last-green-orange
02.02.19, 01:19
Praca z ludźmi jest ciekawa, bywa na pewno przyjemna, ale i wymagająca. Codziennie widzę kilku / kilkunastu młodych ludzi (dzieci i młodzież) i czuję, że wyczerpuje to moje zasoby energetyczne (zwłaszcza praca w klasie albo trudniejszy uczeń). Lektor dzieli się swoją wiedzą, ustala przebieg zajęć i generalnie dużo DAJE od siebie. W grę wchodzą też relacje międzyludzkie, osobowość ucznia i lektora. W większości są to fajne dzieciaki, ale są też na przykład wiecznie znudzeni, zblazowani albo o wyjątkowo małych możliwościach przyswajania wiedzy. Osobiście kiedy nie mogę z jakiegoś powodu zrezygnować z kontaktu z nimi, przeprowadzam te zajęcia ze względów finansowych ale tym bardziej się męczę psychicznie. W okolicy stycznia mam już zjazd emocjonalny "byle do czerwca". Macie w sobie taką odporność nabytą lub wrodzoną, która daje wam pracować i się nie wypalić? Bo ja powoli myślę o zmianie.