Dodaj do ulubionych

ciekawostki

25.10.02, 10:27
może Was zainteresują...
Obserwuj wątek
    • suzume Plotkowanie zapobiega utracie zdolności umysłowych 25.10.02, 10:28
      [no, to mamy czyste sumienia ;) ]

      Żywe kontakty towarzyskie, a przede wszystkim rozmowy ze znajomymi i rodziną,
      spowalniają postępująca z wiekiem utratę zdolności umysłowych, tak dobrze jak
      rozrywki intelektualne - o wynikach badaczy z USA donosi EurekAlert.

      Zespół z University of Michigan pod kierunkiem psychologa Oscara Yabarry
      przeprowadził serię badań w grupie 3 tys. 617 dorosłych osób w różnym wieku, od
      24 do 96 lat.

      Badacze zbierali dane na temat częstotliwości z jaką uczestnicy badań prowadzą
      rozmowy telefoniczne z przyjaciółmi, znajomymi i krewnymi, jak często spotykają
      się z nimi i z jak wieloma osobami mogą podzielić się najbardziej intymnymi
      odczuciami i obawami.

      Wszyscy badani byli też poddawani testom na rozwiązywanie zadań matematycznych
      oraz testom, które sprawdzały ogólne zdolności intelektualne i pamięć.

      Przy analizie wyników uwzględniono też stan zdrowia pacjentów, poziom
      aktywności fizycznej, jak również dane na temat wieku, płci, wykształcenia,
      zarobków, stanu cywilnego oraz przynależności etnicznej.

      "We wszystkich grupach wiekowych, które przebadaliśmy, większe zaangażowanie
      towarzyskie wiązało się z wolniejszym spadkiem zdolności umysłowych i z
      lepszymi wynikami w testach pamięciowych" - komentuje Ybarra.

      W kolejnym doświadczeniu psycholog analizował jak kontakty z innymi ludźmi
      wpływają na zdolności intelektualne (w tym np. pamięć, czy zdolność do
      podejmowania codziennych decyzji) w grupie 2 tys. starszych mieszkańców krajów
      Środkowego Wschodu, m.in. Egiptu, Tunezji, Jordanii.

      Wyniki tych badań potwierdziły, że im bardziej intensywne życie towarzyskie
      prowadzi dana osoba tym mniejsze jest, związane z wiekiem, osłabienie funkcji
      umysłowych.

      "W miarę starzenia się społeczeństw, coraz więcej uwagi poświęca się tematyce
      zachowania prawidłowej aktywności mózgu i bystrości umysłu. Najczęściej badacze
      zalecają starszym osobom korzystanie z różnych rozrywek intelektualnych, jak
      czytanie, rozwiązywanie krzyżówek oraz nauka nowych umiejętności, np. obsługi
      komputera" - tłumaczy Ybarra. "Jednak moje badania wskazują, że zwykłe
      spotkania i rozmowy z przyjaciółmi i rodziną mogą dawać równie dobre
      rezultaty" - podkreśla badacz.

      Jak podkreśla Ybarra, jego wyniki wskazują, że związek między utrzymywaniem
      aktywności towarzyskiej i lepszą aktywnością umysłową jest niezależny od
      kultury, czyli po prostu jest przypisany człowiekowi.

      "W pewnym sensie, ludzki mózg ewoluował tak by radzić sobie w kontaktach
      socjalnych z innymi. Nie jest więc niczym zaskakującym, że ćwiczenie tej
      zdolności jest dla aktywności mózgu bardzo korzystne" - mówi Ybarra.

      Według psychologa, poprzez zachęcanie dzieci do tworzenia relacji z
      rówieśnikami, rodzice i nauczyciele mogą pomagać im w rozwoju sprawności
      intelektualnej. Podobna radę badacz kieruje również do szefów i kierowników,
      którzy powinni zachęcać swoich pracowników do podejmowania kontaktów
      towarzyskich.

      Źródło: PAP
      • Gość: verbal Re: Plotkowanie zapobiega utracie zdolności umysł IP: *.acn.waw.pl 25.10.02, 15:48
        Proszę o metodykę tych prac bo zdaje się są zupełnie idiotyczne.Na jakiej
        zasadzie założono że ilość " plotkowania " jest przyczyną a nie skutkiem
        lepszej kondycji ogólnej????
        • suzume Re: Plotkowanie zapobiega utracie zdolności umysł 25.10.02, 15:54
          Gość portalu: verbal napisał(a):

          > Proszę o metodykę tych prac bo zdaje się są zupełnie idiotyczne.

          oj no co Ty? amerykańskich uczonych posądzasz o 'idiotyczną metodykę'? a fe ;)

          ps: to miały być wiadomości rozweselające, a nie do dyskusji. przecież widać,
          że to bzdury :)
        • Gość: iwa Re: Plotkowanie zapobiega utracie zdolności umysł IP: *.mzes.uni-mannheim.de 25.10.02, 17:14
          No wiesz to jest taka amerykanska pseudostatystyka. Zbiora cos do kupy, policza, pobadaja mozgi i zauwaza ze u
          jednych jakies obszary sa bardziej rozwiniete. Typowo amyrykanska naukowosc. Nie rozumiesz?! Jak mozesz.
    • suzume Hormonalna tarcza kobiet 25.10.02, 10:29
      Kobiety zawdzięczają hormonom swoją większą odporność na stres. Produkowany w
      ciele kobiety estrogen obniża poziom szkodliwych hormonów stresu, takich jak
      kortyzol i adrenalina, które przyczyniają się do rozwoju poważnych chorób, np.
      nowotworów, choroby Alzheimera i osteoporozy.

      Naukowcy brytyjscy z uniwersytetu w Greenwich analizowali poziom hormonów
      stresu u 315 pielęgniarek i pielęgniarzy w wieku 20-60 lat. Młodzi mężczyźni
      mieli znacznie wyższy poziom szkodliwych hormonów, niż kobiety. W starszych
      grupach wiekowych, różnice zaczęły się zacierać, zapewne w związku z niskim
      poziomem estrogenu u starszych kobiet po przebytej menopauzie.

      Prowadzący badanie dr Harry Chummun stwierdził również, że poziom hormonów
      stresu u starszych kobiet stosujących terapię hormonalną był niższy, niż u
      mężczyzn z tej samej grupy wiekowej. Wynik ten jest zgodny z hipotezą, że
      estrogen obniża poziom hormonów stresu u kobiet.

      Źródło: PAP
      • Gość: verbal Re: Hormonalna tarcza kobiet IP: *.acn.waw.pl 25.10.02, 15:45
        O tym ze estrogeny powodują spadek syntezy hormonów steroidowych wiadomo od
        dawna.Co to są hormony szkodliwe???-medycyna nie zna takiego pojecia.
      • Gość: verbal Re: Hormonalna tarcza kobiet IP: *.acn.waw.pl 25.10.02, 15:46
        Aha i jeszcze coś , w rozumieniu medycyny nie ma szkodliwych hormonów stresu.
    • suzume "Zegar płodności" tyka też dla mężczyzn 25.10.02, 10:29
      Z powodu zmian genetycznych, które gromadzą się w plemnikach, płodność mężczyzn
      znacznie spada po 35. roku życia. O wynikach badaczy z USA donosi serwis BBC.

      Obecnie panuje przekonanie, że to kobieca a nie męska płodność podlega silnemu
      działaniu czasu. Zarówno media jak i naukowcy alarmują więc, by kobiety, które
      chcą mieć dzieci, nie odkładały macierzyństwa na okres po 30. roku życia.

      Naukowcy z University of Washington w Seattle pod kierunkiem dr Narendra Singha
      badali jak zmienia się płodność mężczyzny w zależności od jego wieku. W tym
      celu analizowali jakość spermy u 60 mężczyzn pomiędzy 22. i 60. rokiem życia.

      Okazało się, że wszyscy mieli prawidłową liczebność plemników, jednak już po
      35. roku życia zaczynały się w nich gromadzić zmiany genetyczne związane z
      pęknięciami w nici DNA. Im starszy był mężczyzna, tym uszkodzenia miały większe
      rozmiary, a jego plemniki były mniej aktywne i miały mniej szans na
      zapłodnienie jaja.

      Badacze zaobserwowali, że wraz z wiekiem spada też naturalna zdolność organizmu
      mężczyzny do eliminowania wadliwych plemników poprzez proces apoptozy.

      A ponieważ, jak tłumaczą autorzy, w przeciwieństwie do wielu innych komórek w
      organizmie mężczyzny, sperma nie ma zdolności do naprawy uszkodzeń w DNA,
      zaburzony proces apoptozy jest związany z ryzykiem zapłodnienia jaja przez
      wadliwe plemniki.

      W najlepszym razie może to grozić niewielkimi zmianami rozwojowymi u dziecka,
      jak asymetryczne kończyny, ale może też wiązać się z ryzykiem wystąpienia
      poważnych wad u zarodka i z poronieniem.

      "Nasze wyniki wskazują, że po 35. roku życia jakość spermy ulega znacznemu
      pogorszeniu" - komentuje dr Singha. Według badacza, oznacza to, że męska
      bezpłodność może być, tak samo jak kobieca, przyczyną trudności z posiadaniem
      potomstwa.

      W świetle tych wyników, zasmucający może wydawać się fakt, że w wielu krajach
      rozwiniętych wyraźnie wzrósł w ostatnich latach odsetek mężczyzn, którzy
      decydują się na ojcostwo po 40. roku życia.

      Jak komentuje William Keye, przewodniczący American Society of Reproductive
      Medicine, "na razie niewiele można zrobić by powstrzymać procesy starzenia,
      dlatego aby jak najdłużej zachować płodność, mężczyźni powinni unikać kontaktu
      z toksycznymi związkami i prowadzić zdrowy tryb życia".

      Badacze zaprezentowali swoje wyniki na spotkaniu American Society of
      Reproductive Medicine w Seatlle.

      Źródło: PAP
      • agrafek Re: 'Zegar płodności' tyka też dla mężczyzn 25.10.02, 15:43
        Wielkie dzięki za informacje:) Osobiście jestem fanem amerykańskich
        naukowców. Bodaj najbardziej cenię ich za odkrycie iż najwięcej geniuszy rodzi
        się w pobliżu lotnisk... Taką wiadomośc podała GW coś ze trzy lata temu:)
        Ponieważ okres niemowlęcy spędziłem w pobliżu torów kolejowych wyciągnąłem z
        tego, na drodze podobieństw, przychylne mi wnioski;)
        Pozdrawiam:)
        • suzume widzę, że wątek działa jak trzeba - luzująco ;) 25.10.02, 15:51
          osobiście jestem wielką fanką informacji zaczynających się od słów: 'uczeni
          amerykańscy odkryli/dowiedli/zbadali', bo oni odkrywają fajne rzeczy, a w końcu
          nauka radziecka zna nie takie przypadki ;)
    • suzume Płeć "zlokalizowana" w mózgu 25.10.02, 10:31
      Mózg płodu może być "zaprogramowany" na daną płeć na długo przed rozwojem
      narządów płciowych - o naukowych przesłankach nowej teorii determinacji płci
      informuje tygodnik "New Scientist".

      Obecnie wśród biologów panuje dogmat, że o męskiej płci zarodka decyduje
      aktywność genu SRY znajdującego się na męskim chromosomie płciowym Y. Gdy brak
      tej aktywności, u zarodka rozwijają się żeńskie narządy rozrodcze, a płeć
      rodzącego się dziecka określa się jako "żeńską".

      Zachodzi to najczęściej wtedy, gdy żeńską płeć zarodka można przewidzieć na
      podstawie jego zestawu chromosomów płciowych - tj. pary XX (czyli tzw.
      chromosomów żeńskich). Jednak może to również zdarzyć się wówczas, gdy mimo
      obecności pary XY, potencjalnie związanej z płcią męską, gen SRY nie ulegnie
      aktywacji.

      Według tej teorii, kluczowym zjawiskiem w procesie determinacji płci jest więc
      aktywacja genu SRY i rozwój genitaliów. Następstwem ich rozwoju jest z kolei
      produkcja odpowiednich hormonów płciowych, które krążą w organizmie i
      określają "płeć" naszego mózgu.

      Ostatnio naukowcy z University of California w Los Angeles pod kierunkiem Erica
      Vilaina podjęli na nowo kwestię od czego naprawdę zależy płeć człowieka.

      Okazało się, że mózgi mysich zarodków "męskich" i "żeńskich" wykazują różnice w
      aktywności 50 różnych genów na długo zanim można spodziewać się aktywacji genu
      SRY.

      "Po raz pierwszy wykazaliśmy, że niektóre geny są aktywowane w mózgach zarodków
      zależnie od płci" - mówi Vilain. Według badacza, to właśnie procesy zachodzące
      w mózgu mogą mieć wpływ na determinację płci, jeszcze zanim nastąpi rozwój
      narządów płciowych.

      Zespół Vilaina zaprezentował częściowo swoje wyniki na odbywającym się w
      Baltimore spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa ds. Genetyki Człowieka.

      Teraz badacze muszą dowieść, że te geny faktycznie wpływają na płeć nie tylko u
      myszy, ale też u ludzi. To byłoby znacznie bardziej przekonujące, niż proste
      wykazanie różnic w aktywności genów.

      Według autorów, jeśli ich teoria zostanie potwierdzona w dalszych badaniach,
      może w przyszłości ułatwić wyjaśnienie, dlaczego niektóre osoby czują się
      dosłownie uwięzione w ciele o niewłaściwej płci. Zjawisko to zachodzi w
      przypadku transseksualizmu, który polega na dramatycznym rozdźwięku pomiędzy
      tożsamością płciową a anatomicznymi cechami płciowymi.

      Owocem tych badań mogą być również testy krwi, które pozwolą oceniać prawdziwą
      płeć, czyli "płeć mózgu", u osób urodzonych z niedorozwiniętymi genitaliami,
      tj. posiadającymi zarówno cechy męskie, jak i żeńskie. Obecnie rodzice i
      lekarze muszą "zgadywać", jaką płeć ma noworodek, po to, by jak najwcześniej
      dokonać chirurgicznej korekcji narządów płciowych.

      Robin Lovell Badge z National Institute for Medical Research, który odkrył gen
      SRY, rozpoczął właśnie badania ma myszach, które posiadają chromosom Y bez genu
      SRY. Badacz chce sprawdzić, czy takie osobniki będą przejawiały jakiekolwiek
      zachowania samców, mimo braku jąder.

      "Coraz bardziej dojrzewa przekonanie, że geny związane z chromosomami płciowymi
      Y lub X mają bezpośredni wpływ na mózg, anatomię i zachowanie danego osobnika.
      Za wcześnie jeszcze, by formułować radykalne teorie, ale już teraz wydaje się,
      że niektóre zachowania seksualne czy zachowania agresywne są niezależne
      od 'płci' narządów rozrodczych" - uważa Badge.

      Źródło: PAP
    • Gość: maly.k Dla prawdziwych milosnikow osiagniec nauki... IP: *.BrockU.CA 25.10.02, 16:32
      www.improbable.com/ig/ig-top.html
      (po angielsku)

      Pozdrawiam,

      mk.
      • Gość: Bini Re: Ciekawostki IP: *.netvigator.com 25.10.02, 16:59
        Su, ales sie napracowala:)

        Cos dorzuce:
        Ostatnio opublikowano wyniki badan przeprowadzonych przez naukowcow Brain
        Behaviour Laboratory (University of Pensylvania) – dyr. Centrum Ruben Gur m.in.
        mowi, ze odkryto intrygujace roznice w strukturze mozgu i psychologicznej
        aktywnosci obu plci:

        “Przecietnie mozg kobiety jest 11% mniejszy niz mezczyzny, lecz z czysto
        ewolucyjnego punktu widzenia jest troche bardziej skomplikowanie zbudowany.

        Upraszczajac - mozg m.in. sklada sie z szarej masy (gdzie odbywa sie proces
        przetwarzania informacji), bialej masy (ktora przekazuje elektryczne impulsy z
        mozgu do ciala) oraz plynu mozgowo-rdzeniowego (ktory dziala jak bufor
        pomiedzy mozgiem i czaszka).

        Badania wykazaly, ze mezczyzni maja mniej szarej masy niz kobiety, tzn. kobiety
        maja wieksza zdolnosc przyswajania i przetwarzania informacji.
        Mezczyzni maja wiecej bialej masy, co znaczy, ze informacje latwiej sa
        przekazywane z jednego obszaru mozgu do drugiego (wyjasnia to dlaczego sa lepsi
        w przestrzennym rozumowaniu i bardziej sprawni fiz.) oraz objetosciowo duzo
        wiecej plynu m-rdz., co z kolei tlumaczy wieksza wytrzymalosc na urazy glowy.

        Polaczenia nerwowe laczace obie polkule ulatwiaja komunikacje pomiedzy nimi. W
        mozgu kobiety corpus callosum jest wiekszy. Jak twierdza naukowcy porownujac
        oba mozgi: roznica jest taka jak miedzy sciezka w lesie a dwupasmowa autostrada.
        Dlatego kobiety latwiej sie ucza i maja wieksze zdolnosci werbalne.”

        Do 2007 roku uniwersytety w USA planuja przyjac 6,9 mln mezczyzn i 9,2 mln
        kobiet.

        Pzdr


        • Gość: tad Re: Ciekawostki IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.02, 17:36
          Nie jest to ciekawostka ze świata nauki, ale co tam. Otóż, w moim okręgu UPR do
          Sejmiku Wojewódzkiego wystawia 8 osób. Same kobiety w wieku od lat 24 do 50-ciu
          kilku. Region uchodzi za jeden z najbardziej konserwatywnych w kraju, UPR
          uchodzi za najbardziej konserwatywną pod tym względem partię - a tu coś
          takiego...
          • Gość: Mizogin Re-re: Ciekawostki IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.02, 19:04
            Tak, tak, sami hierarchowie Kościoła Katolickiego będąc do samego końca
            zagorzałymi antysufrażystami, zdziwili się miło, gdy okazało się, że kobiety po
            uzyskaniu praw wyborczych najczęściej oddawały głosy na ugrupowania
            konserwatywne i chrześcijańsko-demokratyczne. Ale to chyba żadna ciekawostka...
            • malenka7 Re: Re-re: Ciekawostki 09.07.03, 14:52
              Gość portalu: Mizogin napisał(a):

              > Tak, tak, sami hierarchowie Kościoła Katolickiego będąc do samego końca
              > zagorzałymi antysufrażystami, zdziwili się miło, gdy okazało się, że kobiety
              po
              >
              > uzyskaniu praw wyborczych najczęściej oddawały głosy na ugrupowania
              > konserwatywne i chrześcijańsko-demokratyczne. Ale to chyba żadna
              ciekawostka...
      • pwrzes Re: Dla prawdziwych milosnikow osiagniec nauki... 20.12.02, 10:45
        Ech ksiaze, przeciez co roku, spolecznosc polskiego Usenetu probuje zglosic
        kandydature Experta_o_wielu_imionach do Ig Nobla :-) Ostatnie wyczyny 'experta'
        mozna znalezc na grupach: pl.comp.programming, pl.hum.polszczyzna,
        pl.sci.medycyna.

        Mors
    • Gość: Maciej seks a równowaga emocjonalna kobiet IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.02, 10:45
      Kobiety, których partnerzy nie stosują prezerwatyw rzadziej cierpią na
      depresję, gdyż sperma zawiera związki antydepresyjne - wynika z badań naukowców
      z USA, które publikuje najnowszy numer "New Scientist".

      Naukowcy pod kierunkiem Gordona Gallupa ze State University of New York
      prowadził badania w grupie 293 młodych kobiet. Uczestniczki zostały podzielone
      na grupy, ze względu na częstość z jaką ich partnerzy stosowali prezerwatywy w
      czasie kontaktów seksualnych. Następnie wszystkie badane poddano testowi
      diagnozującemu depresję.

      Okazało się, że te kobiety, których partnerzy nigdy nie stosują prezerwatyw
      miały najmniejsze ryzyko depresji. W teście uzyskiwały najmniejszą ilość
      punktów. Natomiast w grupie kobiet, których partnerzy regularnie stosowali
      prezerwatywy częściej odnotowywano objawy depresji czy próby samobójcze.

      Kobiety, które współżyły bez użycia prezerwatyw, reagowały tym większym
      obniżeniem nastroju, im dłuższa była przerwa w kontaktach seksualnych z
      partnerem. U kobiet, których partnerzy stosowali prezerwatywy, nie obserwowano
      takiej zależności.

      Według autorów, antydepresyjne działanie spermy może być związane z obecnością
      w niej hormonów oddziałujących na komórki nerwowe mózgu i wpływające na
      nastrój. Są to m.in. testosteron, estrogen, hormon luteinizujący, hormon FSH,
      prolaktyna czy prostaglandyny.

      Te hormony są absorbowane przez nabłonek pochwy do krwiobiegu. Ich obecność
      można wykryć we krwi kobiety już po kilku godzinach od aktu płciowego.
      • Gość: Zły Wilk Skąd się wziął stereotyp starej panny? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.03, 01:10
        Gość portalu: Maciej napisał(a):

        > Kobiety, których partnerzy nie stosują prezerwatyw rzadziej cierpią na
        > depresję, gdyż sperma zawiera związki antydepresyjne - wynika z badań
        > naukowców
        > z USA, które publikuje najnowszy numer "New Scientist".

        Ciekawe, skąd się wziął "stereotyp zgorzkniałej, starej panny"... Pewnie go
        wymyśliło wredne, patriarchalne społeczeństwo... ;-)

        Pozdrawiam -

    • maciej.k1 "patriarchalne stereotypy" wśród małp 19.12.02, 13:13

      "Wybór zabawek przez małpy jest zależny od płci.
      Warszawa (PAP) - Samce małp wolą bawić się samochodzikami, a samice - lalkami.
      Sugeruje to, że podobna preferencja u dzieci może być cechą wrodzoną, a nie
      nabytą na drodze wychowania - donosi amerykańska badaczka na łamach "Evolution
      and Behavior".

      Najnowsze wyniki badań stanowią wyzwanie dla panującego obecnie przekonania, że
      preferencje chłopców i dziewczynek w wyborze zabawek są kształtowane przez
      wychowanie w odpowiedzi na oczekiwania kulturowe i społeczne.

      Gerianne Alexander z Texas AM University, specjalistka w dziedzinie zależnych
      od płci różnic zachowania i ich podłoża biologicznego, testowała prawdziwość
      tego przekonania w badaniach na koczkodanach. Obserwacje dotyczyły reakcji małp
      na różne zabawki.

      Okazało się, że tak samo jak u dzieci, preferencje zwierząt były zależne od
      płci. I tak, samce spędzały dużo więcej czasu niż samice, bawiąc się zabawkami
      uważanymi tradycyjnie za "chłopięce", jak piłka czy samochodzik. Samice
      natomiast więcej czasu poświęcały lalkom i zabawkom imitującym naczynia.

      Co więcej, zabawki ocenione przez badaczy jako "neutralne płciowo", np. książka
      z obrazkami czy pluszowy pies, cieszyły się takim samym zainteresowaniem obu
      płci.

      Według badaczy, ich wyniki dowodzą, że to, czy zabawka jest "chłopięca"
      czy "dziewczęca", nie jest związane ze stereotypami kulturowymi czy z
      wychowaniem, ale przede wszystkim z wrodzonymi dla danej płci preferencjami do
      zabawek odmiennego typu.

      "Pojęcia +męska+ czy +żeńska+ zabawka są oczywiście kategoriami stworzonymi
      przez ludzi. Obserwacje małp, które nie rozróżniają tych kategorii, wskazują
      jednak, że pewne cechy przedmiotów, w tym zabawek, są postrzegane jako bardziej
      atrakcyjne przez osobniki danej płci" - komentuje Alexander.

      Według badaczki, preferencje co do wyboru konkretnych przedmiotów utrwaliły się
      w toku ewolucji w odniesieniu do ról, jakie osobniki obu płci pełniły w
      przeszłości, na początku rozwoju gatunku ludzkiego.

      I tak, chłopcy wykazują wrodzone skłonności do wyboru obiektów, które mogą
      poruszać się w przestrzeni i których używanie wymaga aktywności fizycznej. Te
      upodobania mogą się wiązać z takimi cechami jak dobra orientacja przestrzenna,
      która ułatwiała mężczyznom polowanie na zwierzynę, poszukiwanie pożywienia czy
      partnerki. Przedmioty tego typu umożliwiają też bardziej agresywne i aktywne
      zabawy, charakterystyczne dla samców większości gatunków ssaków.

      Z kolei preferencje dziewcząt opierają się w dużym stopniu na kolorystyce
      przedmiotu, co może odzwierciedlać m.in. rolę kobiet w opiece nad potomstwem.
      Na przykład wybór lalki, która ma kolor różowy, ujawnia dążenie kobiet do
      kontaktu cielesnego, który zwiększa prawdopodobieństwo przeżycia noworodka."
      • agrafek Re: 'patriarchalne stereotypy' wśród małp 19.12.02, 18:12
        Myślę, że pani Alexander jest ofiarą patriarchatu. Tak długo wbijano jej do
        głowy patriarchalne stereotypy, że sama w nie uwierzyła i teraz nawet szuka
        dowodów na ich potwierdzenie - inaczej odczuwałaby dyskomfort psychiczny, a
        tego nikt nie lubi:)
        Albo to w ogóle jest facet a cała akcja to zacjowawczo uwsteczniająca
        prowokacja!;)
    • maciej.k1 Dzieci wychowywane przez jednego rodzica 27.01.03, 15:55
      Materiał do przemyśleń dla feministek, pomstujących na tradycyjną rodzinę.
      Pozdrawiam -

      ---------------------------------------------------

      Warszawa (PAP) - Dzieci wychowywane przez jednego rodzica mają dwa razy większe
      ryzyko samobójstwa i wystąpienia choroby psychicznej niż dzieci wychowywane
      przez parę rodziców. Wyniki badaczy szwedzkich publikuje pismo "Lancet".

      Naukowcy badający wpływy separacji czy rozwodu rodziców na zdrowie dziecka
      stale dostarczają sprzecznych wyników. Wcześniejsze doniesienia sugerowały, że
      rozbicie rodziny ma jedynie krótkotrwały wpływ na zdrowie psychiczne dzieci.
      Natomiast ostatnio coraz więcej danych wskazuje na dokładnie odwrotną
      zależność.

      Badacze pod kierunkiem Gunilli Ringbaeck Weitoft z Centrum Epidemiologii
      podlegającego Szwedzkiemu Ministerstwu Zdrowia, objęli badaniami 65 tys. dzieci
      wychowywanych przez jednego rodzica. Wyniki porównywano z danymi uzyskanymi w
      grupie 920 tys. dzieci, które dorastały w pełnej rodzinie. Zebrano dane na
      temat zgonów i pobytów dzieci w szpitalu.

      Po uwzględnieniu takich czynników, jak warunki socjoekonomiczne, choroby
      psychiczne czy uzależnienia występujące u rodziców, okazało się, że dzieci z
      niepełnych rodzin były dwukrotnie bardziej narażone na ryzyko prób
      samobójczych, wystąpienia choroby psychicznej czy uzależnienia od alkoholu.
      Ryzyko uzależnienia od narkotyków było trzykrotnie wyższe u dziewcząt i
      czterokrotnie wyższe u chłopców.

      Jak komentują autorzy, wyniki ich badań wskazują, że dzieci wychowywane w
      niepełnej rodzinie są faktycznie bardziej narażone na wiele problemów
      zdrowotnych. Przyczyny tej zależności powinny być jednak rozpatrywane z wielką
      ostrożnością, gdyż częstotliwość występowania tych problemów jest relatywnie
      mała.
      PAP
      • Gość: grazka Re: Dzieci wychowywane przez jednego rodzica IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.03.03, 00:17
        sugerujesz, że rozpadom małżeństw winne są jedynie feministki czy co?
        • maciej.k1 Re: Dzieci wychowywane przez jednego rodzica 27.03.03, 10:29
          Gość portalu: grazka napisał(a):

          > sugerujesz, że rozpadom małżeństw winne są jedynie feministki czy co?

          Na pewno nie tylko one, ale mają w tym swoją cegiełkę. Feministki głoszą, że
          tradycyjne małżeństwo to forma współczesnego niewolnictwa kobiet i gloryfikują
          wolne związki. Akceptują sytuację, że kobieta może zdecydować się na urodzenie
          dziecka z góry zakładając, że będzie je wychowywać sama. Twierdzą także, że
          dwie lesbijki z córeczką są dobrą alternatywą dla tradycyjnej rodziny.
          Głosząc takie hasła, biorą na siebie współodpowiedzialność za skutki
          wprowadzenie ich w życie.

          Pozdrawiam -
          • dorotka1970 Re: Dzieci wychowywane przez jednego rodzica 01.07.03, 10:38
            Powiem ci tylko jedno:
            Rozwod moich rodzicow uratowal mnie przed samobojstwem. Gdyby ojciec sie nie
            wyprowadzil to albo on by mnie zabil, albo ja siebie. Masz jeszcze jakies
            uwagi? Poteoretyzuj sobie jeszcze...

            Aha, dodam jeszcze, ze jestem feministka, mam meza i dziecko.

            --------
            Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
    • maciej.k1 Kobiety lepiej porozumiewają z niemowlętami 12.02.03, 14:35
      Kobiety lepiej porozumiewają z niemowlętami niż mężczyźni. Ich ton głosu, rytm
      i akcent zdaniowy bardziej jednoznacznie odzwierciedla emocjonalną stronę
      wypowiedzi, dzięki czemu są lepiej rozumiane przez dzieci - informuje "New
      Scientist".

      Komunikaty, które wypowiadają matki do ledwie gaworzących niemowląt, są
      znacznie mniej dwuznaczne niż te, których używają ojcowie - dowodzi Gerald
      McRoberts, psycholog z Uniwersytetu w Bethlehem w Pensylwanii.

      "Wiemy, że dziecko reaguje raczej na emocjonalną treść wypowiedzi niż na jego
      semantyczną zawartość, ale nadal jest niejasne, jak dorośli wykorzystują
      akustyczne właściwości głosu, takie jak - rytm, ton czy też akcent, w celu
      przekazania dziecku różnych treści" - tłumaczy McRoberts.

      Psycholodzy skonstruowali program komputerowy, który ocenia właściwości
      komunikatów matek i ojców podczas rozmowy z dzieckiem. Do badania zaproszono
      sześć par rodziców. Podczas zabawy z dziećmi rozmawiali oni z nimi - chwaląc je
      lub ganiąc za jakąś czynność. Mieli również wygłaszać zachęty lub ostrzegać
      przed grożącym niebezpieczeństwem, takim jak ostre przedmioty lub
      elektryczność.

      Program zanalizował akustyczne właściwości około 700 fragmentów mowy. Poprawnie
      odróżnił 80 proc. wszystkich komunikatów, rozróżniając te z negatywnym
      ładunkiem emocjonalny od tych z pozytywnym.

      Największym zaskoczeniem dla badaczy był fakt, że program poprawnie ocenił aż o
      12 proc. więcej komunikatów wypowiadanych przez matki niż przez ojców.

      Zdaniem badaczy, może to świadczyć o tym, że dźwięki wypowiadane przez kobiety
      są bardziej jednoznacznie rozumiane przez dzieci niż komunikaty ze strony
      mężczyzn.

      Ale McRoberts przyznaje, że być może wypowiedzi mężczyzn odnoszą takie same
      skutki, ale są na tyle specyficzne, że program nie umiał wychwycić prawidłowego
      znaczenia. Istnieje też taka możliwość, że mężczyźni byli bardziej spięci
      podczas badań.

      Tak czy inaczej, eksperyment jednoznacznie wykazał, że porozumiewanie się z
      dziećmi matek i ojców zdecydowanie się różni od siebie - przekonuje badacz.

      Istnieje jedyny sposób, aby dowiedzieć się, jaka jest owa różnica - trzeba by o
      to "zapytać" dzieci, np. obserwując, jak ich reakcje zmieniają się w odpowiedzi
      na zmiany zachodzące w wypowiedziach rodziców.

      Nie jest to jednak łatwe, przyznaje Mc Roberts. "Jedna z trudności, i to wcale
      nie błaha, jest ta, że wiele razy podczas przeprowadzania doświadczenia można
      skłonić dziecko do śmiechu, ale do płaczu tylko raz - a wtedy już jest po
      wszystkim" - konkluduje naukowiec.
      (PAP)
      • Gość: Zły Wilk patriarchat chyba wpływa już na płód... ;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.03, 01:14
        maciej.k1 napisał:

        > Komunikaty, które wypowiadają matki do ledwie gaworzących niemowląt, są
        > znacznie mniej dwuznaczne niż te, których używają ojcowie - dowodzi Gerald
        > McRoberts, psycholog z Uniwersytetu w Bethlehem w Pensylwanii.

        Najwyraźniej to jeszcze jeden patriarchalny stereotyp, który dzieci przyjmują
        do wiadomości już w życiu płodowym... "Patriarchalne społeczeństwo wmówiło
        noworodkom, że lepiej dogadują się z matkami" - nieprawdaż Meliano?
        Pozdrawiam-
    • maciej.k1 Płeć mózgu zależy od genów 26.03.03, 10:16
      O płci mózgu ptaków i ssaków mogą decydować w dużym stopniu geny, a nie hormony
      płciowe, jak sądzono dotychczas - donoszą naukowcy z USA na łamach najnowszego
      numeru "Proceedings of the National Academy of Sciences".

      "Nasze badania podważają panujący dotychczas pogląd, że u ptaków i ssaków o
      płciowych różnicach w pracy mózgu decydują wyłącznie hormony płciowe" -
      komentują autorzy pracy.

      Według akceptowanej obecnie teorii naukowej, u ptaków i ssaków geny występujące
      na chromosomach płciowych decydują o tym, jakie narządy płciowe rozwiną się u
      danego osobnika. Od hormonów płciowych produkowanych przez organy płciowe
      zależy natomiast "płeć" innych tkanek organizmu, w tym tkanek tworzących mózg.
      Zgodnie z tą teorią, różnice płciowe w funkcjonowaniu mózgu są wynikiem
      działania hormonów płciowych, głównie w czasie rozwoju zarodkowego i po
      urodzeniu.

      Zespół pod kierunkiem Arthura Arnolda z University of California w Los Angeles
      prowadził badania na wyjątkowym okazie ptaka o nazwie zeberka (Taeniopygia
      guttata), który był chimerą łączącą cechy męskie i żeńskie. Komórki w lewej
      połówce mózgu ptaka, jak i po lewej stronie jego ciała były, pod względem
      genetycznym, żeńskie, podczas gdy komórki po prawej stronie ciała - męskie.

      O występowaniu takich osobników wśród ptaków badacze donosili już wcześniej,
      nie potrafią jednak wyjaśnić, jaki błąd rozwojowy jest za to odpowiedzialny.

      Badany ptaszek miał po prawej stronie ciała upierzenie charakterystyczne dla
      samca, tj. pomarańczową plamkę na policzku, czarno-białe prążki na szyi, ciemną
      pręgę na piersi oraz brązowe, biało nakrapiane piórka pod skrzydłem. Po lewej
      stronie upierzenie było takie jak u samicy zeberki. Podobne obustronne
      zróżnicowanie dotyczyło też narządów płciowych - po lewej obecny był jajnik,
      ale nie było jajowodu, po prawej - w pełni rozwinięte, ale nieprawidłowo
      zbudowane, jądra.

      Zachowania seksualne ptaka były typowe dla samca, np. w obecności samicy
      śpiewał zalotną pieśń, wykazywał też skłonność do kontaktów płciowych z
      samicami. Jednak samice, z którymi kopulował składały niezapłodnione jaja.

      Autorzy założyli, że jeśli płeć mózgu zależy wyłącznie od wpływu hormonów
      płciowych, to obydwie połówki mózgu powinny być w takim samym stopniu "męskie"
      lub "żeńskie", gdyż rozwój mózgu zachodził w tym samym środowisku hormonalnym.

      W czasie badań prowadzonych na mózgu zeberki badacze zaobserwowali jednak, że
      po prawej, tj. "męskiej" stronie mózgu, obszar odpowiedzialny za kontrolę
      śpiewu był wyraźnie większy niż po lewej, "żeńskiej" stronie mózgu. Był więc
      bardziej charakterystyczny dla samców zeberki, które wykonują zalotne pieśni i
      mają nie tylko większy obszar kontroli śpiewu, ale też większe neurony w nim
      zlokalizowane. Z kolei wyłącznie w komórkach po lewej, "żeńskiej" stronie mózgu
      naukowcy zaobserwowali aktywację genów specyficzną dla mózgu samic zeberki.

      Według badaczy, ich wyniki stanowią poparcie dla teorii, że płeć naszego mózgu
      może być w dużym stopniu zależna od czynników genetycznych. Podkreślają jednak,
      że hormony płciowe są prawdopodobnie istotnym czynnikiem w rozwoju płci mózgu,
      wskazuje na to fakt, że po lewej, "żeńskiej" stronie mózgu obszar kontroli
      śpiewu był i tak silnie powiększony.

      Aby dokładnie określić, w jaki sposób geny i hormony współdziałają w
      powstawaniu płciowych różnic w pracy mózgu (oraz w rozwoju chorób mózgu),
      trzeba przeprowadzić wiele dalszych badań - konkludują badacze.

      (PAP/Int.)
    • maciej.k1 Feromony z męskiego potu łagodzą napięcie u kobiet 26.03.03, 10:41
      Feromony, lotne cząsteczki zawarte w męskim pocie, poprawiają kobietom nastrój,
      łagodzą napięcie, a także wpływają na poziom hormonów regulujących długość
      cyklu miesięcznego - donoszą badacze z USA na łamach pisma "Journal of the
      Reproduction".

      "Nasze badania rodzą szansę na opracowanie nowych metod regulacji terminu
      jajeczkowania, łagodzenia napięcia przed miesiączką, a nawet naturalnych
      sposobów relaksacji" - uważa prowadzący badania prof. Charles J. Wysocki z
      Monell Chemical Senses Center w Filadelfii.

      Feromony to małe lotne związki, które, w przeciwieństwie do substancji
      zapachowych, nie mogą być odbierane przez człowieka w świadomy sposób, mimo że
      ich receptory, podobnie jak receptory zapachów, są zlokalizowane w nosie, w
      tzw. narządzie nosowo- lemieszowym.

      U wielu gatunków zwierząt feromony są wydzielane przez osobników obu płci i
      regulują procesy fizjologiczne i zachowania innych osobników. Najbardziej znana
      jest ich rola w regulacji zachowań seksualnych.

      Naukowcy od dawna prowadzą badania nad identyfikacją ludzkich feromonów. Na
      razie dowody na ich istnienie i udział w kontroli zjawisk fizjologicznych i
      psychicznych oraz w regulacji zachowań seksualnych ludzi są jedynie pośrednie.

      Zespół naukowców z Monell Chemical Senses Center oraz University of
      Pennsylvania w Filadelfii badał reakcję na pot męski u 18 kobiet w wieku od 25
      do 45 lat.

      Uczestniczkom badań nanoszono na skórę pod nosem mieszaninę ekstraktów z potu
      uzyskanego w grupie ochotników płci męskiej, którzy przez 4 tygodnie myli się
      jedynie mydłem bezzapachowym oraz nie używali dezodorantu. Aby wyeliminować
      ryzyko reakcji na pojedynczy ekstrakt, uzyskano z nich mieszaninę. Żadna z
      uczestniczek nie zdawała sobie sprawy z tego, że nałożony jej pod nos roztwór
      jest potem męskim.

      Jako roztwór kontrolny w doświadczeniu wykorzystano roztwór alkoholu. Połowę
      badanych kobiet poddano jego działaniu przed testem z potem, a inne - już po
      jego zakończeniu.

      Przez sześć godzin badacze w regularnych odstępach zbierali dane na temat zmian
      nastroju kobiet. Był on oceniany według ustalonej wcześniej skali.

      "Zaskoczyło nas, że wszystkie uczestniczki badań w odpowiedzi na ekstrakt potu
      męskiego odnotowały spadek napięcia i poprawę nastroju" - tłumaczy prof.
      Wysocki. "To oznacza, że w miejscach takich jak bary dla samotnych mogą
      zachodzić niewidoczne dla oka zjawiska, o których nie mamy pojęcia" - śmieje
      się badacz.

      Dodatkowe testy wykazały ponadto, że we krwi kobiet poddanych działaniu potu
      zachodziły szybsze zmiany poziomu tzw. hormonu luteinizującego, który ma m.in.
      wpływ na długość cyklu miesięcznego.

      Najsilniejszy pulsowy wzrost poziomu tego hormonu występuje tuż przed owulacją
      (jajeczkowaniem), tj. przed uwolnieniem komórki jajowej z jajnika do jajowodu.
      Proces ten jest konieczny do zapłodnienia komórki jajowej. Dlatego badacze
      sądzą, że ich wyniki mogłyby znaleźć zastosowanie przy opracowaniu środków
      farmakologicznych regulujących czas wystąpienia owulacji.

      Teraz badacze chcą sprawdzić, czy pot kobiet może wywierać jakiś wpływ na
      nastrój i fizjologiczne procesy u mężczyzn.
      (PAP)
      • Gość: spin poznaj stachu po zapachu IP: *.ip.tor.radiant.net 27.03.03, 19:13
        Niedawno naukowcy odkryli, że w drodze do jaja plemniki kierują się zapachem.
        Teraz wiedzą już, jak wodzić je za nos. W ten sposób mają nadzieję ułatwiać
        albo - gdy trzeba - uniemożliwiać im powodzenie misji zapłodnienia

        Wydawało się, że tak wdzięczny obiekt badań jak ludzki plemnik szybko zostanie
        odarty z wszelkich tajemnic. Od kiedy 325 lat temu Antonie von Leeuwenhoek
        dojrzał je przez swój rozczulająco niedoskonały mikroskop, plemniki były
        przedmiotem najbardziej fantastycznych spekulacji. Począwszy od tej, że są to
        niewarte wzmianki "nerwowe paproszki", a skończywszy na podejrzeniach, że
        siedzą w nich miniaturowe ludziki. Trudno sobie wyobrazić, by po tych
        rewelacjach czymkolwiek jeszcze mogły nas zadziwić. A jednak. W 1995 r. okazało
        się, że w swojej poprzedzającej zapłodnienie wędrówce kierują się... zapachem.
        reszta tutaj
        www1.gazeta.pl/nauka/1,34148,1394516.htmls.
    • Gość: Zły Wilk Czy różnice płciowe są tylko stereotypami? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.03, 01:07
      Czy różnice między kobietami a męzczyznami istnieją naprawdę, czy może, jak
      twierdzą feministki, są tylko efektem patriarchalnych stereotypów?

      "Patriarchalne społeczeństwo wmawia dziewczynce, że lubi bawić się lalkami,
      więc ona nieszczęsna bierze lalkę do ręki, skrycie marząc o samochodziku..."

      Pozdrawiam -
    • zly_wilk feminizm, lesbizm i zaburzenia hormonalne 30.06.03, 13:42
      - Zespół policystycznych jajników - przewlekły brak jajeczkowania związany ze
      zmianami w poziomie hormonów płciowych, występuje dwa razy częściej u kobiet ze
      skłonnościami homoseksualnymi - donieśli naukowcy brytyjscy za pośrednictwem
      serwisu "EurekAlert".

      Ponieważ u podłoża tego schorzenia leżą zaburzenia hormonalne, w tym
      podwyższony poziom męskich androgenów - tzw. hiperandrogenizm, autorzy
      spekulują, że to właśnie one mogą być odpowiedzialne za pociąg kobiet do tej
      samej płci.

      Zespół policystycznych jajników (policystic ovary syndrome - PCO) należy do
      grupy schorzeń charakteryzujących się przewlekłym brakiem jajeczkowania.
      Jajniki policystyczne są najczęstszą przyczyną zaburzeń pracy jajników u kobiet
      i powszechną przyczyną ich bezpłodności - w Europie około 40 proc. kobiet,
      które szukają pomocy lekarskiej z powodu problemów z zajściem w ciążę, cierpi
      na to schorzenie.

      Jak podkreślają naukowcy, ich wyniki nie oznaczają jednak, że kobiety
      homoseksualne są w porównaniu z heteroseksualnymi w większym stopniu narażone
      na ryzyko bezpłodności. Dane statystyczne wskazują nawet, że odsetek ciąż jest
      wyższy u lesbijek.

      Zespół kierowany przez dr Rina Agrawal z Londyńskiej Kliniki dla Kobiet objął
      badaniami 618 kobiet, które zgłosiły się do kliniki w celu leczenia
      bezpłodności między listopadem 2001 a styczniem 2003. W skład grupy weszły 254
      lesbijki i 364 kobiety heteroseksulane.

      W momencie zgłoszenia pacjentki nie wiedziały, że cierpią na zespół
      policystycznych jajników. Jednak 15 proc. z nich było wcześniej leczonych z
      powodu objawów zbliżonych do objawów schorzenia. Były to m.in. nieregularne
      miesiączki, trudności z zajściem w ciążę, trądzik i nadmierne owłosienie na
      ciele i twarzy.

      Drugiego lub trzeciego dnia cyklu miesięcznego badacze przeprowadzili u kobiet
      badanie USG narządów płciowych oraz pobrali próbki krwi do pomiaru poziomu
      hormonów płciowych. Zebrano też dane na temat stanu zdrowia pacjentek, historii
      ich chorób oraz historii współżycia seksualnego.

      "Okazało się, że policystyczne jajniki występowały u 32 proc. kobiet
      heteroseksualnych i aż u 80 proc. lesbijek" - komentuje dr Agrawal.

      Badaczka podkreśla również, że wstępne analizy poziomu hormonów wskazują, że w
      grupie kobiet z POC lesbijki mają znacznie wyższy poziom takich hormonów
      męskich, jak testosteron i androstenion w porównaniu z kobietami
      heteroseksualnymi.

      Naukowcy zaobserwowali natomiast znacznie niższy poziom białka SHBG, które
      odpowiada za wiązanie hormonów płciowych, w tym testosteronu. Jego niedobór
      może objawiać się właśnie podwyższonym poziomem wolnego testosteronu we krwi,
      mimo że całkowite stężenie tego hormonu w organizmie jest normalne.

      U lesbijek odnotowano też wyższy poziom hormonu luteinizującego - LH, którego
      wzrost w połowie cyklu powoduje owulację. Hiperandrogenizm u kobiet z
      policystycznymi jajnikami jest zależny w dużej mierze od wysokiego poziomu LH.

      W grupie kobiet z prawidłowo funkcjonującymi jajnikami poziomy tych hormonów
      były podobne, niezależnie od orientacji seksualnej.

      "Nasze wyniki nie sugerują, iż to zespół policystycznych jajników powoduje
      homoseksualizm u kobiet, a jedynie, że schorzenie to występuje częściej u
      lesbijek" - podkreśla dr Agrawal. Badaczka spekuluje jednak, że
      hyperandrogenizm, który jest podłożem PCO może być jednym z czynników
      wpływających na orientację seksualną kobiet.

      Autorzy nie mają jednak zamiaru sugerować, że leczenie policystycznych jajników
      może być jednocześnie metodą leczenia homoseksualizmu.

      "W 1973 roku homoseksualizm został usunięty z listy chorób psychicznych. Od
      tego czasu badacze nie koncentrują się na możliwościach jego leczenia, ale na
      psychicznych i zdrowotnych problemach dotyczących homoseksualistów" -
      konkludują badacze.

      Zespół policystycznych jajników, nazywany też torbielowatością jajników, polega
      na długotrwałym braku jajeczkowania spowodowanym zaburzeniami hormonalnymi.
      Choroba objawia się typowo brakiem miesiączki, brakiem jajeczkowania (owulacji)
      oraz niepłodnością i nadmiernym wzrostem owłosienia typu męskiego (hirsutyzm).
      Kobiety z POC mogą jednak mieć prawidłową masę ciała, nieregularne krwawienia z
      macicy i brak hirsutyzmu.

      Jajniki kobiet cierpiących na to schorzenie są pełne małych torbieli, które są
      gromadzącymi się niedojrzałymi w pełni pęcherzykami jajnikowymi.

      Przyczyną rozwoju schorzenia jest zaburzenie regulacji wydzielania hormonu
      luteinizującego, podwyższony poziom androgenów lub też nadmierna zamiana
      estrogenów do androgenów, tj. męskich hormonów płciowych. (PAP)
      • yamadei Re: feminizm, lesbizm i zaburzenia hormonalne 01.07.03, 09:34
        No dobra ale jaki to ma zwiazek z tematem tego forum?
        Zgrabny tytulik twojego listu sugeruje ze feminizm to zaburzenie hormonalne.
        Moglbys to jakos uzasadnic?
    • zly_wilk Seks, kłamstwa i... kobiety 22.07.03, 18:58
      (PAP) - Kobiety częściej niż mężczyźni kłamią na temat liczby partnerów
      seksualnych i swojego życia intymnego - wskazują wyniki badaczy z USA, o
      których informuje serwis "New Scientist".

      "Liczba partnerów seksualnych była prawie dwa razy wyższa w grupie kobiet
      przekonanych, że ich odpowiedzi są weryfikowane z użyciem wykrywacza kłamstw" -
      tłumaczy psycholog Terri Fisher z Ohio State University, która prowadziła
      badania razem z Michele Alexander z University of Maine.

      Zdaniem autorów badań, najnowsze wyniki odzwierciedlają różnice w zachowaniach
      seksualnych kobiet i mężczyzn, które są kształtowane przez rożne oczekiwania
      społeczne. Od kobiet wymaga się nastawienia na budowanie trwałego związku, a
      nie sukcesów w podbojach seksualnych.

      "Kobiety są bardziej wrażliwe na społeczne oczekiwania odnośnie ich zachowań
      seksualnych i mogą być miej uczciwe w odpowiedziach na pytania o życie
      intymne" - tłumaczy Fisher.

      We wszystkich, prowadzonych od lat 60. badaniach dotyczących życia intymnego,
      mężczyźni przyznawali się do większej liczby partnerek seksualnych w ciągu
      życia niż kobiety - rozbieżność nieprawdopodobna ze statystycznego punktu
      widzenia.

      Na przykład przeciętny Brytyjczyk chwali się średnio trzynastoma partnerkami w
      ciągu życia, podczas gdy Brytyjka zaledwie dziewięcioma partnerami. Do tej pory
      naukowcy skłonni byli tłumaczyć ten fakt tym, że mężczyźni po prostu zawyżają,
      a kobiety zaniżają te liczby.

      Fisher i Alexander przebadali ponad 200 niezamężnych, heteroseksualnych kobiet,
      w wieku 18 do 25 lat. Uczestniczki musiały wypełnić ankietę na temat życia
      intymnego i dotychczasowej liczby partnerów, z którymi utrzymywały kontakty
      seksualne.

      Jedna grupa została poinformowana, że ich ankiety zostaną poddane ocenie
      naukowców. Druga grupa wypełniała ankietę przekonana o jej anonimowości.
      Trzecia grupa została poinformowana, że w czasie odpowiedzi na pytania będzie
      pod kontrola wykrywacza kłamstw. Kobietom umieszczono nawet specjalne elektrody
      na dłoniach, przedramionach i szyi, choć w rzeczywistości nie podłączono ich do
      żadnego urządzenia.

      Okazało się, że kobiety przekonane, że ich odpowiedzi będą analizowane
      przyznawały się średnio do 2 lub 3 partnerów, te które wiedziały, że ankieta
      jest anonimowa, przyznawały się do 3 lub 4 partnerów. Jednak największą liczbę -
      średnio od 4 do 5 partnerów, podawały kobiety przekonane, że ich odpowiedzi są
      weryfikowane przez wykrywacz kłamstw.

      Badacze nie zauważyli, by odpowiedzi mężczyzn różniły się wyraźnie między
      grupami.

      "Nasze wyniki można tłumaczyć faktem, że żyjemy w kulturze, która stawia inne
      wymagania odnośnie zachowań seksualnych kobietom, a inne mężczyznom" -
      konkluduje Fisher.
    • zly_wilk Męska menopauza to mit 22.07.03, 18:59
      (PAP/BBC) - Męska menopauza nie istnieje, a jej objawy spowodowane są lenistwem
      i niezdrowym stylem życia - orzekli amerykańscy naukowcy.

      Nie są prawdą przypuszczenia, że uderzenia gorąca, depresja i spadek libido u
      mężczyzn, które występują także u kobiet podczas menopauzy, są spowodowane
      zmianami hormonalnymi. Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych stwierdzili, że mają
      one raczej podłoże w niezdrowym trybie życia i związych z tym - nadwagą,
      paleniem i nadmiernym piciem alkoholu.

      Prowadzący badania profesor Jonh McKinlay z New England Research Institutes w
      Watertown stwierdził, że firmy farmaceutyczne zarabiają pieniądze na męskim
      przekonaniu, że wskazana jest hormonalna terapia zastępcza.

      "Na całym świecie mężczyźni, którzy się starzeją, są dobrym rynkiem dla firm
      farmaceutycznych" - powiedział.

      Jego badania, przedstawione na konferencji w Aberdeen, dowiodły, że mężczyzn
      nie dotyczą wahania hormonalne podobne do tych, jakie dotykają kobiety w
      średnim wieku.

      Nie wszyscy zgadzają się z opinią McKinlay''a. "Naukowcy, którzy ogłaszają
      takie odkrycia, nie mają do końca racji. Tylko poprzez rozmowy z pacjentami
      można dowiedzieć się, jak czują się oni po leczeniu zastępczym testosteronem.
      Nie można tego ustalić na podstawie jakichś danych" - twierdzi dr Malcolm
      Carruthers z Andropause Society, który leczy testosteronem mężczyzn w średnim
      wieku.
    • Gość: Zły Wilk Najinteligentniejsi mają płeć męską IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.03, 10:26
      Wśród osób o najwyższej inteligencji zdecydowanie przeważają mężczyźni -
      twierdzi duński psycholog. Prof. Helmuth Nyborg z uniwersytetu w Aarhus
      prowadził badania 400 duńskich uczniów. Poddał ich 21 różnym testom na
      inteligencję. W jednych kładziono nacisk na umiejętności zapamiętywania liczb,
      w innych na zdolności językowe lub na rozpoznawanie wzorów. Generalnie okazało
      się, że w zadaniach językowych lepiej sprawdzały się kobiety, zaś w
      przedmiotach ścisłych - mężczyźni. U 95 proc. badanych nie zauważono też żadnej
      różnicy w inteligencji pań i panów. Zupełnie inaczej sprawa się przedstawiała,
      gdy Nyborg wziął pod uwagę pozostałe 5 proc., czyli osoby o najwyższym IQ
      (ilorazie inteligencji). Tutaj przewaga mężczyzn była miażdżąca. I im wyższy
      było IQ danej grupy, tym mniej kobiet tam się znajdowało. - Wśród np. osób o IQ
      130 było sześć razy więcej panów niż pań, podczas gdy w grupie o IQ 145 na
      jedną kobietę przypadało aż 122 mężczyzn - powiedział psycholog norweskiemu
      dziennikowi "Dagsavisen".

      Te wyniki stawiają pod znakiem zapytania tak popularne w Skandynawii kwotowanie
      płci. Polega ono na tym, że określone przepisy regulują, jaki procent kobiet
      musi być zatrudnionych na wyższych stanowiskach bądź piastować funkcje
      polityczne w rządzie. Zdaniem Nyborga to normalne, że do tej pory kobiet na
      wysokich stanowiskach było znacznie mniej niż mężczyzn, ponieważ są one po
      prostu mniej inteligentne. Kwotowanie wprowadza zdaniem psychologa niepotrzebne
      zamieszanie - może niekorzystnie odbić się na wynikach pracy zespołu, w którym
      przepisaną prawem część stanowią kobiety.
      (GW)
      • Gość: Zły Wilk ...nawet Kinga Dunin to zrozumiała (!) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.03, 10:30
        "Kobiety są głupsze, ale dziś już nikt im tego wprost nie mówi. One natomiast -
        ponieważ nie są zbyt rozgarnięte - łykają, jak gęś kluseczki, pozornie
        neutralną formułkę: kobiety nie są głupsze, lecz inne... "
        www2.gazeta.pl/obcasy/1,25366,36613.html
    • suzume solidarność mężczyzn to mit 30.08.03, 17:53
      jak się okazało na tym forum...

      maćku, proszę po raz kolejny, pomóż piotrowi:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=7428282

      chyba, że interesuje Cię tylko zaśmiecanie netu wypracowaniami. w takim wypadku
      gratuluję (anty)feministycznej hipokryzji...
    • Gość: Zły Wilk Udane małżeństwo zdrowe dla kobiet IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.03, 21:19
      Feministki twierdzą, że małżeństwo to współczesna forma niewolnictwa kobiet,
      popierając konkubinaty lesbijskie. Tymczasem...:

      "Udane małżeństwo jest korzystne dla stanu serca kobiety - wykazują wyniki
      badań lekarskich, prowadzonych przez 13 lat; potwierdziły one, że szczęśliwe
      mężatki rzadziej cierpią na schorzenia kardiologiczne niż kobiety niezamężne.
      Badania prowadziły amerykańskie uniwersytety w Pittsburghu i San Diego, a ich
      wyniki opublikowano we wrześniowym numerze czasopisma Amerykańskiego
      Stowarzyszenia Psychologów "Health Psychology".
      Zaznaczono jednak, że korzystnie na zdrowie kobiet wpływają jedynie małżeństwa
      szczęśliwe. Ten korzystny wpływ dotyczy zresztą nie tylko stanu serca.
      Depresje, lęki, stresy znacznie rzadziej dokuczają mężatkom w udanych związkach
      niż rozwódkom, wdowom i kobietom, które mają nieudane życie małżeńskie. "Jest
      oczywiste, że lepiej mieć udany związek, i badania nie były pod tym względem
      zaskoczeniem. Interesujący jest jednak wpływ udanego pożycia małżeńskiego na
      konkretne organy" - powiedziała jedna z autorek badań Karen Matthews z
      uniwersytetu w Pittsburghu. Okazało się, że szczęśliwe mężatki mają niższe
      ciśnienie, niższy cholesterol i niższą masę ciała. Karen Matthews powiedziała,
      że nie jest w stanie odpowiedzieć, czy to udane małżeństwa sprawiają, że
      kobiety czują się szczęśliwe, czy też kobiety, które czują się szczęśliwe, mają
      szczególne predyspozycje do małżeństwa. Obecne badania przypominają rezultaty
      poprzednich, które wskazywały na korzystny wpływ udanego małżeństwa na zdrowie
      mężczyzn."
      Onet.pl
      • Gość: barbinator a dla mężczyzn jeszcze bardziej IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.03, 09:02

        ...co potwierdzają inne badania drukowane wcześniej w tej samej gazecie.



        > Feministki twierdzą, że małżeństwo to współczesna forma niewolnictwa kobiet,
        > popierając konkubinaty lesbijskie. Tymczasem...:


        Proszę o cytat ze współczesnej polskiej feministki z tekstem "małżeństwo to
        współczesna forma niewolnictwa kobiet" oraz podobny cytat z apelem by kobiety
        zamiast żonami zostawały lesbijkami.
        Pozdr. B.




        • Gość: tad członek Rasputina IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.03, 22:37
          Jak poinformował niedawno PR III PR, zakonserwowany w formalinie członek
          Rasputina liczy 21 centymetrów długości. Przechowywano go dotąd we Francji, ale
          ostatnio odkupili go Rosjanie (ciekawe po co?)
          • Gość: tad Re: członek Rasputina przynosi szczęście? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.03, 22:39
            Jak się okazuje, post zatytułowany "Członek Rasputina" był równo 27000 postem
            na tym forum.
    • Gość: Zły Wilk kobiety silniej reagują na płacz IP: *.virnet.pl 09.03.04, 21:18
      Naukowcy zaprosili do swojego laboratorium mamusie i tatusiów oraz osoby
      bezdzietne. Monitorowali za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego
      aktywność mózgu u dorosłych podczas odtwarzania im nagrania płaczu i śmiechu
      niemowlaków. Okazało się, że mózgi osób mających potomstwo reagowały silniej na
      dziecięce szlochy niż na zadowolenie, zaś osoby bezdzietne mocniej angażował
      dziecięcy śmiech.

      Co ciekawe, kobiety reagowały na płacz dzieci niezależnie od tego, czy były
      matkami. Natomiast mózgi bezdzietnych mężczyzn nie wykazywały wzmożonej reakcji
      na płacz niemowlaków. Naukowcy tłumaczą tę różnicę tym, że w przypadku kobiet
      taka reakcja jest cechą wrodzoną, zaś w przypadku tatusiów raczej wyuczoną.
      Wyczulonym na płacz potomstwa obszarem w mózgu jest rejon jądra migdałowatego,
      odpowiedzialnego za przetwarzanie emocji. "Płacz sugeruje rodzicom, że dzieje
      się coś niedobrego, co angażuje ich zainteresowanie i troskę" - wyjaśnił
      Seifritz.

      (Charaktery)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka