tomekpk
19.07.05, 18:14
Dzisiaj usłyszałem o akcji pani Wtorek, Czwartek czy jak jej tam o plakatach
piętnujących przemoc w rodzinie. Wszystko byłoby pięknie i poparłbym nawet
panią Poniedziałek gdyby nie fakt, że ta piękna pani całą winą obarczyła
mężczyzn i tylko mężczyzn. No i jak tutaj spokojnie dyskutować bez emocji i
merytorycznie. W tym momencie do feministek i feminizmu czuć mogę znowu tylko
nienawiść. To po raz kolejny dowód, że walczące przeciwko stereotypom
femikretynki posługują się stereotypami jako swoją ulubioną bronią. Tego już
nawet nie można ubrać w słowa. Chciałbym z wami rozmawiać rzeczowo, ale
przepraszam nie potrafię. Wasza nienawiść rodzi moją nienawiść, wasza zawiść
rodzi moją zawiść, wasza agresja rodzi moją agresję. Ile już razy słyszałem o
znęcaniu się kobiet na swoich dzieciach (o męskich celach przemocy nie mówię,
bo to frajerzy). Jednak wg pani Soboty to mężczyźni są winni i koniec! Jeśli
pani Piątek chciała mnie zdenerwować i sprawić abym czuł się sfrustrowany to
dopięła swego. Gratuluje jednak w tym momencie niech się nie zdziwi, że
patrzę na nią i na jej koleżanki jak Giertych na pedała. Jeśli jest tutaj
jakaś mądra feministka (czy są takie?) niech mi to wytłumaczy błagam bo
możecie mi wierzyć lub nie chciałbym z wami rozmawiać a nie krzyczeć.