Dodaj do ulubionych

Uczniowie prywatni

31.08.05, 19:31
Czy zdażało się wam odmawiać komuś w lekcjach prywatnych z zasady? Np.osobom
które są bardzo zajete i wiadomo że czesto bedą odwoływać zajęcia albo takim
którzy brzmia niemile, po prostu na dzień dobry mają za duzo wymagań? Czy
tezbierzecie wszystkich kto się zgłosi?
Obserwuj wątek
    • cytryna76 Re: Uczniowie prywatni 31.08.05, 20:31
      Oczywiście że tak. Leni,leserów, niezainteresowanych nauką, tych, którzy
      chodzą "bo rodzice każą", pozbywam się tak szybko, jak to możliwe. Również gdy
      okazuje się, że ktoś ma oczekiwania całkowicie rozbieżne z moją metodą
      prowadzenia zajęć (np. jedna dziewczyna chciała tylko i wyłącznie tłumaczyć
      zdania na wszystkich zajęciach przy praktycznie zerowej znajomosci słówek)
      rezygnuję od razu. Zraziłam się tez do dorosłych, ktorzy z reguły wiecznie
      odwołują lekcje bądź szybko rezygnują z nauki. Wolę nie zarobić niż użerać się
      przez cały rok. Wystarczy, ze użeram się w gimnazjum.
      • samaira Re: Uczniowie prywatni 31.08.05, 23:32
        A co robicie, jak walczycie z "odwoływaniami". No bo ja w zeszłym roku miałam
        straszny problem. Czasami dzwonią bo są w korku i nie dojadą. A z drugiej
        strony serce mi sie kroi, nie mogę brać z nich pieniedzy za odwołane lekcje bo
        u większości sie nie przelewa. Z drugiej strony dla czego to właśnie ja ponoszę
        konseqwencje ich kłopotów. W tym roku dla nowych robie tak że płacą z góry ale
        za odwołane zajęcia płaca połowe. To chyba uczciwe.
        • cytryna76 Re: Uczniowie prywatni 01.09.05, 13:17
          Jak do tej pory miałam raczej szczęście do uczniów prywatnych, mało wśród nich
          było wiecznie odwołujących z błahego powodu. Należy się jednak pogodzić z tym,
          ze taki to już urok korepetycji, a niemal każdy z moich uczniów od czasu do
          czasu odwołuje lub przekłada (sesja, dużo klasówek, brak pieniedzy przed
          swiętami itp.), kwestia jak często. Ja osobiście nie każę płacić za takie
          odwołane zajęcia. Jeśli ktoś odwołuje nagminnie, po prostu pozbywam sie takiego
          ucznia tak szybko, jak to możliwe, bo tak jak pisałam wolę mieć czas wolny niż
          zszargane nerwy. Poza tym zawsze można znaleźc kogos innego na to miejsce.
          Natomiast solidni,sprawdzeni uczniowie cieszą się u mnie szczególnymi
          względami - niższa cena, elastyczność w ustalaniu terminu zajęć itp. Wiem
          również z doświadczenia, że zawsze lepiej przyjąć nieco więcej uczniów niż
          miejsc, bo zawsze ktoś się wykruszy.
          • mewka81 Re: Uczniowie prywatni 01.09.05, 14:03
            Ja mam ten sam problem - wlasciwie co roku. Dopiero w zeszlym roku tak na serio
            sie postawilam i przekonalam jednago chlopaczka, ze jesli nie przestanie
            odwolywac, spozniac sie itp, to nie bedziemy miec zajec. To bylo pod koniec
            zeszlego roku. Zobaczymy jak bedzie w tym. A od kiedy zaczynacie? Od dzisiaj,
            czy pozniej?
            • kociamama Re: Uczniowie prywatni 01.09.05, 19:05
              Hehe, ja nie przerwalam. Mam kilku korkowiczow, co cale lato przychodza, ale to
              z reguly osoby dorosle, ktorym naprawde na nauce zalezy, bo lubia sie uczyc
              angola, lub potrzebuja do pracy i maja silna motywacje.

              Co do tych, co maja wakacje, to zaczynamy normalnie kolo pazdziernika i
              jedziemy do konca czerwca.

              Co do odwolujacych zajecia, to zdarzaja sie tacy, jednak, tym, ktorych lubie
              wyznaczam taki termin, ze jak nie przyjda, to i tak mnie to nie zaboli, ale
              ucieszy dodatkowa wolna godzina, a tych , ktorych nie lubie, tzn nie grac cos
              miedzy nami do konca, nie czuje porozumienia dusz, pozbywam sie od razu.

              GFeneralnie, musze powiedziec, ze mam, odpukac, szczescie do uczniow, i chodza
              grzecznie. Wiadomo, zdasrzaja sie jakies wpadki, ale i ja swieta nie jestem, i
              zdarzalo mi sie kogos przegonic spod drzwi, bo nie mialam czasu odwolac, a
              wlasnie padalam z nog. Wiec bylismy kwita;)

              Co do ilosci uczniow, to tez biore wiecej niz planuje, a potem wybieram
              najfajniejszych, najwytrwalszych i najpilniejszych. Ale generalnie mam cos
              takiego, ze nie lubie odmawiac, bo wydaje mi sie, ze to sie kiedys przeciwko
              mnie odwroci. Ze jak nawet teraz nie potrzebuje, to potem moze przyjsc czas, ze
              nie bede miala kasy i bede zalowac, ze tego, czy tamtego odwolalam. Przesadna
              jestem;)

              PZdr,
              Kociamama.
              • natalia.brzeska Re: Uczniowie prywatni 01.09.05, 19:32
                Wybieram sobie uczniow, bo chetnych mam zawsze duzo, wiec moge przebierac.

                Zasady platnosci ustalam od samego poczatku i albo ktos je przyjmuje, albo
                szuka innego nauczyciela: liczymy ile wypada lekcji w miesiacu i placa za caly
                miesiac z gory. Jesli odwolaja nagle lekcje, lekcja ta przepada. Jedyne
                usprawiedliwienie to zwolnienei lekarskie/L4. Rozumiem rozne wypadki losowe,
                ale w granicach rozsadku. Jesli rzeczywiscie cos sie stalo naglego (i jest to
                staly uczen), albo jesli ktos zadzwoni dzien wczesniej, ze cos wypadlo, lekcje
                odrabiamy w pozniejszym terminie.
                Zasada dziala tez w druga strone. Jesli ja odwolam nagle, to jedna lekcja w
                nastepnym miesiacu jest gratis. Jednak to mi sie jeszcze nigdy nie zdarzylo.

                Wszystkim uczniom moge wystawic rachunek i oczywiscie wspominam o tym, gdy
                zapisuja sie.

                Sluchajcie, jak ktos zapisuje sie na kurs, to tez placi z gory, prawda? I jak
                nie przyjdzie na lekcje, to przeciez jego strata. Wiec nie rozumie, dlaczego
                pozwalacie sie tak "robic" korkowiczom?

                Od kiedy wprowadzilam te zasade (jakies 5 lat temu) nie zdarza mi sie, aby
                uczen nagle odwolal lekcje!
                • samaira Re: Uczniowie prywatni 02.09.05, 09:58
                  A co to znaczy "pozbywam się ucznia"? Jak to robicie? Po prostu mówicie ze wam
                  nie odpowiada czy coś w rodzaju: nie ma czasu, zmienił się rozkład, itd? Ja mam
                  problem z tym pozbywaniem sie bo jak już do mnie przylepią sie...Tylko 2 razy
                  wprost wywaliłam dorosłe osoby bo naprawdę dużo kłopotów mi sprawiali.
                  Dlatego już na poczatku bardzo uważam.
                  • natalia.brzeska Re: Uczniowie prywatni 02.09.05, 10:14
                    Dziekuje, ale widze, ze mamy rozbiezne oczekiwania, dlatego nie sadze, aby
                    nasza wspolpraca sie dalej pomyslnie ukladala.
                    • samaira Re: Uczniowie prywatni 02.09.05, 11:06
                      może ja niedobrze sie wyraziłam ale ja CHCĘ nauczyć się jak właśnie odmawia sie
                      uczniowi który nie pasuje :-) Nie wiem co sie mówi w takiej sytuacji. Bo
                      czasami juz mam kłopot ale nie umiem sie go pozbyć. Np. jak powiem ze nie mam
                      juz czasu to potem mogą od kogos dowiedzieć się że jednak biorę ucznów a wtedy
                      rzeczywiście moze to sie obrucić przeciwko mnie.
                      Prosze napisac co się mówi w takich sytuacjach.
                      Nigdy bym nikogo o nic tu nie oskarzyła, prosze się nie obrazac. To jest
                      właśnie wada internetu ze nie słychać z jaką intonacją mówi rozmówca - ztąd te
                      nieporozumienia.
                      • natalia.brzeska Re: Uczniowie prywatni 02.09.05, 12:10
                        Napisalam Ci wyzej co ja mowie. To jest wlasnie zdanko, ktore mowie. I tyle.
                        • cytryna76 Re: Uczniowie prywatni 02.09.05, 19:16
                          Jesli uczeń co chwilę odwołuje zajęcia, mówię po prostu, ze taka nauka nie ma
                          sensu, a ja nie chcę brac ani odpowiedzialnosci, ani pieniędzy za coś, co nie
                          przyniesie żadnego efektu i nie widzę mozliwości dalszej współpracy. Wiem, ze
                          to nie jest łatwa rozmowa i bardoz tego nie lubię, ale jesli ktoś nie daje mi
                          wyboru ?
                          Szczerze mówiąc zdarzyło mi się to tylko raz. Tak odpowiedziałam uczniowi,
                          który po kilku miesiącach leserowania w poprzednim roku szkolnym zadzwonił do
                          mnie we wrześniu, że chce kontynuować. Chyba był mocno zaskoczony, ale problem
                          miałam z głowy. Ważna uwaga - o nieobecnosciach zawsze informuję rodziców,
                          chyba że to osoba dorosła. Zdarza sie tak, że uczeń wychodzi z domu na
                          angielski z pieniążkami w kieszeni, lecz nigdy tam nie dochodzi. Rodzice o
                          niczym nie wiedzą i są niezmiernie wdzieczni za taki telefon.
                          Raz przytrafił mi się natomiast uczeń pilny, z którym źle mi się dogadywało.
                          Zwyczajnie nie nadawaliśmy na tej samej fali. Od września znalazłam mu innego
                          nauczyciela wśród znajomych, a wymigałam się brakiem czasu. Uczeń jest
                          zadowolony z nowej korepetytorki, a ja przyjęłam kogoś nowego.
                          Ja też nie lubię odmawiać i pozbywac sie uczniów, ale wychodzę z założenia, że
                          czasem to mniejsze zło. Na brak chętnych do uczenia nigdy nie narzekałam, raz
                          jest ich więcej, raz mniej, nie wpadam wiec w panikę, ze muszę łapac każdego
                          już 1 wrzesnia. Czasem lepiej poczytać książkę niż tracić czas i nerwy.
                  • kociamama Re: Uczniowie prywatni 03.09.05, 12:01
                    Jezeli naprawde nie mam casu, mowie, ze niestety nie dysponuje czasem. A jezeli
                    uczen nie przyklada sie i nie widac postepow, a np. jego rodzice oczekuja, ze
                    ma zdac mature, mowie, ze niestety dalsza nauka nie ma sensu i nie moge na
                    sibeie wziac odpowiedzialnosci za czyjas mature/fce itd.

                    Pzdr,
                    Kociamama.
                • eyna Re: Uczniowie prywatni 04.09.05, 21:26
                  No właśnie, jak to jest z płatnosciami? Bierzecie za 60 min czy 45? Ile złoty?
                  Pytam bo będę udzielać korepetycji maturzyście i nie wiem jak go "policzyć"
                  • samaira Re: Uczniowie prywatni 05.09.05, 09:17
                    do eyna:
                    Tutaj ty sama ustalasz zasady płatności: czy za 45, czy za 60; czy płaci z góry
                    czy też za każdą lekcję.
                    Wszystko przemyśl bo potem nie wypada za bardzo zmieniac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka