delikatna2007
08.12.07, 22:52
znowu fryzjer mnie nie posłuchał.. powiedziałam czego chcę, a on mi
z własnej woli pocieniował włosy tak, że prawie nic nie zostało. rok
zapuszczania na nic.
popłakałam się i nie poszłam na imprezę.
buuu... to jest moja głowa, a on mi zrealizował swoją "stylistyczną"
wizję - która może i innym fryzjerom się by spodobała, ale nie mi!
czuję się winna, że w wieku 33 lat nie mam "swojej" fryzjerki i nie
potrafię zadbać o swoją czuprynę. Mam ochotę powedzieć, że już
więcej do fryzjera nie pójdę, dawno nie czułam się tak brzydka jak
po tej wizycie.
nie wiem po co to piszę, może ktoś mi powspułczuje :(