Dodaj do ulubionych

Jacek Żakowski w ostatniej "Polityce"

13.08.04, 13:33
...niestety nie ma jeszcze pełnej wesrji w internecie, ale artykuł ujest
bardzo mądry. Żakowski zgłosił tam propozycję, którą już wcześniej uważałam
za sensowną, mianowicie niewyłączanie spod małżeńskiej wspólnoty majątkowej
kapitału emerytalnego. Uważam, że my jako feministki powinnyśmy o to walczyć.
Jest to sprawiedliwe i słuszne rozwiązanie zabezpieczające kobiety, które
powięcają sie wychowaniu dzieci, podczas gdy mąż robi karierę, ryzykując, że
mąż od nich po 20-25 latach odejdzie, a one zostaną kompletnie z niczym (w
drugą stronę tez to oczywiście działa, o ile dzieciom i domowi poświęcił się
mężczyzna). Naszych panów antyfeministów zapewne ucieszy to, że takie
rozwiązanie skłoniłoby więcej kobiet do siedzenia w domu z dziećmi (włącznie
hipotetycznie z moją skromną osobą - rozważyłabym taką decyzję, bo zniknąłby
główny powód, dla którego się jej boję); a wszak są nastawieni prorodzinnie,
więc nie sądze, żeby cokolwiek mogli na tym stracić, zwłaszcza w obrębie
swojej własnej "podstawowej komórki społecznej".
Obserwuj wątek
    • dokowski W głowie się nie mieści. To mamy takie prawo... 13.08.04, 13:48
      ardzuna napisała:

      > propozycję, którą już wcześniej uważałam za sensowną, mianowicie
      > niewyłączanie spod małżeńskiej wspólnoty majątkowej kapitału emerytalnego.

      ... że w wypadku, gdy mąż jest emerytem, to była żona nie ma prawa do alimentów?
      • ardzuna W głowie się mieści - kwestia elastyczności 13.08.04, 13:57
        dokowski napisał:

        > ... że w wypadku, gdy mąż jest emerytem, to była żona nie ma prawa do
        alimentów
        > ?

        Alimenty to co innego, niż równy podział zgromadzonego kapitału - który w
        przypadku wspólnoty majątkowej przecież nie jest kwestionowany.
        • Gość: trevik Re: W głowie się mieści - kwestia elastyczności IP: *.dip.t-dialin.net 13.08.04, 14:31
          W przypadku wspolnoty majatkowej takie cos oczywiscie ma sens, ale system
          emerytalny musialby honorowac dokladnie wszystkie lata pracy i byc wyplacany
          wylacznie ze zgromadzonego kapitalu. W przypadku malzenstwa ze wspolnota kapital
          moglby byc gromadzony na osobne konta ale w razie rozwodu i podzialu majatku
          zsumowany i podzielony na pol.

          I jeszcze jedno: czy prawa do alimentow nie ma zona, czy dzieci? Alimenty na
          zone zawsze mi sie jakos kojarza z pasozytowaniem - czy to tylko moje wrazenie?
          • ardzuna Re: W głowie się mieści - kwestia elastyczności 13.08.04, 14:46
            Gość portalu: trevik napisał(a):

            > wylacznie ze zgromadzonego kapitalu. W przypadku malzenstwa ze wspolnota
            kapita
            > l
            > moglby byc gromadzony na osobne konta ale w razie rozwodu i podzialu majatku
            > zsumowany i podzielony na pol.

            Bardzo dobry pomysł - oczywiście odnosiłoby się to do lat trwania małżeństwa.

            > I jeszcze jedno: czy prawa do alimentow nie ma zona, czy dzieci? Alimenty na
            > zone zawsze mi sie jakos kojarza z pasozytowaniem - czy to tylko moje
            wrazenie?

            Alimenty na małżonka sąd może zasądzić wtedy, jeśli:
            - rozwód nastąpi z orzeczeniem o winie, z winy małżonka, który ma płacić
            alimenty;
            - rozwód przyczynił się do pogorszenia sytuacji materialnej małzonka, który ma
            otrzymywać alimenty.

            Jeśli teraz wyobrazisz sobie faceta, który może robić karierę wysiadując
            kilkanaście godzin dziennie w firmie, a jego żona poświęca swoją karierę i w
            tym czasie zajmuje się domem i dziećmi; następnie po 25 latach facetowi uderza
            do głowy kryzys wieku sredniego, po czym zostawia żonę z niczym i żeni się z
            jakąś nową panienką, to przyznasz, ze alimenty dla żony są rozwiązaniem
            sprawiedliwym, bo poświęciła 25 najlepszych lat ze swojego życia, a teraz nie
            dostanie już nigdzie pracy. Niemniej alimetny to zawsze jakiś ochłap, a kapitał
            emerytalny tego pana powinien być uznawany za dobro wspólne, tak samo jak cała
            reszta jego pensji. Oczywiście gdyby to rozwiązanie przeszło, od czasu
            przejścia męża na emeryturę nie byłoby potrzeby zasądzania alimentów dla zony
            będącej w takiej sytuacji.
            • Gość: trevik Re: W głowie się mieści - kwestia elastyczności IP: *.dip.t-dialin.net 13.08.04, 15:22
              Moment...

              > Jeśli teraz wyobrazisz sobie faceta, który może robić karierę wysiadując
              > kilkanaście godzin dziennie w firmie, a jego żona poświęca swoją karierę i w
              > tym czasie zajmuje się domem i dziećmi; następnie po 25 latach facetowi uderza
              > do głowy kryzys wieku sredniego, po czym zostawia żonę z niczym i żeni się z

              Po pierwsze nie z niczym, bo majatek podzielili na pol - zakladam, ze wpolnota
              majatkowa byla (jesli jej nie ma to chyba nic sie nie nalezy).

              > jakąś nową panienką, to przyznasz, ze alimenty dla żony są rozwiązaniem
              > sprawiedliwym, bo poświęciła 25 najlepszych lat ze swojego życia, a teraz nie
              > dostanie już nigdzie pracy. Niemniej alimetny to zawsze jakiś ochłap, a kapitał

              Nastepna sprawa. Przeciez zajmowala sie domem, dostala polowe majatku a maz w
              tym czasie przeciez ja utrzymywal. Jesli sie rozstali to sama musi znalezc sobie
              prace, chocby jako opiekunka do dzieci, poza tym zakladamy, ze jakies
              wyksztalcenie przeciez ma. Przeciez nie moze byc tak, ze argument: "bo nie
              znajdzie sobie pracy" ma implikowac, ze dostanie alimenty. Ja mialem znajoma, co
              znalazla sobie pierwsza prace w wieku lat 40 pare (wczesniej nie pracowala) a do
              tej pory zrobila kariere nawet. Oczywiscie nie twierdze, ze kobieta, ktora
              zaczyna po 50 ma latwo itd (bo ma bardzo trudno zdobyc solidna prace), ale nie
              moze byc to argumentem, zeby nie pracowala.

              > emerytalny tego pana powinien być uznawany za dobro wspólne, tak samo jak cała
              > reszta jego pensji. Oczywiście gdyby to rozwiązanie przeszło, od czasu

              No tutaj sie przynajmniej zgadzamy.

              > przejścia męża na emeryturę nie byłoby potrzeby zasądzania alimentów dla zony
              > będącej w takiej sytuacji.

              Zamienie sie znow na moment w socjaliste na potrzeby dyskusji...

              Niestety jest jeszcze przypadek taki (i to nie calkiem zadki), ze maz i zona sa
              w roznym wieku. Dodamy, ze np. maz w wieku 65 lat przechodzi na emeryture i
              zaczyna szalec, co konczy sie rozwodem a zona ma 55 lat (znam pare przypadkow
              parenastoletniej roznicy wieku) i ma do emerytury 10 lat - powiedzmy, ze w koncu
              ten wiek wyrownaja. I co z tymi alimentami w takim przypadku zrobilabys?
              Odciagac od emerytury?

              Juz nie jako socjalista...
              Co w przypadku smierci malzonka w malzenstwie/po rozwodzie - to jest jeszcze
              jedna kwestia trudna do rozliczenia. Co zrobic z kapitalem, jak zrobic
              "przepadek" kapitalu?
              • uli Re: W głowie się mieści - kwestia elastyczności 13.08.04, 16:35
                > Nastepna sprawa. Przeciez zajmowala sie domem, dostala polowe majatku a maz w
                > tym czasie przeciez ja utrzymywal.

                A może to ona jego utrzymywała (przy zyciu;)? Czy zakładamy, że w zyciu
                rodzinnym ci, którzy zarabiają, są ważniejsi od tych, którzy "podtrzymują"
                płomien w ognisku domowym?
                gdybyś teraz spotkał super bogatą i super fajną babkę, która skłoniłaby cię do
                życia "usłanego różami" wśród gromadki dzieci (waszych), a po 20 latach
                wyrzuciłaby cię z domu, to nie byłoby to złamanie przysięgi małżeńskiej?
                przecież to też jest umowa między dwoma osobami, więc skoro ktoś się z niej
                chce wymiksować, to czemu uważasz, że alimenty są niesłuszne? czyżby nic się
                nie stało, że każdy bierze swoje zabawki, nawet jeśli sąd uzna inaczej (że
                jednak któraś strona nabroiła).

                rozbicie rodziny to poważna sprawa, i uważam, że alimenty powinny być
                wypłacane. odchowanie dzieci i prowadzenie domu to jest jedna z najbardziej
                priorytetowych spraw dla większości ludzi (dla istnienia państwa, dla
                ojczyzny!:) - nie uważam, że powinno to być płatne, ale jakieś rozsądne
                zabezpieczeni musi istnieć, bo tak jak pisze przedmówczyni, nie ma żadnej
                motywacji do beztroskiego poświęcania się rodzinie, bo gdy zostanie się na
                lodzie z dziećmi, albumem zdjęć i zastawą ślubną, gdy drugiej stronie się
                odwidzi, to sorryyy...

                Pytanie - co jeśli to kobieta rozbiła związek a przez całe życie byla
                gospodynią?

                te emerytury to rozsądny pomysł, chociaż też nie do konca rozumiem - jak by
                było z tym przykładem trevika? pewie tak jak z bezrobociem parę lat przed
                emeryturą? z trzeciej strony - co, jeśli utrzymujący/a rodzinę utraci pracę? tą
                emeryturę dla czyjejś żony/męża ma płacić państwo? stać nas na to? chyba
                jeszcze nie. myślę, że rozsądne dodatki na dzieci tez by były motywujące do
                prokreacji, ale na to tez nas nie stać...
                • ardzuna Re: W głowie się mieści - kwestia elastyczności 13.08.04, 17:30
                  uli napisała:

                  > te emerytury to rozsądny pomysł, chociaż też nie do konca rozumiem - jak by
                  > było z tym przykładem trevika? pewie tak jak z bezrobociem parę lat przed
                  > emeryturą? z trzeciej strony - co, jeśli utrzymujący/a rodzinę utraci pracę?

                  >
                  > emeryturę dla czyjejś żony/męża ma płacić państwo? stać nas na to? chyba
                  > jeszcze nie.

                  Nie, to nie chodzi o to, zeby ktoś komuś płacił emeryturę, tylko żeby część
                  pensji wpłacana na składkę emerytalną była objęta wspólnota majątkową. Przy
                  rozwodzie sumuje sie wypracowane w czasie trwania małżeństwa konta emerytalne
                  obu osób i dzieli na pół. Kwestie szczegółowe są do rozwiązania, nie jestem
                  specjalistką od zabezpieczen społecznych, żeby od razu wypracowywać cały system
                  (chodzi o zasadę), ale wypracowanie logicznych i sprawiedliwych rozwiązań jest
                  na pewno osiągalne.
                • Gość: trevik Re: W głowie się mieści - kwestia elastyczności IP: *.dip.t-dialin.net 13.08.04, 18:38
                  > A może to ona jego utrzymywała (przy zyciu;)? Czy zakładamy, że w zyciu
                  > rodzinnym ci, którzy zarabiają, są ważniejsi od tych, którzy "podtrzymują"
                  > płomien w ognisku domowym?

                  A czy ona dalej podtrzymuje "plomien w ognisku domowym"?
                  Przeciez za ten czas rekompensata jest podzial majatku.
                  A co do zlamania kontraktu, jakim jest akt slubu, to inna sprawa - ale
                  chcialbym, aby oponent w dyskusji gdy chce byc na poziomie byl konsekwentny.
                  Tylko, ze sa mozliwe dwie postawy:
                  - aby byla potrzeba placenia odszkodowania w postaci alimentow w przypadku
                  rozbicia malzenstwa trzeba to uregulowac: ile sie placi, w jakich sytuacjach
                  (oboje pracuja, czy zona byla gospodynia/maz sie zajmowal domem) itd. bo pozniej
                  to wyglada tak, ze kto wiecej udrze, ten lepszy i to w kwotach bezwzglednych -
                  nie wydaje mi sie, ze zonie bogatego czlowieka stala sie wieksza krzywda niz
                  biedaka z powodu rozwodu.
                  - "luzacka" - kiedy do zwiazku malzenskiego podchodzi sie bardziej
                  "romantycznie" i 4 malzenstwa w zyciu to nie jest problem poli-monogamia.

                  Jakos te dwie trzeba pogodzic.

                  > Pytanie - co jeśli to kobieta rozbiła związek a przez całe życie byla
                  > gospodynią?

                  I nie ma faceta, ktory moglby ja utrzymac... no co mozna powiedziec...
                  Wiesz - kazdego glupca nie zabezpieczysz (ktos hasajacy na prawo i lewo, bo tak
                  uwaza, ze ma prawo oszukiwac, ale ma kase to moze byc co najwyzej
                  lajdak/lajdaczka, jesli robi to ktos taki, kto nie ma mozliwosci utrzymania sie
                  bez osoby, ktora oszukuje, to nazwalbym takiego/taka tylko glupcem).

                  W kwestii ustalania winy w przypadku "trwalego rozkladu pozycia" w Polsce jednak
                  moznaby bylo powalczyc o rownouprawnienie - domyslasz sie pewnie z ktorej strony
                  jest domniemana dyskryminacja.

                  Ze strony: www.weselisko.com.pl/stat2.htm
                  "W ponad 2/3 przypadków powództwo o rozwód wnosi kobieta. Natomiast orzeczenie
                  rozwodu z winy żony następuje w niespełna 3% przypadków, najczęściej wina nie
                  jest orzekana (ok. 70% rozwodów). Najczęstsze przyczyny rozwodów to alkoholizm
                  (męża), zdrada lub trwały związek uczuciowy z inną osobą, brak zainteresowania
                  rodziną oraz znęcanie się fizyczne."


                  > emeryturę dla czyjejś żony/męża ma płacić państwo? stać nas na to? chyba
                  > jeszcze nie. myślę, że rozsądne dodatki na dzieci tez by były motywujące do
                  > prokreacji, ale na to tez nas nie stać...

                  Mam nadzieje, ze panstwa nigdy nie bedzie na to stac, bo jesli bedzie to
                  obywatele po jakims czasie znow zbiednieja a presja na robote na lewo bedzie
                  znowu wzrastac (tak jak ostatnio sie zwiekszyla liczba lewych rozwodow po
                  zroznicowaniu zasilkow dla osob samotnie wychowujacych od innych - taka ustawe
                  redagowala Banach, notabene feministka).

                  Dodatki na dzieci jednak sa sprawa bardziej zlozona..
                  Kiedys czytalem, ze dodatek moglby byc impulsem do urodzenia dziecka, ale tylko
                  w sytuacji, gdyby byl naprawde duzy - w EU sa to kwoty groszowe (dla Niemiec w
                  2002 154 Eur na pierwsze do trzeciego dziecka, 179 na kazde kolejne - ale juz
                  mowa o obcinaniu, bo tak skonstruowany system pomocy prowadzi tu do patologii -
                  nie chce byc uznany za rasiste, wiec nie bede pisal jakich), znacznie wieksza
                  ulga jest wspolne podatkowanie sie - w niemczech wspolne ustalanie grup
                  podatkowych - niz dodatek np. na jedno dziecko.

                  Moim zdaniem to jest bzdurne, jesli powodem ulg jest interes panstwa (chyba, ze
                  chodzi o p. socjalna, albo "polityke prorodzinna" - szkoda, ze w takiej rodzinie
                  nie trzeba miec dzieci a ulgi juz sa).

                  Zreszta.. co tu duzo gadac. Jak sie pracowac nie chce a chce sie w Niemczech
                  niezle zyc, bierze sie kobiete w miare mozliwosci o jak najgorszym wyksztalceniu
                  z biednego kraju, robi sie jej 10 dzieci, bierze sie wszystkie socjale i zyje
                  sie przecietnie znacznie lepiej niz ciezko pracujacy singiel a dzieci ze zwiazku
                  dwoch nierobow przewaznie tez sa nierobami (jak pokazuja badania socjologiczne),
                  wiec zysk dla panstwa wrecz ujemny.

                  Poza tym te ulgi nie gwarantuja jakosci wychowania dziecka i przykladanego
                  wysilku - kazdy ma po rowno a jeden bedzie sie staral, poswiecal czas i wyrosnie
                  z dziecka obywatel, z ktorego bedzie korzysc a inny zajmie sie robota raze z
                  zona i przeznacy 3min. dziennie na dziecko (kiedys w pewnym programie byly takie
                  liczby przytoczone, jako "srednia" dla pewnych grup) - z niego prawdopodobnie
                  juz takiej korzysci dla panstwa nie bedzie.

                  A ten "duzy" dodatek o ktorym napisalem, ze moglby motywowac byl okreslony na
                  poziomie rzedu 10kEUR rocznie w przypadku pierwszych 3 lat zycia dziecka. Wtedy
                  bylby naprawde zacheta.
    • titus_flavius zachęty do posiadania dzieci 13.08.04, 15:36
      Chaire,
      warte rozważenia są pomysły Żochowskiego do wprowadzenia zachęt do rodzenia
      dzieci. Przyrost naturalny jest ujemny, a sprowadzanie obcych imigrantów grozi
      w perspektywnie niepokojami społecznymi.
      Jak wszystkim wiadomo, wychowanie dzieci kosztuje ogromne sumy. Jak więc
      skłonić ludzi, aby poświęcali swe pieniądze zamiast na przyjemności, na swe
      dzieci?
      Przedstawił pomysł, aby część składek płaconych przez dzieci szła bezpośrednio
      dla rodziców emerytów. W ten sposób niezwykle kosztowna inwestycja rodziców w
      swe dzieci by przynosiła materialne korzyści, co skłoniłoby część ludzi do
      posiadania większedj ilości dzieci.
      Nie da się także uniknąć wprowadzenia innego rodzaju zachęt. Np. rozbudowy
      sieci nisko płatnych przedszkoli i żłobków.
      T.
      • dokowski Przecież to dobrze 13.08.04, 16:58
        titus_flavius napisał:

        > Przyrost naturalny jest ujemny

        Przeludnienie jest źródłem biedy

        > Jak więc skłonić ludzi, aby poświęcali swe pieniądze zamiast na przyjemności,
        > na swe dzieci?

        Tyle już razy tłumaczyłem ciemniakom, że pieniądze lepiej inwestować w biznes,
        niż w dzieci. Jeżeli przyjmiemy USA za wzorzec dobrej gospodarki, to łatwo
        policzyć, ile ludzi powinna mieć Europa, aby dorównać Ameryce gospodarczo i
        militarnie. Celem naszym powinno być osiągnięcie gęstości zaludnienia jak w USA.
        • titus_flavius Re: Przecież to dobrze 13.08.04, 17:09
          dokowski napisał:

          > Przeludnienie jest źródłem biedy

          Chaire,
          póki co w Polsce przeludnienia nie ma.

          > Tyle już razy tłumaczyłem ciemniakom, że pieniądze lepiej inwestować w
          biznes,
          > niż w dzieci. Jeżeli przyjmiemy USA za wzorzec dobrej gospodarki, to łatwo

          Ktoś musi pracować, gdy przejdziemy na emerytury. Gdy będą to emigranci, to
          jaka jest gwarancja, że będą płacić emerytury?
          USA nie są abstrakcyjnym wzorem gospodarki. Sytuacja ich niepowtarzalna
          T.
      • ardzuna Re: zachęty do posiadania dzieci 13.08.04, 17:33
        titus_flavius napisał:

        > Przedstawił pomysł, aby część składek płaconych przez dzieci szła
        bezpośrednio
        > dla rodziców emerytów. W ten sposób niezwykle kosztowna inwestycja rodziców w
        > swe dzieci by przynosiła materialne korzyści, co skłoniłoby część ludzi do
        > posiadania większedj ilości dzieci.

        Mam wrażenie, że na razie to pomysł zbyt daleko idący, ale gwoli czystej
        ludzkiej sprawiedliwości zmieniłabym system opodatkowania na takoi, w którym
        całą rodzina może sie opodatkować wspólnie (i dochód np. rodziny z trojgiem
        małoletnich dzieci dzieli sie na 5 części przed opodatkowaniem).

        > Nie da się także uniknąć wprowadzenia innego rodzaju zachęt. Np. rozbudowy
        > sieci nisko płatnych przedszkoli i żłobków.

        Racja.
        Ja bym jeszcze wprowadziła kontrolowaną imigrację, zwłaszcza osób
        wykształconych - w takich ilościach, żeby imigranci mogli się w pełni
        zintegrować z resztą społeczeństwa.
        • Gość: trevik Re: zachęty do posiadania dzieci IP: *.dip.t-dialin.net 13.08.04, 17:55
          > Mam wrażenie, że na razie to pomysł zbyt daleko idący, ale gwoli czystej
          > ludzkiej sprawiedliwości zmieniłabym system opodatkowania na takoi, w którym
          > całą rodzina może sie opodatkować wspólnie (i dochód np. rodziny z trojgiem
          > małoletnich dzieci dzieli sie na 5 części przed opodatkowaniem).

          Prosze Ardzuna...
          Ja juz Tobie napisalem, ze taki system to jest premiowanie bogatych, ktorzy i
          tak maja kase na dziecko przez ubicie im progresji a nie biednych, ktorzy na tym
          prawie nic nie zyskuja (chyba, ze 5x kwote wolna np. w Polsce) a do tego
          przywileje nie zaleza od tego, jakie dziecko wychowaja i jakie wplywy do systemu
          emerytalnego ono wygeneruje. Jesli juz socjalizujemy, to robmy to chociaz z
          glowa. Jesli jednak uwazasz, ze Twoj pomysl ma naprawde sens zwlaszcza "gwoli
          czystej ludzkiej sprawiedliwosci" to prosze uzasadnij dlaczego jest lepszy, niz
          Zakowskiego.

          Jesli Zakowski zaproponowal cos takiego, ze czesc skladki dzieci idzie na
          rodzicow, to musze przyznac, ze raz ciesze sie, ze tak juz ludzie mysla a dwa,
          ze bylem od niego szybszy ;-) (link ostatni z ta idea, ale pisalem o tym jeszcze
          troche wczesniej):
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=14231538&a=14575583
          Ale zdaje sobie sprawe, jak bardzo niepopularna politycznie bylaby to decyzja,
          ale tez wiem, ze jesli taki pomysl ma miec szanse realizacji to nalezy sie z tym
          spieszyc, bo dzietnosc kobiet spada i coraz wiecej zwiazkow bezdzietnych a ich
          takie rozwiazanie moze zdrowo wq*wic.

          • Gość: barbinator Re: zachęty do posiadania dzieci IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.04, 18:48
            Ale zdaje sobie sprawe, jak bardzo niepopularna politycznie bylaby to decyzja,
            > ale tez wiem, ze jesli taki pomysl ma miec szanse realizacji to nalezy sie z
            ty
            > m
            > spieszyc, bo dzietnosc kobiet spada i coraz wiecej zwiazkow bezdzietnych a ich
            > takie rozwiazanie moze zdrowo wq*wic.



            Nie sądzę. Nie bierzesz pod uwagę ważnego czynnika:pomysł o którym piszesz i
            który miałby tak ...zbulwersować:) bezdzietnych ma być rodzajem rekompensaty
            dla rodziców za koszty wychowywania dzieci, prawda? To zaś oznacza, że
            niezbędne stałoby się symetryczne odciążenie ludzi bezdzietnych od kosztów
            wychowywania cudzych dzieci. Mam oczywiście na myśli wszelkie zasiłik rodzinne,
            koszty leczenia, bezpłatne szkolnictwo i mnóstwo innych spraw - nazwijmy je
            umownie "społecznymi kosztami wychowania dzieci". W tej chwili bezdzietni
            ponoszą te koszty solidarnie z "dzietnymi" - potem zaś dzieci tych "dzietnych"
            równie solidarnie zrzucają się na emerytury dla wszystkich. W razie
            wprowadzenia pomysłu Żakowskiego musiałoby się to zmienić - w taki sposób, że
            ludzie decydujący się na dzieci musieliby w większym stopniu niż bezdzietni
            partycypować w "społecznych kosztach" ich wychowania. W sumie więc niewiele
            by ten pomysł dał samym zainteresowanym a jedynym beneficjentem okazaliby się
            urzędnicy: znowu dostali by parę nowych etatów...

            Pozdr. B.
            • Gość: trevik Re: zachęty do posiadania dzieci IP: *.dip.t-dialin.net 13.08.04, 19:25
              Niekoniecznie musze przyjac Twoj sposob rozumowania.

              Moge powiedziec, ze to dziecko wypracuje dochody w przyszlosci, jak juz samo
              bedzie pracowac (jak bedzie nierobem to juz gorzej, bo mu sie pewnych rzeczy nie
              odbierze, ale powiedzmy, ze to bedzie tez nasza "solidarnoscia spoleczna") i
              zaplaci swoje podatki, z ktorych czesc znow pojdzie na edukacje. Wiec w
              przyszlosci zrobi to rowniez poniekad na samego siebie za mlodu, tyle, ze w
              nastepstwie wymiany pokoleniowej chwilowo placa za to inni - niestety dla
              kazdego osobnego "konta" nie zalozysz, poza tym borykaloby sie rowniez z
              problemem slabej wymiany pokoleniowej.

              Po prostu gdy pracujesz placisz np. ubezpieczenie zdrowotne, ktore idzie co
              prawda do wspolnej kasy i korzystaja z niego obce dzieci, ale pozniej to te
              dzieci a nie Ty beda placili na Ciebie. Z edukacja mozna to porownac
              analogicznie - ta wiedza bedzie sluzyla do generowania pieniedzy i przez nia
              beda placone np. wyzsze ubezpieczenia zdrowotne, emerytalne (przeciez tylko
              czesc mialaby byc takim "dodatkiem"), co najwyzej uwazam, ze studia powinny byc
              platne - oczywiscie przez kredyty, bo ludzi wyksztalconych lepiej miec a
              wyszloby to wszystkim na dobre, bo ludzie zaczeliby moze myslec z czego beda zyc
              a nie studiowac hobbystycznie za pieniadze innych, ktore sami nigdy nie
              wygeneruja co mam okazje bardzo czesto ostatnio obserwowac.

              Jeszcze jedno jest wazne: jesli w wyniku slabej wymiany pokoleniowej bedzie
              problem z systemem emerytalnym to straca na tym wszyscy i moze byc naprawde
              nieciekawie (same pieniadze bez obrotu nimi i ciezkiej pracy to tylko kupa
              papierkow, na wartosc papieru ktos jeszcze musi pracowac).

              A poza tym o czym my dyskutujemy?
              Jaka czesc pensji placi sie na ubezpieczenia spoleczne srednio a jaka jest
              odprowadzana w postaci roznych podatkow (rowniez tych posrednich) i ile z tego
              jest w koncu odprowadzanych na rzecz edukacji?

              Dodatkowo ide o zaklad, ze dla dzieci srednie koszty leczenia osobnika w
              porownaniu do ludzi starych to grosze a one wlasnie na ubezpieczenie zdrowotne
              tych starych beda pozniej pracowaly.
              • Gość: ggigus nieprawda Trwevik, IP: *.dip.t-dialin.net 13.08.04, 23:09
                co piszesz o ludziach starych. Jak czytalam ostatnio, koszty ubezpieczenia
                zdrowotnego to przede wszystkim: ludzie przewlekle chorzy, a takze coraz wiecej
                dzieci i mlodziezy- np. cukrzyca czy otylosc, to ostatnie choroby panujace
                wsrod dzieci i mlodziezy.
                Ludzie starzy to mala czesc kosztow.
                Dane pochodza z Niemiec, z ost. tygodnia, w sprawie reform Schrödera, zrodlo
                Süd. Zeit.
                • Gość: trevik Re: nieprawda Trwevik, IP: *.dip.t-dialin.net 14.08.04, 01:46
                  Ja nie twierdzilem z cala pewnoscia, bo nie mialem zrodel, tylko przypuszczalem
                  - zreszta mozna to wyczytac. Ale jesli twierdzisz, ze tak nie jest, to podaj te
                  zrodla, bardzo chetnie przeczytam. Jestem tez ciekaw, jak wyglada to w Polsce,
                  bo o tym kraju glownie dyskutujemy. Na raz nie rozwiaze sie problemow calego swiata.
                • titus_flavius Re: nieprawda Trwevik, 14.08.04, 07:45
                  Gość portalu: ggigus napisał(a):

                  > co piszesz o ludziach starych. Jak czytalam ostatnio, koszty ubezpieczenia
                  > zdrowotnego to przede wszystkim: ludzie przewlekle chorzy, a takze coraz
                  wiecej
                  >
                  > dzieci i mlodziezy- np. cukrzyca czy otylosc, to ostatnie choroby panujace
                  > wsrod dzieci i mlodziezy.
                  > Ludzie starzy to mala czesc kosztow.
                  > Dane pochodza z Niemiec, z ost. tygodnia, w sprawie reform Schrödera, zrodlo
                  > Süd. Zeit.

                  Chaire,
                  o ile mi wiadomo, to przewlekle chorzy to zwykle ludzie starsi. Każdy z nich
                  ma co najmniej jedną, a częśto kilka chorób przewlekłych.
                  Piszesz, że choroby przxewlekłe są też wśró dzieci? Zdarza się. Owszem, otyłość
                  jest. ALe jej leczenie nie pociąga za sobą w chwili obecnej dużych kosztów.
                  Podobnie jak leczenie krótkowzroczności. Ale dzieci chorują rzadko na raka,
                  którego leczenie ejst neisłychanei kosztowne!
                  Nadto skoro łodzież jest chorowita tak bardzo juz teraz, to co to będzie, gdy
                  będą oni w starszym wieku?
                  Widać, ze nie znasz ludzi starszych. Przejdź sięw ięc do kekarzy w państwowej
                  służbie zdrowia - większość ludzi w kolejkach to ludzie starsi.
                  T.
                • Gość: trevik Re: nieprawda Trwevik, IP: *.dip.t-dialin.net 17.08.04, 15:18
                  Ja ciagle czekam na te dane... ale juz stracilem nadzieje, ze je zobacze.
            • titus_flavius Re: zachęty do posiadania dzieci 14.08.04, 07:41
              Chaire,
              obecnie to jest tak, że podatki płacą wszyscy, natomiast rodzice ponoszą
              dodatkowo ogromne koszty wychowania dzieci. Natomiast z pracy i podatków dzieci
              będą korzystać wszyscy, całe społeczeństwo. Przecież gdy bezdzietn będą starzy,
              to koszty ich leczenia i utrzymania, a także funkcjonowania państwa, sądów,
              policji itp. ponosić będą pracujący! Gdy ich zabraknie to skąd wziąć pieniądze
              na opłacanie tych potrzeb?
              Nadto piszemy o takich instrumentach, które skłaniać mają ludzi do posiadania
              dzieci. Czyużbyś uważała, że bez dzieci społeczeństwo także może normalnie
              funkcjonować? Powiedz mi, za 40 lat, gdy będziesz wpodeszłym wieku skąd wzięte
              będą pieniaze na Twa emeryturę, leczenie, bezpieczeństwo itp?
              T.



              Gość portalu: barbinator napisał(a):
              >
              > Nie sądzę. Nie bierzesz pod uwagę ważnego czynnika:pomysł o którym piszesz i
              > który miałby tak ...zbulwersować:) bezdzietnych ma być rodzajem rekompensaty
              > dla rodziców za koszty wychowywania dzieci, prawda? To zaś oznacza, że
              > niezbędne stałoby się symetryczne odciążenie ludzi bezdzietnych od kosztów
              > wychowywania cudzych dzieci. Mam oczywiście na myśli wszelkie zasiłik
              rodzinne,
              >
              > koszty leczenia, bezpłatne szkolnictwo i mnóstwo innych spraw - nazwijmy je
              > umownie "społecznymi kosztami wychowania dzieci". W tej chwili bezdzietni
              > ponoszą te koszty solidarnie z "dzietnymi" - potem zaś dzieci
              tych "dzietnych"
              > równie solidarnie zrzucają się na emerytury dla wszystkich. W razie
              > wprowadzenia pomysłu Żakowskiego musiałoby się to zmienić - w taki sposób, że
              > ludzie decydujący się na dzieci musieliby w większym stopniu niż bezdzietni
              > partycypować w "społecznych kosztach" ich wychowania. W sumie więc niewiele
              > by ten pomysł dał samym zainteresowanym a jedynym beneficjentem okazaliby się
              > urzędnicy: znowu dostali by parę nowych etatów...
              >
              > Pozdr. B.
              • Gość: barbinator Re: zachęty do posiadania dzieci IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.04, 15:29
                > Chaire,
                > obecnie to jest tak, że podatki płacą wszyscy, natomiast rodzice ponoszą
                > dodatkowo ogromne koszty wychowania dzieci.


                To chyba normalne, nie? Chciałbyś żeby państwo zajeło się wychowywaniem twoich
                dzieci? Ja bym nie chciała...



                Natomiast z pracy i podatków dzieci
                > będą korzystać wszyscy, całe społeczeństwo.


                Zgadza się. Podobnie jak teraz wszystkie dzieci korzystają z wspólnych
                pieniędzy - bo podatki płacą wszyscy, nie tylko "dzietni" ale i bezdzietni.
                Skoro to bezdzietni fundują cudzym dzieciom leczenie i wykształcenie (ściślej:
                dokładają się do tego) to bezdzietni mają pełne prawo oczekiwac od tych dzieci
                rekompensaty w przyszłości. Gdyby ta rekompensata miała być większa
                dla "dzietnych" - wtedy bezdzietni mieliby słuszne prawo oczekiwać, że mniejsza
                niż dotąd część ich podatków będzie przeznaczana na potrzeby dzieci. Możliwe,
                że ta częśc ich podatków powinna dodatkowo zasilić ich kapitały emerytalne? To
                wydaje mi się sprawiedliwe. Tylko że wtedy na jedno wyjdzie i nikt nic nie
                zyska poza urzędnikami.



                Przecież gdy bezdzietn będą starzy,
                >
                > to koszty ich leczenia i utrzymania, a także funkcjonowania państwa, sądów,
                > policji itp. ponosić będą pracujący! Gdy ich zabraknie to skąd wziąć
                pieniądze
                > na opłacanie tych potrzeb?


                Masz o to pretensje do mnie?;)) Spoko, planuję mieć trójkę dzieci, na razie
                plan zrealizowałam w 2/3. A ty jak zadbałeś o przyszłość narodu...?



                > Nadto piszemy o takich instrumentach, które skłaniać mają ludzi do posiadania
                > dzieci. Czyużbyś uważała, że bez dzieci społeczeństwo także może normalnie
                > funkcjonować? Powiedz mi, za 40 lat, gdy będziesz wpodeszłym wieku skąd
                wzięte
                > będą pieniaze na Twa emeryturę, leczenie, bezpieczeństwo itp?


                A dlaczego ja mam ci na to pytanie odpowiedzieć? Nie jestem panem Bogiem...
                Chyba trzeba po prostu poszukiwać takich instrumentów które zachęcą ludzi do
                posiadania dzieci - ale które zarazem nie będą odbierane przez innych jako
                niesprawiedliwe i krzywdące. Dużo bardziej podobał mi się pierwszy z opisanych
                pomysłów Zakowskiego, ten z dopisywaniem kapitału emerytalnego do majątku
                wspólnego małżonków. Bardzo dobry pomysł, mogący zachęcić wiele kobiet do
                rezygnacji z pracy zawodowej i poświęceniu się opiece nad dziećmi.

                Pozdr. B.
                • titus_flavius Re: zachęty do posiadania dzieci 14.08.04, 19:27
                  Gość portalu: barbinator napisał(a):

                  > To chyba normalne, nie? Chciałbyś żeby państwo zajeło się wychowywaniem
                  twoich
                  > dzieci? Ja bym nie chciała...

                  Chaire,
                  ależ rozmawiamy o finansowaniu wychowaniu, a nie o tym, kto ma wychowywać.
                  Państwo zresztą to tylko emanacja na płaszczyźnie prawnej społeczeństwa. Czy
                  ma dla Ciebie znaczenie, czy spoleczeństwo polskie będzie trwało, czy nie? W
                  interesie zaś społeczeńśtwa, jak pisałem jest, aby istniała przynajmniej
                  zastępowalność pokoleń. SKoro wiec dzieci rodzą sie w interesie społeczeństwa,
                  to powinno ono stworzyć system finansowych zachęt do rodzicielstwa.


                  > niż dotąd część ich podatków będzie przeznaczana na potrzeby dzieci. Możliwe,
                  > że ta częśc ich podatków powinna dodatkowo zasilić ich kapitały emerytalne?
                  To
                  > wydaje mi się sprawiedliwe. Tylko że wtedy na jedno wyjdzie i nikt nic nie
                  > zyska poza urzędnikami.

                  Problem polega na tym, że korzyści z dzieci odnoszą wszyscy, natomaist to
                  rodzice ponoszą istotną część finansowania dzieci.
                  Ile bowiem państwo łoży na dzieci? Opiekę zdrowotną sobie darujmy, bo każdy kto
                  nie pracuje, ma ją darmową. Pozostaje jedynie edukacja, która jest obowiązkowa,
                  więc nic dziwnego, ze państwo ją finansuje. Ile jest warta? Nie za dużo. Ok.
                  300-400 zł miesięcznie na jedno dziecko. Tyle wynosi dotacja MEN-u. Nadto jest
                  ona wydawana w interesie nauczycieli, a nie dzieci.
                  Rodzice zaś ponoszą cały ciężar utrzymania dziecka w wieku przedszkolnym, a
                  potem łożą dużo więcej niż ta dotacja oświatowa. Tak więc rodzice odejmyują
                  sobie od ust, aby w przyszłości zapewnić bezdzietnym finansowanie państwa.

                  > A dlaczego ja mam ci na to pytanie odpowiedzieć? Nie jestem panem Bogiem...
                  > Chyba trzeba po prostu poszukiwać takich instrumentów które zachęcą ludzi do
                  > posiadania dzieci - ale które zarazem nie będą odbierane przez innych jako
                  > niesprawiedliwe i krzywdące. Dużo bardziej podobał mi się pierwszy z
                  opisanych
                  > pomysłów Zakowskiego, ten z dopisywaniem kapitału emerytalnego do majątku
                  > wspólnego małżonków. Bardzo dobry pomysł, mogący zachęcić wiele kobiet do
                  > rezygnacji z pracy zawodowej i poświęceniu się opiece nad dziećmi.

                  W yjaśnij mi jaki związek ma wpowyższa regulacja z większą ilością dzieci?
                  Przecież siedzieć w domu całe życie można i z jednym dzieckiem. Dlaczego
                  miałoby to skłonić do rodzenia większej ich ilości? W dalszym ciągu nie
                  wyjaśniłaś, dlaczego zróżnicowanie emerytur uważasz za niesprawiedliwe. Jest
                  odwrotnie: bezdzietni zaoszczędzili ogromne sumy na braku dzieci, więc na
                  starość mają odłożone duze pieniądze.
                  T,

                  • Gość: barbinator metoda na Janosika IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.04, 21:16
                    ależ rozmawiamy o finansowaniu wychowaniu, a nie o tym, kto ma wychowywać.


                    Zasada jest prosta: kto wychowuje, ten i finansuje. Jeżeli uważasz, że koszty
                    wychowywania dzieci powinni ponosić wszyscy, to wszyscy mają prawo mieć wpływ
                    na wychowywanie tychże dzieci. Im więcej chcesz wyciągnąc ze wspólnych podatków
                    na wychowywanie swoich dzieci - tym większe prawo obcych ludzi (czytaj:
                    państwa) do wtrącania się w sprawy rodziny. A ja sobie tego na przykład nie
                    życzę. Dopuszczam tylko tyle ingerencji państwa w moje prywatne sprawy ile
                    absolutnie niezbędne i ani trochę więcej. Pomyśl nad tym następnym razem jak
                    będziesz twierdził, że państwo nie ma prawa się wtrącać jak ty bijesz swoje
                    dziecko. Otóż widzisz Tytusie: państwo ma takie prawo. Co więcej, to prawo jest
                    wprost proporcjonalne do twoich roszczeń finansowych względem tego państwa.



                    > Państwo zresztą to tylko emanacja na płaszczyźnie prawnej społeczeństwa. Czy
                    > ma dla Ciebie znaczenie, czy spoleczeństwo polskie będzie trwało, czy nie? W
                    > interesie zaś społeczeńśtwa, jak pisałem jest, aby istniała przynajmniej
                    > zastępowalność pokoleń. SKoro wiec dzieci rodzą sie w interesie
                    społeczeństwa,
                    > to powinno ono stworzyć system finansowych zachęt do rodzicielstwa.


                    Nie podobają mi się twoje ciągotki do nacjonalizacji prywatności. Zapewniam
                    cię, że ludzie mają dzieci nie po to, by spełnić swój obowiązek wobec
                    Rzeszy...uuups, chciałam powiedzieć...wobec państwa - lecz dlatego, że dzieci
                    dają im poczucie szczęścia i spełnienia. Może sam się kiedyś o tym przekonasz.


                    >
                    > Problem polega na tym, że korzyści z dzieci odnoszą wszyscy, natomaist to
                    > rodzice ponoszą istotną część finansowania dzieci.


                    Jeszcze raz: to co określiłam jako "społeczne koszty wychowywania" ponoszą
                    wszyscy płacący podatki - w dodatku bezdzietni zazwyczaj płacą tych podatków
                    więcej. Dlatego właśnie wszyscy mają prawo do "rekompensaty" ze strony tych
                    dzieci w przyszłości. Natomiast prywatne koszty wychowania dzieci to prywatna
                    sprawa rodziców. W zależności od tego na ile dobrze wywiązywali się z tego
                    zadania, ich dzieci w przyszłości im się odwdzięczą. Ty w bardzo nieprzyjemny
                    sposób usiłujesz sprowadzić rodzicielstwo do kwestii finansowych. A na ile
                    wyliczysz opiekę nad ciężko chorym ojcem czy matką? Mam na myśli troskę,
                    czułość, pocieszenie - a nie pieniądze na utrzymanie szpitala. Ludzie
                    bezdzietni są moim zdaniem nieszczęśliwi właśnie dlatego, że do nich na starość
                    nikt do szpitala nie przyjdze (w identycznej sytuacji są zresztą ludzie, którzy
                    tłukli swoje dzieci i nazywali to "wychowaniem") Dlatego nie uważam za stosowne
                    by dowalać im jeszcze w taki sposób, by zmniejszać ich emerytury po to, by
                    zwiększyć emerytury tych szczęściarzy, którzy mają dzieci. Nie ma to nic
                    wspólnego ze sprawiedliwością.


                    > Ile bowiem państwo łoży na dzieci? Opiekę zdrowotną sobie darujmy, bo każdy
                    kto
                    > nie pracuje, ma ją darmową.


                    Pierwsze słyszę. Jak dorosły nie pracuje, to jest nieubezpieczony i nie ma
                    prawa do leczenia.
                    A za leczenie dzieci płacą wszyscy, więc z całą pewnością nie można
                    tego "pominąć" - w grę wchodzą ogromne sumy


                    >
                    > W yjaśnij mi jaki związek ma wpowyższa regulacja z większą ilością dzieci?
                    > Przecież siedzieć w domu całe życie można i z jednym dzieckiem. Dlaczego
                    > miałoby to skłonić do rodzenia większej ich ilości?


                    To raczej oczywiste jeśli tylko ma się jako-takie pojęcie o realnym życiu.
                    Kobieta która decyduje się pozostać w domu i która czuje się wystarczająco
                    pewna swojej przyszłości (a rosnący kapitał emerytalny bardzo taką pewność
                    podbudowuje) z pewnością będzie chciała mieć dzieci. Jeśli nie, to trudno - nie
                    twierdzę, że ten pomysł to jakieś cudowne lekarstwo na całe zło tego świata.
                    Jednak trochę więcej dzieci z pewnością się w takim systemie będzie rodzić.


                    W dalszym ciągu nie
                    > wyjaśniłaś, dlaczego zróżnicowanie emerytur uważasz za niesprawiedliwe.


                    Wyjaśniłam, nawet dwa razy - drugi raz detaliczniej, parę akapitów wyżej w tym
                    poście.


                    Jest
                    > odwrotnie: bezdzietni zaoszczędzili ogromne sumy na braku dzieci, więc na
                    > starość mają odłożone duze pieniądze.


                    Bill Gates i królowa angielska mają jeszcze większe. Idź i im je odbierz. Może
                    powinieneś zmienić nick na Janosik?

                    Pozdr. B.

                    • titus_flavius pora się dokształcić 14.08.04, 22:59
                      Gość portalu: barbinator napisał(a):

                      > ależ rozmawiamy o finansowaniu wychowaniu, a nie o tym, kto ma wychowywać.
                      >
                      >
                      > Zasada jest prosta: kto wychowuje, ten i finansuje. Jeżeli uważasz, że koszty

                      Chaire,
                      nie zgadzam się z Tobą. Ja uważam, że w interesie państwa jest samo w sobie
                      zwiększenie liczby dzieci, bez wpływu na ich wychowanie. To Rzesza i Sowieci
                      uważali, że państwo lepiej wychowa dzieci niż rodzice. Może zacznijmy od
                      podstaw. Czy zgadzasz się, ze państwo powinno prowadzić politykę zachęcajacą
                      obywateli do posiadania większej ilosci dzieci po to tylko, aby było ich
                      więcej?

                      > Nie podobają mi się twoje ciągotki do nacjonalizacji prywatności. Zapewniam
                      > cię, że ludzie mają dzieci nie po to, by spełnić swój obowiązek wobec
                      > Rzeszy...uuups, chciałam powiedzieć...wobec państwa - lecz dlatego, że dzieci
                      > dają im poczucie szczęścia i spełnienia. Może sam się kiedyś o tym przekonasz.

                      Chodzi o to, aby polskie prawo zachęcało ludzi do posiadania dzieci, gdyż
                      zwiększenie liczby dzieci jest w interesie wszystkich. Bez nacjonalizacji
                      dzieci i mówienia rodzicom: macie bić swoje dzieci, albo macie ich nie bić w
                      celach wychowawczych. To jest sprawa rodziców.
                      Żyjemy w społeczeństwie i powinniśmy wszyscy zastanawiać się, co zrobić, aby
                      dalej ono trwało. Obecny kierunek przemian demograficznych wróży katastrofę
                      społeczeństwu polskiemu. CZy to jest Ci obojętne?

                      > zadania, ich dzieci w przyszłości im się odwdzięczą. Ty w bardzo nieprzyjemny
                      > sposób usiłujesz sprowadzić rodzicielstwo do kwestii finansowych. A na ile
                      > wyliczysz opiekę nad ciężko chorym ojcem czy matką?

                      Kwestie finansowe i obowiązki związane z rodzicielstwem są bardzo ważne.
                      Obecnie są tak wyśróbowane, ze ludzie dwa razy zastanowia się, zanim zdecydują
                      się na dziecko. GDyby było inaczej, to w ostatnich latach by nie nastąpił tak
                      gwałtowny spadek urodzin dzieci. Młodzi ludzie kalkulują: czy lepiej mieć
                      drugie dziecko, czy zbierać na emeryturę, lub kupić drug samocód? Zbyt często
                      dziecko przegrywa z przyziemnymi potrzebami. Taka jest rzwczywistość i trzeba w
                      ramach niej działać, tworząc ekonomiczne bodźce do posiadania dzieci.

                      > > by dowalać im jeszcze w taki sposób, by zmniejszać ich emerytury po to, by
                      > zwiększyć emerytury tych szczęściarzy, którzy mają dzieci. Nie ma to nic
                      > wspólnego ze sprawiedliwością.

                      CZy wiesz ile rodzice wydają na dzieci w ciągu pierwszych 25 lat ich życia? A
                      ile poświęcają im czasu, który także ma swą wartość? A przecież wzorem
                      bezdzietnych mogliby te pieniądze odkładać na konto, a czas wolny poświęcić na
                      clubbing i podróże.

                      > Pierwsze słyszę. Jak dorosły nie pracuje, to jest nieubezpieczony i nie ma
                      > prawa do leczenia.

                      To się dokształć. Bezrobotni, emeryci, renciści, studenci mają prawo do
                      leczenia na koszt państwa, dlatego, że są obywatelami.
                      DZieci zaś nie mają prawa do darmowej opieki dlatego, ze są dziećmi tylko
                      dlatego, ze rodzice obejmują ich swoją składką ubezpieczeniową i zgłaszają je
                      do funduszu zdrowia, tak jak innych domowników. Mąż zgłasza więc dziecko i
                      niepracującą żonę do ubezpieczenia. Państwo więc nie finansuje opieki
                      zdrowotnej dzieci, tylko rodzice ze swych składek.

                      > To raczej oczywiste jeśli tylko ma się jako-takie pojęcie o realnym życiu.
                      > Kobieta która decyduje się pozostać w domu i która czuje się wystarczająco
                      > pewna swojej przyszłości (a rosnący kapitał emerytalny bardzo taką pewność
                      > podbudowuje) z pewnością będzie chciała mieć dzieci. Jeśli nie, to trudno -

                      Owszem, jedno dziecko z pewnością. Taka jest potrzeba biologiczna, która jest
                      niezależna od kapitałów emerytalnych. Ale dlaczego miałaby ją skłonić do
                      rodzenia większej ilości dzieci?
                      T.
                      • Gość: barbinator Re: pora się dokształcić IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.04, 20:10
                        Widzę, że nieszczególnie cię interesuje dyskusja rozumiana jako odpowiadanie na
                        cudze argumenty, co Tytusku...? Nie będę więc dłużej męczyć cię swoją osobą -
                        zwłaszcza, że mnie z kolei nieszczególnie interesuje wysłuchiwanie agit-
                        propowych monologów. Na wszelki wypadek przypominam ci, że już w pierwszym
                        poście stwierdziłam iż państwo powinno prowadzić politykę zachęcania ludzi
                        rodzenia/wychowywania dzieci a także powinno wspomagać rodziny. Powinno jednak
                        to robić w sposób sensowny a nie każdy taki pomysł jest sensowny. Nie wystarczy
                        mieć dobre chęci aby zawsze mieć rację - wiem, ze to dla ciebie gorzka pigułka
                        ale spróbuj ją jakoś przełknąć.

                        Pozdr. B.
                        • titus_flavius Re: pora się dokształcić 16.08.04, 08:23
                          Gość portalu: barbinator napisał(a):

                          > Widzę, że nieszczególnie cię interesuje dyskusja rozumiana jako odpowiadanie
                          na
                          >
                          > cudze argumenty, co Tytusku...? Nie będę więc dłużej męczyć cię swoją osobą -
                          > zwłaszcza, że mnie z kolei nieszczególnie interesuje wysłuchiwanie agit-
                          > propowych monologów. Na wszelki wypadek przypominam ci, że już w pierwszym
                          > poście stwierdziłam iż państwo powinno prowadzić politykę zachęcania ludzi
                          > rodzenia/wychowywania dzieci a także powinno wspomagać rodziny. Powinno
                          jednak
                          > to robić w sposób sensowny a nie każdy taki pomysł jest sensowny.

                          Chaire,
                          więc nie rozumiem, dlaczego pomysł Żakowskiego Ci sie nie podoba.
                          T.
                          • Gość: barbinator Re: pora się dokształcić IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.04, 14:29
                            > więc nie rozumiem, dlaczego pomysł Żakowskiego Ci sie nie podoba.


                            To weź głęboki oddech i przeczytaj jeszcze raz moje wcześniejsze posty -
                            dokładnie wyjasniłam dlaczego mi się nie podoba ten jego pomysł a dlaczego
                            podoba mi się inny - też jego. Generalnie pomysłu nawiązujące do fiskalizmu i
                            myślenia "a la Janosik" mi się nie podobają.

                            Pozdr. B.
                            • titus_flavius Re: pora się dokształcić 16.08.04, 14:41
                              Gość portalu: barbinator napisał(a):

                              > > więc nie rozumiem, dlaczego pomysł Żakowskiego Ci sie nie podoba.
                              >
                              >
                              > To weź głęboki oddech i przeczytaj jeszcze raz moje wcześniejsze posty -
                              > dokładnie wyjasniłam dlaczego mi się nie podoba ten jego pomysł a dlaczego
                              > podoba mi się inny - też jego. Generalnie pomysłu nawiązujące do fiskalizmu i
                              > myślenia "a la Janosik" mi się nie podobają.

                              Chaire,
                              pomysł polega na tym, że ze wpłat na ZUS dzieci (tj. 45% pensji) część,
                              powiedzmy 10% by nie trafiała do wspólnego worka, z którego są wypłacane
                              emerytury bieżącym emerytom, tylko by były wypłacane rodzicom tych dzieci.
                              Oczywiście, tym samym by uległ zmniejszeniu ten wspólny worek i bezdzietni
                              emeryci by dostawali mniejsze emerytury. A tearz mi wytłuamcz, co to ma
                              wspólnego z Janosiekiem? To w obecnym systemie dzieci są zmuszone finansować
                              emerytury osób, z którymi nic ich nie łączy. To więc obecny system jest
                              janosikowy, bo bez żadnego uzasadnienia zabiera tym co zarabiaja, żeby
                              obdzielać biednych.
                              T.
          • ardzuna Re: zachęty do posiadania dzieci 14.08.04, 10:09
            Gość portalu: trevik napisał(a):

            > Ja juz Tobie napisalem, ze taki system to jest premiowanie bogatych, ktorzy i
            > tak maja kase na dziecko przez ubicie im progresji a nie biednych, ktorzy na
            ty
            > m
            > prawie nic nie zyskuja

            I o to chodzi. Państwu systemowo nie zalezy na zachęcaniu do wysokiej
            dzietności w grupach upośledzonych społecznie, których niski status czy brak
            wykształcenia utrwalił się od dawna i tylko nieliczne dzieci w tej grupy wyrwą
            się z zaklętego koła biedy. Państwu zalezy na tym, żeby dzieci rodziły się
            przede wszystkim w rodzinach, które sobie radzą i same sie zajmą swoimi
            dziećmi, nie sięgając do kasy państwa.

            Podział dochodu przy opodatkowaniu na tyle osób, ile jest w rodzinie, nie jest
            przywilejem socjalnym czy sięganiem do kasy państwa, tylko zwykłą
            sprawiedliwością. Zobacz, że przy trzymywaniu zasiłków podaje sie dochód na
            głowę w rodzinie, przy otrzymywaniu dopłat do wczasów (tzw, gruszy; nie wiem,
            czy to obowiązuje tylko w niektórych firmach, czy we wszystkich) również, i
            jakoś nikogo to nie dziwi. Nie powiesz mi, że faktyczny dochód w rodzinie nie
            zależy od ilości osób.

            (chyba, ze 5x kwote wolna np. w Polsce) a do tego
            > przywileje nie zaleza od tego, jakie dziecko wychowaja i jakie wplywy do
            system
            > u
            > emerytalnego ono wygeneruje.

            Zasiłki dla biednych też nie zależąod ego, jakie dziecko wychowają, i jakie
            wpływy ono wygeneruje. Zachęcając ludzi do większej dzietności nigdy nie wiesz,
            czy wychowają psychopatycznych mordercow, czy leniwych nierobów, czy
            pracowitych, zdolnych i pomysłowych obywateli. Mimo to dyskutujemy nad
            zachęcaniem ludzi do posiadania dzieci.
            • titus_flavius zachęty do prawidłowego wychowania dzieci 14.08.04, 10:19
              ardzuna napisała:

              > I o to chodzi. Państwu systemowo nie zalezy na zachęcaniu do wysokiej
              > dzietności w grupach upośledzonych społecznie, których niski status czy brak

              Chaire,
              ja też się z Tobą nie zgadzam. Tego rodzaju ulgi podatkowe są oczywiście
              pożądane, ale nie zmienią one mentalności. PO prostu dla klasy średniej
              (płątnicy w pierwszej sklai) tego rodzaju oszczędności są zbyt małe, aby miały
              wpływ na decyzje o urodzeniu dzieci. To oznacza jedynie wsparcie wysokości ok.
              100 złotych rocznie na dziecko, co oczywiście w żadnym stpniu nie zrekompensuje
              rodzicom kosztów wychowanai dziecka.
              Propozycja Żochowskiego jest o tyle bardziej logiczna, że zachęca rodziców
              także do troski o nalezyte wychowanie dzieci. Im więcej zarabiać będzie
              dziecko, tym więcej na starość dostaną rodzice. Jeżeli wychowają dziecko na
              bandytę, to nie dostaną żadnego dodatku do emerytury.
              T.
      • linda11 Re: zachęty do posiadania dzieci 14.08.04, 12:43
        Pomysł Żakowskiego z przeznaczeniem części składki emerytalnej
        na dodatek do emerytury rodziców jest moim zdaniem tak idiotyczny,
        że jeśli jest zachętą do czegokolwiek to tylko do spakowania się
        i natychmiastowej ewakuacji stąd. Choćby na Białoruś.

        Titusek pominął natomiast z wdziekiem fragmenty artukułu, które mówią o
        _rzeczywistych_ przyczynach i sposobach rowiązaniach problemu:

        "obawa o przyszlość dziecka to najczęstszy powód rezygnacji z jego urodzenia
        wskazywany przez 86% niedoszłych rodziców!"

        "Dlaczego więc w Skandynawii i Beneluksie udało się to, co reszcie Europy na
        ogół wydaje się nierealne?(...)Nigdzie nie osiągnięto jeszcze poziomu prostej
        zastępowalności pokoleń, ale tendencja została wreszcie odwrócona.
        (...)skoncentrowano sie na udzielaniu wsparcia tym, którzy go potrzebują
        (głównie starszym i rodzinom z dziećmi), a nie na promowaniu jakiegoś modelu
        życia. W Skandynawii i krajach Beneluxu nie broniono tradycyjnego małżeństwa z
        jego specyficznym podziałem ról. Promowano równouprawnienie płci (w domu i
        pracy), różnych modeli życia (np. ułatwienia dla samotnych rodziców)
        i różnego rodzaju związków (np.konkubinatów). Inaczej mówiąc - w modelu
        północnym państwo skoncentrowało się nie tyle na zachęcaniu ludzi do
        konkretnych zachowań, co na akceptowaniu indywidualnych wyborów, poprawie
        jakości życia i ogolnego poczucia bezpieczeństwa, które sprzyja podejmowaniu
        trwałych zobowiązań."

        Dla polskiej mentalności tak trywialnie zdroworozsądkowe myślenie
        jest chyba nie do przyjęcia.
        • titus_flavius Re: zachęty do posiadania dzieci 14.08.04, 16:44
          linda11 napisała:

          > Pomysł Żakowskiego z przeznaczeniem części składki emerytalnej
          > na dodatek do emerytury rodziców jest moim zdaniem tak idiotyczny,
          > że jeśli jest zachętą do czegokolwiek to tylko do spakowania się
          > i natychmiastowej ewakuacji stąd. Choćby na Białoruś.
          >
          > Titusek pominął natomiast z wdziekiem fragmenty artukułu, które mówią o
          > _rzeczywistych_ przyczynach i sposobach rowiązaniach problemu:

          Chaire,
          pomysł ze składką emerytalną uważam za świetny. Dlaczego Ci się nie podoba?
          Rodzice utrzymują dzieci przez ich pierwsze dwadzieścia parę lat, niech więc
          dzieci uczestniczą w kosztach utrzymania swych rodziców.
          Jest pewny, ze taka regulacja by skłoniła duzo osób niepewnych swej przyszłości
          do posiadania dzieci. Żakowski słusznie bowiem pisze, że decydującym
          czynnikiem, który przesądza o takiej decyzji jest nie obawa o przyszłość
          dzieci, tylko o własną. Dlatego w społecznościach, gdzie nei am systemów opieki
          społecznej, rodzice się dużo dzieci.
          Odnośnie zaś wspierania konkubinatów itp. to pomysł taki uważam za chybiony.
          Kobieta podejmując decyzję o urodzeniu dziecka uwzględnia, czy mężczyzna będzie
          ją w tym wspierać całe życia. A tylko małżeństwo daje taką gwarancję (na tyle
          oczywiście, na ile to jest możliwe).
          W Danii, Szwecji itp. dzieci rodzą się pomimo konkubinatów, a nie dzięki ich
          upowszechbnieniu.
          I jeszcze. Żakowski zapomniał, ze w przytaczanych przez niego krajach, znaczną
          część dzieci mają wielodzietne rodziny imigrantów muzułmańkich. Gdyby badać
          dzietność w rodzinach rdzennych, to przyrost w Szwecji, czy Danni byłby niższy
          od liczb podanych przez niego.
          T.
          • linda11 Re: zachęty do posiadania dzieci 15.08.04, 09:11
            titus_flavius napisał:

            > Rodzice utrzymują dzieci przez ich pierwsze dwadzieścia parę lat, niech więc
            > dzieci uczestniczą w kosztach utrzymania swych rodziców.

            W obecnym systemie tak jest.

            Jako zwolennik "pomysła" Żakowskiego wyjaśnij może jak wyglądałyby
            składki i emerytury np:
            - duchowieństwa katolickiego
            - osób bezpłodnych
            - osób, które straciły dorosłe dzieci
            - sierot spolecznych.

            > Żakowski słusznie bowiem pisze, że decydującym
            > czynnikiem, który przesądza o takiej decyzji jest nie obawa o przyszłość
            > dzieci, tylko o własną. Dlatego w społecznościach, gdzie nei am systemów
            >opieki społecznej, rodzice się dużo dzieci.

            Oczywiście dalej udajesz, że nie widzisz tych 86%...

            Ty, podobnie jak polskie -pożal się Boże- elity najwyraźniej bezgranicznie
            gardzisz zwykłymi ludźmi traktując ich jak ludzkie bydło rozpłodowe.
            Niestety Titusie, to już nie są czasy szlacheckie, gdzie trzymano
            hołotę w nędzy i upodleniu izolując Polskę od świata i czyniąc z niej
            karykaturalne, cudaczne państewko będące pośmiewiskiem cywilizowanej Europy.
            Trzeba było dopiero Moskali, żeby znieść niewolnictwo chłopów, bo polska
            szlachta nie chciała tego zrobić nawet za cenę przegranej walki
            o niepodległość.

            Nie wiem czy zauważyłeś, ale czasy jakby się troszeczkę zmieniły.

            Ten kraj jest rządzony w taki sposób, że w ostatnich latach zwiało
            z niego ok. 300tys młodych, wykształconych ludzi (czy Twoim zdaniem
            ich rodzice powinni zwracać koszty państwu?). Jeżeli w „przyroście pogłowia”
            nie pomogła nawet zamordystyczna ustawa aborcyjna to tym bardziej nie pomogą
            półśrodki proponowane przez Żakowskiego (rodzici tak wybrałby pomoc w poważnej
            walucie zamiast nędznego dodatku do nędznejemerytury) i potrzebne są o wiele
            bardziej zdecydowane posunięcia:
            czy byłbyś -oczywiście po zamknięciu granic- za całkowitym zniesieniem
            ubezpieczeń społecznych albo za przymusową sztuczną inseminacją opornych kobiet?
            • titus_flavius Re: zachęty do posiadania dzieci 15.08.04, 10:18
              linda11 napisała:

              > W obecnym systemie tak jest.

              Chaire,
              nie, własnie nie. W obecnym systemie nie ma związku pomiędzy liczbą dzieci i
              ich zarobkami, a emeryturami rodziców.

              > Jako zwolennik "pomysła" Żakowskiego wyjaśnij może jak wyglądałyby
              > składki i emerytury np:
              > - duchowieństwa katolickiego
              > - osób bezpłodnych
              > - osób, które straciły dorosłe dzieci
              > - sierot spolecznych.

              Będą dostawały emerytury, z tym, że niższe od emerytur rodziców. Słusznie, bo
              nie łożyły na wychowanie przyszłych płatników podatków i składek.

              > Oczywiście dalej udajesz, że nie widzisz tych 86%...

              Cóż, wiem świetnie, że w gorszych czasach rodziło się więcej dzieci, kiedy
              naprawdę nie było nadziei na przyszłość. Dlatego nie traktuję tych deklaracji
              poważnie.

              > Ty, podobnie jak polskie -pożal się Boże- elity najwyraźniej bezgranicznie
              > gardzisz zwykłymi ludźmi traktując ich jak ludzkie bydło rozpłodowe.

              Jesteśmy członkami społeczeństwa polskiego, musimy więc myśleć, jak sprawić, że
              będzie ono trwało. A bez średnio 2,2 dziecka na kobietę nie da się tego zrobić.
              Z tej przyczyny rodzenie dzieci musi być przedmiotem zainteresowania rządu i
              państwa, które zajmuje się organizacją społeczeństwa. Pańśtwo nie ejst bowiem
              tylko po to, aby zapewnić jednostkom najprzyjemniejsze życie, ale także po to
              zapewnić byt i przyszłość całej zbiorowości.
              T.
            • tad9 Re: zachęty do posiadania dzieci 15.08.04, 11:15
              linda11 napisała:


              > Ty, podobnie jak polskie -pożal się Boże- elity najwyraźniej bezgranicznie
              > gardzisz zwykłymi ludźmi traktując ich jak ludzkie bydło rozpłodowe.
              > Niestety Titusie, to już nie są czasy szlacheckie, gdzie trzymano
              > hołotę w nędzy i upodleniu izolując Polskę od świata i czyniąc z niej
              > karykaturalne, cudaczne państewko będące pośmiewiskiem cywilizowanej Europy.
              > Trzeba było dopiero Moskali, żeby znieść niewolnictwo chłopów, bo polska
              > szlachta nie chciała tego zrobić nawet za cenę przegranej walki
              > o niepodległość.

              Lindo, dobra rada: ucząc się historii warto wyjść poza podręczniki z lar 50-
              tych. To nie były dobre czasy dla historii (nawet podręczniki pisane przez
              panią Michnik są nie najlepsze)
              • linda11 Re: zachęty do posiadania dzieci 15.08.04, 11:49
                tad9 napisał:

                > Lindo, dobra rada: ucząc się historii warto wyjść poza podręczniki z lar 50-
                > tych. To nie były dobre czasy dla historii (nawet podręczniki pisane przez
                > panią Michnik są nie najlepsze)

                Ach, te Twoje dobre rady, Tad...
    • Gość: ggigus krzyk o dzieci IP: *.dip.t-dialin.net 13.08.04, 23:13
      po pierwsze wzrasta (powinna) produktywnosc, wiec nie jest wcale potrzebna
      stala liczba ludnosci. Te sama prace moze wykonac mniej osob plus komputery.
      Po drugie - wydluza sie czas zycia i powinien sie wydluzyc czas zycia akt.,
      przed emerytura, wiec ten krzyk odzieci pachnie demagogia.
      po trzecie - polce nie zaszkodziloby troche emigrantow. Bez emigrantow mamy
      szanse stac sie spolczenstwem zamknietym w sobie, autarktycznym, co nie sprzyja
      ani dalszemu rozwojowi ani pomyslnosci urodzonym w takim spol. zamkn. dzieci
      • titus_flavius Re: krzyk o dzieci 14.08.04, 09:59
        Gość portalu: ggigus napisał(a):

        > po pierwsze wzrasta (powinna) produktywnosc, wiec nie jest wcale potrzebna
        > stala liczba ludnosci. Te sama prace moze wykonac mniej osob plus komputery.
        > Po drugie - wydluza sie czas zycia i powinien sie wydluzyc czas zycia akt.,
        > przed emerytura, wiec ten krzyk odzieci pachnie demagogia.
        > po trzecie - polce nie zaszkodziloby troche emigrantow. Bez emigrantow mamy
        > szanse stac sie spolczenstwem zamknietym w sobie, autarktycznym, co nie
        sprzyja
        >
        > ani dalszemu rozwojowi ani pomyslnosci urodzonym w takim spol. zamkn. dzieci

        Chaire,
        wzrost produktywności nie oznacza wzrostu płaconych podatków, ani dochodów z
        pracy. Nie ma też dowodów empirycznych dowodu, aby istotnie postęp gospodarczy
        zmniejszał zapotrzebowanie na pracę. To jest wyjątkowo prymitywna teza. Zmienia
        się tylko jej rodzaj, jest zapotrzebowanie na inną pracę. Zamiast w fabrykach
        pracuje się wusługach. W USA wydajność pracy jest dziesięć razy wyższa niż w
        Polsce, a bezrobocie jest dużo niższe.
        Imigranci? Jak wskazują doswiadczenia innych krajów, więcej z nimi
        problemów,niż korzyści. Praktycznie tylko w USA udaje się włączyć imigrantów do
        życia kraju, ale to jest wyjątkowa i niepowtarzalna sytuacja.
        T.
        • Gość: ggigus do Titusa IP: 5.3R2D* / *.lrz-muenchen.de 17.08.04, 14:28
          Kochany, skoro piszesz:
          Nie ma też dowodów empirycznych dowodu, aby istotnie postęp gospodarczy
          > zmniejszał zapotrzebowanie na pracę.
          to nie masz pojecia, co sie dzieje na swiecie. Np. uzycie komputerow, czyli
          wkeksza wydajnosc itp. powoduja bezrobocie. Prace, ktora kiedys wystarczala dla
          wielu ludzi, mozna zalatwic szybciej i efektywniej. O produkcji przemyslowej
          nawet nie wpsomne, napisze tylko - robotyzacja.
          Titusie, pomysl, nim napiszesz, bo pisanie rzeczy oczywsitych mierzi i nudzi.´
          pozdrawia skomputeryzowana, zybka i wydajna
          GGigus
          • Gość: misiu Re: do Titusa IP: 5.2.* / *.chello.pl 17.08.04, 18:51
            Gdyby tak było, jak piszesz, mielibyśmy już ponad 90% bezrobocie. W
            rzeczywistości postęp powoduje nie tylko wzrost wydajności, ale także zupełnie
            nowe towary, które ktoś musi wytwarzać, całkiem nowe usługi, wykonywane przez
            ogromną masę ludzi. Pojawienie się np. nowoczesnej elektroniki usprawniło
            produkcję w fabrykach i zmniejszyło w nich zatrudnienie, jednocześnie jednak
            otworzyło olbrzymi rynek nowych urządzeń, uczyniło je powszechnymi i dało pracę
            całej armii ludzi przy ich produkcji, serwisie, tworzeniu oprogramowania.
            Kiedyś nie było komputerów nie tylko w fabrykach, ale i w domach. A za tym idą
            gry, technologie multimedialne, ciągły pęd do wymiany urządzeń na nowsze,
            doskonalsze. Rynek pracy w efekcie zwiększa się, a nie zmniejsza.
      • ardzuna Re: krzyk o dzieci 14.08.04, 10:13
        Gość portalu: ggigus napisał(a):

        > po trzecie - polce nie zaszkodziloby troche emigrantow. Bez emigrantow mamy
        > szanse stac sie spolczenstwem zamknietym w sobie, autarktycznym, co nie
        sprzyja
        >
        > ani dalszemu rozwojowi ani pomyslnosci urodzonym w takim spol. zamkn. dzieci

        Zgoda, ale gdybyśmy mieli jako spoleczeństwo wypełniac lukę demograficzną
        imigrantami, to ich ilość musiałaby przekroczyć taka, która jest zdolna do
        zintegrowania się w spoleczeństwie, i natychmiast powstałyby olbrzymie problemy
        społeczne (spojrz na Francję; tam sprowadzano imigrantów nie zastanawiając się
        nad naturalnym zdolnościami absorpcyjnymi społeczeństwa). Bardzo chętnie
        widziałabym w państwie ludzi kolorowych (załamywanie rąk, że "rasa biała ginie"
        śmieszą mnnie; cóż jest w nas aż tak nadzwyczjnego? jesteśmy takimi samymi
        ludźmi, jak inni), pochodzenia tego czy tamtego, bo to bardzo wzbogaca
        społeczeństwo. Natomiast chcialabym, żeby czuli się oni obywatelami i
        patriotami państwa polskiego, tak jak hostorycznie stało się to z Tatarami
        polskimi czy Ormianami (starą diasporą ormiańską).
        • titus_flavius Re: krzyk o dzieci 14.08.04, 10:22
          ardzuna napisała:

          > Gość portalu: ggigus napisał(a):
          >
          > > po trzecie - polce nie zaszkodziloby troche emigrantow. Bez emigrantow m
          > amy
          > > szanse stac sie spolczenstwem zamknietym w sobie, autarktycznym, co nie
          > sprzyja
          > >
          > > ani dalszemu rozwojowi ani pomyslnosci urodzonym w takim spol. zamkn. dzi
          > eci
          >
          > Zgoda, ale gdybyśmy mieli jako spoleczeństwo wypełniac lukę demograficzną
          > imigrantami, to ich ilość musiałaby przekroczyć taka, która jest zdolna do
          > zintegrowania się w spoleczeństwie, i natychmiast powstałyby olbrzymie
          problemy
          >
          > społeczne (spojrz na Francję; tam sprowadzano imigrantów nie zastanawiając
          się
          > nad naturalnym zdolnościami absorpcyjnymi społeczeństwa). Bardzo chętnie
          > widziałabym w państwie ludzi kolorowych (załamywanie rąk, że "rasa biała
          ginie"
          >
          > śmieszą mnnie; cóż jest w nas aż tak nadzwyczjnego? jesteśmy takimi samymi
          > ludźmi, jak inni), pochodzenia tego czy tamtego, bo to bardzo wzbogaca
          > społeczeństwo. Natomiast chcialabym, żeby czuli się oni obywatelami i
          > patriotami państwa polskiego, tak jak hostorycznie stało się to z Tatarami
          > polskimi czy Ormianami (starą diasporą ormiańską).

          Chaire,
          potwórzę to co już pisałem. Nigdzie na świecie poza USA nie udało się włączyć
          imigrantów w życie społeczne. Wynika to stąd, że czują się oni wyobcowani i nie
          ograniczają ich te więzi społeczne, do jakich przywykli w swoich krajach.
          Na Zachodzie imigranci zajmują się wyłudzaniem zasiłków i przestępczością, i
          nie ma żadnych gwarancji, ze inaczej by było w Polsce.
          T.
          • ardzuna Re: krzyk o dzieci 14.08.04, 23:41
            titus_flavius napisał:

            > potwórzę to co już pisałem. Nigdzie na świecie poza USA nie udało się włączyć
            > imigrantów w życie społeczne. Wynika to stąd, że czują się oni wyobcowani i
            nie
            >
            > ograniczają ich te więzi społeczne, do jakich przywykli w swoich krajach.

            Bajki opowiadasz. Udało się to w Polsce, i to wielokrotnie na przestrzeni
            dziejów. Weź chociażby polskich Tatarów czy Ormian, o których właśnie pisałam.
            A jak nie masz o tym pojęcia, to doczytaj. W Rzeczpospolitej mieliśmy i
            Holendrów, i Tatarów, i Żydów, którzy w dużej części się zasymilowali i
            uczynili wiele dobrego; szlachta litewska stała się szlachtą polską. Pierwszy
            polski słownik był dziełem pół-Szweda, a nabardziej znany polski kompzytor był
            pół-Francuzem.

            Polska była najwspanialszym i najpoteżniejszym krajem wtedy, kiedy przyjmowała
            imigrantów i pozwalała im przyczynić się do jej dobra - a ja kocham mój kraj i
            życzę mu jak najlepiej, dlatego jestem za przyjmowaniem imigrantów, tak jak już
            pisałam, w rozsądnych ilościach oczywiscie.
            • tad9 Re: krzyk o dzieci 15.08.04, 00:06
              ardzuna napisała:


              > Bajki opowiadasz. Udało się to w Polsce, i to wielokrotnie na przestrzeni
              > dziejów. Weź chociażby polskich Tatarów czy Ormian, o których właśnie
              >pisałam. A jak nie masz o tym pojęcia, to doczytaj. W Rzeczpospolitej mieliśmy
              >i Holendrów, i Tatarów, i Żydów, którzy w dużej części się zasymilowali i
              > uczynili wiele dobrego; szlachta litewska stała się szlachtą polską.

              Obawiam się, że popełniasz błąd, tak beztrosko porównując zjawiska sprzed lat
              kilkuset, ze współczesnością, już choćby z tego powodu, że były to czasy
              niejako "przednarodowe". Poza tym Tatarzy, Holendrzy, czy Ormianie nie mogą
              raczej uchodzić za masową "imigrację". Szlachta litewska? To przecież zaledwie
              kilka procent Litwinów, przy tym różnie było z tą asymilacją, także Żydzi w
              swej masie nie zasymilowali się nigdy.



              • ardzuna Re: krzyk o dzieci 15.08.04, 00:11
                tad9 napisał:

                > niejako "przednarodowe". Poza tym Tatarzy, Holendrzy, czy Ormianie nie mogą
                > raczej uchodzić za masową "imigrację".

                A czy tu kto pisze o masowej imigracji??!! Ile razy mam pisać, że chodzi mi o
                imigrację w rozsądnych ilościach, tak aby społeczeństwo było zdolne ją
                zasymilować??
                Niemniej powinno sie stworzyć program imigracyjny, promujący imigrantów
                wykształconych i dobrze odnajdujących sie w rzeczywistości.
              • mlody.panicz Re: krzyk o dzieci 15.08.04, 00:29
                tad9 napisał:

                > Obawiam się, że popełniasz błąd, tak beztrosko porównując zjawiska sprzed lat
                > kilkuset, ze współczesnością, już choćby z tego powodu, że były to czasy
                > niejako "przednarodowe". Poza tym Tatarzy, Holendrzy, czy Ormianie nie mogą
                > raczej uchodzić za masową "imigrację". Szlachta litewska? To przecież
                zaledwie
                > kilka procent Litwinów, przy tym różnie było z tą asymilacją, także Żydzi w
                > swej masie nie zasymilowali się nigdy.

                dodac mozna jeszcze, ze pareset lat temu kultura polska byla atrakcyjna, tak
                jak i sama Rzeczpospolita.

                pozdrawiam
                mp
                • ardzuna Re: krzyk o dzieci 15.08.04, 14:08
                  mlody.panicz napisał:

                  > dodac mozna jeszcze, ze pareset lat temu kultura polska byla atrakcyjna, tak
                  > jak i sama Rzeczpospolita.

                  Teraz też jest wystarczająco atrakcyjna, żeby przyjmować imigrantów. A
                  przyjmując, staje się jeszcze atrakcyjniejsza, bo imigranci ją wzbogacają.
                  • Gość: misiu Re: krzyk o dzieci IP: 5.2.* / *.chello.pl 15.08.04, 14:28
                    Rad bym się dowiedzieć, w jaki sposób imigranci wzbogacają kulturę polską.
                    Podaj jakieś konkretne przykłady takich kulturalnych korzyści. Na przykład
                    jakąś wydawaną w Polszcze literaturę wietnamską lub arabską (poza koranem) czy
                    może przykłady wietnamskiego czy muzułmańskiego malarstwa ;-) albo muzyki.
                    • ardzuna Re: krzyk o dzieci 15.08.04, 18:08
                      Gość portalu: misiu napisał(a):

                      > Rad bym się dowiedzieć, w jaki sposób imigranci wzbogacają kulturę polską.
                      > Podaj jakieś konkretne przykłady takich kulturalnych korzyści. Na przykład
                      > jakąś wydawaną w Polszcze literaturę wietnamską lub arabską (poza koranem)
                      czy
                      > może przykłady wietnamskiego czy muzułmańskiego malarstwa ;-) albo muzyki.

                      Po pierwsze, podawałam już przykłady. Po drugie, innych przykładów sobie
                      poszukaj sam, nie chce mi się uzupełniać twoich braków w wykształceniu. Po
                      trzecie, imigranci, a zwłaszcza imigranci na przestrzeni dziejów w Polsce, to
                      wcale nie tylko (lub zgoła zupełnie nie) Wietnamczycy czy Arabowie.
                      • Gość: misiu Re: krzyk o dzieci IP: 5.2.* / *.chello.pl 15.08.04, 18:17
                        Nędzne wykręty, w dodatku niegrzeczne, ale czegóż mogłem się spodziewać?

                        • ardzuna Re: krzyk o dzieci 15.08.04, 18:20
                          Gość portalu: misiu napisał(a):

                          > Nędzne wykręty, w dodatku niegrzeczne, ale czegóż mogłem się spodziewać?

                          Niczego lepszego; najpierw przeczytaj dyskusję uwaznie, zrozum treść, potem
                          zastanów się, czy twoje pytanie ma sens, czy nie było już wcześniej odpowiedzi,
                          a jak te warunki zostaną spełnione, próbuj: może uda ci sie zadać sensowne
                          pytanie.
                          • Gość: misiu Re: krzyk o dzieci IP: 5.2.* / *.chello.pl 15.08.04, 18:29
                            Niczego lepszego nie mogłem się spodziewać nie dlatego, że pytanie było bez
                            sensu, tylko bez sensu było zadawanie go osobie zbyt mało inteligentnej na
                            odpowiedź.
                            • ardzuna Re: krzyk o dzieci 15.08.04, 18:33
                              Gość portalu: misiu napisał(a):

                              > Niczego lepszego nie mogłem się spodziewać nie dlatego, że pytanie było bez
                              > sensu, tylko bez sensu było zadawanie go osobie zbyt mało inteligentnej na
                              > odpowiedź.

                              Hahahahahahahahhhhhahha.
                              EOT.
                              • Gość: misiu Re: krzyk o dzieci IP: 5.2.* / *.chello.pl 15.08.04, 18:47
                                ardzuna napisała:

                                > Hahahahahahahahhhhhahha.

                                Bardzo słusznie. "Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie zapisać". A
                                nuż pomoże.


                  • titus_flavius Re: krzyk o dzieci 16.08.04, 08:34
                    ardzuna napisała:

                    > Teraz też jest wystarczająco atrakcyjna, żeby przyjmować imigrantów. A
                    > przyjmując, staje się jeszcze atrakcyjniejsza, bo imigranci ją wzbogacają.

                    Chaiire,
                    POlska nie jest atrakcyjna nawet dla Polaków. GDyby było inaczej to by masowo
                    nie wyjeżdżali do innych krajów. Poczytakj tylko prasę i listy dyskusyjne. CZy
                    widzisz tam głosy, które by mówiły, że Polska jest najlepszym miejsce do życia?
                    T.
                    • ardzuna Re: krzyk o dzieci 16.08.04, 12:42
                      titus_flavius napisał:

                      > POlska nie jest atrakcyjna nawet dla Polaków. GDyby było inaczej to by masowo
                      > nie wyjeżdżali do innych krajów.

                      Polacy są skwaszonymi narzekaczami i myślą, że jak uciekną gdzie indziej, to
                      będzie im lepiej. Może i niektórym tak, ale cała reszta zabierze tam ze sobą
                      siebie, co im uniemożliwi bycie szczęśliwymi. Jak napisał arcymądry Kawafis
                      (notabene homoseksualista, dla zainteresowanych), "Jakeś życie roztrwonił w tym
                      ciasnym kącie, tak je w całym swiecie roztrwoniłeś". Osobiście byłabym
                      zadowolona, gdyby ci wszyscy malkontenci, którzy nienawidzą swojego kraju,
                      wyjechali stąd gdzie pieprz rośnie; od razu zrobiłoby się przyjemniej i weselej.

                      Poczytakj tylko prasę i listy dyskusyjne. CZy
                      > widzisz tam głosy, które by mówiły, że Polska jest najlepszym miejsce do
                      życia?

                      To mnie mało przekonuje; co innego, gdybys podał mi jakieś listy dyskusyjne dla
                      potencjalnych imigrantów. Polacy moga myśleć o swoim kraju co innego, a
                      ewentualni imigranci - co innego.
                      • titus_flavius Re: krzyk o dzieci 16.08.04, 15:01
                        ardzuna napisała:

                        > To mnie mało przekonuje; co innego, gdybys podał mi jakieś listy dyskusyjne
                        dla
                        >
                        > potencjalnych imigrantów. Polacy moga myśleć o swoim kraju co innego, a
                        > ewentualni imigranci - co innego.

                        Chaire,
                        więc sądzisz, że POlakom tu sie nie podoba, ale imigrantom się spodoba.
                        Sądzisz, że imigranci chętnie przyjadą do kraju, który nie podoba się jego
                        obywtaelom? Że taka antyreklama ściągnie tu uczciwych, chętnych do pracy,
                        asymilacji i pozostania na stałe obcokrajowców? Doświadczenie pokazuje, ze jest
                        inaczej. Do POlski przyjeżdżają kombinatorzy, osoby będące na bakier z prawem,
                        niezsoocjalizowane na sposób Polski, które tylko patrzą jak można by złamać,
                        bądź wykorzystać obowiązujace tu reguły. Nie maja zamiaru osiedlać się tu na
                        stałe, [patrzą jak można by skorzystać na Polsace i przenieść sie na Zachód.
                        Przentujesz myślenie życzeniowe, które nie ma ŻADNEGO oparcia w realiach.
                        T,
                        • ardzuna Re: krzyk o dzieci 17.08.04, 18:57
                          titus_flavius napisał:

                          > więc sądzisz, że POlakom tu sie nie podoba, ale imigrantom się spodoba.
                          > Sądzisz, że imigranci chętnie przyjadą do kraju, który nie podoba się jego
                          > obywtaelom? Że taka antyreklama ściągnie tu uczciwych, chętnych do pracy,
                          > asymilacji i pozostania na stałe obcokrajowców?

                          Owszem, są tacy, którzy słyszac nasze narzekania popukaliby się w głowie i
                          dziękowaliby na kolanach, że mogą życ w tak dobrze rozwiniętym, spokojnym i
                          dostatnim kraju. I mówię o osobach zdolnych i wykształconych, ktore miały
                          nieszczęście urodzić się w o wiele gorszych od naszego państwach.
            • titus_flavius Re: krzyk o dzieci 15.08.04, 00:55
              ardzuna napisała:

              > titus_flavius napisał:
              >
              > > potwórzę to co już pisałem. Nigdzie na świecie poza USA nie udało się włą
              > czyć
              > > imigrantów w życie społeczne. Wynika to stąd, że czują się oni wyobcowani
              > i
              > nie
              > >
              > > ograniczają ich te więzi społeczne, do jakich przywykli w swoich krajach.
              >
              > Bajki opowiadasz. Udało się to w Polsce, i to wielokrotnie na przestrzeni
              > dziejów. Weź chociażby polskich Tatarów czy Ormian, o których właśnie
              pisałam.
              > A jak nie masz o tym pojęcia, to doczytaj. W Rzeczpospolitej mieliśmy i
              > Holendrów, i Tatarów, i Żydów, którzy w dużej części się zasymilowali i
              > uczynili wiele dobrego; szlachta litewska stała się szlachtą polską. Pierwszy
              > polski słownik był dziełem pół-Szweda, a nabardziej znany polski kompzytor
              był
              > pół-Francuzem.
              >
              > Polska była najwspanialszym i najpoteżniejszym krajem wtedy, kiedy
              przyjmowała
              > imigrantów i pozwalała im przyczynić się do jej dobra - a ja kocham mój kraj
              i
              > życzę mu jak najlepiej, dlatego jestem za przyjmowaniem imigrantów, tak jak
              już
              >
              > pisałam, w rozsądnych ilościach oczywiscie.

              Chaire,
              to były zupełnie inne realia. Opisali to już przedmówcy. Nadto zauważ, że te
              ludy asymilowały sie bardzo wolno, a np. żydzi po 1000 wciąż nie byli
              zasymilowani. NIemcy, także po kilkuset latach przypominali sobie o korzeniach
              i w czasie wojny podpisywali volkslistę. Wszyscy wiemy, jak wyglądały problemy
              z żydami przed wojną. Inne wymienione ludy były nieliczne, to i nie zachowywały
              się zbyt hardo.
              I jeszcze, co znaczy "rozsądne ilości imigrantów"? W tej chwili spadek
              populacji w Polsce wynosi o,5% rocznie. CZy chcesz przyjmować 200.000 rocznie
              obcych do Polski?
              T.
              • ardzuna Re: krzyk o dzieci 15.08.04, 14:07
                titus_flavius napisał:

                > to były zupełnie inne realia. Opisali to już przedmówcy. Nadto zauważ, że te
                > ludy asymilowały sie bardzo wolno,

                Nie tak bardzo wolno, mniej więcej po 100 latach się asymilowali, a były to
                zwarte, pielęgnujące swoją kulturę grupy. Gdyby przyjmować imigrantów po trochu
                z wielu różnych krajów i stymulować ich osiedlanie sie w róznych zakątkach
                Polski, asymilowaliby sie znacznie szybciej.

                > I jeszcze, co znaczy "rozsądne ilości imigrantów"? W tej chwili spadek
                > populacji w Polsce wynosi o,5% rocznie. CZy chcesz przyjmować 200.000 rocznie
                > obcych do Polski?

                Nie, cały czas przecież piszę, że tylko częsciowo można lukę ludnościową
                zapełniać imigrację. I że rozsądne ilości imigrantów to takie, które nie
                utrudniają szybkiej asymilacji. Mam nadzieję, że nie będę musiała więcej razy
                tego pisać.
                • titus_flavius Re: krzyk o dzieci 15.08.04, 15:59
                  ardzuna napisała:

                  > Nie tak bardzo wolno, mniej więcej po 100 latach się asymilowali, a były to

                  Chaire,
                  co TY opowiadasz? Wg Ciebie Tatarzy i Ormianie zasymilowali się w XVw.?
                  T.
                  • ardzuna Re: krzyk o dzieci 15.08.04, 17:59
                    titus_flavius napisał:

                    > ardzuna napisała:
                    >
                    > > Nie tak bardzo wolno, mniej więcej po 100 latach się asymilowali, a były
                    > to
                    >
                    > Chaire,
                    > co TY opowiadasz? Wg Ciebie Tatarzy i Ormianie zasymilowali się w XVw.?

                    Nie, bo cały czas napływali nowi, którzy się asymilowali odpowiednio później.
                    Zwłaszcza Ormianie.
                    • titus_flavius Re: krzyk o dzieci 16.08.04, 08:21
                      ardzuna napisała:

                      > Nie, bo cały czas napływali nowi, którzy się asymilowali odpowiednio później.
                      > Zwłaszcza Ormianie.

                      Chaire,
                      a Ci wcześneijsi niby się asymilowali? A czy wiesz, że Sejm polski dopiero w
                      połowie XVIw. zmusił mieszczan krakowskich, aby zezwolili na kazania po polsku
                      w KOściele Mariackim?
                      W okresie przedrozbiorowej ważna była lojalność wobec króla i Korony, a nie
                      asymilacja kulturalna. Naród rozumiano ówcześnie w kategoriach politycznych, a
                      nie kulturowych. Czyli naród tworzyli poddani jednego króla.
                      T.
                      • ardzuna Re: krzyk o dzieci 16.08.04, 12:36
                        titus_flavius napisał:

                        > a Ci wcześneijsi niby się asymilowali?

                        Owszem.

                        A czy wiesz, że Sejm polski dopiero w
                        > połowie XVIw. zmusił mieszczan krakowskich, aby zezwolili na kazania po
                        polsku
                        > w KOściele Mariackim?

                        Twierdzisz, że kazania w Kościele Mariackim były po ormiańsku?

                        Poza tym trochę mylisz realia historyczne. Nawet jesli meiszczanie niemieccy
                        się nie asymilowali tak szybko, jak tego można by się spodziewać, to dlatego,
                        że tworzyli zamkniętą grupę. Jak wiadomo, mieszczanie nie byli typowo polską
                        grupą społeczną.
                        Natomiast rozmawiamy o kontrolowanej imigracji ludzi, któzy mieliby szansę
                        zintegrować sie ze społeczeństwem. W tej chwili nie mamy żadnej luki społecznej
                        do wypełnienia i wykonując kazdy zawód, imigranci znaleźliby się w otczeniu
                        większości Polaków.

                        > W okresie przedrozbiorowej ważna była lojalność wobec króla i Korony, a nie
                        > asymilacja kulturalna. Naród rozumiano ówcześnie w kategoriach politycznych,
                        a
                        > nie kulturowych. Czyli naród tworzyli poddani jednego króla.

                        No i bardzo dobrze, życzyłabym sobie, żeby tak było i dzisiaj. Tak jest np. w
                        USA, a jest to jeden z najprężniejszych, jeśli nie najprężniejszy kraj świata.
                        Takiej też prężności życzę mojej ojczyźnie.
                        • titus_flavius Re: krzyk o dzieci 16.08.04, 14:46
                          ardzuna napisała:

                          > No i bardzo dobrze, życzyłabym sobie, żeby tak było i dzisiaj. Tak jest np. w
                          > USA, a jest to jeden z najprężniejszych, jeśli nie najprężniejszy kraj
                          świata.
                          > Takiej też prężności życzę mojej ojczyźnie.

                          Chaire,
                          powtarzam Ci, że USA są krajem jedynym w swoim rodzaju i nigdzie więcej nie
                          udało się dokonać pełnej asymilacji przybyszów. Weźmy polskę i żydów. Cóż z
                          tego, ze pisali oi czasami ładnie po polsku, gdy piękną polszczyną wyrażali
                          treści obce i wrogie społeczeństwu polskiemu?
                          T.
                          • ardzuna Re: krzyk o dzieci 16.08.04, 14:48
                            titus_flavius napisał:

                            > powtarzam Ci, że USA są krajem jedynym w swoim rodzaju i nigdzie więcej nie
                            > udało się dokonać pełnej asymilacji przybyszów. Weźmy polskę i żydów. Cóż z
                            > tego, ze pisali oi czasami ładnie po polsku, gdy piękną polszczyną wyrażali
                            > treści obce i wrogie społeczeństwu polskiemu?

                            Kolejny bredzący antysemita? Wybacz, ale antysemitow z zasady ignoruję. Pa.
                            • titus_flavius Re: krzyk o dzieci 16.08.04, 15:03
                              ardzuna napisała:

                              > titus_flavius napisał:
                              >
                              > > powtarzam Ci, że USA są krajem jedynym w swoim rodzaju i nigdzie więcej n
                              > ie
                              > > udało się dokonać pełnej asymilacji przybyszów. Weźmy polskę i żydów. Cóż
                              > z
                              > > tego, ze pisali oi czasami ładnie po polsku, gdy piękną polszczyną wyraża
                              > li
                              > > treści obce i wrogie społeczeństwu polskiemu?
                              >
                              > Kolejny bredzący antysemita? Wybacz, ale antysemitow z zasady ignoruję. Pa.

                              Chaire,
                              sądzisz więc, że jezęli ktoś mówi ładnie, to jednocześnie mówi zawsze rzeczy
                              słuszne? Wydaje CI się, że wszyscy ludzie na świecie mają taka samą (i to taką
                              jak nasza) etykę?
                              T.
                              • ardzuna Re: krzyk o dzieci 17.08.04, 18:59
                                titus_flavius napisał:

                                > sądzisz więc, że jezęli ktoś mówi ładnie, to jednocześnie mówi zawsze rzeczy
                                > słuszne? Wydaje CI się, że wszyscy ludzie na świecie mają taka samą (i to
                                taką
                                > jak nasza) etykę?

                                Wybacz, ale nie pakuj naszych etyk do jednego worka. Nie mam ochoty równać się
                                z tobą, to po pierwsze. Po drugie, mówienie słusznych rzeczy to mówienie
                                słusznych rzeczy, choćbyś chora wyobraźnią dorabiał sobie do tego nie wiadomo
                                co.
            • Gość: P.S.J. Re: krzyk o dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 09:31
              Oczywiście naszej uwadze uchodzi fakt, że XVI-XVII wiek to okres, w którym
              państwa narodowe nie istnieją, ba! - poza wąską garstką arystokracji,
              wykształconej i aktywnej politycznie (w I RP często tylko to drugie) -
              większość społeczeństwa w ogóle nie traktuje się jako "Polacy", to pojęcie nic
              im nie mówie. Pojęcie "polskości" pojawi się w powszechnej świadomości dopiero
              w XIX wieku... ale to na pewno nie ma nic wspólnego z "asymilacją" (do czego?!)
              mniejszości, prawda? :)

              A prawda jest taka, że mniejszości właśnie się NIE asymilowały, stąd kwitł
              folklor żydowski, mniejszości tatarskich, itp. Uważasz, że wówczas wymagano od
              mniejszości, by zachowywali się, ubierali się i przestrzegali takich samych
              tradycji jak "rdzenni" mieszkańcy? :)
              • ardzuna Re: krzyk o dzieci 15.08.04, 13:59
                Gość portalu: P.S.J. napisał(a):

                > A prawda jest taka, że mniejszości właśnie się NIE asymilowały, stąd kwitł
                > folklor żydowski, mniejszości tatarskich, itp. Uważasz, że wówczas wymagano
                od
                > mniejszości, by zachowywali się, ubierali się i przestrzegali takich samych
                > tradycji jak "rdzenni" mieszkańcy? :)

                W takim razie wskaż mi, gdzie są dawniejsi Tatarzy i Ormianie, i jaka jest ich
                identyfikacja państwowo-narodowa? Faktycznie NIE MA ich już, bo sie
                zasymilowali.A były to faktycznie przez jakiś czas preżne mniejszości,
                pielęgnujące własną kulturę. Są Polacy pochodzenia tatarskiego i ormiańskiego.
                Żydzi to oddzielna sprawa, o czym będzie w innym poście.

                Co do państw narodowych, to nie podejmuję sie zdiagnozować stanu świadomości
                ludzi w dawnych czasach; zawsze mnie fascynowali śmiałkowie, którzy to robią,
                tak jak i ci śmiałkowie, którzy tłumaczą nam, jak postrzega niemowlę. Natomiast
                odrębności narodowe były na tyle silne, ich świadomość była duża - a mimo to
                ludy te sie zasymilowały w Polsce. Tak moze być (i jest) również dzis...
                • tad9 Re: krzyk o dzieci 15.08.04, 14:15
                  ardzuna napisała:


                  > W takim razie wskaż mi, gdzie są dawniejsi Tatarzy i Ormianie, i jaka jest
                  >ich identyfikacja państwowo-narodowa? Faktycznie NIE MA ich już, bo sie
                  > zasymilowali. A były to faktycznie przez jakiś czas preżne mniejszości,
                  > pielęgnujące własną kulturę. Są Polacy pochodzenia tatarskiego i
                  >ormiańskiego.

                  A może jednak ciągle są też polscy Tatarzy? Przykłady które podajesz - jak
                  słusznie zauważył PSJ (?) - przemawiają raczej na rzecz TRWAŁOŚCI
                  tożsamości "mniejszości narodowych", a nie na rzecz sukcesu pełnej asymilacji.


                  > Żydzi to oddzielna sprawa, o czym będzie w innym poście.

                  To będzie ciekawe.
                  • ardzuna Re: krzyk o dzieci 15.08.04, 14:19
                    tad9 napisał:

                    > A może jednak ciągle są też polscy Tatarzy? Przykłady które podajesz - jak
                    > słusznie zauważył PSJ (?) - przemawiają raczej na rzecz TRWAŁOŚCI
                    > tożsamości "mniejszości narodowych", a nie na rzecz sukcesu pełnej
                    asymilacji.

                    Znam akurat to środowisko, od wielu lat zresztą. To są Polacy i patrioci
                    polscy, którzy tak samo jak my czują się zagrożeni radykalnym islamem i tak
                    samo go zwalczają. Mówię oczywiście o tych, którzy w ogóle zachowali
                    jakąkolwiek świadomość pochodzenia, bo jest jeszcze mnóstwo takich, którzy już
                    i swojego pochodzenia nie znaja i są po prostu Polakami. Może ty jesteś jednym
                    z nich i nawet o tym nie wiesz.
                    • titus_flavius o Tatarach 15.08.04, 15:30
                      Chaire,
                      odłąmy ich mieszkają na Litwie od końca XV. 300 lat później część z nich
                      przeszła na stronę Turków podczas wojny 1672r. WSkazuje to wyraźnie, ze pomimo
                      300 lat zamieszkiwania w obcym kraju, sercem Tatarzy wciąż byli ze swoimi
                      pobratymcami.
                      T.
                      • ardzuna Re: o Tatarach 15.08.04, 18:12
                        titus_flavius napisał:

                        > odłąmy ich mieszkają na Litwie od końca XV.

                        Nie na Litwie, tylko na ówczesnych polsich kresach. Obecnie ta "Litwa" jest na
                        Litwie, Białorusi i w Polsce.

                        300 lat później część z nich
                        > przeszła na stronę Turków podczas wojny 1672r. WSkazuje to wyraźnie, ze
                        pomimo
                        > 300 lat zamieszkiwania w obcym kraju, sercem Tatarzy wciąż byli ze swoimi
                        > pobratymcami.

                        Ciekawe, co powiesz o tych wszstkich zaprzańcach i zdrajcach krwi czysto
                        polskiej. Ludzie są po prostu różni. Notabene, czy możesz wskazać mi źródła o
                        przejściu Tatarów na stronę Turków?
                        • titus_flavius Re: o Tatarach 16.08.04, 08:18
                          ardzuna napisała:

                          >> Nie na Litwie, tylko na ówczesnych polsich kresach. Obecnie ta "Litwa" jest
                          na
                          > Litwie, Białorusi i w Polsce.

                          Chaire,
                          nie kompromituj się. Tatarów osadził Witold, książę litewski w granicach
                          ówczesnej Litwy.
                          T.
                          • ardzuna Re: o Tatarach 16.08.04, 12:32
                            titus_flavius napisał:

                            > nie kompromituj się. Tatarów osadził Witold, książę litewski w granicach
                            > ówczesnej Litwy.

                            Sam się nie kompromituj. Napisałeś, że Tatarzy mieszkają na Litwie. Może ich
                            tam książę Witold i osadził, ale w tej chwili pojęcie "Litwa" zmieniło swoje
                            znaczenie i np. majątek mojej rodziny na Litwie znajduje sie obecnie w
                            granicach Białorusi.
                • Gość: P.S.J. Re: krzyk o dzieci IP: *.itpp.pl 16.08.04, 10:16
                  O, przepraszam, Ormianie trzymają się mocno (jak chińczyki w polityce), i mają
                  w Polsce swoją dystynktywną mniejszość. Wcale się nie zasymilowali.

                  tatarzy - hm... raczej nie widujesz na ulicy typów o urodzie Tamerlana (nie,
                  nie chodzi mi o kulawość), prawda? AFAIR Tatarzy żyli na kresach wschodnich, a
                  po II WŚ znaleźli się po radzieckiej stronie granicy... A co z mniejszościami
                  narodowymi robiono po II WŚ w ZSRR to nawet ty powinnaś wiedzieć. Tak samo
                  mogłabyś pytac, czemu do niedawna na Krymie nie było Tatarów. Zapewniam cię, że
                  NIE z powodu asymilacji...
                  • ardzuna Re: krzyk o dzieci 16.08.04, 12:48
                    Gość portalu: P.S.J. napisał(a):

                    > O, przepraszam, Ormianie trzymają się mocno (jak chińczyki w polityce), i
                    mają
                    > w Polsce swoją dystynktywną mniejszość. Wcale się nie zasymilowali.

                    Mają stowarzyszenie, zrzeszające osoby
                    świadome swojego pochodzenia i zaintereswane kulturą i tradycją polską, ale
                    będące de facto Polakami. Konia z rzędem temu, kto znajdzie na tej stronie
                    cokolwiek po ormiańsku z wyjątkiem nazwy stowarzyszenia i bannera. No, chyba że
                    pisesz o świeżej imigracji - ci rzeczywiście jeszcze nie zdażyli sie
                    zasymilować.

                    > tatarzy - hm... raczej nie widujesz na ulicy typów o urodzie Tamerlana (nie,
                    > nie chodzi mi o kulawość), prawda? AFAIR Tatarzy żyli na kresach wschodnich,
                    a
                    > po II WŚ znaleźli się po radzieckiej stronie granicy...

                    Nawet ty powinieneś wiedzieć, że mamy kilka osad tatarskich (Bohoniki,
                    Kruszyniany) przy granicy z Białorusią, a po wojnie w ramach reptriacji wielu
                    polskich Tatarów wylądowało w Gdańsku, gdzie stworzyli osrodek (częsć Tatarów
                    oczywiscie pozostała za wschodnią granicą, analogicznie do Polaków). Ponadto o
                    stopniu asymilacji świadczy to, jak wiele osób jest dalekiego pochodzenia
                    tatarskiego (wsród moich znajomych trzy osoby, o ktorych wiem).
                    • titus_flavius Re: krzyk o dzieci 16.08.04, 14:55
                      ardzuna napisała:

                      > stopniu asymilacji świadczy to, jak wiele osób jest dalekiego pochodzenia
                      > tatarskiego (wsród moich znajomych trzy osoby, o ktorych wiem).

                      Chaire,
                      jak widzisz, po 600 latach mieskania w obcych ziemiach Tatarzy wciąż utrzymali
                      swą odrębność. A była to grupa niezwykle nieliczna (kilka tysięcy ludzi),
                      pozbawiona kontaktów ze swą macierzą i wysokiej kultury.
                      Nadto jak już pisałem, po 300 latach, w 1672r. część z nich przeszła na stronę
                      braci - muzułmanów. To właśnie poakzuje, ze mniejszości potrafia być
                      nielojalne, gdy osłabnie przywiązanie do państwa - gospodarza. ak samo
                      zachowlai się Niemcy w POlsce i w Czechach w trakcie II wojny światowej. A i
                      lojalni Ślązacy w ramach Niemiec zorganizowali trzy powstania śląskie, aby
                      oderwać sie od Niemiec.
                      T.
                      • nadszyszkownik.kilkujadek A jednak Ardzuna... 16.08.04, 15:58
                        ... ma racje. Po pierwsze, Flawiuszu, swiadomosc wlasnej odrebnosci nie
                        wyklucza bynajmniej pelnej lojalnosci wobec kraju, w ktorym sie mieszka. Nie
                        wiem, czemu ta 'pelna asymilacja' ma byc zlotym cielcem. Kazdy chce miec jakies
                        korzenie...

                        Padl przyklad USA - prawie kazdy Amerykanin, ktorego blizej znam (a znam
                        stosunkowo wielu) - ma wlasnie 'podwojna tozsamosc'. Jest Amerykaninem - ale i
                        kims jeszcze. I nigdy, przenigdy, nie zapomni Ci o tym powiedziec. Najpozniej
                        przy drugim piwie. Oprocz USA jest jeszcze kilka krajow, w ktorych imigranci
                        integruja sie raczej dobrze - Australia, Kanada, moze takze Wielka Brytania.

                        Jesli ktos ma przyjmowac imigrantow (a, jak Ardzuna uwazam, ze na dluzsza mete
                        nie ma innego wyjscia), to trzeba sie pogodzic z tym, ze 'pelnej integracji' (w
                        sensie rozmycia sie w masie) nie bedzie. To, czego trzeba wymagac, to 'pierwsza
                        lojalnosc'.
                        • ardzuna Re: A jednak Ardzuna... 17.08.04, 19:02
                          nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                          > Jesli ktos ma przyjmowac imigrantow (a, jak Ardzuna uwazam, ze na dluzsza
                          mete
                          > nie ma innego wyjscia), to trzeba sie pogodzic z tym, ze 'pelnej integracji'
                          (w
                          >
                          > sensie rozmycia sie w masie) nie bedzie. To, czego trzeba wymagac,
                          to 'pierwsza
                          >
                          > lojalnosc'.

                          Dzięki, nadszyszkowniku, już myślałam, że walczę tutaj z wiatrakami (i poniekąd
                          niestety tak rzeczywiście jest...)
                      • ardzuna Re: krzyk o dzieci 17.08.04, 18:53
                        titus_flavius napisał:

                        > ardzuna napisała:
                        >
                        > > stopniu asymilacji świadczy to, jak wiele osób jest dalekiego pochodzenia
                        >
                        > > tatarskiego (wsród moich znajomych trzy osoby, o ktorych wiem).
                        >
                        > Chaire,
                        > jak widzisz, po 600 latach mieskania w obcych ziemiach Tatarzy wciąż
                        utrzymali
                        > swą odrębność.

                        Nic nie widzę, te osoby są Polakami pochodzenia tatarskiego. Krótko mówiąc,
                        bredzisz.
        • tad9 Duma Aryjska 14.08.04, 12:50
          ardzuna napisała:

          >załamywanie rąk, że "rasa biała ginie"
          > śmieszą mnnie; cóż jest w nas aż tak nadzwyczjnego?

          To ciekawe, że gdy ginie jakaś odmiana muszki, ćmy, czy pająka ekologowie (i
          nie tylko) ponoszą krzyk. Właściwie dlaczego? Mało to jest innych muszek, ciem
          (ćmów?) i pająków?
          • ardzuna debilizm 14.08.04, 23:35
            tad9 napisał:

            > To ciekawe, że gdy ginie jakaś odmiana muszki, ćmy, czy pająka ekologowie (i
            > nie tylko) ponoszą krzyk. Właściwie dlaczego? Mało to jest innych muszek,
            ciem
            > (ćmów?) i pająków?

            No dobrze, ale na razie biały kolor skóry nie zaniknie, najwyżej się
            zmarginalizuje. Nie widzę w tym nic strasznego.
            • tad9 Re: debilizm 14.08.04, 23:39
              ardzuna napisała:

              > No dobrze, ale na razie biały kolor skóry nie zaniknie, najwyżej się
              > zmarginalizuje. Nie widzę w tym nic strasznego.

              Czyli mam rozumieć, że gdyby rasie aryjskiej groziło zniknięcie, to martwiłaby
              Cię ta perspektywa, ale skoro grozi jej tylko marginalizacja, więc nie martwisz
              się wcale?
              • ardzuna Re: debilizm 15.08.04, 00:09
                tad9 napisał:

                > Czyli mam rozumieć, że gdyby rasie aryjskiej groziło zniknięcie, to
                martwiłaby
                >
                > Cię ta perspektywa, ale skoro grozi jej tylko marginalizacja, więc nie
                martwisz
                >
                > się wcale?

                Po pierwsze, nie tylko "rasa aryjska" jest biała, i ludzie pochodzenia
                aryjskiego też niekoniecznie są biali (np. narody indyjskie pochodzenia
                aryjskiego). Tu prostujemy jeden błąd. Po drugie, gdyby ludzie o jasnej skórze
                wymarli, byłoby trochę przykro, tak jak i jeśliby wymarli ludzie o blond
                włosach czy niebieskich oczach. No ale cóż, nie widzę powodu tworzenia
                programów państwowych zachęcających do szczególnego reprodukowania się osób o
                błękitnych oczach czy blond włosach, i to samo jest z białą skórą. Osoby nie
                posiadające tych cech też są ludźmi (może w to wątpisz?). Po trzecie, na razie
                osoby o jasnej skórze nie wymierają, co najwyżej tylko rozmnażają sie z
                mniejszym zapałem.
                • tad9 Re: debilizm 15.08.04, 00:18
                  ardzuna napisała:

                  > Po drugie, gdyby ludzie o jasnej skórze
                  > wymarli, byłoby trochę przykro, tak jak i jeśliby wymarli ludzie o blond
                  > włosach czy niebieskich oczach. No ale cóż, nie widzę powodu tworzenia
                  > programów państwowych zachęcających do szczególnego reprodukowania się osób o
                  > błękitnych oczach czy blond włosach, i to samo jest z białą skórą.

                  Czy ta przykrość z powodu ewentualnego zniknięcia białych nie jest dobrym
                  powodem, by wspierać reprodukcję aryjczyków? Np - ulgi podatkowe, dla czystych
                  rasowo par. Co Ty na to? Masz coś przeciw?

                  >Osoby nie
                  > posiadające tych cech też są ludźmi (może w to wątpisz?).

                  Według panującej na tym forum teorii ich człowieczeństwo jest kwestią wiary.

                  >Po trzecie, na razie
                  > osoby o jasnej skórze nie wymierają, co najwyżej tylko rozmnażają sie z
                  > mniejszym zapałem.

                  Więc może by tak jakiś programik który mógłby ten zapał zwiększyć?
                  • ardzuna Re: debilizm 15.08.04, 00:28
                    tad9 napisał:

                    > Czy ta przykrość z powodu ewentualnego zniknięcia białych nie jest dobrym
                    > powodem, by wspierać reprodukcję aryjczyków? Np - ulgi podatkowe, dla
                    czystych
                    > rasowo par. Co Ty na to? Masz coś przeciw?

                    Oczywiście. To pachnie nazizmem. Zwłaszcza irytuje mnie mylenie "aryjczyków" z
                    ludźmi o białej skórze. Tłumaczyłam Ci już, że nie można utożsamiać tych dwóch
                    grup.

                    Mi zresztą bardziej zależy na przetrwaniu na tym globie ludzi mądrych, niż
                    białoskórych. Jakoś większą mam przyjemność z obcowania z kimś głębokim, niż
                    kimś o najbielszej nawet skórze; może jestem dziwna. Właśnie dziś, idac na
                    zakupy, minęłam całkiem białego i zapewne aryjskiego pijaczynę; zapewniam cię,
                    że nie widzę powodu, żeby stwarzać jakieś rządowe programy rozmnażajace dla
                    takich ludzi.

                    > >Osoby nie
                    > > posiadające tych cech też są ludźmi (może w to wątpisz?).
                    >
                    > Według panującej na tym forum teorii ich człowieczeństwo jest kwestią wiary.

                    Nie zauwazyłam, żeby jakakolwiek teoria "panowała" na tym forum...
                    • tad9 Re: debilizm 15.08.04, 09:15
                      ardzuna napisała:


                      > Oczywiście. To pachnie nazizmem. Zwłaszcza irytuje mnie mylenie "aryjczyków"
                      >z ludźmi o białej skórze. Tłumaczyłam Ci już, że nie można utożsamiać tych
                      >dwóch grup.

                      Cóż to znaczy "pachnie nazizmem"? Kampanie antynikotynowe też "pachną
                      nazizmem", nacisk na ekologię, też "pachnie nazizmem".



                      > Mi zresztą bardziej zależy na przetrwaniu na tym globie ludzi mądrych, niż
                      > białoskórych. Jakoś większą mam przyjemność z obcowania z kimś głębokim, niż
                      > kimś o najbielszej nawet skórze; może jestem dziwna. Właśnie dziś, idac na
                      > zakupy, minęłam całkiem białego i zapewne aryjskiego pijaczynę; zapewniam
                      >cię, że nie widzę powodu, żeby stwarzać jakieś rządowe programy rozmnażajace
                      >dla takich ludzi.

                      A co sądzisz o takich pomysłach jak "promowanie kobiet", czy parytety?

                      > Nie zauwazyłam, żeby jakakolwiek teoria "panowała" na tym forum...

                      Ale ja zauważyłem. Czy nie uważasz, że "człowieczeństwo" to kwestia wiary?
                      • ardzuna Re: debilizm 15.08.04, 14:00
                        tad9 napisał:

                        > Cóż to znaczy "pachnie nazizmem"?

                        Dokładnie to, co napisałam.

                        Kampanie antynikotynowe też "pachną
                        > nazizmem", nacisk na ekologię, też "pachnie nazizmem".

                        Nie. Te dwie rzeczy nie pachną nazizmem.

                        > A co sądzisz o takich pomysłach jak "promowanie kobiet", czy parytety?

                        Zmieniasz temat. O tym może w innym watku.

                        > Ale ja zauważyłem. Czy nie uważasz, że "człowieczeństwo" to kwestia wiary?

                        Nie.
                        • tad9 Re: debilizm 15.08.04, 14:11
                          ardzuna napisała:

                          > Nie. Te dwie rzeczy nie pachną nazizmem.

                          Jeżeli coś "pachnie nazizmem" z tego powodu, że naziści coś podobnego robili,
                          to kampanie antynikotynowe czy swego rodzaju proekologiczność nazimem pachnie.

                          > Zmieniasz temat. O tym może w innym watku.

                          Zmieniam? Mówimy wszak o czymś w rodzaju inżynierii społecznej. Np. o
                          działaniach mających sprzyjać zachowaniu białych, albo o działaniach
                          mających "promować kobiety". Wiem już co sądzisz o pierwszym rodzaju działań,
                          chciałbym wiedzieć co sądzisz o drugim rodzaju.

                          > Nie.

                          Czy potrafisz dowieść człowieczeństwa niebiałoskórych przedstawicieli homo
                          sapiens?
                          • ardzuna Re: debilizm 15.08.04, 14:17
                            tad9 napisał:

                            > Jeżeli coś "pachnie nazizmem" z tego powodu, że naziści coś podobnego robili,
                            > to kampanie antynikotynowe czy swego rodzaju proekologiczność nazimem
                            pachnie.

                            Nie, to nie pachnie nazizmem, bo naziści coś podobnego robili. To pachnie
                            nazizmem, bo jest z ducha nazistowskie. W odróżnieniu od kampanii
                            antynikotynowych czy proekologiczności.

                            > Zmieniam? Mówimy wszak o czymś w rodzaju inżynierii społecznej. Np. o
                            > działaniach mających sprzyjać zachowaniu białych, albo o działaniach
                            > mających "promować kobiety". Wiem już co sądzisz o pierwszym rodzaju działań,
                            > chciałbym wiedzieć co sądzisz o drugim rodzaju.

                            Podziwiam, że ci się tak wszystko w głowie łączy, ale dla mnie to zupełnie dwie
                            różne rzeczy (zachęcanei do rozrodczości a promowanie kobiet), wiec jak chcesz,
                            to sobie załóż drugi wątek. W aktualnym wątku odmawiam takiej wolty tematycznej.

                            > Czy potrafisz dowieść człowieczeństwa niebiałoskórych przedstawicieli homo
                            > sapiens?

                            Pytanie tak żałosne, że nie zasługuje na jakąkolwiek dyskusję. Oni po prostu SĄ
                            ludźmi, a ty twierdząc inaczej sam się dyskwalifikujesz jako partner do
                            dyskusji.
                            • tad9 Re: debilizm 15.08.04, 15:44
                              ardzuna napisała:

                              > Nie, to nie pachnie nazizmem, bo naziści coś podobnego robili. To pachnie
                              > nazizmem, bo jest z ducha nazistowskie. W odróżnieniu od kampanii
                              > antynikotynowych czy proekologiczności.

                              Ale dlaczego jest to "z ducha nazistowskie", skoro nie dlatego, że naziści
                              robili coś podobnego? Powiedzmy, że można nazwać to "rasistowskim". I co z
                              tego? "Rasistowkie" nie znaczy jeszcze "nazistowskie". Mamy tu sytuację
                              zbliżoną do tej jak w przypadku "białych" i "Aryjczyków" - na co zwracałaś
                              uwagę. Są biali Aryjczycy, ale nie wszyscy Aryjczycy są biali. Podobnie ma się
                              rzecz w działaniami o podłożu "rasistowskim", a nazizmem. Naziści prowadzili
                              takie działania, ale nie znaczy to jeszcze, że wszystkie takie działania
                              są "nazistowskie z ducha". Zresztą, co to wogóle za argument, że coś jest "z
                              ducha nazistowskie"? Albo jakieś działanie jest pożądane i pożyteczne, albo
                              nie. Duch nie ma tutaj wiele do rzeczy. Jeśli np. komuniści i naziści
                              organizowali tanie wczasy dla robotników, to z samego faktu, że organizowali to
                              naziści i komuniści nie wynika jeszcze, że jest to działalność godna
                              potępienia. Oczywiście można mieć do takiej działalności mnóstwo zastrzeżeń
                              (choćby o podłożu ekonomicznym), ale trudno byłoby mi uznać za poważną
                              argumentację, ograniczającą się do stwierdzenia, że jest to "z ducha
                              nazistowskie i komunistyczne".

                              > Podziwiam, że ci się tak wszystko w głowie łączy, ale dla mnie to zupełnie
                              >dwie różne rzeczy (zachęcanei do rozrodczości a promowanie kobiet), (..)

                              Nie łączy mi się wszystko. Łączą mi się pewne rzeczy, na podstawie którą
                              przedstawiłem: interesuje mnie Twój stosunek do działań związanych z inżynierią
                              społeczną. Np. stosunek do działań na rzecz zachowania białych, i działań na
                              rzecz "promowania kobiet".

                              >wiec jak chcesz,
                              >to sobie załóż drugi wątek. W aktualnym wątku odmawiam takiej wolty tematycznej

                              A po co, skoro można i tutaj? Nie ma co mnożyć wątków bez potrzeby. Odpowiedź
                              na moje pytanie zajęłaby Ci mniej miejsca i czasu, niż tłumaczenie dlaczego nie
                              odpowiesz.

                              > Pytanie tak żałosne, że nie zasługuje na jakąkolwiek dyskusję. Oni po prostu
                              >SĄ ludźmi, a ty twierdząc inaczej sam się dyskwalifikujesz jako partner do
                              > dyskusji.

                              Żałosne, czy nie faktem jest, że na nie nie odpowiedziałaś. Nie potrafisz?
                              • ardzuna Re: debilizm 15.08.04, 18:13
                                tad9 napisał:

                                > są "nazistowskie z ducha". Zresztą, co to wogóle za argument, że coś jest "z
                                > ducha nazistowskie"? Albo jakieś działanie jest pożądane i pożyteczne, albo
                                > nie.

                                A zatem przyjmij do wiadomości, że nie jest.
                                • tad9 Re: debilizm 16.08.04, 15:17
                                  ardzuna napisała:


                                  > A zatem przyjmij do wiadomości, że nie jest.

                                  Dlaczego nie jest?
                                  • ardzuna Re: debilizm 17.08.04, 19:01
                                    tad9 napisał:

                                    > Dlaczego nie jest?

                                    PPrzykro mi, ale nie będę tłumaczyć oczywistości. Przeczytaj sobie dyskusję
                                    jeszcze raz, a jak nie wystarczy, to idź do kogoś, komu się będzie chciało
                                    tłumaczyć.
                                    • tad9 Re: debilizm 20.08.04, 16:32
                                      ardzuna napisała:


                                      > PPrzykro mi, ale nie będę tłumaczyć oczywistości. Przeczytaj sobie dyskusję
                                      > jeszcze raz, a jak nie wystarczy, to idź do kogoś, komu się będzie chciało
                                      > tłumaczyć.

                                      Przykro mi, ale to co napisałaś wcale nie jest oczywiste. Nie jesteś w stanie
                                      odpowiedzieć merytorycznie?
                          • kura17 Re: debilizm 17.08.04, 10:38
                            tad9 napisał:


                            > Czy potrafisz dowiesc czlowieczeństwa niebialoskórych przedstawicieli homo
                            > sapiens?

                            a czy Ty potrafisz dowiesc czlowieczenstwa *bialoskorych* (wylaczajac
                            jednoczesnie ze swojego dowodu nie-bialoskorych)?
                            • tad9 Re: debilizm 17.08.04, 18:20
                              kura17 napisała:

                              > a czy Ty potrafisz dowiesc czlowieczenstwa *bialoskorych* (wylaczajac
                              > jednoczesnie ze swojego dowodu nie-bialoskorych)?

                              A gdzie obiecywałem coś podobnego?
                              • ardzuna Re: debilizm 17.08.04, 19:05
                                tad9 napisał:

                                > kura17 napisała:
                                >
                                > > a czy Ty potrafisz dowiesc czlowieczenstwa *bialoskorych* (wylaczajac
                                > > jednoczesnie ze swojego dowodu nie-bialoskorych)?
                                >
                                > A gdzie obiecywałem coś podobnego?

                                Ja bym prosiła, tad, żebyś przede wszystkim dowiódł swojego człowieczeństwa. Na
                                razie w nie powątpiewam.
            • titus_flavius Re: debilizm 15.08.04, 00:58
              ardzuna napisała:

              > No dobrze, ale na razie biały kolor skóry nie zaniknie, najwyżej się
              > zmarginalizuje. Nie widzę w tym nic strasznego.

              Chaire,
              zobaczysz różnicę za 30 lat, gdy większość ludności POlski stanowić będą
              muzułmanie, którzy zakarzą Ci wychodzenia z domu bez burki.
              T.
              • ardzuna Re: debilizm 15.08.04, 14:02
                titus_flavius napisał:

                > zobaczysz różnicę za 30 lat, gdy większość ludności POlski stanowić będą
                > muzułmanie, którzy zakarzą Ci wychodzenia z domu bez burki.

                Nie zobaczę, bo większości ludnosci Polski nie będa za 30 lat stanowić
                muzułmanie. Ponadto nie wszyscy cudzoziemcy (i imigranci) są muzułmanami, czego
                może łaskawie nie zauważyłeś.
                • titus_flavius Re: debilizm 15.08.04, 15:14
                  ardzuna napisała:

                  > Nie zobaczę, bo większości ludnosci Polski nie będa za 30 lat stanowić
                  > muzułmanie. Ponadto nie wszyscy cudzoziemcy (i imigranci) są muzułmanami,

                  Chaire,
                  jak część młodzieży polskiej wyjedzie, a do POlski masowo napłyną imigranci, to
                  mój scenariusz jest wysoce prawdopodobny.
                  A któż poza muzułmanami może przyjechać do Polski? Może Hindusi? Ci z kolei
                  uważają, że urodzenie człowieka określa jego przyszłę miejsce w społeczeńśtwie.
                  Z tej przyczy realna demokracja w tradycji hinduistycznej jest niemożliwa ...
                  Afrykanie? Nie ma to jak palenie czarownic i zabwy z czarną magią.
                  T.
                  • ardzuna Re: debilizm 15.08.04, 18:10
                    titus_flavius napisał:

                    > jak część młodzieży polskiej wyjedzie, a do POlski masowo napłyną imigranci,
                    to
                    >
                    > mój scenariusz jest wysoce prawdopodobny.

                    Czy dociera do ciebie, że NIE POSTULUJĘ MASOWEJ IMIGRACJI???!!!!!!!!

                    > A któż poza muzułmanami może przyjechać do Polski? Może Hindusi? Ci z kolei
                    > uważają, że urodzenie człowieka określa jego przyszłę miejsce w
                    społeczeńśtwie.
                    >
                    > Z tej przyczy realna demokracja w tradycji hinduistycznej jest niemożliwa ...
                    > Afrykanie? Nie ma to jak palenie czarownic i zabwy z czarną magią.

                    Wybacza, ale sadząc po tym, co piszesz, wolałabym mieć za sąsiada Hindusa,
                    wywodzącego się ze wspaniałej tradycji duchowej, niż Ciebie, który odmawiasz
                    jakiejkolwiek wartości wszystkiemu, co nie mieści się w twoim ciasnym umysłowo
                    światku. Przykro mi.
                    • Gość: trevik Re: debilizm IP: *.dip.t-dialin.net 16.08.04, 00:08
                      A tak wogole titus to jestesmy tylko zwyklymi malymi katolami, ktory zadnej
                      tradycji duchowej nie posiadaja w przeciwienstwie do uduchowionych hindusow...
                      Notabene, kto zdaje sobie z tego sprawe, ze najgorsza do zycia dla wiekszosci
                      ludzi znaczaca religia swiata jest hinduizm? Rowniez dla wlasnych wyznawcow.

                      To ardzuna zaden ciemnogrod. A gdy zauwazysz hindusa w europejskim miescie, to z
                      duzym prawdopodobienstwem bedzie to czlonek ktorejs z wyzszych kast, faktycznie
                      pewnie bardzo uduchowiony.
                      • ardzuna Re: debilizm 16.08.04, 12:28
                        Gość portalu: trevik napisał(a):

                        > A tak wogole titus to jestesmy tylko zwyklymi malymi katolami, ktory zadnej
                        > tradycji duchowej nie posiadaja w przeciwienstwie do uduchowionych hindusow...

                        Czasami w to rzeczywiście powątpiewam, czytajac wasze posty...
                        • Gość: trevik Re: debilizm IP: *.dip.t-dialin.net 16.08.04, 23:10
                          Tak Ardzuna - tak sobie najlepiej to tlumacz. Jesli ktos nie chce przelknac
                          Twoich jakze slusznych, postepowych i silnych argumentow musi byc niechybnie
                          nieuduchowionym debilem.
                          • ardzuna Re: debilizm 17.08.04, 19:04
                            Gość portalu: trevik napisał(a):

                            > Tak Ardzuna - tak sobie najlepiej to tlumacz. Jesli ktos nie chce przelknac
                            > Twoich jakze slusznych, postepowych i silnych argumentow musi byc niechybnie
                            > nieuduchowionym debilem.

                            Ty akurat niekoniecznie, ale co titusa i do tada mam poważne wątpliwości. Nie
                            powiesz mi chyba, że nie ma idiotów na tym świecie...

                            Określenie "debilizm" odnosiło sie notabene do gadania o "Rasie Aryjskiej".
                    • titus_flavius Re: debilizm 16.08.04, 08:17
                      ardzuna napisała:

                      > Wybacza, ale sadząc po tym, co piszesz, wolałabym mieć za sąsiada Hindusa,
                      > wywodzącego się ze wspaniałej tradycji duchowej, niż Ciebie, który odmawiasz

                      Chaire,
                      ta "wspaniała tradycja" obejmuje także wykluczanie ze społeczności wdów, oraz
                      palenieżywcem dalitów (niedotykalnych), którzy swą arogancją obrazili ludzi z
                      wyższej kasty.
                      Europejczycy z punktu widzenia Hindusa są właśnie dalitami ...]
                      T.


                      > jakiejkolwiek wartości wszystkiemu, co nie mieści się w twoim ciasnym
                      umysłowo
                      > światku. Przykro mi.
                      • ardzuna Re: debilizm 16.08.04, 12:30
                        titus_flavius napisał:

                        > ta "wspaniała tradycja" obejmuje także wykluczanie ze społeczności wdów, oraz
                        > palenieżywcem dalitów (niedotykalnych), którzy swą arogancją obrazili ludzi z
                        > wyższej kasty.

                        Ty teź masz swoje bardzo dziwne zachowania, przykro mi. A ci Hindusi, którzy
                        mieszkaja w krajach europejskich, nie palą nikogo żywcem, możesz wiec sie z
                        nimi spokojnie porównywac.
                        • titus_flavius Re: debilizm 16.08.04, 14:43
                          ardzuna napisała:

                          > titus_flavius napisał:
                          >
                          > > ta "wspaniała tradycja" obejmuje także wykluczanie ze społeczności wdów,
                          > oraz
                          > > palenieżywcem dalitów (niedotykalnych), którzy swą arogancją obrazili lud
                          > zi z
                          > > wyższej kasty.
                          >
                          > Ty teź masz swoje bardzo dziwne zachowania, przykro mi. A ci Hindusi, którzy
                          > mieszkaja w krajach europejskich, nie palą nikogo żywcem, możesz wiec sie z
                          > nimi spokojnie porównywac.

                          Chaire,
                          póki są nieliczną mniejszościa, to nie palą. GDy zaś będą stanowić liczącą się
                          gupę, wtedy zaczną naginać system do swej moralności.
                          T.
                          • ardzuna Re: debilizm 16.08.04, 14:45
                            titus_flavius napisał:

                            > póki są nieliczną mniejszościa, to nie palą. GDy zaś będą stanowić liczącą
                            się
                            > gupę, wtedy zaczną naginać system do swej moralności.

                            A co, postulujesz maswoe sprowadzanie Hindusów? Albo znasz kogoś, kto
                            postuluje? Bo jak nie, to daj sobie spokój z kasandrycznymi wizjami i wróc do
                            rzeczywistosci.
                            • titus_flavius Re: debilizm 16.08.04, 14:49
                              ardzuna napisała:

                              > titus_flavius napisał:
                              >
                              > > póki są nieliczną mniejszościa, to nie palą. GDy zaś będą stanowić licząc
                              > ą
                              > się
                              > > gupę, wtedy zaczną naginać system do swej moralności.
                              >
                              > A co, postulujesz maswoe sprowadzanie Hindusów? Albo znasz kogoś, kto
                              > postuluje? Bo jak nie, to daj sobie spokój z kasandrycznymi wizjami i wróc do
                              > rzeczywistosci.

                              Chaire,
                              pytam się po raz kolejny o to samo. Ubytel ludności Polski wynosi w tej chwili
                              200.000 osób rocznie. Ile wg Ciebie powinna wynosić imigracja?
                              T.
                              • ardzuna Re: debilizm 16.08.04, 14:52
                                titus_flavius napisał:

                                > pytam się po raz kolejny o to samo. Ubytel ludności Polski wynosi w tej
                                chwili
                                > 200.000 osób rocznie. Ile wg Ciebie powinna wynosić imigracja?

                                A ja PO RAZ KOLEJNY ODPOWIADAM TO SAMO I JEST TO OSTATNI RAZ: tyle, żeby była w
                                stanie sie zintegrować z polskim społeczeństwem i szybko zasymilować.
                                • titus_flavius Re: debilizm 16.08.04, 14:56
                                  ardzuna napisała:

                                  > titus_flavius napisał:
                                  >
                                  > > pytam się po raz kolejny o to samo. Ubytel ludności Polski wynosi w tej
                                  > chwili
                                  > > 200.000 osób rocznie. Ile wg Ciebie powinna wynosić imigracja?
                                  >
                                  > A ja PO RAZ KOLEJNY ODPOWIADAM TO SAMO I JEST TO OSTATNI RAZ: tyle, żeby była
                                  w
                                  >
                                  > stanie sie zintegrować z polskim społeczeństwem i szybko zasymilować.

                                  Chaire,
                                  nie jesteś więc w stanie podać rzędu wielkości? Skąd więdz wiesz, ze
                                  wpuszczenie jakijkolwiek ich liczby jest bezpieczne? A może nie jest? Czy nie
                                  lepiej wiec nie wpuszczać ich wcale?
                                  T.
                                  • ardzuna Re: debilizm 17.08.04, 18:56
                                    titus_flavius napisał:

                                    > nie jesteś więc w stanie podać rzędu wielkości?

                                    A czy ja jestem specem od kalkulacji demograficznych? A ty jesteś, żebysto mogł
                                    ocenić? Mocno wątpię.

                                    Skąd więdz wiesz, ze
                                    > wpuszczenie jakijkolwiek ich liczby jest bezpieczne? A może nie jest? Czy nie
                                    > lepiej wiec nie wpuszczać ich wcale?

                                    Tak, kiśmy się we własnym sosie. A gdybyśmy tak robili przez cała naszą
                                    historie, nie mielibyśmy Chopina ani Mickiewicza (oraz co najmniej połowy
                                    najwybitniejszych twórców i naukowców). Moniuszko tez pewnie nie dostałby
                                    glejtu polskości od titusa. Jak wiadomo, titus jest najwybitniejszy, i on
                                    decyduje, czy taki chłystek jak Chopin miałby prawo zaistnienia w Polsce, czy
                                    nie.
                                    • titus_flavius Re: debilizm 17.08.04, 19:15
                                      ardzuna napisała:

                                      > titus_flavius napisał:
                                      >
                                      > > nie jesteś więc w stanie podać rzędu wielkości?
                                      >
                                      > A czy ja jestem specem od kalkulacji demograficznych? A ty jesteś, żebysto
                                      mogł
                                      >
                                      > ocenić? Mocno wątpię.
                                      >
                                      > Skąd więdz wiesz, ze
                                      > > wpuszczenie jakijkolwiek ich liczby jest bezpieczne? A może nie jest? Czy
                                      > nie
                                      > > lepiej wiec nie wpuszczać ich wcale?
                                      >
                                      > Tak, kiśmy się we własnym sosie. A gdybyśmy tak robili przez cała naszą
                                      > historie, nie mielibyśmy Chopina ani Mickiewicza

                                      Chaire,
                                      nie obrażaj się - taki wniosek nasuwa się ze wskazanych przesłanek. Nie można
                                      eksperymentować na żywym organiźmie, nie przejmując się konsekwencjami.
                                      ILu Francuzów osiedliło się w XIXw. w POlsce? Kilkuset? Do tego jest to naród
                                      bliski nam kulturowo. Czyżbyś sądziła, ze Francuzi różnią się od nas tak, jak
                                      na przykłąd Arabowie?
                                      Potrzeby demograficzne zaś są zupłęnie innej skali. Ubywają setki tysięcy ludzi
                                      rocznie, a Ty piszesz o kilkuset Francuzach w XIX, czy też kilku tysiącach
                                      Tatarów 600 lat temu. Napisz, jak się integrowlai w POlsce żydzi, którzy po
                                      tysiącu lat pobytu w Polsce, stale uważają ten kraj za tymczasowe miejsce
                                      osiedlenia i w sprzyjających czasach realizowali własne cele polityczne, które
                                      często były sprzeczne z polską racją stanu.
                                      I co chcesz od Mickiewicza? Nawiasem mówiąc, on sam uważał sie za Litwina,
                                      więc wciąganie go na siłę do narodu polskiego jest nadużyciem.
                                      T.
              • Gość: Sobiepanna Re: debilizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 17:11
                titus_flavius napisał:
                >zobaczysz różnicę za 30 lat,gdy większość ludności Polski stanowić będą
                muzułmanie,którzy zakarzą Ci wychodzenia z domu bez burki.

                Gratuluję znajomości polskiej ortografii, ,,patrioto''!
                (,,zakażą''od ,,zakazać'').Powinnam Ci przesłać próbkę wypracowań dziecka
                wietnamskich imigrantów,abyś przyswoił sobie prawidła rodzimej pisowni.
                Od przybyszów z Dalekiego Wschodu moglibyśmy się wiele nauczyć.

                Islam,w przeciwieństwie do chrześcijaństwa,nie miał do tej pory swojej
                reformacji lub odpowiednika Soboru Watykańskiego II.
                Każda religia musi się zmierzyć z problemami współczesnego świata
                (globalizm,imigracja,różnorodność kultur,tolerancja,prawa człowieka itp.).
                Muzułmanie również będą musieli zweryfikować swoje poglądy i dostosować się do
                wymogów współczesności.


                Pozdr.S.
                • Gość: misiu Re: debilizm IP: 5.2.* / *.chello.pl 15.08.04, 17:35
                  Czyli już za jakieś 500 lat muzułmanie będą całkiem zreformowani, oczywiście
                  przy założeniu, ze swoją reformację zaczną od zaraz.

                  • Gość: Sobiepanna Re: debilizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 17:46
                    Zdecydowanie wcześniej.
                    Obecnie czas biegnie szybciej niż 500 lat temu.


                    Pozdr.S.
                    • Gość: misiu Re: debilizm IP: 5.2.* / *.chello.pl 15.08.04, 18:05
                      Dla nas może tak, ale czy dla muzułmanów? Pamiętaj, że oni w tej chwili są
                      jeszcze na etapie "świętej wojny", co myśmy ćwiczyli w XI-XIII wieku. To
                      jeszcze kilkaset lat do tyłu.

                      • Gość: Sobiepanna Re: debilizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 18:42
                        Nie wszędzie i nie wszyscy.Na uniwerytecie w Teheranie w tej chwili studiuje
                        więcej młodych kobiet niż mężczyzn.Czytałam gdzieś,że wykształcony mężczyzna
                        pracuje na rzecz swojej rodziny,a kobieta - całego pokolenia.
                        Przede wszystkim - edukacja!
                        Globalizacja(lub jej wersja alternatywna)przyśpieszy zmiany.


                        Pozdr.S.
                • titus_flavius nie masz racji 16.08.04, 08:26
                  Gość portalu: Sobiepanna napisał(a):

                  > Islam,w przeciwieństwie do chrześcijaństwa,nie miał do tej pory swojej
                  > reformacji lub odpowiednika Soboru Watykańskiego II.

                  Chaire,
                  taki pogląd jest błędny. Islam od dłuższego czasu, co najmniej od 30 lat,
                  przeżywa swoją reformację. Pamiętaj jednak, że Reformacja europejska oznaczała
                  rozkwit fanatyzmu religijnego i wojen religijnych, które przez dwa stulecia
                  niszczyły Europę.
                  T.
            • titus_flavius poczytaj sobie 15.08.04, 01:01
              Muzułmanie testują granice tolerancji Kanady

              Maria Kruczkowska 12-08-2004, ostatnia aktualizacja 12-08-2004 13:05

              Muzułmanie kanadyjscy znaleźli sposób na wprowadzenie koranicznego prawa
              szarijatu tylnymi drzwiami, na początek w stanie Ontario. Kanadyjczycy znaleźli
              się w pułapce własnej politycznej poprawności


              Fadima, muzułmanka zamieszkała w Kanadzie, zatrzymała część swojej pensji i
              przeznaczyła ją na własne wydatki. W świetle islamu jej obowiązkiem było oddać
              ją co do grosza mężowi. Ten ostatni poskarżył się na żonę imamowi. Duchowny
              zasądził według prawa koranicznego, że Fadima nie jest już godna mężowskiego
              łoża, może już tylko pracować i oddawać mu wszystkie zarobione pieniądze, a mąż
              może sobie wziąć nową żonę.

              Rozległy arbitraż

              Historię Fadimy (imię zmieniono) opisał dwa lata temu kanadyjski
              dziennik "Globe and Mail". Wtedy jeszcze wyrok na Fadimę nie miał prawnej
              sankcji. Ma się to jednak wkrótce zmienić. Nieznane wcześniej Stowarzyszenie
              Muzułmanów Kanadyjskich chce zalegalizować w Kanadzie szarijat i jest już
              bliskie celu. W ten sposób Kanada stanie się pierwszym krajem zachodnim, w
              którym państwo zajęłoby się egzekucją prawa koranicznego.

              Podstawą prawną wprowadzenia szarijatu ma być ustawa o arbitrażu stanu Ontario
              z 1991 r. Przewiduje ona, że wspólnoty mieszkające w Kanadzie mogą rozstrzygać
              niektóre spory cywilnoprawne we własnym zakresie, bez uciekania się do sądów.
              Korzyść ma być podwójna - sądy mniej zatłoczone, wspólnoty bardziej uprawnione.
              W ten sposób w Ontario chasydzcy rabini rozstrzygają już od kilku lat kwestie
              koszerności i rozwodów religijnych. Podobnie protestanci mogą sami rozsądzać
              parafialne spory pieniężne, katolicy mogą zdać się na Kościół przy anulowaniu
              ślubów.

              Skoro im wolno, czemu nie nam nie? - nalegali od lat muzułmanie. Nie przekonały
              ich argumenty, że w przypadku żydów i chrześcijan sądy religijne obejmują wąski
              zakres spraw, podczas gdy prawo koraniczne rządzi całym życie wyznawców islamu.
              Władze stanowe nie widzą powodów, by zabronić muzułmanom rozsądzania sporów
              rodzinnych, małżeńskich, spadkowych zgodnie z zasadą arbitrażu, z
              zastrzeżeniem, że kto chce, może nadal iść do sądu państwowego. W świecie
              islamu dobrowolność to tylko teoria. Pobożny muzułmanin, który ma sąd
              koraniczny pod ręką, nie uda się do państwowego, bo zostanie ogłoszony
              bluźniercą.

              Sprawiedliwość koraniczna

              Drugie zastrzeżenie władz brzmi: orzecznictwo koraniczne nie może być sprzeczne
              z kanadyjskim. Udowodnieniem, że tak nie jest, zajmuje się od lat renomowany
              prawnik muzułmański pochodzący z Indii 77-letni Syed Mumtaz Ali. Wprowadzenie
              szarijatu w Kanadzie to misja jego życia. Dr Ali zapisał się historii
              kanadyjskiej palestry jako ten, który pierwszy złożył ślubowanie w sądzie na
              Koran. Dziś Syed Mumtaz Ali stoi na czele pierwszego profesjonalnego sądu
              koranicznego w świecie Zachodu - świeżo powołanego do życia Islamskiego
              Instytutu Sprawiedliwości Cywilnej.

              Sprawiedliwość koraniczną w Ontario będzie wymierzać 50 prawników, w tym
              dziesięć kobiet - ekspertów prawa islamskiego i świeckiego.

              Jak napisał "International Herald Tribune" wprowadzenie szarijatu kuchennymi
              drzwiami zrodziło pytania o granice oficjalnej kanadyjskiej wielokulturowości.
              Instytut Syeda czeka teraz na pierwsze zgłoszenie. Dr Ali uspokaja, że
              kanadyjski szarijat będzie cywilizowany. O obcinaniu rąk złodziejom czy
              kamienowaniu cudzołożnic - jak w Iranie czy Arabii Saudyjskiej - nie ma mowy. -
              Szarijat jest elastyczny, w każdym kraju inny, w Kanadzie może świetnie
              współistnieć z ustawodawstwem świeckim - mówi Ali. Zapewnia, że obawy kobiety o
              dyskryminację są bezpodstawne. Nie zaprzecza jednak, że według szarijatu syn
              dostaje dwa razy tyle przy spadku co córka, a mąż może się rozwieść,
              wypowiadając trzykrotną formułę. A prawa kobiet? Dlaczego, wychodząc za mąż,
              nie zastrzegą sobie z góry prawa inicjatywy rozwodu czy zwrotu posagu w razie
              rozstania w kontrakcie przedślubnym?

              Muzułmańskie działaczki w Kanadzie nie dowierzają dr. Alemu i są oburzone.
              Pochodząca z Iranu Homa Arjomand zapłaciła przemytnikom 15 tys. dol., by ją
              wydostali z Iranu, gdzie groziła jej śmierć. Dziś w Toronto doradza innym
              imigrantkom z krajów muzułmańskich. Arjomand przewodzi Międzynarodowej Kampanii
              przeciwko Sądom Szarijatu w Kanadzie. Ostatnio zwróciła się do rzecznika
              prokuratury stanu Ontario z protestem przeciw inicjatywie dr. Alego. Usłyszała,
              że stanowa ustawa o arbitrażu ma wpisane zabezpieczenia. Jakie? Korzystanie z
              takiego sądu jest dobrowolne, a od wyroku przysługuje odwołanie do państwowego
              sądu. - Naiwność czy hipokryzja? - pyta Arjomand. Kobiety muzułmańskie,
              zwłaszcza świeżo przybyłe do Kanady, często nie znają języka, rzadko wychodzą z
              domu, żyją w świecie zdominowanym przez mężczyzn. - Nawet te, które wiedzą, że
              mogą się odwołać, nie zrobią tego ze strachu przed odrzuceniem przez rodzinę i
              społeczność - mówi.

              Ze swojej praktyki zawodowej zna przypadki kobiet w wieku 13 i 14 lat
              zmuszanych do małżeństwa z mężczyznami znacznie starszymi od siebie, choć prawo
              stanowego tego zakazuje. Tak dzieje się już dziś. Strach pomyśleć jak będzie,
              gdy szarijat zyska sankcję prawną?

              - Jesteśmy w niezręcznej sytuacji, bo jako wierzące muzułmanki nie chcemy
              dostarczyć amunicji tym, którzy szkalują islam - tłumaczy z kolei Alia Hogben,
              hinduska przewodnicząca Kanadyjskiej Rady Kobiet Muzułmańskich. Ale i ona
              krytykuje władze Ontario. - Czy zgadzają się dlatego, że nie chcą być uznawane
              za antymuzułmańskie? To jest posunięcie wymierzone w kobiety - mówi.
      • Gość: P.S.J. Re: krzyk o dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 19:00
        > Po drugie - wydluza sie czas zycia i powinien sie wydluzyc czas zycia akt.,
        > przed emerytura, wiec ten krzyk odzieci pachnie demagogia.

        No tak, ale wszyscy woleliby iść na emeryture wcześniej niż później, rząd
        ukręcił w końcu pomysł zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn (choć to
        pachnie dyskryminacją); wreszcie nie udało się przeprowadzić weryfikacji
        rencistów. Z tego wszystkiego wysnuć można wniosek, że czas życia aktywnego (a
        raczej czas pracy, bo bycie sobie żwawym staruszkiem typu niemieckiego, który
        rozbija się owszem po świecie, ale emeryture ciągnie, nie zadowala nas z
        ekonomicznego punktu widzenia) powinien się wydłużyć, ale nikt nie chce, żeby
        tak się stało. Słowem - sam się nie wydłuży, więc bismarckowski model
        emerytalny mogą utrzymać tylko płodzone w większej niż do tej pory ilości -
        dzieci.
    • Gość: Mariner Re: Jacek Żakowski w ostatniej "Polityce" IP: *.visp.energis.pl 14.08.04, 10:11
      Jestem za.
      Jednym z nieporozumień jest przeciwstawianie zajmowania się dziećmi karierze
      zawodowej.
      Tymczasem nalezy dowartosciować przcę kobiet zajmujących sie domem i rodzina.
      Wychowywanie dzieci to w końcu bardzo odpowiedzialna praca i nie może byc tak,
      że kobieta po latach tej pracy zostaje na lodzie. Wokół nas chamstwo,
      znieczulica i inne plagi. Zmęczeni rodzice nie mają czasu dla swoich dzieci.
      Ludzie mają swoje pragnienia i dążenia, ale czy tego chcemy, czy nie, naszym
      celem jest dawanie zycia nastepnym pokoleniom, bo inaczej wszystko traci sens.
      Gdybym był młody i miał małe dziecko, a moja żona zarabiałaby więcej ode mnie
      to nie miał bym oporów, abym to ja był na urlopie wychowawczym. Nie wiem jak
      długo bym wytrzymał, bo jednak testosteron robi swoje, ale dałbym sobie radę.
      Moja żona długo nie pracowała. Mój zawód marynarski nie dawał nam większego
      wyboru. Zawsze zarabiałem sporo więcej niż "średnia krajowa". Gdyby nie ona, to
      wiele bym dzisiaj nie miał, bo mam naturę raczej rozrzutną. Choć by z tego
      powodu ma duży udział w tym co osiągnąłem materialnie.
      Teraz, kiedy już żyjemy tylko dla siebie, moja żona odnalazła się w biznesie.
      Na początku dopłacałam do imprezy, ale już jakoś idzie.
      Prawdę mówiąc nawet nie wiedziałem, że kapitał emerytalny nie wchodzi do
      wspólnoty majatkowej. Zawsze wydawało mi sie to oczywiste. A feminizm z tym nie
      ma nic wspólnego.
      M.


    • Gość: Lord Vader Re: Jacek Żakowski w ostatniej "Polityce" IP: 209.88.12.* 15.08.04, 16:59
      A skąd założenie, że stroną która odchodzi jest zawsze facet?
      Piszesz, że kobieta poświęca się wychowaniu dzieci, a znasz takie przypadki, że
      ktoś zabrania jej chodzić do pracy?
      Mnie to osobiście wygląda na nakładanie dożywotnio obowiązku alimentacyjnego i
      stroną, która może na tym stracić, jest co sama zauważasz facet.
      Doprawdy dziwny pomysł, czy to już gdziekolwiek funkcjonuje?

      Obecnie można np. zastrzegać sobie odrębność majątkową odnośnie tego co wnosi
      się do małżeństwa. Większość jednak tego nie robi, bo jest to źle odbierane.
      Ile razy jednak jest później tak, iż kobieta która wpierw robi mydlane oczy, po
      kilku latach odchodzi, zabierając ze sobą pół nie swojego majątku.

      Dlaczego uważasz, że nastawienie prorodzinne wiąże się z zamykaniem kobiety w
      domu? Wybacz, ale idąc tym tropem - gdy będę chciał mieć w domu sprzątaczkę,
      praczkę i niankę w jednym to sobie ją zwyczajnie wynajmę. Zrobi swoje, zabierze
      co się jej należy i obie strony będą zadowolone. Po co więc żona, która będzie
      się ciągnąć za człowiekiem niczym kula u nogi do końca życia?
      Czy małżeństwo to jest kontrakt finansowy? Jeśli tak, to ja dziękuję za taki
      układ.
      • ardzuna Re: Jacek Żakowski w ostatniej "Polityce" 15.08.04, 18:05
        Gość portalu: Lord Vader napisał(a):

        > A skąd założenie, że stroną która odchodzi jest zawsze facet?

        Statystycznie cześciej zdarzają się porzucenia przez meżów po 20 latach
        małżeństwa małżonek, zajmujących sie w czasie ich wspólnego pożycia domem i
        dziećmi, niż odwrotnie. Nic na to nie poradzę.

        > Piszesz, że kobieta poświęca się wychowaniu dzieci, a znasz takie przypadki,
        że
        >
        > ktoś zabrania jej chodzić do pracy?

        Nie, ale znam wiele takich, że maż bardzo zdecydowanie oczekuje od niej
        niechodzenia do pracy i zajmowania sie domem i dziećmi.

        > Mnie to osobiście wygląda na nakładanie dożywotnio obowiązku alimentacyjnego
        i
        > stroną, która może na tym stracić, jest co sama zauważasz facet.

        Obowiązek alimentacyjny już istnieje w konkretnych przypadkach i nie zauważyłam
        masowych protestów. To rozwiązanie prawne zostało wprowadzone przez dalece
        niefeministycznego ustawodawcę dawno temu i cały czas obowiazuje. Żakowskiemu
        chodzi o wspólnotę majątkową obejmującą kapitał emerytalny, tak jak i całą
        resztę zarobionych przez małżonków pieniędzy

        > Obecnie można np. zastrzegać sobie odrębność majątkową odnośnie tego co wnosi
        > się do małżeństwa. Większość jednak tego nie robi, bo jest to źle odbierane.
        > Ile razy jednak jest później tak, iż kobieta która wpierw robi mydlane oczy,
        po
        >
        > kilku latach odchodzi, zabierając ze sobą pół nie swojego majątku.

        Mylisz się, wspólnota majątkowa dotyczy wyłącznie majątku wypracowanego w
        trakcie trwania małżeństwa. poczytaj sobie prawo rodzinne.

        > Dlaczego uważasz, że nastawienie prorodzinne wiąże się z zamykaniem kobiety w
        > domu?

        Tak wyglada prawicowe "nastawienie prorodzinne", poczytaj sobie "myśl"
        niektórych naszych prawicowych orłów.

        > Czy małżeństwo to jest kontrakt finansowy? Jeśli tak, to ja dziękuję za taki
        > układ.

        Małżeństwo nie jest kontraktem finansowym, ale kwestie finansowe są obecne, w
        szczególności w przypadku jego rozwiązania. Uwawanie, że problem nie istnieje,
        nie jest żadnym wyjściem z sytuacji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka