Dodaj do ulubionych

Matka w pracy

19.04.07, 08:48

Na emamie trwa dysputa, pewnie podpucha:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=60940757
ale natchnęło mnie do wspomnień.

Pracowałam kiedyś z panią , która zwalniała się z pracy by załatwić różne
sprawy córce. Też jej głównym argumentem było to, że jest matką - córka miała
lat 32.




Obserwuj wątek
    • falafala Re: Matka w pracy 19.04.07, 09:16
      dobrze, ze znane mi osoby tutaj nie maja takich problemow w pracy. Ze szefowie
      podchodza normalnie do wszystkiego. Czasmi mam wrazenie ze w Polsce to jest taki
      dziki kapitalizm brak wiary w czlowieka zawsze oszukiwanie ze strony pracownikow
      i pracodawcow. Moj maz moze wyjsc z pracy jak ma sprawe do zalatwienia
      wczesniej. Nikt go nie rozlicza za czas wysiedziany w pracy ale za efekty.
      Jezlie zle sie czuje to dzwoni do szefa i moze nie przychodzic do pracy i nie
      potrzebuje zadnego zwolnienia lekarskiego nawet 5 dni. Jezeli jest cos pilnego
      moze pracowac w domu i to mu sie tez zalicza do czasu pracy, jak siedzi dluzej
      to ma za to nadgodziny, ktore moze odebrac kiedy indziej, w ten sposob ma
      dodatkowo tydzien wolnego w roku. Tak robia wszyscy pracownicy, firma jest mala,
      (100 osob) prywatna swietnie stoi na rynku. A pracownicy zadowoleni, zmotywowani
      i majacy swietna atmosfere w pracy.
      To mi wlasnie przypomina moja prace w Polsce rozliczanie czasu pracy co do
      minuty, jak siedzialo sie dluzej 5o bylo to uwazane za oczywiste, gdy wyszlo sie
      szybciej byla cala afera. Ludzie byli wystraszeni siedzieli dla samego siedzenia
      patrzac sie pod koniec na zegarki. A tutaj luzik, jakos inaczej sie pracuje,
      ludzie sa weseli, bez wyscigu szczurow. A w duzych firmach to pracuja nawet na
      cwierc etatu bo np. maja hobby zajmujace im reszte czasu, jak spiewanie,
      wspinaczki wysokogorskie itd i wszytstko sie kreci.
      • sir.vimes Re: Matka w pracy 19.04.07, 09:47
        Nikt go nie rozlicza za czas wysiedziany w pracy ale za efekty.
        > Jezlie zle sie czuje to dzwoni do szefa i moze nie przychodzic do pracy i nie
        > potrzebuje zadnego zwolnienia lekarskiego nawet 5 dni. Jezeli jest cos pilnego
        > moze pracowac w domu i to mu sie tez zalicza do czasu pracy, jak siedzi dluzej
        > to ma za to nadgodziny, ktore moze odebrac kiedy indziej, w ten sposob ma
        > dodatkowo tydzien wolnego w roku

        To jest idealna sytuacja -ale jeżeli polityką firmy jest siedzenie od do i
        pisanie na forum (pracowałam w firmach, w których wszystko co miałam do
        zrobienia robiłam w dwie godziny ale musiałam odsiedzieć swoje) to trzeba się z
        tym pogodzić albo proponować usprawnienia szefowi i drążyć temat.
        • falafala Re: Matka w pracy 19.04.07, 11:14
          no wlasnie i dlatego wierze, ze ta dziewczyna ma problem, bo w firmach w ktorych
          pracowalam tez strasznie zwracano uwage na to ile sie siedzi, a nikogo nie
          obchodzilo ze siedzenie nie rowna sie efektywnej pracy. Wogole atmosfera w
          jednej byla taka, ze jedynie co sie myslalo idac do pracy to to by wyjsc dzis z
          niej bez problemu i o realnej godzinie. A co do powiedzenia szefostwu o co
          chodzi to tez najczesciej jest abstrakcja, bo ja odchodzac z firmy postanowilam
          co nieco powiedziec, tak oglednie i efektem bylo to, ze naczelny zrobil mi
          pieklo z ostatnich trzech miesiecy. Dziekuje bardzo, nauczylam sie trzymac jezyk
          za zebami.
    • jagandra Re: Matka w pracy 19.04.07, 22:37
      No ale faktem jest, że rodzice (głównie niestety matki) małych dzieci częściej są nieobecne w pracy. Pamiętam, jak sama poszłam do pracy - córka chorowała mi co miesiąc, ja razem z nią. Przez pierwsze 3 miesiące zaciskałam zęby i nie chodziłam na zwolnienia, ale w końcu już się nie dało, bo mała coraz gorzej przechodziła choróbska, i w ciągu następnych 4 miesięcy pracy spędziłam miesiąc na zwolnieniu na małą.
      To jest problem.
      Inna sprawa, że autorka wątku nie zwalnia się z powodu choroby dziecka, tylko uważa, że z faktu bycia matką wynika prawo do wcześniejszego urywania się z pracy...
    • skrzydlate Re: Matka w pracy 20.04.07, 08:45
      moja znajoma, po 40-stce nie mogła znaleść pracy, naszukała się strasznie,
      przyczyna była w ilości posiadanych przez nią dzieci, miała 3.
      Spotykała się z obrzydliwymi reakcjami na informację ze ma te dzieci. Zdarzyło
      sie ze ktoś sie roześmiał.
      W końcu znalazła te pracę i przez cały czas pracy w tym miejscu prawie ani razu
      nie wzięła wolnego z powodu dzieci.. jakieś minimalne sprawy były... najmłodsze
      miało parę latek, korzystała z pomocy niańki i najstarszej córki. Absurdalna
      sytuacja - wczesny drapieżny kapitalizm w tej najgorszej fazie.
      Była tak uczulona na punkcie ewentualnych absencji z powodu dziecka ze bala sie
      z tego skorzystać żeby nie stracić pracy
      • sir.vimes Re: Matka w pracy 20.04.07, 09:24
        Ale to co innego - korzystać z prawa do dni wolnych na chorobę dziecka, a co
        innego zasłaniać dzieckiem zwyczajne bumelanctwo.
        • falafala Re: Matka w pracy 20.04.07, 11:43
          Jakby dziecka nie bylo to zalanialaby sie czyms innym, zawsze znajdzie sie powod
          jezeli ma sie olewactwo we krwi. Ale ja raczej uwazam, ze ta pani zle sie po
          prostu wyraza i nie chodzi jej o to o czym mowi do konca
    • andziulindzia Re: Matka w pracy 20.04.07, 22:20
      Leń zawsze sobie znajdzie wymówkę żeby nie pracować a obijać się. Dla jednego
      to będzie dziecko a dla innego umierająca babcia. Pracowałam z dużą grupą dość
      młodych ludzi i bardzo charakterystyczne było to, że najwięcej zwolnień,
      nieoczekiwanych urlopów, wcześniejszych wyjść z pracy mieli ci niedzieciaci.
      Tyle, że jak się chciał zwolnić pracownik z powodu dziecka to gadania było co
      niemiara.
      • falafala Re: Matka w pracy 21.04.07, 10:34
        No w mojej co poniedzialek jeden spoznial sie notorycznie, bo leczyl kaca z
        niedzieli, zreszta i wiekszosc poniedzialku byl bezproduktywny. Spotykalo sie to
        z duzym zrozumieniem pzostalej czesci meskiej zalogi - biedaczek ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka