Gość: Vikcia
IP: *.pl
13.06.02, 13:35
Sesja wykańcza mnie do tego stopnia, że jestem kłębkiem nerwów. Żołądek mnie
boli, mięśnie mi latają (to chyba brak cynku, albo magnezu, nie?), szyja boli,
kark napięty- ruina. Już niedługo mam upragnione wakacje i chciałabym cały ten
stres z siebie zrzucić (bo inaczej, znając siebie, zacznę się wyżywać na
najbliższych, a skupi się na moim facecie- on wyrozumiały jest i ma dla mnie
duuużo cierpliwości, ale to nie w porządku, no i kiedyś mu się może znudzić
taka wredna jędza...). Macie może jakieś sposoby?
Masaże mam już obiecane u wspomnianego mężczyzny- robi je najlepiej w
świecie... Wczoraj w drodze do domu weszłam do salonu, który reklamował "suchą
saunę" i trochę się wypytałam. Jest to taka tuba, w którą się wchodzi- głowa
zostaje na zewnątrz i można sobie wybrać różne programy (aromaterapeutyczne
chyba), 20 zł za pół godziny kosztuje ta przyjemność. Wiecie coś na ten temat?
Polećcie coś wymęczonej i zestresowanej studentce...