Dodaj do ulubionych

wyssanie z energii

02.02.19, 01:19
Praca z ludźmi jest ciekawa, bywa na pewno przyjemna, ale i wymagająca. Codziennie widzę kilku / kilkunastu młodych ludzi (dzieci i młodzież) i czuję, że wyczerpuje to moje zasoby energetyczne (zwłaszcza praca w klasie albo trudniejszy uczeń). Lektor dzieli się swoją wiedzą, ustala przebieg zajęć i generalnie dużo DAJE od siebie. W grę wchodzą też relacje międzyludzkie, osobowość ucznia i lektora. W większości są to fajne dzieciaki, ale są też na przykład wiecznie znudzeni, zblazowani albo o wyjątkowo małych możliwościach przyswajania wiedzy. Osobiście kiedy nie mogę z jakiegoś powodu zrezygnować z kontaktu z nimi, przeprowadzam te zajęcia ze względów finansowych ale tym bardziej się męczę psychicznie. W okolicy stycznia mam już zjazd emocjonalny "byle do czerwca". Macie w sobie taką odporność nabytą lub wrodzoną, która daje wam pracować i się nie wypalić? Bo ja powoli myślę o zmianie.
Obserwuj wątek
    • goldf-ish Re: wyssanie z energii 02.02.19, 15:07
      Ile lat juz nauczasz? Skoro pracujesz w szkole to masz pewnie 2 miesiace wakacji. Do tego ferie zimowe a nadal piszesz, ze kolo stycznia juz nie mozesz zniesc swojej pracy.
      W tym wypadku pomyslalabym o zmianie. Na forum bylo kilka osob, ktorzy zmienili swoje zajecia, odeszli albo tylko ograniczyli nauczanie,zajeli sie czyms innym lub w ogole innym biznesem i pamietam, ze kilka osob sobie chwalilo.
      Moze czas na zmiany.
    • lorna.doone Re: wyssanie z energii 03.02.19, 22:56
      Nie bez kozery etat nauczyciela to 20 godzin dydaktycznych w tygodniu... Praca ponad to jest kontrproduktywna.
      • anglofil Re: wyssanie z energii 05.02.19, 13:01
        Trzeba by chyba mieć mega wysokie stawki, żeby utrzymać się przy 20g w tygodniu, to chyba nierealne. wiem po sobie, że nie umiem zbyt długo pracować z ludźmi, którzy mnie na maksa męczą, oni chyba czują, że coś nie halo też i to się kończy. Nie wyobrażam sobie pracy z dziećmi, bo jakaś wymiana poglądów, porozumienie są dla mnie bardzo ważne a nie znam się na dzieciach i rzeczywiście zajęcia z nimi które mi się zdarzały na początku były męczące, nie miałam z nimi wspólnego języka. Może deprecha cię dopada, może zbyt wiele od siebie oczekujesz. Myślę też (ale to teoria u mnie tylko), że tak naprawdę trzeba by na tyle siebie wypromować żeby móc wybrać klienta i z takich osób z którymi "już nie możemy" rezygnować. Nie wierzę też, że każdy "dobry lektor" ochoczo przygotowuje materiały a potem z entuzjazmem prowadzi te swoje 20-30-40 g zajęć, to wizja z materiałów autopromocyjnych. Są lepsze i gorsze dni, a nawet miesiące i nie znaczy to, że czas zmieniać branżę, praca z ludźmi jest trudna.
        • goldf-ish Re: wyssanie z energii 05.02.19, 14:44
          Dlatego stawki trzeba dostosowywac do mozliwosci. Tez uwazam, ze 20 h tygodniowo zajec to az nadto w tej branzy dlatego stawki tez trzeba odpowiednio dostosowac. To praca ma byc dla nas a nie my dla pracy.
          A co do zmiany branzy, jezeli ktos od lat czuje ze sie wypala to nie ma sensu ciagnac wozka. To jest typowo polskie podejscie. . 'Jest mi zle, slabo placa, ale bede jakos ciagnac'. Wlasnie nie, trzeba lapac takie impulsy aby cos zmienic.
          Znam ludzi ktorzy po zmianie pracy czy branzy oprocz tego, ze byli szczesliwsi to i co poniektorzy zaczeli zarabiac kilka razy wiecej. (mowie tu o ludziach z roznych branz). Dlatego w opisanym w tym watku przypadku oczywistego wypalenia probowalabym zmienic prace.
    • last-green-orange Re: wyssanie z energii 15.02.19, 21:29
      Uczę niby już kilka lat, ale dopiero od pewnego czasu (2 lat) mam tych zajęć dużo. Aktualnie również w szkole językowej. Ostatnio mam takie myśli ze szkoda mojego zachodu. Uczniowie są niepoważni, rodzice czasem też. Oczywiście są wyjątki, ale rzadko. Przykładowo: Jaś jest chory, ale co tam, nie odwołają zajęć bo to JA do nich przychodzę - już kilka razy miałam taką sytuację. Albo musiałam specjalnie pisać, żeby dowiedzieć się, że jednak nie będę miała lekcji z nowym uczniem, bo zmienił im się grafik (sami oczywiście się nie odezwali, blokując mi termin na ferie). Raz nawet pocałowałam klamkę, więc od tamtej pory zawsze nowych pytam. Zgłaszanie się 3 miesiące przed egzaminem - bez komentarza. Uczniowie nie uczą się totalnie (nawet zdający egzamin), słówka chyba magicznie mają im wlecieć do głowy. Dorosłych też uczyłam i takie samo leserstwo i kombinowanie. W szkole językowej wszystkie moje koleżanki mają problemy z dyscypliną, to co się dzieje to tragedia. I nie ma na to rady poza pogadankami i mailami do rodziców (które nic nie dają). Muszę to dociągnąć do czerwca i może jeszcze mi się odmieni, ale na dzisiaj mam już potąd.
      • piterus123 Re: wyssanie z energii 16.02.19, 12:08
        Dziwie mnie, że pracujesz dla szkół językowych - nie znam takiej, by się finansowo opłacało po opłaceniu podatku i Zusu. A co się tyczy całowania klamki to ja na to inaczej patrzę. Udzielam zajęć firmowych albo dla osób prywatnych, którym jednak wystawiam rachunek i bardzo lubię "całować klamkę". Zawsze 100 odpłątności za za póżno odwołane zajęcia (24h). Jadę sobie wtedy przykładowo na zakupy, albo jestem wcześniej w domu. Dodatkowy czas dla mnie. Mam takiego kursanta w piątki i z 30% zajęć odwołuje za pożno,malbo wcale - spuer. Nawet kiedyś mu to powiedziałam, bo przepraszał. Stawkę mam taką, że za te odwołane zajęcia jadę na stację bęzynową i tankuję do pełna i z 90 minut jestem do przodu.
        • mewa-01 Re: wyssanie z energii 17.02.19, 00:27
          @piterus123 -
          A jak ty radzisz sobie w sytuacji gdy ktoś odwoła ci zajęcia w czasie krótszym niż 24h i nie chce zapłacić? Ja mam zasady spisane i sprawdzone przez prawnika, ale i tak od czasu do czasu trafiam na nieuczciwą osobę, która nie chce zapłacić i zmienia się o 180 stopni. Masz płatności z góry, czy po prostu bez żalu żegnasz się i bierzesz nowego? U mnie na ogół płacą za odwołane lekcje, ale po jakimś okresie współpracy kursanci, nawet ci dotychczas w porządku, zaczynają nadużywać miłej atmosfery i oczekują, że będę przymykała oko. Gdy przypominam o zasadach, to obrażają się. Moje ogłoszenia wiszą non-stop w sieci i nie mam problemu ze znalezieniem nowych - prawie od razu wymieniam takich kursantów na nowych .... Mówisz im wprost dlaczego nie będziecie uczyć się razem? Czy wymyślasz coś na poczekaniu?
          • piterus123 Re: wyssanie z energii 17.02.19, 21:18
            Nie miałeam jeszcze takiej sytuacji by ktoś się stanowczo upierał i nie zapłacił. Zasadę klarownie wyjaśniam na samym początku. Bez żadnych piesemnych umów, rekulaminów itd. Czy to tak trudno zapamiętać? - odwołane w krótszym czasie niż 24 h - płatne 100%. Raczej ludzie pamiętają. Mogę sobie przypomnieć jedynie 3 przypadki kiedy wywołało to zdziwienie, że naprawdę policzyłam sobie te zajęcia, ale by ktoś nie zapłacił to nigdy.
      • mewa-01 Re: wyssanie z energii 17.02.19, 00:58
        @last-green-orange -
        Nie wiem ile masz lat, ale musisz być bardziej bezwzględna. Fakt, że to przychodzi z czasem.
        Ja nie uczę dzieci i nastolatków, bo miałam prawie zawsze problemy organizacyjne z ich rodzicami. Kiedyś skontaktowała się ze mną matka 21-latka, który podchodził do matury po raz trzeci i to ze wszystkich przedmiotów, nie tylko z języka angielskiego. Matka, która w swoim życiu przepracowała tylko trzy lata w jakimś banku, a potem nie pracowała już w ogóle, była zupełnie z innej planety. Po miesiącu uczenia jej niezbyt inteligentnego i leniwego syna spytała się mnie czy osiągnęliśmy jakiś wymierny cel, np. 30% tego co jest wymagane na maturze? Oczy zrobiłam wielkie, bo jej gamoń zaczynał niemal od zera :) A potem nadszedł jeszcze większy szok, bo wymyśliła sobie, że jej syn podejdzie do rozszerzonej matury .... Jakimś cudem zaliczał, fakt że ledwo, testy w swoim liceum dla dorosłych. Załamałam się, bo nie wiedziałam co mam powiedzieć. Potem na 1.5 miesiąca przed maturą matka zaczęła odwoływać lekcje z nim - jedna po drugiej, zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, że to błąd! Co więcej nie chciała płacić za te odwołania, bo miała bardzo ważne powody by je odwoływać .... np. musieli zawieść psa do weterynarza (choć wcale nie zdychał) w godzinach lekcji, albo że synek jechał do kolegi na urodziny. Potem okazało się, że synek nie został dopuszczony w ogóle do matury, bo oblał po raz kolejny język polski i matematykę i to koncertowo, choć miał z tych przedmiotów korki. Po wakacjach do mnie zadzwoniła i poprosiła o kontynuację współpracy, ale skłamałam, że nie mam czasu. Od tego czasu nie uczę licealistów, nastolatków i nieuków. Rodzice to odrębny temat. Jak dziecko głąb, to rodzice, a już na pewno matka - też. Uczę teraz wyłącznie dorosłych, stawkę mam wysoką i stosuję zasady współpracy. Jeśli ktoś chce oszukać mnie, to mówię "musimy zmienić coś w naszej współpracy", co z mojej strony jest ostrzeżeniem i od razu namierzam kolejnego kursanta. Gdy sytuacja powtarza się, to kończę współpracę. Całe szczęście nie dzieje się to za często.
    • piterus123 Re: wyssanie z energii 16.02.19, 12:16
      cała branża korepetycji i zajęć w szkołach językowych opiera się właśnie na takich osobach jaką ty prawdopodobnie jesteś. Kilka lat mega dużo pracy i wypalenie. I następna generacja absolwentów lingwistyk przychodzi na kilka lat. Wtedy przychodzi refleksja ze finansowo wygląda to nieciekawie, jest za dużo stresu i pracy. Nie ma awansu. Emerytura najniższa. Więc taka osoba idzie do jakiejś korpo i ma kilka lat w plecy w stosunku do innych obsolwentów, którzy nie zajmowali się nauczaniem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka