Dodaj do ulubionych

badanie nt. religii

15.02.03, 12:41
Chcialbym prosic wszystkich o pomoc. Dla celow badawczych chcialbym uzyskac
glosy ludzi deklarujacych, ze nie chodza do kosciola - w tym rowniez
reprezentujacych srodowiska lewicowe.

W ostatnim czasie pojawiaja sie glosy o koniecznosci reformy kosciola - w tym
dopuszczenia aborcji, czy wyswiecania kobiet na ksiezy.

Oczywiste jest, ze takie posuniecie doprowadzi do opuszczenia kosciola przez
czesc srodowisk, ktore beda poszukiwaly "twardszej" ppostawy wobec
wspolczesnosci.

Takie zjawisko zaobserwowano np. na Wyspach Brytyjskich, gdzie po
umozliwieniu wyswicania kobiet na ksiezy czesc wiernych "przeniosla sie" z
kosciola anglikanskiego do katolickiego (nawiasem mowiac, wedlug badan
statystycznych, wsrod osob deklarujacych cotygodniowe uczestnictwo w mszy,
wiecej jest katolikow, niz anglikanow).

W zwiazku z tym pytanie. Czy osoby, ktore nie chodza obecnie do kosciola,
beda do niego chodzily po zmianach w doktrynie? Bo kosciol powinien liczyc na
to, ze w zamian za utrate czesci wiernych w kosciolach pojawi sie taka sama,
lub wieksza liczba osob, ktore zostana tam przyciagniete. Jego zadaniem jest
bowiem trafienie do jak najwiekszej liczby osob.

Dziekuje za Wasze glosy.
Obserwuj wątek
    • Gość: Maciej Re: badanie nt. religii IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.03, 13:10
      rob_i napisał:

      > Bo kosciol powinien liczyc na
      > to, ze w zamian za utrate czesci wiernych w kosciolach pojawi sie taka sama,
      > lub wieksza liczba osob, ktore zostana tam przyciagniete. Jego zadaniem jest
      > bowiem trafienie do jak najwiekszej liczby osob.

      Twoja teza jest, przepraszam za słowo - idiotyczna. Kosciół to nie kandydat na
      prezydenta, próbujący zjednac sobie jak najwięcej środowisk. Pole do kompromisu
      dla Koscioła jest nieznaczne i z góry określone przez wiarę. Od pewnego punktu
      żadne ustępstwa nie są możliwe, nie tylko za cenę popularności, ale także za
      cenę życia.
      • Gość: EWOK Re: badanie nt. religii IP: *.acn.waw.pl 15.02.03, 13:12
        Gość portalu: Maciej napisał(a):

        > rob_i napisał:
        >
        > > Bo kosciol powinien liczyc na
        > > to, ze w zamian za utrate czesci wiernych w kosciolach pojawi sie taka sam
        > a,
        > > lub wieksza liczba osob, ktore zostana tam przyciagniete. Jego zadaniem je
        > st
        > > bowiem trafienie do jak najwiekszej liczby osob.
        >
        > Twoja teza jest, przepraszam za słowo - idiotyczna. Kosciół to nie kandydat
        na
        > prezydenta, próbujący zjednac sobie jak najwięcej środowisk. Pole do
        kompromisu
        >
        > dla Koscioła jest nieznaczne i z góry określone przez wiarę. Od pewnego
        punktu
        > żadne ustępstwa nie są możliwe, nie tylko za cenę popularności, ale także za
        > cenę życia.

        Odpowiedź całkowicie nie na temat.
        Ja chodzę do kościoła, więc sie nie wypowiadam, a Maciej walnął jak łysy
        grzywą w parapet.
        • b.u.zz Re: badanie nt. religii 15.02.03, 18:50
          maciej odpowiedzial dokladnie tak, jak pytanie na to zasluguje. teza, ze
          kosciolowi potrzebny jest kalkulator, na ktorym bedzie sobie liczyl, ktora
          zmiana, jakie przyniesie zmiany w popularnosci jest idtiotyczna.
          pozdrawiam
          b.
          • spinelli Re: badanie nt. religii 16.02.03, 05:39
            Czyzby Maciej z Buzzem sugerowali, ze potega kosciola katolickiego opiera sie
            li tylko na sile wiary jego wyznawcow?
            (Chodze do kosciola ale chodzilabym duzo chetniej gdyby dokonalo sie w nim
            kilka zmian)
            Spinelli
            • rob_i Re: badanie nt. religii 16.02.03, 08:30
              Szanowni forumowicze - szczegolnie Maciej i Buzz.

              Czyzbyscie nie zdawali sobie sprawy z tego, ze kosciol ma do wykonania pewna
              misje (tak przynajmniej twierdza jego przedstawiciele). Jesli byloby tak, jak
              mowicie, to nie zalezaloby mu na tym, ile ludzi chodzi na msze. W skrajnym
              przypadku ich przekaz trafialby do 1% populacji. W ten sposob kosciol
              popelnilby samobojstwo.

              Oczywiscie, to nie sa wybory prezydenckie, ale przekaz musi trafic do jak
              najwiekszej liczby osob, zas by tak bylo, w kosciolach musi sie znalezc jak
              najwieksza liczba wiernych. Nie moze byc wiec tak, ze zraza sie do siebie czesc
              srodowisk, nie przyciagajac w zamian innych - bo "slowo" uslyszy mniej osob.

              P.S. Uwazam, ze przymiotnik "idiotyczny" byl co najmniej nie na miejscu.
              • pwrzes Re: badanie nt. religii 16.02.03, 10:59
                Sile kosciola nie mierzy sie iloscia wiernych uczestniczacych w obrzedach.
                Kosciol to nie budynki, procent zapelnienia (cos jak ogladalnosc w tv).
                "Umowy" sie nie renegocjuje, mozesz ja tylko wypowiedziec.

                Mors
                • rob_i Re: badanie nt. religii 16.02.03, 12:02
                  Ale zgodzimy sie, ze ma ambicje dotarcia do jak najwiekszej liczby wiernych.

                  Chcialem jednak uzyskac glosy tych osob, ktore nie chodza do kosciola, a
                  chcialyby tam widziec zmiany - czy wtedy zaczna sie pojawiac na mszy.
                  • pwrzes Re: badanie nt. religii 16.02.03, 20:17
                    rob_i napisał:

                    > Ale zgodzimy sie, ze ma ambicje dotarcia do jak najwiekszej liczby wiernych.

                    Owszem ale nie za cene zlamania podstawowych dla kosciola zasad.
                    > Chcialem jednak uzyskac glosy tych osob, ktore nie chodza do kosciola, a
                    > chcialyby tam widziec zmiany - czy wtedy zaczna sie pojawiac na mszy.

                    No to masz taka osobe :-) Ale od tego, ze kosciol np zgodzi sie na aborcje,
                    dopusci kobiety od kaplanstwa etc napewno nie wplynie na moja decyzje czy
                    uczestniczyc w obrzedach czy nie. Obrzedy nie stanowia istoty kosciola.


                    Mors
                  • Gość: mgregor Re: badanie nt. religii IP: *.elartnet.pl 20.02.03, 23:38
                    Witam!

                    Nie. Nie zaczne. To ze dopuszcza aborcje, pozwola na zawieranie małżeństw przez
                    ksiezy czy inne rzeczy, nie zmieni to mojego nastawienia do instytucji
                    kosciola. Nie wierze w nia. W Boga owszem. Skoro Bog jest wszedzie to nie
                    potrzebuje chodzic do kosciola zeby sie z nim spotkac. Od kosciola odpycha mnie
                    hipokryzja tego wszystkiego. Wszyscy tylko mowia ale nic nie robia. Mieszanie
                    sie kosciola do polityki. I wiele, wiele innych rzeczy. Dlatego nie widze i nie
                    czuje wewnetrznej potrzeby chodzenia do kosciola. I nie zobacze jej nawet po
                    reformie. Jestem tego pewien.

                    Pozdrawiam serdecznie
                    Michał Gregorczyk
                • spinelli Re: badanie nt. religii 16.02.03, 16:28
                  >>>Sile kosciola nie mierzy sie iloscia wiernych uczestniczacych w obrzedach.<<<

                  Alez jak najbardziej.
                  S.
                  • Gość: EWOK Sekundę.... IP: *.acn.waw.pl 16.02.03, 17:18
                    ...zdaje się, że robi zwrócił się z prośbą do osób, nazwijmy to
                    głupio "średniopraktykujących" o deklarację, czy częściej chodziliby do
                    kościoła gdyby w nim nastąpiły pewne zmiany.Maciej wystąpił z króką prelekcją
                    na temat niestosowności owych zmian.To tak jakby na pytanie "jaka będzie jutro
                    pogoda?" odpowiadać wykładem o omylności meteorologów. Ot i tyle.
                    • maciej.k1 Re: Sekundę.... 17.02.03, 12:36
                      Nic z tego nie zrozumiałaś, Ewok. Robi chce zrobić pewną propozycję Kościołowi,
                      stosowną do tego, jak się robi badania elektoratu partii politycznych. Sprawdza
                      się, w którą stronę płynie elektorat (w prawo, w lewo) jaka jest "wola ludu" -
                      odpowiednio do wyników badań społecznych szefowie partii dostosowują swój
                      program (a co najmniej - retorykę wypowiedzi i hasła kampanii wyborczej) -
                      żeby zdoby.ć jak najwięcej elektoratu.

                      I tak - w czasach rzymskich Kościół powinien uznać Chrystusa za postać z
                      panteonu wielu bóstw rzymskich. Powinien uznać także boskość cezara, co
                      uchroniłoby go przed prześladowaniami. W Izraelu powinien dopuścić kompromis z
                      Żydami w kwestii, czy Chrystus był Mesjaszem, czy nie. Za komuny powinien
                      zgodzić się na przewodnią rolę partii i nomenklaturę (mianowanie biskupów przez
                      sekretarzy PZPR) - kard Wyszyński uniknąłby wtedy więzienia.

                      Za demokracji powinien zgodzić się na powszechne wybory biskupów (już widzę te
                      kampanie wyborcze: "Głosujcie na mnie - ja zniosę grzeszność seksu
                      przemałżeńskiego!").

                      Nauczanie Kościoła ma 2 tysiące lat i jest stosunkowo mało podatne na aktualne
                      mody. Kościół "nie jest z tego świata" i nie będzie się do niego dostosowywał w
                      sprawach zasadniczych (lecz co najwyżej - w kwestiach technicznych). Robi tego
                      nie rozumie. Określenia "polityczne samobójstwo" można używać wobec ogranizacji
                      politycznych, skoncetrowanych na życiu doczesnym, ale nie na organizacjach,
                      których cele znajdują się w życiu pozagrobowym. Dla Kościoła istotna jest obawa
                      przed "śmiercią wieczną", czyli przed odejściem od nauki Chrystusa, zaś Robi
                      straszy Kościół śmiercią polityczną, czyli utratą popularności. Czyni zatem
                      milczące założenie, że kapłani sami nie wierzą w to co nauczają (życie wieczne)
                      i tak naprawdę ważne jest dla nich tylko życie doczesne i popularność.

                      Pozdrawiam -
                      • Gość: EWOK Uważam, że... IP: 213.241.18.* 17.02.03, 14:44
                        ...prognozy meteorologiczne są zupełnie bezsensownie podawane po serwisach
                        informacyjnych. Badania opinii społecznej dowiodły, że większośc ludzi w ogóle
                        ich nie rozumie, a ci, którzy rozumieją i tak nie zwracają na nie uwagi. KIedyś
                        nie było telewizyjnej prognozy pogody, w nawet w ogóle nie było telewizji i
                        jakoś sobie ludzie radzili. Po co zmieniać coś już sprawdzonego?
                        • maciej.k1 Re: Uważam, że... 17.02.03, 15:24
                          Gość portalu: EWOK napisał(a):

                          > ...prognozy meteorologiczne są zupełnie bezsensownie podawane po serwisach
                          > informacyjnych. Badania opinii społecznej dowiodły, że większośc ludzi w
                          ogóle
                          > ich nie rozumie, a ci, którzy rozumieją i tak nie zwracają na nie uwagi.
                          KIedyś

                          Być może nie rozumieją, ale skoro oglądają, to czas reklamowy przed i po
                          prognozie ma wartość dla reklamodawców.

                          Mam propozycję dla Robiego. Czy mógłbyś zrobić badania atrakcyjności praw
                          naukowych? Naukowcy mogliby dostosować swoje ustalenia do potrzeb ludności...
                          ja np. głosowałbym za zniesieniem prawa ciążenia i prawa zachowania energii...

                          Pozdrawiam -
                          • Gość: sagan Re: Uważam, że... IP: *.desy.de 17.02.03, 15:28
                            maciej.k1 napisał:

                            > Czy mógłbyś zrobić badania atrakcyjności praw
                            > naukowych? Naukowcy mogliby dostosować swoje ustalenia
                            > do potrzeb ludności...
                            > ja np. głosowałbym za zniesieniem prawa ciążenia
                            > i prawa zachowania energii...

                            co do prawa zachowania energii, to mozesz sobie glosowac
                            jak chcesz, a zasada nieoznaczonosci i tak sobie bedzie
                            zasade zachowania energii lamac...
                            • losiu4 Re: Uważam, że... 18.02.03, 11:24
                              Gość portalu: sagan napisał(a):

                              > co do prawa zachowania energii, to mozesz sobie glosowac
                              > jak chcesz, a zasada nieoznaczonosci i tak sobie bedzie
                              > zasade zachowania energii lamac...

                              No nie tak do konca. Zasada zachowania energii w rozumieniu fizyki kwantowej na pewno nie bedzie
                              lamana (no chyba ze ktos odkryje cos nowego)

                              Pzdr.

                              Losiu
                      • sagan2 Re: Sekundę.... 17.02.03, 15:43
                        Maciej, chyba nie chcesz zrozumiec, o co Robi chodzi.
                        nie jest prawda, ze kosciol pozostawal niezmienny przez 2
                        tysiace lat, ze nie ewoluowal, ze nie zmienial swoich
                        twierdzen, dogmatow, swojego nastawienia do roznych
                        spraw.
                        jakis czas temu dusza ludzka miala wchodzi do ciala kolo
                        20 tygodnia zycia plodu (bodajze sw augustyn?), wiec nie
                        bylo mowy o zakazie aborcji...
                        a odpusty? przeciez to nowy sposob na 1)wyciagniecie
                        pieniedzy, 2)przypodobanie sie ludziom (za kilka groszy
                        mozna uniknac czysca itp it).
                        a spowiedz? przeciez na poczatku byla powszechna... potem
                        kosciol doszedl do wniosku, ze bardzo dobrze jest znac
                        wszelkie grzechy i grzeszki moznych (miec haczyk...),
                        wiec zrobiono spowiedz "prywatna"
                        przyklady mozna by mnozyc...
                        kosciol ZMIENIA sie.
                        czy powoduje nim chec "przypodobania sie", nie wiem, nie
                        mi sadzic.
                        ale mam wrazenie, ze *niewiele* zmian doprowadziloby do
                        znacznego wzrostu zaufania (czy tez wzrostu
                        popularnosci).
                        wydaje mi sie, ze jedna z takich zmian jest nastawienie
                        do antykoncepcji.
                        a inna - zaprzestanie krycie kazdego w swoich szeregach
                        (tak jak z lekarzami - prawie nigdy nie uznaje sie ich
                        winnych sztuki lekarskiej...)
                        • Gość: BD Re: Sekundę.... IP: 195.136.36.* 18.02.03, 12:01
                          Witam,

                          sagan2 napisała:

                          > tysiace lat, ze nie ewoluowal, ze nie zmienial swoich
                          > twierdzen, dogmatow, swojego nastawienia do roznych spraw.

                          Dogmatów nie zmieniano, tylko formułowano w oparciu o Biblię, Tradycję i urząd
                          nauczycielski w miarę postępu naszej wiedzy. Teologia, jak każda nauka,
                          nieustannie się rozwija.

                          > jakis czas temu dusza ludzka miala wchodzi do ciala kolo
                          > 20 tygodnia zycia plodu (bodajze sw augustyn?), wiec nie
                          > bylo mowy o zakazie aborcji...

                          Bzdura. Były co prawda w Kościele rozważania o czasie tzw. animacji czyli
                          właśnie, kiedy dusza wchodzi do ciała, zresztą na kanwie poglądów Arystotelesa.
                          Niemniej aborcja była zawsze ściśle zakazana i potępiana, nawet w
                          najwcześniejszych pismach chrześcijańskich z II wieku (np. apokryf Apokalipsa
                          Piotra).

                          > a odpusty? przeciez to nowy sposob na 1)wyciagniecie
                          > pieniedzy, 2)przypodobanie sie ludziom (za kilka groszy
                          > mozna uniknac czysca itp it).

                          Kosciół nie zmienił zdania w sprawie odpustów, są one jak najbardziej aktualne
                          i dostępne.

                          > a spowiedz? przeciez na poczatku byla powszechna... potem
                          > kosciol doszedl do wniosku, ze bardzo dobrze jest znac
                          > wszelkie grzechy i grzeszki moznych (miec haczyk...),

                          Lubie takie życzliwe interpretacje ;-)

                          Kwestie techniczne sie oczywiście zmieniały, ale nie mylmy ich ze zmianą
                          dogmatów. Tak jak postęp wiedzy biologii wpływa na ustalanie stanowiska
                          katolickich bioetyków, co przecież nie znaczy, że dogmaty się zmieniają. Trzeba
                          te rzeczy umieć odróżnić.

                          pozdrawiam,

                          BD
                          • Gość: sagan Re: Sekundę.... IP: *.desy.de 21.02.03, 13:43
                            Gość portalu: BD napisał(a):


                            > Dogmatów nie zmieniano, tylko formułowano w oparciu o
                            Biblię,
                            > Tradycję i urząd nauczycielski w miarę postępu naszej
                            wiedzy.
                            > Teologia, jak każda nauka, nieustannie się rozwija.

                            ok, wiec rozwija sie. rozumiem, ze moga zajsc w nim
                            zmiany, ktore, na przyklad, "spodobalyby sie" duzej
                            ilosci niepraktykujacych?
                            nie, zeby byly w nich wymierzone, ale zwyczajna
                            koincydencja.

                            wtedy chyba poczatkowe pytanie mialoby sens - ile ludzi
                            zdecydowaloby sie "wrocic" do kosciola.


                            > Bzdura. Były co prawda w Kościele rozważania o czasie
                            tzw. animacji
                            > czyli właśnie, kiedy dusza wchodzi do ciała, zresztą
                            na kanwie
                            > poglądów Arystotelesa.
                            > Niemniej aborcja była zawsze ściśle zakazana i
                            potępiana, nawet w
                            > najwcześniejszych pismach chrześcijańskich z II wieku
                            (np. apokryf
                            > Apokalipsa Piotra).

                            dobra, moja wina, zle sobie rozne fakty powiazalam.
                            akurat zreszta uwazam, ze postawa kosciola do aborcji nie
                            zmieni sie i nie powinna sie zmienic - inaczej bardzo by
                            zachwiano moim swiatopogladem!

                            > Kosciół nie zmienił zdania w sprawie odpustów, są one
                            jak najbardziej
                            > aktualne i dostępne.

                            owszem, zmienil. poniewaz KIEDYS ich nie bylo, a zaczely
                            sie w jakims punkcie czasoprzestrzeni. taka zmiane (przed
                            wiekami) mialam na mysli, a nie zmiane od wtedy do dzis.
                            zreszta i te dzisiejsze odpusty dawane sa na innych
                            zasadach - dzisiaj wystarczy spowiedz, modlitwa i
                            komunia, nikt nie mowi o pieniadzach.

                            > > a spowiedz? przeciez na poczatku byla powszechna...
                            potem
                            > > kosciol doszedl do wniosku, ze bardzo dobrze jest
                            znac
                            > > wszelkie grzechy i grzeszki moznych (miec haczyk...),
                            >
                            > Lubie takie życzliwe interpretacje ;-)

                            no a powiedz mi, dlaczego zrezygnowano ze spowiedzi
                            powszechnej? przeciez na poczatku taka wlasnie
                            obowiazywala. dlaczego uprywatniono wyznawanie grzechow,
                            robiac z tego sprawe twarza-w-twarz z ksiedzem.
                            jesli jest jakich powod, chetnie sie dowiem.

                            > Kwestie techniczne sie oczywiście zmieniały, ale nie
                            mylmy ich ze
                            > zmianą dogmatów. Tak jak postęp wiedzy biologii wpływa
                            na ustalanie
                            > stanowiska katolickich bioetyków, co przecież nie
                            znaczy, że dogmaty
                            > się zmieniają. Trzeba te rzeczy umieć odróżnić.

                            masz racje, troche zle sie wyrazilam.
                            ale oczywistym jest (rowniez z naszej rozmowy), ze
                            kosciol sie zmienia.
                            i kierunku oraz skutkow takiej zmiany dotyczylo pytanie
                            (tak mi sie zdaje)

    • Gość: miku Re: badanie nt. religii IP: *.uznam.net.pl / 192.168.5.* 17.02.03, 20:28
      Ja za to chodze czasami do kosciola. I zapowiadam ze jak tylko kosciol
      zaprowadzi takie heretyckie zmiany jak wyswiecanie kobiet na ksiezy to
      natychmiast sie z niego wypisze i przejde do konkurencji, ale mniejmy nadzieje
      ze to nigdy nie nastapi. Bo tych zmian chca tak naprawde lewaki ktorym zalezy
      na zniszczeniu kosciola.
      • Gość: EWOK Re: badanie nt. religii IP: *.acn.waw.pl 17.02.03, 21:30
        Gość portalu: miku napisał(a):

        > Ja za to chodze czasami do kosciola. I zapowiadam ze jak tylko kosciol
        > zaprowadzi takie heretyckie zmiany jak wyswiecanie kobiet na ksiezy to
        > natychmiast sie z niego wypisze i przejde do konkurencji, ale mniejmy
        nadzieje
        > ze to nigdy nie nastapi. Bo tych zmian chca tak naprawde lewaki ktorym
        zalezy
        > na zniszczeniu kosciola.

        Ciekawe dlaczego? Czy już nikt nie pamięta o diakonisach prowadzących pierwsze
        gminy chrześcijańskie? Współczesny Kościół opiera się w ogromnej mierze na
        dziełach Ojców Kościoła, ktore powstały długo po śmierci Chrystusa. W jakim
        stopniu mamy więc do czynienia z oryginalną nauką Jezusa, a w jakim - z
        interpretacją, powstałą przecież nie w próżni tylko w określonym czasie
        historycznym.
        • b.u.zz Re: badanie nt. religii 17.02.03, 23:35
          alez oczywiscie, ze kosciol sie rozwija. ze nie wszystko jest w ewangeliach.
          tam jest credo. ale mnostwo przepisow zostalo napisanych potem. przypuszczam,
          ze nie ma tam slowa nt. wyswiecania kobiet. tylko co z tego? przeciez dla
          czlowieka wierzacego kosciol jest czyms wiecej niz zwykla organizacja
          chrzescijan, bo jest w nim obecny Bog. skoro tak, to liczy sie rowniez tradycja.
          to po pierwsze. po drugie, nie mozna wykluczyc, ze kosciol kiedys zdecyduje sie
          na wyswiecanie kobiet. jesli teraz uwazam, ze nie powinien tego robic, to nie
          dlatego, ze jestem temu z zasady przeciwny. jestem przeciw temu, by o kosciele
          decydowali ludzie poza nim stojacy. jesli tak zadecyduje watykan, to w
          porzadku. jesli zmian domagaja sie postepowe organizacje feministyczne,
          gejowskie itd.itp., to znaczy, ze cos im sie pomylilo. moga sie naturalnie
          wypowiadac na dowolny temat, lecz niech sie nie dziwia, ze ich zdanie jest
          ignorowane. to samo odnosi sie naturalnie do wszystkich innych organizacji, np.
          o charakterze konserwatywnym. kosciol sie zmienia, ale nie znaczy to, ze moze
          byc zmieniany.
          i dlatego pytanie z pierwszego postu bylo - przepraszam za slowo - idiotyczne.
          pozdrawiam
          b.
    • Gość: doku Każde osłabienie kościołów i wiary jest dobre. nt IP: *.mofnet.gov.pl 18.02.03, 12:52
      • Gość: soso Re: Każde osłabienie kościołów i wiary jest dobre IP: 195.41.66.* 21.02.03, 07:46


        Strasznie sie podniecacie, i to prawie wszyscy. Nie wiem dlaczego. Przeciez to
        proste pytanie. Ja np. nie mysle, ze ktokolwiek nagle pojdzie do kosciola (a
        nie chodzil) tylko dlatego, ze pojawia sie ksieza-kobiety. O to chyba tylko
        chodzilo pytajacemu i mozna chyba na takie pytanie odpowiedziec. Dlaczego zaraz
        robi sie tego chece, ze to czy tamto, ze kosciol padnie, ze predzej kosciol
        padnie niz, itd. ?
        W mojej okolicy nie ma katolickiego kosciola w promieniu 100 km. Czasami chodze
        sobie do kosciola tego innego (ba, nawet place na ten kosciol 1% podatek).
        Czasami w tym 'obcym' kosciele kazanie ma kobieta-pastor. Nie wiem, co moze byc
        w tym zlego lub dobrego w sensie kluczowym? Wiara jest wiara a kosciol
        kosciolem.
        W tutejszej telewizji jest taka etatowa pastor, ktora wypowiada sie czesto i
        bierze udzial w dyskusjach telewizyjnych. Wyglada jak Claudia Schiffer, nosi
        sexy obcisle bluski i nabijane cekinami paski. No moze pod takim katem patrzac
        moze byc ona jakas zacheta do pojscia do kosciola :-)

        pzdrw

        soso
        • Gość: doku A więc jest szkodliwa IP: *.mofnet.gov.pl 21.02.03, 11:52
          Gość portalu: soso napisał(a):

          > sexy obcisle bluski i nabijane cekinami paski. No moze pod takim
          > katem patrzac
          > moze byc ona jakas zacheta do pojscia do kosciola

          a może nie? Może takie nieszlachetne misjonarstwo kompromituje kościół, jak
          odpusty? Trzeba mieć tylko nadzieję, że nie wpadnie na pomysł rytualnego seksu
          dla najbardziej wiernych, bo to by naprawdę wielu przyciągnęło do kościoła i
          oddało w szpony ciemnogrodu
          • Gość: tad Diakonisy i nie tylko IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.03, 16:42
            Soso ma rację. Trudno wyobrazić sobie, by ktoś nie chodził dotąd do kościoła, i
            nagle zaczął to robić, bo pojawiła się kobieta-ksiądz (to znaczy, oczywiście
            mógłby wybrać się tam z ciekawości, ale raczej nie z powodu nagłego przewrotu
            duchowego). Tak wyglądałoby to przynajmniej w przypadku osób, które DZIŚ nie
            chodzą do kościoła. Rzecz można jednak rozpatrywać także jako "inwestycję w
            przyszłość", to znaczy projektując zmiany DZIŚ można zakładać, że będą one
            procentować JUTRO, w ten sposób, że tak zmieniony kościół przyciągnie więcej
            osób, dziś będących dziećmi, lub wręcz jeszcze nie narodzonych (mówiąc krótko
            osób, które dojrzeją w warunkach po zmianie), niż stałoby się to w przypadku
            zaniechania zmian. Przykład protestantów zdaje się wskazywać, jednak, ze tak
            najprawdopodobniej by się nie stało. Nie do końca jest prawdą, że zmiany są
            niemozliwe, z powodu dogmatów. Dogmaty nie zmieniają się, ale zmienia się
            sposób ich odbioru, czy interpretacji. Oczywiście jest to plastyczność w
            pewnych granicach, których zakresu okreslić nie umiem, bo nie znam się na
            teologii, tak dobrze, jak znam się na feminizmie np.
            Ewok poruszyła sprawę "diakonis" sugerując, że ich istnienie w przeszłości
            świadczy, że nie ma przeszkód, by kobiety pełniły funkcje kapłańskie. Jest to
            pewne nieporozumienie. Jakkolwiek - wbrew temu co zdaje się o mnie sądzić
            Barbinator - nie uważam się za znawcę spraw KK (twierdząc jednoczesnie, że o
            jego historii wiem więcej, niż statystyczny obywatel), to jednak w tej akurat
            kwestii mogę służyć dość precyzyjnym cytatem, pochodzącym z książki "Katechizm
            o kryzysie w Kościele" (sądzę, że wydanej przez środowisko związane z Bractwem
            Kapłańskim Św. Piusa X, a więc przez kościelnych konserwatystów): "Tylko
            ochrzczony mężczyzna może w sposób ważny przyjąć święcenia kapłańskie. To
            wynika jasno z Pisma Św, Tradycji i Magisterium Kościoła. Ponieważ Kościół nie
            posiada władzy nad zasadniczymi warunkami sakramentów, to nie może on zezwolić
            na święcenia kapłańskie kobietom (.... - dalej o tym, że apostołowie byli
            mężczyznami, i cytat 1Kor 14, 34 - 37 - jak kto ciekwa niech sobie sam
            sprawdzi, nie przepisuję z powodu lenistwa. Tad)
            W tradycji kościelnej panowała w tej kwestii zawsze jednomyślność. Tak pisze
            Tertulian(...):"Nie wolno jej też nauczać, ofiarować, ani pełnić funkcji
            męskich, nie mówiąc już w ogole o służbie kapłańskiej". Kiedy w IV w. doszło w
            sekcie kolirydianów do święcej kobiet, św. Epifaniusz zajał stanowisko w ostrej
            formie (... nie cytuję, powody jak wyżej. Zacytuję tylko na wyraźną proźbę,
            ale, krótko mówiąc św. Epifaniusz rozsądnie uznał, że wdać się w to musiał zły
            duch). Rzeczywiście w Kościele katolockim nigdy nie było kapłanek. Także
            diakonisy, które istniały przez pewien czas, nie przejmowały liturgicznych
            funkcji męskiego diakona, ale były odpowiedzialne tylko za namaszczanie
            kobiecego ciała przed chrztem i opiekę nad chorymi. W Konstytucjach
            Apostolskich czytamy: "Diakonisa nie błogosławi i nie wypełnia żadnych zadań
            jakie wykonują kapłani czy diakoni; ona jest tylko odźwierną i pomaga księżom
            przy chrzecie kobiet, ze względu na obyczajność". Niemożność święceń kobiety
            była bez wątpienia zawsze przedmiotem zwyczajnego Magisterium. Obok kilku
            synodów także Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 zarządzał: "Święcenia otrzymuje
            w sposób ważny tylko ochrzczony mężczyzna.(...). Także Jan Paweł II podkreślił
            w liście apostolskim Ordinatio sacerdotalis z 22 maja 1994 r, że: "Kościół nie
            ma władzy udzielania kobietom święceń kapłańskich, i wszyscy wierni Kościoła
            muszą się trzymać tego postanowienia".
            Pozostaje mieć nadzieję, że KK pozostanie na tyle rozsądny, że NIE dopuści do
            święceń kobiet. Czy to nie znaczące, że najtrwalsza instytucja Zachodu trzyma
            się tej zasady, i trwa od 2000 lat? Coś musi tu być na rzeczy....
            • Gość: sagan Re: Diakonisy i nie tylko IP: *.desy.de 21.02.03, 17:52
              a powiedz mi Tad, dlaczego nie dopuszczenie do swiecenia
              kobiet swiadczy o rozsadku kosiola? a wlasciwie ciekawi
              mnie, dlaczego (oprocz tradycji, dogmatow itd, bo
              rozumiem, ze nie o tym mowimy) uwazasz swiecenie kobiet
              za "nierozsadny" pomysl.
              autentycznie jestem zaciekawiona "obiektywnymi" powodami
              (powtarzam, powody wynikajace z dogmatow itp nie sa, wg
              mnie obiektywne, ale oczywiscie kosciol moze sie nimi
              kierowac jak dlugo zechce!)
              • Gość: tad Re: Diakonisy i nie tylko IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.03, 10:58
                Gość portalu: sagan napisał(a):

                > a powiedz mi Tad, dlaczego nie dopuszczenie do swiecenia
                > kobiet swiadczy o rozsadku kosiola? a wlasciwie ciekawi
                > mnie, dlaczego (oprocz tradycji, dogmatow itd, bo
                > rozumiem, ze nie o tym mowimy) uwazasz swiecenie kobiet
                > za "nierozsadny" pomysl.
                > autentycznie jestem zaciekawiona "obiektywnymi" powodami
                > (powtarzam, powody wynikajace z dogmatow itp nie sa, wg
                > mnie obiektywne, ale oczywiscie kosciol moze sie nimi
                > kierowac jak dlugo zechce!)


                Istnieje ciekawe zjawisko: każda dziedzina, która się feminizuje traci prestiż
                w odbiorze społecznym, oraz, każda dziedzina, która traci prestiż społeczny
                feminizuje się, bo opuszczają ją najlepsi mężczyźni. To bardzo interesujące
                sprzężenie zwrotne. Dziedziny mocno sfeminizowane podupadają zresztą, nie tylko
                jeśli chodzi o prestiż, ale także jeśli chodzi o jakość działania(czego smutnym
                przykładem w Polsce są dość mocno sfeminizowane sądownictwo i - zwłaszcza -
                szkolnictwo - poza, na szczęście jeszcze nie sfeminizowanym w tak duzym stopniu
                szkolnictwem wyższym). Tak więc, dopuszczenie kobiet do kapłaństwa wiązałoby
                się najprawdopodobniej z upadkiem prestizu społecznego kapłanów, a poza tym, z
                obniżeniem jakości usług duchowych - że tak powiem. Nie jest też tak, że
                kobiety - katoliczki w swojej masie pragną, by pojawiły się "kapłanki". Tak
                naprawdę najmocniej walczą o to .... feministki (które KK nie znoszą), z
                powodów -jak zwykle - ideologicznych.
                Muszę jeszcze uzupełnić, to co napisałem o diakonisach, bo można odnieść
                wrażenie, że istotnie kobiety w Kościele służyły wyłącznie jako "odźwierne". To
                co napisałem odnosi się do spraw związanych z czynnościami liturgicznymi, które
                wymagają święceń kapłńskich, natomiast w innych zakresach rzecz nie wygląda już
                tak jednoznacznie. I tak np. zdarzało się w pierwszych wiekach chrześcijaństwa,
                i w średniowieczu, że kobiety pełniły funkcje biskupów (te nie wymagające
                święceń), czy prezbiterów, zarządzały kościołami lokalnymi, czy parafiami.
                Częściej można było to spotkać na (pewnych) terenach chrześcijaństwa
                wschodniego, gdzie - w pewnych okresach czasu - funkcje kościelne były de facto
                dziedziczne, i w czasie małoletności następcy na jakieś stanowisko, jego matka
                była niejako "regentką", niemniej zjawiska takie (to znaczy pełnienie funkcji,
                a nie "regencji") występowały też na Zachodzie. Ksienie duzych klasztorów (a
                zdarzało się -rzadko - że kobiety zarządzały też klasztorami męskimi), były
                właściwie zwykłymi "feudałkami", ze wszystkimi tego konsekwencjami. Dzisiejszy
                (czy raczej potoczny) odbiór przeszłości jest bardzo monolityczny i statyczny,
                tymczasem, warto zawsze pamiętać, że jest ona bardzo zróżnicowana zarówno w
                wymiarze geograficznym, jak i czasowym.


                • sagan2 Re: Diakonisy i nie tylko 25.02.03, 10:44
                  Tad, naprawde uwazasz, ze szkolnictwo wyzsze ma sie w
                  polsce lepiej, niz to nizsze??? bo patrzac (i nie tylko)
                  na studentow agh k-wie ma sie wrazenie wrecz przeciwne...

                  a co do obnizania sie prestizu zawodow sfeminizowanych...
                  BD kiedys zwrocil na to uwage, ze mezczyzni *wybieraja*
                  zawody bardziej prestizowe, a kobiety - te mniej.
                  wiec moze "mniejsza prestizowosc" zawodow sfeminizowanych
                  byla pierwotna, a nie wtorna, moze one nie maja nic
                  wspolnego z degradacja zawodu?...
                  • Gość: tad Re: Diakonisy i nie tylko IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 25.02.03, 17:07
                    sagan2 napisała:

                    > Tad, naprawde uwazasz, ze szkolnictwo wyzsze ma sie w
                    > polsce lepiej, niz to nizsze??? bo patrzac (i nie tylko)
                    > na studentow agh k-wie ma sie wrazenie wrecz przeciwne...

                    Pamiętaj, że ci studenci przychodzą wprost, z zfeminizowanych szkół "nizszych".

                    Pisząc, żw sytuacja na uczelniach wyższych jest lepsza, miałem raczej na myśli
                    stan kadry. Nie mówię, że jest on DOBRY (trudno by był, po tym co wyprawiali na
                    uczelniach komuniści), tylko, że jest LEPSZY, niż na "niższych" stopniach.

                    > a co do obnizania sie prestizu zawodow sfeminizowanych...
                    > BD kiedys zwrocil na to uwage, ze mezczyzni *wybieraja*
                    > zawody bardziej prestizowe, a kobiety - te mniej.
                    > wiec moze "mniejsza prestizowosc" zawodow sfeminizowanych
                    > byla pierwotna, a nie wtorna, moze one nie maja nic
                    > wspolnego z degradacja zawodu?...

                    Może tak, może nie. Dlaczego KK miałby to sprawdzać?
                  • Gość: BD Re: Diakonisy i nie tylko IP: 195.136.36.* 26.02.03, 09:27
                    Witam,

                    sagan2 napisała:

                    > a co do obnizania sie prestizu zawodow sfeminizowanych...
                    > BD kiedys zwrocil na to uwage, ze mezczyzni *wybieraja*
                    > zawody bardziej prestizowe, a kobiety - te mniej.
                    > wiec moze "mniejsza prestizowosc" zawodow sfeminizowanych
                    > byla pierwotna, a nie wtorna, moze one nie maja nic
                    > wspolnego z degradacja zawodu?...

                    Oj, to nie tak. Pisałem (w oparciu o studia socjologiczne na ten temat), że
                    prestiż zawodu nie przekłada się silnie np. na zarobki. W Polsce bardzo
                    prestiżowe (w sensie odbioru społecznego) zawody to lekarz czy nauczyciel(ka),
                    dużo bardziej niż np. biznesman.

                    Natomiast co do zawodów, gdzie zarabia się dużo, to zaobserwowano również, że
                    jeśli finasnowa atracyjność zawodu wzrasta (z przyczyn zewnętrznych, np.
                    postępu technicznego), to mężczyźni wypierają z tego zawodu kobiety, w drodze
                    walki konkurencyjnej na rynku pracy.

                    pozdrawiam,

                    BD
      • pwrzes Re: Każde osłabienie kościołów i wiary jest dobre 22.02.03, 09:13
        Wracamy do "Kapitalu" Karola M ? ;-)

        Mors
    • Gość: EWOK Re: badanie nt. religii IP: *.acn.waw.pl 24.02.03, 18:43
      Uważam, że polski katolicyzm jest bardzo - nawet jak na katolicyzm w ogóle -
      skostniały i tradycyjny. Wczoraj byłam w kościele i jakieś małe, ledwo
      chodzące dziecko, zaczęło się dośc głośno zachowywać. Ksiądz przerwał kazanie
      i zwrócił się do rodziców dziecka, żeby go nie trzymali kurczowo, bo widać
      jest niezadowolone, niech sobie pochodzi koło ołtarza, tyle tu ciekawych
      rzeczy do oglądania. Potem zapytał o płec dziecka. Kiedy matka odpowiedziała,
      że dziewczynka, okazało się, że skoro dziewczynka to sobie nie może pochodzić
      koło ołtarza. Przypomniałam sobie telewizyjną relację z mszy z udziałem
      Papieża na zakończenie ubiegłorocznych dni młodzieży w Toronto. Kiedy ludzie
      zaczęli przystępować do komunii, okazało się, że komunia jest udzielana w
      sposób w Polsce nie do pomyślenia - do ręki, ponadto nie tylko przez ludzi w
      suutannach ale i przez całkiem "cywilnie" ubranych. W pewnej chwili cały
      ekran telewizora przysłoniła pani przy kości, która równiez rozdawała
      komunię, a na tiszercie w poprzek obfitego biustu biegł nadruk informujący, że
      pani jest ministrantem w kościele św. Piotra i Pawła.
      • uli Re: badanie nt. religii 25.02.03, 10:25
        Ewok, a czemu dziewczynka nie mogła sobie pochodzić koło ołtarza?
        • Gość: EWOK Re: badanie nt. religii IP: 213.241.18.* 25.02.03, 10:50
          uli napisała:

          > Ewok, a czemu dziewczynka nie mogła sobie pochodzić koło ołtarza?

          A mnie skąd to wiedzieć? Ksiądz tak powiedział. Że dziewczynka nie może
          pochodzić koło ołtarza. A zgromadzeni widocznie uznali, że to ksiądz tu rządzi,
          albo też gorączkowo poszukiwali w myślach dogmatu zabraniającego dwuletnim
          dziewczynkom przebywania z bezpośredniej bliskości ołtarza. Ja nie znalazłam.
        • Gość: tad Re: badanie nt. religii IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 25.02.03, 17:09
          uli napisała:

          > Ewok, a czemu dziewczynka nie mogła sobie pochodzić koło ołtarza?

          Bo jest dziewczynką. Dziewczynkom wolno mniej. I słusznie.
          • Gość: sagan Re: badanie nt. religii IP: *.desy.de 25.02.03, 17:44
            Gość portalu: tad napisał(a):


            > Bo jest dziewczynką. Dziewczynkom wolno mniej. I
            > słusznie.

            a dlaczego wolno mniej?
            i dlaczego slusznie?

            niecierpliwie czekam na twoja teorie "naukowa" na ten
            temat
            • Gość: tad Re: badanie nt. religii IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 26.02.03, 17:02
              Gość portalu: sagan napisał(a):


              > a dlaczego wolno mniej?
              > i dlaczego slusznie?
              >
              > niecierpliwie czekam na twoja teorie "naukowa" na ten
              > temat

              Ponieważ taka jest nasza tradycja i argumenty za jej utrzymaniem przemawiają do
              mnie mocniej, niż argumenty za jej zmianą. Owa wyklinana przez
              feministki "polaryzacja rodzajów" wytwarza dobroczynne napięcie, ktore napędza
              kulturę. Kto dąży do jej zniwelowania - dąży do zniszczenia kultury. Skłonność
              do kulturowego podkreślania podziału na płcie, zakorzeniona jest w biologii
              gatunku i z tego też powodu jest jednym z powszechników kulturowych, od samego
              zarania ludzkości. Znany polski antropolog Andrzej Wiercński, pisał w jednej z
              prac, że "wśród tematów najmocniej zaprzęgających umysł ludzki powinny były
              wysunąc się więc dwie kategorie dychotomii: życie i śmierć, oraz mężczyzna i
              kobieta. Splatały się one zresztą sciśle razem". Już w paleolicie środkowym
              dychotomia płci odbija się w kulturze: "Temat życia i smierci w skojarzeniu z
              podziałem na płeć i żeńską płodność stał się tematem naczelnym.(...) jak wynika
              z badań Leroi Gurhana, całość przedstawień ówczesnej sztuki naskalnej przenika
              dogłębnie idea męsko -żeńskiej polaryzacji". Mówiąc inaczej odmienne
              traktowanie płci jest jądrem kultury ludzkiej. Czy wiesz jak "płaska" byłaby ta
              kultura, gdyby znieść "polaryzację rodzajów"? Feministki twierdzą, że ta
              kultura "dyskryminuje". Oczywiście - jeśli kto chce da się to opisać w tych
              kategoriach. KAŻDA norma da się bowiem przedstawić jako ograniczenie, ale bez
              norm nie ma cywilizacji. Poza tym, obecnie na Zachodzie społeczne
              normy "polaryzujące rodzaj" są tak nikłe, że nalezy raczej dbać o to co
              zostało, niż likwidować resztki. To ciekawe, że feministki chcą niszczyć normy,
              tam gdzie one istnieją, głosząc, że dążą do likwidacji podziałów pomiędzy
              płciami, a jednoczesnie głoszą ideologię postępu przez konflikt wprowadzającej
              podziały tam, gdzie ich dotąd nie było. Wszystko to jest znamieniem
              barbarzyństwa, co zręcznie opisał Ortega y Gasset w "Buncie mas". Tak czy
              inaczej ksiądz zachowując się tak, jak się zachował stanął po stronie
              cywilizacji przeciw barbarzyństwu i chwała mu za to!
              • b.u.zz Re: badanie nt. religii 26.02.03, 17:39
                no juz bez przesady. pozwolenie dziewczynce, by sobie pochodzila kolo oltarza,
                nie byloby jeszcze barbarzynstwem. ogolnie zgadzam sie z tym, ze nie nalezy
                zacierac podzialow plciowych, ale tez nie kazde zroznicowanie z tego podzialu
                wynikajace jest dobre. nie wiem, jak tam w tym kosciele bylo, i dlatego nie
                uwazam, zebysmy mogli wyciagac wnioski w jedna lub druga strone.
                pozdrawiam
                b.
                • Gość: tad Re: badanie nt. religii IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 26.02.03, 20:21
                  b.u.zz napisał:

                  > no juz bez przesady. pozwolenie dziewczynce, by sobie pochodzila kolo
                  oltarza,
                  > nie byloby jeszcze barbarzynstwem.

                  Ale też zakazanie jej tego nie było zbrodnią.
                  • sagan2 Re: badanie nt. religii 27.02.03, 08:35
                    Gość portalu: tad napisał(a):

                    > Ale też zakazanie jej tego nie było zbrodnią.

                    a jeszcze jak bys zdefiniowal, kto ustala, ktory zakaz
                    jest zbrodnia, a ktory nie jest...
                    • Gość: t Re: badanie nt. religii IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.03, 20:00
                      sagan2 napisała:

                      > Gość portalu: tad napisał(a):

                      > a jeszcze jak bys zdefiniowal, kto ustala, ktory zakaz
                      > jest zbrodnia, a ktory nie jest...

                      A kto zdefiniował, zasadę, że nie wypada puszczać bąków w towarzystwie? Nie
                      istnieje tu żaden konkretny "prawodawca". Takie zasady po prostu same niejako
                      wynikają, w toku rozwoju kultury.
                  • Gość: EWOK Słusznie ;) IP: 213.241.18.* 27.02.03, 09:28
                    Gość portalu: tad napisał(a):

                    > b.u.zz napisał:
                    >
                    > > no juz bez przesady. pozwolenie dziewczynce, by sobie pochodzila kolo
                    > oltarza,
                    > > nie byloby jeszcze barbarzynstwem.
                    >
                    > Ale też zakazanie jej tego nie było zbrodnią.

                    Więcej nawet - nie ulega wątpliwości , że Chrystus mówiąc "pozwólcie dzieciom
                    przychodzić do mnie" miał na myśli "ale bez dziewczynek".
      • maly.ksiaze Kosciol Katolicki to zadziwiajaca instytucja 25.02.03, 17:22
        Funkcjonuje w tylu krajach, w tylu kulturach. W kazdym zas kraju, w kazdym
        srodowisku ma nieca inna twarz. To dlatego, ze Kosciol tworza przede wszystkim
        wyznawcy, nie tylko hierarchia. Owszem, wplywa na bieg wydarzen, na kulture
        miejsca w przemozny sposob - ale tez i miejsce, czasy wplywa na instytucje.

        To nie Kosciol utrzymuje zacofanie w Polsce - to Polacy, wyznawcy, utrzymuja
        Kosciol w Polsce w takim stanie, w jakim on jest. Gdy odwiedzali mnie rodzice,
        zawiozlem ich do 'polskiego kosciola' w pobliskim miescie. I wszystko wygladalo
        jak w Polsce. W 'normalnym' kosciele tubylcow - bylo tak, jak to opisuje EWOK.

        Pozdrawiam,

        mk.
        • Gość: EWOK Uzupełnienie IP: *.acn.waw.pl 25.02.03, 17:44
          Nie dookreśliłam tego, ale pisząc Kościół w poprzednim poście miałam na myśli
          oczywiśćie Kościół żywy czyli wspólnotę wyznawców. A że w Polsce najsilniejszą
          grupą nacisku w tej kwestii są panie po sześćdziesiątce ze słabym
          wykształceniem - wygląda to tak jak wygląda. I szkoda, bo młodzi ludzie często
          mają problemy z odnalezieniem się w ramach religii katolickiej. A żeby to
          zmienić potrzeba naprawdę niewiele, wcale nie musi to oznaczać jakiegoś
          zamachu na doktrynę. Religie ewoluują np. część wyznawców judaizmu świętuje
          dziewczyński odpowiednik barmicwy. A w Polsce nic się nie zmienia, a nawet
          można zaryzykować stwierdzenie (na przykładzie Radia Maryja), że już teraz
          część katolików uważa, że Kościołowi brakuje - jakby to powiedzieć -
          fundamentalizmu.
    • goga.74 Re: badanie nt. religii 25.02.03, 18:05
      Pomijajac sensownosc tego "badania" odpowiem Ci na Twoje pytanie, poniewaz, byc
      moze, naleze do grupy do ktorej je skierowales. Nie chodze do KK i chetnie
      zobaczylabym tam pewne zmiany (choc moze nie tak drastyczne, czy nie pomyliles
      przypadkiem aborcji z antykoncepcja? Ta druga bardzo chcialabym zeby KK
      zaakceptowal, zrobil by tym wiele dobrego. Jesli chodzi o wyswiecanie kobiet na
      ksiezy to szczerze mowiac jest mi to obojetne). Ale zadne zmiany nie spowoduja,
      ze do Kosciola zaczne chodzic, gdyz powodem dla ktorego nie chodze jest moj...
      brak wiary (stad moje "byc moze", bo pewnie chodzilo Ci o grupe "wierzacych
      niepraktykujacych", ale nie sprecyzowales tego wyraznie). Zadnymi wewnetrznymi
      zmianami KK do mnie dotrze, raczej liczylabym tutaj na cud.
      • uli z mojej strony cytacik 26.02.03, 08:58
        1902 rok, znany biblista, profesor w katolickim instytucie w paryżu, alfred
        loisy napisał:

        "Jezus zapowiedział Królestwo, a przyszedł Kościół"

        W 1908 r. został ekskomunikowany.

        Ta myśl moim zdaniem dobrze oddaje charakter kościoła. Co jakiś czas są synody,
        które odkurzają watykan, ale nie da się juz zapomnieć czy naprawić pewnych
        rzeczy, zacząć od nowa. Bez synodów kościół byłby (całkiem) martwą instytucją,
        nikt by do niego nie chodził.

        Jezus, jego charyzmatyczna osobowość i filozofia miłości na pewno nie znikną ze
        świadomosci, ale kościół nie jest tożsamy z filozofią Jezusa, i trudno mi w tej
        chwili stwierdzić, co go spotka, w kazdym razie od lat '70 drastycznie spada
        liczba wiernych, jest coraz to mniej księzy. przypadek szczególnie katolickiej
        na przełomie XX i XXi w. polski jest na zachodzie nazywany "syndromem polskim".
        No własnie- syndromem...

        Z kapłaństwem kobiet- kociół katolicki ma spora konkurencję wśród protestantów,
        anglikanów itp- w francji np. na jednego pastora męzczyzna przypada jeden
        pastor-kobieta. W reformowanych kościolach kobiece kaplaństwo było łatwiejsze,
        bo pastor jest jednym z wiernych, nieco bardziej wykształconym i bardziej
        wierzacym, a w katolicyzmie jest to osoba "powołana przez Boga". Kościół przez
        długi czas traktował kobiety jako a) piekelnice, których jedynym celem jest
        uwodzenie, strojenie się itp- dlatego nalezy je szczególnie pilnować B)głupie
        gęsi. trzeba przyznać, że jest to oksymoroniczna mieszanka. trudno po tym
        wszystkim, po swiętym augustynie, po tych wszystkich obelgach machnąć na
        wszystko ręką, i powiedzieć- kobiety.

        Z drugiej strony kosciół nie jest po to, żeby na wszystko się zgadzać. niech
        sobie będzie prawo chrześcijańskie, ale NIECH ONO BĘDZIE WYBOREM.

        W całej tej historii tylko Chrystus jest nieskazitelny i jasny w swym
        przesłaniu, więc tylko on jest dla mnie autorytetem. Do kościoła zaczęłabym
        chodzić, gdyby przestał być martwy, gdyby kazania były mądre, gdyby pełnił
        funkcje ewangeliczne. ale z tego co wiem, to nasza parafia jest
        pokarana "wyjątkowym" proboszczem. W moim miescie kosciół jest jawną instytucją
        władzy, i wiele osób już się od niego odwróciło. ja też.
        • rob_i Re: z mojej strony cytacik 12.03.03, 17:05
          Wiec nie ma sensu, by sie zmienial, bo Ty od zycia oczekujesz czegos innego,
          nie ma wiec to sensu, prawda? A prawda (dla Ciebie smutna, dla innych
          forumowiczow pewnie nie), ze monoteistyczne religie i tak sa przyszloscia
          swiata, czy to bedzie katolicyzm, czy islam. Wystarczy poobserwowac historie.

          Gdy tylko sie zakonczy - nalezy przyznac, ze - dosc nienormalny okres pokoju na
          swiecie (swiecie zachodnim), to i tak koscioly Francji sie zapelnia. Chyba, ze
          sytuacja pojdzie tak daleko, ze zapelnia sie meczety, co tez nie jest takie
          zle...
    • Gość: kiwi Re: badanie nt. religii IP: *.cst.tpsa.pl 06.05.03, 10:03
      W pustynnym kraju mało było drzew i trudno było o owoce. Mawiano, że Bóg chciał
      zapewnić wystarczającą ich ilość dla wszystkich, pojawił się wiec przed
      prorokiem i powiedział: „Oto moje przykazanie dla wszystkich mieszkańców teraz
      i dla przyszłych pokoleń: nikt nie zje więcej, niż jeden owoc dziennie. Zapisz
      to w Świętej Księdze. Każdy, kto złamie to prawo, będzie uważany za grzesznika
      przeciw Bogu i ludzkości”.
      Prawo było wiernie wypełniane przez stulecia, dopóki naukowcy nie wykryli
      sposobów przekształcenia pustyni w żyzną ziemię. Kraj stał się bogaty w ziarno
      i bydło. Drzewa uginały się pod ciężarem niezerwanych owoców. Ale na straży
      starego prawa stały cywilne i religijne władze kraju.
      Każdy, kto napomknął, iż grzechem przeciw ludzkości jest pozwolić, aby owoce
      gniły na ziemi, ogłaszany był bluźniercą i wrogiem moralności. Ci ludzie,
      którzy kwestionowali mądrość świętego słowa Boga, kierowali się dumnym duchem
      rozumu, a brakowało (jak mówiono) ducha wiary i pokory, dzięki którym Prawda
      może się objawić.
      W kościołach często głoszono kazania, w których łamiących prawo przedstawiano
      jako przestępców. Ani razu, nie wspomniano o takiej samej liczbie tych, którzy
      też źle skończyli, choć wiernie przestrzegali prawa; albo też o dużej liczbie
      rozwijających się i bogacących, choć prawo złamali.
      Nic nie można było zrobić, by prawo zmienić, ponieważ prorok, który twierdził,
      że otrzymał je od Boga, dawno już nie żył. On mógłby mieć odwagę i zdolność
      zmiany prawa, bo zmieniły się okoliczności, a to właśnie on otrzymał słowo
      Boga, niejako coś co ma być czczone, ale co ma być używane dla dobra ludzi.
      W rezultacie niektórzy otwarcie kpili z prawa, z Boga i z religii. Inni łamali
      je potajemnie i zawsze z poczuciem czynionego zła. Większość rygorystycznie
      przestrzegała prawa i uważała się za świętych tylko dlatego, że trzymali się
      bezsensownego przestarzałego zwyczaju, będąc zbyt słabymi, by go obalić.
      Anthony de Mello

    • Gość: kiwi religia IP: *.cst.tpsa.pl 06.05.03, 10:03
      W pustynnym kraju mało było drzew i trudno było o owoce. Mawiano, że Bóg chciał
      zapewnić wystarczającą ich ilość dla wszystkich, pojawił się wiec przed
      prorokiem i powiedział: „Oto moje przykazanie dla wszystkich mieszkańców teraz
      i dla przyszłych pokoleń: nikt nie zje więcej, niż jeden owoc dziennie. Zapisz
      to w Świętej Księdze. Każdy, kto złamie to prawo, będzie uważany za grzesznika
      przeciw Bogu i ludzkości”.
      Prawo było wiernie wypełniane przez stulecia, dopóki naukowcy nie wykryli
      sposobów przekształcenia pustyni w żyzną ziemię. Kraj stał się bogaty w ziarno
      i bydło. Drzewa uginały się pod ciężarem niezerwanych owoców. Ale na straży
      starego prawa stały cywilne i religijne władze kraju.
      Każdy, kto napomknął, iż grzechem przeciw ludzkości jest pozwolić, aby owoce
      gniły na ziemi, ogłaszany był bluźniercą i wrogiem moralności. Ci ludzie,
      którzy kwestionowali mądrość świętego słowa Boga, kierowali się dumnym duchem
      rozumu, a brakowało (jak mówiono) ducha wiary i pokory, dzięki którym Prawda
      może się objawić.
      W kościołach często głoszono kazania, w których łamiących prawo przedstawiano
      jako przestępców. Ani razu, nie wspomniano o takiej samej liczbie tych, którzy
      też źle skończyli, choć wiernie przestrzegali prawa; albo też o dużej liczbie
      rozwijających się i bogacących, choć prawo złamali.
      Nic nie można było zrobić, by prawo zmienić, ponieważ prorok, który twierdził,
      że otrzymał je od Boga, dawno już nie żył. On mógłby mieć odwagę i zdolność
      zmiany prawa, bo zmieniły się okoliczności, a to właśnie on otrzymał słowo
      Boga, niejako coś co ma być czczone, ale co ma być używane dla dobra ludzi.
      W rezultacie niektórzy otwarcie kpili z prawa, z Boga i z religii. Inni łamali
      je potajemnie i zawsze z poczuciem czynionego zła. Większość rygorystycznie
      przestrzegała prawa i uważała się za świętych tylko dlatego, że trzymali się
      bezsensownego przestarzałego zwyczaju, będąc zbyt słabymi, by go obalić.
      Anthony de Mello

      • Gość: zula b.mądre (n/t) IP: diak:* / 10.2.12.* 06.05.03, 15:00
    • agrafek a ja to widzę tak: 06.05.03, 15:23
      Ni pioruna nie umiem pisać przypowieści:). Właśnie to odkryłem, ale skoro już
      wymęczyłem toto, to złośliwie wyślę. Hmm.. a gdyby tak pod innym nickiem?;)

      W pewnym kraju, w którym wszyscy mieli obowiązek przestrzegać litery Prawa, na
      straży którego stali Ci, Którzy Otrzymali Wiedzę Od Boga, urodził się człowiek
      obdarzony wielkimi zdolniościami. Bardzo szybko uczył się czytać i pisać w
      wielu językach, poznał tajniki filozofii i teologii a także matematyki i
      literatury. Ponieważ miał przy tym dobre serce, smucił go los jego kraju, w
      którym tylko nieliczni mieli dostęp do wiedzy spisanej w Świętej Księdze w
      starożytnym języku. Pewnego dnia, kiedy władza Strażników Wiedzy wydała mu się
      wyjątkowo zła, usiadł i przetłumaczył Świętą Księgę na języki, którymi
      posługiwali się współcześni mu ludzie. I oto każdy mógł zapoznać się z treścią
      Księgi, a jej dotychczasowi Strażnicy, którzy czerpali swą władzę z jej
      interpretowania zaczęli - nie bez walki - tracić swe wpływy. Nie było łatwo
      wyzwolić ludzi z okowów Strażników, ale mijały lata i coraz większe rzesze
      czytały księgę w swoich językach i odkrywały, że mogą czytać ja także na swój
      sposób. Kiedy człowiek, który uczynił pierwszy krok umarł, większość już umiała
      czytać i interpretować zapisy księgi.
      Mijały lata. Pojawił się człowiek, który rzekł: "Księga to piękna opowieść, ale
      alegoryczna i nie powinniśmy traktować jej przepisów dosłownie".
      Zawtórował mu inny: "Minęły tysiąclecia od jej spisania. Zastanówmy się,
      przecież teraz żyjemy inaczej! Jej prawdy przestały być dla nas ważne już dawno
      temu"
      Trzeci, z kolei zadumał się i odkrył, że Bóg nie jest mu tak naprawdę do
      niczego potrzebny. Potem ktoś wspomniał o zmienionej roli kobiet. I Księgę,
      ciągle jeszcze uważaną za ważną, zaczęto interpretować na tysiące sposobów oraz
      zmieniać tak, by pasowała do istniejącej i zmieniającej się rzeczywistości.
      Nielicznych fanatyków próbujących protestować tłumacząc, że może czasy sie i
      zmieniają, ale Księga dotyczy Boga, który jest wieczny, wyśmiano i na wszelki
      wypadek odizolowano od społeczeństwa, by nie przeszkadzali mu w rozwoju. Księga
      stała się wkrótce niepotrzebna i znaleźć ją można było tylko w bibliotekach.
      Nakręcono kilka filmów animowanych na jej podstawie.
      I wszyscy żyli długo i szczęśliwie.
      No, długo w każdym razie:).
      Pozdrawiam.
    • Gość: BRvUngern-Sternber Dorzucmy jeszcze pare reform!!! IP: *.bg.am.lodz.pl 06.05.03, 16:28
      Tak idzmy jeszcze dalej.Jesli juz tak smialo dyskutujemy.
      1Legalizacja eutanazji(najlepiej poprzez komory gazowe).
      2Legalizacja ludobojstwa(nieslusznie potepionego.
      3Rehabilitacja i uczczenie A. Hitlera.
      4Rehabilitacja i uczczenie J. Stalina.
      No i jak tam.Czy takie drobne zmiany wplyna na wasz stosunek do kosciola?Chyba
      nie jesli jestescie ludzmi nowoczesnymi otwartymi pokojowymi i
      postepowymi.Czekam na wasze odpowiedzi.Hej!!!
    • malenka7 Re: badanie nt. religii 17.08.03, 20:32
      rob_i napisał:

      > Chcialbym prosic wszystkich o pomoc. Dla celow badawczych chcialbym uzyskac
      > glosy ludzi deklarujacych, ze nie chodza do kosciola - w tym rowniez
      > reprezentujacych srodowiska lewicowe.
      >
      > W ostatnim czasie pojawiaja sie glosy o koniecznosci reformy kosciola - w tym
      > dopuszczenia aborcji, czy wyswiecania kobiet na ksiezy.
      >
      > Oczywiste jest, ze takie posuniecie doprowadzi do opuszczenia kosciola przez
      > czesc srodowisk, ktore beda poszukiwaly "twardszej" ppostawy wobec
      > wspolczesnosci.
      >
      > Takie zjawisko zaobserwowano np. na Wyspach Brytyjskich, gdzie po
      > umozliwieniu wyswicania kobiet na ksiezy czesc wiernych "przeniosla sie" z
      > kosciola anglikanskiego do katolickiego (nawiasem mowiac, wedlug badan
      > statystycznych, wsrod osob deklarujacych cotygodniowe uczestnictwo w mszy,
      > wiecej jest katolikow, niz anglikanow).
      >
      > W zwiazku z tym pytanie. Czy osoby, ktore nie chodza obecnie do kosciola,
      > beda do niego chodzily po zmianach w doktrynie? Bo kosciol powinien liczyc na
      > to, ze w zamian za utrate czesci wiernych w kosciolach pojawi sie taka sama,
      > lub wieksza liczba osob, ktore zostana tam przyciagniete. Jego zadaniem jest
      > bowiem trafienie do jak najwiekszej liczby osob.
      >
      > Dziekuje za Wasze glosy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka