoby trzecie, więc też tak byc mogło, że koleżanka z premedytacją odkopała Cię od najwyraźniej emocjonujących dla Ciebie informacji, ucinając w ten sposób Twoje wścibstwo.
    • irena_stein Re: mitomania 12.02.10, 20:30
      A ja pilam z George Bush, jadlam z nim, wyprowadzalam pieska na
      spacer, moj ojciec to Wladimir Putin, moj wujek Tito to brat Putina,
      sypialam z Osama bin Laden, lecialam do Ameryki kosmolotem, chcecie
      wiecej????
    • klosowski333 Re: mitomania 16.02.10, 04:41
      To co powiem jest straszliwie dyletanckie i nieco prowokacyjne. Z mojego
      doswiadczenia wynika, ze mitomanami w wiekszosci sa kobiety, z reguly slabe
      emocjonalnie oraz nerwowe badz znerwicowane. Zazwyczaj nie cec... sie zbyt
      wysoka inteligencja. Poza zwyczajna mitomania zdarzaja sie wsrod nich
      zachowania, ktore moglbym nazwac konfabulacja czyli zmyslaniem opartym na
      mechanizmach myslenia dzieciecego, niedojrzalego. Nasuwaja sie przypuszczenia o
      powaznych zaburzeniach psychicznych...
      Znam jedna kobiete, ktora wrecz nie potrafi mowic prawdy. Wroci ze zwyklych
      zakupow z pękiem niewiarygodnych historii i przezyc, ktore ja rzekomo spotkaly,
      lub byla ich swiadkiem. Kazde zdarzenie irytujaco koloryzuje, dodajac mnostwo
      szczegolow majacych podniesc dramaturgie przekazu.
      Absolutnie nie ma swiadomosci, ze przekracza granice. Gdy zwroci sie jej uwage
      oczywiscie wpada w rozdraznienie i pretensje, ze sie jej nie wierzy.


    • polska_potega_swiatowa pozory moga mylic 16.02.10, 05:22
      blanzeflor napisała:

      > Otóź moja przyjaciółka jest chyba mitomanką. Od pewnego czasu
      > opowiada niesamowite historie, pełno w nich wysoko postawionych
      > osób, wielkie pieniądze, ciężkie, śmiertelne choroby i cudowne
      > ozdrowienia. Widujemy się raczej rzadko, bo mieszkamy daleko od
      > siebie, ale kiedy jestem u niej, nie widzę ani śladu tego życia, o
      > którym mówi. Powiedziałabym, że zwykła codzienność.


      Wiesz, w dobie internetu, i innych srodkow przekazu, jej "zycie"
      moze toczyc sie w wirtualnej rzeczywistosci, wiem ze czasami ktos
      moze w wiekszosci siedziec w domu, i to calkiem skromnym mieszkaniu,
      a telefon i e-mail jest non stop sie urywa.

      Zreszta sam jako artysta malarz, wiem z doswiadczenia, ze pozory
      moga mylic. Sam jestem czesto bardzo zajety, non stop jakies nowe i
      stare kontakty, wystawy czesto w niezbyt imponujacych miejscach,
      spotkania, zamowienia, wiekszosc nie koniecznie sie materializuje,
      ale takie zycie, i tak idzie do przodu, czasami sa male sukcesy i
      skok na przod, potem marazm, potem znow skok dalej do przodu, ale
      nie koniecznie szybko i spektakulanie i w Holywoodzkim stylu.

      Wiec ktos mowe myslec ze wiele sie nie dzieje (bo w tej chwili
      zarobione pieniadze wydaje na splate zaleglych dlugow) i byc moze
      myslo o mnie jako i mitomanie...
      No dopoki nie przeprowadze sie pieknej willi, i kupie wloski
      luksusowy samochod...lub zobacza moje oblicze na okladce; TIME
      magazine :)
    • mopy_i_kije Też mam taką koleżankę 16.02.10, 18:44
      To bardzo przykre, bo znam się już od dłuższego czasu. Najpierw jej
      wierzyłam, choć moja babcia od razu coś podejrzewała. No, ale gdy
      zaczęła opowiadać o swoich niesamowitych imprezach (których nie
      było), potem o pracy (wcale nie pracowała) i o swoim stanie
      majątkowym (mieszkała w mieszkaniu rodziców), to przejrzałam na
      oczy. Nie mogłam pojąć dlaczego ona tak zmyśla, czemu kłamie.
      Przecież zawsze ją akceptowałam taką, jaka była. Teraz mam do niej
      dystans. Bo jak tu nie mieć, skoro rozmawiam z kimś, jakbym bajek
      słuchała. A nawet jeśli coś jest prawdą, to skąd mam o tym wiedzieć?
      Kiedyś powiedziałam jej delikatnie, że wiem o jej kłamstawach.
      Obruszyła się starsznie i powiedziała, że ją prześladuję, śledzę,
      inwigiluję... No, wymiękłam. Najgorzej, że jej nastoletnia córka,
      zaczyna tak samo opowiadać, np, że rodzice mają 4 samochody, albo,
      że na wakacjach byli w Grecji itp.
      Jak żyć z taką osobą? Próba pomocy, kończy się agresją z jej strony.
      • mianko Re: mitomania 15.11.13, 23:47
        > Kiedyś powiedziałam jej delikatnie, że wiem o jej kłamstwach.
        > Obruszyła się strasznie i powiedziała, że ją prześladuję, śledzę,
        > inwigiluję... No, wymiękłam. Najgorzej, że jej nastoletnia córka,
        > zaczyna tak samo opowiadać, np, że rodzice mają 4 samochody, albo,
        > że na wakacjach byli w Grecji itp.

        Wiem, temat bardzo dawny... potrzebuje porady. Od 1,5 roku spotykam się z kobietą, która kłamie. Odkryłem to kilka dni temu. Wcześniej miałem problem ze sprawdzeniem tego co mówi, ponieważ tylko ona była źródłem informacji.
        Informacje jakie dostałem od kobiety przez 1,5 roku:
        1) Porzucona przez rodziców.
        2) Wychowana przez dziadków - którzy obecnie nie żyją.
        3) Miała w życiu tylko jednego faceta.
        4) Dziecko i facet zginęli w wypadku, a ona tylko przeżyła.
        5) Przez 9 m-cy nie chodziła.
        6) Niedoszły teść wyrzucił ją z domu.
        7) Zamieszkała w mieszkaniu, które wcześniej kupiła.
        8) Do mieszkania wprowadziła się dzika lokatorka.
        9) Sprawa o eksmisje się ciągnie... aż akta zgubiono w sądzie.
        10) Problemy ze zdrowiem.
        11) Utrata pracy.
        12) Kilka awarii auta.
        13) Problemy ze spółdzielnią mieszkaniową.
        14) Problemy z gminą.
        15) Poza maciczna ciąża.
        16) Znajomość wpływowych osób - prawników, lekarzy, itp.
        17) Bardzo bogaty ojciec.
        18) Nie poznałem rodziny, ani przyjaciół.
        19) Unika mojej rodziny i przyjaciół
        20) Ogólnie dużo problemów... i co tydzień inny problem... aż nie mam do nich siły.

        Przez Internet znalazłem krewnego kobiety. Spotkałem się z nim. Powiedział mi, że matka partnerki mówiła prawdę tylko jak się pomyliła... Podobnież partnerka ma dużą fantazje po matce. Rzeczywistość jest taka (tam gdzie "-" to trudno porównać to do powyższych punktów):

        1) Wychowana przez rodziców. Jak miała ok. 10 lat to ojciec wyprowadził się od matki (za kłamstwa). Ojciec ma dobry kontakt z nią... a z matką się nienawidzą.
        2) -
        3) Miała kilku facetów, a facet o którym mi mówiła to się z nim rozwiodła.
        4) Z facetem się rozwiodła, a dziecko ma (żyje) z następnym facetem z którym była.
        5) -
        6) -
        7) Mieszka w mieszkaniu, które dostała od ojca.
        8) Lokatorka to jej matka z którą ma złe relacje.
        9) Wg mnie nie ma sprawy o eksmisje.
        10) Problemy ze zdrowiem - to jest prawdopodobne, ale nie wiem czy aż w takim zakresie jak mi mówi.
        11) Chyba ma pracę.
        12) -
        13) -
        14) -
        15) -
        16) -
        17) Ojciec żyje normalnie. Bogactw nie ma.
        18) Nie poznałem rodziny, ani przyjaciół.
        19) Unika mojej rodziny i przyjaciół
        20) Ogólnie dużo problemów... i co tydzień inny problem... aż nie mam do nich siły.

        Wyżej było pytanie po co w to się mam bawić. Ogólnie to chyba nie zamierzam być z partnerem, który mnie oszukuje. Pomimo, że te 1,5 roku był to najszczęśliwszy czas w moim życiu. Mam dwie opcje zakończenia znajomości:
        1) Powiem prawdę, że wiem, że to co mówi jest zmyślone. Wtedy prawdopodobnie obrazi się na mnie lub będzie dalej kłamać by obronić swoje kłamstwo.
        2) Partnerka co raz częściej daje mi furtkę bym mógł od niej odejść. Mówi, że śniło się jej, że powiedziałem jej, że zakochałem się w kimś innym. Mówi, że jestem wolnym człowiekiem i mogę odejść. Przy tej opcji partnerka zachowa twarz... a tym razem ja ją oszukam, że mam kogoś...

        Jak myślicie, którą opcje lepiej wybrać? Czytając fora to raczej mitomania nie jest do wyleczenia... a po za tym by mieć pewność będę potrzebował drugiej osoby, która śledzi partnerkę... Chyba na tym związek nie polega... wg mnie zaufanie jest bardzo ważne. Dodatkowo "złe" sytuacje jakie partnerka ma powodują, że mój stres rośnie... bo ciągle coś... Nie wiem czy te sytuacje są prawdą... bo to tylko jej opowieści... ale ja po 1,5 roku mam dość... jak się widzimy to w większości przypadków słyszę, że coś "złego" jej się zdarzyło... czego nie mam możliwości sprawdzenia... bo jak chce pomóc i potrzebuje np: dokumentów spraw to ich nie dostaje...
        • ankaskakanka14 Re: mitomania 16.11.13, 10:19
          Oj mitomania,kłamstwa,konfabulacja jest na porządku dziennym i nie jest przypisywana tylko ludziom chorym / chociaż według mnie jest to jakaś ułomność,defekt umysłu / Nie dalej jak wczoraj pisałam z kolesiem z którym miałam kontakt kilka lat temu - dowiedziałam sie wtedy,ze ma lat 40 :))) a wczoraj mi napisał,że ma lat 54 :))) odechciewa się kontaktów z kimś takim.Jako,że mam niesamowitą pamięć,przywiązuję wagę do tego co kto mówi oraz jestem detalistką mam nieraz niezły ubaw - chociaż bardziej w/w cechy zasługują na litość i współczucie.Ludzie wymyślają różne historie,kłamią w różnych celach - jedni by się poczuć lepiej? drudzy aby coś osiągnąć - np. korzyści materialne czy współczucie.Często ludzików łapię na jakiś tam nie spójnościach,następnie próbuję dociekać w jakim celu to robią,a tym samym narażam się na agresję.No bo nikt nie lubi byc łapany na kłamstwie - wtedy słyszę "a co Cię to obchodzi" itp. tak jakby notoryczni mitomani,kłamcy nie potrafili zrozumieć,że osoba postronna widząc coś takiego jest po prostu ciekawa jakimi względami kierują się w/w opowiadając niestworzone historie lub kłamiąc.
          • ankaskakanka14 Re: mitomania 16.11.13, 10:35
            Znalazłam kogoś takiego na internecie na jednym z portali :)) Taką mitomanką,kłamczuchą jest nick "lila" na portalu multipasko.pl pisze tam od 2009-07-19 często zapomina co pisała kilka miesięcy wcześniej w danym temacie by potem napisać zupełnie coś innego,a na zapytanie dlaczego - odpowiada "A co Cię to obchodzi" i agresor się jej włącza, klasyczny przykład. Czytam często i mam doprawdy niezły ubaw.
            • mianko Re: mitomania 16.11.13, 11:01
              > Znalazłam kogoś takiego na internecie na jednym z portali :))

              Przez długi okres korzystałem z sympatii... i większość osób z tego portalu ma chorą głowę. Teraz jak będę znów sam to chyba ominę ten portal i inne z daleka. Zacznę być bardziej otwarty do ludzi i może w sklepie spotkam właściwą kobietę...

              Obecną partnerkę, poznałem przez sympatię...
              • ankaskakanka14 Re: mitomania 16.11.13, 12:12
                mianko napisał:

                > > Znalazłam kogoś takiego na internecie na jednym z portali :))
                >
                > Przez długi okres korzystałem z sympatii... i większość osób z tego portalu ma
                > chorą głowę. Teraz jak będę znów sam to chyba ominę ten portal i inne z daleka.
                > Zacznę być bardziej otwarty do ludzi i może w sklepie spotkam właściwą kobietę
                > ...
                >
                > Obecną partnerkę, poznałem przez sympatię...

                Oj net jest tak samo dobrym miejscem jak np. autobus czy biblioteka - tyle tylko,że trzeba być ostrożniejszym.
          • mianko Re: mitomania 16.11.13, 10:58
            Dziękuje za odpowiedź. 3 lata temu się rozwiodłem. Od tego momentu spotykam się z kobietami. Zawsze kończę znajomość jak kłamią. Na szczęście jest internet i mam dobrą pamięć. Byłem już kochankiem kobiety, która mówiła, że jest sama... a na fb znalazłem jej córkę i rodzinę. Byłem z kobietą, która mówiła, że wychowała się w USA... a w jej mieszkaniu wisiała pamiątka z 1szej komunii... miejsce Polska. Te znajomości zakończyłem szybko. Teraz jestem z kobietą, która wie o mojej przeszłości i o tym, że kobiety mnie oszukiwały. Stworzyła taki obraz siebie, że nie potrafi kłamać. Że dziadkowie nauczyli ją dobrych zasad, itd... Przez 1,5 roku miałem bardzo małe podejrzenia, że coś jest nie tak. Nie mogłem tego sprawdzić bo znałem to wszystko tylko z jej opowieści. Rodziny i przyjaciół nie poznałem. Przez długi czas w internecie szukałem i nic. To co znajdowałem potwierdzało jej wersje. Dopiero jak dotarłem przypadkiem do jej krewnego (który miał mieszkać po za Polską) wszystko zaczęło się układać w całość. Teraz wiem, że 98% tego co usłyszałem to fantazja. Gdybym był porywczy to miałbym problemy z prawem. Część tylko opowieści tak burzyła moje emocje, że czasem chciałem pobić osoby, które jej robiły coś złego... a to wszystko było zmyślone. Przez półtora roku pomogłem jej finansowo. Nie chciała spotykać się z moją rodziną, bo każdy pyta o przeszłość... a tu było ryzyko, że powie kilka wersji... Myślę, że teraz myśli jak zakończyć znajomość z zemną... bo wie, że niedługo odkryje prawdę. Zadaje mi pytania co kobieta musiałaby zrobić bym zakończył związek... Logicznie myśląc to jest najbezpieczniejsze wyjście z sytuacji... może się zastanawia co będzie jak poznam prawdę... może uznała, że wpadnę w gniew i naśle na nią komornika... za pomoc finansową... bo zamiast gotówki robiłem przelewy bankowe. Gdyby nie to, że kocham osobę (tą z opowiadań) to sprawa byłaby prosta. Na weekend mamy się spotkać u mnie. Chyba zadzwonię, że nie mogę i zaproponuje jutro spacer na neutralnym gruncie. To będzie chyba najbezpieczniejsze dla obu stron. Jak zareaguje agresją to będę miał gdzie uciec. Jak nie będzie chciała z ze mną rozmawiać to będzie mogła bez problemu odejść.
            Zastanawiam się jeszcze nad tym by nie mówić prawdy i po prostu powiedzieć, że jest inna kobieta... Ja już cierpię od 3 dni (od kiedy znam prawdę), a myślę, że przy takiej wersji partnerka może poczuć ulgę wewnątrz siebie pomimo, że na zewnątrz będzie krzyczeć...
            Rozwód nauczył mnie, że w pewnych sytuacjach trzeba dbać o siebie i swoje zdrowie...

            Miłego weekendu,
    • lifeisaparadox Re: mitomania 16.11.13, 12:02
      Trochę powiewa narcystyczną wizją siebie i innych, górnolotnymi sprawami, fantazjowaniem. Niekiedy tak jest, że trudna rzeczywistość staje się zbyt trudna dla osoby i tworzy ona swój lepszy świat. Czasami to jest model myślenia zaczerpnięty ze środowiska, od rodziców, bliskich, znajomych z podobnymi zachwianiami samooceny.
      Dotyka wszystkich ludzi po równo, nie do końca jednoznaczna jest przyczyna, ale na ogół wymienia się poważne zaniedbania w dzieciństwie i brak właściwej troski ze strony opiekunów, wsparcia, nauczenia jak żyć. Osoba tworzy fantazję bycia kimś wyjątkowym, wielkim, która to fantazja zapewnia poczucie bezpieczeństwa i chroni przed bardzo trudnymi odczuciami zagubienia w życiu. Bez znaczenia jest realna czy wymyślona pozycja, inteligencja, życiowe osiągnięcia - to skrzywienie czasami staje się motorem napędowym dla osób które chcą błyszczeć sobą i robią to niekiedy całkiem skutecznie.

      Jeśli chcemy nakierować osobę narcystyczną na psychoterapię, to na pewno należy użyć jej kategorii myślenia. Że psychoterapia poprawia samoocenę, zwiększa realizm i gruntowne cechy osobowości na lepsze, prowadzi do wzrostu i rozwoju na głębszym poziomie. Są to prawdziwe twierdzenia.
      Sugerowanie zubożenia, zaburzeń psychicznych, oderwania od rzeczywistości i rojeń wielkościowych może wzbudzić awersję i odepchnięcie takiej wizji siebie przez osobę z cechami narcystycznymi, a więc zniechęcić ją do rozpoczęcia psychoterapii.
      • ankaskakanka14 Re: mitomania 16.11.13, 12:10
        lifeisaparadox napisał:

        > Trochę powiewa narcystyczną wizją siebie i innych, górnolotnymi sprawami, fanta
        > zjowaniem. Niekiedy tak jest, że trudna rzeczywistość staje się zbyt trudna dla
        > osoby i tworzy ona swój lepszy świat. Czasami to jest model myślenia zaczerpni
        > ęty ze środowiska, od rodziców, bliskich, znajomych z podobnymi zachwianiami sa
        > mooceny.

        Taki świat ma dużo osób? Ale przenoszenie swoich fantazji i urojonej wizji siebie stanowi o poważnym problemie psychicznym - no bo można kłamać np. w celu uzyskaniu jakiś np. dóbr materialnych / i to w rzeczywistości jest dopuszczalne nie traktowane w kategoriach choroby / no ale jeżeli ktoś zmyśla kłamie o swojej przeszłości jeżeli zmyśla "kreując" swój wizerunek tym samym no to już jest problem - naprawdę problem.
        • mianko Re: mitomania 16.11.13, 12:36
          > ale jeżeli ktoś zmyśla kłamie o swojej
          > przeszłości jeżeli zmyśla "kreując" swój wizerunek tym samym no to już jest pro
          > blem - naprawdę problem.

          Z opowieści o przeszłości zgadzają się tylko imiona i nazwiska osób. Te osoby istniały naprawdę... ale opis ich zachowań, relacje między nimi, itd... to jest fikcja. Nie rozumiem, w jakim celu ulepszać przeszłość... pomimo, że prawdziwa przeszłość jest normalna, a rodzina ma fajne tradycje...
          • ankaskakanka14 Re: mitomania 16.11.13, 12:55
            mianko napisał:

            > > ale jeżeli ktoś zmyśla kłamie o swojej
            > > przeszłości jeżeli zmyśla "kreując" swój wizerunek tym samym no to już je
            > st pro
            > > blem - naprawdę problem.
            >
            > Z opowieści o przeszłości zgadzają się tylko imiona i nazwiska osób. Te osoby i
            > stniały naprawdę... ale opis ich zachowań, relacje między nimi, itd... to jest
            > fikcja. Nie rozumiem, w jakim celu ulepszać przeszłość... pomimo, że prawdziwa
            > przeszłość jest normalna, a rodzina ma fajne tradycje...

            hmm skoro Twoja partnerka ma problem to znaczy,że relacje w rodzinie niekoniecznie były poprawne - tego wiedzieć nie możesz, czasem "najlepsze" rodziny na zewnątrz są przykładne,a w środku zgnilizna.Dodatkowo ludzie maja wyjątkowy talent do zrzucania winy,odpowiedzialności na druga stronę.
            • mianko Re: mitomania 16.11.13, 13:05
              > hmm skoro Twoja partnerka ma problem to znaczy,że relacje w rodzinie niekoniecz
              > nie były poprawne - tego wiedzieć nie możesz, czasem "najlepsze" rodziny na zew
              > nątrz są przykładne,a w środku zgnilizna.Dodatkowo ludzie maja wyjątkowy talent
              > do zrzucania winy,odpowiedzialności na druga stronę.

              Wiem, że relacje były nie poprawne, bo powiedział mi to jej ojciec...
      • mianko Re: mitomania 16.11.13, 12:32
        > Jeśli chcemy nakierować osobę narcystyczną na psychoterapię, to na pewno należy
        > użyć jej kategorii myślenia. Że psychoterapia poprawia samoocenę, zwiększa rea
        > lizm i gruntowne cechy osobowości na lepsze, prowadzi do wzrostu i rozwoju na g
        > łębszym poziomie. Są to prawdziwe twierdzenia.

        Partnerka opowiedziała mi o swojej pracy. Dowiedziałem się, że jest psychologiem i pracuje w poradni. Jest specjalistką od uzależnień. Prowadzi spotkania dla alkoholików, zajmuje się sprawami trudnej młodzieży, jest specjalistą sądowym w sprawach rodzinnych. Ta wersja mi została sprzedana jak się poznaliśmy. Później się dowiedziałem, że zamykają poradnię i partnerka jest od początku roku bez pracy. Teraz znalazła pracę nie w zawodzie. Będzie pracować w biurze firmy X od nowego roku. Po spotkaniu z krewnym wiem, że ma jakąś pracę... nie dopytywałem jaką.

        Jak takiej osobie pomóc? Jak zaproponuje spotkanie u specjalisty... to się dowiem, że ona jest specjalistą... w końcu jest specjalistą od uzależnień. Naprawdę nie wiem jak zakończyć całą znajomość tak by partnerka nie zamknęła się w sobie... bo jak powiem prawdę to myślę, że spowoduje to znaczne obniżenie jej samooceny.

        Mieliśmy się w weekend spotkać. Zaproponowałem, że tym razem nie spotkamy się u mnie, ale pójdziemy na niedzielny spacer w jej okolicach. Powiedziała, że boli ją brzuch i nie da rady wstać z łóżka. W poniedzialek jej syn (o którym oficjalnie nie wiem) ma 15 urodziny. Prawdopodobnie jutro przyjedzie do niego rodzina. Gdybyśmy spotkali się u mnie to jutro około 13 odwiózłbym ją do domu i mogłaby spotkać się z rodziną. Spacer wypadłby w godzinach 14-16, więc trudniej byłoby ukryć rodzinę... Więc plan rozmowy o prawdzie przesunął się o tydzień... chyba, ze w tygodniu po pracy się spotkamy...
        • ankaskakanka14 Re: mitomania 16.11.13, 12:46
          Teraz pod wpływem wynurzeń mianko zrobiłam podróż do przeszłości :)) od zakończenia pewnej znajomości / poznaliśmy sie w autobusie / nie dawało mi spokoju co mnie w nim ujęło - teraz własnie sobie uświadomiłam.Na pierwszej "randce" powiedział mi praktycznie rzecz biorąc o sobie wszystko mimo,że nie wypytywałam nawet specjalnie.Ujęła mnie jego szczerość i brak pozoranctwa / plus uśmiech / Nie kreował sie na kogoś kim nie jest tylko był szczery i czekał na moją decyzję.
          pozdrawiam
          • mianko Re: mitomania 16.11.13, 13:03
            Właśnie się poczułem jakbym przeczytał o sobie...
            Te słowa: "Ujęła mnie jego szczerość i brak pozoranctwa / plus uśmiech / Nie kreował sie na kogoś kim nie jest tylko był szczery i czekał na moją decyzję." dobrze mnie opisują.
            • ankaskakanka14 Re: mitomania 16.11.13, 13:44
              mianko napisał:

              > Właśnie się poczułem jakbym przeczytał o sobie...
              > Te słowa: "Ujęła mnie jego szczerość i brak pozoranctwa / plus uśmiech / Nie kr
              > eował sie na kogoś kim nie jest tylko był szczery i czekał na moją decyzję." do
              > brze mnie opisują.

              Dowód na to,że przeciwności się przyciągają dość często / by była zachowana równowaga w naturze ? :))) /
              No ja za swoją szczerość zwłaszcza emocjonalną często płace dość wysoką cenę.Ale z drugiej strony kto powiedział,że świat ma być idealny?
              • mianko Re: mitomania 16.11.13, 13:51
                > Dowód na to,że przeciwności się przyciągają dość często / by była zachowana rów
                > nowaga w naturze ? :))) /
                > No ja za swoją szczerość zwłaszcza emocjonalną często płace dość wysoką cenę.Al
                > e z drugiej strony kto powiedział,że świat ma być idealny?

                Przeciwności i podobieństwa... Z tego co dowiedziałem się od Partnerki to wiem, że jest bardzo podobna do mnie... nie potrafi kłamać, udawać, brak uzależnień (nie pali, nie pije), podobny sposób myślenia, w łóżku idealnie...
                A teraz widzę, że jesteśmy przeciwnościami... ja się otworzyłem, mówiłem prawdę, po prostu oddałem serce... a z drugiej strony było oszustwo... które wyszło po 1,5 roku.
                • ankaskakanka14 mianko 16.11.13, 13:57
                  Nie wiem co Ci mądrego napisać czy doradzić ? Może to iż każdemu z nas daleko do ideału,że każdy z nas ma jakieś "skrzywienia".
                  pozdrawiam i wszystkiego dobrego życzę :)))
                  moze następnym razem się uda :)))
                  • mianko Re: mianko 16.11.13, 13:59
                    Dziękuję :)
                    Pozdrawiam,
                    Michał
        • apersona Nie rozumiem 21.11.13, 14:20
          mianko napisał:

          > Mieliśmy się w weekend spotkać. Zaproponowałem, że tym razem nie spotkamy się u
          > mnie, ale pójdziemy na niedzielny spacer w jej okolicach. Powiedziała, że boli
          > ją brzuch i nie da rady wstać z łóżka. W poniedzialek jej syn (o którym oficja
          > lnie nie wiem) ma 15 urodziny. Prawdopodobnie jutro przyjedzie do niego rodzina
          > . Gdybyśmy spotkali się u mnie to jutro około 13 odwiózłbym ją do domu i mogłab
          > y spotkać się z rodziną. Spacer wypadłby w godzinach 14-16, więc trudniej byłob
          > y ukryć rodzinę... Więc plan rozmowy o prawdzie przesunął się o tydzień... chyb
          > a, ze w tygodniu po pracy się spotkamy...

          Nie rozumiem co ma dać kolejna rozmowa z kimś, kto notorycznie kłamie. Więcej słów na których nie można polegać?

          • mianko Re: Nie rozumiem 22.11.13, 10:23
            > Nie rozumiem co ma dać kolejna rozmowa z kimś, kto notorycznie kłamie. Więcej s
            > łów na których nie można polegać?

            To będzie pierwsza rozmowa od momentu, kiedy dowiedziałem się o kłamstwach. Wolę się z nią spotkać i powiedzieć, że znam prawdę. Można to zrobić przez telefon, sms'em, mailem, itd... ale uważam, że jak się było z kimś 1,5 roku to warto się spotkać i zamknąć tą znajomość. Chciałbym się dowiedzieć dlaczego byłem oszukiwany. Wiem, bardzo prawdopodobne, że ta osoba mnie "oleje" i powie "spadaj". Za to będę miał świadomość, że spróbowałem się dowiedzieć, czemu mnie oszukiwała.
            Masz rację, ta rozmowa odnośnie związku nic nie da. Nie będę z kimś, kto mnie oszukuje. Jeśli oszukano mnie w kilkudziesięciu sprawach to tym bardziej nie zaufam teraz!
    • paco_lopez Re: mitomania 16.11.13, 12:14
      standard u niedorosłych dorosłych. to wynika z potężnych braków emocjonalnych spowodowanych relacjami rodzinnymi. maja ulubiona mitomanka jest wielką gwiazda show biznesu, ma gwiazdora za męża, już nawet kupiła piękny dom w górach, tylko, że nie może w kuchni raz porządku zrobić i go utrzymać.
      • mianko Re: mitomania 16.11.13, 12:45
        > to wynika z potężnych braków emocjonalnych s
        > powodowanych relacjami rodzinnymi. maja ulubiona mitomanka jest wielką gwiazda

        To chyba prawda, ponieważ:
        Partnerka mówiła, że rodzice ją porzucili i nie ma z nimi kontaktu.

        Prawda jest taka:
        Matka non-stop kłamie. Spowodowała, że partnerka nie rozmawia ze swoim bratem (o którym istnieniu oficjalnie nic nie wiem). Partnerka i matka nienawidzą się, pomimo, że mieszkają w jednym mieszkaniu. Partnerka powiedziała mi, że ta Pani co chodzi po mieszkaniu to dzika lokatorka... uwierzyłem w to bo na drzwiach pokojowych były zamki... a kobieta zachowywała się bardzo wrogo.

        Ojciec. Ma obecnie 3 żonę. Matka partnerki była 2 żoną. Jak partnerka miała ok. 10 lat wyprowadził się z domu bo nie mógł wytrzymać kłamstw i oszustw. Partnerka obecnie ma 40 lat. Ojciec pomaga partnerce jak tylko może. Chciałby żeby córka ulożyła życie. Wspomniał mi, żebym powiedział, że wiem o wszystkim i żeby partnerka powiedziała mi prawdę. Mówiłbym był stanowczy to wtedy partnerka może w sobie się nie zamknie...
        Pomimo, że kocham osobę, którą poznałem to teraz wiem, że poznałem osobę, która właściwie nie istnieje... Choć podoba mi się jej porządek, sposób myślenia... tylko te kłamstwa... Nie potrafię być z kimś kto kłamię... partnerka dobrze o tym wie...
      • mianko Re: mitomania 16.11.13, 12:55
        > potężnych braków emocjonalnych s
        > powodowanych relacjami rodzinnymi.

        Jeśli są braki to w jaki sposób wie jakie powinny być poprawne relacje? Jak rozmawialiśmy o dzieciach, rodzinie to mówiła wszystko dobrze. To była jedyna kobieta (którą do tej pory poznałem) z którą na pewno chciałem mieć w 100% dziecko.

        Zastanawia mnie fakt, że wszyscy do niej zwracając się używali pierwszego imienia... a mi powiedziała, że używa drugiego imienia. Pierwszego imienia używa w pracy i to jest "zabezpieczenie" przed nieznajomymi... a drugie imię używa w relacjach z najbliższymi...
        • ankaskakanka14 Re: mitomania 16.11.13, 13:01
          mianko napisał:

          Pierwszego imienia używa w p
          > racy i to jest "zabezpieczenie" przed nieznajomymi... a drugie imię używa w rel
          > acjach z najbliższymi...

          zabezpieczenia przed nieznajomymi zmieniając imię - możesz jaśniej bo nie za bardzo rozumiem ?
          • mianko Re: mitomania 16.11.13, 13:09
            Załóżmy że partnerka nazywa się Ola Anna Kowalska.
            Oficjalnie przestawiała się jako Ola Kowalska. Używała tego wszędzie: urzędy, praca, obcy ludzie.
            Dla rodziny i przyjaciół była Anna Kowalska.

            Tłumaczyła mi to tak:
            Jeśli na ulicy ktoś do niej powiedział cześć Ola to wiedziała, że jest to osoba z którą oficjalnie utrzymuje kontakty. Jako psycholog mówiła, że ludzie często chcieli umawiać się na randki... Więc jak ktoś użył słowa Ola to była na dystans.

            Jeśli ktoś powiedział Anna to wiedziała, że z tą osobą może przyjacielsko rozmawiać...
            • lifeisaparadox Re: mitomania 16.11.13, 13:11
              Podobne się przyciąga.
              Unikał bym czytania w myślach i przewidywania zdarzeń niezaistniałych. Za to nakłaniał bym do mówienia wprost co się czuje w związku z drugą osobą.
              • mianko Re: mitomania 16.11.13, 13:22
                > Podobne się przyciąga.
                > Unikał bym czytania w myślach i przewidywania zdarzeń niezaistniałych. Za to na
                > kłaniał bym do mówienia wprost co się czuje w związku z drugą osobą.

                To prawda. Podobne się przyciąga.
                Mówienie wprost... to dobry sposób na brak nieporozumień. Póki z partnerką nie porozmawiam to nie mogę przewidzieć co będzie. Nie chce rozmawiać o tym przez telefon, więc rozmowa będzie dopiero w następny weekend...
            • ankaskakanka14 Re: mitomania 16.11.13, 13:39
              mianko napisał:

              > Załóżmy że partnerka nazywa się Ola Anna Kowalska.
              > Oficjalnie przestawiała się jako Ola Kowalska. Używała tego wszędzie: urzędy, p
              > raca, obcy ludzie.
              > Dla rodziny i przyjaciół była Anna Kowalska.
              >
              > Tłumaczyła mi to tak:
              > Jeśli na ulicy ktoś do niej powiedział cześć Ola to wiedziała, że jest to osoba
              > z którą oficjalnie utrzymuje kontakty. Jako psycholog mówiła, że ludzie często
              > chcieli umawiać się na randki... Więc jak ktoś użył słowa Ola to była na dysta
              > ns.
              >
              > Jeśli ktoś powiedział Anna to wiedziała, że z tą osobą może przyjacielsko rozma
              > wiać...

              Coż dziwne - nie pamiętała kto jest jej bliski,a kto nie?
              Rozdwojenie jaźni? Hi hi mi ktoś kiedyś coś podobnego sugerował nie rozumiejąc że prócz logicznego rozumowania posiadam coś takiego jak emocje / rozum i serce / ba posunęła sie do zdefiniowania mnie jako "osobowość wieloraka" - no ale skoro Twoja partnerka w realnym świecie posługuje się dwoma imionami na różną okoliczność - hmm no to nie wiem.
              • mianko Re: mitomania 16.11.13, 13:44
                > skoro Twoja partnerka w realnym świecie posługuje się dwoma imionami na różną o
                > koliczność - hmm no to nie wiem.

                Tak mi powiedziała...
                Od jej ciotki i ojca wiem, że zawsze używała Ola Kowalska, a nigdy Anna Kowalska. Jak zacząłem z jej rodziną przez Internet pisać i używałem Anna Kowalska to nie wiedzieli o kim napisałem... jak użyłem obydwu imion to reakcja była taka, że trzeba się spotkać i wyprostować to co wiem... i tak poznałem prawdę...
    • ankaskakanka14 Re: mitomania 22.11.13, 10:45
      Słusznie i trzymam kciuki może następna będzie TĄ właściwą.
Pełna wersja