Dodaj do ulubionych

Prawda vs homo-propaganda, czyli ....

IP: *.gimsat.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.05, 21:11
... dobre wiadomości dla homoseksualistów.

Dobre wiadomości polegają na tym, że nie jest w Polsce tak źle, jak to malują
aktywiści gejopolityczni.

Warto podążyć za linkiem podanym w tym poscie:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=19064295&a=19064295
Obserwuj wątek
    • warshawiak Re: Prawda vs homo-propaganda, czyli .... 03.01.05, 02:16
      W sumie prawda.
      Wśród gejów jest nieliczna, ale wpływowa grupa świrów, którym roją się
      limuzyny, wąsate panny młode w białych welonach (symbol cnoty;), wielkie
      rodziny we włoskim wydaniu z gejowskim macho (pater familias), uległym
      androgynicznym amorkiem jako mamusią i czeredą dzieci wszystkich orientacji
      seksualnych. W tle obrazka Freddie Mercury podśpiewuje "I want to break free",
      a poza kadrem stoi urokliwy burdel z pięknymi chłopcami, do którego pan domu
      zachodzi w trakcie sjesty. Wszędzie jest kolorowo, czarownie i tolerancyjnie.
      Nowy wspaniały świat;)
      • en.door.fina Re: Prawda vs homo-propaganda, czyli .... 03.01.05, 02:25
        jesoooo, a ten jeszcze nie śpi...
        • warshawiak Re: Prawda vs homo-propaganda, czyli .... 03.01.05, 02:28
          en.door.fina napisała:

          > jesoooo, a ten jeszcze nie śpi...

          Ktoś nie śpi, żeby mógł spać ktoś:)
    • Gość: Piter Szyszkowska o projekcie ustawy dla homosiów IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 03.01.05, 15:43

      Metropol, 6.12.2004 r., 60 sekund…,

      Jaka jest według pani szansa, że ustawa o związkach partnerskich zostanie
      przyjęta przez Sejm?

      Kiedy zaczynałam pracę nad projektem tej ustawy, twierdzono, ze już w senacie
      nie przejdzie. Trzeba wierzyć w słuszność swoich poglądów. Należy wpływać na
      świadomość posłów, poprzez nacisk wyborców zwiększać ich odwagę. Opory
      prezentowane przez partie prawicowe wynikają z przesądów i niewiedzy.

      Dlaczego z ustawy o związkach partnerskich wyłączono heteroseksualistów?

      Ponieważ ja uważam, że sprawa konkubinatu jest czymś zupełnie odrębnym. Osoby
      heteroseksualne żyjące w związkach partnerskich mówią o potrzebie uregulowań
      prawnych wtedy, gdy są dzieci. Większość z nich nie chce, by ich miłość była
      normowana przez prawo, to jest kwestia wolności od uregulowań prawnych.
      A w przypadku par homoseksualnych chodzi o usankcjonowanie uczuć dwojga ludzi.
      Łączenie tych dwóch rodzajów związków byłoby błędem.

      Nie sądzi pani, że mimo wszystko są pary heteroseksualne, które mogłyby być
      zainteresowane ustawą o związkach partnerskich?

      Uważam, że połączenie tych dwóch rodzajów związków byłoby za bardzo niezdrowe.
      Zadaniem prawa, skoro nie robi tego telewizja i prasa, jest zmiana świadomości
      obywateli. Jednym z dodatkowych celów jest szerzenie tolerancji. Ta ustawa ma
      zmienić stosunek do homoseksualizmu w społeczeństwie. Głęboko wierzę w funkcję
      edukacyjną prawa.

      rozmawiał Zbigniew Modrzewski


      Doprawdy, kuriozum, jakich mało. Co zdanie to większa głupota.
      Kilka słów komentarza:
      1o – Szyszkowska dopuszcza wierność własnym poglądom, ale pod warunkiem, że są
      identyczne z jej poglądami. Inaczej to brak odwagi (posłów), lub przesądy i
      niewiedza.
      2o – Heterosexualiści (a przynajmniej ich „większość”) nie chcą dla swoich
      związków uregulowań prawnych (no, chyba ze są dzieci), a homosie chcą – skąd ta
      wiedza? Czyżby były robione jakieś badania? To czemóż pani profesorka ich nie
      przytacza? I dlaczego wzajemne uczucie osób różnej płci ma być traktowane niż
      tej samej? Wnioski są chyba oczywiste…
      3o – I to największy i najbardziej kolorowy z kwiatków, jakie udało się palnąć
      Szyszkowskiej: Zadaniem prawa jest zmiana świadomości obywateli, szerzenie
      tolerancji i funkcje edukacyjne. Chyba Szyszkowska przypomniała sobie, czego
      uczono ją za stalinizmu, a może przez sentyment do tamtych czasów doucza się i
      odkurza stare lektury klasyków? Ale daje tym dowód, że
      obrońcom „dyskryminowanych” dziś mniejszości (czy to homosie, czy feministki)
      bardzo po drodze ze starym, dobrym „socjalizmem naukowym” i jego poputczykami.
      Co pozostawiam pod rozwagę.
      P.
      • tad9 Re: Szyszkowska o projekcie ustawy dla homosiów 03.01.05, 16:02
        Gość portalu: Piter napisał(a):
        > 3o – I to największy i najbardziej kolorowy z kwiatków, jakie udało się p
        > alnąć
        > Szyszkowskiej: Zadaniem prawa jest zmiana świadomości obywateli, szerzenie
        > tolerancji i funkcje edukacyjne.

        No właśnie - dokładnie to samo odnośnie ustawy o zakazie karania dzieci w
        sposób "naruszający godność dziecka" mówiła "feministyczna prawniczka" Sylwia
        Spurek z biura pełnomocnicy d/s równości. Od dawna już tutaj piszę, że dla tych
        pań państwo jest maszynką do przeprowadzania projektów inżynierii społecznej.
        Czysty komunizm.
        • warshawiak Re: Szyszkowska o projekcie ustawy dla homosiów 03.01.05, 16:26
          tad9 napisał:

          > Gość portalu: Piter napisał(a):
          > > 3o – I to największy i najbardziej kolorowy z kwiatków, jakie udało
          > się p
          > > alnąć
          > > Szyszkowskiej: Zadaniem prawa jest zmiana świadomości obywateli, szerzeni
          > e
          > > tolerancji i funkcje edukacyjne.
          >
          > No właśnie - dokładnie to samo odnośnie ustawy o zakazie karania dzieci w
          > sposób "naruszający godność dziecka" mówiła "feministyczna prawniczka" Sylwia
          > Spurek z biura pełnomocnicy d/s równości. Od dawna już tutaj piszę, że dla
          tych
          >
          > pań państwo jest maszynką do przeprowadzania projektów inżynierii społecznej.
          > Czysty komunizm.

          Niestety, w roli propagatorów tolerancji obsadzają się często osoby wyjątkowo
          agresywne i zapiekłe w swoich poglądach. Typy takie chętnie wprowadziłyby
          dyktaturę, tyle, że na swoją modłę. Tak naprawdę bliżej im do łysych pał z LPR-
          u niż do ludzi chcących budować państwo przyjazne dla obywatela.
    • sweetnighter Re: Prawda vs homo-propaganda, czyli .... 04.01.05, 14:55
      Dobra robota chłopaki! Prawdziwe z was zuchy! Tacy to w porę zdemaskują każdy
      spisek przeciwko Tradycji, Moralności i Naturalnemu Porządkowi Rzeczy!

      A teraz poważnie. Otóż wbrew waszej naiwnej wierze w „Naturalny porzadek
      rzeczy”, wszelkie systemy i kategorie poznawcze, schematy myslenia i kryteria
      oceny zjawisk (w tym takich jak homoseksualizm czy emancypacja kobiet), jakimi
      się ludzie posługują w codzienym zyciu, sa pochodną _systemów społecznych_. Te
      zas są produktami historycznie wynikajacymi ze stosunków siły między grupami
      (klasowymi, etnicznymi, płciami, itp.). Oczywście, owe obowiazujące schematy
      myślenia i oceniania mają zawsze tendencję do przedstawiania aktualnych
      stosunków społecznych (z których wynikają) jako danych, naturalnych i
      koniecznych („naturalny porządek rzeczy”), a wszelką próbę ich zmiany - jako
      przeciwną naturze „inżynierię społeczną” - choć w rzeczywistości same sa, jak
      wspomniałem, produktami czysto historycznymi. To jest właśnie wasz
      przypadek: „precz z feminazistkami i homosiami, którzy stanowią zagrożenie dla
      świętości Rodziny, Społeczeństwa” i czego tam jeszcze.

      A’propos zaś wypowiedzi prof. Szyszkowskiej: ponieważ relacja tutaj nie jest
      jednostronna, tzn. systemy symboliczne współuczestniczą w powstawaniu i
      utrzymywaniu się danego porządku spolecznego, to zmieniac świat można w pewnych
      granicach _równiez_ zmieniając wyobrazenia o nim. To banał, oczywistość. No,
      może nie dla bigoteryjnych piesków Pawłowa, wychowanych na lekturze Najwyższego
      Czasu.
      • Gość: bezdenny Re: Prawda vs homo-propaganda, czyli .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 15:06
        sweetnighter napisał:

        > Dobra robota chłopaki! Prawdziwe z was zuchy! Tacy to w porę zdemaskują każdy
        > spisek przeciwko Tradycji, Moralności i Naturalnemu Porządkowi Rzeczy!
        >
        > A teraz poważnie. Otóż wbrew waszej naiwnej wierze w „Naturalny porzadek
        > rzeczy”, wszelkie systemy i kategorie poznawcze, schematy myslenia i kryt
        > eria
        > oceny zjawisk (w tym takich jak homoseksualizm czy emancypacja kobiet),
        jakimi
        > się ludzie posługują w codzienym zyciu, sa pochodną _systemów społecznych_.
        Te
        > zas są produktami historycznie wynikajacymi ze stosunków siły między grupami
        > (klasowymi, etnicznymi, płciami, itp.). Oczywście, owe obowiazujące schematy
        > myślenia i oceniania mają zawsze tendencję do przedstawiania aktualnych
        > stosunków społecznych (z których wynikają) jako danych, naturalnych i
        > koniecznych („naturalny porządek rzeczy”), a wszelką próbę ich zmia
        > ny - jako
        > przeciwną naturze „inżynierię społeczną” - choć w rzeczywistości sa
        > me sa, jak
        > wspomniałem, produktami czysto historycznymi. To jest właśnie wasz
        > przypadek: „precz z feminazistkami i homosiami, którzy stanowią zagrożeni
        > e dla
        > świętości Rodziny, Społeczeństwa” i czego tam jeszcze.
        >
        Gratuluję owocnych wykopalisk. Widzę, że znów udało ci się wykopać jakieś
        tabliczki z wersetami marksizmu-leniznizmu.
        • sweetnighter Re: Prawda vs homo-propaganda, czyli .... 04.01.05, 15:22
          ROTFLOL
        • Gość: barbinator Re: Prawda vs homo-propaganda, czyli .... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.05, 15:25
          Gratuluję owocnych wykopalisk. Widzę, że znów udało ci się wykopać jakieś
          > tabliczki z wersetami marksizmu-leniznizmu.


          Z przyjemnością zauważam, że na forum czas jakby stanął w miejscu. Jak brakuje
          argumentów, to zawsze można wyjechać z marksizmem/komunizmem. Taki "argument"
          jak wiadomo ma moc rozstrzygającą ;))
          Pozdr. B.
          • Gość: bezdenny Re: Prawda vs homo-propaganda, czyli .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 15:43
            Gość portalu: barbinator napisał(a):

            >
            > Z przyjemnością zauważam, że na forum czas jakby stanął w miejscu. Jak
            brakuje
            > argumentów, to zawsze można wyjechać z marksizmem/komunizmem. Taki "argument"
            > jak wiadomo ma moc rozstrzygającą ;))
            > Pozdr. B.

            To prawda, czas jakby się zatrzymał. "odkopywaliśmy miasto pompeję, jak się
            odkrywa zaginione lądy ....."
            Pozwolę sobie jednak zauwazyć, iż nie siliłem się na rozstzryganie. A teraz z
            niecierpliwością oczekuję jak kolega słodkonocny napisze coś jeszcze. może być
            jescze raz coś o burzuazyjnej mentalności. Albo o psach, albo o muszkach
            niesiołowskiego.
            może z tego wyniknąć bardzo pouczająca dyskusja, gdyż człowiek nie zna granic
            swego zadziwienia i poznania.
            • sweetnighter Re: Prawda vs homo-propaganda, czyli .... 04.01.05, 16:08
              Buahaha, no komedia – no pewnie, że nie „siliłeś sie na roztrzyganie”, bo jako
              odpowiednio uwarunkowany piesek Pawłowa, nie potrafisz w ogóle odnieść sie do
              meritum, reagujesz tylko mechanicznie na pewne ‘soundbites’, których znaczenia
              nie rozumiesz, bo tez w Najwyzszym Czasie nikt ci ich nie wyjasnił. A co
              do „zarzutu” marksizmu – utożsamiając moja tezę wyłacznie z Marksem i XIX w.,
              dowodzisz tyko, że ze współczesnym dorobkiem nauk społecznych jestes całkiem na
              bakier.
              Pouczająca dyskusja? z tobą? Dobre. Zaiste, „bezdenna” krynica mądrości, łał
              • Gość: bezdenny Re: Prawda vs homo-propaganda, czyli .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:46
                sweetnighter napisał:

                > Buahaha, no komedia – no pewnie, że nie „siliłeś sie na roztrzygani
                > e”, bo jako
                > odpowiednio uwarunkowany piesek Pawłowa, nie potrafisz w ogóle odnieść sie do
                > meritum, reagujesz tylko mechanicznie na pewne ‘soundbites’, któryc
                > h znaczenia
                > nie rozumiesz, bo tez w Najwyzszym Czasie nikt ci ich nie wyjasnił.

                Próbowałem zwrócić ci uwagę, że są tez inne zwierzęta. Nie tylko psy. Np.
                muszki Niesiołowskiego. Są też inne czasopisma niż najwyższy czas. Nie mam na
                myśli broszurek partyjnych..

                A co
                > do „zarzutu” marksizmu – utożsamiając moja tezę wyłacznie z M
                > arksem i XIX w.,
                > dowodzisz tyko, że ze współczesnym dorobkiem nauk społecznych jestes całkiem
                na
                >
                > bakier.

                Jeśli chodzi o zarzut do "zarzutu marksizmu" to pisałem też o twórzczym
                rozwinięciu marksizmu - leninixmie.

                > Pouczająca dyskusja? z tobą? Dobre. Zaiste, „bezdenna” krynica mądr
                > ości, łał
                Ładnie to ująłeś: "bezdenna krynica mądrości". Co do pouczającej dyskusji -
                owszem nadal uważam że dyskusja nawet na b. niskim poziomie może być
                pouczająca. Możemy się np przekonać o prwadziwośc powiedzonka iż sa osoby
                którym byt kształtuje świadomość (mam na myśli ciebie) a są też tacy, którzy
                świadomie kształtują swój byt (chodzi o mnie). Ponieważ cały watek jest o
                pederastach moznaby też powiedzieć iż odbyt kształtuje świadomośc (Freud), ale
                nie powiem tego.
                tak czy owak masz przechlapane. jako wytwór (mam na myśli całą twą złozoną
                osobowość) stosunków społecznych etc konfliktów etnicznych, klasowych,
                serologicznych, religijnych i czego tam jeszcze, pozostaniesz takim jakim
                jesteś, gydyż nic nie wskazuje na to, izby owe stosunki czy konflikty miały w
                najbliższym czxasie zniknąć, lub też ulec jakiejś radykalnej przemianie.
                • sweetnighter Re: Prawda vs homo-propaganda, czyli .... 05.01.05, 15:35
                  Niestety, wpadasz w starą pułapkę. Negując pierwiastek społeczny w swojej
                  świadomości, nie przeprowadzając najmniejszej krytycznej refleksji nad
                  kategoriami swgo myslenia i działania, ich konkretno-historycznym uwikłaniem
                  („moim bytem kieruję wyłącznie ja”), _zwiększasz_ władzę nad sobą tej
                  społecznej podświadomości, po prostu tkwisz „knee deep in the system’s shit”,
                  jesteś nieświadomym, za to calkowitym, niewolnikiem panujących stosunków.
                  Dopiero wydobywanie tej społecznej podświadomości na światło dzienne dostarcza
                  nam środki uwolnienia się od niej. Czy teraz rozumiesz już, co to znaczy,
                  że „wolność to uświadomiona konieczność”? A może juz się ślinisz, bo lektura N
                  CZ itp. gówna wdrukowała ci w mózg najbardziej absurdalną dezinterpretację tej
                  prostej przecież tezy? Może uważasz, że stąd wynika jakiś mechanistyczny
                  determinizm negujący aktywną role jednostki? Zanim się cos poddaje krytyce,
                  warto to przeczytac i zrozumieć, bo wychodzi kiszka. Może kolesie z UPR ci
                  przyklasną, ale widać, żeś nieuk, jak oni wszyscy. Zostawmy zreszta tego
                  nieszczęsnego Marksa, słyszałeś coś o refleksyjnej socjologii Bourdieu, nie
                  mówiąc o poststrukturalizmie? Zresztą jeżeli coś wiesz o Freudzie, to
                  znajdziesz tutaj analogie do indywidualnej podświadomości. Radzę porzucic
                  komiczne przesądy, juz nie XIX, ale XVIII-wieczne.
      • tad9 Re: Prawda vs homo-propaganda, czyli .... 04.01.05, 15:55
        sweetnighter napisał:


        > A teraz poważnie. Otóż wbrew waszej naiwnej wierze w „Naturalny porzadek
        > rzeczy”, wszelkie systemy i kategorie poznawcze, schematy myslenia i kryt
        > eria
        > oceny zjawisk (w tym takich jak homoseksualizm czy emancypacja kobiet),
        jakimi
        > się ludzie posługują w codzienym zyciu, sa pochodną _systemów społecznych_.
        Te
        > zas są produktami historycznie wynikajacymi ze stosunków siły między grupami
        > (klasowymi, etnicznymi, płciami, itp.). Oczywście, owe obowiazujące schematy
        > myślenia i oceniania mają zawsze tendencję do przedstawiania aktualnych
        > stosunków społecznych (z których wynikają) jako danych, naturalnych i
        > koniecznych („naturalny porządek rzeczy”), a wszelką próbę ich zmia
        > ny - jako
        > przeciwną naturze „inżynierię społeczną” - choć w rzeczywistości sa
        > me sa, jak
        > wspomniałem, produktami czysto historycznymi.

        Masz rację kolego i dlatego właśnie nie sposób dowieść, że np. bicie żon przez
        mężów jest czymś "gorszym" niż nie bicie. Dziwi mnie tylko, że gdy głoszę tutaj
        tę postępową ewangelię spotykam się - wstyd powiedzieć - obskurantyzmem
        feministek.
        • sweetnighter Re: Prawda vs homo-propaganda, czyli .... 04.01.05, 16:29
          W pewnym sensie masz rację, tzn. udowodnić to można jedynie drogą praktyki,
          mianowicie jesli odpowiednio duża liczba ludzi zaangażuje się w zmianę
          przestarzałej świadmości i/lub zmianę stosunków, co sprawi, że obskuranci tacy
          jak ty zostaną obnażeni jako tacy w właśnie – nie zas jako obrońcy naturalnego
          porządku rzeczy.
        • sweetnighter Re: Prawda vs homo-propaganda, czyli .... 04.01.05, 16:30
          W pewnym sensie masz rację, tzn. udowodnić to można jedynie drogą praktyki,
          mianowicie jesli odpowiednio duża liczba ludzi zaangażuje się w zmianę
          przestarzałej świadmości i/lub zmianę stosunków, co sprawi, że obskuranci tacy
          jak ty zostaną obnażeni jako tacy w właśnie – nie zas jako obrońcy naturalnego
          porządku rzeczy, a nowe stosunki dadza wiecej wolnosci i swobody samorealizacji
          wiekszej liczbie ludzi.
          • Gość: tad Re: Prawda vs homo-propaganda, czyli .... IP: *.gimsat.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 16:42
            sweetnighter napisał:

            > W pewnym sensie masz rację,

            W jakim sensie, i co to właściwie jest "racja", skoro wszelkie kryteria oceny
            są czymś względym?


            >tzn. udowodnić to można jedynie drogą praktyki,
            > mianowicie jesli odpowiednio duża liczba ludzi zaangażuje się w zmianę
            > przestarzałej świadmości i/lub zmianę stosunków, co sprawi, że obskuranci
            >tacy jak ty zostaną obnażeni jako tacy w właśnie – nie zas jako obrońcy natura
            > lnego porządku rzeczy, a nowe stosunki dadza wiecej wolnosci i swobody
            >samorealizacji

            Wybacz, ale nie trzyma się to kupy. Skoro nie można orzec, że bicie żon gorsze
            jest od nie bicia, to z jakiego właściwie powodu należy skończyć z biciem?
            Oczywiście, możesz nie bić żony z takiego czy owakiego powodu - np. dlatego, że
            po sobocie umownie następuje niedziela (powód dobry jak każdy inny), nie możesz
            jednak nikomu zabraniać bicia, ani nikogo za bicie potępiać. Było by to bowiem
            właśnie wystąpienie przeciw prawu do samorealizacji tych, którzy nadal chcą bić
            żony. W ten sposób stanąłbyś w szeregu obsurantów chcących narzucać innym
            swoje - proszę wybaczyć te słowa - "jedynie słuszne prawdy", a obaj wiemy, że
            ta droga wiedzie wprost do totalitaryzmu.


            > wiekszej liczbie ludzi.

            Chyba mnie wrok myli?? Uzależniasz "słuszność" od ....liczby? Czyżbyś chciał
            powiedzieć, że można dyskryminować homoseksualistów, o ile podoba się to
            większości?
            • sweetnighter Re: Prawda vs homo-propaganda, czyli .... 04.01.05, 16:52
              jest chyba jasne, ze granicą wolności samorealizacji jest wolnośc drugiego
              czlowieka, krótko mówiąc, chodzi o to, by drugi człowiek nie był dla nas
              narzędziem, przedmiotem, ale wartoscia samą w sobie. Dlatego własnie
              maltretowanie fizyczne czy wszelkie formy dyskryminacji, o ile sie urzymują, sa
              wsteczne. Pomimo wszelkich zakrętów taki jest tez niewapliwie kierunek rozwoju
              historycznego, pomimo wstrzymujących go przestarzałych form świadomości. Do
              pewnych rzeczy juz ludzi nie przekonasz, po prostu.

              Nie mówię o wiekszości, mówie o wystarczajacej sile - wszytsko jedno, moralnej
              czy materialnej. I ona nie przesądza oczywiście o słusznosci danej sprawy, ale
              o szansach realizacji.
              • tad9 Re: Prawda vs homo-propaganda, czyli .... 04.01.05, 17:52
                sweetnighter napisał:

                > jest chyba jasne, ze granicą wolności samorealizacji jest wolnośc drugiego
                > czlowieka, krótko mówiąc, chodzi o to, by drugi człowiek nie był dla nas
                > narzędziem, przedmiotem, ale wartoscia samą w sobie.

                Panie kolego, z przykrością muszę Ci uświadomić, że wszelkie systemy i
                kategorie poznawcze są produktami czysto historycznymi i nie posiadają
                rangi "prawd niewzruszonych". To, co tutaj napisałeś jest pewnego rodzaju
                opinią (możemy nazwać ją "prawdą dla tych, którzy w nią wierzą"). Można tę
                opinię podzielać, nie można jednak wymagać, by podzielali ją inni.
                Stwierdzenie "Jest chyba jasne, że granicą wolności samorealizacji jest wolność
                drugiego człowieka" trudno uznać za trafne. Nie jest to wcale jasne. Dla mnie
                na przykład nie jest to żadna granica. Po prostu - różnimy się poglądami, a
                ponieważ nie istnieje coś takiego jak "obiektywne kryteria oceny", nie sposób
                orzec, czyje poglądy są "lepsze", a czyje "gorsze".

                >Dlatego własnie
                > maltretowanie fizyczne czy wszelkie formy dyskryminacji, o ile sie urzymują,
                >sa wsteczne.

                W ramach pewnych systemów, schamatów myślenia i kryteriów poznawczych, zapewne
                tak, w ramach innych nie. Nie starajmy się narzucać nikomu naszych "jedynie
                słusznych" systemów, kryteriów i schematów.

                >Pomimo wszelkich zakrętów taki jest tez niewapliwie kierunek rozwoju
                > historycznego, pomimo wstrzymujących go przestarzałych form świadomości. Do
                > pewnych rzeczy juz ludzi nie przekonasz, po prostu.

                Ależ wcale nie chcę ich przekonywać! Domagam się jednak, by oni nie narzucali
                mi swoich "prawd".


                > Nie mówię o wiekszości, mówie o wystarczajacej sile - wszytsko jedno,
                >moralnej czy materialnej. I ona nie przesądza oczywiście o słusznosci danej
                >sprawy, ale o szansach realizacji.

                Zatem kto ma siłę, może narzucać swoje rozwiązanie i trudno mieć o to do niego
                pretensje?
            • Gość: nastka Do ted-a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 20:39
              Miły tautologiczny chłopczyku -odpowiedź na Twoje wysoce wyrafinowane pytanie:
              "Skoro nie można orzec, że bicie żon gorsze jest od nie bicia, to z jakiego
              właściwie powodu należy skończyć z biciem?" -jest bardzo prosta:"Czy lepiej aby
              żona codziennie łamała Ci nos,czy żeby nie łamała..?"
              -jeśli już rozwiążesz to wysoce skomplikowane równanie,bez odwoływania się do
              erystyki Teofrasta ani abstrakcjonizmu strupieszałych mózgów,typu
              prof.Legutko,wystarczy że przedstawisz swój adres,a wypożyczymy Twojej żonie
              zaprzyjaźnionego kulturystę,żeby zbyt dużo czasu nie traciła na łamanie -
              z pozdrowieniami
              • tad9 Re: Do ted-a 10.01.05, 16:19
                Gość portalu: nastka napisał(a):

                > Miły tautologiczny chłopczyku -odpowiedź na Twoje wysoce wyrafinowane pytanie:
                > "Skoro nie można orzec, że bicie żon gorsze jest od nie bicia, to z jakiego
                > właściwie powodu należy skończyć z biciem?" -jest bardzo prosta:"Czy lepiej
                >aby żona codziennie łamała Ci nos,czy żeby nie łamała..?"

                A co niby da nam odpowiedź na to pytanie?

        • nietakasama "postępowa ewangelia" 09.01.05, 21:11
          "postepowa ewangelia"... hmm... ciekawe.
          Heh, czego to sie jeszcze anty-anty-anty-feminiści nie chwycą, żeby najechać na
          obiekt swojej krytyki/agresji (czymkolwiek by nie był, bo czasem się gubię).

    • dokowski Widać nic nie zrozumiał 10.01.05, 22:34
      Gość portalu: tad napisał(a):

      > Warto podążyć za linkiem podanym w tym poscie:

      Dlatego nic nie skomentował.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka