ardzuna
13.08.04, 13:33
...niestety nie ma jeszcze pełnej wesrji w internecie, ale artykuł ujest
bardzo mądry. Żakowski zgłosił tam propozycję, którą już wcześniej uważałam
za sensowną, mianowicie niewyłączanie spod małżeńskiej wspólnoty majątkowej
kapitału emerytalnego. Uważam, że my jako feministki powinnyśmy o to walczyć.
Jest to sprawiedliwe i słuszne rozwiązanie zabezpieczające kobiety, które
powięcają sie wychowaniu dzieci, podczas gdy mąż robi karierę, ryzykując, że
mąż od nich po 20-25 latach odejdzie, a one zostaną kompletnie z niczym (w
drugą stronę tez to oczywiście działa, o ile dzieciom i domowi poświęcił się
mężczyzna). Naszych panów antyfeministów zapewne ucieszy to, że takie
rozwiązanie skłoniłoby więcej kobiet do siedzenia w domu z dziećmi (włącznie
hipotetycznie z moją skromną osobą - rozważyłabym taką decyzję, bo zniknąłby
główny powód, dla którego się jej boję); a wszak są nastawieni prorodzinnie,
więc nie sądze, żeby cokolwiek mogli na tym stracić, zwłaszcza w obrębie
swojej własnej "podstawowej komórki społecznej".