Dodaj do ulubionych

obserwacje zarobkowe

09.11.18, 07:12
Cześć, chciałabym opisać swoją sytuację w zawodzie lektora z perspektywy zarobków. Jest to mocno frustrujące od razu na początku zaznaczam. Kilkanaście lat temu zaczęłam pracę w kilku najbardziej renomowanych szkołach językowych w Warszawie. Pamiętam, że moja stawka należała do jednych z najwyższych. Dziś po prawie 20 latach stawka proponowana przez szkoły jest ……identyczna. Tylko że nawet według gusu przez ten czas stawki w całej gospodarcze się prawie potroiły. Wtedy metr w Warszawie kosztował 3000, benzyna 3zł, itd. Widzę to po moim otoczeniu i rodzinie – im zarobki mocno wzrosły i często corocznie rosą. W zawodzie lektora nie ma takiego czegoś jak 6-7% corocznie. Jest niestety zastój. Mam wrażenie, że w szkołach pracuje coraz więcej studentów, osób przypadkowych i jest straszna rotacja – ludzie widocznie po 1-2 latach analizują swoje Pity i dochodzą do wniosku że po opłaceniu zusu i zastojach w kursach (ferie, choroby, bezpłatne wakacje lektora itd.) równie dobrze można kierować autobusem, albo siedzieć za kasą a emerytura i tak będzie wyższa. Zmieniłam jakiś czas temu strategię i zaczęłam bezpośrednio współpracować z firmami pomijając szkoły. To mi pozwoliło jakoś przetrwać i zostać w zawodzie ale niestety już doszło do tego, że firmy mi czasami mówią że jestem droższa od szkół, które od 20 lat właściwie nie podnosiły cen dla klientów. Jakie są wasze obserwacje?
Obserwuj wątek
      • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 09.11.18, 13:57
        tak jak pisałam, jedynie bezpośrednia współpraca z klientem bez pośrednika w formie szkoły pozwoliła mi jeszcze zostać w tym zawodzie. Nie negocjuję. Albo ktoś akceptuje albo nie. Generalnie to 180-200, czyli tyle ile szkoły biorą od klienta. Ale niestety zauważam że dużych skoków już robić nie mogę, bo szkoły też nie robią, a moja oferta nie może być znacznie droższa od tej ze szkół. Nie rozsyłam swoich ofert - po prostu byli kursanci i ich znajomi jak zmieniają pracę to mnie polecają w HRach. Kilku mnie znalazło w internecie. Czasami się udaje, a czasami nie. Problemem dla mnie jest ta stagnacja, a właściwie regres. Bo jezeli stawka nie rośnie to tak jakby malała (inflacja). Srednio w polskiej gospodarce wynagrodzenia rosną o 6-7% rocznie. Piszesz o 120 - nie wiem, czy jesteś nowa w zawodzie, ale gdyby tylko przez następne 3 lata wzrosły Tobie o 6-7 rocznie to byś zarabiała około 145 a nie 120 jak teraz - nie chcę być czarnowidzem, ale nie dostaniesz za trzy lata takiej stawki. Moja konkluzja: zawód lektora w ciągu ostatnich kilkunastu lat potwornie się zdewaluował. I co gorsza nie widać światełka.
      • kocica27 Re: obserwacje zarobkowe 09.11.18, 14:24
        Wprawdzie nie bezpośrednio do mnie to pytanie, ale ponad 3 lata temu miałam wyższą stawkę przy bezpośredniej współpracy z firmami w Warszawie. Obecnie nie prowadzę zajęć in-company, właśnie wróciłam z urlopu macierzyńskiego.
        • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 09.11.18, 22:29
          Nie wiem komu oplaca sie pracowac w szkolach jezykowych przy wlasnej dzialalnosci I to nawet przy stawkach rzedu 60 PLN. Z mojej obserwacji przy wlasnej dzialalnosci uslugowej wynika ze stawka za godzine musi zaczynac sie od 100 PLN a te 100 PLN to jest minimum jak ktos pracuje Sam I nie zatrudnia lektorow. Inaczej biznes po prostu nie bedzie rentowny albo bedzie praca od rana do nocy. Takie sa niestety realia. Chyba, ze ktos ma bogatego meza czy jest na utrzymaniu rodzicow I moze sobie pozwolic na takie cos :)
          • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 10.11.18, 11:19
            A jeszcze co do szkol jezykowych to ta powyzsza obserwacja ze przy dzialalnosci sie to nie oplaca tez przychodzi z czasem. Ja tez jak zaczynalam to wydawalo mi sie ze w szkolach placa niezle stawki, potem okazuje sie ze zeby lektorom przy wysokim zusie I reszcie oplat oplacalo sie pracowac przez posrednikow to te stawki musialyby byc ze 2 razy wieksze.
            • there.there Re: obserwacje zarobkowe 16.11.18, 21:39
              100 za godzine? Gdzie? W moim mieście nie do pomyślenia chyba że mowa o grupie? Jakoś ja ciągnę już tę działalność 5 lat bez takich stawek. Nie współpracuję też ze szkołami bo po co mam robić im dobrze, skoro lepiej pracować na swoje nazwisko? No i jakoś to idzie, zarobki zawsze mogłyby być lepsze, ale jak na moje miasto źle nie jest. Teraz jeszcze wejdzie niższy zus więc teoretycznie jest szansa na lepsze zarobki, ale będzie je trzeba inwestować w emeryturę, bo ta z jeszcze niższego zusu będzie bardziej niż głodowa. Pracy oczywiście sporo, do tego czasem tłumaczenia, ale latem pracuję średnio 3 dni w tygodniu więc średnio w całym roku pracuję tyle co inni, tyle że w tych głupich godzinach i to jest największy minus. Podsumowując wcale nie jest tak, że się nie opłaci. Jak się juz ma renomę i działa w odpowiednim mieście da się utrzymać na niezłym poziomie, ale szczerze mówiąc mam już dosyć tych głupich godzin pracy i będę się rozglądał za etatem lub innym biznesem.
              • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 16.11.18, 23:04
                To jeszcze zalezy jakie kto ma wydatki, w jakim miescie mieszka czy ma sie kredyt, wynajmuje lokal etc. Generalnie prowadzenie dzialalnosci generuje sporo kosztów. Jak ktos jest np singlem musi oplacic pelny zus, do tego ksiegowa do tego ja np jeszcze placilam za ubezp medyczne, prywatne czy za multispiort I inne tego typu deperele ktore jak pracowalam w korpo byly standardem to mi wychodzilo ze samych oplat I rachunkow mialam miesiecznie grubo ponad 4 tysiace zlotych.
                • baba67 Re: obserwacje zarobkowe 17.11.18, 19:23
                  Żyjesz w innym matriksie.Jeszcze dorzuć rate za nowego merca i koniecznie Karaiby bo normalni ludzie gdzie indziej nie jeżdżą. To już ( z małymi wyjatkami) nie jest zawód przystający do tego świata.
                  • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 18.11.18, 11:12
                    Baba67, jestem singielka, ze wzgledu na charakter pracy, musialam wynajac lokal w centrum miasta skad moge wygodne dojezdzac do klienta(prowadze zajecia in-company) a czasami klientow przyjmuje u siebie. Moze to Ty zyjesz w matrixie.
                    • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 18.11.18, 11:52
                      Zreszta sama ksiegowa to w duzym miescie koszt 200-300 PLN(jak ktos mial by pracowac w szkole jezykowej za 50 PLN za h to wychodzi, ze na sama ksiegowa musi pracowac 4-6 h +czas przygotowania zajec) , dlatego wlasnie uwazam, ze praca w szkolach jak ktos ma wlasna dzialalnosc to nieporozumienie bo przy dzialalnosci jest po prostu za duzo wydatkow zeby to sievoplacalo
                  • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 18.11.18, 20:06
                    mam podobne obserwacje co goldfish. Też stałych wydatków mam z 4-5tyś miesięcznie, chodzi o kredyt, zus, podatki, samochód (nie mercedes, lecz przeciętny samochód jak na Warszawę) ubezpieczenia i odkładanie na emeryturę (najniższy zus to najniższa emerytura!). I nie jest to jakiś matrix. Raczej korposzczurki :-) które nauczam żyją na wyższym poziomie. Choć mam studia magisterskie na dwóch kierunkach filologicznych, znam języki i również nauczam języków specjalistycznych. Zdaję sobie sprawę, że w tym zawodzie jest sporo dziewczyn, które pracują bo to ich "pasja" i nie patrzą na pieniądze, ale ja nie widzę powodu by zarabiać mniej niż kasierka a w tym kierunku to niestety coraz bardziej idzie.
                    • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 18.11.18, 21:42
                      No dokladnie. Samochod, mieszkanie, do tego nasze oplaty za prowadzenie dzialalnosci z wysokim zusem na czele I robi sie powazna sumka.
                      Jakie remedium? Konsekwencja w egzrkwowaniu porzadnych stawej albo inny biznes albo moze rzeczywiscie jak ktos ma mozliwosc to szukanie ofert w korpo. W koncu teraz mamy rynek pracownika. Mam kolezanke, ona uczyla ang I niemieckiego ktora teraz wrocila do korpo po kilku latach I dostala w Warszawie prawie 7k na reke co przy dobrych benefitach I platnym urlopie nie jest zlym rozwiazaniem. A dzialalnosc moze byc wtedy planem b, nie trzeba jej od razu zamykac
                    • baba67 Re: obserwacje zarobkowe 19.11.18, 10:17
                      Ależ nie taka była intencja mojego postu.Chodziło mi bardziej o to że dyskutujemy o niewielkim procencie osób uczących BE i znających się na ekonomii, z doświadczeniem pracy w korporacji.Pewnie że takie usługi warte są wysokich stawek, wiele razy na tym forum to pisałam. Właśnie się zorientowałam że moje uwagi w tym wątku (bo dotyczy on TYLKO takich osób) są nie na miejscu, za co przepraszam bo są bezzasadne.Każda grupa nauczycieli ma prawo tu zakładać wątki, na pewni z korzyścią dla targetu.Bottom line jest taki że świat korporacyjnego BE nie przystaje do świata większości ET.
              • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 18.11.18, 19:58
                Nie chciałam porównywać stawek warszawskich z innymi, ani dyskutować czy to mało czy dużo. Wątkiem "obserwacje zarobkowe" chciałam dowiedzieć się jakie są doświadczenia innych osób. Chodzi o te, które już kilka/kilkanaście a może nawet i dłużej są w tym zawodzie. Jak radzą sobie z podwyższaniem stawek i czy też zauwazają granicę. Bo dla mnie tą granicą zaczynają być stawki warszawskich szkół które oferują zajęcia firmowe po właściwie od 20 lat niezmienionych stawkach. Mogę współpracując z firmami oczekiwać tyle samo co ta firma musiałaby zapłacić szkole, albo najwyżej z 10% więcej, bo są ze mnie zadowoleni, ale martwi mnie ten zastój.
                  • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 21.11.18, 13:47
                    Niestety jakoś nie mogę się do tego przełamać. Dam przykład mam firmę od 7 lat i stawka od początku 180 za 90 minut. Gdybym o 10 zł, co znowu nie jest tak dużo bo około 6% podwyższała co roku to dziś byłoby 250, a t już jest powyżej średniej którą ta firma musiałaby płacić gdyby skorzystała z jakiejś szkoły językowej. Fakt, że pewnie co 2-3 lata ta szkoła wysyłałaby nową studentkę, albo niedoświadczoną absolwentkę, ale i tak boję się, że to mogło by być za dużo. Raczej co kilka lat proponuję zmianę stawki. Niestety nie są to duże skoki.
                    Ps. kilka osób komentujących zakłada że prowadzę jedynie specjalistyczne języki. Może z 10% moich firm deklaruje taką potrzebę a w rzeczywistości na zajęciach max 5% grup to słownictwo specjalistyczne.
                    • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 21.11.18, 18:37
                      Jezeli nie robilas przez 7 lat podwyzek to teraz najwyzszy czas. Tym bardziej, ze Cie juz znaja. Akurat koniec roku sie zbliza. Zapewniam Cie, ze dobrze prosperujaca firma tej podwyzki nie zauwazy a jak kazdemu podniesiesz 10 PLN to roznica pod koniec miesiaca bedzie. Nie ma co sie patyczkowac, bo wszystko drozeje. Nie bedziesz jedynym ich dostawca ktory podnosi stawki od Nowego roku, bo to standardowa praktyka.
    • angksiazki Re: obserwacje zarobkowe 16.11.18, 23:14
      Mogę napisać jakie są stawki w Manchesterze. Szkoła językowa Berlitz płaci lektorowi (anglik, ma PhD) 13funtów za godzinę!!!
      Za tłumaczenie ustne (polski- angielski) proponowano mi 10 funtów za godzinę. Dla porównania - sprzątanie: te same 10GBP.....
          • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 20.11.18, 21:31
            jestem jakoś pewna, że mechanik, cieśla, fizjoterapeuta, informatyk, okulista itd czytając, że gdzieś jego kompan w pracy zarabia tyle co sprzątaczka nie zareagowałby: "i tak wolałbym ...., niż sprzątać". Ale w tym zawodzie (nauczycielek) niestety postawa by zarabiać podobnie jak w innych zawodach po studiach nie jest zbyt powszechna.
            • baba67 Re: obserwacje zarobkowe 21.11.18, 08:20
              Taka jest postawa bo takie są realia,Prywatny nauczyciel -korepetytor pełna gęba zawodem jest dopiero od niedawna. Jest to rynek jak każdy inny, Masz do zaoferowania dużo -specjalistyczny język -to i stawka powinna być wysoka ponieważ podaży znów dużej nie ma jeśli firma poważnie podchodzi do jakości zajęć. ET z ogólnego mają do wyboru mieć wysokie stawki i mało chętnych ( córka sąsiadki zawsze piątki miała to z dzieckiem podstawy ogarnie za połowę tego-autentyczna reakcja na solidne stawki mojej nauczycielki z lat 90tych-opowiadana jako dowcip).Oczywiście nie schodzę poniżej pewnego minimum które jednak nie jest wysokie bo inaczej miałabym dumę z moich stawek i permanentne kłopoty finansowe. Mam luksus pracy w domu, odrzucania zleceń które mi nie leżą (konwersacje z mrukami :-) duża swobodę działania.Satysfakcja z pracy to nie tylko kasa.
          • lenalang Re: obserwacje zarobkowe 21.11.18, 21:13
            Ja skończyłam studia 10 lat temu i potwierdzam że od tego czasu stawki się prawie nie zmieniły.

            Nauczyciele mają też teraz duża konkurencję w postaci Internetu i otwartych granic. Znajomość języka nie jest teraz czymś rzadkim.
            • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 21.11.18, 22:30
              ani otwarte granice, ani znajomość języków,ani internet mnie jakoś nie przekonują. Granice są też otwarte dla opiekunek osób starszych, kasierek itd. Ale zaproponuj im stawki sprzed 20 lat to cie wyśmieją.
              • lenalang Re: obserwacje zarobkowe 21.11.18, 23:18
                Tylko tu chodzi o sytuację na rynku.
                10 lat temu np opiekunek osób starszych na rynku pracy była podobna ilość bo ludzi którzy potrzebują usługę też było podobnie.

                Natomiast liczba lektorów w porównaniu z przed 10 lat wzrosła wielokrotnie. A do tego lektor teraz to jedna wielu możliwości nauki języka. Teraz ludzie uczą się z seriali, Youtube, wyjazdow za granice itp. Jest masa książek i dobrych materiałów dostępnych, często za darmo lub za małe pieniądze...

                I jeszcze jedno. Moje pokolenie już zna języki (Oczywiście nie wszyscy:)) . Coraz więcej rodziców jest w stanie pomóc swoim dzieciom w nauce. Co za tym idzie nie potrzebują korków.

                Aha a na koniec dodam że ludzie już nie chcą się uczyć języka "stolikowo ". Bo wiedzą że gramatykę, słuchanie, czytanie i słownictwo mogą sami przerabiać. Natomiast szukają możliwośći kontaktu z prawdziwym językiem. I tu wybierają native speakerow.

                • baba67 Re: obserwacje zarobkowe 22.11.18, 07:27
                  Na szczęście nie wszyscy rodzice chcą uczyć swoje dzieci, ja sama nie chciałam:-)
                  Dochodzi tu jeszcze kwestia traktowania uslug jako luksusowych lub nie. Kiedyś prywatny dentysta (tak do lat 90tych ) to był wydatek-plomba potrafiła kosztować i 1/3 przeciętnej pensji a na leczenie kanałowe poważnie nadwyrężało oszczędności.W latach 90tych kluby sportowe, takie z prawdziwego zdarzenia tez były usługa luksusową.Juz od początku 2000 dało się znależć coś sensownego a teraz płacę tyle samo za lepszą ofertę.A moja sieć kwitnie i rozwija się,instruktorzy są świetni. Zgadzam się że niektóre szkoły językowe proponują lektorom uwłaczające stawki ale na ogół trudno się pochodzić że rynek od cyca odstawia,
                • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 24.11.18, 22:56
                  Argument "sytuacji na rynku" jakoś do mnie nie przemawia. Jest masa innych zawodów w których pomimo malejącego zapotrzebowania (jeżeli założymy, że istotnie zmalało na nauczanie) ludzie nie pozwolili sobie na zastój. Listonoszy przykładowo bardzo ubyło na przestrzeni 20 lat (już listy nie są tak popularne), jednak listopnsz nie zarabia tyle co 20 lat temu. Gdyby tyle komuś proponowano to po prostu odszedł by z zawodu. Albo załóżmy że 20 lat temu wynaleziono by świetne i tanie roboty do sprzątania mieszkań i 90% sprzątaczek straciło by pracę. Te 10% które by jeszcze pracowały, to pracowały by dziś za 5 zł za godzinę jak 20 lat temu? Ja mam inną hipotezę. Mogę się mylić, może jestem niesprawiedliwa ale moim zdaniem są dwa powody że stawki nieznacznie się zwiększyły przez 20 lat czyli de facto ich siła nabywcza się zmniejszyła o połowę (wartość 120zł 20 lat temu a dziś). Po pierwsze jest to zawód mocno sfeminizowany a kobiety rzadziej walczą o wynagrodzenie i rzadziej czują presję utrzymania rodziny. Po drugie i to moim zdaniem główny powód: wiele kobiet jako dzieci marzyły o zawodzie nauczycielki i to dla nich po prostu pasja, spełnienie się dziecięcych marzeń, więc płaca jest drugorzędna.

                  Mój wpis dotyczył nauczania w firmach i niezdrowej moim zdaniem konkurencji ze strony szkół językowych i ich dumpingowych rynkowych stawek. Jednak wiele wpisów dotyczy korepetycji. Nie wiem dokładnie jak się stawki korepetytorów dziś w Warszawie kształtują, ale z tych kiku przykładów z którymi miałam do czynienia to są bardzo niskie. Kiedy (zastrzegam - mieszkam w Warszawie) chcę wezwać na godzinę z dojazdem i zapłacić 60-70zł informatyka, lekarza, cieślę, hydrałlika, glazurnika itd to nie ma szans. Nawet ogrodnik za te pieniądze nie wpadnie bo stwierdzi ze to za małe zlecienie i mu się nie opłaci łopaty z samochodu wyjmować i na paliwo się nie zwróci. Ale do dzieci dorosła pani magister z kilkunastoletnim doświadczeniem w deszczowy dzień i przygotowując się jeszcze w domu i tracąc sporo czasu na dojazd przybywa. Dziwne to dla mnie i poza pasją bądż brakiem kalkulatora tego nie jetstem w stanie zrozumieć.
                  • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 24.11.18, 23:11
                    I jeszcze jedno. Nie zauważyłam by się zmniejszyła ilość chętnych do uczenia. Pomimo internetu itd. Być może się zmniejszyła. Mogę się mylić, choć mam i miałam masę chętnych. Problemem jest jednak stawka. 20 lat temu firmy jako benefit często wykupywały dla swoich pracowników zajęcia językowe z lektorem płacąc przykładowo 200 za 90 minut. Nie miały z tym jakoś problemu. Myślę że dziś nie miałyby problemu płacić 300-400. Ich dochody, pensje, obroty, wydatki - właściwie wszystko się w tym czasie podwoiło/potroiło. Ale nie robią tego bo szkoły utrzymują stawki sprzed 20 lat. Wydatki firm: wynajem biura, sprzątanie, prąd, ochrona, usługi informatyczne, aranżacja biura itd - wszyscy dostawcy drożeją.
                    • baba67 Re: obserwacje zarobkowe 25.11.18, 09:31
                      Z jakiegoś powodu te szkoły utrzymują stawki sprzed 20 lat. W tych szkołach nie pracują na stanowiskach menago sami idioci, zdarzają się rozsądni ludzie,Tych szkół jest po prostu dużo a jest dużo bo jest mnóstwo anglistów którym taki a nie inne stawki odpowiadają bo z czegoś żyć muszą a wolą uczyć niż przetykać urządzenia sanitarne czy kłaść kafelki, Pewnie są takie firmy które potroiły obroty ale dla czego mają płacić więcej skoro stawki szkół są takie a nie inne? Twoja praca jest tyle warta na rynku ile Ci płacą. Proste.
                      • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 25.11.18, 11:26
                        "Twoja praca jest tyle warta na rynku ile Ci płacą. Proste." - nie do końca. Wystarczy wejść na duże portale ogłoszeniowe i rozpiętość za ang,niem,fr, hisz itd jest między około 40 a 200. Nie sądzę by te za 40 były naprawdę pięciokrotnie mnie warte. To jak już pisałam kwestia mentalności. Osoba za 200 chce zarobić, utrzymać dom, mieć wakacje, ferie, życie towarzyskie jak w innych zawodach - to jest ta różnica.
                  • baba67 Re: obserwacje zarobkowe 25.11.18, 09:22
                    Tak właśnie działa rynek. Chcesz zarabiać więcej-zostań hydraulikiem. Miałam do czynienia niedawno-no, bmkę to taki pan bez kredytu może kupić. Taki lajf, takie czasy.U Biznesie siedzisz i nie wiesz że to wszystko co przytoczyłaś to mechanizmy rynkowe.Chcesz zarabiać 250 zl za półtoragodzinna lekcje ? Za godzinę przy wannie dostaniesz trzy stówki,
                    • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 25.11.18, 10:54
                      Tak, z jakiegoś powodu szkoły utrzymują takie stawki. Jednak moim zdaniem są to powody mentalnościowe wykonawców usług, a nie nadmiaru rąk do pracy. Chodzi o mentalność nauczycieli jako takich. Być może anglistów/osób nauczających angielskiego jest więcej niż 20 lat temu, ale co z innymi przedmiotami? Dziś tak jak i 20 lat temu za kilkadziesiąt zł jestem w stanie ściągnąć polonistkę, matematyczkę, biolożkę, chemiczkę itd na korki do domu. Naprawdę jest ich więcej niż 20 lat temu? Ludzie się nie starzęją, nie ma wymiany pokoleniowej? Nie, to po prostu mentalność/postawa.
                      To nie jest tak, że wśród tej wielości zawodów nauczyciele są z jakiejś obiektywnej rynkowej przyczyny skazani na zamrożenie stawek. W firmach po prostu z automatu jest corocznie kilka procent więcej a inne grupy zawodowe poprzez związki zawodowe też wymuszają.

                      Piszesz, że mogę zostać glazurnikiem - po co takie niemerytoryczne komentarze - sama wiem, co mogę. Mogę też komentować mentalność innych i komentuję mentalność nauczycielek. Nie wolno niczego krytykować?
                      Chodzi mi o specyficzną mentalność tej grupy. Sama kilka razy słyszałam od młodszych koleżanek, że godzą się na żenujące stawki bezpośrednio po studiach bo chcą zdobyć doświadczenie i mieć to w CV. Po 1-2 latach przechodzą do jakiegoś korpo zauważając że doświadczenie wcale nie windowało ich stawek w tych szkołach. W innych branżach tego nie zauwazyła. Człowiek po studiach po prostu już od pierwszego dnia chce tyle zarabiać by móc utrzymać rodzinę i wziąć kredyt na mieszkanie i nie być na utrzymaniu rodziców/męża.
                      Zaryzykuję tezę, że szkoły oferując nocleg i obiad, dostęp do szkoleń i bibloteczki oraz kontakt z "fachową kadrą" też znalazłyby lektorki do pracy. Bo robią to dla doświadczenia, z pasji itd. Rotacja byłaby jeszcze większa niż dziś, ale zawsze ktoś się znajdzie.
                      • baba67 Re: obserwacje zarobkowe 25.11.18, 13:25
                        Człowiek po studiach ma wysokie oczekiwania-szczególnie o ten kredyt na mieszkanie chodzi. Za wysokie na polskie realia i nie tylko na polskie. Oczywiście są tacy którym się udaje. Mają rzadkie umiejętności , znajomości, czasem kupę szczęścia. Większość tej reszty której sie nie udało miała mentalność taka jaka trzeba tylko że boleśnie zderzyli się z murem. Niektórzy się przebranżowili(bo nadal mieli oczekiwania) i nieźle na tym wyszli, niektórzy nabrali bardziej racjonalnego podejścia i dorabiają się mieszkania na spółke z małżonkiem co już jest wykonalne.Nigdy nie uwierzę w to że zmiana mentalności wpłynie jakkolwiek na poziom zarobków dużej grupy ludzi.Obecne wchodzące w życie pokolenie jest bardzo roszczeniowe i jakoś nie widać masowego zatrudniania za 5 koła na dzieńdobry(masowego, podkreślam).Z tymi lektorkami za nocleg i obiad to już pojechałaś. Chociaż-jakieś przyjezdne które przyjechały żeby sobie Warszawę pozwiedzać-może i by się zgodziły jakieś lekcje za obiad i nocleg przeprowadzić, kto wie?
                        Żyjesz w bardzo przyjemnym świecie który niewiele ma wspólnego z codziennością większości ET, trafiło się, żyj sobie dalej tylko nie labidź bo tylko normalnych ludzi wkurzasz i złą karmę niepotrzebnie prowokujesz. Bo ludzi którzy mieli dobrze i jeszcze narzekali a kopa w tyłek od losu dostali to każdy zna.
                        • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 25.11.18, 15:56
                          to brzmi jak jakieś zgorzkniałe komentarze starszej osoby o tym, że młody człowiek ma za wysokie oczekiwania. To dobrze, że ma oczekiwania - presja płacowa jest dobra i pomaga też tym którzy cicho siedzą w koncie. Oni też na tym korzystają.
                          Wielokrotnie pisałam, że piszę z perspektywy Warszawy. I zgadzam się że masowego zatrudniania za 5 nie widzę. Raczej tak mało dziś młody z magistrem nie dostaje. Wystarczy wbić w portale z ogłoszeniami o pracę najmniej ambitną pracę w korpo czyli call centre z ang/niem/fr itd. 6000 to absolutne minimum plus benefity na dziń dobry. Warto poświęcić 3 minuty by się przekonać. 5 to średnia dla Polski. Nie dla Warszawy. Z piątką jedynie warszawscy kierowcy autobusowi mi się kojarzą. A jeżeli chodzi o kredyty mieszkaniowe, to mi nikt nie narzeka, że nie dostał kredydu, ale że nie ma po prostu mieszkań. Są sprzedawane na pieńku, dziury w ziemi a nie mieszkania, bo jest takie zainteresowanie a całe te ossiedla to młodzi ludzie, a jak widać kogoś w średnim to matka jakiegoś korpoczłowieka, która przyjeżdza by się zająć wnuczkami.
                          Uważasz, ze "dostałam kopa w tyłek i narzekam" - nie. Nie uważam bym dostała kopa w życiu. Uważam, że jak ktoś nie jest bezmyślakiem to po prostu analizuje i planuje. To że na ktoś kto ma pieczarkarnię spodziewa się np zastoju na przyszłe lata, albo właściciel biedronki prognozuje dla siebie niższe przyrosty nie znaczy, ze dostali kopa w dyłek. Po prostu tylko bezmyślak czeka i być może obudzi się z ręką w nocniku.
                          Nie uważam bym żyła w bardzo przyjemnym świecie, jak to opisałaś. Znajomi z mojego rocznika mają coś czego ja nie mam. Awanse i perspektywy awansu. Średnio ambitna i ogarnięta osoba może liczyć na stopniowy awans. Specjalista, team-leader, manager, dyrektor itd Różne szczeble w różnych firmach. Benefity, wielokrotnie wyższa emerytura, płatne wakacje, trzynastki albo nagrody, coroczne podwyżki, w miarę "higieniczny" czas pracy. Wcale nie uważam bym była w niewiadomo jakiej sytuacji. Zarobkowo jak projekt manager ale bez perspektywy osiągnięcia jakiegokolwiek wyższego stopnia zarobkowego w przeciwieństwei do projakt managerów.
                      • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 25.11.18, 23:15
                        Mysle, ze ta kwestia tych stawek w tej wlasnie branzy to to, ze ludzie czasami zapominaja co to jest negocjacja stawek I ze ta praca to tez biznes. Kiedys na jakiejs grupie nauczycielskuej na fb jakas Pani pisala, ze dostala zapytanie o przygotowania oferty na jezyk specjalistyczny I to od jakiejs wysoko postawionej Pani manager. Wiec ta pani przygotowala oferte jak sama stwierdzila jak najbardziej finansowo rozsadna dla placacego jak sie dalo po czym Pani jej odpisala, ze za drogo I czy moga negocjowac. Na co Pani ktora przygotowala oferte wpadla we wscieklosc no bo jak to przeciez jej oferta I tak byla tania, ze to skandal I rozboj w bialym dzienvitp itd. A prawda jest taka, ze w biznesie sie po prostu negocjuje stawki. Dobry negocjator nawet jak dostanie stawke nizsza niz die spodziewal to I tak bedzie negocjowal wiec nie ma sie co oburzac. To jest biznes
                        Ja np od kiedy niedawno zauwazylam ze wiekszosc mojej pracy I to nawet bardzo topowe zlecenia mam z polecenia to zaczelam coraz bardziej windowac stawki. Ludzie sa w stanie wiecej zaplacic jak wiedza ze jest ktos sprawdzony. Tak samo, nie interesuja mnie stawki jakie daja szkoly jezykowe. Ja oferuje znacznie lepsza jakosc niz te szkoly gdzie glownie pracuja jacys studenci z lapanki wiec na stawki szkol sie nie ogladam.
    • kocica27 Re: obserwacje zarobkowe 25.11.18, 18:23
      Problemem jest tutaj gotowość lektorów do świadczenia usług po bardzo niskich cenach. Są to często studenci zdobywający dopiero doświadczenie, osoby pracujące na czarno (nie płacą ZUS-u ani podatków), przybysze zza wschodniej granicy i inni. Ja też nie wierzę żeby usługi za 40zł i 200zł różniły się na tyle, żeby mogło to uzasadniać tak dużą różnicę w cenie.

      Jednak prawa rynku są nieubłagane. Dopóki istnieje konkurencja (uczciwa lub nie), dopóty trzeba się z nią liczyć. Cena lekcji nie może być oderwana od rzeczywistości - jeśli inni mają to samo za połowę taniej, to dlaczego klienci mają przyjść do mnie? Oczywiście - jakość i inne bajery itd., ale trudno jest się przebić.

      Nieprawda, że my nie możemy awansować ani się rozwijać. Można otworzyć szkołę językową, prowadzić grupy, pracować mniej za więcej. Nasza droga jest inna - sami sobie taką wybraliśmy :-)
      • wolha.redna Re: obserwacje zarobkowe 25.11.18, 20:13
        Chciałabym jeszcze jedną rzecz dodać - ktoś kto dzwoni po hydraulika / cieśle / lekarza wie, że zapłaci pewnie jednorazowo. A wybierając lektora szykuje się na dłuższą współpracę i co tu ukrywać - stały koszt. Przelicza to na koszt miesięczny, roczny etc. Raz zostawić stówkę u manikiurzystki pewnie że można, ale płacić lektorowi 400 zł miesięcznie to już człowiek się zastanowi czy go na pewno stać i będzie szukał sposobów optymalizacji wydatku, niezależnie ile zarabia. Lektorzy mają coś za coś - pełen grafik z siatką stałych klientów, ale za mniej kasy niż np hydraulik, do którego non stop ktoś dzwoni i musi ogarniać logistykę i dojazdy codziennie do innych ludzi.
        • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 25.11.18, 21:49
          A no tak, czyli jeżeli ktoś prosi lektora na jednorazowe spotkanie (przed rozmową kwal./testem/kartkówką itd) to ten podaje inną stawkę? Znacznie wyższą, bo to jednorazowo. Nie słyszałem.
          Lektorzy mają pełen grafik i to jest coś za coś? Czyli jeżeli hydrałlika/cieślę/lekarza zatrudni na stałę ze stałymi godzinami pracy firma budowlana/remontowa/praktyka lekarska to oni wtedy zarabiają tyle co korepetytorzy? Nie!

          Kogoś nie stać na 400 miesięcznie, ale stać na remont za 20.000, operację za 15.000 i wymianę dachu za 100.000?
          • kocica27 Re: obserwacje zarobkowe 25.11.18, 22:26
            A ja widziałam trochę takich ogłoszeń, że jednorazowa konsultacja jest droższa, u mnie też tak jest - inna sprawa, że uczeń może oszukać i deklarować dłuższą współpracę, a chcieć tylko odbębnić kwestie potrzebne do rozmowy kwalifikacyjnej.

            Kurcze, nie wiem, o co chodzi z tymi hydraulikami i cieślami (bo lekarze, to rozumiem), ale czy oni zarabiają wszyscy 20K miesięcznie? Na etacie i jako freelancerzy?

            A na co kogo stać - to kwestia priorytetów. Jeden kupi za 10K torebkę LV, a na fryzjera go nie stać, a drugi musi mieć co pół roku nowy telefon, a do dentysty nie chodzi itd...
      • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 25.11.18, 22:05
        Drobna uwaga: awansem nie nazwałabym założenie szkoły językowej. Jest to całkowita zmiana pracy. Z zleceniobiorcy na zleceniodawcę/pośrednika. Równie dobrze awansem dla lektora mogło by być założenie przedszkola.

        Nie wiem na czym polega awans w postaci uczenia grup? Ja wolę indywidualnie. Wcale z grup nie mam więcej - jest tyle samo.

        Pracować za więcej podnosząc stawkę nazwać awansem - też jakoś tego nie czuję. Dla mnie awans to zmiana stanowiska na wyższe i co za tym idzie kilkadziesiąt %/podwojenie/potrojenie wynagrodzenia z dnia na dzień. To jest awans. Jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji by ktoś np kosmetyczka podwyższając z 100 do 110 zł za zabieg dzwoniła do znajomych że awansowała/otrzymała awans. Awans w zawodzie lektora moim zdaniem nie jest możliwy w takim znaczeniu jak się to słowo powszechnie stosuje.
        • kocica27 Re: obserwacje zarobkowe 25.11.18, 22:33
          No cóż - masz prawo mieć swoje zdanie, ja je szanuję. Ale nadal uważam, że założenie jakiejkolwiek placówki oświatowej, nawet żłobka jest awansem, bo to już nie tylko lektorowanie, ale i managerowanie :)

          Ja też wolę uczyć indywidualnie, ale za grupy mam dużo lepsze stawki, więc staram się ich mieć jak najwięcej.

          Ostatni punkt Twojej wypowiedzi - ja się zawsze cieszę, jak podniosę cenę i nazywam to awansem, ponieważ razy ileśtam robi się z tego konkretna kwota.

          Na pewno nie jest to praca idealna, ale wszędzie są plusy i minusy. Ty i tak miałaś wiele szczęścia w karierze, skoro od 20 lat zarabiasz ok. 20K miesięcznie. Dzisiaj taka kwota robi wrażenie, a co dopiero 20 lat temu.
          • wolha.redna Re: obserwacje zarobkowe 26.11.18, 10:45
            Zgadzam się z Piterus, ale nie gloryfikowałabym też korporacji. Czy tu ktoś oprócz kocicy i mnie pracował jeszcze w korpo? To sie tak wydaje, że każdy tam spektakularnie awansuje, tymczasem ja znam mnostwo ludzi ktorzy od 10 lat robią na podstawowych stanowiskach, tylko firmy zmieniają, żeby o 500 zł więcej zarabiać. Mam też uczniow z korpo, chodzą cały rok do mnie, narzekają lekcja w lekcję, nienawidzą swojego szefa i współpracowników, ich obowiązki są nudne albo bardzo stresujące i oczekiwania managementu z pupy wyjęte. A potem raz na 3 lata taką osobę docenią (czytajcie: dadzą awans żeby się nie zwolniła, bo potem zaś trzeba szukać na jej miejsce frajera i pewnie za więcej kasy) i nam sie wydaje, że to wielkie fanfary. Wiem co mówię, 5 lat w korpo robiłam (teraz mam macierzyński). Korpo też się wycwaniło i teraz oferują - przynajmniej w mojej firmie - tzw awanse poziome hahaha - czyli przenoszą cię za taką samą kasę do innego działu. Redukują management, bo na tym można najwięcej zaoszczędzić. Po co zwalniać klepatorów co zarabiają po 4 tysie na rękę jak można wywalić 1 menago co ma 20k. No i w korpo też nie ma często jak negocjować (chyba że jestes programistą) - albo bierzesz co jest, albo zapomnij o podwyżce na 3 lata. O podwyżkach i awansie też decyduje czy twój menago cię lubi i będzie o ciebie walczył na corocznych kalibracjach. Długo mogłabym o tym opowiadać, ale na pewno tak łatwiutko nie ma.
              • lenalang Re: obserwacje zarobkowe 27.11.18, 18:14
                Ja też jestem z korpo. Kiedyś trochę uczyłam.

                Powiem tak wszędzie dobrze gdzie nas nie ma:)
                Ja nienawidzę pracy popołudniami i wieczorami więc nie mogłam uczyć. Jak chcesz jako lektor zarobić to nie masz szans ustawić tak grafiki żeby pracować do 15-16 codziennie.

                Co do zarobków to 4tys w korpo można dostać za prosta robotę w elastyczny godzinach pracy. Natomiast żeby tyle zarobić jako lektor to też się trzeba urobic....zapłacić ZUS, podatek (chyba że pracujesz na czarno ), brak płatnych wakacji, chorobowego, zastój w wakacje, ferie.

                Jakby praca lektora była tak elitarnym zawodem jak 10- 15 lat temu to pewnie bym uczyła.
                • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 27.11.18, 21:19
                  Ja juz mam tak ustawiony grafik ze w wiekszosc dni pracuje do 17 I da sie. Tylko w jeden dzien mam wiecej ale I zlecenie lepsze :) Tylko, ze w ciagu dnia rzeczywiscie caly czas pracuje najczesciej od 7,8. W jeden dzien od 7 do 17 mam 8 godzin roboczych nawet ale wtedy wieczor juz dla siebie.
    • lorna.doone Re: obserwacje zarobkowe 29.11.18, 09:13
      Zgadzam się. Stawki w szkołach językowych nie rosną. Jestem w zawodzie od ponad 20 lat i od prawie 20 lat prowadzę DG. Już ponad 10 lat temu zrezygnowałam ze współpracy ze szkołami ze względu na stawki właśnie. Znalazłam własne firmy, w których uczyłam. Ale po kilku latach zaczęły mnie męczyć dojazdy. Tak więc po urlopach macierzyńskich wróciłam do zawodu jako korepetytor. Ze starymi stawkami... Jednak popracowałam trochę na swoje nazwisko - i jednego roku skróciłam czas zajęć (nie podniosłam ceny ale dzięki krótszej lekcji mogłam więcej lekcji zmieścić w grafiku a uczniowie nie odczuli zmiany), potem zaczęłam się ogłaszać z wyższą stawką - i nadal byli chętni. Za kolejne pół roku znów podniosłam stawkę w ogłoszeniu - i nadal byli chętni. W zeszłym roku wyrównałam stawki wszystkim do tych najwyższych - i wszyscy się zgodzili... Nie mam więc teraz dużego problemu ze stawkami, nie mogę na to narzekać, do tego uczniowie przychodzą do mnie, nie martwię się o dojazdy, paliwo, taszczenie komputera i książek, o to że korek itp. Prowadzę tylko indywidualne lekcje więc biorę wolne kiedy chcę. Ale z kolei przeszkadza mi, że pracuję popołudniami, nie mogę odebrać dzieci ze szkoły czy zaprowadzić je na zajęcia dodatkowe. No i wiecznie muszę mieć mieszkanie sprzątnięte na tip-top, dzieci rano przed szkołą nie mogą talerzy na stole zostawić, prania nie wywieszę do schnięcia, bigosu w garze nie nastawię. I tak czego bym nie udoskonaliła to ciągle mam jakieś "ale". CO nie zmienia faktu, że do pracy dla szkoły językowej nie wróciłabym za te stawki sprzed 20 lat. Wolałabym nawet za te same śmieszne pieniądze prowadzić lekcje bez pośrednika - nie zniosłabym faktu, że pracuję na czyjś zysk i ktoś na mojej ciężkiej pracy się dorabia.
          • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 29.11.18, 17:46
            A I zgadzam sie z tym, ze trzeba podnosic stawki. Nie wiem skad przekonanie, ze wtedy firmy odejda. Ba, mozna ich znalezc jeszcze wiecej bo sa jednak tacy ktorym zalezy na jakosci a za jakosc sie placi. Nie wiem jak Wy, ale ja wszystkim od Nowego roku podnosze stawke o 5-10 zl za h. Nie jest to duza kwota nawet dla tych co placa indywudualnie a jak wszystkim podniose to akurat beda dodatkowe srodki na zusy I inne oplaty ktore na pewno wzrosna. Wiec nie ma co narzekac, tylko podnosic stawki.
            • science75 Re: obserwacje zarobkowe 08.12.18, 12:04
              W zupełności zgadzam się z przedmówczynią. Podnosić stawki od Nowego Roku.

              A propos pracy w korpo: pracowałam 12 lat, wieści o awansach i wysokich zarobkach są mocno przesadzone. A częstokroć ma się nad sobą szefa, którego z przykrością trzeba tolerować. Plus wyścig szczurów, mobbing i stresy na porządku dziennym. Właśnie dlatego pracuję na własny rachunek żeby tego nie doświadczać. Ktoś tu wcześniej podnosił, że pensje w korpo w Warszawie zaczynają się od 5 tyś... to jest bzdura, są często i niższe. Moi uczniowie co i rusz dzielą się ze mną "rewelacjami" n/t wynagrodzeń w korpo. Zatem w moim przekonaniu praca w korpo nie jest atrakcyjna; wyjątkiem są naprawdę wysokie stanowiska.
    • jaslene Re: obserwacje zarobkowe 09.12.18, 20:34
      Kiedyś dostałam od pewnej szkoły propozycję uczenia za 20zł/45 min brutto! Kto normalny godzi się na taką stawkę? Nawet na studiach brałam o wiele więcej i nie narzekałam na brak uczniów.
      • anglofil Re: obserwacje zarobkowe 10.12.18, 07:00
        Mi się wydaje, że w tym zawodzie po prostu można różnie. Dzieci, dorośli indywidualni, grupy, firmy. Ja uczę dorosłych indywidualnych u siebie ale mam też 2 firmy z dojazdem przez szkołę 60 i 80 zł za godzinę w g. dopołudniowych - wiem, że chujnia. I własną firmę za 70 zł stawka niezmieniana od 5 lat. Mam wydatki stałe na 3.5 tys i ledwo ciągnę. Może czas poszukać firm z dojazdem za przynajmniej stówkę ale nie wiem jak to zrobić, mam zero znajomych w korpach. Pracuję od rana do nocy, zarobki tyle co 30 latki w korpo. Wątpię, czy w Krakowie ktoś poza wyjątkami bierze więcej za indywidualne w domu niż 60/70 zł 60 min. ale może się mylę. Myślę o zmianie profilu w branży, o przerzuceniu się na firmy bo BE to nie problem ale nie wiem jak tego szukać.
        • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 10.12.18, 08:21
          Przeciez piszesz, ze pracujesz juz w firmach tylko, ze przez szkole. Wykonuj tam dobra robote to w przyszlosci ktos Cie poleci bezposrednio. No I oglaszaj sie w necie. Zawsze ktos powinien sie znalezc.
            • lenalang Re: obserwacje zarobkowe 10.12.18, 20:42
              A mnie dzisiaj naszła taka refleksja.
              Potrzebuje masażysty bo mnie plecy bolą. Szukam w mieście (krk) i okazuje się że ciężko znaleźć taniej niż 150zl za h masażu.
              Jak to możliwe że masaż może kosztować ok 3 razy więcej niż lekcja angielskiego?
              Przecież studia (fizjoterapia ) też nie sa jakieś wymagające a na pewno nie bardziej niż filologia.
              Do tego widzę że masażysta w KRK jest masa więc to nie chodzi o to że mała konkurencja. Przyjęło się że masaż kosztuje , natomiast lekcja języka to ciężko ludziom dac 50zl czasami.
              • lenalang Re: obserwacje zarobkowe 10.12.18, 20:47
                A co do szukania godzin w korpo to z mojego doświadczenia (pracuje w korpo juz 7lat ) te wielkie firmy wola duze szkoły językowe które oferują lekcje kilku języków. Łatwiej im się rozliczać z jedną dużą firma niż z lektorami pojedynczo.
                Ale mogę z ciekawości jutro zapytać u nas w HR jak to faktycznie wygląda.
                Wiem że płacą 150 zł za 90min i korzystają że szkoły EMPIK.
                • anglofil Re: obserwacje zarobkowe 11.12.18, 07:17
                  Super zapytaj. Ja mam swoje z przypadku jedna miala przez szkoly ale pierwszy lektor byl do luftu a druga poszla na urlop mac. i sie wkurzyli i mnie znaleźli a druga firma z polecenia. I tyle.
              • lorna.doone Re: obserwacje zarobkowe 11.12.18, 18:30
                Lenalang - Właśnie. Też mam takie spostrzeżenia: za masaż w Wawie płacę nawet 200zł, lekcja jazdy na rolkach/łyżwach/nartach 90zł/50min, inne zajęcia na które chodzą moje dzieci w Warszawie w GRUPIE: taniec 80zł/120min, plastyka 80zł/120min, gotowanie 80zł/90min! Za dwójkę dzieci za zajęcia dodatkowe hobbystyczne płacę ponad 1tys miesięcznie.
                Te powyższe ceny właśnie zmobilizowały mnie do podwyższenia stawek choć niestety nie biorę tyle co masażysta czy choćby tyle co łyżwiarz.
                • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 11.12.18, 19:19
                  Bo niektorzy zachowuja sie jakby w tym biznesie byli za kare zamiast po prostu zarabiac I robic biznes. Podczas gdy masa ludzi jest sklonna placic dobre pieniadze. U mnie klienci czesto maja dofinansowania % nawet na zajecia indywidualne. Mam klientke ktorej firma za godzine zajec doplaca az 60 PLN a ona placi tylko reszte. Naprawde w tej branzy sa pieniadze tylko tak jak mowie, niektorzy chyba robia ten biznes za kare. Ja sama bylabym sklonna placic OK 150 PLN za godzine np za niemiecki gdybym miala dobrego, poleconego lektora.
                    • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 12.12.18, 17:23
                      Ja juz pisalam kiedys ze przy jakiejkolwiek dzialalnosci uslugowej inkasowanie od klienta mniej niz 100 PLN(to jest w ogole minimum) za godzine to gwozdz do trumny.
                      Najlepiej policz sobie ile chcialbys zarabiac, podziel przed dni w roku, odlicz Swieta I dni wolne, swoje wakacje w ktorych nie zarabiasz, jakis margines dolicz na swoje zwolnienia lekarskie kiedy tez nie zarobisz I wyjdzie Ci ile powinienes inkasowac za godzine. Zapewniam, ze nie wyjdzie Ci 60-70 PLN ktore teraz bierzesz od klientow. Taka stawka to smiech na sali. Sam piszesz ze ledwo ciagniesz. Jak sie chcesz zabezpieczyc na przyszlosc? Podejrzewam, ze Twoi klienci co Ci placa te 60-70 za godzine sami spedzaja wakacje na Dominikanie czy w Dubaju I nie maja problemów, ze 'ledwo ciagna' tak jak napisales o sobie. Dlatego ludzie, zamiast ciagnac watki, ze stawki niskie to zacznijmy sie w koncu szanowac.
                      • chocoladette Re: obserwacje zarobkowe 13.12.18, 13:35
                        Jestem ciekawa, czy są tu jakieś osoby spoza dużych miast, gdzie nie ma korporacji, bo z całym szacunkiem, ale w moim mieście, gdzie jest kilka większych firm, ale to margines, 100 zł/h to stawka totalnie odrealniona.
                        • ponurra_kurra Re: obserwacje zarobkowe 13.12.18, 20:53
                          Oj tak, mieszkam w małym mieście (ok. 50 tys), w mieście brak dużych korporacji. Tutaj 100/h to stawka nierealna. Muszę z ciekawści sprawdzić tutejsze stawki tych legendarnych hydraulików, bo masaż kosztuje 30zł/15min, czyli w przeliczeniu na 1h całkiem sporo.
                          • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 14.12.18, 07:44
                            wypowiedzi do mojego wątku utwierdzają mnie w przekonaniu, że lektorzy to jednak w swojej większości specyficzna grupa zawodowa. Zauważyłam, że wiele osób na gwałt szuka jakiegoś argumentu by uzasadnić niskie stawki. Argumenty typu: wolę nauczać, niż masować brudnych, wolę nauczać niż siedzieć za kasą itd.Hihihi (uśmieszek infanylnej dziewczynki). I argument, że w naszym małym miasteczku po prostu nie można podnieść stawek, bo ludzie nie zapłacą/nie mają pieniędzy. Nie wyobrażam sobie by na innch forach w wątku "zarobki" np. listonoszy/lekarzy itd ludzie na gwałt szukali uzasadnienia pozostawienia stawek po staremu. By lekarz pisał, że jest z małej miejscowości więc nie widzi potrzeby dołączenia do strajku płacowego, by listonosz argumentował, że woli na świeżym powietrzu spacerować, niż w korpo siedzieć i dlatego jego płaca może zostać po staremu.
                            Spędzam wakacje dość często w małym miasteczku na mazurach i przez ostatnie 20 lat ceny towarów i usług się tam też bardzo zmieniły. Majster ma podobne stawki do tych warszawskich. Nie słyszałam by podwyżki w policji, służbie zdrowia itd dotyczyły jedynie wielkich miast. Po prostu trzeba zarobić na życie i utrzymać (conajmniej dla osób nieambitnych) standart życia.
                            Jeżeli ktoś 20 lat temu brał 50 zł to dziś biorąc 100, wcale nie bierze dużo. To jedynie wyrównuje inflację z tego czasu. Czyli za 50 zł 20 lat temu mógł ktoś około tyle bochenków chleba, prądu, ubezpieczeń itd nabyć co dziś za 100. A polska gospodarka i płace szybciej rosną niż inflacja, więc i tak te 100 zł oznaczałyby jedynie zastój (siła nabywcza) i cofanie się w stosunku do średniej uzyskiwanej przez inne grupy zawodowe.
                            • ponurra_kurra Re: obserwacje zarobkowe 14.12.18, 15:25
                              Absolutnie nie zgodzę się z tezą, że ceny wszystkich usług w małej miejscowości są podobne do tych w dużej. Ceny w budowlance czy choćby za wizytę lekarską są u nas dużo niższe niż w dużym mieście. Mam porównanie, przez 15 lat w dużym mieście mieszkałam i korzystałam tam z usług.
                              • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 14.12.18, 21:34
                                nikt nie stawiał tezy, iż ceny WSZYSTKICH usług są podobne. Ps: są bardzo podobne jeżeli chodzi o budowlańców - dziś jest mega popyt na budowlańców i większość przyjeżdza na prace do okolicznych dużuch miast. Jak w Warszawie dostanie 50tyś za zrobienie dachu i ma ful zleceń to nie zrobi tego za 30 w małym miasteczku, bo potrafi liczyć. Troszeczkę może zejść ale nieznacznie.
                                Fakt w dużych miastach ceny usług/zarobki generalnie są wyższe niż w miasteczkach, ale zarówno tu i tam przez 20 lat się radykalnie zmieniły. Weżmy takie województwa jak lubuskie, świętokrzyskie, war-maz, czyli województwa z 1-2 średnimi miastami i reszta malutkie. Poszukaj w necie danych GUS - też tam płace się podwoiły i corocznie ostatnio w tempie 6-7 % rosną. Co się tyczy lekarzy, to może tak jest, że mniej zarabiają - ale wciąż więcej niż 20 lat temu - oni nie są "Siłaczkami". Choć kursant mi powiedział, że w przychodniach w małych miejscowościach płacą lepiej niż w Warszawie, bo nie ma chętnych do pracy, a w średnich miastach w prywatnychprzychodniach mają wyższe stawki niż w Wawie w Luxmedzie bo tu duża konkurencja lekarzy.
                            • jaslene Re: obserwacje zarobkowe 15.12.18, 17:45
                              piterus123 napisał(a):
                              Hihihi (u
                              > śmieszek infanylnej dziewczynki).
                              Ulżyło ci? Mam nadzieję, a teraz możesz wracać do snucia bajki o warszawskich stawkach na "prowincji".
                              Nie musisz odpisywać i tak nie przeczytam, bo tych bzdur jakie tu piszesz nie da się czytać.
                              • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 15.12.18, 19:02
                                1. "Nie musisz odpowiadać" i "możesz wracać" - prawdziwa nauczycielka starej szkoły - rozkazy i pozwolenia. Tak jest Pani generał!
                                2. Czy mi ulżyło? Tak, i mi w tym pomogłaś. Jeżeli ktoś może się wypowiedzieć na istotny dla niego temat to czuje ulgę.
                                3. Zacytuj fragment w którym kiedykolwiek podałam, że warszawskie stawki są takie same jak na prowincji? Wielokrotnie podkreślałam, że piszę z perspektywy Warszawy. A o stawkach na prowincji wypowiadałam się porównując ogólny rozwój gospodarczy ostatnich 20 lat, który prowincji nie ominął.
                                4. "Bzdury" - a co masz na myśli? Wysil się na argument. Podaj tak jak ja dane gus. Albo zaprzecz, ze na prowincji od przyszłego roku składka zus nie wzrośnie o 7%. Te 7 % biorą się stąd, gddybyś nie wiedziała, że o tyle w gospodarcze średnio w 1 rok płace teraz rosną.
                                5. Zauważyłam, że włożyłam kij w mrowisko, ale co tam. Niektórzy potrzebują taki komfort psychiczny, że są ofiarami, albo z powodu zewnętrznych okoliczności nic nie da się zmienić. "Stawka na prowincji musi być jaka jest, bo ludzie więcej nie zapłacą." A ja uważam że zapłacą, bo zarabiają coraz więcej i też wydają coraz więcej. Ale pisząc to to tak jakbym pewne osoby w ich bierności krytykowała - a to już jest niedopuszczalne :-)
                                • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 15.12.18, 23:45
                                  Po prostu w tej branzy I w ogole na dzialalnosci kazdy ma tyle na ile sobie zapracowal. Nie negocjujesz, nie robisz corocznych podwyzek, nie masz aspiracji, zeby nalezec do najlepiej zarabiajacych w danej branzy to nie zarabiasz. Proste.
                                  • baba67 Re: obserwacje zarobkowe 16.12.18, 10:42
                                    I to jest dobre podsumowanie. Nie ma niemiłego wrażenia że się powinno rezygnować z pracy którą się lubi albo narażać na brak klientów bo ktoś chce zarobić ale się nie narobić i uważa że jakieś odjechane stawki należą się jak psu micha. A reszta niby psuje rynek.Nie czuję się ofiarą , nie narzekam,wręcz przeciwnie.Lepiej garść z pokojem niż dwie garści z wojną, może nie każdemu się to powiedzenie podoba, ale mi bardzo.
                                    • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 16.12.18, 11:16
                                      To przysłowie w pewnych styuacjach może być dobre, ale w innch może paraliżować, zniechęcać przed jakimkolwiek działaniem, przed zmianą, rozwojem itd.
                                      Co się tyczy "odjechanych stawek" to muszę cię rozczarować, bo te stawki po prostu w gospodarce tak odjechały. Nauczasz od 10, 20 lat? Wez sobie dane gusu za ten okres. Przez 10 lat się prawie podwoiły, przez 20 prawie potroiły. Ale jakoś Polacy narzekają na zarobki porównując się z zachodem. I myślę że to jest zdrowe ambitne podejście. Raczej Kierowca, który dziś zarabia dwa razy tyle co 10 lat temu nie powie, że ma odjechane wynagrodzenie.
                                          • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 22.12.18, 14:14
                                            Jeszcze co do tych zarobkow I stawek to chyba tez jest taki roztrzal, bo kazdy ma inne potrzeby ale tez sytuacje zyciowe. No bo np kobiety ktore maja bogatych mezow czy rodzinie. Im pewnie bardziej zalezy na spokoju niz na zarobku bo pieniadze juz maja. Podobnie jest z potrzebami. Jeden bedzie mial potrzebe posiadania porzadnej skorzanej torebki za 500-1000 PLN bo lubi porzadne rzeczy, drugiemu wystarczy torba za 50 PLN z supermarketu. Jeden woli wakacje na dzialce, drugi w drogim kurorcie narciarskim, na Dominikanie czy Malediwach. Ludzie ktorzy maja mniejsze potrzeby zarobkowe zawsze beda mniej zarabiac.
                                  • kocica27 Re: obserwacje zarobkowe 22.12.18, 18:03
                                    Zgoda, że jak nie podejmujesz tych wszystkich działań, to nie zarabiasz. Nikt sam nie przyjdzie i nie zaproponuje - "To może ja bym płacił 2 razy tyle"... Ale nasuwa się wniosek, jakoby podjęcie wymienionych działań powodowało coś odwrotnego, a tak, niestety, nie jest. Można chcieć zarabiać więcej, (próbować) podwyższać ceny, negocjować i..... stracić połowę klientów. To wcale nie jest takie proste...
                                    • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 22.12.18, 18:38
                                      To prawda. Kazdy z nas chce placic za wszystko jak najmniej. Pelna zgoda. Tylko dla pewnej czesc osob oprocz ceny liczy sie rowniez jakosc.
                                      Wiec dlatego wyzej podalam przyklad np tanszych I drozszych torebek . Co kto woli.
                                      Ja np wole kupic jedna dobrej jakosci torebke niz za ta sama cene 4 podejrzanej jakosci.
                                      Wolalabym placic 150 PLN za godzine lektorowi niemieckiego ktory bylby profesjonalny, wymagajacy I zadawajacy mase pracy domowej niz placic 50 PLN za jakies liche zajecia ktore ktos przeprowadza aby tylko odbebnic.
                                      Za coraz wyzsza jakosc musza byc wyzsze ceny.
                                      Ja swoim klientow oferuje bardzo wysoka jakosc, mam na swoim koncie duzo sukcesow dlatego tez podwyzszam stawki. Z wiekszych sukcesow to np kiedys dzieki mnie moj klient ktory prowadzi firme podpisal kontrakt na ponad million zlotych,bo przygotowalam go do serii spotkan. Nie powiem, ze tak zadowolony klient nie zrezygnuje z moich uslug bo jakas Pani z ogloszenia bierze 10 zlotych mniej. Dlatego uwazam, ze efekty mojej pracy sa bardziej niz wymierne. Chce oferowac jak najwyzsza jakosc I jak najlepsze efekty. Stawek niestety nie mam najwyzszych w miescie, ale do tego daze. Chce raczej aspirowac do osob, ktore maja najwyzsze stawki anizeli do tych co biora najmniej w miescie.
                                      • kocica27 Re: obserwacje zarobkowe 23.12.18, 08:34
                                        Ja mam podobne podejście. Staram się, aby jakość moich usług była jak najwyższa. Uważam, że 10zł więcej czy mniej to nie problem, ale już 50-60zł może spowodować pewne zawahanie u klienta.
                                        Widzę też w internecie mnóstwo bardzo profesjonalnych osób, prowadzących blogi, tworzących własne materiały, korzystające z najnowszych aplikacji i potem ze zdziwieniem odkrywam, że mają niższą stawkę niż ja... To jest dla mnie niezrozumiałe...
                                        • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 23.12.18, 14:31
                                          Nie jest naszym problemem, ze ktos sie nie ceni.
                                          Zreszta zawsze mozna sie zainspirowac I samemu tez zaczac wdrazac innowacje.
                                          Zreszta, ja nie spotkalam jeszcze profesjonalisty, ktory by sie nie cenil no moze z wyjatkiem jednej kolezanki, ktora miala bardzo bogatego meza. :)
                                          Wrecz przeciwne, widze ze ludzie sie wlasnie zaczynaja cenic. Kiedys dojazd do klienta byl standardem, teraz juz nie koniecznie. Popularyzuja sie zajecia online, ludzie chyba zaczynaja bardziej cenic swoj czas. Duzo osob juz robi tylko grupy bo indywidualki sie im nie oplacaja itd
                                      • mewa-01 Re: obserwacje zarobkowe 05.01.19, 00:52
                                        Tak, zgadzam się z tym, że klient na ogół tak szybko nie odejdzie tylko dlatego, że ktoś w ogłoszeniu napisał, że weźmie 10zł mniej. Jednak w przypadku lektorów, to niestety nie jest to takie oczywiste. Stali klienci znają ciebie i zostaną, ponieważ widzą efekty nauki z dobrym lektorem. Ale potencjalni kursanci nie wiedzą o tym czy jesteś dobrym lektorem, czy nie! Skąd mają to wiedzieć? Wiedzą o tym i ufają tylko ci, którym lektor został polecony. Jeśli natomiast znajdujesz klientów z ogłoszenia, to oni tego nie wiedzą. Nie masz napisane na czole "Halo, jestem świetna!" Potencjalni kursanci sądzą, że wszyscy lektorzy reprezentują taki sam poziom znajomości języka, dlatego, że wszyscy skończyliśmy te same studia. A my wiemy, że to nieprawda. Tak szczerze, to ja swoich dzieci nie wysłałabym do niektórych swoich kolegów, z którymi studiowałam. Tak więc, tak .... może być duży rozstrzał w jakości świadczonych usług. Ma to często odzwierciedlenie w cenie. Nie każdy lektor ma doświadczenie w nauczaniu specjalistycznego języka, czy biznesowego ....

                                        Już na kilku wątkach pisałam, że niestety nie każdy z nas ma taką samą wiedzę. Każdy z nas skończył studia z różną średnią w indeksie oraz na dyplomie. Każdy z nas miał większe lub mniejsze problemy ze zdaniem PNJA za pierwszym razem. Ile z was może pochwalić się oceną bardzo dobrą ze wszystkich modułów PNJA? Niewielu .... Do tego dochodzi osobowość, umiejętność przekazu wiedzy, pracowitość, dobra organizacja pracy, biznesowe podejście do zawodu.

                                        Zgadzam się z piterus123 oraz goldf-ish .... Są wśród nas osoby pracujące za karę, które próbują non-stop uzasadniać dlaczego nie podnoszą stawek, a nawet więcej - zaoferują niższą cenę niż droższy kolega. Szczerze powiedziawszy ja nigdy nie patrzę na inne stawki. Wiem, że są osoby w Warszawie, które wezmą 50zł/1h i też zastanawiam się jak oni dają radę z utrzymaniem w stolicy? Rozumiem, jeśli mąż/żona lektorki/lektora zarabia wystarczająco by utrzymać rodzinę. Ale jeśli jest to osoba samotna na dorobku wynajmująca mieszkanie bądź na kredycie hipotecznym, to nie wiem jak sobie takie osoby radzą i doprawdy nie rozumiem, dlaczego tak nisko się cenią. Czy większość nauczycieli naprawdę uwierzyła, że muszą zarabiać mało?

                                        Jeśli chodzi o mnie, to moje stawki są zróżnicowane w zależności od rodzaju języka (ogólny, specjalistyczny, biznesowy, przygotowanie do rozmowy kwalifikacyjnej), długości jej trwania (60min, 90min), częstotliwości tych lekcji (przy trzech w tygodniu możemy nieco negocjować), oraz zależą od tego, czy są to lekcje indywidualne, czy grupowe ..... Mam dualne wykształcenie, bardzo długi pobyt w UK jako dziecko i nastolatka), swoje doświadczenie w korpo .... Nie zaniżam cen, podnoszę regularnie niemal co roku, nie podnoszę stałym kursantom, ponieważ oni i tak rotują, więc osoby, które zostają mają taką samą stawkę od lat. Nie tracę na tym. Oczywiście dywersyfikuję ryzyko. Nie pracuję tylko z jedną szkołą językową, generalnie w 90% pracuję z własnymi klientami. Mam zasady współpracy, które odsiewają na "dzień dobry" nierzetelnych potencjalnych kursantów. Owszem zawsze kiedyś znajdzie się jakaś nieuczciwa menda, która mimo tego, że się zgodzi na zasady, potrafi mnie olać, albo inny "czub". To się zdarza i to nie tylko w naszym zawodzie. Tym nie należy się przejmować, tylko szukać nowych klientów w miejsce tych nietrafionych. Moje ogłoszenia wiszą cały czas w sieci. Nie zawsze szukam nowych kursantów, ale mam ogłoszenia, ponieważ pełnią one rolę marketingową. Nawet dzisiaj zadzwonił do mnie ojciec dwojga dzieci, który zapisał sobie numer do mnie jakieś 2 miesiące temu .... Tak więc warto być w sieci, warto być zauważalnym i zapamiętywalnym. Przecież fakturę za ogłoszenia w sieci i tak wchodzą w koszty uzyskania przychodu.
                                        Nie przywiązuję się również do swoich kursantów. To nie są, z małymi wyjątkami oczywiście i dopiero po dłuższym czasie, moi koledzy, czy koleżanki. To są KLIENCI, a oni mają prawo odejść kiedy tak zdecydują, bo np. znajdą nową pracę i nie mają już czasu na naukę, albo nie mają kasy, bo kupują mieszkanie, albo skończyła im się refundacja. Takie zmiany to rzecz normalna w naszym zawodzie. Jedni odchodzą, inni przychodzą .... Nie należy oczekiwać, że nasi kursanci będą z nami latami. Jeśli takich mamy to fajnie, należy cieszyć się :) Jednak nie należy płakać dlatego, że odchodzą. Przyjdą inni, naprawdę. Nauczanie to biznes jak każdy inny. Lekarze, prawnicy, konsultanci biznesowi biorą rozsądne i bardzo zbliżone pieniądze za swoje usługi, a tam często również pracują studenci, albo osoby z niewielkim doświadczeniem, nie tylko starzy wyjadacze. Ale koszt usług firmy kosultingowej jest taki sam, niezależnie od tego, czy pracę wykonał student, czy ktoś z długim doświadczeniem. OK, zdarza się, że student jako freelancer napisze apkę za śmieszne pieniądze, ale coraz więcej wśród informatyków to tacy, którzy cenią się podobnie w danym regionie, niezależnie od wieku i doświadczenia. I tak samo powinno być wśród lektorów.
                                        • lorna.doone Re: obserwacje zarobkowe 05.01.19, 10:37
                                          Pamiętajmy, że przecież jest też zapotrzebowanie na usługi premium. Nie każdy szuka JAK NAJTANIEJ. Wielu uczniów szuka JAK NAJLEPIEJ, często wychodząc z założenia że tania lekcja nie przyniesie mu tego czego on oczekuje. Tak jak nie wejdzie do CCC po buty tak nie weźmie lektora za 50zl z dojazdem, szkoda mu na to czasu. Dlatego nie dziwie mnie, że wiele osób decyduje się na drogie zajęcia. I jeśli usługa rzeczywiście jest premium - to zostają na dłużej. Ja sama jak szukam czegokolwiek do kupienia (ostatnio nebulizator) i robię rozeznanie co jest na rynku - wchodzę na Allegro i wyszukuję najpierw wg najpopularniejszych (i rzeczywiście zazwyczaj te tańsze są popularniejsze) oraz wg najdroższych (zawsze też kilka sprzedanych) i dopiero porównuję te produkty. I właściwie zawsze okazuje się, że wolę dopłacić i kupić ten droższy. I jestem przekonana, że z naszymi ofertami jest tak samo.

                                          Ergo, podnoście ceny :)
                    • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 14.12.18, 09:27
                      Nie będę pisała ile dokładnie zarabiam. Zrobię to inaczej, napiszę ile nie mogę zarabiać. Nie mogę zgodzić się na 100 za 90 minut jak to jest praktykowane dość często w gorszych szkołach językowych. Staram się mieć 3x90 minut dziennie od poniedziałku do piątku. Z dojazdami, papierologią, przygotowaniami to wcale nie jest mało. Zazwyczaj mam zajęcia o 7.30/8.00 i wtedy o 10.00/10.30 i koło 17.00/17.30/18.00 - zaczynam dzień bardzo wcześnie i kończę dość póżno - nie jest to komfortowe jak się ma rodzinę/życie towarzyskie.
                      Policzmy: 100zł razy 15 w tygodniu daje 6000 w miesiącu. Jestem w zawodzie już prawie 20 lat i wiem że 1/3 zajęc trzeba odjąć - kursanci chorzy, ferie, przerwa letnia, wakacje. Może się wydawać, że to dużo wolnego, ale nie jest to wiele więcej niż osoba na etacie mająca 28 dni urlopu, różne dni świąteczne i chorobowe. Więc zostaje 4000 minus 1300 zus od stycznia 2019 daje 2700 minus jakiś podatek dajmy z 300, daje 2400 na rękę. Najniższa emerytura, chyba że coś odkładamy wtedy te 2400 należy pomniejszyć. Jakieś wydatki typu dojazd, bęzyna, podręczniki, szkolenia i robi się kwota kwalifikująca do pomocy w MOPS :-). Dla osoby z magistrem.
                      Konkluzja: albo ktoś pracuje za taką stawkę jak szalony od rana do nocy i wtedy coś zarobi, albo się szanuje i ma po prostu znacznie wyższą stawkę.
                      I nie zgodzę się że to jest Warszawka i tylko tu można więcej wymagać. Zawsze miałam i mam też teraz kursantów kilkadziesiąt km pod Warszawą. Jeżdząc po Polsce w każdej mieścinie widać samochody za kilkaset tyś. Wille, dobrze prosperujące zakłady kosmetyczne, kwiaciarnie, restauracje, hotele, gabinety lekarskie warsztaty itd.
                      Niektórzy pytaja tu o strategię uzyskania wyższych stawek. Mam taką strategię - nigdy nie mówię, że już nie mam czasu i nie mogę wziąć kursu/osoby, choć zawsze mam wystarczająco. Po prostu podaję stawki, które dla wielu są z kosmosu. Pięciu odmówi ze względu na cenę, szósty się zgodzi. Po pierwsze w taki sposób wchodzę w krąg klientów zamożnych. Prezes klient zarabiający kilkadziesiąt tyś miesięcznie poleci mnie komuś kto porównywalnie zarabia. Po drugie ta piątka która odmówi słysząc od następnego nauczyciela połowę mojej stawki z ulgą i radością na to przystaną - więc robię coś dobrego dla innych lektorów.
                      • kocica27 Re: obserwacje zarobkowe 14.12.18, 13:36
                        Ja zawsze mówię sobie, że jak już wszyscy okoliczni lektorzy z niższą stawką znajdą klientów, to wtedy przyjdą do mnie :-) Ale mam też wrażenie, że niektórych klientów niska cena zaczyna niepokoić, żeby nie powiedzieć odstraszać. Część ludzi zaczyna rozumieć, że za ceną idzie jakość. I ja właśnie chcę się tą częścią zająć :-)
                        • baba67 Re: obserwacje zarobkowe 16.12.18, 10:50
                          O, to prawda-gdybym była osoba chcąca się przygotować do CAE to zdecydowanie szukałabym kogoś z wyższą stawką. Będąc mama 10 latka szukałabym kogoś z podejściem do dzieci raczej taniej niż drożej.Każdemu czego innego potrzeba.Pomidorowa za 5 zł w lokalnym barku może być rewelacyjna, ktoś chce homara-ma Amara.
                          • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 16.12.18, 11:38
                            Pełna zgoda, stawki są rożne za rożne zajęcia i są rożni lektorzy. Tego nikt nie kwestionuje. Dla mnie pytaniem jest, czy przez następne trzy lata Twoja stawka wzrośnie a) o około 7-8 procent, bo taka będzie łączna inflacja za ten okres, b) o 20%, bo na tyle prognozuje się wzrost płac łącznie za 3 lata (6-7 % rocznie), czy c) nie wzrośnie, bo odwołując się do poprzednich punktów: ludzie mogą więcej wydawać na usługi i towary, ale nie na moją usługę i ludzie więcej zarabiają, ale nie mają pieniędzy by więcej wydawać - oczywiście na moją usługę. d) wzrośnie o ponad 20 %, bo 20% to jedynie średnia w gospodarce, a ja dodatkowo zdobywam większe doświadczenie i nowe kompetencje i dlatego będzie to więcej.

                            Jeszcze raz, mam nadzieję już ostatni w tym wątku: Rozrzut w stawkach jest ogromny i będzie ogromny. Znam lektorkę rosyjskiego, która z dojazdem bierze 40 i nzam nativa angielskiego, który generalnie dostaje 200, ale klient zgodził się na 400, bo lektor uzasadniał iż z powodu długiego dojazdu traci możliwość poprowadzenia dwóch klientów w tym samym czasie. Są bogaci i biedni klienci, są chojni i skąpi, są fajni i marni lektorzy, są ambitni i bierni lektorzy. Tak jest, było i będzie. Jest Warszawa i jest Wałcz. Pytanie, którę sobie jednak zadaję, to czy lektorzy to jakaś specyficzna, odosobniona grupa, która zatrzymała się płacowo w przeszkośći i nawet jak tu na forum widzę broni tego stanu? Dlaczego w innych grupach zawodowych tego nie ma - takiej postawy, to jest ciekawe dla mnie pytanie.
                            • baba67 Re: obserwacje zarobkowe 16.12.18, 11:58
                              Jeśli uważasz że lektorzy jako grupa zatrzymali się w przeszłości to oczywiście masz prawo do takich obserwacji i wyrażania takiej opinii.Problem zaczyna się przy interpretacji zjawiska, ja zwykle w takich przypadkach zresztą. Nie znam nikogo o zdrowych zmysłach z DG kto mając wystarczająco klientów nie podnosiłby stawki. Zatem rosną wg tego co się dzieje na rynku. A pretensje do rynku to jak do garbatego że ma dzieci proste. Każdy chciałaby zarabiać jak ten native, tak jak każdy niemal aktor chciałby grac w telenoweli za tysiaka z dzień zdjęciowy jak niejaki Lubicz, tylko ile i jest telenowel i Lubiczów.To że ułamek procenta dziewczynek chodzi na zajęcia taneczne grupowe za 40zl za godzinę nie oznacza że każdy lektor powinien brać 100.To nie jest żaden logiczny argument.
                              • taro01 Re: obserwacje zarobkowe 18.12.18, 13:32
                                Nic dodać nic ująć. Równie dobrze można by mieć pretensje do lektorów, że jest ich tak wielu. Gdyby było ich mniej to i stawki byłyby wyższe. W tym roku podniosłam stawkę o 10zł i z ogłoszenia zadzwoniła AŻ 1 osoba, a w ubiegłych latach prawie codziennie ktoś dzwonił we wrześniu. Uczę też w prywatnym przedszkolu gdzie też podniosłam stawkę i zrezygnowała mi jedna grupa, bo większość rodziców stwierdziła, że to za drogo. Można podnosić stawki, ale jest pewien pułap powyżej którego ciężej znaleźć uczniów i w mniejszych miastach jest on niższy. To, że ktoś w małym mieście nie bierze 100zł nie znaczy, że jest nieambitnym przegrywem, tu takie stawki są nierealne, jak ktoś uważa inaczej to znaczy, że nie ma pojęcia o realiach życia poza Warszawą. Zarabiacie więcej, ale macie też wyższe koszty. Dla porównania:
                                - ładne mieszkanie 3 pokojowe w spokojnej dzielnicy u mnie to 140 000, w Warszawie ponad 2 razy tyle,
                                - księgowa 100zł, a nie 300zł
                                - wspomniany wcześniej masaż u dobrego fizjoterapeuty - 80zł,
                                - manicure hybrydowy :P 50zł, a w W-wie: 100-150
                                Kolejna sprawa to zarobki. W ostatnim miejscu pracy zajmowałam się analizą płac i w W-wie płace są najczęściej dwa razy wyższe niż w małych miastach w lubuskim czy świętokrzyskim, wyjątkiem są faktycznie pensje lekarzy, więc jak ktoś twierdzi, że pensje różnią się nieznacznie lub wcale to nie ma pojęcia o czym pisze. Ktoś tu jeszcze radził pracę z bogatymi prezesami. Ehh, to, że ktoś ma kasę, nie znaczy, że lubi się nią dzielić. Z doświadczenia wiem, że tacy ludzi są najbardziej skąpi i najczęściej chcą "negocjować" stawki, które i tak nie są już wysokie. Poza tym dorośli to klienci najbardziej problematyczni: ciągle odwołują, uczą mnie jak mam ich uczyć, nawet jak podpiszę umowę to po miesiącu lub 2 rezygnują, a dzieci to klienci na lata. Poza tym ilu tych bogatych prezesów jest w mieścinie 15 000 otoczonej samymi wioskami?
                                • baba67 Re: obserwacje zarobkowe 19.12.18, 18:07
                                  W Warszawie tez nie jest wcale tak wesoło jak się przypuszcza.100 za indywidualny GE tylko natywni biorą i to z uprawnieniami. Można bez problemu znależć za mniej.Oczywiście grupy w firmach to inne stawki, tu jest lepiej.
                                  • kocica27 Re: obserwacje zarobkowe 22.12.18, 17:43
                                    Są też nienatywni, np. ja ze stawką zaczynającą się od 100zł/h. Faktem jest, że często są to lekcje Business English, ale zwykłe GE też mam. Do firm nie jeżdżę - nie bardzo mi się to opłaca, bo dojazd zajmuje sporo czasu i zamiast mieć 2 lekcje, pewnie miałabym w tym samym czasie 1. Jak ktoś bierze stówę za godzinę, ale jest to z dojazdem, to tak naprawdę pracuje 1,5h za te 100zł, więc wychodzi mu 60zł za godzinę. Widzę z ogłoszeń, że osoby, które dojeżdżają piszą często, że lekcja trwa minimum 1,5h, trochę lepiej to wtedy wygląda, ale w dalszym ciągu nie jest dla mnie zachęcające. Wolę udzielać lekcji u siebie, gdzie mam dostęp do wszelkich materiałów.
                                • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 22.12.18, 14:07
                                  Znowu ktoś kto spiera się z tezą, która nie padła. Nikt nie twierdzi, że zarobki w małych miastach są takie jak w dużych. Ale zarówno tu i tam przez ostatnie 20 lat bardzo wzrosły i nadal bardzo szybko rosną. Rownież w biednych województwach. Na mazurach prykładowo bezrobocie spadło z dwudziestukilku do kilku procent.
                                  Wątek stworzyłam, by podyskutować o konkretnej sytuacj: lektorzy w Warszawie, którzy prowadzą działalność gosp i mają własnych klientów (bez pośrednictwa szkół jęz). Ale większość osób tego nie robi - większość nie mieszka w stolicy i większość udziela korepetychi a nie zajęć dla firm/zamożnych indywidualnych klientów. Ale również nauczycielki udzielające korków mogą się tu podzielić swoimi obserwacjami - czy im stawki rosną, jak to robią, jakie mają plany, obserwacje, sposoby? Z tego co wiem również korepetytorom stawki nie rosną. Choć są to dla mnie dwie całkowicie odrębne rzeczy, ponieważ lektor z własną działalnością zazwyczaj patrzy na zarobek. A korepetytor to często osoba z etatem w szkole która dorabia.
                                  Nauczyciele etatowi zaczynają pracę z tego co mi wiadomo od 1800zł na rękę. I to mnie jeszcze raz utwierdza w przekonaniu ze jest to specyficzna grupa zawodowa - no bo jaki inny absolwent studiów magisterskich pójdzie na takie coś? Pielęgiarka odejdzie z zawodu, kierowca też i wymusi podwyżkę - nauczycielka nie odejdzie.
                                  • kocica27 Re: obserwacje zarobkowe 22.12.18, 17:56
                                    Zgadzam się, że nauczyciele to specyficzna grupa. Rzeczywiście dawno powinni rzucić wszystko w cholerę za takie pieniadze. Może by się w końcu ktoś zainteresował...
                                    Co do obserwacji, planów, sposobów - mój sposób jest taki, że podwyższam ceny, jak mam komplet uczniów. Kolejna osoba płaci więcej, a "starzy" uczniowie się wykruszają i są zastępowani nowymi po wyższej cenie... A potem od września (nie od stycznia) podwyższam wszystkim. Ludzie na ogół akceptują podwyżki, ale ponieważ można znaleźć tańsze lekcje od moich, uważam, że nie można przeginać. Nie można nie zauważać, że działają tu normalne prawa rynku...
                                    Myślę, że tu nikt nie usprawiedliwia niskich stawek, tylko ludzie zwracają uwagę, że trudno jest podwyższać ceny, jak się jest jedynym, który to robi.
                                • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 22.12.18, 14:26
                                  A jeszcze odnośnie pytania "ilu jest bogatych prezesów w mieście 15000?" Prezes był przykładem, ale myśle ze w takim mieście jest z 1000 dość zamożnych osób. Porównam z miasteczkiem na warmi 20.000 ludzi. Czy masie z kilkaset domów wybudowanych w ostatnich 20 lat? Wybudowanych za około 1.000.000.,czy conajmnie kilkaset samochodów kosztuje więcej niż 100.000? Czy jakieś hotele, restauracje, zakłady pogrzebowe, salony kosm,warsztaty, siłownie it dobrze prosperują? Czy są u was lekarze - niektóre specjalizacjie mają z nfz super stawki podpisane. Są stomatolodzy, radcowie, adwokaci, architekci, geodeci? jest sąd? Jest Burmistrz? Jest klub sportowy/piłkarski - ma prezesa? Ktoś u was mieszka a do dobrze płatnej pracy djeżdza? Są jakieś zakłady/fabryki, coś się produkuje? Informatyków nie macie? Jak system w urzędzie padnie to musicie czekać na przyjazd z miasta wojewódzkiego?
                                  Nawet jeżeli tego wszystkiego nie macie i 15.000 mieszkańców pracuje za najniższą krajową to i tak ta najniższa krajowa się radykalnie podniosła i znowu od nowego roku wzrośnie, więc może jednak ludzie mają pieniądze na wyższe stawki za korki?
                                  • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 22.12.18, 16:00
                                    Tu pelna zgoda. Ludzie buduja domy I kupuja mieszkania jak szaleni.
                                    Tym bardziej my musimy dbac o swoje interesy w tym wszystkim.
                                    U mnie wszyscy klienci dostana w nastepnym roku 10-25 % podwyzki. Ci co placa najmniej niestety dostana 25 % podwyzki. Tylko ci co juz placa najlepiej dostana mniejsze podwyzki, ale dostanie kazdy.
                                    Juz kilku poinformowalam osobiscie, zdziwili sie nie powiem, ale nikt nie protestowal.
                                    Polecam wszystkim.
                            • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 26.12.18, 09:44
                              Ja znam tez takie osoby, ktore porezygnowaly z uczniow ktorzy im za malo placili jak tylko znalezli chetnych placic im wiecej w tych samych godzinach. Malo tego, znam osobe, ktora swoim klientom ktorzy jej za malo placili wciskala jakas bajeczke ze rezygnuje z nich bo wyjezdza za granice czy znalazla prace w korpo a w tym samym czasie znalazla po prostu ludxi, ktorzy placili jej wiecej. Dla mnie takie cos to tchorzostwo I zagranie nie fair. Ale dobitnie pokazuje jak ludzie w tej branzy boja sie podnosic stawki.
                              A to jest przeciez naturalna kolej rzeczy, rozwijasz swoj biznes, oferujesz coraz lepsza jakosc, masz coraz wiecej klientow czyli zasada popytu I podazy (to na co jest popyt musi byc drozsze), stawki rynkowe Ida w gore. A niektorzy wciaz sie trzesa jak musza podniesc co roku stawki I wola robic za stawki ponizej rynkowych (mowie teraz o duzych miastach I lektorach ktorzy juz maja pelny kalendarz) Niepojete I krotkowzroczne.
            • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 14.12.18, 07:50
              drobna uwaga - moim zdaniem 40 h to niezdrowy tryb życia. 40 ha nie można porównać do 40 h za biurkiem. Zeby mieć czas na rodzinę /hobby itd. jak przeciętny pracownik z etatem 40h jako nauczyciel powinno się pracować 20-25 h tygodniowo inaczej organizm może szybko się wypalić. Zakładam, że wszystkie 40 h nie są w bloku zajęciowym w mieszaniu. Przynajmnie na te 10 h w szkole językowej trzeba doliczyć dojazdy. Co tu dużo pisać, trzeba się przygotować, coś tam sprawdzić itd. 40 h to przesada.
              • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 19.12.18, 16:01
                Niestety taka prawda. Zdrowie ma sie jedno. Jak pracowalam w korpo to moze w pelnym skupieniu musialabym byc ze 3-4 godziny dziennie jak nie mniej a lektor musi byc na pelnych obrotach zawsze kiedy ma zajecia. Ta swiadomosc tez sprawia, ze zaczelam podnosic stawki. Ta praca jest po prostu tak wymagajaca, ze po prostu to musi kosztowac. Warto wziac to pod uwage przy planowaniu grafika zeby nie brac na siebie za duzo. Lepiej pracowac mniej za lepsze pieniadze.
                • baba67 Re: obserwacje zarobkowe 21.12.18, 09:05
                  Innym wyjściem jest zmiana targetu na mało męczący.Jeśli prowadzisz lekcje na luziku, myśląc o tym co zrobisz na obiad (efekty są ok)masz ochotę na rozwijanie pasji intelektualnych a nie na omózdżanie po pracy to jest zadowolenie.Ciężka praca za małą kasę każdego odrzuca.
                    • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 26.12.18, 08:08
                      Jak to jak? Normalnie. Jakos inne zawody nie maja z tym problemu. Jezeli 60 zlotych bierzesz bezposrednio to jest to stawka ponizej cen rynkowych w duzym miescie. Wyrownujesz po prostu do cen rynkowych. Ja bym nie chciala, aby ktos mnie uczyl za stawke PONIZEJ ceny rynkowej. Niestety jak ktos ma juz tak niskie stawki to ma tez wyzsze podwyzki.
                      • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 26.12.18, 08:24
                        Zreszta ja juz stwierdzilam, ze lepiej zarobic nic niz zarobic za malo. Bo paradoksalnie wychodzi na to samo. Sama pamietam jak mialam nizsze stawki I wspolpracowalam z posrednikami. Co z tego, ze pracowalam od rana do nocy? Zupelnie nie widzialam tej pracy I tych wyrobionych godzin na swoim koncie. Pracowalam od rana do nocy, klientow pelno, znajomi zazdroscili mi tego, ze mam tyle pracy I pewnie pieniedzy, smiali sie, ze jestem juz bogata a ja.... Iiczylam kazda zlotowke. I to pomimo tego, ze mialam pelny kalendarz nawet w godzinach 9-17. Dlatego do tych co maja niskie stawki I boja sie podwyzek-uwierzcie, taka praca jest bez sensu. Przy niskich stawkach ile by sie nie pracowalo, tych pieniedzy sie nie widzi. Czyli tak naprawde tych pieniedzy nie ma. Dowod? Ktos tu pisal ze bierze 60 PLN z dojazdem, wystarczy sobie policzyc czas dojazdu w obie strony, czas przygotowania do zajec, czas na dodatkowo biurokracje, odlicz od tej stawki podatek I procent na ZUS. Wyjdzie pewnie 10-20 netto za godzine Twojej pracy.
                        • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 26.12.18, 15:13
                          Moim zdaniem doszło tu do pomieszania dwóch właściwie innych grup zawodowych w jedną i stąd dość dużo rozbieżności w tym wątku. Chodzi o korki i o lektorów. Chodzi o osoby które mają etat nauczycielski i sobie jedynie dorabiają, albo studenci którzy jak dostaną 60 to mają na taksówkę i wino, a jak 80 to na taksówkę, wino i przekąski. Mi chodzi o lektorów, którzy robią to legalnie i jako główne zajęcie zarobkowe, czyli opłacając zus i podatki i wystawiając rachunki. Dla nauczyciela etatowego kilkadziesiąt zł z korków może być ok bo co miesiąc może dodatkowo kupić sobie pralkę, lodówkę, wycieczkę itd, ale lektor musi na to inaczej patrzeć. Zeby mieć tyle ile ma etatowy nauczyciel zarabiający 3000na rękę to lektor z diałalnością musi mieć około 7000. Zeby mieć po 12 miesiącach tyle samo co etetowiec. Bo lektor musi mieć na 3 miesiące przestoju/wakacji/ferii/okienek, które nauczyciel państwowy ma opłacone. Lektor z działalnością musi zapłacić 1300 zusu, i podatki. Więc dpiero zarabiając więcej niż 7000 miesięcznie ma de facto więcej niż ktoś z 3000 na rękę w szkole państwowej. Wiem że dla kogoś udzielającego korki w jakiejś małej mieścinie 100 zł to może dużo, ale mi chodzi o lektorów z działalnością gosp i tacy jeżeli im szkoły oferują 100zł to musieliby pracować jak szaleni by żyć na poziomie nauczyciela państwowego, który po 10 latach ma jakieś dodatki i awans zawodowy. Nie dziwią mnie korki za 50zł i lekcje dla firm za 200. Dziwi mnie jedynie to że obie grupy jakoś nie podnoszą stawek i to że szkoły językowe wciąż znajdują w Warszawie (choć wiem, że z trudem i na krótko) lektorów za 100-120 za 90 minut. Bo to się z działalnością pop prostu nie kalkuluje.
                          • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 26.12.18, 15:39
                            Ale tutaj jest chyba sporo osob co maja wlasna dzialalnosc I wlasnie pracuja jak szaleni.
                            Anglofil chyba pisal, ze ma 40 h tygodniowo zajec, troche swoich, troche przez szkole jezykowa. I stawki rzedu 60 PLN za godzine.
                            Takich ludzi jest sporo. Sama tak pracowalam na dzialalnosci dopoki nie wyrobilam sobie marki I nie podnioslam stawek.
                            • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 26.12.18, 15:53
                              Tutaj chodzi o ograniczenia mentalne lektorow. Przepraszam za okreslenie. Bo sie boja, ze np w takim Krakowie nikt wiecej niz 60 PLN im nie zaplaci. Sama jak powiedzialam mamie, ze od Nowego roku wprowadzam podwyzki to uslyszalam 'uwazaj, bo nikt Ci nie zostanie I zostaniesz na lodzie' czytaj: 'podwyzki sa ryzykowne. Lepiej trzymac ta sama cene od lat I nie robic zamieszania'
                              • baba67 Re: obserwacje zarobkowe 26.12.18, 17:17
                                Niewielki procent mogłoby podnieść ale się boją - na pewno jest taka grupa. Ogromna większość bada rynek i kalkuluje. Podnoszą kiedy tylko mogą.O reszcie Twoich wniosków nie będę się wypowiadać.Każdy ma prawo do swojego zdania.I na mitycznym zachodzie nie w każdej branży ludzi stać na samodzielne kupno mieszkania i nowego samochodu, na ogół mają pomoc rodziny lub dorabiają się z partnerem. Kiedyś lektorowanie było luksusowa usługą teraz już nie jest-ot cała tajemnica.Równe niemiłe zdziwko maja panie manicurzystki co robiły hybrydy po 200 bazowo.
                                • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 26.12.18, 18:12
                                  Co do podniesienia stawek, odnioslam sie tutaj do posta m.i.n Anglofila, ktory boi sie podniesc stawki o 20 PLN jak i postow kilku innych osob co nie rozwazaly zadnych podwyzek od nowego roku.
                                  Nie wiem co ma mityczny zachod do moich postow, na mitycznym zachodzie jest nie lepiej niz w Polsce. Ba, w Polsce uwazam, ze jest teraz lepiej niz prawie wszedzie w Europie. Zdecydowanie latwiej jest sie wielu rzeczy dorobic. Ja na zycie w Polsce nie narzekam,moi znajomi takze. Wiec nie rozumiem przytykow co do 'mitycznego Zachodu' :)
                                  • baba67 Re: obserwacje zarobkowe 27.12.18, 08:51
                                    No nie jest lepiej.Tez uważam że jest w miarę normalnie.Na życie w Polsce nie narzekasz ale jednak narzekasz.Niech anglofil podniesie o 20 zl osobom z którymi się nie bardzo dogaduje -świetna metoda na pozbycie się ich..
                                    • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 27.12.18, 16:18
                                      Baba67, z calym szacunkiem, ale chyba mnie pomylilas z innymi uczestnikami watku. Akurat ja jestem tu jedna z niewielu osob ktore wlasnie nie narzekaja. Ba, wrecz przez caly watek apeluje, zeby nie narzekac, bo nasze zarobki sa w naszych rekach. Ja akurat prowadze specjalistyczne kursy, wiec stawki mam wysokie, ale cyklinicznie od jakiegos czasu je podwyzszam I do tego tu namawaliam innych, zeby podnosili stawki. (kilka osob tu nie przewidywalo podwyzek od nowego roku a takie podwyzki sa rzecza naturalna jak ktos ma komplet klientow). Nie wiem gdzie tu widzisz narzekanie, co najwyzej moglam narzekac na nastawienie tych co narzekaja na swoje stawki zamiast je zmienic. Na wlasnej dzialalnosci przeciez sami dyktujemy ceny, czyz nie?
                          • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 26.12.18, 16:23
                            A szkoly znajduja lektorow za takie stawki bo
                            A) ludziom brakuje refleksji. Jak jezdzisz po calym miescie I robisz 40 h tygodniowo jak tu ktos wspomnial to nie masz czasu I energii, zeby dojsc jakichkolwiek refleksji I wnioskow. Zyjesz, zeby poplacic rachunki I bierzesz co leci zeby miec na zusy itp
                            B) duzo ludziom nie zalezy na pieniadzach. Wola swiety spokoj niz wyzszy zarobek tym bardziej jak moga sobie na to pozwolic bo nie maja kredytow, mieszkaja we wlasnosciowych mieszkaniach, maja pomoc partnera/wspolmalzonka
                            C) Jak ktos zaklada dzialalnosc to na poczatku tych swoich klientow nie ma zbyt wielu, wiec szkoly jezykowe zapelniaja mu kalendarz
                    • kocica27 Re: obserwacje zarobkowe 26.12.18, 18:04
                      Jeśli masz opory przed podwyżką, to zrób tak: podnieś ceny wybranym 10 osobom/grupom (nie wiem, czy dobrze kojarzę, że masz 40h tygodniowo). Jeśli zaakceptują, to wtedy podniesiesz pozostałym :) A nawet jeśli ktoś odpadnie, to lepiej dla Ciebie, bo wyjdziesz na to samo, a mniej się narobisz. Jestem pewna jednak, że większość zaakceptuje, wyjdziesz na plus i da Ci to siłę do podwyższenia cen następnym.
                        • mewa-01 Re: obserwacje zarobkowe 05.01.19, 01:01
                          Ja już nie raz pisałam. To pytanie pojawia się bardzo często. U mnie stawki oscylują pomiędzy 70zł a 130zł za spotkanie, w zależności od miejsca, czasu, pory, rodzaju lekcji .... Mieszkam w Warszawie, własne DG
                        • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 05.01.19, 09:54
                          Na ten moment od 100 PLN za zajecia indywidualne.
                          W stolicy to nie jest wygorowana stawka szczegolnie z dojazdem do firm. Sa I tacy co biora po 150 czy 180 za indywidualne czy za dwojki. Dlatego bede podnosic stopniowo.
                              • mewa-01 Re: obserwacje zarobkowe 05.01.19, 12:22
                                U mnie średnia cena za spotkanie wynosi ok. 100zł.
                                Ale tak jak wyżej pisałam jeśli ktoś chce sobie pokonwersować ze mną na tematy ogólne i to nieważne, czy to SKYPE, czy u mnie w domu w godzinach pomiędzy 12:00 a 15:00 to mogę wziąć 70zł/h. W związku z tym mam ruch w tych godzinach i w związku z tym nie tracę.
                                Natomiast w godzinach porannych, czy popołudniowych kiedy mam spory ruch to biorę 100zł/h i więcej. Jeśli dojeżdżam to 120-130zł/h. Mam również system rabatowy za polecanie nowych kursantów.

                                Trafiam na osoby, które marudzą na wyższą cenę za dojazd i próbują negocjować, ale raczej pozostaję przy swoim. Raz kiedyś przegięła kobieta, która próbowała negocjować ze mną dojazd do Wawra, przy czym zostawiła ten szczegół na sam koniec kiedy już niemal byłyśmy umówione. Ja mieszkam w zachodniej części Warszawy. Nie mogła kobitka zrozumieć, że Wawer jest po prostu za daleko. Nie rozumiała, że zanim do niej dojadę, to utknę w korkach i stracę przy tym jedną, dwie lekcje, które mogłabym przeprowadzić w domu. Oczywiście zrezygnowałam, a ona była bardzo zdziwiona, że taka wybredna jestem. Powiedziała mi nawet coś uszczypliwego. Poleciłam jej poszukanie kogoś z okolic Wawra, czy Międzylesia. Przecież w Warszawie sporo jest lektorów, tym bardziej, że kobietka chciała uczyć się ogólnego języka.
                                Stawka 100zł jest bardzo realna w Warszawie. Ostatnio z polecenia uczę młodego faceta w Microsoft, który cenę 110zł za język ogólny przyjął bez mrugnięcia okiem i to 2x w tygodniu.

                                Słuchajcie, bądźcie mili dla potencjalnych kursantów, ale nie rozczulajcie się nad nimi za mocno. Myślcie o sobie, a nie o nich. Oni nie pomyślą o was wcale. Nawet ci, których uczycie obecnie odchodzą kiedy zechcą, co musicie zaakceptować. W swoich zasadach mam również minimum tydzień wypowiedzenia współpracy i większość raczej trzyma się tej zasady. Czasem zdarzy się menda, ale z głupotą nie wygracie. Nie denerwować się, tylko ewentualnie wziąć melisę na wyluzowanie. Jeśli jesteście dobrzy w tym co robicie i jeśli macie non-stop ogłoszenia w sieci, to będziecie mieli stały przypływ nowych.

                                Oczywiście tak jest w Warszawie, czy w paru innych dużych miastach. Rozumiem, że w mniejszych społecznościach tak fajnie nie jest, ale z drugiej strony jeśli jest niewielu lektorów w mieście z wiedzą specjalistyczną (język medyczny, finansowy, prawniczy) a zainteresowanie takimi usługami wysokie, to spokojnie można brać jeszcze wyższe stawki.
                                • chocoladette Re: obserwacje zarobkowe 05.01.19, 12:38
                                  Dobrze by było, żeby ktoś podzielił się stawkami spoza Warszawy, czy ogólnie dużych miast, bo jak to czytam, to wydaje mi się, że pracuję za pół darmo. Teraz podwyższyłam stawkę i mimo, że ciągle ma się nijak do tych podanych wyżej, to ludzie jakoś nie walą drzwiami i oknami. Albo robię coś źle, albo serio tu jest taki rynek :(
                                  • mewa-01 Re: obserwacje zarobkowe 05.01.19, 13:11
                                    @chocoladette -
                                    A gdybyś ogłaszała się na specjalistycznych forach, np. dla prawników, architektów, aktorów, radiowców.... albo oferowała specjalistyczne usługi, np. przygotowanie do rozmowy kwalifikacyjnej, albo język finansowy, marketingowy .... ludzie uczą się też dużo przez SKYPE. Mam pewnego menedżera z Wrocławia, który za pogadanie sobie ze mną wieczorem przez SKYPE płaci 100zł ... Musisz wystawiać faktury, bo wielu z nich potrzebuje je dla firmy, w której pracują, albo sami prowadzą DG.

                                    Powinnaś mieć kilka ogłoszeń w necie i każde ukierunkowane na innego klienta. Co o tym sądzisz?
                                    • anglofil Re: obserwacje zarobkowe 05.01.19, 18:14
                                      No właśnie, ja nie mam problemu z poziomem, mogę uczyć na najwyższych, ani z kreatywnością, a mam sporo osób albo nisko-zaawansowanych,albo uczniów od wielu lat, którzy już się wiele nauczyli i teraz to sobie rozmawiamy. Radykalna zmiana stawek jest wg. możliwa przy innych uczniach - innym targecie, ludziach z korpo, nowych, zmotywowanych, na wyższych poziomach albo przy specjalistycznym. Takich mi trzeba.
                                      • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 05.01.19, 18:44
                                        O matko, zanudzilabym sie przez tyle lat tlumaczac komus roznice miedzy pr simple a pr continuous. Szlag by mnie chyba trafil. Nie czujesz juz wypalenia?
                                        W takim razie Twoim celem na ten rok powinno byc znalezienie bardziej perspektywicznych klientow.
                                      • mewa-01 Re: obserwacje zarobkowe 05.01.19, 19:03
                                        @anglofil -
                                        W takim razie tak napisz swoje ogłoszenie aby przyciągać właśnie takie osoby. I regularnie jej odświeżaj na odpowiednich forach. Znajdziesz 2-3, a oni polecą dalej. Często korpo-szczurkom nie chce się szukać po ogłoszeniach, tylko wypytują o lektorów swoich kolegów z pracy. A kiedyś nawet, mając zajęcia z jedną dziewczyną w korpo, do sali konferencyjnej weszła inna, bo zobaczyła przez szklane drzwi, że mam angielski ze swoją kursantką. wzięła ode mnie wizytówkę i wieczorem zadzwoniła .... i miałam kolejne dwie, bo jej koleżanki też chciały się uczyć.
                                  • there.there Re: obserwacje zarobkowe 05.01.19, 19:10
                                    No to ja się podzielę. Miasto ponad 200tys, stawki 40-50/h. Do Warszawy daleko ze stawkami, ale mam takie a nie inne, bo zaczynałem jako student za 20 zł i o dziwo po 8 latach w 2019 (specjalnie teraz zajrzałem na e-korepetycje) zdarzają się wciąż takie stawki w moim mieście, ewentualnie 30-35. Mam DG, nie współpracuje ze szkołami, połowa dzieci, połowa dorośli w tym dwie spore firmy. Grafik zapełniony i uwaga, padniecie...dojeżdżam.

                                    Rozbrajają mnie tu niektórzy krzywiący się tak na te dojazdy. Czy wy wyobrażacie sobie, że dojeżdżacze jadą specjalnie na drugi koniec miasta do jednej osoby po to by później jechać jeszcze w inne miejsce? Sztuka polega na tym, żeby poukładać wszystkich czasowo i geograficznie tak, aby przejechać max 25km, spędzić w aucie w sumie 30-40 min dziennie (zapewne mniej niż niejeden Warszawiak na etacie) i spalić LPG za 5 zł:) O dziwo co roku się to udaje. Na początku dojeżdżałem, bo po powrocie ze studiów mieszkałem kątem u rodziców i miałem tylko auto. Tak już zostało. Teraz gdy mam lokum, mam również paru uczniów dojeżdżających, zwłaszcza rano, ale fama o moich dojazdach poszła już tak bardzo w miasto, że nie mogę nagle wszystkim kazać dojeżdżać do mnie, zwłaszcza dzieciakom. Tak więc proszę bardzo powstrzymać się z określaniem dojeżdżających mianem "desperatów".

                                    Praca zajmuje mi średnio 10h dziennie, w soboty mniej, w niedzielę nie pracuję. Latem pracuję 3 dni w tyg. Robię też co jakiś czas tłumaczenia i wtedy jest masakra, bo wracam z jednej roboty i siadam do drugiej, ale to lubię i ma to też efekt marketingowy. Suma sumarum, po odliczeniu zusów srusów za 2018 wyszło mi 3800 na rękę, w sytuacji gdy średnia krajowa to 3450 i nie zarabia jej więcej niż połowa Polaków, o czym świadczą komentarze rozgoryczonych ludzi pod artykułami na ten temat.

                                    W kontekście tego, co tu piszecie (stawki powyżej 100) pewnie wychodzę na przegrywa, ale na szczęście nie mieszkam w Warszawie.

                                    A teraz dlaczego tak trudno jest nam podnosić stawki. Wydaje mi się że istnieje kilka powodów:
                                    1. Brak możliwości porównania z innymi - wydaje ci się, że robisz to dobrze, ale zawsze zastanawiasz się jak robią to inni, czy są lepsi, tańsi itd
                                    2. Specyfika relacji z klientem - w naszej branży, nie oszukujmy się, zaprzyjaźniamy się z klientami (przynajmniej ja tak mam) i głupio nam gadać o podwyżkach ze znajomymi.
                                    3. Otoczenie i potrzeby - jeśli otaczasz się bogaczami, chcesz zarabiać więcej. Jeśli masz kredyt hipo (ja nie mam) masz większe ciśnienie na wyższe zarobki.

                                    Tak więc kwestia zarobków lektorów z DG to bardzo skomplikowana sprawa i w sumie fajny temat na jakieś opracowanie naukowe. Jest tu bardzo wiele czynników. Może i racje mają ci, którzy twierdzą, że jesteśmy specyficzni. Mimo że wielu powiedziałoby że zarabiam nieźle, zwłaszcza w moim mieście, to uważam, że jednak za mało, bo to wymagająca praca, z poświęceniem życia prywatnego w tygodniu. Ale mimo to faktycznie ciężko jakoś gadać o tych podwyżkach. Jest to niekomfortowa sytuacja dla inteligentów:) Wszak to górnikom i rolnikom zawsze łatwiej przychodziło walczyć o swoje. We wrześniu udało mi się przełamać i podnieść paru osobom, które są za mną od paru lat, a kolejne podwyżki planuję na wrzesień (o ile nie zaczepię się w jakiejś firmie, bo nie wiem jak was, ale mnie juz męczy ta praca:))

                                    I na koniec prosiłbym o stonowanie języka co niektórych tutaj. Twierdzenie, że dojeżdżają tylko desperaci jest bardzo krzywdzące i chamskie. Tak samo jak komentowanie stawek 50-60 zł jako śmiesznych (w sytuacji gdy na moim rynku są i "lekcje" za 30). Może ja tak zacznę mówić uczniom, że w szkołach publicznych i prywatnych pracują desperaci? Jak napisałem wysokość stawki to kwestia bardzo złożona, a Wawa, Wro i Kra to nie cała Polska.
                                    • mewa-01 Re: obserwacje zarobkowe 05.01.19, 20:36
                                      @there.there -
                                      Ja pisałam wyłącznie o Warszawie i mam świadomość, że w małych miasteczkach wygląda to inaczej. I to też napisałam. Nigdzie nie napisałam, że dojeżdżają desperaci.
                                      A skoro mieszkam w Warszawie, to oceniam sytuację lektora z punktu widzenia osoby mieszkającej tutaj. Po co mam się tłuc ileś tam kilometrów z Woli na Wawer po to by spędzić z kursantem 60 czy 90 minut? I to jeszcze w godzinach szczytu? A nawet w ciągu dnia gdy większość jest już w pracy, to też daleko. Jeśli mam chętnych na Woli, w centrum, czy Ochocie, czy innym Mokotowie gdzie dojadę w ciągu 15-20 minut, albo w domu, to nie będę dojeżdżała na jakiś Wawer, czy daleki Wilanów, tudzież Białołękę. Gdybym mieszkała np. w Koninie, to oczywiście inaczej bym postrzegała ten biznes i inaczej go sobie zorganizowała - toż to oczywiste! A może nawet zmieniłabym branżę całkowicie, skoro nie mogłabym się tam utrzymać z uczenia.
                                    • piterus123 Re: obserwacje zarobkowe 05.01.19, 20:51
                                      Mam kilka pytan. 1) Te 10 godzin dziennie to chodzi o pracę czyli zajęcia, przerwa obiadowa, dojazdy i przygotowanie zajęć, czy same 10h czystych zajęć. W pierwszym przypadku uważam, że to za dużo - jaki jest wtedy work-life-balance? Drugi przypadek pomijam milczeniem. 2)3800 na rękę które średniorocznie wychodzą, czyli 350 więcej od średniej krajowej jak piszesz netto. Osiągniesz podobną emeryturę jak ta osoba z niższą pensją jeżeli będziesz dopłacał do zusu około 500 dobrowolnie - czy to już w tych 3800 zostało uwzględnione? 3. Osoba zrabiająca 350 zł miesięcznie mniej od ciebie nie pracuje w soboty tak jak ty. Gdyby wtedy przykładowo roznosiła ulotki to by cię prawdopodobnie przebiła. 4) Osoba z 3450 netto z reguły ma ustawowo 28 dni urlopu (poza swiętami), czyli prawie 6 tygodni urlopu. I tak moi kursanci biorą latem 3-4 tygodnie i zimą 2-3 tygodnie. 3 tygodnie zagranica, albo gdzieś w Polsce. Czy też tak robisz, że 6 tydgodni jesteś niedostępny dla kursantów nie robisz żadnych tłumaczen, żadnych skypów itd? Czy jedynie te dwa wolne dni w tygodniu w wakacjie - i jesteś niewolnikiem swoich kursantów - masz wolne zależnie od tego, czy masz więcej, czy mniej zajęć latem. Krotko czy masz jak normalny człowiek półtora miesiąca urlopu? 5) Porównujessz swoje 3800netto z średnią krajową 3450 na rękę. A jak wypadasz na tle średniej krajowej osób z wyższym wykształceniem? Przecież takie masz? 6) Ostatnia kwestia "w szkołach publicznych pracują ddesperaci" - w kontekście stawek. Jeżeli policzysz te swoje 50-60 godzin w tygodniu i porównasz je do np. 19 w szkole publicznej, policzysz zusy i t to że w wakacje/ferie taka osoba też ma płatne to wyjdzie że jej 45 minut to znacznie więcej niż twoje 45 minut w przeliczeniu średniorocznym.
                                      • there.there Re: obserwacje zarobkowe 06.01.19, 11:49
                                        1) 10h to całość (przygotowanie, dojazd, lekcje), obiad jem przed pracą i nie jestem głodny do wieczora, taki już mam metabolizm, idealny dla lektora.
                                        2) Co do emerytury, mam zamiar inwestować prywatnie, z resztą nie zamierzam pracować jako lektor wiecznie.
                                        3) 4) W soboty pracuję 4-5 h rano, pamiętaj że latem to 3 dni w tygodniu, więc po zsumowaniu tych wszystkich wolnych dni podejrzewam, że wyjdzie podobnie z czasem wolnym co u etatowców, tyle że dystrybucja godzin pracujących w naszym zawodzie jest do bani, więc masz rację, jestem trochę niewolnikiem, chyba jak większość z nas tutaj, ale nigdzie nie napisałem, że mnie to cieszy.
                                        5) Specjalnie zrobiłem sobie raport płacowy na pracuj dla mojego województwa, branży i wykształcenia - wyszło, że jestem w gronie najlepiej zarabiających. Średnia to 3590 ale BRUTTO.
                                        6) Nie napisałem, że pracują tam desperaci, ale odniosłem się do nazywania przez kogoś lektorów mobilnych desperatami.

                                        No to może czas, żeby wszyscy się otworzyli, łącznie z Tobą, założycielką wątku? Troszkę nieładny jest Twój ton, tak jakbym nie wiedział w jakich realiach funkcjonuję. Napisałem już, że nie można wrzucać wszystkich do jednego wora. Każdy ma inne potrzeby, każdy ma inny background. I nie mówię tu o umiejętnościach, bo swoją wartość znam. Nawet nie wiesz jak ciężko było o jakąkolwiek pracę w moim mieście jeszcze 5-6 lat temu. Teraz jest inaczej, ale nie można ludziom podnosić stawek o 70-100% z dnia na dzień (vide podwyżki energii). To wymaga czasu, subtelności. W końcu częścią naszego image'u jest bycie miłym panem/panią od angielskiego, a nie zachłanną bestią. Łatwo mówić o podwyżkach kafelkarzowi, z którym masz do czynienia raz na 15-20 lat, a nie lektorowi, z którym widujesz się co tydzień nierzadko przez lata.

                                        No to proszę, czekamy na twoje uśrednione zarobki miesięczne za 2018, skoro założyłaś taki wątek. Może zachęci mnie to do przeprowadzki do Wawy?:)
                                    • chocoladette Re: obserwacje zarobkowe 06.01.19, 22:07
                                      there.there napisał:

                                      > No to ja się podzielę. Miasto ponad 200tys, stawki 40-50/h. Do Warszawy daleko
                                      > ze stawkami, ale mam takie a nie inne, bo zaczynałem jako student za 20 zł i o
                                      > dziwo po 8 latach w 2019 (specjalnie teraz zajrzałem na e-korepetycje) zdarzają
                                      > się wciąż takie stawki w moim mieście, ewentualnie 30-35. Mam DG, nie współpra
                                      > cuje ze szkołami, połowa dzieci, połowa dorośli w tym dwie spore firmy. Grafik
                                      > zapełniony i uwaga, padniecie...dojeżdżam.
                                      >

                                      No to ja mam dość podobną sytuację, przy czym nie dojeżdżam do indywidualnych klientów.
                                      Dojeżdżam (a w zasadzie chodzę spacerkiem) do jednej (tak, tak) szkoły językowej, ale mam tam bloki minimum 3-4 godzin.

                                      Mam bardzo podobne obserwacje odnośnie rynku i zarobków w mieście 200 tyś.

                                      Wystawiam faktury i mam wyspecjalizowane ogłoszenia, ale jest konkurencja i mnóstwo ogłoszeń o o wiele niższych stawkach.
                                      • goldf-ish Re: obserwacje zarobkowe 06.01.19, 22:20
                                        Mniejsze miasto, mniejsze stawki, ale tez mniejsze wydatki.
                                        Zgadzam sie, ze nie mozna wymagac, zeby w mniejszych miastach ludzie placili po 120 PLN za h za GE. Inny rynek po prostu.
                                        Podejrzewam, ze ci co biora 50 zl za h w mniejszych miejscowach, suma summarum na koniec dnia przy nizszych wydatkach i tak wychodza na swoje i sa ze swoich zarobkow zadowoleni.
                                        Prawda jest taka, ze czasami 4000 PLN netto w malym miescie to tak naprawde wiecej niz z 7 tysiecy w duzym.
                                        Koszty zycia pomiedzy miastami takim jak Wroclaw czy Warszawa a miejscowosciami po 50 czy 100 tys mieszkancow to jak niebo i ziemia. Taka jest prawda.