jovikadworak
16.10.14, 13:25
Witam, dość długo podczytuję to forum, choć jeszcze nie zabierałam zdania. Mam nadzieję, że pomożecie mi w rozwianiu moich obaw. Pracowałam kilka lat jako anglista w szkole publ. i udzielałam korepetycji. Po przeprowadzce do innego miasta nie znalazłam pracy w szkole, mam jedynie ok. 10 godzin w szkole językowej i uczniów prywatnych (dzieci i młodzież), na razie nie aż tak wielu. W tej chwili wyciągam z korepetycji ok. 2000zł. Zastanawiam się nad otwarciem działalności, jednak boję się, że dochody mam trochę za niskie, żeby mnie było stać na działalność mimo ulgi. Z drugiej strony jednak może działalność, a co za tym idzie możliwość legalnego reklamowania się, przyniosłaby mi więcej klientów.
I tu zmierzam do pytania: czy założenie działalności przełożyło się u was na zwiększenie liczby chętnych, czy reklamy odnosiły skutek, czy raczej tylko polecenia ze strony uczniów? W tej chwili uczę prawie tylko dzieciaki kolegów męża z pracy, ponieważ nie jestem znana w mieście. Nie mogę liczyć na lekcje firmowe raczej, bo to nie jest tak duże miasto, żeby były korporacje, czy kontakty z zagranicznymi kontrahentami, są ty tylko lokalne biznesy. Moim targetem są więc dzieci i młodzież. Ustaliłam stawkę 40zł, bo wiem, że tyle biorą tutaj angliści od młodzieży szkolnej. Tyle, że im nie opłaca się zakładać działalności i w większości pracują po prostu w szarej strefie, bo mają etat w szkole.
Mam kilkuletnie doświadczenie w nauczaniu w szkole i prywatnym
Nie mam dużo odwołań, tak ok.12%. Mam ochotę założyć tę działalność, pod warunkiem jednak, że jest korzyść z reklam, np. szyldu i że przełoży się to na zwiększenie liczby chętnych. Czy tak było u was?