zlotoslanos
16.09.05, 21:03
Jak to jest mamy zły dzień i odreagowywujemy na innych swą frustrację?
Dlaczego taka cienka linia jest między ironią a złośliwością.Gdzie jest
granica torelancji.Czy tolerancja to jest udawanie,że wszystko w porządku
mimo wewnętrznego sprzeciwu, czy świadome uznawanie czyichś racji? Dokąd
prowadzi spirala nakręcana popularnością? Pamiętam wywiad B. Kozak z K.
Szczuką w " Zadrze". Po tejże lekturze poczułam zgrzyt w zębach.Słowa
redaktor naczelnej "Nagle pojawiają się Twoje szyderstwa( Szczuki)Pomysł na
takiego rodzaju szum by jako feministka dokładać feministycznemu pismu był
kompletnie chybiony.Gdy nie ma żadnej dyskusji,żadnej rozmowy o tym jaka
jest " Zadra" jaka być powinna. To cios w szczękę,naśladujący nawalających
się chłopaków,jest on nieprzyjemnym zaskoczeniem.Jeśli zależy Ci ( Szczuce)
dlaczego jest to kpina i szyderstwo itp itd " W tym kontekście poczułam
wczoraj żwir w zębach gdy Szczuka wyśmiewała studenta z wadą(?)
wymowy.Robiła miny ,pochylała głowę,sepleniła ,bezdżwięcznie...czułam
niesmak,chłopak patrzył czekał aż skończy.Czy do tego służą media? Czy to
wpływ popularności?Czy bąbelki już buzują z gazowanej sodowej? Zresztą nie
jestem sama w tym odczuciu.Po wczorajszym występie u mnie Szczuka ma exit.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14&w=29099977&v=2&s=0