Dodaj do ulubionych

Dlaczego nie ma w Polsce partii feministycznej?

17.10.05, 15:32
Dlaczego polskie kobiety nie walczą o równe prawa w polityce. Kiedyś jedna z
feministek podała mi nazwy organizacji feministycznych, ale organizacje te
nie startują w wyborach, a jedynie pomagają kobietom w potrzebie.

Wydaje się, że nie można tego zrozumieć. Przecież gdyby kobiety wiedziały, że
istnieje partia, która wprowadzi równe prawa, która nakaże policji bronić
kobiet przed bandytami i gwałcicielami, która doceni wartość pracy kobiet,
która obieca, że w oczach państwa i prawa każda osoba, niezależnie od płci,
będzie tak samo szanowana i godna szacunku, która obieca kobietom i dzieciom
(i mężczyznom przy okazji też) ochronę przed molestowaniem itd. - to czy
kobiety nie głosowałyby na taką partię? Nawet jeśli przyjąć pesymistycznie,
że tylko połowa kobiet poprze taką partię (a druga połowa poprze ten
szowinistyczny ciemnogród, który wszedł właśnie do parlamentu), to mamy
partię z 25% głosów przynajmniej (niektórzy mężczyźni też by zagłosowali na
nie).

25%! I to bez konieczności podłączania się do jakichś fałszywych Zielonych
czy innych postkomuchów, wystarczyłby autentyczny, feministyczny program
liberalny - dlaczego feministki tego nie robią?

Dla mnie jedynym wytłumaczeniem jest naturalny wstręt kobiet do polityki.
Kobieta instynktownie czuje, że polityka to bagno, że to gra dla
karierowiczów, intrygantów i kłamców, dla ludzi lubiących grzebać się w
brudach ... jednym słowem dla mężczyzn, genetycznie dostosowanych do życia w
brudzie i do prostytuowania się. Mężczyźnie takie życie nie szkodzi, bo
mężczyzna nie musi wychowywać dzieci. Kobieta zaś instynktownie czuje, że
musi pozostać czysta, gdyż to ona będzie kształtować osobowość swoich dzieci
i wnuków.
Obserwuj wątek
    • snegnat Re: Dlaczego nie ma w Polsce partii feministyczne 17.10.05, 15:44
      > Wydaje się, że nie można tego zrozumieć. Przecież gdyby kobiety wiedziały, że
      > istnieje partia, która wprowadzi równe prawa, która nakaże policji bronić
      > kobiet przed bandytami i gwałcicielami, która doceni wartość pracy kobiet,
      > która obieca, że w oczach państwa i prawa każda osoba, niezależnie od płci,
      > będzie tak samo szanowana i godna szacunku, która obieca kobietom i dzieciom
      > (i mężczyznom przy okazji też) ochronę przed molestowaniem itd. - to czy
      > kobiety nie głosowałyby na taką partię?

      Wskaż mi partię, która zabrania policji ścigania bandytów oraz dzieli obywateli
      na lepszych i gorszych.

      Nawet jeśli przyjąć pesymistycznie,
      > że tylko połowa kobiet poprze taką partię (a druga połowa poprze ten
      > szowinistyczny ciemnogród, który wszedł właśnie do parlamentu), to mamy
      > partię z 25% głosów przynajmniej (niektórzy mężczyźni też by zagłosowali na
      > nie).

      25% ?? Skąd Ci się takie wyliczenia wzięły??
      • dokowski A po co? Ty nadal nie myślisz 17.10.05, 16:11
        snegnat napisał:

        > Wskaż mi partię, która zabrania policji ścigania bandytów

        To bez związku. To ty powinieneś wskazać feministkom partię, która obieca, że
        bandyci będą karani za bicie żon i dzieci w domu.

        > 25% ?? Skąd Ci się takie wyliczenia wzięły??

        50% głosujących to kobiety, połowa z nich to więcej niż 20% ale mnie niż 30%
        prawda? Kto umie dzielić, ten wie, jak otrzymać 25%.
        • snegnat Re: A po co? Ty nadal nie myślisz 17.10.05, 16:16
          > To bez związku. To ty powinieneś wskazać feministkom partię, która obieca, że
          > bandyci będą karani za bicie żon i dzieci w domu.

          O ile się nie mylę, to PiS coś przebąkiwał o zaostrzeniu kar dla przestępców.

          > 50% głosujących to kobiety, połowa z nich to więcej niż 20% ale mnie niż 30%
          > prawda? Kto umie dzielić, ten wie, jak otrzymać 25%.

          Łał ale jesteś mądry… Wyjaśnij mi jeszcze skąd u Ciebie przekonanie, że aż 25%
          kobiet zechciałoby głosować na taką partię? W jaki sposób wykonałeś te
          wyliczenia? Jakąś sondę przeprowadziłeś??
          • dokowski To było w poście otwierającym 17.10.05, 16:26
            snegnat napisał:

            > O ile się nie mylę, to PiS coś przebąkiwał o zaostrzeniu kar dla przestępców.

            Ale nie o uczciwym karaniu mężów bandytów.

            > W jaki sposób wykonałeś te wyliczenia?

            50/2 = 40/2 + 10/2 = 20 + 5

            > Jakąś sondę przeprowadziłeś??

            "Nawet jeśli przyjąć pesymistycznie, że tylko połowa kobiet poprze"

            jak widzisz, przyjąłem pesymistyczne założenie, aby nie popełnić błędu dającego
            argument antyfeministom
            • snegnat Re: To było w poście otwierającym 18.10.05, 11:14
              > "Nawet jeśli przyjąć pesymistycznie, że tylko połowa kobiet poprze"
              >
              > jak widzisz, przyjąłem pesymistyczne założenie, aby nie popełnić błędu dającego
              >
              > argument antyfeministom

              Twoje pesymistyczne założenie i tak było bardzo optymistyczne. Patrząc na wynik
              Zielonych oraz Demokratów można śmiało przyjąć, że ta partia też by miała
              problemy z wejściem do sejmu. No ale Ty jesteś znawcą kobiet i potrafisz czytać
              w ich umysłach stąd Twoje pesymistyczne przypuszczenia, że aż 25% kobiet
              zagłosowałoby na taką partię.
              • dokowski Nie zmieniaj tematu 18.10.05, 12:48
                snegnat napisał:

                > Patrząc na wynik Zielonych oraz Demokratów

                Ja piszę o feministkach. Spytaj jakąś członkinię PD, czy jest feministą.
                • sir.vimes PD 18.10.05, 12:56
                  No właśnie. PD nie ma żadnych postulatów prokobiecych. Nie ma co wrzucać PD do
                  jednego zdania z Zielonymi. Dużo feministek nie głosuje na Zielonych bo odnosi
                  wrażenie, że bardziej interesują ich problemy gejów niż kobiet. A nawet jeżeli
                  problemy te są niekiedy styczne, to po pierwsze nie zawsze a po drugie trzeba
                  mieć jakieś priorytety.
                • snegnat Re: Nie zmieniaj tematu 18.10.05, 15:49
                  > Ja piszę o feministkach. Spytaj jakąś członkinię PD, czy jest feministą.

                  Nie znam członkiń PD, ale sądzę, że znalazły by się wśród nich również
                  feministki. Na pewno jednak feministki znajdę wśród socjalistycznej partii
                  Zielonych:) A może to są pseudo feministki?
                  • dokowski Nawet w PO i w PiS znajdziesz feministki, jak ... 18.10.05, 16:55
                    snegnat napisał:

                    > znalazły by się wśród nich również
                    > feministki. Na pewno jednak feministki znajdę wśród socjalistycznej partii

                    ... dobrze poszukasz. Tylko dlaczego nie chcą one mieć swojej partii
                    feministycznej? Pomyśl trochę.
    • tad9 Czy feministki mają w Polsce szanse? 17.10.05, 16:35
      Na szczęście - niewielkie. Wygląda na to, że w Polsce lewactwo ma szczególnie
      niesprzyjające warunki rozwoju. Polacy są konserwatywni. Zanim przejdę do
      danych jedna uwaga: musimy z całą mocą uświadomić sobie fakt, że od 1944 roku
      przestrzeń publiczna w Polsce została w sposób sztuczny zdominowana przez
      lewicę. Uniwersytety, media, wydawnictwa - wszystkie te, newralgiczne dla
      kształtu kultury miejsca, obsadzone zostały przez "ludzi mających serce po
      lewej stronie". Podział na "władzę" i "opozycję" nie ma tu wiele do rzeczy -
      część "opozycji" była zarazem częscią obozu lewicowego, co więcej, to właśnie
      ten odłam po 1989 roku przy pomocy niezbyt czystych metod zdominował "dyskurs
      publiczny". Skutki tego stanu rzeczy odczuwamy po dziś dzień - np. feministki
      są medialnie przeszacowane. Gdyby nie stale podawana przez "GW" kroplówka,
      gdyby nie życzliwość innych mediów postkomunistycznych, feministki nie istniały
      by wcale w obiegu publicznym, są bowiem zjawiskiem społecznie nie znaczącym.
      Dopiero na tle owej sztucznie wywołanej dominacji lewicy ocenić możemy skalę
      oporu społeczeństwa. Mimo, że próbowano je - jak by to ujął Pigoń - zbałamucić
      postępowo, pozostało w zasadniczej mierze konserwatywne. Niedawno
      przeprowadzono w 10 państwach UE badania statystyczne, wyniki podawała "Rz" pod
      wymownym tytułem "Polaków portret konserwatywny". Autor notatki, Jerzy
      Bielecki, tak podsumował wyniki badań: "Żaden naród w UE nie jest tak
      przywiązany do religii, nie sprzeciwia się tak mocno związkom homoseksualnym i
      nie opowiada się w takim stopniu za przywróceniem kary śmierci". Co ciekawe,
      młodzież jest równie, a nawet bardziej, konserwatywna co dojrzali Polacy. W
      grudniu 2004 roku socjolog Tadeusz Szawiel informował "GW": "Młodzi Polacy są
      coraz bardziej konserwatywni. Coraz częściej sprzeciwiają się aborcji" i
      dalej: "Między rokiem 1995 a 2001 konserwatyzm będący i tak na wysokim poziomie
      wzrósł i to najbardziej wśród ludzi z wyższym wykształceniem. W tej grupie w
      1995 roku aż 74% badanych wybierało co najmniej 6 z 10 najważniejszych wartości
      konserwatywnych. Kilka lat później było to już 85%, czyli o 11% więcej. 0,5
      punktów procentowych powiększyło się w tym czasie grono młodych konserwatystów -
      teraz jest ich niemal 80%". Ostatnie wybory potwierdzają te tendencje - brak
      jest znaczących różnic między tym jak głosowali młodsi czy starsi, kobiety czy
      mężczyźni. Większość głosowała na taką czy inną prawicę. Zła wiadomość dla
      feministek - w Polsce lewactwo ma PRZECHLAPANE.
      • hirondelle123 Re: Czy feministki mają w Polsce szanse? 18.10.05, 10:38
        Nie rozumiem co to znaczy. Dlaczego Polacy mieliby być konserwatywni z natury -
        myslisz, że to kwestia genów, a może jakieś opary konserwayzmu unoszą się nad
        nami niczym ptasia grypa?
        Prawda jest moim zdaniem banalna: Polaków indoktrynowano na modłę lewicową
        przez prawie 50 lat a akcja powoduje reakcję, więc teraz mamy niechęć do
        lewicowości przeradzającą się czasami w lekką paranoję (np w
        zarzucanie "bolszewizmu" i "lewactwa" każdemu kto ma inny pogląd na cokolwiek,
        np na kwestie odpowiedniego ubioru w pracy)
        Za jakiś czas polityczny barometr przechyli się w drugą stronę i po xxx latach
        konserwatywnej indoktrynacji lewicowość zacznie być na topie.
        Ta gadanina o "wrodzonym konserwatyzmie" Polaków jest zupełnie bez sensu. Do
        tego nieprawidłowo zestawiasz konserwatyzm z lewicowością, to tak jakbyś
        porównywał gruszkę z czołgiem:)) Polacy są może i konserwatywni (konserwatyzm
        odnosi się do sfery obyczajowej), ale są też i bardzo lewicowi (w poglądach na
        gospodarkę). W Polsce mamy do czynienia z socjalistyczno-konserwatywną
        większością, co pokazały ostatnie wybory.
        • dokowski A co to za nagła zmiana tematu! 18.10.05, 12:42
          hirondelle123 napisała:

          > Nie rozumiem co to znaczy. Dlaczego Polacy mieliby być konserwatywni
          > z natury - myslisz, że to kwestia genów

          Przecież to bzdura, skąd ty to wziąłeś?! Polacy są socjalistami z przekonania,
          dlatego wszystkie partie oprócz PO to partie socjalistyczne. Polski ciemnogród
          nie głosuje na liberałów ani na feministki.

          A może poglądy socjalistyczne nazywasz konserwatywnymi? Ojcowie i dziadkowie
          byli w PZPR, więc dzieci i wnuki konserwatywnie głosuja na SLD i PiS. Czy
          polscy socjaliści są konserwatystami?
          • hirondelle123 Re: A co to za nagła zmiana tematu! 18.10.05, 12:53
            Widzę że nie tylko Tad cierpi na pomieszanie z poplątaniem;)
            Pytasz czy czy polscy socjaliści są konserwatystami...
            Owszem, większość z nich jest. PiS, LPR, Samoobrona to partie konserwatywne w
            sferze obyczajowej oraz socjalistyczne w poglądach na gospodarkę. Zresztą dawna
            PZPR też taka była, w gruncie rzeczy.
            W Polsce niewielu ludzi ma liberalne poglądy na kwestie obyczajowe - dlatego
            feminizm nie jest popularny. Prawicowe (czyli oparte na koncepcjach
            liberalnych) poglądy gospodarcze też powodzeniem się nie cieszą - dlatego
            właśnie lewica wygrała ostatnie wybory. W sumie statystyczny Polak reprezentuje
            najgorszą z mozliwych mieszanek światopoglądowych: jest konserwatywny
            obyczajowo i socjalistyczny czyli lewicowy w poglądach gospodarczych.
            Dlatego tak u nas fajnie i wesoło;))
            • dokowski A to sobie wypraszam! 18.10.05, 13:06
              hirondelle123 napisała:

              > Widzę że nie tylko Tad cierpi na pomieszanie z poplątaniem;)

              Nigdy nie porównuj mnie z Tadem, jeśli sam nie lubisz obelg, teraz jeszcze się
              powstrzymałem... co w ogóle ma Tad do tego?

              > Pytasz czy czy polscy socjaliści są konserwatystami...
              > Owszem, większość z nich jest. PiS, LPR, Samoobrona to partie konserwatywne w
              > sferze obyczajowej oraz socjalistyczne w poglądach na gospodarkę.

              Przecież to jest właśnie pomieszanie z poplątaniem. W polityce ekonomia jest
              najważniejsza, więc epitety partii politycznych muszą przede wszystkim odnosić
              się do programów gospodarczych partii.

              > najgorszą z mozliwych mieszanek światopoglądowych: jest konserwatywny
              > obyczajowo i socjalistyczny czyli lewicowy w poglądach gospodarczych.
              > Dlatego tak u nas fajnie i wesoło;))

              Tym bardziej nie wolno nam powiększać zamieszania. Lewicy nie wolno nazywać
              konserwatystami, bo to prowadzi do pomieszania pojęć. Zresztą socjaliści to
              kłamcy i obłudnicy, socjaliści mogą głosić dowolne poglądy w kwestiach
              obyczajowych - i tak wiadomo, że kłamią i że sami są zepsuci, a ich
              konserwatywna propaganda obyczajowa jest czystym populizmem. Dla PiSu zresztą
              ukuto już nową nazwę, która jest coraz popularniejsza: "Populizm i Socjalizm".
    • bleman Re: Dlaczego nie ma w Polsce partii feministyczne 17.10.05, 17:54
      Gdyby to byla partia z liberalnym programem gospodarczym, najlepiej
      lesafierycznym ;-)
      To bym zaglosowal.
      • dokowski Widzicie kochane Panie, macie już dwóch. 18.10.05, 13:09
        bleman napisał:

        > Gdyby to byla partia z liberalnym programem gospodarczym, najlepiej
        > lesafierycznym ;-)
        > To bym zaglosowal.

        Polska Partia Feministyczna ma już 25% + 2 głosy.
    • panismok Re: Dlaczego nie ma w Polsce partii feministyczne 17.10.05, 20:38
      Już po części "wykluła się" odpowiedź. Po pierwsze -jaki mianowicie program
      miałaby ta partia, jeśli chodzi o gospodarkę? W kwestii światopoglądu byłaby
      zapewne liberalna, ale co z ekonomią? podejrzewam, ze trudno byłoby wypracować
      program, jaki mogłaby zaakceptować większość feministek.
      Po drugie- każda partia, absolutnie każda, ma problemy z przyciągnieciem
      nowych... hm... członków. Ludzie w Polsce nie garna sie do polityki, a wiadomo,
      że żeby chociażby zrobić kampanię wyborczą na miarę 25% głosów, to potrzeba
      silnej i licznej organizacji. Oraz pieniędzy, ale to sie jedno z drugim wiąże.
      Czyli mamy problemy już na starcie. Załóżmy jednak, ze udałoby się je
      przezwycięzyć, ze powstałaby organizacja, że wypracowano by wspólny program.
      I zbliżają sie wybory. Trzeba zatem wynajmować reprezentacyjne miejsca na
      konwencje i spotkania, trzeba jeżdzić po kraju, reklamować się - przede
      wszystkim zaistnieć w mediach. Jask myślisz, czy partia feministek mogłaby
      spokojnie prowadzic kampanię? Czy nie rzucano by jej kłó pod nogi? czy nie
      zdarzałoby się, ot, czystym przypadkiem, ze najlepszy lokal na spotkanie jest
      akurat zajęty, ale ekipa tv sie spóźniła i nikt nie pokazał np. wiecu z 20 000
      zwolenniczek?
      Oczywiście, gdybyśmy sie uparły, to po pierwszych i drugich przegranych
      wyborach nadeszłyby trzecie, już umiarkowanie zwycięskie. Cóż, kropla drąży
      skałę. Ale sie kropla musi tym zająć na poważnie.
      • tad9 Re: Dlaczego nie ma w Polsce partii feministyczne 17.10.05, 21:00
        panismok napisała:

        > podejrzewam, ze trudno byłoby wypracować
        > program, jaki mogłaby zaakceptować większość feministek.

        Polityczne ramię feministek istnieje. Nazywa się "Zieloni 2004". Że nie każda
        osoba nazywająca się feministką identyfikuje się z "Zielonymi 2004"? To samo
        można powiedzieć o każdej innej orientacji. Feministki nie są tu wyjątkiem,
        więc nie ma co jęczeć. Ile to głosów zdobyli kandydaci "Zielonych" w ostatnich
        wyborach? 0,75%? Coś koło tego ...

        > Po drugie- każda partia, absolutnie każda, ma problemy z przyciągnieciem
        > nowych... hm... członków.

        Przepraszam, ale JEŚLI diagnozy feministyczne są trafne, JEŚLI
        Polki "patriarchat" dusi tak mocno, jak malują to feministki, to doprawdy -
        feministki nie powinny mieć kłopotu ze stworzeniem drugiej "Solidarności".

        > Czyli mamy problemy już na starcie.

        No proszę! Co za pech. Problemy mamy już na starcie. Ludzie się nie garną,
        pieniędzy nie dają, program zadowalający wszystkich trudno wypracować, same
        kłody pod nogi. A do tego wszystkirgo, trzeba jeszcze ruszyć d...:

        >Trzeba zatem wynajmować reprezentacyjne miejsca na
        > konwencje i spotkania, trzeba jeżdzić po kraju, reklamować się - przede
        > wszystkim zaistnieć w mediach.

        Mamy coś jeszcze? Mamy! Dywersja wroga:

        Jask myślisz, czy partia feministek mogłaby
        > spokojnie prowadzic kampanię? Czy nie rzucano by jej kłó pod nogi? czy nie
        > zdarzałoby się, ot, czystym przypadkiem, ze najlepszy lokal na spotkanie jest
        > akurat zajęty, ale ekipa tv sie spóźniła i nikt nie pokazał np. wiecu z 20
        >000 zwolenniczek?

        Podsumujmy: gdyby ludzie masowo garnęli się do nowej partii, gdyby sponsorzy
        sypnęli kasą, gdyby aktywistkom chciało się ruszyć w teren, gdyby wrogowie nie
        przeszkadzali, gdyby dało się opracować program zadowalający wszystkich, to -
        być może - partia feministyczna odniosłaby sukces. Coż, masz rację ....

        :-PPP
        • panismok Re: Dlaczego nie ma w Polsce partii feministyczne 19.10.05, 17:50
          "Zieloni", jesli nawet mają jakis program gospodarczy, kompletnie nie
          przebujają się z tą informacją. Przeciętny człowiek, jesli o nich słyszał,
          kojarzy ich przede wszystkim z Paradą Wolności.
          Oczywiście partia powinna mieć profil światopoglądowy i za to też się punkty
          zbiera. Ale są sprawy "bliższe ciału" Więc moim zdaniem tacy Zielonui czy też
          inna formacja świetnie by sie zareklamowali nie paradą, ale np. stworzeniem
          poważnego projektu i pakietu ustaw służacych np. obniżeniu kosztów pracy w
          naszym kraju. Bo chyba nawet "lewostronny" przyzna, że ich wysokośc stanowi
          problem.
          Tu dochodzimy do jeszcze jednego wniosku. Partia, jesli chce być poważna i
          popierana, musi mieć wielu ekspertów i doradców kompetentnych w różnych
          dziedzinach. Nie twerdzę, że partia feministyczna by takich nie znalazła, ale
          poszukiwania wcale nie są łatwe.

          Pisząc o problemach w przyciąganiu zwolenników, miałam na myśli - i chyba
          wyraźnie to podkreśliłam - ogólną niechęć WIĘKSZOŚCI Polaków do polityki, w tym
          niechęć kobiet.
          Poza tym, jak napisałam wyżej, sama strona światopoglądowa nie skłoni nikogo do
          poparcia danej formacji. A gdyby partia feministyczna miał jakieś np. dobre
          pomysły gospodarcze, to czemu nie...
      • dokowski Oczywiście liberalny 18.10.05, 12:37
        panismok napisała:

        > jaki mianowicie program miałaby ta partia, jeśli chodzi o gospodarkę?
        > W kwestii światopoglądu byłaby zapewne liberalna, ale co z ekonomią?

        To samo, przecież to oczywiste. Partia feministyczna nie przyjmowałaby
        socjalistów. Dzisiejsze zamieszanie bierze się z tego, że feministki nie mają
        własnej partii i działają w różnych organizacjach i partiach, często wcale nie
        feministycznych. Tym łatwiejsze zadanie mają socjaliści i inni wrogowie
        feminizmu, którzy nawywają siebie "feministkami", a tylko z premedytacją
        ośmieszają feminizm.

        > podejrzewam, ze trudno byłoby wypracować
        > program, jaki mogłaby zaakceptować większość feministek.

        Kogo masz na myśli, bo z pewnością nie tylko feministki, ale całą masę różnych
        osób złej woli. Gdyby partia była jawnie partią feministyczną, to jestem
        pewnien, że fałszywe feministki by się do niej nie zapisały i nie byłoby
        żadnych problemów z uzgodnieniem liberalnego programu partii. Taka Środa może
        sobie udawać feministkę w SLD, ale do partii feministycznej na pewno by się nie
        zapisała. Feministką może oficjalnie zostać tylko osoba dobrej woli, która wie,
        że pomaganie innym to zaszczyt - że miano "feminiska" jest zaszczytem i powodem
        do dumy. Kobieta, która szczerze, z uśmiechem i z podniesionym czołem mówi
        innym ludziom: "jestem feministką" - z pewnością jest wrogiem socjalizmu
        • snegnat Re: Oczywiście liberalny 18.10.05, 12:40
          Kobieta, która szczerze, z uśmiechem i z podniesionym czołem mówi
          > innym ludziom: "jestem feministką" - z pewnością jest wrogiem socjalizmu

          Skąd ta pewność?
          • dokowski Bo człowiek wrażliwy, który pomaga innym: -... 18.10.05, 12:45
            -... słabszym i krzywdzonym, musi być człowiekiem uczciwym, a żaden człowiek
            uczciwy nie może popierać socjalizmu, gdyż socjalizm jest ustrojem, w którym
            władzę mają przestępcy.
            • snegnat Re: Bo człowiek wrażliwy, który pomaga innym: -.. 18.10.05, 15:47
              A w kapitalizmie to wszyscy są uczciwi i chętnie pomagają innym??
              • dokowski Nie wszyscy w kapitalizmie są liberałami 18.10.05, 16:57
                snegnat napisał:

                > A w kapitalizmie to wszyscy są uczciwi i chętnie pomagają innym??

                Zdecydowanie jest tam większy odsetek ludzi uczciwych niż w Polsce czy na Rusi
                • snegnat Re: Nie wszyscy w kapitalizmie są liberałami 18.10.05, 17:42
                  > Zdecydowanie jest tam większy odsetek ludzi uczciwych niż w Polsce czy na Rusi

                  Masz całkowitą rację. W końcu kreatywna księgowość to wymysł socjalistów ;P
        • panismok Re: Oczywiście liberalny 19.10.05, 18:01
          hmm. pomiędzy socjalizmem a liberalizmem jest mnóstwo różnych odcieni, a co do
          bardzo wielu rzeczy feministki mogą sie nie zgadzać, np.
          - metody walki z bezrobociem - ponieważ nikt absolutnie nie jest w stanie
          nakreślić granicy między "bezrobotnymi z własnej woli" a "tymi, któzy chca
          pracować" (choć próbowano różnych metod) zatem nie wiadomo, którym z nich
          pomagać i czy w ogóle.
          - wspieranie przez państwo - lub nie - samotnych matek,
          - praca kobiet w domu - czy np. za nię płacić, czy wliczać czas wychowywania
          dzieci do stażu pracy itp.,
          - czy prowadzić w różnych dziedzinach tzw "pozytywną dyskryminację", np w celu
          wyrównania proporcji płci w różnych zawodach?
          - obniżanie kosztów pracy - jak to robić? kosztem czego? Którędy?
          Gdyby na wszystko była prosta liberalna recepta, to po prostu by ją stosowano i
          działałaby ona w każdym kraju. Niestety, w jednych krajach jej stosowanie
          kończy się fawelami i slumsami, a w Irlandii np. sukcesem. Jednak nie wiem, czy
          wiesz, że w tej liberalnej Irlandii zasiłek dla bezrobotnych wypłaca się przez
          15 miesięcy, a potem i tak bazrobotny dostaje tzw. Unemployment Asistance. Nie
          zostawia się nikogo bez środków do życia, jak w Polsce. Głupio zastosowane
          liberalne pomysły mogą zrobić wiele szkody. A wracając do Irlandii, osiągnęła
          swój sukces głównie dzięki edukacji, zagranicznym inwestorom i pomocy UE (w
          takiej kolejności.)
          • dokowski To słuszne spostrzeżenie 20.10.05, 11:30
            panismok napisała:

            > - metody walki z bezrobociem - ponieważ nikt absolutnie nie jest w stanie
            > nakreślić granicy między "bezrobotnymi z własnej woli" a "tymi, któzy chca
            > pracować" (choć próbowano różnych metod) zatem nie wiadomo, którym z nich
            > pomagać i czy w ogóle.

            Dlatego samo określenie "walka z bezrobociem" jest absurdem populistycznym,
            powtarzanym przez wszystkich nieuczciwych polityków, nawet liberałowie i
            feministki nie są zupełnie uczciwe w tej materii

            > - wspieranie przez państwo - lub nie - samotnych matek

            Liberał tak nie myśli - państwo nie jest podmiotem w liberalnych ekonmomicznych
            ideach. Samotne matki mogą być tak lub inaczej wspierane przez innych ludzie, a
            państwo jest tylko pośrednikiem w przekazywaniu tych pieniędzy, jednak wszystko
            odbywa się zgodnie z wolą większości tych wspierających.

            > - praca kobiet w domu - czy np. za nię płacić, czy wliczać czas wychowywania
            > dzieci do stażu pracy itp.

            tu liberalizm i feminizm nie pozostawia wątpliwości żadnych: TAK! - za pracę
            uczciwa płaca!

            > - czy prowadzić w różnych dziedzinach tzw "pozytywną dyskryminację",
            > np w celu wyrównania proporcji płci w różnych zawodach?

            To idea socjalistów, fałszywie przypisywana feministkom, głoszona przez
            fałszywe feministki - to też jest jasne, że to relikt sowieckiej propagandy, a
            źródłem nieporozumienia jest manipulacja i głupota manipulowanych tępaków.
            Liberałem ani feministką nie może być człowiek głupi, gdyż libelizm opiera się
            na rozumieniu trudnych mechanizmów w ekonomii. Natomiast kobiecie głupiej może
            się wydawać, że jest feministką, chociaż częściej jest to świadome kłamstwo
            socjalistek.

            > - obniżanie kosztów pracy - jak to robić? kosztem czego? Którędy?

            To w ogóle nie jest kwestia polityczna - inwestorzy sami robią co mogą w tej
            sprawie

            > Gdyby na wszystko była prosta liberalna recepta, to po prostu by ją stosowano

            Nie, ludzie są w większości zbyt głupi i mają za dużo złej woli, aby stosować
            dobre rozwiązania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka