Dodaj do ulubionych

Gender i wojna

09.11.16, 00:38
Paweł Droździak

Idea równości płci i rozumienia cech płciowych jako zmiennej kulturowej usuwa tradycyjny wzorzec męskości, którego ważnym składnikiem jest gotowość do walki w obronie własnej grupy. Ideologia równościowa kwestionuje także samą ideę identyfikacji grupowej, rozumianej jako przedkładanie swojej grupy i jej wartości, nad inną grupę i wartości reprezentowane przez nią.

W zamian proponuje się, by każda jednostka niezależnie od więzów grupowej lojalności wybierała sobie te wartości i atrybuty kulturowe, które jej odpowiadają. Postuluje się, by żadna osoba, niezależnie, z której grupy pochodzi, nie była wykluczona z ogólnoludzkiej wspólnoty, którą łączyć ma właśnie idea zgody na dowolną odmienność. Proponuje się także, by żadna ludzka istota nie napotykała w swym życiu społecznych oczekiwań, które byłyby konsekwencją jej płci biologicznej. Oznacza to, że nikt w takim społeczeństwie nie ma prawa oczekiwać od mężczyzn, że będą gotowi do walki, by tego społeczeństwa bronić. Mogą to robić, jeśli zechcą, ale jeśli nie zechcą, nikt nie może zarzucić im braku męskości, gdyż samo to pojęcie zostało wcześniej odrzucone.

Tego rodzaju podejście umożliwia jednostce pełnię samorealizacji w czasach bezpieczeństwa i daje ogromny komfort, ponieważ uwolnienie od oczekiwań upewnia jednostkę, że nigdy nie stanie wobec sytuacji, w której jakichś wymogów nie spełnia. Jednak grupa, która przyjmie taki wzorzec, nie ma możliwości przeciwstawienia się innej grupie, która tego nie uczyniła. Wielu komentatorów kojarzy bierność Zachodu w obecnej sytuacji z brakiem tradycyjnie męskiej bojowości. Pobrzmiewa frustracja z powodu utraty czegoś, co, jak obiecywano, nigdy już nie będzie potrzebne.

Patrząc na sprawy realnie, bierność zachodu, który pozostanie bierny aż do końca bez względu na rozwój wydarzeń, ma związek z interesami międzynarodowego biznesu, a nie z niedoborem męskości. Jedynym miejscem, którego ten biznes nie pozwoliłby zająć, są Kajmany.

Mimo to zaistniała sytuacja odsłania ważny paradoks.
Stworzyliśmy społeczeństwo równości. Ale jak je obronić przed społeczeństwem nierówności? Czy bronienie społeczeństwa równości przed społeczeństwem nierówności, by to drugie nie narzuciło pierwszemu swych zasad, nie narusza równościowej zasady , wedle której nie wolno zakwestionować niczego, co pochodzi z odmiennej kultury? Jak bronić społeczeństwa równości, nie popadając w myślenie kategoriach „my” i „oni”, które jest w społeczeństwie równości najwstrętniejszym z grzechów? Z drugiej strony, jeśli nie bronić, to jak ono przetrwa?

Mężczyźni przekonywani od chłopięcego wieku, że z ich płci nie wynikają żadne obowiązki, oraz ustawicznie zachęcani do kontaktowania się z uczuciami, otwierania na wrażliwą część i wykonywania tych samych czynności, co kobiety, mogą mieć nie tylko poważną trudność w konfrontacji z mężczyznami wychowywanymi w tradycyjny sposób. Mogą także w ogóle nie widzieć sensu tej konfrontacji i po prostu jej odmówić, udając się na emigrację zewnętrzną, lub wewnętrzną, albo godząc się na współpracę z napastnikiem z powodu przerażenia jego agresywnością.

W przeszłości historycznej biologiczna różnica między płciami była dodatkowo akcentowana przez kulturę w taki sposób, by większe agresywne skłonności mężczyzn znajdywały ujście w realizacji celu zapewniania bezpieczeństwa grupy w konfrontacji z wrogiem zewnętrznym. Było to warunkiem biologicznego przetrwania grupy i te grupy, które tego nie uczyniły, nie zdołały doczekać naszych czasów.

Trening kulturowy inwestował w umiejętności chłopców i mężczyzn, ponieważ lepiej nadawali się do tego celu, a czyniono to w taki sposób, by w przyszłości, w wypadku niebezpieczeństwa zewnętrznego ci chłopcy i przyszli mężczyźni posiadali nie tylko wrodzoną biologiczną skłonność do walki, ale i niezbędne kompetencje, oraz przekonanie, że walka w celach podzielanych przez ich grupę jest lepsza, niż na przykład walka w celach czysto osobistych. Przekonywano ich, że takie tradycyjnie męskie zachowanie, jak obrona grupy, zasługuje na szacunek i podkreśla, oraz potwierdza ich płciową identyfikację.

Jeśli jakieś społeczeństwo tego nie robi, a w zamian aktywnie dekonstruuje wzorce tradycyjnej męskości, wyśmiewa je, lub piętnuje, może przetrwać tylko pod tym warunkiem, że każda inna zbiorowość uczyni dokładnie to samo. Pierwsza, która uczyni inaczej, prędzej czy później uzyska przewagę siły i podporządkuje sobie wszystkie grupy, które likwidując różnicę płci i lansując tezę o iluzoryczności przynależności grupowej dobrowolnie się rozbroiły.

źródło:
paweldrozdziak.natemat.pl/95579,gender-i-wojna
Obserwuj wątek
    • zly_wilk Re: Gender i wojna 09.11.16, 00:43
      Jeśli zniewieściali mężczyźni nie obronią nas przed islamem, to może obronią nas kobiety?
      Jak radzą sobie z muzułmańskimi imigrantami policjantki w Niemczech:
      www.youtube.com/watch?v=rloyyUyPlBc
    • aron2004 Re: Gender i wojna 16.11.16, 14:57
      Czyli co? Zabijmy i zgwałćmy nasze kobiety zanim zrobią to muzułumanie?
      Taki jest przekaz tego artykułu?
    • ultimate.strike Re: Gender i wojna 25.01.17, 18:37
      No to z tego artykułu jasno wynika, że różnice biologiczne między płciami nie istnieją. Czyli jest to teza przeciwna lansowanej przez obrońców tradycyjnego modelu, jakoby różnice wynikały z biologii. Spust nacisnięty, kula poszybowała...wprost w stopę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka