michael_praed
15.04.12, 16:10
Od MAŁEGO miałem w sobie cechy feministy, zanim w ogóle dowiedziałem się, że coś takiego istnieje.
Dziwło mnie, dlaczego kobieta ma robić coś w domu sama, jakby mało było tego, że też chodzi do pracy.
Bolało mnie to wręcz.
Jako chrześcijanin, jestem przeciwny dzieciobójstwu (zwanego inaczej aborcją), jak też przeciwny in vitro (dlatego, że istnieje ryzyko wyrzucania, niszczenia embrionów, które przecież są ludźmi), ale ZAWSZE byłem za równouprawnieniem płci w sferze nie tylko zawodowej
(- zrównanie zarobków na tych samych stanowiskach, - powoływanie na wyższe stanowiska osób niezależnie od ich płci, lecz zależnie od tego, co potrafią i jak się na nich sprawdzają)
i społecznej
(zajmowanie stanowisk społecznych na tej samej zasadzie, co w przyp. sfery zawodowej. Podobnie w polityce. Parytety uważam jednak NIE za dążenie do równouprawnienia, a za próbę MECHANICZNEGO, NA SIŁĘ wtłaczania danych osób na dane stanowiska NIE dlatego, że coś potrafią czy nie potrafią, ale DLATEGO, że po prostu sa kobietami lub mężczyznami. NIE TĘDY droga do walki z dyskryminacją kobiet, czy w ogóle do równouprawnienia płci - są ku temu inne możliwości i narzędzia. Parytet jest ZAPRZECZENIEM demokracji),
ale TAKŻE w sferze obyczajowej.
JEDNAK tutaj miłe Panie zauważam, że odpowiada Wam BARDZO ta jedna pozostałość po patriarchacie :
WCIĄŻ nie mogę się doczekać,
- kiedy to TAKŻE kobiety będą zabiegały (tak otwarcie) o nas - mężczyzn ?
- Kiedy to TAKŻE kobiety będą w stanie podejść do upatrzonego (n.p. na mieście, w tramwaju, czy GDZIEKOLWIEK indziej), zupełnie obcego mężczyzny, który im się podoba i zaprosić go (czy ewentualnie po prostu umówić się z nim) na kawę, lub drinka, lub jeszcze na coś innego ?
A nie unosić się PYCHĄ i twierdzić, że "ona tego nie zrobi, bo PRZECIEŻ ona jest KOBIETĄ".
I CO z tego, że jest kobietą ??
Czy mężczyźni są z czymś GORSI od kobiet, by to TYLKO oni mieli o nie zabiegać ???
To NAM - mężczyznom, ma BARDZIEJ zależeć ??
- Kiedy to TAKŻE kobiety zaczną podrywać mężczyzn, podjeżdżając jakimś SUPER samochodem n.p. do idącego chodnikiem "ciacha", wołając do niego : "Hej przystojniaczku, nie masz ochoty się przejechać po mieście ? A potem do cafe ?"
...KIEDY ?
Jeśli chodzi o podrywanie, o uczynienie "pierwszego kroku", o zabieganie - już NIE jesteście takie skłonne do równouprawnienia.
A SZKODA.
Tylko DLACZEGO ?