Dodaj do ulubionych

Jak oszukać pracodawcę?

13.11.02, 01:16
Obserwuj wątek
    • gandzia27 Re: Jak oszukać pracodawcę? 13.11.02, 01:33
      Będąc w ciąży?
      • gandzia27 Re: Jak oszukać pracodawcę? 13.11.02, 01:38
        Oczywiście nie mogę liczyc na odpowiedź po godzinie 00. Co za życie. Czy
        wszyscy surfują w robocie?!
        • ernika Re: Jak oszukać pracodawcę? 13.11.02, 09:36
          Chciałam spytać dlaczego chcesz oszukać? Jaki jest powód? Czy on cię oszukuje?
          Pytam dlatego, bo zatrudniam w swojej firmie młode kobiety, niektóre zachodza w
          ciążę i nie jest to dla mnie, jak dotąd, wielki problem. Pracują dopóki mogą,
          rodzą, wracają lub nie z macierzyńskiego i tyle. Ja naprawdę nie rozumiem
          pracodawców dla których ciąża to jakaś afera. Muszę powiedzieć,że pracownicy
          mężczyźni sprawiają czasem wiecej problemów niż "ciężarówki", bo piją,
          przychodzą skacowani itp. Może za bardzo się przejmujesz, napisz w czym
          problem.
        • hania_76 ? 13.11.02, 10:37
          Co to znaczy - oszukac pracodawce bedac w ciazy?
          W czym chcesz go oszukiwac? Po co?
          Od razu zaznaczam, ze jestem przeciwniczka "krecenia" z lewymi zwolnieniami i
          tego typu historiami. Ciaza nie jest choroba. A poza tym prawo polskie
          przyznaje Ci tyle dobrodziejstw jako pracujacej przyszlej mamie, ze nie wiem,
          jak jeszcze mozna swoja sytuacje polepszyc.
          Pozdrawiam.
      • Gość: EWOK Re: Jak oszukać pracodawcę? IP: 213.241.18.* 13.11.02, 09:31
        gandzia27 napisała:

        > Będąc w ciąży?

        Najlepiej będąc w ciąży z pracodawcą. :) Wtedy dodatkowo można go naciągnąc na
        alimenty.
        • maciej.k1 Re: Jak oszukać pracodawcę? 13.11.02, 12:27
          Gość portalu: EWOK napisał(a):

          > gandzia27 napisała:
          >
          > > Będąc w ciąży?
          >
          > Najlepiej będąc w ciąży z pracodawcą. :) Wtedy dodatkowo można go naciągnąc
          na
          > alimenty.

          I jeszcze po drodze można wyciągnąć od niego odszkodowanie za molestowanie
          seksualne i dyskryminację...
          Pozdrawiam -
      • Gość: Sebastian Prosta rada. IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 13.11.02, 21:22
        gandzia27 napisała:

        > Będąc w ciąży?
        Po pierwsze: nie wiem co masz na myśli pisząc o oszustwie.
        Jeśli chodzi ci o to , zeby dostać pracę będąc w ciązy i od rau iśc na
        zwolnienie albo dostać pracę i od razu zajść w ciążę to z prawnego punktu
        widzenia nie jest to , żadne oszustwo.
        Pracodawca może ci naskoczyć.
        Oczywiście fakt, że może ci naskoczyć ma swoje wady.
        Cenę tego przywileju możesz zobaczyć na swojej liście płac porównując ją z
        zarobkami kolegów, a w sensie ogólnym cena ta uwidoczniona jest w statystykach
        dotyczących zatrudniania i zarobków kobiet.
        Co zaś się tyczy oszukiwania to mam dla Ciebie lepszy pomysł.
        Oszukaj całe państwo: Zatrudnij się fikcyjnie u kogoś znajomego (na jak
        najwyższą pensję)
        Może to brzydko ale za twoją ciąże zapłacą wtedy również "feministki" z tego
        forum.
    • suzume dobre pytanie 13.11.02, 09:49
      gratuluję podejścia...
      • zlotyrybek Re: Najlepsza metoda 13.11.02, 11:06
        No to chyba już wiemy dlaczego pracodawcy dyskryminują kobiety pytając czy
        panna czasem nie jest w ciąży. Jesooooooo ale Gandzia dała do pieca....
        NIech palant płaci za jej zwolnienia lekarskie (oczywiście brane w "kratkę" ,
        żeby gościa udupić) przez kilka miesięcy, potem macierzyński, potem wychowawczy
        (na szczęście wchodzi przepis o umowie "na zastępstwo"). Jak się da głupek
        wmanewrować....dlaczego ma nie płacić za rozmnożenie się Gandzi ?
        Droga Gandziu, wystarczy zapłacić lekarzowi za fałszywe zaświadczenie, albo
        obrazić się na pracodawcę, że cię dyskryminuje (jak tylko zapyta o ciążę,
        oczywiście)
        Gratuluję pomysłu na życie.

        • hania_76 To prawda! 13.11.02, 11:20
          zlotyrybek napisał:

          > No to chyba już wiemy dlaczego pracodawcy dyskryminują kobiety pytając czy
          > panna czasem nie jest w ciąży. Jesooooooo ale Gandzia dała do pieca....
          > NIech palant płaci za jej zwolnienia lekarskie (oczywiście brane w "kratkę" ,
          > żeby gościa udupić) przez kilka miesięcy, potem macierzyński, potem
          wychowawczy
          >
          > (na szczęście wchodzi przepis o umowie "na zastępstwo"). Jak się da głupek
          > wmanewrować....dlaczego ma nie płacić za rozmnożenie się Gandzi ?
          > Droga Gandziu, wystarczy zapłacić lekarzowi za fałszywe zaświadczenie, albo
          > obrazić się na pracodawcę, że cię dyskryminuje (jak tylko zapyta o ciążę,
          > oczywiście)
          > Gratuluję pomysłu na życie.
          >

          Złotyrybeku, zgadzam się z Tobą - właśnie myślenie w stylu "Zrobię
          szefowi/szefowej na złość - zajdę w ciążę i niech się martwi" powoduje takie a
          nie inne nastawienie pracodawców do młodych mężatek, kobiet w ciąży. A w skórę
          biorą te uczciwe, których pierwsze pytanie po dowiedzeniu się o ciąży nie
          brzmi "Jak oszukać pracodawcę?".

          Pozdrawiam
          • zlotyrybek Re: To prawda! 13.11.02, 12:35
            Masz rację Haniu. Zakładam, że numerek 27 w nicku Gandzi nie oznacza wieku, ale
            jej poziom IQ. Dzięki takim laskom normalne kobiety mają przeputane na dzień
            dobry.

            Pozdrawiam


            • Gość: MODERATOR Darmowe ostrzeżenie IP: *.policom.com.pl 13.11.02, 12:39
              zlotyrybek napisał:

              > Masz rację Haniu. Zakładam, że numerek 27 w nicku Gandzi nie oznacza wieku,
              ale
              >
              > jej poziom IQ.

              Uprasza się szybko jeżdżącą po Warszawię Rybkę ze Złota o więcej szacunku wobec
              osób o poziomie IQ kształtującym się w okolicach numerka 27.

              MODERATOR
              • zlotyrybek Re: Darmowe ostrzeżenie 13.11.02, 16:21
                staram się jak mogę :( czasem nie idzie zdzierżyć :(

                Pozdrowionka
                • Gość: MODERATOR Wytrzymać to wszystko, wytrzymać!!! n/txt IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 10:18
            • hania_76 Re: To prawda! 13.11.02, 15:04
              zlotyrybek napisał:

              > Masz rację Haniu. Zakładam, że numerek 27 w nicku Gandzi nie oznacza wieku,
              ale
              >
              > jej poziom IQ. Dzięki takim laskom normalne kobiety mają przeputane na dzień
              > dobry.
              >
              > Pozdrawiam
              >
              >

              Nie tylko normalne kobiety ale i normalni faceci. Ostatnio jest bardzo modne
              wypytywanie młodych mężczyzn o plany "prokreacyjne" przez pracodawców, tudzież
              robienie głupich żartów o młodych tatusiach. Słyszałam na własne uszy oraz z
              tzw. głuchego telefonu. Coś jest na rzeczy. A panie o pomysłach w stylu autorki
              wątku nie pomagają ani sobie, ani innym kobietom, ani (paradoksalnie)
              mężczyznom.
              Jeszcze raz pozdrawiam.
            • goga.74 Re: To prawda! 13.11.02, 17:06
              zlotyrybek napisał:

              > Dzięki takim laskom normalne kobiety mają przeputane na dzień
              > dobry.

              Tu sie z Toba musze zgodzic.
    • ququryqu to on sie zaczołłłłłłl, czyli szerszy kontekst 13.11.02, 17:47
      mając w pamięci wątek tejże autorki "przykładzik dyskryminacji" , spekulję że
      ma ona jakby z góry opłacone ciążowe matactwa. czemu zatem nie miałaby teraz
      wykorzystać owej polisy? (chodziło o niższe zarobki na wypadek zaciążenia)

      problem przybrał filozoficzną postać: co było pierwsze - jajo, czy kura?
      • malini Ciąża to nie oszustwo 14.11.02, 10:08
        Ktoś walnął hasło-jak oszukać pracowadcę,a tu wychodzi z dyskusji - zajść w
        ciążę! Jak wy macie poprzestawiane w czaszkach!
        Abstarchując od koszmarnego podejścia do kobiety-przyszłej matki to..ZłotyRybku
        i inni mądralińscy:
        1.kobieta tak samo jak mężczyzna, mając zwolnienie lekarskie (tzw.chorobowe) na
        to zwolnienie oddaje kawał swoich comiesięcznych zarobków.
        2.W przypadku kobiety, która rodzi dziecko-koszty pokrywa ZUS (też comiesięczne
        zarobki tej kobiety).
        Jak tu pracodawca może być oszukany?Że trzyma dla kobiety miejsce?A kto mu
        broni zatrudnić kogoś na te żałosne 3-4 miesiące?
        Za urodzenie dziecka w tych czasach powinniście kobietom wogóle pięty całować a
        nie mówić,że ona oszukuje!Jesteście chorzy! Tokiem samolubnego myslenia
        niektórych tutaj - kobieta rodzi dziecko, które wkrótce stanie się płatnikiem
        podatków i składek emerytalnych, z których WY będziecie żyć na emeryturze
        włacznie z nibyoszukanym pracodawcą (przynajmniej taki jest system).
        • hania_76 Chwileczkę.... 14.11.02, 11:19
          malini napisała:

          > Abstarchując od koszmarnego podejścia do kobiety-przyszłej matki
          to..ZłotyRybku
          >
          > i inni mądralińscy:
          > 1.kobieta tak samo jak mężczyzna, mając zwolnienie lekarskie (tzw.chorobowe)
          na
          >
          > to zwolnienie oddaje kawał swoich comiesięcznych zarobków.

          Kobiecie ciężarnej za okres zwolnienia lekarskiego przysługuje zasiłek w
          wysokości 100% wynagrodzenia.

          > 2.W przypadku kobiety, która rodzi dziecko-koszty pokrywa ZUS (też
          comiesięczne
          >
          > zarobki tej kobiety).

          To kobieta na macierzyńskim ZARABIA?

          > Jak tu pracodawca może być oszukany?Że trzyma dla kobiety miejsce?A kto mu
          > broni zatrudnić kogoś na te żałosne 3-4 miesiące?

          Przepraszam, ale nie widzisz różnicy - doświadczona pracownica na stałe i osoba
          przyjęta z ulicy na 3-4 miesiące? Są zawody, w których doświadczenie, zgranie z
          zespołem, itd. stanowią 3/4 sukcesu.

          > Za urodzenie dziecka w tych czasach powinniście kobietom wogóle pięty całować
          a
          >
          > nie mówić,że ona oszukuje!Jesteście chorzy! Tokiem samolubnego myslenia
          > niektórych tutaj - kobieta rodzi dziecko, które wkrótce stanie się płatnikiem
          > podatków i składek emerytalnych, z których WY będziecie żyć na emeryturze
          > włacznie z nibyoszukanym pracodawcą (przynajmniej taki jest system).

          Nikt tu nie powiedział, że wszystkie kobiety w ciąży oszukują pracodawców.
          Złotyrybek i ja napisałyśmy o wyjątkach, które psują opinię normalnym kobietom,
          które chcą swoją sytuację w pracy na czas ciąży i urlopu macierzyńskiego
          uregulować w sposób lojalny wobec pracodawcy.

          Pozdrawiam.
          • malini Re: Chwileczkę.... 14.11.02, 12:32
            hania_76 napisała:
            > Kobiecie ciężarnej za okres zwolnienia lekarskiego przysługuje zasiłek w
            > wysokości 100% wynagrodzenia.
            No i co? Funkcjonariuszowi policji też przysługuje 100%. Osobiście uważam,że
            lepiej bym wyszła mogąc nie płacić składek, a obracając tą kwotą.Na wypadek
            choroby miałabym pieniądze i na przeżycie i na leki, a biorąc pod wuagę
            wysokość tych składek - na wakacje na Hula-Gula.

            > > 2.W przypadku kobiety, która rodzi dziecko-koszty pokrywa ZUS (też
            > comiesięczne
            > >
            > > zarobki tej kobiety).
            >
            > To kobieta na macierzyńskim ZARABIA?

            Nawet "kobieta przy mężu" przyczynia się do wzroztu dochodu narodowego, ale
            ciii...nie mów nikomu, bo te biedaczki piorące gacie i gotujące swoim facetom
            mogą jeszcze opodatkować.

            Przepraszam, ale nie widzisz różnicy - doświadczona pracownica na stałe i osoba

            > przyjęta z ulicy na 3-4 miesiące? Są zawody, w których doświadczenie, zgranie
            z
            >
            > zespołem, itd. stanowią 3/4 sukcesu.
            >
            To stereotypowe podejście - każdy "czasownik" ci to powie (obrażony
            stwierdzeniem,że nie ma doświadczenia na danym stanowisku).Zgrany zespół
            przynosi dochód jeśli przez "zgranie" rozumiesz umiejętność pracy w
            zespole/sprawnej komunikacji (a z tym albo się rodzisz, albo idziesz sobie na
            specjalne szkolenie-nie musisz pracować 10 lat w jednej firmie).Spece od
            zarządzania personelem powiedzą ci też,że "zgranie" to najczęściej nieformalny
            układ, który w dalszej pewspektywie obniża dochody.Stąd konieczność wymiany
            kadry co jakiś czas.Ale oczywiście to temat na zupełnie inną dyskusję.

            > Nikt tu nie powiedział, że wszystkie kobiety w ciąży oszukują pracodawców.
            > Złotyrybek i ja napisałyśmy o wyjątkach, które psują opinię normalnym
            kobietom,
            >
            > które chcą swoją sytuację w pracy na czas ciąży i urlopu macierzyńskiego
            > uregulować w sposób lojalny wobec pracodawcy.
            >
            > Pozdrawiam.
            Chylę czoła przed takim stwierdzeniem.Tyko jak można "oszukać ciążą".Owszem -
            znane są oszustwa w postaci fikcyjnych zwolnień lekarskich, ale po pierwsze -
            dotyczy to ludzi wogóle a nie kobiet w ciąży (ciąża nie jest chorobą!), a po
            drugie - jest to łatwo sprawdzalne (widziałam trzęsących się ze strach przed
            konsekwencjami "chorych' na komisjach lekarskich).
            Wybacz,że się tak wściekam, ale niż demograficzny i jego konsekwencje, które
            nas dotkną są właśnie efektem myślenia,że ciąża jest zagrożeniem na rynku
            pracy. Z radością więc przychylam się do stwierdzenia, które pojawiło się na
            początku,że to pijaństwo jest zagrożeniem.Jak można oszukiwać pracodawcę? Chlać
            codziennie tak,że się taczasz po drodze do pracy i nikt nie ośmieli się słowa
            powiedzieć, choć nie jesteś w stanie trafić palcami w klawiaturę służbowego
            kompa, przychodzisz co drugi dzień i wymykasz się na długie przerwy!Czemu - bo
            to, że pijesz jest "twoją prywatną sprawą" hehehe (to było ponure heheh)
            • hania_76 Re: Chwileczkę.... 14.11.02, 12:58
              malini napisała:

              > hania_76 napisała:
              > > Kobiecie ciężarnej za okres zwolnienia lekarskiego przysługuje zasiłek w
              > > wysokości 100% wynagrodzenia.
              > No i co? Funkcjonariuszowi policji też przysługuje 100%. Osobiście uważam,że
              > lepiej bym wyszła mogąc nie płacić składek, a obracając tą kwotą.Na wypadek
              > choroby miałabym pieniądze i na przeżycie i na leki, a biorąc pod wuagę
              > wysokość tych składek - na wakacje na Hula-Gula.

              Ale najpierw napisałaś coś o oddawaniu "lwiej" części zarobków ZUSowi w związku
              ze zwolnieniem? ;-)

              >
              > Nawet "kobieta przy mężu" przyczynia się do wzroztu dochodu narodowego, ale
              > ciii...nie mów nikomu, bo te biedaczki piorące gacie i gotujące swoim facetom
              > mogą jeszcze opodatkować.

              Od kiedy dochód narodowy jest opodatkowany?

              > >
              > To stereotypowe podejście - każdy "czasownik" ci to powie (obrażony
              > stwierdzeniem,że nie ma doświadczenia na danym stanowisku).Zgrany zespół
              > przynosi dochód jeśli przez "zgranie" rozumiesz umiejętność pracy w
              > zespole/sprawnej komunikacji (a z tym albo się rodzisz, albo idziesz sobie na
              > specjalne szkolenie-nie musisz pracować 10 lat w jednej firmie).Spece od
              > zarządzania personelem powiedzą ci też,że "zgranie" to najczęściej
              nieformalny
              > układ, który w dalszej pewspektywie obniża dochody.Stąd konieczność wymiany
              > kadry co jakiś czas.Ale oczywiście to temat na zupełnie inną dyskusję.

              Wyobraźmy sobie panią mecenas, która ma swoich klientów, prowadzi ich sprawy,
              jest wciągnięta w transakcje, nad którymi pracuje zespół ludzi - jak osoba z
              zewnątrz ma zastąpić jej wiedzę, którą ta pani zdobywała przez miesiące lub
              lata pracy z danym klientem lub nad daną transakcją? To tylko pierwszy
              przykład, który od razu przyszedł mi do głowy.

              > Chylę czoła przed takim stwierdzeniem.Tyko jak można "oszukać ciążą".Owszem -
              > znane są oszustwa w postaci fikcyjnych zwolnień lekarskich, ale po pierwsze -
              > dotyczy to ludzi wogóle a nie kobiet w ciąży (ciąża nie jest chorobą!), a po
              > drugie - jest to łatwo sprawdzalne (widziałam trzęsących się ze strach przed
              > konsekwencjami "chorych' na komisjach lekarskich).

              Ciąża nie jest chorobą. Dlaczego zatem niekóre kobiety w ciąży, zdrowe jak
              rydze, spędzają większość czasu na zwolnieniach lekarskich pobierając 100%
              wynagrodzenia? Co ma wtedy zrobić pracodawca? Kto wykona pracę za panią zdolną
              do pracy, lecz używającą swojego brzucha jako powodu dla oszukiwania
              pracodawcy?

              > Wybacz,że się tak wściekam, ale niż demograficzny i jego konsekwencje, które
              > nas dotkną są właśnie efektem myślenia,że ciąża jest zagrożeniem na rynku
              > pracy.

              Ale nic się nie dzieje bez przyczyny - gdyby nie było pań biorących lewe
              zwolnienia, zatrudniających się tylko po to, żeby mieć macierzyński i
              wychowawczy, nie byłoby aż takiej "ciążowej" paranoi pracodawców.

              Z radością więc przychylam się do stwierdzenia, które pojawiło się na
              > początku,że to pijaństwo jest zagrożeniem.Jak można oszukiwać pracodawcę?
              Chlać
              >
              > codziennie tak,że się taczasz po drodze do pracy i nikt nie ośmieli się słowa
              > powiedzieć, choć nie jesteś w stanie trafić palcami w klawiaturę służbowego
              > kompa, przychodzisz co drugi dzień i wymykasz się na długie przerwy!Czemu -
              bo
              > to, że pijesz jest "twoją prywatną sprawą" hehehe (to było ponure heheh)

              Stawienie się do pracy w stanie nietrzeźwości jest usprawieliwioną przyczyną
              dyscyplinarnego zwolnienia pracownika bez wypowiedzenia. Polecam lekturę
              kodeksu pracy - bardzo przydatna.

              Pozdrawiam.
              • malini Re: Chwileczkę.... 14.11.02, 16:32
                hania_76 napisała:

                > Ale najpierw napisałaś coś o oddawaniu "lwiej" części zarobków ZUSowi w
                związku ze zwolnieniem? ;-)

                Chodzi o składki -te comiesięczne - przyjżyj się swojemu drukowi RMUA i
                np.policz ile pieniędzy zostało odcięte od twojej pensji na
                tzw."chorobowe".Porównaj to z ilością dni zwolnienia.Jak to weźmiesz w skali
                całego okresu składkowego, czyli np.40 lat (jak zaczynasz robotę mając lat20),
                to ile ci wyjdzie pieniążków?
                Zmiany w kodeksie np.że zamiast 100% dostaję 80% i jeszcze od stycznia 2002
                r.pierwszy dzień chorobowego będzie "gratis" uważam już za przegięcie.Płacę -
                to wymagam!

                > Od kiedy dochód narodowy jest opodatkowany?
                PKB

                > Wyobraźmy sobie panią mecenas, która ma swoich klientów, prowadzi ich sprawy,
                > jest wciągnięta w transakcje, nad którymi pracuje zespół ludzi - jak osoba z
                > zewnątrz ma zastąpić jej wiedzę, którą ta pani zdobywała przez miesiące lub
                > lata pracy z danym klientem lub nad daną transakcją? To tylko pierwszy
                > przykład, który od razu przyszedł mi do głowy.
                Mecenasi zmieniają się nad jedną sprawą i bez ciąży.Istotnie - osoba prowadząca
                sprawę musi przekazać wszystkie szczegóły a osoba przejmująca ma trudne
                zadanie, bp np. poprowadziłaby sprawę inaczej.Jednak ciąża to 9 miechów!!Nie ma
                mowy o zaskoczeniu!!

                > Ciąża nie jest chorobą. Dlaczego zatem niekóre kobiety w ciąży, zdrowe jak
                > rydze, spędzają większość czasu na zwolnieniach lekarskich pobierając 100%
                > wynagrodzenia? Co ma wtedy zrobić pracodawca? Kto wykona pracę za panią
                zdolną
                > do pracy, lecz używającą swojego brzucha jako powodu dla oszukiwania
                > pracodawcy?

                Jak mówiłam-komisja lekarska!!!
                > Stawienie się do pracy w stanie nietrzeźwości jest usprawieliwioną przyczyną
                > dyscyplinarnego zwolnienia pracownika bez wypowiedzenia. Polecam lekturę
                > kodeksu pracy - bardzo przydatna.
                >
                Dziękuję i "nieomieszkam" :)) Poczytaj niżej o realiach.
                • hania_76 O realiach i nie tylko 14.11.02, 16:52
                  malini napisała:

                  >
                  > Chodzi o składki -te comiesięczne - przyjżyj się swojemu drukowi RMUA i
                  > np.policz ile pieniędzy zostało odcięte od twojej pensji na
                  > tzw."chorobowe".Porównaj to z ilością dni zwolnienia.Jak to weźmiesz w skali
                  > całego okresu składkowego, czyli np.40 lat (jak zaczynasz robotę mając
                  lat20),
                  > to ile ci wyjdzie pieniążków?

                  To jest inna sprawa, ktora nijak sie ma do Twojego pierwszego postu :-)

                  > Zmiany w kodeksie np.że zamiast 100% dostaję 80% i jeszcze od stycznia 2002
                  > r.pierwszy dzień chorobowego będzie "gratis" uważam już za przegięcie.Płacę -
                  > to wymagam!

                  Kobieta w ciąży nadal jest uprawniona do 100% wynagrodzenia w trakcie
                  zwolnienia lekarskiego. A 80% w innych przypadkach jest od wielu wielu lat.
                  Poza tym przyjrzyj się statystykom zwolnień w Polsce w porównaniu z innymi
                  krajami - ZGROZA. Aż tacy jesteśmy chorowici?

                  >
                  > > Od kiedy dochód narodowy jest opodatkowany?
                  > PKB

                  I co dalej? Państwo opodatkowuje PKB i płaci podatek .... państwu?? Wyjaśnij,
                  proszę.


                  > Mecenasi zmieniają się nad jedną sprawą i bez ciąży.Istotnie - osoba
                  prowadząca
                  >
                  > sprawę musi przekazać wszystkie szczegóły a osoba przejmująca ma trudne
                  > zadanie, bp np. poprowadziłaby sprawę inaczej.Jednak ciąża to 9 miechów!!Nie
                  ma
                  >
                  > mowy o zaskoczeniu!!

                  Ok, zachodzę w ciążę, idę do pracodawcy, a on zaraz przyjmuje kogoś, kto
                  śledzi, co robię, żeby mnie zastąpić? Nie sądzę - raczej dzieli moje sprawy
                  między osoby już pracujące. A co jeśli postanowię sobie chodzić co i rusz na
                  zwolnienia "na złość szefowi"? Pomyśl trochę o realiach.

                  > >
                  > Dziękuję i "nieomieszkam" :)) Poczytaj niżej o realiach.

                  Realia, droga malini, to ja znam. Tobie jeszcze doradzam wycieczkę do sądu
                  pracy (to tak a propos lepszej pozycji pracodawcy w postępowaniu przed sądem
                  pracy).

                  Pozdrawiam.
            • maciej.k1 Re: Chwileczkę.... 14.11.02, 13:21
              malini napisała:

              > Wybacz,że się tak wściekam, ale niż demograficzny i jego konsekwencje, które
              > nas dotkną są właśnie efektem myślenia,że ciąża jest zagrożeniem na rynku
              > pracy.

              Pracodawca ma prawo nie myśleć o niżu demograficznym. Od tego płaci podatki
              państwu. Zadaniem pracodawcy jest maksymalizacja zysku firmy. Z tego rozliczają
              go właściciele i akcjonariusze, a nie z działań dla dobra całego społeczeństwa.

              > Z radością więc przychylam się do stwierdzenia, które pojawiło się na
              > początku,że to pijaństwo jest zagrożeniem.Jak można oszukiwać pracodawcę?
              > Chlać

              Za to można szybko wylecieć dyscyplinarnie - w przeciwieństwie do ciąży, która
              chroni przed zwolnieniem w jakiejkolwiek formie.

              Pozdrawiam -
              • malini Re: Chwileczkę.... 14.11.02, 16:15
                maciej.k1 napisał:

                > Pracodawca ma prawo nie myśleć o niżu demograficznym. Od tego płaci podatki
                > państwu. Zadaniem pracodawcy jest maksymalizacja zysku firmy. Z tego
                rozliczają
                > go właściciele i akcjonariusze, a nie z działań dla dobra całego
                społeczeństwa.

                No to sorry - widać dyskusja na tym forum dopuszcza tylko głos
                pracodawcy.Myślałam,że rozmawiamy o możliwości oszukiwania pracodawcy.Naprawdę
                uważasz,że największym przekrętem (i wogóle przekrętem) jest zajście w ciąże?
                Zdanie od demografii to tylko wyraz mojego oburzenia wobec pewnego
                stereotypu.Pogrążając się w ten tok myślenia zaraz dowiem się,że własciwie
                największym oszustwem w pracy jest bycie kobietą!

                Podzielam Twoją uwagę o dyscyplinarnym zwolnieniu z pracy.Znasz może kogoś kto
                za to wyleciał? Ja znam ludzi zmuszanych do picia z szefem, do picia na
                firmowych bankietach, do załatwiania spraw przez picie. Prędzej wyleci matka
                małych dzieci niż pijący.Byłam na takim szkoleniu dla pracodawców, którzy
                chcieli m.in.nauczyć się identyfikować pracowników "z problemami" i nauczyć się
                postęowania z nimi.Nie będę wdawać sie w szczegóły, ale w trakcie szkolenia
                wyszło,że w większości szefowie wchodzą w rolę charakterystyczną dla żon
                akloholików czyli w rolę wspóluzależnionych (ludzi, którzy "pomagają pić"
                chroniąc pijaka przed otoczeniem itp.).Może to efekt powszechności tej
                patologii?Nie wiem.Kodeks tu nie rozwiąże sprawy.
                • hania_76 Re: Chwileczkę.... 14.11.02, 16:57
                  malini napisała:

                  >
                  > No to sorry - widać dyskusja na tym forum dopuszcza tylko głos
                  > pracodawcy.Myślałam,że rozmawiamy o możliwości oszukiwania
                  pracodawcy.Naprawdę
                  > uważasz,że największym przekrętem (i wogóle przekrętem) jest zajście w ciąże?
                  > Zdanie od demografii to tylko wyraz mojego oburzenia wobec pewnego
                  > stereotypu.Pogrążając się w ten tok myślenia zaraz dowiem się,że własciwie
                  > największym oszustwem w pracy jest bycie kobietą!

                  Droga malini, jestem pracownicą, młodą kobietą, która planuje w ciągu
                  najbliższych 2-3 lat urodzić dziecko. Nie mam zamiaru oszukiwać pracodawcy -
                  niespodzianka? Zajście w ciążę jest cudowną sprawą. Wymagającą jednak wiele
                  dojrzałości, również w podejściu do pracy, którą się wykonuje.
                  >
                  > Podzielam Twoją uwagę o dyscyplinarnym zwolnieniu z pracy.Znasz może kogoś
                  kto
                  > za to wyleciał?

                  Tak, sama pisałam dla klientów powiadomienia o dyscyplinarnym zwolnieniu z
                  pracy pracowników stawiających się do pracy w stanie nietrzeźwości.

                  Ja znam ludzi zmuszanych do picia z szefem, do picia na
                  > firmowych bankietach, do załatwiania spraw przez picie.

                  Bankiet firmowy to nie praca. Odmówić picia można zawsze.

                  Prędzej wyleci matka
                  > małych dzieci niż pijący.Byłam na takim szkoleniu dla pracodawców, którzy
                  > chcieli m.in.nauczyć się identyfikować pracowników "z problemami" i nauczyć
                  się
                  >
                  > postęowania z nimi.Nie będę wdawać sie w szczegóły, ale w trakcie szkolenia
                  > wyszło,że w większości szefowie wchodzą w rolę charakterystyczną dla żon
                  > akloholików czyli w rolę wspóluzależnionych (ludzi, którzy "pomagają pić"
                  > chroniąc pijaka przed otoczeniem itp.).Może to efekt powszechności tej
                  > patologii?Nie wiem.Kodeks tu nie rozwiąże sprawy.

                  Rozwiązuje - zwolnienie dyscyplinarne.
                  • malini Re: Chwileczkę....haniu 15.11.02, 11:33
                    Ustosunkowałaś się do odpowiedzi skierowanej nie do ciebie, stąd pewnie zamęt:
                    > Droga malini, jestem pracownicą, młodą kobietą, która planuje w ciągu
                    > najbliższych 2-3 lat urodzić dziecko." itd.
                    Co do innych spraw - to wessałaś się dosłownie w dysputę na temat opodatkowania
                    pracy domowej kobiet.Nie jestem specem od podatków,więc pozwól,że cię odeślę do
                    parlamentarnej grupy kobiet czy też pełnomocnika rządu ds.równouprawnienia
                    kobiet i mężczyzn, które na ten istotny a niezauważalny szczegół
                    wskazują.Zapewne odpowiedzą ci na pytanie, jak można to opodatkować.A to, że
                    coś z następnego postu "nie ma się" do poprzedniego, to wyłącznie twoje zdanie
                    i nie chce mi się wchodzić w tego typu gierki (to nie debata oksfordzka).
                    Ja uważam, że oszukanie pracodawcy to uzależnienie od alkoholu wspierane
                    społeczną bezradnością i przyzwoleniem.Kodeks zawiera normy, które aby działać
                    muszą opierać się na normach zwyczajowych (patrz jazda w mieście 50
                    km/h).Zwolnienie dyscyplinarne za picie w pracy czy "nie" pracownika
                    (zwł.mężczyzny), kiedy pracodawca proponuje alkohol - to nie jest niestety
                    nasza "norma".Oczywiście Ty mozesz mieć inne wrażenie HOWK :)
                    • hania_76 Jeszcze jedną chwilkę, proszę 15.11.02, 11:48
                      malini napisała:

                      > Ustosunkowałaś się do odpowiedzi skierowanej nie do ciebie, stąd pewnie zamęt:
                      > > Droga malini, jestem pracownicą, młodą kobietą, która planuje w ciągu
                      > > najbliższych 2-3 lat urodzić dziecko." itd.

                      To jest forum - każdy ma prawo się wypowiadać :)

                      > Co do innych spraw - to wessałaś się dosłownie w dysputę na temat
                      opodatkowania
                      >
                      > pracy domowej kobiet.

                      ???? Wessałam się??? Po prostu nie rozumiem o co Ci chodzi i proszę o
                      wyjaśnienie. Chyba nie rzucasz jakimiś hasłami, których nie rozumiesz?

                      Nie jestem specem od podatków,więc pozwól,że cię odeślę do
                      >
                      > parlamentarnej grupy kobiet czy też pełnomocnika rządu ds.równouprawnienia
                      > kobiet i mężczyzn, które na ten istotny a niezauważalny szczegół
                      > wskazują.

                      Dziękuję.

                      Zapewne odpowiedzą ci na pytanie, jak można to opodatkować.A to, że
                      > coś z następnego postu "nie ma się" do poprzedniego, to wyłącznie twoje
                      zdanie
                      > i nie chce mi się wchodzić w tego typu gierki (to nie debata oksfordzka).

                      Chciałabym zachować jakąś ciągłość w dyskusji. Nie odpowiada mi rozmowa w
                      formie wyrzucania z siebie żalów okołotematowych bez związku z tym, co się
                      napisało poprzednio, bez związku z wypowiedzią adwersarza, itd.


                      > Ja uważam, że oszukanie pracodawcy to uzależnienie od alkoholu wspierane
                      > społeczną bezradnością i przyzwoleniem.Kodeks zawiera normy, które aby
                      działać
                      > muszą opierać się na normach zwyczajowych (patrz jazda w mieście 50
                      > km/h).

                      Tej wypowiedzi zupełnie nie rozumiem.... Co ma przepis kodeksu drogowego z
                      kodeksem pracy? Co mają normy zwyczajowe do przepisów administracyjnych?

                      Zwolnienie dyscyplinarne za picie w pracy czy "nie" pracownika
                      > (zwł.mężczyzny), kiedy pracodawca proponuje alkohol - to nie jest niestety
                      > nasza "norma".Oczywiście Ty mozesz mieć inne wrażenie HOWK :)

                      Ale podałaś przykład picia poza pracą, np. służbowa impreza. Picie tam nie jest
                      stawianiem się w miejscu pracy w stanie nietrzeźwości. Chyba, że na tej
                      imprezie jest się kelnerem. Tak jak Ci powiedziałam - w swojej skromnej i
                      krótkotrwałej praktyce nie raz pisałam pismo powiadamiające pracownika
                      zatrudnionego u mojego klienta, o rozwiązaniu stosunku pracy z tymże
                      pracownikiem bez wypowiedzenia z powodu naruszenia obowiązków pracowniczych,
                      tzn. stawienia się w pracy w stanie nietrzeźwości. Rozumiem, że Twoja praktyka,
                      obserwacje i doświadczenie życiowe są bogatsze w przypadki odwrotne (tzn.
                      wspólnego picia pracodawcy i pracownika w miejscu i czasie pracy) i stąd Twoje
                      śmiałe konkluzje.
                      Nieodmiennie pozdrawiam.
                      • malini Re: Jeszcze jedną chwilkę, proszę 15.11.02, 15:36
                        hania_76 napisała:
                        > To jest forum - każdy ma prawo się wypowiadać :)
                        fakt, ale jak się "czepiam" pracodawcy (innej osoby na tym forum), a Ty na to
                        że jesteś pracownikiem..to jest nieporozumienie, które wolno chyba sprostować?

                        > ???? Wessałam się??? Po prostu nie rozumiem o co Ci chodzi i proszę o
                        > wyjaśnienie. Chyba nie rzucasz jakimiś hasłami, których nie rozumiesz?

                        jesoooo....to by był dobiero skandal!
                        A tak przy okazji - czy mogę sobie stukać dalej,czy zanim napiszę "zegarek" -
                        każesz mi wyjaśniać jego budowę.
                        Masz sporą wiedzę, podziwiam twoją dyskusję z Sebastianem w wątku "Ciąża w
                        pracy", ale nie będę się z Tobą "sprawdzać". Nie wmawiaj mi,że to chęć
                        zachowania ciągłości dyskusji, bo idziemy tylko w dygresje.
                        Piszesz (jak zresztą zacytowałam), że to forum i każdy ma prawo się wypowiadać,
                        a zaraz:
                        "Nie odpowiada mi rozmowa w formie wyrzucania z siebie żalów okołotematowych
                        bez związku z tym, co się napisało poprzednio, bez związku z wypowiedzią
                        adwersarza, itd."

                        To albo "gadamy" albo tylko ty "monologujesz"
                        Jaki żal okołotematowy ..w mordę...?

                        "Co ma przepis kodeksu drogowego z kodeksem pracy? Co mają normy zwyczajowe do
                        przepisów administracyjnych?"
                        normę prawną (jakąkolwiek) winno się tworzyć w oparciu i w zgodzie m.in. ze
                        zwyczajem (normą zwyczjową). Jak ludzie jadą nie mniej niż 60 km.h (zwyczaj),
                        to trudno,aby przepis mówiący, żeby jeździli 50 km.h. jest "martwy", chociaż
                        możesz go egzekwować.Przykład z "czapy". Czy muszę koniecznie wymyslać jakiś z
                        kodeksu pracy,żeby mówić o normie zwyczajowej i normie prawnej?
                        I dodam,że wydaje mi się,że taki fachowiec jak ty zna pojęcie "normy
                        zwyczajowej",więc sprawdzanie na forum,czy ktoś wali hasłem,o którym może nie
                        mieć pojęcia jest dość...małostkowe.

                        Nie rozumiesz wielu wypowiedzi albo wymagasz formułowania zdań na
                        wzór...hm..pisma procesowego a nie "zabawy" jaką jest forum.

                        "Ale podałaś przykład picia poza pracą, np. służbowa impreza. Picie tam nie jest
                        stawianiem się w miejscu pracy w stanie nietrzeźwości"
                        Ale co z tego? Ja piszę o wspieraniu picia w pracy a nie dyskutuję o tym,czy
                        ktoś kto wypił na imprezie służbowej "podpada pod paragraf" do zwolnienia
                        dyscyplinarnego.Organizowanie przez firmę alkoholowych imprez jest wspieraniem
                        picia w pracy (zwłaszcza,że często impreza jest organizowana w miejscu pracy).

                        Tak jak Ci powiedziałam - w swojej skromnej i
                        > krótkotrwałej praktyce nie raz pisałam pismo powiadamiające pracownika
                        > zatrudnionego u mojego klienta, o rozwiązaniu stosunku pracy z tymże
                        > pracownikiem bez wypowiedzenia z powodu naruszenia obowiązków pracowniczych,
                        > tzn. stawienia się w pracy w stanie nietrzeźwości. Rozumiem, że Twoja
                        praktyka,
                        > obserwacje i doświadczenie życiowe są bogatsze w przypadki odwrotne (tzn.
                        > wspólnego picia pracodawcy i pracownika w miejscu i czasie pracy) i stąd
                        Twoje śmiałe konkluzje.
                        > Nieodmiennie pozdrawiam.

                        No i chwała pracodawcom,że korzystają z takiej możliwości.
                        1.Moja "praktyka i bogate doświadczenie" jest też taka,że pracodawca nie
                        decyduje się na zwolnienie dyscyplinarne za picie z pracy, ale stosuje taką
                        możliwość, jak pijak zrobi wcześniej coś pikantniejszego, za co właśnie w
                        pierwszej kolejności winien wylecieć.
                        2.Moja "praktyka i bogate doświadczenie" wiąże się też z przykładami
                        pracodawców, którzy uważali że firma ma taki prestiż,że zwolnienie pracownika z
                        powodu picia w pracy jest większym kłopotem niż jego "fikcyjne" zatrudnienie
                        (fikcyjne w sensie,że oficjalnie pracuje-nieoficjalnie -leży gdzieś
                        nieprzytomny).
                        3.Moja "praktyka i bogate doświadczenie" pozwala też na stwierdzenie że są w RP
                        grupy zawodowe, które unikają odpowiedzialności za picie w miejscu pracy.

        • Gość: Sebastian Re: Ciąża to nie oszustwo IP: *.tele2.pl 14.11.02, 11:28
          > 1.kobieta tak samo jak mężczyzna, mając zwolnienie lekarskie (tzw.chorobowe)
          na to zwolnienie oddaje kawał swoich comiesięcznych zarobków.
          Masz na myśli ZUS?
          Jeśli zasiłek ZUS-owski pochodzi z pieniędzy wpłacanych przez pracownika to po
          co on go wpłaca do tego ZUS-u skoro ZUS i tak do chorobowego nei dopłaca.
          A jeśli chcesz mnie przekonać, że ZUS zarabia dodatkowe pieniądze to mam
          pytanie: skoro to jest takie wspaniałe to dlaczego to jest obowiązkowe?

          > 2.W przypadku kobiety, która rodzi dziecko-koszty pokrywa ZUS (też
          comiesięczne zarobki tej kobiety).
          > Jak tu pracodawca może być oszukany?Że trzyma dla kobiety miejsce?A kto mu
          > broni zatrudnić kogoś na te żałosne 3-4 miesiące?
          Kodeks pracy. Jesli zatrudni kobietę na cztery miesiące a ta kobieta zajdzie w
          ciążę to pracodawca ma obowiązek zamiany umowy na umowe na czas nieokreślony.
          Co prawda teraz wprowadzono umowy na zastępstwo, które nie narzucają takiego
          obowiązku.
          N apewno jest to jakiś krok naprzód. Ale należy pamiętać że z tym samym
          problemem możn aporadzić sobie inaczej: pamiętaj że połowa ludzkości nie
          zachodzi w ciążę.
          > Za urodzenie dziecka w tych czasach powinniście kobietom wogóle pięty całować
          Nikt CI nie broni całować.
          Całuj jeśli chcesz.
          > a nie mówić,że ona oszukuje!
          To fakt, z prawnego punktu widzenia to nie jest żadne oszustwo.
          Pracodawca nie ma żadnych szans w starciu sądowym.
          Dlatego albo woli zatrudnić mężczyznę albo zapłacić kobiecie mniej, żeby
          zrekompensowac sobie ryzyko.

          > niektórych tutaj - kobieta rodzi dziecko, które wkrótce stanie się płatnikiem
          > podatków i składek emerytalnych, z których WY będziecie żyć na emeryturze
          > włacznie z nibyoszukanym pracodawcą (przynajmniej taki jest system).
          Świadczenia dla kobiet w ciąży i dla emerytów to dwa elementy tego samego
          systemu (socjalistycznego). Nie próbuj ich sobie przeciwstawiać.
          Ja moge nie dostawać z emerytury państwowej.
          Jeśli tylko powiesz mi jak z tego "dobrodziejstwa" (czyli ZUS-u) zrezygnować to
          bardzo chętnie skorzystam i już nigdy żadna kobieta w ciąży nie będzie musiała
          na mnie łożyć.
          • malini Re: Ciąża to nie oszustwo 14.11.02, 13:00
            SEBASTIANIE!! :)) Absolutnie jestem przeciwna socjalistycznemu nakazowi, który
            powoduję, że np. musze płacić jakieś składki, z których mam nie wiele. Też nie
            chcę korzystać z pracy innych i np.odejść na emeryturę w wieku 60 lat zamiast
            65 etc.
            Nie mogę się jednak zgodzić z pewną manipulacją kodeksem pracy, którą tu
            uprawiasz..
            Pisząc kto broni pracodawcy zatrudnić kogoś na te żałosne 3-4 miesiące?
            Twierdzisz,że Kodeks pracy,bo jeśli zatrudni kobietę na cztery miesiące a ta
            kobieta zajdzie w ciążę i pracodawca ma obowiązek zamiany umowy na umowe na
            czas nieokreślony.
            Sorry, ale sytuacja w której pracodawca na miejsce kobiety, która jest na
            urlopie macieżyćnskim zatrudnia następną kobietę, która błyskawicznie (musi
            zmieścić się przecież w tch 3-4 miesiącach) zachodzi w ciążę...jest cokolwiek
            naciągana.
            > Pracodawca nie ma żadnych szans w starciu sądowym.
            Owszem - jeżeli popełnił przestepstwo.Takie jest prawo.Niestety praktyka jest
            inna - jak masz kasę - wygrywasz, a ciężarna kobieta -pracownik na ogół kasy
            nie ma.


            • pwrzes Re: Ciąża to nie oszustwo 14.11.02, 15:34
              malini napisała:
              > Pisząc kto broni pracodawcy zatrudnić kogoś na te żałosne 3-4 miesiące?
              > Twierdzisz,że Kodeks pracy,bo jeśli zatrudni kobietę na cztery miesiące a ta
              > kobieta zajdzie w ciążę i pracodawca ma obowiązek zamiany umowy na umowe na
              > czas nieokreślony.

              Nie wiem czy wiesz ale jest coraz wiecej zawodow ktore nie pozwalaja na ot tak
              sobie latwe wziecie 'czasownika'. U mnie to na przyklad byloby niemozliwe - ani
              taki 'czasownik' sie nie nauczy za wiele a jeszcze moze przyniesc strate.

              > Sorry, ale sytuacja w której pracodawca na miejsce kobiety, która jest na
              > urlopie macieżyćnskim zatrudnia następną kobietę, która błyskawicznie (musi
              > zmieścić się przecież w tch 3-4 miesiącach) zachodzi w ciążę...jest cokolwiek
              > naciągana.

              Nie zatrudni kobiety , zatrudni mezczyzne woli dmuchac na zimne. Jak
              poprowadzisz jakas firme bedziesz miala takie same zdanie.

              > Owszem - jeżeli popełnił przestepstwo.Takie jest prawo.Niestety praktyka jest
              > inna - jak masz kasę - wygrywasz, a ciężarna kobieta -pracownik na ogół kasy
              > nie ma.
              To chyba nie bralas udzialu w procesie przed sadem pracy nigdy.

              Mors
              • Gość: Malwina Re: Ciąża to nie oszustwo IP: *.abo.wanadoo.fr 14.11.02, 15:39
                to zrob forse zakladajac urzad pracy czasowej gdzie bedziesz mogl polecic
                poszukujacym przedsiebiorstwom 100% kompetentnych ludzi wydajnych od zaraz na 2
                tyg , 3 miesiace czy 2 lata.
                Isnieje pewna liczba osob ktore nie chcac sie wiazac z jednym przedsiebiorstwem
                pracuja na te modle i bardzo im to odpowiada.
                • pwrzes Re: Ciąża to nie oszustwo 14.11.02, 15:54
                  ale dlaczego ja mam im to ulatwic ? Nie jestem dobrym wujkiem z Ameryki. A
                  forsy na takim biznesie nie chce robic, nie znam sie na tym, wole to co robie
                  teraz i na czym sie znam i dobrze mi z tym. I nadal nie zrozumialas pewnej
                  sprawy, niektorych nie jest tak latwo zastapic, chocby 'czasownik' mial nie
                  wiadomo jakie doswiadczenie i wiedze, musi minac czas zanim sie wpasuje w
                  reszte zespolu, pozna projekty ktore juz sa realizowane, pozna klientow i
                  zacznie pracowac efektywnie. Hania w jednym z postow wyzje dala doskonaly
                  przyklad. Moze ciebie bedzie stac na tracenie przez ten czas pieniedzy ale mnie
                  nie stac. Czas nauczyc sie, ze firma nie jest instytucja charytatywna ale ma
                  przyniesc zysk.
                  • malwinamalwina Re: Ciąża to nie oszustwo 14.11.02, 15:57
                    ucz mnie ucz (zyje w kapitalizmie dluzej niz ty ale zawsze mozesz sprobowac ;-)
            • Gość: Sebastian Re: Ciąża to nie oszustwo IP: *.tele2.pl 14.11.02, 16:42
              > SEBASTIANIE!! :)) Absolutnie jestem przeciwna socjalistycznemu nakazowi,
              który
              > powoduję, że np. musze płacić jakieś składki, z których mam nie wiele.
              Niestety z Twoich składek pomaga się "słabszym" i tym, którym pomóc trzeba (np
              kobietom w ciąży)
              Też nie
              > chcę korzystać z pracy innych i np.odejść na emeryturę w wieku 60 lat zamiast
              > 65 etc.
              To pracuj po 65 roku.
              Nie ma obowiązku przejścia na emeryture w wieku 60 lat.


              > Owszem - jeżeli popełnił przestepstwo.Takie jest prawo.Niestety praktyka jest
              > inna - jak masz kasę - wygrywasz, a ciężarna kobieta -pracownik na ogół kasy
              > nie ma.
              Uuuuu...
              Widzę że masz duże pojęcie o realiach dotyczących sądu.
              I o czym tu dyskutować jak nie masz podstawowych wiadomości.
          • Gość: barbinator Re: Ciąża to nie oszustwo IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 15:09
            Gość portalu: Sebastian napisał(a):

            > Świadczenia dla kobiet w ciąży i dla emerytów to dwa elementy tego samego
            > systemu (socjalistycznego). Nie próbuj ich sobie przeciwstawiać.
            > Ja moge nie dostawać z emerytury państwowej.
            > Jeśli tylko powiesz mi jak z tego "dobrodziejstwa" (czyli ZUS-u) zrezygnować
            to
            >
            > bardzo chętnie skorzystam i już nigdy żadna kobieta w ciąży nie będzie
            musiała
            > na mnie łożyć.

            Sposób jest - zostań bezrobotnym menelem :))
            A serio - ty naprawdę uważasz, że może istnieć nowoczesne państwo bez systemu
            obowiązkowych składek i powszechnych świadczeń???????
            Pozdr. B.

            • pwrzes Re: Ciąża to nie oszustwo 14.11.02, 15:37
              Gość portalu: barbinator napisał(a):

              > A serio - ty naprawdę uważasz, że może istnieć nowoczesne państwo bez systemu
              > obowiązkowych składek i powszechnych świadczeń???????
              > Pozdr. B.

              A czemu nie. Kazdy sobie rzepke skrobie :-) Oczywiscie musialby byc okres
              przejsciowy (trwaloby to wiele lat) az ci ktorzy sa w starym systemie, brzydko
              mowiac, wymarli. Ale nowi automatycznie wchodziliby do nowego systemu. Ale to
              juz nie na to forum chyba dyskusja.


              Mors
              • Gość: barbinator Re: Ciąża to nie oszustwo IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 16:00
                Taki ultraliberalny model jest możliwy tylko teoretycznie. W praktyce jakoś
                żadne państwo na świecie się na niego nie zdecydowało. Ja dobrze wiem dlaczego -
                wystarczy policzyć koszty.
                Ale, jak słusznie powiedziałeś, to temat na inne forum....
                Pozdr. B.
                • malwinamalwina ultraliberalizm i rzepka 14.11.02, 16:05
                  ta rzepka inaczej jest zwana, na prawo, jeszcze bardziej na prawo od
                  ultraliberalizmu ....no i co widzisz ? dym ?
                  • pwrzes Re: ultraliberalizm i rzepka 14.11.02, 21:16
                    lepiej zyc w socjalistycznej Francji ? A co do innego twojego postu o zyciu w
                    kapitalizmie, moze i tam zyjesz wiecej lat a czy prowadzisz firme ? Jak
                    zaczniesz ja prowadzic to wtedy zobaczysz jak wyglada sytuacja z drugiej strony.
                • pwrzes Re: Ciąża to nie oszustwo 14.11.02, 21:17
                  Zgodze sie ze to teoria, specjalnie tez pominalem kwestie dzieci. W zasadzie
                  zawezilem sprawe tylko do osob doroslych. Nie ta bajka. :-)
            • Gość: Sebastian Re: Ciąża to nie oszustwo IP: *.tele2.pl 14.11.02, 16:28
              > > bardzo chętnie skorzystam i już nigdy żadna kobieta w ciąży nie będzie
              > musiała
              > > na mnie łożyć.
              >
              > Sposób jest - zostań bezrobotnym menelem :))
              > A serio - ty naprawdę uważasz, że może istnieć nowoczesne państwo bez systemu
              > obowiązkowych składek i powszechnych świadczeń???????
              Nie tak szybko.
              Najpierw ustalmy czy rzeczywiście kobieta biorąca zasiłek macieżyński tylko
              odbiera pieniądze , które wcześniej wpłaciła. (to po co wpłacała?)
              Czy też może ktoś do tego dopłaca?
              A potem porozmawiamy o słuszności lub braku słuszności obowiązkowych
              ubezpieczeń społecznych.
              OK?
              • Gość: maly.k Re: Ubezpieczenia to nie oszustwo IP: *.BrockU.CA 14.11.02, 17:05
                Ubezpieczenie (z definicji niemal) nie polega na odbieraniu tych pieniedzy,
                ktore sie osobiscie wplacilo. Uklad ma sie bilansowac jako calosc -
                indywidualny 'bilans na zero' to rzadkosc. Jedni wplaca mniej, niz dostaja,
                inni wiecej.

                Mocne ograniczenie systemu obowiazkowych ubezpieczen spolecznych wcale nie musi
                oznaczac 'ultraliberalizmu'.

                Pozdrawiam,

                mk.
                • Gość: Malwina Re: Ubezpieczenia to nie oszustwo IP: *.w.club-internet.fr 14.11.02, 17:21
                  wiec ...?
                  co oznacza ...?
                  • Gość: maly.k Re: Ubezpieczenia to nie oszustwo IP: *.BrockU.CA 14.11.02, 17:36
                    Dam przyklad. W Kanadzie istnieje obowiazkowy system ubezpieczen spolecznych
                    (calkowicie oddzielony od systemu opieki zdrowotnej). Jednakowoz, jest on
                    bardzo ograniczony. Ma charakter wlasnie ubezpieczenia, nie zas obowiazkowej
                    zrzuty wszystkich na wszystkich. Zasadniczo kazdy ma sobie sam zapewnic
                    emeryture - albo poprzez umowy z pracodawca, albo poprzez wlasne oszczednosci
                    (panstwo bardzo wspiera oba te modele).
                    Jesli komus to sie nie uda, nie bedzie umieral z glodu pod plotem, poniewaz
                    jest od tego ubezpieczony (obowiazkowo, ale skladki CPP sa niewielkie, wiec
                    nikomu to nie przeszkadza) i bedzie mial zapewnione utrzymanie. Zadne
                    wspanialosci, ale tez buszowania po smietnikach.

                    Podobna regulacja dotyczy zasilkow dla bezrobotnych - pracujacy placa (znow
                    obowiazkowe, lecz niewielkie) ubezpieczenie od bezrobocia.

                    Przy tym wszystkim Kanada uchodzi (przynajmniej wsrod Amerykanow) za panstwo
                    socjalne, z wszystkimi tego atrybutami (powszechna opieka medyczna, zduszone
                    przez panstwo ceny lekarstw, brak slumsow; po stronie minusow - nieco wyzsze
                    bezrobocie).

                    Pozdrawiam,

                    mk.
                    • Gość: Malwina Re: Ubezpieczenia to nie oszustwo IP: *.w.club-internet.fr 14.11.02, 18:00
                      to podobnie (tyle ze te podatki tu wzglednie wysokie, no ale nic wspolnego z
                      horrrrendalnymi sumami ubezpieczenia w usa ;-)
                      istnieje rowniez mozliwosc dla tego kto chce, poza basikowymi ( rentami,
                      chorobowymi, bezrobociem, inwalidztwem itd itp) kontraktowania (znow wykanczam
                      jezyk polski :-( ubezpieczen prywatnych , a co !!!
                    • Gość: barbinator Re: Ubezpieczenia to nie oszustwo IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 19:51
                      Skoro w Kanadzie są jak piszesz, zduszone ceny leków i powszechna opieka
                      medyczna a ponadto nie ma slumsów, mimo że jest bezrobocie, to z pewnością nie
                      jest to system ultraliberalny.
                      Jednak skoro składka na ubezpieczenie jest niska, to widać te "luksusy" są
                      finansowane w inny sposób, zapewne poprzez podatki. Jesli jak piszesz system
                      opieki zdrowotnej jest powszechny, to ja nie wiem jak można to połączyć z
                      brakiem "obowiązkowej zrzuty" - bo niby kto płaci za leczenie bezrobotnych czy
                      biednych?
                      Nie nazwałabym tego "mocnym ograniczeniem systemu obowiazkowych ubezpieczen
                      spolecznych", raczej wręcz przeciwnie.
                      W Polsce też możnaby zlikwidować składkę ZUS w części zdrowotnej i finansować
                      opiekę zdrowotną bezpośrednio z budżetu państwa czyli z podatków - tylko jaka
                      to różnica w sensie ponoszonych kosztów?
                      Po prostu - nie skubną was na ubezpieczeniu, to skubną was gdzie indziej -
                      system prosocjalny kosztuje i nie ma na to rady, trzeba się zrzucić na innych.
                      :(((
                      A przez system ultraliberalny ja rozumiałam taki, w którym nie ma żadnych
                      obowiązkowych składek, więc np leczenie jest dla wszystkich pełnopłatne. I taki
                      system jest IMO niemożliwy do wprowadzenia w praktyce.
                      Pozdrawiam, B.
                      • Gość: maly.k Barbinator, czytaj uwazniej... IP: *.BrockU.CA 14.11.02, 20:11
                        Gość portalu: barbinator napisał(a):

                        > Skoro w Kanadzie są jak piszesz, zduszone ceny leków i powszechna opieka
                        > medyczna a ponadto nie ma slumsów, mimo że jest bezrobocie, to z pewnością
                        nie
                        > jest to system ultraliberalny.

                        Napisalem przeciez, ze mocne ograniczenie systemu ubezpieczen spolecznych nie
                        musi oznaczac systemu ultraliberalnego - i tu podalem przyklad Kanady, jako
                        kraju w ktorym owe ubezpieczenia sa mocno ograniczone (np. w porownaniu do
                        Polski, Szwecji czy Francji), a jednak jest ciagle systemem socjalnym!

                        > Jednak skoro składka na ubezpieczenie jest niska, to widać te "luksusy" są
                        > finansowane w inny sposób, zapewne poprzez podatki. Jesli jak piszesz system
                        > opieki zdrowotnej jest powszechny, to ja nie wiem jak można to połączyć z
                        > brakiem "obowiązkowej zrzuty" - bo niby kto płaci za leczenie bezrobotnych
                        czy
                        > biednych?
                        System ubezpieczen spolecznych a system opieki zdrowotnej to jednak dwie rozne
                        rzeczy.

                        > Nie nazwałabym tego "mocnym ograniczeniem systemu obowiazkowych ubezpieczen
                        > spolecznych", raczej wręcz przeciwnie.
                        > W Polsce też możnaby zlikwidować składkę ZUS w części zdrowotnej i finansować
                        > opiekę zdrowotną bezpośrednio z budżetu państwa czyli z podatków - tylko jaka
                        > to różnica w sensie ponoszonych kosztów?
                        Czy ja sie myle, czy ZUS juz od jakiegos czasu nie obsluguje owej 'czesci
                        zdrowotnej'? Podobno byly Kasy Chorych.

                        Ograniczenie systemu ubezpieczen spolecznych, o ktorym pisalem, polega na tym,
                        ze jest to *ubezpieczenie*, zapewnienie minimum dla tych, ktorym sie nie
                        powiodlo, a nie system rozdawnictwa dla wszystkich. Po prostu system jest
                        zbudowany tak, ze dla znakomitej wiekszosci emerytow panstwowa emerytura nie
                        jest podstawa przezycia. Ci, ktorzy maja emerytury z innych zrodel, nie dostaja
                        wyplaty z tytulu tego ubezpieczenia. Ale jesli czyjs plan emerytalny sie
                        zawali, lub nie wystarcza do przezycia, ubezpieczenie bedzie wyplacane.

                        Pozdrawiam,

                        mk.

                        PS. Zgadzam sie z tym, ze system ultraliberalny w praktyce nie moze istniec.
                        • Gość: barbinator Re: Barbinator, czytaj uwazniej... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 12:24
                          Gość portalu: maly.k napisał(a):

                          >
                          > PS. Zgadzam sie z tym, ze system ultraliberalny w praktyce nie moze istniec.


                          Pozwól, że odniosę się do P.S-a, bo tu pada najwazniejsze zdanie - system
                          ultraliberalny nie jest możliwy. Od tego zaczął sie mój udział w tym wątku i na
                          stwierdzeniu tego niewątpliwego faktu powinien się skończyć. Co do reszty, to
                          zgadzam się z tobą we wszystkim - mnie się system kanadyjski też podoba. A nasz
                          polski jaki jest, to każdy widzi....i ani mi w głowie go bronić.
                          Nieporozumienie polegało na tym, że mi zależało głównie na podkreśleniu, iż
                          każdy system prosocjalny kosztuje i jakby tego nie nazwać (składką, kasą,
                          podatkiem itd), to jest obsługiwany z naszych kieszeni. Przeciwko czemu ja
                          zresztą nie protestuję, chciałabym tylko (jak każdy), by ten system był lepiej
                          zorganizowany i sprawniej zarządzany.
                          Pozdrawiam, B.
              • Gość: barbinator Re: Ciąża to nie oszustwo IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 19:49
                Najpierw ustalmy czy rzeczywiście kobieta biorąca zasiłek macieżyński tylko
                > odbiera pieniądze , które wcześniej wpłaciła. (to po co wpłacała?)
                > Czy też może ktoś do tego dopłaca?
                > A potem porozmawiamy o słuszności lub braku słuszności obowiązkowych
                > ubezpieczeń społecznych.
                > OK?

                Wiesz, chyba nie chwytam dlaczego takie własnie wstępne ustalenie miałoby byc
                niezbędne. Jeśli ma to mieć dla ciebie tak duże znaczenie, to możemy przyjąć za
                punkt rozważań teoretyczny model swiata w którym w ogóle nie ma kobiet w ciąży -
                tak będzie lepiej? A i tak uważam, że taki system by nie wypalił....

                Pozdrawiam, B.
                • pwrzes Re: Ciąża to nie oszustwo 14.11.02, 21:25
                  Gość portalu: barbinator napisał(a):

                  > Najpierw ustalmy czy rzeczywiście kobieta biorąca zasiłek macieżyński tylko
                  > > odbiera pieniądze , które wcześniej wpłaciła. (to po co wpłacała?)
                  > > Czy też może ktoś do tego dopłaca?
                  > Wiesz, chyba nie chwytam dlaczego takie własnie wstępne ustalenie miałoby byc
                  > niezbędne. Jeśli ma to mieć dla ciebie tak duże znaczenie, to możemy przyjąć
                  za
                  [ciach]

                  Sebastianowi chodzi o to, ze kobieta bedaca w ciazy i pobierajacy zasilek z ZUS-
                  u niekoniecznie otrzymuje _tylko_ swoje pieniadze (wielkosc skladek zusowskich
                  jest ograniczona z gory, prog w tym roku ok. 64,000 - dokladna kwota uleciala
                  mi z glowy) ale na ten wlasnie zasilek skladaja sie skladki innych
                  ubezpieczonych w ZUS. Dokladniej to kobieta otrzymujaca zasilek nie dostaje
                  _zadnych_ swoich pieniedzy, jej skladki na ubezpieczenie zostaly juz wydane na
                  wczesniejsze i juz pobrane zasilki. Ona teraz dostaje pieniadze wplacane przez
                  innych. Chyba wyjasnilem,uff:-)

                  Mors
    • Gość: EWOK Mam propozycję IP: *.acn.waw.pl 14.11.02, 18:03
      Obliczyłam, że gdybym nie płaciła na ZUS i na państwową służbę zdrowia to
      odłozyłabym sobie z tych pieniędzy na dobrą emeryturę, umożliwiającą mi w
      przyszłości coroczne moczenie mojej siedemdziesięcioletniej pupy w morzu
      Śródziemnym, tak jak to obecnie czynią byli żołnierze Wermahtu, a także
      wykupienie złotej karty w Medicover, a właściwie nawet kilku zlotych kart.
      Ponadto sama sfinansowałaby sobie urlop macierzyński dowolnej długości i nikt
      nie musiałby na mnie płacić. Proszę, powiedzcie mi czy istnieje jakikolwiek
      sposób,żeby zrealizować taki plan? Bo nie wiem, jak Was, ale mnie szlag trafia
      kiedy pomyślę jak marnotrawione są moje ciężko zarobione pieniądze.
      • Gość: Malwina Re: Mam propozycję IP: *.w.club-internet.fr 14.11.02, 18:12
        te pieniadze moglabys sobie odlozyc pod jednym warunkiem : ze nigdy przenigdy
        nie zlamiesz sobie nogi nie mowiac o operacji wyrostka i nie wspomne nawet bo
        ci nie zycze o czymkolwiek powazniejszym a jakze banalnym. przy najblizszej
        okazji zagladnij do cennika szpitalnych uslug wszelkiego rodzaju a oko ci
        zbieleje i wlos ci sie zjezy.
        (juz nawet nie mowie o cenie glupiego rentgena a o rezonansie magnetycznym to
        nawet nie osmielam sie wspomniec !)
        Badzmy realistami !
        • Gość: EWOK Re: Mam propozycję IP: *.acn.waw.pl 14.11.02, 18:53
          Dlatego napisałam, że wykupiłabym sobie zlota kartę Medicover. W ramach tego
          ubezpiecznia miałabym wszystkie badania ze specjalistycznymi włącznie, pobyt w
          szpitalu w razie konieczności, opiekę medyczną w czasie ciąży, poród z pobytem
          w jednoosobowym pokoju z telewizorem oraz możliwość wezwania karetki bez
          zastanawiania się nad tym czy jest to wezwanie na pewno uzasadnione i czy nie
          będę musiała jednak wybulić stówy. To wszystko kosztuje ok. 600 zł miesięcznie
          (karta rodzinna). I zastanawia mnie to, dlaczego za 600 zł od rodziny można
          zorganizować taką opiekę medyczną podczas gdy na państwową służbę zdrowia
          płacę znacznie więcej, a jeśli coś mi jest to i tak wybieram prywatnego
          lekarza, bo rzadko mam czas, żeby o piątej rano ustawić się na trzy godziny w
          kolejce przed przychodnią, szczególnie jeśli jestem chora.
          • Gość: Malwina Re: Mam propozycję IP: *.w.club-internet.fr 14.11.02, 18:57
            mea culpa - nie mam pojecia co to jest medicover wiec nie zaskoczylam. Teraz
            wiem (poczekam na inne opinie o niej bo nie bardzo wierze...)
            Aha, ja tyle na fr panstwowe zdrowie nie place :-( a podatki uwazane jako
            najwyzsze, no jedne z najwyzszych w Europie :-(((
            • pwrzes Re: Mam propozycję 14.11.02, 21:30
              To o czym mowi EWOK to prawda. EWOK moze loobing w tej sprawie zrobimy ? :-)
              Ale ja na starosc chce domek w Alpach ;-) EWOK wspomniala o prywatnych sieciach
              przychodni lekarskich, ktore za stosunkowo niska oplata zapewniaja naprawde
              wysoki poziom uslug. Mozna sobie wybrac taki portfel uslug jaki sie chce. Nie
              wiem tylko czy stomatologiczne sa w tej zlotej karcie Medicoveru tez bezplatne.
              Co wiecej te sieci przynosza zyski, jedna z nich, juz nie pomne ktora miala w
              zeszlym roku 5 mln zlotych czystego zysku. To tylko panstwowa sluzba zdrowia
              nie potrafi/nie zna sie/nie chce* zarzadzac soba w profesjonalny sposob.

              Mors
              * - niepotrzebne skreslic :-)
            • zlotyrybek Re: Mam propozycję 14.11.02, 22:01
              Ewok ma rację. Ponieważ mam 2 dzieci Złota Karta w Medicover mnei nie korci :)
              W wersji "rodzinnej" (z rozszerszeniem na szpital ale i bez) jest bardzo fajna
              opcja : "gorąca linia" o każdej porze dnia i nocy (polecam przyszłym mamom) i
              to jest kontakt z lekarzem, a nie recepcją. Lekarz decyduje czy przyjechać od
              razu czy można poczekać do rana. Rzeczywiście karetka przyjedzie zawsze i to w
              ramach już "niebieskiej " karty. Namówcie swoich praodawców - przy umowie z
              firmą (zbiorowej)są bardzo duże zniżki.
              No i jak to działa, powiedzcie ? I panie w rececji umieją się przedstawić i
              uśmiechnąć ? A nawet szprechaja w obcych językach !!! We łbach się
              poprzewracało....... do ZOZu - co one tam wiedza o robocie. nie ??? kolejka od
              5 rano nauczyłaby je ogłady. A jak człowiek się dobrze czuje w tej recepcji
              ZOZowskiej - jak Bóg - Pan życia i śmierci.....

              Miłego wieczora :)
              • hania_76 Re: Mam propozycję 15.11.02, 09:48
                zlotyrybek napisał:

                > Ewok ma rację. Ponieważ mam 2 dzieci Złota Karta w Medicover mnei nie korci :)
                > W wersji "rodzinnej" (z rozszerszeniem na szpital ale i bez) jest bardzo
                fajna
                > opcja : "gorąca linia" o każdej porze dnia i nocy (polecam przyszłym mamom) i
                > to jest kontakt z lekarzem, a nie recepcją. Lekarz decyduje czy przyjechać od
                > razu czy można poczekać do rana. Rzeczywiście karetka przyjedzie zawsze i to
                w
                > ramach już "niebieskiej " karty. Namówcie swoich praodawców - przy umowie z
                > firmą (zbiorowej)są bardzo duże zniżki.
                > No i jak to działa, powiedzcie ? I panie w rececji umieją się przedstawić i
                > uśmiechnąć ? A nawet szprechaja w obcych językach !!! We łbach się
                > poprzewracało....... do ZOZu - co one tam wiedza o robocie. nie ??? kolejka
                od
                > 5 rano nauczyłaby je ogłady. A jak człowiek się dobrze czuje w tej recepcji
                > ZOZowskiej - jak Bóg - Pan życia i śmierci.....
                >
                > Miłego wieczora :)

                Jeszcze bardziej polecam Luxmed, do którego się przeniosłam z Medicover. Kiedy
                czasami zaglądam do rejonowej przychodni tylko i wyłącznie dlatego, że pracuje
                tam lekarz internista najlepsza pod słońcem, przeżywam szok obcowania z
                publiczną służbą zdrowia (niekończące się kolejki, naburmuszone babusy w
                recepcji pohukujące na gromadkę zastraszonych emerytów i temu podobne obrazki).
                A ostatnio jeszcze dowiedziałam się, że poród w prywatnej klinice, w której z
                rodzącą kobietą i maleństwem obchodzą się jak z jajkiem albo królową Saby,
                kosztuje niewiele więcej niż poród w państwowym szpitalu. Bo w państwowym
                szpitalu trzeba dać w łapę całemu personelowi od lekarza do salowej, żeby
                krzywdy nie zrobili, zapłacić za znieczulenie, za pokój mniejszy od sali
                gimnastycznej, za kroplówkę, za wszystko. A przecież m.in. na państwowe
                szpitale idą co miesiąc haracze, które są pobierane z naszych pensji... Wot
                zagadka!
                Pozdrawiam.
                • malini Widzę,że wystarczyło poczekac, a sami... 15.11.02, 11:57
                  no wreszcie zaskoczyło - dzięki mały.k z ten mini wykład o koncepcji
                  ubezpieczenia! Do wymiany doświadczeń o Medicover itp. dodam - słyszeliście o
                  obsłudze medycznej tzw."R" czyli rządowych VIP-ów?Chcielibyście taką?Jakiś czas
                  temu dowiedziałam się,że ok.500 miesiecznie i masz "złotą kartę" (wszystkie
                  usługi,badania, operacje).Oj chciałabym nie płacić ZUS-owi.
                  Acha - Sebastianie -teksty typu "nie masz pojęcia o.." zachowaj dla rozmó z
                  ludźmi, których znasz. Pojęcie o kasie przed sądem to ja jakie-takie mam,
                  aby "ośmielić" się na zabranie głosu w necie (podyskutujmy o powództwie
                  adchezyjnym jak chcesz mi wcisnąć, że człowiek bez kasy da sobie radę).
                  • hania_76 Re: Widzę,że wystarczyło poczekac, a sami... 15.11.02, 12:04
                    malini napisała:

                    Pojęcie o kasie przed sądem to ja jakie-takie mam,
                    > aby "ośmielić" się na zabranie głosu w necie (podyskutujmy o powództwie
                    > adchezyjnym jak chcesz mi wcisnąć, że człowiek bez kasy da sobie radę).

                    Malini, ja już nic nie rozumiem, ale zacznijmy od podstaw: powództwo adhezyjne
                    w sądzie pracy?
                    • malini Re: Widzę,że wystarczyło poczekac, a sami... 15.11.02, 14:32
                      Nie wiem czy się dogadamy, bo ja sobie tak ogólnie(przyznaję-na marginesie) i
                      do kogoś w związku z jedną wypowiedzią o nierównych szansach w sądzie
                      zamożniejszych i biedniejszych (w oparciu np.o powództwo adhezyjne) a ty mi tu
                      z tym kodeksem pracy i że co to ma do rzeczy..
                      • hania_76 Do malini - nie unoś się 15.11.02, 14:47
                        malini napisała:

                        > Nie wiem czy się dogadamy, bo ja sobie tak ogólnie(przyznaję-na marginesie) i
                        > do kogoś w związku z jedną wypowiedzią o nierównych szansach w sądzie
                        > zamożniejszych i biedniejszych (w oparciu np.o powództwo adhezyjne) a ty mi
                        tu
                        > z tym kodeksem pracy i że co to ma do rzeczy..

                        Przeczytaj uważnie mój poprzedni post. Jeśli znajdziesz w nim "kodeks pracy"
                        stawiam wirtualne piwo :) Chyba jednak pytałam o sąd pracy.... Bo chyba o
                        sprawach pracowniczych tutaj dyskutujemy?

                        Jestem równiesz ciekawa dlaczego akurat powództwo adhezyjne uważasz za przykład
                        dyskryminacji uboższych? Czy możesz rozwinąć tę myśl?

                        Pozdrawiam.
          • Gość: barbinator kilka pytań o Medicover IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 13:02

            No to jeszcze wypadałoby ustalić, czy systemy typu Medicover za tak śmiesznie
            małą sumę miesięcznie zapewniają rzeczywiście całościową opiekę zdrowotną, bo
            jakoś trudno mi w to uwierzyć. Może entuzjaści rezygnacji z ZUS'u odpowiedzą mi
            na kilka pytań:

            - czy Medicover pokrywa pełne koszty leczenia np chorób onkologicznych, czy
            może tylko zapewnia dodatkowe luksusy w rodzaju jednoosobowego pokoju czy
            szybciej wykonanych badań i zabiegów?
            - czy Medicover finansuje pełne koszty transplantacji np serca?
            - czy Medicover finansuje pełne koszty wieloletniej rehabilitacji powypadkowej?
            - czy Medicover będzie wam w razie czego płacił rentę inwalidzką?
            - czy Medicover wypłaca wam zasiłki chorobowe i inne (o ile z nich
            korzystacie)?

            Jeśli na którekolwiek z tych pytań odpowiedź brzmi NIE, to znaczy że albo nie
            jest możliwa rezygnacja ze składki ZUS albo składka Medicover musiałaby być
            duuuużo wyższa. Bo to znaczy, że Medicover zapewnia wam wyłącznie usługi
            ponadstandardowe, natomiast standard to nadal ZUS.
            Pozdrawiam, B.

            P.S.
            Czy Medicover ma jakąś stronę internetową? Chętnie sobie coś o tym poczytam
            • pwrzes Re: kilka pytań o Medicover 15.11.02, 13:40
              Gość portalu: barbinator napisał(a):

              >
              > No to jeszcze wypadałoby ustalić, czy systemy typu Medicover za tak śmiesznie
              > małą sumę miesięcznie zapewniają rzeczywiście całościową opiekę zdrowotną, bo
              > jakoś trudno mi w to uwierzyć. Może entuzjaści rezygnacji z ZUS'u odpowiedzą
              mi
              >
              > na kilka pytań:
              >
              > - czy Medicover pokrywa pełne koszty leczenia np chorób onkologicznych, czy
              > może tylko zapewnia dodatkowe luksusy w rodzaju jednoosobowego pokoju czy
              > szybciej wykonanych badań i zabiegów?

              Nie korzystam z Medicoveru ale z podobnej firmy , i powiem tak szybciej
              wykonane badania i zabiegi powoduja ze nie jest potrzebne leczenie operacyjne.

              > Jeśli na którekolwiek z tych pytań odpowiedź brzmi NIE, to znaczy że albo nie
              > jest możliwa rezygnacja ze składki ZUS albo składka Medicover musiałaby być
              > duuuużo wyższa. Bo to znaczy, że Medicover zapewnia wam wyłącznie usługi
              > ponadstandardowe, natomiast standard to nadal ZUS.
              Coz zalozmy ze skladki na ZUS w sumie wynosza 1500 zlotych, place 500 zlotych
              miesiecznie za Medicover, spokojnie stac mnie by prywatnie ubezpieczyc sie na
              wypadek inwalidztwa, ciezkich chorob, bezrobocia i pewnie cos by mi jeszcze w
              kieszeni zostalo :-)

              Strona Medicoveru oczywiscie www.medicover.pl :-)
              • Gość: barbinator Re: kilka pytań o Medicover IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 15:40
                Żaden ze mnie znawca ubezpieczeń, ale myślę, że te ubezpieczenia które
                wymieniłeś plus parę innych o których nie wspomniałeś (np musiałbys też
                odkładac okrągłą sumkę miesięcznie na poczet kosztów swojego leczenia i
                kontynuowania ubezpieczeń po przejściu na emeryturę, kiedy już nie będziesz
                miał dochodów zaś powszechny system oparty na solidaryzmie społecznym cię nie
                obejmie, bo sam z niego zrezygnowałeś. Do tego leczenie dzieci, jeśli
                masz/chcesz je mieć. A co z zasiłkiem chorobowym?) wyniosłyby sporo więcej niż
                wspomniane 1500 zł.
                Ciekawe, czy ktos robił takie wyliczenia, od jakiej sumy dochodów by się to
                opłacało - ciekawiłoby mnie to, bo jak wspomniałam, znawca zagadnienia ze mnie
                żaden.
                Taki system byłby zapewne dobry dla ludzi nie tyle zamożnych, co w naszych
                warunkach bogatych - mam na myśli dochody na członka rodziny pow. 7000-8000
                miesięcznie, czyli takie jak mają przeciętnie zamożne rodziny w krajach
                rozwiniętych.
                U nas to nie wypali.
                A nie wspomnieliśmy nawet o kosztach społecznych takiego systemu "tylko dla
                bogatych".....
                Pozdr. B.
      • Gość: EWOK A może... IP: 213.241.18.* 15.11.02, 12:16
        ... ruszymy "na miasto" oflagowani i z transparentami typu "nie chcemy więcej
        utrzymywać bandy niekompetentnych urzędasów"? Albo chociaż wysypmy coś na tory.
        Każdy, kurczę, uważa, że jak mu jest źle na duszy to może przyjechać zablokować
        stolicę, albo zablokować drogi albo rzucać nabiałem w kogo popadnie. Czy
        widział ktoś manifestację menedżerów w gajerkach i krawatach albo w
        kostiumikach i na szpilkach? Więc nienawistnie sycząc na nas "najbogatsssssi"
        (a w POlsce raptem 3 % wchodzi w drugi i trzeci próg podatkowy), zrzucają nam
        na grzbiet obowiązek utrzymywania całego państwa, wedle starej prawdy
        z "Misia", że klient w krawacie jest mniej awanturujący się.
        • pwrzes Re: A może... 15.11.02, 13:45
          Gość portalu: EWOK napisał(a):

          > ... ruszymy "na miasto" oflagowani i z transparentami typu "nie chcemy więcej
          > utrzymywać bandy niekompetentnych urzędasów"? Albo chociaż wysypmy coś na
          tory.
          Nie blokowaniu torow :-)
          >
          > stolicę, albo zablokować drogi albo rzucać nabiałem w kogo popadnie. Czy
          > widział ktoś manifestację menedżerów w gajerkach i krawatach albo w
          > kostiumikach i na szpilkach? Więc nienawistnie sycząc na
          nas "najbogatsssssi"

          A byla taka demonstracja jak likwidowano ( oficjalnie polaczono z Pekao SA) PBG
          w Lodzi pare lat temu.

          > (a w POlsce raptem 3 % wchodzi w drugi i trzeci próg podatkowy), zrzucają nam
          > na grzbiet obowiązek utrzymywania całego państwa, wedle starej prawdy
          > z "Misia", że klient w krawacie jest mniej awanturujący się.

          Czas zmienic te prawde, ale co sie dziwic jak nawet na pl.sci.ekonomiczne
          niektorzy nadal wierza w marksizm ;-)
          • Gość: Malwina Re: A może... IP: *.abo.wanadoo.fr 15.11.02, 14:42
            sa sprawy do ktorych naprawde nie moge sie wtracac bo nic o nich nie wiem i do
            tych nalezy system opieki zdrowotnej w pl :-(
            wiec glosu nie zabieram
            a majac wzglednie dobra pamiec wierze wam na slowo gdy mowicie ze panstwowa
            opieka zdrowotna + poziom infrastruktur + jakosc lekarzy + jakosc recepcji +
            lapowy czynia z tego rzeznie N° 1
            zreszta mialam okazje nieco zobaczyc podczas kilku wakacyjnych pobytow
            Ale nikt mi nie wdusi bzdury ze zabiegi i badania lecza do stopnia ktory
            pozwala uniknac interwencji ciezkiej !
            skaner ci raka nie usunie a zastrzyk wrzodow na zoladku jeszcze mniej !
            Badania to badania, zabiegi to zabiegi i nic tu interwencji chirurgicznej nie
            zastapi nawet jakby nie wiem jak byc za zlota czy zielona karta.
            • pwrzes Re: A może... 15.11.02, 14:53
              Czytaj uwaznie, napisalem tez o ubezpieczeniach, ktore zapewnia ci pokrycie
              operacji nawet tych najciezszych. Nie widzisz tego ?

              Mors
              • Gość: Malwina Re: A może... IP: *.abo.wanadoo.fr 15.11.02, 14:55
                yes general !
                • Gość: Malwina Re: A może... IP: *.abo.wanadoo.fr 15.11.02, 14:58
                  ostatnio sie informowalam co do ceny wykrojenia kawalka malego swinstwa
                  niezlosliwego z nerki, w sumie banal. 100 tys euros !
                  macie takie prywatne ubezpieczenia ktore wam to pokryja ?????????
                  • pwrzes Re: A może... 15.11.02, 15:04

                    100 000 Euro za wyciecie czegos, nie wierze - cos cie probuja naciagnac,
                    sprobuj w sasiednich krajach, tyle to kosztuja transplantacje narzadow. A
                    obecnie dzieki naszym pozal sie boze decydentom, ustawa o prywatnych
                    ubezpieczeniach zdrowotnych/prywatnych kasach chorych zostala odeslana w
                    niebyt. Jesli tylko ludziom zostanie stworzona mozliwosc wyboru miedzy ZUS-em a
                    prywatnym ubezpieczeniem zdrowotnym, od razu powstana takie produkty
                    ubezpieczeniowe, ktore ci to zapewnia po przystepnej cenie. Zalozymy sie o
                    przyslowiowy grosz ? ;-)

                    Mors
                    • Gość: Malwina Re: A może... IP: *.abo.wanadoo.fr 15.11.02, 15:13
                      w zyciu do zadnego innego kraju nie pojade sie leczyc ! jestem wlasnie tam
                      gdzie trzeba, i gdzie najwyzszy poziom medycyny panstwowej na swiecie i
                      najlepsze ubezpieczenie (panstwowe) = zero euro z precyzja zegarka
                      szwajcarskiego (co nie przeszkadza tutejszej sluzbie zdrowia w systematycznym
                      strajkowaniu no ale pewnie dlatego jest na takim poziomie ....?)
                      zyc nie umierac ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka