Gość: Ewka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.11.04, 17:39
Mam 31 lat. I uważam , że trochę za wcześnie "zaatakowała" mnie plaga siwych
włosów. A mam ich około 60% i tempo w jakim mi ich przybywa jest zawrotne .
Jestem załamana tym faktem. Argumenty typu : "ciesz się , że jesteś kobietą i
możesz farbować włosy " doprowadzają mnie niemal do płaczu. Próbowałam
preparatu o nazwie Greecien(może trochę przekręciłam nazwę)ale dla mnie nie
jest to nic innego jak farba do włosów. Stosuje medykamenty o których
wyczytałam , że mają wpływ na siwiznę (np. kwas foliowy) ale to wszystko
jest "psu na budę". Czy któraś z was zna może jakieś "metody babci" na mój
dylemat ? A może spotkałyście się gdzieś w mediach z jakimiś nowinkami
dotyczącymi tego tematu? Ja wciąż szukam ale do tej pory natrafiłam tylko na
nowinkę której nie mam jak zastosować ze względu na fakt, że nie mogę znaleźć
lekarza który chciał by zemną "zaeksperymentować". ( Ta nowinka to lek na
nowotwory . Podczas obserwacji zauważono , że spora grupa ludzi której go
podawano odzyskała "normalny kolor włosów" lub siwienie zaczęło postępować w
dużo wolniejszym tempie . Jest to jakby uboczny skutek działania tego leku.)
Jeśli coś wiecie na nurtujący mnie temat - to proszę , pomóżcie.