Dodaj do ulubionych

Poznaj moich rodzicow

03.06.07, 02:41
Wszystkim czytajacym, dzieciatym w realu i in spe, zycze, aby ich dziecko
przyprowadzilo do domu kogos tej samej plci, Zyda lub Roma z kryminalna
przeszloscia i wyleczonym nałogiem:

www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4196310.html
Obserwuj wątek
    • muszek0 Re: Poznaj moich rodzicow 03.06.07, 07:01
      to badanie to była amatorszczyzna. zydzi, cyganie, geje, kryminaliści; och
      jakież to kontrowersyjne. a ja się pytam, gdzie sa pytania odnośnie feministek
      i męskich szowinistycznych świń?
    • sir.vimes Szczerze 03.06.07, 10:45
      co do zięcia z kryminalną przeszłością - nie sądzę bym była bardzo zachwycona
      wyborem córki (powiedzmy - koleś co siedział 10 lat za gwałt ze szczególnym
      okrucieństwem, tudzież za kopanie bezdomnych, okradanie staruszek, niepłacenie
      alimentów na dzieci).
      Naprawdę zupełnie by ci to nie przeszkadzało?

      Co innego ksenofobia i uprzedzenia (rasizm, antysemityzm itp) co innego
      wyciąganie wniosków z czynów danej osoby.
      • bene_gesserit Re: Szczerze 03.06.07, 12:18
        Od wielu lat przyjaznie sie z facetem, ktory siedzial. Kilkadziesiat lat temu,
        za jakies przekrety finansowe, pare miesiecy. Jest przeswietnym, ciagle sie
        rozwijajacym czlowiekiem. Oczywiscie - slyszac 'kryminalista' lepiej pomyslec o
        gwalcicielu i kopaczu staruszek.
        • kochanica-francuza Re: Szczerze 03.06.07, 13:07
          bene_gesserit napisała:

          > Od wielu lat przyjaznie sie z facetem, ktory siedzial. Kilkadziesiat lat temu,
          > za jakies przekrety finansowe, pare miesiecy. Jest przeswietnym, ciagle sie
          > rozwijajacym czlowiekiem. Oczywiscie - slyszac 'kryminalista' lepiej pomyslec o
          >
          > gwalcicielu i kopaczu staruszek.

          Nie, nie lepiej. Tacy osadzeni też istnieją.

          Przekręt finansowy, parę miesięcy, wielkie mi co. ;-)
          >
          • bene_gesserit Re: Szczerze 03.06.07, 13:16
            Problem polega na tym, ze pobyt w wiezieniu stygmatyzuje na cale zycie i
            pozbawia tych, ktorzy z wiezienia wyszli, szans na stabilizacje. "O nie - moja
            corka z kryminalista nie bedzie!" "Pan chce u nas pracowac? Pan jest po
            wyroku". To wszystko bedzie sie dzialo dopoki beda ludzie, ktorzy wola uzyc
            stereotypu zamiast pomyslec.
            • kochanica-francuza Re: Szczerze 03.06.07, 13:21
              bene_gesserit napisała:

              > Problem polega na tym, ze pobyt w wiezieniu stygmatyzuje na cale zycie i
              > pozbawia tych, ktorzy z wiezienia wyszli, szans na stabilizacje. "O nie - moja
              > corka z kryminalista nie bedzie!" "Pan chce u nas pracowac? Pan jest po
              > wyroku". To wszystko bedzie sie dzialo dopoki beda ludzie, ktorzy wola uzyc
              > stereotypu zamiast pomyslec.

              No to je zwalczaj. Te stereotypy. Przyłączę się do ciebie , jeśli ty przyłączysz
              się do zwalczania wraz ze mną stereotypów , które ja zwalczam.
              • bene_gesserit Re: Szczerze 03.06.07, 13:22
                To nie jest transakcja wiazana. Staram sie robic to, co uwazam za stosowne i
                neiwiele mnie obchodzi, co i jak robia w tym czy podobnym zakresie inni.
                • kochanica-francuza Re: Szczerze 03.06.07, 13:26
                  bene_gesserit napisała:

                  > To nie jest transakcja wiazana.

                  Nie? A szkoda. Tylko taką oferuję. Dlatego też nie walczę o prawa gejów, bo oni
                  nie walczą o moje.

                  Staram sie robic to, co uwazam za stosowne i
                  > neiwiele mnie obchodzi, co i jak robia w tym czy podobnym zakresie inni.

                  Aaa, to co innego. Zakładałam, że nie pogardzisz sojusznikami. Errare humanum est.
                  • bene_gesserit Re: Szczerze 03.06.07, 13:37
                    Kiedy ja naprawde nie mam ochoty ogladac sie na innych. To takie latwe: zawsze
                    znajdzie sie ktos, kto to, o co mialabym ochote zawalczyc ma w nosie, wiec
                    mialabym latwe usprawiedliwienie - dlaczego ja sie mam szarpac, skoro on/a lezy
                    na kanapie i serdecznie to chrzani?

                    Nie interesuje mnie, o co walcza czy nie walcza geje. Z jakiego powodu oni
                    mieliby miec guzik, ktory uruchamia moje dzialanie? 'O tak, zaczeli sie
                    przejmowac moim losem, to i ja zaczne ich' - przeciez to _reaktywne_. Wole byc
                    aktywna, nie reaktywna.
                    • kochanica-francuza Re: Szczerze 03.06.07, 13:46

                      > Nie interesuje mnie, o co walcza czy nie walcza geje. Z jakiego powodu oni
                      > mieliby miec guzik, ktory uruchamia moje dzialanie? 'O tak, zaczeli sie
                      > przejmowac moim losem, to i ja zaczne ich' - przeciez to _reaktywne_. Wole byc
                      > aktywna, nie reaktywna.

                      Nie, to nie tak. Kiedy weszły hasła tolerancji, ciekawa byłam, co z tego
                      wyniknie. Okazało się, że w myśl hasła "mówimy: Partia , myślimy: Lenin" okazało
                      się, że "mówimy: tolerancja, myślimy: geje".

                      Więc wymyśliło mi się coś takiego. ;-) Bo kto zadba o moje interesy? - już widzę
                      gejów, hehe. To dlaczego ja mam dbać o ich? Nie chodzi o kwestię
                      aktywności/reaktywności, raczej wzajemności.
                      • bene_gesserit Re: Szczerze 03.06.07, 13:48
                        Jeden pies. Myslenie 'jesli oni cos zaczna, to i ja' jest reaktywne. Mozesz to
                        nazywac wzajemnoscia czy jakkolwiek - nie zmieni to faktu, ze w tej sytuacji to
                        _czyjes_ dzialanie bedzie impulsem do _twojego_ ruszenia sie z kanapy.
                        • kochanica-francuza Re: Szczerze 03.06.07, 15:21
                          bene_gesserit napisała:

                          > Jeden pies. Myslenie 'jesli oni cos zaczna, to i ja' jest reaktywne. Mozesz to
                          > nazywac wzajemnoscia czy jakkolwiek - nie zmieni to faktu, ze w tej sytuacji to
                          >
                          > _czyjes_ dzialanie bedzie impulsem do _twojego_ ruszenia sie z kanapy.

                          Wiesz, a ja mogę powiedzieć "jeden pies, chodzi o wzajemność, a ty se to możesz
                          nazywać reaktywnością." ;-)
                          • bene_gesserit Re: Szczerze 03.06.07, 16:06
                            Nie spieram sie o nazwe, tylko o to, czy istotnie tak przeswietnie uzalezniac
                            swoje nie/dzialanie od nie/dzialania innych. Czy nie lepiej, rozumiesz, samej,
                            wlasnomyślnie, wstac z kanapy, zamiast sie na 'tamtych' oglądać.
                            • kochanica-francuza Re: Szczerze 03.06.07, 16:50
                              bene_gesserit napisała:

                              > Nie spieram sie o nazwe, tylko o to, czy istotnie tak przeswietnie uzalezniac
                              > swoje nie/dzialanie od nie/dzialania innych. Czy nie lepiej, rozumiesz, samej,
                              > wlasnomyślnie, wstac z kanapy, zamiast sie na 'tamtych' oglądać.

                              Zależy w jakich kwestiach.
                              • bri Re: Szczerze 03.06.07, 20:05
                                Kochanica, a jakie stereotypy Ty chcesz zwalczać? Może przypadkiem Bene już nad
                                tym pracuje?
        • sir.vimes Rodzaj winy 03.06.07, 14:27
          Ja właśnie odniosłam się do gwałciciela i kopacza staruszek - nie życzę sobie
          takiego zięcia i tyle.
          Specjalnie podkreśliłam o jaki rodzaj kryminalistów mi chodzi.

          A ty bardzo postarałaś się tego nie zauważyć.
          • zalozylam_nowe Re: Rodzaj winy 04.06.07, 15:17
            sir.vimes napisała:

            > nie życzę sobie
            > takiego zięcia i tyle.

            wolno ci ;) ale twojemu dziecku wolno tez peknac ze smiechu w obliczu
            twoich 'zyczen' co do jego zycia ;D
            • sir.vimes Re: Rodzaj winy 04.06.07, 15:43
              Wiesz, to ja wychowuję swoje dziecko.
              Mam nadzieje wychować je tak , by nie układało sobie życia z gwałcicielem lub
              faszystą.
              Więc właściwie szansa na to, że mi się zięć (zięciówa - jeśli dziecko wybierze
              niewiasty) nie spodoba jest malusieńka.

              A ty uważasz, że moje wymagania (nie-gwałciciel; nie-agresor) są śmieszne?
              • zalozylam_nowe Re: Rodzaj winy 04.06.07, 18:08
                uwazam, ze bardzo zle sie dzieje, kiedy czlowiek nie czuje roznicy
                pomiedzy 'niepokoilabym sie, gdyby' a 'wymagam' czy 'oczekuje'

                wymagac mozesz od siebie :) innych, doroslych, mozesz tylko poprosic, zeby w
                okreslony sposob zachowywali sie w odniesieniu do ciebie lub osob trzecich
                jezeli natomiast chodzi o ich wybory zyciowe, mozesz co najwyzej wyrazic
                niepokoj z powodu ich decyzji, nic wiecej

                jezyk zdradza charakter ;)
                • sir.vimes Re: Rodzaj winy 04.06.07, 20:00

                  > jezyk zdradza charakter ;)
                  Zapewne. Tak, jestem apodyktyczną, choleryczną jędzą - i cóż z tego?

                  Jeżeli wybór życiowy mojej córki groziłby jej życiu - nie prosiłabym o nic.
                  Napatrzyłam się na ludzi , którym pozwalano brnąć w fatalne układy, w bardzo złe
                  decyzje - i kończyło się to źle nie tylko dla samych zainteresowanych.

                  Oczekuję (może bardziej od życia niż od dziecka), że moje dziecko nie wpakuje
                  się w związek z gwałcicielem. Tak samo jak oczekuję, że nie zacznie ćpać heroiny
                  na dworcu w Berlinie. Albo, że nie skoczy z okna. Nawet wymagam. Oczywiście,
                  jest smutna możliwość , że i życie i dziecko wypnie się na te moje oczekiwania.

                  I IMHO do takich wymagań i oczekiwań mam prawo - nawet gdy moje dziecko skończy
                  magiczną osiemnastkę nadal będę matką a ono dzieckiem. I nadal nie będę siedzieć
                  bezczynnie gdy zapragnie odmrozić sobie uszy.
                  • zalozylam_nowe Re: Rodzaj winy 05.06.07, 10:20
                    to swiadczy o twojej niedojrzalosci i w gruncie rzeczy braku szacunku do
                    dziecka, jako odrebnej jednostki

                    nie masz prawa do zadnych interwencji przekraczajacych wyrazanie swojego
                    zdania, chyba, ze w gre wchodzi choroba, ktora odbiera poczytalnosc, wtedy na
                    czas choroby mozna interweniowac

                    napewno nie nalezy do tych sytuacji zwiazek z bylym gwalcicielem

                    bycia rodzicem nie daje ZADNYCH praw do oczekiwan, poniewaz a/nie jest to twoje
                    zycie b/macie nietozsama skale wartosci, z cala pewnoscia jest szereg rzeczy,
                    co do ktorych wartosci/szkodliwosci macie rozne zdanie



                    • sir.vimes Re: Rodzaj winy 05.06.07, 10:34
                      Pogadamy jak będziesz mieć dzieci.
                      IMHO to normalne, ze człowiek próbuje chronić dzieci przed pewnymi sprawami.
                      Do Iraku tez bym jej nie puściła. Wiem, że niektórzy rodzice puszczają - a nawet
                      są dumni. I spoko - ich sprawa.
                      Związek z byłym gwałcicielem (czy byłym komendantem obozu koncentracyjnego)
                      byłby dowodem , że trzeba dziecku w pilnym trybie pomóc. POMÓC - rozumiesz?
                      Czasami pomóc oznacza naruszyć prywatność. Tak jak człowiekowi planującemu
                      samobójstwa wkracza się w sferę prywatności i mu ten czyn uniemożliwia.
                      No, może ty z wielkiego szacunku do godności pozwoliłabyś swemu dziecku skoczyć
                      z okna.

                      Bycie rodzicem daje mi prawo do wielu rzeczy - np. do wychowania dziecka tak, by
                      takich problemów nie mieć. Co niniejszym czynię - i powyższe rozważania są na
                      szczęście jedynie dywagacjami.
                      Wychowanie to między innymi nauczenie pewnej skali wartości - nie sposób
                      wychować dziecka bez wpływania na nie (choćby przez dobór książeczek na
                      dobranoc). Eksperymenty typu Kasper Hauser się nie powiodły. Chociaż, jak widać
                      , nadal mają swoich zwolenników ;PPP
                      • zalozylam_nowe Re: Rodzaj winy 05.06.07, 11:19
                        > Pogadamy jak będziesz mieć dzieci.

                        owszem, nie mam, poniewaz mam zupelnie inne zainteresowania :)

                        jednakowoz widze od cholery dojrzalych emocjonalnie rodzicow, ktorzy swoim
                        dzieciom daja wolnosc i wychowuja je tak, zeby byly madre i umialy z niej
                        korzystac, a swojego cierpienia z powodu ich bledow nie wpychaja im przemoca,
                        nieproszeni, w oczy

                        tak wiec mozna, mimo ze ty nie mozesz akurat :)


                        > Do Iraku tez bym jej nie puściła.

                        obawiam sie, ze nie masz takich mozliwosci, zeby doroslej osobie czegos zabronic

                        jezeli twoje dziecko ma jaja, nie da sie szantazowac, manipulowac soba, etc.

                        milosc to dawanie wolnosci, takze do zlych doswiadczen
                        ale zeby to rozumiec, trzeba byc dojrzalym czlowiekiem, a nie rozhisteyzowanym
                        dzieckiem, ktore chce zeby bylo 'po mojemu' ;)

                        > Związek z byłym gwałcicielem (czy byłym komendantem obozu koncentracyjnego)
                        > byłby dowodem , że trzeba dziecku w pilnym trybie pomóc. POMÓC - rozumiesz?


                        nie rozumiem i sie nie zgadzam
                        to, ze ktos kiedys komus zrobil krzywde, nie oznacza, ze jest skazany na
                        powtarzanie tego do konca zycia

                        ty napewno tez zrobilas komus swinstwo, na przyklad wpieprzasz sie w zycie
                        prywatne doroslych osob ;) ale nie oznacza to, ze musisz taka znienawidzona
                        zolza pozostac ;)))

                        to jest pomoc tylko w twoich oczach i wedlug twojej oceny sytuacji
                        twoje dziecko moze te konkretna sytuacje oceniac calkiem inaczej, podobnie, jak
                        oceniaja ja inaczej ludzie w tym watku i ma do tego swiete prawo, bo mowimy o
                        jego, nie o twoim zyciu

                        > Czasami pomóc oznacza naruszyć prywatność. Tak jak człowiekowi planującemu
                        > samobójstwa wkracza się w sferę prywatności i mu ten czyn uniemożliwia.
                        > No, może ty z wielkiego szacunku do godności pozwoliłabyś swemu dziecku
                        skoczyć
                        > z okna

                        przeciez napisalam wyzej, jaka sytuacja uprawnia do interwencji

                        dobrze jest czytac posty, ktore sie komentuje...


                        > Bycie rodzicem daje mi prawo do wielu rzeczy - np. do wychowania dziecka

                        wszystko ci sie miesza, a ja nie lubie dyskutantow, ktorym wszystko sie miesza,
                        bo wtedy dyskusja polega z mojej strony na katorzniczej pracy prostowania
                        bledow, nielogicznosci i przeklaman ;)

                        rozmawiamy o d o r o s l y m dziecku, ktore przyprowadza narzeczonego/narzeczona

                        > Wychowanie to między innymi nauczenie pewnej skali wartości

                        napewno nie, kolejne pokolenia zawsze roznia sie skala wartosci

                        wychowanie to wytlumaczenie dziecku, jak dziala swiat, ze jego czyny maja
                        konsekwencje, i jakie sa podstawowe zasady relacji pomiedzy ludzmi, ktorych
                        powinno sie przestrzegac, zeby ludziom dobrze zylo sie wsrod ludzi

                        skale wartosci kazdy ustala sam, ty jedynie mozesz swoja zaproponowac

                        • sir.vimes Aż do ad personam? Tak zabolało? 05.06.07, 11:47
                          Strasznie dziwna ta twoja wypowiedź. Sugerujesz, ze znasz wielu dojrzałych
                          rodziców, którzy zmierzyli się z dokładnie takim problemem jak zięć gwałciciel?
                          Ciekawi ludzie, przybliż to nieco, bo pewnie wiele się można od nich nauczyć.
                          Miłość to dawanie wolności a i owszem. Ale nie wolności do skoku z okna.
                          Oczywiście, ty masz prawo sądzić , że prawdziwie dojrzali rodzice będą się temu
                          przyglądać z uśmiechem akceptacji.
                          "Złe doświadczenia" owszem przydają się - ale tylko tym, za którymi murem stali
                          kochający ludzie; tym , którzy mieli POMOC i WSPARCIE. Popytaj laski z
                          Poznańskiej w czym im "złe doświadczenia" pomogły, popytaj dzieciaki z dworców,
                          popytaj te, gwałcone przez ojczymów (a babcia się bardzo dorosłej mamie w
                          związek nie wtrącała ;))
                          Zabawne jest twoja sugestia iż "wpieprzam się" w życie dorosłych osób. Jakich
                          dorosłych osób? Znasz kogoś kto się na mnie skarżył???

                          Podkreślam (bo chyba nie dociera) - mojego dziecka problem nie dotyczy, do
                          dorosłości ma ponad 10 lat.

                          A, i jeszcze jedno - nie porównuj mnie do gwałcicieli. Nie zrobiłam nigdy nikomu
                          niczego porównywalnego z gwałtem. Może dla ciebie jest to jakieś "zwyczajne
                          świństwo", porównywalne do , bo ja wiem, rzucenia peta na jezdnię. I może to
                          wyjaśnia czemu mój post tak cię rozjuszył, ze aż doszło do ad personam:)))
                          • zalozylam_nowe nie rozumiem... 05.06.07, 12:42
                            co mialoby mnie zabolec? i gdzie uzylam jakiegokolwiek argumentu 'bardziej'ad
                            personam niz ty? :D

                            > Strasznie dziwna ta twoja wypowiedź. Sugerujesz, ze znasz wielu dojrzałych
                            > rodziców, którzy zmierzyli się z dokładnie takim problemem jak zięć
                            gwałciciel?

                            nic takiego nie sugeruje ani nie mozna takiego wniosku wyciagnac z moich slow

                            napisalam, i powtorze dla mniej gramotnych raz jeszcze, znam mnostwo ludzi,
                            ktorych dorosle dzieci miewaja/miewaly przygody mocno niepokojace ich rodzicow,
                            a jednak rodzice ci powstrzymywali sie przed czynieniem z tych dzieci
                            emocjonalnych kalek przy pomocy narzucania im parasola ochronnego

                            oczywiscie, ze mozna sie od nich wiele nauczyc
                            ani mi sie sni natomiast kogokolwiek obcego, na forum publicznym, uczyc :)

                            > "Złe doświadczenia" owszem przydają się - ale tylko tym, za którymi murem
                            stali
                            > kochający ludzie; tym , którzy mieli POMOC i WSPARCIE

                            no wlasnie, pomoc i wsparcie
                            ty masz chyba problem z jezykiem polskim, skoro pomoca i wsparcie utozsamiasz
                            z 'nie zycze sobie', 'nie dopuszcze', 'nie pozwole'

                            nie rozumiesz podstawowej rzeczy - jezeli nie jest b e z p o s r e d n i o
                            zagrozone zycie twojego dziecka w wyniku jego niepoczytalnosci spowodowanej
                            np.narkotykami czy gleboka depresja, mozesz jedynie p r o p o n o w a c
                            i wyrazac swoje zdanie

                            gwałcone przez ojczymów (a babcia się bardzo dorosłej mamie w
                            > związek nie wtrącała ;))

                            wyjatkowo glupawy przyklad
                            gwalt na dziecku nie jest sprawa zwiazku jego matki, jest natomiast
                            przestepstwem sciganym z urzedu

                            > Zabawne jest twoja sugestia iż "wpieprzam się" w życie dorosłych osób. Jakich
                            > dorosłych osób? Znasz kogoś kto się na mnie skarżył???

                            przypominam, choc bez nadzieji, ze dotrze, dyskurs dotyczy zeniaczki z np. eks-
                            gwalcicielem

                            pierwsze slysze, zeby 10-latki w cywilizowanym kraju sie hajtaly

                            > A, i jeszcze jedno - nie porównuj mnie do gwałcicieli.

                            nie porownuje cie do gwalcicieli
                            zaliczam czyn, ktory tak cie wzburza w hipotetycznej historii hipotetycznego
                            narzeczonego twojego dziecka do kategorii 'krzywda' bez wskazywania na gradacje
                            krzywd

                            celowo, zebys zrozumiala, ze narzucanie dziecku wyboru partnera zalicza sie do
                            kategorii przemoc, choc nikt nie twierdzi, ze na te sama skale co gwalt

                            jestes, widze, nie tylko osoba autorytarna, ale i porywcza ;)

                            zle - dla twojego dziecka
                            • sir.vimes Re: nie rozumiem... 05.06.07, 18:41
                              No cóż - wielu rzeczy widocznie nie rozumiesz.
                              A poza tym nie widzę sensu dyskusji z osobą, która uważa gwałt za coś co się
                              "zdarza" i tłumaczy się wyjątkowo koślawą teorią o "nie gradacji krzywd".
                              • zalozylam_nowe Re: nie rozumiem... 05.06.07, 18:51
                                > A poza tym nie widzę sensu dyskusji z osobą, która uważa gwałt

                                nie definiowalam gwaltu

                                za coś co się
                                > "zdarza"

                                nie da sie natomiast zaprzeczyc, ze gwalt jest zdarzeniem, ktore w populacji
                                ludzkiej miewa miejsce, czyli sie z d a r z a :)

                                podobnie jak glod, wojna czy inny pomor, one tez sie zdarzaja na planecie ziemia

                                > i tłumaczy się

                                mam taka zasade, ze nigdy sie nie tlumacze ;D
                                musialas cos zle zrozumiec, acz nihil novi ;)

                                > teorią o "nie gradacji krzywd".

                                teoria to pewien zespol tez
                                w powyzszym nie ma tezy ani tym bardziej ich zespolu, jest stwierdzenie faktu,
                                ze krzywdy mozna poddac gradacji ze wzgledu na ich rozmiar i zaprzeczenie
                                jakobym to uczynila :)

                                tornister i do szkoly, a nie dzieci robic przedwczesnie ;)
          • sir.vimes Szczęście 06.06.07, 08:06
            Świetny film o "niewtrącaniu się " rodziców w życie dorosłych dzieci - łącznie z
            chęcią oddania wnuków do domu dziecka. Polecam "dojrzałym" i dojrzałym też. A
            szczególnie tym, którzy sądzą , że ściąganie samobójcy z parapetu to "tworzenia
            kaleki emocjonalnej".
            • zalozylam_nowe manipulantka 06.06.07, 10:49
              > chęcią oddania wnuków do domu dziecka. Polecam "dojrzałym" i dojrzałym też. A
              > szczególnie tym, którzy sądzą , że ściąganie samobójcy z parapetu
              to "tworzenia
              > kaleki emocjonalnej".

              nie tylko nikt czegos takiego nie twierdzi, ale wrecz napisalam wprost, ze czym
              innym jest absulutnie zasadne ratowanie zycia, chyba nawet dwa razy to napisalam

              dziecmi tez manipulujesz?

              boze bron przed taka matka :(
    • gotlama Re: Poznaj moich rodzicow 03.06.07, 10:56
      Czym się różni wyleczony nałóg od wyleczonego raka? Jedno i drugie może wrócić.
      Podatność na jedno i drugie prawdopodobnie ma jakieś podłoże genetyczne. Wola
      walki z objawami zaś zależy od charakteru człowieka.

      A w ankiecie nie było Zyda czy Roma z kryminalną przeszłością, tylko była mowa o
      Żydach, Romach, osobach z kryminalną przeszłością.
      Bene co się z Tobą dzieje, że składasz takie życzenia?
      Mnie Romka czy Żydówka z doktoratem by pasowała. Cygan czy Żyd nie bardzo, ale
      synuś raczej za dziewczynami zaczyna się oglądać, byle bym za wcześnie babcią
      nie została ;).
    • bitch.with.a.brain Re: Poznaj moich rodzicow 03.06.07, 11:19
      Ja bym się nie związała z kimś z kryminalną przeszłością, np skazanym za
      pobicie, gwałt, zabójstwo itp.A co do mojego ewentualnego dziecka; nie
      chciałabym dla niego/dla niej kryminalistów, narkomanów, alkoholików, ossoby o
      poglądach faszystowskich.Nie wiem co w tym takiego dziwnego? co do osób tej
      samej płci, Romów, Żydów,a nawet katolików to nie widzę problemu.
      • bene_gesserit Re: Poznaj moich rodzicow 03.06.07, 12:20
        Pare lat temu spotykalam sie z alkoholikiem - niepijacym od pieciu lat.
        Poznalam wtedy dobrze srodowisko AA i DDA. Przefajni ludzie. Tak, grozba
        powrotu do choroby jest. Grozba wpadniecia w nalog kogos zdrowego - tez.
        • muszek0 Re: Poznaj moich rodzicow 03.06.07, 12:32
          no tak, te twoje historyjki są urzekające. a to znasz kogoś co siedział w
          więzieniu a to byłego alkoholika...

          nie lepiej, żebyś powiedziała historyjkę o byłym alokoholiku, narkomanie,
          siedzącym w więzieniu żydzie?
          wiesz, taki cały pakiet. w promocji.
          • gotlama Re: nie trzepotaj się muszku 03.06.07, 12:53
            Istnieje coś takiego jak niepijący alkoholik.
            Pracuję z takim człowiekiem. Tyle, że on ma odwagę cywilną przyznać się do
            swojego byłego problemu i pomagać innym ludziom którzy chcą zerwać z nałogiem.
            Nawet nie wiesz, że w twoim otoczeniu też mogą być ludzie po "takich"
            przejściach tylko skrzętnie to ukrywają.
            TY TEŻ znasz takich ludzi tylko o tym nie wiesz.
            Tę informację masz gratis - w promocji.
            • ggigus racja, alkoholikiem sie jest na zawsze 03.06.07, 13:09

              • gotlama Re: racja, alkoholikiem sie jest na zawsze 03.06.07, 13:13
                Podatność na raka czy zawał tez jest na zawsze.
            • kochanica-francuza Re: nie trzepotaj się muszku 03.06.07, 13:09

              > TY TEŻ znasz takich ludzi tylko o tym nie wiesz.

              A wiedza i niewiedza to BARDZO, BARDZO istotna sprawa...
            • bene_gesserit Re: nie trzepotaj się muszku 03.06.07, 13:21
              gotlama napisała:

              > Istnieje coś takiego jak niepijący alkoholik.
              > Pracuję z takim człowiekiem. Tyle, że on ma odwagę cywilną przyznać się do
              > swojego byłego problemu i pomagać innym ludziom którzy chcą zerwać z nałogiem.
              > Nawet nie wiesz, że w twoim otoczeniu też mogą być ludzie po "takich"
              > przejściach tylko skrzętnie to ukrywają.
              > TY TEŻ znasz takich ludzi tylko o tym nie wiesz.
              > Tę informację masz gratis - w promocji.

              Na marginesie: zaden z zaleczonych na AA alkoholikow nie moze ukrywac faktu, ze
              alkoholikiem jest. Przeciwnie - ma poniekad obowiazek o tym mowic. Zreszta - w
              naszej kulturze musi o tym mowic, bo ludzie z AA musza unikac alkoholu (jak
              bardzo to zalezy od roznych spraw, ale generalnie dosc konkretnie), a to w
              naszej kulturze jest trudne - wiec o ile chca miec porzadne spoleczne zycie z
              ludzmi, ktorych choroba nie dotknela, potrzebuja pomocy i dobrej woli normalsow.
              • gotlama Re: nie trzepotaj się muszku 03.06.07, 13:51
                Na marginesie - on nie był AA. Zwyczajnie, któregoś dnia stwierdził,że tak dalej
                żyć się nie da. A prawie sięgnął dna. Tyle, że był w otoczeniu które rozumiało,
                iż nie należy go "namawiać". Dowiedziałam się o tym zapraszając go na piwo.
                Powiedział wprost, dlaczego nie na piwo ani na deser z advocatem.
          • bene_gesserit Re: Poznaj moich rodzicow 03.06.07, 13:14
            Yhy... ale z czego mam sie tlumaczyc? Z bogatego w doswiadczenia zycia czy
            wielu dziwacznych znajomosci?

            Musio nie rozumie, ze dialog na proponowanym przez musia poziomie nie jest
            dialogiem?
            A: Doswiadczylam tego i tego.
            B: Nie moge tego w zaden sposob udowodnic, ale wiem, ze klamiesz.
            A: Ciao!
        • bitch.with.a.brain Re: Poznaj moich rodzicow 04.06.07, 16:19
          Oczywiście,że jest zawsze ryzyko wpadniecia w nałóg. A to,ze ktoś nie jest
          przestepcą nie znaczy,ze nie zabije czy nie zgwałci.Jest wolny wybór,kto chce
          może się z kimś taki związać.
          Nie wiem czy akurat Ty,ale wiele osób na FF stwierdziło kiedyś,że by nie chcieli
          utrzymywac znajomości z prostytutka.Też ich prawo.
          Przy czym nie ma co mieć złydzeń.Dzieci i tak wybiorą jak chcą i rodzice
          niewiele moga zrobić.
    • bleman Ciekawszym badaniem bylo by zbadanie 03.06.07, 14:37
      tego co przeszkadza w zaleznosci od plci dziecka.

      Jestem gotowy sie zalozyc ze przecietnemu polakowi bardziej przeszkadzal by
      zienc Żyd niz synowa Żydówka...itd.
      • kochanica-francuza Re: Ciekawszym badaniem bylo by zbadanie 03.06.07, 15:23
        bleman napisał:

        > tego co przeszkadza w zaleznosci od plci dziecka.
        >
        > Jestem gotowy sie zalozyc ze przecietnemu polakowi bardziej przeszkadzal by
        > zienc Żyd niz synowa Żydówka...itd.
        A dlaczego?

        Bleman jak ci w ucho przydzwonię za "ziencia", to nie będziesz mógł metalu
        słuchać!!! "Zięć"!!!
        • gotlama Re: Ciekawszym badaniem bylo by zbadanie 03.06.07, 16:00
          To mó pszydzwoń nastempnym razem albo poproś Biczę coby mu pszydzwoniła.
          Nalerzy mó siem za ziencia.
          • kochanica-francuza Re: Ciekawszym badaniem bylo by zbadanie 03.06.07, 16:01
            gotlama napisała:

            > To mó pszydzwoń nastempnym razem albo poproś Biczę coby mu pszydzwoniła.
            > Nalerzy mó siem za ziencia.

            Nie wjem czy Bicza bendzie tak ópszejma.
            • johnny-kalesony Ocho - ciotki-polonistki się czepiają ... 04.06.07, 02:33
              Tak zwani naukowcy-humaniści mają ortografię, której zasad sztywno postanowili
              się trzymać - najwyraźniej tylko po to, żeby mieć podstawę, żeby uważać się za
              wielkich "naukowców" i tę wiedzę móc z nadętem obliczem egzekwować ...

              Na szczęście prawdziwi naukowcy - to znaczy tacy, którzy studiują poważne
              kierunki ścisłe - nie muszą sobie zawracać głów tymi powierzchownymi bzdurami,
              które do niczego nie prowadzą i które w dzisiejszych czasach mogą zaledwie śmieszyć.
              Kierunki tzw. humanistyczne już dawno straciły swoją atrakcyjność, już nie
              pobudzają wyobraźni, nie wyznaczają dróg rozwoju cywilizacji. Ba - nie jestem
              nawet pewien, czy w ogóle nadal zasługują na miano "nauki".
              Wszystkie te bełkoty poetów, bohomazy malarzy już dawno nikogo nie poruszają, a
              "naukowców" humanistów nikt już nie słucha, ponieważ ich metody analizy -
              niezmienne od wielu, bardzo wielu lat - zeszły wreszcie pod strzechy i zagościły
              w świadomości przeciętnych ludzi.
              Bełkoty i bohomazy nie poruszają dziś wyobraźni - znacznie bardziej stymulują ją
              odkrycia prawdziwych naukowców: inżynierów, absolwentów medycyny, astronomów.
              Znacznie bardziej pobudza wyobraźnię również ich uczciwe "nie wiem", niż bajania
              artystów.
              Bronni się nadal tylko jedna ze sztuk - muzyka, ponieważ jest czystą abstrakcją,
              która niczego nie stara się udowadniać, nie stara się przejmować monopolu na prawdę.

              Ha! Nie ma już więc kogo prowadzić za rączkę, nie ma przed kim grać "wielkiego
              naukowca" - trzeba więc czepiać się ortografii, jako jedynej instancji, która
              "naukowcom" humanistom nadal rozpaczliwie bo rozpaczliwie - ale nadal pozwala
              jakoś stroić mądre miny i pouczać.



              Pozdrawiam
              Keep Rockin'
              • dori7 Re: Ocho - ciotki-polonistki się czepiają ... 05.06.07, 02:26

                johnny-kalesony napisał:

                > Kierunki tzw. humanistyczne już dawno straciły swoją atrakcyjność, już nie
                > pobudzają wyobraźni, nie wyznaczają dróg rozwoju cywilizacji. Ba - nie jestem
                > nawet pewien, czy w ogóle nadal zasługują na miano "nauki".

                Doprawdy? Musisz sie douczyc, bo nie masz pojecia o naukach humanistycznych :>
                • kochanica-francuza Za to wciskanie klientowi gówna 05.06.07, 17:07
                  to dopiero nauka jest, haha.
        • bleman Nie czepiac sie :P kazdemu moze sie zdazyc :P 04.06.07, 01:48

          • kochanica-francuza I każdego się czepimy; nie jestem polonistką 04.06.07, 16:14
            Czy jak ktoś wie, jak działa elektryczność, to zaraz jest fizykiem?

            Czy "polonistka" to w tym kraju wyzwisko?
            • bitch.with.a.brain Re: I każdego się czepimy; nie jestem polonistką 04.06.07, 16:16
              w Warszawie tak,ale w innym znaczeniu;)dlatego ja używam określenia filolożka
              • kochanica-francuza Kaleson osiągnął szczyty bredzenia, czyżby spędził 04.06.07, 16:24
                noc z Tadem?
                • kochanica-francuza Rozumiem, że te "nauki ścisłe" 04.06.07, 16:35
                  to wmawianie klientowi, że ma kupić to i owo gó..? i że owo gó.. nie jest
                  gównem, a niezbędnym składnikiem osobowości? (zawód kalesona)
                  • johnny-kalesony Wszyscy Polacy muszą być poetami ... :D 04.06.07, 17:58
                    Czy ja kiedykolwiek zgłaszałem akces do odczuwania jakiejś specjalnej dumy z
                    uprawiania mojego zawodu? Wprost przeciwnie - znacznie, znacznie wyżej cenię
                    inżynierów różnych specjalności albo różnych specjalizacji lekarzy, ponieważ ich
                    dziedziny wymagają AUTENTYCZNEGO wysiłku intelektualnego i prawdziwej,
                    przydatnej i konkretnej wiedzy.

                    Ta opętana absolutyzacja, właściwie - fetyszyzacja tzw. "wiedzy humanistycznej",
                    jest pochodną wirusa romantycznego patriotyzmu, który w czasach niewoli dopadł
                    nasze społeczeństwo i nadal je dręczy. To prawda - w czasach, kiedy nasi
                    przodkowie miotali się z własnym dramatem narodowej niewoli, bohaterem
                    pierwszego rzędu był poeta-wajdelota, opowiadający bajki o Chrystusie narodów
                    albo o szklanych domach. W czasach rewloucji przemysłowej, kiedy inżnierowie
                    angielscy, francuscy, amerykańscy albo pruscy (można powiedzieć - niemieccy),
                    budowali potęgi cywilizacyjne swoich krajów, nasi dziadusiowie i babunie
                    przewracali oczami i deklamowali wierszyki patriotyczne, kładąc się krzyżem albo
                    rzucając się z nożkiem do obierania jabłek na harmaty zaborcy.

                    Różnica jest fundamanetalna i zauważalna: Anglicy, Amerykanie, Francuzi, Niemcy
                    mają równo ułożone drogi i autostrady, sprawną służbę zdrowia, innowacje
                    technologiczne i silne ekonomicznie społeczeństwa. My natomiast mamy GADANIE, my
                    mamy poetów y artystów, którzy jak wiadomo są najważniejsi. Najważniejsze to
                    dużo i ładnie GADAĆ.
                    Oni żyli w rzeczywistości, którą kształtowali, nasi przodkowie mogli kształtować
                    jedynie SŁOWA i w obrębie ich rzeczywistości żyć.

                    Jak można niestety zauważyć - ten romantyczny mit patriotycznego słowa jako
                    instancji sprawczej nadal świetnie się miewa w Twoim poście. Czy nadal
                    potrzebujemy słowa, które ma być namiastką prawdziwego życia?
                    Potrzebujemy konkretnych osiągnięć, potrzebujemy wymiernych, policzalnych
                    korzyści a nie GADANIA. POtrzeba nam autostrad, równych chodników,
                    technologicznych innowacji i sprawnej służby zdrowia a nie poetów, którzy będą
                    tylko GADAĆ.

                    Podtrzymuję to, co napisałem powyżej.
                    Dzisiaj poeci i artyści nie kształtują już wyobraźni ludzi. Ich wyobraźnia
                    przegrywa z możliwościami nauki, która wyprzedziła ich o kilka długości. Dzisiaj
                    prawdziwymi artystami są inżynierowie, którzy szokują publiczność swoimi
                    koncepcjami i wizjami tego, do czego mogą dotrzeć w niedalekiej przyszłości.


                    Pozdrawiam
                    Keep Rockin'
    • turbomini Re: Poznaj moich rodzicow 03.06.07, 20:31
      No ja to bym Żyda, Roma i kryminalisty jednak do wspólnego worka jednak nie
      wrzucała. Żyd się Żydem urodził, tak jak Rom Romem, ale kryminalista jest
      kryminalistą, bo zrobił coś złego. Oczywiście jeśli odsiedział wyrok, to należy
      mu się kolejna szansa, ale wg mnie, naprawdę trudno się dziwić, że dostaje on
      ograniczony kredyt zaufania.
      Poza tym ja np. nie chciałabym, żeby moja córka (gdybym miała córkę) związała
      się z Romem, który pragnąłby zachować swoją kulturę i obyczaje i wprowadzić je
      do małżeństwa. O ile wiem u Romów istnieje silne podporządkowanie się kobiety
      mężczyźnie w każdym aspekcie życia. Czy to dziwne, że komuś może się to nie podobać?
      • bleman Re: Poznaj moich rodzicow 04.06.07, 01:48
        > No ja to bym Żyda, Roma i kryminalisty jednak do wspólnego worka jednak nie
        > wrzucała. Żyd się Żydem urodził, tak jak Rom Romem, ale kryminalista jest
        > kryminalistą, bo zrobił coś złego.

        no juz nie koniecznie ;-)
        Wedlóg niektorych ideologii/religii kryminalista sie ktos urodzil a przestepstwo
        jest tylko i wylacznie dowodem na jego wrodzona "ulomnosc" ;-)
    • zalozylam_nowe Re: Poznaj moich rodzicow 04.06.07, 15:21
      niektorzy ludzie uwazaja, ze celem zycia jest przejsc przez nie bez wyzwan,
      problemow, wielkich emocji i najlepiej jeszcze z aprobata sasiadow

      ok, poki nie probuja urzadzac na te modle zycia swoich dzieci
    • miszmasia Re: Poznaj moich rodzicow 04.06.07, 17:39
      Chciałabym wiedzieć czego życzysz współczesnym Kapuletim i Montekim? Takie pary
      zdarzają się dużo częściej niż pary, które wymieniłaś. Biedne wnuczę, którego
      dziadkowie pogardzają sobą wzajemnie. Biedne dziecko, które musi chodzić w
      odwiedziny do dziadków, bo mama i tato uważają, że tak trzeba. Chyba powinno się
      walczyć ogólnie z przesądami a nie tylko przesądami wobec mniejszości
      seksualnych, Romów, Żydów itd. Ludzie powinni być bardziej tolerancyjni i
      otwarci na innych. Powinni być wrażliwsi i mieć choćby śladowy dar empatii.
      Dlaczego więc nie są? Bo swoją własną wartość widzą jedynie w różnicach: w
      wyglądzie, narodowości, dochodach, kolorze skóry, moralności ponad wszelką
      wątpliwość.
      Nawet dobrze, że życzysz takim ludziom pręgierza społecznego. Coś takiego dobrze
      robi sprawiedliwym i poprawnym ale jest to kuracja szokowa. Lepiej żeby sami
      dostrzegli, że trzeba się zmienić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka