Dodaj do ulubionych

przepis na mężczyznę

IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.02, 20:20
Po dłuższym pobycie wśród feministek, można pokusić się, o próbę stworzenia
opisu "idealnego mężczyzny" feministek. Proszę wszystkich o dodawanie swoich
spostrzeżeń. Moje wyglądają tak:

Wymagania:

-w pracy powinien być "bezpłciowym" fachowcem. We współpracownikach widzieć
powinien jedynie bezpłciowych współpracownikow. W żadnym razie i w żaden
sposób nie powinien odnosić się do ich płci (dodatkowo patrz punkt: "savoir
vivre).
-nie powinien być ograniczony seksistowskimi stereotypami dotyczącymi urody
kobiecej. Kobieta może być np. wąsata i brodata - skoro tak obdarzyła ją
natura - mężczyźnie nie powinno to w żadnym razie przeszkadzać.
-mile widziane byłoby, gdyby mógł utoczyć mleka z własnej piersi - dla
dziecka (patrz wątek - "Kinga Dunin doi kozła").
-nie powinien mieć szczególnych wymagań wobec kobiety - powinno mu
wystarczyć, że może ona w pełni "realizować siebie" (patrz wątek: "Dlaczego
mężczyźni nie lubią inteligentnych kobiet")
Przywileje:
-mógłby "okazywać emocje", np. płakać kiedy przyszłaby mu na to ochota.
-mógłby się stroić. Nie ograniczałaby go "stereotypowość" obecnej mody
męskiej. Z całą pewnością mógłby nosić damską bieliznę (wątek - "Ślub
Kościelny"). Przypuszczalnie mógłby nosić też sukienki.

Savoir vivre
1. Komplementy (szczegóły -wątek "Komplementowanie kobiet"). Zasada jest
prosta: komplementy może mówić kobiecie tylko ten mężczyzna, którego uzna, za
tego, ktory może mówić jej komplementy, może mówić je w sytuacjach, ktore
uznaje ona za stosowne, mogą być to wyłącznie takie komplementy, które się
jej podobają. Ponieważ właściwie nigdy nie można być pewnym w 100%, że
spełnia się powyższe warunki, a pytanie: "czy mogę powiedzieć Pani
komplement" samo w sobie jest komplementem, więc - najlepiej powstrzymać się
zupełnie, do czasu gdy kobieta sama nie powie: "teraz może mi Pan powiedzieć
następujący komplement.....", przy tym warto upewnić się pytając
dodatkowo: "Jest Pani pewna?"
2. podawanie płaszcza, całowanie w rękę, przepuszczanie w drzwiach. W żadnym
razie! Takie zachowania poniżają kobietę. Uświadamiają jej, że jest istotą
zdominowaną. Szarmanckość, to nic innego, jak "dobry glina", trzymający
kobietę w szachu (szczegóły patrz: E. Willis, Feminism, moralism, and
pornography, 1984).


Wnioski:
Feministyczny ideał pary to: dający mleko, emocjonalny facet w damskiej
bieliźnie, obok "realizującej siebie" brodatej kobiety.
Obserwuj wątek
    • Gość: zula zu IP: *.leased-02.binet.pl 06.11.02, 21:00
      > -w pracy powinien być "bezpłciowym" fachowcem. We współpracownikach widzieć
      > powinien jedynie bezpłciowych współpracownikow.

      powinien widzieć w nich indywidualne istoty. nie tak: kolega- agresywny,
      kreatywny, pzredsiębiorczy; kolezanka- 'dupowata', rozchwiana emocjonalnie i
      zawsze pomocna. to tak jak z horoskopami. byki sa uparte, a ryby uczuciowe, i
      koniec klasyfikcji.

      W żadnym razie i w żaden
      > sposób nie powinien odnosić się do ich płci (dodatkowo patrz punkt: "savoir
      > vivre).

      flirtowanie jest bardzo przyjemne. w moich oczach szarmancja działa tylko na
      korzysć mężczyzny:-)

      > -nie powinien być ograniczony seksistowskimi stereotypami dotyczącymi urody
      > kobiecej. Kobieta może być np. wąsata i brodata - skoro tak obdarzyła ją
      > natura - mężczyźnie nie powinno to w żadnym razie przeszkadzać.

      tak sobie myslę, juz ktoś to powiedział, dr no bodajze, ze bycie modnym i bycie
      cool to tylko karta przetargowa. jezeli stroisz się i dbasz o siebie, znaczy,
      ze zalezy ci na byciu postrzeganym jako osoba atrakcyjna, zdolna do
      reprodukcji, radząca sobie społecznie itd. kurt cobain celowo ubierał się
      niemodnie podkreslajac że nie radzi sobie. i z tego też wyszła moda na
      nieradzenie sobie. moda, tak jak i pieniadze, moze się zdewaluować. po wojnie
      były modne 'prawdziwe brunetki', jesli wiecie o co mi chodzi:-)tak twierdził
      mój dziadek:-)a teraz bycie taką brunetka to udręka...

      > -mile widziane byłoby, gdyby mógł utoczyć mleka z własnej piersi - dla
      > dziecka (patrz wątek - "Kinga Dunin doi kozła").

      tylko po co? żeby dziecko pękło od tego mleka (2 razy wiecej!)? albo żeby wylać
      mleko do zlewu? toz to marnotrawstwo;-)!

      > -nie powinien mieć szczególnych wymagań wobec kobiety - powinno mu
      > wystarczyć, że może ona w pełni "realizować siebie"

      to jest zaprzeczenie partnerstwa, nie wiem skąd bierzesz te kurioza. nie z
      feminizmu. chyba, ze tego z lat 30. teraz jest już listopad 2002.

      > Przywileje:
      > -mógłby "okazywać emocje", np. płakać kiedy przyszłaby mu na to ochota.

      oui

      Z całą pewnością mógłby nosić damską bieliznę (wątek - "Ślub
      > Kościelny").

      żadna z pań nie chce pana w pończoszkach;-)panowie w pończoszkach nie sa
      trendy:-)

      Przypuszczalnie mógłby nosić też sukienki.

      słyszałam, ze to zdrowe dla jąder:-)))dobra, koniec żartów.
      księża już noszą sukienki. adam hanuszkiewicz też.


      Ponieważ właściwie nigdy nie można być pewnym w 100%, że
      > spełnia się powyższe warunki

      to znaczy, ze jest się reprodukcyjnie pokaranym, i szanse na potomstwo SPADAJĄ:-
      )trza se radzić:-)

      a pytanie: "czy mogę powiedzieć Pani
      > komplement" samo w sobie jest komplementem,

      uroczym:-)

      > 2. podawanie płaszcza, całowanie w rękę, przepuszczanie w drzwiach. W żadnym
      > razie! Takie zachowania poniżają kobietę. Uświadamiają jej, że jest istotą
      > zdominowaną. Szarmanckość, to nic innego, jak "dobry glina", trzymający
      > kobietę w szachu (szczegóły patrz: E. Willis, Feminism, moralism, and
      > pornography, 1984).

      streść mi, proszę. chcę wiedzieć, jak bardzo grzeszę pozwalajac mężczyznom
      przepuszczać sie w drzwiach.

      > Wnioski:
      > Feministyczny ideał pary to: dający mleko, emocjonalny facet w damskiej
      > bieliźnie, obok "realizującej siebie" brodatej kobiety.

      nie ma takiego ideału. chodzi tylko o to ,żeby sie kochac i być szczęśliwym.
      • Gość: tad odpowiedź dla Zuli IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.11.02, 17:52
        Gość portalu: zula napisał(a):

        > > -w pracy powinien być "bezpłciowym" fachowcem. We współpracownikach widzie
        > ć
        > > powinien jedynie bezpłciowych współpracownikow.
        >
        > powinien widzieć w nich indywidualne istoty. nie tak: kolega- agresywny,
        > kreatywny, pzredsiębiorczy; kolezanka- 'dupowata', rozchwiana emocjonalnie i
        > zawsze pomocna. to tak jak z horoskopami. byki sa uparte, a ryby uczuciowe, i
        > koniec klasyfikcji.

        A jak ma przestać myśleć, że kolega to mężczyzna, a koleżanka to kobieta?

        > flirtowanie jest bardzo przyjemne. w moich oczach szarmancja działa tylko na
        > korzysć mężczyzny:-)

        Flirt? Co za idiota będzie flirtował w pracy, skoro druga strona kiedy się jej
        nagle "odwidzi" może okrzyknąć to "molestowaniem", a dowód, że tak nie było
        spoczywać ma na oskarżonym?

        > kurt cobain celowo ubierał się
        > niemodnie podkreslajac że nie radzi sobie. i z tego też wyszła moda na
        > nieradzenie sobie. moda, tak jak i pieniadze, moze się zdewaluować.

        Nawiasem mówiąc "nie dający sobie rady" Cobain świetnie sobie dawał radę.
        Gdyby w narkotycznym widzie nie palnął sobie w łeb - byłby urządzony do końca
        zycia. Z drugiej strony gdyby nie był narkomanem i samobójcą, to czy mógłby
        zostać idolem młodzieży?

        >po wojnie
        > były modne 'prawdziwe brunetki', jesli wiecie o co mi chodzi:-)tak twierdził
        > mój dziadek:-)a teraz bycie taką brunetka to udręka...

        A na czym polega ta udręka bycia "prawdziwą brunetką"?


        > > -mile widziane byłoby, gdyby mógł utoczyć mleka z własnej piersi - dla
        > > dziecka (patrz wątek - "Kinga Dunin doi kozła").
        >
        > tylko po co? żeby dziecko pękło od tego mleka (2 razy wiecej!)? albo żeby
        wylać

        Chwileczkę Zulo - w wątku "Kinga Dunin doi kozła" nie zadawałaś takich pytań.
        Więcej - pisałaś, że część mężczyzn "już karmi piersią". Poprosiłem o szczegóły
        tej rewelacji, i nie doczekałem się. Proszę ponownie.

        > to jest zaprzeczenie partnerstwa, nie wiem skąd bierzesz te kurioza. nie z
        > feminizmu. chyba, ze tego z lat 30. teraz jest już listopad 2002.

        Można odnieść takie wrażenie czytając wątek, którego tytuł podałem.

        > Z całą pewnością mógłby nosić damską bieliznę (wątek - "Ślub
        > > Kościelny").
        >
        > żadna z pań nie chce pana w pończoszkach;-)panowie w pończoszkach nie sa
        > trendy:-)

        Zdajesz sobie sprawę, że ulegasz tu stereotypom, dyskryminujesz i wykluczasz? A
        czemu to niby żadna z pań ma nie chcieć pana w pończoszkach?


        > Przypuszczalnie mógłby nosić też sukienki.
        >
        > słyszałam, ze to zdrowe dla jąder:-)))dobra, koniec żartów.
        > księża już noszą sukienki. adam hanuszkiewicz też.

        No widzisz - Kościół znowu na czele, a niektórzy zatrzucają mu zacofanie. Co do
        Haniuszkiewicza - to ciekawe. Proszę o szczegóły. Mam przynajmniej nadzieję, że
        nie nosi mini.


        > Ponieważ właściwie nigdy nie można być pewnym w 100%, że
        > > spełnia się powyższe warunki
        >
        > to znaczy, ze jest się reprodukcyjnie pokaranym, i szanse na potomstwo
        SPADAJĄ:
        > )trza se radzić:-)

        Potrzeba matką wynalazku. To co napisałem o komplementach wcale nie jest
        odległe od rzeczywistości. W USA na niektórych uniwersytetach pojawiły się -
        nazwijmy to - instrukcje, które pozwalają stidentowi bezpiecznie odbyć randkę,
        bez narażania się na zarzut "gwałtu na randce". Polega to właśnie na zadawaniu
        pytań partnerce, i nie wykonywania "następnego kroku" do czasu, aż nie uzyska
        się wyraźnej i jednoznacznej zgody.

        >Szarmanckość, to nic innego, jak "dobry glina", trzymający
        > > kobietę w szachu (szczegóły patrz: E. Willis, Feminism, moralism, and
        > > pornography, 1984).

        > streść mi, proszę. chcę wiedzieć, jak bardzo grzeszę pozwalajac mężczyznom
        > przepuszczać sie w drzwiach.

        Cytuję: "Dla kobiet życie jest niekończącym się stosowaniem metody "dobry
        gliniarz - zły gliniarz". Dobre gliny, to małżeństwo, macierzyństwo i ten
        dworski, starszawy pan: szarmancja. Bądź grzeczna, współpracuj z nami, mówią do
        nas (i trzymają za nas kciuki) a będziemy dla ciebie dobrzy. Nigdy nie będziesz
        zmuszana zarabiać na życie ani otwierać sama drzwi. Dostarczymi ci nawet trochę
        romantycznej miłości. Ale nie próbu czasem być uparta, bo weźmie cię w obroty
        nasz kolega gwałt, a on jest naprawdę straszny, po prostu nie można go
        powstrzymać".
        Jak więc sama widzisz - szarmanckość to tylko drugie oblicze gwałtu, a Ty
        piszesz, że dodaje mężczyznom uroku?

        > > Wnioski:
        > > Feministyczny ideał pary to: dający mleko, emocjonalny facet w damskiej
        > > bieliźnie, obok "realizującej siebie" brodatej kobiety.
        >
        > nie ma takiego ideału. chodzi tylko o to ,żeby sie kochac i być szczęśliwym.

        Nie ma? Chyba upraszczasz. Powiedzmy, że nie ma na poziomie indywidualnym,
        istnieje jednak na poziomie "meta". Dla Ciebie przecież - jak sądzę - ideałem
        jest społeczeństwo poliandroginiczne, a to już zmienia sposób patrzenia na
        przypadki indywidualne. Każdy mężczyzna - jakbyśmy to nazwali w dyskursie
        patriarchalnym - "zniewieściały", jest z Twojego punktu widzenia szczególnie
        pożądanym typem, z powodu jego obecnego deficytu. Każdy taki mężczyzna jest
        przecież jak pocisk wymierzony w stereotypy, czyż nie? Podobnie - każda brodata
        kobieta. W tym sensie można mówić, że para złożona ze zniewieściałego mężczyzny
        i brodatej kobiety, jest - jako wyzwanie dla "systemu" - dla feministek
        cenniejsza, niż para zwyczajna, z tych samych powodów, dla których cenimy
        zwykle rzecz rzadką bardziej niż powszechną. Dlatego para którą opisałem dziś
        JEST ideałem dla zwolenników poliandroginii - takich jak Ty (?).
    • Gość: Maciej wszystko się zgadza IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.02, 21:24
      Dokładnie takie wnioski mozna wyciągnąć na postawie dyskusji z tutejszymi
      feministkami, czy lektury Kingi Dunin.

      Pamiętam, rok temu, jak tutaj trafiłem, jakiś idota zupełnie serio tłumaczył
      się przed feministkami, że on owszem, jest jak najbardziej za
      równouprawnieniem, ale ciągle jeszcze biedak jest pod wpływem patrialchalnych
      stereotypów w kwestii ubrań. No nie potrafi wyobrazic sobie siebie w
      sukience... A one spokojnie z nim o tym dyskutowały...

      I kto by mu powiedzial prawdę, że jest idiotą, gdybyśmy się tu nie pojawili?
      • Gość: Sebastian Re: wszystko się zgadza IP: *.tele2.pl 07.11.02, 09:51
        > Pamiętam, rok temu, jak tutaj trafiłem, jakiś idota zupełnie serio tłumaczył
        > się przed feministkami, że on owszem, jest jak najbardziej za
        > równouprawnieniem, ale ciągle jeszcze biedak jest pod wpływem patrialchalnych
        > stereotypów w kwestii ubrań. No nie potrafi wyobrazic sobie siebie w
        > sukience... A one spokojnie z nim o tym dyskutowały...
        >
        > I kto by mu powiedzial prawdę, że jest idiotą, gdybyśmy się tu nie pojawili?

        Nie było mnie tu wtedy ale nie wierzę żeby mógł to mówic na serio.
        Ja w ogóle podejrzewam, ze znaczna częśc obecnych tu pań tylko sie z nas nabija
        prezentując takie a nie inne poglądy.
        Przecież nie można być aż tak ...(tu następuje określenie świadczące o mojej
        dyskryminacji dla ludzi mniej inteligentnych o gorszej sprawności umysłowej i
        mniej rozwiniętej umiejętności logicznego myślenia)
        • Gość: BD Re: wszystko się zgadza IP: 195.136.251.* 07.11.02, 10:13
          Witam,

          Gość portalu: Sebastian napisał(a):

          > Nie było mnie tu wtedy ale nie wierzę żeby mógł to mówic na serio.
          > Ja w ogóle podejrzewam, ze znaczna częśc obecnych tu pań tylko sie z nas
          > nabija prezentując takie a nie inne poglądy.

          > Przecież nie można być aż tak ...

          Niestety może! Kolega jeszcze mało widział, skoro tak wierzy w ludzki rozum :-)
          Bardzo poważne i wpływowe feministki naukowe twierdzą np. że system
          heliocentryczny to wyraz patriarchalnego spisku, który chce odebrać naczelną
          pozycję kobiecie - ziemi (Gai). Nie mówiąc już np. o teoriach, że fizyka w swej
          ewolucji była fallocentryczna, koncentrując się na mechanice brył sztywnych
          (wiadomo co się feministkom z bryłą sztywną kojarzy), a nie cieczy (przez co
          byłaby nauką bardziej żeńską). O związku np. teorii liczb zespolonych z
          patriarchatem to nawet nie warto pisać, jest on tak oczywisty.

          To wszystko brzmi szokująco, ale - po pierwsze to prawda, po drugie - nie są to
          jakieś lokalne ultra-heterodoksje, ale poglądy głoszone przez wpływowych
          intelektualistów(-tki), zwłaszcza francuskich. Wiele ludzi wierzy święcie w
          tego typu bełkot, a że jest to bełkot wykazał swego czasu fizyk Alan Sokal,
          pokazując, że w poważnym "postmodernistycznym" piśmie można opublikować
          totalnie bezsensowny tekst.

          Na tym tle nasze feministki, wliczając Kingę Dunin, należą do nurtu
          umiarkowanego. Należy jednak pamiętać, że identyfikiując się z feminizmem
          przyjmują pośrednio na siebie i takie "dziedzictwo" jak powyżej.

          pozdrawiam,

          BD
          • maciej.k1 tak było... 07.11.02, 11:27
            Trudno w to uwierzyć, ale tak rzeczywiście było. Poniżej wklejam post
            niejakiego Pablough z wątku "Do Kobiet: po co wam ten feminizm?".
            Pozdrawiam -

            -----------------------------------------------------
            Re: Do Kobiet: po co wam ten feminizm?
            Autor: Gość: Pablough IP: 10.100.2.* / 64.210.248.*
            Data: 03-06-2001, 20:19:06

            Tak ,tak i tak. Zgadzam sie z Tobą calkowicie - zreszta jakze mozna by sie nie
            zgadzac. Ciekawe porownanie do drag-queens.Bardzo mi sie spodobalo. Teraz
            pytanie - coz mamy poczac ? Naprawde trudno mi jest brac na powaznie faceta
            ktory nosi kiecke i maluje paznokcie. Jestem ofiara tabu. Walcze z tym ale jest
            to cholernie trudne.
            Mialem juz kiedys podobny problem. Mianowicie zauwazylem ze ludzie podziwiaja
            gości ktorzy sypiaja z wieloma kobietami a kobiety ktore sie podobnie prowadza
            sa nazywane kurwami.Zdenerwowala mnie skrajna niesprawiedliwosc tego ,jakze
            powszechnego, pogladu. Najbardziej jednak zdenerwowalo mnie to ,ze i ja tak
            mysle!
            Postanowilem wowczas wybrac: albo podobaja mi sie obydwie postawy albo zadna.
            Do dzis nie wiem ktory wybrac ale jedno jest pewne - zrownalem te rzeczy.
            Z tabu "ubioru" bedzie ciezko ale zawsze bede mial swiadomosc ze jestem po
            prostu ofiara spolecznych uprzedzen a nie ze rzeczywiscie jest cos zlego w
            noszeniu kiecki i butow na wysokim obcasie ( wygladaja wyjatkowo fajnie ;) )
            Pa - caluski 102.
          • ququryqu Re: wszystko się zgadza 07.11.02, 11:58
            Gość portalu: BD napisał(a):


            > Bardzo poważne i wpływowe feministki naukowe twierdzą np. że system
            > heliocentryczny to wyraz patriarchalnego spisku, który chce odebrać naczelną
            > pozycję kobiecie - ziemi (Gai). Nie mówiąc już np. o teoriach, że fizyka w
            swej
            >
            > ewolucji była fallocentryczna, koncentrując się na mechanice brył sztywnych
            > (wiadomo co się feministkom z bryłą sztywną kojarzy), a nie cieczy (przez co
            > byłaby nauką bardziej żeńską). O związku np. teorii liczb zespolonych z
            > patriarchatem to nawet nie warto pisać, jest on tak oczywisty.
            >
            > To wszystko brzmi szokująco, ale - po pierwsze to prawda, po drugie - nie są
            to
            >
            > jakieś lokalne ultra-heterodoksje, ale poglądy głoszone przez wpływowych
            > intelektualistów(-tki), zwłaszcza francuskich. Wiele ludzi wierzy święcie w
            > tego typu bełkot, a że jest to bełkot wykazał swego czasu fizyk Alan Sokal,
            > pokazując, że w poważnym "postmodernistycznym" piśmie można opublikować
            > totalnie bezsensowny tekst.

            tak, to co powyżej to jest bełkot. bełkotu nie brakuje ani w poważnych pismach
            postmodernistycznych, ani w poważnych pismach neokonserwatywnych, ani inszych.
            po prostu współczesna, a raczej post-współczesna humanistyka zrobiła się już
            nieco bełkotliwa i zaczęła zjadać własny ogon. feminizm tu nie odstaje w żadną
            stronę - taki sam bełkot, jak wiele innych.
            pytanie, czy kiedyś było lepiej?
            to sprawa gustu


            • maciej.k1 Re: wszystko się zgadza 07.11.02, 12:07
              ququryqu napisał:

              > tak, to co powyżej to jest bełkot. bełkotu nie brakuje ani w poważnych
              > pismach
              > postmodernistycznych, ani w poważnych pismach neokonserwatywnych, ani
              > inszych.

              A możesz podać, w jakim konserwatywnym piśmie można przeczytać, że to jednak
              Słońce krąży wokół Ziemi? :-)
              Pozdrawiam -
              • ququryqu Re: wszystko się zgadza 07.11.02, 12:48
                maciej.k1 napisał:

                > ququryqu napisał:
                >
                > > tak, to co powyżej to jest bełkot. bełkotu nie brakuje ani w poważnych
                > > pismach
                > > postmodernistycznych, ani w poważnych pismach neokonserwatywnych, ani
                > > inszych.
                >
                > A możesz podać, w jakim konserwatywnym piśmie można przeczytać, że to jednak
                > Słońce krąży wokół Ziemi? :-)
                > Pozdrawiam -

                nie trzeba daleko szukać, GW też ma tego typu strony, tyle że każde z nas
                zapewne wymieniłoby inne. ludzie różnią się nie tylko płciami, ale zamiłowaniem
                do specyficznych 'bełkotów', którzy są bardziej normalni?

              • Gość: Mizogin A co, może nie? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.11.02, 12:57
                maciej.k1 napisał:

                > A możesz podać, w jakim konserwatywnym piśmie można przeczytać, że to jednak
                > Słońce krąży wokół Ziemi? :-)

                To nie wystarczy Tobie Macieju spojrzeć czasem w niebo, by przekonać się, że
                Słońce krąży wokół Ziemi? Tak nie ufasz zmysłom swoim, że musisz wszystko
                przeczytać? A kto zagwarantuje Tobie, że zmysły nie oszukują Cię także przy
                lekturze?

                Może to kogoś zadziwi, ale Słońce krąży wokół Ziemi. Jedną z naczelnych
                właściwości ruchu w "fallocentrycznej" fizyce jest jego względność. Tak samo
                możecie stwierdzić, że stacja odjeżdża spod pociągu. Wszystko zależy od punktu
                odniesienia.

                Mizogin
                • Gość: BD Re: A co, może nie? IP: 195.136.251.* 07.11.02, 13:10
                  Witam,

                  Gość portalu: Mizogin napisał(a):

                  > Może to kogoś zadziwi, ale Słońce krąży wokół Ziemi. Jedną z naczelnych
                  > właściwości ruchu w "fallocentrycznej" fizyce jest jego względność. Tak samo
                  > możecie stwierdzić, że stacja odjeżdża spod pociągu. Wszystko zależy od
                  > punktu odniesienia.

                  Tak trochę a propos: był taki dowcip: gdy Einstein usłyszał od studenta,
                  że "wszystko jest względne" to miał rzec: niech pan mi wsadzi palec w d... - ja
                  będę miał palec w d... i pan też biędzie miał palec w d... - jak to wszystko
                  jest względne.

                  Z tą względnością to trochę nie tak - istnieje zasadnicza róznica czy pociąg
                  odjeżdża, czy stacja (nota bene: pamięta ktoś komedię "Top Secret", gdzie
                  właśnie odjeżdżała stacja kolei :-)).
                  Wskazówka: zauważ, że gdy odjeżdża stacja to wówczas żadna siła nie wciska
                  pasażera w fotel, ani też np. źle zamocowane walizki nie spadają, nieprawdaż?

                  pozdrawiam,

                  BD
                  • Gość: Mizogin O sile i ruchu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.11.02, 15:22
                    Czy działanie siły zawsze towarzyszy ruchowi? Lecąc samolotem ze stałą (mniej
                    więcej) prędkością 1,5 Mach na wysokości 11 km jedynie dzięki rurce Pitota (i
                    może dodatkowym urządzeniom, np. gps, czy dopplerowskim radarom) będziemy w
                    stanie szybko stwierdzić, że się poruszamy (w domyśle nad ziemią).

                    "Jeżeli na ciało nie działa żadna siła, lub wypadkowa sił na nie działających
                    wynosi zero, to ciało to znajduje się w stanie spoczynku lub porusza się ruchem
                    jednostajnym prostoliniowym." - to chyba z Newtona? Co prawda przytoczona wyżej
                    zasada to prawo idealizacyjne (jak większość praw w fizyce), trudno bowiem
                    byłoby znaleźć w całym Wszechświecie ciało, na które nie działa żadna siła,
                    albo siły działające na nie znoszą się doszczętnie. Skoro każde ciało posiada
                    masę (bezwładność) to tym samym dysponuje zawsze pewną energią. A energia to
                    przecież siła puszczona w ruch. No a ruch to stan (nie na miejscu tutaj ten
                    mało dynamiczny termin) permanentny przyrody.

                    Tym niemniej pomysł podsunięty przez Ciebie, BD, aby o względności czy
                    bezwzględności ruchu czy bezruchu ciał rozstrzygały pomiary dynamometryczne
                    wydaje się ze wszechmiar interesujący. Problem polega pewnie na tym, że
                    oddziaływania (których zoperacjonalizowanym synonimem jest siła) zachodzące
                    pomiędzy danymi ciałami niekoniecznie odpowiednio przekładać muszą się na ich
                    względem siebie ruch.
          • Gość: mrrrr Re: wszystko się zgadza IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.32.* 14.11.02, 23:40
            Gość portalu: BD napisał(a):

            > Witam,
            >
            > Gość portalu: Sebastian napisał(a):
            >
            > > Nie było mnie tu wtedy ale nie wierzę żeby mógł to mówic na serio.
            > > Ja w ogóle podejrzewam, ze znaczna częśc obecnych tu pań tylko sie z nas
            > > nabija prezentując takie a nie inne poglądy.
            >
            > > Przecież nie można być aż tak ...
            >
            > Niestety może! Kolega jeszcze mało widział, skoro tak wierzy w ludzki
            rozum :-)
            >
            > Bardzo poważne i wpływowe feministki naukowe twierdzą np. że system
            > heliocentryczny to wyraz patriarchalnego spisku, który chce odebrać naczelną
            > pozycję kobiecie - ziemi (Gai). Nie mówiąc już np. o teoriach, że fizyka w
            swej
            >
            > ewolucji była fallocentryczna, koncentrując się na mechanice brył sztywnych
            > (wiadomo co się feministkom z bryłą sztywną kojarzy), a nie cieczy (przez co
            > byłaby nauką bardziej żeńską). O związku np. teorii liczb zespolonych z
            > patriarchatem to nawet nie warto pisać, jest on tak oczywisty.
            >
            > To wszystko brzmi szokująco, ale - po pierwsze to prawda, po drugie - nie są
            to
            >
            > jakieś lokalne ultra-heterodoksje, ale poglądy głoszone przez wpływowych
            > intelektualistów(-tki), zwłaszcza francuskich. Wiele ludzi wierzy święcie w
            > tego typu bełkot, a że jest to bełkot wykazał swego czasu fizyk Alan Sokal,
            > pokazując, że w poważnym "postmodernistycznym" piśmie można opublikować
            > totalnie bezsensowny tekst.
            >
            > Na tym tle nasze feministki, wliczając Kingę Dunin, należą do nurtu
            > umiarkowanego. Należy jednak pamiętać, że identyfikiując się z feminizmem
            > przyjmują pośrednio na siebie i takie "dziedzictwo" jak powyżej.
            >
            > pozdrawiam,
            >
            > BD
            W kazdej licznej grupie wystepuja osoby rozsadne i debile, dotyczy to rowniez
            feministek. W kwestii poruszanej "astronomii" - to nie feministki wymyslily ze
            Slonce krazy wokol Ziemi albo ze Ziemie otacza sfera na ktorej umieszczone sa
            gwiazdy. innych bzdurnych teorii pseudonaukowych nie bede przytaczac, napomkne
            tylko ze w przewazajacej mierze (jesli nie wylacznie) ich autorami byli
            mezczyzni, nieraz bardzo konserwatywni, co nie przesadza o debilizmie
            wszystkich konserwatystow.
      • ququryqu Re: wszystko się zgadza 07.11.02, 11:47
        Gość portalu: Maciej napisał(a):

        > Dokładnie takie wnioski mozna wyciągnąć na postawie dyskusji z tutejszymi
        > feministkami, czy lektury Kingi Dunin.
        >
        > Pamiętam, rok temu, jak tutaj trafiłem, jakiś idota zupełnie serio tłumaczył
        > się przed feministkami, że on owszem, jest jak najbardziej za
        > równouprawnieniem, ale ciągle jeszcze biedak jest pod wpływem patrialchalnych
        > stereotypów w kwestii ubrań. No nie potrafi wyobrazic sobie siebie w
        > sukience... A one spokojnie z nim o tym dyskutowały...
        >
        > I kto by mu powiedzial prawdę, że jest idiotą, gdybyśmy się tu nie pojawili?

        tzn., że zanim maciejostwo się tu pojawili było jeszcze w miarę do rzeczy...
        • maciej.k1 Re: wszystko się zgadza 07.11.02, 12:31
          ququryqu napisał:

          > tzn., że zanim maciejostwo się tu pojawili było jeszcze w miarę do rzeczy...

          No właśnie. Tak dobrze się zapowiadało... Tworzył się już zalążek
          androgynicznego społeczeństwa przyszłości - wąsatych kobiet z nadmiarem
          testosteronu i facetów w kieckach (dziś już by pewnie zdążyli wyhodować
          piersi...), ale przyszło kilka normalnych kobiet i kilku normalnych mężczyzn i
          wszystko zniszczyli... :-(

          Pozdrawiam -
    • Gość: EWOK Re: przepis na mężczyznę IP: *.acn.waw.pl 07.11.02, 09:28
      Gość portalu: tad napisał(a):

      > Po dłuższym pobycie wśród feministek, można pokusić się, o próbę stworzenia
      > opisu "idealnego mężczyzny" feministek. Proszę wszystkich o dodawanie swoich
      > spostrzeżeń. Moje wyglądają tak:
      >
      > Wymagania:
      >
      > -w pracy powinien być "bezpłciowym" fachowcem. We współpracownikach widzieć
      > powinien jedynie bezpłciowych współpracownikow. W żadnym razie i w żaden
      > sposób nie powinien odnosić się do ich płci (dodatkowo patrz punkt: "savoir
      > vivre).

      Czy widzisz w tym coś złego? A gdybyśmy sformułowali postulat, że każdy
      pracownik może wspólpracować wyłącznie z osobami, które lubi, a z tymi, któych
      nie lubi - absolutnie nie> Doprowadziłoby to do koszmaru polegającego na
      przenoszeniu prywatnego życia i prywatnych uczuć na grunt zawodowy, co byłoby
      uciążliwe dla wszystkich. W pracy się pracuje, a nie myśli o głupotach
      typu "sekretarka mi się podoba" albo "informatyk jest seksowny". Na to jest
      czas po pracy - nie opłacany przez pracodawcę.

      > -nie powinien być ograniczony seksistowskimi stereotypami dotyczącymi urody
      > kobiecej. Kobieta może być np. wąsata i brodata - skoro tak obdarzyła ją
      > natura - mężczyźnie nie powinno to w żadnym razie przeszkadzać.

      A panowie politycy, na których patrzymy codziennie w Wiadomościach - brzuchaci
      i zaniedbani? Mnie to na przykład przeszkadza, to co? Mam się przestawić na
      radio?

      > -mile widziane byłoby, gdyby mógł utoczyć mleka z własnej piersi - dla
      > dziecka (patrz wątek - "Kinga Dunin doi kozła").

      Lubisz curiosa, nieprawdaż? Taka demagogia u kogoś, kto zarzucał Kindze Dunin
      demagogię? Fe, nieładnie. Mleko nie jest niezbędne, natomiast upowszechnienie
      męskich urlopów wychowawczych wydaje się ekonomicznie uzasadnione w naszych
      trudnych czasach.

      > -nie powinien mieć szczególnych wymagań wobec kobiety - powinno mu
      > wystarczyć, że może ona w pełni "realizować siebie" (patrz wątek: "Dlaczego
      > mężczyźni nie lubią inteligentnych kobiet")

      Już o tym pisałam. Złota zasada "nie wymagaj od innych więcej niż od samego
      siebie"

      > Przywileje:
      > -mógłby "okazywać emocje", np. płakać kiedy przyszłaby mu na to ochota.
      A dlaczego nie? Świat się zmienia, mężczyźni nie polują już z maczugą na
      grubego zwierza, natomiast często polegują na psychoterapeutycznych
      kozetkach,a Woody Allen ma tyle samo wielbicielek co Russel Crowe.

      > -mógłby się stroić. Nie ograniczałaby go "stereotypowość" obecnej mody
      > męskiej. Z całą pewnością mógłby nosić damską bieliznę (wątek - "Ślub
      > Kościelny"). Przypuszczalnie mógłby nosić też sukienki.
      Damska bielizna ma ograniczone rozmiary. Gdyby mój mąż zmieścił się w moją
      chybabym się zabiła. :) Istnieje seksowna męska bielizna np. męskie stringi
      uwzględniające różnice anatomiczne między płciami. Co do sukienek - zależy co
      kto ma do pokazania. Sean Connery świetnie wygląda w spódnicy, Robbie Williams
      też niczego sobie. Natomiast Grzegorz Kołodko, który pokazuje swoje nogi przy
      każdej okazji - no cóż, nie da się ukryć, że to kawał żylastego mięsa.
      >
      > Savoir vivre
      > 1. Komplementy (szczegóły -wątek "Komplementowanie kobiet"). Zasada jest
      > prosta: komplementy może mówić kobiecie tylko ten mężczyzna, którego uzna,
      za
      > tego, ktory może mówić jej komplementy, może mówić je w sytuacjach, ktore
      > uznaje ona za stosowne, mogą być to wyłącznie takie komplementy, które się
      > jej podobają. Ponieważ właściwie nigdy nie można być pewnym w 100%, że
      > spełnia się powyższe warunki, a pytanie: "czy mogę powiedzieć Pani
      > komplement" samo w sobie jest komplementem, więc - najlepiej powstrzymać się
      > zupełnie, do czasu gdy kobieta sama nie powie: "teraz może mi Pan
      powiedzieć
      > następujący komplement.....", przy tym warto upewnić się pytając
      > dodatkowo: "Jest Pani pewna?"

      To chyba raczej celowe przekłamanie z Twojej strony, albo niechęć do
      prawidłowego odczytania intencji autora (autorki). A przecież w szkole uczyli
      jak odgadywać "co autor miał na myśli". Trzeba było uważać , jak mawiał Kwinto.

      > 2. podawanie płaszcza, całowanie w rękę, przepuszczanie w drzwiach. W żadnym
      > razie! Takie zachowania poniżają kobietę. Uświadamiają jej, że jest istotą
      > zdominowaną. Szarmanckość, to nic innego, jak "dobry glina", trzymający
      > kobietę w szachu (szczegóły patrz: E. Willis, Feminism, moralism, and
      > pornography, 1984).
      Całowanie w rękę już dawno zostało ośmieszone jako niemodne, niewłaściwe i
      niehigieniczne. Prasa sporo się naśmiała z Kwaśniewskiego, który "buchnął w
      mankiet" panią Bush. Przepuszczanie w drzwiach ma swoją zasadność w sytuacji
      kiedy przepuszczamy osobę obładowaną siatami lub bielizną do magla. A że to
      przeważnie bywa kobieta - no cóż...
      >
      >
      > Wnioski:
      > Feministyczny ideał pary to: dający mleko, emocjonalny facet w damskiej
      > bieliźnie, obok "realizującej siebie" brodatej kobiety.
      Z brodą nie jest tak łatwo. Na mnie i na Zulę nie licz.
      • arwal Re: przepis na mężczyznę 07.11.02, 12:59
        Ciekawym w jakim to miejscu pracujesz, Ewok, że ludzie całkowicie
        abstrachują w nim od swojej płci i wzajemnych sympatii i antypatii... Może są
        wszyscy pod hipnozą albo po jakichś opeeacjach mózgu?
        "A panowie politycy, na których patrzymy codziennie w Wiadomościach - brzuchaci
        i zaniedbani? Mnie to na przykład przeszkadza, to co? Mam się przestawić na
        radio?" - napisałaś. Akurat polityków to możesz sobie wybierać:). Średnio co
        cztery lata.
        pozdrawiam


        • Gość: EWOK do arwal IP: *.acn.waw.pl 07.11.02, 19:31
          arwal napisał:

          > Ciekawym w jakim to miejscu pracujesz, Ewok, że ludzie całkowicie
          > abstrachują w nim od swojej płci i wzajemnych sympatii i antypatii... Może

          > wszyscy pod hipnozą albo po jakichś opeeacjach mózgu?

          To Ty arwal w ciekawym miejscu pracujesz> Nie dość, że Twój pracodawca z
          przyjemnością patrzy jak się lejesz z kolegą na korytarzu i podszczypujesz
          sekretarkę to jeszcze Ci za to płaci.

          > "A panowie politycy, na których patrzymy codziennie w Wiadomościach -
          brzuchaci
          >
          > i zaniedbani? Mnie to na przykład przeszkadza, to co? Mam się przestawić na
          > radio?" - napisałaś. Akurat polityków to możesz sobie wybierać:). Średnio co
          > cztery lata.
          Znam takich, którzy życiową partnerkę zmieniają częściej. Przy tym z partnerką
          możesz się umówić co do tego, że nie zapuści wąsów. Umawiając się z politykiem
          masz 100 proc. pewności, że wszystko Ci obieca i niczego nie spełni.
          >
          >
          >
          • arwal Re: do arwal 08.11.02, 10:40
            Nie biją się, Ewok. Ale istnieją sympatie i antypatie. Jedni witają się na
            korytarzu serdecznie, inni z glęboką powściągliwością. Jest pewna uroczo
            uśmiechająca się brunetka, z którą chętnie wyskakuję na przerwy obiadowe i
            bynajmniej nie ze względu na wspólny gust kulinarny. Ludzie patrzą na siebie
            jak na ludzi, a to pociąga za sobą pewne czysto ludzkie zachowania i reakcje.
            Rozumiem, że u Ciebie, Ewok, wszyscy jesteście - w oczach szefów i siebie
            nawzajem - obojętnymi płciowo pozbawionymi emocji i zainteresowań prywatnych
            sprawnie funkcjonujacymi elementami systemu i niczym poza tym? Czy tak ma
            właśnie wyglądać raj feministyczny? W takim razie mam nadzieję, że miłosierny
            patriarchalny Bóg pozwoli mi nie dożyć spełnienia takich marzeń.
            pozdrawiam (nieco zatrwożony)
            • Gość: EWOK Re: do arwal IP: *.acn.waw.pl 08.11.02, 19:46
              arwal napisał:

              > Nie biją się, Ewok. Ale istnieją sympatie i antypatie. Jedni witają się
              na
              > korytarzu serdecznie, inni z glęboką powściągliwością. Jest pewna uroczo
              > uśmiechająca się brunetka, z którą chętnie wyskakuję na przerwy obiadowe i
              > bynajmniej nie ze względu na wspólny gust kulinarny. Ludzie patrzą na siebie
              > jak na ludzi, a to pociąga za sobą pewne czysto ludzkie zachowania i
              reakcje.
              > Rozumiem, że u Ciebie, Ewok, wszyscy jesteście - w oczach szefów i siebie
              > nawzajem - obojętnymi płciowo pozbawionymi emocji i zainteresowań prywatnych
              > sprawnie funkcjonujacymi elementami systemu i niczym poza tym? Czy tak ma
              > właśnie wyglądać raj feministyczny? W takim razie mam nadzieję, że
              miłosierny
              > patriarchalny Bóg pozwoli mi nie dożyć spełnienia takich marzeń.
              > pozdrawiam (nieco zatrwożony)

              Obawiam się, że nieco wypaczyłeś to, co napisałam w odpowiedzi na post tada.
              Jest różnica pomiędzy "Nie lubię Jolki" a "Nie przygotuję planu sprzedaży z
              Jolką, ponieważ jej nie lubię". Tak samo z postrzeganiem współpracowników
              przez pryzmat płci. Jest różnica pomiędzy "Michał ma ładną pupę" a "Nie będę
              pracować po godzinach z Zenkiem bo to Michał ma ładną pupę a nie Zenek". Praca
              to nie zebranie towarzyskie ani miejsce schadzek. Gdybyśmy wszyscy przenosili
              na grunt zawodowy nasze sympatie i antypatie zrobiłby się emocjonalny kocioł
              nie do zniesienia. Mam bliski kontakt zawodowy z ludźmi, których nie lubię,
              więc co - uważasz, że mam im to okazywać po to tylko, żeby udowodnić, że nie
              jestem bezdusznym trybikiem w maszynie? Oprócz pracy mam też życie prywatne i
              raczej tam kieruję się emocjami. Czego i Tobie życzę.
              • arwal Re: do arwal 09.11.02, 11:04
                Wybacz, Ewok, po prostu nie wierzę, że emocje, czy to w pracy, czy w życiu,
                nie grają roli. Pracowałem już w iluś-tam miejscach i wszędzie było tak samo -
                prędzej czy później wychodziły na wierzch osobiste animozje lub sympatie.
                Nieprzypadkowo mobbing jest tak powszechnym zjawiskiem, albo molestowanie
                seksualne.
                • Gość: Maciej Re: do arwal IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.02, 18:41
                  Feministek nie obchodzą realia, lecz rzeczywistość pożądana. Dodajmy, pożądana
                  przez feministki.
                  Pozdrawiam -
                • Gość: EWOK Re: do arwal IP: *.acn.waw.pl 12.11.02, 18:52
                  I w kółko to samo. Nie tak dawno wyczytałam tu na forum, że mobbing jest
                  zjawiskiem tak ulotnym, że aż nieuchwytnym, a molestowanie seksualne wyzwala
                  alterantywną reakcję - nie odpowiada mi więc się zwalniam lub nie zwalniam
                  się, więc daję do zrozumienia, że mi odpowiada (chyba Sebastian wyraził swoje
                  zdanie w taki sposób). Teraz z kolei dowiaduję się, że mobbing jest zjawiskiem
                  powszechnym i molestowanie seksualne również i że na dodatek jest to normalne
                  i nieuniknione. Jest tu miejsce na profesjonalizm czy też przychodzimy do
                  pracy, żeby poplotkować?
                  • arwal Re: do arwal 13.11.02, 18:41
                    Ja do Ewok w kwestii formalnej - czy mogę mówić za siebie i wyrażać własne
                    zdanie, tudzież opinie, czy też muszę odpowiadać za miliony, w tym za bliżej mi
                    nieznanego Sebastiana?
      • Gość: tad Re: przepis na mężczyznę IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.11.02, 17:57
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Lubisz curiosa, nieprawdaż?


        Lubię. W przeciwnym razie co robiłbym na forum "Feminizm"?


    • arwal Re: przepis na mężczyznę 07.11.02, 09:29
      Zapomniałeś dodać, że mężczyźnie w żadnym wypadku nie wolno patrzeć na
      kobietę jako na potencjalną matkę (bo wtedy jest tylko obiektem), a jeśli już -
      jakimś niepojmowalny cudem - kobieta będzie w ciąży, powinien udawać, że tego
      nie widzi, by jej nie dyskryminować, równocześnie mając pełną świadomość
      wyjątkowego stanu kobiety - by jej nie dyskryminować:).
      • maciej.k1 Re: przepis na mężczyznę 07.11.02, 09:46
        arwal napisał:

        > a jeśli już -
        > jakimś niepojmowalny cudem - kobieta będzie w ciąży, powinien udawać, że tego
        > nie widzi, by jej nie dyskryminować, równocześnie mając pełną świadomość
        > wyjątkowego stanu kobiety - by jej nie dyskryminować:).

        O tak. Feministce w ciąży należy okazywać specjalne względy, ale tylko w tym
        czasie, kiedy ona akurat chce, by okazywano jej specjalne względy i tylko w
        takim zakresie, w jakim chce, by je okazywano. Zarówno okazywanie, jak i nie
        okazywanie specjalnych względów - może być przejawem dyskryminacji. Obowiązek
        bezbłędnego odgadnięcia jej aktualnych życzeń, poprzez czytanie w jej myślach -
        spoczywa na mężczyźnie.
        :-)
        Pozdrawiam -
      • Gość: Malwina Re: przepis na mężczyznę IP: *.abo.wanadoo.fr 07.11.02, 10:37
        MEZCZYZNIE wolno i patrzec i mowic i szarmowac uroczo i dzieci robic itd itp
        Natomiast maciojotadopodobnym, NIE.

    • sagan2 Re: przepis na mężczyznę 07.11.02, 11:04
      Tad, chyba bardzo sie nudzisz w pracy... :) da sie z tego
      choc utrzymac rodzine?... ;)

      szkoda, ze ja sie mniej nudze, zdajesz sobie sprawe, jaki
      ciekawy przepis na kobiete *i* mezczyzne mozna by
      stworzyc z Waszych postow, Panowie?...

      np - mezczyzna podgryza gardlo gdy ktos krzywidzi jego
      dziecko...
      • Gość: tad Re: przepis na mężczyznę IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.11.02, 18:01
        sagan2 napisała:

        > Tad, chyba bardzo sie nudzisz w pracy... :)

        Ponieważ nie mogę wykluczyć, że to forum czytuje moje Szefostwo, napiszę tak:
        NIE nudzę się w pracy! Przeciwnie - pracuję jak wół.
        Wiara w Sprawiedliwość i Mądrość (z których słynie) Szefa pozwala mi mieć
        nadzieję, że zostanie to docenione.


        da sie z tego
        > choc utrzymac rodzine?... ;)

        Gdy zaczną głodować - utoczę im mleka z własnej piersi.

        >
        > szkoda, ze ja sie mniej nudze, zdajesz sobie sprawe, jaki
        > ciekawy przepis na kobiete *i* mezczyzne mozna by
        > stworzyc z Waszych postow, Panowie?...

        Nie mogę zdawać sobie sprawy, w pełni - do czasu, gdy tego nie zrobisz. Zrób to
        (co tam praca).

        >
        > np - mezczyzna podgryza gardlo gdy ktos krzywidzi jego
        > dziecko...

        Uważasz to za takie straszne i nie na miejscu?
        • sagan2 Re: przepis na mężczyznę 13.11.02, 10:31
          Gość portalu: tad napisał(a):

          > sagan2 napisała:
          >
          > > np - mezczyzna podgryza gardlo gdy ktos krzywidzi
          > > jego dziecko...
          >
          > Uważasz to za takie straszne i nie na miejscu?

          uwazam to, delikanie mowiac, za lekko barbarzynskie.
          potrafie sobie wyobrazic motywy takiej osoby i moge
          starac sie zrozumiec taki czyn, ale samego aktu raczej
          nie potrafie zaakceptowac.
          jestesmy ludzmi i juz dawno opuscilismy jaskinie.
    • hania_76 Re: przepis na mężczyznę 08.11.02, 10:48
      Gość portalu: tad napisał(a):


      >
      > Wnioski:
      > Feministyczny ideał pary to: dający mleko, emocjonalny facet w damskiej
      > bieliźnie, obok "realizującej siebie" brodatej kobiety.

      Mój feministyczny ideał pary to kochany i kochający mężczyzna i kochana i
      kochająca kobieta dzielący razem wszystkie smutki i radości.
      • Gość: tad Re: przepis na mężczyznę IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.02, 15:09
        hania_76 napisała:

        > Mój feministyczny ideał pary to kochany i kochający mężczyzna i kochana i
        > kochająca kobieta dzielący razem wszystkie smutki i radości.


        Jest tak tylko dlatego Haniu, że nie do końca przezwyciężyłaś w sobie "fałszywą
        świadomość" w jaką wyposażył Cię system. Czyż nie wiesz, że "miłość" to tylko
        najbardziej podstępna broń patriarchatu? Podstępna - bo szczególnie
        mocno "otumania" kobiety i odciąga je od walki z "systemem". Jak pisały
        legendarne "Czerwone Pończochy" w swoim manifeście: "Ponieważ dotąd zyłyśmy w
        intymnych związkach z naszymi opresorami, w izolacji jedna od drugiej, można
        nas było trzymać w nieświadomości, co do tego, że nasze osobiste cierpienia są
        okolicznością warunkowaną politycznie. Rodzi to złudzenie, że związek między
        kobietą i mężczyzną przybiera postać wynikającą z wzajemnego oddziaływania
        dwóch niepowtarzalnych osobowości, i że można go kształtować indywidualnie. W
        rzeczywistości, każdy taki związek jest związkiem klasowym, a konflikty
        pomiędzy pojedynczymi mężczyznami i pojedynczymi kobietami są konfliktami
        politycznymi i można je rozwiązać wyłącznie na drodze kolektywnej."
        Porzuć więc te patriarchalne mrzonki Haniu!
        • tad9 wakacyjne odgrzewanie 03.08.04, 22:08
          ku rozrywce i nauce
          • e_wok Az sie lza w oku kreci ... 04.08.04, 08:48
            kiedys to mi sie jeszcze chcialo wdawac w dyskusje. A teraz... szkoda gadac :-(
            • tad9 Re: Az sie lza w oku kreci ... 04.08.04, 16:16
              e_wok napisała:

              > kiedys to mi sie jeszcze chcialo wdawac w dyskusje. A teraz... szkoda gadac :-

              Cóż - w końcu byłaś wtedy dwa lata młodsza. Ale może masz rację i trzeba powoli
              ustąpić pola świerzyn siłom na forum feminizm? Będą dyskutować o tym, co my
              obgadaliśmy 2 lata temu....
    • apetyt_na_zycie Re: przepis na mężczyznę 04.08.04, 08:57
      Gość portalu: tad napisał(a):

      > Po dłuższym pobycie wśród feministek, można pokusić się, o próbę stworzenia
      > opisu "idealnego mężczyzny" feministek.

      Zdecydowanie za krótko przebywałeś wśród feministek.
      A poza tym...podpisuję się obiema rękami pod tym, co napisała E-wok.....
    • dokowski To jakaś paranoja z tą brodą! Czasem widuje się... 04.08.04, 09:38
      ... kobiety z zarostem, ale wśród feministek takich nie widziałem. Skąd ten
      absurdalny pomysł, że feminizm polega na noszeniu brody?!
    • Gość: prosta zośka Re: przepis na mężczyznę IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 04.08.04, 22:42
      stary, po odjęciu ironii jesteś blisko;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka