Dodaj do ulubionych

nowy wspaniały świat (do heretica)

08.04.06, 09:12
Heretic napisał:
>Szczerze mówiąc, trochę odeszliśmy od tematu - ja pisałem jedynie o
>uśmiercaniu
>chorych niemowląt, które nawet nie znają smaku życia.
>Stary, przygarbiony człowiek nie musi być dla nikogo obciążeniem. A skoro
>szpeci
>obraz zdrowej generacji, to wystarczy, że wprowadzi się specjalne strefy
>tylko dla młodych i pięknych.

Drogi hereticu
1. Uśmiercanie niemowląt nasza cywilizacja już przerabiała niejednokrotnie w
różnych kulturach.
W imię doskonałego społeczeństwa - Sparta
W imię wygody społecznej - Rzym
W imię bóstw - sporo tych kultów było
Nic nowego pod słońcem.
Ale ponieważ jesteś orędownikiem tego pomysłu to chcę się zapytać:
Jeżeli decydować mają kryteria medyczne to jakie?
Brak rączek? Dziś problem - a parę lat może być to jak drobny defekt
kosmetyczny do skorygowania, mikrocefalia? (mikrocefalicy bez głębokiego
upośledzenia umysłowego też się rodzą, a u niemowlęcia z mikrocefalią nie da
się ocenić jak będzie wyglądał jego rozwój intelektualny) no to jak -
wszystkich mikrocefalików mordujemy?
To jest problem podobny do tego, czy należy za wszelką cenę ratować
wsześniaki.Sporo przedwczesnych porodów to efekt "selekcji naturalnej" wśród
dzieci których rozwój nie przebiega prawidłowo i rodzą się, a właściwie są
ronione np bez nerek.
Czy mamy prawo odmawiać im życia? Bo co ? - bo kosztuje?
Wskazałam Ci, że utrzymanie "prywatnych" ulubieńców domowych wcale nie odbywa
się tylko z prywatnych finansów jak sugerowałeś. Tu nie bolą cię koszty?
Wydaje ci się,że masz prostą receptę, bo chyba nigdy nie musiałeś podejmować
decyzji o czyjejś śmierci. I obyś nigdy nie musiał, jeśli będzie to człowiek
którego jedyną winą jest to, że zaistniał na tym świecie.

2. Specjalne strefy - a ta dla starych i brzydkich będzie się nazywała getto?

Dajże sobie spokój z takimi pomysłami, wystarczą mi już te strefy dla
bogatych i biednych które powstają spontanicznie.
Obserwuj wątek
    • zlotoslanos Re: nowy wspaniały świat (do heretica) 08.04.06, 09:38
      Olala... było jeszcze oczyszczanie nacji, kto nie miał blond włosów, jasnej
      karnacji i błękitnych oczów - do gazu.

      A tak nawiasem mówiąc wczoraj odbyła się pierwsza w Polsce operacja przeszczepu
      ręki. Takowe już były z tym ,że ' dawcą ' był sam biorca tzn po wypadku
      odcięcia oderwania doszywano mu kończynę. Wczoraj ( a może przedwczoraj ? już
      nie pamiętam ) po raz pierwszy dawcą była osoba zmarła. Biorca 24 letni chłopak
      wypowiadał się,że to sznasa dla niego by po rehabilitacji wrócił, do życia do
      pracy zawodowej. Czego mu serdecznie życzymy :)
    • heretic_969 Ech... 08.04.06, 14:22
      > Wydaje ci się,że masz prostą receptę, bo chyba nigdy nie musiałeś podejmować
      > decyzji o czyjejś śmierci. I obyś nigdy nie musiał, jeśli będzie to człowiek
      > którego jedyną winą jest to, że zaistniał na tym świecie.

      Ja naprawdę Ciebie nie rozumiem. Skoro życie jest czymś tak bezcennym, to
      dlaczego nie postulujesz, by kobiety od 12-13 roku zycia rodziły dzieci, aż do
      tego momentu, gdy już nie będą w stanie? No bo przecież jeśli kobieta rodzi
      dwójkę dzieci, a nie np. 15, to znaczy, że 13 istnień ludzkich zostało
      zmarnowanych, prawda?
      Co do zabijania... Dla mnie uśmiercanie noworodków jest z pewnością zabijaniem z
      punktu widzenia biologicznego, ale z pewnością nie filozoficznego. Dopóki nie
      pojmujemy, że żyjemy, dopóty utrata życia nie będzie dla nas żadną stratą - bo
      jak żałować czegoś, czego się nie wie?
      Teraz pytanie, dlaczego chcę chore dzieci zabijać. Odpowiedź jest prosta: z
      litości i ze względu na godność ludzką. Ile to juz razy, jadąc autobusem,
      widziałem, jak wsiada do niego upośledzony umysłowo wraz z jego "opiekunem".
      Biedak wydaje z siebie jakieś zwierzęce odgłosy, robi obłąkaną minę, wszyscy
      inni pasażerowie idą na drugi koniec autobusu. A ja wtedy zadaję sobie pytanie:
      co to za bestialstwo, że pozwalamy temu nieszczęśnikowi się męczyć. Jeszcze
      większe przerażenie wywołuje we mnie myśl, że przecież sam mogłem się takim
      urodzić. A przecież wystarczy zdobyć się na odrobinę współczucia i usmiercić
      taką istotę, i to najlepiej na samym początku, gdy jest noworodkiem, bo na co
      czekać? Po co przedłużać agonię? Tolerowanie jego istnienia jest czymś
      obrzydliwym, jest to splunięcie na istotę człowieka, jako organizmu zdolnego do
      rozwijania się, samodoskonalenia.

      > 2. Specjalne strefy - a ta dla starych i brzydkich będzie się nazywała getto?

      O czym Ty piszesz. "Brzydkość" jest pojęciem względnym. Natomiast konflikty
      międzypokoleniowe są czymś nieuniknionym, więc specjalne strefy dla młodych i
      starych to nie jest zły pomysł, choć oczywiście całkowicie utopijny (na razie).

      >
      > Dajże sobie spokój z takimi pomysłami, wystarczą mi już te strefy dla
      > bogatych i biednych które powstają spontanicznie.

      Strefy dla bogatych i biednych wynikają z materializmu człowieka, który bardziej
      zazwyczaj patrzy na to ile ma człowiek a nie kim jest. Biedni w niczym nie są
      gorsi od bogatych - biednym można być z wyboru, np. dlatego, że więcej czasu się
      chce poświęcać swoim zainteresowaniom a nie pracy. Ktoś inny może charować po 14
      godzin dziennie, ale za to nigdy żadnej książki nie przeczytać. Historia
      ludzkości jednoznacznie pokazuje, że często biedacy wnosili większy wkład w jej
      rozwój niż bogaci.

      • snegnat Re: Ech... 08.04.06, 14:45
        Cos czuje, ze niedługo znowu zmienisz nicka ;-P
        • kocia_noga Re: Ech... 08.04.06, 15:08
          Gdy byłam bardzo młoda lekałam się że zachoruję psychicznie, jak wiele innych
          osób w tym wieku.Poznanie ludzi którzy troszczą się o psychotyków, szanują ich,
          opiekuja sie itp ulzyło mi bardzo.Opieka nad inwalidami jest korzystna z
          przyczyn społecznych - wzbudza zaufanie do ludzi, wśród których zyjemy, wzmaga
          poczucie bezpieczeństwa, a to jest warunkiem wielu pozytków.Gdy widzę, np w TV
          dobre ośrodki opiekujące się ofiarami wypadków pozbawionymi kończyn czy
          ociemniałymi, budzi się we mnie otucha - jeśli jakiś dureń spowoduje wypadek w
          którym ucierpię, to ktos potem o mnie zadba.Inaczej się wtedy żyje i mysli,
          chce się zrobić coś dla innych, dla siebie, chce się pracowac i tworzyc.
          Każdy może zachorować, zostać oszpecony czy zgłupiec.Nie każdy chce umrzec z
          tego powodu.A co do istot nieświadomych - to sprawa do dyskusji, jednak patrząc
          na to z punktu poczucia bezpieczeństwa ludzi- lepiej takie życie podtrzymywać.
          • llukiz Re: Ech... 08.04.06, 15:50
            > Gdy byłam bardzo młoda lekałam się że zachoruję psychicznie

            ??? Mi się coś tak wydaje że jesteś ewenementem na sakale światową.

            > Gdy widzę, np w TV
            > dobre ośrodki opiekujące się ofiarami wypadków pozbawionymi kończyn czy
            > ociemniałymi, budzi się we mnie otucha - jeśli jakiś dureń spowoduje wypadek w
            > którym ucierpię, to ktos potem o mnie zadba.Inaczej się wtedy żyje i mysli,
            > chce się zrobić coś dla innych, dla siebie, chce się pracowac i tworzyc.

            NIT nie myśli o sobie jako o potencjalnej ofiarze. Ja nie wierzę że ty to na
            serio piszesz

            co do opieki nad innymi to temat kiepsko nadaje się do dyskusji, bo nikt tu
            nikogo nie przekona. Jedni chcą się opiekować bo wydaje im się to słuszne i
            dobrze się z tym czują, inni mają to w dupie. I tyle.
            • kocia_noga Re: Ech... 08.04.06, 16:00
              llukiz napisał:

              > ??? Mi się coś tak wydaje że jesteś ewenementem na sakale światową.
              ....
              > NIT nie myśli o sobie jako o potencjalnej ofiarze. Ja nie wierzę że ty to na
              > serio piszesz

              Masz juz na stałe wyrobione poglądy na temat innych ludzi, czy dopuszczasz nowe
              informacje?



              > co do opieki nad innymi to temat kiepsko nadaje się do dyskusji, bo nikt tu
              > nikogo nie przekona. Jedni chcą się opiekować bo wydaje im się to słuszne i
              > dobrze się z tym czują, inni mają to w dupie. I tyle.

              Niekoniecznie, to tak jak z istnieniem np policji, szkół itp.Po co policja, jak
              każdy powinien się sam obronić? Po co szkoły ?
              Oczywiście że mozna dyskutowac.Np czy zyski nie przekraczają strat.A także
              spoglądać na temat pod różnymi kątami i z rozmaitych peryspektyw.
              • kocia_noga Re: Ech... 08.04.06, 16:14
                Dodam jeszcze cos o wypadkach.Czy to nie ty czasami pisałes, że kobiety mają
                mniej wypadków na ilośc przejechanych kilometrów ale mężczyźni sa lepszymi
                kierowcami?Nie jeżdże tyle co gotlama, ale od czasu do czasu robię trasę 170km
                w jedną strone.Widuję takich kierowców przejeżdżających 130-150km/h na
                kiepskiej drodze, wyprzedzających na podwójnej ciągłej,przed niewidocznym
                zakrętem, pod górę, na trzeciego itp.Gdyby im się ryzyko nie udało będa
                ofiarami wypadku ale nie sami, niestety - wciągna w to i mnie, i samochód z
                przeciwnej strony w najlepszym wypadku.Czasem zdarza mi się widzieć takiego jak
                stoi na poboczu i rozmawia z policją drogową, albo kilka kilometrów dalej leży
                na dachu ( ostatnio zdarzyło mi się to w grudniu, wyprzedzał mnie czarny
                mercedes i widziałam go kołami do góry), a więc karambol na skutek cudzej
                głupoty i bycia "lepszym kierowcą" jest bardzo prawdopodobny.
                • llukiz Re: Ech... 08.04.06, 17:49
                  > Dodam jeszcze cos o wypadka.
                  > karambol na skutek cudzej
                  > głupoty i bycia "lepszym kierowcą" jest bardzo prawdopodobny.

                  karambole powstają generalnie z 2 przyczyn. Z głupoty i z przyczyn losowych.
                  Bycie lepszym kierowcą nie ma tu nic do rzeczy.

                  > Niekoniecznie, to tak jak z istnieniem np policji, szkół itp.

                  nie wiem co niekoniecznie, ale właśnie jest tak jak piszesz. Z pomaganiem
                  niepełnosprawnym jest właśnie tak samo jak z istnieniem szkół i policji.

                  > Po co policja, jak
                  > każdy powinien się sam obronić? Po co szkoły ?

                  ???

                  > Oczywiście że mozna dyskutowac.Np czy zyski nie przekraczają strat.A także
                  > spoglądać na temat pod różnymi kątami i z rozmaitych peryspektyw.

                  równie dobrze można dyskutować czy opłaca się spać, jeść...
          • bleman Re: Ech... 08.04.06, 17:49
            > Gdy byłam bardzo młoda lekałam się że zachoruję psychicznie,

            Twoje lęki sie sprawdzily ;-)))

            haha, nie moglem sie powstrzymac.
            • kocia_noga Re: Ech... 08.04.06, 21:46
              bleman napisał:

              > > Gdy byłam bardzo młoda lekałam się że zachoruję psychicznie,
              >
              > Twoje lęki sie sprawdzily ;-)))
              >
              > haha, nie moglem sie powstrzymac.

              :))) całe szczęście mieszkam w zacisznym szpitaliku z dostępem do sieci wśród
              przemiłych współpacjentów i oddanego personelu, czego i tobie życzę.
          • margot_may Re: Ech... 09.04.06, 00:43
            jak ty to robisz kocia? przekręcach wszystko na lewą stronę i znajdujesz
            rozwiązanie. juz kilka razy zdarzyło mi się czytać twoją wypowiedź odznaczającą
            się właśnie tym.
            • kocia_noga Re: Ech... 09.04.06, 08:28
              margot_may napisała:

              > jak ty to robisz kocia? przekręcach wszystko na lewą stronę i znajdujesz
              > rozwiązanie. juz kilka razy zdarzyło mi się czytać twoją wypowiedź
              odznaczającą
              > się właśnie tym.


              Miło mi, ale nie wiem o co chodzi.Ja tez podziwiam innych ludzi tu piszących,
              ciebie też, za oglądanie świata z innej niż ja strony i mysli, które by mi nie
              przyszły do głowy.
      • illiterate Re: Ech... 08.04.06, 16:10
        Ok, umowmy sie, ze taki nakaz wprowadzono. Nakaz zabijania nieudanych dzieci.

        Zglosilbys sie do zabijania? Albo - wobec braku chetnych, postanowiono wybrac
        kata droga losowania i padloby na Ciebie. Skrecil bys kark niemowlakowi?
        • kocia_noga Re: Ech... 08.04.06, 16:16
          Wiesz, takiemu ze skalą Apgar 3-4 to tylko trzebaby było nie pomagać.
          • illiterate Re: Ech... 08.04.06, 22:27
            Nienie - ale zeby bylo humanitarnie, zeby sie nie meczyl, nawet 10 minut.
            Naprawde jestem ciekawa, czy by to zrobil.
        • heretic_969 Re: Ech... 09.04.06, 10:20
          > Zglosilbys sie do zabijania? Albo - wobec braku chetnych, postanowiono wybrac
          > kata droga losowania i padloby na Ciebie. Skrecil bys kark niemowlakowi?

          Po co skręcać kark? Sa bardziej humanitarne metody uśmiercania.
          • illiterate Re: Ech... 09.04.06, 13:55
            Jakkolowiek - wstrzyknal bys trucizne, zagazowal, zastrzelil - Ty, wlasnymi
            rekami - niemowlę?
            • heretic_969 Re: Ech... 09.04.06, 22:53
              Mam dziwne wrażenie, że uważasz mnie za nazistę, o czym świadczą pomysły z
              gazowaniem czy wstrzykaniu trucizn.
              Przecież wystarczy uśpić. Gdyby to było moim obowiązkiem, z pewnością byłbym do
              tego zdolny.
              • bri Re: Ech... 10.04.06, 10:09
                Uśpienie to też podanie trucizny przecież.
                • heretic_969 Re: Ech... 10.04.06, 14:27
                  No... niech Ci będzie.
      • gotlama Re: Ech... 08.04.06, 16:35
        >Ja naprawdę Ciebie nie rozumiem. Skoro życie jest czymś tak bezcennym, to
        >dlaczego nie postulujesz, by kobiety od 12-13 roku zycia rodziły dzieci, aż do
        >tego momentu, gdy już nie będą w stanie? No bo przecież jeśli kobieta rodzi
        >dwójkę dzieci, a nie np. 15, to znaczy, że 13 istnień ludzkich zostało
        >zmarnowanych, prawda?

        Zycie istniejące od nieistniejącego chyba się różni?
        Zdążyłeś to zauważyć czy nie?
        Jeśli nie - to ćwicz spostrzegawczość, przyda ci się, żeby nie p.....yć bez
        sensu o wartości życia.

        >Dopóki nie
        > pojmujemy, że żyjemy, dopóty utrata życia nie będzie dla nas żadną stratą - bo
        > jak żałować czegoś, czego się nie wie?

        A jeśli np. jesteśmy w narkozie (albo "znieczuleni" alkoholem ;) i nie
        pojmujemy że istniejemy, to już można nas...?

        >Tolerowanie jego istnienia jest czymś
        > obrzydliwym, jest to splunięcie na istotę człowieka, jako organizmu zdolnego
        >do rozwijania się, samodoskonalenia.

        A tolerowanie takiej opinii czym będzie?
        • heretic_969 Re: Ech... 09.04.06, 10:34
          > Zycie istniejące od nieistniejącego chyba się różni?
          > Zdążyłeś to zauważyć czy nie?

          Dla Ciebie życie sprowadza się wyłącznie do znaczenia biologicznego? Ja np.
          czytałem o żołnierzu, który stracił w I wojnie światowej ręce, nogi, wzrok,
          słuch i mowę - ale żył. Fajne życie, prawda?

          > A jeśli np. jesteśmy w narkozie (albo "znieczuleni" alkoholem ;) i nie
          > pojmujemy że istniejemy, to już można nas...?

          Nie żartuj sobie, to niczego nie wnosi.

          > >Tolerowanie jego istnienia jest czymś
          > > obrzydliwym, jest to splunięcie na istotę człowieka, jako organizmu zdoln
          > ego
          > >do rozwijania się, samodoskonalenia.
          >
          > A tolerowanie takiej opinii czym będzie?

          Sama to oceń. Mamy wszakże wolność słowa.
      • bri Re: Ech... 08.04.06, 18:18
        Stary, ale przecież Ty nie masz najmniejszego pojęcia co czuje ten upośledzony,
        na widok którego Ty idziesz na drugi koniec autobusu. Może on akurat czuje
        obecność Boga na każdym kroku i cieszy się z każdej danej mu chwili? Albo
        przynajmniej z połowy danych mu chwil. Przecież nikt z nas nie jest non-stop
        szczęśliwy i wielu zdrowych ludzi doznaje na codzień gorszych jeszcze
        upokorzeń.

        Wg niektórych filozofii i z pewnego punktu widzenia całe życie na Ziemi to
        cierpienie. Nawet jeśli Tobie jest względnie dobrze to zapewne cierpi ktoś z
        Twoich bliskich a wtedy i Ty cierpisz (itd. itd.). Nigdy nie wiadomo "co by
        było gdyby". Nie wiesz nawet czy śmierć na pewno przynosi ukojenie. Jeśli nie
        masz żadnych wątpliwości to moim zdaniem znaczy, że nie przemyślałeś tej sprawy
        dość wnikliwie albo przemyślałeś ale tylko z puntku widzenia swoich własnych
        uprzedzeń i ograniczeń, które przenosisz na innych.

        • heretic_969 Re: Ech... 09.04.06, 10:30
          Różnica polega na tym, że jeśli ja cierpiałbym, to jestem zdolny do zakończenia
          swojego cierpienia. Bodajże największą tragedią upośledzonego jest fakt, że on
          nie zdaje sobie sprawy, jakie ma ograniczone możliwości. I jest kompletnie
          niezdolny do samodzielnego decydowania o swoim zyciu. To trochę tak jak ze
          zwierzęciem, nigdy nie widziałem, by zwierze chciało popełnić samobójstwo.
          A śmierć przynosi ukojenie, owszem - skoro nas nie ma, to jak możemy cierpieć?
          • snegnat Re: Ech... 09.04.06, 10:58
            Bodajże największą tragedią upośledzonego jest fakt, że on
            > nie zdaje sobie sprawy, jakie ma ograniczone możliwości. I jest kompletnie
            > niezdolny do samodzielnego decydowania o swoim zyciu. To trochę tak jak ze
            > zwierzęciem, nigdy nie widziałem, by zwierze chciało popełnić samobójstwo.

            Ty źle na to patrzysz. Osoba z dużym upośledzeniem umysłowym nie zdaje sobie
            sprawy ze swojego upośledzenia. W gruncie rzeczy jest bardzo szczesliwa, nie ma
            problemów i nie zastanawia się nad sensem istnienia.
            Jeżeli natomiast miałeś na myśli osobe upośledzoną fizycznie, czyli taką co nie
            może chodzić, nie widzi lub nie słyszy, to musze Cię zmartwić, ale tacy ludzie
            moga decydować o sobie i zdają sobie sprawę ze swoich ograniczeń.

            PS. Samobójstwo jest przejawem największego tchórzostwa a nie umiejętności
            samodzielnego myślenia. Zwierzeta nie popełniają samobójstw gdyż starają sie
            przeżyć za wszelką cene. To tylko ludzie są tak słabi, że często wolą umrzeć.
            • illiterate Re: Ech... 09.04.06, 21:42
              Obawiam sie, ze niewiele wiesz o zabijaniu siebie.
              Samobojstwo jest aktem odwagi.

              Nie do konca rozumiem, co Ci daje prawo wyrazac sie tak lekcewazaco i
              obrazliwie o sprawach, ktore sa zwiazane z olbrzymim, niemozliwym do zniesienia
              cierpieniem?
            • heretic_969 Re: Ech... 09.04.06, 22:51
              > Ty źle na to patrzysz. Osoba z dużym upośledzeniem umysłowym nie zdaje sobie
              > sprawy ze swojego upośledzenia. W gruncie rzeczy jest bardzo szczesliwa, nie ma
              > problemów i nie zastanawia się nad sensem istnienia.

              Ależ Snegnat, ja się całkowicie zgadzam. I powiem Ci, że być może ta
              nieświadomość jest czymś, co mnie najbardziej przeraża.

              > PS. Samobójstwo jest przejawem największego tchórzostwa a nie umiejętności
              > samodzielnego myślenia. Zwierzeta nie popełniają samobójstw gdyż starają sie
              > przeżyć za wszelką cene. To tylko ludzie są tak słabi, że często wolą umrzeć.

              Nie zgadzam się. Dla mnie samobójstwo jest takim skokiem w otchłań, w wielką
              niewiadomą. Jest też najwyższym aktem poświęcenia. Wreszcie, jest często aktem w
              moim przekonaniu szlachetnym i wzniosłym - jako ucieczka przed czymś, czego nie
              chce sie zrobić.
      • stephen_s Re: Ech... 08.04.06, 23:41
        > Teraz pytanie, dlaczego chcę chore dzieci zabijać. Odpowiedź jest prosta: z
        > litości i ze względu na godność ludzką. Ile to juz razy, jadąc autobusem,
        > widziałem, jak wsiada do niego upośledzony umysłowo wraz z jego "opiekunem".
        > Biedak wydaje z siebie jakieś zwierzęce odgłosy, robi obłąkaną minę, wszyscy
        > inni pasażerowie idą na drugi koniec autobusu. A ja wtedy zadaję sobie
        pytanie:
        > co to za bestialstwo, że pozwalamy temu nieszczęśnikowi się męczyć. Jeszcze
        > większe przerażenie wywołuje we mnie myśl, że przecież sam mogłem się takim
        > urodzić. A przecież wystarczy zdobyć się na odrobinę współczucia i usmiercić
        > taką istotę, i to najlepiej na samym początku, gdy jest noworodkiem, bo na co
        > czekać? Po co przedłużać agonię? Tolerowanie jego istnienia jest czymś
        > obrzydliwym, jest to splunięcie na istotę człowieka, jako organizmu zdolnego
        > do rozwijania się, samodoskonalenia.

        OK, raz to napisałeś przy innej okazji, nie chciałem się kłócić i puściłem mimo
        uszu... Ale skoro nadal to powtarzasz, to odpowiem:

        Nie jest spluwaniem na istotę człowieka "tolerowanie istnienia" osoby
        upośledzonej. Spluwaniem takim jest właśnie sugerowanie, że w imię Twojego
        dobrego samopoczucia należy takich ludzi uśmiercać.

        Ja akurat z racji zawodu stykam się ludźmi, którzy od psychicznej normy
        odstają. Także schizofrenikami i upośledzonymi... I zaręczam Ci, że ludzie Ci
        naprawdę nie uważają, że należy "ratować ich godność" poprzez uśmiercenie ich.

        Jeśli stykając się z takim człowiekiem nie jesteś w stanie wytrzymać napięcia,
        to jest to tylko Twój problem. Lepiej sprobuj go rozwiązać, a nie urabiaj
        społeczeństwo pod to, by uśmiercało ludzi, przy których czujesz się
        niekomfortowo.

        Zastanów się nad tym, co wypisujesz... bo dla mnie jest jasne, że cała Twoja
        radosna wizja ratowania godności ludzkiej przez zabijaie upośledzonych jest
        racjonalizacją Twoj niemożności poradzenia sobie z tego typu trudnymi
        kontaktami. I to jest, wybacz dosadność, chore i żałosne.
        • heretic_969 Re: Ech... 09.04.06, 10:26
          Oceniłeś mnie, więc i ja ocenię Ciebie. Uważam, że Twoje poglądy w tej sprawie
          są ukształtowane przez pewną modę, która jest charakterystyczna dla tzw.
          "kawiarnianej lewicy" - jesteśmy młodzi, ładni, tolerancyjni, nikogo nie chcemy
          krzywdzić.
          Ja pisałem o godności człowieka a Ty zarzucasz mi że to mój problem, że czuję
          głęboki smutek na widok nieszczęścia takiej istoty. Zupełnie nie zdajesz sobie
          sprawy, co to znaczy być upośledzonym albo ciężko chorym, dla Ciebie każda
          inność jest innością i basta, należy ją pielęgnować.
          • kocia_noga Re: Ech... 09.04.06, 10:58
            heretic_969 napisał:

            Zupełnie nie zdajesz sobie
            > sprawy, co to znaczy być upośledzonym albo ciężko chorym,


            No i tojest zadziwiające - juz kilka osób namawiało cię do zapoznania się z
            tymi kalekimi czy cierpiącymi,żebyś miał oakzję ich choć troszkę
            poznać.Odrzuciłes te propozycje.Zarzucasz adwersarzowi,ze zupełnie nie ma
            pojęcia.A ty je masz?Skąd wiesz co to znaczy być uposledzonym? Ze swojej
            wyobraźni?
            Myslisz że ktoś kto poznał wielu kalekich czy upośledzonych wie mniej od
            ciebie, czy więcej?
            >
            • heretic_969 Re: Ech... 09.04.06, 22:41
              Ależ ja nigdy nie twierdziłem, że wiem, co taka upośledzona osoba czuje. Ja
              tylko twierdzę, że inni też nie wiedzą, bo po prostu nie mogą wiedzieć. To tak
              samo jak z alkoholikiem - czym innym jest przebywać z takim a czym innym samemu
              być w stanie permanentnej nietrzeźwości.
              • monikaannaj Re: Ech... 10.04.06, 10:09
                Przy okazji... czy alkoholików (ktorzy sami utopili swoja godnosc w wódzie) tez
                bys humanitarnie eliminował?
                • heretic_969 Re: Ech... 10.04.06, 14:18
                  Wystarczy, że nie będzie się utrzymywać alkoholików z pieniędzy podatników. Jak
                  ktoś ma wystarczającą silną wolę, by wyjść z nałogu, to wyjdzie - a jak nie, to
                  strzeli sobie w łeb albo zamarznie podczas zimy. Brutalne, ale za alkoholizm
                  winien jest sam człowiek.
          • stephen_s Re: Ech... 09.04.06, 11:12
            Po pierwsze - wybacz, ale NIC nie wiesz na temat mojego osobistego życia. I nie
            wiesz, czy przypadkiem nie jestem na coś chory. Albo czy nie jest chory ktoś z
            moich znajomych. Więc podaruj sobie opinie, że nie wiem, co to znaczy, OK?

            Po drugie - co Ty z tą "kawiarnianą lewicą"? Jak chyba wiesz, jestem z zawodu
            psychologiem klinicznym, więc jak najbardziej stykam się z ludźmi, których Ty
            tak łatwo byś eksterminował. Powiedz mi, jaki masz realny kontakt z osobami
            upośledzonymi lub chorymi psychicznie - poza okazjonalnym wpadaniem na nie w
            tramwaju? Bo ja takie osoby spotykam codziennie, rozmawiam z nimi... Nie
            wciskaj mi tu jakiegoś kierowania się "modą" - to, o czym piszę, podyktowane
            jest doświadczeniem. Którego Tobie wyraźnie brakuje - zresztą nie dziwne, skoro
            przy zetknięciu z takimi osobami kompletnie panikujesz.

            Rozmawiałeś kiedyś z osobą upośledzoną? Masz wśród swoich znajomych kogoś
            chorego psychicznie? Jeśli nie, to nie zarzucaj powierzchwności osobom, co
            takie doświadczenia mają i Twoim poglądom o nich się sprzeciwiają. I przestań
            wygłaszać teksty o wzniosłości ekstrerminacji ludzi chorych, bo to jest
            obrzydliwe. A to, że wynikają one z Twojej prywatnej niemożności zniesienia
            obecności takich ludzi, czyni to dodatkowo zwyczajnie żałosnym.
            • gytha_ogg Re: Ech... 09.04.06, 14:16
              nic dodac, nic ujac.
            • heretic_969 Re: Ech... 09.04.06, 22:34
              Po pierwsze, nie napisałem niczego o Twoim osobistym życiu, więc mi tego nie
              zarzucaj, OK? Choć muszę przyznać, że mnie zaciekawiłeś, bo nie tak dawno
              przecież pisałeś że nie masz pracy i przez to napięte relacje z rodzicami, a z
              tego postu wynika że jednak pracujesz.
              Ewidentnie umysłowo chory nie jesteś więc nie jesteś też w stanie wczuć się w
              taką osobę, żadne doświadczenie z przebywaniem z takimi osobami tu nie pomoże.
              Bo czegokolwiek byś się o takiej osobie dowiedział, to będziesz to pojmował
              tylko i wyłącznie ze swojego, subiektywnego punktu widzenia. Będziesz jedynie
              wyobrażać sobie co ta osoba czuje, ale to wyobrażenie jest z założenia fałszywe,
              bo tą osobą nie jesteś ani też nie jesteś w stanie patrzeć na życie tak jak ona
              to czyni.
              Nie mam monopolu na decydowanie, co jest wzniosłe, a co nie. Choć oczywiście
              taki monopol chciałbym mieć, bo jeśli sam nie będę walczył o swoje poglądy, to
              kto będzie to robić za mnie? W każdym razie przynajmniej przyznaj się, że
              nazywając mój punkt widzenia obrzydliwym sam kierujesz się wyłącznie własnymi
              przemyśleniami.
              Dla mnie bycie człowiekiem nie sprowadza się wyłącznie do życia - życie bowiem
              nie jest czymś, co odróżnia człowieka od zwierzęcia czy rośliny. IMO człowiek to
              istota myśląca, rozwijająca się i zdolna do samodoskonalenia - tragedia osoby
              uposledzonej polega nie na tym, że nie spełnia tych warunków (znam wielu
              zdrowych degeneratów), tylko dlatego, że nie ma w tym ani trochę jej winy.
              Uśmiercenie dla mnie to akt ratowania godności ludzkiej takiej osoby.
              • illiterate Re: Ech... 09.04.06, 22:39
                Rozumiem, ze lepiej byc martwym, niz tej godnosci pozbawionym?

                Co to w takim razie jest wg Ciebie ta godnosc, w imie ktorej moglbys zastrzelic
                (tak? bo jakos milczysz) niemowlę? Mozesz zdefiniowac wartosc, ktora sie tu
                poslugujesz i z braku ktorej nalezy sie wyrok?
                • heretic_969 Re: Ech... 09.04.06, 22:56
                  > Rozumiem, ze lepiej byc martwym, niz tej godnosci pozbawionym?

                  Tak. A najlepiej w ogóle nie zaistnieć.

                  > Co to w takim razie jest wg Ciebie ta godnosc, w imie ktorej moglbys zastrzelic
                  >
                  > (tak? bo jakos milczysz) niemowlę? Mozesz zdefiniowac wartosc, ktora sie tu
                  > poslugujesz i z braku ktorej nalezy sie wyrok?

                  Już napisałem Stephenowi. Dla mnie godność ludzka polega na samodoskonaleniu,
                  rozwijaniu się umysłowo i fizycznie, pogłębianiu wiedzy, myśleniem za siebie.
                  Oczywiście, że większość z nas nie jest w stanie spełnić tych funkcji, zazwyczaj
                  popadamy w degenerację, ale to tylko z naszej winy.
                  • monikaannaj Re: Ech... 10.04.06, 10:11
                    czyli - jeśłi z naszej winy pozbawiamy sie godności - to OK, zyjmy sobie
                    radośni jak prosieta. Jeśli nie z naszej - na skutek choroby, wypadku itp - to
                    do gazu?
                    • heretic_969 Re: Ech... 10.04.06, 14:20
                      Ale my możemy zawsze wziąść się za siebie i wyjść z marazmu. A nawet jeśli nie,
                      to przynajmniej nie jesteśmy obciążeniem dla innych. I przestań z tym gazem:)
                  • bri Re: Ech... 10.04.06, 14:26
                    Godność osobista to rzecz osobista - oznacza dla każdego całkiem co innego bo
                    jest ściśle powiązana z wyznawanymi wartościami.
                    • heretic_969 Re: Ech... 10.04.06, 14:28
                      Ja nie piszę o godności osobistej, tylko o człowieczeństwie.
                      • bri Re: Ech... 10.04.06, 14:34
                        A dokładniej o zabijaniu ludzi dla ratowania człowieczeństwa.
              • stephen_s Re: Ech... 09.04.06, 23:02
                > Po pierwsze, nie napisałem niczego o Twoim osobistym życiu, więc mi tego nie
                > zarzucaj, OK?

                Napisałeś, że nie mogę wiedzieć, co czuje osoba upośledzona lub chora
                psychicznie. Powtarzam: nie masz zielonego pojęcia, co w życiu przeżywałem,
                więc podaruj sobie takie opinie.

                > Ewidentnie umysłowo chory nie jesteś więc nie jesteś też w stanie wczuć się w
                > taką osobę

                Patrz wyżej. Nie wiesz, co przeżywałem w róznych momentach mojego życia, więc
                nie możesz wiedzieć, czy przypadkiem nie przeżyłem czegoś, co takie wczucie mi
                ułatwia. Jasne?

                > żadne doświadczenie z przebywaniem z takimi osobami tu nie pomoże.
                > Bo czegokolwiek byś się o takiej osobie dowiedział, to będziesz to pojmował
                > tylko i wyłącznie ze swojego, subiektywnego punktu widzenia.

                Błąd. Mój zawód polega m.in. na rozumieniu cudzego punktu widzenia. Także osób
                chorych.

                Oczywiście, nie da się stuprocentowo idealnie wczuć w cudzy punkt widzenia, tym
                niemniej myślę, że o wiele więcej wiem o przeżyciach osób chorych psychicznie,
                niż Ty. Ty ani nikogo takiego nie znasz, a jeśli kogoś takiego spotykasz, to
                uciekasz.

                Więc z łaski swojej, nie próbuj sobie wmawiać, że Ty i ja wiemy o tej sprawie
                tyle samo. Dla mnie chorzy psychicznie to ludzie, z którymi przebywam na
                codzień. Dla Ciebie - przygodnie spotkane osoby, w otoczeniu których nie jesteś
                w stanie nawet chwili wytrzymać.

                > W każdym razie przynajmniej przyznaj się, że
                > nazywając mój punkt widzenia obrzydliwym sam kierujesz się wyłącznie własnymi
                > przemyśleniami.

                Oczywiście. Ale ja dla moich przemyśleń mam jakieś namacalne dowody. Ty jedynie
                racjonalizujesz swoje własne fobie.

                Poważnie - zdaję sobei sprawę, że zetknięcie z osobą zaburzoną może wyzwalac
                rózne emocje. Taki kontakt uderza w rózne czułe struny w nas... Jednak co
                innego czuć się nieciekawie w takim kontakcie, a co innego - domagać się
                ZABIJANIA takich osób, by nie musieć się w ten sposób czuć.

                Czytałem, co masz w tej sprawie do powiedzenia i obstaję przy swoim:
                projektujesz na wszystkich upośledzonych i chorych swoje własne lęki. Ty się
                boisz kalectwa, choroby, nie chciałbyś tak żyć? OK! Ale nie masz prawa
                decydować, że w takim razie inni też by sobie z tym nie poradzili. I że
                robiłbyś im przysługę, zabijając ich.

                I żadna filozoficzna otoczka, jaką temu nadasz, nie zmieni faktu, że tak w
                gruncie rzeczy powodują Tobą Twoje własne, prywatne lęki. I dlatego mówię:
                decydowanie o ZABICIU iluś ludzi po to, by swoje lęki uspokoić, jest absolutnie
                oburzające.
                • heretic_969 Re: Ech... 09.04.06, 23:16
                  To zadziwiające, ile Ty mi zarzucasz, a sam tymczasem stawiasz tezy, że moje
                  poglądy, czy też ich racjonalizacja, wynikają z moich lęków. Już pominę fakt, że
                  w ogóle się do tej racjonalizacji nie odniosłeś, mniejsza z tym - ale pisanie o
                  rzekomych moich lękach po prostu mnie bawi, jeśli się prześledzi cała naszą
                  dyskusję oraz Twoje zarzuty. Skąd wiesz, że mam takie lęki, chętnie się dowiem
                  czegoś o sobie. Zwłaszcza, że podobno rozumiesz cudzy punkt widzenia, więc z
                  pewnością rozszyfrujesz takiego prymitywnego nazistę jak ja.
                  • bri Re: Ech... 10.04.06, 10:08
                    Stephen_S rozumie Twoje motywacje lepiej niż Ty sam. I piszę to bez żadnej
                    ironii.

                    Ja nie wiem jak jest - przypuszczam, że niektórym osobom chorym i upośledzonym
                    może faktycznie śmierć przyniosłaby ulgę. Aborcja czy nie ratowanie wcześniaków
                    w niektórych wypadkach pewnie faktycznie oszczędza cierpienia. Ale nigdy nie
                    będziemy wiedzieli w których przypadkach i czy na pewno jest tak jak myślimy.

                    W Twojej postawie piramidalnie głupi wydaje się Twój brak jakichkolwiek
                    wątpliwości.
                    • heretic_969 Re: Ech... 10.04.06, 14:26
                      > Stephen_S rozumie Twoje motywacje lepiej niż Ty sam. I piszę to bez żadnej
                      > ironii.

                      Możesz pisać co chcesz, ale nie znaczy to jeszcze, że zawsze będzie to coś mądrego.

                      > Ja nie wiem jak jest - przypuszczam, że niektórym osobom chorym i upośledzonym
                      > może faktycznie śmierć przyniosłaby ulgę.

                      Ich problem polega na tym, że one nawet nie zdają sobie sprawy z własnego kalectwa.

                      Aborcja czy nie ratowanie wcześniaków
                      >
                      > w niektórych wypadkach pewnie faktycznie oszczędza cierpienia. Ale nigdy nie
                      > będziemy wiedzieli w których przypadkach i czy na pewno jest tak jak myślimy.

                      Rolą innych ludzi jest nie pozwolić cierpieć człowiekowi, jeśli cierpi nie z
                      własnej winy.


                      • bri Re: Ech... 10.04.06, 14:28
                        Jakiś Ty miłosierny. Ja cierpię w tej chwili. Mam okres i boli mnie brzuch -
                        kwalifikuję się do zabicia?
                        • heretic_969 Re: Ech... 10.04.06, 14:33
                          Sama nie potrafisz za siebie decydować?
                          • bri Re: Ech... 10.04.06, 14:37
                            Potrafię i wybieram życie. Ale przecież cierpię i to nie ze swojej winy.

                            Załóżmy, że jesteśmy na bezludnej wyspie i mówimy w różnych językach. Nie masz
                            jak się ze mną porozumieć i nie wiesz czy mogę decydować o sobie czy nie.
                            Widisz, że się zwijam z bólu już piąty dzień. Co robisz?
                            • pavvka Re: Ech... 10.04.06, 14:42
                              bri napisała:

                              > Załóżmy, że jesteśmy na bezludnej wyspie i mówimy w różnych językach. Nie
                              masz
                              > jak się ze mną porozumieć i nie wiesz czy mogę decydować o sobie czy nie.
                              > Widisz, że się zwijam z bólu już piąty dzień. Co robisz?

                              To samo co robi widząc upośledzonego w tramwaju - pójdzie sobie na drugi koniec
                              wyspy żeby nie patrzeć na cierpienie.
                              • bri Re: Ech... 10.04.06, 14:43
                                Na bezludnej wyspie sam ustanawia prawa i może wg własnego widzimisię zakończyć
                                me męki lub nie.
                    • stephen_s Re: Ech... 10.04.06, 16:18
                      > W Twojej postawie piramidalnie głupi wydaje się Twój brak jakichkolwiek
                      > wątpliwości.

                      Ano. Dodałbym do tego również przerażającą łatwość do decydowania o cudzym
                      życiu i śmierci...
                  • stephen_s Re: Ech... 10.04.06, 16:17
                    Skąd wiem, że masz lęki? Z Twoich własnych słów:

                    "Biedak wydaje z siebie jakieś zwierzęce odgłosy, robi obłąkaną minę, wszyscy
                    inni pasażerowie idą na drugi koniec autobusu. A ja wtedy zadaję sobie pytanie:
                    co to za bestialstwo, że pozwalamy temu nieszczęśnikowi się męczyć. Jeszcze
                    większe PRZERAŻENIE wywołuje we mnie myśl, że przecież SAM MOGŁEM SIĘ TAKIM
                    URODZIĆ."

                    "[Snegnat]<<Ty źle na to patrzysz. Osoba z dużym upośledzeniem umysłowym nie
                    zdaje sobie sprawy ze swojego upośledzenia>>

                    Ależ Snegnat, ja się całkowicie zgadzam. I powiem Ci, że być może ta
                    nieświadomość jest czymś, co MNIE NAJBARDZIEJ PRZERAŻA."

                    I co Ty na to?

                    Bo dla mnie jest ewidentne, że masz mniej lub bardziej nieświadomą obawę przed
                    własnym upośledzeniem umysłowym. Sam piszesz, że przeraża Cię myśl, że mógłbyś
                    być upośledzony i tego nie wiedzieć. OK, masz prawo do takich uczuć - ale Ty
                    idziesz dalej. Ponieważ Ty się boisz możliwości własnego upośledzenia,
                    zakładasz, że każda osoba upośledzona jest nieszczęśliwa - i tworzysz wizję
                    świata, gdzie tacy ludzie są przymusowo, "dla ich dobra", uśmiercani.

                    Nota bene, zastanawiam się, czy jeśli naprawdę byłbyś upośledzony, to naprawdę
                    tak chciałbyś, by ktos Cię uśmiercił... Ale oczywiście, zdanie jakiegoś tam
                    upośledzonego nie ma znaczenia, prawda? Choćby nawet nie wiedział, że jest
                    nieszczęśliwy, to społeczeństwo musi mu to uświadomić. Pełnym miłości
                    zastrzykiem cykuty...
                    • heretic_969 Re: Ech... 10.04.06, 16:56
                      > Skąd wiem, że masz lęki? Z Twoich własnych słów:
                      >
                      > "Biedak wydaje z siebie jakieś zwierzęce odgłosy, robi obłąkaną minę, wszyscy
                      > inni pasażerowie idą na drugi koniec autobusu. A ja wtedy zadaję sobie pytanie:
                      > co to za bestialstwo, że pozwalamy temu nieszczęśnikowi się męczyć. Jeszcze
                      > większe PRZERAŻENIE wywołuje we mnie myśl, że przecież SAM MOGŁEM SIĘ TAKIM
                      > URODZIĆ."
                      >
                      > "[Snegnat]<<Ty źle na to patrzysz. Osoba z dużym upośledzeniem umysłowy
                      > m nie
                      > zdaje sobie sprawy ze swojego upośledzenia>>
                      >
                      > Ależ Snegnat, ja się całkowicie zgadzam. I powiem Ci, że być może ta
                      > nieświadomość jest czymś, co MNIE NAJBARDZIEJ PRZERAŻA."
                      >
                      > I co Ty na to?

                      Dobrze, między nami było pewne nieporozumienie, albo to raczej ja nie
                      zrozumiałem o co Ci chodzi. Myślałem, że zarzucasz mi, że chcę uśmiercać
                      uposledzonych, bo sie ich boję na tej samej zasadzie co małe dzieci boją się
                      baby jagi czy zombie - co rzecz jasna mnie irytowało.
                      A owszem, upośledzenie jest czymś, co mnie przeraża, a tym bardziej świadomość,
                      że to mogło spotkać i mnie.

                      Ponieważ Ty się boisz możliwości własnego upośledzenia,
                      > zakładasz, że każda osoba upośledzona jest nieszczęśliwa - i tworzysz wizję
                      > świata, gdzie tacy ludzie są przymusowo, "dla ich dobra", uśmiercani.

                      Nie czytałeś więc mnie uważnie. Nigdy nie stwierdziłem, że osoba upośledzona
                      jest z założenia nieszczęśliwa, wręcz przeciwnie. Tragizm polega na tym, że ona
                      nie wie, na czym polega jej kalectwo oraz jak ograniczone są jej możliwości na
                      tle przeciętnego człowieka.

                      > Nota bene, zastanawiam się, czy jeśli naprawdę byłbyś upośledzony, to naprawdę
                      > tak chciałbyś, by ktos Cię uśmiercił...

                      Ja też nie wiem. Dlatego pisałem Ci już, że zdrowy człowiek nie może pojąć stanu
                      umysłu upośledzonego.

                      Ale oczywiście, zdanie jakiegoś tam
                      > upośledzonego nie ma znaczenia, prawda?

                      Decyzja o uśmiercaniu nie jest jakimś plebiscytem. Jest pytaniem: po co człowiek
                      żyje?
                      • stephen_s Re: Ech... 10.04.06, 20:14
                        > A owszem, upośledzenie jest czymś, co mnie przeraża, a tym bardziej
                        > świadomość, że to mogło spotkać i mnie.

                        I widzisz, ja to rozumiem. Wiem, że kontakt z osobami zaburzonymi wyciągnąć
                        potrafi z człowieka jego różne obawy, "insecurities" itd. Jednak co innego
                        takie rzeczy czuć, a co innego poddawać się im. Ty wg mnie właśnie to robisz -
                        ludzie upośledzeni uderzają w jakąś Twoją "czułą strunę"... więc tworzysz
                        ideologię usprawiedliwiającą pozbycie się ich. I takiej postawy zaakceptować
                        nie mogę - bo proponujesz niszczenie cudzego życia, by zlikwidować własny
                        dyskomfort...
        • bri Re: Ech... 10.04.06, 09:59
          No właśnie.
    • dokowski Pamiętaj, że aborcja nie jest morderstwem 11.04.06, 12:51
      gotlama napisała:

      > mikrocefalików mordujemy?

      Zawsze broniłem i będę bronił kobiet przed tego rodzaju chamstwem. Morderca
      jest zbrodniarzem najgorszego gatunku i nazywanie tak niewinnych matek i
      lekarzy, którzy pomagają tym matkom świadczy o najgorszych intencjach. Nawet
      nasze surowe prawo antyaborcyjne wyraźnie traktuje morderstwo i aborcję jak
      zupełnie różne przestępstwa i przewiduje dla nich zupełnie niewspółmierne kary.
      Nazywanie aborcji morderstwem jest przejawem nienawiści do kobiet i
      okrucieństwa.

      > za wszelką cenę ratować wsześniaki

      Okrutna zabawa ze śmiercią, kończąca się często kalectwem i życiem pełnym
      ciepienia i poniżenia dla dziecka. Cywilizacja powinna zmierzać w kierunku
      poprawy jakości życia i zmniejszania cierpienia i ograniczania liczby urodzeń.
      Wciąż jeszcze rodzi się na świecie zbyt dużo dzieci, wiele z nich rodzi się
      tylko po to, żeby cierpieć i umierać.

      Dlaczego ludzie tak mało współczują dzieciom, traktują je jak zabawki, biją je,
      poniżają, zostawiają na pastwę chorób, głodu i śmierci? Ja mam swój pogląd na
      ten temat. Winna jest religia. Religijni zawsze pragną, żeby ich religia
      wypierała inne religie. Religijni chcą, żeby rodziło się jak najwięcej dzieci,
      żeby powiększała się liczba wyznawców. Poza tym nadmiar dzieci głodujących,
      chorujących, cierpiących i umierających jest dobry dla kapłanów, gdyż są oni w
      takim społeczeństwie bardziej potrzebni. Kapłani szczególnie lubią, gdy rozą
      się dzieci ułomne zamiast zdrowych.
      • gotlama Re: Pamiętaj, że aborcja nie jest morderstwem 11.04.06, 13:01
        DRRRŃ POBUDKA DOKOWSKI, DOKOWSKI - NIE ŚPIJ!!!!
        Nie rozmawiamy o aborcji - rozmawiamy o "eugenice" poprzez zabijanie dzieci
        narodzonych.


        • dokowski Naprawdę? 11.04.06, 16:35
          gotlama napisała:

          > Nie rozmawiamy o aborcji - rozmawiamy o "eugenice" poprzez zabijanie dzieci
          > narodzonych.

          W takim razie przepraszam
    • tom.machine Gotlamo co ty na takie wyzwanie? 14.04.06, 17:30
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=34171969&a=40306503

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka