Dodaj do ulubionych

Panowie...

IP: *.localdomain / 195.117.90.* 12.11.02, 21:11
A ja jestem zdumiona, jak większość mężczyzn i niektóre kobiety pojmują
feminizm... Przecież nie chodzi o to, że kobieta jest lepsza od mężczyzny
tylko taka sama. O to walczą feministki. Czasem zdarzają się oczywiście dość
zabawne ekscesy, jak podanie do sądu za przepuszczenie damy pierwszej w
drzwiach, ale to skrajności. W naszej polskiej rzeczywistości, gdzie
kultywuje się tradycje ojca żywiciela i matki Polki, feminizm zawsze będzie
tylko wybrykiem rozwydrzonych niemających chłopa bab.
A teraz zadam pytanie panom, czy któryś z was kiedykolwiek był wyrzucony z
pracy za to, że nie odwzajemnił wielkich i szlachetnych starań szefa
zmierzających do wylądowania w jego łóżku? Czy którykolwiek z was był podczas
rozmowy kwalifikacyjnej pytany o stan rodzinny i wyeliminowany po tym, kiedy
rekrutujący dowiedział się o dziecku małym w domu, jeszcze nie dziecku, ale
być może... i kazał podpisywać cyrograf na następne 10 lat, że dziecka ne
będzie? Czy którykolwiek z was zgodziłby się na pensję niższą od kobiety na
tym samym stanowisku? Czy którykolwiek z was zgodziłby się na kobietę szefa?
A jeśli wasza partnerka urodziłaby dziecko, wasze w końcu też, to czy w
obliczu dobrze zapowiadającej się kariery partnerki, zgodzilibyście się
zostać jakiś czas w domu żeby zająć się waszym dzieckiem? I po co waszym
zdaniem wymyślono urlopy macierzyńskie (rodzicielskie), które można podzielić
między kobietę i mężczyznę? I dlaczego to kobieta musi rezygnować z siebie po
narodzinach dziecka, a nie mężczyzna? Bo to kobieta zajmuje się dzieckiem i
to kobiecie przeszkadza ono w pracy, tak przeszkadza, bo żadna kobieta nigdy
tak nie powiedziałaby o swoim dziecku, ale w ten właśnie sposób patrzą na to
pracodawcy. Dlaczego mężczyzna nigdy nie przejmuje połowy obowiązków
związanych z nowym życiem.
Jestem feministką, ale w naszej wspaniałej Polsce nie opłaca się otwarcie
wyrażać swoich opinii, dlatego będąc jednocześnie kbietą, co niektórych może
zaszokować, że feministka to też kobieta, potrafię używać uroków kobiecości
na niekorzyść facetów, którzy nawet nie zdają sobie z tego sprawy, że są
wykorzystywani. Panowie, całe wieki byliście bezwzględnie wykorzystywani,
oczywiście przez kobiety inteligentne, i było wam dobrze, bo nie cierpiało na
tym wasze męśkie ego, a teraz okazuje się, że najzwyczajniej w świecie
jesteście zazdrośni, że kobiety też mogą. Feministki są dla was szansą, że
będziecie stać jak równy z równym bo wszystkie karty będą odkryte. Dotychczas
to kobiety rządziły wszystkimi mężczyznami albo przeważającą ich częścią,
tylko oni o tym nie wiedzieli albo ne chcieli wiedzieć. Staliście niżej w
waszej ignorancji, teraz możecie stać na poziomie tym samym. Bo gubi was
drodzy Panowie wasza duma lub pseudoduma i wasza seksualność przez którą nie
możecie żyć bez kobiet... Słowo też do kobiet, na prawdę mężczyźni nie są aż
tak rozgarnięci by wychwycić wszystkie perfidne subtelności jakimi
posługujecie się w celu zdobycia tego na co macie ochotę. Ale nie wszystkie
kobiety potrafią omotać mężczyzn więc dla nich właśnie i dla niektórych pań
piszących komentarze do w/w artykułu jest feminizm. Bo one zdane są tylko na
własną nieporadność w stosunkach męsko-damskich...



Obserwuj wątek
    • Gość: tad Re: Panowie... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 12.11.02, 22:07
      Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

      > A ja jestem zdumiona, jak większość mężczyzn i niektóre kobiety pojmują
      > feminizm... Przecież nie chodzi o to, że kobieta jest lepsza od mężczyzny
      > tylko taka sama. O to walczą feministki.

      No właśnie droga R. A dowcip polega na tym, że kobiety i mężczyźni NIE są tacy
      sami...
      • Gość: Richelieu* Re: Panowie... IP: 195.117.90.* 12.11.02, 22:20
        Jedyną cechą różniącą kobiet i mężczynz jest masa mięśniowa, ale jeżeli ktoś
        uznaje neandertalskie wyznaczniki to brak mi słów, po prostu. Wszytkie inne
        cechy są wynikiem wychowania, kultury, tradycji itd.
        • Gość: Malwina na dwoje babka wrozyla ... IP: *.w.club-internet.fr 12.11.02, 23:12
          przeczytalam powyzszy wywod z usmiechem.
          Czy mozna by ewentualnie, pytam niesmialo, wysnuc przypuszczenie ze istnieja
          kobiety o pelnej mozliwosci roztaczania czarow wszelkich i ktore dokonaly
          swiadomego o jaaakze wyboru nie uzywania tychze bo :

          a)maja dosc kretynow ktorych to nieustannie i nieomylnie przyciaga
          b)lubia otaczac sie ludzmi inteligentnymi
          c)nie sa lolitami i jeszcze mniej femme -enfant
          d)maja co innego do roboty
          e)cholernie je to nudzi
          f)ile mozna sprawdzac efety swojej kobiecosci ....

          • aga_11 Re: na dwoje babka wrozyla ... 13.11.02, 12:10
            g) mają mózg i lubią go używać. Używanie walorów zaś zostawiają sobie na "po
            pracy" :))
            • Gość: Richelieu* Re: na dwoje babka wrozyla ... IP: 195.117.90.* 14.11.02, 10:35
              Aga, bez użycia walorów może nie będzie okazji użycia mózgu. Tak to jest,
              niestety, że człowiek nie kieruje się wyłącznie logiką, ale chwilowymmi
              odczuciami także. Feministki dążą jednak do tego, aby nie potrzebne były
              `sztuczki` w celu zaprezentowania swojego intelektualnego potencjału. Jak na
              razie na kobiecy potencjał intelektualny patrzy się z przymrużeniem oka.
          • Gość: Richelieu* Re: na dwoje babka wrozyla ... IP: 195.117.90.* 14.11.02, 11:22
            Jeżeli, jak widzę, Mały Książe, należy do tej nielicznej rzeczy mężczyzn,
            którzy najpierw posługują się rozumem, a dopiero potem mniej logicznymi
            odczuciami, to masz szczęście, po prostu. Ale czy każdy mężczyzna, którego
            miałaś przyjemność, lub nie miałaś przyjemności poznać posługuje się głównie
            logiką? Do znudzenia mogę powtarzać, że ani mężczyzna, ani kobieta nie
            posługują się wyłącznie logiką, a na ocenę człowieka w równej mierze wpływa
            zarówno jego intelekt jak i choćby wygląd czy zachowanie. Więc ile można znosić
            odrzucenie mojej kandydatury do pracy tylko dlatego, że mężczyzna na tym
            stanowisku lepiej się kojarzy, albo znosić gorszą ocenę dlatego, że kobieta
            pewnie na 5 nie umie. A oczywiście, że kretyni posługują się intelektem raczej
            w ograniczonym zakresie, ale i ludzie inteligentni ulegają wpływom. I jeżeli
            uważasz, że posługiwanie się `sztuczkami` jest celem samym w sobie to się
            mylisz, bo jest to tylko szczebel do tego, co nazywasz `mieniem co innego co
            roboty`. Jeśli nie te `sztuczki` to miałabym co innego do robory. Bezrobocie
            uprawiałabym. A czy mnie to nudzi... Jasne, że mnie to nudzi, cholernie, ale
            takie to ma życie kobieta w męskim świecie, kiedy nie chcą uznać jej równości,
            to trzeba traktować co poniektórych, jak zostało to już nazwane, jak
            niedorozwinięte dzieći. A szkoda, bo wśród mężczyzn są na prawdę wartościowi
            ludzie, tylko wartościowi ludzie traktują lub przynajmnie próbują traktować nas
            jak partnerów. Ale w życiu są nie tylko wartościowi ludzie, ale i idioci.
        • agrafek Re: Panowie... 13.11.02, 18:27
          Nie wiem jakie były neandertalskie kryteria, bo żaden neandertalczyk się nie
          zachował:). Miałaś pewnie na myśli cro-magnonskie?;)
          • Gość: Richelieu* Re: Panowie... IP: *.localdomain / 195.117.90.* 14.11.02, 10:30
            Mogą być też i cro-magnoskie, jednak człowiek z Cro-Magnon to już homo-sapiens,
            a neandertalczyk jeszcze nie ;)
        • Gość: tad Do Richelieu IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.02, 19:13
          Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

          > Jedyną cechą różniącą kobiet i mężczynz jest masa mięśniowa, ale jeżeli ktoś
          > uznaje neandertalskie wyznaczniki to brak mi słów, po prostu. Wszytkie inne
          > cechy są wynikiem wychowania, kultury, tradycji itd.


          Czy nie jest tak, że kobiety mają inny niż mężczyźni typ wrażliwości, inne
          hierarchie wartości, inną tożsamość. Nie zgadzasz się z tym?

          PS
          Jeśli naprawdę wierzysz, że "jedyną cechą różniącą kobiety i mężczyzn jest masa
          mięśniowa", to radzę, byś poważnie porozmawiała z mamą. Dzięki temu - być może -
          unikniesz w przyszłości dużego (?) szoku.
          • Gość: Richelieu* Re: Do Richelieu IP: *.localdomain / 195.117.90.* 14.11.02, 10:19
            Typ wrażliwości, hierarchia wartości, tożsamość, inna? Jeżeli dziewczynce
            zadreaśnięcie w paluszek wydaje się strasznym nieszczęściem, to wina rodziców,
            którzy to zadraśnięcie wynieśli do takiej wielkości. Dziewczyński paluszek jest
            tym co trzeba opatrzyć troskliwie, a samą dziewczynkę pocieszyć i obetrzeć łzy.
            Chłopiec w tym samym wieku `leje się` z innymi chłopakami, a rodzic, zwłaszcza
            ojciec, uważa, że tak powinno być, bo w ten sposób syn pozbywa się nadmiaru
            energii. Głupie... ale to są te cudowne, praktykowane od dawna metody
            wychowawcze. I jak później z wydelikaconej dziewczynki ma wyrosnąć kobieta,
            która nie pozwoli sobie `w kaszę dmuchać`. Albo jak z chłopca, który spędził
            dzieciństwo na praniu kolegów na wyrosnąć wrażliwy mężczyzna. Pewnie, kobieta i
            mężczyzna w przeważającej ilości wypadków różnią się wrażliwością, ale nie jest
            ona wynikiem cech genetycznych tylko wychowania. Jest przecież wielu mężczyzn,
            którzy są wspaniałymi, wrażliwymi ojcami, dużo lepszymi od wielu kobiet, które
            zostały matkami.
            Hierarchia wartości... Tutaj nie wiem co mam odpowiedzieć, bo gdybyśmy
            porównali nasze hierarchie wartości to może okazałoby się, że są zbliżone.
            Hierarchie wartości mają ludzie, a nie kobieta inne i mężczyzna inne. Bo gdyby
            nie mieli wspólnych to w jaki sposób udałoby się im wspólnie żyć ze sobą.
            Wspólnie, jako partnerzy. Chyba, że Ty preferujesz model taki, że mężczyzna i
            kobieta są co prawda małżeństwem, ale każde z nich żyje osobno, w innym
            świecie. Mężczyzna ma kochankę jeszcze na boku, a kobieta na boku towarzyszy
            mr.Garnek. Wtedy żeczywiście wyznawane wartości są różne. Tylko taki model był
            praktykowany do XX wieku, to dlaczego na siłę chcecie cofać się w rozwoju
            społecznym o 100 lat?
            Tożsamość. Jeżeli tradycyjna role mężczyzny i kobiety uległy dezaktualizacji to
            nie jest już takie proste określenie co nazywamy prawdziwą `kobiecością` i
            `męskością`. Każdy z ludzi zawiera w sobie różnorodne cechy, które w tradycji
            zostały przypisane tej bądź innej płci. Ale jest to kwestia umowna, która
            rzutowała następnie na cały proces wychowawczy dziecka i dorosłego. Każdy
            nauczony jakie cechy powinny w nim dominować szukał ich w sobie, nie zważając
            na to, co na prawdę w nim jest większością. Tożsamość płciowa psychiczna nie
            jest więc tak łatwo określona gdyż nie ma cech jednoznacznie kobiecych i
            jednoznacznie męskich.
            A co do porozmawiania z mamą... Poczucie humoru to bardzo ważna i pożyteczna
            cecha, bo rozładowuje wszelkie konflikty. Brawo
            • maciej.k1 Re: Do Richelieu 14.11.02, 13:33
              Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

              > Pewnie, kobieta i
              > mężczyzna w przeważającej ilości wypadków różnią się wrażliwością,
              > ale nie jest
              > ona wynikiem cech genetycznych tylko wychowania.

              To bardzo ciekawe. A czytałaś kiedyś coś o np. wpływie hormonów płciowych na
              mózg?
              (nb. można takie teksty znaleźć także na tym forum, bo już kiedyś
              przerabialiśmy ten temat).

              Pozdrawiam -
            • Gość: tad Re: Do Richelieu IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 18:47
              Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

              > Typ wrażliwości, hierarchia wartości, tożsamość, inna? >
              >Hierarchia wartości... Tutaj nie wiem co mam odpowiedzieć, bo gdybyśmy
              > porównali nasze hierarchie wartości to może okazałoby się, że są zbliżone.
              > Hierarchie wartości mają ludzie, a nie kobieta inne i mężczyzna inne. Bo
              gdyby
              > nie mieli wspólnych to w jaki sposób udałoby się im wspólnie żyć ze sobą.
              > > Tożsamość. Jeżeli tradycyjna role mężczyzny i kobiety uległy
              dezaktualizacji to
              >
              > nie jest już takie proste określenie co nazywamy prawdziwą `kobiecością` i
              > `męskością`. Każdy z ludzi zawiera w sobie różnorodne cechy, które w tradycji
              > zostały przypisane tej bądź innej płci. Ale jest to kwestia umowna, która
              > rzutowała następnie na cały proces wychowawczy dziecka i dorosłego.


              Miło popatrzeć jak feministka polemizuje z...feministką. Słowa, o hierachii
              wartości, typie wrażliwości i tożsamości, które przytoczyłem były dosłownym
              cytatem z wywiadu jakiego "WO" udzieliła p. Jaruga Nowacka - jedna
              z "pierwszych feministek Rzeczypsopolitej" (zaznaczam, że nie wyrywałem ich z
              kontekstu). Jak widzisz kwestie o których piszesz są spostrzegane różnie przez
              same feministki. Nie musisz polemizować ze mną. Polemizuj z feminiskami, które
              są zwolenniczkami "naturalnej różnicy". Nie chcę Cię martwić, ale Twoje
              podejście do "równości" przetstaje być w feminizmie "na czasie".
    • Gość: maly.k Kardynale (Kardynalico) IP: *.BrockU.CA 12.11.02, 23:22
      Wspaniala rzecz, ten Internet. Mozna wlezc na skrzynke po mydle i pelnym glosem
      zwrocic sie do wszystkich kobiet, do wszystkich mezczyzn, ktorzy przez wieki...

      I nie slychac, zeby sie ktokolwiek smial. Wspaniala rzecz, powiadam. Prawie jak
      sernik.

      Pozdrawiam,

      mk.
      • malwinamalwina Ksiaze ! (i nikt sie nie smieje !) 12.11.02, 23:40
        wiedzialam z absolutna stuprocentowa i nieomylna pewnoscia ze nastepny post
        bedzie twoj

        M.
        czy cos za to dostane ..........?
        • Gość: maly.k Moj podziw i uwielbienie! IP: *.BrockU.CA 13.11.02, 00:16
          Do jutra, do czwartej (Twoja strefa czasowa). Ale, powiedz mi, z wlasciwym
          sobie wdziekiem i uszczypliwoscia, skad wiedzialas? Jestem az tak przewidywalny?

          Pozdrawiam,

          mk.
          • Gość: Malwina Re: Moj podziw i uwielbienie! IP: *.w.club-internet.fr 13.11.02, 00:27
            alez skad ! to ja jestem az tak fantastyczna :-)
            • Gość: maly.k Skoro tak... IP: *.BrockU.CA 13.11.02, 01:18
              Slowo sie rzeklo, O Fantastyczna. Wielbie do jutra, do szesnastej (CET).
              Bezgranicznie. Platonicznie. Z rezygnacja.

              Pozdrawiam,

              mk.
      • Gość: Richelieu* Re: Kardynale (Kardynalico) IP: *.localdomain / 195.117.90.* 14.11.02, 11:00
        A czy ja Tobie Mały Książe zabraniam się śmiać? Śmiej się, bo śmiech to
        zdrowie. Śmiej się jeżeli stać Cię tylko na to, byś powiedział, że to śmieszne,
        ale nie skomentował. Za trudne? A formun jest właśnie po to by pisali tu
        wszyscy, tacy, którzy chcą się śmiać też. Gdyby wszyscy się zgadzali było by
        nudno i nie było by dyskusji tylko potakiwanie
    • Gość: EWOK Re: Panowie... IP: 213.241.18.* 13.11.02, 09:41
      Ha. Widzisz, im dłużej żyję tym bardziej umacniam się w przekonaniu, że
      mężczyźni chcą być manipulowani. Nie wiem na ile zdają sobie z tego sprawę tzn.
      z faktu manipulacji oraz samego chcenia. Jasne, niektórzy z nich sami doskonale
      tę sztukę opanowali, ale to ciągle są wyjątki. A kobiety od wieków są uczone,
      że trzeba facetowi przytakiwać a potem robić po swojemu albo żeby nigdy nie
      dyskutować jeśli się jest kompletnie ubraną. Ale niech no tylko któraś
      przestanie traktować facetów jak niedorozwinięte dzieci specjalnej troski to od
      razu krzyk i protesty, że jej feminizm w głowie poprzewracał. Panowie chyba po
      prostu nie chcą grać fair, więc wiele kobiet wybiera drogę na skróty. I tak to
      się kręci.
      • Gość: Richelieu* Re: Panowie... IP: *.localdomain / 195.117.90.* 14.11.02, 10:55
        Brawo Ewok. Nie tylko tak się to kręci, ale w dodatku ich to kręci. Bo wolą gdy
        gołąbeczka zachwyca się ich miernymi osiągnięciami niż kobieta z krwi i kości
        ocenia ich obiektywnie. Każdy by wolał, zresztą. I dlatego tak im trudno
        zrezygnować z etykietki panawszystkowiedzącego. Bo teraz jeśli chcą być
        podziwiani to muszą być ku temu powody. W stronę kobiet też się to tyczy. I na
        tm właśnie polega partnerstwo
        • agrafek Re: Panowie... 14.11.02, 11:32
          Biedne Ewok I Richelieu! Jakich Wy mężczyzn spotykacie! Nie dość, że jak już
          mają jakieś osiągnięcia, to tylko mierne. I jeszcze - każą się podziwiać!
          Brrr... Szczerze współczuję.
          • Gość: Richelieu* Re: Panowie... IP: *.localdomain / 195.117.90.* 14.11.02, 12:09
            agrafek napisał:

            > Biedne Ewok I Richelieu! Jakich Wy mężczyzn spotykacie! Nie dość, że jak już
            > mają jakieś osiągnięcia, to tylko mierne. I jeszcze - każą się podziwiać!
            > Brrr... Szczerze współczuję.

            A Ty Agrafek spotykasz WYŁĄCZNIE samych wspaniałych mężczyzn? Ja nie twierdzę,
            że nie ma wspaniałych, bo są. Ale ludzie są różni. To raczej dziwne jest, że na
            Twojej drodze stawali tylko ludzie wspaniali. Albo Twoja droga jest jeszcze
            taka krótka albo może długa, ale Ktoś, kto się o Ciebie troszczy, usuwa
            wszystkie przeszkody, w tym także ludzi mniej wspaniałych.
          • Gość: EWOK Re: Panowie... IP: 213.241.18.* 14.11.02, 12:39
            agrafek napisał:

            > Biedne Ewok I Richelieu! Jakich Wy mężczyzn spotykacie! Nie dość, że jak już
            > mają jakieś osiągnięcia, to tylko mierne. I jeszcze - każą się podziwiać!
            > Brrr... Szczerze współczuję.

            Drogi agrafku. Nie wydaje mi się abym kiedykolwiek opowiadała Ci o swoim życiu
            osobistym, więc troszkę mnie dziwi, że na gruncie mojego dość uogólniającego
            postu wyrosła między nami zażyłość uprawniająca Cię do analizy moich
            towarzyskich znajomości. Staram się nie dyskutować na takim poziomie, ale
            gdybym zaczęła to rozumiem, że uwagi typu "biedny agrafku, jakie Ty musisz mieć
            problemy seksualne skoro feminizm budzi w Tobie aż taką niechęć" - uznasz za
            całkowicie uzasadnione...?
            • agrafek Re: Panowie... 14.11.02, 13:27
              Rozmawiając z paniami zaczynam powoli rozumieć Waszego ulubieńca - Macieja.
              Richelieu - zmartwiłem się, że spotykasz samych mężczyzn o marnych
              osiągnięciach życiowych, bo tak mi to wynikało z Twojego postu. Odpowiedź Twoja
              wyrażała zdumienie, że ja spotykam tylko wspaniałych... Nie, nie tylko. Ale
              także nie tylko zakompleksione niedojdy. A Ty?
              Ewok, nie napisałem ani słowa o swojej niechęci do feminizmu, natomiast Ty o
              konieczności manipulowania mężczyznami, którzy zdają się tylko na to czekać, bo
              im tak wygodniej - tak. Nie wiem zatem na jakiej podstawie mogłabyś wyciągać
              wnioski dotyczące mojego zycia seksualnego czy stosunku do kobiet w ogóle. Ja,
              natomiast, opierajac się na Twojej umieszczonej tu wypowiedzi na temat mężczyzn
              umieściłem własny do niej komentarz.
              Pozdrawiam.
              • Gość: Richelieu* Re: Panowie... IP: *.localdomain / 195.117.90.* 14.11.02, 21:12
                Oczywiście, że ja nie spotykam wyłącznie idiotów. Znam wielu wartościowych
                ludzi. Z osobami, które napotykam w życiu jest tak jak u wszystkich ludzi, są
                tacy i tacy. Więc jeżeli pech się trafi i napotkam osobę, od której bardzo dużo
                zależy, ale która kieruje się w życiu czym innym niż logika, to co mam wtedy
                zrobić. Zaprezentować się z jak najlepszej intelektualnej strony, co byłoby
                sytuacją optymalną w takich warunkach. Ale ta osoba nie kieruje się logiką
                tylko np. wyglądem (jak większość ludzi) i po minucie ma już wyrobione zdanie
                na mój temat, bo na przykład jestem za niska, a on wolałby osobę wysoką. Mogę
                też wycofać się od razu, po co się denerwować takim ignorantem. Mogę też
                zaprezentować potencjał intelektualny po tym jak w ciągu pierwszej DECYDUJĄCEJ
                minuty pouśmiecham się i poudaję. Cała tajemnica tkwi w tym, żeby wzbudzić
                sympatię w rekrurującym, czy kimś tam jeszcze. Bo z osobą do której czujemy
                sympatię znacznie przyjemniej nam się rozmawia i możemy być prawie pewni, że po
                tej minucie nasz rozmówca nie wyłączy się i zacznie słuchać jednym uchem.
                • agrafek Re: Panowie... 15.11.02, 11:47
                  Dziękuję za odpowiedź, Richelieu:). Wiem, że zapytałem o rzecz oczywistą, ale
                  chyba czasem warto tak postąpić, inaczej poruszamy się w kręgu przykładów
                  ekstremalnych co może sprowadzać dyskusję do poziomu "wszyscy wasi znajomi to
                  niedojdy" itp.
                  Pozdrawiam.
    • barbinator Re: Panowie... 13.11.02, 11:41
      Upraszczając możnaby powiedzieć, że stosujesz metodę "na Alexis"
      Tylko widzisz, jest pewien problem - mężczyźni może i są głupi :), ale jednak
      nie aż do tego stopnia żeby nigdy żaden z nich nie zorientował się, że nim
      manipulujesz. Taki zmanipulowany facet zazwyczaj popada w stan długotrwałej
      niechęci do kobiet i ich "babskich sztuczek" co odbija się na innych
      przedstawicielkach naszej płci.
      Mam silne podejrzenie, że większość antyfeministów to właśnie ofiary traumy
      spowodowanej rypnięciem się jednej z takich "szalenie sprytnych" manipulacji.
      Pozdrawiam, B.
      • malwinamalwina szukam tego grubianstwa... 14.11.02, 10:31
        i nie znalazlam ....?
        • Gość: barbinator Re: szukam tego grubianstwa... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 12:06
          malwinamalwina napisała:

          > i nie znalazlam ....?

          Co prawda pod moim postem, ale to chyba nie do mnie, bo ja o grubiaństwie nic
          nie pisałam?
          Pozdr. B.
          • Gość: Malwina Re: szukam tego grubianstwa... IP: *.w.club-internet.fr 14.11.02, 12:47
            niee, to ktos gdzie indziej mowil ze Richelieu zostl-a obrazony -a wiec szukam
            gdzie ? i nie widze ...
      • Gość: Richelieu* Re: Panowie... IP: *.localdomain / 195.117.90.* 14.11.02, 10:44
        Dlaczego mam troszczyć się o traumatyczne przeżycia mężczyzn, kiedy nie jestem
        zdolna zapobiec traumatycznym przeżyciom kobiet, które są skutkiem takiego, a
        nie innego traktowania. Może i jest to metoda, jak to nazwałaś `na Alexis`, ale
        ja mam już na prawdę dosyć obchodzenia się ze smakiem z rzeczy, które dostają
        głupsi ode mnie konkurencji płci męskiej. Dostali pracę, bo są mężczyznami.
        Dostali lepszą ocenę w szkole bo są mężczyznami. Wolno im to i tamto, a
        społeczność lokalna na nich krzywo nie patrzy za to, bo są mężczyznami. Jeżeli
        mężczyźni, a i niektóre kobiety też, nie potrafią kozystać z logicznego
        rozumowania to dlaczego ja mam stosować logiczne metody zachowań. Ja
        chciałabym, ale nie mogę..
        • Gość: barbinator Re: Panowie... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 12:05
          Tak, tylko że ja nie pisałam ze masz się troszczyć o mężczyzn, bo ich traumy
          faktycznie nie muszą ciebie ani mnie interesować. Chodziło mi o troskę o inne
          kobiety.
          Weźmy taki przykład: pani X stosuje z powodzeniem "kobiece sztuczki" w celu
          zdobycia wyzszej pozycji zawodowej. Po jej odejściu na wyższe stanowisko w
          firmie pojawia się pani Y, która "kobiecych sztuczek" nie stosuje (nie ważne z
          jakich powodów)
          Współpracownicy przyjmują panią Y niechętnie, gdyż po fakcie zorientowali się,
          że byli przez panią X manipulowani i, jak to trafnie określiła Złotyrybek w
          podobnym tematycznie wątku, "z winy takich lasek normalne kobiety mają
          przeputane na starcie"
          Inaczej mówiąc, twoje "kobiece sztuczki" zwracają się nie tyle przeciwko
          mężczyznom, ile przeciwko innym kobietom, a w konsekwencji także przeciwko
          tobie, bo "gdzie rozum śpi, tam budzą się upiory" - upiory antyfeminizmu w tym
          przypadku.
          Pozdrawiam, B.
          • Gość: Malwina Re: Panowie... IP: *.w.club-internet.fr 14.11.02, 12:54
            nie przesadzajcie , ludzie nie sa glupi i mezczyzni tez nie. Wystarcza trzy
            minuty i kazdy wie kto jest kto i jak sie zachowac (wyjatki pozostaja i
            pozostana wyjatkami).
            Mnie szanuja zawodowo wszyscy faceci w pracy co nie przeszkadza nam od czasu do
            czasu posmiac sie i podowcipkowac glupawo.
            A ci ktorzy nie zrozumieli, trzymaja dystans bo im narzucilam. Kropka.
            • Gość: barbinator Re: Panowie... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 14:50
              Gość portalu: Malwina napisał(a):

              > nie przesadzajcie , ludzie nie sa glupi i mezczyzni tez nie. Wystarcza trzy
              > minuty i kazdy wie kto jest kto i jak sie zachowac (wyjatki pozostaja i
              > pozostana wyjatkami).

              No ja własnie myslę, że metody przedstawione przez Richelieu i ona sama to
              wyjątki i o takich własnie wyjątkach napisałam.
              Pozdr. B.

            • Gość: Richelieu* Re: Panowie... IP: 195.117.90.* 14.11.02, 19:02
              Manipulacja ludźmi... Za ostre to jednak słowo, bo budzi niepotrzebne emocje.
              Nie manipulacja tylko umiejętność panowania nad własnym niewerbalnym
              zachowaniem. Nie darmo napisano tyle książek na ten temat. A chodziło mi tylko
              o przyklejone uśmiechy, o spojrzenia suregujące, o `przypadkowe` powtarzanie
              czynności, któte zrobił sąsiad, o wymuszoną radość życia na twarzy, która mówi
              jestem człowiekiem sukcesu, warto mnie zatrudnić. Mnóstwo jest tego typu
              zachowań, trzeba tylko je znać i co najtrudniejsze, umieć panować nad nimi w
              stresujących sytuacjach. Manipulacja, nie wiem co Wy tak na prawdę rozumiecie
              pod tym pojęciem, ale sądząc po Waszych protestach na pewno nie jest to coś
              porządnego. Metoda na Alexis... Mężczyźni lubią gdy chwali się ich i podziwia,
              nawet za duperele. I właśnie to kolejny przykład manipulacji. Pochwalony będzie
              bardziej skłonny do ustępstw. Ale, jest to rzecz ogólnoludzka, nie tylko
              kobieca. Wy, dwie moje przedmówczynie, strasznie się oburzyłyście, że jak tak
              można, że przez takie intrygantki świat się zawali etc. Wcześniej kobiety aby
              mogły cokolowiek uzyskać musiały uciekać się do tych `babskich` sztuczek. Teraz
              nie muszą. Nie muszą? Czy Wy na prawdę nie widzicie co się dzieje? Nie muszą,
              jasne. A potem okazuje się, że to właśnie u kobiet jest dużo wyżasze
              bezrobocie, że kobiety są szykanowane za kochanka,a mężczyznę oczywiście nie,
              bo mężczyzna to poligamista. Oczywiście...
              • Gość: Malwina Milady, przepraszam, Richelieu, IP: *.w.club-internet.fr 14.11.02, 19:08
                intencje sa dobre ale dobrymi intencjami pieklo jest wybrukowane
                Widzimy, czujemy, zyjemy.
                Tym niemniej moje usmiechy pozostaja sympatyczne a nie sugerujace.
                Sugerujace zachowuje na inne okolicznosci ;-)
                a przyjemne zachowanie polecam nawet przy kupnie bulki u piekarza (piekarki ) -
                lepiej sie zyje...poprostu...
              • Gość: barbinator Re: Panowie... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 10:19
                No, trochę mnie zbiłaś z pantałyku tą woltą. To o czym teraz piszesz, to w
                większości elementy normalnego zachowania w pracy. To raczej twórczo
                zmodyfikowana zasada "keep smiling" niz metoda "na Alexis" :))
                Chyba kazdy z nas, niezaleznie od płci, codziennie przynajmniej raz szczerzy
                zęby do osoby którą najchętniej by udusił "tymi ręcami" czy mówi
                optymistycznie: oczywiście, takie zlecenie to dla mnie drobiazg, poradzę sobie
                z łatwością ...
                Natomiast "sugerujące uśmiechy" czy zachwycanie sie tym co ONI robią w celu
                osiągnięcia korzyści to już IMO manipulacja.
                I o tym własnie pisałam w poprzednim poście jako o zachowaniu, które w
                konsekwencji obraca sie przeciw samym kobietom.
                Pozdr. B.
                • Gość: Richelieu* Re: Panowie... IP: 195.117.90.* 15.11.02, 20:19
                  Gość portalu: barbinator napisał(a):

                  > No, trochę mnie zbiłaś z pantałyku tą woltą. To o czym teraz piszesz, to w
                  > większości elementy normalnego zachowania w pracy. To raczej twórczo
                  > zmodyfikowana zasada "keep smiling" niz metoda "na Alexis" :))
                  > Chyba kazdy z nas, niezaleznie od płci, codziennie przynajmniej raz szczerzy
                  > zęby do osoby którą najchętniej by udusił "tymi ręcami" czy mówi
                  > optymistycznie: oczywiście, takie zlecenie to dla mnie drobiazg, poradzę
                  sobie
                  > z łatwością ...
                  > Natomiast "sugerujące uśmiechy" czy zachwycanie sie tym co ONI robią w celu
                  > osiągnięcia korzyści to już IMO manipulacja.
                  > I o tym własnie pisałam w poprzednim poście jako o zachowaniu, które w
                  > konsekwencji obraca sie przeciw samym kobietom.
                  > Pozdr. B.

                  Obraca się przeciw kobietom? Gdyby pójść dalej możnaby powiedzieć, że wszyscy
                  biurowi lowelasi działają na szkodę mężczyzn, więc w końcu wszyscy wszystkim
                  szodzą. To nie tylko kobiety robią z facetów idiotów. W drugą stronę to też
                  działa. Jednak to mężczyźni częściej siedzą na decyzyjnych stanowiskach,
                  niestety
                • Gość: Richelieu* Re: Panowie... IP: 195.117.90.* 15.11.02, 20:23
                  > No, trochę mnie zbiłaś z pantałyku tą woltą. To o czym teraz piszesz, to w
                  > większości elementy normalnego zachowania w pracy. To raczej twórczo
                  > zmodyfikowana zasada "keep smiling" niz metoda "na Alexis" :))
                  > Chyba kazdy z nas, niezaleznie od płci, codziennie przynajmniej raz szczerzy
                  > zęby do osoby którą najchętniej by udusił "tymi ręcami" czy mówi
                  > optymistycznie: oczywiście, takie zlecenie to dla mnie drobiazg, poradzę
                  sobie
                  > z łatwością ...
                  > Natomiast "sugerujące uśmiechy" czy zachwycanie sie tym co ONI robią w celu
                  > osiągnięcia korzyści to już IMO manipulacja.
                  > I o tym własnie pisałam w poprzednim poście jako o zachowaniu, które w
                  > konsekwencji obraca sie przeciw samym kobietom.
                  > Pozdr. B.

                  Obraca się przeciw kobietom? Gdyby pójść dalej możnaby powiedzieć, że wszyscy
                  biurowi lowelasi działają na szkodę mężczyzn, więc w końcu wszyscy wszystkim
                  szodzą. To nie tylko kobiety robią z facetów idiotów. W drugą stronę to też
                  działa. Jednak to mężczyźni częściej siedzą na decyzyjnych stanowiskach,
                  niestety
                • Gość: Richelieu* Re: Panowie... IP: 195.117.90.* 15.11.02, 20:23
                  > No, trochę mnie zbiłaś z pantałyku tą woltą. To o czym teraz piszesz, to w
                  > większości elementy normalnego zachowania w pracy. To raczej twórczo
                  > zmodyfikowana zasada "keep smiling" niz metoda "na Alexis" :))
                  > Chyba kazdy z nas, niezaleznie od płci, codziennie przynajmniej raz szczerzy
                  > zęby do osoby którą najchętniej by udusił "tymi ręcami" czy mówi
                  > optymistycznie: oczywiście, takie zlecenie to dla mnie drobiazg, poradzę
                  sobie
                  > z łatwością ...
                  > Natomiast "sugerujące uśmiechy" czy zachwycanie sie tym co ONI robią w celu
                  > osiągnięcia korzyści to już IMO manipulacja.
                  > I o tym własnie pisałam w poprzednim poście jako o zachowaniu, które w
                  > konsekwencji obraca sie przeciw samym kobietom.
                  > Pozdr. B.

                  Obraca się przeciw kobietom? Gdyby pójść dalej możnaby powiedzieć, że wszyscy
                  biurowi lowelasi działają na szkodę mężczyzn, więc w końcu wszyscy wszystkim
                  szodzą. To nie tylko kobiety robią z facetów idiotów. W drugą stronę to też
                  działa. Jednak to mężczyźni częściej siedzą na decyzyjnych stanowiskach,
                  niestety
    • Gość: tad w końcu coś się zaczyna klarować! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 20:18
      Jak wiadomo, feminizm jest "znakiem zapytania stawianym kulturze". Powinniśmy
      być wdzięczni Richelieu, bo dała nam odpowiedź na pytanie skąd wziął się
      patriarchat. Otóż, to kobiety manipulując "jesli nie wszystkimi to większością
      mężczyzn" w sposób oczywisty odpowiadają za ten represyjny system. Do tego -
      jak twierdzi Richelieu - kobiety ukrywają przed mężczyznami swój intelekt.
      Cóż, przyznać trzeba, że robią to na tyle skutecznie, że, w społeczeństwie
      dominują mężczyźni.

      Mam pytanie do autorki:

      Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

      > W naszej polskiej rzeczywistości, gdzie
      > kultywuje się tradycje ojca żywiciela i matki Polki, feminizm zawsze będzie
      > tylko wybrykiem rozwydrzonych niemających chłopa bab.


      A potem dodała:


      > Jestem feministką.


      Jak to rozumieć?
      • Gość: Richelieu* Re: w końcu coś się zaczyna klarować! IP: *.localdomain / 195.117.90.* 14.11.02, 20:56
        Gość portalu: tad napisał(a):

        > Jak wiadomo, feminizm jest "znakiem zapytania stawianym kulturze". Powinniśmy
        > być wdzięczni Richelieu, bo dała nam odpowiedź na pytanie skąd wziął się
        > patriarchat. Otóż, to kobiety manipulując "jesli nie wszystkimi to
        większością
        > mężczyzn" w sposób oczywisty odpowiadają za ten represyjny system. Do tego -
        > jak twierdzi Richelieu - kobiety ukrywają przed mężczyznami swój intelekt.
        > Cóż, przyznać trzeba, że robią to na tyle skutecznie, że, w społeczeństwie
        > dominują mężczyźni.
        >
        > Mam pytanie do autorki:
        >
        > Gość portalu: Richelieu* napisał(a):
        >
        > > W naszej polskiej rzeczywistości, gdzie
        > > kultywuje się tradycje ojca żywiciela i matki Polki, feminizm zawsze będzi
        > e
        > > tylko wybrykiem rozwydrzonych niemających chłopa bab.
        >
        >
        > A potem dodała:
        >
        >
        > > Jestem feministką.
        >
        >
        > Jak to rozumieć?

        Kobiety nie ukrywają przed mężczyznami swojego intelektu, to mężczyźni nie chcą
        przyznać, że nie ma intelektu kobiecego i męskiego, tylko jest intelekt ludzki.
        Piszesz, że `feminizm jest znakiem zapytania stawianym kulturze`. Jakiej
        kulturze? Odpowiadasz w następnym zdaniu, że kulturze patriarchalnej. Czy Ty
        hołdujesz takiemu postrzeganiu świata o jakim stanowi ta kultura? Z gustami się
        nie dyskutuje, bo jeśli znajdziesz partnerkę, która będzie szczęśliwa w takim
        zwiąku, to pięknie. trochę jednak zakres Twoich poszukiwań się skurczył.
        I a`propos pytania do mnie. Jestem feministką pomimo tego, że w `naszej
        polskiej rzeczywistości, gdzie lultywuje się tradycje ojca żywiciela i matki
        Polki feminizm zawsze będzie tylko wybrykiem rozwydrzonych, niemających chłopa
        bab`. Pomimo tego. Percepcja feminizmu od właściwego feminizmu to dwie różne
        sprawy. A na percepcję składają się w głównej mierze telewizyjne relacje z
        palenia staników, czy demonstracji w dniu 8 marca.
        A Ty Tad nie pisz wyrażeń typu `jak wiadomo`, bo to, co niby wiadomo, jest
        wiadome tylko mężczyznom którym ich dotychczasowa pozycja jeszcze nie zbrzydła
        • Gość: tad Re: w końcu coś się zaczyna klarować! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 22:10
          Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

          > Kobiety nie ukrywają przed mężczyznami swojego intelektu, to mężczyźni nie
          >chcą przyznać, że nie ma intelektu kobiecego i męskiego, tylko jest intelekt
          >ludzki.

          A to skurczybyki! Nie chcą przyznać, choć kobiety niczego nie ukrywają. Czy to
          aby napewno mężczyźni mają takie brzydkie zwyczaje? Nie feministki czasami?
          Cały odłam feminizmu "różnicy" opiera się na przekonaniu, ze kobiece i męskie
          intelekty (i nie tylko) to coś zupełnie innego. To też wina mężczyzn? Czytałem
          niedawno książkę pt. "polityka płci", której autorka - francuska feministka -
          pisze, że uniwersalizm, jaki tu zaprezentowałaś, to męski wynalazek i jest
          niczym innym, jak zamaskowanym androcentryzmem. Może feministki uzgodniłyby w
          końcu zdanie na ten temat?


          > Piszesz, że `feminizm jest znakiem zapytania stawianym kulturze`. Jakiej
          > kulturze? Odpowiadasz w następnym zdaniu, że kulturze patriarchalnej. Czy Ty
          > hołdujesz takiemu postrzeganiu świata o jakim stanowi ta kultura? Z gustami
          >się nie dyskutuje, bo jeśli znajdziesz partnerkę, która będzie szczęśliwa w
          >takim zwiąku, to pięknie. trochę jednak zakres Twoich poszukiwań się skurczył.


          A jaki był ów zakres zanim mi się (aż strach pisać) nie skurczył? Chętnie bym
          się czegoś dowiedział na ten temat.


          > I a`propos pytania do mnie. Jestem feministką pomimo tego, że w `naszej
          > polskiej rzeczywistości, gdzie lultywuje się tradycje ojca żywiciela i matki
          > Polki feminizm zawsze będzie tylko wybrykiem rozwydrzonych, niemających
          chłopa
          > bab`. Pomimo tego. Percepcja feminizmu od właściwego feminizmu to dwie różne
          > sprawy. A na percepcję składają się w głównej mierze telewizyjne relacje z
          > palenia staników, czy demonstracji w dniu 8 marca.


          Relacji z palenia staników dotąd w TV nie widziałem (a szkoda). Jesli taka
          była - jakoś mi umknęła. Jesli wiesz kiedy ma być następna - daj mi znać.
          Co strasznego jest w tych relacjach z demonstracji w dniu 8 marca, ze aż tak
          zakłócają percepcję właściwego feminizmu? Dziennikarze manipulują, czy same
          demonstracje są jakieś wyjątkowo "niewłaściwe"?


          > A Ty Tad nie pisz wyrażeń typu `jak wiadomo`, bo to, co niby wiadomo, jest
          > wiadome tylko mężczyznom którym ich dotychczasowa pozycja jeszcze nie zbrzydła


          "To co niby wiadome jest wiadome tylko mężczyznom, którym ich pozycja jeszcze
          nie zbrzydła" - wpiszę tę kwestię to mojego zeszyciku, ze złotymi myślami
          feministycznymi!
          Znowu muszę Cię zmartwić R. Polemizuąc ze stwierdzeniem "feminizm jest znakiem
          zapytania stawianym kulturze" znów polemizujesz z ....feministkami. To bywające
          tutaj panie tak zdefiniowały feminizm, nie ja.
          Mam jeszcze kilka pytań: piszesz, że feminizm jest szansą na to, by skończyć z
          manipulacjami, a jednoczesnie deklarujesz się jako feministka,
          która....manipuluje "bo inaczej się nie da". Jeśli NAWET feministki manipulują,
          to jak feminizm może skończyć z manipulacjami? Zgodnie z tym co piszesz,
          większość mężczyzn manipulowana jest przez kobiety, które muszą to robić bo
          jest to "męski świat". Jesli mężczyźni są manipulowani przez kobiety to czemu
          jest to "męski świat"?. Przecież z tego co piszesz wynika, że:
          1. kobiety wychowują dzieci i do tego:
          2. manipulują ich ojcami.
          Jak więc u diabła wychodzi z tego...patriarchat?!
          • Gość: Richelieu* Re: w końcu coś się zaczyna klarować! IP: *.localdomain / 195.117.90.* 15.11.02, 19:55

            > A to skurczybyki! Nie chcą przyznać, choć kobiety niczego nie ukrywają. Czy
            to
            > aby napewno mężczyźni mają takie brzydkie zwyczaje? Nie feministki czasami?
            > Cały odłam feminizmu "różnicy" opiera się na przekonaniu, ze kobiece i męskie
            > intelekty (i nie tylko) to coś zupełnie innego. To też wina mężczyzn?
            Czytałem
            >
            > niedawno książkę pt. "polityka płci", której autorka - francuska feministka -
            > pisze, że uniwersalizm, jaki tu zaprezentowałaś, to męski wynalazek i jest
            > niczym innym, jak zamaskowanym androcentryzmem. Może feministki uzgodniłyby w
            > końcu zdanie na ten temat?

            Gwoli wyjaśnienia. Ja nie prezentuje poglądów jakiejś tam feministki tylko
            swoje. Wie Pan jak łatwo wydać książkę, która traktuje o sprawach
            kontrowersyjnych. Takie pojęcia jak feminizm do kontrowersyjnych należą i to
            jeszcze jak. Więc wydaje się niemal wszystko i niemal wszystkich. Co z tego, że
            autorka wymienionej pozycji uważa, że uniwersalizm to męski wynalazek. Męski,
            bo wcześniej to nie kobiety decydowały o czymkolwiek. Druga sprawa, co ma
            uniwersalizm do równości płci. Powiedziałabym nawet, że moja postawa jest
            antyuniwersalistyczna, ale na prawdę nie widzę tu związku z tematem, z
            androcentryzmem. A jeżeli chodzi o uzgodnienie zdania na omawiany temat... Czy
            Pan będąc członkiem jakiejś organizacji, ruchu, czy choćby kółka zainteresowań,
            myśli w ramach programu tej organizacji tak samo jak wszyscy pozostali jej
            członkowie? Punkt widzenia, jaki prezentuję jest moim punktem widzenia, który
            odnoszę do ruchu feministycznego. Ale to wcale nie znaczy, że jakiekolwiek
            zdanie wypowiedziane prze znaną feministkę ja wypowiedziałabym również. Ona
            miała inne życie, inne doświadczenia i dlatego trochę inaczej teraz odbiera
            rzeczywistość. Ważne jest meritum sprawy, a nie szczegóły, które Pan usiłuje
            wyolbrzymiać i na tej podstawie udowadniać moją ignorancję. Przypomina mi to
            trochę świadków Jehowy, którzy tak jak i Pan, znają temat sprawy doskonale, bo
            z pewnością Pan wiele czytał na ten temat, nie da się tego ukryć, ale potem na
            każdą wątpliwość, każde pytanie mają przygotowany zestaw frazesów z
            przeczytanych lektur. Zdań po pierwsze wyciągniętych z treści, po drugie zdań
            stworzonych przez jakąś tam osobę, żaden autorytet. A jeśli nawet byłby to
            autorytet to powtarzam, ja jestem jednostką myślącą samodzielnie i tylko pewne
            elementy posiadam wspólne z tą czy tą organizacją.

            > A jaki był ów zakres zanim mi się (aż strach pisać) nie skurczył? Chętnie bym
            > się czegoś dowiedział na ten temat.
            >
            To pytanie mnie nieco zbiło z tropu, bo stoi na poziomie dziecięcego pytania
            dlaczego słońce świeci. Nie po to istnieje to forum żeby za pytanie stawiać
            tego rodzaju banały: dlaczego zakres się skurczył. Gdyby się nie skurczył nie
            byłoby tego forum, na przykład

            > Relacji z palenia staników dotąd w TV nie widziałem (a szkoda). Jesli taka
            > była - jakoś mi umknęła. Jesli wiesz kiedy ma być następna - daj mi znać.
            > Co strasznego jest w tych relacjach z demonstracji w dniu 8 marca, ze aż tak
            > zakłócają percepcję właściwego feminizmu? Dziennikarze manipulują, czy same
            > demonstracje są jakieś wyjątkowo "niewłaściwe"?

            Niestety proszę Panam, nie wiem kiedy będzie mógł Pan sobie pooglądać damską
            bieliznę w telewizji. Przykro mi niezmiernie z tego powodu... A druga kwestia..
            Ma Pan rację, że same demonstracje nie są złe, bo są wskazane, ale odbiór
            społeczny, zwłaszcza męskiej części kształtowany jest przez manipulację
            dziennikarzy, którzy pragnąc sensacji wychwytują sensację, gubiąc przy tym
            właściwy problem.

            > "To co niby wiadome jest wiadome tylko mężczyznom, którym ich pozycja
            jeszcze
            > nie zbrzydła" - wpiszę tę kwestię to mojego zeszyciku, ze złotymi myślami
            > feministycznymi!
            > Znowu muszę Cię zmartwić R. Polemizuąc ze stwierdzeniem "feminizm jest
            znakiem
            > zapytania stawianym kulturze" znów polemizujesz z ....feministkami. To
            bywające
            >
            > tutaj panie tak zdefiniowały feminizm, nie ja.
            > Mam jeszcze kilka pytań: piszesz, że feminizm jest szansą na to, by skończyć
            z
            > manipulacjami, a jednoczesnie deklarujesz się jako feministka,
            > która....manipuluje "bo inaczej się nie da". Jeśli NAWET feministki
            manipulują,
            >
            > to jak feminizm może skończyć z manipulacjami? Zgodnie z tym co piszesz,
            > większość mężczyzn manipulowana jest przez kobiety, które muszą to robić bo
            > jest to "męski świat". Jesli mężczyźni są manipulowani przez kobiety to czemu
            > jest to "męski świat"?. Przecież z tego co piszesz wynika, że:
            > 1. kobiety wychowują dzieci i do tego:
            > 2. manipulują ich ojcami.
            > Jak więc u diabła wychodzi z tego...patriarchat?!

            Może jestem po prostu egoistą, a bardziej górnolotnie antyuniwersalizm to moja
            główna zasada. Mówiąc, że manipuluję, określam sposób `zdobywania świata` ;),
            że tak to nazwę, w sytuacji, w której nie dane mi jest normalnie jak człowiek
            zaprezentować moich intelektualnych walorów, bo zaraz na wstępie przyczepiane
            są etykietki. A zakończenie manipulacji nastąpi wtedy, kiedy wspomniane
            etykietki nie będą już przyczepiane. Jestem kobietą więc mniej się nadaję, np.
            A do tego trzeba zmiany mentalności, żeby kobiety zacząć traktować jak ludzi a
            nie jak śliczne laleczki puste w środku. I od tego są feministki, od
            uświadamiania równości intelektualnej.
            Męski świat. Nazwałam to w ten sposób, gdyż tego jest świat, kto ma w nim
            najwięcej do powiedzenia. A niestety dotychczas kobiety miały do powiedzenia
            raczej niewiele. Męski świat jest nadal, ale już w znacznie mniejszym stopniu
            jest on męski.
            Wychowywanie. Jak ma postępować kobieta, dla której model życia przekazany
            przez matkę jest jedynym możliwym, dostępnym dla jej środowiska, kieszeni,
            możliwości intelektualnych. Wychowywanie. Zdziwiło mnie, chyba muszę rozpocząć
            nowy wątek. Przecież wychowywanie to nie jest mówienie dziecku, Uważaj teraz
            będę cię wychowywać. Wychowywanie to postawa rodziców, ich wzajemne relacje.
            Dziecko patrzy, uczy się, konfrontuje z postawami rodziców kolegów, sąsiadów.
            To jest wychowanie. To nie tylko matka wychowuje, ojciec też. Wychowują
            wspólnie BĘDĄC rodzicami. I jeżeli w domu ojciec lub matka jest rodzinnym
            tyranem to dziecko może taką sytuację odebrać jako naturalną. Bo nie tylko
            patriarchat jest zły, matriarchat również
    • Gość: Richelieu* Gdzie Wy patrzycie i co Wy widzicie ? IP: *.localdomain / 195.117.90.* 14.11.02, 21:17
      A tak w ogóle to straszne jest, że nie widzicie tego, co na prawdę ważne, czyli
      gorzkiej sytuacji kobiet w Polsce. Tylko obrażacie się za kwestie panowania nad
      zachowaniami niewerbalnymi, nazwanymi niefortunnie manipulacją. Tak to już
      jest, że aby zatuszować duży problem najlepiej rozniecić mały. Kwestia
      nazewnictwa taka ważna się zrobiła. A właściwa kwestia?
      • Gość: Malwina Gdzie Wy patrzycie i co Wy widzicie ?- Richelieu IP: *.w.club-internet.fr 14.11.02, 23:06
        czekaj odpowiem ci na wszelki wypadek bo moze jestem w tym "wy" a zalezy mi
        zeby nie byc

        widziec sytuacji w pl to ja nie widze - to pewne
        mam malutkie pojecie z wymiany na forum'ah ah roznych, z prasy ...

        przyznam ci racje - nie znam takiej sytuacji dyskryminacji i ponizenia, ja
        osobiscie bylam wychowana w okresie chwalebnej epoki traktorzystek (co mialo
        swoje dobre strony - nikt glowy kobietom nie zawracal z tego typu pytaniami ;-)

        Ale dla sprawiedliwosci dodam ze sytuacja mezczyzn jest tez nie do
        pozazdroszczenia. I tu obie plcie znajduja sie na wspolnej plaszczyznie
        (nareszcie !) - w wiekszosci nie zdaja sobie z tego sprawy...

        Nie ma dystasu, odskoku i krytyki - nowy taiwan.

        Faktycznie to smutne. Bylby czas zdac sobie sprawe ze bez wspolnego dzialania
        reka w reke, kobiety beda dyskryminowane a faceci eksploitowani.

        Macie naprawde beznadziejne warunki pracy, mizerne place, mizerny kodeks,
        mizerne zlobki, pogardliwe traktowanie i fige korzysci z tego wszystkiego.

        Nie bede plakac, o nie, - nigdy nie widzialam u polakow takiego bezkrytycyzmu i
        uginania karku.

        Istnieje tu taka dewiza i jednoczesnie metoda "rzadowa" - dzielic, tworzyc
        bariery aby skuteczniej krolowac ...
        Coz, trzeba dziesiatek lat ...prawdopodobnie
        Swiadomosci nie kupuje sie w markecie.

      • Gość: barbinator Re: Gdzie Wy patrzycie i co Wy widzicie ? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 10:50
        Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

        > A tak w ogóle to straszne jest, że nie widzicie tego, co na prawdę ważne,
        czyli
        >
        > gorzkiej sytuacji kobiet w Polsce. Tylko obrażacie się za kwestie panowania
        nad
        >
        > zachowaniami niewerbalnymi, nazwanymi niefortunnie manipulacją. Tak to już
        > jest, że aby zatuszować duży problem najlepiej rozniecić mały. Kwestia
        > nazewnictwa taka ważna się zrobiła. A właściwa kwestia?


        "Własciwe kwestie" są na właściwych wątkach, należy trzymać się tematu. Jesli
        będziesz pakowała temat "gorzkiego losu kobiet" do kazdego watka nie zwazając
        na oftopiczność oraz na ryzyko takiego postępowania, to nasi panowie schrupia
        cię na śniadanie i jeszcze poproszą o dokładkę...
        Miałas przykład z Tadem, prawda? Przykro mi to stwierdzić, ale z tej dyskusji
        nie wyszłaś obronną ręką....
        Dyskutując w ten sposób przeczysz w gruncie rzeczy własnej teorii o tym, ze aby
        wygrać z mężczyznami trzeba stosować spryt i przebiegłość - chyba tego sprytu
        trochę zabrakło, nie sądzisz?
        Pozdrawiam, B.

        • agrafek Re: Gdzie Wy patrzycie i co Wy widzicie ? 15.11.02, 14:28
          A to chodzi o to, żeby z nami wygrać? Toczymy jakieś boje? Miałem nadzieję, że
          chodzi o to, żeby się porozumieć... Takie naiwne przeświadczenie, że dyskusja
          służy do wymiany poglądów i ustalenia jakichś wspólnych podstaw, a nie do
          przekonania i pokonania przeciwnika za wszelka cenę. Wiem, że tak postępują
          wszyscy znani nam politycy, ale czy na pewno chcecie być politykami? Ja nie:).
          Pozdrawiam
          • Gość: barbinator Re: Gdzie Wy patrzycie i co Wy widzicie ? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 15:11
            agrafek napisał:

            > A to chodzi o to, żeby z nami wygrać? Toczymy jakieś boje? Miałem nadzieję,
            że
            > chodzi o to, żeby się porozumieć...

            No własnie, ja też tak kiedyś myślałam...
            Ale kilka ostatnch dyskusji wyprowadziło mnie z tego naiwnego myślenia. Sporo
            osób (nie tylko na tym forum, rzekłabym nawet, że na TYM forum jest jeszcze
            całkiem nieźle)dyskutuje nie po to, aby się porozumieć, lecz by utwierdzic się
            we własnych racjach. To przykre, nie sądzisz?
            Pozdrawiam, B.
          • Gość: EWOK Agrafek IP: 213.241.18.* 15.11.02, 16:39
            Mnie na lektoracie z logiki uczyli, że dyskusja to zawsze jest walka a nie
            sposób dochodzenia do prawdy. Niestety zapomnieli dodać jakie wobec tego są
            drogi dochodzenia do prawdy. :)
            • Gość: Malwina zmiana kierunku IP: *.w.club-internet.fr 15.11.02, 16:51
              postudiuj filozofie, pocieszysz sie ...:-)
              • agrafek Re: zmiana kierunku 16.11.02, 13:16
                Taaaa... Zwłaszcza, że samych definicji prawdy jest tam sporo. To i dróg do
                nich dochodzenia pewnie też się trochę znajdzie:)
        • Gość: tad Re: Gdzie Wy patrzycie i co Wy widzicie ? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 19:15
          Gość portalu: barbinator napisał(a):


          > "Własciwe kwestie" są na właściwych wątkach, należy trzymać się tematu. Jesli
          > będziesz pakowała temat "gorzkiego losu kobiet" do kazdego watka nie zwazając
          > na oftopiczność oraz na ryzyko takiego postępowania, to nasi panowie schrupia
          > cię na śniadanie i jeszcze poproszą o dokładkę...
          > Miałas przykład z Tadem, prawda? Przykro mi to stwierdzić, ale z tej dyskusji
          > nie wyszłaś obronną ręką....
          > Dyskutując w ten sposób przeczysz w gruncie rzeczy własnej teorii o tym, ze
          aby
          >

          Jesli chodzi o mnie to bardzo R polubiłem (choć sprawia wrażenie osoby, która
          przeczytawszy książkę "Wywieranie wpływu na ludzi", czy "Komunikacja
          niewerbalna w interakcjach międzyludzkich" doszła do wniosku, że posiadła klucz
          do wiedzy tajemniej i sposób na życie) i polubiłem ją nie dlatego, że
          zniewoliła mnie komplementem o moim poczuciu humoru, ale dlatego, że trudno mi
          nie polubić kogoś kto zaczyna od stwierdzenia: "Dotychczas to kobiety rządziły
          wszystkimi mężczyznami" , by skończyć na wezwaniu, by "zająć się gorzkim życiem
          kobiet". To jak z Mrożka!
          > wygrać z mężczyznami trzeba stosować spryt i przebiegłość - chyba tego sprytu
          > trochę zabrakło, nie sądzisz?
          > Pozdrawiam, B.
          >
          • Gość: Richelieu* Re: Gdzie Wy patrzycie i co Wy widzicie ? IP: *.localdomain / 195.117.90.* 15.11.02, 20:11
            > Jesli chodzi o mnie to bardzo R polubiłem (choć sprawia wrażenie osoby, która
            > przeczytawszy książkę "Wywieranie wpływu na ludzi", czy "Komunikacja
            > niewerbalna w interakcjach międzyludzkich" doszła do wniosku, że posiadła
            klucz
            >
            > do wiedzy tajemniej i sposób na życie) i polubiłem ją nie dlatego, że
            > zniewoliła mnie komplementem o moim poczuciu humoru, ale dlatego, że trudno
            mi
            > nie polubić kogoś kto zaczyna od stwierdzenia: "Dotychczas to kobiety
            rządziły
            > wszystkimi mężczyznami" , by skończyć na wezwaniu, by "zająć się gorzkim
            życiem
            >
            > kobiet". To jak z Mrożka!
            > > wygrać z mężczyznami trzeba stosować spryt i przebiegłość - chyba tego spr
            > ytu
            > > trochę zabrakło, nie sądzisz?
            > > Pozdrawiam, B.
            > >
            1. Cialdiniego przeczytałam, ale niedawno. On tylko potwierdził i uzupełnił to
            o czym wcześniej wiedziałam.
            2. Powiedziałam o `gorzkim życiu kobiet`, ale nie powiedziałam o tym, że
            kobiety rządziły mężczyznami. Bo, mężczyznami rządziły tylko te wybitne
            jednostki, które potrafiły same obejść się bez książek w/w, a cała reszta
            kobiet nie rządziła, tylko starała się uzyskać część należnych im przywilejów
            drogą okrężną. Jak mogły rządzić mężczyznami, kiedy sobą rządzić nie mogły.
            Mówiąc, jak łatwo uzyskać od mężczyzny większość rzeczy mówię z mojego punku
            widzenia, ale nie jest on obiektywny i na pewno nie jest reprezentacyjny dla
            całej populacji kobiet, która jak mówiłam, chce tylko swoich praw nie
            zabierając praw mężczyzn
            • Gość: tad Re: Gdzie Wy patrzycie i co Wy widzicie ? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 20:34
              Gość portalu: Richelieu* napisał(a):


              > 1. Cialdiniego przeczytałam, ale niedawno. On tylko potwierdził i uzupełnił
              >to o czym wcześniej wiedziałam.

              No to gratuluję. Cialdini stracił mnóstwo czasu na badania psychologii
              społecznej i dowiedział się tyle ile Ty wiedziałaś już wczesniej. Szkoda, że
              nie spotkał Cię zanim zaczął. Zaoszczędziłby sporo czasu.


              > 2. Powiedziałam o `gorzkim życiu kobiet`, ale nie powiedziałam o tym, że
              > kobiety rządziły mężczyznami. Bo, mężczyznami rządziły tylko te wybitne
              > jednostki, które potrafiły same obejść się bez książek w/w, a cała reszta
              > kobiet nie rządziła, tylko starała się uzyskać część należnych im przywilejów
              > drogą okrężną. Jak mogły rządzić mężczyznami, kiedy sobą rządzić nie mogły.
              > Mówiąc, jak łatwo uzyskać od mężczyzny większość rzeczy mówię z mojego punku
              > widzenia, ale nie jest on obiektywny i na pewno nie jest reprezentacyjny dla
              > całej populacji kobiet, która jak mówiłam, chce tylko swoich praw nie
              > zabierając praw mężczyzn.

              Napisałaś wszak: "Dotychczas to kobiety rządziły wszystkimi mężczyznami, albo
              przeważającą ich częscią, tylko oni o tym nie wiedzieli, albo nie chcieli
              wiedzieć". Cóż - dotąd polemizowałaś z innymi feministkami, teraz zaczynasz
              polemizować sama ze sobą. I ja tu Cię nie lubić?
              • Gość: Richelieu* Re: Gdzie Wy patrzycie i co Wy widzicie ? IP: *.localdomain / 195.117.90.* 15.11.02, 20:58
                A ja nie mogę odżałować, że w dokonaości mojego geniuszu ;)sama nie napisałam
                tego co intuicja mi podpowiadała. Tylko taki Cialdini. A niech to. ;)

                Powinnam użyć dwóch słów na wyrażenie pojęcia `rządzić`. Bo 1. znaczy, że
                panuje nad kimś globalnie 2. wywiera na kogoś wpływ dla konkretnej sytuacji,
                nie wpływając na wiele innych, które rozstrzyga sam. Wybitne kobiety panowały
                nad mężczyznami we wszystkich decyzjach. Zwyczajne kobiety panują nad
                mężczyznami w pojedynczych kwestiach, które akurat je interesują, co nie
                znaczy, że taki mężczyzn potem nie zrobi czegoś sam, bez ingerencji kobiety. A
                jeżeli chodzi o `tylko oni o tym nie wiedzieli, albo nie chcieli wiedzieć` to
                dotyczy to zdanie obu tłumaczeń słowa `rządzić`.
          • Gość: barbinator Re: Gdzie Wy patrzycie i co Wy widzicie ? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 21:30
            Gość portalu: tad napisał(a):

            polubiłem ją nie dlatego, że
            > zniewoliła mnie komplementem o moim poczuciu humoru,


            A jak ja ci powiem jakis komplement, to mi odpuścisz tę anlizę porównawczą
            demokracji norweskiej i szwajcarskiej?
            Bo chociaż jakieś 200 lat temu studiowałam skandynawistykę i nawet ją
            ukończyłam, to strasznie mi się nie chce wracać do tych błędów młodości...
            A Szwajcaria to kojarzy mi się głównie z serem szwajcarskim :))
            Pozdrawiam, B.
            • Gość: tad Re: Gdzie Wy patrzycie i co Wy widzicie ? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 21:33
              Gość portalu: barbinator napisał(a):

              > Gość portalu: tad napisał(a):
              >
              > polubiłem ją nie dlatego, że
              > > zniewoliła mnie komplementem o moim poczuciu humoru,
              >
              >
              > A jak ja ci powiem jakis komplement, to mi odpuścisz tę anlizę porównawczą
              > demokracji norweskiej i szwajcarskiej?


              Dobrze, ale wyszukany!
              • Gość: Malwina Re: Gdzie Wy patrzycie i co Wy widzicie ? IP: *.w.club-internet.fr 15.11.02, 22:06
                Byc moze uszlo uwadze tada ze mieszkam w francji. teraz wie i juz nie bedzie
                ryzykowal ryzykownych cytatow.

                Mam na kolanach "Politique des sexes" autorstwa pani Sylwiane Agacinski,
                filozofki, profesorki (rodzaj zenski oczywiscie ;-) w Ecole des Hautes Etudes
                en sciences Sociales i marginesowo zony pana Jospin , jak wiadomo bylego
                premiera i kandydanta do ostatnich wyborow prezydenckich.
                Zauwazycie (rowniez marginesowo) ze nosi swoje panienskie nazwisko.
                Zreszta ladne ;-)

                No wiec jest to ksiazka feministyczna, napisana przez feministke (gratuluje
                tadowi swietnego wyboru lektur !)
                Pani Agacinski przedstawia w niej miedzy innymi dwa podejscia do feminizmu :
                uniwersalizm (z czolowa postacia panie Simone de Beauvoir, ktorej przedstawiac
                nie trzeba i ktorej to podejscie datuje jakby ne liczyc z pierwszej polowy XX
                wieku).
                Przeciwstawia temu trendowi ktory byl dlugo wiadacym w mysli feministycznej,
                nurt mlodszy zwany woluntaryzmem ktory dal zycie takim pomyslom jak parytet.
                Uniwersalizm glosi (bardzo slicznie i bardzo idealistycznie) rownosc kobiet i
                mezczyzn jako zjawisko naturalne ktorego nie sposob ominac i ktore naturalnie
                doprowadzi do rezultatow pozytywnych dla kobiet oczywiscie.

                Feministki przed rzeczywistoscia (g ...sie zmienilo !) w drugiej polowie XX
                wieku zaczely sobie myslec ze moze ten utopijny uniwersalizm z ich
                przewodniczka na czele Simone de Beauvoir, nigdy aurory nie ujrzy i powstal
                woluntaryzm czyli face of niewzruszonosci tego swiata co glazem i betonem stoi,
                trzeba przedsiewziac bardziej energiczne kroki (prawne) zeby ruszyc (z gory)
                mentalnosci ludzkie i popchnac te cala afere pt warunki zycia kobiety
                wspolczesnej, do przodu.
                Ot co.
                Szczytem bezczelnosci jest cytowac perfidnie feministke aby zwalczac poglady
                feministyczne
                dlatego tym razem nie zdzierzylam i podjelam ryzyko oddalenia sie od garow ,
                mam nadzieje ze mi sie pomidorowka nie przypali !

                jesli moge sobie pozwolic na doradzenie lektury , tad, stopien wyzej w
                feminizmie : Gisèle Halimi. Polecam
                M.
                i znow zupelnie marginesowo : pani Agacinski jest socjalistka
                sincères salutations
                • Gość: Malwina Re: Gdzie Wy patrzycie i co Wy widzicie ? IP: *.w.club-internet.fr 15.11.02, 22:12
                  w powyzszym kontekscie nie musze chyba tlumaczyc dlaczego mezczyzni, po
                  trzydziestu latach ktore daly im mozliwosc oswojenia sie ze slowami
                  feminizm/uniwersalizm popieraja ten nurt ????
                  naturalnie egalitarny ! pfffffff
                  a to ze sa jego tworcami jest wyssane z palca :-)
                  avec toute ma sympatie
                  M.
                • Gość: tad Re: Gdzie Wy patrzycie i co Wy widzicie ? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.02, 11:47
                  Gość portalu: Malwina napisał(a):

                  > Byc moze uszlo uwadze tada ze mieszkam w francji. teraz wie i juz nie bedzie
                  > ryzykowal ryzykownych cytatow.

                  Nie bardzo rozumiem o co Ci tu właściwie chodzi? Co tu ma do rzeczy miejsce
                  Twojego zamieszkania? To że autorka jest Francuzką? I co z tego?


                  > Mam na kolanach "Politique des sexes" autorstwa pani Sylwiane Agacinski,
                  > filozofki, profesorki (rodzaj zenski oczywiscie ;-) w Ecole des Hautes Etudes
                  > en sciences Sociales i marginesowo zony pana Jospin , jak wiadomo bylego
                  > premiera i kandydanta do ostatnich wyborow prezydenckich.
                  > Zauwazycie (rowniez marginesowo) ze nosi swoje panienskie nazwisko.
                  > Zreszta ladne ;-)

                  Książka "Polityka płci" została wydana niedawno po polsku. Nie jest to więc
                  żaden niedostępny u nas rarytas. Nadal nie wiem na czym polega mój "grzech".


                  > No wiec jest to ksiazka feministyczna, napisana przez feministke (gratuluje
                  > tadowi swietnego wyboru lektur !)
                  > Pani Agacinski przedstawia w niej miedzy innymi dwa podejscia do feminizmu :
                  > uniwersalizm (z czolowa postacia panie Simone de Beauvoir, ktorej
                  przedstawiac
                  > nie trzeba i ktorej to podejscie datuje jakby ne liczyc z pierwszej polowy XX
                  > wieku).
                  > Przeciwstawia temu trendowi ktory byl dlugo wiadacym w mysli feministycznej,
                  > nurt mlodszy zwany woluntaryzmem ktory dal zycie takim pomyslom jak parytet.
                  > Uniwersalizm glosi (bardzo slicznie i bardzo idealistycznie) rownosc kobiet i
                  > mezczyzn jako zjawisko naturalne ktorego nie sposob ominac i ktore naturalnie
                  > doprowadzi do rezultatow pozytywnych dla kobiet oczywiscie.
                  > Feministki przed rzeczywistoscia (g ...sie zmienilo !) w drugiej polowie XX
                  > wieku zaczely sobie myslec ze moze ten utopijny uniwersalizm z ich
                  > przewodniczka na czele Simone de Beauvoir, nigdy aurory nie ujrzy i powstal
                  > woluntaryzm czyli face of niewzruszonosci tego swiata co glazem i betonem
                  >stoi,trzeba przedsiewziac bardziej energiczne kroki (prawne) zeby ruszyc (z
                  >gory) mentalnosci ludzkie i popchnac te cala afere pt warunki zycia kobiety
                  > wspolczesnej, do przodu.


                  Bardzo ładnie streściłaś tu książkę p. Agacińskiej (choć zaanektowanie tu
                  określenia "woluntaryzm" na potrzeby jakiegoś nurtu feministycznego jest dość
                  naciągane) , tylko że napisałaś to co i ja - część feministek
                  uważa "uniwersalizm" za wynalazek męski. O co masz więc do mnie pretensje?


                  > Ot co.
                  > Szczytem bezczelnosci jest cytowac perfidnie feministke aby zwalczac poglady
                  > feministyczne

                  Droga Malwinko - feministki różnych nurtów zwalczają się tak energicznie, że -
                  doprawdy - ja jestem przy nich łagodnym jegnięciem. Powołałem się na panią
                  Agacińską, by uświadomić R, że jej poglądy (przynajmniej takie jakimi mi się
                  zdały), nie są jednynym istniejącym stanowiskiem feministycznym. Czy to
                  przestępstwo?


                  > dlatego tym razem nie zdzierzylam i podjelam ryzyko oddalenia sie od garow ,
                  > mam nadzieje ze mi sie pomidorowka nie przypali !

                  Możesz spokojnie wracać do garów - alarm który tu podniosłaś był bezpodstawny.
                  I na przyszłość - zastanów się zanim kogoś skrytykujesz, bo znowu może wyjść
                  na to, że czegoś nie doczytałaś, czy nie przemyślałaś do końca.


                  > jesli moge sobie pozwolic na doradzenie lektury , tad, stopien wyzej w
                  > feminizmie : Gisèle Halimi. Polecam


                  Obawiam się, że nie wydano u nas jeszcze żadnego z wiekopomych (nie wątpię,
                  choć nie znam) dzieł tej pani, a francuskiego nie znam. Przedstaw streszczenia
                  na forum.


                  > M.
                  > i znow zupelnie marginesowo : pani Agacinski jest socjalistka
                  > sincères salutations

                  Feministka i socjalistka. Cóż - bywa. Nieszczęścia chodzą parami.
              • Gość: barbinator Re: Gdzie Wy patrzycie i co Wy widzicie ? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 22:24
                Gość portalu: tad napisał(a):
                > > A jak ja ci powiem jakis komplement, to mi odpuścisz tę anlizę porównawczą
                >
                > > demokracji norweskiej i szwajcarskiej?
                >
                >
                > Dobrze, ale wyszukany!

                Tad, masz taki ładny charakter pisma.
                Twoja czcionka jest taka.....podniecająca...
                • Gość: tad Re: Gdzie Wy patrzycie i co Wy widzicie ? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.02, 17:13
                  Gość portalu: barbinator napisał(a):

                  > Tad, masz taki ładny charakter pisma.
                  > Twoja czcionka jest taka.....podniecająca...

                  teraz możesz zrobić ze mną (prawie) wszystko.
            • b.u.zz Re: Gdzie Wy patrzycie i co Wy widzicie ? 15.11.02, 22:03
              Gość portalu: barbinator napisał(a):

              > Bo chociaż jakieś 200 lat temu studiowałam skandynawistykę i nawet ją
              > ukończyłam

              za to masz moja sympatie, jesli cie to interesuje :) a ktore jezyki?
              b.
              • Gość: barbinator Re: Gdzie Wy patrzycie i co Wy widzicie ? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 22:19
                b.u.zz napisał:

                > Gość portalu: barbinator napisał(a):
                >
                > > Bo chociaż jakieś 200 lat temu studiowałam skandynawistykę i nawet ją
                > > ukończyłam
                >
                > za to masz moja sympatie, jesli cie to interesuje :) a ktore jezyki?
                > b.
                >
                Jasne, ze interesuje!
                Norweski jako główny, szwedzki jako drugi. Islandzki i duński znam biernie i
                tylko w piśmie. No i angielski jako obowiazkowy lektorat, tak jak wszyscy.
                Ale się pochwaliłam :))
                Pozdr. B.
                • b.u.zz Re: Gdzie Wy patrzycie i co Wy widzicie ? 16.11.02, 16:03
                  no to ladnie, choc wybralas dokladnie te jezyki, od ktorych ja sie staram
                  trzymac z daleka. tzn. norweski to taki dunski dla ubogich, wiec po co mi?
                  teraz sie wzialem za islandzki. a wiec: bless bless :)
                  b.
                  • barbinator Re: Gdzie Wy patrzycie i co Wy widzicie ? 16.11.02, 18:27
                    b.u.zz napisał:

                    > no to ladnie, choc wybralas dokladnie te jezyki, od ktorych ja sie staram
                    > trzymac z daleka. tzn. norweski to taki dunski dla ubogich, wiec po co mi?
                    > teraz sie wzialem za islandzki. a wiec: bless bless :)
                    > b.

                    Pewno wiesz, że Norwegowie mówią, że duński to taki norweski dla ludzi z wadą
                    wymowy? :))
                    Islandzki jest piękny - no, nic dziwnego bo to własciwie nieco zmodyfikowany
                    staronorweski....
                    A tak na powaznie, to nie wiem jak teraz, ale wtedy na skandynawistyce w
                    Gdańsku nie dało się wybrać, po prostu nas przydzielano do grupy norweskiej lub
                    szwedzkiej w zależności od języka tzw "głównego" - angielskojęzyczni do
                    Norwegii, niemieckojęzyczni do Szwecji.
                    Pozdrawiam, B.


                    -------------------------------------------------

                    "A dopiero potem prazowniem nad planem jak to zrobic jezli taki jest konieczy
                    lub robic np. cwiczenia sportowe. I juz nigdy nie warac zo premu z taka mysla a
                    cobedzie jak mi nie wujdzie"

                    Volny: Myśli nieuczesane czyli Volny Aurea Dicta. Wyd. Forum "Psychologia"

    • Gość: Richelieu* Teoretycy IP: *.localdomain / 195.117.90.* 16.11.02, 13:45
      Co się porobiło. Czysta teoria jest ważniejsza od praktyki. Tad naczytawszy się
      książek o feminiźmie tyle, że mógłby zapewne wziąć udział w Wielkiej Grze gdyby
      był taki temat, teraz bryluje. Cóż, mnie się wydaje, że lepiej by zrobił gdyby
      czas poświęcony na czytanie wszystkich książek jak leci, poświęcił rodzinie,
      dzieciom, mieszkaniu, jeśli takie ma. No, chyba, że nie ma. Ale mimo wszystko
      zadziwia mnie skąd tyle czasu u ludzi. Ja w jednym z poprzednich komentarzy
      dałam przykład mojej niewiedzy, przyznaję się bez bicia, bo dotychczas
      uniwersalizm był dla mnie tylko stawianiem wartości cenionych przez
      społeczeństwo wyżej niż wartości cenione przez jednostkę. Feminizm prezentowany
      przeze mnie to nie jest feminizm kogoś tam, tylko mój. Kropka.
      A ja nie mam szans aby dorównać Tadowi czy Malwinie czy innym `fachowcom` z
      tego forum w znajomości literatury, bo niby kiedy mam się z nią zaznajomić.
      Kiedy człowiek studiuje 2,5 kierunku, uczy się 4 języków, pracuje, a wszystko
      po to żeby wreszcie ktoś to docenił, żeby moje kwalifikacje były porównywalne z
      kwalifikacjami mężczyzny, który skończył tylko jeden kierunek, nie ma
      doświadczenia, a z języków zna angielski w stopniu Intermediate. Mogę się
      założyć, że stać będę wtedy z nim na jednym poziomie w oczach pracodawcy, bo ja
      jestem kobietą i nie daj Boże jeszcze urodzę dziecko. I oto mi chodzi, po co mi
      znajomość uniwersalizmu, choćby był nawet utopijny, jeśli ziemniaki mi się
      przypalają, ja nie mogę ich odstawić bo mam płaczące dziecko na ręku, a mąż
      siedzi i nie chce mu się dupy ruszyć bo musi przemyśleć sposób na zbawienie
      świata.
      • Gość: Malwina Re: Teoretycy IP: *.w.club-internet.fr 16.11.02, 14:45
        a to wszystko poprostu dlatego ze studia skonczylam a dziecko dawno nie
        potrzebuje zeby mu pieluchy zmieniac ! wiec nie mam nic innego do roboty jak
        tylko czytac co zawsze bylo u mnie ulubionym i niezastapionym zajeciem (zaraz
        po oddychaniu)
        Bardzo uprzejmie i unizenie przepraszam wiec za zawartosc mojego zycia i
        rowniez za to ze nie myje podlogi bo nie lubie a czytac lubie !

        Do tad'a : zdecydowanie sie mylisz postepujac jak kot - mialam jedego ktory sie
        zabil bo nie spadl na 4 lapy.
        Uniwersalizm nie jest wymyslem mezczyzn i pani A. tego absolutnie nie mowi !
        A ty nie przekrecaj i idz czytac tygodnik sportowy !
        • Gość: Richelieu* Re: Teoretycy IP: 195.117.90.* 16.11.02, 15:13
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > a to wszystko poprostu dlatego ze studia skonczylam a dziecko dawno nie
          > potrzebuje zeby mu pieluchy zmieniac ! wiec nie mam nic innego do roboty jak
          > tylko czytac co zawsze bylo u mnie ulubionym i niezastapionym zajeciem (zaraz
          > po oddychaniu)
          > Bardzo uprzejmie i unizenie przepraszam wiec za zawartosc mojego zycia i
          > rowniez za to ze nie myje podlogi bo nie lubie a czytac lubie !
          >
          Ale to bardzo dobrze, że Ty czytasz książki jeśli "nie masz już nic innego do
          roboty". Twierdzenie to skierowałam do mężczyzn, którzy czytają książki ZAMIAST
          przewijania swoich dzieci. Jeżeli ze wszystkim zdążą, z przewijaniem również to
          chylę czoła przed niezwykłymi ich możliwościami...
        • Gość: tad Re: Teoretycy IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.02, 17:15
          Gość portalu: Malwina napisał(a):


          > Do tad'a : zdecydowanie sie mylisz postepujac jak kot - mialam jedego ktory
          sie
          >
          > zabil bo nie spadl na 4 lapy.
          > Uniwersalizm nie jest wymyslem mezczyzn i pani A. tego absolutnie nie mowi !
          > A ty nie przekrecaj i idz czytac tygodnik sportowy !

          Proszę więc o streszczenie rozdziału pt. "Męski uniwersalizm".
      • Gość: Maciej Teoretycy - źle, praktycy - też źle IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.02, 16:58
        Czy feministki w ogóle mozna zadowolić? Chyba nie...

        Rok temu próbowaliśmy sprowadzać postulaty feminizmu do praktyki i
        wykazywalismy, że prowadza do absurdów. Feministki zarzucały nam wtedy, że nie
        wiemy, czym jest "prawdziwy feminizm" i zalecały, by trochę o nim poczytać.
        Więc wzięłismy się za lektury, zwłaszcza Tad, który stał się prawdzuwym
        ekspertem w tej dziedzinie. I co się okazuje? Tez źle!

        Teraz feministki nie chcą teoretyzowania, do produków umysłów wybitnych
        teoretyczek feminizmu w ogóle się nie przyznają - ba - odcinają się od nich,
        chcą rozmawiać o praktycznych aspektach feminizmu.

        No to proszę bardzo - jakis czas temy Tad założyl wątek temu poświęcony
        ("Wzywam feministki do życiowej rozmowy") - odpowiedzią była cisza...

        O co więc chodzi feministkom? Czy ktos potrafi to zrozumieć?

        Pozdrawiam -
        • Gość: Richelieu* Re: Teoretycy - źle, praktycy - też źle IP: *.localdomain / 195.117.90.* 16.11.02, 20:11
          > Rok temu próbowaliśmy sprowadzać postulaty feminizmu do praktyki i
          > wykazywalismy, że prowadza do absurdów.

          Do absurdów? Ciekawe. Rok temu nie miałam okazji przeczytać Twoich głębokich
          przemyśleń więc może teraz powiesz, na czym ten absurd miał polegać. Że
          praktyka w wydaniu męskim jest absurdalna bo absurdalna jest ściera w męskiej
          ręce?

          Feministki zarzucały nam wtedy, że nie
          > wiemy, czym jest "prawdziwy feminizm" i zalecały, by trochę o nim poczytać.
          > Więc wzięłismy się za lektury, zwłaszcza Tad, który stał się prawdzuwym
          > ekspertem w tej dziedzinie. I co się okazuje? Tez źle!

          Ja nie mówię, że źle. Dobrze, jeżeli nie kończy się na teorii. Bo jeżeli ma się
          czas na teorię to powinno się mieć czas i na w/w ścierę.

      • Gość: tad Re: Teoretycy IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.02, 17:11
        Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

        > Co się porobiło. Czysta teoria jest ważniejsza od praktyki. Tad naczytawszy
        >się książek o feminiźmie tyle, że mógłby zapewne wziąć udział w Wielkiej Grze
        >gdyby był taki temat, teraz bryluje.

        Zdajesz się być zdziwiona, że na forum o nazwie "Feminizm" spotkać można osoby
        zainteresowane feminizmem. Cóż, powiem tak - dziwić się, że na forum "Feminizm"
        spotkać można takie osoby, może się tylko ktoś, kto po wejściu do klubu
        brydżowego wyraża zdziwienie, że zastaje tam ludzi grających w brydża, ktoś,
        kto przyjściu na stację kolejową dziwi się, że widzi pociąg, czy ktoś, kto
        wierzy, że mężczyźni i kobiety różnią się tylko "masą mięśniową".



        >Cóż, mnie się wydaje, że lepiej by zrobił gdyby
        > czas poświęcony na czytanie wszystkich książek jak leci, poświęcił rodzinie,
        > dzieciom, mieszkaniu, jeśli takie ma. No, chyba, że nie ma.

        Nie pierwszy już raz feministka mówi mi coś takiego: "zamiast interesować się
        feminizmem, zajmij się czymś pożytecznym". Byłoby więc zajmowanie się
        feminizmem stratą czasu? Chętnie się z tym zgodzę - feminizm to strata czasu.
        Ja zajmuję się nim bo mam akurat trochę czasu do zmarnowania, ale przynajmniej
        nie robię z tego cnoty, ale co powoiedzieć o feministkach tracących czas na
        feminizm, i strojących bohaterskie pozy?


        >Ale mimo wszystko zadziwia mnie skąd tyle czasu u ludzi.

        Mężczyźni mają piekielnie dużo wolnego czasu - wszystkie prace, którymi sami
        nie chcą się zajmować zwalają przecież na kobiety. Nie wiedziałaś o tym?
        Kiepska z Ciebie feministka.

        > Feminizm prezentowany przeze mnie to nie jest feminizm kogoś tam, tylko mój.
        >Kropka.

        Więc tak go przedstawiaj: "mój feminizm", a będzie można uniknąć wtedy wielu
        nieporozumień. Jeśli dobrze rozumiem "twój feminizm" polega na ubóstwieniu
        egoizmu i przekonaniu, że najlepszym sposobem na życie jest manipulowanie
        wszystkimi na około. Bardzo dobrze - propagując taki "feminizm" wyrabiać
        będziesz feminizmowi odpowiednią markę (i to niezależnie od skuteczności Twoich
        manipulacji).



        > A ja nie mam szans aby dorównać Tadowi czy Malwinie czy innym `fachowcom` z
        > tego forum w znajomości literatury, bo niby kiedy mam się z nią zaznajomić.
        > Kiedy człowiek studiuje 2,5 kierunku, uczy się 4 języków, pracuje, a wszystko
        > po to żeby wreszcie ktoś to docenił, żeby moje kwalifikacje były porównywalne
        >kwalifikacjami mężczyzny, który skończył tylko jeden kierunek, nie ma
        > doświadczenia, a z języków zna angielski w stopniu Intermediate.

        A co to jest owo "0,5" kierunku? Widzisz - ja jako mężczyzna nie muszę szykować
        się do walki ze światem, bo jest to "męski świat". Jak sama wiesz mężczyznom z
        racji ich płci wszystko samo wpada w łapy, stąd też mając nadmiar wolnego czasu
        mogę go marnować np - na feminizm.



        >Mogę się
        > założyć, że stać będę wtedy z nim na jednym poziomie w oczach pracodawcy, bo
        >ja jestem kobietą i nie daj Boże jeszcze urodzę dziecko. I oto mi chodzi, po
        >co mi znajomość uniwersalizmu, choćby był nawet utopijny, jeśli ziemniaki mi
        >się przypalają, ja nie mogę ich odstawić bo mam płaczące dziecko na ręku, a
        >mąż siedzi i nie chce mu się dupy ruszyć bo musi przemyśleć sposób na
        >zbawienie świata.


        Tak to już jest - każdy robi to co umie lepiej. Niektórzy gotują, inni pracują
        intelektualnie. I tak jest dobrze. Gorzej gdyby kucharki zaczęły filozofować, a
        myśliciele gotować. Mielibyśmy i kiepską filozofię i kiepską kuchnię. Osobno
        można to jakoś znieść, ale połączone razem - to już byłoaby tragedia. Bogu
        dzięki - feministki na razie zajmują się wyłącznie filozofowaniem, książek
        kucharskich nie piszą(choć w ostatnim felietonie K. Dunin wspominała coś, że
        przydałby się feminizm w książkach kucharskich).
        • Gość: Richelieu* Re: Teoretycy IP: *.localdomain / 195.117.90.* 16.11.02, 20:43
          1.Ja nie jestem dziwiona, że widzę ekspertów od feminizmu na forum o
          feminiźmie. To jest komplement w Twoją stronę, a Tyś, głupi nie zrozumiał.
          Komplement, chociaż... Znasz poglądy wielkich feministek, a czy wiesz czego
          chce Twoja partnerka albo czego będzie chciała. Zejdż na ziemię. Feminizm to
          nie jest strata czasu, kiedy służyć ma i wojowniczce i gosposi.
          2.Masz trochę czasu do zmarnowania... A posprzątałeś wokół siebie i zrobiłeś
          sobie obiad? Jasne, Ty nie sprzątasz i nie gotujesz, sam to przecież
          powiedziałeś. Więc teraz możesz pochłaniać kolejne księgi z miłym uczuciem, że
          żadna kobieta nie zdąży Ciebie dogonić w ilości bo na nią wszystkie brudy
          zrzuciłeś.
          3.Przede wszystkim zawsze powtarzałam, że to co mówię to mój punkt widzenia,
          nie poparty wiedzą książkową, no, może trochę. A egoizm? Każdy jest trochę
          egoistą i najpierw myśli o własnym ciepełku, a dopiero potem o ciepełku innych,
          nie uważasz?
          4.Pół kierunku to druga specjalność, która zajmuje tyle samo czasu co ta
          pierwsza.
          5.Miło, że zwróciłeś uwagę na fakt, że w `męskim świecie` wszystko samo wpada
          mężczyznom w łapy. Dobre. Ale muszą oni walczyć o to między sobą. Kobiety zaś
          muszą walczyć nie tylko między sobą, ale z mężczyznami również, stojąc już na
          starcie na gorszej pozycji z racji takiego a nie innego ich postrzegania.
          6. Właśnie, tak to już jest, że jedni gotują, a inni pracują intelektualnie.
          Tylko dlaczego nie gotują ci, którzy lepiej gotują i nie pracują intelektualnie
          ci, którzy lepiej pracują w ten sposób. To chyba umiejętności mają być
          wyznacznikiem wartości człowieka, a według tego co Ty piszesz wartością
          człowieka jest jego płeć.








Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka