Dodaj do ulubionych

Odpadłam...

18.01.07, 03:45
Czytałam na temat poródów rodzinnych, no i oto jeden smaczek:

renata / 2007-01-17 22:35/ "...masz rację..teraz kobiety rozpływają się w
swoich przypadłościach..rozkładają się jak..pulardy!jęcząc przesadnie przy
tym..próbując wydobyć współczucie na mężczyznach..jest to brak kobiecej
godności..dumy.. Nasze matki, babki to były stuprocentowe kobiety..zamykały
się w bólu..uśmiechając się tajemniczo.Obecnie kobiety , , bazują" na męskich
słabościach..tylko jak długo można ich nawijać na palec?Są mężczyźni - którzy
z obrzydzeniem patrzą na połóg..nie ma w tym nic smakowitego!"


Wyobraziłam sobie jak dawniej te kobiety rodząc "uśmiechały się tajemniczo"
zamiast krzyczeć na cały głos. Ba, nawet nie rodząc, mając migrenę- uśmiecha
się tajemniczo, bolą ją nery- też się uśmiecha! tajemniczo..!

:))

kobieta.interia.pl/rodzina/rodzina/news?ctinf=858852&a=1
Obserwuj wątek
    • piekielnica1 Re: Odpadłam... 18.01.07, 06:00
      > Nasze matki, babki to były stuprocentowe kobiety..zamykały
      > się w bólu..uśmiechając się tajemniczo.Obecnie kobiety , , bazują" na męskich
      > słabościach..tylko jak długo można ich nawijać na palec?Są mężczyźni - którzy
      > z obrzydzeniem patrzą na połóg..nie ma w tym nic smakowitego!"

      Oto postawa "prawdziwej" kobiety. Katolickiej Matki Polki.
      Robi nam krecią robotę.
      • halev Re: Odpadłam... 18.01.07, 08:17
        A tak się zastanawiałam, skąd się biorą podobne kretynizmy...
        • kocia_noga Re: Odpadłam... 18.01.07, 09:43
          Ale wicie co? To pokazuje,jak daleko od nas jest ze swoją mentalnością.
          Poza tym mam wrażenie że sama nie rodziła,alboże to pisał facet.Ale raczej nie,
          ta doza obrzydzenia i pogardy dla kobiet może być i u kobiety.
          A ja miałam koleżankę która do porodu się umalowała i bardzo się starała,ze
          wszystkich sił nie jęczeć,ani nie wydawać żadnych odgłosów i żeby jej się tusz
          nie rozmazał.Sama mi to opowiadała z wielką dumą.Dawno to było,ma wnuki.W jakiś
          czas po tym dostała psychozy poporodowej,leżała w szpitalu psychitarycznym.
          Może to z tego powodu,ale jakoś te dwa fakty skojarzyłam.
          • margot_may Re: Odpadłam... 18.01.07, 14:09
            Ha, kiedy czytałam książkę Wandy Rutkiewicz też wspominała coś podobnego. Jej
            koleżanka wchodząc na ostatnim odcinku na szczyt jakiegoś kilkutysięcznika też
            umalowała się, żeby było ładnie, chociaż miała czapkę "kominiarkę" i nikt
            absolutnie tego nie widział i nikogo to nie obchodziło. Coś w tym malowaniu jest. :)
            • lolyta Re: Odpadłam... 18.01.07, 15:45
              Z tym malowaniem to moze byc roznie, to nie musi byc :a ja zawsze bede taka
              perfekcyjna, nawet jak rodze, bo ktos moze zobaczyc ze sie czerwienie).
              Pamietacie gombrowiczowskie "pedikiure sobei nawet zrobilam dla kurazu"? no to
              ja wyznam ze ja zazwyzcaj sie nei maluje bo i tak sie sobei podobam a jestem za
              leniwa na malunki, zwlaszcza w tym klimacie, ale jak mnie czeka ciezki dzien
              albo jakies wyzwanie to mejkap wchodzi i tak go jakos podswiadomei traktuje -
              jako ewnego rodzaju bron, jako zapewnienei, ze bede wygladac lepiej od
              przeciwnika i tak dalej. No, taki odpowiednik munduru u facetow.
              A jeszcze co do wygladu przy porodzie - w Polsce rodzilam we wlasnej koszulce w
              kupionej specjalnie na ta okazje i jest ona moja ulubiona po wsze czasy, w
              Ameryce dali mi defoltowe ohydne giezlo i nie moge tego odzalowc. Jakos, mimo
              wszystko, wyglad pomaga w wielu sytuacjach i to w sposob czasem zaskakujacy.
    • bri Re: Odpadłam... 18.01.07, 10:29
      To chyba Lady Pretentious napisała, założę się, że ona tak rodziła ;)
      • pavvka Re: Odpadłam... 18.01.07, 10:38
        Pewnie jest zazdrościcie że tak potrafi :-P
        • turbomini Re: Odpadłam... 18.01.07, 10:46
          Oczywiście! Wiedzy i doświadczenia mogą jej zazdrościć i te co rodziły i te co
          nie rodziły. A dziateczki same do niej lgną. Ach, ach!
    • turbomini Re: Odpadłam... 18.01.07, 10:47
      I od kiedy poród to przypadłość?
    • kot_behemot8 Re: Odpadłam... 18.01.07, 10:50
      No pisze bzdury, fakt. Ale przy okazji ociera się o temat który wcale śmieszny
      nie jest. Mam wrażenie, ze pozytywny sam w sobie pomysł porodu rodzinnego
      przerodził sie w jakąś presję społeczną, zwłaszcza mężczyźni jej doświadczją.
      Niby to dobrowolne, nikt nikogo nie zmusza, ale... dobry ojciec i mąż zdaniem
      wielu "powinien chcieć". Zresztą kobiety też miewają z tym problemy. Moja
      przyjaciółka nie zgodziła się na obecność teściowej ani na robienie filmu z
      porodu - teściowa przestała się do niej odzywac, dopiero narodziny wnuka ją
      zmiękczyły.
      • kocia_noga Re: Odpadłam... 18.01.07, 12:31
        Osz kurde! nawet nie wiedziałam,że doszło do kręcenia filmów.
        W liceum prowadzano nas na film "Helga" niemiecki, uświadamiający.Było o
        anatomii,fizjologii,chorobach i na koniec Helga rodzi.Dla mnie to był
        obrzydliwy wstrząs,długo mi się rzygac chciało na samo wspomnienie.
        • pavvka Re: Odpadłam... 18.01.07, 12:39
          kocia_noga napisała:

          > Dla mnie to był
          > obrzydliwy wstrząs,długo mi się rzygac chciało na samo wspomnienie.

          Ale wielokrotnie (również na tym forum) spotkałem się z krytyką mężów, którzy
          nie chcieli być przy porodzie lub byli i mieli podobne wrażenia jak Ty po
          obejrzeniu tego filmu.
          • illiterate Re: Odpadłam... 18.01.07, 12:49
            Alez oczekiwania, ze ktos bedzie jakis, sa po obu stronach. Kobiety maja 'kryc
            sie za usmiechem', a mezczyzni - np. z zachwytem ogladac glowke dziecka miedzy
            nogami ich bogini.

            Jedno i drugie jest tak samo glupie. Zwiazek oparty na oczekiwaniach drugiej
            strony nic jest nie wart. Jesli ktos w tym tkwi, to na swoje wlasne zyczenie.
            • margot_may Re: Odpadłam... 18.01.07, 14:13
              Problem w tym, że nikt od nikogo nie wymaga, żeby oglądał główkę dziecka między
              nogami żony. Na porodach rodzinnych tak, jak ktoś napisał w tamtym watku, mąz
              stoi za plecami lub obok. Sądzę, właśnie, że nei wiedzedza na temat porodów
              rodzinnych przyczynia się do tego, że ktos myśli iz to własnie jest wymagane od
              męża.
              • kot_behemot8 Re: Odpadłam... 18.01.07, 14:25
                margot_may napisała:

                > Problem w tym, że nikt od nikogo nie wymaga, żeby oglądał główkę dziecka
                między
                > nogami żony. Na porodach rodzinnych tak, jak ktoś napisał w tamtym watku, mąz
                > stoi za plecami lub obok. Sądzę, właśnie, że nei wiedzedza na temat porodów
                > rodzinnych przyczynia się do tego, że ktos myśli iz to własnie jest wymagane
                od
                > męża.


                Może i trochę niewiedzy jest, ale wielu tę wiedzę jednak posiada a mimo to nie
                chce brać udziału w porodzie - mimo że kochają zonę i dziecko. Wiele kobiet też
                nie chce udziału męża i wcale nie znaczy to że ich związek jest jakiejś gorszej
                jakości - a spotykają się z takimi uwagami bardzo często.
                • margot_may Re: Odpadłam... 18.01.07, 14:40
                  Nie no, oczywiście. Sprzeciwiam się tylko twierdzeniu, że porody rodzinne
                  wymagają od męża okrzyków typu: "jak to ślicznie wygląda" na widok główki
                  dziecka. wydaje mi się też, że poród wymaga, aby przy żonie był ktoś, kto jej
                  pomoże, ktos bliski, analogicznie: nie chcielibyśmy ciężko chorować i leżeć w
                  łóżku w samotności.

                  Nic więc dziwnego, że pary, które nie chcą obecności męża przy porodzie są
                  uważane za takie, między którymi nie ma naprawdę bliskości. Jeśli oczywiście
                  argumentują niechęć do porodu rodzinnego tym, że mąż może się zrazić urodą i
                  krzykami żony w czasie porodu.
                  • illiterate Re: Odpadłam... 18.01.07, 14:49
                    Wlasnie wyobrazilam sobie porod, w ktorym maz wydawalby takie wlasnie okrzyki
                    podczas porodu zony :))))
                    Nie - chodzilo mi o reakcje podczas ogladania filmu z porodu. Moja wypowiedz w
                    kontekscie wypowiedzi pavvki.
                  • kot_behemot8 Re: Odpadłam... 18.01.07, 20:14
                    margot_may napisała:

                    >
                    > Nic więc dziwnego, że pary, które nie chcą obecności męża przy porodzie są
                    > uważane za takie, między którymi nie ma naprawdę bliskości.


                    A moim zdaniem to bardzo dziwne, więcej - bardzo niesprawiedliwe. Ludzie
                    naprawdę różnie przezywają cierpienie (swoje lub ukochanej osoby) To wcale nie
                    jest takie oczywiste, że jak ktoś kocha to w chwili cierpienia chce być blisko.
                    • margot_may Re: Odpadłam... 18.01.07, 20:46
                      Moja wypowiedź była całością, ale razem z drugim zdaniem.
              • fergie1975 Re: Odpadłam... 18.01.07, 23:41
                margot_may napisała:

                > Problem w tym, że nikt od nikogo nie wymaga, żeby oglądał główkę dziecka
                między nogami żony. Na porodach rodzinnych tak, jak ktoś napisał w tamtym
                watku, mąz stoi za plecami lub obok. Sądzę, właśnie, że nei wiedzedza na temat
                porodów rodzinnych przyczynia się do tego, że ktos myśli iz to własnie jest
                wymagane od męża.

                ha, troche to inaczej wygląda w praktyce. Facet miał stać za plecami, ale mu
                nie wyszło. Został zaangazowany jako fizyczny, o malo nie fiknął z wrażenia bo
                widział wszystko niechcąco, a potem chodził dumny jakby sam urodził.
                Dla mnie było jasne, że jak sie w czymś zaczyna uczestniczyć to do samego końca
                i nie ma przebacz. Co zobaczył to jego, dzięki temu spoważniał. Oczywiście
                przed całą zabawą został zapytany czy chce, żeby nie było że ktoś go do czegoś
                zmusił.

                Podoba mi się stwierdzenie, że pary nie chcące rodzic razem nie są
                wystarczająco blisko. A na forum "ciąża i poród", to w ogóle rózne rzeczy mozna
                poczytać typu " nie chcę rodzic z mężem bo boję sie że zrobie kupę" lub "czuje
                sie żle, bo zrobiłam kupe podczas porodu". i wiele innych takich rożnych. Sama
                proza życia.
    • illiterate Re: Odpadłam... 18.01.07, 12:47
      Bardzo wyrazny dowod na to, jak kobiety same wlasnymy recamy buduja ten system.
      Renata nie musi byc ani bardzo glupia, ani bardzo niedoswiadczona - ma po
      prostu patriarchalna wizje swiata, w ktorej kobieta musi byc nawet w
      pologu 'smakowita', bo jak nie, to wyglada 'jak pularda' (nota bene: pularda to
      wykastrowana kura, nie ma sily, zeby mogla byc matka kurczakom). Nie dosyc:
      okazywanie tego, jak sie cierpi, nie jest szczeroscia, ale - wg renaty - czyms
      w rodzaju gry, ktorej zadaniem jest 'omotanie mezczyzny'. Zapewne chodzi o to,
      zeby sie czul winny. Tylko po co?

      Zawsze jak spotykam sie z tego typu patriarchalnymi pogladami, wyczuwam stojace
      za nimi zloza lęku.
    • sir.vimes A ja odpadłam tu: 18.01.07, 13:06
      "...
      j / 2007-01-18 09:09/ miałam cc. ponieważ była to prywatna klinika mąz był
      obecny od początku do końca - rozmawiał ze mną, robił film ( nie miałam oporów -
      miałam makijaż, zrobione paznokcie, wygładałam naprawdę fajnie) a w końcu
      przecinał pępowinę.pózniej kiedy pediatra badał naszą córkę towarzyszył jej od
      pierwszych minut życia a pózniej czekał na mnie w pokoju z dzieckiem."

      Komentarz z tego samego wątku. dla mnie równie ciekawy...
      • illiterate Re: A ja odpadłam tu: 18.01.07, 13:08
        Bardzo ciekawy, ale mnie jakos tez potwornie smuci.
      • triss_merigold6 Re: A ja odpadłam tu: 19.01.07, 12:50
        Jeśli zostawili jej pomalowane pzury do cc to znaczy, że kretyni. Paznokcie
        powinny byc bez lakieru żeby było widać czy sinieją (niedotlenienie). Ale cc to
        inna bajka niż iluś godzinny poród tzw. siłami natury.
        Szczerze mówiąc to podczas porodu naprawdę miałam w dupie czy wyglądam fajnie i
        czy się komuś podobam.
        • sir.vimes Re: A ja odpadłam tu: 19.01.07, 16:23
          Paznokcie
          powinny byc bez lakieru żeby było widać czy sinieją (niedotlenienie)

          Ja też pierwszy raz przeczytałam , że komukolwiek do jakiejkolwiek operacji
          pozwolono mieć lakier. Zresztą, przy porodach sn też często (zazwyczaj) proszą o
          zmycie lakieru - bo przecież może nastąpić konieczność cięcia.
          • bri Re: A ja odpadłam tu: 19.01.07, 16:24
            Mi też nie kazali zmywać (akurat trafiłam na porodówkę niespodziewanie). Co
            gorsza jedna z położnych miała długaśne tipsy!!!
            • sir.vimes Re: A ja odpadłam tu: 19.01.07, 16:27
              Ale to nie położna może zasłabnąć, więc jej paznokcie niewiele mają do rzeczy o
              ile ich nie wbija w ciało pacjentki.

              Jeżeli juz miałaś silne skurcze to się wcale nie dziwię, że cię nie męczyli.
              • bri Re: A ja odpadłam tu: 19.01.07, 16:39
                Leżałam tam tydzień po odejściu wód.

                Ja tam uważam, że położna powinna mieć krótkie paznkocie - długimi łatwo kogoś
                uszkodzić (chciałabyś żeby Ci badała rozwarcie?), poza tym zbierają się pod
                nimi zarazki, trudno założyć rękawiczki, itp.
                • sir.vimes Re: A ja odpadłam tu: 19.01.07, 17:18
                  Może zostawimy moje rozwarcie w spokoju, dobrze?

                  Oczywiście, że lepiej gdy położna ma krótkie paznokcie - natomiast pomalowane
                  paznokcie u RODZĄCEJ mogą spowodować opóżnienie rozpoznania obajawów
                  niedotlenienia - w konsekwencji - nawet śmierć. I o to chodziło.
                  • bri Re: A ja odpadłam tu: 19.01.07, 18:37
                    Ależ oczywiście naturalnie absolutnie się z tym zgadzam - ale nie zawsze
                    lekarze tego pilnują.

                    To z tym badaniem rozwarcia to taka figura stylistyczna - wybacz jeśli Cię to w
                    jakiś sposób uraziło.
                    • bri Re: A ja odpadłam tu: 19.01.07, 18:41
                      Sama nie miałam jak się tymi paznokciami zająć bo pewnie bym to zrobiła -
                      musiałam leżeć plackiem, nawet siku na leżąco. Byłam w obcym mieście, nikogo
                      znajomego, mąż musiał mnie tam zostawić i wracać do Wawy do pracy. Przyjechał
                      dopiero na sam poród.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka