berta-death
02.01.13, 10:27
Fakt napisał a reszta, z frondą na czele, przedrukowała news, jakoby Niemcy bajki dla dzieci chcieli cenzurować.
www.fronda.pl/a/kolejny-absurd-ue-zakaza-niepoprawnych-politycznie-bajek-dla-dzieci,25008.html
Główną inspiratorką absurdalnego pomysłu jest niemiecka minister ds. rodziny Kristina Schröder. Pani minister przyznała, że swojej niespełna dwuletniej córeczce nie czyta klasycznych bajek. Nie przejdzie jej przez usta na przykład fragment z bajki o Pippi Langstrump, w którym jest mowa o jej ojcu jako o "królu czarnych".
Ale nie tylko bajki o Pippi, czy nasz rodzimy wierszyk o murzynku Bambo są politycznie niepoprawne. Na indeksie mogłyby się znaleźć także bajki braci Grimm, uważane przez Niemców za świętość literacką. Dla feministek bajki te są "niepoprawne politycznie", bo nie ma w nich "pozytywnych kobiecych postaci". Zdaniem pani minister niepoprawne są także bajki, w których Bóg jest rodzaju męskiego, gdyż powinien być nijakiego.
Co więcej, Komisja Praw Kobiet w Parlamencie Europejskim zaapelowała o zakazanie książek, w których mężczyzna zarabia na dom, a kobieta wychowuje dzieci i dba o rodzinne ognisko, gdyż taki model społeczeństwa jest sprzeczny z równością płci, jaka obowiązuje w UE.
I oczywiście wszystko utrzymane w tonie jacy ci Niemcy głupi i jaka Unia totalitarna. Nikomu nie przyszło do głowy, że bajki dla dzieci pełniły funkcje podręczników do WOS, gdzie w sposób lekki i przystępny opisywano dzieciom świat, w jakim przyszło im się urodzić. I skoro żyły w patriarchalnym świecie pełnym rasizmu, nietolerancji, nierówności klasowej, gdzie preferowano takie a nie inne sposoby rozwiązywania konfliktów i ceniono takie a nie inne wartości, to nic dziwnego, że bohaterowie tych bajek średnio przystają do wymagań współczesnego świata. A jak tak, to i ten podręcznik nie spełni swojej funkcji, bo jak. Na tej samej zasadzie można by kogoś utrzymywać w przeświadczeniu, że żyje w średniowieczu albo XIX wieku, jak to czynią Amisze. Tylko czy o to w edukacji chodzi?