Gość: Richelieu*
IP: *.localdomain / 195.117.90.*
12.11.02, 21:11
A ja jestem zdumiona, jak większość mężczyzn i niektóre kobiety pojmują
feminizm... Przecież nie chodzi o to, że kobieta jest lepsza od mężczyzny
tylko taka sama. O to walczą feministki. Czasem zdarzają się oczywiście dość
zabawne ekscesy, jak podanie do sądu za przepuszczenie damy pierwszej w
drzwiach, ale to skrajności. W naszej polskiej rzeczywistości, gdzie
kultywuje się tradycje ojca żywiciela i matki Polki, feminizm zawsze będzie
tylko wybrykiem rozwydrzonych niemających chłopa bab.
A teraz zadam pytanie panom, czy któryś z was kiedykolwiek był wyrzucony z
pracy za to, że nie odwzajemnił wielkich i szlachetnych starań szefa
zmierzających do wylądowania w jego łóżku? Czy którykolwiek z was był podczas
rozmowy kwalifikacyjnej pytany o stan rodzinny i wyeliminowany po tym, kiedy
rekrutujący dowiedział się o dziecku małym w domu, jeszcze nie dziecku, ale
być może... i kazał podpisywać cyrograf na następne 10 lat, że dziecka ne
będzie? Czy którykolwiek z was zgodziłby się na pensję niższą od kobiety na
tym samym stanowisku? Czy którykolwiek z was zgodziłby się na kobietę szefa?
A jeśli wasza partnerka urodziłaby dziecko, wasze w końcu też, to czy w
obliczu dobrze zapowiadającej się kariery partnerki, zgodzilibyście się
zostać jakiś czas w domu żeby zająć się waszym dzieckiem? I po co waszym
zdaniem wymyślono urlopy macierzyńskie (rodzicielskie), które można podzielić
między kobietę i mężczyznę? I dlaczego to kobieta musi rezygnować z siebie po
narodzinach dziecka, a nie mężczyzna? Bo to kobieta zajmuje się dzieckiem i
to kobiecie przeszkadza ono w pracy, tak przeszkadza, bo żadna kobieta nigdy
tak nie powiedziałaby o swoim dziecku, ale w ten właśnie sposób patrzą na to
pracodawcy. Dlaczego mężczyzna nigdy nie przejmuje połowy obowiązków
związanych z nowym życiem.
Jestem feministką, ale w naszej wspaniałej Polsce nie opłaca się otwarcie
wyrażać swoich opinii, dlatego będąc jednocześnie kbietą, co niektórych może
zaszokować, że feministka to też kobieta, potrafię używać uroków kobiecości
na niekorzyść facetów, którzy nawet nie zdają sobie z tego sprawy, że są
wykorzystywani. Panowie, całe wieki byliście bezwzględnie wykorzystywani,
oczywiście przez kobiety inteligentne, i było wam dobrze, bo nie cierpiało na
tym wasze męśkie ego, a teraz okazuje się, że najzwyczajniej w świecie
jesteście zazdrośni, że kobiety też mogą. Feministki są dla was szansą, że
będziecie stać jak równy z równym bo wszystkie karty będą odkryte. Dotychczas
to kobiety rządziły wszystkimi mężczyznami albo przeważającą ich częścią,
tylko oni o tym nie wiedzieli albo ne chcieli wiedzieć. Staliście niżej w
waszej ignorancji, teraz możecie stać na poziomie tym samym. Bo gubi was
drodzy Panowie wasza duma lub pseudoduma i wasza seksualność przez którą nie
możecie żyć bez kobiet... Słowo też do kobiet, na prawdę mężczyźni nie są aż
tak rozgarnięci by wychwycić wszystkie perfidne subtelności jakimi
posługujecie się w celu zdobycia tego na co macie ochotę. Ale nie wszystkie
kobiety potrafią omotać mężczyzn więc dla nich właśnie i dla niektórych pań
piszących komentarze do w/w artykułu jest feminizm. Bo one zdane są tylko na
własną nieporadność w stosunkach męsko-damskich...