IP: 213.77.27.* 04.10.02, 22:49
Opowiem wam kawał:
Dzwoni facet w sprawie ogłoszenia o pracę. Odbiera przemiły kobiecy głos.
- Firma BARDEX. Słucham?
- Dzień dobry. Moje nazwisko Kowalski, dzwonię w sprawie ogłoszenia o
pracę.. - przedstawia się mężczyzna.
- A jakie stanowisko? - przerywa mu rozmówczyni.
- Tłumacz-koordynator - odpowiada Kowalski.
- Niestety, to praca tylko dla kobiet...

Śmieszne? Nie bardzo? Za to autentyczne. I po tym krotofilnym wprowadzeniu
pragnę wszcząć dyskusję na temat feminizacji rynku pracy w Polsce. Czy to
waszym zdaniem powszechny fakt, zjawisko marginalne, czy tylko urojenia
głupiego Mizogina? Jeżeli jednak dostrzegacie symptomy narastającej
babinizacji biur, firm i urzędów, to wyjaśnijcie mi proszę, dlaczego niby
mężczyzna nie nadaje się na kasjera, pracownika BOK-u, asystenta szefa, czy
tłumacza-koordynatora? Czy za parę lat pozostaną nieprzejawiającym ambicji
kierowniczych facetom jedynie posady ochroniarzy, kierowców-sprzedawców,
agentów ubezpieczeniowych, magazynierów i innych tym podobnych pracowników
fizycznych? Albo piwko, telewizor, pogaduszki z kolesiami, rozróbki na
stadionach i wieczne awantury w domu???

Obserwuj wątek
    • Gość: Zlotyrybek prowokacyjnie Drogie Feministki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.02, 23:10
      Wytłumaczcie mołemu koledze, dlaczego to jed\go przyjaciel nie może otrzymać
      pracy.
      Unikajcie proszę argumentów wyciągniętych z komentarzy Tada, Macieja czy
      innych "odszczepieńców" o "przydatności " dla pracowdawcy, "umiejętnościach"
      itp.
      Bardzo jestem ciekawa dlaczego to kolega nie może dostać tej pracy. Do boju
      Feministki ...
    • Gość: zula Re: BABIŃCE IP: *.binet.pl / *.leased-02.binet.pl 05.10.02, 10:30
      wiesz, moim zdaniem biura, administracja, kasy zawsze były oblęzone przez
      kobiety. sa to zawody o niskim stopniu decyzyjnosci, ale za to o wysokim
      stopniu odpowiedzialnosci. nie sa dobrze płatne. kiedyś tak nie było (ze sto
      lat temu)- kiedyś np. zawód typisty to był wielki zaszczyt, wielkie pieniadze,
      wielka umiejetnosć. wykonywali go tylko męzczyxni. kiedy się spopularyzował,
      staniał- i sfeminizował. lub odwrotnie- kiedy sie sfeminizował- staniał, i nie
      był już zadnym prestizem. to samo dotyczyło zawodu dziennikarza, i innych
      wielu...

      a z tym kolegą- myslę, że gdyby nie było recesji, to pewnie celowałby w inne
      stanowisko...
      • Gość: Maciej Re: BABIŃCE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.02, 11:11
        Gość portalu: zula napisał(a):

        > wiesz, moim zdaniem biura, administracja, kasy zawsze były oblęzone przez
        > kobiety.

        Czy to znaczy, że zdaniem feministki, mężczyzna nie ma czego tam szukać?
        A co w taki razie z zawodem polityka, dyrektora firmy - czy zdaniem feninistki,
        kobiet nie mają tam czego szukać? A co z Twoim postulatem, by płeć nie
        determinowała roli społecznej? Poszedł w kąt?

        > sa to zawody o niskim stopniu decyzyjnosci, ale za to o wysokim
        > stopniu odpowiedzialnosci.

        W tym zdaniu jest sprzeczność. Odpowiedzialność wiąże się z władzą. Nie ma
        odpowiedzialności za coś bez wpływu na to coś - można być odpowiedzialnym tylko
        za to, na co ma się wpływ.

        > a z tym kolegą- myslę, że gdyby nie było recesji, to pewnie celowałby w inne
        > stanowisko...

        W ten sposób feministka powtarza patrialchalny stereotyp, że mężczyzna powinien
        szukać zawodu powiązanego z władzą i prestiżem. A co, jak nie szuka takiego?
        Jest podejrzany? I Ty chcesz likwidować patrialchalne stereotypy - a sama
        kierujesz się nimi?
      • Gość: Mizogin Re: BABIŃCE IP: 213.77.27.* 05.10.02, 11:33
        Gość portalu: zula napisał(a):

        > a z tym kolegą- myslę, że gdyby nie było recesji, to pewnie celowałby w inne
        > stanowisko...

        A co jest takiego uwłaczającego w stanowisku tłumacza-konsultanta?
        • Gość: Maciej Re: BABIŃCE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.02, 13:55
          Gość portalu: Mizogin napisał(a):

          > Gość portalu: zula napisał(a):
          >
          > > a z tym kolegą- myslę, że gdyby nie było recesji, to pewnie celowałby w in
          > ne
          > > stanowisko...
          >
          > A co jest takiego uwłaczającego w stanowisku tłumacza-konsultanta?

          Zuli chodziło o to, że jest niemęskie. Zula uważa, że gdyby nie było recesji,
          to Twój kolega celowałby w inne (w domyśle: bardziej prestiżowe, lepiej płatne,
          dające więcej władzy) stanowisko. W ten oto sposób Zula ocenia aspiracje
          Twojego kolegii, kierując się typowymi, patrialchalnymi stereotypami. Jak na
          feministkę zwalczającą patrialachalne stereotypy i postulującą, by płeć nie
          determinowała roli społecznej - trochę to szokujące, nieprawdaż?
        • Gość: zula Re: BABIŃCE IP: *.binet.pl / *.leased-02.binet.pl 05.10.02, 17:45
          nie ma nic uwłaczającego. moze twój kolega nie spodobał się rekrutujacemu? a
          może szefem firmy jest feministka? a może tak sobie załozyli, że to ma być
          kobieta? mieli do tego prawo. jednak możecie z kolegą stworzyć nowy nurt-
          maskulinizm, jezeli uważacie, ze kolega padł ofiarą dyskryminacji. niech
          sprawiedliwości stanie się zadość:-)

          pozdrawiam
          zula
          • Gość: tad Re: BABIŃCE IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.02, 18:09
            Gość portalu: zula napisał(a):

            > nie ma nic uwłaczającego. moze twój kolega nie spodobał się rekrutujacemu? a
            > może szefem firmy jest feministka? a może tak sobie załozyli, że to ma być
            > kobieta? mieli do tego prawo. jednak możecie z kolegą stworzyć nowy nurt-
            > maskulinizm, jezeli uważacie, ze kolega padł ofiarą dyskryminacji. niech
            > sprawiedliwości stanie się zadość:-)
            >

            Jestem zaszokowany taką postawą u miłośniczki równouprawnienia! Feministki
            pokazują swoej prawdziwe oblicze! Co za dwulicowość!
            A co powiedziałabyś, gdyby ktoś odrzucał podania kobiet mówiąć: nie podobają
            się nam kandydatki, szefa mamy mizogina, a do tego założyliśmy sobie, że
            zatrudnimy mężczyzn i mamy do tego prawo?
            • Gość: Zlotyrybek wniosek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.02, 20:43
              Wcale mnie nie zdziwiła postawa : Kali może ukraść, ale nie daj Bóg, żeby kto
              co ukradł Kalemu.
              Fajnie, że można sobie "założyć" (pracodawca), że przyjmę do pracy faceta i
              feministkom (bo chyba za taką Zula się uważa) nie będzie to przeszkadzało.
              Wręcz przeciwnie "mam do tego prawo" (w domyśle - prawo wyboru - no tak, że
              wcześniej na to nie wpadłam). Od dziś chyba zaczne tak robić , bo u mnie
              okrutny babiniec. I lubie mężczyzn...
              • Gość: Maciej to się nazywa 'dyskryminacja pozytywna' :-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.02, 10:03
                Gość portalu: Zlotyrybek napisał(a):

                > Wcale mnie nie zdziwiła postawa : Kali może ukraść, ale nie daj Bóg, żeby kto
                > co ukradł Kalemu.

                Lewicowo - rewolucyjne ideologie mają to do siebie, że aprobują wszelkie środki
                w walce z "wrogami ludu", w imię przyszłej, powszechnej szczęśliwości.
                Wizja "świetlanej przyszłości" następnych pokoleń usprawiedliwia cierpienie
                pokoleń obecnych, a zwłaszcza "wrogów klasowych".

                W maju na zaproszenie Izabeli Jarugi-Nowackiej była w Polsce pełnomocnik rządu
                Szwecji ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, pani Lise Bergh. W wywiadzie
                opublikowanym w dniu 14 maja 2002 roku w Gazecie Wyborczej znalazła się
                następująca wypowiedź Bergh: "Tak, na jakiś czas, do momentu uzyskania
                równowagi, trzeba będzie dyskryminować mężczyzn. Po to, by kobiety przestały
                być dyskryminowane i by nie były dyskryminowane w przyszłości."

                W ten oto sposób rzeczniczka rzekomego "równouprawnienia" i pełnomocnik do
                spraw "równego statusu" - propaguje dyskryminację mężczyzn.
                • Gość: soso kto to co to tlumacz-koordynator? IP: 195.41.66.* 07.10.02, 07:09
                  Otoz jest to zaszyfrowana sekretarka. No i wcale sie nie dziwie, ze pan
                  dyrektor bierze pod uwage wszelkie ewentualnosci i dlatego zastrzega sobie
                  kobiete na to stanowisko. No i wszyscy to rozumieja a nawet pani dyrektor
                  zlotyrybeka otwarcie sie przyznaje, ze poniewaz lubi mezczyzn bedzie takze
                  poszukiwala na tlumacza koordynatora dla siebie mezczyzne a na wejsciu odrzucie
                  wszelkie kobiety. Dyskryminacja? Pewnie tak! Ale za to zycie jest
                  przyjemniejsze wiec kto dba o szczegoly :-)

                  pzdrw

                  soso

                  • Gość: tad i jak tu nie kochać feministek? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.02, 15:38
                    To co mnie ciągle u feministek bawi, to ta rozkoszna niekonsekwencja. Przecież,
                    na zdrowy rozum biorąc (jesli traktują poważnie to co tu głoszą), powinny
                    napisać mniej więcej coś takiego: "w szczęśliwym swiecie, gdy spełni się już
                    feministyczne marzenie o równości, sytuacja opisana przez Mizogina nie będzie
                    mogła mieć miejsca. Tak więc - walczmy razem o ten nowy świat, bo w tym, w
                    którym zyjemy jesteśmy dyskryminowani -wszyscy: mężczyźni i kobiety (choć
                    kobiety nieporównanie bardziej)". A co piszą? Coś zupełnie nie w swoim
                    (zwykłym) stylu. Tak bardzo chcą "postawić na swoim", że tracą z oczu nawet
                    swoje ideały....
                    • Gość: soso Re: i jak tu nie kochać feministek? IP: 195.41.66.* 08.10.02, 07:49
                      Zabraklo wyczucia ironii. Czasami pisze sie cos sarkastycznie a Ty tylko
                      potrafisz czytac wiersze a nie miedzy wierszami, tad.

                      pzdrw

                      soso
    • hania_76 Re: BABIŃCE 07.10.02, 15:26
      Gość portalu: Mizogin napisał(a):

      > Opowiem wam kawał:
      > Dzwoni facet w sprawie ogłoszenia o pracę. Odbiera przemiły kobiecy głos.
      > - Firma BARDEX. Słucham?
      > - Dzień dobry. Moje nazwisko Kowalski, dzwonię w sprawie ogłoszenia o
      > pracę.. - przedstawia się mężczyzna.
      > - A jakie stanowisko? - przerywa mu rozmówczyni.
      > - Tłumacz-koordynator - odpowiada Kowalski.
      > - Niestety, to praca tylko dla kobiet...
      >
      > Śmieszne? Nie bardzo? Za to autentyczne. I po tym krotofilnym wprowadzeniu
      > pragnę wszcząć dyskusję na temat feminizacji rynku pracy w Polsce. Czy to
      > waszym zdaniem powszechny fakt, zjawisko marginalne, czy tylko urojenia
      > głupiego Mizogina? Jeżeli jednak dostrzegacie symptomy narastającej
      > babinizacji biur, firm i urzędów, to wyjaśnijcie mi proszę, dlaczego niby
      > mężczyzna nie nadaje się na kasjera, pracownika BOK-u, asystenta szefa, czy
      > tłumacza-koordynatora? Czy za parę lat pozostaną nieprzejawiającym ambicji
      > kierowniczych facetom jedynie posady ochroniarzy, kierowców-sprzedawców,
      > agentów ubezpieczeniowych, magazynierów i innych tym podobnych pracowników
      > fizycznych? Albo piwko, telewizor, pogaduszki z kolesiami, rozróbki na
      > stadionach i wieczne awantury w domu???
      >

      Nie, nie śmieszne. Wcale nie śmieszne.
      Natomiast Twoje katastroficzne wizje są śmieszne. Chętnie Ci opowiem parę
      historii o koleżankach i znajomych, zwalnianych po urlopie macierzyńskim "na
      wszelki wypadek", o moim znajomym, który "na wszelki wypadek" nie zatrudnia
      młodych mężatek, o koleżance zwolnionej po wyjściu za mąż "na wszelki wypadek",
      dużo tego, niestety. Mogę Ci opowiedzieć o dylemacie, przed którym niedawno
      stanęło dwóch moich znajomych - zatrudnić faceta, czy kobietę z małym dzieckiem
      (niemal identyczny przebieg karier zawodowych, kwalifikacje). Zgadnij, kogo
      zatrudnili? W ilu jeszcze agencjach tłumaczeń Twój kolega usłyszał, że nie
      zatrudnią go, bo nie jest kobietą?
      • Gość: EWOK Zdziwko w sprawie Rybci IP: *.acn.waw.pl 07.10.02, 18:50
        A więc Rybcia jest kobietą! I to kobietą-z-karierą-zawodową! No więc nie
        dziwię się, że Baronowie stawiają ją za przykład. Jest mianowicie
        ucieleśnieniem męskiego pragnienia - utrzymać kobietę za jej własne pieniądze,
        nie tracąc przy tym nic z powagi, jaka przystoi głowie rodu.
        • zlotyrybek Re: Zdziwko w sprawie Rybci 08.10.02, 08:54
          Droga Ewok,

          Rybcia jest kobietą - zadowoloną matką i żoną. Owszem , pracuje zawodowo na
          stanowisku kierowniczym. Podobnie jak jej mąż - zarabiający 3 razy więcej. I
          wcale Rybci to nie dziwi, bo gdy ona wychowywała dzieci jej mąż miał już za
          sobą "moszczenie się" w firmie. Tak więc, nie dość , że Rybcia jest szczęśliwie
          utrzymywana przez męża - to jest kobietą, która pracuje bo lubi, a nie "bo
          musi". Nie rozumiem co cię tak zdziwiło ???? Chyba za szybko wyciągasz
          wnioski ....
          • Gość: EWOK Re: Zdziwko w sprawie Rybci IP: 213.241.18.* 08.10.02, 13:10
            Masz rację. Zbyt trudne do pojęcia jest dla mnie to, że ktoś czerpiący całymi
            garściami ze zdobyczy prababek sufrażystek, może występować przeciwko
            feminizmowi. Owszem, ja też zauważam, że czasem jak już się jakaś feministka
            wypowie to naprawdę lepiej, żeby siedziała cicho. Ale sądzę, że feminizmowi
            należy się zwykły ludzki szacunek. Jak również tym kobietom, które w śmiesznych
            kapeluszach i jeszcze śmieszniejszych sukniach urządzały manifestacje żądając
            praw wyborczych. I, co ciekawe, np. postulat równej płacy za taką samą pracę
            nadal nie jest realizowany ani w Polsce ani w Zachodniej Europie, ani nawet w
            USA, chociaż te proporcje układają się różnie. Ja również pracuję dla
            przyjemności a nie z ekonomicznego przymusu. Ani w pracy ani w życiu prywatnym
            nie doświadczam "patriarchalnego ucisku". A jednak denerwuje mnie to, że kiedy
            kobieta zaczyna życie pod jednym dachem z mężczyzną jakoś tak jest samo przez
            się zrozumiałe, że ona przyjmie na siebie obowiązki związane z prowadzeniem
            domu. A to niby czemu? A kiedy zdecydują się na dziecko to ona przerwie pracę,
            wywróci swoje życie i priorytety do góry nogami, a nie on. Przecież to wspólne
            dziecko i wspólna decyzja - więc czemu? A jeśli nie zdecyduje się na dziecko?
            Lekarze dzielą kobiety na te, "które już rodziły" i te, które"jeszcze nie
            rodziły". A dlaczego nie na te, które mają prawo jazdy i te, które jeszcze go
            nie mają - to też byłoby logiczne pod względem medycznym, te, co jeżdżą
            samochodem mają większą szansę na wypadek. I tak dalej i tym podobnie. Tobie to
            w ogóle nie przeszkadza?
            • zlotyrybek Re: DO EWOK 09.10.02, 14:47
              Gość portalu: EWOK napisał(a):

              ) Masz rację. Zbyt trudne do pojęcia jest dla mnie to, że ktoś czerpiący całymi
              ) garściami ze zdobyczy prababek sufrażystek, może występować przeciwko
              ) feminizmowi. Owszem, ja też zauważam, że czasem jak już się jakaś feministka
              ) wypowie to naprawdę lepiej, żeby siedziała cicho. Ale sądzę, że feminizmowi
              ) należy się zwykły ludzki szacunek. Jak również tym kobietom, które w
              śmiesznych
              )
              ) kapeluszach i jeszcze śmieszniejszych sukniach urządzały manifestacje żądając
              ) praw wyborczych. I, co ciekawe, np. postulat równej płacy za taką samą pracę
              ) nadal nie jest realizowany ani w Polsce ani w Zachodniej Europie, ani nawet w
              ) USA, chociaż te proporcje układają się różnie. Ja również pracuję dla
              ) przyjemności a nie z ekonomicznego przymusu. Ani w pracy ani w życiu
              prywatnym
              ) nie doświadczam "patriarchalnego ucisku". A jednak denerwuje mnie to, że
              kiedy
              ) kobieta zaczyna życie pod jednym dachem z mężczyzną jakoś tak jest samo przez
              ) się zrozumiałe, że ona przyjmie na siebie obowiązki związane z prowadzeniem
              ) domu. A to niby czemu? A kiedy zdecydują się na dziecko to ona przerwie
              pracę,
              ) wywróci swoje życie i priorytety do góry nogami, a nie on. Przecież to
              wspólne
              ) dziecko i wspólna decyzja - więc czemu? A jeśli nie zdecyduje się na dziecko?
              ) Lekarze dzielą kobiety na te, "które już rodziły" i te, które"jeszcze nie
              ) rodziły". A dlaczego nie na te, które mają prawo jazdy i te, które jeszcze go
              ) nie mają - to też byłoby logiczne pod względem medycznym, te, co jeżdżą
              ) samochodem mają większą szansę na wypadek. I tak dalej i tym podobnie. Tobie
              to
              )
              ) w ogóle nie przeszkadza?




              Droga Ewok to co piszesz powyżej nijak się nie ma do mojej odpowiedzi na Twój
              post :
              --------------------------------------------------------------------------------
              A więc Rybcia jest kobietą! I to kobietą-z-karierą-zawodową! No więc nie
              dziwię się, że Baronowie stawiają ją za przykład. Jest mianowicie
              ucieleśnieniem męskiego pragnienia - utrzymać kobietę za jej własne pieniądze,
              nie tracąc przy tym nic z powagi, jaka przystoi głowie rodu.

              --------------------------------------------------------------------------------

              A powyżej stawiasz bardzo ciekawe pytania - więc nie wytrzymałam (jak piszą
              niektórzy:))

              Czerpię całymi garściami nie tylko ze spuścizny sufrażystek (dlaczego tak
              zawężasz temat? czy kojarzy się wszystko tylko z jednym ? nie myślisz, że to
              może być problem?) bo czerpię również ze zdobyczy naukowych i odkryć (zarówno
              kobiet jak i mężczyzn) i żyję tu gdzie żyję również dzięki poświęceniu wielu,
              wielu ludzi w całej historii Polski i świata (zarówno kobiet jaki mężczyzn) i
              im WSZYTKIM należy się szacunek. Nie rozumiem dlaczego ruch feminuistyczny ma
              być jedynym i słusznym, któremu coś zawdzięczam ?

              Nie twierdzę, że kobiety zarabiają tyle co mężczyźni - bo tak nie jest. Byłabym
              zdziwiona gdyby tak było. Pisałam o tym poprzednio również. Zawodowa kariera
              kobiety wygląda zwykle inaczej niż mężczyzny bo to kobieta rodzi dzieci. I jest
              to fakt biologiczny (nie piszę o wyborach). Jeśli kobieta rodzi dziecko (co jak
              słusznie zauważyłaś jest decyzją i jej i jego) to liczy się z tym, że trzeba to
              dziecko również wychować/wykarmić/wyleczyć itp. Nie można mieć ciastka i zjeść
              ciasto. Czym innym jest pomoc męża w opiece nad dzieckiem a czym innych
              zastąpienie matki.
              "Wyzwolone" kobiety chciałyby urodzić i co ...? Cóż złego jest w tym, że
              zostajesz z dzieckiem w domu przez 3 lata - dbasz o nie, wychowujesz,
              przytulasz, uczysz ? W tym czasie mężczyzna utrzymuje kobietę i dziecko. On
              wtedy robi karierę (kobieta ma już na dzień dobry co najmniej 3 lata stażu do
              tyłu). Jeśli jej to nie odpowiada - rozwiązanie jest prosta - posiadanie
              dziecka nie jest w Polsce przymusem.Ale nie można mieć i dziecka i kariery.
              Oczywiście zdarzają się (zaznaczam : zdarzają się ) przypadki gdy kobieta
              zarabia więcej od mężczyzny i to ona robi karierę , a on zostaje z dzieckiem w
              domu. Ale to nie jest przykład Wyzwolenia tylko efekt KOMPROMISÓW pomiędzy
              małżonkmi ( osiągania którego życzę wszystkim wojującym feministkom).
              Tak, jestem zdania , że można urodzić dzieci (wraz ze wszystkimi
              konsekwencjami - np.3 lata urlopu) i nadal istnieć zawodowo. (Broń Boże nie
              piszę o sobie, bo jak widzę mój "Manager" i Moje poglądy są bardzo źle
              widziane).
              Dlatego też nie dziwi mnie fakt, że czyjś mąż zarabia więcej. Inną sprawą jest
              fakt, że zarabia więcej,również dlatego , że to kobieta zajmowała się dziećmi ,
              gdy on robił karierę - i powinien to doceniać(ale to też kwestia
              dialogu "pomiędzy płciami - również niemile widzianego na tym forum).

              Wniosek : czy nie uważasz, że to tak naprawdę zależy od kobiety czy da
              się "wtłoczyć jakoś tak naturalnie" w obowiązki , które jej nie odpowiadają ?
              Wiele jest przykładów kobiet, których mężowie przeżyli ciężki szok, gdy ich
              damy wróciły po przerwie do pracy. Nie mogli sobie poradzić z lekcjami,
              wizytami u dentysty itp. ALe to zależy od kobiety czy "odpuści" czy coś zmieni
              w swoim i jego życiu, czy też z rezygnuje z pracy , bo "stary sobie nie radzi".
              Znów (na moje nieszczęście) posłużę sie własnym przykładem : moja mama
              odpuściła. Zrezygnowała z pracy, bo mój ojciec chciał, by obiad wjeżdżał na
              stół, gdy on wraca z pracy. To jej prywatna sprawa - widocznie jej to
              odpowiada. Wybrała taka opcję KOMPROMISU.To nie powód, by ją nawracać na siłę,
              i by po 39 latach w małżeństwie rozstawała się z mężem z
              powodu "dyskryminacji". Uświadamiałam ją wiele razy, że przesadza - ale to jej
              wybór. Na tym forum zasłużyła by pewnie na miano idiotki.

              Jeśli prioprytetem kobiety jest praca - to po co jej dziecko ? Chyba, że ma 2
              priorytety - ale to prowadzi tylko do rozczarowania, bo sie nie da. Może jestem
              nietypową matką (znów mówię o sobie, wiem, to karygodne) ale pracując zawodowo
              (długo, bo to też lubie) zawsze mam wyrzuty sumienia, że mogłam dać "więcej
              siebie" moim dzieciom. Takie są konsekwencje "wolnego wyboru" i z tym muszą się
              liczyć kobiety "które nie chcą wywracać swoich priorytetów do góry nogami".

              Lekarze dzielą kobiety na te co rodziły i te co nie rodziły. Instruktorzy prawa
              jazdy dzielą na : te z prawem jazdy i te bez prawa jazdy. Dentyści : na te z
              własnymi zębami i te ze sztucznymi. Pracodawcy : na te w wieku "tartacznym "-
              jak mawia mój kolega - i na te co mają "ustabilizowaną sytuację rodzinną".
              O dziwo, to ostatnie dotyczy również mężczyzn. (Do firmy mojego kolegi chętniej
              przyjmowani sa mężczyźni posiadający żonę i dziecko. Wg. pracodawcy - mają
              silniejszą motywację. Pewnie tak.)
              Różni ludzie kierują się różnymi kryteriami (niektórzy dzielą kobiety na
              blondynki i te mądrzejsze:)). Ja wyrzuciłam z domu księdza, który stwierdził "w
              tym wieku i tylko 2 dzieci??" Ale czy to powód, żeby twierdzić, że kościół
              dyskryminuje kobiety ? Otóż w porównaniu z czasami inkwizycji i palenia
              czarownic- dyskryminacja kobiet w kościele zanikła - natomiast pojawia się w
              stosunku do mężczyzn (niedawna sprawa molestowania-bp. Petz) czy dzieci
              (molestowania w USA).


              Wolny wybór - tak, ale łącznie z konsekwecjami. Dziecko - tak, praca- tak ,
              wyższe zarobki - tak, przywileje - tak, podjazdy dla wózków - tak, zakaz prac
              ciężkich - tak, przerwy na karmienie piersią - tak. A co w zamian ?

              Droga Ewok - albo albo. Nie da się przejść przez życie inaczej. Jak masz
              dziecko - to ono choruje. Jak mąż zarabia lepiej to może nie jest dobrym
              pomysłem żeby to on szedł na zwolnienie? Lub odwrotnie.

              Wiem , że nudzę (to już ostatnie Twoje pytanie) czy mnie to nie przeszkadza.
              Nie przeszkadz mi, że ginekolog pyta czy rodziłam, że koleżanka zdecydowała się
              posiadać psy a nie dzieci, że moja mama zarzuciła karierę zawodową.
              Przeszkadz mi jak inni mówią jak żyć. Co wybierać. Dlaczego tak wybierać, a nie
              inaczej. Przeszkadza mi , że jesli nie zgadz
              • zlotyrybek Re: DO EWOK (2) 09.10.02, 14:54
                Przeszkadza mi , że jesli nie zgadzam się z czyimiś poglądami to
                czekają mnie inwektywy . Nie lubiłaby ( pewnie , bo nie wiem - nie zdarzyło mi
                się - ale znów piszę o sobie, a fe) gdyby ktoś wyrzucił mnie z pracy za wyjście
                z dzieckiem do lekarza. Jeśli by się to zdarzyło - mam jasne priorytety i nie
                miałabym problemu z decyzją. Nie chodzę na imprezy firmowe, jeśli nie jest
                zaproszany mój mąż (to też forma dysryminacji w stosunku do niego...)i on też
                tak postępuje.
                Przeszkadza mi, że są rzeczy, których nie zmienię (bezrobocie , głód, nędza,
                wyzysk). Jak słyszę za ścianą męża bijącego żonę - dzwonię na policję, ale
                potem nie sprawdzam, czy złożyła na niego skargę.
                Daję synowi dwa drugie śniadania do szkoły- bo mamusia jednego z jego kolegów
                pije i nie ma na to czasu. Zmieniam co mogę zmienić, ale staram się nie pouczać
                innych jak mają żyć.
                Nie potępiam homoseksualistów, wolne związki, rowerzystów. Ale jestem za karą
                śmierci równiez za gwałt. Nie uważam, że moja mama ma "fałszywą świadomość" nie
                dorabiam do tego teorii.

                Człowiek powienin mieć:
                siłę by zmieniać co da się zmienić
                cierpliwość, by znieść to czego zmienić się nie da
                rozum by odróżnić jedno od drugiego.

                Pozdrawiam i sorry, że tak długo.
      • sagan2 Re: BABIŃCE 08.10.02, 08:51
        hania_76 napisała:

        > Nie, nie śmieszne. Wcale nie śmieszne.
        > Natomiast Twoje katastroficzne wizje są śmieszne.
        > Chętnie Ci opowiem parę historii o koleżankach i
        > znajomych, zwalnianych po urlopie macierzyńskim "na
        > wszelki wypadek", o moim znajomym, który "na wszelki
        > wypadek" nie zatrudnia młodych mężatek, o koleżance
        > zwolnionej po wyjściu za mąż "na wszelki wypadek",
        > dużo tego, niestety. Mogę Ci opowiedzieć o dylemacie,
        > przed którym niedawno stanęło dwóch moich znajomych -
        > zatrudnić faceta, czy kobietę z małym dzieckiem
        > (niemal identyczny przebieg karier zawodowych,
        > kwalifikacje). Zgadnij, kogo zatrudnili? W ilu jeszcze
        > agencjach tłumaczeń Twój kolega usłyszał, że nie
        > zatrudnią go, bo nie jest kobietą?

        czekaj, Hania, tak nie mozna! wiadomo, ze
        niesprawiedliwosc istnieje, i wiadomo rowniez, ze w obie
        strony. nie mozna sie tlumaczyc - my ich dyskryminujemy,
        bo oni nas :(( to totalna hipokryzja! nie zgadzam sie z
        podejsciem, ze ogien trzeba zwalczac ogniem, a najlepsza
        obrona jest atak.

        ten facet ma takie samo prawo czuc sie dyskryminowany,
        jak kobiety opisane przez Ciebie. i ma takie samo prawo
        sie bronic rozglaszac swoja krzywde.

        • hania_76 Do Sagan2 - wyjaśnienie 08.10.02, 10:34
          sagan2 napisała:

          > hania_76 napisała:
          >
          >
          > czekaj, Hania, tak nie mozna! wiadomo, ze
          > niesprawiedliwosc istnieje, i wiadomo rowniez, ze w obie
          > strony. nie mozna sie tlumaczyc - my ich dyskryminujemy,
          > bo oni nas :(( to totalna hipokryzja! nie zgadzam sie z
          > podejsciem, ze ogien trzeba zwalczac ogniem, a najlepsza
          > obrona jest atak.
          >
          > ten facet ma takie samo prawo czuc sie dyskryminowany,
          > jak kobiety opisane przez Ciebie. i ma takie samo prawo
          > sie bronic rozglaszac swoja krzywde.
          >

          Ależ, Sagan2, ja wcale nie mówię, że "jak oni nam, tak my im". Chciałam tylko
          podkreślić absurdalność katastroficznych wizji autora wątku. 1 przypadek firmy,
          która nie chciała przyjąć kolegi autora na wiele wiele przypadków firm, które
          wolą przyjmować mężczyzn, niezamężne kobiety, kobiety bezdzietne, itd.
          Kolega autora wątku ma pełne prawo czuć się dyskryminowany i może zgłosić ten
          przypadek np. do Państwowej Inspekcji Pracy. Nie wiadomo, czy to coś da, ale
          wszelkie przypadki dyskryminacji, zwłaszcza w świetle przepisów prawa pracy,
          które gwarantują równe prawa dla kobiet i mężczyzn, powinny być badane i
          tępione.
          Pozdrawiam.
          • sagan2 Re: Do Sagan2 - wyjaśnienie 08.10.02, 10:46
            pozdrawiam rowniez :)

            a z ta tragiczna wizja dyskryminacji mezczyzn to w
            niektorych przypakach mozna by sie i zgodzic...
            wyobraz sobie na przyklad, jak sie musi nameczyc facet,
            zeby zostac... pielegniarzem... przeciez to zawod
            totalnie zdominowany przez kobiety, przynajmniej w
            polsce. pisze o tym, bo mam znajomego, ktory wlasnie w
            zawodzie pielegniarza znalazl swoje powolanie (dopiero po
            czterdziestce, po wilu latach szukania i studiowania
            roznosci...). i naprawde czuje sie teraz wspaniale.
            nie mial zbytnich trudnosci, ale to sie dzialo w
            niemczech, u nas wyobrazam siebie wielkie zadziwienie
            jego przypadkiem w praktyce...
            • hania_76 Re: Do Sagan2 - wyjaśnienie 08.10.02, 11:06
              sagan2 napisała:

              > pozdrawiam rowniez :)
              >
              > a z ta tragiczna wizja dyskryminacji mezczyzn to w
              > niektorych przypakach mozna by sie i zgodzic...
              > wyobraz sobie na przyklad, jak sie musi nameczyc facet,
              > zeby zostac... pielegniarzem... przeciez to zawod
              > totalnie zdominowany przez kobiety, przynajmniej w
              > polsce. pisze o tym, bo mam znajomego, ktory wlasnie w
              > zawodzie pielegniarza znalazl swoje powolanie (dopiero po
              > czterdziestce, po wilu latach szukania i studiowania
              > roznosci...). i naprawde czuje sie teraz wspaniale.
              > nie mial zbytnich trudnosci, ale to sie dzialo w
              > niemczech, u nas wyobrazam siebie wielkie zadziwienie
              > jego przypadkiem w praktyce...

              Właśnie to są m.in. te stereotypy, o których pisałam kiedyś w jakimś poście. To
              jest właśnie mentalność, która dyskryminuje obydwie płci. Mężczyzna jako
              wychowawca w przedszkolu, mężczyzna pielęgniarz, mężczyzna jako sekretarka
              (choć znam już kilka przypadków) - to nadal wywołuje dzikie zdumienie i
              uśmieszki, w skrajnych przypadkach - odmowę przyjęcia do pracy ze względu na
              płeć.

              Mężczyzna, który chce wziąć urlop wychowawczy i spędzić trochę czasu z
              dzieckiem i nie być weekendowym tatusiem - dziwny jakiś, czy co?

              Jeden z forumowiczów skwitował moje rozważania stwierdzeniem, że ludzie śmieją
              się z różnych rzeczy i co w tym złego. Gdyby on wziął urlop wychowawczy,
              znajomi też by się z niego śmiali i co z tego?

              Fajna pointa?
              Pozdrawiam raz jeszcze.
              • sagan2 Re: Do Sagan2 - wyjaśnienie 08.10.02, 11:30
                wiesz, Hania, ludzie czesto jakos nie dostrzegaja
                problemow, ktore ich osobiscie nie dotycza. wstyd
                przyznac, ale mi sie to tez czasem zdarza. staram sie byc
                otwarta i sprawiedliwie patrzec na swiat, ale czasem
                wyjsc sie ze skorupki swojego spojrzenia na swiat nie
                da...

                ten, ktory dopuszcza smianie sie z niego na urlopie
                wychowawczym, pewnie nigdy na nim nie byl... wtedy
                popatrzylby inaczej i moze zrozumial...

                masz racje w tym, co piszesz. stereotypy czesto sa ohydne
                i bardzo krzywdzace. a ludzie mowia: to TYLKO stereotypy,
                przeciez tak latwo sie im przeciwstawic, trzeba TYLKO
                CHCIEC. a dla wiekszosci te stereotypy to sposob na zycie
                i patrzenie na swiat. ich swiat TO STEREOTYPY. z tym jest
                bardzo ciezko walczyc. zwlaszcza, gdy sie ma chceci, a
                amunicji brak. w szrtach sie na wojne nie idzie... ;)

                pozdrawiam bardzo serdecznie :)
                • hania_76 Re: Do Sagan2 - wyjaśnienie 08.10.02, 11:41
                  sagan2 napisała:

                  > wiesz, Hania, ludzie czesto jakos nie dostrzegaja
                  > problemow, ktore ich osobiscie nie dotycza. wstyd
                  > przyznac, ale mi sie to tez czasem zdarza. staram sie byc
                  > otwarta i sprawiedliwie patrzec na swiat, ale czasem
                  > wyjsc sie ze skorupki swojego spojrzenia na swiat nie
                  > da...

                  Tutaj sam mi się jakoś nasuwa przykład pewnej forumowiczki, która ma tak
                  świetnie poukładane życie, że nie rozumie, jak można sobie czegoś podobnego nie
                  zafundować - przecież to takie łatwe! Bo kiedy człowiekowi jest dobrze, trudno
                  mu uwierzyć, że komuś może dziać się mniejsza lub większa krzywda. Albo
                  próbować tę krzywdę trywializować. Albo zbywać stwierdzeniem: idealnego świata
                  nigdy nie było i nie będzie.

                  > ten, ktory dopuszcza smianie sie z niego na urlopie
                  > wychowawczym, pewnie nigdy na nim nie byl... wtedy
                  > popatrzylby inaczej i moze zrozumial...

                  I mnie się tak wydaje.

                  Równie serdecznie pozdrawiam.
                  • sagan2 Re: Do Sagan2 - wyjaśnienie 08.10.02, 12:21
                    dajmy rybkom spac w jeziorze...
                    moze sie nigdy nie obudza ze swojego pieknego snu

                    i niech im to wyjdzie na zdrowie :)
                  • zlotyrybek Re: Do Sagan2 - wyjaśnienie 08.10.02, 13:30
                    Być może przykład tej dziwnej forumowiczki jest właśnie tym niestereotypowym
                    przykładem ? A czyz nie jest najgorszym stereotypem zakładanie, że po kilku
                    postach można zdefiniować czyjeś życie ? A może ta forumowiczka przeszła przez
                    wiele etapów życia (np. od braku pieniędzy na chleb, wykorzystanie seksualne ,
                    urlopy wychowawcze) a mimo to nie poddała się wszechogarniającej feminizacji
                    życia. Zachowuje umiar i nie uważa, że kobiety mają przerąbane w tym kraju
                    tylko sama kształtuje swój byt ?

                    A może tylko mi się wydaje....
                    • Gość: soso no i nie wytrzymalem! IP: 195.41.66.* 08.10.02, 14:24


                      Nie chcialem sie powtarzac ale nie wytrzymalem. Saganie2 i Haniu27. No
                      niestety, zlota rybka jest niestereotypowa. Pisze caly czas o sobie i ten typ
                      tak ma. Zlota rybka uwaza, ze to co ja okresla to posiadanie. Stad wiemy, ze
                      jest dyrektorka, ze jej maz zarabia 3 razy wiecej od niej, ze jak ma czas i
                      ochote to okazuje serce zebrakom i przyjmuje ich do pracy, ze jak sie ma dzieci
                      i sie pracuje to sie zatrudnia sluzaca i pania do dziecka itd.
                      Zloty rybek nawet nie zauwazyl, ze my o sobie tak naprawde nic nie wiemy, nie
                      piszemy o tym co mamy bo nas to nie rajcuje. Wiecie, pisuje sobie z Maciejem
                      chyba z rok i nawet nie wiem czy ma dziurawe kalesony ktore mu zona dzielnie
                      ceruje co wieczor na wiadomosciach czy tez jezdzi lexusem, ktorego kierowca
                      takze opiekuje sie ogrodkiem. Ale o zlotej rybce wiemy wszystko!
                      Powazny przypadek? Prawdopodobnie tak. Wymaga wspolczucia? Prawdopodobnie nie.

                      pzdrw

                      soso
                      • maciej.k1 Re: no i nie wytrzymalem! 08.10.02, 15:01
                        Złotorybek jako normalna kobieta wyświadcza wam wielką uprzejmość. Dzięki niej
                        możecie wreszcie dowiedzieć się czegoś o normalnych kobietach. Wy bowiem
                        jesteście zamknięte w feministycznym gettcie i o sprawach normalnych kobiet nie
                        wiecie dokładnie nic. Wypadałoby docenić to, co Złotyrybek dla Was robi, a
                        nawet więcej - nauczyć się od niej czegoś. Np. jak być szczęśliwą kobietą,
                        zamiast zgorzkniałą feministką.
                        Pozdrawiam -
                        • hania_76 Maciusiu, serdeńko! 08.10.02, 15:52
                          maciej.k1 napisał:

                          > Złotorybek jako normalna kobieta wyświadcza wam wielką uprzejmość. Dzięki
                          niej
                          > możecie wreszcie dowiedzieć się czegoś o normalnych kobietach. Wy bowiem
                          > jesteście zamknięte w feministycznym gettcie i o sprawach normalnych kobiet
                          nie
                          >
                          > wiecie dokładnie nic. Wypadałoby docenić to, co Złotyrybek dla Was robi, a
                          > nawet więcej - nauczyć się od niej czegoś. Np. jak być szczęśliwą kobietą,
                          > zamiast zgorzkniałą feministką.
                          > Pozdrawiam -

                          Zajrzyj sobie do mojego postu w wątku feministki a kobiety czy jakoś tak. Post
                          ma tytuł "buhahahahha!" ponieważ zaniosłam się naprawdę serdecznym śmiechem po
                          przeczytaniu Twojego zestawienia "szczęśliwa kobieta" / "feministka".

                          PS. Wolę być szczęśliwą feministką, niż Rybcią. Mogłabym łatwo się potknąć albo
                          zgubić będąc aż tak mocno zapatrzoną w czubek własnego nosa.

                          Śmiejąc się bardzo głośno i serdecznie pozdrawiam równie serdecznie.
                        • sagan2 no ja tez nie wytrzymalam :( 08.10.02, 17:37
                          maciej.k1 napisał:

                          > Złotorybek jako normalna kobieta wyświadcza wam wielką
                          > uprzejmość. Dzięki niej możecie wreszcie dowiedzieć się
                          > czegoś o normalnych kobietach. Wy bowiem jesteście
                          > zamknięte w feministycznym gettcie i o sprawach
                          > normalnych kobiet nie wiecie dokładnie nic. Wypadałoby
                          > docenić to, co Złotyrybek dla Was robi, a nawet więcej
                          > - nauczyć się od niej czegoś. Np. jak być szczęśliwą
                          > szczęśliwą kobietą, zamiast zgorzkniałą feministką.

                          no Maciej, wybacz, ale przstajesz byc dla mnie
                          jakimkolwiek partnerem do romowy! TY smiesz zarzucac
                          komukolwiek, ze manipuluje wypowiedziami i wyciaga bardzo
                          naciagane wnioski???

                          bardzo prosze o cyctaty z moich postow potwierdzajace
                          powyzsze stwierdzenia. bo rozumiem, ze odnosza sie do
                          mnie i Hani!
                          o ile pamietam, SAMA napisalam, ze raczej feministka nie
                          jestem, poniewaz nie znam zbyt dokladnie ideologii i nie
                          udzielam sie w zadnej organizacji. a tu okazuje sie, ze
                          jestem zgorzchniala feministka, zamknieta w
                          feministycznym gettcie, nieszczesliwa kobita, ktora o
                          sprawach kobiet nic nie wie.
                          poprosze o potwierdzenie kazdej z tych cech.

                          przeciez Ty mnie wcale nie znasz, nic prawie o mnie nie
                          wiesz, ale poniewaz mialam czelnosc sie z Toba i
                          Zlotymrybkiem nie zgodzic, to mnie trzeba w
                          feministycznym gettcie zamknac :((( a fe, ohyda i tyle.

                          po tym poscie uwazalabym za uwlaczajace, gdybys TY uznal
                          mnie za normalna kobiete. na szczescie nie Tobie o tym
                          decydowac.
                      • hania_76 Re: no i nie wytrzymalem! 08.10.02, 15:43
                        Gość portalu: soso napisał(a):

                        >
                        >
                        > Nie chcialem sie powtarzac ale nie wytrzymalem. Saganie2 i Haniu27. No
                        > niestety, zlota rybka jest niestereotypowa. Pisze caly czas o sobie i ten typ
                        > tak ma. Zlota rybka uwaza, ze to co ja okresla to posiadanie.

                        Jednym słowem - byt określa świadomość!
                        • zlotyrybek jak miło 09.10.02, 09:38
                          "Byt określa świadomość" - dokładnie to mówią feministki - dajcie, dajcie,
                          dajcie : lepsza praca, większe pieniądze, kierowczynie, męzczyźni na
                          wychowawczy itd. To nie ja wymyśliłam. Tylko wy to oblekacie w piękne ideały ,
                          a tak naprawdę chodzi wam tylko o posiadanie. Oczywiście zaraz usłyszę , że
                          chodzi o szacunek, miłość, równouprawnienie (które sprowadza się niestey
                          również do posiadania).
                          Jak wiadomo interesuje mnie tylko stan konta, dlatego piszę o wspaniałym mężu
                          i dzieciach oraz o niezwykłym uroku instynktu macierzyńskiego (który podobno
                          nie istnieje?). Nie, ja mam halucynacje. Feministki walczą tylko o wyższe
                          uczucia (co ma się objawić np. wyższą pensją) - nie bądźcie śmieszni !!!!
                          Mój post na temat zarobków męża był odpowiedzią na teks Ewok o ty,m jak to
                          niektórzy faceci pozwalają swoim żonom na małe "co nieco" pod warunkiem, że są
                          przez nie utrzymywani (Drogi Soso, nie wyciągaj wypowiedzi z kontekstu , proszę)
                          Udawadniam Wam tylko jedno - da się żyć normalnie, można być zadowolonym ze
                          swojej pracy, rodziny i z życia w tym kraju.
                          Oczywiście, jestem - jak zwykla - zapatrzona w siebie. Nie zauważacie opowieści
                          forumowiczek/ów na temat kobet zwolnionych po macierzyńskim, nieprzyjętych do
                          pracy itd.- one nie piszą zupełnie na podstawie swoich doświadczeń !!
                          Ja piszę o tym co mnie otacza - wy o tym co otacza Was. Żadne argumenty, że
                          pracuję z kobietami (w lwiej większości) i one TEŻ są zadowolone, nie
                          dyskryminowane, was nie interesują.
                          Dalej sobie siedźcie w swoim nieszczęśliwym, niewdzięcznym i wrogim świecie.
                          Widocznie, taki on jest wokół was - lub takim go postrzegacie.
                          • zlotyrybek Re: jak miło 09.10.02, 09:39
                            zlotyrybek napisał:

                            > "Byt określa świadomość" - dokładnie to mówią feministki - dajcie, dajcie,
                            > dajcie : lepsza praca, większe pieniądze, kierowczynie, męzczyźni na
                            > wychowawczy itd. To nie ja wymyśliłam. Tylko wy to oblekacie w piękne
                            ideały ,
                            >
                            > a tak naprawdę chodzi wam tylko o posiadanie. Oczywiście zaraz usłyszę , że
                            > chodzi o szacunek, miłość, równouprawnienie (które sprowadza się niestey
                            > również do posiadania).
                            > Jak wiadomo interesuje mnie tylko stan konta, dlatego piszę o wspaniałym
                            mężu
                            > i dzieciach oraz o niezwykłym uroku instynktu macierzyńskiego (który podobno
                            > nie istnieje?). Nie, ja mam halucynacje. Feministki walczą tylko o wyższe
                            > uczucia (co ma się objawić np. wyższą pensją) - nie bądźcie śmieszni !!!!
                            > Mój post na temat zarobków męża był odpowiedzią na teks Ewok o ty,m jak to
                            > niektórzy faceci pozwalają swoim żonom na małe "co nieco" pod warunkiem, że

                            > przez nie utrzymywani
                            (Drogi Soso, nie wyciągaj wypowiedzi z kontekstu , proszę)

                            Przepraszam Soso, - chodzi oczywiście o Sagan


                            > Udawadniam Wam tylko jedno - da się żyć normalnie, można być zadowolonym ze
                            > swojej pracy, rodziny i z życia w tym kraju.
                            > Oczywiście, jestem - jak zwykla - zapatrzona w siebie. Nie zauważacie
                            opowieści
                            >
                            > forumowiczek/ów na temat kobet zwolnionych po macierzyńskim, nieprzyjętych do
                            > pracy itd.- one nie piszą zupełnie na podstawie swoich doświadczeń !!
                            > Ja piszę o tym co mnie otacza - wy o tym co otacza Was. Żadne argumenty, że
                            > pracuję z kobietami (w lwiej większości) i one TEŻ są zadowolone, nie
                            > dyskryminowane, was nie interesują.
                            > Dalej sobie siedźcie w swoim nieszczęśliwym, niewdzięcznym i wrogim świecie.
                            > Widocznie, taki on jest wokół was - lub takim go postrzegacie.
                            • sagan2 Re: jak miło 09.10.02, 10:00
                              zlotyrybek napisał:


                              > Mój post na temat zarobków męża był odpowiedzią na
                              > teks Ewok o ty,m jak to
                              > niektórzy faceci pozwalają swoim żonom na małe "co
                              > nieco" pod warunkiem, że są przez nie utrzymywani
                              >
                              > (Drogi Soso, nie wyciągaj wypowiedzi z kontekstu ,
                              > proszę)
                              >
                              > Przepraszam Soso, - chodzi oczywiście o Sagan

                              no moment. dlaczego oczywiscie o mnie? w tym watku
                              zadnych Twoich zdan nie komentowalam :( a rowniez w
                              innych staram sie ich nie wyciagac z kontekstu,
                              przynajmniej takiego, jak go pojmuje.
                              mozesz mi napisac co i gdzie wyciagnelam z kontekstu w
                              Twoich wypowiedziach i dlaczego tak oczywiste jest, ze ja
                              to robie?
                              staram sie tego wlasnie NIE robic, wiec skoro zawiodlam,
                              chcialabym sie poprawic...
                          • hania_76 Do złotej rybci 09.10.02, 09:53
                            zlotyrybek napisał:

                            > "Byt określa świadomość" - dokładnie to mówią feministki - dajcie, dajcie,
                            > dajcie : lepsza praca, większe pieniądze, kierowczynie, męzczyźni na
                            > wychowawczy itd. To nie ja wymyśliłam. Tylko wy to oblekacie w piękne
                            ideały ,
                            >
                            > a tak naprawdę chodzi wam tylko o posiadanie. Oczywiście zaraz usłyszę , że
                            > chodzi o szacunek, miłość, równouprawnienie (które sprowadza się niestey
                            > również do posiadania).

                            Rybciu złociutka, Tobie z posiadaniem wszytko się kojarzy?

                            > Jak wiadomo interesuje mnie tylko stan konta, dlatego piszę o wspaniałym
                            mężu
                            > i dzieciach oraz o niezwykłym uroku instynktu macierzyńskiego (który podobno
                            > nie istnieje?). Nie, ja mam halucynacje.

                            Czego te halucynacje dotyczą? Instynktu macierzyńskiego?
                            Rybeńko, przeczytaj kiedyś swoje posty i zrób porównanie, o czym piszesz jednak
                            częściej...

                            Feministki walczą tylko o wyższe
                            > uczucia (co ma się objawić np. wyższą pensją) - nie bądźcie śmieszni !!!!

                            Nie wyższą. Równą. Dlaczego kobieta za taką samą pracę ma zarabiać mniej? Może
                            mi to Pani wytłumaczyć, Pani Manager?

                            > )
                            > Udawadniam Wam tylko jedno - da się żyć normalnie, można być zadowolonym ze
                            > swojej pracy, rodziny i z życia w tym kraju.

                            Mnie nie musisz tego udowadniać - ja ze swojego życia, rodziny i pracy jestem
                            zadowolona. Ale nie obracam się w samozachwycie wokół własnego ogonka, może
                            dlatego, że zbyt wiele widziałam, słyszałam, by swoją sytuację przyjmować za
                            normę i robić wykłady w stylu Pani Manager.

                            > Oczywiście, jestem - jak zwykla - zapatrzona w siebie. Nie zauważacie
                            opowieści
                            >
                            > forumowiczek/ów na temat kobet zwolnionych po macierzyńskim, nieprzyjętych do
                            > pracy itd.- one nie piszą zupełnie na podstawie swoich doświadczeń !!

                            Eeee... Gdzie tu związek? O co Pani chodziło, pani Złocista Manager?

                            > Ja piszę o tym co mnie otacza - wy o tym co otacza Was. Żadne argumenty, że
                            > pracuję z kobietami (w lwiej większości) i one TEŻ są zadowolone, nie
                            > dyskryminowane, was nie interesują.

                            Interesują. Bardzo. Ale nie przekonują o tym, że Pani Manager i jej szczęśliwe
                            podwładne są reprezentatywną grupą kobiet. Kiedy Pani Manager była ostatnio w
                            okolicach Białegostoku, albo Suwałk, albo Rzeszowa?

                            > Dalej sobie siedźcie w swoim nieszczęśliwym, niewdzięcznym i wrogim świecie.
                            > Widocznie, taki on jest wokół was - lub takim go postrzegacie.

                            Rybeńko, pływaj sobie w swoim złotym akwarium, tylko proszę, nie opowiadaj, że
                            czy ono jest złote czy nie zależy tylko od percepcji.
                            Pozdrawiam.
                            • maciej.k1 Re: Do złotej rybci ;-) 09.10.02, 11:46
                              Zastanawia mnie, na co zresztą zwrócił uwagę Tad, że na tym forum feministki i
                              inne nieszczęśliwe kobiety mają monopol na pisanie o sobie, o patrialchalnych
                              prześladowaniach, jakie je dotknęły oraz o patrialchalnym ucisku, jakiego stały
                              się ofiarami. Nikt natomiast nie zwrócił uwagi Zuli, że jest skupiona na czubku
                              swojego nosa, gdy pisała o nachalnym podrywaniu jej przez jakiegoś dresiarza,
                              Kati i Ewok, które boją się parków, bo wszędzie czyhają na nie gwałciciele, czy
                              Suzume, gdy narzekała na niższe zarobki w porównaniu do zarobków kolegi. Czy
                              tutaj nie wypada być szczęśliwą kobietą, skoro wokół panuje opresyjny
                              patriarchat?

                              A może boli Was, że można być zadowoloną kobietą bez tej całej Waszej walki z
                              mężczyznami, czy z patriarchatem, lecz przeciwnie - w zgodnym i udanym
                              współdziałaniu z mężczyznami? W dodatku, przy zachowaniu tradycyjnego podziału
                              obowiązków w rodzinie (jak pamiętamy, Złotyrybek zajmował się dziećmi w domu,
                              gdy były małe i nie wspomina o tym z żalem do całego świata)?

                              Mam dla Was bardzo smutną wiadomość... Pomimo tego całego wyzwolenia kobiet od
                              patrialchalnej opresji, wszystko wskazuje na to, że nadal najlepiej w życiu
                              wychodzą te kobiety, które potrafią się dogadywać z mężcyznami, zamiast z nimi
                              rywalizować... Nic nie wskazuje na to, by ta prawidłowość miała się zmienić...


                              hania_76 napisała:

                              > Nie wyższą. Równą. Dlaczego kobieta za taką samą pracę ma zarabiać mniej?
                              > Może
                              > mi to Pani wytłumaczyć, Pani Manager?

                              To już było. Nie chciałbym wyjaśniać jeszcze raz, bo znowu Suzume będzie się
                              czepiać. Zajrzyj proszę do postu:

                              www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=212&w=2129748&a=2136176
                              > Interesują. Bardzo. Ale nie przekonują o tym, że Pani Manager i jej
                              szczęśliwe
                              > podwładne są reprezentatywną grupą kobiet. Kiedy Pani Manager była ostatnio w
                              > okolicach Białegostoku, albo Suwałk, albo Rzeszowa?

                              Czy chcesz powiedzieć, że pod Białymstokiem, w Suwałkach albo pod Rzeszowem ma
                              miejsce szczególny, patrialchalny ucisk, niespotykany gdzie indziej? Tam akurat
                              patrialchalne społęczeństwo dyskryminuje kobiety, w odróżnieniu od Warszawy,
                              Gdańska i Wąchocka?
                              • hania_76 W koło Macieju to samo... 09.10.02, 12:31
                                maciej.k1 napisał:

                                > Zastanawia mnie, na co zresztą zwrócił uwagę Tad, że na tym forum feministki
                                i
                                > inne nieszczęśliwe kobiety mają monopol na pisanie o sobie, o patrialchalnych
                                > prześladowaniach, jakie je dotknęły oraz o patrialchalnym ucisku, jakiego
                                stały
                                >
                                > się ofiarami. Nikt natomiast nie zwrócił uwagi Zuli, że jest skupiona na
                                czubku
                                >
                                > swojego nosa, gdy pisała o nachalnym podrywaniu jej przez jakiegoś dresiarza,
                                > Kati i Ewok, które boją się parków, bo wszędzie czyhają na nie gwałciciele,
                                czy
                                >
                                > Suzume, gdy narzekała na niższe zarobki w porównaniu do zarobków kolegi. Czy
                                > tutaj nie wypada być szczęśliwą kobietą, skoro wokół panuje opresyjny
                                > patriarchat?

                                Macieju drogi, po raz kolejny odsyłam Cię do mojego postu "buhahahahaha" w
                                wątku kobiety a feministki. Możesz jeszcze odnaleźć moje wypowiedzi z wątku
                                założonego przez tada - chyba "Jasne strony kobiecości". I nie tylko moje. Może
                                przestaniesz w koło to samo opowiadać.

                                >
                                > A może boli Was, że można być zadowoloną kobietą bez tej całej Waszej walki z
                                > mężczyznami, czy z patriarchatem, lecz przeciwnie - w zgodnym i udanym
                                > współdziałaniu z mężczyznami? W dodatku, przy zachowaniu tradycyjnego
                                podziału
                                > obowiązków w rodzinie (jak pamiętamy, Złotyrybek zajmował się dziećmi w domu,
                                > gdy były małe i nie wspomina o tym z żalem do całego świata)?

                                Jak wyżej.

                                >
                                > Mam dla Was bardzo smutną wiadomość... Pomimo tego całego wyzwolenia kobiet
                                od
                                > patrialchalnej opresji, wszystko wskazuje na to, że nadal najlepiej w życiu
                                > wychodzą te kobiety, które potrafią się dogadywać z mężcyznami, zamiast z
                                nimi
                                > rywalizować... Nic nie wskazuje na to, by ta prawidłowość miała się zmienić...

                                Wow.... Głęboka myśl. Skomplikowana. Jak rower Ukraina, nie przymierzając.
                                Na czym to "dogadywanie się" z mężczyznami polega? Pewnie nie mamy tego samego
                                na myśli.

                                > > Interesują. Bardzo. Ale nie przekonują o tym, że Pani Manager i jej
                                > szczęśliwe
                                > > podwładne są reprezentatywną grupą kobiet. Kiedy Pani Manager była ostatni
                                > o w
                                > > okolicach Białegostoku, albo Suwałk, albo Rzeszowa?
                                >
                                > Czy chcesz powiedzieć, że pod Białymstokiem, w Suwałkach albo pod Rzeszowem
                                ma
                                > miejsce szczególny, patrialchalny ucisk, niespotykany gdzie indziej? Tam
                                akurat
                                >
                                > patrialchalne społęczeństwo dyskryminuje kobiety, w odróżnieniu od Warszawy,
                                > Gdańska i Wąchocka?

                                O rany - znów to samo... Piszę o jednym, Maciej zarzuca mi, że nie piszę o
                                trzecim i dziesiątym. Nawet mi się nie chce komentować dalej.
                              • Gość: soso zlota rybko IP: 195.41.66.* 09.10.02, 12:33
                                Czym innym jest posiadanie czegos a czym innym obnoszenie sie z tym. W Danii,
                                kraju gdzie skromnosc jest adorowana, nie uchodzi miec lepszy samochod niz
                                sasiedzi, wiekszy dom niz potrzeba a jachty sie skrzetnie chowa przed ludzkimi
                                oczami. I to nie dlatego, ze jakies tam Janteloven ale dlatego, ze pycha jest
                                przykra w obcowaniu z nia. Porzadni ludzie nie chca byc uciazliwi. I to jest
                                sympatyczne.

                                pzdrw z zyczeniami przemyslenia tej kwestji przed snem,

                                soso

                                PS

                                Jezeli kobiety chca miec to nie znaczy, ze chca sie tym przechwalac. To dla
                                pelnego zrozumienia. Miec jest dobrze, zadzierac nosa wstyd!
                              • suzume Re: Do złotej rybci ;-) 09.10.02, 12:40
                                maciej.k1 napisał:

                                > Nikt natomiast nie zwrócił uwagi [ciach] Suzume, gdy narzekała na niższe
                                > zarobki w porównaniu do zarobków kolegi.

                                Ty to zrobiłeś. jak zwykle w niewyszukany sposób.
                                btw, nie o zarobki sensu stricte chodziło. ale Ty oczywiście pamiętasz wygodne
                                wyimki.
                                nie wycieraj sobie mną gęby, nie od tego jestem.

                                > A może boli Was, że można być zadowoloną kobietą bez tej całej Waszej walki z
                                > mężczyznami, czy z patriarchatem, lecz przeciwnie - w zgodnym i udanym
                                > współdziałaniu z mężczyznami?

                                co Ty wiesz o współdziałaniu, skoro jesteś najgorętszym rzecznikiem "walki
                                płci"?
                                • maciej.k1 Do Suzumci ;-) 09.10.02, 13:30
                                  suzume napisała:

                                  > maciej.k1 napisał:
                                  >
                                  > > Nikt natomiast nie zwrócił uwagi [ciach] Suzume, gdy narzekała na niższe
                                  > > zarobki w porównaniu do zarobków kolegi.
                                  >
                                  > Ty to zrobiłeś. jak zwykle w niewyszukany sposób.

                                  Proszę, zacytuj mi mój post, w którym zarzuciłem Ci, że narzekając na zbyt
                                  niskie zarobki, jesteś skupiona na czubku swojego nosa.

                                  Albo czytaj uważniej i ze zrozumieniem.
                              • sagan2 Re: Do złotej rybci ;-) 09.10.02, 12:42
                                Maciej, czy nie zauwazyles, ze wiekszosc z dyskutantek
                                okresla siebie jako 'osobiscie szczesliwe' kobiety?
                                dlaczego wmawiasz im, ze maja byc nieszczesliwe????

                                istenieje roznica miedzy szczesciem, a samozadowoleniem.
                                miedzy osobistym szczesciem, a wrazliwoscia na
                                nieszczescie innych.

                                czyzby to byly subtelnosci, ktore tak ciezko wychwycic?
                                • hania_76 Re: Do złotej rybci ;-) 09.10.02, 12:44
                                  sagan2 napisała:

                                  > Maciej, czy nie zauwazyles, ze wiekszosc z dyskutantek
                                  > okresla siebie jako 'osobiscie szczesliwe' kobiety?
                                  > dlaczego wmawiasz im, ze maja byc nieszczesliwe????

                                  Może Maciej ma komputer, który do przymiotnika "szczęśliwa" automatycznie
                                  dostawia "nie"?

                                  >
                                  > istenieje roznica miedzy szczesciem, a samozadowoleniem.
                                  > miedzy osobistym szczesciem, a wrazliwoscia na
                                  > nieszczescie innych.

                                  Ano właśnie.

                                  > czyzby to byly subtelnosci, ktore tak ciezko wychwycic?

                                  Oj, Sagan, nie wymagaj zbyt wiele! ;-P
                                  • sagan2 Re: Do złotej rybci ;-) 09.10.02, 12:56
                                    hania_76 napisała:


                                    > Oj, Sagan, nie wymagaj zbyt wiele! ;-P

                                    no kiedy ja wierze w ludzi!
                                    troche ze mnie idealistka, co?... ;)
                              • Gość: EWOK Do Macieja IP: 213.241.18.* 09.10.02, 13:57
                                Feministki i inne nieszczęśliwe kobiety? A kiedy ja napisałam, że dziwnym
                                trafem sfrustrowani mężczyźni przy okazji są również feministami, nie sugerując
                                nawet związku przyczynowo skutkowego między frustracją a antyfeminizmem,
                                wszyscy Panowie bardzo się oburzyli, że uogólniam. Wdać na tym forum
                                uogólnienia są zarezerwowane dla mężczyzn.
                                Tradycyjny podział ról w rodzinie...?Macieju, czy ja mam rozumieć, że gdyby na
                                świat przyszło Twoje dziecko to Ty byś je zostawił pod opieką rodzicielki i
                                poszedł do pracy, przegapiając tak ważne wydarzenia jak pierwszy uśmiech,
                                pierwszy ząbek, pierwsze słowo? Co z Ciebie Macieju za człowiek? Kompletnie
                                bezduszny automat. Czy Ty nie zdajesz sobie sprawy z tego, że obserwowanie jak
                                rozwija się mały człowiek jest stokroć ważniejsze niż jakieś tam prace czy
                                kariery? A co jakby Twoje dziecko zaczęło raczkować akurat jak Ty byłbyś w
                                pracy? Myślałeś o tym? Jakbyś się wówczas czuł?
                                A przy okazji - fakt, że Rybcia przy każdej okazji wspomina o swoim
                                menadżerskim stanowisku, bez względu na to, czy ma to związek z tematem czy nie
                                ma, jest jakościowo na tym samym poziomie co BD ględzący bez przerwy o swoim
                                rodzącym się w bólach doktoracie. Dlatego argumentacja, że fakt iż Rybcia się
                                chwali ma jakikolwiek związek z tym, że jest kobietą, w tym akurat wypadku
                                wydaje mi się bezpodstawna.
                                • Gość: EWOK Re: Do Macieja IP: 213.241.18.* 09.10.02, 13:58
                                  Oczywiście przejęzyczenie - antyfeministami.
                                  • zlotyrybek Re: Do Ewok 09.10.02, 14:57
                                    Kopiję - w razie, jakbyś nie zajrzała na górę :)
                                    Gość portalu: EWOK napisał(a):

                                    ) Masz rację. Zbyt trudne do pojęcia jest dla mnie to, że ktoś czerpiący całymi
                                    ) garściami ze zdobyczy prababek sufrażystek, może występować przeciwko
                                    ) feminizmowi. Owszem, ja też zauważam, że czasem jak już się jakaś feministka
                                    ) wypowie to naprawdę lepiej, żeby siedziała cicho. Ale sądzę, że feminizmowi
                                    ) należy się zwykły ludzki szacunek. Jak również tym kobietom, które w
                                    śmiesznych
                                    )
                                    ) kapeluszach i jeszcze śmieszniejszych sukniach urządzały manifestacje żądając
                                    ) praw wyborczych. I, co ciekawe, np. postulat równej płacy za taką samą pracę
                                    ) nadal nie jest realizowany ani w Polsce ani w Zachodniej Europie, ani nawet w
                                    ) USA, chociaż te proporcje układają się różnie. Ja również pracuję dla
                                    ) przyjemności a nie z ekonomicznego przymusu. Ani w pracy ani w życiu
                                    prywatnym
                                    ) nie doświadczam "patriarchalnego ucisku". A jednak denerwuje mnie to, że
                                    kiedy
                                    ) kobieta zaczyna życie pod jednym dachem z mężczyzną jakoś tak jest samo przez
                                    ) się zrozumiałe, że ona przyjmie na siebie obowiązki związane z prowadzeniem
                                    ) domu. A to niby czemu? A kiedy zdecydują się na dziecko to ona przerwie
                                    pracę,
                                    ) wywróci swoje życie i priorytety do góry nogami, a nie on. Przecież to
                                    wspólne
                                    ) dziecko i wspólna decyzja - więc czemu? A jeśli nie zdecyduje się na dziecko?
                                    ) Lekarze dzielą kobiety na te, "które już rodziły" i te, które"jeszcze nie
                                    ) rodziły". A dlaczego nie na te, które mają prawo jazdy i te, które jeszcze go
                                    ) nie mają - to też byłoby logiczne pod względem medycznym, te, co jeżdżą
                                    ) samochodem mają większą szansę na wypadek. I tak dalej i tym podobnie. Tobie
                                    to
                                    )
                                    ) w ogóle nie przeszkadza?




                                    Droga Ewok to co piszesz powyżej nijak się nie ma do mojej odpowiedzi na Twój
                                    post :
                                    --------------------------------------------------------------------------------
                                    A więc Rybcia jest kobietą! I to kobietą-z-karierą-zawodową! No więc nie
                                    dziwię się, że Baronowie stawiają ją za przykład. Jest mianowicie
                                    ucieleśnieniem męskiego pragnienia - utrzymać kobietę za jej własne pieniądze,
                                    nie tracąc przy tym nic z powagi, jaka przystoi głowie rodu.

                                    --------------------------------------------------------------------------------

                                    A powyżej stawiasz bardzo ciekawe pytania - więc nie wytrzymałam (jak piszą
                                    niektórzy:))

                                    Czerpię całymi garściami nie tylko ze spuścizny sufrażystek (dlaczego tak
                                    zawężasz temat? czy kojarzy się wszystko tylko z jednym ? nie myślisz, że to
                                    może być problem?) bo czerpię również ze zdobyczy naukowych i odkryć (zarówno
                                    kobiet jak i mężczyzn) i żyję tu gdzie żyję również dzięki poświęceniu wielu,
                                    wielu ludzi w całej historii Polski i świata (zarówno kobiet jaki mężczyzn) i
                                    im WSZYTKIM należy się szacunek. Nie rozumiem dlaczego ruch feminuistyczny ma
                                    być jedynym i słusznym, któremu coś zawdzięczam ?

                                    Nie twierdzę, że kobiety zarabiają tyle co mężczyźni - bo tak nie jest. Byłabym
                                    zdziwiona gdyby tak było. Pisałam o tym poprzednio również. Zawodowa kariera
                                    kobiety wygląda zwykle inaczej niż mężczyzny bo to kobieta rodzi dzieci. I jest
                                    to fakt biologiczny (nie piszę o wyborach). Jeśli kobieta rodzi dziecko (co jak
                                    słusznie zauważyłaś jest decyzją i jej i jego) to liczy się z tym, że trzeba to
                                    dziecko również wychować/wykarmić/wyleczyć itp. Nie można mieć ciastka i zjeść
                                    ciasto. Czym innym jest pomoc męża w opiece nad dzieckiem a czym innych
                                    zastąpienie matki.
                                    "Wyzwolone" kobiety chciałyby urodzić i co ...? Cóż złego jest w tym, że
                                    zostajesz z dzieckiem w domu przez 3 lata - dbasz o nie, wychowujesz,
                                    przytulasz, uczysz ? W tym czasie mężczyzna utrzymuje kobietę i dziecko. On
                                    wtedy robi karierę (kobieta ma już na dzień dobry co najmniej 3 lata stażu do
                                    tyłu). Jeśli jej to nie odpowiada - rozwiązanie jest prosta - posiadanie
                                    dziecka nie jest w Polsce przymusem.Ale nie można mieć i dziecka i kariery.
                                    Oczywiście zdarzają się (zaznaczam : zdarzają się ) przypadki gdy kobieta
                                    zarabia więcej od mężczyzny i to ona robi karierę , a on zostaje z dzieckiem w
                                    domu. Ale to nie jest przykład Wyzwolenia tylko efekt KOMPROMISÓW pomiędzy
                                    małżonkmi ( osiągania którego życzę wszystkim wojującym feministkom).
                                    Tak, jestem zdania , że można urodzić dzieci (wraz ze wszystkimi
                                    konsekwencjami - np.3 lata urlopu) i nadal istnieć zawodowo. (Broń Boże nie
                                    piszę o sobie, bo jak widzę mój "Manager" i Moje poglądy są bardzo źle
                                    widziane).
                                    Dlatego też nie dziwi mnie fakt, że czyjś mąż zarabia więcej. Inną sprawą jest
                                    fakt, że zarabia więcej,również dlatego , że to kobieta zajmowała się dziećmi ,
                                    gdy on robił karierę - i powinien to doceniać(ale to też kwestia
                                    dialogu "pomiędzy płciami - również niemile widzianego na tym forum).

                                    Wniosek : czy nie uważasz, że to tak naprawdę zależy od kobiety czy da
                                    się "wtłoczyć jakoś tak naturalnie" w obowiązki , które jej nie odpowiadają ?
                                    Wiele jest przykładów kobiet, których mężowie przeżyli ciężki szok, gdy ich
                                    damy wróciły po przerwie do pracy. Nie mogli sobie poradzić z lekcjami,
                                    wizytami u dentysty itp. ALe to zależy od kobiety czy "odpuści" czy coś zmieni
                                    w swoim i jego życiu, czy też z rezygnuje z pracy , bo "stary sobie nie radzi".
                                    Znów (na moje nieszczęście) posłużę sie własnym przykładem : moja mama
                                    odpuściła. Zrezygnowała z pracy, bo mój ojciec chciał, by obiad wjeżdżał na
                                    stół, gdy on wraca z pracy. To jej prywatna sprawa - widocznie jej to
                                    odpowiada. Wybrała taka opcję KOMPROMISU.To nie powód, by ją nawracać na siłę,
                                    i by po 39 latach w małżeństwie rozstawała się z mężem z
                                    powodu "dyskryminacji". Uświadamiałam ją wiele razy, że przesadza - ale to jej
                                    wybór. Na tym forum zasłużyła by pewnie na miano idiotki.

                                    Jeśli prioprytetem kobiety jest praca - to po co jej dziecko ? Chyba, że ma 2
                                    priorytety - ale to prowadzi tylko do rozczarowania, bo sie nie da. Może jestem
                                    nietypową matką (znów mówię o sobie, wiem, to karygodne) ale pracując zawodowo
                                    (długo, bo to też lubie) zawsze mam wyrzuty sumienia, że mogłam dać "więcej
                                    siebie" moim dzieciom. Takie są konsekwencje "wolnego wyboru" i z tym muszą się
                                    liczyć kobiety "które nie chcą wywracać swoich priorytetów do góry nogami".

                                    Lekarze dzielą kobiety na te co rodziły i te co nie rodziły. Instruktorzy prawa
                                    jazdy dzielą na : te z prawem jazdy i te bez prawa jazdy. Dentyści : na te z
                                    własnymi zębami i te ze sztucznymi. Pracodawcy : na te w wieku "tartacznym "-
                                    jak mawia mój kolega - i na te co mają "ustabilizowaną sytuację rodzinną".
                                    O dziwo, to ostatnie dotyczy również mężczyzn. (Do firmy mojego kolegi chętniej
                                    przyjmowani sa mężczyźni posiadający żonę i dziecko. Wg. pracodawcy - mają
                                    silniejszą motywację. Pewnie tak.)
                                    Różni ludzie kierują się różnymi kryteriami (niektórzy dzielą kobiety na
                                    blondynki i te mądrzejsze:)). Ja wyrzuciłam z domu księdza, który stwierdził "w
                                    tym wieku i tylko 2 dzieci??" Ale czy to powód, żeby twierdzić, że kościół
                                    dyskryminuje kobiety ? Otóż w porównaniu z czasami inkwizycji i palenia
                                    czarownic- dyskryminacja kobiet w kościele zanikła - natomiast pojawia się w
                                    stosunku do mężczyzn (niedawna sprawa molestowania-bp. Petz) czy dzieci
                                    (molestowania w USA).


                                    Wolny wybór - tak, ale łącznie z konsekwecjami. Dziecko - tak, praca- tak ,
                                    wyższe zarobki - tak, przywileje - tak, podjazdy dla wózków - tak, zakaz prac
                                    ciężkich - tak, przerwy na karmienie piersią - tak. A co w zamian ?

                                    Droga Ewok - albo albo. Nie da się przejść przez życie inaczej. Jak masz
                                    dziecko - to ono choruje. Jak mąż zarabia lepiej to może nie jest dobrym
                                    pomysłem żeby to on szedł na zwolnienie? Lub odwrotnie.

                                    Wiem , że nudzę (to już ostatnie Twoje pytanie) czy mnie to nie przeszkadza.
                                    Nie przeszkadz mi, że ginekolog pyta czy rodziłam, że koleżanka zdecydowała się
                                    posiadać psy a nie dzieci, że moja mama zarzuciła karierę zawodową.
                                    Przeszkadz mi jak inni mówią jak żyć. Co wybierać. Dlaczego tak wybierać, a nie
                                    • suzume złotyrybku 09.10.02, 15:02
                                      zajrzyj do poczty :)
                                    • zlotyrybek Re: Do Ewok 2 09.10.02, 15:02
                                      Przeszkadza mi , że jesli nie zgadzam się z czyimiś poglądami to
                                      czekają mnie inwektywy . Nie lubiłaby ( pewnie , bo nie wiem - nie zdarzyło mi
                                      się - ale znów piszę o sobie, a fe) gdyby ktoś wyrzucił mnie z pracy za wyjście
                                      z dzieckiem do lekarza. Jeśli by się to zdarzyło - mam jasne priorytety i nie
                                      miałabym problemu z decyzją. Nie chodzę na imprezy firmowe, jeśli nie jest
                                      zaproszany mój mąż (to też forma dysryminacji w stosunku do niego...)i on też
                                      tak postępuje.
                                      Przeszkadza mi, że są rzeczy, których nie zmienię (bezrobocie , głód, nędza,
                                      wyzysk). Jak słyszę za ścianą męża bijącego żonę - dzwonię na policję, ale
                                      potem nie sprawdzam, czy złożyła na niego skargę.
                                      Daję synowi dwa drugie śniadania do szkoły- bo mamusia jednego z jego kolegów
                                      pije i nie ma na to czasu. Zmieniam co mogę zmienić, ale staram się nie pouczać
                                      innych jak mają żyć.
                                      Nie potępiam homoseksualistów, wolne związki, rowerzystów. Ale jestem za karą
                                      śmierci równiez za gwałt. Nie uważam, że moja mama ma "fałszywą świadomość" nie
                                      dorabiam do tego teorii.

                                      Człowiek powienin mieć:
                                      siłę by zmieniać co da się zmienić
                                      cierpliwość, by znieść to czego zmienić się nie da
                                      rozum by odróżnić jedno od drugiego.

                                      Pozdrawiam i sorry, że tak długo.

                                      • sagan2 Re: Do Ewok 2 10.10.02, 09:41
                                        zlotyrybek napisał:

                                        > Przeszkadza mi , że jesli nie zgadzam się z czyimiś
                                        > poglądami to czekają mnie inwektywy .

                                        pewnie wszystkim przeszkadza. ale zauwaz, ze na ogol sa
                                        dwie strony medalu...
                                        kilka osob doczekalo sie srogich ciegow od Macieja, za to
                                        tylko, ze sie z nim i z Toba nie zgodzilo.
                                        abstrahujac zupelnie od tego kto ma racje, takie sytuacje
                                        sa niedopuszczalne, a zdarzaja sie czesto.
                                        nie tylko feministki wsciekle tocza piane, gdy ktos sie z
                                        nimi nie zgadza. choroba dotyka wielu osob.
                                    • Gość: EWOK Re: Do Ewok IP: 213.241.18.* 09.10.02, 16:19
                                      zlotyrybek napisał:

                                      >


                                      >
                                      > Droga Ewok to co piszesz powyżej nijak się nie ma do mojej odpowiedzi na Twój
                                      > post :
                                      > ------------------------------------------------------------------------------
                                      -
                                      > -
                                      > Jasne, że sie nie ma, skojarzyła mi się jedna wypowiedź z inną wypowiedzią i
                                      wypadkowa okazała się trzecia wypowiedź - myślałam, że na tym polega rozmowa.
                                      >
                                      >
                                      > Czerpię całymi garściami nie tylko ze spuścizny sufrażystek (dlaczego tak
                                      > zawężasz temat? czy kojarzy się wszystko tylko z jednym ? nie myślisz, że to
                                      > może być problem?) bo czerpię również ze zdobyczy naukowych i odkryć (zarówno
                                      > kobiet jak i mężczyzn) i żyję tu gdzie żyję również dzięki poświęceniu wielu,
                                      > wielu ludzi w całej historii Polski i świata (zarówno kobiet jaki mężczyzn) i
                                      > im WSZYTKIM należy się szacunek. Nie rozumiem dlaczego ruch feminuistyczny ma
                                      > być jedynym i słusznym, któremu coś zawdzięczam ?

                                      Według Kodeksu Mieszczańskiego z końca XIX wieku żeby pracować musiałabyś mieć
                                      zezwolenie męża lub innego opiekuna - kobiety nie posiadały osobowości prawnej.
                                      On również bez Twojej wiedzy mógł w każdej chwili zażądać od pracodawcy, żeby
                                      już Cię nie zatrudniał. Ja myślisz, czy to było tak, że któregoś dnia panowie
                                      obudzili się i powiedzieli sobie - jejku, my to jednak za mało dajemy kobietom
                                      swobody. Ja w żadnym momencie nie twierdziłam, że powinnaś być wdzięczna
                                      wyłącznie feminizmowi, po prostu wspomniałam o nim, gdyż tematem forum jest
                                      feminizm, a Ty często wygłaszasz uwagi sugerujące, że nie lubisz feminizmu oraz
                                      feministek. Pomyślałam, że ma to mniej więcej tyle sensu co siedzenie na sali
                                      kinowej psiocząc na braci Lumiere.
                                      >
                                      > Nie twierdzę, że kobiety zarabiają tyle co mężczyźni - bo tak nie jest.
                                      Byłabym
                                      >
                                      > zdziwiona gdyby tak było. Pisałam o tym poprzednio również. Zawodowa kariera
                                      > kobiety wygląda zwykle inaczej niż mężczyzny bo to kobieta rodzi dzieci. I
                                      jest
                                      >
                                      > to fakt biologiczny (nie piszę o wyborach). Jeśli kobieta rodzi dziecko (co
                                      jak
                                      >
                                      > słusznie zauważyłaś jest decyzją i jej i jego) to liczy się z tym, że trzeba
                                      to
                                      >
                                      > dziecko również wychować/wykarmić/wyleczyć itp. Nie można mieć ciastka i
                                      zjeść
                                      > ciasto. Czym innym jest pomoc męża w opiece nad dzieckiem a czym innych
                                      > zastąpienie matki.
                                      > "Wyzwolone" kobiety chciałyby urodzić i co ...? Cóż złego jest w tym, że
                                      > zostajesz z dzieckiem w domu przez 3 lata - dbasz o nie, wychowujesz,
                                      > przytulasz, uczysz ? W tym czasie mężczyzna utrzymuje kobietę i dziecko. On
                                      > wtedy robi karierę (kobieta ma już na dzień dobry co najmniej 3 lata stażu do
                                      > tyłu).
                                      W ogóle nie o tym pisałam. Chodzi o sytuację gdy kobieta i mężczyzna o takich
                                      samych kwalifikacjach otrzymują umowę o pracę na takich samych stanowiskach, o
                                      takim samym zakresie obowiązków, ale... z różnym wynagrodzeniem. Według kodeksu
                                      pracy jest to sytuacja niedozwolona, a jednak się zdarza. Nie tylko w Polsce
                                      ale w całej Europie Zachodniej regulacje prawne w tym względzie są
                                      podobne,według statystyk, nieprzestrzegane
                                      .Dlaczego nikt z tym nic nie robi - nie wiem, bo chodzi tu już nie o
                                      dyskryminację tylko o nieprzestrzeganie prawa, ale to temat na inną dyskusję.

                                      Ale nie można mieć i dziecka i kariery.

                                      Dlaczego? Mężczyźni mogą mieć i dziecko i karierę. Nie przesadzajmy w końcu z
                                      rolą matki w życiu dziecka - jest potrzebna, póki karmi piersią, a potem
                                      doskonale może ją zastąpić ojciec. Uważa się matki za niezastąpione, bo one
                                      same robią wszystko, by je za takie uważano.

                                      > Oczywiście zdarzają się (zaznaczam : zdarzają się ) przypadki gdy kobieta
                                      > zarabia więcej od mężczyzny i to ona robi karierę , a on zostaje z dzieckiem
                                      w
                                      > domu.
                                      Współczuję takim mężczyznom - znam jednego, któremu się to przytrafiło. NIe ma
                                      w naszym zaściankowym kraju żadnego zrozumienia dla mężczyzny pozostającego na
                                      urlopie wychowawczym. Wszyscy na niego patrzą jak na dziwoląga.


                                      >
                                      > Wniosek : czy nie uważasz, że to tak naprawdę zależy od kobiety czy da
                                      > się "wtłoczyć jakoś tak naturalnie" w obowiązki , które jej nie odpowiadają ?

                                      Nie, nie uważam. Bo jeśli wpakujesz kompletnie niedoświadczoną życiowo
                                      dwudziestolatkę do jednego mieszkania z kompletnie niedoświadczonym życiowo
                                      dzwudziestolatkiem to nie tylko on, ale i jego mama, jego tata, oraz jej
                                      rodzice uważają, że to ona powinna przejść przyspieszony kurs gotowania,
                                      sprzątania i robienia zakupów, a nie on.

                                      > >
                                      > Znów (na moje nieszczęście) posłużę sie własnym przykładem : moja mama
                                      > odpuściła. Zrezygnowała z pracy, bo mój ojciec chciał, by obiad wjeżdżał na
                                      > stół, gdy on wraca z pracy. To jej prywatna sprawa - widocznie jej to
                                      > odpowiada. Wybrała taka opcję KOMPROMISU.

                                      Mamy różną definicję KOMPROMISU. Moim zdaniem podejmowania jakichkolwiek
                                      decyzji pod presją nie można nazwać pójściem na kompromis. Chyba, że
                                      kompromisem jest zamiana aspiracji zawodowych na święty spokój.

                                      > > Jeśli prioprytetem kobiety jest praca - to po co jej dziecko ? Chyba, że ma
                                      2
                                      > priorytety - ale to prowadzi tylko do rozczarowania, bo sie nie da. Może
                                      jestem

                                      Już o tym pisałam, mężczyznom jakoś się udaje.
                                      >
                                      >

                                      >Ale czy to powód, żeby twierdzić, że kościół
                                      > dyskryminuje kobiety ?
                                      Jasne, że tak. Kościół dyskryminuje kobiety. Szczególnie bezdzietne i
                                      przyjmujące środki antykoncepcyjne. Mężczyźni korzystają w wygody, którą daje
                                      to, że ich partnerki łykają pigułki, ale o to Kośćiół nie ma do nich pretensji.

                                      Otóż w porównaniu z czasami inkwizycji i palenia
                                      > czarownic- dyskryminacja kobiet w kościele zanikła - natomiast pojawia się w
                                      > stosunku do mężczyzn (niedawna sprawa molestowania-bp. Petz) czy dzieci
                                      > (molestowania w USA).

                                      Ach, więc napiętnowanie pedofilów uważasz za ich dyskryminowanie..? NO to
                                      pozostaje mieć nadzieję, że nie pojawi się więcej "równouprawnionych" księży.
                                      >
                                      >
                                      > Wolny wybór - tak, ale łącznie z konsekwecjami. Dziecko - tak, praca- tak ,
                                      > wyższe zarobki - tak, przywileje - tak, podjazdy dla wózków - tak, zakaz prac
                                      > ciężkich - tak, przerwy na karmienie piersią - tak. A co w zamian ?
                                      Nie bardzo rozumiem, bo widzisz, jestem blondynką. Możesz to rozwinąć?
                                      >
                                      >
                                      • maly.ksiaze Re: Do Ewok 09.10.02, 16:25
                                        Gość portalu: EWOK napisał(a):

                                        > pracy jest to sytuacja niedozwolona, a jednak się zdarza. Nie tylko w Polsce
                                        > ale w całej Europie Zachodniej regulacje prawne w tym względzie są
                                        > podobne,według statystyk, nieprzestrzegane
                                        > .Dlaczego nikt z tym nic nie robi - nie wiem, bo chodzi tu już nie o
                                        > dyskryminację tylko o nieprzestrzeganie prawa, ale to temat na inną dyskusję.

                                        Byc moze sa to zle regulacje, skoro sa tak masowo nieprzestrzegane? Co
                                        proponujesz z tym zrobic?

                                        Pozdrawiam,

                                        mk.
                                        • hania_76 Re: Do Ewok 09.10.02, 16:30
                                          maly.ksiaze napisał:

                                          > Gość portalu: EWOK napisał(a):
                                          >
                                          > > pracy jest to sytuacja niedozwolona, a jednak się zdarza. Nie tylko w Pols
                                          > ce
                                          > > ale w całej Europie Zachodniej regulacje prawne w tym względzie są
                                          > > podobne,według statystyk, nieprzestrzegane
                                          > > .Dlaczego nikt z tym nic nie robi - nie wiem, bo chodzi tu już nie o
                                          > > dyskryminację tylko o nieprzestrzeganie prawa, ale to temat na inną dyskus
                                          > ję.
                                          >
                                          > Byc moze sa to zle regulacje, skoro sa tak masowo nieprzestrzegane? Co
                                          > proponujesz z tym zrobic?
                                          >
                                          > Pozdrawiam,
                                          >
                                          > mk.

                                          Odsyłam do przepisów polskiej Konstytucji oraz Kodeksu Pracy. Wtedy warto
                                          dyskutować, czy to regulacje są złe, czy nie ma mechanizmu egzekwowania ich
                                          przestrzegania.
                                          • maly.ksiaze Re: Do Ewok 09.10.02, 16:56
                                            hania_76 napisała:

                                            > Odsyłam do przepisów polskiej Konstytucji oraz Kodeksu Pracy. Wtedy warto
                                            > dyskutować, czy to regulacje są złe, czy nie ma mechanizmu egzekwowania ich
                                            > przestrzegania.
                                            Czyms zasadniczo innym jest zadeklarowanie w Konstytucji 'wszyscy ludzie sa
                                            rowni', czym innym zas nalozenie na pracodawcow konkretnych obciazen i
                                            ograniczen, ktore mialyby te rownosc zagwarantowac.

                                            Czy prawo takie, jak polski Kodeks Pracy moze byc uznane za dobre, skoro
                                            najwyrazniej trudno jest go przestrzegac i jednoczesnie nie zbankrutowac?

                                            Pozdrawiam,

                                            mk.
                                            • hania_76 Re: Do Ewok 09.10.02, 17:01
                                              maly.ksiaze napisał:

                                              > hania_76 napisała:
                                              >
                                              > > Odsyłam do przepisów polskiej Konstytucji oraz Kodeksu Pracy. Wtedy warto
                                              > > dyskutować, czy to regulacje są złe, czy nie ma mechanizmu egzekwowania ic
                                              > h
                                              > > przestrzegania.
                                              > Czyms zasadniczo innym jest zadeklarowanie w Konstytucji 'wszyscy ludzie sa
                                              > rowni', czym innym zas nalozenie na pracodawcow konkretnych obciazen i
                                              > ograniczen, ktore mialyby te rownosc zagwarantowac.
                                              >
                                              > Czy prawo takie, jak polski Kodeks Pracy moze byc uznane za dobre, skoro
                                              > najwyrazniej trudno jest go przestrzegac i jednoczesnie nie zbankrutowac?
                                              >
                                              > Pozdrawiam,
                                              >
                                              > mk.

                                              Przepraszam, a czy kobiety mają zarabiać mniej, nie mieć płatnych urlopów
                                              macierzyńskich, albo w ogóle nie pracować, żeby pracodawca "nie zbankrutował"?!
                                              • maly.ksiaze Re: Do Ewok 09.10.02, 17:18
                                                Daruj sobie taka retoryke, jesli mozesz. Nic takiego nie napisalem. Zreszta,
                                                akurat 'zakaz dyskryminacji' kobiet nie jest najczesciej naruszanym przepisem.

                                                Zastanawiam sie po prostu, na ile panstwo poinno miec prawo dyktowania
                                                przedsiebiorcom, w jaki sposob maja prowadzic rekrutacje i jak wynagradzac
                                                pracownikow. Niezaleznie od tego, jak szczytny jest cel.
                                                Tak naprawde przepisy, ktore maja kobiety chronic, zdaja sie miec na dluga mete
                                                odwrotny skutek (podobnie jak np. akcja afirmatywna w USA).

                                                Pozdrawiam,

                                                mk.
                                                • hania_76 Re: Do Ewok 09.10.02, 17:24
                                                  maly.ksiaze napisał:

                                                  > Daruj sobie taka retoryke, jesli mozesz. Nic takiego nie napisalem. Zreszta,
                                                  > akurat 'zakaz dyskryminacji' kobiet nie jest najczesciej naruszanym
                                                  przepisem.
                                                  >
                                                  > Zastanawiam sie po prostu, na ile panstwo poinno miec prawo dyktowania
                                                  > przedsiebiorcom, w jaki sposob maja prowadzic rekrutacje i jak wynagradzac
                                                  > pracownikow. Niezaleznie od tego, jak szczytny jest cel.
                                                  > Tak naprawde przepisy, ktore maja kobiety chronic, zdaja sie miec na dluga
                                                  mete
                                                  >
                                                  > odwrotny skutek (podobnie jak np. akcja afirmatywna w USA).
                                                  >
                                                  > Pozdrawiam,
                                                  >
                                                  > mk.

                                                  Aha, dla Ciebie zapis: mężczyzna i kobieta mają prawo do takiej samej płacy za
                                                  taką samą pracę jest odpowiednikiem zapisu w każdym college'u ma być tyle a
                                                  tyle procent białych, tyle a tyle procent czarnych i tyle a tyle procent
                                                  Azjatów, niezależnie od spełnianych przez nich kryteriów.
                                                  Ok.
                                                  Wszystko jasne.
                                                  Też pozdrawiam.
                                                  • maly.ksiaze Re: Do Ewok 09.10.02, 17:30
                                                    Nie. Nic takiego nie napisalem. Napisalem tylko, ze przepisy stanowione w
                                                    slusznej sprawie (bo dla mnie zarowno rownouprawnienie ze wzgledu na plec jak i
                                                    na rase to rzeczy sluszne) miewaja odwrotne od zamierzonych skutki.
                                                    Poza tym, nic mi nie wiadomo o kwotach dla bialych i azjatow.

                                                    Pozdrawiam,

                                                    mk.
                                                  • hania_76 Re: Do Ewok 09.10.02, 17:42
                                                    maly.ksiaze napisał:

                                                    > Nie. Nic takiego nie napisalem. Napisalem tylko, ze przepisy stanowione w
                                                    > slusznej sprawie (bo dla mnie zarowno rownouprawnienie ze wzgledu na plec jak
                                                    i
                                                    >
                                                    > na rase to rzeczy sluszne) miewaja odwrotne od zamierzonych skutki.
                                                    > Poza tym, nic mi nie wiadomo o kwotach dla bialych i azjatow.
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam,
                                                    >
                                                    > mk.

                                                    A jakie odwrotne od zamierzonych skutki mają przepisy stanowiące o równości
                                                    wynagrodzenia kobiet i mężczyzn za taką sama pracę, oprócz tych, że nagminnie
                                                    się ich nie przestrzega?
                                                  • maly.ksiaze Re: Do Ewok 09.10.02, 17:51
                                                    Moze nie odwrotne, ale nieprzewidziane. Przepisy, ktore mozna bez konsekwencji
                                                    lamac obnizaja szacunek dla prawa. Bardzo negatywne zjawisko.
                                                    A mozna lamac bez konsekwencji dlatego, ze zarabiajaca mniej pracownica i ow
                                                    pracodawca nieoczekiwanie znajduja sie po tej samej stronie barykady. Ona
                                                    wogole chce pracowac, pracodawca (plec niewazna) chce mniej zaplacic.

                                                    Co innego, gdyby mogla ja pozwac w procesie cywilnym, o jakies prawdziwe
                                                    odszkodowanie.

                                                    Pozdrawiam,

                                                    mk.

                                                    PS. Co z tymi kwotami dla Azjatow?
                                                  • hania_76 Re: Do Ewok 09.10.02, 17:59
                                                    maly.ksiaze napisał:

                                                    > Moze nie odwrotne, ale nieprzewidziane. Przepisy, ktore mozna bez
                                                    konsekwencji
                                                    > lamac obnizaja szacunek dla prawa. Bardzo negatywne zjawisko.
                                                    > A mozna lamac bez konsekwencji dlatego, ze zarabiajaca mniej pracownica i ow
                                                    > pracodawca nieoczekiwanie znajduja sie po tej samej stronie barykady. Ona
                                                    > wogole chce pracowac, pracodawca (plec niewazna) chce mniej zaplacic.
                                                    >
                                                    > Co innego, gdyby mogla ja pozwac w procesie cywilnym, o jakies prawdziwe
                                                    > odszkodowanie.
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam,
                                                    >
                                                    > mk.
                                                    >
                                                    > PS. Co z tymi kwotami dla Azjatow?

                                                    Nie wiem - a co to ma do rzeczy?
                                                  • maly.ksiaze Re: Do Ewok 09.10.02, 18:14
                                                    hania_76 napisała:

                                                    > Nie wiem - a co to ma do rzeczy?
                                                    Napisalas:
                                                    Aha, dla Ciebie zapis: mężczyzna i kobieta mają prawo do takiej samej płacy za
                                                    taką samą pracę jest odpowiednikiem zapisu w każdym college'u ma być tyle a
                                                    tyle procent białych, tyle a tyle procent czarnych i tyle a tyle procent
                                                    Azjatów, niezależnie od spełnianych przez nich kryteriów.
                                                    <koniec cytatu>

                                                    Pytam o rzeczywisty przyklad takie sytuacji. Bo przeciez nie zestawialas
                                                    rzeczywistego problemu z urojonym, prawda?

                                                    Pozdrawiam,

                                                    mk.
                                                  • hania_76 Re: Do Ewok 09.10.02, 18:24
                                                    maly.ksiaze napisał:

                                                    > hania_76 napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie wiem - a co to ma do rzeczy?
                                                    > Napisalas:
                                                    > Aha, dla Ciebie zapis: mężczyzna i kobieta mają prawo do takiej samej płacy
                                                    za
                                                    > taką samą pracę jest odpowiednikiem zapisu w każdym college'u ma być tyle a
                                                    > tyle procent białych, tyle a tyle procent czarnych i tyle a tyle procent
                                                    > Azjatów, niezależnie od spełnianych przez nich kryteriów.
                                                    > <koniec cytatu>
                                                    >
                                                    > Pytam o rzeczywisty przyklad takie sytuacji. Bo przeciez nie zestawialas
                                                    > rzeczywistego problemu z urojonym, prawda?
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam,
                                                    >
                                                    > mk.

                                                    Jejku, a jaka by była różnica - tyle i tyle procent dla czarnych? KROPKA?
                                                    Coś by to zmieniło?
                                                    O co Ci chodzi?
                                                  • maly.ksiaze Re: Do Ewok 09.10.02, 18:30
                                                    O nic, masz racje. Chcialem zobaczyc, jak reagujesz, gdy rozmowca atakuje watki
                                                    perfyrejne zamiast meritum. Przepraszam.

                                                    Pozdrawiam,

                                                    mk.

                                                    PS. Wkurza, prawda? Mnie tez.
                                                  • hania_76 Re: Do Ewok 09.10.02, 18:39
                                                    maly.ksiaze napisał:

                                                    > O nic, masz racje. Chcialem zobaczyc, jak reagujesz, gdy rozmowca atakuje
                                                    watki
                                                    >
                                                    > perfyrejne zamiast meritum. Przepraszam.
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam,
                                                    >
                                                    > mk.
                                                    >
                                                    > PS. Wkurza, prawda? Mnie tez.

                                                    Ok, a ja gdzies atakuje wątek peryferyjny, zamiast się skupić na merytorycznym?
                                                    Jeśli tak, to przepraszam!
                                                    Pozdrawiam również.
                                                  • Gość: EWOK Re: Do Ewok IP: *.acn.waw.pl 09.10.02, 18:37
                                                    Nie wiem jakie są szczegółowe prawa rekrutacji dla różnych ras na
                                                    amerykańskich uniwersytetach, wiem natomiast, że pula stypendiów jest
                                                    rozdzialana według pewnych parytetów. Nie ma odgórnych uregulowań w tej
                                                    sprawie, uczelnie mają w tym względzie sporą swobodę, ale faktycznie jest
                                                    tak, że muszą przyznać część z puli czarnym, część Latynosom, część wybitnie
                                                    uzdolnionym sportowcom etc. Przypuszczam, że Hania użyła skrótu myślowego, a
                                                    jak zauważyłam na tym forum preferowana jest łopatologia.
    • Gość: Maciej wydajność kobiet w pracy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.02, 22:31
      Miałem złudną nadzieję, że już raz na zawsze obaliliśmy ten feministyczny mit,
      że kobiety są krzywdzone przez patrialchalne społeczeństwo mniejszymi zarobkami
      za taką samą pracę, ale niestety, mit ten, jak bumerang, znów powraca.
      Pozwoliłem więc sobie skopiować swój post na ten temat z wątku "Feminizm to
      nowa wersja komnizmu". Suzume jest zwolniona z czytania. ;-)

      Feministki dużo piszą o „krzywdzących” stereotypach na temat kobiet, które
      sprawiają, iż kobiety zarabiają mniej na tym samym stanowisku, pracując równie
      efektywnie jak mężczyźni.

      Efektywność w pracy jest bardzo trudno zmierzyć. Zajmijmy się więc dziedzinami,
      w których osiągane rezultaty są łatwe do zmierzenia, w obiektywny, nie budzący
      wątpliwości sposób. Jest wiele dyscyplin sportu, od wymagających jedynie siły
      fizycznej (np. podnoszenie ciężarów), przez zręczność, zwinność, szybkość
      (lekkoatletyka), po intelekt, logiczne myślenie i wyobraźnię (szachy, brydż). W
      jakiej to dyscyplinie sportu kobiety osiągają lepsze wyniki?

      Ja nie znam żadnej (osobiście wyżej cenię kobiety w łyżwiarstwie figurowym,
      tańcu, czy w gimnastyce artystycznej, ale tu obiektywny pomiar jest niemożliwy
      i być może są to tylko moje subiektywne wrażenia).
      Wróćmy teraz do pracy i wynagrodzenia za nią. Czy jest możliwe, by mężczyźni
      byli generalnie lepsi we wszystkich dziedzinach sportu, ale gorsi od kobiet w
      pracy? Jak to byłoby możliwe?

      Fakt, że kobiety często wykonują zajęcia nisko opłacane, czy nieatrakcyjne, nie
      dowodzi dyskryminacji, a tylko tego, że przegrywają rywalizację na wolnym
      rynku. Przegrywają ją także wtedy, gdy same zakładają firmy i same nimi
      kierują. Każdy mógł założyć w garażu MicroSoft, ale nie przypadkiem Bill Gates
      jest mężczyzną.

      Więc może stereotypy jednak mają swoje uzasadnienie?

      Należy wziąć pod uwagę jeszcze jeden czynnik, który dodatkowo ma duży wpływ na
      dalsze obniżenie wydajności kobiet w pracy. Czynnikiem tym jest macierzyństwo
      oraz związany z tym system prawnej ochrony kobiet, który uprzywilejuje kobiety -
      matki kosztem pracodawcy.

      Kobieta, która zajdzie w ciąże, nie może zostać zwolniona z pracy. Pracodawca
      zostaje postawiony w takiej sytuacji, że musi przez 9 miesięcy utrzymywać
      pracownika, niezależnie od sytuacji rynkowej firmy i ekonomicznego uzasadnienia
      dla istnienia tego etatu. Regułą jest, że ciężarna kobieta połowę okresu ciąży
      spędza na zwolnieniach lekarskich, co obciąża finansowo pracodawcę (za
      zwolnienia do 30 dni płaci, pracodawca, dopiero powyżej 30 dni – ZUS).
      Pracodawca może nawet bardzo kochać dzieci i do tego być gorącym zwolennikiem
      feminizmu – niewątpliwie jednak niekiedy musi zadawać sobie pytanie, dlaczego
      on ma za to wszystko płacić? Ponadto, jeśli kobieta pracowała w warunkach
      szkodliwych dla zdrowia– pracodawca ma obowiązek przesunąć ją na inne
      stanowisko, z zachowaniem dotychczasowego wynagrodzenia.

      Po porodzie kobieta z reguły bierze urlop macierzyński. Z uwagi na to, jak
      ważne dla zdrowia dziecka jest karmienie piersią – raczej nie ma szans
      feministyczna propozycja, by urlopem macierzyńskim dzielili się po połowie
      matka i ojciec. W tym czasie pracodawca – jeśli potrzebuje tego stanowiska
      pracy – musi przyuczyć do obowiązków nowego pracownika, nie mając pewności, czy
      go ostatecznie zatrudni – kobieta bowiem może w dowolnym czasie zdecydować się
      na urlop wychowawczy lub zażądać powrotu do pracy.

      Jeśli kobieta wróci do pracy - przez rok ma ustawowe prawo do godzinnej przerwy
      w pracy na karmienie piersią. Może tez kończyć prace godzinę wcześniej. Nie
      trzeba dodawać, że za to tez płaci pracodawca.

      Posiadanie dzieci ma wpływ na wydajność kobiet także później, gdy dzieci już
      podrosną. Mimo twierdzeń feministek, że instynkt macierzyński nie istnieje –
      zdecydowana większość kobiet bardziej angażuje się wówczas w wychowanie dzieci,
      niż w pracę zawodową. Przestają być dyspozycyjne – bo o 17 trzeba odebrać
      dziecko z przedszkola. Często biorą zwolnienia lekarskie na opiekę, bo małe
      dzieci często chorują. Weekendowe szkolenia stają się kłopotliwe, gdy trzeba by
      organizować opiekę do dziecka.

      Pomijając wolne zawody, artystów, polityków i naukowców – dla większości ludzi
      praca jest głównie sposobem na zdobywanie środków na utrzymanie rodziny, a nie
      drogą do samorealizacji. Ponadto wrodzone predyspozycje kobiet sprawiają, że
      szczególnie chętnie angażują się w opiekę nad dziećmi (nie przypadkiem to
      kobiety dominują w takich zawodach jak pediatra, pedagog czy pielęgniarka). W
      naturalny sposób po urodzeniu dziecka w małżeństwie następuje pewien podział
      ról, zazwyczaj zgodny z tradycyjnym podziałem – kobieta więcej zajmuje się
      domem i wychowaniem dziecka, na mężczyznę zas spada większa odpowiedzialność za
      utrzymanie rodziny, co często wiąże się z większym zaangażowaniem w pracę
      zawodową, z podejmowaniem dodatkowych prac (czego dalszym efektem może być tak
      znienawidzony przez feministki awans zawodowy mężczyzn).

      Nie może więc dziwić, że pracodawca, stojąc przed dylematem zatrudnienia na
      dane stanowisko kobiety lub mężczyzny oraz ustalając wynagrodzenie – musi brać
      pod uwagę to wszystko, co zostało wyżej powiedziane. Musi kalkulować, biorąc
      pod uwagę prawdopodobieństwo typowych zdarzeń – tak samo, jak robią to firmy
      ubezpieczeniowe, które ustaliły wyższą składkę dla młodych kierowców, bo wśród
      nich jest więcej sprawców wypadków. Musi brać pod uwagę, że zatrudniając
      kobietę, będzie prawdopodobnie ponosił dodatkowe koszty związane z ciążą,
      połogiem i karmieniem piersią. W tej sytuacji pytanie kandydatki do pracy o
      plany związane z dziećmi nie są przejawem wścibstwa lub celowej dyskryminacji,
      lecz próbą ustalenia danych, potrzebnych do chłodnej kalkulacji takiego
      wynagrodzenia, które pokryje dodatkowe koszty.

      Mimo takich utrudnień mozna spotkać kobiety, które wchodzą wysoko na szczeblach
      kariery zawodowej, zawdzięczając to swoim kwalifikacjom i umiejętnościom, jak
      np. Złotyrybek. Bez żadnych parytetów i specjalnych preferencji, bez domagania
      się od pracodawcy, by sztucznie wspomagał "słabą płeć". Budzi to mój szacunek.
      • hania_76 Re: wydajność kobiet w pracy 10.10.02, 11:35
        Gość portalu: Maciej napisał(a):

        ) Miałem złudną nadzieję, że już raz na zawsze obaliliśmy ten feministyczny
        mit,
        ) że kobiety są krzywdzone przez patrialchalne społeczeństwo mniejszymi
        zarobkami
        )
        ) za taką samą pracę, ale niestety, mit ten, jak bumerang, znów powraca.
        ) Pozwoliłem więc sobie skopiować swój post na ten temat z wątku "Feminizm to
        ) nowa wersja komnizmu". Suzume jest zwolniona z czytania. ;-)

        Aha - to jest mit... Statystyki to też mitologia?

        )
        ) Feministki dużo piszą o „krzywdzących” stereotypach na temat kobiet
        ) , które
        ) sprawiają, iż kobiety zarabiają mniej na tym samym stanowisku, pracując
        równie
        ) efektywnie jak mężczyźni.
        )
        ) Efektywność w pracy jest bardzo trudno zmierzyć.

        Nie, nie trudno. Pracuję jako prawnik. Każdą godzinę poświęconą na pracę dla
        konkretnego klienta muszę zapisać, żeby pracodawca wiedział ile czasu kto
        pracował dla tego a tego klienta. Co miesiąc czarno na białym widać, czy
        efektywnie przepracowałam x czy y godzin.

        Zajmijmy się więc dziedzinami,
        )
        ) w których osiągane rezultaty są łatwe do zmierzenia, w obiektywny, nie
        budzący
        ) wątpliwości sposób. Jest wiele dyscyplin sportu, od wymagających jedynie siły
        ) fizycznej (np. podnoszenie ciężarów), przez zręczność, zwinność, szybkość
        ) (lekkoatletyka), po intelekt, logiczne myślenie i wyobraźnię (szachy, brydż).
        W
        )
        ) jakiej to dyscyplinie sportu kobiety osiągają lepsze wyniki?

        Aleś wynalazł przykład! Buhahahhaha!!! Długo myślałeś, zanim znalazłeś?

        ) Wróćmy teraz do pracy i wynagrodzenia za nią. Czy jest możliwe, by mężczyźni
        ) byli generalnie lepsi we wszystkich dziedzinach sportu, ale gorsi od kobiet w
        ) pracy? Jak to byłoby możliwe?

        Jak to "lepsi"? Przecież nie startują razem w zawodach, więc jak chcesz to
        mierzyć?

        )
        ) Fakt, że kobiety często wykonują zajęcia nisko opłacane, czy nieatrakcyjne,
        nie
        )
        ) dowodzi dyskryminacji, a tylko tego, że przegrywają rywalizację na wolnym
        ) rynku.

        ????

        Przegrywają ją także wtedy, gdy same zakładają firmy i same nimi
        ) kierują. Każdy mógł założyć w garażu MicroSoft, ale nie przypadkiem Bill
        Gates
        ) jest mężczyzną.

        Kotku, wrzuć sobie w google "fortune" i sprawdź listę 50 top managerów
        największych firm w Stanach. You'll be surprised! A nie padniesz z wrażenia,
        jeśli powiem Ci, że mam szefa i szefową?

        ) Należy wziąć pod uwagę jeszcze jeden czynnik, który dodatkowo ma duży wpływ
        na
        ) dalsze obniżenie wydajności kobiet w pracy. Czynnikiem tym jest macierzyństwo
        ) oraz związany z tym system prawnej ochrony kobiet, który uprzywilejuje
        kobiety
        ) -
        ) matki kosztem pracodawcy.

        Sorry, jeśli na swoją pensję pracuję np. 1/8 miesiąca, to pozostałe 7/8 które
        wypracuję idzie do kieszeni pracodawcy. Więc, o czym my tu mówimy?

        )
        ) Kobieta, która zajdzie w ciąże, nie może zostać zwolniona z pracy.

        W pewnej firmie szefowie pytają mężatki w wieku 28-32 lata, które jeszcze nie
        mają dzieci, czy i kiedy zamierzają zajść w ciążę. Myślisz, że to z dobroci
        serca, żeby im zafundować wózek, czy raczej wolą sprawdzić, kiedy można je
        bezkarnie wywalić?

        Pracodawca
        ) zostaje postawiony w takiej sytuacji, że musi przez 9 miesięcy utrzymywać
        ) pracownika, niezależnie od sytuacji rynkowej firmy i ekonomicznego
        uzasadnienia
        )
        ) dla istnienia tego etatu.

        Eee... W ciąży się przecież pracuje, o ile nie ma powikłań?

        Regułą jest, że ciężarna kobieta połowę okresu ciąży
        ) spędza na zwolnieniach lekarskich, co obciąża finansowo pracodawcę (za
        ) zwolnienia do 30 dni płaci, pracodawca, dopiero powyżej 30 dni – ZUS).

        Statystyki proszę co do tej reguły.

        ) Pracodawca może nawet bardzo kochać dzieci i do tego być gorącym zwolennikiem
        ) feminizmu – niewątpliwie jednak niekiedy musi zadawać sobie pytanie, dlac
        ) zego
        ) on ma za to wszystko płacić?

        Pewnie lepiej jak w jeszcze innej firmie zaoferować pracownicom w wieku
        reprodukcyjnym zakup tabletek antykoncepcyjnych.

        Ponadto, jeśli kobieta pracowała w warunkach
        ) szkodliwych dla zdrowia– pracodawca ma obowiązek przesunąć ją na inne
        ) stanowisko, z zachowaniem dotychczasowego wynagrodzenia.

        Straszne - przecież powinna dalej mieszać cement z wapnem.

        )
        ) Po porodzie kobieta z reguły bierze urlop macierzyński. Z uwagi na to, jak
        ) ważne dla zdrowia dziecka jest karmienie piersią – raczej nie ma szans
        ) feministyczna propozycja, by urlopem macierzyńskim dzielili się po połowie
        ) matka i ojciec.

        Chodzi o urlop wychowawczy - subtelna różnica. Na podstawie obecnie
        obowiązującego kp, ojciec może wziąć 2 tygodnie urlopu macierzyńskiego.

        W tym czasie pracodawca – jeśli potrzebuje tego stanowisk
        ) a
        ) pracy – musi przyuczyć do obowiązków nowego pracownika, nie mając pewnośc
        ) i, czy
        ) go ostatecznie zatrudni – kobieta bowiem może w dowolnym czasie zdecydowa
        ) ć się
        ) na urlop wychowawczy lub zażądać powrotu do pracy.

        To jest, mój drogi teoria. W praktyce wygląda to tak (przynajmniej w tej
        chwili), że pracodawca powiadamia pracownicę, że nie ma dla niej stanowiska
        pracy po powrocie z urlopu macierzyńskiego i sprawa załatwiona.

        )
        ) Jeśli kobieta wróci do pracy - przez rok ma ustawowe prawo do godzinnej
        przerwy
        )
        ) w pracy na karmienie piersią.

        Rok???? Kodeks pracy mówi tylko o okresie karmienia piersią. Art. 187 o ile się
        nie mylę.


        Może tez kończyć prace godzinę wcześniej.

        A to na podstawie jakiego przepisu?

        Nie
        ) trzeba dodawać, że za to tez płaci pracodawca.
        )
        ) Posiadanie dzieci ma wpływ na wydajność kobiet także później, gdy dzieci już
        ) podrosną. Mimo twierdzeń feministek, że instynkt macierzyński nie istnieje R
        ) 11;
        ) zdecydowana większość kobiet bardziej angażuje się wówczas w wychowanie
        dzieci,
        )
        ) niż w pracę zawodową. Przestają być dyspozycyjne – bo o 17 trzeba odebrać
        )
        ) dziecko z przedszkola. Często biorą zwolnienia lekarskie na opiekę, bo małe
        ) dzieci często chorują. Weekendowe szkolenia stają się kłopotliwe, gdy trzeba
        by
        )
        ) organizować opiekę do dziecka.

        Przepraszam, małżeństwo składa się z 2 osób - przecież ojciec też może zajmować
        się dzieckiem, czyż nie? Są babcie, nianie, itd.

        )
        ) Pomijając wolne zawody, artystów, polityków i naukowców – dla większości
        ) ludzi
        ) praca jest głównie sposobem na zdobywanie środków na utrzymanie rodziny, a
        nie
        ) drogą do samorealizacji.

        Artyści, politycy i naukowcy żyją powietrzem, nauką czy ideą?

        Ponadto wrodzone predyspozycje kobiet sprawiają, że
        ) szczególnie chętnie angażują się w opiekę nad dziećmi (nie przypadkiem to
        ) kobiety dominują w takich zawodach jak pediatra, pedagog czy pielęgniarka). W
        ) naturalny sposób po urodzeniu dziecka w małżeństwie następuje pewien podział
        ) ról, zazwyczaj zgodny z tradycyjnym podziałem – kobieta więcej zajmuje si
        ) ę
        ) domem i wychowaniem dziecka, na mężczyznę zas spada większa odpowiedzialność
        za
        )
        ) utrzymanie rodziny, co często wiąże się z większym zaangażowaniem w pracę
        ) zawodową, z podejmowaniem dodatkowych prac (czego dalszym efektem może być
        tak
        ) znienawidzony przez feministki awans zawodowy mężczyzn).

        Bla bla bla bla bla. Jakbym słuchała posła Jurka.

        )
        ) Nie może więc dziwić, że pracodawca, stojąc przed dylematem zatrudnienia na
        ) dane stanowisko kobiety lub mężczyzny oraz ustalając wynagrodzenie – musi
        ) brać
        ) pod uwagę to wszystko, co zostało wyżej powiedziane. Musi kalkulować, biorąc
        ) pod uwagę prawdopodobieństwo typowych zdarzeń – tak samo, jak robią to fi
        ) rmy
        ) ubezpieczeniowe, które ustaliły wyższą składkę dla młodych kierowców, bo
        wśród
        ) nich jest więcej sprawców wypadków. Musi brać pod uwagę, że zatrudniając
        ) kobietę, będzie prawdopodobnie ponosił dodatkowe koszty związane z ciążą,
        ) połogiem i karmieniem piersią. W tej sytuacji pytanie kandydatki do pracy o
        ) plany zwią
        • Gość: BD Re: wydajność kobiet w pracy IP: 195.136.251.* 10.10.02, 14:22
          Witam,

          drobny wtręt merytoryczny:

          hania_76 napisała:

          [kobieta karmiąca]
          > > Może tez kończyć prace godzinę wcześniej.

          > A to na podstawie jakiego przepisu?

          W LEXie znalazłem coś takiego:

          tezy z piśmiennictwa:
          Romer M.T. artykuł Pr.Pracy 1998/10/3 - t.1
          Czas pracy, cz. II. Przerywany czas pracy.
          "Przerwy te [art. 187 k.p.] mogą być łączone na wniosek pracownicy. Mogą one
          być wykorzystane także w ten sposób, że pracownica wcześniej kończy pracę, a
          skrócenie to odpowiada przysługującej jej przerwie na karmienie."

          Wychodzi więc, że Maciej lepiej zna niuanse prawa pracy niż Ty -
          podobno prawnik :-/

          pozdrawiam,

          BD
          • sagan2 Re: wydajność kobiet w pracy 10.10.02, 14:31
            Gość portalu: BD napisał(a):


            > Wychodzi więc, że Maciej lepiej zna niuanse prawa pracy
            > niż Ty - podobno prawnik :-/

            troszke umiaru, poprosze :)
            moze zrobimy qwiz i odpytamy Macieja i Hanie z CALEGO
            zakresu prawa, aby sprawdzic, kto zna sie lepiej?
            przciez wiadomo, co jest konikiem Macieja, i wcale sie
            nie dziwie, ze jest dobrze przygotowany do dyskusji. to
            mozna tylko chwalic.
            ale rowniez sie nie dziwie, ze jakis prawnik nie zna
            wszystkich niuansow - to jest w zasadzie niemozliwe!

            wiec badzmy sprawiedliwi i nie dowalajmy komu sie da bez
            powodu :)

            kim jestes z zawodu?
            chetnie Cie odpytam...

            • Gość: BD Re: wydajność kobiet w pracy IP: 195.136.251.* 10.10.02, 14:56
              Witam,

              sagan2 napisała:

              > > Wychodzi więc, że Maciej lepiej zna niuanse prawa pracy
              > > niż Ty - podobno prawnik :-/

              > troszke umiaru, poprosze :)
              > moze zrobimy qwiz i odpytamy Macieja i Hanie z CALEGO
              > zakresu prawa, aby sprawdzic, kto zna sie lepiej?

              Primo: pisałem wyraźnie o prawie pracy, a nie CAŁYM prawie.

              Secundo: pozwoliłem sobie na ten drobny przytyk w kontekście faktu, że chyba
              Hania wcześniej sama czepiała się Macieja dokładnie odnośnie brzmienia art. 187
              Kodeksu Pracy. Nie jestem prawnikiem, po prostu zajrzałem do LEXa, a teza z
              piśmiennictwa, którą przytoczyłem byla jedyną przy tym artykule.

              > ale rowniez sie nie dziwie, ze jakis prawnik nie zna
              > wszystkich niuansow - to jest w zasadzie niemozliwe!

              Jasna sprawa, ale Hania mogła po prostu szybko zajrzeć i sprawdzić to co mówi
              Maciej, mnie to zajęło może 30 sekund.

              > kim jestes z zawodu?
              > chetnie Cie odpytam...

              Dość śmiała deklaracja. To wbrew pozorom nie jest takie proste, nawet jeśli
              użyjesz do tego celu przeglądarki typu Google czy encyklopedii :-)

              pozdrawiam,

              BD
              • sagan2 Re: wydajność kobiet w pracy 10.10.02, 15:20
                Gość portalu: BD napisał(a):


                > Primo: pisałem wyraźnie o prawie pracy, a nie CAŁYM
                > prawie.

                ok :)

                > Jasna sprawa, ale Hania mogła po prostu szybko zajrzeć
                > i sprawdzić to co mówi Maciej, mnie to zajęło może 30
                > sekund.

                wiesz, trzeba miec czas, trzeba wiedziec gdzie zagladnac,
                musi sie chciec...

                po prostu zabrzmialo to bardzo niesympatycznie, moze
                wyciagnelam zbyt szerokie wnioski z malej zlosliwostki :)
                trzeba tam bylo gdzies usmieszek wcisnac, od razu byloby
                lepje... :)

                > > kim jestes z zawodu?
                > > chetnie Cie odpytam...
                >
                > Dość śmiała deklaracja. To wbrew pozorom nie jest takie
                > proste, nawet jeśli użyjesz do tego celu przeglądarki>
                > typu Google czy encyklopedii :-)

                na pewno nie latwo. zwlaszcza, ze gdzies tam sie
                doszukalam, ze interesujesz sie psychologia, socjologia i
                ekonomia. psychologie albo socjologie zawsze sama
                chcialam postudiowac (ale amatorsko, nie mam juz sil na 5
                lat studiow... ;), ale malo sie znam...
                ... ale wyzwania lubie :)

                a tak naprawde, bylo to malenka prowokacja... moze
                okazalbys sie blizszy 'mojemu' swiadkowi? :)
              • hania_76 Re: wydajność kobiet w pracy 10.10.02, 15:37
                Gość portalu: BD napisał(a):

                ?
                >
                > Primo: pisałem wyraźnie o prawie pracy, a nie CAŁYM prawie.
                >
                > Secundo: pozwoliłem sobie na ten drobny przytyk w kontekście faktu, że chyba
                > Hania wcześniej sama czepiała się Macieja dokładnie odnośnie brzmienia art.
                187
                >
                > Kodeksu Pracy. Nie jestem prawnikiem, po prostu zajrzałem do LEXa, a teza z
                > piśmiennictwa, którą przytoczyłem byla jedyną przy tym artykule.

                Hania nie mogła sprawdzić - dzisiaj są "ładowane" nowe wersje lexa, więc nie
                ma na razie dostępu. Prawo pracy to nie działka Hani, więc o ile jeszcze w kp
                jako tako się orientuje, o tyle w orzecznictwie i piśmiennictwie (poza
                wycinkowymi kwestiami, ale akurat nie dotyczącymi ochrony pracy kobiet) raczej
                słabo.

          • hania_76 Re: wydajność kobiet w pracy 10.10.02, 14:34
            Gość portalu: BD napisał(a):

            > Witam,
            >
            > drobny wtręt merytoryczny:
            >
            > hania_76 napisała:
            >
            > [kobieta karmiąca]
            > > > Może tez kończyć prace godzinę wcześniej.
            >
            > > A to na podstawie jakiego przepisu?
            >
            > W LEXie znalazłem coś takiego:
            >
            > tezy z piśmiennictwa:
            > Romer M.T. artykuł Pr.Pracy 1998/10/3 - t.1
            > Czas pracy, cz. II. Przerywany czas pracy.
            > "Przerwy te [art. 187 k.p.] mogą być łączone na wniosek pracownicy. Mogą one
            > być wykorzystane także w ten sposób, że pracownica wcześniej kończy pracę, a
            > skrócenie to odpowiada przysługującej jej przerwie na karmienie."
            >
            > Wychodzi więc, że Maciej lepiej zna niuanse prawa pracy niż Ty -
            > podobno prawnik :-/
            >
            > pozdrawiam,
            >
            > BD

            Mogą być łączone, ale nie muszą. To nie jest obowiązek pracodawcy. Taki niuans.
            • maciej.k1 Dlaczego kobiety powinny karmić piersią przez rok? 10.10.02, 15:14
              - żeby uchronić swoje dziecko przed alergią pokarmową.

              Poniżej cały artykuł z miesięcznika "Dziecko", dostępny na stronach
              www.edziecko.pl:

              -----------------------------------------------
              Jak długo karmić
              Z medycznego punktu widzenia powinno się karmić dziecko co najmniej sześć
              miesięcy. Wcześniejsze wprowadzanie innych potraw, albo mieszanek mlecznych
              grozi alergią. Tak naprawdę w pierwszym półroczu dziecku wystarcza tylko mleko
              mamy. Dobrze byłoby, gdyby karmienie udało się utrzymać do końca pierwszego
              roku życia dziecka, oczywiście już jako dodatek do innych posiłków. Chodzi o
              to, by jak najpóźniej wprowadzać do diety mleko krowie, które jest najczęstszą
              przyczyną dziecięcych alergii pokarmowych.

              Jeżeli z jakiś powodów nie karmisz swojego dziecka, to wcale nie znaczy, że
              jesteś niedobrą mamą. Postaraj się jednak jeśli to tylko możliwe, dawać mu swój
              pokarm przez pierwsze trzy miesiące. Potraktuj to jak "inwestycję" w zdrowie
              dziecka.

              Dla maleńkiego dziecka pierś mamy to wszystko, co najlepsze na świecie: pyszne
              jedzenie - kiedy jest głodne i spragnione, ciepło i ukojenie - kiedy jest
              smutne, nieszczęśliwe, przestraszone. Im dziecko starsze, tym mniej potrzebuje
              mleka dla zaspokojenia głodu. Teraz pierś jest raczej miejscem, gdzie czuje się
              bezpiecznie, bo mama jest blisko i tylko dla niego. Czy można się dziwić, że
              nie chce z tego zrezygnować?

              Trzeba sobie wyraźnie powiedzieć: decyzję o odstawieniu dziecka od piersi może
              podjąć tylko mama. I musi być przekonana, że naprawdę tego chce.

              To od mamy przecież zależy, czy poda dziecku pierś czy kubek z piciem lub
              jedzenie na talerzu. Ona też decyduje, jak długo jeszcze dziecko będzie miało
              prawo do swojego "cycucha", a kiedy usłyszy ostatecznie "nie". Ale mama może
              być do tego jeszcze nie całkiem gotowa. Chciałaby odstawić dziecko od piersi,
              ale boi się, że je skrzywdzi, nie umie stanowczo powiedzieć "nie", żal jej, że
              skończy się okres najbliższego kontaktu z dzieckiem.

              Dlaczego nie można przestać
              "Nie opuszczaj mnie"
              Więź, która tworzy się pomiędzy matką i dzieckiem w czasie karmienia piersią,
              jest nieporównywalna z niczym. Ten rodzaj bardzo intymnego kontaktu fizycznego
              nie powtórzy się w żadnej innej sytuacji. Towarzyszy mu poczucie niezwykłej
              bliskości z dzieckiem, której nikt inny, nawet najbardziej kochający tata, nie
              może przeżyć. Wiele kobiet zazdrośnie strzeże tego związku. Jest on dla nich
              tak ważny, że trudno im zaakceptować fakt naturalnego oddalania się dziecka,
              tego, że w drugim roku życia potrzebuje ono czegoś innego, staje się coraz
              bardziej samodzielne i niezależne. Matka chciałaby jak najdłużej mieć swoje
              ukochane maleństwo przy sobie - i dla siebie. A karmienie piersią jest
              najlepszym dowodem, że ten bliski związek nadal trwa.

              To naturalne, że odstawienie dziecka od piersi wiąże się z poczuciem straty.
              Ale równie naturalne jest to, że dziecko prędzej czy później się od ciebie
              oddali. Przestanie być we wszystkim od ciebie zależne, Zacznie przygotowywać
              się do tego, by kiedyś móc żyć swoim własnym życiem. Nie znaczy to jednak, że
              po odstawieniu od piersi więź między tobą a dzieckiem zaniknie. Ona się po
              prostu zmieni.

              "Jestem dobrą mamą"
              Są kobiety, których poczucie własnej wartości zależy od tego, jak wypełniają
              rolę matki. A dobra mama - w ich przekonaniu - karmi swoje dziecko piersią,
              jest dla niego przede wszystkim źródłem najlepszego, najbardziej wartościowego
              pokarmu, dzięki któremu dziecko rośnie i rozwija się. Myśl, że miałaby to
              dziecku odebrać, wywołuje w nich poczucie winy.
              Nie ma nic złego w tym, że masz już dość karmienia piersią. Z całą pewnością
              nie jest z tego powodu złą matką. To, że dziecko płacze, kiedy mu
              odmawiasz "cyca", nie znaczy, że je krzywdzisz.

              Nie mogę znieść jego łez
              "Mam już dość karmienia, ale kiedy widzę te łzy, to serce mi mięknie" - mówi
              wiele mam. Są ludzie, którzy w ogóle nie umieją odmawiać, trudno im
              powiedzieć "nie", bo boją się, że kogoś urażą, stracą jego sympatię lub miłość,
              wyrządzą mu krzywdę. Jeżeli należysz do takich osób, to możesz być rzeczywiście
              bezsilna wobec dziecięcych łez i nalegań, zwłaszcza w nocy. A kiedy ulegniesz,
              możesz czuć z tego powodu złość i jeszcze większą niechęć do karmienia.
              Im bardziej będziesz konsekwentna, tym łatwiej będzie dziecku zrozumieć,
              że "nie" znaczy "nie". I nie obawiaj się, że kiedy odmówisz mu piersi, ono
              przestanie cię kochać. A łzy obeschną szybciej niż myślisz.

              Dlaczego nie chcesz karmić?
              Po roku karmienia piersią masz prawo być tym zmęczona, możesz być wyczerpana
              nocnym budzeniem. Nie musisz mieć z tego powodu poczucia winy. Zastanów się
              jedynie, czy to chwilowe zniechęcenie, czy ostateczna decyzja.
              Pójście do pracy nie zawsze musi oznaczać konieczności odstawienia dziecka od
              piersi. Czasem trzeba jedynie zmniejszyć liczbę karmień albo zmienić ich porę.
              Presja otoczenia i uwagi typu: "Taki duży chłopak już nie powinien ssać", mogą
              skutecznie zniechęcić do karmienia. Pamiętaj, że ani medycyna, ani psychologia
              nie wyznaczają żadnej granicy wiekowej, poza którą karmienie piersią jest
              niewłaściwe. Decydują tu motywy i uczucia, które karmieniu towarzyszą. Jeżeli
              więc karmienie sprawia wam obojgu przyjemność, nie ma powodu, żeby z niego
              rezygnować.

              Jak to zrobić?
              Wiele mam chciałoby znaleźć jakiś "bezbolesny" sposób odstawienia dziecka od
              piersi, bez protestu i łez. Niestety, takiego sposobu chyba nie ma. Oczywiście
              zdarza się, że w wieku ośmiu, dziewięciu miesięcy dziecko traci zainteresowanie
              piersią. Nowe smaki, kubeczek z piciem, łyżeczka, którą można wylewać zupkę na
              stół, na podłogę, a jak się uda, to nawet tacie na głowę - to nowe rzeczy mogą
              być naprawdę fascynujące. W tym momencie dziecko może być gotowe, by je
              stopniowo i powoli od piersi odzwyczajać. Ale to nie znaczy, że samo chciałoby
              zupełnie zrezygnować z piersi. Przecież dla niego pierś to mama. Dlatego
              przygotuj się na parę trudnych dni. Oto kilka rad, które mogą ci pomóc:

              Dla dzieci powyżej roku ssanie piersi jest bardziej zaspokajaniem potrzeby
              kontaktu, bliskości i bezpieczeństwa niż głodu i pragnienia. Dlatego zadbaj, by
              w tym okresie dziecko nie czuło się opuszczone ani zaniedbane.

              Powiedz dziecku, że już nie będziesz mu dawać "cyca", bo bolą cię piersi,
              jesteś bardzo zmęczona - mów to, co jest najbardziej prawdziwe i co dziecko
              może zrozumieć - że nadal kochasz je tak samo mocno.

              Powtarzaj to za każdym razem, gdy domaga się piersi. Możesz mu też w tym
              momencie powiedzieć: "Nie ma cycula, ale mam coś lepszego". W zależności od
              tego, czego dziecko w tym momencie potrzebuje, może to być picie z kubeczka
              albo turlanie się z mamą po dywanie.

              Mama może wychodzić z domu w porach, kiedy dziecko zwykle domaga się piersi.
              Niech dzieckiem zajmie się wtedy tata, ukochana ciocia lub babcia, proponując
              inne smakołyki albo jakaś wspaniałą zabawę.

              Jeżeli wydaje ci się, że dziecko płacze w nocy całymi godzinami, spójrz na
              zegarek. Przekonasz się, że każdej nocy trwa to krócej.

              Jeżeli w czasie karmienia odczuwasz złość lub niechęć i naprawdę masz tego
              dość, ale nie potrafisz się oprzeć łzom dziecka, to może warto byłoby rozważyć
              sposób bardziej radykalny, a mianowicie twój wyjazd na kilka dni. Pamiętaj
              jednak, by uprzedzić dziecko, że cię nie będzie, i zapewnić je, że wrócisz.

              Odstawiając roczne czy starsze dziecko od piersi, nie powinnaś mieć zastoju
              pokarmu. Jeżeli jednak poczujesz, że piersi robią się twarde i nabrzmiałe,
              ściągnij pokarm, ale nie do końca, tyle żeby pierś zrobiła się miękka. Twój
              organizm szybko dostosuje się do nowej sytuacji i przestanie wytwarzać mleko.

              Elżbieta SMOLEŃSKA, psycholog
              • maciej.k1 wracając do prawa... 10.10.02, 15:19
                Wracając do prawa - pracodawca nie ma uprawnień, by skontrolować swoje
                pracownice - ma pokarm, czy nie ma? Karmi, czy nie karmi? Nie ogląda ich
                piersi. Nie asystuje przy karmieniu. Musi wystarczyć mu oświadczenie
                pracownicy. Efekt jest taki, że w praktyce każda kobieta może mieć krótszy czas
                pracy w pierwszym roku po urodzeniu dziecka. Rozsądny pracodawca powinien brać
                to pod uwagę. To z kolei ma wpływ na kalkulację kosztów pracy kobiet i ich
                wynagrodzenia.
                Co było do udowodnienia.
                • sagan2 Re: wracając do prawa... 10.10.02, 15:26
                  czyli zakladasz, ze kobiety BEDA oszukiwaly. a
                  przynajmniej w wiekszosci. dlaczego?

                  a moze by po prostu wprowadzic jakis przepis, ktory zmusi
                  kobiety karmiace do dostarczenia papierka od lekarza, ze
                  maja pokarm i karmia? lekarz bedzie wiedzial...
                  wcale bym nie protestowala. jesli sie chce korzystac z
                  jakichs przywilejow, to naturalnym jest, ze trzeba
                  pokazac, ze ma sie do nich prawo.
                  • maciej.k1 Re: wracając do prawa... 10.10.02, 15:39
                    Przede wszystkim zakładam, że wredni kapitaliści umieją dobrze liczyć swoje
                    pieniądze i są racjonalni w kalkulacji zysków i strat wynikających z
                    zatrudnienia kobiety. Ci, co nie są racjonalni - przegrywają na wolnym rynku
                    rywalizację z tymi, którzy racjonalni są.

                    Racjonalny kapitalista musi brać pod uwagę, że kobiety rodzą dzieci, a potem je
                    karmią i włączyć ten fakt do danych, potrzebnych do ustalenia optymalnego
                    wynagrodzenia.

                    Zwróć jednak uwagę, że gdy kobieta ma wysokie kwalifikacje, racjonalny
                    kapitalista zatrudnia ją, nawet, gdy jest ona w ciąży i mówi mu o tym na
                    pierwszej rozmowie w sprawie pracy (przykład Złotorybka).
                    • sagan2 Re: wracając do prawa... 10.10.02, 15:43
                      przeciez ja pytalam o cos zupelnie innego :(
                      • maciej.k1 Re: wracając do prawa... 10.10.02, 15:49
                        sagan2 napisała:

                        > przeciez ja pytalam o cos zupelnie innego :(

                        To nie jest pytanie do mnie. Ja nie ustanawiam prawa. To prawo, które aktualnie
                        obowiązuje, nie daje pracodawcy możliwości żądania zaświadczenia lekarskiego od
                        kobiety. A gdyby mimo to ośmielił się to zrobić - jaki dopiero wrzask
                        podniosłyby feministki? "To zamach na prawa kobiet!!!"

                        Jeśli jednak uważasz, że masz pomysł na udoskonalenie prawa - może zaproponuj
                        to feministkom? Może feministki doprowadzą do uchwalenia takiego prawa?
                        Karmiące kobiety z pewnością ucieszą się, że muszą dostarczać zaświadczenia,
                        np. co miesiąc. Docenią feministki. :-)
                        • sagan2 Re: wracając do prawa... 10.10.02, 15:57
                          maciej.k1 napisał:

                          > To nie jest pytanie do mnie. Ja nie ustanawiam prawa.

                          ale ciagle o nim dyskutujesz i go krytykujesz. wiec
                          dlaczego o nim nie dyskutowac.
                          poza tym pytalam, dlaczego zakladasz, ze kobiety beda
                          wykorzystywaly nieuczciwie swoje przywileje, tzn.
                          udawaly, ze karmia, w rzeczywistosci nie karmiac.


                          > Jeśli jednak uważasz, że masz pomysł na udoskonalenie
                          > prawa - może zaproponuj to feministkom? Może feministki
                          > doprowadzą do uchwalenia takiego prawa? Karmiące
                          > kobiety z pewnością ucieszą się, że muszą dostarczać
                          > zaświadczenia, np. co miesiąc. Docenią feministki. :-)

                          a co w tym takiego strasznego? przeciez kobieta chodzi z
                          dzieckiem ciagle do lekarza na kontrole jak jest
                          malutkie, albo pielegniarka przychodzi do domu.
                          zaswiadczenie mozna dostac wtedy 'przy okazji'.
                          i wcale nie trzeba go DOSTARCZAC raz na miesiac.
                          wystarczy w chwili, gdy sie przywilej konczy, pokazac
                          ostatnie zaswiadczenie od lekarza. jesli kaze sie, ze
                          kobieta nie karmila, a wychodzila wczesniej - sciagnac
                          jej z pensji. na przyklad.

                          ja naprawde nie jestem za tym, aby kobiecie dawac
                          wszelkie prawa za nic. trzeba umiec wypracowac kompromis.
                    • hania_76 Re: wracając do prawa... 10.10.02, 16:16
                      maciej.k1 napisał:

                      > Przede wszystkim zakładam, że wredni kapitaliści umieją dobrze liczyć swoje
                      > pieniądze i są racjonalni w kalkulacji zysków i strat wynikających z
                      > zatrudnienia kobiety. Ci, co nie są racjonalni - przegrywają na wolnym rynku
                      > rywalizację z tymi, którzy racjonalni są.

                      Ciekawe koncepcje ekonomiczne - uzależnienie pozycji firmy na rynku od ilości
                      zatrudnionych kobiet? Jeszcze raz odsyłam do listy 50 top managerów
                      publikowanej przez Fortune Magazine!

                      >
                      > Racjonalny kapitalista musi brać pod uwagę, że kobiety rodzą dzieci, a potem
                      je
                      >
                      > karmią i włączyć ten fakt do danych, potrzebnych do ustalenia optymalnego
                      > wynagrodzenia.
                      >
                      > Zwróć jednak uwagę, że gdy kobieta ma wysokie kwalifikacje, racjonalny
                      > kapitalista zatrudnia ją, nawet, gdy jest ona w ciąży i mówi mu o tym na
                      > pierwszej rozmowie w sprawie pracy (przykład Złotorybka).

                      Maćku, Złotyrybek chyba pisał, że wrócił do pracy PO urodzeniu i odchowaniu
                      dzieci?
                      Złotyrybku, czy byłaś przyjmowana do pracy w czasie recesji, ciąży i o swoim
                      błogosławionym stanie powiadomiłaś pracodawcę podczas pierwszej rozmowy?
                      Jeśli tak - jesteś moim guru. Jeśli nie - i tak uważam, że jesteś dzielna,
                      mimo, że się często z Tobą tutaj spieram.

                      • Gość: Maciej Re: wracając do prawa... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.02, 20:55
                        Ciekawe koncepcje ekonomiczne - uzależnienie pozycji
                        > firmy na rynku od ilości zatrudnionych kobiet?

                        Załóż okulary i przeczytaj uważnie, co napisałem. Gdzie, z tego co napisałem,,
                        wypływa taki wniosek?

                        Proponuję, byś drukowała sobie moje posty i prosiła jakiegos średnio
                        rozgarnietego licealistę, by Ci wytłumaczył, co tam napisałem i o co w tym
                        chodzi.
                        • sagan2 Re: wracając do prawa... 11.10.02, 08:39
                          Gość portalu: Maciej napisał(a):


                          > Proponuję, byś drukowała sobie moje posty i prosiła
                          > jakiegos średnio rozgarnietego licealistę, by Ci
                          > wytłumaczył, co tam napisałem i o co w tym chodzi.

                          i Ty smiesz zwracac komukolwiek uwage, ze jest
                          niegrzeczny? uwazasz powyzszy tekst za 'merytoryczna
                          zlosliwosc'? nie uwazasz wmawianie komus, ze jest mniej
                          rozgarniety niz 'srednio rozgarniety licealita' za
                          obrazliwe???

                          jesli ktos przekreca cos, co napisalam:

                          a) moze nie zrozumial - powtarzam moj wywod jeszcze raz,
                          najlepiej innymi slowami, nie cytujac poprzednie

                          b) moze JA mam problemy z formulowaniem swoich mysli 'na
                          papierze' - mysle jeszcze raz i patrz punkt a)

                          c) mam wrazenie, ze ktos celowo przekreca moja wypowiedz
                          - robie na ten temat uwage (Twoje pierwsze zdanie w
                          cytowanym poscie, nie zamiescilam go) i...
                          ... zamiast obrazac w nastepnbym zdaniu - patrz punkt a)
                          - tlumacze raz jeszcze.

                          i po co obrazanie kogokolwiek? odpowiedz mi, prosze, po
                          co.
                          i ciagle czekam na odpowiedz, dlaczego mi sie nie nalezy
                          szacunek z Rybce tak. Ty odpytywales suzume, teraz moja
                          kolej.

                          ps. Zlotyrybku, przepraszam, ze sie ciagle pojawiasz. nie
                          ma to z TOBA nic wspolnego. mam nadzieje, ze wybaczysz.
                          • hania_76 Re: wracając do prawa... 11.10.02, 09:48
                            sagan2 napisała:

                            > Gość portalu: Maciej napisał(a):
                            >
                            >
                            > > Proponuję, byś drukowała sobie moje posty i prosiła
                            > > jakiegos średnio rozgarnietego licealistę, by Ci
                            > > wytłumaczył, co tam napisałem i o co w tym chodzi.
                            >
                            > i Ty smiesz zwracac komukolwiek uwage, ze jest
                            > niegrzeczny? uwazasz powyzszy tekst za 'merytoryczna
                            > zlosliwosc'? nie uwazasz wmawianie komus, ze jest mniej
                            > rozgarniety niz 'srednio rozgarniety licealita' za
                            > obrazliwe???
                            >
                            > jesli ktos przekreca cos, co napisalam:
                            >
                            > a) moze nie zrozumial - powtarzam moj wywod jeszcze raz,
                            > najlepiej innymi slowami, nie cytujac poprzednie
                            >
                            > b) moze JA mam problemy z formulowaniem swoich mysli 'na
                            > papierze' - mysle jeszcze raz i patrz punkt a)
                            >
                            > c) mam wrazenie, ze ktos celowo przekreca moja wypowiedz
                            > - robie na ten temat uwage (Twoje pierwsze zdanie w
                            > cytowanym poscie, nie zamiescilam go) i...
                            > ... zamiast obrazac w nastepnbym zdaniu - patrz punkt a)
                            > - tlumacze raz jeszcze.
                            >
                            > i po co obrazanie kogokolwiek? odpowiedz mi, prosze, po
                            > co.
                            > i ciagle czekam na odpowiedz, dlaczego mi sie nie nalezy
                            > szacunek z Rybce tak. Ty odpytywales suzume, teraz moja
                            > kolej.
                            >
                            > ps. Zlotyrybku, przepraszam, ze sie ciagle pojawiasz. nie
                            > ma to z TOBA nic wspolnego. mam nadzieje, ze wybaczysz.

                            Droga Sagan2, kiedy Maciej nie wie, co odpowiedziec, obraża interlokutora /
                            interlokutorkę. Standard.
                            Pozdrawiam.

                            PS. Też jestem ciekawa odpowiedzi na Twoje pytanie a propos szacunku dla
                            Złotegorybka, a dla innych nie (oczywiście nie dlatego, że uważam, że
                            Złotyrybek na szacunek nie zasługuje, ponieważ nic takiego nie uważam!!!)
                        • hania_76 A to jest przykład Twojej wrodzonej kultury? 11.10.02, 09:45
                          Gość portalu: Maciej napisał(a):

                          > Ciekawe koncepcje ekonomiczne - uzależnienie pozycji
                          > > firmy na rynku od ilości zatrudnionych kobiet?
                          >
                          > Załóż okulary i przeczytaj uważnie, co napisałem. Gdzie, z tego co
                          napisałem,,
                          > wypływa taki wniosek?
                          >
                          > Proponuję, byś drukowała sobie moje posty i prosiła jakiegos średnio
                          > rozgarnietego licealistę, by Ci wytłumaczył, co tam napisałem i o co w tym
                          > chodzi.

                • suzume Re: wracając do prawa... 10.10.02, 15:43
                  maciej.k1 napisał:

                  > To z kolei ma wpływ na kalkulację kosztów pracy kobiet i ich
                  > wynagrodzenia.

                  a co z tymi, które nie karmią, nie mają dzieci, mają dzieci odchowane? też są
                  gorszymi pracownikami, bo kolega zza biurka biega szybciej na 100m?
                  śmiesz zarzucać, np. mnie, że jestem gorszym pracownikiem, niż jakiś pan?

                  > Co było do udowodnienia.

                  i czego, jak zwykle, nie udowodniłeś :)

                  na marginesie. jak to jest z tą Twoją wydajnością, skoro bez przerwy
                  przesiadujesz na forum... ciekawe, co na to gorzej opłacane koleżanki?
                  • maciej.k1 znowu złośliwości? 10.10.02, 15:51
                    Droga Sagan, czy mogłabyś wstęnie oszacować, jaki procent wypowiedzi Suzume to
                    rzeczowe argumenty, a jaki - niepotrzebne złośliwości?
                    • sagan2 Re: znowu złośliwości? 10.10.02, 16:00
                      ale ona ma racje.
                      a ze rzecz ujmuje zlosliwie - jej styl i jej prawo.

                      ja pisalam o zupelnie niepotrzebnej niegrzecznosci i
                      agresywnosci. wg mnie roznica jest wielka.

                      ona przedstawia arguemnty/wniski
                      Ty dowalasz
                      oczywiscie nie tylko Ty, jak juz pisalam, ale Ty to
                      bardzo lubisz.
                    • sagan2 Re: znowu złośliwości? 10.10.02, 16:04
                      suzume zadala Ci pare rozsadnych pytan, na temat i
                      takich, ktroe mi sie tez cisna na usta.
                      a ze robi to z odribina zlosliwosci - jej sprawa, jak
                      pisalam.

                      nie widzisz roznicy miedzy tym, a pisaniem, ze jestem
                      nienormalna konieta, zgorzchniala feministka i nie nalezy
                      mi sie szacunek? i to pisaniem bez powodu. bez zadnej
                      konkretnej informacji czy odniesienia sie do mojej
                      wypowiedzi.

                      naprawde nie widzisz roznicy?

                      • Gość: Maciej Re: znowu złośliwości? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.02, 20:50
                        Sagan napisała:

                        > suzume zadala Ci pare rozsadnych pytan, na temat
                        > i takich, ktroe mi sie tez cisna na usta.
                        > a ze robi to z odribina zlosliwosci - jej sprawa,
                        > jak pisalam.

                        Dziękuję, nie mam więcej pytań, droga Temido. Wiem już co myślec o Twoim
                        obiektywizmie, któremu jest jednak najbliżej do feministycznej hipokryzji.

                        Nie zawracaj mi więcej głowy swoimi pouczeniami, bo jesteś w nich kompletnie
                        niewiarygodna. Lepiej już zasiadaj do komputera z herbatką uspokajającą, skoro
                        tak ciężko znosisz widok cierpień nieszczęsnej Suzume, prześladowanej przez
                        patrialchalnego oprawcę.
                        • suzume wiesz co, maciej? 11.10.02, 09:33
                          Gość portalu: Maciej napisał(a):

                          > Dziękuję, nie mam więcej pytań, droga Temido. Wiem już co myślec o Twoim
                          > obiektywizmie, któremu jest jednak najbliżej do feministycznej hipokryzji.

                          'sagam powiedziała, że jestem niegrzeczny, więc jest głupią hipokrytką. do tego
                          nieobiektywną, bo obiektywizm polega na zgadzaniu się ze mną. co było do
                          udowodnienia'

                          > Nie zawracaj mi więcej głowy swoimi pouczeniami, bo jesteś w nich kompletnie
                          > niewiarygodna.

                          no nie mogę. buhahahaha :) (przepraszam, sagan, wiesz, że to nie z Ciebie)


                          > Lepiej już zasiadaj do komputera z herbatką uspokajającą, skoro
                          > tak ciężko znosisz widok cierpień nieszczęsnej Suzume, prześladowanej przez
                          > patrialchalnego oprawcę.

                          sam sobie zrób herbatkę. i kataplazmy.
                          jakieś wizje sado-maso Ci się po skołatanej główce plączą? mówiłam, że masz
                          jakąś obsesję. ale mówiłam też, że zupełnie nieźle się obejdę, bez Twojej
                          (wątpliwej) adoracji.
                • hania_76 Re: wracając do prawa... 10.10.02, 15:50
                  maciej.k1 napisał:

                  > Wracając do prawa - pracodawca nie ma uprawnień, by skontrolować swoje
                  > pracownice - ma pokarm, czy nie ma? Karmi, czy nie karmi? Nie ogląda ich
                  > piersi. Nie asystuje przy karmieniu. Musi wystarczyć mu oświadczenie
                  > pracownicy. Efekt jest taki, że w praktyce każda kobieta może mieć krótszy
                  czas
                  >
                  > pracy w pierwszym roku po urodzeniu dziecka. Rozsądny pracodawca powinien
                  brać
                  > to pod uwagę. To z kolei ma wpływ na kalkulację kosztów pracy kobiet i ich
                  > wynagrodzenia.
                  > Co było do udowodnienia.

                  Może w pierwszych dwóch latach, może dłużej.
                  Praktyka jest taka, że pracodawcy nie mają skrupułów z żądaniem zaświadczeń
                  lekarskich od przyjmowanych do pracy kobiet. Dlaczego mają nie mieć skrupułów z
                  żądaniem zaświadczeń lekarskich o karmieniu?
                  Robisz z tych pracodawców niewinne ofiary. Nie takie ofiary, skoro, jak
                  wspomniałam w jedym z postów (wybacz, nie pamiętam w którym) w pewnej firmie
                  przeprowadza się wywiady z mężatkami w wieku 28-32 na temat ciąży (są, nie są,
                  kiedy będą) a w innej proponuje się pracownicom finansowanie środków
                  antykoncepcyjnych. Cóż za problem zażądać zaświadczenia lekarskiego o karmieniu
                  piersią?

                  Albo nie mieć problemu - przebywającej na urlopie macierzyńskim pracownicy
                  oświadczyć, że nie ma dla niej pracy po powrocie z urlopu a jej stanowisko jest
                  przewidziane do likwidacji. Jeśli sądzisz, że takich przypadków nie ma - grubo
                  się mylisz. Wybacz - nie podam Ci nazw firm ani personaliów osób, które
                  znalazły się w takiej sytuacji.

                  Mimo wszystko - pozdrawiam.
      • Gość: Mizogin Przepraszam, że się wtrącam Maciusiu... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.02, 06:47
        > Każdy mógł założyć w garażu MicroSoft, ale nie przypadkiem Bill Gates
        > jest mężczyzną.

        Po pierwsze nie Bill Gates tylko William Gates III, po drugie nie w garażu
        tylko po znajomości (władz uczelni z hojnymi sponsorami uczelni, rodzicami
        naszego Billusia) w pomieszczeniach warsztatowych uniwersytetu. A reszta, jak w
        tym kawale o rozdawaniu samochodów na placu Czerwonym, się zgadza.

        Mizogin
        • Gość: Maciej Re: Przepraszam, że się wtrącam Maciusiu... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.02, 09:32
          Gość portalu: Mizogin napisał(a):

          > > Każdy mógł założyć w garażu MicroSoft, ale nie przypadkiem Bill Gates
          > > jest mężczyzną.
          >
          > Po pierwsze nie Bill Gates tylko William Gates III, po drugie nie w garażu
          > tylko po znajomości (władz uczelni z hojnymi sponsorami uczelni, rodzicami
          > naszego Billusia) w pomieszczeniach warsztatowych uniwersytetu. A reszta, jak
          > w
          > tym kawale o rozdawaniu samochodów na placu Czerwonym, się zgadza.

          Możesz mi wytłumaczyć, jak to sie ma do zasadniczego toku wywodu i
          wyciągniętych przeze mnie wniosków? Czy chcesz powiedzieć, że kobiety są
          dyskryminowane, bo nie mogły załatwić sobie dostepu do garażu po znajomosci?
          Czy Twoim zdaniem, gdyby jakas kobieta dostała ten garaż, to ona byłaby dziś
          najbogatszym człowiekiem?
          • hania_76 Re: Przepraszam, że się wtrącam Maciusiu... 11.10.02, 09:50
            Gość portalu: Maciej napisał(a):

            > Gość portalu: Mizogin napisał(a):
            >
            > > > Każdy mógł założyć w garażu MicroSoft, ale nie przypadkiem Bill Gates
            >
            > > > jest mężczyzną.
            > >
            > > Po pierwsze nie Bill Gates tylko William Gates III, po drugie nie w garażu
            >
            > > tylko po znajomości (władz uczelni z hojnymi sponsorami uczelni, rodzicami
            >
            > > naszego Billusia) w pomieszczeniach warsztatowych uniwersytetu. A reszta,
            > jak
            > > w
            > > tym kawale o rozdawaniu samochodów na placu Czerwonym, się zgadza.
            >
            > Możesz mi wytłumaczyć, jak to sie ma do zasadniczego toku wywodu i
            > wyciągniętych przeze mnie wniosków? Czy chcesz powiedzieć, że kobiety są
            > dyskryminowane, bo nie mogły załatwić sobie dostepu do garażu po znajomosci?
            > Czy Twoim zdaniem, gdyby jakas kobieta dostała ten garaż, to ona byłaby dziś
            > najbogatszym człowiekiem?

            Drukuj sobie posty Mizogina i czytaj uważnie aż zrozumiesz przesłanie.

            PS. Zajrzałeś na listę top managerów według Fortune Magazine? Co - nie zgadza
            się z Twoimi projekcjami, które uważasz za rzeczywistość?
          • Gość: Mizogin Przepraszam, że się powtórnie wtrącam Maciusiu... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.02, 13:49
            Gość portalu: Maciej napisał(a):

            > Możesz mi wytłumaczyć, jak to sie ma do zasadniczego toku wywodu i
            > wyciągniętych przeze mnie wniosków? Czy chcesz powiedzieć, że kobiety są
            > dyskryminowane, bo nie mogły załatwić sobie dostepu do garażu po znajomosci?

            Nie, po prostu kurwica mnie bierze jasna, kiedy życiorys tego najbogatszego
            człowieka świata najrozmaitsi hagiografowie naginają do amerykańskiego mitu od
            pucybuta do miliardera. I wstyd byłoby mi bronić swoich przekonań, jakiekolwiek
            by one nie były, przytaczając nie do końca prawdziwe fakty. A prawda jest taka,
            że prezes Micro$oftu nie był ciężko tyrającym synem portorykańskich emigrantów,
            który w zagraconym garażu biednego ojca razem z kilkoma kolegami z podwórka
            zaczął klecić po nocach, niczym mały pisarczyk z Florencji, na starym
            komputerze z komisu pierwsze programy.

            > Czy Twoim zdaniem, gdyby jakas kobieta dostała ten garaż, to ona byłaby dziś
            > najbogatszym człowiekiem?

            Spokojnie, Maciusiu. Ja wiem, że to jest forum "Kobieta/Feminizm" i wszystko
            obraca się wokół spraw płci nadobnej, ale bez przesady. Monizm intelektualny
            szkodzi.
            • sagan2 Re: Przepraszam, że się powtórnie wtrącam Maciusi 11.10.02, 13:55
              Gość portalu: Mizogin napisał(a):


              > Spokojnie, Maciusiu. Ja wiem, że to jest forum
              > "Kobieta/Feminizm" i wszystko obraca się wokół spraw
              > płci nadobnej, ale bez przesady. Monizm intelektualny
              > szkodzi.

              touche :)
              • Gość: Mizogin Merci beaucoup, Madame... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.02, 18:09
                (blush)
                • sagan2 Re: Merci beaucoup, Madame... 14.10.02, 08:09
                  Gość portalu: Mizogin napisał(a):

                  > (blush)

                  rozowy, czy czerwony?... ;)
                  • Gość: Mizogin Re-re: Merci beaucoup, Madame... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.02, 16:57
                    Pulsująco ciemnofioletowy!
                    • sagan2 Re: Re-re: Merci beaucoup, Madame... 14.10.02, 17:19
                      to zaczyna pachnac molestowanie seksualnym przez net...
                      ;)
    • Gość: MĘŻCZYZNA Re: BABIŃCE IP: gwardii:* / 192.168.10.* / 195.82.161.* 11.10.02, 18:23
      feminizm JEST POJEBANY

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka