Dodaj do ulubionych

Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"?

    • Gość: unknown_artist Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.nyc.res.rr.com 15.07.05, 04:41
      Jak ludzie chca byc z soba to i tak beda. A jak nie chca to zadne wiezy
      malzenskie ani prawne ani terror rodziny czy grozba znalezienia sie na
      marginesie katolickiej spolecznosci im w tym nie przeszkodzi. Malzenstwo to
      przezytek, zupelnie niepotrzebny i pusty gest.
    • Gość: Zofia Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.broker.com.pl 15.07.05, 05:23
      Wiem tylko jedno ,powiem tak ,jako samotna matka do 3-lat panstwo mi płaci ponad 600zł na miesiąc,a niemam pracy,to korzystam na tym,a po 3-latach wezme ślub,choć mieszkamy z przyszłym męzem razem,powiecie nie w porządku,ale co mam robić za co mamy opłacić mieszkanie ,jedzenie,itd....
    • Gość: karolka Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 15.07.05, 06:23
      dopoki nie ma dzieci to ''na kocia lape'' w 100%, a co potem to nie wiem, bo
      sama dzieci nie mam:]
    • Gość: Ziba W związku trzeba myśleć o przyszłości IP: *.p.lodz.pl 15.07.05, 08:42
      Jak się jest piękną 25latką lub latkiem to można sobie szumieć do woli,
      zmieniać związki, tylko że później zreguły jest się kaszalotem i nikt się tobą
      nie zainteresuje poza ewentualnym małżonkiem bo konkunent już dawno zabrał
      zabawki. Starość w samotności nie życzę nikomu.
      • mrowkojad2 Re: W związku trzeba myśleć o przyszłości 15.07.05, 09:43
        No tak, trzeba mysleć, ale do tego wcale ślub jest niepotrzebny. Nie wierzę w
        trwałość związku zapewnioną papierem, a co ważniejsze przysięgą. Ile osób z
        tych przysięgających, że "aż do śmierci" potem się wycofuje. MOżna zrobic to
        zawsze, w każdym wieku, bez względu na łączące ludzi powiązania, także
        finansowe, bo moim zdaniem często tylko takie zostają małżeństwom z
        kilkudziesięcioletnim stażem, a są one często silniejsze niż uczuciowe. Nie
        rozumiem, dlaczego pokutuje opinia, tu też, że w małżeństwie to są zasady,
        których trzeba przestrzegać, a w kociej łapie nie. W takich związkach też
        przecież obowiązują zasady, tyle że nikt niczego nie podpisuje, wynikają z
        przyzwoitości i lojalności wobec drugiej osoby. To, żę nie mam ślubu nie
        znaczy, że mogę robić co mi się podoba, bez liczenia się z uczuciami drugiej
        osoby.
        • b-beagle Re: W związku trzeba myśleć o przyszłości 15.07.05, 10:29
          Wszystko to racja ale ja bedę się upierac ślub to ślub.Rozwód jest trudniejszy
          niż rozmowa w cztery oczy ,że koniec i że wszystko się wypaliło itd.....i
          żegnaj
    • zlotoslanos Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 16.07.05, 14:03
      dokowski napisał:

      > ... jedną odpowiedź: lepsze dla dzieci jest małżeństwo, a że dobro dziecka
      > decyduje w prawie krajów cywilizowanych i w serca ludzi zdrowych, więc
      > odpowiedź jest jasna.
      >
      > A może ktoś nie rozumie, dlaczego dzieciom jest lepiej, gdy mają rodziców
      > małżonków?
      Malzenstwo to nie tylko domena ludzi mlodych,przed ktorymi jeszcze
      prokreacja i wychowanie dzieci.Odpowiedz na pytanie powinna nie zawezac sie
      tylko do li niezbyt
      dlugiego w koncu okresu naszego zycia.Ja jestem za kotami :-) wymuszaja
      pozytywne zachowania na codzien i od swieta
    • cicha_woda3 Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 20.07.05, 21:36
      Małżństwo to zobowiązanie a my tak strasznie boimy się zobowiazań i
      odpowiedzialności.Sadzę ,że jednak większość kobiet, nawet feministek gdzieś w
      głębi duszy marzy o małżeństwie.
      • Gość: renia Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.pool.mediaWays.net 23.07.05, 07:20
        ...co prawda to prawda.
        • vampi_r Nie ma jak kocia łapa. 24.07.05, 19:16
          Małżonkę można miec tylko jedną, a kocich łap wiele.
      • Gość: aska Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.mnc.pl 25.07.05, 00:05
        Mysle o sobie jak o feministce. I nie pragne wcale w glebi duszy brac slubu. JA
        zawsze tego chcialam...
        Bycie razem to zobowiazanie. Niezalenie od tego, czy jest sie malzenstwem czy
        nie. Wsrod moich najblizszych kazdy decyduje sie na to ryzyko bycia razem.
        Slub lub kocia lapa??? Dla kazdego cos dobrego
        • Gość: vito Re: Parę ważnych uwag!!! IP: 195.164.48.* 26.07.05, 09:44
          Każdy układ ma swoje wady i zalety. Myślę, że kocia łapa jest dobra na początek
          związku ale czy na całe życie? W związkach na kocią łapę istnieje ryzyko, że
          partner moze po jakimś czasie spakować manatki i po prostu wyjść, poznając nową
          partnerkę/ partnera. I tutaj kobiety mogą być w bardziej niekrzystnej sytuacji
          kiegy w wieku dojrzałym partner zostawi ją dla młodszej zabierając jeszcze
          wiekszość wspólnych żeczy. Kobieta może zostać na lodzie. Znalezienie
          odpowiedniego partnera w wieku 35-40 lat nie jest tak łatwe dla kobiety jak dla
          mężczyzny.
          Co do kwestii że w związkach partnerskich ludzie się bardziej starają
          podtrzymać związek niż w małżeństwie to nie przeceniał bym tego. Prawdą jest że
          po kliku latach zawsze przychodzi kryzys w związkach a jak się pojawi jeszcze
          jakaś kontrpartnerka to zwiazek może się łatwo rozpaść a tu w związku na kocią
          łapę żadnych kłopotów i kosztów przy rozstaniu.

          Kwestie ekonomiczne są jednak zasadnicze w zwiazkach małżeńskich. Jeżeli jeden
          z małżonków zarabia znacznie więcej niż drugi to wspólne opodtkowanie pozwazal
          zaoszczedzić sporo kasy nawet ok. 6-10 tys. złoty rocznie. W zwiazkach na kocia
          łapę tego nie ma. Po drugie zwiazek małżeński zapewnia większe bezpiecznśtwo
          finansowe w przypadku rozwodu dla strony słabszej finansowo. Np. jeżeli
          kobieta/mężczyzna w wyniku rozwodu wpadłaby w trudną sytuację finanową to może
          zarządać od sądu alimentów dla siebie (alimenty są nie tylko dla dziecka).
          Ponadto w przypadku śmierci ojca/matki dziecko w związku małżenskim otrzym po
          zmarłym rodzicu rentę a w związku na kocia łapę nie.

          Dla tych co boją się utraty wolności jedna uwaga: tak naprawdę rozwód można
          wziąść stosunkowo dosyć łatwo i niedużym kosztem ale jak to w życiu bywa spory
          powstałe przy podziale majatku znacząco go przedłużają i podnoszą koszty.

          Niektórzy zwolennicy związków na kocia łapę mają nadzieję że państwo da takie
          same korzyści finansowe jak dla małżenśtw tj. np. wspólne opodatkowanie.
          Problem w tym, że jeżeli tak będzie to pewnie trzeba będzie to gdzieś zgłosić,
          zarejestrować aby skorzystać z ulg i zrobi nam się z tego już jakiś związek w
          pewien sposób sformalizowany z którego wyjście też będzie oznaczło wypełnianie
          jakiś druków itp.
          Jeszcze jedna uwaga. Ci którzy, żyją na kocia łapę i biorą wspólnie kredyt
          mieszkaniowy na wiele lat muszą wiedzieć, że związanie się umową kredytową może
          być czasami trwalsze niż zawarcie małżeństwa. Bank moze się nie zgodzić na
          wyjście jednego z kredytobiorców i pozostaje tylko sprzedaż mieszkania gdzie
          znowu musi być zgoda wspólna partnerów a i czasami banku.

          Sama ceremonia ślubu, wesele i podróż poślubna sa miłymi wydarzeniami w życiu i
          miło się je wspomina później szczególnie, że życie często jest monotonne tj.
          praca, dom, raz w roku urlop itd.

    • Gość: ch malzenstwo IP: *.mz.mofnet.gov.pl / *.mofnet.gov.pl 12.08.05, 07:59
      Malzenstwo jest oczywiscie lepsze. Gdyby tak nie bylo ludzie nie chajtaliby sie od tylu tysiecy lat.

      Mam 25lat, zone i dziecko. Skonczylem studia - jestem inzynierem informatykiem. Z drugim dzieckiem zona jest w ciazy. Uwazam ze to najlepsza decyzja w moim zyciu. Wspolnie uwazamy nasze male dzieci za najfajniejsze na swiecie. A ten kto pisze bzdury ze dzieci to ciezar ktorego nie nalezy znosic - pisze brednie bo na 99.9% sam ich nie ma. Jak bedzie je mial, niech wtedy napisze co o tym sadzi.
      • dagny1001 Re: malzenstwo 12.08.05, 12:53
        Myślę, że dążenie do małżeństwa leży w naturze większości kobiet. Dzieje się tak
        z powodu instynktu macierzyńskiego, który podświadomie każe matce zapewnić
        maksymalne bezpieczeństwo potomstwu. Zaraz mnie pewnie zakrzyczą te kobiety,
        które żyją bez ślubu, mają dzieci i są szczęśliwe. Nie przeczę, zdarzają się
        wyjątki, ale to wyjątki, poza tym pamiętajmy, że to forum nie jest reprezentacją
        społeczeństwa.
        Więkoszść kobiet zapragnie ślubu najpóźniej wtedy, kiedy pojawi się dziecko. Oby
        tylko nie było już za późno - to pod rozwagę zdeklarowanych przeciwniczek małżeństwa
        • zlotoslanos Re: malzenstwo 13.08.05, 19:54
          Nie zakrzycze Cie.Bo masz racje ,ale biorac pod uwage tylko waski okres w
          zyciu mlodej kobiety.Kiedy pojawia sie maciezynstwo,pojawia sie lek przed
          przyszloscia i wtedy w trosce o dobro dziecka chce sie stabilizacji w
          zwiazku.Tzw kocia lapa jest lzejsza w rozstaniach a te przy malych
          dzieciach,gdy ciazy wychowanie na obojgu rodzicow nie jest mile
          widziane.Natomiast kobiety dojrzale z bagazem doswiadczen sadze,ze nie pra do
          oltarza.Kocia lapa wymusza starania w zwiazku,nic nie jest az tak oczywiste by
          spoczywac na laurach.Staranie jest najprzyjemniejsze a swiadomosc" jak sie
          niepodoba to wek" dziala niezwykle mobilizujaco i stymulujaco.
          • Gość: zleWychowany malzenstwo...trudniej sie rozstac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 14:57
            Pochodze z rodziny gdzie rodzice mimo slubu koscielnego rozeszli sie. Powiem wam
            tak, latwo nie bedzie mnie przekonac do takiej decyzji (malzenstwa) w
            przyszlosci...mysle ze zaosczedzili by mi wielu przykrosci gdybym byl
            kociolapowym dzieciakiem. Teraz nie wracam do domu - jest to dla mnie
            niesamowity stres. Moze stchorzylem...nie wiem ale Chce miec w miare obiektywny
            poglad na swiat, a nie znosze manipulacji.

            Gdyby wiara wszystkich katolikow byla gleboka i szczera malzenstwo mialoby sens.
            W praktyce jest inaczej - co najwyzej zdarzaja sie wyjatki. Obecnie jest to
            tylko paplanina, taka jak "ksiadz na kazaniu". Wzniosle idealy, duma
            honor...typowo polskie. Jak przyjdzie co do czego wychodzi pustka.

            Pozdrawiam
          • vito77 Re: trochę trzeźwego spojrzenia 16.08.05, 09:29
            >Kocia lapa wymusza starania w zwiazku,nic nie jest az tak oczywiste by
            > spoczywac na laurach.Staranie jest najprzyjemniejsze a swiadomosc" jak sie
            > niepodoba to wek" dziala niezwykle mobilizujaco i stymulujaco.

            Typowe życzeniowe naiwne myślenie. Jaką masz gwarancje że facet w związku na
            kocia łapę będzie się starał cały czas. Jak przyjdzie kryzys (a w każdym
            związku przyjdzie) i pozna w tym casie inną to po związku. Polecam
            ksiażkę "Gorzkie gody" (słynny film Polańskiego) tam ciekawie pokazano kryzys w
            związku wynikajacy z rutyny, stagnacji, monotonii itp.
            Dla sporej części facetów po kilku latach bycia w stałym związku atrakcyjna
            wydaje się każda inna od stałej partnerki kobieta.
            • Gość: edi Re: dajmy sobie spokój! IP: *.adsl.inetia.pl 17.08.05, 09:38
              a czy nie lepiej pozwolić każdemu żyć tak jak chce? ja żyję w małżeństwie z
              małym synkiem, a moja koleżanka z małym synkiem i bez małżeństwa. obie jesteśmy
              szczęśliwe, nasze dzieci są szczęśliwe. patrzymy z nadzieją w przyszłość, ale
              nigdy z pewnością...
            • mopsik12 Re: trochę trzeźwego spojrzenia 17.08.05, 16:52
              Wlasnie....o tym kazdy chyba wie....Jak zyc z osoba, o ktorej wiem,ze sie przy
              mnie meczy....Odchodze.Po slubie nie jest juz tak latwo,nawet jesli byl tylko
              cywilny.
              Trzeba prac na forum wszystkie brudu
              • vito77 Re: trochę trzeźwego spojrzenia 19.08.05, 09:33
                Wlasnie....o tym kazdy chyba wie....Jak zyc z osoba, o ktorej wiem,ze sie przy
                > mnie meczy....Odchodze.

                Co sprytniejszy zabierze większość wspólnego majątku ...
                A kobieta która w padnie w przesto w trudną sytuację materialną zostaje na
                lodzie, a w małżeństwie jak by była to może mieć alimenty na siebie (nie tylko
                na dziecko są alimenty)

                >Po slubie nie jest juz tak latwo,nawet jesli byl tylko
                cywilny.
                Trochę demonizyjesz. Jak nie ma sporów majątkowych to raczej szybko i niedrogo
                można sie rozwieść.

                Wspólny kredyt mieszkaniowy na 20 lat moze wiazać bardziej nię ślub
                konkordatowy, szczególnie jak partnerzy nie będą wstamnie po rozstaniu dogadać
                się i jedne będzie uprzykrzał życie drugiemu.
    • Gość: małżonka Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: 195.69.80.* 24.08.05, 14:31
      To chyba również kwestia światopoglądu... czyli poniekąd religii. Slub to nie
      tylko welon, suknia i kwiaty. To przede wszystkim publiczna deklaracja, że do
      swojego związku zapraszamy Boga, że będziemy ze sobą aż do śmierci, na dobre i
      złe. I nikt nam tego ślubu nie udziela, bo to jedyny sakrament, którego się
      udziela sobie nawzajem. To jest istotne. Niech mi nikt nie mówi, że pary żyjące
      na kocią łapę też przecież jakby deklarują miłość... Niestety JAKBY. To trochę
      ja szkoła bez rozpoczęcia roku, urodziny nieobchodzone, sukces nieświętowany..
      Niby jest, a jakby nie było..
      Dla mnie było oczywiste, że chce wyjść za mąż, że chcę ślubować mężowi wobec
      zgromadzonych przyjaciół i rodziny i wobec Boga. Ale wiem, że są inne
      podejścia, dlatego ich nie neguję, uwazam jedynie, że życie na kocią łape jest
      po prostu "jakby"...
    • Gość: Katia Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 14:55
      Związek - zalegalizowany czy nie - opiera się na obopólnej chęci 2 osób do tego
      by zesobą być.
      Małzeństwo jest przede wszystkim wsplnotą gospodarczą - oczywiście sa różne
      świstki typu intercyza, ale generalnie chodzi o wspólne budowanie majątku.
      Ani papierek, ani jego brak nie decydują o trwałości związku.
      Dzieci urodzone w małzeńswie nie są lepsze ani gorsze niż te z nieformalnego
      związku jeśli są wynikiem milości i woli obu stron.
      Osobiscie nie chciałabym zeby mój mąz był ze mną tylko dlatego, ze wzięliśmy ślub.
      Slub odbył się z bardzo prozaicznego powodu - adopcja nie moze być
      przeprowadzona w związku nieformalnym.
    • Gość: Sissi Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 15:26
      Ani to ani to. Najlepszy jest związek na przychodne. Raz ty u niego, raz on u
      ciebie, a każdy ma swój dach i swój bałagan u siebie.
    • ewab2507 malzenstwo to decyzja a nie zobowiazanie 24.08.05, 15:37
      to zalezy do czego lepsze i dla kogo dobre. Moim zdaniem ludzie nie musza byc
      malzenstwem aby sie kochac i byc ze soba, chyba ze chca... ale powinni zwiazek
      sformalizorac, jesli chca miec dzieci... nie najlepiej brzmi stwierdzenie,
      ze "malzenstwo jest zobowiazaniem, ale i tak mozna sie rozwiesc"... powiem tak,
      doswiadczylam rozwodu i chociaz podobno byl "elegancki" w formie (t słowa
      sedziego), to nie jest to nic przyjemnego. Lepiej nie zenic sie (wychodzic za
      maz) jesli sie mowi, ze "mozna sie rozwiesc". To bez sensu. Malzenstwo powinno
      byc decyzja na cale zycie, decyzja, ze chce sie z kims byc i tylko z tym kims.
      Dla mnie malzenstwo to decyzja a nie zobowiazanie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka