janbugaj1
15.03.06, 12:18
Na pewno w wiekszosci widzialyscie doskonaly musical Chicago. Sam mialem
przyjemnosc byc na premierze w Londynie, pozniej widzialem juz w Polsce w
kinie i przyznam, ze wersja filmowa jest rownie doskonala, a moze nawet lepsza.
Ale nie o walorach artystycznych bedziemy mowic. Interesujacy jest sposob w
jaki glowna bohaterka wymiguje sie od kary smierci. Wykorzystuje patriachalne
spoleczenstwo eksponujac typowe dla kobiet slabosci i cechy, z kolei
mezczyznom typowe dla nich zachowania, co w koncu prowadzi do uniewinnienia.
Tak przeciez bylo zawsze, co bardziej inteligentne, urocze, sprytne kobiety
potrafily idealnie wpasowac sie w role niezaradnej, biednej, gorszej kobietki
manipulujac otoczniem, szczegolnie mezczyznami. Co wiecej, mysle ze kobiety o
ktorych mowimy za bardzo nie popieraja feminizmu, bo od tysiacleci dzieki
swojej przebieglosci i urokowi osobistemu zdobywaja wysokie pozycje spoleczne
i wplywaja na losy panstw.
W tej chwili wszystkie nieudacznice, nieuprzejme, odtracajace kobiety dostaja
rownouprawnienie z urzedu i cechy ktore pozwalaly im na przebicie sie traca na
znaczeniu. To chyba dobrze, bo z czasem, jak juz rownouprawnienie bedzie
calkowicie wprowadzone w zycie, w koncu wiekszosc powinna o nich zapomniec i
utracic te zdolnosc. Co o tym sadzicie?