Gość: krytyk2
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.10.04, 17:14
Prawie wszystko ,co tu napiszę ,jest repliką na felieton Kingi Dunin w
ostatnich Wysokich obcasach/z 23.10./
A zatem:
1) Moim zdaniem, zarówno Nałęcz ,Huelle jak również każdy inny człowiek ma
prawo do wyrażania swojego zdania w jakiejkolwiek kwestii/z tego prawa,
chciałoby się rzec- niestety ,korzysta też Dunin/.Nie rozumiem ,dlaczego
Dunin traktuje właśnie ich enuncjacje jako przejaw ich złośliwości i
dyskredytacji werdyktu szwedzkiej komisji
2) Dlaczego Huelle miałby znać wszystkie kandydatury do Nobla ?Z tego ,co
wiem ,nie był w komisji przydzielającej te nagrody a taki obowiązek dotyczy -
rzecz jasne -tylko tych osób
To, że ktoś dostaje Nobla ,zwłaszcza w tak "subiektywnych" i politycznych
dziedzinach jak literatura i pokojowa nagroda, nie stanowi, moim zdaniem,
żadnego patentu na wybitność(chyba, że ktoś jest snobem literackim i tak
uważa...).Znana jest krytyka wielu kontrowersyjnych decyzji noblowskiej
komisji .W skład komisji wchodzi kilku reprezentantów hermetycznego
środowiska Sztokholmskiej akademii literatury, są to zwykli ludzie ,mają
swoje upodobania oraz bziki i raz na jakiś czas je wyrażają.
Myślę ,że Dunin byłaby bardziej powściągliwa w swym entuzjazmie ,gdyby ów
milion dolarów rozdawała filia Wyższej Szkoły Humanistycznej w Pcimiu.
3) Cytuje Dunin:"o czym Pilch z Huellem nie słyszeli ,zapewne nie istnieje"
No ,z pewnością, istnieje tylko to , o czego istnieniu jest przekonana
Dunin.Nie wiem tylko ,czy ontologia na tym zyska czy straci. Jej nową postać
nazwać będzie można np. "Pra-dunin" czy np "Fenomenoduninologia"
4) Odnośnie zarzutu ,że Huelle i spółka pretendują do wyrażania
zdania "wszystkich'' Polaków.
Jako części zbioru "nie- wszyscy Polacy"(rozumianego w sensie dosłownym a nie
proponowanym przez Dunin-bo wcale nie chcę być reprezentowany przez tę osobę)
jest mi obojętne, czy Nobla dostała Jelinek czy inna feministka. Ale skoro
już się tak stało ,to ciekawi mnie Jelinek jako człowiek. I dlatego np.
zastanawia mnie ,dlaczego owa Jelinek miała tak toksyczne związki z
matką ,której nienawidziła i od której ,zarazem ,nie potrafiła się do końca
życia uwolnić /por. tekst w tym samym numerze Obcasów/.Jest dla mnie
oczywiste, że ktoś taki nie może być w pełni dojrzałą osobowością i
przypuszczam ,że tu właśnie biło nieustające źródło nasyconej złością
twórczości laureatki i (uwaga ! ) JEJ ZACIEKŁEGO FEMINIZMU, tak zresztą
podziwianego przez Dunin. Jako skromnego przedstawiciela nie- wszystkich
Polaków(podejrzewam ,że w intencji Dunin miała to być kryptodefinicja
feminizmu stworzona przez nią ad hoc) zainteresowało mnie ,że Jelinek ma
agorafobię, polegającą na tym ,że od kilku lat nie opuszcza swego
domu/nawiasem -rodzinnego/.Albo to, że głównym motywem napisania jednej z
książek/"Rozkaz"/ było to, żeby -cyt.: "czytelnik zbladł przy lekturze a nie
przeciągał się przyjemnie jak świnia w błocie".
Nienawiść i chęć zestresowania innych ludzi to takie same motywy jak każde
inne ,ale nikt mi nie wmówi ,że osoba ,która się nimi stale kieruje, jest
normalna psychicznie .
5) Argument Dunin wobec takich jak Huelle :" w Polsce /.../ interesuje ich
polityka, a więc nie interesują ich takie dziwactwa jak ekologia, prawa
kobiet".
Wnioskowanie godne zaiste Sherlocka Holmesa. Wg tego schematu wnioskowania
polecam np. dedukcję :"Skoro Iksiński lubi klasyczny seks, to na pewno nie
lubi szarlotki" albo np.:" skoro Wacek chętnie zażywa kąpieli morskich ,z
pewnością nienawidzi gór i sportów zimowych" itd.
Brawa dla Kingi !Muszę dotrzeć do tego wybitnego nauczyciela logiki, który
tej Jej wpoił tak skuteczne ,fantastyczne systemy dedukcyjne! Chętnie się
nauczę,a jak się nauczę ,to z pewnością zacznę pisywać do Gazety Wyborczej.
Na koniec:
Spotkałem się na tym forum z zarzutem emocjonalności argumentów .Fakt, być
może czasem mnie ponosi, ale dopiero lektura tekstów p.Dunin pokazuje ,czym
potrafi być pisanie pod wpływem chorych emocji: stekiem złośliwości, nadużyć
intelektualnych, błędnych wnioskowań, zbytnich zawężeń lub uogólnień,
wybiórczego podawania faktów, itp. Nie znam żadnych wątków z życia tej
osoby ,ale kładę głowę ,że psychoanalityk miałby tu pełne ręce roboty-
podobnie jak w przypadku laureatki Jelinek. Powiedzmy sobie tez jedno: bycie
pokiereszowanym psychicznie nie jest przepustką do sukcesu i uznania( jak
można by sądzić na podstawie casus Jelinek) ,ale bywa furtką do FEMINIZMU w
wydaniu Dunin. I jeszcze jedno. Wczoraj rozmawiałem ze znajomą na temat
twórczości p.Dunin. Znajomą podziwiam za to ,że wciela w życie te
idee/feministyczne/ ,które są mi bliskie - wolności ,niezależności,
samorealizacji. Na moje pytanie, co sądzi o felietonach Dunin,
stwierdziła ,że są one zwykła prowokacją ,tj. nie prezentują prawdziwych
poglądów autorki. Swoje wnioski opiera na absurdalności niektórych wypowiedzi
felietonistki. Powiedziała, że po prostu nie może brać ich serio. Uznaliśmy
wspólnie, że w takim razie pozostaje otwartym problem sensu pisania takich
felietonów/poza kasą ,oczywiście!/.We mnie wzbudzają one najniższe
instynkty, które na pewno nie służą sprawie FEMINIZMU.
Już całkiem na koniec podam swój przykład prawdziwej FEMINISTKI .Jest nią
dla mnie Karen Blixen. Miała odwagę robić w życiu rzeczy zakazane kobiecie na
początku XX wieku. Miała odwagę i wyobraźnię wyjechać z Europy do
Afryki ,zamieszkać w prymitywnym otoczeniu, pośród na wpółdzikich plemion
Kikujusow i Masajów. Miała odwagę dogadywać się z nimi na swoich warunkach.
Miała odwagę brać udział w działaniach wojennych po stronie alianckiej
przeciwko obecnym w okolicy Niemcom.. Miała odwagę samodzielnie prowadzić
plantację kawy, brać udział w prawdziwych safari (nie spoza szyb
opancerzonego samochodu),rozwieźć się z mężem, latać nad pustkowiem Afryki
zdezelowanym samolotem.. Miała odwagę kochać. I wiecie ,co rozbraja mnie w
tym wszystkim najbardziej? To, że przy całej surowości swojego życia,
szorstkości warunków ,pozostała metafizyczna(!), poetycka i kobieca właśnie!
Blixen ,nawet jak pisze o odrażającym ,ziejącym nienawiścią swoim
zdziwaczałym rodaku –Knudsenie ,pisze o nim z miłością .Myślę ,że podstawową
skazą naszych czasów jest to, że walcząc o coś ,walczymy wyłącznie przeciwko
komuś, używając nienawiści jako jedynej broni. Jestem pewien, że jest to
jałowy trud .Zmienić kogoś innego-jeśli w ogóle jest to możliwe –można
jedynie przez miłość i całkowitą akceptację .Tak czyniła to Blixen (wg mnie
feministka),zupełnie odwrotnie niż Dunin czy Jelinek(wg mnie- chore na
nienawiść osoby) .
Dziękuję wszystkim za uwagę i wysiłek dotarcia do końca. Krytyk 2