Dodaj do ulubionych

Feministyczny model wychowawczy.

24.07.10, 11:11
Feminizm przyjmuje forme troche chaotycznej ideologi zindywidualizowanej przez
własne dopowiedzenia i interperetacje kazdej z feministek, która mam wrazenie
ze tworzy calkowicie nowy jej rodzaj.
No ale mialy miejsce pruby zabrania i ubrania mysli feministycznej w jakiej
poukladane formy. Formy te jak mniemam szeroko opisują to jak powinno wygladac
spoleczenstwo modelowe, prawo, relacje, pozycja plci, jej rola szczegolnie.

Teraz zastanawia mnie jak wyglaa model wychowania dzieci w ogole w kulturze
feministycznej.
Chcial bym się dowiedziec jak to wyglada z perspektywy feministek z co
najmniej 3 punktów widzenia.
1-głownej doktryny feministycznej
2-twojej indywidualnej wizji feminizmu
3-tego jak chciala bys aby twoje dzicko sie wychowalo.

Skoro 'rewoluja" jest rewoluja w głownej mierze relacji miedzyluckich i
kultury. To jak powinno wygladac wychowanie dzieci? jakiego rodzaju wzór
feministyczny jest propagowany?
Czy dzieci maja sie wychowywac w odzinach? jakie sa relacje ojca i matki? Jak
sa wychowywane dziewczynki a jak chlopcy, an co kierowany jest rozwoj dziecka.
jak wyglada emcojonalny stosunek do dzieci? Metody wychowawcze czy przemoc
jest dopuszczala, czy manipulacja jest dopuszczalna.

w pkt.3 napisalem jak typowa feministka chciala by by jej dziecko bylo
wychowywane. Keidy chpodzi o wlasne przyszle pokolenia rodzice któzy kochaja
swoje dzieci staraja sie aby bylo dla nich jak najlepiej.
Czesto jest tak ze lduzie wyznajacy jakies ideologie np ateisci aby dziecko
mialo rowny i dobry start nie przenosza swooich "ekstecryzmow" (jesli w ogole
to slowo tu pasuje) na model wychowania swoich dzieci. Staraja sie ich
wychowac wg tego czego samym im brakowalo w dziecinstwie, lub sprawic by byli
maksymalnie szczesliwi w zyciu. Wychowadz corke tak by byla w stanie byc
bardzo dobra matką, czy tak by nie ulegala mezczynm w zadnej formie, byla
przygotrowana na zalozenie rodziny.
Czy swojego syna wychowac na ciapka czy wychwoac na kozaka bez emcoji, czy...
przykladnego ojca który ma pozycje dominujaca w rodzine.

Czyli teoretycznie zastanawiam sie czy jest mzoliwe ze feministka wobec
wlasncyh dzieci nie prezentuje sztywnego, ostrego i radykalnego wychwoanai
feministycznego, a jesli tak to czym on si objawia?
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 11:55
      Dziewczynkom przyklejaja wąsy, a chłopcom kazą golic nogi. To jest
      najwazniejsze, reszta to detale.
      • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 12:00
        Ale to spojrzenie:
        1-feministyczne ogolne?
        2-twoje indywidualne feministyczne
        3-to jak sama wychowalas swoje dzieci lub jak masz zamair to robic?
        • bene_gesserit Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 12:21
          1, 2, 3 i nawet 4: sama byłam tak wychowywana. Jak widac -
          skutecznie.
          • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 12:25
            Czym wyznaczona jest "skutcznosc"?
            to jakas forma zaradnosci zyciowej? zdolnosci tworzenia zdroej rodziny? Sukcesy
            na tle spolecznym badz indywidualnym?

            Czy po prostu przyjecie jakigos wzorcu kulturowego ejst tu ejdynym i
            wystarczajacym "sukcesem" o jakim piszesz?
            a "reszta to detale"?

            Jesli to o czym tu piszesz to sarkazm to daruj sobie w ogole wypowiedzi, ten
            watek preten dował do bycia merytorycznym.
            • bene_gesserit Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 12:35

              Skutecznosc wyznaczona jest trzema faktami:
              1. jestem feministką
              2. mam wąsy
              3. nie golę nog, bo to chłopackie
              ...chyba wiec sie udalo?
              • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 12:54
                Jesli to byly wszystkie kryteria które uwazasz z kompletny sukces dobrego modelu
                wychowawczego, no to chyba tak.

                Osobiscie wydaje mi sie to jednak lekko płytkie.
                No ale kazdy am prawo do swoich opini, ja tu wychodze z pozycji czlowieka o
                pogladach "zerowych" kóry poznaje otwarcie opinie i zdanie osob które jak sadze
                za feministki/feministów sie uznają.

                Dlatego doceniam szczerosc wypowiedzi bo to pzowala zwalaczac powszechnie
                panujace stereotypy, dzieki temu eni ma dezinfromacji i kazdy wie co kto o czym
                sadzi bez niepotrzbnej manipulacji która niewadomo komu i do czego miala by sluzyc.
                • bene_gesserit Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 12:56
                  Bycie feministka wydaje ci sie nieco płytkie? Foch.
                  • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 13:05
                    jesli sprowadzasz wysztko do posiadania wąsa i nie golenia nog to tak, to wg
                    mnei dosc jesli nei powiedziec strasznie plytkie, choc szanuje twoja opinie i
                    twoje ideały zyciowe i walke oraz marzenia o to by włosy w niektórych miejscach
                    na skórze mieć.
                    • bene_gesserit Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 13:25
                      Chyba sie nie rozumiemy.
                      Ja tylko pisze, ze efektem chowania dziewczynek z wasami jest
                      feminizm, ktory wcale nie jest plytki - przeciwnie, jest szalenie
                      głęboki. Odnosze wrazenie, ze probujesz byc zlosliwy i pomijasz
                      punkt 1, skupiajac sie na 2 i 3. A niby taki otwarty jestes i
                      nieuprzedzony?
                      • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 13:42
                        mysle ze staralem sie zrozumiec ciebie dobrze choc oczywiscie uchwycenie twoich
                        mysli jesli mialy drugie dno bylo by zadaniem raczej na zgadywanki w przedszkolu.
                        w takim razie trzeba uznac ze "poczatek" z twojej strony był strasznie
                        "rozmazany" bo od strony merytorczynej prócz twoich "okolo-włosowych" elementó
                        bedacych składowaa modelu wychowania dzieci nie sprezentowałąs zbyt wiele.

                        Piszesz ze femiznim jest strasznei gleboki - ja z takiej mysli wyszedłem na
                        poczatku. Skoro jest głeboki to jest tez w domysle takze kompletny i szeroki -
                        dotyka wielu plaszczyn zycia, wzorcó kulturowych.
                        I przypomne ze ten watek wlasnie jest/miał byc o tych kulturowych wzordcach
                        wychowania dzieci w rodzinie dotyczacymi dziewczynek i chlopcow.
                        Ja kdo tej pory eni uzyskalem zbyt wiele informacji, chociaz doceniam to ze
                        sprezentowals swoje poglady w tej kwestii.

                        nie pomijam punktu perwszego poniewaz ten watek do punktu pierwszego twojej
                        wypowiezdi odnosi sie stricte w calosci, bo temu ejst poswiecony, ja tylko
                        prosze o rozloznie tego "glebokiego feminizmu" o którym jest ten watek na
                        rozlozenie na konkretne medoty wychowawcze.

                        Zrobilas juz to piszac o depilacyjnej kulturze wlosowej. zmoe masz cos wiecej w
                        tej kwesti do wypowiedzenia, bede wdzieczny.
                        • bene_gesserit Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 14:01
                          Och, daj spokoj, sie czepiasz: napisalam o detalach. 'Reszta to
                          detale'. To zbyt dlugi temat, zeby rozwinac go na forum, ja w
                          kazdym razie nie mam na to czasu, gdyz muszę udać się na
                          cotygodniową wizytę do balwierki.
                          • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 14:05
                            i371.photobucket.com/albums/oo153/EliasWindrider/misc/facepalm1.jpg
                            • bene_gesserit Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 14:30
                              Przebity.
                              • peryklejtos Re: TO TROLL 26.07.10, 10:34
                                ...
            • takisobienik Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 14:48
              > ten watek preten dował do bycia merytorycznym.

              Nie martw się, fala upałów powoli przechodzi.
      • forencka Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 13:18
        Przeczytałabym, ale nie biorę na serio ludzi nie stosujących zasad ortografii.
    • winniepooh Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 13:51
      s.p.7 napisał

      sztywnego, ostrego i radykalnego wychwoanai
      > feministycznego

      plfoto.com/zdjecia_new2/1639928.jpg
      • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 13:56
        zastanawiam sie czy ludzie tutaj maja zamiar przedstawiac swoje zdanie, opienie

        czy powielac stereotypy z kórymi rzekomo walzca lub jeszcze gorzej - insynuwac
        lduziom ze w swiecie stereotywpow funkcjonują

        jesli nie, to wytarczy ze zaprezentuja swoje zdanie w danej kwesti wtedy kazdy
        ebdziemial jasnosc.

        Czy kazdemu "Z poza kregu" inputuje sie tutaj infantyzlim swiatopogladowy? Czy
        moze kazde inne spojrzenie na rzeczywiscotsc niz feminiztyczny jest tu uznawany
        za "myslenie chore i stereotywpe"?

        prosze o merytoryczne wypowiedzi a nei jakies gierki
        • takisobienik Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 14:46
          Nie lepiej jakbyś dalej nabijał sobie licznik na forum Psychologia tudzież
          Kobieta? Lub też dał sobie spokój z pisaniem i zajął się czytaniem, najlepiej
          słownika?
          • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 14:54
            Czy sadzisz ze potrzebuje twoich rad co mam robic ze swoim czasem czy tym
            bardziej co mam robic?
            Chociaz jesli chodzi o to forum, to chyba przynam ci czesciowa racje pisanie tu
            zdaje sie byc bezcelowe,
    • berta-live Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 16:54
      Czy uważasz, ze jakakolwiek feministka została wychowana na feministkę? Z tym
      się człowiek rodzi a społeczeństwo może mu to ułatwić lub utrudnić, ale na pewno
      nie jest w stanie zrobić z niefeministki feministkę.
      • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 17:08
        Z calym szacunkiem ale twoja wypowiedz nie ma za wiele do czynienia z tematem.

        aj sie pytam o to jak feminizm i same femiznistki widzą wychowanie dzieci i
        swojego potomstwa.
        Skoro feminizm szeroko odnosi sie do relacji kobiet i meczyn, funkcjowannia
        spoleczenstwa, roli jednostki, czy roli jednostki w spoleczenstwie w ogole i w
        kontekscie plci.
        To chyba logiczne jest ze maja jakas WIZJE ODNOŚNIE WYCHOWANIA DZIECI W OGOLĘ.

        łopatologicznie:
        Jestes feministką, myslisz o dziecku, w jaki sposob chciaął bys aby dziecko bylo
        wychowane: i chlopiec i dziewczyna, czy swoje wizje feministyczne przekladaszna
        styl wychwoania dziecka? To chyba oczywiste ale w jaki sposob?

        A kto kim sie urodzil a kim zostani to juz jest troche z boku.

        Pozatym idiotyczne jest pisanie ze ktos urodził sie "feministką" lub feministą.
        Bo to ejst przeciez trend kulturowy, to tak jak by pisac ze ktos urodził się
        liberałem, katolikiem, buddystą, satanistą.
        Nikt sie z tym nie rodzi, dobiero na toku rozwoju pewna kultura zostaje
        przypisana dziecku przez swiat zewnetrzny, przez wychowanie, przez przyklad itp.

        Ale powturze pytanie; jak feminisci uwazaja ze powinny byc wychowaywane dzieci
        czy w ogole nei ma takiego tematu? Nikt o tym nie myslał? Jaki wzor rodziny
        zaprezentowac dziecku? NA co postawic w jego rozwoju?
        to ejst chyba istotne?
        Czy feministki nie rodza dzieci?
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 19:55
          To może ja bez kpiny.

          Za pewne wyznajesz jakiś system wartości, który jest dla Ciebie ważny?
          Czy jak wychowujesz swoje dzieci, to robisz to bez tych "ekscetryzmów",
          cokolwiek miałeś na myśli odkładając swój system wartości i przyjmując taki, z
          którym się nie zgadzasz, czy może raczej tarasz się wychować dzieci zgodnie ze
          swoim światopoglądem.
          • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 20:28
            sadze ze sprawa nei jest prosta
            ale uwzglednijmy teoretynie ze dziecko ejst kochane tzn ze chce sie dla niego
            jak najlepiej.

            -mysle ze dany czlowiek bedzie staral sie pzekazac sytem wartoci i dac dziecku
            wszystko to co najlepsze.
            Jesli sam ma swiadomosc ze jego sytem awrtosci jest slaby i np jest alkoholiiem
            to ebdzie sie musial zmienic bo zeby byc dobrym rodzicem alkoholikiem byc nie
            mozna jednoczesnei odzegiwało by sie wlasne dziecko od alkoholizmu.

            Wiec zatem ejsli jakis Feminista wychowywal by wlasne dziecko, wierzac ze
            feminizm to dobra ideologia, kóra da dziecku szczescie i dobrobyt, staral by sie
            wychowywac dziecko pod grunt feminizmu.
            -Jesli mial by swiadomosc ze feminizm mimo ze go wyznaje nei a mu najlepszego
            staru i nei przygotuje wlasciwie do zycia i tworzenia rodziny, sam pozostajac
            feminiztą wychowywal by wg innych wartosci ,jednoczesnie staral by sie przestac
            byc feministą wiedzac ze sam soba daje zly przyklad.

            No ale załuzmy ze dana osoab i kocha swoje dziecko i wierzy w to ze feminizm
            jest dobry jako sytem wartosci któy ktos powinien wyznawac.

            Teraz pytanie do jakich roli/funckji spolecznych feminzim mial by prowadzic?
            Z tego co sie orientuje femiznim zaklada zmiane tradycyjnych rol spolecznych w
            zalerznosci od plci, to jakby głowna doktryna.

            A wiec wydawac by sie mogło ze...
            Chlopiec i dziewczynka beda wychwoywani w inny od tradycyjnego sposobów wierzac
            ze taka koncepcja spoleczna jest sluszna.

            Dodatkowo rodzice/rodzic (nowy model rodziny pojedynczej? samotna matka?) sam
            soba prezentują pewien wzorzec rodziny i postwa a wiec mozna zalozyc ze dziecko
            dane relacje rodzinne powielac bedzie bo tak jest zazwyczaj.
            A wiec trzeba by sie zorientowac jaki model rodziny oprucz modelu wychwoania
            femnizm propaguje.

            ok, dobra chyba sobie gdzies poczytam o tymbo tu oddziwk na forum dosc słaby...
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 23:01
              Nie rozumiem, po co "wyznawać" feminizm, jak się uważa to za coś złego?

              Feminizm propaguje wychowanie pt. dążenie jednostki do szczęścia jest nadrzędną
              wartością i danie jej wyboru. NIe propaguje konkretnego modelu rodziny. Bo
              istnieje ich wiele, a każdemu co innego pasuje.

              Jedni spełnią się najlepiej w nuklearnej rodzinie, inni mieszkając wraz z
              rodzicami, babciami i ciotkami, jeszcze inni mieszkając samodzielnie, inni w
              komunie itd.

              A co do poczytania, słuszna refleksja, poczytaj.

              www.efka.org.pl - dużo lektur mozna zakupić, albo zobaczyć, co warto wypożyczyć
              w bibliotece.
              • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 24.07.10, 23:21
                Jak tak czytem to ciagle meczyni/kobiety oni to tamci tamto,

                Czy feministki to kobiety pozbawione umiejetnosci wspolpracy z meżczzynami

                ozywiscie nikt nei musi z nimi wspolpracowac ale dlaczego wtedy ma sie pretencje
                do kogos ze osiagnał cos wiecej

                przeciez na kobiete i mezczyne trzeba patrzec jak na jeden i ten sam gatunek.
                W jego interesie jest to aby kobieta ia meczyna dzialali jak najbardziej
                efektywnie poniewaz zyskaja wszyscy

                pruba wpychania ldzui tam gedzie sie nie nadaja i nie za wiel potrafiazrobic (np
                parytety) niczemu dobremu nei sluzy
                przeciesz wszyscy mamy takei same prawa
                a wiec i takei same mozliowsci

                to jakis bezsens w ogole
                • ewelina_1 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 00:01
                  Dostałeś odpowiedź i nagle wyjeżdżasz o "braku współpracy" o "wpychaniu ludzi tam gdzie się nie da" a na deser dorzucasz parytety, choć widać że nawet nie wiesz o co właściwie chodziło z tymi parytetami.
                  Po co więc zadajesz pytania, skoro "wiesz lepiej" i nie masz ochoty tego zweryfikować?
                  • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 00:15
                    nikt tutaj nie jest w stanie ze mna zadnej merytorycznej dyskusji przeprowadzic>
                    moze ty bedziesz wyjatkiem.

                    "wyskoczylem" bo uznalem dyskusje za zakonzcaną czyli skonczylo sie na podaniu
                    "zcegos tam"
                    to cos tam to wlasnie to co mniej wiecej kojarze jako feminizm bo ja tylko a
                    tych wyobrazeniach sie posiłkuje poniewaz jak datąd zaden feminista nie
                    wytłumaczył mi co on sam przez to rozumie

                    Z moich obserwacji wynika natormiast ze wiekszosc tzw feministów to śa
                    skrzywdzeni przez zycie lduzie, głwonie kobiety które z wyboru lub niedołęznosci
                    nie wypsały sie w powszechną drogę rozwojową opierajacą sie o wspolprace z
                    meczynami oraz spelnieniu funkcji prokreacyjnej

                    Skad ty mozesz wiedziec co ja wiem o parytetach a co nie?
                    dostąłem jakies info i to co zobaczylem to jest po prostu jakis stek bzdur
                    bazujący na urojeniach ze ktos jest dyskryminoawny

                    To male info odemnie: Feministom wydaje sie ze kobiety są w plecy przez
                    dyskryminacje a biora pod uwagę typowo męskie kryteria "sukcesu", wiadomym jest
                    ze w meskim styli bycia i w mekim polu dzialania ktos kto nei jest emczyna
                    zawsze bedzie w tyle, jak np jest w sporcie w wiekszci dziedzinach.

                    pytasz mnei o weryfikacje,

                    ja barzdo chcial bym cos zweryfikowac ale poprostu moze akurat na tym forum nie
                    ma osob które tą "weryfikacje" w postaci jakiejs sensownej merytorycznej rozmowy
                    są w stanie przeprowadzic

                    no przykrto mi bardzo mam nadzieje zeto sie odmieni
                    • ewelina_1 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 01:14
                      Nie wiem jakie poglądy piszesz na innych forach, więc nie wiem, czy się tutaj nie nabijasz. Być może właśnie z tego powodu nikt tu nie chce podjąć dyskusji. Ale potraktuję poważnie.

                      Wśród ogółu feministów są też mężczyźni, a trudno ich podejrzewać o brak współpracy z mężczyznami.
                      Nie rozumiem, dlaczego piszesz pogardliwie o steku bzdur i urojeniach w temacie dyskryminacji. Jeżeli czegoś nie doświadczyłeś czy nie zobaczyłeś, to nie możesz autorytatywnie stwierdzić, czy coś jest faktem czy tylko urojeniem.
                      Jeżeli wrzucasz słowo "parytet" do tekstu o wpychaniu ludzi tam, gdzie się nie nadają to znaczy że nie bardzo wiesz o co chodzi w parytecie.
                      Nie wiem, w jaki sposób prowadziłeś obserwacje, że uznałeś że feministki to skrzywdzone kobiety. Oczywiście w pewnym sensie można podciągnąć to za prawdę, bo gdyby kobiety kiedyś nie czuły się pokrzywdzone, to nie walczyłyby np. o możliwość prawa wyborczego. Jednak czy z tego faktu uważasz, że należy się z nich wyśmiewać?
                      I co to znaczy "typowo męskie kryterium >>sukces<<"? I po co wtrącasz tam sport?
                      • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 09:42
                        Przynaje ci czesciowa racje ,daltego ja zanim wyrobie sobie jakis poglada o
                        czyms staram sie zaciagnac informacji u zrudła a ze pisuje sobie czasem na
                        forach tutaj to i wszedłem na to, bo całkiem wyludnione nie jest
                        liczac na to ze ktos kto interesuje sie tematem lub sam jest feministą powie co
                        o czym adzi, jakie ma spojrzenie na dany temat.

                        I ogolnie o co chodzi w tym feminizmie?
                        to jakas walka z drugą plcią?

                        oczywiscie wspolpraca jest z mezczynami bo inaczej funkcjonoawc sie nie da,
                        mialem bardziej na mysli swojego rodzaju pełna symbiozę miedzy kobieta a
                        mezcyzna taka jaka jest wuidoczna w zdrowych rodzinach na przyklad. Po prostu
                        najlepsze atuty kobiety i meczyzny sa wykorzystywane w najlepszy sposob.
                        Ozywiscie kazdy ma prawo podjac drogę realziacji jakąchce, moze bcy singlem
                        "wyzwolonym seksualnie", nikt tego nie broni.
                        Ale skad bierze sie ten feminizm? I czym jest, co zonacza z punktu widzenia
                        feministy,
                        W normalnym zyciu takie łagodne feministki które znałem mowiły po prostu tak "
                        bo mężczyznom jest łatwiej" zazwyczaj stwierdzaly to po tym jak z jakis wzgledó
                        rezygnowały ze zwiazku z mezczynami z powodu wybrednosci, badz checi dominacji,
                        badz jakis urazow do meczyn czy wlasnych slabosci
                        i sadze ze sporo bierze sie z wychwoania
                        chca sie rozwijac i kroczyc swoja drogą... ale poco ta walka z mezczynami?
                        Nei jest to jaakas froma rasizmu plciowego? która bierze sie ze strachu,
                        poczucia wlasnej slabosci w obliczu silnych, zorganizowancyh przedsiebiorczych
                        mezczyzn z któymi na polach dzialania zawodowego, zorientowanego na dzialanie
                        kobieta zawsze bedzie krok do tyłu?

                        parytet - chesz cos o niem powiedziec to słucham
                        przyznaje ci racje po co sie domyslac czegos wiec badzmy otwarci, ja moge
                        pwoiezdiec co pod tym rozumeim z z czym mi sie to kojarzy

                        wiadomo termin moge nei rozumeic w pelni ale to czekam az ktos mi go wyjasni
                        na moj aktualny status wiedzy to jest tak jak by nie wiem: lduzie mierzacy 188cm
                        wzrostu chcieli parytetu, poniewaz ich w populacji jest 1% to hcca miec lduzi o
                        tym wzroscie 1% w sejmie
                        Mimo ze nic nie stoi na przeszkodzie by stanowli tam 10%

                        to sami jest z kobietami, powiedzmy ze stanowia miejszosc, ale nic nie stoi na
                        przeszkodznie by kobiety stanowiły 100% ludzi w sejmie - wystarczy ze przekonaja
                        wyborców i juz, maja takie same mozliwosci
                        jest konkurencja, wygrywa najlepszy
                        roznidobrze ktos moglby zarzadac parytetu lduzi tanczących sambę. tak by jeden
                        się w sejmie znalazł...
                        ludzie o co tu chodzi

                        Czy uwazam ze kobiety nalezy wysmiewac ale z skad szacunek wobec kobiet i ich
                        problemow sprawia ze nei mam ochoty na smiech, raczej wspolczuje, staram sie
                        zrozumiec, zazwyczaj spotyam sieze spora doza niufnosci i podejrzliwosci

                        Sport - no nie wiem tak mi sie ten przyklad nawinał - nie muci to byc rozmowa o
                        spoercie jesli eni macsz ochoty tego watku cianac

                        • ewelina_1 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 15:47
                          Zacznę od tego, co już inni napisali. Robisz tyle błędów, że nie dość, że ciężko się ciebie czyta, to jeszcze czasem nie wiadomo, co chciałeś napisać. Czy mógłbyś przed wysłaniem chociaż przeczytać co napisałeś?

                          A wracając do tematu. Dość trudno będzie ci uzyskać odpowiedź na zadane pytanie, skoro cały czas posługujesz się stereotypami i uprzedzeniami i poprzez pryzmat tych uprzedzeń odczytujesz odpowiedzi. Poniżej jakiś pryszczaty 14-latek nudzący się podczas wakacji napisał że feministki to tylko aborcje a ty mu potwierdzający elaborat wypisujesz. Po co? W dodatku napisałeś coś o egoizmie feministek, które nie chcą dzieci. A czy przyszło ci do głowy, że są osoby które nigdy nie powinny mieć dzieci, bo się do tego po prostu nie nadają? I dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn. Co według ciebie jest większą odpowiedzialnością: niesprowadzanie na świat dzieci, którymi i tak nie ma się ochoty zajmować, czy też zakładanie rodziny bo tak społeczeństwo oczekuje, a potem w odwecie katowanie niechcianych dzieci i zamiana ich życia w niekończący się koszmar?

                          Co dla ciebie też znaczy współpraca między kobietą i mężczyzną jak w zdrowej rodzinie? I o jakie atuty ci chodzi?

                          Nie wiem co chciałeś powiedzieć poprzez tekst o rezygnacji z związku z powodu "chęci dominacji". Czy uważasz, że "chęć dominacji" jest zarezerwowana wyłącznie dla mężczyzn? I co to znaczy rezygnacja z wybredności? Miały wiązać się z kim popadnie?

                          Możesz też to wyjaśnić "poczucia wlasnej slabosci w obliczu silnych, zorganizowancyh przedsiebiorczych mezczyzn z któymi na polach dzialania zawodowego, zorientowanego na dzialanie kobieta zawsze bedzie krok do tyłu"?
                          Przecież cały czas szufladkujesz ludzi wg. płci. W jaki więc sposób chcesz uzyskać odpowiedź na swoje pytania skoro ludzi cały czas kurczowo trzymasz pozamykanych w konkretnych szufladach? Spróbuj ich najpierw wypuścić.

                          Parytet - dotyczy tylko list wyborczych, więc bezsensownie wstawiłeś go wcześniej w tekst o pchaniu się tam, gdzie ktoś nie pasuje. A w temacie list wyborczych. Zakładasz bowiem, że prawie 100% ludzi świadomie interesuje się kandydatami i ich programami? Tymczasem spora grupa (większość?) to idioci głosujący na np. znane nazwisko (bez świadomości co kandydat chce zrobić), na pierwszą pozycję. Gdyby było inaczej, to partie polityczne, nie wystawiałyby swoich najlepszych kandydatów na pierwszych pozycjach.

                          Sport - wtrącasz go w kilku miejscach - nie wiem po co, bo nikt nie domaga się, aby kobiety miały takie same wyniki np. w biegu jak mężczyźni.
                          • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. cz1 25.07.10, 16:27
                            no wybaczcie z barku czasu nie czytam tego co napialem drugi raz a i pisze dosc
                            szybko wiec tak to wyglada

                            znamienne jest jednak ze np piszac kilkaset postóww na forum kobieta na forach
                            gazety taka uwaga była mi zwrucona moze ze 3-4 razy (odnosnei poprawnosci piania)
                            tu w jednym watku mam tyle samo "zgłoszen" pytanie po co czy sadzisz ze ja tego
                            nie widze? no widze tylko po co gledzic nan stop to samo i robic te same
                            wyjasnienia jak by ciezko byl osie zorientowac o co chodzi?

                            to tak jak by wiez.. nauczycielka do dziecka zadawala pytania jak b nie znala
                            odpowiezdi a zna.


                            cały czas posługujesz się stereotypami i uprzedzeniami
                            MOja najnowsza teoria dotyczaca femnizmu a ktora wykrystalizowala sie na bazie
                            tego krotkeigo watku jest taka ze FEMINZIM BAZUJE NA IMPUTACJI UPRZEDZEN I
                            STEREOTYPOW
                            bo bez tego by w zasadzie nei istnial, jego bytnosc byla by wątpliwa jesli
                            chodzi o sens calej ideologi,
                            Poniewaz prawo w zasadzie jest takei samo dla mezczyn i kobiet z nawet przewaga
                            w strone kobiet no to co zostaje poczac?

                            Impuytoac w glowe ludzi zatwardzenie intelektualne, swiatopogladowe, forsowac
                            jakas tam ideologie, robic z ludzi debili nei potrafiacych ocenic rzezcywistosci
                            lub w ogole czlowiek = istota z dysfunkcja poznawczą który w zasadzie jedyne co
                            w glowie ma to uprzedzenia i stereotypy.

                            To jest bzdura.
                            Czegos takiego JA W SOBIE NIE MAM
                            Swoje wyorbazenia ogolne szybko sprowadzam do JEDNOSTKi bo kazda jednostka jest
                            indywidualna i ma swoj zestw cech i zdolnosci.

                            Wiec prosze bardzo wykaz sie a moj wyobrazenie o tobie jako kobiecie ulegnie
                            blyskawicznemu skorygowaniu.

                            Poniżej jakiś pryszczaty 14-latek nudz
                            > ący się podczas wakacji napisał że feministki to tylko aborcje a ty mu potwierd
                            > zający elaborat wypisujesz


                            Skad wiesz ze to 14letni pryszczaty nastolatek nudzacy sie w czasie wakacji.
                            Ja nie prosze ludzi o poprawne pisanie bo robei mase błedów.
                            Twoja mowa i w zsadzie wiekszosci feministek skupia sie zasadniczo na rozsadnym
                            deklarowaniu co sie o kim mysli i nie udzielaniu pochopnych domyslow.
                            Co chwila ktos tylko jak na zawolanie czekajac na sygna lstart robi mi jakies
                            insynuacje dotyczace togo co ja o kims i w jaki sposob mysle. Tymczasem ty sama
                            odnosnie osoby ktorej aparycji wieku i dizalalnosci nic nci e znasz wysuwasz
                            jakies daleko idace DOMSYLY, czy to nei ejst stereotyp myslenia o tym ze kto cos
                            wypowiada? To jest hipokryzja i pruderia.
                            Bo ja nie widze innego powodu,
                            Moze jakis jest to mi podaj.

                            W dodatku napisałeś coś o egoizmie feministe
                            > k, które nie chcą dzieci. A czy przyszło ci do głowy, że są osoby które nigdy n
                            > ie powinny mieć dzieci, bo się do tego po prostu nie nadają?

                            Jesli jakas kobieta moze mic w sensie bilogicznym dziecko a ich nie ma z wyboru
                            w konteksie feminizmu czesto jest tak jak sadze ze robione jest to z egoizmu
                            choc ideologia ktora wyznaje sama moze to tlumaczyc w pokretny sposob (np
                            przeludnienie swiata czy inne bezdety) Co do tdrugiego fragmentu przyznaje
                            racje, wiele lduzi nei nadaje sie moralnie i psychicznie do posiadania dziecka,
                            nie ma w nich milosci, nie sa w stanie zagwarantoac dziecko dostatecznie duzo
                            troski i ciepla. Wiec rzeczywiscie nie powinni ich miec by nikogo nie krzywdzic.
                            Oczywiscnie to nei ejst tak ze "nie przyszlo mi to d oglowy" bo ja to wszystko
                            wiem, tylko psize w skrucie.
                            Wiec jak mozesz piasac o tym ze ja na to nie wpadlem skoro ja nie mialem zamiaru
                            tak szeroko o tym psiac?

                            Co według ciebie jest większą odpowiedzialnością: nie
                            > sprowadzanie na świat dzieci, którymi i tak nie ma się ochoty zajmować, czy też
                            > zakładanie rodziny bo tak społeczeństwo oczekuje, a potem w odwecie katowanie
                            > niechcianych dzieci i zamiana ich życia w niekończący się koszmar?


                            oczywiscie tak, przy czym warto zaznaczyc ze wg mnie feminisci plasująsie w
                            scisłej czołuwce za chyba gejami ludzi którzy wychowujac dziecko mieli by
                            statystycznie najwieksze szanse wyrzadzic mu krzywdę ze wzgledu an brak
                            podstawowych mentalnych ,emcojonalnych i spolecznych predyspozycji do
                            prawidlowego wychowania dziecka

                            > Co dla ciebie też znaczy współpraca między kobietą i mężczyzną jak w zdrowej ro
                            > dzinie? I o jakie atuty ci chodzi?

                            To szczegolny rodzaj wspolpracy przechozdacy na wyzszy poziom który aj nazwyam
                            JEDNOSCIĄ a to oznacza ze tacy lduzie dzialaja jak by byli 1 jednostką, idealnie
                            sie uzupelniajac i w pelni dbajac o szczescie drugiej osoby w milosci i altruzimie.
                            atutami moga byc szczerosc, oddanie, zaufanie, lojalnosc, troska, itp

                            > Nie wiem co chciałeś powiedzieć poprzez tekst o rezygnacji z związku z powodu "
                            > chęci dominacji". Czy uważasz, że "chęć dominacji" jest zarezerwowana wyłącznie
                            > dla mężczyzn? I co to znaczy rezygnacja z wybredności? Miały wiązać się z kim
                            > popadnie?

                            Chec dominacji czy jakakolwiek inna chęc jest tylko chęcią.
                            Z racji swojej definicji Chec do czegokolwiek na swiecie moze teoretyczni
                            posiadac kazdyczlowiek.
                            JAk wyobrazasz sobei ze ja moglbym "reglamentoac" chec do czegokolwiek
                            przypisana komukolwiek.
                            Lduzia maja prawo chciec co chcą, To chyba oczywiste... nie wiem jak moglo w
                            ogole przyjsc komus do glowy ze moze byc inaczej
                            Niemniej sama dominacja jest wg mnie zjawiskiem dosc ulomnym i czesto
                            patologicznym, aktualnie widze mozliwosc stosowania tego typu relacji tylko w
                            wypatku do przestępców czy niewolnikow etc

                            Pczy czym mam swoadmosc ze wielu ludzi niemal naturalnei majac kąpleksy, bojac
                            sie o to ze zostanie sie opusczonym lubiac chec kontoli, dominuja rodzine.
                            Oczywiscie taka rodzina staje sie w wiekszosci przypadkow patologią
                            A t oznacz ze... podobnie jak w przypadku dzieci niektorzy ludzi swiadomie
                            rezygnuaj z rodziny z tego wzgledu ze skoro mieli by dominowac i tworzyc
                            patologie to lepiej nei robic tego wcale


                            > Przecież cały czas szufladkujesz ludzi wg. płci. W jaki więc sposób chcesz uzys
                            > kać odpowiedź na swoje pytania skoro ludzi cały czas kurczowo trzymasz pozamyka
                            > nych w konkretnych szufladach? Spróbuj ich najpierw wypuścić.


                            Kiedys jak tu dyskutoałem kilka miesiecy temu to wrecz jedna osoba to chyba byla
                            Stabnnitac-0 czy cos takiego wrecz swiadomie prowadzila taką gierką w której ja
                            ostatecznie miałem cos powiedziec co ostatecznie mialo jej dac dowod ze ja
                            posluguej sie jakims stereotypem, po czym automatyczni zaatakwoala mnie za
                            posiadanie stereotypu ktory ewidentnie chiala uslsyzec..
                            to byla tak jawne i tak zabwane ze jej samej ciezko bylo sie do tego odniesc.
                            JA tu widze to amo tzn duza czesc rozmowy jest niejako niemal w moim odczuciu
                            obsesyjna checią przypisania mi myslenai stereotypowego.
                            Z czym ja absolutnie nie mam nic wspolnego, Posluguje sie rzecz jasna jak kazdy
                            czlowiek ogolnikami, ale to wypadalo by sie nauczyc czym jest uogolnienie a czym
                            jest stereotyp.

                            Co do samych stereotypow, zapeniam cie ze jestem osobą bardzo wyzowolona i
                            spolecznie i swiatopogladowao,
                            wiec nawet nei za baroz mozliwe jest by ja mial w sobie z definicji jakikolwiek
                            rodzaj stereotypu bo zwyzcajnei ja nie powielam spolecznych wzorców myslenia

                            tak samo zarzucasz mi jakies 'szuflady myslowe" itp
                            ludzie? za kogo wy mnie macie.
                            nei ma mzadncy hszuflad myslowych.
                            Po prostu ma mzespol wyobrazen i kims i oczyms jak kazdy czlowiek biorąc pod
                            uwagie ogol, choc wiadomo ze kazdy jest indywidualna osoba i w zwiazku z rtym
                            kazdy kiedy z nim rozmwiam od razu automatycznie staje sie jednostka
                            indywidualna mogąca posaidac dowlny zestaw cehc i umiejetnosci wykraczajacy poza
                            ogolnik w ktorym mogl by sie znajdowac z racji jakiejs swojej znamiennej cechy

                            Ale to eni jest tak ze ja mysleogolnikami, ja mysle po prostu najskuteczniej jak
                            to jest mozliwe a myselnie ogolnikowe jest jak nabarzdiej potrrzebne, aleto nie
                            znaczy ze ja patrzac na kogos i pzonajac dna osobe nei pzaje jej indywidualnych
                            cech, poznaje je i jak psialem moga one znaczaco przecierz
                            • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. cz2 25.07.10, 16:38
                              Ale to eni jest tak ze ja mysleogolnikami, ja mysle po prostu najskuteczniej jak
                              to jest mozliwe a myselnie ogolnikowe jest jak nabarzdiej potrrzebne, aleto nie
                              znaczy ze ja patrzac na kogos i pzonajac dna osobe nei pzaje jej indywidualnych
                              cech, poznaje je i jak psialem moga one znaczaco przecierz wykraczac poza
                              ogolnik do ktorgo z racji niepoznania mogla zostac przypisana

                              To chyab jest oczywiste i jak sadze kazdy czlowiek posiadajacy umiejetnosc
                              mysleani i spawnie chchacy odczytywac rzeczywistoc robi to ws sposob podobny.

                              Tylk odlaczego zostaje to przekształcane tak by oskrazac ldzui o "szuladkowe
                              myslenie", myslenie steoretypowe itp?

                              Czy femiznim bez insynuacji ludziom ograniczenia pzonawczego nei potrafil by
                              funkcjonowac czy jego zadaniem jest posadzanie ludzi o głupote?
                              By mozna bylo ich potem z tej rzekomej glupoty naprowadzac na dobra drogę?
                              Komu to potrzebne?

                              Parytet - dotyczy tylko list wyborczych, więc bezsensownie wstawiłeś go
                              wcześniej w tekst o pchaniu się tam, gdzie ktoś nie pasuje. A w temacie list
                              wyborczych. Zakładasz bowiem, że prawie 100% ludzi świadomie interesuje się
                              kandydatami i ich programami? Tymczasem spora grupa (większość?) to idioci
                              głosujący na np. znane nazwisko (bez świadomości co kandydat chce zrobić), na
                              pierwszą pozycję. Gdyby było inaczej, to partie polityczne, nie wystawiałyby
                              swoich najlepszych kandydatów na pierwszych pozycjach.


                              Wiesz moglibysmu tu poruszyc temat o sytmach polityczncyh, wadach demokracji
                              Oraz niesotosownosci jej prowadzenia w taki sposb jaki jest prowadzona w obliczu
                              niemoznosci wiekszosci ludzi poznania polityki w ogole.
                              Wiec demokracja sama w sobie jest tragicznym sytemem i ma tragiczne rozwiazania,
                              i pruba odnajdywania sie w czyms co i tak jest brudne zle i posute to jest jak
                              pruba dekoracji niesmacznego ciasta ktorego i tak nikt z apetytem nie zje

                              Sport - wtrącasz go w kilku miejscach - nie wiem po co, bo nikt nie domaga
                              się, aby kobiety miały takie same wyniki np. w biegu jak mężczyźni.

                              jest tylko jedny mz przykladów, mozna uzyc 1000 innych.
                              Pwoiedzmy ze ten przyklad jest najlatwiejszy w uzyciu bo mamy po pierwsze spora
                              akceptacje spoelczna sportu w ogole, jasne i klarowne wyniki dokladne, w liczbach.
                              Tu funkcjonaowanie kobiet i meczyn oraz roznice najlatiwej i najbezpieczniej i
                              najkonkretniej mozna wskazac...

                              Pisał bym cos o efektywnsoci pracy, sposobach myslenia to mam swiadomosc tego ze
                              od razu pojawily by sie jak sadze spekulacje watpliwosci, konrargumenty
                              przepraszam za wyrazenie z dupy wyjete ktore mialy by cos udowdniac komus.

                              W sporcie nie ma takich mozliwosci szybko bigasz wygrywasz, jest wszytstko
                              policzone co do ulamka sekundy i kropka, dlatgo to jasny i dobry przyklad.
                              Dlatego tu pasuje i dlatego go uzylem
                              A co on pokazuje? pokazuej ze kobieta od mezczyn sie roznią. I ta roznica
                              przeklada sie na wyniki w pewnych dziedzinach.
                              I to jest istotne jesli mowimy o zadaniach, pracy, wspolpracy, i spolecznych rolach.
                              Poniewaz roznice dotykaja nie tylk ocech fizycznych ale i mentalncyh,
                              emocjonalnych, psychiczncyh itp
                              Tak jest te w przypadku wieku, rasy itp
                              to chyab jest oczywiste ale z rozncy hwzgledow czesto ktos w tym temacie stara
                              sie to zatrzec
                              • ewelina_1 Re: Feministyczny model wychowawczy. cz2 25.07.10, 18:09
                                Możesz się upierać, że nie piszesz stereotypów a uogólnienia, nie zmienia to jednak tego, że te "uogólnienia" są fałszywe. Cokolwiek byś pisał na temat patrzenia na jednostkę, uważasz np. że ogół ludzi siusiających na stojąco jest lepiej zorganizowana i skierowana na działanie. Nie oczekuj więc, że ktoś będzie dyskutował akceptując fałszywe założenia.
                                Kolejna rzecz - twierdzisz, że feminizm imputuje uprzedzenia powołując się przy tym na prawo. To twoje wyobrażenia. Bo co z tego, że prawo jest jednakowe dla obu płci i przykładowo pozwala nastoletniej dziewczynie zostać mechanikiem samochodowym, skoro jej rodzice nie potrafią tego zaakceptować i zmuszają ją np. do szkoły ekonomicznej.

                                Nie ma też czegoś takiego, że kobieta nie chce mieć dzieci w kontekście feminizmu. Cały czas wmawiasz coś feministkom, łącznie z tym, że imputują uprzedzenia.
                                Wątpliwą przyjemnością jest tłumaczenie, że nie jest się wielbłądem.
                                Wytłumacz mi też na jakiej podstawie sądzisz, że feminiści nie mają podstawowych predyspozycji mentalnych, emocjonalnych i społecznych do wychowywania dzieci.

                                Odnośnie współpracy pomiędzy kobietą a mężczyzną jak "w zdrowej rodzinie". Pisząc o idealnym uzupełnieniu i atutach typu "lojalnośc, zaufanie" itd. mozna odnieść te cechy nie tylko do związku "kobieta-mężczyzna" ale też na lini rodzic-dziecko, przyjeciele, szef-podwładny. A nie o to tu chodzi. Bowiem pisałeś o współpracy 2 płci jak "w zdrwoej rodzinie". I to chcę poznać. A nie ogólne relacje międzyludzkie.

                                Sądzę też, że źle zinterpretowałeś słowo "dominacja" wmawiając feministce chęć posiadania niewolnika. Nawiasem mówiąc, obok jest wątek który mówi o facecie który całkowicie chce dominować nad kobietą i do tego uzasadnia to biologią.

                                A odnośnie biologii - powoływanie się na sport jest nieporozumieniem. Podobnie jak wrzucanie do jednego worka różnic w sile fizycznej, w mentalności, emocji itd. O ile z tym pierwszym się urodziliśmy, to reszta jest już raczej wynikiem wpływu rodziny, rówieśników, otoczenia: "ale się pobrudziłaś", "zachowujesz się jak chłopak a nie jak grzeczna dziewczynka", "nie bądź baba i nie płacz", "lubisz lalki? baba jesteś?".

                                A na końcu - odnośnie 14-latka. Dojrzały facet nie wchodzi na forum, by ot tak sobie obrażać grupę kobiet.
                                Nie bardzo rozumiem co chciałeś powiedzieć pisząc o systemach politycznych.
                                • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. cz1 25.07.10, 19:13
                                  > Możesz się upierać,
                                  :)
                                  haha
                                  to mnie juz rozbawilo, twoje urojenie i niemal przeswiadczenie ze ja mysle - mam
                                  msylec steoretypowo naprawde jest obsesyjne.

                                  Nei reaguje na zadne argumenty.
                                  To zdaje sie byc jakąs doktrynąfeministyczną - cokolwiek by sie nie działo
                                  pamiętaj - lduzie mysla stereotypami.

                                  JA szanuej siebie, lubei sie rozwijac.
                                  Podstawowątego czescią jest dązenie do prawdy, oszukwianie siebie nikomu nei
                                  sluzy, szkodzi mi,
                                  stereotypy to falszywe przeswiadzcenia
                                  ja falszywych przeswiadzen staram sie unikac jesli jakies mam to usuwam je ze
                                  swiadomosci i zastępuje prawdą

                                  AN jakiej podstawie piszesz ze ja jakies stereotypy myslowe posiadam, czego one
                                  dotyczą oraz jak wg ciebie wyglada prawidłowa wersja?

                                  że nie piszesz stereotypów a uogólnienia, nie zmienia to je
                                  > dnak tego, że te "uogólnienia" są fałszywe.


                                  które i w jakim sensie?
                                  jak wygladaja prawidłowo brzmiace uogolnienia?

                                  ważasz np. że ogół ludzi siusiających na stojąco jest lepiej
                                  > zorganizowana i skierowana na działanie. Nie oczekuj więc, że ktoś będzie dysk
                                  > utował akceptując fałszywe założenia.

                                  jesli to ciebie ma przekonac to byc moze lepiej bylo by przedstawic jakies
                                  badania statystyczne

                                  dlatego przyklad ze sportem byl dobry - pokazywal wszystko czysto i klarownie

                                  a tu bedziesz chciala wierzyc ze jest ianczej
                                  Mezczyni maja naturalna zdolnosc do dobrej organizacji w swojej masie,
                                  kobiety nie,

                                  mogl bym sie dokopac do jakis badan statystyczno-kulturowych w tej sprawie ale
                                  ty i tak nei chiala bys jak sadze tego sluchac bo cchesz postawic sobei
                                  zalozenie ktore do czegos maja ci posluzyc

                                  mamy wolny rynek, kazdy ma rozne starty i rozne mzoliwosci, jedni rodza sie w
                                  dobrych rodzinach inny w patologi, jedni maja duzo kasy drudzy malo, wszyscy z
                                  tego korzystamy, ja kdo tej pory ogolnie rzcz biroac jesli chodzi o orgazniacje
                                  i dzialanie to meczyni przejawiaja wieksze zaangazowanie w tej kwestii

                                  Wystarczy spojrzec na feminizm
                                  tu nie ma zadnej konkretnej organizacji, struktury
                                  normalnie meczyniz zaczeli by cos orgazniowac, podzielili by role, mieli by
                                  ideologow, doktrynerów, zolniezy, plany dzialania i akcje, nie spali by po
                                  nocach obmyslajac strategie,

                                  kobiety z reguly jakos sie nie palądo takich spraw a jesli juz to roba to jakims
                                  swoim spokojnym rytemem z tego co obserwuje

                                  Bo co z tego, że prawo jest jednakowe dla
                                  > obu płci i przykładowo pozwala nastoletniej dziewczynie zostać mechanikiem samo
                                  > chodowym, skoro jej rodzice nie potrafią tego zaakceptować i zmuszają ją np. do
                                  > szkoły ekonomicznej.

                                  No to odwrucmy sytuacje: chlopiec chce pojsc do szkoly pedagogicznej lub na
                                  ekspedienta, lub chce wykonwyac typowo kobiecy zawod...
                                  rodzice mu zabraniaja.. ojej,
                                  haha, bedzie mial 18 lat bedzie chial pujdzie, i bedzie robil co bedzie chcial
                                  czy w tej kwesti tez protestujecie i sieurzalacie? zeby chlopca ratowac i dac mu
                                  mozliwosc robienie czego chce?
                                  haha
                                  Bedzie miala ochotę wyrwie sie od zidiociaych rodziców i zostanie mechanikiem
                                  rodzina moze dziecko zabic jesli jest chora czy patologiczna
                                  czy zwalczacie tez inen patologie rodzinne jak np alkoholizm?

                                  wiesz bo tak mozna powiezdiec zawsze ze ktos komus ogranicza,
                                  takie jest prawo, jestesmy wg prawa wolni i odpowiedzialni za decyzje po 18 raku
                                  zycia.
                                  Chore rodziny sa chorymi rodzinami, chesz uzdrawiac ich stukture, to swietny
                                  pomysl i kazdego kto bedzie hchial to robic bede wspieral

                                  nie mozna jednak moic tak ze ktos jst dyskryminwoany bardzij czy mnie poniewaz
                                  rodzina mysli tak a nie inaczej.
                                  To juz jes zadanie polityki rodzinnej bo zle zachwoanai dotycza ludzi w kazdym
                                  aspekcie dzieci i kobeite i mezczyzne.

                                  Wiesz zmuszac ja by mogli do robienia czegokolwek i jakkolwiek
                                  wg twojej teorii.
                                  No i co z tym zrobisz?
                                  rodzice moga zmuszac zdiecko do robienia zegokolwiek, nie wazne czy chlopiec czy
                                  dziewczyna.
                                  Masz na to jakis pomysl?
                                  i co to ma wspolnego z femiznimem?

                                  Jesli femiznim chche dbac o dobra stukture rodziny, szacunek i troske wobedz
                                  dzieci to super
                                  Moze koncu zawiazemu do tematu watku
                                  i opowiesz mi jakie metody wychowawcze feminizm propaguje.

                                  Nie ma też czegoś takiego, że kobieta nie chce mieć dzieci w kontekście feminiz
                                  > mu. Cały czas wmawiasz coś feministkom, łącznie z tym, że imputują
                                  uprzedzenia.

                                  przeciez ty mi mowisz kobieto ze ja mam jakies uprzedzenia, stereotypy myslenia
                                  i msyelnie szufladkowe.
                                  NAwt mnei nei znasz, tak po prsostu tym miotasz nie wiadomo po co idlaczego, bo
                                  to mnei NIE DOTYCZY
                                  rozumiesz? jestem wolny od stereotypow, a ejsli jakies mam to prosze uzmyslow mi
                                  je i powiedz jak wyglada prawda chetnie to przyjme i z radoscią
                                  nie lubie jak ktos bezpodstawnie wmawia mi ajkies totalne pierdoly

                                  > Wątpliwą przyjemnością jest tłumaczenie, że nie jest się wielbłądem.
                                  > Wytłumacz mi też na jakiej podstawie sądzisz, że feminiści nie mają podstawowyc
                                  > h predyspozycji mentalnych, emocjonalnych i społecznych do wychowywania dzieci

                                  ale ja ciagle to musze robic popatrz, od poczatku to ty zaczelas wmasiac mi ze
                                  jestem kanguerm i skacze..
                                  pol tego co tu napisalem to sprostowania ze ja tak nei msyle to nie moje
                                  myslenie i co z typu msylenie mi imputujesz oraz po co to robisz?
                                  To jest na zaadzie:
                                  1-czesc
                                  2-hej
                                  1-dlaczego myslisz stereotypowo i uwaszasz ze kobiety są do garów?
                                  2-nie uwazam tak
                                  1-przeciez widze, widzialam jak patrzysz, msylisz szufladkowo, jestes uprzedzony
                                  co do kobiet
                                  2-nie jestem to nie prawda dalczego tak sadzisz?
                                  ... itd

                                  co to ejst za rozmowa?

                                  > Wytłumacz mi też na jakiej podstawie sądzisz, że feminiści nie mają podstawowyc
                                  > h predyspozycji mentalnych, emocjonalnych i społecznych do wychowywania
                                  dzieci.

                                  Nei twierzde ze nie mają, jesli tak napisalem to bylo to niedopowiezdenie.
                                  Sadze ze wiekszosc feministów nie ma predyspozcji do tego by tworzyc zdrowe
                                  rodziny, i w tyc hzdrowych rodzinach, z miloscią dac miejsce na wychwaonie
                                  kilkoro dzieci
                                  Przynajmniej statystycznie jest to mniej prawdopodobne niz w przecietnej rodzinie
                                  Wynika o z typowego swiaopogladu i nastawienia do swiata
                                  z tego co widzialem i na ile femiznim znam,
                                  w wiekszosci to po prostu stare przeru...e na wszystkie sposoby panny, które z
                                  czasem przesiakniete jakas dziwna nienawiscią zaczynaja walczycz czyms co sadza
                                  ze je ogranicza
                                  zyaj w meskim stylu, ale czuaj sie z tym zle, widza kolezanki, z mezami dziecmi,
                                  a one buszuja z kotami, obrazone na caly swiat a szczegoleni mezczyzn, z
                                  kapleksami nizszosci i gorszoci, chca aby je akceptowano i podziwiano, chca nie
                                  czuc siegorsze niz inne kobiety
                                  chca wiecej, chca sukcesow jak mezczyni ale nie sa w stanie ich oosiagnac...
                                  zaczyanja sie frustrowac ze soba w spoleczenstwie a ta frustracja ma odbicie w
                                  ideologi feministycznej i jest reakcja na to

                                  > Odnośnie współpracy pomiędzy kobietą a mężczyzną jak "w zdrowej rodzinie". Pisz
                                  > ąc o idealnym uzupełnieniu i atutach typu "lojalnośc, zaufanie" itd. mozna odni
                                  > eść te cechy nie tylko do związku "kobieta-mężczyzna" ale też na lini rodzic-dz
                                  > iecko, przyjeciele, szef-podwładny

                                  no tak psialem

                                  . A nie o to tu chodzi. Bowiem pisałeś o wspó
                                  > łpracy 2 płci jak "w zdrwoej rodzinie". I to chcę poznać. A nie ogólne relacje
                                  > międzyludzkie.

                                  no to wlasnie na tym polega, wspolpraca jak wszedzie, na tych samych zasadach
                                  tzn dazenia do jakosci i trakotwanie kobiety i meczyny,dzieci i starców jako
                                  jednej wspolnoty a nie odrebnych grup

                                  > Sądzę też, że źle zinterpretowałeś słowo "dominacja" wmawiając feministce chęć
                                  > posiadania niewolnika. Nawiasem mówiąc, obok jest wątek który mówi o facecie kt
                                  > óry całkowicie chce dominować nad kobietą i do tego uzasadnia to biologią.

                                  kazdy cmoze chciec i myselc sobei co i jak chce, co mi do tego?
                                  Czy ja wmaiwalem feministkom chec posiadania niewlnika? NIE.
                                  jesli tak to zabrzmio wczesniej to moze zle cos uja
                                  • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. cz1 25.07.10, 19:22

                                    kazdy cmoze chciec i myselc sobei co i jak chce, co mi do tego?
                                    Czy ja wmaiwalem feministkom chec posiadania niewlnika? NIE.
                                    jesli tak to zabrzmio wczesniej to moze zle cos ujałem lub coszle
                                    zinterpretowalas bo nie to mialem na mysli
                                    Wg mnie wiele z feministek *(czesciej niz w standardowej populacji) majac w
                                    glowie strach, jakąs forme agrsji, niepewnosc chec dominacji nadmezczyną co wize
                                    sie z wykluczeniem wspolpracy z nim, a nazucanie swojej woli itd.
                                    Niektore kobiety maja silna potrzeba dominacji poprzez manipulacje, wsrod
                                    femnistek zdaje sie ze jest ich wiecej.
                                    Normalnei ten typ kobiet zkalda rodzine i dominuje w niej meza i dzieci,
                                    moze femnistki to ten typ kobiet tylko ze rozni je to ze nie potrafily znalesc
                                    sobei mezczyny do tego?


                                    A odnośnie biologii - powoływanie się na sport jest nieporozumieniem.
                                    Podobnie jak wrzucanie do jednego worka różnic w sile fizycznej, w mentalności,
                                    emocji itd. O ile z tym pierwszym się urodziliśmy, to reszta jest już raczej
                                    wynikiem wpływu rodziny, rówieśników, otoczenia: "ale się pobrudziłaś",
                                    "zachowujesz się jak chłopak a nie jak grzeczna dziewczynka", "nie bądź baba i
                                    nie płacz", "lubisz lalki? baba jesteś?".

                                    pewna czesc ludzkiej psychiki, przekonan, nastawienia emcojonalnego jest czescia
                                    wychowania, tak
                                    ale tez pewną czescia czlowiek sie rodzi, glownei jako predyspozycjami
                                    to tak jak z cialem - męczyni z czym sie rodza i kobeity z czyms sie rodzą,
                                    wysportowana kobieta ktora trenwoala kilka lat w dowolnej dyscyplinie bedzie
                                    lpsza od przecietnego nei cwiczacego meczynyy, ale jesli meczyna zaczal by
                                    cwiczyc osiagnal by lepsze rezultaty

                                    z psychikąjest troche na tej zasadzie ze wychowanie je ksztaltuje, ksztaltuej emcoje
                                    ale jest spory zaspob predyspozycji z ktorymi sie rodzimy
                                    i sa one takze przypsiane do plci

                                    Co do wychwonia
                                    w wiekszosci rodzin rodzice przygotowuja dziewczynke do roli zony, a mezczyne do
                                    roli emza, czyli do wypelnienia tradycyjnych rol, lub nie robia tego wcale ale
                                    dziecko to wsiaka z otoczenia

                                    terz dorosly czlowiek ktory czuje ze nie pasuje do tej roli kobiety-matki
                                    zaczyna sie buntowac


                                    A na końcu - odnośnie 14-latka. Dojrzały facet nie wchodzi na forum, by ot
                                    tak sobie obrażać grupę kobiet.
                                    Nie bardzo rozumiem co chciałeś powiedzieć pisząc o systemach politycznych.

                                    a ty skad wiesz kto to pial i kim jest ten czlowiek? to sa tylk otwoje jakies
                                    domysly i wyobrazenia co i kto w jakiej sytuacji robi
                                    nie ma nic wsplnego z rzeczywistoscią swoje domysly taktujesz niemal jak fakty
                                    to jest jakis absurd
                                    • ewelina_1 Re: Feministyczny model wychowawczy. cz1 25.07.10, 22:18
                                      Zaczynam tracić cierpliwość. Nie bardzo mam ochotę na dyskusję z kimś, kto mnie nie szanuje.

                                      > twoje urojenie i niemal przeswiadczenie ze ja mysle - ma
                                      > m
                                      > msylec steoretypowo naprawde jest obsesyjne.
                                      /.../
                                      > rozumiesz? jestem wolny od stereotypow, a ejsli jakies mam to prosze uzmyslow m
                                      > i
                                      > je i powiedz jak wyglada prawda chetnie to przyjme i z radoscią
                                      > nie lubie jak ktos bezpodstawnie wmawia mi ajkies totalne pierdoly
                                      A proszę:
                                      - opisujesz jak wygląda feministka: oczywiście stara panna z kotem, która chce manipulować biednym mężczyzną;
                                      - "Mezczyni maja naturalna zdolnosc do dobrej organizacji w swojej masie, kobiety nie" <- masz na to jakieś wyniki badań?
                                      - "jest spory zaspob predyspozycji z ktorymi sie rodzimy
                                      i sa one takze przypsiane do plci" <- możesz napisać jakie predyspozycje psychiczne przypisane są do płci?
                                      - opowiastki o tym jak ciężko ma kobieta wychowana na męski sposób - cokolwiek to znaczy (w dalszej części wątku);

                                      > Wystarczy spojrzec na feminizm
                                      > tu nie ma zadnej konkretnej organizacji, struktury
                                      > normalnie meczyniz zaczeli by cos orgazniowac, podzielili by role, mieli by
                                      > ideologow, doktrynerów, zolniezy, plany dzialania i akcje, nie spali by po
                                      > nocach obmyslajac strategie,
                                      no cóż, jeszcze się taki nie urodził któryby wszystkim dogodził. Ty jesteś rozczarowany, że feministki nie prowadzą wojny, a inni twierdzą że feminizm jest agresywny.

                                      W temacie wyboru szkoły. Otóż szkołę średnią czy zawodową wybiera się będąc nastolatkiem. Piszesz o tym, że 18-latek trzaśnie drzwiami i odejdzie z domu, w którym rodzice go ograniczają. A teraz powiedz, ilu takich młodych ludzi znasz? W tym wieku to najczęściej jest się jeszcze niedojrzałym do samodzielnego życia, uczęszcza się jeszcze do szkoły. Nawet na wywiadówki do szkoły prosi się rodziców, choć uczeń teoretycznie pełnoletni.

                                      > a ty skad wiesz kto to pial i kim jest ten czlowiek? to sa tylk otwoje jakies
                                      > domysly i wyobrazenia co i kto w jakiej sytuacji robi
                                      no przecież pisał w tym i w innych wątkach. A poza tym sądzisz, że małolaty nie siedzą w internecie i nie piszą na forach?
                                      • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. cz1 25.07.10, 23:22
                                        > - opisujesz jak wygląda feministka: oczywiście stara panna z kotem, która chce
                                        > manipulować biednym mężczyzną;


                                        ja znam 3 feministki osobiscie i zadna tak nie byla,
                                        choc byc moze przecietnie statystycznie to ta samotna z kotem ma w sobei cos
                                        charakterystycznego

                                        Trudno murzyna z plemieniaafrykanskiego wyobrazac sobie jako swiatłego
                                        biznesmena w garniturze i laptopem w teczce

                                        > - "Mezczyni maja naturalna zdolnosc do dobrej organizacji w swojej masie, kobie
                                        > ty nie" <- masz na to jakieś wyniki badań?

                                        niektore kobiety maja lepze mozliwosci od mezcyn w tym wzgledzie
                                        a jesli chodzi o masy to uwazam ze tak jest, jesli sie myle to trudno, ja trace

                                        > - "jest spory zaspob predyspozycji z ktorymi sie rodzimy
                                        > i sa one takze przypsiane do plci" <- możesz napisać jakie predyspozycje ps
                                        > ychiczne przypisane są do płci?

                                        wuiekszosc tych przypisancyh do genów

                                        > no cóż, jeszcze się taki nie urodził któryby wszystkim dogodził. Ty jesteś rozc
                                        > zarowany, że feministki nie prowadzą wojny, a inni twierdzą że feminizm jest ag
                                        > resywny.

                                        czy rozczarowany? wiesz bo mi sie zal robi, to wiesz troche wyglada jak
                                        nacjonalista piewajacy piesnie o swoim wielkim nardzie podczas gdy jego kraj
                                        jest obrazem smutku i frustracji
                                        Czlowiek podziwia jego patriotyzm ale w duchu mu przykro ze tak kocha a tak ten
                                        jego kraj beznadziejny



                                        co do szkol i wolnosci dzieci, to tak popieram cie, dzieci powinny meic jak
                                        najlepsze wsparcie od rodzicow w kazdej sytuacji
                            • menk.a Re: Feministyczny model wychowawczy. cz1 26.07.10, 08:32
                              s.p.7 napisał:

                              > no wybaczcie z barku czasu nie czytam tego co napialem drugi raz a i pisze dosc
                              > szybko wiec tak to wyglada
                              >
                              > znamienne jest jednak ze np piszac kilkaset postóww na forum kobieta na forach
                              > gazety taka uwaga była mi zwrucona moze ze 3-4 razy (odnosnei poprawnosci piani
                              > a)

                              A nieprawda, bo była Ci zwracana uwaga po wielokroć. I doskonale o tym wiesz.
                              Może więc zamiast pisać kolejne elaboraty, pisz krótko, zwięźle, czytelnie i
                              poprawnie. Przekuj ilość na jakość. Dla dobra ogółu.:>
                              • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. cz1 26.07.10, 10:46
                                i Ty Brutusie? ;(
                                • menk.a Re: Feministyczny model wychowawczy. cz1 26.07.10, 11:09
                                  A upominałam, zresztą nie tylko ja. Siałeś i zbierasz.;)
                                  • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. cz1 26.07.10, 11:25
                                    Jakos nie mam z tym problemu, a ze inni mają, jakoś to przeżyje
                                    no dla Ciebie to jestem w stanie zrobić wyjątek, bo ja potrafię ładnie pisac :)
                                    • menk.a Re: Feministyczny model wychowawczy. cz1 26.07.10, 11:50
                                      Ależ ja doskonale o tym wiem. Parokrotnie to udowodniłeś.;) Nie wiem czemu
                                      akurat mnie tak wyjątkowo chcesz potraktować? To nie podstęp,co?

                                      A co do twojego wątku... Napisałeś tak chaotycznie, niekonsekwentnie i wbrew
                                      Twoim deklaracjom już z tezami, że czytający nie mogąc przebić się do treści,
                                      skupili się na formie.;)
                                      • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. cz1 26.07.10, 12:38
                                        To nie podstęp,co?

                                        Wydaje Ci się ze nie zasługujesz? ;)
                                        No wiesz może i słusznie po tych kilku nożach w plecy ale moja łaskawość nie zna
                                        granic, rozumiem że to była tylko chęć udzielenia rady dla mnie i dobra ogółu
                                        rzecz jasna ;)
                                        Ale uważaj, może to pułapka, dla pewności możesz przepisać sobie wszystko
                                        jeszcze raz z błędami i odczytaj ponownie :) wtedy wrażenia będą najczystsze.

                                        > A co do twojego wątku... Napisałeś tak chaotycznie, niekonsekwentnie i wbrew
                                        > Twoim deklaracjom już z tezami, że czytający nie mogąc przebić się do treści,
                                        > skupili się na formie.;)


                                        Liga rządzi, liga radzi, liga nigdy Cię nie zdradzi.
                                        No ja tez wiem ze to mądre bestie są, otwarte i wyrozumiałe, awangarda świata,
                                        tylko przez to że mój "strumień świadomości" pozbawiony czasem koncepcji oraz
                                        trudny w odbiorze doprowadził do reakcji "powątpiewających".
                                        • menk.a Re: Feministyczny model wychowawczy. cz1 26.07.10, 12:57
                                          Ooo i napisał to ten, co deklarował, że przyszedł z zerowym ładunkiem
                                          emocjonalnym wobec feminizmu i tylko oczekuje rzetelnych informacji.;)
                                          • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. cz1 26.07.10, 13:32
                                            Jaką polaryzacje ma ten "ładunek" jest wg Ciebie? ;)
                                            • menk.a Re: Feministyczny model wychowawczy. cz1 26.07.10, 13:47
                                              Czemu ma służyć pytanie, na które odpowiedź w tym przypadku jest oczywista?;)
                                              • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. cz1 26.07.10, 14:11
                                                Wiem ze po mnie od razu widać ze kocham feminizm i feministów, lecz chciał bym
                                                delikatnie przykręcić ten optymistyczny płomień z rosyjskiego gazu.

                                                Starałem się zachować tu neutralność i chyba od zawsze ją miałem, ponieważ
                                                ciężko mieć wybitnie silny stosunek emocjonalny do czegoś czego się nie zna w
                                                pełni, no chyba ze na zasadzie kredytu zaufania (pozytywny) bądź strachu
                                                (negatywny) a że ja się w feminizmie nie zauroczyłem ani się go nie boje,więc
                                                bateria nie naładowana, dodatkowo i tak mam spory dystans do takich rzeczy więc
                                                patrze na to z uśmiechem trochę ale i z uwagą analityka ponieważ jakiś przekaz
                                                nawet jeśli nie bezpośredni wnikliwe oko zauważy.

                                                Informacja rzetelna to co co mogło by mnie przybliżyć, w tym wątku padają
                                                informacje raczej takie pośrednie chociaż przyznaje nie przywiązywałem wagi do
                                                stylu wypowiedzi wiec to tez mogło mieć wpływ, nie przeczę. Jeśli rzeczywiście
                                                udało by mi się w końcu poznać feminizm dostatecznie oraz samych feministów miał
                                                bym szanse w pełni pokochać tą ideologie, jej zwolenników i propagatorów tym
                                                samym może stajać się także osobiście feministycznym entuzjastą.

                                                Jej staje się jeszcze bardziej elaborowany ;/
                                                • menk.a Re: Feministyczny model wychowawczy. cz1 26.07.10, 15:07
                                                  Chcesz się czegoś dowiedzieć o feminizmie? Czytaj. Forum, artykuły, polemiki, z
                                                  czasem może jakieś książki. Potem jak się oswoisz z tematem wyjdź do feministów.
                                                  Bo na razie radziłabym Ci trzymać się ciut na odległość z racji Twojego jakże
                                                  neutralnego stosunku do tematu. Oszczędzi to niepotrzebnych iskier.:P

                                                  Zdajesz sobie sprawę, że Twój obraz siebie samego zgoła różni się od Twojego
                                                  obrazu w oczach forumowiczów?;)
                                                  • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. cz1 26.07.10, 18:46
                                                    Poznałem w życiu wiele ideologi, doktryn, światopoglądów i sposobów na życie,
                                                    jako człowiek który po prosty chce być świadomy czym go świat otacza i co sobą
                                                    reprezentuje. Łotwo było tez odkryć co skąd się bierze i do czego służy aby na
                                                    końcu powiedzieć "rozumiem".

                                                    W chwili obecnej feminizm wydaje się dość pogmatwany.
                                                    Czy ktoś nie potrafił by mi po prostu powiedzieć o co w tym chodzi? Jakie są
                                                    założenia. To chyba nie jest takie trudne?

                                                    Zrównanie płci. OK to wszystko jest szlachetne i w pełni to popieram. Czy to
                                                    oznacza ze już jestem feministą?

                                                    Wydaje mi się ze teoretycznie nawet popieram wszystkie feministyczne postulaty.
                                                    No może z pewna nutką refleksji wobec aborcji.

                                                    O ile z łatwością rozumiem każdego liberała, satanistę, katolika, komunistę,
                                                    socjalistę, buddystę, w sensie jego emocje, powody które nim kierują i tego jak
                                                    on sam czuje się wyznając coś tak może z racji tego ze nie jestem kobieta mam
                                                    problem ze zrozumieniem feminizmu.
                                                    Równość - no ok, ale przecież ta pełna równość istnieje. Jeśli mówimy o tym co
                                                    poza prawem - czyli kultura, to wystarcza zdrowe ludzkie relacje by nikt
                                                    dyskryminowany nie był.
                                                    Wiec o co tu chodzi?

                                                    Mówią ze nie chodzi o walkę i chęć dominacji. Wiec o co?


                                                    Jestem taki ze lobię iść prosto do celu, poznać prawdziwe opinie ludzi, tylko
                                                    dlaczego oni nie chcą się z nimi podzielić? Ze względu na błędy ortograficzne?

                                                    Czy feminizm to jest jakaś tajemnica?
                                                    Pełne wykorzystanie potencjału kobiet w społeczeństwie - przyklaskuje temu, i
                                                    wielu innym sprawom tez.



                                                    > Zdajesz sobie sprawę, że Twój obraz siebie samego zgoła różni się od Twojego
                                                    > obrazu w oczach forumowiczów?;)


                                                    Ale na jakiej podstawie? Przecież nikt z nich mnie nie zna.
                                                    Wychodzę z założenia ze wszyscy mnie kochają i są tylko ci którzy mnie nie
                                                    poznali do końca.
                                                  • menk.a Re: Feministyczny model wychowawczy. cz1 26.07.10, 21:04
                                                    s.p.7 napisał:

                                                    > Poznałem w życiu wiele ideologi, doktryn, światopoglądów i sposobów na życie,
                                                    > jako człowiek który po prosty chce być świadomy czym go świat otacza i co sobą
                                                    > reprezentuje. Łotwo było tez odkryć co skąd się bierze i do czego służy aby na
                                                    > końcu powiedzieć "rozumiem".

                                                    Albo w to naprawdę wierzysz, albo jesteś megalomanem przekonanym o własnej
                                                    nieomylności. Wielkie mózgi zgłębiają tajemnice świata, a Ty już je znasz. I
                                                    doprawdy nie wiem czy Ci gratulować tego, czy po cichu współczuć.;)

                                                    > Zrównanie płci. OK to wszystko jest szlachetne i w pełni to popieram. Czy to
                                                    > oznacza ze już jestem feministą?


                                                    > Równość - no ok, ale przecież ta pełna równość istnieje. Jeśli mówimy o tym co
                                                    > poza prawem - czyli kultura, to wystarcza zdrowe ludzkie relacje by nikt
                                                    > dyskryminowany nie był.
                                                    > Wiec o co tu chodzi?
                                                    >
                                                    > Mówią ze nie chodzi o walkę i chęć dominacji. Wiec o co?
                                                    >

                                                    Więc istnieje ta równość czy nie istnieje? Przyklaskujesz jej czy nie? A może z
                                                    racji tego, że jej nie ma, nie przyklaskujesz? Zastanawiałeś się czemu niektórzy
                                                    syci twierdzą, że nikt nie jest głodny?


                                                    >
                                                    > Jestem taki ze lobię iść prosto do celu, poznać prawdziwe opinie ludzi, tylko
                                                    > dlaczego oni nie chcą się z nimi podzielić? Ze względu na błędy ortograficzne?

                                                    Twoje chaotyczne posty giną przygniecione Twoimi błędami. Forma sprawia, że
                                                    trudno się Ciebie czyta, a co za tym idzie też rozumie, o co Ci chodzi. I tym
                                                    samym nikomu się nie chce zagłębiać w wypowiedzi kogoś, kto ma w nosie, by inni
                                                    go zrozumieli.
                                                    Dodatkowo tematy z serii 'o co Wam feministkom chodzi?' były tu wertowane po
                                                    wielokroć, więc nikt tu nie podskakuje z entuzjazmem na widok kolejnego. Tym
                                                    bardziej brzmiącego prowokacyjnie. A wierz mi wilków w owczych skórach
                                                    szukających tu rzekomo informacji było tu pełno i wciąż napływają kolejne watahy.
                                                    Zawsze można skorzystać z forumowej wyszukiwarki i co nieco wyszukać. Ile
                                                    tematów tu przeczytałeś nim wypuściłeś wątek?;)


                                                    >
                                                    >
                                                    > > Zdajesz sobie sprawę, że Twój obraz siebie samego zgoła różni się od Twoj
                                                    > ego
                                                    > > obrazu w oczach forumowiczów?;)

                                                    >
                                                    > Ale na jakiej podstawie? Przecież nikt z nich mnie nie zna.
                                                    > Wychodzę z założenia ze wszyscy mnie kochają i są tylko ci którzy mnie nie
                                                    > poznali do końca.

                                                    ;);) Sp, Ty też nikogo na forum nie znasz, a jednak snujesz swoje analizy i
                                                    wywody. Ba, uznajesz je za prawdziwe, faktyczne i na nich opierasz swoje sądy.
                                                    Jak widzisz to miecz obosieczny.;)
                                                  • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. cz1 26.07.10, 22:48
                                                    > Albo w to naprawdę wierzysz, albo jesteś megalomanem przekonanym o własnej
                                                    > nieomylności. Wielkie mózgi zgłębiają tajemnice świata, a Ty już je znasz. I
                                                    > doprawdy nie wiem czy Ci gratulować tego, czy po cichu współczuć.;)


                                                    Jeśli chcesz możemy o którymś systemie podyskutować czy przeprowadzić jakieś
                                                    analizy jeśli trudno ci uwierzyć w jakieś fakty na mój temat bo ja tego nie
                                                    uważam za jakiś fenomen. To wszystko jest jednak dość odtwórcze.
                                                    Jakiś czas temu zacząłem projektowanie własnego sytemu społeczo-politycznego i
                                                    to jest fascynujące. Tworzyć coś co zmierza ku doskonałości. Do tego projektu
                                                    mam zamiar powrócić w przyszłości.

                                                    Zdaje mi się ze feminizm już rozumiem niemal w pełni.

                                                    Więc istnieje ta równość czy nie istnieje? Przyklaskujesz jej czy nie? A może z
                                                    racji tego, że jej nie ma, nie przyklaskujesz? Zastanawiałeś się czemu niektórzy
                                                    syci twierdzą, że nikt nie jest głodny?

                                                    Najpierw musielibyśmy zdefiniować czym owa równość jest w istocie. Aktualnie w
                                                    kwestii prawnej kobiety i mężczyźni maja rowny do niego dostęp i prawo nie
                                                    dyskryminuje w zasadzie nikogo.
                                                    Mężczyźni do niedawana musieli chodzić do wojska, emerytury przysługują im
                                                    później... nikt nie wnosi o to żadnych pretensji
                                                    Wiec śmiem twierdzić ze prawo mimo tego ze całościowo jest bardzo chore to jeśli
                                                    chodzi o równość w stopniu podstawowym je gwarantuje w znaczeniu: nie ma
                                                    istotnych różnic.
                                                    Równość jest istotnym elementem współżycia miedzyludzkiego i efektywności
                                                    działania całego społeczeństwa. Przyklaskuje temu, oraz popieram wszystko co
                                                    dąży do utrzymania u pogłębienia takiego stanu rzeczy.

                                                    Twoje chaotyczne posty giną przygniecione Twoimi błędami. Forma sprawia, że
                                                    trudno się Ciebie czyta, a co za tym idzie też rozumie, o co Ci chodzi. I tym
                                                    samym nikomu się nie chce zagłębiać w wypowiedzi kogoś, kto ma w nosie, by inni
                                                    go zrozumieli.

                                                    W takim razie po co tacy ludzie się wypowiadają w wątku?
                                                    Jeśli ja jestem w stanie się ponownie odczytać to i oni są w stanie jeśli nie są
                                                    to niech spadają - proste.
                                                    MAm dzięki temu wstępny przesiew ludzi którzy większą wagę przywiązują do formy
                                                    niż do treści a takich nei potrzebuje w żadnej merytorycznej dyskusji. I
                                                    zapewnię Cie ze wielu ludzi świetnie potrafiło odczytywać nie tylko zdania ale i
                                                    moje myśli, choć nie jest to proste bp wymaga pewnych umiejętności.
                                                    JA mogę założyć nowy watek, absolutnie klarowny pod względem formy języka
                                                    pisanego i sadze ze przynajmniej na tym forum nie mam co sie spodziewać skoku
                                                    poziomu merytoryki wypowiedzi. Co najwyżej wyjął bym z ich paluszków personalne
                                                    spekulacje około-ortograficzne.

                                                    > Dodatkowo tematy z serii 'o co Wam feministkom chodzi?' były tu wertowane po
                                                    > wielokroć, więc nikt tu nie podskakuje z entuzjazmem na widok kolejnego. Tym
                                                    > bardziej brzmiącego prowokacyjnie. A wierz mi wilków w owczych skórach
                                                    > szukających tu rzekomo informacji było tu pełno i wciąż napływają kolejne watah
                                                    > y.

                                                    Czy ktoś sugeruje ze jestem "jedna z takich osób"? Jeśli tak to raczej blednie.
                                                    Temat był i jest konkretny. Feministyczny model wychowawczy dzieci. W temacie
                                                    znalazł się bodajże chyba 1 post na temat, jeden, który odniósł się do tematu w
                                                    sposób tematyczny. NA resztę nawet nie chce mi się znajdywać i tworzyć nazwy
                                                    czym to było i jakie ktoś miał motywy to robić.
                                                    To trochę mało, pisząc na tym forum kilka miesięcy temu odzew był podobny,
                                                    próbowano kogoś przekonać ze ja mam jakieś stereotypy myślowe itp, większość
                                                    odpowiedzi nie dotyczyła tematu a odnosiła się personalnie do mnie. Trochę mnie
                                                    zdziwiło to ze w zasadzie przypominało to niemal nagonkę na osobę która
                                                    zwyczajnie chce sie dowiedzieć od zdeklarowanych feministów co oni sami uważają
                                                    za feminizm. W tym wszystkim okazałem się lustrem który pokazał ich prawdziwe
                                                    oblicze, po czym "rada forum" zarządziła nie dyskutowanie z "tym trolliszem".
                                                    Czy tacy ludzie byli/są w posiadaniu woli nastawionej na informacje czy na
                                                    dezinformacje?

                                                    > Zawsze można skorzystać z forumowej wyszukiwarki i co nieco wyszukać. Ile
                                                    > tematów tu przeczytałeś nim wypuściłeś wątek?;)

                                                    Przejrzałem kilak wątków i wszystkie mają podobną strukturę w moim odczuciu
                                                    biadolenia, oraz wyszukiwania takich fragmentów rzeczywistości które by w to
                                                    biadolenie podtrzymywało.

                                                    > ;);) Sp, Ty też nikogo na forum nie znasz, a jednak snujesz swoje analizy i
                                                    > wywody. Ba, uznajesz je za prawdziwe, faktyczne i na nich opierasz swoje sądy.
                                                    > Jak widzisz to miecz obosieczny.;)

                                                    Dobrze ja nikogo nie znam, ale tez nikogo nie oceniam, nie spekuluje. Odnoszę
                                                    się do tego co ktoś mi napisał.

                                                    Mogę powiedzieć co o czymś sadze, powiedzieć jak mi się coś wydaje, jak coś
                                                    widzę, to jest zwyczajnie kwestia przedstawienia swoich analiz, i próba ich
                                                    weryfikacji. NA tą weryfikacje jestem gotowy, a aby łatwiej był oto robić to
                                                    przedstawiam swój aktualny punkt widzenia na dana sprawę nie zakładając ze to
                                                    słuszne czy dobre, właśnie ucieszył bym się gdyby ktoś wykazał mi ze się mylę
                                                    czy pokazał ze można na coś spojrzeć z innej perspektywy, moja świadomość dzięki
                                                    temu by wzrosła. I o to mi w tym chodziło o wzrost swojej świadomości i
                                                    wyrugowanie z niej wszystkich nieumyślnych niedopowiedzeń i przekłamań.
                                                    To co mnie spotkało to niemal zarzut ze ja w ogolę będąc i istniejąc jestem
                                                    chodzącym uprzedzonym stereotypem z mózgiem jak komoda który ma tylko kilka
                                                    sztywnych szuflad w środku. Z napisami: kobieta i jej rola, mężczyzna i jego
                                                    rola, feminizm czym jest. To byo niemal projekcje wypuszczone na mnie. Tak jak
                                                    by świat był już podzielony na "my" -światli feminiści i oni - banda oszołomów
                                                    wypełnionymi stereotypami w ich ciasnych świadomościowo głowach.
                                                    Pytanie po co i dlaczego? czy to jakaś standardowa procedura?
                                                    JA tylko chciałem się dowiedzieć to o czym mówi tytuł wątku. A to co napotkałem
                                                    to reakcje w stylu: o przyszedł nowy katol, zakompleksiony, jakiś chory maczo,
                                                    obłudnik ideologiczny, atakować nas uciemiężone feministki, bo po co by tu
                                                    przyszedł i watki zakładał aby się czegoś o feminizmie dowiedzieć? Wolne żarty
                                                    to wróg sytemu robal którego należy zgnieść zanim rozprzestrzeni się jak
                                                    szarańcza. Może się mylę ale takie mam wrażenie.

                                                    Nie lepiej było by odpowiedzieć konkretnie?
                                                    Dzień dobry szanowny s.p.7, milo ze zawitałeś na nasze forum, z przyjemnością
                                                    odpowiemy na nurtujące Cie kwestie bo na feminizmie się znamy. Przeczytaliśmy
                                                    nie jedna książkę i nie jeden artykuł dotyczący tematu dlatego możemy skróca
                                                    Twoja drogę zdobywania informacji i na miejscu podac podstawy.
                                                    A wiec:
                                                    -feminim to to i to
                                                    -wziałsie z tad i tamtad
                                                    -wyznaje go z nastepujacyh pwoodow
                                                    -jestem szczesliwa feministkągdyz

                                                    Czy do tematu
                                                    -feminizm ogólnie propaguje następujący model wychowania dzieci:
                                                    -Wg mnie wychowanie dzieci powinno wyglądać następująco:
                                                    -Sama jednak z rożnych względów wychowuje jednak dzieci tak:

                                                    Jakiegokolwiek była by to odpowiedz przyjął bym ja do wiadomości.
                                                    Nawet jeśli była by radykalna i mówiła by: miałam 6 dzieci, 5 znich skończyło na
                                                    skrobance bo mój brzuch moja własność - usunęłam rozwijającego się pasożyta. Ten
                                                    który się został to taki mały tyran... ale wychowuje go nurcie nowoczesny m i
                                                    bardzo go kocham...
                                                    Czy cokolwiek (proszę o wybaczenie jeśli przykład zbyt radykalny nie miał na
                                                    celu nikogo obrazić czy czego insynuować)
                                                    Jeśli jednak ktoś ma taka wizje rzeczywistości czy jakąkolwiek inna to wstydzi
                                                    się o niej powiedzieć?
                                                    Czy feminizm nie dąży do takiej sytuacji w której mówiąc ze przeprowadziło się
                                                    aborcje można być z siebie dumnym? I na tym polega ta równość?
                                                    Przecież ona istnieje, można iść i chwalić się wszytkom co się w życiu dokonało
                                                    bez skrepowania. Jest wolność.
                                                    Oczywiste nie namawiam do ekshibicjonizmu ale koncepcja myślowa wydaje mi się
                                                    słuszna - może się mylę.

                                                    Jeśli ktoś się wstydzi to dlaczego by nie podejść otwarcie tak jak ja to robię?
                                                    Czesc s.p.7 jestem feministka i nie powiem ci o tym i o tamtym bo boj
                                                  • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. cz2 26.07.10, 23:00
                                                    Jeśli ktoś się wstydzi to dlaczego by nie podejść otwarcie tak jak ja to robię?
                                                    Cześć s.p.7 jestem feministka i nie powiem ci o tym i o tamtym bo boję sie ze
                                                    tego nie zaakceptujesz jako coś dobrego. Dlatego na początek z zasady zarzucę ci
                                                    posiadanie stereotypów myślowych bo wg mnie przeprowadzenie aborcji nei jest
                                                    niczym złym.
                                                    I ja to szanuje, nie atakuje kogoś za to nie umoralniam.
                                                    Staram się zrozumieć.

                                                    Natomiast we mnie mam wrzenie ze chcą widząc kogoś kto po 1 - nie zaakceptuje
                                                    feminizmu po 2 ten feminizm chce zwalczać.
                                                    No w sumie mój błąd - mogłem to przewidzieć i dać jakieś szerokie sprostanie
                                                    jakie sa moje motywacje jak na to patrze bo mam świadomość ze ludzie już
                                                    stereotypowo patrzą na "nowego" od "nich".

                                                    Ale rozumiem, to tylko zwykle forum internetowe, rozumiem tez tych ludzi, mimo
                                                    ze nie uzyskawszy bezpośrednio odpowiedzi (oprócz jednej) zdaje się ze lepiej
                                                    pojmuję to całościowo.

                                                    Życzę feministkom powiedzenia i sukcesów cokolwiek nie zamierzają.
                                                    Jakkolwiek ich ideologia ni wygląda i z tego co się orientuje to można z czystym
                                                    sumieniom przynajmniej biorą pod uwagę deklaratywne założenia odnośnie równości
                                                    i inny pozytywnych aspektów wspierać szczerym sercem. Przynajmniej całość
                                                    ogarniam i rozumiem jak mi sie zdaje, choć mogę się mylić, a tego nie będę tu
                                                    prezentował bo sadze ze to forum nie na takie dyskusje jednak.
                                                  • menk.a Re: Feministyczny model wychowawczy. cz2 26.07.10, 23:40
                                                    Feministka to od razu baba po iluś skrobankach?
                                                    Jak niektórych boli ta aborcja.

                                                    Tak z czystej życzliwości... co to jest i skąd pochodzi? Wygugluj sobie. Pełno
                                                    masz bryków na temat feminizmu i współczesnych feministek. Kilka sekund i masz
                                                    niezłe ściągi streszczenia na ten temat. Wtedy może dotrze do Ciebie, że
                                                    feminizm ma wiele twarzy i odcieni, bo jest żyjącym, rozwijającym i zmieniającym
                                                    się ruchem. I próżno Ci szukać jednej odpowiedzi.
                                                    A co do wychowania to nie wiem jakiej oczekujesz odpowiedzi. Póki co nie mam
                                                    dzieci, ale jako feministka np. córkom zakażę golić wąsy, a synowie od małego
                                                    będą stać przy garach. To tak z zemsty za pokolenia kobiet wtłoczonych w role
                                                    kur domowych wbrew ich wolom. :P
                                                    A poważniej skoro feminizm oględnie rzecz ujmując próbuje obalić pogląd jakoby
                                                    baba nadawała się tylko do tego, by służyć mężczyźnie, rodzić i wychowywać
                                                    dzieci i dbać, by nie zgasł ogień w palenisku, bo tylko w tym może znaleźć
                                                    spełnienie, bo tak ją bóg czy natura skonstruowała i wszystko inne jest wbrew
                                                    jej predyspozycjom, to chyba wychowując dzieci feminiści właśnie to przekazują
                                                    swoim dzieciom, że mają wybór swojej drogi życiowej. Wybór podyktowany swoim
                                                    szczęściem, a nie tym w czym upatrują ich nie tyle szczęście co przeznaczenie
                                                    inni. I nie chodzi o to, że kobieta nie może chcieć zajmować się dziećmi,
                                                    mężczyzną i domem. Chodzi o to, że ona powinna mieć wybór czy tego chce, czy to
                                                    da jej spełnienie, a nie o wepchnięcie jej wyłącznie w ramy oczekiwań innych.
                                                    Rozumiesz? I chyba tylko tyle najprościej mówiąc.;)
                                                    ;)

                                                    Pssyt dziękuję, że piszesz starannie. Od razu lepiej się czyta.;)
                                                  • s.p.7 cz1 27.07.10, 16:32
                                                    > Feministka to od razu baba po iluś skrobankach?
                                                    > Jak niektórych boli ta aborcja


                                                    Myślę ze fajnej by się żyło jeśli bym miał łopatę zamiast głowy. Moje wypowiedzi
                                                    to i tak zdaje sie ze w 80% łopatologizowanie wszystkiego co chciałem powiedzieć.
                                                    Zaczynam więc znowu:
                                                    To ze wtrąciłem wzmiankę o aborcji nie oznacza ze uważam iż feministka to baba
                                                    po skrobankach. Jak ktokolwiek w ogóle moze imputować mi tak prostacki sposób
                                                    myślenia, jeśli się to powtórzy nie będzie mi się chciało już odpisywać.
                                                    Zarzucasz mi ze mnie "aborcja boli"? Chcesz to porozmawiamy sobie o aborcjach po
                                                    co masz sobie urojenia w głowie rodzic o mnie czy o tym co myślę? Nie lobię jak
                                                    ktoś żyje domysłami na mój temat, więc jeśli się to powtórzy to tez odechce się
                                                    mi juz jakiejkolwiek komunikacji.

                                                    Wygugluj sobie
                                                    Dziękuje za rade nigdy bym na nia nie wpadł, dobrze ze są fora, oraz życzliwi
                                                    ludzie w na nich mogą mnie obdarowac swoja modrością i zaproponować ożycie
                                                    przeglądarki google. Ponieważ z internetu korzystam drugi dzien, niosą mi
                                                    pomocna dłoń, dziękuje jeszcze raz, nigdy bym na to nie wpadł, jesteś taka
                                                    życzliwa, to uratowało mi życie.

                                                    Wtedy może dotrze do Ciebie, że
                                                    > feminizm ma wiele twarzy i odcieni,

                                                    Łopata, łopata, jeśli przeczytałaś uważnie pierwszy post w wątku zauważysz tam
                                                    ze wyraźnie pisze ze wiem o tym iż feminizm ma wiele odcieni, ze zdaje się ze
                                                    każda feministka ma jej osobistą wersje inna od pozostałych. Może umknęło to
                                                    Twojej uwadze ale to nie musi do mnie docierać, ponieważ po pierwsze nie
                                                    wzbraniam się przed tą oczywistością po drugie am doszedłem do niej znacznie
                                                    wcześniej.
                                                    Co ja mam teraz pomyśleć o Tobie kobieto?

                                                    I próżno Ci szukać jednej odpowiedzi
                                                    dlatego prosiłem o:
                                                    1-Podanie jak widzi to feminizm ogólny i ogólne jego doktryny.
                                                    2-Podanie tego jak wyglądało by to z punktu osobistego, widzenia własnej wersji
                                                    feminizmu.
                                                    3-Podanie tego jak wyglądało by to lub wygląda w praktyce.

                                                    [i]córkom zakażę golić wąsy, a synowie od małego
                                                    > będą stać przy garach. To tak z zemsty za pokolenia kobiet wtłoczonych w role
                                                    > kur domowych wbrew ich wolom. :P
                                                    > A poważniej skoro feminizm oględnie rzecz ujmując próbuje obalić pogląd jakoby
                                                    > baba nadawała się tylko do tego, by służyć mężczyźnie, rodzić i wychowywać
                                                    > dzieci i dbać, by nie zgasł ogień w palenisku, bo tylko w tym może znaleźć
                                                    > spełnienie, bo tak ją bóg czy natura skonstruowała i wszystko inne jest wbrew
                                                    > jej predyspozycjom, to chyba wychowując dzieci feminiści właśnie to przekazują
                                                    > swoim dzieciom, że mają wybór swojej drogi życiowej."

                                                    Sądzę ze kultura niepotrzebnie naprowadza ludzką naturę w niektórych miejscach,
                                                    jeśli pewien rodzaj natury był ścisłe korygowany przez kilka set leci doprowadza
                                                    to do sytuacji w której geny ludzi, który wymarli by śmiercią naturalną dalej
                                                    powielały się.
                                                    Normalnie jeśli kobieta wpadła by na pomysł że nie chce zakradać rodziny po
                                                    prostu nie pomnożyła by się, dzięki temu dziś świat pozbawiony by był kobiet
                                                    które miały inne wizje rozwoju. Przez to w obecnej populacji jest masa kobiet
                                                    których matki i pra babki rozmnożyły się tylko dlatego ze presja społeczna je do
                                                    tego zmusiła lub co gorsza popęd płciowy. Nie maja one naturalnej potrzeby
                                                    zakładania i tworzenia rodziny, a wiec jak sądzę XXI wiek jest czasem w którym w
                                                    końcu dojdzie do wstępnej naturalnej selekcji genowej które przyszły wraz z
                                                    rozwojem społeczno gospodarczym oraz zmianami kulturowymi.
                                                    Cieszmy się z tego.
                                                    Kobieta nie musi dawać światu dzieci, ale wg mnie każdy człowiek powinien być (a
                                                    dzisiaj nei jest) zobligowany do dania czegoś społeczeństwu, aktualnie są to np
                                                    podatki które służą po to by futrować urzędasów i spasłych emerytów.
                                                    Powinno być to jednak coś więcej, jedną z tych rzeczy to coś dane na nie
                                                    utrzymanie umierających ludzi na których fortuny się wydaje by przedłożyć ich
                                                    życie z wielu lat 85 do lat 87, ale na utrzymanie żywotności gatunku, rasy.
                                                    Tymi rzeczami zazwyczaj są dobrze wychowane dzieci (przynajmniej 2-3) przez
                                                    matkę i utrzymane przez ojca, który jednoczesne broni ojczyzny i zapewnia
                                                    bezpieczeństwo przez likwidacje wroga. Jeśli ktoś nie decyduje się na dzieci
                                                    może dać np swoja myśl techniczną rozwijająca gospodarkę, wynalazki lub rozwój
                                                    społeczny którymi np zajmowali się księża. Generalnie kobieta ma bardzo dobra i
                                                    trudna funkcję wychowania przyszłych pokoleń, rodzenie dzieci.

                                                    Dziś może się rozwijać na dowolny sposób, Zastanawiam sie tylko jak przeciętna
                                                    kobieta jest w stanie oddać ten "Dług nowego życia" który wg mnie każdy człowiek
                                                    winny jest spolszczeniu oddać jeszcze z nawiązką. Mężczyzna jest
                                                    przedsiębiorczy, moze tworzyć PKB, myśli abstrakcyjnie, może budować i
                                                    konstruować, tworzyć coś nowego, rozwijać. Jednoczenie może być filozofem,
                                                    rozwijać świat humanistycznie itp itd.
                                                    Kobieta ma równie istotna lub nawet ważniejszą funkcję - czyli stworzenie
                                                    rodziny (wg pewnej mojej koncepcji myślowej) i rodzenie dzieci oraz ich
                                                    wychowanie. To bardzo dużo i powinno być docenione.
                                                    Bo szczerze to oprócz tego tylko bardzo wybitne kobiety mogą coś jeszcze robić
                                                    więcej ale i tak jesli się jest wybitna kobietą to powinno sie jednak swoje geny
                                                    pomnażać wg mnie bo to społecznie było by najistotniejsze.

                                                    Dziś w pewnych wersjach światopoglądowych pojawiają się stwierdzenia ze kobieta
                                                    (i w ogóle ludzie) nie musi dać zupełnie nic, żyć sama dla siebie i swoich
                                                    płochych wrażeń. No oczywiście ma do tego prawo, może robić to co chce i co mi
                                                    do tego? Jednak wg meni to egzystencja bezsensowna.
                                                    Jesli feminizm twierdzi ze kobieta może robić cos innego sensownego niż
                                                    wspieranie mężczyzny i rodzenie dzieci to co to jest takiego? Bardzo meni to
                                                    interesuje, czy to nei jest po prostu takie sobie życie dla siebie w hedonizmie
                                                    i egoizmie?

                                                    Jeśli kobieta ma predyspozycje do innych rzeczy - i to może przysłużyć się
                                                    społeczeństwo - to ja taki feminizm całym sobą popieram, żadna predyspozycja
                                                    talent i możliwości nie powinny się marnować nigdy u nikogo.
                                                    Problem tylko w tym by każdy otrzymywał proporcjonalnie do tego co daje, bo
                                                    ewidentnie kobiety rodzące dzieci są niedowartościowane społecznie i ekonomicznie.

                                                    Tu pojawia się problem dla ideologi feminizmu ponieważ jaka może być inna
                                                    sensowna alternatywa dla tradycyjnego modelu rozwoju i realizacji kobiety?
                                                    Suma summarum w ogóle co ma zrobić kobieta która z jakiś względów po prostu nie
                                                    spodoba się żadnemu mężczyźnie?
                                                    Jak widać feminizm to podatny grunt ideologiczny pod takie osoby z tego co
                                                    obserwuje.
                                                    Cokolwiek będzie robiła będzie uznana za nieudacznice albo popapraną. I chyba
                                                    jak się zdaje to jest główny problem feministek na chwilę obecną. No ale jaka to
                                                    jest alternatywa? Po prostu Zyj i pozwól żyć innym wg własnych upodobań. W dobie
                                                    legalizacji związków homoseksualnych, marihuany, i rożnych trendów kulturowych i
                                                    społecznych kobieta jednak naprawdę może robić co chce i jak chce. Nikt nie
                                                    będzie miał o to do niej pretensji, jednocześnie każdy mądry pracodawca doceni
                                                    dobrych pracowników tym bardziej jeśli miała by być nią kobieta bo wolny rynek
                                                    gwarantuje niemarnowanie potencjału.

                                                    U nas w rodzinie np nie ma czegoś takiego jak kto ma rolę wiodąca czy dominująca
                                                    - decyzje podejmowane sa wspólnie, mam w rodzinie sportowców, biznesmenów,
                                                    artystów. Kobieta zawsze stoi na pierwszym miejscu, zawsze ma wszelkie
                                                    możliwości do rozwoju i realizacji jakie tylko chce mimo ze skupia się głownie
                                                    na wspieraniu rodziny. Co do garów - to gotują wszyscy, ojciec jes kucharzem z
                                                    zamiłowania bardzo dobrym ma własne specjały, i robi to znacznie lepiej od
                                                    typowej kobiety. To eni jest na zasadzie: ojej to kobiece zajęcie więc się go
                                                    nie tykam, właśnie gotowanie to bardzo męskie zajęcie bo jest sztuką, a na
                                                    sztuce tylko prawdziwi mężczyźni się znają :) jednocześnie maja lepiej
                                                    rozwinięty zmysł smaku i zapachu.
                                                    Wiec nie rozumiem tej obsesji "garowej". Zresztą dziś są zmywarki i inne
                                                    ułatwiacze życia.

                                                  • s.p.7 Re: cz2 27.07.10, 16:57
                                                    Ale rozumiem tą obawę, to trochę właśnie jak w sporcie: W piłce nożnej każdy
                                                    chce strzelać gole, bo dają najwięcej frajdy i prestiż strzelca na rolę obrońcy
                                                    nikt się nie kwapi wśród młodych chłopców. Jednak bez dobrych obrońców drużyna
                                                    przegrywa.

                                                    Podobnie jest w innych grach zespołowych, mało kto chce być "supporterem",
                                                    Jednak tylko pełna współpraca na wszystkich pozycjach gwarantuje pełen sukces, i
                                                    każda rola przybliżająca drożynę do wygranej jest potrzebna.
                                                    Kwestia tylko doceniania w czyich rękach leży sukces - otóż we wszystkich
                                                    członkach zespołu i o tym trzeba pamiętać. I to wystarcza.

                                                    Teraz jaki problem mają feministki? Chcą stać na piedestale bo społecznie
                                                    klasyfikowane są jako rynsztok? Dlatego wylewają swoje frustracje na mężczyzn i
                                                    społeczne stereotypy? Każdy dobry męzczyzna wyleczył by kobietę ze wszystkich
                                                    takich frustracji od pozycji społecznej do zadowolenia z życia i spełniania się
                                                    w nim.
                                                    Jeśli ktoś tego nie chce i wybiera swoją feministyczna lub inną drogę inną od
                                                    tradycyjnej to proszę bardzo tylko dlaczego mieć o ten wybór do wszystkich
                                                    pretensje, niech myślą co chcą po co ich na siłę wykrzywiać ludzie i tak z
                                                    czasem docenia to co dobre więc o co ten strach?
                                                    Feministko, NIE chcesz wspierać mężczyzny, rodzic mu dzieci, mamy wolność więc
                                                    róbta co chceta, droga wolna.
                                                    Ale nie oczekuje cie ze za to ludzie bas będą nosić na rekach bo to nie jest
                                                    żadna sztuka. Będa was cenili bardzie j za to co prezentujecie indywidualnie.
                                                    Ale jak można być obrażonym na cały świat?

                                                    Wybór podyktowany swoim
                                                    szczęściem, a nie tym w czym upatrują ich nie tyle szczęście co przeznaczenie
                                                    inni. I nie chodzi o to, że kobieta nie może chcieć zajmować się dziećmi,
                                                    mężczyzną i domem. Chodzi o to, że ona powinna mieć wybór czy tego chce, czy to
                                                    da jej spełnienie, a nie o wepchnięcie jej wyłącznie w ramy oczekiwań innych.
                                                    Rozumiesz? I chyba tylko tyle najprościej mówiąc.;)


                                                    Ten wybór jest, każdy może go podjąć jak chce.
                                                    Te ramy oczekiwań są od zawsze w historii obecne indywidualiści i jednostki
                                                    silne, niezależne światopoglądowo po prostu robiły to na co maja ochotę nie
                                                    patrząc się na społeczne "normy", dzięki temu mieliśmy sporo wynalazców, filozofów.

                                                    Pssyt dziękuję, że piszesz starannie. Od razu lepiej się czyta.;)
                                                    Proszę ,masz to za ten internetowy uśmieszek ;)
                                                  • menk.a Re: cz2 27.07.10, 19:37
                                                    A jak się obrazisz już to co zrobisz?:> A o mnie sobie myśl co chcesz. Ja nie
                                                    mam na to wpływu ani moje życie od tego nie zależy.

                                                    Sp, Ty czytałeś cokolwiek na temat feminizmu? Jak na moje niewprawne oko nic. I
                                                    naprawdę nie oczekuj, że komuś będzie się chciało klepać Ci w klawiaturę co to
                                                    jest feminizm,jakie były i są jego założenia, o co chodzi dzisiaj feministkom.
                                                    Dlaczego? Napisałam wcześniej. Piszę zupełnie bez złośliwości.

                                                    Wpychasz płcie w ramy. Przeznaczeniem kobiety jest rodzić i wychowywać, by
                                                    spłacać dług wobec społeczeństwa. Przeznaczeniem faceta jest zdobywać, dzielić i
                                                    rządzić, by spłacać ów dług. A jeśli kobieta nie chce? A jeśli facet też ma inną
                                                    wizję siebie? To co?
                                                    Żyj i pozwól żyć innym.

                                                    No zastanów się: co może robić kobieta poza wspieraniem swojego mężczyzny i
                                                    wychowywaniem jego dzieci, by być spełniona? No? Jakieś pomysły?

                                                    Feministki to społeczny rynsztok? Z rynsztoka chcą na piedestał?
                                                    W (_._)ach się nam poprzewracało z powodu braku chłopa?? Chłop to lekarstwo na
                                                    bolączki feministek?

                                                    I Ty się dziwisz, że nie chcą z Tobą gadać? Nadal się dziwisz? Jesteś ignorantem
                                                    i impertynentem.;)

                                                    Sp, chyba z Twojego powodu znów przestanę się golić. ;)
                                                  • s.p.7 Re: cz2 27.07.10, 20:50
                                                    > A jak się obrazisz już to co zrobisz?:>
                                                    :) lol ja się nie obrażam nigdy, początek pisałem jak byłem lekko poirytowany
                                                    ale nie ma szans na to ze się obrazę kiedykolwiek o cokolwiek bo to nie jest w
                                                    moim stylu, po prostu szanuje swój czas i tylko tyle, nie bierz tego zbyt do siebie.

                                                    Jak na moje niewprawne oko nic
                                                    Ha? a te parę linijek wiki to nic? :) Myślałaś ze nieprzygotowany jestem? :)

                                                    A jeśli kobieta nie chce? A jeśli facet też ma inn
                                                    > ą
                                                    > wizję siebie? To co?
                                                    > Żyj i pozwól żyć innym.

                                                    Jasne, przecież tu Cie popieram, ja nie każę komos robić czegoś czy tamczegoś,
                                                    każdy robi to co uważa za słuszne i w czym czuje się najlepiej. Większość
                                                    ideologi społecznych a do takich chyba możemy zaliczyć feminizm ma jakąs swoja
                                                    wizje słuszności i koncepcje rozwoju. Jeśli feminizm kontestuje w ogolę
                                                    zasadność tradycyjnego sposobu rozwoju kobiety i realizacji określając go jako
                                                    wrogi, to jaka jest alternatywa? I co jest kierunkiem przyjęcia tej alternatywy
                                                    dobro społeczne jednostki? w jakim kontekście? JA nie słyszałem o czymś takim.
                                                    Jeśli ktoś mówił by ze jeżdżenie samochodami jest złe mimo ze 80% ludzi używa
                                                    tego środku komunikacji to jaka tworzą alternatywę? Musi przygotować plan i
                                                    strukturę pod coś innego. Feminizm przychodzi i mówi ze jeżdżenie samochodem
                                                    jest złe bo my nei mamy prawa jazdy i to nas dyskryminuje dlatego nikt nei
                                                    powinien jezdzic bo to niebezpieczne i nieekologiczne, wyzwalamy uciemiężony lud
                                                    od złych samochodów, No ale w co wpakujemy te kilka milionów ludzi? w pociągi?
                                                    na rowery? to musi byc przemyślane i zaplanowane.
                                                    Nie widzę tego w feminizmie może dlatego ze mało go znam. No ale jeśli ktoś wie
                                                    niech napisze będę wdzięczny.

                                                    > No zastanów się: co może robić kobieta poza wspieraniem swojego mężczyzny i
                                                    > wychowywaniem jego dzieci, by być spełniona? No? Jakieś pomysły?

                                                    No nie wiem może pracować. Wgrać to w system społeczny i będzie git. I to jest
                                                    dobre rozwiązanie, nie każdy bowiem nawet jeśli biologicznie przystosowany
                                                    nadaje się do rodzenia dzieci czy tworzenia rodziny
                                                    , jakieś solidne
                                                    alternatywy muszą wiec być.

                                                    > Feministki to społeczny rynsztok? Z rynsztoka chcą na piedestał?
                                                    > W (_._)ach się nam poprzewracało z powodu braku chłopa?? Chłop to lekarstwo na
                                                    > bolączki feministek?


                                                    Oj, oj, tego słowa nie użyłem w takim kontekście, miałem na myśli to żę
                                                    feministki boli to (jak mi sie wydaje) iż większość społeczeństwa nie ratyfikuje
                                                    kobiet nie realizujących sie w roli zony i matki.
                                                    To coś innego niż nazywać feministki społecznym rynsztokiem bo na takie
                                                    określenie nigdy bym sobie nie pozwolił bo tak nie myślę, bylo to określenie
                                                    które niejako odzwierciedla społeczne odbicie poglądu na feministki i wynikający
                                                    z tego obawa feministek i ich zwalczanie właśnie stereotypów myślowych
                                                    prowadzących do nie czołowych pozycji społecznych w czym jak sadze zgodzą sie
                                                    feministki.
                                                    A to zupełnie coś innego niż zostało tu przez Ciebie może nieuważnie napisane

                                                    TO co napisałaś to właśnie stereotypowe myślenie o ludziach którzy nie są
                                                    feministami
                                                    . Czyli jak nie jest na "hura tak" to musi być oszołomem. Ale tak
                                                    nie jest. n ei twierdze ze komuś sie poprzewracało z braku chłopa nie sadze ze
                                                    to nizina społeczna bo to nei jest moje zdanie. ja staram się zrozumieć, to
                                                    wszystko ale nie dochodzę do takich prostackich konkluzji.
                                                    Bardziej an to patrze jako właśnie jako na poszukiwanie alternatywnego
                                                    sposobu na pozytywny rozwój i realizację kobiety.

                                                    I to jest ciekawe i twórcze.

                                                    > I Ty się dziwisz, że nie chcą z Tobą gadać? Nadal się dziwisz? Jesteś ignorante
                                                    > m
                                                    > i impertynentem.;)

                                                    :) Czy ja się im dziwię? Wiesz ja staram się ich zrozumieć, jestem z kategorii
                                                    nielicznych ludzi których nic nie jest w stanie zdziwić.
                                                    Ale nie możemy mówić ze oni nie chcą gadać sensownie dlatego ze ja mam w głowie
                                                    jakieś stereotypy bo to projekcja. To co ja twierdziłem ze pewne drogi
                                                    realizacji sa bardzo dobre, ale nie uważam ze powinny obowiązywać kogokolwiek
                                                    bo każdy jest człowiekiem wolnym
                                                    , zastanawia mnie tylko co bylo by
                                                    jednocześnie tak budujące społecznie i symbiotyczne z nim jak tradycyjna droga
                                                    rozwoju. To ze zadaje pytanie jaka jest alternatywa nie oznacza ze mam w głowie
                                                    stereotyp ze kazdy powinien tą drogą kroczyć, jest wiele sytuacji w których nie
                                                    powinien wg bo to nieskazane. No ale po co w ogolę w takim razie zwalczać
                                                    tradycyjne sposoby rozwoju? nie lepiej propagować nowe?


                                                    impertynentem
                                                    Łał menk.a gdzie znalazłaś to słowo? :)

                                                    A co ja tu jestem? o głaskania przytulania i całowania ludzi których nikt może
                                                    nie kochał?
                                                    Tak, dlatego robię to systemowo zastanawiając się np jakie "modele wychowawcze"
                                                    są dobre i gwarantują dobry rozwój w taki sposób by nikt nie musiał stawać się
                                                    frustratem.
                                                    Jeśli kto uważa meni za ignoranta nie musi ze mną rozmawiać nie będę miał o to
                                                    do niego pretensji nie zależy mi na tym.
                                                    Jak ktoś chciałby powiedzieć coś sensownego już dawno by to zrobił bez patrzenia
                                                    na to ile o feminizmie wcześniej przeczytałem. Nawet w 3 linijkach ale na temat.
                                                    Sam odpisywałem wielu ludziom w złożonych sprawach i nie puszczałem durnych,
                                                    obraźliwych, chamskich "fochów" z tego powodu czy ktoś wcześniej coś przeczytał
                                                    czy nie, tylko patrzałem na to w jaki sposób mogę mu pomóc. Tu ludzie mam
                                                    wrażenie nie są do czegoś takiego zdolni, no ale rozumiem, nie wymagam od nich
                                                    nic poza to do czego są zdolni to tylko o nich świadczy a nie o mnie.

                                                    Sp, chyba z Twojego powodu znów przestanę się golić. ;)

                                                    A gdzie? ;) Nos, uszy i stopy możesz nadal depilować ;)
                                                    A wąsik taki lekki fajnie wygląda bo wiadomo ze kobieta ma więcej testosteronu
                                                    :) i jest cholernie naturalna.
                                                  • menk.a Re: cz2 27.07.10, 22:21
                                                    Że Ty się łapiesz w tym, co piszesz to chylę czoła. Serio.

                                                    Krótko i węzłowato. Feminizm usiłuje przekazać, że płeć nie predestynuje kobiety
                                                    wyłącznie do roli matki, żony czy kochanki. I nie walczy też z kobietami, które
                                                    chcą się spełniać w tych rolach. Daje wybór. Tak kobietom jak mężczyznom. Nie
                                                    godzi się tylko na wpychanie ich w sztywne, schematyczne ramy. Nie walczy z
                                                    matkami i żonami, nie pcha do aborcji a chce wyboru, nie nienawidzi mężczyzn,
                                                    wręcz przeciwnie. Wrogów nie szuka. Sami się znajdują.:P A gdzie? Właśnie w
                                                    oczekiwaniu, że kobieta jest tylko macicą gorszą od mężczyzny z racji nie tych
                                                    chromosomów. Walczy z opresyjnym traktowaniem kobiet.
                                                    To tyle.;)
                                                  • takisobienik Re: Feministyczny model wychowawczy. cz1 27.07.10, 08:26
                                                    > Mężczyźni do niedawana musieli chodzić do wojska, emerytury przysługują im
                                                    później... nikt nie wnosi o to żadnych pretensji

                                                    To, co piszesz, dowodzi po raz kolejny, jakim jesteś ignorantem.
                • grzeczna_dziewczynka15 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 00:46
                  PIsałeś coś o wychowaniu, a tu raptem o parytetach. Strumień świadomości jako
                  technika literacka modny był w modernizmie czyli jakieś 80 lat temu.
                  • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 09:25
                    grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                    > PIsałeś coś o wychowaniu, a tu raptem o parytetach. Strumień świadomości jako
                    > technika literacka modny był w modernizmie czyli jakieś 80 lat temu.

                    Zastanawiasz sie dlaczego temat został poszerzony
                    to ci odpowiem dlaczego to zrobilem
                    dlaczego mial bym to ukrywac i tym samym dac ci asumpt do tworzenia i wpychania
                    jakis hipotez ksiezycowych gdzie się da

                    A wiec jak zauwazylas watek o motedach wychowawczych feminizmu nie rozwinął sie
                    bo nikt nei dal zadncyh merytorycznych, przydatnych mi infromacji.
                    Jako ze watek uznałem za niewyczerpany tematyczne na koniec rzuciłem cos
                    bardziej ogolnego, liczac takze czesciowo na byc mzoe rozszerzenie dyskusji -
                    skoro tu juz jestem - na cos na czym ktokolwiek sie tu zna i w czym cokolwiek
                    moglby cos powiedziec

                    kilka miechow temu załozylem tu gdzies wątek o feminizmie w którym starałem sie
                    zrozumiec i poznac femiznim od srodka.
                    NIestety mimo sporej ilosci postów - podobnie jak tutaj - niewiele sie
                    dowiedziałem wtedy
                    jakies mizygooctwo infromacyjne jest chyba charakterystyczne
                    no i zastanawiam sie co jest takiego trudnego w po prostu opowiedzeniem o swoich
                    przekonnianiach, z czym to siwe wiaze dlaczego tak jest?

                    To jest neijako dokonczenie wątku który został kiedys niedokonczony bo mimo
                    kilkunastu feministów kórzy sie w nim wypowiadali moze jedna osoba miala odwagę
                    otwarcie porozmawiac o feminizmie ale i tak odrzegana starymi "forumkami"
                    musiala ostatecznie uznac mnie za "trolisza" pponiewaz dyskusja nie przebiegała
                    po ich mysli

                    Wiec jesli masz czas na to to ja bym z chęcią to rozwinał:
                    a wiec ogolnie o co w ogole chodzi w tym feminizmie z punktu widzenia feministy
                    takiego jak ty na przyklad, czym jest feminzim w twojej opini, jak ty go widzisz
                    i czujesz.

                    Ostatnio wygladało mi to po prostu na to ze w głownej mierze osią bycia
                    feministką jest to ze niejako wspołpraca z męczynami została wykluczona z jakis
                    względów, ale pisze tutaj tez np o wspolpracy zwiazkowej miedzy kobieta a
                    męczyna, o rodzaju SYMBIOZY miedzy płciami tak by mogli tworzyc jakas strukture
                    któa ejst efektywna w dzialaniu i celach.
                    Bo wychodzi na to ze typowa feministka w zwiazku stawia na swoja dominację,
                    takich zwiazków jest dosyc duzo, one same nei uwazaja sie za feminizki al e jak
                    kto zna pewne malzenstwa to tam widac kto rzadzi

                    czyli wg mnei to rodzaj dominacji wprodzonej

                    bo sam feminizm do czego zmierza to tylko walkao rownouprwaninei - to
                    rownouprwanienie jest, ja mam takei same mozliwosci jak kobieta i kobieta takie
                    jak ja w kazdej dziedzinie zycia

                    wystarczy zaczac cos robic,

                    jesli mowa o formach dyskryminacji kulturowej - to ona zawsze i wszedzie dotyczy
                    wszytkich, niskich, grubych, wysokich, łysych, blondynek.
                    Dlaczego ktos nie zalozy ruchyu blondynek w którym dementowano by ich zekoma głupotę
                    no to bez sensu jest bo i tak kazdy kto zna sie na lduziach wie ze kolor wolosow
                    nie ma nic wspolnego z inteligencją
                    podobnei jest z kobietami, jaka kobieta jest i co potrafi to kazdy rozgrarniety
                    czlowiek wie
                    • gruszkasia Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 10:22
                      Napisz , jak powinna wyglądać współpraca kobiet z mężczyznami?
                      Piszesz, że "poczucia wlasnej slabosci w obliczu silnych,
                      zorganizowancyh przedsiebiorczych
                      mezczyzn z któymi na polach dzialania zawodowego, zorientowanego na
                      dzialanie
                      kobieta zawsze bedzie krok do tyłu", więc kobiety które są wg ciebie
                      słabsze, niezorganizowane i nieprzedsiębiorcze, gorsze na polu
                      zawodowym i społecznym, jak mają współpracować z mężczyznami?
                      Interesuje mnie to bardzo, bo chcę założyć szczęśliwą rodzinę.
                      • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 11:13
                        Wspołpraca kobiet z mezczyznami powinna (wg mnie) odbyawc sie na takiej samej
                        zasadzie jak współpraca wszystkich ludzi ze sobą

                        czyli tak naprawde słowo POWINNA staje sie od razu nieodpowiednie bo rodzaj
                        wspolpracy nei jest zadna powinnoscią i nigdy nei bedzie.

                        To zalerzy od indywidualnych predyspozycji na ile kto potrafi wspolpracowac z
                        kims i w jakim zakresie.
                        Pewni lduzi po prostu nei potrafia pracowac w grupie czy tworzyc dobrej atmosfery,
                        trudno wiec mowie ze oni cos powinni skoro albo nie chca albo nie potrafią

                        kazde dzialanie jakosciowe jednak zmierza ku temu by rodzaj wspolpracy byl jak
                        najgłebszy i jak najwyzszej jakosci.
                        MAksimum tego pulapu to sa np bardzo dobre przyjaznie meskielub bardzo dobre
                        relacje meidzy kobieta a mzezczyna w zwiazku, ewentualnei mniej emocjonalne a
                        bardziej zorgazniwoane w jakis wysokich grupach jak dobrze zarzadzane firmy lub
                        inne organizacje, niewielkie.

                        Jesli zatem poziom mozliwej wspolpracy ma jakies ograniczenia: np. mezczyzna boi
                        sie kobiet - to nigdy zadnej relacji opartej na wspolpracy nie bedzie w stanie
                        stworzyc z wyjatkiem takich suchych opartych zapewne o jakies normy.

                        Wracajac do ogolnie warunkow wspolpracy - jedna z nich jest podział ról, to
                        wszczegolnei widac w dobrze zarzadzanych firmach - ktos kto jest do czegos
                        predysponowany - zajmuje sie tym, ktos jest silny to zajmuej sie rzeczami
                        wymagajacymi sily, ktos jest madry - zajmuej sie planowaniem czy strategią.

                        więc kobiety które są wg ciebie
                        > słabsze, niezorganizowane i nieprzedsiębiorcze, gorsze na polu
                        > zawodowym i społecznym, jak mają współpracować z mężczyznami?


                        zdecydowanie nie, najbardziej tutaj przeszkadza i niedopuszczalne jest słowo
                        "GORSZE", przynajmniej ja nigdy bym tak nawet nei pomyslał, nikt nei jest
                        ani lepszy ani gorszy, ludzie sie po prostu roznią. Wiec nie mozna mowic ze np
                        dziecko jest "gorsze" od dorsolych, nie jest po prostu dzieckiem i to co
                        reprezentuje jest charakterystyczne dla jego wieku.
                        Kobiety sie roznia pod pewnywmi wzgledami oczywiscie statystycznie, jest sporo
                        kobiet kóre wyprzedzaja pod wieloma wzgledami meczyn w roznych dzedzinach,
                        chociaz poruwnania sa tu i tak nieadekwatne, bo po rpostu kobieta ma naturalne
                        inne zdolnosci jak np podzielnosc uwagi itp, naturalnie dosc dorbze potrafi
                        operowac emocjami, dobrze radzi sobie z operowaniem logicznym
                        to sprawia ze w rozncy hdziedzinach na roznyc hplasczyznach kobiety i mezczyzni
                        roznie sobei radza w swojej masie.

                        co do rodziny, to to wyglada inaczej niz w sprawch zawodowych. W rodzinie raczej
                        jet czysciej (przynajmniej latwiej to uzyskac)
                        TZn rodzina tworzy JEDNOSC nikt nie patrzy na tym na co moze zyskac na czym
                        stracic, nie walczy o pozycje, nei stara sie dominowac a jedyne co robi to: DBA
                        O Szczęście INNYCH CZLONKOW , oczywiscie wiemy ze wiele rodzin daleka
                        jest od tego wzorca ale mimo wszystko nei tak trudno samemu go uzyskac.
                        CZyli lduzie sa siebie pewni, inwestuja w siebei nawzajem,
                        • gruszkasia Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 11:36
                          s.p.7 napisał:


                          > czyli tak naprawde słowo POWINNA staje sie od razu nieodpowiednie
                          bo rodzaj
                          > wspolpracy nei jest zadna powinnoscią i nigdy nei bedzie.

                          A przedtem pisałeś o powinności, z tym, że wg ciebie to kobiety
                          powinny współpracować.



                          > więc kobiety które są wg ciebie
                          > > słabsze, niezorganizowane i nieprzedsiębiorcze, gorsze na polu
                          > > zawodowym i społecznym, jak mają współpracować z mężczyznami?

                          >
                          > zdecydowanie nie, najbardziej tutaj przeszkadza i niedopuszczalne
                          jest słowo
                          > "GORSZE", przynajmniej ja nigdy bym tak nawet nei pomyslał,


                          jeśli wg ciebie kobiety ZAWSZE pozostają krok w tyle za mężczyznami,
                          to co to oznacza?
                          Ktoś kto jest krok w tyle za kimś innym w jakiejkolwiek dziedzinie,
                          jest w tej dziedzinie gorszy, czyż nie?
                          Ponieważ jako kobieta lepiej radzę sobie z logiką, zaufaj mi, to
                          właśnie oznaczały tweoje słowa, nawet jeśli o tym nie pomyślałeś,
                          pisząc, w co wierzę.
                          • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 12:07
                            > A przedtem pisałeś o powinności, z tym, że wg ciebie to kobiety
                            > powinny współpracować.

                            słowo powinna jest nieadekwante, jesli wczesniej go urzylem to na pewno
                            bylo by lepsze slowo na to

                            > jeśli wg ciebie kobiety ZAWSZE pozostają krok w tyle za mężczyznami,
                            > to co to oznacza?

                            Nei uwazam tak, byc mzoe psize szybko i uzywam pewnych ogolnikow, ogolnik niesie
                            ze soba kłamstwo niedoprecyzowania.
                            Słowo ZAWSZE jako typowy ogolnik jesli koncentrujemy sie na szczegułach tez jest
                            nielogiczny bo zwyzcajnie błedy.
                            Bo tylko idiorta uwazal by ze kobiety sązawsze o krok za mezczynami, nawet
                            uwzgledniajac tutaj tylko statystyki, bo przeciez tak nei jest.

                            Bardziej chcialem tym przekazac mysl ze w wiekszsci sytuacji szczegolnie na
                            bardzo wysokim poziomie kobietom dosięgnac poziom najlepszych meczyn w pewnych
                            dziedzinach jest bardzo bardzo trudno, lub jest to niemozliwe wręcz - np w sporcie.

                            Słowo gorszy - lepszy nie moze byc odnoszone do ludzi.
                            MOze bcy natomiast odniesony do konkretncyh rezultatów. np kobiety sa słabsze w
                            podnoszeniu ciezarów,
                            Ale to nei zinacza ze kobioety sa gorsze w ogole, bo tak mowic po prostu ni
                            mozna to chyba jest oczywiste

                            czy lepiej sobei radzisz... hehe
                            wiesz mozesz tw to wierzyc,
                            generalnei nie przykladam az takiej wagi do logicznego rozkladania slow,
                            bardziej koncentrujac sie na sensie przekazu, ejsli ktos ma portem watpliwosci
                            co do logiki, to nie ma problemu - zawsze naprostuje i uszczeglowie to co mialem
                            na mysli
                            • gruszkasia Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 14:19
                              s.p.7 napisał:

                              meczyn w pewnych
                              > dziedzinach jest bardzo bardzo trudno, lub jest to niemozliwe
                              wręcz - np w spor
                              > cie.

                              przypominam, że pisałeś o innych dziedzinach.




                              > czy lepiej sobei radzisz... hehe
                              > wiesz mozesz tw to wierzyc,
                              > generalnei nie przykladam az takiej wagi do logicznego rozkladania
                              slow,


                              i znów cię zacytuję :
                              "kobieta ma naturalne
                              inne zdolnosci jak np podzielnosc uwagi itp, naturalnie dosc dorbze
                              potrafi
                              operowac emocjami, dobrze radzi sobie z operowaniem logicznym"
                              jestem kobietą , zatem dobrze sobie radzę z operowaniem logicznym.
                              A to, że ty nie przywiązujesz do logiki ani konsekwencji wypowiedzi
                              uwagi, to widać.

                              > bardziej koncentrujac sie na sensie przekazu,

                              a więc jaki jest ten twój sens?
                              • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 15:54
                                > przypominam, że pisałeś o innych dziedzinach.
                                jakich? :)

                                > "kobieta ma naturalne
                                > inne zdolnosci jak np podzielnosc uwagi itp, naturalnie dosc dorbze
                                > potrafi
                                > operowac emocjami, dobrze radzi sobie z operowaniem logicznym"
                                > jestem kobietą , zatem dobrze sobie radzę z operowaniem logicznym.
                                > A to, że ty nie przywiązujesz do logiki ani konsekwencji wypowiedzi
                                > uwagi, to widać.


                                tym razem bede musiał zaprzeczyc, i sama sobie tez przeczysz.
                                Piszac kobieta miałem na mysli ogolnie kobiety,
                                ty eni piszasz jako "ogolnie kobiety" tylko jako konkretna kobieta w zwiazku z
                                tym twoja umiejetnosc logicznego myslenia moze byc bardzo niska jak i bardzo wysoka.
                                Dlaczego twierzdisz ze skoro jestes kobieta to i twoja umiejetnosc logicznego
                                myslenia na pewno jest w normie. moze byc, nie musi. I nie twierdzilem ze jst
                                statystycznie wyzsza, ejst bardzo zblizona do meskiej w stopniu podstawowym.
                                A wiec twoja umiejetnosc logicznego myslenia raczej jest srednia.

                                A czy przywiazuje staram sie przywiazywac, tzn zawsze ostatecznie gdy jest to
                                istotne wszystko jest precyzowane, konkluzja jest wiec taka ze jest dobitnie
                                logiczne ww marę potrzeby.

                                a więc jaki jest ten twój sens?

                                sens przekazu to PYTANIE o to czym jest femiznim, jakie sąpobudki i dazenia
                                feministów, nawiazujac do tematu mozna tez podac o metodach wychowwaczych
                                femnistów, czyli to co najwazniejsze.

                                Jesli sie spytam liberała o co chodzi w liberalizmie to zazwyczaj sa onie w
                                stnie jasno sprecyzowac swoej doktryny, ideologie, dązenia,

                                dlaczego feminisci nie sa w stanie tego zrobic?


                                • gruszkasia Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 18:15
                                  s.p.7 napisał:

                                  > > przypominam, że pisałeś o innych dziedzinach.
                                  > jakich? :)
                                  >

                                  sprawdź.

                                  >
                                  > tym razem bede musiał zaprzeczyc, i sama sobie tez przeczysz.
                                  > Piszac kobieta miałem na mysli ogolnie kobiety,
                                  > ty eni piszasz jako "ogolnie kobiety" tylko jako konkretna kobieta



                                  najbardziej znany sylogizm Fregego, podstawy logiki.
                                  Kobiety myślą logicznie
                                  ja jestem kobietą
                                  ergo: ja myślę logicznie.

                                  rozumiem,że jako myślącemu nielogicznie ciężko ci to zrozumieć.


                                  I nie twierdzilem ze jst
                                  > statystycznie wyzsza, ejst bardzo zblizona do meskiej w stopniu
                                  podstawowym.

                                  Napisałeś coś innego. Tak czy owak mam dla ciebie dobrą nowinę:
                                  znajdziesz sobie w końcu jakąś kobietę, jeśli rzeczywiście na to
                                  zasłużysz. Niektóre kobiety nie są wybredne i umiejętności manualne
                                  czy szczere przywiązanie wystarczają im zamiast intelektu, zdolności
                                  prowadzenie rozmowy. Nawet urojenia wielkościowe nie są przeszkodą ,
                                  jeśli kandydat na partnera wykaże się np zgodnym charakterem czy
                                  pracowitością.
                                  • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 18:38
                                    > sprawdź.

                                    nie chce mi sie zagladac, nei czytam tego co napialem zazwyzcaj

                                    > Kobiety myślą logicznie
                                    > ja jestem kobietą


                                    nie kazda kobieta mysli logicznie
                                    niektore nie mysla logicznie, niektore tak, podobnei z meczynami, oraz ten
                                    poziom logicznego myslenia ma rozny charakter u kazdego czlowieka, ma rozny poziom

                                    to chyab jest oczywiste

                                    A co ty starasz sie robic?
                                    starassz sie mnie przekonac ze skoro ktos cos gdzies napial oznacza ze wszystko
                                    co napsizesz czy tym bardziej kazda kobieta napsize - ma miec czysta poprawna
                                    logiczna konstrukcje?
                                    Blad
                                    jesli tak sadzisz - to moge sie tylko usmiechnac z politowania : prosze :)

                                    > Napisałeś coś innego. Tak czy owak mam dla ciebie dobrą nowinę:
                                    > znajdziesz sobie w końcu jakąś kobietę, jeśli rzeczywiście na to
                                    > zasłużysz. Niektóre kobiety nie są wybredne i umiejętności manualne
                                    > czy szczere przywiązanie wystarczają im zamiast intelektu, zdolności
                                    > prowadzenie rozmowy. Nawet urojenia wielkościowe nie są przeszkodą ,
                                    > jeśli kandydat na partnera wykaże się np zgodnym charakterem czy
                                    > pracowitością.

                                    nie przypominam sobei zebym to napial, a jesli tak zrobiłem to naprostowuje bo
                                    sadze inazcej:
                                    poziom myslenia logicznego jest zblizony w populacji lduzkiej miedzy kobieta i
                                    meczynąz tym ze na bardzo wysokim poziomie zdaje sie ze mezczyni radza sobie z
                                    tym lepiej (np matematyka wysoka, złoozna - tam dominuja mezcyzni)

                                    NIe potrzebuje twoich uroeniowo-rzyczeniowych -nowin poniewaz ni jak sie maja do
                                    rzezcywistosci

                                    rozmawiajmy merytorycznie, masz temat
                                    trolli tu nie trzeba
                                    wypadów osobistych takze nie, potrafila bys dyskutoac na temat? jesli eni to
                                    rzegnam, jesli tak to mozemy kontynuwac dyskusje bez odnoszenia sie do jakis z
                                    dupy wyjetych osobistych odnoszen, ktore sluza co najwyzej nie wiem,,, jakims
                                    twoim wewnetrznym wyobrazeniom, psychicznej stymulacji?
                                    dojrzalosci prosze
                    • shigella Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 23:33
                      Znajome feministki posiadaja dzieci lub staraja sie o dzieci i zyja w trwalych zwiazkach (w wiekszosci sa to malzenstwa).
                      Feminizm nie oznacza siedzenia z naburmuszona mina w kacie i warczenie na mezczyzn.
                      Oznacza za to, ze obowiazkami mozna sie dzielic i przewiniecie dzieciaka czy ugotowanie zupy nie kala meskiej dumy, tak samo jak wbicie gwozdzia nie czyni kobiety babochlopem.

                      Dzieci wychowuje sie w duchu szacunku dla innych, niezaleznie od plci, uczy sie ze pan i wladca wymarl z mamutami, a teraz zarowno w domu jak i w pracy trzeba wspolpracowac, a nie walczyc. Jakby nam programisci walczyli o dominacje w stadzie, firma by padla po tygodniu.

                      Pracuje w tzw. "meskim zawodzie" (w pierwszej firmie, jeszcze za wczesnej III RP uslyszalam "kobieta informatyk to nieprzyzwoite"). Wspolpracuje mi sie rownie dobrze z osobami obu plci.
                      W matce-korporacji wielu szefow projektow to swietne, kompetentne specjalistki, ktore traktuja wszystkich sprawiedliwie i nie wyzywaja sie na facetach. Tak samo mezczyzni szanuja podwladne i nie traktuja ich jako dekoracji.


                      Kobieta ma prawo podjac prace zawodowa jesli jej to jest potrzebne do szczescia, albo siedziec w domu i urodzic pietnascioro dzieci (o ile ona jest je w stanie wychowac, a maz utrzymac). Jesli dziewczynka chce byc mechanikiem czy matematykiem a chlopak przedszkolankiem lub drag queen - to czemu nie?

                      Czesc kobiet jest nieswiadomymi feministkami, co wiecej - trend ten sie zaczal juz setki lat temu, gdy mezczyzna jechal wojowac a co gorsze dal sie zabic czy wziac do niewoli, a na glowie kobiety zostawalo gospodarstwo, wychowanie dzieci, zorganizowanie obrony dobytku itd.
                      Ba, czesto zupelnie swiadomie cieszyly sie ze chlopa wzieli diabli, bo aranzowane malzenstwa czesto byly pasmem udreczen, a tak byly same sobie paniami.
                      Daleko nie patrzac, w czasie wojny moja babcia zostala traktorzystka i szla przez syberyjski las z cielecina dla corki bo inaczej obie by zmarly z glodu (a byla przykladna nauczycielka polskiego i kochajaca zona i matka).
                      • s.p.7 shigella 26.07.10, 05:38
                        Feminizm nie oznacza siedzenia z naburmuszona mina w kacie i warczenie na
                        mezczyzn.
                        Oznacza za to, ze obowiazkami mozna sie dzielic i przewiniecie dzieciaka czy
                        ugotowanie zupy nie kala meskiej dumy, tak samo jak wbicie gwozdzia nie czyni
                        kobiety babochlopem.

                        Dzieci wychowuje sie w duchu szacunku dla innych, niezaleznie od plci, uczy sie
                        ze pan i wladca wymarl z mamutami, a teraz zarowno w domu jak i w pracy trzeba
                        wspolpracowac, a nie walczyc. Jakby nam programisci walczyli o dominacje w
                        stadzie, firma by padla po tygodniu.

                        przeciez to jest banal
                        kazda rodzina sredniej jakosci a nie jakas zajezzdzajaca patologią, tanimi
                        imprezami z żubruwką, zasciankowoscią, prymitywizmem
                        koncentruje sie na wspolpracy a nie dominacji

                        dominacja to jest przeciez patologia

                        Wiec femzinim walczy za patologiami funkcjonalnymi rodzin?

                        Czy zwalcza tez kobiecy sposob dominacji? takie jak manipulacje i przemoc
                        psychiczną?
                        Które są znacznie bardziej powszechne oraz znacznie bardziej groznie i
                        trudniejsze do wykrycia niz akty przemocy fizycznej.

                        Jesli eni smiem twierzisz ze feminnzim jest tylko ideologicznym sposobem na
                        przedluzenie tej postawy zyciowej.

                        Skoro "pan i wladca" umar z mamutami, to moze i manipulujaca dominujaca kobieta
                        nie kochajaca swoich dzieci, egooistka nie chcaca wspolpracy a pragnaca kontroli
                        i dominacji powinna sie polozyc do grobu razem z nim? I nei tworzyc patologi
                        funkcjonalncyh w rodzinach.


                        Co do mnie to ja po prostu mam taki swoj autorytet, kobiety nei boja sie mojej
                        dominacji a jednoczesnie cieszą sie kiedy w jakiejs formch sie przejawia, ale
                        bardziej na zasadach zabawy.
                        Tzn nie ma z ich strony najmniejszych obaw ze jakakolwiek "wladze" bym nie
                        otrzymal to bedzie ona slusznie wykorzystana, dla jej dobra.
                        Dlatego nie wyobrazam sobie ze ja np... myje szybky kiedy kobieta jest w domu itp
                        Bo mam barzdiej odpowiedzialna i zobowiazujace zajecia, moja praca jest
                        efektywniejsza i bardziej odpowiedzialna.


                        Ba, czesto zupelnie swiadomie cieszyly sie ze chlopa wzieli diabli, bo aranzowa
                        > ne malzenstwa czesto byly pasmem udreczen, a tak byly same sobie paniami.


                        no super, kobiety marza by byc gwałcone przez wroga podczas gdy jej maz naraza
                        zycie walczac za ojczyzne a kiedy w koncu poswieca sie dla dobra wspolnego w
                        dzielnej ii odwaznej walce przelewajac swoja krew za honor, ona wiwatuje?
                        no pieknie
                        nie dziwie sie ze taki typ kobiety po II WS zaja sie tworzeniem zrebow femiznimu,
                        to eni są istoty które ppowinny sie rozmnazac
        • berta-live Re: Feministyczny model wychowawczy. 26.07.10, 00:05
          > Pozatym idiotyczne jest pisanie ze ktos urodził sie "feministką" lub feministą.
          > Bo to ejst przeciez trend kulturowy, to tak jak by pisac ze ktos urodził się
          > liberałem, katolikiem, buddystą, satanistą.

          Nie bezsensu, bo jednak to wrodzone cechy osobowości decydują o tym jakie kto
          będzie wyznawał ideały.

          A co do wychowania, to tylko przez obserwację młody człowiek jest w stanie
          przyswoić pewne wartości zachowania, dlatego nawet jak ktoś głosi feministyczne
          poglądy a ich nie stosuje w życiu, to nic z tego nie będzie.
          • s.p.7 berta-live 26.07.10, 05:22
            berta-live napisała:

            > > Pozatym idiotyczne jest pisanie ze ktos urodził sie "feministką" lub femi
            > nistą.
            > > Bo to ejst przeciez trend kulturowy, to tak jak by pisac ze ktos urodził
            > się
            > > liberałem, katolikiem, buddystą, satanistą.
            >
            > Nie bezsensu, bo jednak to wrodzone cechy osobowości decydują o tym jakie kto
            > będzie wyznawał ideały.
            >
            > A co do wychowania, to tylko przez obserwację młody człowiek jest w stanie
            > przyswoić pewne wartości zachowania, dlatego nawet jak ktoś głosi feministyczne
            > poglądy a ich nie stosuje w życiu, to nic z tego nie będzie.
            jesli wyeliminuje sie wszystkie czynniki wychowawcze i zostawi czysty charakter
            to on sam z siebie nie gdy nie przyjmuje sam z siebie zadnego konkretnego
            swiatopogladu.

            Wrodzone cechy nie determinuja zadnych postaw same z siebie.
            Dopiero na drodze wychowania, socjalizacji, przykladow dana osoba zaczyna
            przyjmowac jakies wzorce.

            NIkt eni rodzi sie katolikiem czy feministą.
            Moze byc np bardziej egoistyczny z natury badz altruistyczny i to bedzie go
            kierowalo na jakas konkretna ideologie w przyszlosci ale... to ma znaczenie
            niewielkie.

            Chociaz femiznim to ubranie jakiejs czesci natury czlowieka w jakas ideologie
            A tą naturą jest kobiecy strach, czy chec dominacji (w radykalnej formie
            feminizmu) oraz wredota czy sklonnosc do manipulacji
            (bez urazy)
    • wendrowczyk Ty na głowę upadłeś? 25.07.10, 11:16
      Jedyne co feministka zrobi z dzieckiem to aborcja, a nie wychowywanie go.
      • s.p.7 Re: Ty na głowę upadłeś? 25.07.10, 12:11
        Chyba masz racje, w tym wszystkim czlowiek zapomina o pewnych jasnych konkuzjach
        kóre od razu sie naswuają.
        femiznim po moicch badaniach i analziach takich vbardzo szybkich i prostych ale
        wyglada po prostu na ubranie kobiecej buntowniczosci polaczonej z zrazeniem sie
        do mezczyn i do idei jednosci w ogoel w formę ideologii podtrzymywana przez
        jakeis komleksy.
        Jesli ktos nie chce dzieci - tzn jest egoista myslacym tylko o sobie.
        Wiele tam "wyzowlonych seksualnie kobiet" neizdolncyh do ucuciowosci wyzszej a
        skupionych jedynie na hedoznimie, budowaniu sily i przemocy psychicznej.
        CZyli che czuc sile i zyje tylk odla siebie.
        To jakas forma niemal wirusa.

        Ale znam bardoz lagodne formy femiznimu biorące sie tylko z frustracji, badz
        jakis wychowawczych spaczen i poczucia slabosci.
        Takie kobieta sa calkiem ok, gotowe na wychwoanie dzieci i zakladanie zdrowych
        rodzin.

        • looxie Re: Ty na głowę upadłeś? 25.07.10, 12:37
          Być może więcej osób chciałoby z tobą podyskutować, gdybyś nie robił tyle błędów
          ortograficznych, literówek i dbał o logikę oraz spójność wywodu. Twój tekst po
          prostu źle się czyta.

          Do rzeczy jednak. Jestem od lat zdeklarowaną feministką, której to feminizm jest
          w gruncie rzeczy humanizmem, głębokim przekonaniem, że o tym, kim jesteśmy, co
          osiągnęliśmy, powinny stanowić cechy nabyte a nie dziedziczone. A więc nie płeć,
          nie rasa, nie religia, etc. a predyspozycje, ambicje, talenty. Swoje dziecko,
          niezależnie od jego płci, postaram się wychowywać na światłą, niezależną,
          samodzielną osobę, pełną szacunku dla innych ludzi, odrzucającą zło i nienawiść,
          podążającą za swoimi marzeniami niezależnie od społecznej akceptacji lub jej braku.
          Wierzę, że feminizm przyczynia się do poprawienia jakości współpracy między
          kobietami i mężczyznami, uwalniając ich od stereotypowych ról płciowych, które
          dla wielu ludzi są "zbyt ciasne".
          • s.p.7 Re: Ty na głowę upadłeś? 25.07.10, 13:15
            czyli co genralnie nam zostaje z konkretów jesli mialibysmy z femnizmu zostawic
            jego podstawową esencję i tresc? wg twoich deklaracji

            Zostaje tylko "walka ze stereotypami"
            reszta to banaly o ktorych kazdy rozgarniety czlowiek i tak wie.

            CZym sa owe stereotypy? to cos co w gruncie rzeczy niepotrzebnie ogranicza
            czlowieka w oczach czlowieka noszacy dany stereotyp.

            Kto na tym traci?
            Jedyna osoba któa na tym traci jest nieszczesnik wierzacy w cos co nie jest
            prawdą czyli majacy w glowie stereotyp.

            Czyli tracąldzuei majacy stereotypi i funkcjonalnie korzystajacy z nich na codzien.
            jesli trener pilkarski uprzedzony jest wbec murzynow, moze przez to nei miec
            paru dobrych muurzynskich zawodonikow.
            jesli szef firmy uprzedzony jest wobec kobiet to straci dobrego pracownika kórym
            jakas kobieta mogła by byc.

            Problem w tym ze wiekszoc ludzi z otwartą łowa wie jacy sa murzyni, jakei są
            kobiety poznac ich moze indywidualnie i skorygowac co sie zgadza a co nie.

            Suma sumarum okazuej sie ze feminizm to pruba ocalenia zatwardzialych udzi z ich
            głupoty po to by uczynic spoleczensto lepiej funkcjonujacym?

            No to bardzo szlachetne. JA pewne wyorbazenia o kobietach mam, jesli jakas
            kobieta chce udowodnic ze sie myle moze sprubwoac i UDOWODNIC ZE JEST INNA NIZ
            RESZTA KOBIET.
            i gra...

            Kobiety sa z reguły słabsze fiycznie, chociaz mam kolerzankę która jako kobieta
            podnosi ciezary, ja nie zalcizyl bym do słabych fizycznie. Tzn nei mam w sobei
            stereotypu slabej fizynie kobiety bo po prostu koryguje moje wyobrazenie z
            rzecywistoscią.

            Jesli feminizm ma byc wybawianiem tych kilku malych ulomnych czlowieczkow z ich
            wyobrazen o swiecie... co do kobiet jako ogolu czy indywidualncyh przypadkow...
            no to prosze bardzo, czy jednak nie jest to marnoanie czasu?

            Oraz niejako - to co widac nawet po tym watku,
            niejako skoro femiznim bazuje na przeswiadczeniu ze inni mysla stereotypowo to w
            konsekwencji maja tendencje do INSYNUACJI MYSLENIA STEREOTYPOWEGO na innych ludzi.
            Da sie to wyczuc, ze o głab przyszedł ze swoimi wyorbazeniami tego kim jest
            kobieta i jaka jest jej rola...
            to nieprawda, takich twardogłowcó w spoleczenstwie az tak wielu nie ma.
            To oni zatem poinni byc celem.

            Rzekoma dyskryinacja w obecnej sytuacji prawnej jet mitem, kobieta ma takei same
            prawa jak mezczyzna lub gdzie neigdzie wieksze widac to w krajach takcih jak
            Francja.

            natomiast to o czym sie nie wspomina a co ejst wyrazne to to jak funkcjonuja rodziny
            Wiele jest rodzin zterroryzwoanych przez manipulujace psychinie kobiety, czy
            kobiety które generaleni rodzina rządzą a ich mezczyna to jakis ich tam
            pantofel, do tego wychowujacy nie swoje dzieci.
            To ejst ciekawe i znamienen spolecznie a czego nikt w ideologie nie ubiera.

            stereotypy jakis ograniczoncyh lduzi to przy tym pryszcz
    • shanis Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 13:51
      Po pierwsze każdy model wychowania zakłada naukę podstawowych umiejętności np
      naukę czytania i pisania po polsku-bez błędów ortograficznych.
      • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 16:40
        no patrz a mnie tumiejetnsoci sa ale skad pewnosc zektos bedzie mial ochotę ich
        uzyc?
        szczegolnei wobec takich tekstow?
        • 2lena Co to za bełkot? 25.07.10, 18:33
          Ty sobie koleś, jaja robisz z poważnych ludzi? Psychiatrzy w
          państwowej służbie zdrowia przyjmują bez skierowania. Tylko poczekać
          trochę trzeba. Prywatnie przyjmą cię po paru godzinach, a moze nawet
          szybciej. Dlaczego ten kretyński wątek znalazł się na głównej?
          • s.p.7 Re: Co to za bełkot? 25.07.10, 19:27
            ojej, bełkot...
            buuu
            a to madra babka madrze zinterpretowala, taka elokwencja ioglada od niej powialo
            taka otwartoscia i miloscia zrozumieniem na otoczenie

            juz ma na wszystko odpowiedz...
            BELKOT
            bo ja mam racje a swiat tylko bekocze cos pod nosem
            nei msyli, nie wypowiada sie, belkocze,

            bo moj belkot jst bardziej niebelkoczacuy niz ich, bo tak

            koles..
            kto ci powizlei sie do mnie per "koles" zwracac?
            tak to se gadaj do lustra

            wiesz... w stalinowskiej rosji tez oskarzali lduzi o "choroby spychiczne" tylk
            odlatego ze mieli inne zdanie na jakis temat

            ty powielsz te metody?
            wiesz co powinni ze stalinowcami takimi jak ty robic?
          • hobbes1980 Re: Co to za bełkot? 25.07.10, 19:28
            Masakra
            Straciłem kilka minut życia próbując odcyfrować 'co poeta miał na myśli'
            Autorowi wątku powiem tyle: dziwie sie że ktos miał tyle cierpliwości zeby
            próbowac dyskutowac z człowiekiem który najwyraźniej nie potrafi uzywac
            klawiatury i nie ma tyle szacunku dla drugiej strony dyskusji zeby nie tylko nie
            przeczytac swoich wypocin przed wysłaniem, ale jeszcze przyznac sie że 'mu sie
            nie chce'. Dobrze ci radze- odłącz internet i dyskutuj na zywo, jezeli ktos
            bedzie miał cierpliwośc z toba gadać.
            • s.p.7 Re: Co to za bełkot? 25.07.10, 19:31
              nie potrzebuje twoich rad - nie podoba sie? idz poogladac swiat zza okna
              • peryklejtos Re: troll 26.07.10, 10:29
                Prezentujesz taki poziom kultury umysłowej jak tekst, który
                zamieszczasz na tym forum. Z tego co napisałes wynika, że jesteś
                umysłowym leniem i nie szanujesz innych. Istnieją programy, które
                automatycznie poprawiaja błędy, widać nie chce ci się nawet ich
                używać.
                Udajesz, że chcesz poznac poglądy innych, a w rzeczywistości masz
                juz wyrobione zdanie. Generalnie to co piszesz ma typowe cechy dla
                trollowania.
                • s.p.7 Re: troll 26.07.10, 10:49
                  nieprawda, jestem otawry i zdanie sobei wyrabiam, ale oczywiscie tak, jakies
                  wczesniej posiadalem i posiadam, ale ten watek słuzy wlasnie temu bym mogl
                  naprowadzic swoje mysli, jesli chcesz mi w tym pomoc to prosze o wypowiedzenia
                  sie w temacie
                  • peryklejtos Re: troll 26.07.10, 10:53
                    Jesteś zwykłym trollem, co pokazujesz w kolejnych postach. Nie
                    rozmawiam z trollami.
                    • s.p.7 Re: troll 26.07.10, 10:55
                      a kim jest osoba która chodzi po watku, nic nie wnosi do tematu i wysnuwa
                      bezpodstawne oskarzenia?
    • pazdzioszek2010 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 19:30
      Na litość boską, człowieku! coś Ty miał z polskiego? Może jednak najpierw powinieneś opanować pisanie pod kątem formalnym, a dopiero potem ogłaszać pisemnie swoje koncepcje?

      > lduzie wyznajacy jakies ideologie np ateisci

      Ateizm nie jest ideologią, w każdym razie sam w sobie - nie. Podobnie zresztą jak niewiara w reinkarnację.
      • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 19:32
        a cos na temat?

        • pazdzioszek2010 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 19:58
          > a cos na temat?

          Ani nie jestem feministą, ani ojcem, więc nie wiem, czy mam kompetencje ku temu. ;)

          W każdym razie wydaje mi się, że jedyne, co wyróżnia feministki (i feministów też, czemu nie?) w kwestii wychowywania dzieci, to świadomość istnienia czegoś, co nazywamy rolami płciowymi, i narzucania tychże ról zaniechanie. To znaczy bez wciskania na siłę dziecka w sztywne ramy płciowe i bez zachęcania do odgrywania zachowań charakterystycznych dla danej płci, a uwarunkowanych w dużej mierze kulturowo.

          Swoją drogą jest akurat w tym sporo racji, ostatecznie chłopcy nie są miniaturowymi mężczyznami, a dziewczynki miniaturowymi kobietami.
          • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 20:31
            Mysle ze swiadomie lub nie rodzice zawsze przypisuja dziecku jakas role
            -przez wychowanie
            -przez przyklad wlasnej rodziny ( tu nawet jesli nic sie nei robi dziecko
            siaknie i to co widzi na codzien uznaje za normę, czesto nawet wybierajac
            partnerów zyciowych bedacyh podobnymi z charakteru do swoich ojsców/matek)

            Rozdizce - szczegolnei ci ktorzy swiadomie wychwouja swoje dziecko staraja sie z
            niego "kogos zrobic" czyli np sportowca i biora go na treningi od mlodosci,

            z moich obserwacji dzieci dosc szybko identyfikuja swoja plec juz w 5 roku zycia,
            pozatym siakna mase bajek które czesto ogladaja
            w zwiazku z tym chlopcy sami jzu wola bawic sie samochodami a dziewczynki lakami
            nawet jesli chlopcu wciskalo by sie laki a dziewczyne samochody

            To co znamienite to ze feministki zadko kiedy spotyka sie wsrod kobiet
            nastoletnich, podczas gdy ine ideologie takie jak polityczne, spoleczne
            gospodarcze mlodzi ludzie rozpoznaja i moga sie z nimi identyfikowac

            mam wrazenie ze Feminizm rozwija sie tak od 22-24 roku zycia, czyli wtedy kiedy
            kobieta jest jeszcze atrakcyjan wciaz wydzi swoaj szanse w rodzinie
            kiedy to sie nie udaje w wieku 25-30 lat zaczyna sie "stawac feminitka" widzi ze
            niema szansy zrobic wieliej kariery sama przy okazji meczyna czesto wiaze sie
            dla niej tylk oz okazyjnym seksem i tak jest jego rola.
            Zaczyna rodzic sie frustracja pozycji spolecznej finasowej i rodzinnej.

            Aktualnie kobieta moze robic w zasadzie tylko 2 rzeczy: robic kariere, albo
            zakładac rodzine tylko ze do tego pierwszego kobieta musi meic talent, bardzo
            silny charakter, a takei predzej czy pozniej spotykaja jakiegos fajnego mezczyne.
            Wiec typowa feministka totaka ktora nie ma mezczyny a jednoczesnie nie ma
            mzoliwosci zrobienia kariery.
            Pozostaje w martqym punkcie spolecznej akceptacji jako samotna panna po studiach
            mieszkajaca sama pracujaca sobie w swoim bezcelowym zyciu nastiawonym an hednizm
            .

            ale wracajac do dzieci
            co gdybysmy pruboali zrobic z chlopca kobietę i tak go wychowywali a z
            dziewczynki meczyne?
            Kobieta staje sie chlopczycą a mezcyzna ciotą. Czyli sa jakby w nieakceptowanych
            i niegloryfikowancyh spolecznie rolach.

            • pazdzioszek2010 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 20:53
              > Rozdizce - szczegolnei ci ktorzy swiadomie wychwouja swoje dziecko staraja sie
              > z niego "kogos zrobic" czyli np sportowca i biora go na treningi od mlodosci

              I to jest wg mnie błąd. Owszem, jeśli widać, że dziecko ma ku temu predyspozycje i chęci - ok, ale robienie na siłę z młodego człowieka kogoś, kim nie jest - najczęściej po to, nie oszukujmy się, by zaspokoić własne niezrealizowane ambicje - jest nie na miejscu. Doprawdy, niektórzy ludzie powinni zamiast płodzić dzieci, kupić sobie po paczce plasteliny.

              Swoją drogą całe szczęście, że moi rodzice nie mieli żadnych takich niezrealizowanych ambicji ani że nie robili ze mnie na siłę twardziela czy sportowca: byłbym bardzo kiepskim twardzielem i jeszcze gorszym sportowcem.

              > z moich obserwacji dzieci dosc szybko identyfikuja swoja plec juz w 5 roku zycia

              Pewnie tak, ale ludzie nierzadko przesadzają: przymuszanie 5-latka do zachowań agresywnych, żeby zrobić z niego "prawdziwego mężczyznę", albo przekłuwanie 5-latce uszu, by była bardziej kobieca, jest absurdem. A "z moich obserwacji" wynika, że nie są to postawy odosobnione.

              > co gdybysmy pruboali zrobic z chlopca kobietę i tak go wychowywali a z dziewczynki meczyne?
              > Kobieta staje sie chlopczycą a mezcyzna ciotą. Czyli sa jakby w nieakceptowanych

              Obawiam się, że zbytnią wagę przywiązujesz do kwestii wychowania. O ile może i można przymuszać do sportu czy jakichś poszczególnych zachowań, o tyle nie da się zrobić zrobić z chłopca kobiety ani "cioty". Zapewniam, że kwestie płci się samodzielnie wyklarują w odpowiednim wieku, podobnie jak cechy charakteru i osobowości - prócz wychowania mamy jeszcze geny i pewne predyspozycje, i to one przede wszystkim stanowią o naszym przeznaczeniu, jakkolwiek to brzmi.

              • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 21:02
                ja sadze ze cos w tym jest

                czesto widac mlode dziewczynki 2, 3, 4, 5, 6 letnie

                Ubrane ja krasowe blondynki, kapelusiki wzystko na rózowo: ona jzu jest gwiazdeczką

                to bedzie keidys rasowa kobieta

                a co gdyby chlopca ubeirac an rozowo, dawac mu laleczkie do zabawy..,
                wpajac kobiece sposoby zachowania, itp
                on bedzie sie zachowywal jak tzw pedałek
                i jego zycie nei bedzie latwe
    • delfina77 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 20:43
      Troche dziwnie prezentujesz ten problem, ale postaram sie
      odpowiedziec z mojej perspektywy.
      To jak powinno wygladac wychowanie dzieci? jakiego rodzaju wzór
      > feministyczny jest propagowany?
      > Czy dzieci maja sie wychowywac w odzinach? jakie sa relacje ojca i
      matki? Jak
      > sa wychowywane dziewczynki a jak chlopcy, an co kierowany jest
      rozwoj dziecka.
      > jak wyglada emcojonalny stosunek do dzieci? Metody wychowawcze czy
      przemoc
      > jest dopuszczala, czy manipulacja jest dopuszczalna.
      przemoc w postaci klapsow jest dopuszczalna w ekstremalnych
      przypadkach. Moj emocjonalny stosunek do dzieci: kocham je.
      Dziewczynke staram sie wychowywac tak jak chlopca, tzn.nie narzucam
      jej, ze ma sie bawic lalkami, a jemu, ze ma sie nawic np. autkami.
      Oboje bawia sie tym, czym chca. Gdy beda starsi, chcialabym, zeby
      oboje umieli gotowac, sprzatac i przyszywac guzili itp. bo to jest
      po prostu przydatne w zyciu niezaleznie od plci.
      Ja i maz oboje pracujemy i wychowujemy dzieci, z tym, ze ja chyba
      wiecej zajmuje sie dziecmi wiec mam wiecej pracy, ale to wynika z
      mojej wewnetrznej potrzeby(zajmowanie sie dziecmi).
      Staram sie nie manipulowac ludzmi a wiec dziecmi tez nie.

      Czyli teoretycznie zastanawiam sie czy jest mzoliwe ze feministka
      wobec
      > wlasncyh dzieci nie prezentuje sztywnego, ostrego i radykalnego
      wychwoanai
      > feministycznego, a jesli tak to czym on si objawia?
      U mnie sie na pewno bedzie objawialo tym, ze naucze dzieci szacunku
      do samych siebie i tego, ze musza polegac na samych sobie. Czyli
      moje rady dla chlopca i dziewczynki beda nastepujace: musisz byc
      niezalezna/y finansowo, musisz miec dobry zawod by sie moc utrzymac
      w zyciu, nie siedz na garnuszku meza/zony bo to wstyd, miej jakies
      ambicje i cele zyciowe i podazaj nimi, nie daj soba pomiatac i nie
      daj sobie nikomy wmowic, ze cos ci sie nie uda bo jestes
      kobieta/mezczyzna.
      Taki jest moj swiatopoglad feministyczny

      • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 20:59
        Dziekuje za pierwszy post odnoszacy sie do tematu, dosc ladnie napisany.

        Ja zeby nie bylo watpliwosci jestem młodym męzczyną

        Miej wiecej wiem jakie kobiety sie podobaja, a jakie odstraszają pomijajc
        podstawowe aspekty wygladu.

        Znam 3 kobiety kóre wychowane zostały na sposob powiedzmy nie stricte kobiecy.
        Jedna stala sie chłopczycą, mam chciala chlopca, urodzila sie dziewczynka.
        Silna, zdecydowana ale bardzo wrazliwa wewnetrznie, przesadnie ambitna w kazdej
        dziedzinie, czula sie nieakceptoana wiec sadzi ze jak zapracuje to ja ktos
        zaakceptuje.
        Sadzi ze moze liczyc tylko na siebie,
        Byla poczatkujaca feministką, ale nie odrzucala mezczyzn, to dlatego ze sama
        miala bardzo dobrego ojca.
        A to wazne bo ona daje przyklad kobiecie na to jaki mezcyzna moze byc, gdyby nei
        to pewnie byla by samotna w tych sparawch cale zycie a tak jednak nie bylo.

        Druga to mila fajna dziewczyna, ale pracujaca i studjujaca w calkowicie meskim
        zawodzie techniczym.
        Troche odpycha to co ja rozni od innych kobiet to to ze jest STRASZNIE KONKRETNA
        I SUCHA tak jak by sie rozmwialo z kumplem, konkret, opinie, przemyslenie -
        typowo meski sposb dzialania i myslenia. MA spore problemy z chlopakami bo ma
        potrzeby ale jakos tak nei pasuje.


        O co mi chodzi?
        O to jaki tak naprawde mozliwosci ma kobieta we wspolczesnym spoleczenstwie.
        Otuz kobieta sukcesu to aktualnie taka ktora i potrafi roziwnac sie przywoicie
        zawodowo oraz znajdzie fantastyczngo męża. Wlasciwe pozycje kobiety ocenia sie
        glownie na podstawie tego jakiego meza ma.
        On moze byc nieprzywoicie bogaty.

        Teraz.
        ejsli kobieta wychowana jest na meski sposob to:
        -i tak wielkeij kariery eni zrobi, o ile nie jest utalentowana artystkąto eni ma
        na to wiekszych szans nei ma sie co oszukiwac, maksimum to konkretny dobry zawod
        np zwiazny z prawem ale tu trzeba miec plecy
        -nie jest tak kobieca, eni ejst tak przyciagajaca, nie ma w sobei taj kobiecej
        finezji, sympatycznosci, uczuc itd, przynajmniej jakos rzadziej to po niej wyglada
        jednoczesnie jak posiweca sie pracy to brakowac mzoe czasu na mezczyne

        Suma sumarum chce powiedziec ze w mojej opinie kobieta kóra jest wychowana w
        sposb meski ma ciezej niz jej kolezanka która byla wychowana bardzo kobieco,
        niemal na sładka idiotkę.
        Mezcyzi kochaja slokie milusie dziewczyny, będąsie o nią bic a ona wybierze
        sobei najlepszego, bedziemaila pozycje, kase od tego bogatego, szczescie,
        ttowarzystwo i nie ebdzie samotna jezdzic sobei bedzie na wakacj itp no sielanka

        podczas gdy jej kobieco-chlopieca odpowiedniczka meczy sie i zacharowuje
        jednoczesnie ma problemy z tym by zdobyc jakiegos fajnego meczyzne

        Zaczyna sie robic sfrustrowana
        no bo nie ma nic
        poza perspektywami na lepiej platna prace, ale dla niej zarabiac te 3tysiace czy
        6 tysiecy to co to za roznica jesli traci znacznie wiecej a jej szanse na
        uzyskanie czcegos bardzo wazne go spadają
        • delfina77 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 21:55
          I na 3 przykladach budujesz sobie swiatopoglad na temat feminizmu?:)
          A tak serio mowiac, moze rzeczywiscie niektorzy mezczyzni wola slodkie idiotki,
          ale nie chcialalbym przez cale zycie takiej udawac, zeby sie spodobac komus i
          wciaz udawac, by tego kogos przy sobie utrzymac. Mysle, ze trzeba byc po prostu
          soba i znalezc osobe do siebie podobna. Nie zawsze bogaty maz daje szczescie;
          owszem, jest to pewne ulatwienie w zyciu ale czesto ma to swoja cene, np. to, ze
          jest on ciagle w pracy, a ona samotna i steskniona towarzystwa meza. Wiele
          kobiet realizuje sie na swym polu i nie chcialoby byc utrzymankami bogatych
          mezczyzn. Wiec generalizujesz. Tobie nie podobaja sie kobiety po studiach
          scislych, bo czegos innego w nich szukasz, ale sa tacy, ktorym sie takie wlasnie
          podobaja, bo nie o to chodzi, by podobac sie wszystkim. Najwazniejsze to znalezc
          osobe, ktora pokocha i zaakceptuje nas takimi jakimi jestesmy. Znalezc taka
          osobe i moc z nia w spokoju isc przez zycie to szczescie, a to, czy przez swiat
          zewnetrzny jest sie postrzeganym jako osoba, ktorej sie powiodlo, czy nie, jest
          naprawde drugorzedne, jesli sie to szczescie odczuwa. Ja ci takiego szczescia
          zycze z calego serca swej feministycznej duszy;)
          • delfina77 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 22:04
            Znam osobiscie dziewczyne, ktora wlasnie uzywajac swoich wdziekow usidlila
            bogatego, powiedzmy, meza. Powiem ci jak wyglada teraz ich zycie: ona calymi
            dniami sama w domu z dzieckiem bo on woli z kolegami piwo pic po pracy niz byc w
            domu z nia i corka, zdesperowana robi slodkie oczy do mezow innych dziewczyn bo
            czuje sie samotna. Maz wie, ze ona go nie zostawi, bo nie ma wyksztalcenia,
            pracy, perspektyw, jest zdana tylko na niego. Wiec olewa ja na potege, da jej
            czasem na odczepnego karte kredytowa, zeby sobie cos kupila i ma spokoj, moze
            dalej robic co chce. A gdyby byla wychowana w sposob feministyczny to znalazlaby
            sobie meza madrego i wrazliwego, a nie takiego, ktory tylko kase umie robic, bo
            wiedzialalby, ze ona sama tez moze niezle zarabiac w swoim zawodzie i nie bylaby
            zdana tylko na meza, by miec jako taki standard zycia. Dlatego ja tak swojej
            corki nie wychowam
            • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 22:50
              to jzu jest kwestia czy jestemy ze skur.wysynem czy z porzadnym dobrym prawdzie
              kochajcym mezczyna
              wiadomo ze sa zli i sa dobrzy
              mozna przygotowac kogos od strony - szukania dobrych lub zabepieczania sie przed
              zlymi
          • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 22:49
            > I na 3 przykladach budujesz sobie swiatopoglad na temat feminizmu?:)

            nie te przyklady to tylko przykłady byly tylk odrobna czescią całosciwoej teorie
            zbudowaną na znacznie wiekszej liczbie czynnikow.
            Feminim jak ocalosc jest wielowymairowy i staram sie go rozumeic dosc szeroko,
            te przyklady nei powinny byc brane zbytnio serio, to tylko dodatek obrazujący

            > A tak serio mowiac, moze rzeczywiscie niektorzy mezczyzni wola slodkie idiotki,
            > ale nie chcialalbym przez cale zycie takiej udawac, zeby sie spodobac komus i
            > wciaz udawac, by tego kogos przy sobie utrzymac.

            przyklad z tzw slodka idiotka byl radykalny, taki dosc obrazowy
            w praktyce wyglada po rpostu na to ze kobieta jest abrdzo kobieca ze wszystkimi
            tego zaletami, takimi jaki chce widziec ją męczyna

            Oczywiscnie ja nie sugeruej ze ktos ma kogos udaawac kim nei jest...
            Kobieca bedac kobietą powinna zawsze i wszedzi czuc sie soba i nikogo eni grac.
            to byl przyklad raczej ilustujacy, w jego znaczeniu mialem na mysli nie kogos
            udajacego kogos tylko czujacy sie dobrze ze sobą.
            A to jest roznica, nikt normalny slodkiej idiotki eni udaje, to byl przyklad
            skrajny, nie powinnismy odnosnie jego odnosic wszystkich "kobieco-kobiecyH"
            ogolnikowych postaw.

            Nie zawsze bogaty maz daje szczescie;

            a kto twierdzi ze daje?
            ja tak przeciez nie twierzde ,ale dla wielu kobiet w ogole nei to ze bogaty (bo
            to byl tylko przyklad) al ogolnie bardzo dobry meczyna to cos co w głownej
            meirze determinuje ogolnei pojętą jakosc zycia.
            A nei to ile ona sama zarabia

            est to pewne ulatwienie w zyciu ale czesto ma to swoja cene, np. to, z
            > e
            > jest on ciagle w pracy, a ona samotna i steskniona towarzystwa meza. Wiele
            > kobiet realizuje sie na swym polu i nie chcialoby byc utrzymankami bogatych
            > mezczyzn. Wiec generalizujesz.


            ja nie genralizuje, to byl przeciez tylko przyklad: zamorznosc i zaradnosc jako
            element fajnego mezczyny, oczywiscie powinien miec on mase inncyh cech tak aby
            byl doskonaly

            Wiec nei odnosil bym sie do tego jednostkowego elementu jako do calosci.
            Niemniej bardzo zamozny meczyna to jest cos co jednak daje tez pewne mozliwosci
            rozwoju rodziny itd

            . Tobie nie podobaja sie kobiety po studiach
            > scislych, bo czegos innego w nich szukasz, ale sa tacy, ktorym sie takie wlasni
            > e
            > podobaja, bo nie o to chodzi, by podobac sie wszystkim. Najwazniejsze to znalez
            > c
            > osobe, ktora pokocha i zaakceptuje nas takimi jakimi jestesmy


            Twierdzisz ze mi nie podobaja sie kobiety po studiach.
            NIe wiem na jakiej podstawie sobie to skojarzyas. No bo to nie jest prawda, ja
            nie przywiazuje wagi do wykształcenia kobiety natomiast bardziej istotne sa dla
            mnei cehcy takei jak intelekt, mądrosc jesli chodzi o cechy z tego zakresu,
            chociac nie one sa najwazniejsze.
            Niemniej bylem z dziewczynami studujujacymi 3 kierunki jednoczesnie w tym prawo
            z dobrymi rezultatami, i wiem o czym mowię.
            NIe tworzmy jakis urojonych wizji mnie czy moich upodoban bo to eni ejst tu
            potrzebne.

            Niemniej oczywiscie zgadzam sie są faceci ktorym podoba sie typ
            kobiety-chlopzycy ale to raczej z koniecznosci, bo ma to swoje zalety takze,
            zazwyczaj sa to ajkies zyciowe ciapki potrzebujacy zaradnej kobiety.

            Najwazniejsze to znalez
            > c
            > osobe, ktora pokocha i zaakceptuje nas takimi jakimi jestesmy.

            Oczywiscie, ale niektore kobiety juz na starcie maja w plecy.
            SA jakie są ale sa tez takimi jakimi zostały ukształtowane.

            Znalezc taka
            > osobe i moc z nia w spokoju isc przez zycie to szczescie, a to, czy przez swiat
            > zewnetrzny jest sie postrzeganym jako osoba, ktorej sie powiodlo, czy nie, jest
            > naprawde drugorzedne, jesli sie to szczescie odczuwa. Ja ci takiego szczescia
            > zycze z calego serca swej feministycznej duszy;)




            oczywiscie to ejst piekne ale osobiscie to nie byl bym w stanie zakochac sie w
            jakies zimnym, sztywnym, konkretnym babo-chlopie z zyłką do manipulacji czy
            dominacji
            to odstrasza najbardziej ale sa gusta i guściki
        • looxie Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 22:11
          Pseudoteorie. Ja jestem feministką od 15-go roku życia, sądzisz że już wtedy
          zaprzepaściłam swoje szansę na ożenek? :P
          Feminizm daje człowiekowi prawdziwy wybór, kim chce być. Dzieci swoją płeć oraz
          społeczne oczekiwania wobec niej identyfikują znacznie wcześniej, stąd też
          częste przekonanie o rzekomej "naturalności" pewnych społecznie narzucanych
          zachowań stowarzyszonych z płcią.
          Założenie, że feministki odrzucają mężczyzn jest fałszywe i szkodliwe.
          Założenie, że niepełnowartościową jest kobieta wykazująca stereotypowo męskie
          cechy jest szkodliwa i z nią walczymy. Przekonanie, że sukces kobiety wyznacza
          pozycja jej męża jest coraz słabsze, społecznie szkodliwe i z nim walczymy.
          Przekonanie, że o wartości kobiety stanowi jej atrakcyjność w oczach mężczyzn
          jest szkodliwe i z nim walczymy. Płycizna intelektualna, którą prezentujesz,
          jest męcząca - ciężko z nią dyskutować, dlatego większość osób na tym forum cie
          ignoruje. Ciężko się merytorycznie spierać o to, czy wykształcona i spełniona
          feministka bez rodziny może być szczęśliwa. Ty mi powiesz, że nie, że ma głęboko
          ukryty defekt i na pewno jest stuknięta i płacze po kątach. Ja ci mówię z
          autopsji - może być bardzo szczęśliwa i a jeśli kiedyś zapragnie i zdecyduje, to
          może i nawet za mąż wyjdzie i dzieci urodzi.
          • s.p.7 looxie 25.07.10, 23:13
            Dzien dobry ejstem maczo od 5 roku zycia, taki sie urodzilem...

            Feminizm daje wybor w jakim sensie?
            Bedąc feministą juz dana osoba podjeął jakis wybor.
            To tak jak powiedizec liberalizm daje czlowiekowi prawdziwa wolnsoc i wybor, ale
            kazdy czlowie kobdarzony wnikliwie analitycznym umsylem i darem ubierania tego w
            slowa jest w stanie napiac 20 1000ąc stronnicowych traktatów opisujacych jak to
            liberalizm wolnosc zabiera a daje ją komunizm, Poniewaz liberalizm zniewala
            nieludzkim sytemem wyzysku, doprowadzajac do ekonomicznych zalerznosci a wolnosc
            daje kolektyw... itp czyli doktryny naukowej-porpagandy danego sytemu.
            Teraz wyskakujesz z teroia ze tylko Feminzim daje wolnosc wyboru kim che sie
            byc, a po zalaczeniu w mijej oklolicy 102,04 załacza sie przemily glos ojca
            prowadzacego który twierdzi ze tlylk okatolicka nauka kosciola i wiara w boga
            daje prawidza wolnosc, wyzolenie i mozliwosc bycia soba podejmwoania
            niezaleznych od nikogo decyzji

            > Założenie, że feministki odrzucają mężczyzn jest fałszywe i szkodliwe.
            a kto tak twierdzi ja nie.
            Generalnie jesnak z tego co widze to są jednak sklonne i "mezczyzn" i dzieci
            traktowac bardzo przedmiotowo
            , przeczytałem nawet z boku watek co jakas "swiatłą - guru feministka" ze
            francji sadzi o dzieciach: co w desen zarloczni tyrani, szkodliwe wirusy
            jak tak w ogole mozna myslec o dziecku, przeciez do gorzej jak do psa

            > Założenie, że niepełnowartościową jest kobieta wykazująca stereotypowo męskie
            > cechy jest szkodliwa i z nią walczymy

            No to was wspieram w tej walce, babo-chlopy szczegolnie w czasach sportsmenek z
            NRD po zarzywaniu konskich dawek sterydow anabolicznych maja bardziej meskie
            glosy i ciala od chucka norrisa

            Przekonanie, że sukces kobiety wyznacza
            > pozycja jej męża jest coraz słabsze, społecznie szkodliwe i z nim walczymy.

            Tu tez was wspieram.
            Niemniej istotnym skladnikiem pozycji kobiety jest pozcja jej meza i to eni jest
            szkodliwe w zadnym stopniu a kazdy czlowiek ma prawo oceniak kogokolwiek na
            jakiej postawie chce.

            Wmaiwanie ludziom kryteria moga komu sluzyc za indywidualną ocene stratyfikacji
            pozycji kobiety w spoleczesntwie uwazam za szkodliwe i nim walcze.

            > Przekonanie, że o wartości kobiety stanowi jej atrakcyjność w oczach mężczyzn
            > jest szkodliwe i z nim walczymy


            Przekonianie o tym ze mozna walczyc z ludzkimi przekonaniami dotyczacymi
            jakichkolwiek indywidualncyh i osobistych ocen dotyczacych czegokolwiek jest
            szkodlwie i znim walcze

            Płycizna intelektualna, którą prezentujesz,
            > jest męcząca - ciężko z nią dyskutować, dlatego większość osób na tym forum cie
            > ignoruje.

            tak tez nad tym ubolweam, w moich marzeniach, gdzies odległych w innym wymairze
            w innym zyciu, nie jestem płytki intelektualnie
            niestety nie na tym forum i nei w tym zyciu tu po prostu... moja intelektualna
            głebia jest ciagliwa jak złoto które mozna splaszczyc do tysiecznyc hczesci
            milimetra i wsunac pod dywan femnistycznej najdoskonalszej wyroczni prawdy i
            intelektualnego, niepojetego wrecz nieopisywalnego wrzechswiata choryzontow
            intelektualnej glebi
            podziwiam i ubolewam nad samym sobą

            Ty mi powiesz, że nie, że ma głębok
            > o
            > ukryty defekt i na pewno jest stuknięta i płacze po kątach

            nie skadys znowu to ja byc ameba intelektualna

            Ja ci mówię z
            > autopsji - może być bardzo szczęśliwa i a jeśli kiedyś zapragnie i zdecyduje, t
            > o
            > może i nawet za mąż wyjdzie i dzieci urodzi.

            ale po co? dzieciarnie pasozytow robic, tyranow zagryzajacych matki?, szodniki,
            szarancza mloda, psy wsciekle, dzieci powinno sie poawac albo do aborcji albo
            trzymac w kartonei w piwnici i karmic obierkami od ziemniakow albo najac do
            szczotkowania kibla od 3go roku zycia
            to jest feministyczny nurrt wychwoania dzieci, jakze piekny i gleboki
            intelektualnie, swiatlo morlanosci i kulturowej awangardy, która przycmiewa
            wkorczenie armi czerowonej i ploretariackiej rewolucji dusz

            brjawo
            • takisobienik Re: looxie 26.07.10, 08:13
              ale po co? dzieciarnie pasozytow robic, tyranow zagryzajacych matki?,
              szodniki, szarancza mloda, psy wsciekle, dzieci powinno sie poawac albo do
              aborcji albo trzymac w kartonei w piwnici i karmic obierkami od ziemniakow albo
              najac do szczotkowania kibla od 3go roku zycia
              to jest feministyczny nurrt wychwoania dzieci, jakze piekny i gleboki
              intelektualnie, swiatlo morlanosci i kulturowej awangardy, która przycmiewa
              wkorczenie armi czerowonej i ploretariackiej rewolucji dusz


              Masz już swoją wersję, więc nie wiem, po co w ogóle zakładałeś ten wątek.

              PS
              Np. Firefox ma opcję sprawdzania pisowni.
              • s.p.7 takisobienik 26.07.10, 10:52
                to akurat wyczytałem z watku na tym forum za stronie tytuowej zaraz dam linka

                tutaj forum.gazeta.pl/forum/w,212,113572596,113572596,Kobiety_wracaja_do_kuchni_a_maczo_wygrywaja_.html
            • looxie Re: looxie 26.07.10, 10:05
              Feminizm daje jednostce wybór realizowania się w dowolny sposób, uwolniony od
              stereotypowych ról płciowych. Nie przeczę, że feminizm jest ideologią tak jak i
              liberalizm oraz katolicyzm.
              Feminizm nie promuje i nie usprawiedliwia przedmiotowego traktowania innych
              ludzi ale jeśli ktoś ma do tego skłonności, to i "feminizm" nic tutaj nie
              zmieni. Poza tym nurt feministyczny nie jest jednolity a wśród feministek
              znajdziesz całe spektrum postaw życiowych.
              Swoim postem dajesz wyraz pogardy dla kobiet, które nie są dla ciebie seksualnie
              atrakcyjnie i nie są stereotypowo kobiece - tego nie akceptujemy, to jest
              dopiero przedmiotowe traktowanie kobiet i świadczy o ciasnym rozumku.
              Nie ma czegoś takiego "kryteria służące za indywidualną ocenę stratyfikacji
              pozycji kobiety". Stratyfikacja jest cechą społeczeństwa (nie twoją, nie
              kobiety!) , konstytuuje się na poziomie społeczeństwa, nie jest zależna od
              twojego "widzimisię". Nie włożę ci łopatą do głowy, że nie jesteśmy potworami
              pożerającymi własne dzieci. W swojej nienawiści wierzysz w to, w co chcesz
              wierzyć. Dla mnie end of topic.
              • s.p.7 Re: looxie 26.07.10, 11:09
                Feminizm daje jednostce wybór realizowania się w dowolny sposób, uwolniony od
                > stereotypowych ról płciowych. Nie przeczę, że feminizm jest ideologią tak jak i
                > liberalizm oraz katolicyzm.


                To jest taki banał, kazdy moze sobie cos takiego powiedzic odnosnie kazdej
                ideologi. Wiec to wyglada bardziej na propagande samego feminzimu.
                Czy z femnizmem czy bez stereotypy sa tylko w glowach lduzi i z feminizmem czy
                bez kazdy jesli am ochote moze sobie je z glowy usunąc i robic to co chce

                Feminizm nie promuje i nie usprawiedliwia przedmiotowego traktowania innych
                > ludzi ale jeśli ktoś ma do tego skłonności, to i "feminizm" nic tutaj nie
                > zmieni. Poza tym nurt feministyczny nie jest jednolity a wśród feministek
                > znajdzi

                Jesli tak ejst to dlaczego feminizm nie promuje podmiotowego traktowania innych
                lduzi, np dzieci.
                jakos nie wyczytłaem ze dzieci są sensem zycia feministów.
                A to ejst podejscie przeciwne do przedmiotowego.
                Więc jak to jest?

                > Swoim postem dajesz wyraz pogardy dla kobiet, które nie są dla ciebie seksualni
                > e
                > atrakcyjnie i nie są stereotypowo kobiece

                Nieprawda, ja bardzo cenie i szanuje kobiety szczegolnie te które wg mnie na to
                zasługuja w sposob wyjątkowy.
                NIe patrze na kobiety przez pryzmat ich wygladdu, zawsze staram sie docenic i
                odkryc wnętrze, charakter, duszę i osobowosc bo to stanowi o prawdziwym pieknie
                kobiety wg mnie.

                > Nie ma czegoś takiego "kryteria służące za indywidualną ocenę stratyfikacji
                > pozycji kobiety"

                jest, ja nie patrze na to co mowi i jak ocenia spoleczenstwo tylk oan wszystko
                mam wlasne zdanie, takze odnosnie tego która kobietai dlaczego wydaje mi sie
                wartosciowa

                Stratyfikacja jest cechą społeczeństwa (nie twoją, nie
                > kobiety!) , konstytuuje się na poziomie społeczeństwa, nie jest zależna od
                > twojego "widzimisię"

                KAzdy ma prawo do wlasnego osadu kto i dlaczego ma taka a nie innąw jego opini
                wartosc i jak plasuje sie na jego osobistym rankingu.

                Szczegolnei widac to np po mediach czy gazetach które sa stonnicze i na
                bohaterów wykreowac mogą anrybohaterów.

                Nie włożę ci łopatą do głowy, że nie jesteśmy potworami
                > pożerającymi własne dzieci. W swojej nienawiści wierzysz w to, w co chcesz
                > wierzyć.

                nie uwazam ze ejstescie potworami, miedzy innymi na kanwie tej dyskusji widzac
                otwartosc i meytorykę chec wyjasnienia przekonuje sie o tym jak wartosciowymi
                lduzmi feminisci są
                mam jednak minimalne obawy np cp do wychwoania dzieci
                nabakne tylko o watku który jest na stronie głwone ja w ktorym pewna feministka
                znaczaca jak sadze wyowiada sie co sadzi o dzieciach i ich pozycje wzgledem
                feministycznej mamy
                forum.gazeta.pl/forum/w,212,113572596,113572596,Kobiety_wracaja_do_kuchni_a_maczo_wygrywaja_.html




        • titta Re: Feministyczny model wychowawczy. 26.07.10, 00:20
          Pozwole sobie sie wtracic: przyklad drugi to nioe kwestja
          wychowania, a sprawa funkcjonowania mozgu. Kobiety myslace logicznie
          takimi sie rodza. Owszem moze nie kazdemu mezczyznie sie to podoba
          (przypuszczam, ze faceci po prostu sie boja, ze kobieta moze byc
          madrzejsza od nich i "staraca autorytet") co mnie jednak bardzo
          dziwi: ci sami mezczyzni narzekaja, ze kobiety sa takie niekonkretne
          i kieruja sie emocjami.
          Owszem takie kobiety maja duze problemy z mezczyznami: wynika to
          czesto jedna z tego, ze poprostu szukaja mezczyzny "bardziej
          mezkiego" od siebie, czyli rowniez logicznego i konkretnego ale
          jednoczesnie nie zarozumialaego (i bez objawow zespolu Aspargera). Z
          doswiadczenia wiem, ze to bardzo trudne, ale taki gatunek istnieje.
          (I bardzo sobie ceni kobiety z krtorymi mozna sie rozumiec).
          A tak w ogole, to bardzo mlody musisz byc.
    • shigella Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 22:51
      Uczy sie dzieci polskiej ortografii, nie mylic z prawicowa ortografia.
      Trudne slowa na dzis "próba" i "międzyludzki".
      • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 25.07.10, 22:55
        ale cieta jestes, inteigentna i sarkastyczna zarazem z delikatym odcieniem
        boskiej poswiaty madrosci i przeblysku dowcipności
        publiczność szaleje
        • old-amsterdam [...] 26.07.10, 00:00
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • shigella Re: Feministyczny model wychowawczy. 26.07.10, 00:08
          s.p.7 napisał:

          > ale cieta jestes, inteigentna i sarkastyczna zarazem z delikatym odcieniem
          > boskiej poswiaty madrosci i przeblysku dowcipności
          > publiczność szaleje
          Ale tak serio-serio, im bardziej natchniony elaborat o koniecznosci powrotu do tradycji, gdy Adam polowal a Chawa przedla, orzel byl bialy i ludek patriotyczny, tym bardziej kulawa skladnia, a polszczyzna przegrywa przez nokaut.
          Rozumiem, ze prawdziwa "dobramatkapolka" nie bedzie zwracac uwagi na takie drobiazgi u swego obroncy i opiekuna, ale oczekujac odpowiedzi od feministek musisz sie niestety bardziej postarac.
          To pisalam ja, dyslektyczka z urodzenia.
          PS Nie mam kota
          • obrydzyk Gość stawia ciekawe pytania i stara się zrozumieć. 26.07.10, 03:35
            Na żadne nie dostał wyczerpującej odpowiedzi (nawet jak na standardy obowiązujące na forach internetowych).Na podstawie tego wątku śmiem twierdzić , że przeciętne feministki/feminiści niewiele różnią się od grup powszechnie uważanych za radykalne ,typu: katole, ateiści,nacjonaliści,szowiniści czy miłośnicy teorii spiskowych. Uważacie ,że wiecie więcej -czujecie się przez to lepsi ,ale zazwyczaj jest to spowodowane identyfikowaniem się z grupą albo posiadaniem kilku płytkich argumentów. Większość prezentuje brak dowodów obalających kontrargumenty. Może się mylę ,ale jak do tej pory autor wątku wygrywa 10:0. Nikt mu merytorycznie nie odpowiedział. Nikt kto może sobie przynajmniej wyobrazić perspektywę inną niż stricte feministyczną.
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: Gość stawia ciekawe pytania i stara się zrozu 26.07.10, 03:53
              Ale autor najpierw wartościuje (feminizm jest fe), a potem zadaje pytania. I
              wcale nie ciekawe, tylko pytania jego mają na celu podjudzanie.

            • 2lena Re: Gość stawia ciekawe pytania i stara się zrozu 26.07.10, 04:58
              A to miała być jakaś walka? Było uprzedzić. Wiatrówkę bym kupiła
              albo chociaż bejsbola.
              • s.p.7 2lena 26.07.10, 05:23
                2lena napisała:

                > A to miała być jakaś walka? Było uprzedzić. Wiatrówkę bym kupiła
                > albo chociaż bejsbola.


                Typowy poziom argumentacji czlowieka któremu tych argumentow brakuje

                ja tu rozmiwaam, szukam prawdy, chce poznac femiznim a w odpowiedzi pojawiaja
                sie rozmowy na poziomie "bejsbolowym"

                jestes dresem w internecie
          • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 26.07.10, 05:07
            > PS Nie mam kota
            a ty to ala?
    • easyprude s.p.7 to kobieta. 26.07.10, 08:46
      jw
      • takisobienik Re: s.p.7 to kobieta. 26.07.10, 08:54
        Mi się wyświetla s.p.7 napisał: , poza tym stale używa form męskich, więc
        nie wiem, ococho.
        • gruszkasia Re: s.p.7 to kobieta. 26.07.10, 09:25
          takisobienik napisała:

          > Mi się wyświetla s.p.7 napisał: , poza tym stale używa form
          męskich, wię
          > c
          > nie wiem, ococho.

          o tradycyjną nienawiść do kobiet, tak ostatnio modną.
      • menk.a Re: s.p.7 to kobieta. 26.07.10, 09:02
        Na szczęście nie.:D
        • s.p.7 Re: s.p.7 to kobieta. 26.07.10, 11:30
          menk.a napisała:

          > Na szczęście nie.:D

          Bo gdyby s.p.7 była kobietą podkopała by wiarę w żeński ród? ;)
      • s.p.7 Re: s.p.7 to kobieta. 26.07.10, 11:25
        Kopernik tez byłą kobietą!!!
    • evvik ortografia 26.07.10, 09:21
      Jako zajadła feministka starałam sie swoim trzem synom wpoić zasady
      polskiej ortogrfii.
      Żeby nie pisali nigdy "pruby".
      • s.p.7 Re: ortografia 26.07.10, 11:31
        maiło być próby
        sory za błędy
        pozdrawiam synów
    • racetam analfabetyzm a praca dyplomowa 26.07.10, 09:43
      teraz to nawet analfabeta może pisać pisać licencjata czy magistra czy pracę
      dyplomową. z postu wali wręcz zawaluowaną prostotą i chęcią sprawienia wrażenia
      że jest się mądrzejszym niż się w rzeczywistości jest. troche jak być świnią i
      na siłe uczyć się latać.
      • s.p.7 Re: analfabetyzm a praca dyplomowa 26.07.10, 11:32
        dyplom panie, dyplom
    • marudzisz Re: Feministyczny model wychowawczy. 26.07.10, 10:29
      napiszę to twoim językiem, może wtedy zrozumiesz:

      cięszko tarktować pwoarzine koogś, kot wyżuca z seibie metorwe psoty, pozawione
      poszanoania dla zasat pisoni i logiiki, wiec nei dzif sie, że więkrzość
      odopwiadająch sie z cibie nabjia.

      pzoa tm wpisuejsz taie głupody, ze asz szal.
      • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 26.07.10, 11:32
        marudzisz
    • norymberga3 naiwność czy prowokacja? 26.07.10, 11:28
      Post sp7 czyta się jak nieudolnie zmajstrowany pastisz tego, co nie-
      feminiści uważają za feminizm. Wszystkie klisze, banały i potoczne
      mniemania znajdują tu swe odzwierciedlenie. Do tego napisane
      sztywną, zmanierowaną, usianą błędami polszczyzną. Po czym autorka z
      zapałem rzuca się w wir "dyskusji" nie dostrzegając, że jej wypocin
      nikt nie traktuje poważnie. Począwszy od bene-gesserit
      (pozdrowienia, lubię Twoje posty!) każdy trochę z niej pokpiwa.
      No cóż, analizy logcznej jej tok myślowy nie wytrzymuje:
      Wołanie o ideologię feministyczną... poukładaną w formy...
      społeczeństwo modelowe... No i te nieszczęsne dzieci feministek,
      które najpierw umyślają sobie, czy wolą wychować syna na ciapka czy
      kozaka, a dziewczynkę na nieuległą mężczyznom w żadnej formie (=
      dziewicę orleańską) lub bardzo dobrą matkę, czy też maksymalna
      szczęśliwość ma być ich celem - o ile oczywiście zdecydują się je
      wychowywać w rodzinach, a nie np. w zoo...
      SP7, już z formy Twoich pytań widać, że w dziedzinie wychowania
      jesteś absolutną ignorantką i rozwijanie dyskusji w oparciu o Twoje
      infantylne rozważania byłoby tłumaczeniem przedszkolakom zasady
      nieoznaczoności Heissenberga... (hola, tu widzę więcej szans!)
      • s.p.7 Re: naiwność czy prowokacja? 26.07.10, 11:43

        > Post sp7 czyta się jak nieudolnie zmajstrowany pastisz tego, co nie-
        > feminiści uważają za feminizm. Wszystkie klisze, banały i potoczne
        > mniemania znajdują tu swe odzwierciedlenie


        Daltego prosze o wypowiedzenei sie na temat, przedstawienie swojej opini i
        przyblizenie autorowi tego jaka rzeczeczywistosc jest naprawde jesli chodzi o
        feminizm a nie samąmojąskromną osobę, bo jaki jestem i co mysle to ja wiem,

        Po czym autorka z
        > zapałem rzuca się w wir "dyskusji" nie dostrzegając, że jej wypocin
        > nikt nie traktuje poważnie.

        a moze nie maja nic do powiedzenia
        ps


        Począwszy od bene-gesserit
        > (pozdrowienia, lubię Twoje posty!) każdy trochę z niej pokpiwa.


        moze dlatego ze nie potrafi wypowiedziec podobnie jak ty cokolwiek na temat,
        jetem na forum feminizm, dlaczego nikt sczegolnei ze zdeklarowanych Feminiztów
        nie potrafi cokolwiek napisac o feminizmie z wyjatkiem dawania samym soba
        przykladu jak feminizm wyglada, jak potrafi dyskutowac i argumentowac, do czego
        sie odnosi

        Jesli to jest przyklad feminzimu, to ja dziekuje za informacje


        > SP7, już z formy Twoich pytań widać, że w dziedzinie wychowania
        > jesteś absolutną ignorantką i rozwijanie dyskusji w oparciu o Twoje
        > infantylne rozważania byłoby tłumaczeniem przedszkolakom zasady
        > nieoznaczoności Heissenberga... (hola, tu widzę więcej szans!)


        Jestem przykladna zona i matką, dziewistwo straciłąm dopiero po slubie mam 5
        dzieci, 6e w drodze
        zazdroscisz mi koelzanko ze ty dziewictwo stracilas w miej wyrafinwoany sposob i
        nie masz takiego fajneggo męza jak ja

        dodatkowo powiem ci kochana ze ja...
        chętnie moge porzmwoaiac o zasadach Heissenberga jak i o feminzimie,
        bardziej wyglada mi to ejdnak na to ze femnistki z jakis wzgledow otwartej
        dyskusji unikaja lub zwyczajnie nie potrafia dyskutowac, lub nei maja zdania

        nie wiem jak mam sobei to tlumaczyc
      • bene_gesserit Re: naiwność czy prowokacja? 26.07.10, 12:06
        .... a najdziwniejsze jest to, ze znalazlo sie tyle chetnych, zeby
        z panem powaznie rozmawiac o_O
        • easz Re: naiwność czy prowokacja? 01.08.10, 19:30
          bene_gesserit napisała:

          > .... a najdziwniejsze jest to, ze znalazlo sie tyle chetnych, zeby
          > z panem powaznie rozmawiac o_O

          I tyle nowych ników... Nono.
          • bene_gesserit Re: naiwność czy prowokacja? 01.08.10, 20:14
            Ten absurdalny wąt wszedł na główną forumową.
            • easz Re: naiwność czy prowokacja? 01.08.10, 20:29
              bene_gesserit napisała:

              > Ten absurdalny wąt wszedł na główną forumową.

              Ech, a ja już myślałam...
              Że na osła powinien był;)

              Szkoda, podwójna chyba.
    • resonka Re: Feministyczny model wychowawczy. 29.07.10, 13:19
      Mój feminizm to nieustanna walka z własnym poczuciem winy i odpowiedzialności za
      to, by w pracy i w domu dawać z siebie wszystko a i tak na każdej płaszczyźnie
      jest masę niedoskonałości. Zbyt mało czasu dla dziecka, na sprzątanie, pranie,
      prasowanie, zakupy, gotowanie i zmywanie i choć partner w tych pracach
      uczestniczy to zwykle trzeba mu wszystko palcem pokazać. Nie odczuwa stresu
      faktem, ze jest winien niedopilnowania bo dziecko zachorowało lub jest jakiś
      inny domowy problem.

      Jest też nieustanną walką z jego obawami, że jest pantoflarzem bo mi pomaga. I
      walka o to by podział obowiązków był stały i by się można z niego nawzajem
      rozliczać a nie wciąż mu okazywać, ze to doceniam bo on wciąż uznaje to za jego
      zasługi a moje obowiązki.

      I z argumentacją, że on rozwiązuje problemy techniczne, cóż że uświadamiam
      sporadyczność takich sytuacji podczas gdy obowiązki codzienne jak sama nazwa
      wskazuje są CODZIENNIE.

      To też walka z wizją kobiety idealnej. Każda z nas chce być piękna, zadbana, być
      super gospodynią, matką, kochanką, pracownicą, obywatelką itd. I pewnie wiele z
      nas by dawało radę by nią być dgyby chociaż mężczyxni to doceniali nas nosili na
      rękach ale to tak nie działa chcą wciąż więcej i więcej aż w końcu stajemy się
      frustratkami.

      Mężczyźnie nie mają takich problemów, przez lata wystarczyło, że wogóle pracują
      i coś zarabiają, nie mają wzorca idealnego męża, kochanka, pracownika, ojca,
      partnera do którego chcieliby dążyć a jeśli mają to archaiczny.

      Wychowanie feministycze dla mnie to córka, która nie ma poczucia
      odpowiedzialności za wszystkie aspekty funkcjonowania własnej rodziny i syn,
      który potrafi znaleźć źródło radości w braniu odpowiedzialności za
      funkcjonowanie rodziny również w aspektach zarezerwowanych przez wieki dla kobiet.

      Choć feminizm ma wydźwięk dość skrajny i łatwy do wypaczenia to nie należy się
      go obawiać bo świat kobiet, nawet gdyby go zdominowały co jest absolutnie
      niemożliwe bo chęć dominacji mają tylko kobiety o cechach męskich, to świat nie
      mógłby być gorszy niż ten zdominowany przez mężczyzn.



      • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 30.07.10, 02:15
        mysle ze to o czym tu piszesz to pewne wizje tego czym jest symbioza a czym nie
        ejst.

        Większosc męzczyzn ma poczucie tego ze ma wiekszy potencjał oraz ze sa
        efektywniejsi wiec i oczekują tego ze będa wspierani po to by mogli poswiecic
        sie np pracy
        a kobiety będa zajmowaly sie sprawami rodziny, czyli aspekt odpowiedzialnposci
        za bezposrednie dbanie o dom i rodzinie spoczywa w ich opinie na kobiecie.

        Podczas gdy ty uwazasz ze wspieranie/odpowiedzialnosc za dom powinnno wynosci
        okolo 50/50.

        Sadze ze najwieksza przeszkodą ludzi są ich niedopadowania
        jesli meczyna oczekuje ze kobieta w 90% bedzie odpowiedzialna za dom a kobieta
        oczekuje 50/50 to po kiego tacy ludzie sie wiaząze sobą

        niech wiąza sie lduzie majacy podobne oczekiwania i maz i zona powinni chchiec
        po 50 % wtedy nie bylo by kłutni i nie bylo by twojego "femiznimu"

        A to czy masz byc piekna i jaie sa oczekwianai spoelczne itd... to sa tylko
        oczekiawnai spoleczne, wiekszosc z nich jest debilna, nikt nei nakazuje ich
        wypelniac swobodnie mozna je zawsze ignorowac jesli am sie dosc odwagi i silnej
        woli z odrobiną nonszalancji

        • resonka Re: Feministyczny model wychowawczy. 30.07.10, 11:46
          Poczucie większości mężczyzn, że są efektywniejsi i mają większy potencjał
          pachnie mi szowinizmem, jeśli jest on dla ciebie akceptowalny to jako
          przeciwwagi nie neguj feminizmu, którego istnienie zostało tym samym usankcjonowane.

          Mam nadzieje, że znaczące w twojej wypowiedzi jest słowo "poczucie" bo chyba
          nikt o zdrowych zmysłach nie napisałby, że to fakt, że są efektywniejsi i mają
          większy potencjał.

          "Poczucie" jest rzeczywiście faktem ale zdecydowanie powinno się zmienić.

          To nie ja sądzę, że odpowiedzialność za rodzinę powinna wynosić 50/50. Ona
          obiektywnie POWINNA tyle wynosić.

          Jeśli jedno z małżonków nie pracuje zawodowo to też wynosi 50/50 bo jedno
          pracuje poza a drugie w domu.

          Choć osobiście uważam, że praca w domu to praca na co najmniej dwa etaty więc
          proporcje by się wyrównały gdyby druga strona też w pewnym stopniu w niej
          uczestniczyła.

          Jeśli oboje pracują poza domem to podział obowiązków, które należy wypełnić w
          domu powinien być oczywisty. POWINIEN...

          • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 30.07.10, 12:12

            > Poczucie większości mężczyzn, że są efektywniejsi i mają większy potencjał
            > pachnie mi szowinizmem, jeśli jest on dla ciebie akceptowalny to jako
            > przeciwwagi nie neguj feminizmu, którego istnienie zostało tym samym usankcjono
            > wane.


            sąze ze to pocucie to eni femiznim tylko próba odgadniecia rzeczywistosci taką
            jaka jest.
            JA np mam pocucie ze jestem efektywniejsszy od przeciętnego dziecka, czy to
            znacyz ze je chcce dyskryminowac lub ze jstem szowinista?
            A jesli miał bym poczucie ze jestem efektywniejszy w danej pracy od przeciętnego
            eskomosa to znaczy ze jestem rasistą?

            NIe poniewaz to mniej lub bardziej ale proba dochodzenia do prawdy a nie
            obrazania kogos czy dyskryminwoania.

            Czy dziecko ktore nie ma prawa jazdy bo ma 5 lat jest dyskryminowane wg prawa?
            Dlaczego dzieci nei zalozą swpjegpo "pajdokracjonizmu" i nie zazcna walczyc o
            prawa doroslych dla siebie?

            > Mam nadzieje, że znaczące w twojej wypowiedzi jest słowo "poczucie" bo chyba
            > nikt o zdrowych zmysłach nie napisałby, że to fakt, że są efektywniejsi i mają
            > większy potencjał.

            oczywiscie ze nei ponieaz zalerzy to od kontekstu indywidualnego oraz konkretnej
            czynnosci

            > To nie ja sądzę, że odpowiedzialność za rodzinę powinna wynosić 50/50. Ona
            > obiektywnie POWINNA tyle wynosić.

            wg ciebie tak.
            Ale nie mozna mowic innym ludziom jak zasady wspolpracy maja sobie rozkładac. bo
            to ejst jakis nonsens.
            Kobieta czy mezczyna maja ochotę zajmoawc sie domem caly czas podczas gdy
            partner w pelni poswieca sie rozwojowi zwodowemu.
            Jesli oni tak sobie ustalili i cuzja sie w tym dobrze i to przynosci im wymierne
            obustronne korzysci to dlaczego chciala bys to zmienaic i wchodzic im do ich
            zycia i ich decyzji?

            Jesli pracodawca decyzduje ze dana osoba ma np obowiazek nr1, a drugi pracownik
            obowiazek nr.2, dlaczego wchdozic w tąfirmęi twirrdzic ze osoba nr 1 i nr 2
            powinny sie pozdielic obowiazkiem po 50%, zeby bylo uzciwie?
            Jeden jest wyszkolony w tym drugi w tamtym. ludzie sami to obei ustalaja, na
            zasadzie podzialu rol ktora zwiekszyc ma efektywnsoc pracy.
            czasem to kwestia zaufania.

            >
            > Jeśli oboje pracują poza domem to podział obowiązków, które należy wypełnić w
            > domu powinien być oczywisty. POWINIEN...
            >


            mowisz o sobie czy chcesz ukladaz zycie innym ludziom i to na jakiej zasadzie
            wspolpracują?
            Ja nei wyobrazam siobie ze ktos wchodzi do moejgo zycia i mowi mi ile kto ma w
            nim robici w jakim zakresie.
            No bo skad osoba z zenwatrz mzoe wiedziec co w obrebie jakiejs grupy
            wspolpracujacej jest lepsze i nie wazne czy chodzi o grupe przyjaciol, firme czy
            rodzine,
            zasady sa takei same - kazdy ustala sobie to w jej obrebie sam

            • resonka Re: Feministyczny model wychowawczy. 31.07.10, 00:49
              s.p.7 napisał:

              >
              > > Poczucie większości mężczyzn, że są efektywniejsi i mają większy potencja
              > ł
              > > pachnie mi szowinizmem, jeśli jest on dla ciebie akceptowalny to jako
              > > przeciwwagi nie neguj feminizmu, którego istnienie zostało tym samym usan
              > kcjono
              > > wane.

              >
              > sąze ze to pocucie to eni femiznim tylko próba odgadniecia rzeczywistosci taką
              > jaka jest.
              > JA np mam pocucie ze jestem efektywniejsszy od przeciętnego dziecka, czy to
              > znacyz ze je chcce dyskryminowac lub ze jstem szowinista?
              > A jesli miał bym poczucie ze jestem efektywniejszy w danej pracy od przeciętneg
              > o
              > eskomosa to znaczy ze jestem rasistą?
              >
              > NIe poniewaz to mniej lub bardziej ale proba dochodzenia do prawdy a nie
              > obrazania kogos czy dyskryminwoania.

              W poprzednim poście piszesz, że mężczyźni czują się "efektywniejsi i o większym
              potencjale od kobiet. Po czym w kolejnym porównanie dotyczy pięcioletniego
              dziecka i Eskimosa, po czym pytasz czy to dyskryminacja i odpowiadasz sobie, że
              nie. Doprawdy nie wiem po co ci dyskutant.


              >
              > Czy dziecko ktore nie ma prawa jazdy bo ma 5 lat jest dyskryminowane wg prawa?
              > Dlaczego dzieci nei zalozą swpjegpo "pajdokracjonizmu" i nie zazcna walczyc o
              > prawa doroslych dla siebie?

              Do mnie te pytania???

              Cóż pewnie dlatego, że na swoim poziomie intelektualnym nie przyszłoby im
              jeszcze do głowy, że mogą, a kobiety o rozumkach 5-latków walczą - ot zaskoczenie.



              >
              > > Mam nadzieje, że znaczące w twojej wypowiedzi jest słowo "poczucie" bo
              > chyba
              > > nikt o zdrowych zmysłach nie napisałby, że to fakt, że są efektywniejsi i
              > mają
              > > większy potencjał.

              > oczywiscie ze nei ponieaz zalerzy to od kontekstu indywidualnego oraz konkretne
              > j
              > czynnosci

              więc po co uogólniać??


              >
              > > To nie ja sądzę, że odpowiedzialność za rodzinę powinna wynosić 50/50.
              > Ona
              > > obiektywnie POWINNA tyle wynosić.

              > wg ciebie tak.
              > Ale nie mozna mowic innym ludziom jak zasady wspolpracy maja sobie rozkładac. b
              > o
              > to ejst jakis nonsens.
              > Kobieta czy mezczyna maja ochotę zajmoawc sie domem caly czas podczas gdy
              > partner w pelni poswieca sie rozwojowi zwodowemu.
              > Jesli oni tak sobie ustalili i cuzja sie w tym dobrze i to przynosci im wymiern
              > e
              > obustronne korzysci to dlaczego chciala bys to zmienaic i wchodzic im do ich
              > zycia i ich decyzji?


              A kto mówi, że chcę komukolwiek do życia włazić??? Jak ktoś dobrowolnie daje się
              wykorzystywać to nic mi do tego.

              Mówimy o normach i społecznej (czyli i kobiecej i męskiej) akceptacji równego
              podziału. Co idywidualne osoby uznają za równość ich rzecz.



              > Jesli pracodawca decyzduje ze dana osoba ma np obowiazek nr1, a drugi pracownik
              > obowiazek nr.2, dlaczego wchdozic w tąfirmęi twirrdzic ze osoba nr 1 i nr 2
              > powinny sie pozdielic obowiazkiem po 50%, zeby bylo uzciwie?
              > Jeden jest wyszkolony w tym drugi w tamtym. ludzie sami to obei ustalaja, na
              > zasadzie podzialu rol ktora zwiekszyc ma efektywnsoc pracy.
              > czasem to kwestia zaufania.

              Pewnie jak jeden ma zrobić kopię ksero to trzeba by ustalić żeby jeden odbił pół
              i drugi pół ;)

              Po co piszesz takie bzdury? Czy z jakiejś mojej wypowiedzi wynikało, że jak
              robie pranie to pół bębna zostawiam do napełnienia mężowi a potem tylko pół
              proszku wsypuję i pół płynu wlewam albo że tak bym chciała????



              >
              > >
              > > Jeśli oboje pracują poza domem to podział obowiązków, które należy wypełn
              > ić w
              > > domu powinien być oczywisty. POWINIEN...
              > >

              >
              > mowisz o sobie czy chcesz ukladaz zycie innym ludziom i to na jakiej zasadzie
              > wspolpracują?
              > Ja nei wyobrazam siobie ze ktos wchodzi do moejgo zycia i mowi mi ile kto ma w
              > nim robici w jakim zakresie.
              > No bo skad osoba z zenwatrz mzoe wiedziec co w obrebie jakiejs grupy
              > wspolpracujacej jest lepsze i nie wazne czy chodzi o grupe przyjaciol, firme cz
              > y
              > rodzine,
              > zasady sa takei same - kazdy ustala sobie to w jej obrebie sam
              >

              Powtarzasz się na powyższe dyrdymały odpowiedziałam wyżej. Ale odpowiem raz
              jeszcze nie bój się zmian w myśleniu, nie obawiaj się, nikt ci do domu nie
              wlezie, żeby ci ustalać zakres obowiązków, chyba że żona się sama zbuntuje, gdy
              odczuje rażące dysproporcje między waszym wkładem w obowiązki rodzinne, bo jej
              koleżanki feministki uświadomią, że inni mężowie dorośli i nie dość, że się
              pracują, dzielą się to jeszcze w tym radość znajdują.


              • s.p.7 Re: Feministyczny model wychowawczy. 31.07.10, 03:44
                > W poprzednim poście piszesz, że mężczyźni czują się "efektywniejsi i o większym
                > potencjale od kobiet. Po czym w kolejnym porównanie dotyczy pięcioletniego
                > dziecka i Eskimosa, po czym pytasz czy to dyskryminacja i odpowiadasz sobie, że
                > nie. Doprawdy nie wiem po co ci dyskutant.


                Z tego co pamietam byl tam istotny niuans napisalem ze częsc mezczyn moze czuc
                ze maja wyzszy potencjal, to cos innego niz "mezczyni wszyscy" wiem ze femnizm
                bardoz jest uczulony na wszelkiego rodzaju ogolniki wiec zachowajmy jezyk precyzyjny

                Podaje tylko rózne przyklady
                one wszystkie opieraja sie o te same schematy

                Chodzi o to ze prawdą ejst ze ktos moze czuc sie efektywniejszy i tym bardziej
                efektywniejszy byc

                nie mozemy temu zaprzeczyc

                > Cóż pewnie dlatego, że na swoim poziomie intelektualnym nie przyszłoby im
                > jeszcze do głowy, że mogą, a kobiety o rozumkach 5-latków walczą - ot zaskoczen
                > ie.


                No wlasnie ale czy nei fer w stosunku do dzieci jest to ze one nie maja swojego
                "pajdokracjonizmu"?
                ze nikt nei walczy o ich prawa i nie dba?
                Dlaczego femiznim mowi tyle o wolnosci, rownosci, prawach wszystkich obywateli a
                pomija prawa dziecka - w kontekcie tematu - o model wychowawczy dziecka.

                Czy to eni ejst na zasadzie - byle bysmy my mieli a inni niech zdychaja w bezprawiu?

                > więc po co uogólniać??
                czasem uogolnienie uzywa sie po to by komunikacja byl efektywna, nei zawsze
                bowiem ma sie czas i miejce by zaglebiac sie we wsystkie niuanse i szzegoly, o
                ile wiadomo ze uogolneinie jest zabiegiem celowym i odpbiorca o tym wie majac
                swwiadomosc wszystkci hwyjatkow - mysle ze swobodnie uogolnien mozna uzywac

                > A kto mówi, że chcę komukolwiek do życia włazić??? Jak ktoś dobrowolnie daje si
                > ę
                > wykorzystywać to nic mi do tego.

                mzoe cos zle zrozumialem ale wyranie pisalas z wielkich liter ze "To nie ja
                sądzę, że odpowiedzialność za rodzinę powinna wynosić 50/50. Ona
                obiektywnie POWINNA tyle wynosić. "
                czyli z tego co zrozumialem to twierdzisz ze to eni ejst twoja subiektywna
                opinia a jest to sytuacja ktora powinna dotyczyc wszystkich.
                Pzoatym w wielu przypadkach kobieta która zajmuej sie w 100% domem nei czuej sie
                wykorzystywana a czuje sie uprzywilejwoana bo np ta praca tak bardzo jej nei
                obciaza jak mogla by zawodowa jednoczesnie jej mą zapenie jaj bardzo duzy poziom
                materialny ze wzgledu an jego dochodowa pracę.
                Wiec jest sporo przypadkó w których 100% opieka nad domem daje najwiecej
                satysfakcji i krozysci indywidualnych jak i wspolnotowych


                > Mówimy o normach i społecznej (czyli i kobiecej i męskiej) akceptacji równego
                > podziału. Co idywidualne osoby uznają za równość ich rzecz.

                no ale to czym jest owy "rowny podzial" to ldzuei sami sobie decyduja, dla niech
                moze bcy tak ze kobieta lub mezczyna pzejmuaj 100% odpowiedzialnosci a nie 50%

                > Po co piszesz takie bzdury? Czy z jakiejś mojej wypowiedzi wynikało, że jak
                > robie pranie to pół bębna zostawiam do napełnienia mężowi a potem tylko pół
                > proszku wsypuję i pół płynu wlewam albo że tak bym chciała????

                Bcy moze zle odczytałem twoja wypowiedzale z cytatu wychodzilo mi ze wg ciebie w
                kazdej rodzinie podzial obowiazkow domowych powinien wynosic 50%/50% w stosunku
                kobieta mezczyna.
                POWINIEN = cyli jakoby byl wyznacznikiem jakiejs obligatoryjnej normy.
                A przeciez zadnej normy eni ma i nie moze byc, kady ustala sobei sam podzial rol
                i zajęc.

                Ale odpowiem raz
                > jeszcze nie bój się zmian w myśleniu, nie obawiaj się, nikt ci do domu nie
                > wlezie, żeby ci ustalać zakres obowiązków, chyba że żona się sama zbuntuje, gdy
                > odczuje rażące dysproporcje między waszym wkładem w obowiązki rodzinne, bo jej
                > koleżanki feministki uświadomią, że inni mężowie dorośli i nie dość, że się
                > pracują, dzielą się to jeszcze w tym radość znajdują.


                co do zony - slubu brac nie będe bo uwazam ze dyskryminuje on męzczyzn.
                JAk ktos ma ochote sie buntowac niech szuka partnera ktory bedzie leoiej do
                niego pasowal a eni podpierął sie papierami by cos wymusic.

                ale i tak w takim razie feminizm mowi i glosi oczywiste oczywistosci.
                Któe funkcjonuja od setek i tysiecy lat w kazdej normalnej a nie patologicznej
                rodzinie
    • freelancer.org.pl Re: Feministyczny model wychowawczy. 29.07.10, 17:14
      Chciało Wam się mu w ogóle odpowiadać? :-) Jakoś nie mogę potraktować poważnie osoby, która pisze chiał bym.
      • purpurowa50 Re: Feministyczny model wychowawczy. 01.08.10, 13:14
        freelancer.org.pl napisał:

        > Chciało Wam się mu w ogóle odpowiadać? :-) Jakoś nie mogę
        potraktować poważnie
        > osoby, która pisze chiał bym.

        Mnie to nawet czytać się tego nie chciało:))) Ogólnikowo zapoznałam
        się z problematyką tego wątku i myślę sobie: dysputa, dysputą a
        życie toczy się dalej i na pewno zdarzy się tak, że
        niejednego/niejedną z Was zaskoczy codzienność. I w ten oto sposób
        człowiek choćby wszystkie rozumy świata pozjadał i tak w pewnym
        momencie stanie się bezradny...Tyle w temacie, z którym ja akurat
        nie mam problemów:)))

        Ps. To nie oznacza wcale faktu, iż nie potrafię dostrzec pozytywnych
        stron owej dyskusji. Pozdrawiam:)
    • berta-live Re: Feministyczny model wychowawczy. 12.10.10, 00:23
      Jasne. Ciekawe jakby na tym wszystkim wyszła moja babcia i jej siostra, jakby ich matka nie była feministką. I po bożemu zdała się na łaskę i niełaskę swojego męża hazardzisty zamiast wziąć sprawy w swoje ręce, przejąć domowy budżet i zacząć zarabiać na utrzymanie swoje i dzieci.
      • bene_gesserit Re: Feministyczny model wychowawczy. 12.10.10, 00:26
        Nie karm go, jest nieuleczalny.
        Wrzuc sobie nicka w przegladarke i zobacz, z kim probujesz rozmawiac. Niepotrzebnie.
        • coppermind Re: Feministyczny model wychowawczy. 18.10.10, 22:55
          od kiedy zdrowy rozsądek trzeba leczyć?

          samice nie mają pojęcia jak debilne racjonalizacje instynktów swoich jajników
          produkują. Leczyć trzeba tę ślepotę, która nie pozwala dostrzec samicom, że
          "zły" ojciec to okaleczona emocjonalnie ofiara swojej debilnej matki, która
          próbowała zrobić z syna skrzyżowanie robota z bankomatem.

          Feminizm to skrajny debilizm wynikający z braku kontaktu z rozumem.
          Z rozumem mądrego ojca. A to jest już bezpośredni skutek równie debilnego
          przekonania samic, że potrafią wychowywać dzieci.

          Człowieka może stworzyć wyłącznie ojciec- co świetnie widać na babskich forach
          pełnych samic bez ojców.
          • powie-wiatru Kacper 19.10.10, 08:03
            znów cię bierze :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka