Dodaj do ulubionych

Jestem feministą!

30.05.12, 10:05
Jstem facetem i jestem zupełnie nieanonimowym feministą. Wydaje mi się, że każdy myślący facet powinien wysłuchać tego, co mają do powiedzenia feministki i genderystki. Brak róznouprawnienia uderza w obie płci. Kobieta, zachowując się tak, jak jej wpojono, traci połowę swego potencjału, zaś mężczyzna, całe życie udaje "męskiego", zabijając swoją wrażliwość. Jestem z wami, faceci, którzy tego nie rozumieją to zacofańcy i niedorozwojki. Ktoś myśli podobnie?
Obserwuj wątek
    • rekreativa Re: Jestem feministą! 30.05.12, 12:26
      Oklaski, oklaski!
      Ale nazywanie innych niedorozwojami to byś sobie darował.
    • mariner4 Kiedy operacja? 30.05.12, 12:47
      M.
      • urko70 Re: Kiedy operacja? 30.05.12, 15:03
        Roftl
        • urko70 Re: Kiedy operacja? 30.05.12, 15:05
          Wpasowuje się to w jego stanowisko:
          "często widzę mezczyzn, którzy mi się podobają"
    • mayaczy Re: Jestem feministą! 30.05.12, 14:29
      Zgadzam się i ja i mój partner. Ci, którzy krytykują ruch feministyczny czy genderowy zwykle nie chcą nawet zrozumieć jego idei. PAtrzą tylko ślepo na to, co media pokazują, czyli skrajne zachowania, które są wyrywane z kontekstu. Tendencyjne przekazy medialne ukazują przekłamany obraz feministek jako histeryczek. Tendencyjność dotyczy też wielu innych wiadomości, ale to na inny wątek.
      • mariner4 Płeć jest determinowana biologicznie 30.05.12, 15:44
        i tyle. Będziecie moje panie rodzić, czy Wam się to podoba, czy nie. Jeżeli nie będziecie, to nas wszystkich nie będzie. Feministek i poj... genderek też nie. Na szczęście natura ma to gdzieś i rządzi się swoimi prawami i nic tu się nie da na zrobić.
        Chcecie wojny płci, a nie równości.
        M.
        • rekreativa Re: Płeć jest determinowana biologicznie 30.05.12, 21:59
          Zgadza się o tyle, że fizjologiczna możliwość bycia w ciąży i urodzenia jest jedyną funkcją kobiety wynikającą z płci biologicznej.
          To jest rzecz, w której mężczyzna zastąpić nie może, nawet jakby bardzo chciał.
          Natomiast z płci biologicznej nie wynika ani funkcja kucharki, ani sprzątaczki, ani praczki, ani 24-godzinnej opiekunki do dziecka. I o tym między innymi mówią ci, co się zajmują studiami genderowymi.
          • mariner4 Mózg też ma płeć i się różnimy 31.05.12, 11:23
            www.sciaga.pl/tekst/22963-23-plec_mozgu_anne_moir_i_david_jessel
            Są istotne różnice w budowie mózgu. Na przykład my mamy półkule bardziej wyspecjalizowane, podczas gdy Wy bardziej uniwersalne. Na przykład zdarza się że w przypadku takiego samego uszkodzenia mózgu u kobiet upośledzenie jest często mniejsze. Inaczej rozłożone są ośrodki mowy na przykład i wiele innych. Nie da się tego zmienić przez wychowanie, ani w inny sposób,. To hormony.
            Taki jaskrawy przykład. Ostatnio kobiety idą do wojska. To prawda, ale nigdy nie będą wojownikami. Bo to testosteron, a nie wychowanie.
            A ja ciągle powtarzam, że inność nie oznacza wcale "lepszości".
            M.
            • rekreativa Re: Mózg też ma płeć i się różnimy 31.05.12, 11:39
              Widzisz, pewnie sie trochę narażę tutaj, ale akurat jeśli chodzi o różnice w budowie mózgu, czytałam na ten temat rozmaite opracowania i wydają mi się sensowne. Choćby ta podstawowa rzecz, że mężczyźni mają trochę lepszą wyobraźnię przestrzenną, a kobiety lepsze zdolności lingwistyczne. Z tym nie widzę sensu polemizować, bo to są rzeczy, które można zmierzyć i zbadać, więc jeśli naukowcom takie wychodzą wyniki, to dlaczego mam nie wierzyć?
              Natomiast, jak słusznie zauważyłeś, nie ma to nic wspólnego z "lepszością" którejś płci (to tak jakby dywagować, czy lepszy jest kolor czerwony czy zielony, bez sensu), ale niestety, wiele osób tych samych badań używa, żeby "udowodnić", że kobiety są gorsze.
              Co do kobiet i wojska i tym podobnych rzeczy. Nie widzę powodu, dla którego zabraniać odgórnie kobietom próbować szczęścia w tego typu "męskich" konkurencjach. Natomiast uważam, że należy wymagać, by spełniały odpowiednie kryteria. Jeżeli jakieś babki te kryteria, czy to wysiłkowe, czy wytrzymałościowe, czy psychologiczne, spełniają, to znaczy, że się nadają. I tyle.
              Ja wiem, że można się pokusić o generalizowanie, że kobiety to słabsze i wolniejsze itd itp.
              Niemniej jednak zdarzają się kobiety, które się w ten schemat nie wpisują. Tak samo jak istnieje mnóstwo facetów, którzy nie buzują testosteronem i na żołnierza w sytuacji bojowej nadają się jak osioł na cesarza.
              • maitresse.d.un.francais testosteron, ojoj 31.05.12, 16:08
                to czemu tychże wojowników płci męskiej leczy się z powodu zespołu stresu pourazowego?
                • mariner4 Dziwisz się? 31.05.12, 16:35
                  M.
              • mariner4 !00 % zgody z Twoim postem 31.05.12, 16:35
                Trzeba uznać odmienność i tyle.
                Co do siły fizycznej:
                Twierdzenie, że przeciętny mężczyzna jest silniejszy od przeciętnej kobiety jest prawdziwe.
                Ale prawdziwe jest też, że wybitna sportsmenka jest silniejsza od przeciętnego mężczyzny też jest prawdziwe.
                Wyobraźnia przestrzenna to wynik tysięcy lat łowów, wojen itp. Kto tego nie miał ginął łatwiej. Kto miał, przekazywał to dalej w genach. Zdolności werbalne kobiet tez są wynikiem ewolucji.
                Silniejszy wygrywał ze słabszym w walce o kobietę, stąd przewaga siły. Może w przyszłości będzie decydować inteligencja, a nie siła w prawie do reprodukcji. Ale rezultatów tego my się nie dowiemy, bo to potrwa ładne parę tysięcy lat.
                Mnie osobiście irytuje wyliczanka przewag. Bo za Boga nie związałbym się z kobietą, która byłaby taka jak ja. Nie zabraniam kobietom na przykład uprawiania kulturystyki, ale nie ma siły która by mnie zapędziła do łózka takiej pani z mięśniami jak postronki.
                Powyższy przykład o sile dowodzi też, ze jak kobieta ma predyspozycje do tego, co jest tradycyjnym męskim zajęciem, to czemu nie?
                Mam typowo męski zawód. Kobiety bardzo rzadko bywają marynarzami, za wyjątkiem może hotelu na pasażerach. Z tego co wiem po wojnie razem 3 były kapitanami. Czy się nadają? to zależy jak na to patrzeć. Zwykła uczciwość wymaga, że jak się chce być kapitanem, to powinno być to ukoronowaniem pracy na innych stanowiskach. A ja sobie nie wyobrażam kobiety na przykład jako motorzysty pracującej w siłowni statku, w tropiku w temperaturze 60 stopni wyciągającą tłok o średnicy 90 cm z cylindra silnika głównego. Oczywiście i takie panie mogą się zdarzyć, ale nie będzie to regułą.
                Kiedy jestem w szpitalu to raczej nie chciałbym, żeby pielęgniarkami byli faceci. Spotkałem kiedyś takiego i był dobry ale to na zasadzie, że każdy ma prawo robić co mu odpowiada. Będę się upierał, że panie mają instynkt opiekuńczy o wiele bardziej rozwinięty, niż my, co w tym zawodzie ma kapitalne znaczenie.
                Stanowimy wzajemnie uzupełnienie z czego bardzo się cieszę.
                M.

              • tigertiger Re: Mózg też ma płeć i się różnimy 02.06.12, 20:37
                "..pewnie sie trochę narażę tutaj.."
                A ty swoje jak mantrę powtarzasz:). Feministki w ogóle, czy tu na tym forum nie próbują zaprzeczać, że miedzy płciami różnice nie istnieją, ale twierdzą zgodnie z wynikami badań naukowych, że różnice między kobietami, a mężczyznami wcale nie są takie duże jak konstrukcja płci kulturowej, której część kobiet świadomie lub nie, się poddaje. Inne się temu przeciwstawiają, reagują na próby panowania przez mężczyzn nad kobietami. Nie wszystkie z nich określają się jako feministki mimo, że same podejmują walkę z dyskryminacją i uprzywilejowaniem we własnym życiu.
        • bene_gesserit Re: Płeć jest determinowana biologicznie 31.05.12, 19:40
          mariner4 napisał:

          > i tyle. Będziecie moje panie rodzić, czy Wam się to podoba, czy nie.

          Ciekawe, jak sobie wyobrażasz ten przymus. Opisz to jakoś zwięźle, pls.
          • mariner4 W moim poście jest o tym 01.06.12, 09:13
            Używaj mózgu zamiast intuicji.
            M.
            • bene_gesserit Re: W moim poście jest o tym 02.06.12, 14:35
              Uzyj mózgu i zacznij kumać polszczyznę. Masz już swoje lata, wiec naprawdę wypada.

              Jak wyobrazasz sobie zmuszenie do rodzenia kobiety, ktora nie chce mieć dzieci? Opowiesciami o kryzysie demograficznym? I powaznie uwazasz, ze rodzenie dzieci nie z milosci, ale ze strachu to dobra motywacja?
              • mariner4 Nikt nie chce nikogo zmuszać. 02.06.12, 15:43
                Miałem na myśli, że nie da się tego, jak widzę dla Ciebie smutnego obowiązku, na nikogo zwalić.
                I nie pomogą hordy Szczuk i Śród, bo zawsze rodzić będą kobiety.
                Do dyskusji jest natomiast fakt, czy to jest tylko sprawa kobiety. Gdyby moja żona wbrew mojej woli dokonała aborcji, to w ułamku sekundy przestałaby być moją żoną. Bo dziecko to też i moja sprawa.
                M.
                • bene_gesserit Re: Nikt nie chce nikogo zmuszać. 02.06.12, 16:42
                  mariner4 napisał:

                  > Miałem na myśli, że nie da się tego, jak widzę dla Ciebie smutnego obowiązku,
                  > na nikogo zwalić.

                  To fajnie, ale kto pisal o zwalaniu?
                  (Chociaż oczywiście zyczę ci, abys mimo sedziwego wieku dożył czasów, w ktorych mężczyzni mogą dostąpić łaski bycia w stanie błogosławionym i przyjemnosci połogu. Naukowcy i lekarze nie takich juz cudów dokonywali, moze i ty będziesz mógł obnosić się z brzuszkiem a potem doswiadczyc na wlasnej skorze, jak to jest na polskich oddziałach położniczych, a jeszcze potem doznac rozkoszy bezrobocia, bo 'w panskim wieku i z małym dzieckiem to dziękujemy'.)

                  > I nie pomogą hordy Szczuk i Śród, bo zawsze rodzić będą kobiety.

                  ...bo ty tak powiedziałeś :) Kiedys myslano, ze przetoczenie krwi, trepanacja czaszki czy przeszczepy organów to marzenia sciętej głowy.
                  A - i jednak masz problemy z polszczyzną. Może słownik poczytaj?

                  I poważnie myslisz, ze kobiety w końcu przejmą się bombą demograficzną i będą rodzić w imię dobra ojczyzny i naszych przyszłych emerytur?

                  > Do dyskusji jest natomiast fakt, czy to jest tylko sprawa kobiety. Gdyby moja ż
                  > ona wbrew mojej woli dokonała aborcji, to w ułamku sekundy przestałaby być moją
                  > żoną. Bo dziecko to też i moja sprawa.

                  To prawda, więc kiedy twoją żonę zgwałci pięciu naprutych kolesi, mocno ją przy tym poniewierając, łamiąc jej szczękę, kilka żeber i przypalając papierosem, i zajdzie w ciążę to - jesli zajdzie w ciążę z którymś z pięciu tatusiów będziesz ją szantażował rozwodem, jeśli pisnie o aborcji?

                  A jeśli zajdzie w ciążę akurat wtedy, kiedy wykryją u niej raka i będzie musiała wybierać między zyciem swoim a płodu, wytłumaczysz jej zwięźle, że wybór dotyczy również twojej obecności w jej życiu? Samotna, ale zdrowa, albo umierająca, w ciaży i z tobą? Pewnie będzie dluuuugo nad tym sie zastanawiać.

                  No chyba ze jej decyzja będzie dotyczyć płodu, który będzie tak chory i uszkodzony, że po porodzie będzie żył godzinę lub pięć dni - w wielkim bólu i cierpieniu. Wtedy istotnie jest się o co bić i szantaż rozwodem to szczyt humanizmu.

                  (Może twoja zona pomysli o rozwodzie, kiedy przeczyta bzdury, ktore wypisujesz na forum. Oby!)
                  • mariner4 Masz kłopoty z rozumieniem. 02.06.12, 18:21
                    A kto Ci powiedział, ze jestem przeciwnikiem aborcji? Ja chciałem tylko powiedzieć, że ciążą nie jest tylko wyłączną sprawą kobiety, która jest w związku z mężczyzną. Rozstałbym się z kobietą, która by nie liczyła się z moim zdaniem. To chyba normalne.
                    Pozostałe wnioski, które wyciągnęłaś są więc całkowicie błędne. Używaj rozumu, a nie intuicji. Bywa zawodna.
                    Nie ma przymusu rodzenia dzieci i nie będzie. O tym nie ma cop dyskutować. Ale to Wy, kobiety będziecie rodzić i koniec. Żadne medyczne eksperymenty tego nie zmienią.
                    M.
                    • tigertiger Re: Masz kłopoty z rozumieniem. 02.06.12, 19:12
                      Kobiety rodziły, rodzą i będą rodzić - eureka! :)
                      I według Ciebie "Archimedesie" feministki takie jak Szczuka czy Środa chciały by to zmienić?:)
                    • bene_gesserit Re: Masz kłopoty z rozumieniem. 03.06.12, 09:43
                      Noi popatrz, na kolejny rzeczowy post odpowiedziałeś w bardzo charakterystyczny dla siebie sposób, to znaczy wycofałeś się raczkiem z mocno glupich sformułowań, próbując za to w niewyszukany sposób obrazić rozmówczynię.

                      No wstyd po prostu. Piszesz, ze jesteś stary, a zachowujesz się na forum jak trzylatek.
                • tigertiger Re: Nikt nie chce nikogo zmuszać. 02.06.12, 18:55
                  Chłopie, i Środa i Graff są matkami, jak większość feministek zresztą. Do czego ty pijesz, Ty piszesz, nie wiem, coś sobie ubzdurałeś, logicznie trudno to ogarnąć. Kiedy to według Ciebei Szczuka czy Środa sugerowały, aby kobiety rodziły na zmianę z mężczyznami w ramach równouprawnienia, albo też żeby kiedy one nawoływały kobiety, aby w ramach protestu nie rodziły czy nie wychowywały swoich dzieci? Nie chcesz, a może nie umiesz zrozumieć, tego, że rzecz w tym aby sznapsować i respektować podstawowych prawa człowieka do wolności wyboru.
                  • mariner4 Nigdy nie negowałem prawa do wyboru, 02.06.12, 22:16
                    ale człowiek powinien ponosić pełne konsekwencje tego wyboru.
                    Ciekawe dlaczego feministki nie protestuję przeciwko ewidentnej dyskryminacji mężczyzn w sądach rodzinnych.
                    A skoro o Szczuce. W necie krąży film jak ona uderzyła faceta. Gdyby on wierzył w te feministyczne bzdety, to powinien ją gwizdnąć tak, aby skonała jeszcze w powietrzu. Ale on tego nie zrobił. Ona zresztą dobrze wiedziała, że on jej nie odda i TYLKO dlatego odważyła się go uderzyć. Czyli jak przyjdzie bieda, to "jestem słabą kobietką"?
                    M.
                    • rekreativa Re: Nigdy nie negowałem prawa do wyboru, 02.06.12, 23:01
                      Już któryś raz widzę argument pt. jeśli jest równouprawnienie, to znaczy, że można oddać kobiecie.
                      Pomieszanie z poplątaniem. Zrozumcie, że zgodnie z etyką humanistyczną to jest bardzo brzydko bić słabszego fizycznie, płeć nie ma tu nic do rzeczy. Nieważne, czy to dziecko, kobieta, czy wątły, mniejszy od Ciebie mężczyzna. A jeśli ta osoba Ciebie uderzyła pierwsza, to tylko o niej świadczy i tyle. Z feminizmem to ma tyle wspólnego co nic.
                      • mariner4 Niogdy bym tego nie zrobił. Mam taki odruch 03.06.12, 09:08
                        Nie wiem, czy warunkowy. (przesz wychowanie) , czy bezwarunkowy w genach.
                        Chciałem tylko napisać, że czasem feministki zwyczajnie wykorzystują ten fakt.
                        Ktoś kiedyś na FK napisał, że feminizm kończy się tam, gdzie trzeba szafę wnieść po schodach.
                        Szczuka to zakłamana.... kobieta.
                        M.
                        • tigertiger Re: Niogdy bym tego nie zrobił. Mam taki odruch 03.06.12, 10:42
                          Kazimiera Szczuka to nie ogół ruchu feministycznego, wiec nie generalizuj - to nie rada tylko dobra i mądrą zasada życiowa. Pierwszą lekcję jaka powinieneś odrobić skoro chcesz prowadzić dyskurs merytoryczny na tym forum, a nie tylko sprowadzać wszystko do tendencyjnych hipotez jest chociażby pobieżne zapoznanie się z kilkunastoma nurtów feminizmu, które różnią się miedzy sobą, (nieraz bardzo istotnie) stanowiskami w kwestiach praw kobiet czy płeć kulturowej.
                          Drugą lekcję radzę odrobić z równouprawnienia zgodnie z prawami, czym jest i czym nie jest. Bo kompletnie mylisz pojęcia. Równouprawnienie to możliwość pełnego i równego korzystania z praw człowieka w życiu publicznym rodzonym i zawodowym. Nie ma nic wspólnego z dążenie do jednakowości płci czy z "wojną płci". Wierzę w Ciebie i Twoją genetycznie nabytą inteligencję, zapewne bez trudu zdobędziesz podstawową wiedzę na temat feminizmu w necie, wybierając bardziej wiarygodne źródła niż ściaga.pl. Puki co najwyraźniej z lenistwa, (bo przecież nie z kompletnej ignorancji) twoja wiedza na temat feminizmu jest zerowa, nie masz o nim bladego pojęcia skoro przytaczasz takie absurdalne przykłady na hipokryzję feministek. Tak swoją drogą nie wstyd Ci ?
                          • rozczochrany_jelonek Re: Niogdy bym tego nie zrobił. Mam taki odruch 03.06.12, 11:40
                            jeżeli feministki zaczną budować zdania gramatycznie poprawne to być może ktoś kiedyś was zrozumie :)
                            • tigertiger Re: Niogdy bym tego nie zrobił. Mam taki odruch 03.06.12, 11:59
                              Ja to nie feministki, a feministki to nie ja. Sokoro tylko gramatyczne błędy stoją na przeszkodzie w zrozumieniu mojego wpisu to proszę oto tekst po poprawkach:).

                              Kazimiera Szczuka to nie ogół ruchu feministycznego, wiec nie generalizuj. To nie rada tylko dobra i mądra zasada życiowa. Pierwszą lekcję jaką powinieneś odrobić skoro chcesz prowadzić dyskurs merytoryczny na tym forum, a nie tylko sprowadzać wszystko do tendencyjnych hipotez jest chociażby pobieżne zapoznanie się z kilkunastoma nurtami feminizmu, które różnią się miedzy sobą, (nieraz bardzo istotnie) stanowiskami w kwestiach praw kobiet czy płci kulturowej.
                              Drugą lekcję radzę odrobić z równouprawnienia - zgodnie z prawami, czym jest i czym nie jest, bo kompletnie mylisz pojęcia. Równouprawnienie to możliwość pełnego i równego korzystania z praw człowieka w życiu publicznym rodzinnym i zawodowym. Nie ma nic wspólnego z dążeniem do jednakowości płci czy z "wojną płci". Wierzę w Ciebie i Twoją genetycznie nabytą inteligencję, zapewne bez trudu zdobędziesz podstawową wiedzę na temat feminizmu w necie, wybierając bardziej wiarygodne źródła niż ściaga.pl. Póki co najwyraźniej z lenistwa, (bo przecież nie z kompletnej ignorancji) twoja wiedza na temat feminizmu jest zerowa. Nie masz o nim bladego pojęcia skoro przytaczasz takie absurdalne przykłady na hipokryzję feministek. Tak swoją drogą, nie wstyd Ci?
                    • tigertiger Re: Nigdy nie negowałem prawa do wyboru, 02.06.12, 23:28
                      > Ciekawe dlaczego feministki nie protestuję przeciwko ewidentnej dyskryminacji m
                      > ężczyzn w sądach rodzinnych.

                      Nie bardzo rozumiem o co konkretnie Ci chodzi? Feministki w tym wymienia przez Ciebie Magdalena Środa wskazują przy rożnych okazjach na nierówny udział kobiet i mężczyzn w opiece nad dzieckiem, co w konsekwencji rzutuje na dyskryminacje ojców. Aby obraz ojca -opiekuna uległ zmianie, konieczna jest realizacja zasady równości płci w rodzinie, dzielenie się (zdejmowanie ich z kobiet) obowiązków domowych i rodzicielskimi pomiędzy obojgiem, tym samym zrównywanie roli rodzicielskiej ojców z matkami. A tu masz fragmenty czata z Magdaleną Środą, które to potwierdzają.
                      Valeriya: Jakie by Pani wprowadziła udogodnienia dla kobiet podczas urlopów macierzyńskich?

                      Magdalena_Sroda: Przede wszystkim urlopy ojcowskie. Jestem za systemem, który jest w Norwegii, że urlop rodzicielski jest po równo dzielony między kobietę i mężczyznę. Dzieje się to z pożytkiem dla dziecka, dla kontaktów ojca z dzieckiem też.


                      ~NiePytamCoMaszNaSobie: Urlop ojcowski? A jak Pani sobie to wyobraża? Przecież jak ojciec zarabia więcej i pójdzie pod przymusem na urlop to ryzykuje swoją posadę? Nie lepiej jak mąż i żona sami sobie ustalą kto idzie na urlop?

                      Magdalena_Sroda: No nie, bo zawsze na tym tracą kobiety, co okazuje się po rozwodzie. Gdyby mężczyźni chodzili na urlopy rodzicielskie to pracodawca nie bałby się tak zatrudniać kobiet. Wiedziałby, że jej absencja w przypadku rodzenia dziecka będzie taka sama jak w przypadku, gdy do tego nie dojdzie.

                      czat.onet.pl/1651136,1,4,archiwum_dyskusji.html
                      A o Szczuce to ty nieustanie wspominasz, więc jeśli jest o niej mowa to jedynie z twojej inicjatywy. Skoro jednak o niej mowie to pewnie oprócz oglądania filmików w necie, czasem też coś czytasz. Trafiłeś może na ten wywiad z Kazimierą?

                      - W „zamian” w sądzie rodzinnym kobiety mają niemal pewność przyznania praw do opieki nad dzieckiem w przypadku rozwodu. W innych krajach europejskich nie jest to takie oczywiste.

                      Ten kij ma dwa końce. W Szwecji ustawowo rozwiedzeni rodzice dzielą obowiązki opiekuńcze, bo zakłada się, że za dziecko odpowiadają rodzice, a nie matka. U nas odpowiedzialność składa się na matki i bywa to pułapką.


                      - Bo?

                      Bo w Polsce ściągalność alimentów jest żadna. Zasiłki dla samotnych matek są niskie. Oczywiście mamy państwową edukację i ochronę zdrowia, jednak decyzja, by urodzić i wychowywać dziecko bez wsparcia mężczyzny jest dziś bardzo heroiczna. Samotna matka jest finansowym pariasem. Na Zachodzie dzięki wsparciu państwa kobieta może dać temu radę. W Polsce ojciec jest chroniony, nikt go nie obciąży, nikt go nie złapie, a matka z dzieckiem mają życiową „wolną amerykankę”. Oddajemy więc dziecko matce razem ze wszelkimi obowiązkami.

                      www.rowniwpracy.gov.pl/sylwetki-kobiet/zmodernizowalismy-sie-po-wierzchu.html
                      • kocia_noga Re: Nigdy nie negowałem prawa do wyboru, 03.06.12, 06:43
                        Dodam jeszcze, że nie istnieje dyskryminacja ojców sądach, to chętnie, tak jak seksistowskie kawały, rozpowszechniany mit. Ojcowie po prostu nie wnioskują przy rozwodzie o prawo do opieki.
                        Szczuka zamachnęła się na bezczelnego gó...arza po tym, jak ją obraził z włączoną kamerą - zyskał dzięki temu gwarantowaną sławę u mizoginów.
                        Bredzenie o tym, co Szczuka myślała pozostawiam bez komentarza - zbyt żałosne.
                        • mariner4 gdyby tego chłopaka z kamerą uderzył facet, to 03.06.12, 09:16
                          sprawy potoczyły by się inaczej. Ale to zrobiła kobieta w przeświadczeniu, że jej to sie upiecze.
                          A co do sądów rodzinnych? W filmie "Tato" dobrze powiedziął o tym bohater: "Solidarność jajników.
                          Mój kolega kiedyś się rozwodził. żona to była wysoce "rozrywkowa' Kobieta. 14 letnia córka błagała sąd, żeby ją przy ojcu zostawił. Nic z tego. Rezultat? kiedy dziewczyna skończyła 18 lat pojechała do ojca i dzisiaj matki na oczy nie chce widzieć. Ten problem istnieje i to, że go nie dostrzegasz świadczy o totalnej tendencyjności by nie powiedzieć nieuczciwości.
                          M.
                          • bene_gesserit Re: gdyby tego chłopaka z kamerą uderzył facet, t 03.06.12, 12:15
                            mariner4 napisał:

                            > sprawy potoczyły by się inaczej. Ale to zrobiła kobieta w przeświadczeniu, że j
                            > ej to sie upiecze

                            Do wszystkich glupot wypisywanych na tym forum dołączyłeś własnie kolejną: przeświadczenie, że jestes telepatą.

                            Poważnie masz więcej niż 7 lat? Bo takie złudzenia wszechwiedzy charakterystyczne są dla wieku dziecięcego.
                      • mariner4 Ja mam zawód w którym równość obowiązków 03.06.12, 09:28
                        rodzinnych jest niemożliwa. Jestem marynarzem i moje dzieci widywałem tylko podczas urlopów. Zdarzało mi się zabierać rodzinę w rejs, kiedy to tylko było możliwe.
                        Podczas urlopu starałem się to jakoś nadrabiać, ale to wychodziło dosyć kulawo.
                        Dawniej tych urlopów było o wiele mniej niż obecnie z racji 6 dniowego tygodnia pracy i znacznie mniejszego z tego tytułu urlopu wyrównawczego.
                        Taki zawód i moja żona wiedziała za kogo wychodzi.
                        To co piszesz oczywiście nie da się zakwestionować, ale prawdą też jest, że sądy rodzinne są sfeminizowane. Sędziny też kierują się stereotypami, uważając czasem, że matka alkoholiczka, jest lepszą opiekunką niż normalny ojciec. (Znam taki wypadek).
                        W dyskusjach na ten temat obowiązuje swoista "poprawność polityczna". Na mężczyzn można wylewać kubły pomyj, natomiast jakakolwiek krytyka drugiej strony wywołuje komentarze: "seksista", "męska szowinistyczna świnia" i tym podobne.
                        M.
                        • tigertiger Re: Ja mam zawód w którym równość obowiązków 03.06.12, 11:42
                          Jeśli uważnie bez uprzedzenia przeczytałeś cytaty, które wkleiłam to pewnie spostrzegłeś, że Kazia wspomniała o tym iż "kij ma dwa końce" odnośnie nierównego traktowania praw ojców i matek w sądzie. Z kolei Środa mówi o tym, że nie da się zmienić stereotypów na temat obojga płci bez rewolucji kulturowej, w której obowiązki ojców i matek zostaną zrównane co w rezultacie zrówna ich prawa. Takie rozwiązania wprowadzono w krajach skandynawskich więc to nie jakieś mrzonki wyssane z palca feministek. W Polsce od stycznia 2010 roku możliwość korzystania z urlopów tacierzyńskich/ojcowskich już jest (dodam, że właśnie za sprawą działań organizacji feministycznych i Lewiatana taką poprawkę w Kodeksie Pracy wprowadzono). Aby zmienić stereotypowe myślenie o roli kobiet czy mężczyzn potrzeba edukacji i wprowadzania w życie zmian w praktyce, samo prawo nie wystarczy aby nastąpiły istotne zamiany w podejściu do głęboko zakorzenionej tradycyjnej roli kobiet i mężczyzn w rodzinie. Trudno jednak zaprzeczyć temu, że zmiany nie zachodzą w obyczajowości i kulturze, więc zmiany są przesądzone historycznie.
                          Kobiety, którym odpowiada tradycyjny podział obowiązków szukają partnerów spełniających podstawowy warunek, a więc możliwość utrzymania rodziny z jednej pensji. Te kobiety, które cichą zostać matkami, ale też chcą robić karierę szukają partnerów, którzy zrozumieją ich aspiracje. Takiej możliwości dokonywania wyboru kobiety by dziś nie miały gdyby nie walka o ich równouprawnienie. Każdy z tych wyborów ma swoje wady i zalety. W rodzinie "tradycyjnej" gdzie ojca głównie nie ma w domu, dystans między ojcem a dziećmi jest zdecydowanie większy niż w rodzinie dzielącej się obowiązkami domowymi i opieka nad dzieckiem. Dzięki emancypacji mężczyźni mają dziś zdecydowanie większy udział w wychowaniu i opiece nad dziećmi, co im pozwala w pełni przeżywać ojcostwo co jest z korzyścią dla wszystkich.
                        • bene_gesserit Re: Ja mam zawód w którym równość obowiązków 03.06.12, 12:06
                          mariner4 napisał:


                          > To co piszesz oczywiście nie da się zakwestionować, ale prawdą też jest, że sąd
                          > y rodzinne są sfeminizowane. Sędziny też kierują się stereotypami, uważając cza
                          > sem, że matka alkoholiczka, jest lepszą opiekunką niż normalny ojciec. (Znam ta
                          > ki wypadek).

                          Znam wypadek, kiedy było odwrotnie, czy to czegos dowodzi?
                          Jesli oskarza się polskie sądownictwo o stronniczość, lepiej mieć podkładkę w postaci twardych dowodów. Dysponujesz statystykami, w ktorych jasno widać, ilu z ubiegających się o opiekę nad dziecmi tatusiów nie dostało jej z powodu płci?

                          ....no to teraz sobie poczekamy :D
    • kotek.filemon Re: Jestem feministą! 30.05.12, 23:49
      Ja tu bywam jako zatwardziały przedstawiciel Cywilizacji Śmierci(TM). Feministą się nie nazywam, bo nie chcę się podczepiać pod cudzy pociąg. Mam po prostu poglądy, które w dużej części są zbieżne z postulatami ruchu feministycznego.
      • lordbord Re: Jestem feministą! 31.05.12, 09:37
        Brzmisz ciekawie, możesz mi opisać ideę TM, bo (może jestem zacofany, ale nie słyszałem o tym). Zapytam Ciebie, bo Wujek Google, potrafi przekłamywać pewne fakty.
        • kotek.filemon Re: Jestem feministą! 31.05.12, 13:19
          TM w nawiasie znaczy to co zawsze, czyli TradeMark - wiadomo przecież, że termin jest własnością znanych publicystów prawackich.
    • mijo81 Re: Jestem feministą! 02.06.12, 12:24
      Feminizm jest za uprzywilejowaniem a nie równouprawnieniem. Więc skoro jesteś za równouprawnienie to nie jesteś feministą ale normalnym człowiekiem.
    • facet123 Re: Jestem feministą! 04.06.12, 10:03
      Wypowiadając się często na tym forum promuję pogląd, który mozna by nazwać "męskim feminizmem" - mianowicie trwierdzę, że feminizm powinien właśnie skupiać się na mężczyznach. W pewnym sensie sukces ruchu feministycznego, eliminacja płciowej dyskryminacji i różnych nierówności mogą zostać osiągnięte wyłącznie dzięki zmianie mentalności meżczyzn. I nie chodzi mi tutaj o to, że kobiety same nie potrafią zawalczyć o swoje prawa i muszą tutaj polagać na mężczyznach, ale o to, że celem ruchu feministycznego jest zmiana mentalności mężczyzn. Najbardziej ewidentnie widać to na przykładzie kwestii związanych z wychowywaniem dzieci - żłobki, opiekunki i urlopy wychowawcze nie wyrówniają szans tak skutecznie jak partnerstwo w wychowywaniu dzieci.
      Pisałem już wcześniej, że różne pisma targetowane do kobiet, starając się uchodzić za nowoczesne przeszły do porządku dziennego nad pracującymi mami (w końcu mamy 21 wiek i kobiety muszą pracować) - zatem na zdjęciach są uśmiechnięte kobiety w strojach biznesowych z laptopem w jednej ręce i dzieckiem w drugiej, a artykuły radzą jak radzić sobie ze stresem wywołanym tym, że szef jest wymagający w pracy, a w domu trzeba jeszcze urządzić urodiny dla dziecka i podjąć teściową. Czyli cała nowoczesność sprowadza się do tego, że oprócz harowania w domu i przy dziecku kobieta powinna jeszcze pracować. Również ton artykułów o żłobkach, nianiach i przedszkolach często sugeruje, że instytucje te to taka pomoca jaką nowoczesne społeczeństwo daje kobietom. Pomoc dawana kobietom po to żeby mogły jeszcze sobie trochę popracować. Jak czytam coś takiego to mam wrażenie, że chyba ktoś nie rozumie w ogóle problemu i często dotyczy to też kobiet uważających się za feministki.
      Przeciez nie chodzi o to żeby instytucje i regulacje prawne odciążały kobietę od opieki nad dzieckiem (zresztą dzieciom siedzenie po 10 godzin w przedszkolu, albo z opiekunką też na dobre nie wyjdzie), skoro obok jest w pełni sprawny ojciec dziecka.
      • kocia_noga Re: Jestem feministą! 04.06.12, 16:08
        Kobiety, istoty niższego rzędu wg prawdziwych mężczyzn, mają za zadanie amianę męskiej ntalności. Oprócz, of course pracy zarobkowej i domowej. Cóż, dla nas to jak splunąć, ale może podpowiesz, jak to zrobić? Może na własnym przykładzie opowiedz, jak kobieta zmieniła ci mentalność.
        Mężczyzn feministów jest coraz więcej i u nas w Polsce, choć przecież rządząca banda buraków nastawiona jest antyfeministycznie. Widuję ich np na kolejnych manifach. Nie sądzę, żeby jakaś kobieta wyprała im mózg, myślę, że potrafili pomyśleć sami.
        • facet123 Re: Jestem feministą! 06.06.12, 13:42
          To ja nawet pójdę dalej i powiem, że ta zmiana mentalności to przede wszystkim zadanie dla mężczyzn którzy żyją w związkach partnerskich, zajmują się dziećmi, nie siedzą cały czas w biurze i na delegacjach - przede wszystkim oni, swoim przykładem, promują równość i partnerstwo.
          Bo nie sądzę żeby jakikolwiek szowinista zmienił zdanie pod wpływem słuchania feministki - przecież taki odrazu się okopie na swoich pozycjach i będdzie wbijał szpilki.
          Zatem tak, mężczyźni muszą zmądrzeć sami bo potrafią sami myśleć (ja np, zmądrzałem sam). Moja uwaga jest tutaj tylko taka, że czasem w postulatach feministek mężczyzn się zupełnie omija jakby nie istnieli - w dyskusjach o żłobkach, albo płacowych nierównościach w pracy związanych z tym, że kobiety są obciążone obowiązkami przy dzieciach rzadko wspomina się, że przecież wystarczyło by żeby mężczyzna udzielał się przy dziecku tak samo jak kobieta, a odrazu większość kobiecych problemów znika.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka