dokowski
17.10.05, 15:32
Dlaczego polskie kobiety nie walczą o równe prawa w polityce. Kiedyś jedna z
feministek podała mi nazwy organizacji feministycznych, ale organizacje te
nie startują w wyborach, a jedynie pomagają kobietom w potrzebie.
Wydaje się, że nie można tego zrozumieć. Przecież gdyby kobiety wiedziały, że
istnieje partia, która wprowadzi równe prawa, która nakaże policji bronić
kobiet przed bandytami i gwałcicielami, która doceni wartość pracy kobiet,
która obieca, że w oczach państwa i prawa każda osoba, niezależnie od płci,
będzie tak samo szanowana i godna szacunku, która obieca kobietom i dzieciom
(i mężczyznom przy okazji też) ochronę przed molestowaniem itd. - to czy
kobiety nie głosowałyby na taką partię? Nawet jeśli przyjąć pesymistycznie,
że tylko połowa kobiet poprze taką partię (a druga połowa poprze ten
szowinistyczny ciemnogród, który wszedł właśnie do parlamentu), to mamy
partię z 25% głosów przynajmniej (niektórzy mężczyźni też by zagłosowali na
nie).
25%! I to bez konieczności podłączania się do jakichś fałszywych Zielonych
czy innych postkomuchów, wystarczyłby autentyczny, feministyczny program
liberalny - dlaczego feministki tego nie robią?
Dla mnie jedynym wytłumaczeniem jest naturalny wstręt kobiet do polityki.
Kobieta instynktownie czuje, że polityka to bagno, że to gra dla
karierowiczów, intrygantów i kłamców, dla ludzi lubiących grzebać się w
brudach ... jednym słowem dla mężczyzn, genetycznie dostosowanych do życia w
brudzie i do prostytuowania się. Mężczyźnie takie życie nie szkodzi, bo
mężczyzna nie musi wychowywać dzieci. Kobieta zaś instynktownie czuje, że
musi pozostać czysta, gdyż to ona będzie kształtować osobowość swoich dzieci
i wnuków.