twojabogini
21.11.14, 10:16
Część kobiet zarzuca feministkom, że arbitralnie narzucają kobietom jak powinny żyć. Że nie pozostawiają im szansy na wybór czy chcą pracować, czy pozostawać w domu, zajmując się dziećmi i rodziną.
Przedstawiona alternatywa jest fałszywa. Bo kobiety które "chcą zostać w domu z dziećmi", kiedy już z tymi dziećmi w domu zostają skarżą się: na warunki finansowe, brak swoich dochodów, na to, że ich emerytura nie osiągnie nawet stawki głodowej. I w tej sytuacji uważają, że za ich wybór powinno zapłacić społeczeństwo - wprowadzając ustawową pensję dla pań domu, gwarantowaną emeryturę itp. Bo one pełnią ważną rolę społeczną.
Sorry, ale jeszcze ważniejszą rolę społeczną pełnia kobiety i mężczyźni, którzy godzą swoje rodzicielstwo z pracą zawodową.
Rząd na populistycznej fali ugiął się pod żądaniami części kobiet i wydłużył płatne urlopy macierzyńskie do roku. W tym momencie "wybór kobiet" stał się nie wyborem prywatnym (bo nie interesuje mnie czy jakaś pani dogada się z mężem, że on będzie ją utrzymywał) - ale wyborem politycznym, którego koszt ponosi pracująca część społeczeństwa. Oraz kobiety, które chcą pracować zawodowo, a nowa regulacja osłabiła ich pozycję na rynku pracy.
Nie ma alternatywy - dorosłe osoby powinny odpowiadać za siebie. Nie mają podstaw oczekiwać, że przysługuje im prawo wyboru polegającego na tym, że albo będą pracować na siebie albo będą utrzymywane przez społeczeństwo. Co najwyżej mają prawo podjąć wspólnie z mężem decyzję, że podzielą się rolami i zarobkowanie przypadnie jednemu z małżonków. Bez składki ze strony społeczeństwa.
To co jest potrzebne rodzicom i dzieciom (a nie kobietom), to możliwość godzenia pracy zawodowej z opieką nad dziećmi. Oznacza to:
1. Uwzględnienie szczególnych potrzeb kobiet w ciąży - poprzez dostosowanie warunków pracy do ich możliwości oraz możliwość skorzystania ze zwolnienia lekarskiego w razie potrzeby.
2. Uwzględnienie szczególnych potrzeb kobiet w okresie połogu, kiedy nie są w stanie pracować i ich organizm powinien mieć czas na regenerację. W tym okresie powinien im przysługiwać nie urlop związany z dzieckiem, ale normalne zwolnienie, takie jak przysługuje każdemu pracownikowi, który nie jest zdolny do pracy.
3. Uwzględnienie potrzeb dziecka w pierwszych latach życia. Wiemy od dawna, że potrzeba ta obejmuje stałą opiekę rodziców oraz stabilny tryb życia. Co oznacza, że rodzice w okresie sprawowania opieki nad dzieckiem do lat trzech powinni mieć możliwość łączenia pracy zawodowej z opieką nad dzieckiem, oraz dostępną opiekę instytucjonalną w postaci dobrze zorganizowanego i spełniającego standard opieki nad dzieckiem (gwarantowany przez państwo) żłobka. Dostosowany do potrzeb dzieci - oznacza w bezpośrednim sąsiedztwie zamieszkania dziecka.
Żłobek jest kosztem społecznym - który warto ponieść, bo dzięki niemu rodzice małych dzieci nadal są produktywnymi członkami społeczeństwa. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby opłaty za żłobki były proporcjonalne do zarobków rodziców.
4. Uwzględnienie potrzeb dzieci w wieku poprzedzającym edukację, poprzez zorganizowanie państwowej opieki instytucjonalnej wysokiej jakości oraz godzenia pracy rodziców z opieką nad dziećmi. Co do opłat za przedszkola - analogicznie do żłobków.
5. Uwzględnienie potrzeb dzieci w wieku szkolnym poprzez dobrą opiekę instytucjonalną i edukację oraz umożliwienie godzenia pracy rodziców z opieką nad dziećmi.
Nie istnieją żadne prawa kobiet związane z macierzyństwem. Istnieją potrzeby dzieci, które potrzebują rodziców, nie matek.
Żebym została dobrze zrozumiana - obecna opieka instytucjonalna jaką oferuje państwo nie jest dostosowana do potrzeb dzieci. Dlatego nie korzystałam ani z przedszkola, ani ze żłobka. To co działo się w prywatnych placówkach pod nadzorem państwa z dziećmi także nie zachęca do korzystania z takich instytucji. Rozumiem wszystkie kobiety, które przy takim wyborze decydują się same sprawować opiekę. I rozumiem też te, które zdecydowały się poszukać optymalnej dla dziecka placówki.
Ale alternatywą nie jest zamykanie kobiet w domu z dziećmi - tylko stworzenie dobrego systemu opieki instytucjonalnej. Alternatywą nie jest płacenie kobietom za urlopy macierzyńskie i wychowawcze. Alternatywą nie jest wypłacanie pensji rodzicom niepełnosprawnych dzieci.
Te rozwiązania powodują, że znaczna część polskich dzieci żyje na skraju nędzy (głodowe świadczenie dla matki, plus zarobki ojca, lub alimenty od niego i głody zasiłek z pomocy społecznej).
Alternatywą są rozwiązania które uwzględniają potrzeby dzieci i rodzin tych dzieci. Skończmy opowiadać bajki o szczególnych prawach kobiet związanych z macierzyństwem, bo to tylko pretekst do tego, aby znaczna część kobiet - kosztem społeczeństwa, dobrostanu ich rodzin i dzieci mogła nie pracować.
Rozumiem piękną wizję kobiety nie pracującej zawodowo i pięknego dobrze utrzymanego domu, oraz gromadki dopilnowanych dzieci i utrzymującego całość mężczyzny. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby rodzice decydowali się na taki podział pracy - kobieta wyłącznie w domu, mężczyzna w pracy. Ale niech będzie to wybór prywatny, na własny rachunek tych rodzin, a nie wybór polityczny na rachunek społeczeństwa.