Dodaj do ulubionych

Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na dziew

27.06.07, 20:56
czynke

Temat poruszany wielokrotnie, ale nie do wyczerpania.
www.edziecko.pl/rodzice/1,79362,3878689.html
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 27.06.07, 22:52
      Bicie piany, sztuka dla sztuki, nikt nikogo nie przekona.
    • six_a Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 28.06.07, 18:40
      ech, gdyby tak ludzie nie jechali na żywiole, tylko czasami się zastanowili, to
      by było coś pięknego.
      kursy prawa jazdy, kursy przedmałżeńskie, a kursów rodzicielskich niet, a potem
      rosną pokolenia do terapii.
      • sir.vimes Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 28.06.07, 18:45
        Kursy i warsztaty są tylko przymusu korzystania nie ma ;P Nie ma nawet przymusu
        przeczytania jakiejkolwiek książczyny na ten temat - a szkoda.

        Ja to coraz bardziej bym chciała wprowadzenia jakichś egzaminów na rodziców;)
        • 1jacek Roznice? 28.06.07, 20:10
          Ja mysle ze ludzie zawsze chetnie zaznaczali swoja roznice plciowa, kobiety
          dekoracjami, ozdobami, obnazajac to co kusi i korci mezczyzn. Ci faceci z kolei
          rywalizujac, demonstrujac swoja sile i charakter, czy co tam jeszcze pominalem.
          W kazdym badz razie jakos ciezko mi teraz sobie wyobrazic jednakowosc w sposobie
          bycia kobiet i mezczyzn.
          • kochanica-francuza Re: Roznice? 28.06.07, 20:53
            Jacuś, ale mówimy o dzieciach...
            • 1jacek Re: Roznice? 28.06.07, 21:39
              kochanica-francuza napisała:

              > Jacuś, ale mówimy o dzieciach...

              Tak Sloneczko, i o wychowaniu i zwyczajach jakie te dzieci potem maja
              • bene_gesserit Re: Roznice? 28.06.07, 22:39
                Swiete slowa.

                Dziewczynki nalezy wychowywac na wdzieczace sie kokietki, zajete swoim wygladem
                i kuszeniem, dopoki sie nie zestarzeja.
                W chlopcach od niemowlectwa trzeba umacniac takie cechy jak sila, umiejetnosc
                panowania nad emocjami i zajadlosc w rywalizacji.
                Nie ma co mieszac tych swiatow, bo po pierwsze - tak bylo od zawsze, a po
                drugie - jackowi trudno sobie wyobrazic silna kobiete i zajetego swoim wygladem
                mezczyzne.
                • johnny-kalesony Re: Roznice? 29.06.07, 13:43
                  Trudno sobie wyobrazić, ponieważ cywilizacje, które przyjęły i akceptują taki
                  model (zapewne takie istnieją) do dzisiaj nie dorobiły się środków masowego
                  przekazu, za sprawą których moglibyśmy je bliżej poznać.


                  Pozdrawiam
                  Keep Rockin'
                  • 1jacek Re: Roznice? 29.06.07, 15:41
                    johnny-kalesony napisał:

                    > Trudno sobie wyobrazić, ponieważ cywilizacje, które przyjęły i akceptują taki
                    > model (zapewne takie istnieją) do dzisiaj nie dorobiły się środków masowego
                    > przekazu, za sprawą których moglibyśmy je bliżej poznać.

                    Ale o co Ci chodzi?
                    • johnny-kalesony Re: Roznice? 29.06.07, 16:06
                      O to chodzi, że są gdzieś cywilizacje, w których to kobiety są silne, a
                      mężczyźni zajęci są głwnie swoim wyglądem. Jednak największym osiągnięciem
                      takich cywilizacji jest zazwyczaj umiejętność rytmicznego pukania patykiem o patyk.


                      Pozdrawiam
                      Keep Rockin'
                      • kochanica-francuza A według kalesona... 29.06.07, 16:56
                        ... jedyną miarą kultury i człowieczeństwa jest hi-tech.
                      • kochanica-francuza Skąd wiesz, czym są zajęci 29.06.07, 16:56
                        pijaku, skoro nikt ich nie poznał? hehe
                  • kochanica-francuza Niektórzy je poznali i bez środków... 29.06.07, 16:55
                    ... ale kalesonowi się nie chciało. Wolał chlać.
                    • johnny-kalesony Re: Niektórzy je poznali i bez środków... 29.06.07, 17:00
                      Zimna wódzia nie jest zła! =)
                      Zwłaszcza jako mentalna premia za solidnie wykonaną pracę.


                      Pozdrawiam
                      Keep Rockin'
                • 1jacek Re: Roznice? 29.06.07, 15:39
                  bene_gesserit napisała:

                  > Swiete slowa.
                  >
                  > Dziewczynki nalezy wychowywac na wdzieczace sie kokietki, zajete swoim wygladem
                  >
                  > i kuszeniem, dopoki sie nie zestarzeja.
                  > W chlopcach od niemowlectwa trzeba umacniac takie cechy jak sila, umiejetnosc
                  > panowania nad emocjami i zajadlosc w rywalizacji.
                  > Nie ma co mieszac tych swiatow, bo po pierwsze - tak bylo od zawsze, a po
                  > drugie - jackowi trudno sobie wyobrazic silna kobiete i zajetego swoim wygladem
                  >
                  > mezczyzne.

                  Nie no nie trudno mi sobie wyobrazic zajetego swoim wygladem mezczyzne, to jest
                  w zwyczaju byc zadbanym facetem. Cwane, madre kobiety to tez nie jest jakis
                  ewenement. Kobiety silne pod wzgledem fizycznym, napakowane, to juz jednak
                  przegiecie w inna strone, tak jak kokietujacy facet, ale maja swoj urok. Raczej
                  nie wychowywal bym swojego syna na kokietke uwielbiajaca rozowy, a corci na
                  bokserke zawodowa, spedzajaca wszystkie wolne chwile na silowni i treningach.

                  Bo jakos tak mi to nie pasuje, a tobie bene??
                  • bitch.with.a.brain Re: Roznice? 29.06.07, 15:41
                    Moim zdaniem probl;em polega na tym,że rodzice mają jakąś wizję swojego dziecka
                    w przyszłości i tak koniecznie chcą je kształtować.Uważam,że lepiej byłoby się
                    skupić na wychowaniu przyzwoitego, rozsadnego i dobrego człowieka.A takie
                    drobiazgi jak zawód są naprawdę mało istotne.
                    • pavvka Re: Roznice? 29.06.07, 15:51
                      Ano właśnie. Ja, gdybym miał dziecko, niezależnie od płci chciałbym je wychować
                      na człowieka, który sam zdecyduje co chce ze swoim życiem zrobić. I cieszyłbym
                      się gdyby odnosiły sukcesy, wszystko jedno czy w projektowaniu mody czy w
                      zapasach.
                      • bitch.with.a.brain Re: Roznice? 29.06.07, 15:55
                        poza tym uważam,że rodzice którzy mają tak sprecyzowane wyobrażenia na temat
                        przyszlości dziecka zawsze w jakis sposób daja mu odczuć brak akceptacji dla
                        wyboru innej drogi życiowej.
                        • johnny-kalesony Re: Roznice? 29.06.07, 16:22
                          Moją wymarzoną drogą życiową wieku 10-12 lat było leżenie na tapczanie i
                          oglądanie kaczora Donalda.
                          Cóż - jednak wtedy w moim życiu pojawił się podstępny, złowrogi heteromatrix pod
                          postacią moich rodziców, który wypaczył wybraną przeze mnie drogę życiową!


                          Pozdrawiam
                          Keep Rockin'
                          • bitch.with.a.brain Re: Roznice? 29.06.07, 16:25
                            Poradziłeś sobie jakoś z tą traumą?:)A tak w ogole to mam pytanie: jak ubierała
                            się twoja mama? Nosiła minióweczki?
                            • johnny-kalesony Re: Roznice? 29.06.07, 16:29
                              Tak, nosiła. Wiesz, moja mama w l. 60' była nastolatką ...
                              Ostatni raz mamę w minióweczce widziałem jakieś 2-3 dni temu.


                              Pozdrawiam
                              Keep Rockin'
                      • bene_gesserit Re: Roznice? 29.06.07, 21:39
                        Senk ju.
              • kochanica-francuza To znaczy twoim zdaniem 29.06.07, 16:54
                należy dziecko od trzeciego roku życia tresować w zachowaniach godowych
                dorosłych ludzi?
                • 1jacek Re: To znaczy twoim zdaniem 29.06.07, 21:15
                  kochanica-francuza napisała:

                  > należy dziecko od trzeciego roku życia tresować w zachowaniach godowych
                  > dorosłych ludzi?

                  Wiesz, mysle ze dziecko i tak wezmie przyklad z rowiesnikow, oraz kieruje sie
                  poczuciem akceptacji z wlasnymi pogladami, czesto te poglady wynikaja z tego co
                  docenija inni ludzie.
                  Tak wiec jesli kokietki dobrze sie odnajduja i silni mezczyzni takze, raczej do
                  takiego sposobu bycia beda zmierzac. Docenia sie dzisiaj duzo wiecej cech,
                  wrazliwosc u facetow, u kobiet tez czesto zaradnosc. Duzo tego, ale mozna mniej
                  wiecej okreslic ktore wartosci sa pozytywne i warte rozwijania w sobie... ale to
                  taka dygresja z "godow" bo przeciez tez nie o tym tylko trzeba myslec w zyciu :)
          • bitch.with.a.brain Re: Roznice? 29.06.07, 15:04
            popatrz sobie na modę męską np z XVII czy XVIII wieku.
    • czarny.kot997 Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 28.06.07, 21:45
      i wlasnie dlatego nasza corcia skleja samoloty i smiglowce, oglada z nami boks
      i F1, bawi sie samochodami i spidermanem, leje kolegow az milo jak jej
      podskocza i ostatnio (o czym poinformowala mnie uhahana wychowawczyni) ustawila
      malego szowiniste pochodzenia arabskiego tak, ze chodzi jak w zegareczku :))
      Aha, jest przekonana, ze gotuja tatusiowie. kiedy pewnego razu tatus udal sie w
      delegacje na trzy dni z przerazeniem w oczach spytala mnie:"mamo, a co my teraz
      bedziemy jadly?". natomias jesli ma pytania na temat geografii, samochodow,
      majsterkowania itp. to najlepszym adresem jest matka. tak, stereotypy to
      niewatpliwie nasza specjalnosc :)
      • six_a Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 28.06.07, 22:33
        hmm, a jaka to różnica, czy robimy z dziewczynki na siłę dziewczynkę czy też
        robimy z dziewczynki na siłę chłopca?

        w artykule zdaje się chodzi o to, żeby zostawić dziecku jakiś tam margines
        wolności, a nie wtykać mu barbie, jeśli chce samochodzik, czy też w przypadku
        chłopca minikałasznikowa zamiast pluszowego króliczka.

        słyszałam już o zboczeńcu w wieku przedszkolnym, ale o szowiniście, na dodatek
        arabskim nie. czym się to objawia?

        i w sumie to nie wiem, czy należy się cieszyć, że dziecko płci dowolnej ustawia
        pół przedszkola pod swoje widzimisię.
        • czarny.kot997 Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 28.06.07, 22:45
          "hmm, a jaka to różnica, czy robimy z dziewczynki na siłę dziewczynkę czy też
          > robimy z dziewczynki na siłę chłopca?"


          zadna, ale ja wymienilam tylko te rzeczy, ktore sa uwazane za niestereotypowe,
          poza tym cora ma tez lalki, misie itp. po prostu zwracam uwage, ze dziewczynki
          nie tylko uszczesliwiaja Barbie.

          "słyszałam już o zboczeńcu w wieku przedszkolnym, ale o szowiniście, na dodatek
          > arabskim nie. czym się to objawia?"

          oj, nie mialas nigdy stycznosci z dziecmi plci meskiej pochodzenia arabskiego?-
          moge cie zapewnic, ze to niezla jazda. ten np. o ktorym w tekscie mowa,
          powiedzial do wychowawczyni, ze ona mu nic mowic nie bedzie bo jest kobieta,
          sprzatac i wspolnie przygotowywac posilkow tez nie bedzie, bo od tego sa
          kobiety itp w ten desen.

          "w sumie to nie wiem, czy należy się cieszyć, że dziecko płci dowolnej ustawia
          >
          > pół przedszkola pod swoje widzimisię."

          a kto pisal o polowie? pewnie uwazasz, ze jak dziewczynka to juz ja moga
          koledzy bic ile wlezie? nic z tego, ona pierwsza nigdy nikogo nie uderzyla, bo
          jest bardzo przyjaznym dzieckiem, ale nie daj boze, zeby jej, albo jakiemus
          mlodszemu dziecku kolega przylozyl-to sie zawsze dla nigo zle konczy-i dobrze!
          poza tym cora jest ulubienica wszystkich wychowawczyn i wychowawcow-wiec chyba
          az tak zle nie jest :)

          • six_a Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 28.06.07, 23:22
            no nie, z arabskimi to akurat nie, w okolicy są dzieci skośnookie :)

            "pewnie uwazasz, ze jak dziewczynka to juz ja moga koledzy bic ile wlezie?"
            co za bzdet (sorry:), zadaniem wychowawców jest nie dopuszczać do bójek,
            przedszkole w którym dzieci się autentycznie leją, a Twoja córka dajmy na to
            przychodzi i mówi: 'wlałam mu', to kulawe przedszkole.

            no, ale co do jednego masz rację, nie uważam, żeby przywalenie komuś piąchą
            rozwiązywało jakikolwiek problem.

            :)
      • yen_dza Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 15:05
        A ja gdzies kiedys (pewnie w jakims madrym czasopismie z tej samej polki
        co 'nasz dziennik') przeczytalam, ze takie wychowanie grozi zaglada
        ludzkosci :) Co to 'zaglada ludzkosci'w artykule nie zdefiniowano ale zywie
        podejrzenia, ze chodzilo raczej o 'zaglade meskosci'.
      • johnny-kalesony Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 16:33
        Chciałbym tylko zadać jedno pytanie: dlaczego wyżej oceniasz wzorce męskie od
        kobiecych? Dlaczego są one dla Ciebie bardziej wartościowe?


        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
        • bitch.with.a.brain Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 16:35
          po prostu lepiej być osoba samodzielna niż pierdoła.Szkoda tylko,że
          samodzielność kultura przypisała meżczyznom a pierdołowatosć kobietom.
          • johnny-kalesony Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 16:47
            Jesteś pewna, że przypisującą była kultura?

            Poza tym - skoro trzymamy się już kultury - dlaczego kultura feminizmu, pod
            postacią używanej przez Ciebie frazeologii, przypisuje kobiecości "pierdołowatość".
            Skąd to upodobanie do tak niskiego wartościowania cech kobiecych?


            Pozdrawiam
            Keep Rockin'
            • bitch.with.a.brain Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 16:50
              nie wiem co to jest kultura feminizmu i tym bardziej nie mogę się wypowiadac w
              imieniu jej przedstawicieli.Mogę najwyżej swoje poglądy przedstawić.otóż ja w
              ogóle nie dzielę cech na kobiece i męskie bo to dla mnei bez sensu.Człowiek jest
              zawsze indywidualną mieszanką róznych cech niezależnie od płci.Nie zastanawiam
              się nad tym czy jestem kobieca czy męska bo nei wiem po co miałabym to robić.
              • johnny-kalesony Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 16:57
                A ja dzielę, ponieważ zawsze lubiłem i nadal lubię klarowne, jasne sytuacje w
                których umiejscowione są równie precyzyjnie opisane zjawiska.
                Jakoś nigdy nie pociągały mnie potrawy o smaku nieokreślonym ani rozmyte,
                wymieszane kolory.


                Pozdrawiam
                Keep Rockin'
                • bitch.with.a.brain Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 17:03
                  ale zrozum,ze dzielenie na kobiece i męskie przypomina opisywanie smaku potraw
                  tylko dwoma kategoriami: słone i słodkie.Tak naprawdę to właśni zamazuje obraz
                  sytuacji.POwiedzenie o mnie,ze jestem kobieca nic tak naprawdę nie mówi na mój
                  temat. Co innego jeśli wymieni się różne cechy
                  • johnny-kalesony Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 17:14
                    Ha! I dlatego właśnie nasza cywilizacja, nazywana "patriarchalną" osiągnęła
                    sukces i tak wysoki stopień. Właśnie dzięki zdolnościom analitycznego,
                    precyzyjnego podziału i opisu zjawisk.
                    Indianie Hoopi (nie pamiętam dokładnie nazwy plemienia) posiadają liczebniki,
                    których zasób ogranicza się do określeń: "kilka", "mało", "dużo", "bardzo dużo".


                    Pozdrawiam
                    Keep Rockin'
                    • bitch.with.a.brain Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 17:17
                      to są na wyższym poziomie niż ty, bo tobie do opisu tak skomplikowanego zjawiska
                      jak człowiek wystarczają dwa: kobiecy, męski
                      • johnny-kalesony Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 17:31
                        Ale "kobiecy" albo "męski" to raczej nie liczebniki, nieprawdaż?


                        Pozdrawiam
                        Keep Rockin'
                        • bitch.with.a.brain Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 17:42
                          ok, moja wypowiedź w bardziej zrozumiałej formie:
                          To są na wyższym poziomie niż ty, bo tobie do opisu tak skomplikowanego zjawiska
                          jak człowiek wystarczają dwa okreslenia : kobiecy, męski.
                          • johnny-kalesony Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 17:53
                            Dobrze - to teraz ja spróbuję wyłożyć moje intencje pisząc wolniej.
                            "Kobiecy" i "męski" to nie tylko jednostkowe określenia. To słowa, pod którymi
                            ukrywa się cała wielość, bogactwo cech i które to cechy u dwóch płci są od
                            siebie odmienne.


                            Pozdrawiam
                            Keep Rockin'
                            • bitch.with.a.brain Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 17:59
                              ok,i twoim zdaniem ludzie dziela się na te dwie kategorie: połowa ludzkości jest
                              męska i ma bogactwo cech z jednego zestawu a druga połowa z drugiego.
                              A co z indywidualnością.Ja się nie czuję bardziej podobna do wielu kobiet niż do
                              wielu mężczyzn.
                              • johnny-kalesony Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 18:03
                                Wiesz, Biniu ja tego nie zaobserwowałem był ... :o)
                                Wydajesz mi się raczej pozować na nowoczesną i usilnie starać się być
                                "nowoczesną i wyzwoloną z okowów płci". Jednak kiedy przestajesz się
                                kontrolować, bardzo koleżankowa natura aż od Ciebie bije.


                                Pozdrawiam
                                Keep Rockin'
                                • bitch.with.a.brain Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 18:09
                                  To że mam wyglad słodkiej dziewczynki może być mylące:)
                                  W czym przejawia się ta bijąca ode mnie koleżankowa natura?
                                  • johnny-kalesony Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 18:13
                                    Jak widać po tym pytaniu - na przykład nieposkromioną ciekawością, dotyczącą
                                    spraw towarzyskich.


                                    Pozdrawiam
                                    Keep Rockin'
                                    • bitch.with.a.brain Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 18:15
                                      a gdzie tu są sprawy towarzyskie?Napisałeś,że bije ode mnie natura koleżankowa
                                      to się pytam o co dokladnie ci chodzi.to raczej zamiłowanie do konkretów.
                                      • pavvka Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 18:18
                                        bitch.with.a.brain napisała:

                                        > Napisałeś,że bije ode mnie natura koleżankowa
                                        > to się pytam o co dokladnie ci chodzi.to raczej zamiłowanie do konkretów.

                                        Bo Ty jesteś po męsku konkretna, a Dżoni po kobiecemu romantyczny :-)
                                      • johnny-kalesony Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 18:23
                                        Ponieważ moja natura jest kolegowa, nie jestem skłonny do roztrząsania tego
                                        rodzaju zagadnień, w milczeniu zachowując je dla siebie.
                                        Wiem, wiem - mamy teraz modę na polit-pop i inne takie ... Koleżanki, które
                                        widzą w telewizorze ikonę-Kazię, czują się więc zobligowane do jej naśladowania.


                                        Pozdrawiam
                                        Keep Rockin'

                                        Ps. Jeśli natomiast usilnie chcesz już uzyskać odpowiedź na zadane pytanie,
                                        odbierz proszę pocztę ...
                                        • karolana Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 18:51
                                          > Wiem, wiem - mamy teraz modę na polit-pop i inne takie ... Koleżanki, które
                                          > widzą w telewizorze ikonę-Kazię, czują się więc zobligowane do jej naśladowania

                                          dziwne, ja się zobligowana nie czuję, a skąd takie wnioski? w ogóle zauważyłam,
                                          ze do traktowania Kazi jako ikony mają o wiele większą skłonność "koledzy" i
                                          "koleżanki", zaś feministki bardzo często mają zdanie od jej zdania odmienne na
                                          wiele tematów, kłócą się z nią, wyrażają swój sprzeciw i takie tam, generalnie
                                          traktują jak równą sobie, bo taka w końcu jest... dla mnie to zjawisko
                                          wytłumaczalne tylko w jeden sposób - najlepiej nie myśleć za wiele, nie
                                          roztrząsać, ułożyć w szufladce złożone w kosteczkę ... dokładnie jak z tym, co
                                          męskie i kobiece... zgoda, różnice są, głównie w budowie fizjologicznej,
                                          częściowo w funkcjonowaniu mózgu, ale dlaczego to powinno w jakikolwiek sposób
                                          wyznaczać naszą drogę życiową? dlaczego niektórzy tak zaciekle bronią tego
                                          "naturalnego" podziału? co w tym jest takiego, że tak usilnie różni ludzie
                                          starają się wtłoczyć w ramki, wyrugować cały indywidualizm...feminizm oskarżany
                                          jest o to, ze chce "zuniformizować", chce zlikwidować "piękną różnorodność
                                          natury"... guzik prawda! nikt bardziej nie stara się zlikwidować tej pięknej
                                          różnorodności zachowań, sposobów myślenia, niż patriarchat! tam ma być wszystko
                                          podzielone - panie na lewo, panowie na prawo. dziewczynka -Barbie, chłopiec -
                                          Ken. z całym zestawem cech, postaw,które kompletnie nie odzwierciedlają realnej
                                          osobowości danego człowieka, a są jedynie częścią sztancy...tak samo jak te
                                          kalesonowe minispódniczki i szpilki są takim samym uniformem jak kombinezony w
                                          Seksmisji, tylko, że bardziej krępującym ruchy. jak pięknie, kiedy nie trzeba
                                          się domyślać, dowiadywać czego chce syn/córka, prawda?
                                          mamy kod - dziewczynka= różowe, uśmiech, sukieneczka, kokardeczki, grzeczna,
                                          potulna, pomaga mamie w domu, zostaje nauczycielką, pielęgniarka,
                                          sprzedawczynią, żoną, matką, babcią...
                                          z chłopcem to samo, tylko cechy i zachowania przeciwstawne.
                                          proste, jasne, żadnego wysiłku umysłowego.
                                          sama radość, świat jest znowu przyjaznym miejscem. super.
                                          • bene_gesserit Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 01.07.07, 02:25
                                            A, tak - to wszystko podszyte jest lękiem. U jasia to widac jak na dloni. Ten
                                            chłopiec drży z przerażenia, biedactwo. Dlatego protestuje, jak jego poukladany
                                            swiat ktos chce poprzekladac i uczynic mniej przewidywalnym. W ogole - mam
                                            wrazenie, ze wiekszosc konserwatystow jako zrodlo swojej postawy ma własnie
                                            strach i małe poczucie bezpieczenstwa.
        • czarny.kot997 Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 17:34
          johnny-kalesony napisał:

          "> Chciałbym tylko zadać jedno pytanie: dlaczego wyżej oceniasz wzorce męskie od
          > kobiecych? Dlaczego są one dla Ciebie bardziej wartościowe?"

          dla mnie to nie sa wzorce meskie-ja tez tak zostalam wychowana i dalej
          przekazuje to co umiem i lubie mojej corce. nigdy nie bylam zyciowa pie..,
          ktora niczego sama nie umie i czeka na ksiecia z bajki, ktory przyjedzie i
          zmieni kolo w samochodzie na przyklad. jak jest cos do zrobienia to po prostu
          robie, czego nie umiem moge sie nauczyc-ta prosta filozofie przekazujemy corce,
          a ze mamy takie a nie inne zainteresowania, to liczylismy sie z tym, ze "jak
          skorobka czyms za mlodu nasiaknie"...:)zasadniczo ani moj partner ani ja nie
          uznajemy podzialu na meskie i zenskie, bo po co sobie zycie ograniczac?
          >
          • johnny-kalesony Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 18:00
            czarny.kot997 napisała:

            >zasadniczo ani moj partner ani ja nie
            > uznajemy podzialu na meskie i zenskie, bo po co sobie zycie ograniczac?

            To znaczy co? Pożyczacie sobie nawzajem bieliznę?


            Pozdrawiam
            Keep Rockin'
            • bitch.with.a.brain Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 18:09
              to jest kwestia wymiarów a nie płci:)
            • czarny.kot997 Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 18:47
              a ty sprowadzasz cale swoje zycie i partnerstwo do ciuchow? poza tym-no to nie
              ten rozmiar :)
              • johnny-kalesony Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 19:01
                Nie wiem, nie wiem - po prost tak sobie ad hoc pomyślałem, że pewenie jedyną
                rzeczą, jaka może was różnić może być bielizna.


                Pozdrawiam
                Keep Rockin'
    • pan_szczepan Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 28.06.07, 22:58
      Kobitki, wyżej tyłka nie podskoczycie. Brakuje wam testosteronu i wzwiązku z
      tym NIGDY nie zrównacie się z mężczyznami jeśli chodzi o liczbę najwyższych
      stanowisk, nagród Nobla etc.
      • czarny.kot997 Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 28.06.07, 22:59
        nigdy nie mow nigdy....
      • six_a Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 28.06.07, 23:28
        ja tam nie mam wielkich wymagań, wystarczy mi, że jako facet krócej pożyjesz.
        wynika z tego niższa emisja bzdur do atmosfery i insze tam korzyści ekologiczne
        jak użyźnienie gleby na ten przykład.
        • pan_szczepan Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 28.06.07, 23:35
          To fakt, faceci żyją krócej, płaszczenie dupska przez kobiety mniej je zużywa.

          • six_a Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 28.06.07, 23:37
            ale konkretnie masz na myśli tylko swoją matkę? czy uogólniasz?
            • pan_szczepan Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 28.06.07, 23:50
              Wszystkie matki/żony/kochanki utrzymywane przez mężczyzn.
              • six_a Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 28.06.07, 23:55
                amen
                hahaha
                nie wiem, czy to wypada tak na zakończenie litanii :D
      • ell.a podobnie jak ty? 29.06.07, 12:43
        pan_szczepan napisał:

        > Kobitki, wyżej tyłka nie podskoczycie. Brakuje wam testosteronu i wzwiązku z
        > tym NIGDY nie zrównacie się z mężczyznami jeśli chodzi o liczbę najwyższych
        > stanowisk, nagród Nobla etc.

        To kim ty jesteś? No bo nie mężczyzną - nie dostaniesz Nobla, nie zajmiesz
        najwyższego stanowiska, nawet prochu nie wymyślisz...
        pzdr.
        ell.a
        • monikaannaj Re: podobnie jak ty? 29.06.07, 16:01
          wystarczy mu błoga swiadomosc ze jego testosteron jest taki sam jak testosteron
          Einsteina.
    • acorns Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 19:42
      Ludzie mylą trzy rzeczy: osobowość człowieka, indywidualne uzdolnienia i
      predyspozycje oraz szeroko pojętą seksualność. O ile osobowość i predyspozycje
      są od płci niezależne, to seksualność jest od niej jak najbardziej zależna.
      Problem polega na tym, że osobowość i predyspozycje w pośredni sposób wpływają
      na seksualność. Cała sztuka polega na tym żeby tak wychować dziewczynkę żeby
      nie ograniczać jej stereotypami i nie ograniczać jej rozwoju zgodnie z jej
      predyspozycjami z którymi się urodziła, a jednocześnie żeby nie zrobić z niej
      kobietona czy babochłopa. Musi zachować seksualność kobiecą a nie męską, bo
      facetów pociągają kobiece cechy, co jest jak najbardziej prawidłowe i
      niezależne od politycznej poprawności ani od trendów, ponieważ natura jest
      silniejsza. Można się wściekać, narzekać na facetów, wyzywać ich od tchórzy i
      tłumaczyć sobie że boją się silnych kobiet. Dla mnie to głupota i nielogiczność
      chcieć znaleźć faceta i jednocześnie go od siebie odstraszać. Prawda jest
      wyjątkowo nieprzychylna feministkom - dla typowego faceta bardziej pociągająca
      będzie ciapowata blondyneczka z dużymi niebieskimi oczami, którą trzeba się
      zaopiekować, której imponuje jego siła, wygląd, osiągnięcia itd. niż pewna
      siebie, asertywna, niezależna, silna kobieta, która pod każdym względem temu
      facetowi dorównuje, a nawet go prześciga. Ja pewien złoty środek znalazłem i
      córkę wychowuję tak żeby była dla mężczyzn kobietą a nie facetem w kobiecym
      ciele. Za bardzo ją kocham żeby skazywać ją na niepowodzenia miłosne w
      przyszłości. Jednocześnie za bardzo ją kocham żeby wtłaczać ją w sztywne ramy
      stereotypów i zabraniać jej robić to co lubi tylko dlatego że jest dziewczynką.
      Nigdy nie wtykałem jej lalek podczas gdy bardziej interesowała koparka, dźwig,
      walec, spychacz czy kafar na budowie. Bo tak to właśnie z nią było. Zamiast
      bawić się jakimś durnowatym plastikowym, różowym domkiem dla Barbie, ona wolała
      wybudować wioskę indiańską z tego co znalazła i bawić się w Indian z
      chłopakami. Wykazywała zawsze silne cechy przywódcze, upartość, zawziętość i
      agresję, czyli cechy typowo męskie. W ogóle jej nie ograniczałem w tym. Nie
      chciałem żeby niewolnicą własnej płci. Za to nauczyłem ją i pokazałem coś o
      czym rodzice wychowujący unisexy zapominają - nauczyłem ją jak postępować z
      facetami żeby im się podobać. Nieważne że miała osiem, dziesięć czy tak jak
      teraz dwanaście lat. Ona wchodząc w dorosłe życie ma to umieć, a czas na
      nauczenie się tego i wszelkie próby ma właśnie w dzieciństwie i w okresie
      dojrzewania. Ona ma sobie radzić w życiu, ale i pozwolić się wykazać facetom i
      nie konkurować z nimi. Bycie słodką i milutką dla facetów nie wyklucza
      samorealizacji, a to kto sprząta, gotuje, pierze czy wbija gwoździe to jest
      kwestia ustaleń między nią a jej przyszłym mężem. Jak wyjdzie za kucharza to
      jej gotowanie odpadnie. Jak wyjdzie za fizycznego to bedzie musiała gotować bo
      chłop wróci z roboty zmęczony jak koń po westernie o obiad na stole ma być.
      Będzie miała wybór nie ograniczony stareotypami, a co wybierze to już jej
      sprawa i jej prawo decydowania o własnym szczęściu.
      • bitch.with.a.brain Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 19:59
        pytanei tlyko czy będziesz umial zaakceptować jeśl inp w wieku 15 lat zetnie
        włosy na krotko i jedynym strojem jaki bedzie uznawać staną się bojówki i
        bluzy.Będziesz umiał ją kochac i okazywac jej to?
        • acorns Re: Wychowac chlopca na chlopca a dziewczynke na 29.06.07, 20:16
          A co ja mam akceptować albo nie? To jej ciało i ona się oszpeci a nie ja.
          Bojówki i bluzy nosi i teraz, natomiast ścięcie włosów które ma to jest w jej i
          moim odczuciu zbrodnia. Takich włosów nie wolno ścinać. Można skrócić, ale nie
          ściąć na krótko. Co innego jakby jej wychodziły czy końcówki się rozdwajały.
          Ale zdrowe, gęste średniej grubości włosy to grzech ścinać. Ona ma to po prostu
          zakodowane tak jak i ja miałem, że kobieta z krótkimi włosami to pół kobiety.
          Kochał będę tak samo czy ma długie włosy czy krótkie. Jednak jestem pewien że
          nie zrobi z siebie straszydła.
      • evita_duarte Sam sobie zaprzeczasz 29.06.07, 20:01
        Piszezs ze corka ma sie podobac facetom, ma to umiec i juz. Pozniej piszezs ze
        nie chcesz jej ograniczac stereotypami. To jak w koncu.
        Poza tym kazdemu podoba sie cos innego i nie przekonuje mnie opwiastaka o
        blondynie z wielkimi oczami :)
        • bitch.with.a.brain Re: Sam sobie zaprzeczasz 29.06.07, 20:07
          poza tym on pisze: dla typowego faceta bardziej pociągająca
          będzie ciapowata blondyneczka z dużymi niebieskimi oczami.

          I nie bierze pod uwagę,że nie dla kazej kobiety interesujący jest mężczyzna,
          którego kręci ciapowatość.
          • evita_duarte Tez o tym pomyslalam 29.06.07, 20:13
            bitch.with.a.brain napisała:

            > poza tym on pisze: dla typowego faceta bardziej pociągająca
            > będzie ciapowata blondyneczka z dużymi niebieskimi oczami.
            >
            > I nie bierze pod uwagę,że nie dla kazej kobiety interesujący jest mężczyzna,
            > którego kręci ciapowatość.


            Ale juz nie chcialam wnikac za bardzo, bo uznalam, ze to zbyt skomplikowane
            bedzie. Masz racje, coraz mniej kobiet lubi facetow, ktorzy czuja sie mesko
            tylko przy ciapowatych kobietkach.
          • johnny-kalesony Re: Sam sobie zaprzeczasz 29.06.07, 20:34
            bitch.with.a.brain napisała:

            > I nie bierze pod uwagę,że nie dla kazej kobiety interesujący jest mężczyzna,
            > którego kręci ciapowatość.

            To prawda - nie każdy. Na tym forum jest to na przykład wiecznie marudzący,
            niezdecydowany Stephano.



            Pozdrawiam
            Keep Rockin'
        • acorns Re: Sam sobie zaprzeczasz 29.06.07, 20:26
          Stereotypy to są takie że dziewczynka nie zrozumie jak działa silnik spalinowy,
          nie zrozumie spraw budowlanych i technicznych, że nie powinna biegać, bić się
          czy głośno zachowywać. Stereotyp to jest że baba to do garów i do prania i
          takie tam. I w takie stereotypy to się nie bawimy. Natomiast sprawy damsko -
          męskie to jest zupełnie inna sprawa. W pierwszym przypadku to jest na
          zasadzie "robię to co lubię i chcę robić". W przypadku spraw damsko - męskich w
          grę wchodzi też drugi człowiek i to co on lubi. A co większość facetów lubi to
          dobrze wiem :) Dlatego nie chciałem jej skazywać na szukanie tego jednego,
          jedynego wyjątkowego, bo to może się skończyć wcześniejszym obwiśnięciem cycków
          i pomarszczeniem dupy niż znalezieniem tego jednego jedynego wyjątkowego. Niech
          ona lepiej wie jak ma do facetów podchodzić a będzie jej łatwiej. To jest tak
          jak dziś rano było. Strumyczek wąski, płytki, Młoda go dziesiątki razy
          przechodzi jak idzie sama albo z dziewczynami. Ale jak idzie z chłopakami tak
          jak dziś, to natychmiast traci mobilność i zaczyna się bać piskorzy. Tych
          samych piskorzy, które zawsze łapie w rękę. Nawet nie wiem czy to są piskorze
          czy może jakieś sumiki. Oczywiście robi to po to żeby któryś chłopak się
          wykazał i ją na plecach przeniósł albo na rękach :) Teraz wiesz o co tu chodzi.
          • evita_duarte Re: Sam sobie zaprzeczasz 29.06.07, 20:31
            Stereotyp tez jest taki ze mezczyzna ma byc silny a kobieta plochliwa. A z tymi
            sumikami to juz przesadzasz. Wychowujesz ja na oszustke?
            • acorns Re: Sam sobie zaprzeczasz 29.06.07, 20:49
              > A z tymi sumikami to juz przesadzasz. Wychowujesz ja na oszustke?

              Od razu oszustka. Po co takie wielkie słowo? Taka mała kobieca zagrywka. Ona
              nie boi się sumików, nie boi się 12 kg szczupaka, 4 kg węgorza, 23 kg karpia,
              prawie 60 kg suma też się nie bała, a jak go widziała to miała 7 albo 8 lat.
              Ona ogólnie nie boi się, ale jak tylko jest jakiś chłopak, to udaje że się boi
              żeby on mógł się wykazać męskością i poradzić sobie np. z tym strasznym
              pająkiem czy szczypawą. Bo jak ona sama sobie ze wszystkim poradzi to czym ten
              chłop ma się wykazać?
              • bitch.with.a.brain Re: Sam sobie zaprzeczasz 29.06.07, 20:57
                mozę intelektem?Ale to dla wielu za trudne.I tacy szukają kobiet, którym
                imponuje zabici pająka
                • evita_duarte Re: Sam sobie zaprzeczasz 01.07.07, 02:53
                  bitch.with.a.brain napisała:

                  > mozę intelektem?Ale to dla wielu za trudne.I tacy szukają kobiet, którym
                  > imponuje zabici pająka

                  Ot to to. Jesli jedyna rzecza jaka facet moze sie wykazac jest przeniesienie
                  mnie przez strumyk, albo zabicie robaka to ja dziekuje. Wolalabym byc sama.
                  • johnny-kalesony Re: Sam sobie zaprzeczasz 01.07.07, 10:56
                    I zginąć, tonąc w strumyku, w ucieczce przed goniącym Cię robakiem?


                    Pozdrawiam
                    Keep Rockin'
                    • karolana Re: Sam sobie zaprzeczasz 01.07.07, 11:23
                      > I zginąć, tonąc w strumyku, w ucieczce przed goniącym Cię robakiem?
                      >

                      za dużo filmów Jasiu, strumyki są wąskie i płytkie, a robaka zgniata się
                      obcasem... póki co, nasze pola i lasy, a takze miasta sa wolne od zmutowanych
                      robali wielkości słonia ;)
                      • johnny-kalesony Re: Sam sobie zaprzeczasz 01.07.07, 11:50
                        Dziecko, na tej ziemi są rzeczy, które nie śniły się waszym gender-filozofkom.

                        Pozdrawiam
                        Keep Rockin'
                        • bene_gesserit Re: Sam sobie zaprzeczasz 01.07.07, 19:08
                          Niesamowite. Skad o tym wiesz - pokazywali o tym filmiki na youtubie?
                          • johnny-kalesony Re: Sam sobie zaprzeczasz 01.07.07, 20:17
                            Tak, pokazywali jeden o koledze, któremu zabili tatusia, wlewając mu do ucha
                            żubrówkę. I potem wujaszek kolegi ożenił się z jego mamusią. Wujaszek okazał się
                            winnym - o czym naszego kolegę powiadomił sam tatuś - kiedy ukazał mu się nocną
                            porą, pod eteryczną postacią.
                            i wtedy właśnie kolega, żeby skomentować ten fakt wygłasza te słowa (chyba wtedy)


                            Pozdrawiam
                            Keep Rockin'
                            • gotlama Re: Sam sobie zaprzeczasz 01.07.07, 21:20
                              Sen gamleta w nocy zimowej o koszekspirnej?
              • gotlama Re: skazujesz córkę na pupków, dobrze że ma Denisa 29.06.07, 21:23
                I w ten sposób byle dupkowi by pozwała kreować się na "mężczyznę"
                Za młodu wolałam stosować testy typu: człowiek płci męskiej
                A to nie polega na piszczeniu na widok "tych przerażających robali"
                • bitch.with.a.brain Re: skazujesz córkę na pupków, dobrze że ma Denis 29.06.07, 21:48
                  a na czym?:)
                • acorns Re: skazujesz córkę na pupków, dobrze że ma Denis 29.06.07, 21:51
                  > I w ten sposób byle dupkowi by pozwała kreować się na "mężczyznę"

                  Ale dlaczego byle dupkowi? To są normalni faceci tyle tylko że lubią jak
                  kobiety ich podziwiają. Lepiej więc niech ona nie ma pod tym względem zbyt
                  wysokich wymagań bo może zostać sama jak żaden nie będzie w stanie ich spełnić.
                  Denis to się przynajmniej stara, nawet piosenkę dla niej napisał (jak chciał
                  żeby z nim chodziła). A ona też się bardzo stara. Jak Denis miał przyjechać, a
                  ona była wyjątkowo niewyspana, zmęczona, lekko chora to jej powiedziałem że
                  kupię ciasto w cukierni (Denis lubi makowca i murzynka) to zrobiła wielkie oczy
                  i powiedziała "jak to? Mam do niego z kupnym ciastem wyskoczyć? To obciach
                  przecież". I upiekła. Czyli wie dziewczyna o co chodzi i jak podejść do
                  tematu :)
                  • gotlama Re: skazujesz córkę na pupków, dobrze że ma Denis 29.06.07, 22:11
                    Im na sobie zależy - to dobrze I ona NIE CHCE KŁAMAĆ. Ona nie chce się kreowac
                    na "boginię kuchni" kupnym ciachem czyli kłamać. A niby dlaczego miała by
                    pomagać jakiemuś nieudacznikowi w kłamliwym kreowaniu się na "odważnego faceta"
                    w sytuacji która nie wymaga ŻADNEJ odwagi.Uważasz że mężczyźni nie dorośli do
                    prawdziwych prób, więc należy im stwarzać sztuczne warunki do zmierzenia się z
                    WIELCE NIEBEZPIECZNYMI np. piskorzami?
                    • acorns Re: skazujesz córkę na pupków, dobrze że ma Denis 29.06.07, 22:24
                      > Uważasz że mężczyźni nie dorośli do prawdziwych prób, więc należy im stwarzać
                      > sztuczne warunki do zmierzenia się z WIELCE NIEBEZPIECZNYMI np. piskorzami?

                      Nie rozumiesz. Po prostu chodzi o to żeby ją któryś na rękach przeniósł, okazał
                      zainteresowanie, zachował się jak mężczyzna. Jak się nie domyśli i nie
                      przeniesie to znaczy że jest nieudacznikiem. To w sumie dobry sposób na odsiew
                      lamusów :)
                      • gotlama Re: skazujesz córkę na pupków, dobrze że ma Denis 29.06.07, 22:35
                        To jest sposób na odsiew lamusów i .... nadmiernie spostrzegawczych
                        odrzucających wyreżyserowaną kokieterię.
                        Dla mnie odsianie nadmiernie spostrzegawczych było zbyt hazardowną grą ;)
                      • czarny.kot997 Re: acorns 30.06.07, 00:56
                        szczerze mowiac to o czym piszesz to dla mnie koszmar wychowawczy-nie wyobrazam
                        sobie wychowywac mojej corki tak zeby sie komukolwiek podobala, a juz na pewno
                        nie zakompleksionym idiotom, ktorym podobaja sie glupiutkie Barbiszony. mam
                        nadzieje, ze kiedys bedzie w zwiazku PARTNERSKIM- w pelnej tego slowa
                        definicji!. zreszta ja sie o to wcale nie martwie, bo majac ojca za wzor na
                        pewno takiego chloptasia sobie nie znajdzie, ktory bedzie chcial ochow i achow
                        ze strony "swojej kobiety". A tak na marginesie, to moge cie zapewnic, ze na
                        swiecie sa tez mezczyzni, ktorzy takie kokietujace lalunie omijaja szerokim
                        lukiem-znam kilku takich i teraz sobie wlasnie uswiadomilam, ze ciesze sie, ze
                        ich znam :)
                        • johnny-kalesony Re: acorns 30.06.07, 01:43
                          Biedroń? Sajmon Niemiec?

                          Pozdrawiam
                          Keep Rockin'
                        • acorns Re: acorns 30.06.07, 10:24
                          > szczerze mowiac to o czym piszesz to dla mnie koszmar wychowawczy-nie
                          > wyobrazam sobie wychowywac mojej corki tak zeby sie komukolwiek podobala

                          No pewnie. Po co ma się podobać facetom? Przecież oni lecą tylko na takie które
                          im się NIE podobają:) Możesz sobie krzywdzić córkę wypleniając z niej
                          jakąkolwiek kobiecość w pojęciu męskim. Ale ja swojej nie skrzywdzę na pewno.
                          Ona ma się podobać facetom a nie feministkom.

                          > mam nadzieje, ze kiedys bedzie w zwiazku PARTNERSKIM- w pelnej tego slowa
                          > definicji!.

                          Każdy jest partnerski, więc na pewno będzie.

                          > na swiecie sa tez mezczyzni, ktorzy takie kokietujace lalunie omijaja
                          szerokim lukiem-znam kilku takich i teraz sobie wlasnie uswiadomilam, ze ciesze
                          > sie, ze ich znam :)

                          Ja znam kilkudziesięciu albo i ponad setkę takich, którzy dla takiej
                          kokietującej laluni by lewe jajo oddali :)
                          • czarny.kot997 Re: acorns 30.06.07, 12:11
                            "Ja znam kilkudziesięciu albo i ponad setkę takich, którzy dla takiej
                            > kokietującej laluni by lewe jajo oddali :)"


                            jesli nasza corka mialaby w przyszlosci byc kokietujaca lalunia (uchowaj Boze)
                            to uznamy, ze beznadziejni z nas rodzice (obysmy nie przezyli tego koszmaru:))
                            naszczescie nic nie wskazuje narazie na taka katastrofe :)
                            • triss_merigold6 A może 30.06.07, 13:00
                              A może jej z tym byłoby dobrze w życiu?
                              Nie jestem aż tak zapatrzoną w siebie matką, żeby uważać się za idealny model
                              osobowościowy do sklonowania. I wolę, żeby syn wielu moich cech nie posiadał,
                              bo skutecznie utrudniają one funkcjonowanie wśród ludzi. Swoją niszę
                              ekologiczną posiadam ale wolę, żeby dziecko miało więcej otwartych opcji niż ja
                              chociażby w odniesieniu do miejsc pracy.
                              Kokieteria sama w sobie nie jest zła. Czarujący, ujmujący mężczyzna ma większy
                              wybór potencjalnych partnerek niż oschły, zasadniczy typ. Czarująca kobieta
                              również przyciągnie uwagę większej liczby kandydatów niz taka co ma na
                              twarzy "spie..ć wszyscy".
                              • czarny.kot997 Re: A może 30.06.07, 13:07
                                "A może jej z tym byłoby dobrze w życiu?"


                                eeee, jast na to za inteligentna, zeby byc czyjas lalka. ja tez nie zamierzam z
                                niej robic swojej kopji, bo to bzdura, chce ja wychowac na niezalezna, madra
                                osobe a co ona z tym potem zrobi to juz jej sprawa
                                • triss_merigold6 Re: A może 30.06.07, 13:10
                                  Wiesz, zachowania kokieteryjne w stosownym miejscu i czasie i w stosownym
                                  towarzystwie nie oznaczają bycia czyjąś lalką.
                                  Jeśli człowiek z góry zakłada, że nikomu nie chce się podobać fizycznie to
                                  proszę... może zostać pustelnikiem albo informatykiem.
                                  • czarny.kot997 Re: A może 30.06.07, 13:43
                                    aha czyli twoim zdaniem poza kokieteria, ktora jest gra i niczym innym, nie ma
                                    juz zadnych innych form nawiazywania kontaktow socjalnych, a mezczyzni, poza
                                    usmieszkami i achami/ochami nie rozumieja zadnych innych form przekazu?
                                  • bitch.with.a.brain Re: A może 30.06.07, 13:45
                                    Bleman ci tego tekstu o informatykach nie daruje:)
                                  • johnny-kalesony Re: A może 01.07.07, 11:59
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > Jeśli człowiek z góry zakłada, że nikomu nie chce się podobać fizycznie to
                                    > proszę... może zostać pustelnikiem albo informatykiem.


                                    Cóż - feminizm, jak każda religia, też potrzebuje świętych ...


                                    Pozdrawiam
                                    Keep Rockin'
                              • evita_duarte Re: A może 01.07.07, 02:58
                                Czarujaca kobieta to nie to samo co oszkancza kokieteria chyba przyznasz?
                • johnny-kalesony Re: skazujesz córkę na pupków, dobrze że ma Denis 29.06.07, 23:15
                  gotlama napisała:

                  > I w ten sposób byle dupkowi by pozwała kreować się na "mężczyznę"
                  > Za młodu wolałam stosować testy typu: człowiek płci męskiej

                  Nie byłaś pierwsza. Przed tobą trenowano zwroty typu "towarysz", "towarzyszko",
                  "podstawowa komórka społeczna" zamiast rodzina i tak dalej ...
                  Na szczęście w podziemiu tlił się jazz, koleżanki nosiły minióweczki a
                  bikiniarze - swoje słynne krawaty.
                  Nie daliśmy się Stalinizmowi - nie damy się genderowemu feminizmowi.
                  Rock'n'roll nie uśnie ... ; )


                  Pozdrawiam
                  Keep Rockin'
                  • gotlama Re: skazujesz córkę na pupków, dobrze że ma Denis 29.06.07, 23:24
                    Jasiu - nie wysilaj się bo ci żyłka pęknie a ja bedę mieć krwawe wypryski na
                    sumieniu.
                    Przypominam nieśmiało,że kiedyś o jednym z moich przodków mówiono "towarzysz" z
                    powodu takich śmiesznych skrzydełek ;)
                    • johnny-kalesony Re: skazujesz córkę na pupków, dobrze że ma Denis 29.06.07, 23:29
                      Chodzi o ofiarę jakiś eksperymentów genetycznych? Krzyżowanie z muszką-kwasówką?


                      Pozdrawiam
                      Keep Rockin'
                      • ggigus Re: skazujesz córkę na pupków, dobrze że ma Denis 29.06.07, 23:32
                        :)) johnny
                      • gotlama Re: przez ciebie obnażam się emocjonalnie ;) 29.06.07, 23:36
                        Kocham twe poczucie humoru i miłosć do minióweczek ;)
                        To jednak była muszka pancerna a nie jakaś "tamse" zboczona drozo - filka.
          • bitch.with.a.brain Re: Sam sobie zaprzeczasz 29.06.07, 20:56
            ja takich scen nie odstawiam,nie bawi mnie to po prostu.Nie udaję słabej i
            nieporadnej.
            Pomijam już to,ze tego wyjątkowego znalazłam, w końcu to może się zdarzyć,ale
            nie mam najmniejszych problemów z mężczyznami, mam bardzo duże powodzenie.Więc
            coś jest nie tak z twoją teorią.
          • gotlama Re: Sam sobie zaprzeczasz 29.06.07, 20:59
            To się skończy "uziemieniem" męża, który jeśli będzie przyzwoitym mężczyzną z
            rozbudowanym poczuciem odpowiedzialności, to będzie się bał "taką malą" opuścić
            choćby na 5 minut. I zacznie się tą odpowiedzialnością i obowiązkowością
            względem niej w końcu DUSIĆ.
            Mój mąż ma pewność że "jakby co" to potrafię diabła za rogi i o glebę. Ma tę
            pewność, bo nigdy nie grałam przy nim "kobieciątka". Dlatego może spokojnie
            jechać na cztery miesiące w rejon Obskiej Guby (zapytaj Denisowego tatki gdzie
            to jest ;) bez lękania się że sobie z czymś nie poradzę. W tym roku jedzie
            jakieś 120 km od Tora Bora, a ja na koniec roku - pod granicę iracką.
            Potrafię "strugać" słodką czolitę w latynoskim stylu, którego uczysz swą
            córeczkę. Jednak w naszym przypadku odgrywanie takiej rólki było by bezsensowne.
            On tego nie lubi, zaprzeczając tym samym powszechnemu w twoim mniemaniu
            poglądowi co lubią mężczyźni.
            Gdybym np.zaczęła piszczeć na widok ogródkowego zaskrońca nie z rzetelnie
            doznawanego strachu, a z wyuczonej kokieterii, chyba bym została zabita śmiechem.
            A to, czy cos jest kokieterią czy prawdziwym strachem lub prawdziwą potrzebą
            pomocy - jeśli mężczyzna jest spostrzegawczym człowiekiem - potrafi świetnie
            odróżnić.
            • acorns Re: Sam sobie zaprzeczasz 29.06.07, 21:36
              > Dlatego może spokojnie jechać na cztery miesiące w rejon Obskiej Guby

              Młoda to zupełnie inna bajka. Zapomnij że ona męża puści na 4 miesiące.
              Zapłakałaby się chyba na śmierć za nim :) To ja mam ciągle gadanie i zrzędzenie
              że wyjeżdżam, że ją zostawiam itd. Na szczęście teraz wakacje więc mogę sobie
              pojeździć bo ona jedzie ze mną. A tak to ciężko jest bo ona tęskni, nienawidzi
              być sama i nie wyobrażam sobie żeby kiedykolwiek związała się z jakimś
              podróżnikiem obieżyświatem.
              • gotlama Re: Sam sobie zaprzeczasz 29.06.07, 21:57
                Więc przyjmij do wiadomości,ze nie ma JEDNEJ UNIWERSALNEJ POWSZECHNIE
                OBOWIĄZUJĄCEJ recepty na to, jaki jest prawdziwy mężczyzna i prawdziwa kobieta.
                Mnie nie jest "lekko na duszy" gdy mąż wyjeżdza, jemu też nie jest lekko gdy
                mnie nie ma. Syn ma "przedwczesną dojrzałość emocjonalną". Ale akceptuje nasz
                tryb życia i uczy się, że nie ma lepszego przepisu na udany związek jak wzajemna
                DOBROWOLNA akceptacja trybu życia "połówki".
                Jeszcze jedno - nasz młody nie zrzędzi, bo widzi że "starzy" nie zrzędzą, ale
                też tęskni... może dlatego, bo widzi że "starzy" też tęsknią i za nim i za sobą.

                • acorns Re: Sam sobie zaprzeczasz 29.06.07, 22:17
                  > Więc przyjmij do wiadomości,ze nie ma JEDNEJ UNIWERSALNEJ POWSZECHNIE
                  > OBOWIĄZUJĄCEJ recepty na to, jaki jest prawdziwy mężczyzna i prawdziwa
                  > kobieta.

                  Ja nie twierdzę że jest. Ale widzę jakie są upodobania większości. To forum nie
                  jest próbką reprezentatywną :) Tak więc lepiej dla Młodej żeby była lekko
                  strawna dla większości.

                  > Jeszcze jedno - nasz młody nie zrzędzi, bo widzi że "starzy" nie zrzędzą, ale
                  > też tęskni... może dlatego, bo widzi że "starzy" też tęsknią i za nim i za
                  > sobą

                  Co kto lubi. Młoda nawet jak ma spać sama w pomieszczeniu to ma problemy bo
                  jest bardzo towarzyska. Jakby ją tak zostawić na dłużej to by sfixowała chyba.
                  Tak więc taki tryb życia rodziny to nie dla niej.
                  • gotlama Re: Sam sobie zaprzeczasz 29.06.07, 22:26
                    To do cholery jednej drugiej trzeciej i czwartej... Czy swojej córce życzysz
                    związku z "większością" czy z tym który jest dla niej najlepszy?


                    • acorns Re: Sam sobie zaprzeczasz 29.06.07, 22:34
                      Z tym który jest dla niej najlepszy, ale z tej większości. To znaczy
                      niekoniecznie z wiekszości, ale żeby i w tej większości była spora szansa
                      wyboru. No bo jak nie trafi na ten swój ideał, a żaden inny nie będzie jej
                      godny to kiepsko widzę jej samotną starość.
                      • gotlama Re: Sam sobie zaprzeczasz 29.06.07, 22:39
                        To może smutna prawda, ale statystycznie kobiety i tak są skazane na wdowią
                        starość, chyba że mają młodszego męża.
                        Acorns NAPRAWDĘ nie jesteś w stanie wyobrazić sobie, że życie singielki też może
                        być udane?
                        • acorns Re: Sam sobie zaprzeczasz 29.06.07, 22:45
                          > Acorns NAPRAWDĘ nie jesteś w stanie wyobrazić sobie, że życie singielki też
                          > może być udane?

                          Może i być udane. Nie wiem co prawda co to będzie jak singielka zacznie
                          przekwitać a faceci wybiorą seks z jakąś siedemnastką :) Ale Młoda nie jest
                          stworzona na singielkę. Sama by zwariowała. Nawet spać musi z kimś bo sama nie
                          lubi. Na szczęście moja Malgosia ma sporo rodzeństwa, więc Młoda zawsze ma z
                          kim dzielić pokój i łóżko. Życie singielki to nie dla niej.
                          • ggigus wiesz lepiej, co woli twoja corka? siedzisz w jej 29.06.07, 22:53
                            glowie?
                            czy masz corke, po to zey realizowac jakis wlasny wydumany obraz kobiecosci
                            (swiete sa mamusie, prawda?)
                            • acorns Re: wiesz lepiej, co woli twoja corka? siedzisz w 29.06.07, 23:01
                              A wiem. Jak z nią gadam to i wiem. Nie ma spaczonych wizji życia rodzinnego lub
                              upodobania do samotności w imię wolności i robienia co się tylko chce. Zresztą
                              wyszła z wanny i czyta tę dyskusję. Wielbicielkom singlostwa pragnie
                              zadedykować kawałek "Impreza" - Toples. Niby Disco Polo ale tekst niegłupi.
                              • ggigus ja mnie moj moja moje wiem lepiej 29.06.07, 23:04

                                • acorns O co Ci chodzi? /nt 29.06.07, 23:08
                                  • ggigus o twoj sposob argumentacji - w skrocie tak to wygl 29.06.07, 23:11
                                    ada
                                    • acorns Re: o twoj sposob argumentacji - w skrocie tak to 29.06.07, 23:25
                                      To jak mam argumentować? Widzę co widzę Ja mogę iść na dyskotekę czy do knajpy
                                      i wyrwać większość dziewczyn i kobiet na gadkę. Zaczynając od pokolenia Młodej
                                      poprzez licealistki, studentki, trzydziesto i czterdziestolatki. I nie trzeba
                                      nawet wiedzieć kim był Mickiewicz i Matejko, bo gada się "o niczym", trzeba
                                      tylko gadać dużo i być wyluzowanym. I przeniesienie takiej przez strumyk to już
                                      jest spora zasługa. Jak przeniósł, to znaczy że się interesuje, że mu zależy.
                                      Taki jest tok myślenia typowej kobiety. oczywiście na tym forum takich się nie
                                      spotka
                                      • bitch.with.a.brain Re: o twoj sposob argumentacji - w skrocie tak to 30.06.07, 11:22
                                        a probowałeś wyrywac dwunastolatki kiedyś? Jesli tak to moze czas się leczyć
                                        • acorns Re: o twoj sposob argumentacji - w skrocie tak to 30.06.07, 11:35
                                          Jak sam byłem małolatem to i jedenastolatki sobie wyrywałem :) No ale miałem
                                          wtedy 11-13 lat. A teraz to jak przyjechał mój daleki kuzyn (14 lat) to
                                          musiałem podejść do dwóch trzynastolatek i z nimi zagadać, wyciągnąć na spacer
                                          bo kuzynowi się jedna podobała a jest pierdoła i wstydził się tak podejść i
                                          zagadać. Ja musiałem z nimi gadać z 1,5 godziny zanim on się jakoś odważył i
                                          rozgadał. A i tak nic mu z tego nie wyszło, bo nie umiał rozegrać. Umówił się z
                                          jedną na wieczór to przyszła z koleżanką, przespacerowali się gdzieś i jak
                                          odprowadzili koleżankę to z tamtą poszedł nad jezioro gdzie następnie próbował
                                          od razu ją wymacać. Więc mu się wyrwała, poinformowała ze ona nie z takich i
                                          tak się zakończyła ich znajomość. Dla siebie nie wyrywam żadnej bez względu na
                                          wiek i wygląd, bo Małgosia zazdrosna jest strasznie :)
                          • gotlama Re: Sam sobie zaprzeczasz 29.06.07, 22:58
                            Życie nie ogranicza się do seksu. Często singielki i single są singlowaci z
                            powodu braku pociągu do seksu.

                            Jaką masz gwarancję,że gdy dziś bedąc "młoda", a za czterdziesci lat już nie
                            bedąc bardzo młodą, nie zostanie wymieniona na młodszy siedemnastoletni model?
                            • acorns Re: Sam sobie zaprzeczasz 29.06.07, 23:07
                              > Życie nie ogranicza się do seksu. Często singielki i single są singlowaci z
                              > powodu braku pociągu do seksu.

                              A to nie wchodzi w grę w przypadku Młodej i każdego innego dziecka które być
                              może spłodziłem i jeszcze spłodzę. Moje dzieci nie są palcem ani miękkim h.
                              robione:), więc nie są niedorobione i żadnych naturalnych popędów i instynktów
                              im nie brakuje :)

                              > Jaką masz gwarancję,że gdy dziś bedąc "młoda", a za czterdziesci lat już nie
                              > bedąc bardzo młodą, nie zostanie wymieniona na młodszy siedemnastoletni model?

                              Nie ma żadnej. Jednak w jej przypadku pozostaną dzieci, wnuki. A u nas więzi
                              rodzinne są podtrzymywane, bo to ważne a nie tak że każdy sobie, każdy ma swoje
                              życie.
                              • karolana Re: Sam sobie zaprzeczasz 30.06.07, 02:39
                                > Nie ma żadnej. Jednak w jej przypadku pozostaną dzieci, wnuki.

                                a słyszałeś o niepłodności, bezpłodności, chorobach i śmierci?
                          • karolana Re: Sam sobie zaprzeczasz 30.06.07, 02:38

                            > Może i być udane. Nie wiem co prawda co to będzie jak singielka zacznie
                            > przekwitać a faceci wybiorą seks z jakąś siedemnastką

                            to samo, co żony z 20-letnim stażem zostawione dla młodszej kobiety - dadzą
                            sobie radę.
                        • ggigus acorns ma corke, ktora uczynil obiektem projekcji 29.06.07, 22:51
                          na temat kobiety
            • czarny.kot997 Re: Sam sobie zaprzeczasz 30.06.07, 01:02
              gotlama napisała
              "Gdybym np.zaczęła piszczeć na widok ogródkowego zaskrońca nie z rzetelnie
              > doznawanego strachu, a z wyuczonej kokieterii, chyba bym została zabita
              śmiechem."

              taaa, moj maz w takiej sytuacji by sie dodatkowo, poza zabiciem mnie smiechem;
              zapytal, czy aby na pewno sie dobrze czuje i czy aby na pewno nie mam
              goraczki :)
          • bene_gesserit Re: Sam sobie zaprzeczasz 29.06.07, 21:44
            O jacie, nie moge, alez zalosne wizje 'meskosci' i 'kobiecosci'.
            Kobieca kobieta to taka, co cwana jest i potrafi udawac slodka idiotke. Meski
            facet to taki, co sie na te plewy nabiera. Szkoda mi twojej corki.
            • ggigus kobieca kobieta piecze takze ciasto 29.06.07, 22:54
              milutko i cieplutko
              • acorns Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 29.06.07, 23:13
                Zdziwisz się pewnie, ale to ciasto, które chłopak Młodej tak lubi to nie
                przypadek. Denis miał ukochaną babcię polskiego pochodzenia i ona takie ciasta
                właśnie piekła. Babci się niestety zmarło, ale to co Młoda piecze smakuje mu
                prawie tak jak od babci. Młoda bowiem potajemnie wyciągnęła przepis według
                którego teraz to piecze :) A chyba nie musze tłumaczyć co to dla faceta znaczy
                jak mu jego kobieta gotuje czy piecze jak mamusia czy babcia :)
                • ggigus jak facet ma problemy z mamusia, to niedobrze... 29.06.07, 23:17

                  • acorns jakie znowu problemy?/nt 29.06.07, 23:28
                    • ggigus problemy - np. niedogadywanie sie z mamusia 29.06.07, 23:31
                      JA wie, ze TY masz idealna matke, ALE twoje dosw. sa jednostkowe
                      • acorns Re: problemy - np. niedogadywanie sie z mamusia 29.06.07, 23:35
                        Co ma moja matka do tego? Jakoś nie nadążam za Twoim tokiem rozumowania :)
                        • ggigus to ty pisales banaly o ciescie, pieczeniu 29.06.07, 23:36

                        • ggigus nie nadzazasz za samym soba? 29.06.07, 23:38
                          A chyba nie musze tłumaczyć co to dla faceta znaczy
                          jak mu jego kobieta gotuje czy piecze jak mamusia czy babcia :)
                          • acorns Re: nie nadzazasz za samym soba? 29.06.07, 23:42
                            No to powiedz od razu że to o to chodzi. Facet jest przyzwyczajony najczęściej
                            do kuchni matki i siłą rzeczyzawsze bedize porównywal z tym jak było u matki.
                            Więc jak któraś kobieta tak gotuje jak mamusia, to jej akcje naprawdę wysoko w
                            górę idą :)
                            • ggigus no a co z facetami, ktorych a)matki nie gotowaly 29.06.07, 23:47
                              b) ktorym nie smakowala kuchnia matki?
                              sa tacy faceci, sama znam
                              • acorns Re: no a co z facetami, ktorych a)matki nie goto 29.06.07, 23:51
                                Sa w mniejszości, a chodzi o to żeby dostosować się do większości. Wiesz, to
                                tak jak Krzysztof Penderecki i Ivan i Delfin czy Blog 27. Pendereckiego
                                słuchają tysiące, tamtych kapel miliony, chociaż Penderecki prezentuje
                                niewątpliwie wyższy poziom muzyczny i więcej się nad swoimi kompozycjami
                                napracuje. Wolę żeby Młoda była lekko strawna dla większości a nie dla tych
                                niewielu. Ona sama też tak woli bo przecież rozmawiamy i wiele rzeczy jej
                                tłumaczę.
                                • ggigus aha, hodujes Birtney Spearce, rozumiem! 29.06.07, 23:52

                                  • acorns Szczerze mówiąc wolę Rubika 29.06.07, 23:58
                                    Miliony młodych ludzi świetnie się bawi przy muzyce Britney Spears, Tokyo
                                    Hotel, przy disco polo i są zadowoleni. Dziś przez cała drogę do Warszawy
                                    słuchałem z Młodą disco polo i fajnie było, dobrze się jechało. Nie rozumiem
                                    problemu
                                    • ggigus disco polo to nie Birtney 30.06.07, 00:12

                                • karolana Re: no a co z facetami, ktorych a)matki nie goto 30.06.07, 02:45
                                  5. do większości sie grzecznie dostosujesz, precz z indywidualizmem.
                                  6. będziesz miła, miękka i łatwa w pożyciu
                                  :D
                            • karolana Re: nie nadzazasz za samym soba? 30.06.07, 02:43
                              > Więc jak któraś kobieta tak gotuje jak mamusia, to jej akcje naprawdę wysoko w
                              > górę idą :)

                              ej, to się zaczyna dekalog dobrej żony robić :>

                              1. nie będziesz ujawniała swojej inteligencji
                              2. nie będziesz ścinała włosów
                              3. nie będziesz okazywała swej odwagi ani zaradności
                              4. będziesz jak matka jego gotować (nawet jeśli jesteś wegetarianką, a jego
                              rodzina hoduje nierogaciznę).
                              co dalej?
                              • bene_gesserit Re: nie nadzazasz za samym soba? 30.06.07, 09:41
                                Noi wlasnie, facet ma taka wizje idealnej kobiety i jego problem.
                                Szkoda tylko, ze tak potwornie skrzywil swoje dzieci :(
                                • acorns Re: nie nadzazasz za samym soba? 01.07.07, 01:45
                                  > Szkoda tylko, ze tak potwornie skrzywil swoje dzieci :(

                                  Czym? Tym że uczę ją jak funkcjonują faceci? To się od tysięcy lat nie
                                  zmieniło. Tak ich stworzyła natura, a reszta to tylko zewnętrzna otoczka, która
                                  bardzo często pryska po alkoholu. Naoglądałem się trochę tego na różnych
                                  imprezach integracyjnych. Lepiej niech Młoda ma świadomość tego jak to jest
                                  naprawdę. Zresztą ona głupia nie jest i sama na własne uszy słyszała jak
                                  kulturalny pan kierownik, który wygłaszał piękne przemówienie przed kolacją na
                                  imprezie integracyjnej, po kilku godzinach śpiewał piosenkę "chodź w ramiona p
                                  i e r d o l o n a, zatańczymy walca, ja ci wsadzę h u j a w p i z d ę, ty mi
                                  w dupę palca". Bo sobie popił, a te kulturalne, wykształcone panie na poziomie
                                  śmiały się z tej piosenki i biły brawo. Nie będę krzywdził swojego dziecka
                                  przedstawiając zafałszowany obraz rzeczywistości.
                                  • bene_gesserit Re: nie nadzazasz za samym soba? 01.07.07, 02:15
                                    Jasne - skoro uwazasz sie za idiote, ktory lubi byc nabierany na plewy, to nie
                                    dziwne, ze wychowujesz swoja corke tak, aby umiala nabierac na plewy idiotow.
                                    Ale naprawde trudno mi to nazwac wlasciwym wychowaniem, bez obrazy.
                • czarny.kot997 Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 30.06.07, 01:09
                  ":) A chyba nie musze tłumaczyć co to dla faceta znaczy
                  > jak mu jego kobieta gotuje czy piecze jak mamusia czy babcia :)"

                  o chyba padne, ja swojemu w zyciu ciasta nie upieklam i nie planuje; a juz na
                  pewno nie tak jak jego matka czy babcia, bo one jego zdaniem gotowaly
                  okropnie :) mojemu P natomiast sprawia ogromna przyjemnosc gotowanie i
                  pieczenie dla rodziny, aha i piecze ciasta dla swoich pracownikow jak musza
                  zostac po godzinych :) szczyt niemeskosci!!!
                  • johnny-kalesony Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 30.06.07, 01:49
                    Facet ma po prostu przechlapane ... Nie mówię już nawet o pieczeniu ale o całym
                    Twoim podejściu do kobiecości i szczególnym tłamszeniu jej w sobie.
                    Też na jego miejscu zostawałbym w pracy "po godzinach" - zwłaszcza jeżeli
                    pracuje z miłą, łagodną koleżanką, która lubi nosić ładne minióweczki ...


                    Pozdrawiam
                    Keep Rockin'
                    • czarny.kot997 Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 30.06.07, 02:03
                      " Twoim podejściu do kobiecości i szczególnym tłamszeniu jej w sobie."

                      Ze co prosze???? :)))))) ,bo co, bo nie lubie gotowac??? :)))))))

                      "Też na jego miejscu zostawałbym w pracy "po godzinach" - zwłaszcza jeżeli
                      > pracuje z miłą, łagodną koleżanką, która lubi nosić ładne minióweczki ..."


                      po godzinach to kazde z nas czasami musi zostawac, i chetnie to robi, bo nasze
                      zawody sa naszymi hobby, wiec nie ma problemu. Obydwoje pracujemy z
                      przedstawicielami obu plci :))))

                      "Facet ma po prostu przechlapane "

                      dlaczego, bo lubi gotowac i swietnie to robi? on jakos na nieszczesliwego nie
                      wyglada, a i uskarzac sie nie uskarza, wiec nie musisz sie tak o niego
                      martwic :))))))
                    • bene_gesserit Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 30.06.07, 10:12
                      Jasiu, idz do drugiego pokoju i dorosnij, bo tu rozmawiaja ludzie, ktorzy
                      wiedza, co oznacza bycie w zwiazku. Mentalny nastolatek twojego kalibru, ktory
                      najbardziej udane zwiazki ma z kobietami ze zdjec i filmikow z serwisow dla
                      fetyszystow, nie powinien sie w takim watku wypowiadac.
                    • bitch.with.a.brain Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 30.06.07, 11:28
                      ja nie piekę, nie gotuję (czasem zrobię coś ekstra, nie zniżam się do gotowania
                      banalnych obiadów i smażenia kotletów), nie sprzątam, nie wstawiam brudnych
                      naczyń do zmywarki.Ale dzieki temu mój męzczyzna ma piękną, zadbaną i
                      zrelaksowaną kobiete, która ma czas i chęć na seks.I gwarantuję ci że nie
                      zamieniłby mnie na żadną matkę polkę.
                      Jeszcze nie bylismy razem jak przedstawiłam mu swoją teorię na temat związków.
                      Tak w skrocie: sa meżczyżni, którzy mają jedzenie w domu i seks na mieście i
                      tacy, którzy jedzą na mieście i seks mają w domu.W związku z tym wybrał jedzenie
                      obiadów na stołówce:)
                  • acorns Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 30.06.07, 10:43
                    To juz są wasze sprawy. Jak tak lubicie to OK. Dla Młodej to byłby totalny
                    dyshonor ugościć kogoś kawą z expressu i kupnym ciastem. Ona wie dobrze że
                    prawdziwy dom ma swoją kuchnię, swoje wypieki i swoje nalewki. Obie babcie dały
                    jej dobrą naukę. Młoda wie że kiepska to gospodyni jak nie ma czym ugościć. Jak
                    goście przychodzą to stół ma się uginać od żarcia i picia, każdy ma się najeść
                    i napić do syta. I to nie paczkowanymi pierogami z Tesco. To ma być TEN
                    niepowtarzalny smak i zapach kojarzący się z TYM domem. I taka jest rola dobrej
                    gospodyni. Obecny chłopak Młodej lubi dobrze pojeść więc ma z nią bardzo
                    dobrze. I potrafi to docenić i ją bardzo szanuje. Jemu nie jest potrzebna w
                    domu pani mgr Area Sales Manager Representative Executive i h. wie co jeszcze.
                    Mi też nie. Za to żona i gospodyni będzie potrzebna na pewno.
                    • bene_gesserit Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 30.06.07, 10:50
                      Jak rozmawiamy o potrzebach, to moze lepiej zatrudnic sprzataczke, co do tego
                      gotuje? A reszte potrzeb zalatwiac z dziwkami.
                      • acorns Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 30.06.07, 10:56
                        > A reszte potrzeb zalatwiac z dziwkami.

                        A potrzeby uczuciowo - emocjonalne? No bo faceci także je posiadają.
                        • bene_gesserit Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 30.06.07, 11:00
                          Z mamusia.
                    • dzioucha_z_lasu Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 30.06.07, 12:06
                      Przerażające masz plany wobec własnego dziecka.... Furda własne ambicje,
                      marzenia, wykształcenie - grunt, żeby podobała się większosci, gary były
                      pozmywane a stół się uginał. Hodujesz gosposię dla jakiegoś zakompleksionego
                      prymitywa? Poza tym, jak coś ma być dla wszystkich ( a przynajmniej dla
                      wiekszości) to jest raczej mało wartościowe. Wiesz jaka jest statystyczna
                      większość? Wykształcenie ledwie srednie, ksiażek przeczytanych w roku - 0,
                      ulubiona lektura - gazeta telewizyjna, ulubiony sposób spędzania czasu - piwo
                      przed tv i jakiś teledurniej lub piwo w plenerze przy smażonej kiełbasie. Tego
                      chcesz dla swojego dziecka?
                      • acorns Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 01.07.07, 02:08
                        > Furda własne ambicje, marzenia, wykształcenie - grunt, żeby podobała się
                        > większosci

                        No to przecież cały czas piszę że jej ambicje, plany, marzenia, predyspozycje,
                        chęci są priorytetem. Ale nie musi to kolidować z życiem osobistym i negatywnie
                        wpływać na jej atrakcyjność.

                        > Hodujesz gosposię dla jakiegoś zakompleksionego prymitywa?

                        A daczego dla zakompleksionego prymitywa? Skąd Ci się ten zakompleksiony
                        prymityw wziął? Stereotyp jakiś czy co?

                        > Poza tym, jak coś ma być dla wszystkich ( a przynajmniej dla
                        > wiekszości) to jest raczej mało wartościowe

                        Po czym wnosisz?

                        > Wykształcenie ledwie srednie, ksiażek przeczytanych w roku - 0,
                        > ulubiona lektura - gazeta telewizyjna, ulubiony sposób spędzania czasu - piwo
                        > przed tv i jakiś teledurniej lub piwo w plenerze przy smażonej kiełbasie.
                        > Tego chcesz dla swojego dziecka?

                        Spójrz na to z innej strony - zakładamy że Młodą interesuje wyłacznie kino
                        ambitne, dobra książka, teatr, filharmonia, wykwintna kuchnia, muzyka "na
                        poziomie" itp. To dopiero miałaby problem. No bo tu na wsi festyn, podają
                        kiełbasę z frytkami i piwo, a nie dania śródziemnomorskie i 20 gatunków wina do
                        wyboru, grają disco polo a nie ambient, w kinach króluje Shrek Trzeci no i co
                        ona by tu biedna miała począć? Męczyłoby się biedactwo bo jakoś nikt nie chce
                        zapewnić rozrywek godnych jej Wielkiego Intelektu bo zdecydowana większość woli
                        festyn, smażoną kiełbaskę, piwo i disco polo. A tak to pójdzie sobie na festyn,
                        potańczy przy disco polo, kiełbasę z frytkami zje, piwa nie wypije bo nie lubi,
                        ale colę to zawsze chętnie. Na Shreka Trzeciego w tygodniu sobie pójdziemy i
                        Młoda szczęśliwa. I właśnie tego chcę dla niej - żeby była szczęśliwa.
                    • czarny.kot997 Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 30.06.07, 12:06
                      acorns napisał:"Jak

                      > goście przychodzą to stół ma się uginać od żarcia i picia, każdy ma się
                      najeść
                      > i napić do syta. I to nie paczkowanymi pierogami z Tesco. To ma być TEN
                      > niepowtarzalny smak i zapach kojarzący się z TYM domem. I taka jest rola
                      dobrej gospodyni."

                      albo pana domu-wierz mi, moj P gotuje i piecze przefantastycznie, goscie
                      uwielbiaja u nas jesc :) P. nigdy w zyciu nie zrobi "gotowca", nie uzyje wegety
                      itp. bo to ponizej jego kulinarnej godnosci.
                      • acorns Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 01.07.07, 02:10
                        Jak umie lepiej to niech gotuje. Ja też lepiej przyrządzam mięso, więc sam je
                        przyrządzam. To naprawdę jest sprawa do ustalenia. a nie odgórnie narzucony
                        przykaz
                    • karolana Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 30.06.07, 13:01
                      no jeśli twoja Młoda ma potrzebę być matką gastronomiczną, to gites, tylko skąd
                      TY to wiesz? na razie podajesz same przykłady twojej tresury i tresury
                      przeprowadzonej przez twoją matkę i teściową. a gdzie do cholery jest miejsce
                      dla twojej córki?
                      ja dziekuję za takie wychowanie.
                      wiesz, ja piekę i gotuję. uwielbiam to, choć nikt mi szkoły nie dawał. miałam
                      szansę SAMA to odkryć, ze dla mnie pieczenie i gotowanie dla osób (w tym dla
                      faceta, ale nie tylko) moze być sposobem na okazanie miłości. tylko nigdy nie
                      przeszło mi przez głowę, że moim obowiązkiem jest pasienie mojego faceta, bo "on
                      lubi pojeść" jak lubi, se ugotuje, ostatecznie ma dwie ręce, nogi i mózg. i może
                      jak twoja Młoda będzie miała warunki super de lux, ze nie będzie musiała
                      pracować zawodowo, będzie jej dobrze, ale to, co robisz, to wpieprzanie córki w
                      podwójny etat - jeden w pracy, a drugi w domu, bo biedna będzie miała tak mozg
                      nafaszerowany twoimi przykazaniami dobrej gospodyni, że jak nie ugotuje 3
                      daniowego obiadu codziennie, jej samoocena jako kobiety zjedzie do zera. biedna
                      ta twoja córa :(
                      • triss_merigold6 Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 30.06.07, 13:06
                        Oj nie sądzę. Jesli prawdą jest to co Acorns pisze o swojej córce to dziewczyna
                        tak ustawi chłopa, że ekstrasy kulinarne będą raz na jakiś czas, bez
                        rozpieszczania. I tak pana to załatwi, że gość będzie za każdym razem uważał to
                        za bonus i będzie mile zaskoczony...
                      • acorns Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 01.07.07, 02:36
                        > no jeśli twoja Młoda ma potrzebę być matką gastronomiczną, to gites, tylko
                        > skąd TY to wiesz?

                        No bo z nią mieszkam pod jednym dachem, to jak mam nie wiedzieć takich rzeczy?

                        > jak nie ugotuje 3 daniowego obiadu codziennie, jej samoocena jako kobiety
                        > zjedzie do zera. biedna ta twoja córa :(

                        Dlaczego zaraz do zera? I dlaczego trzydaniowy? Chłopak Młodej nie jest aż tak
                        wymagający. Po prostu ma być dużo i tłusto. Pół dnia poświęci na zrobienie 200
                        pierogów i ma na 8 obiadów dla niego. On zjada średnio 20-25 na raz. A tak to
                        mu wystarczy góra ziemniaków, zsiadłe mleko i ze trzy schabowe i jest
                        szczęśliwy. On także się poczuwa do obowiązku i nie pozwala jej gnieść ciasta
                        zeby nie miała potem łap wypracowanych jak robotnik. Gniecie sam. Nie jest więc
                        tak źle jak myślisz.
                        • karolana Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 01.07.07, 11:33
                          > No bo z nią mieszkam pod jednym dachem, to jak mam nie wiedzieć takich rzeczy?

                          zwyczajnie, ponieważ równie dobrze ona może robić to, czego od niej oczekujesz
                          wiedząc, ze w ten sposób zaskarbi sobie twoją miłość, uwagę, akceptację... nie
                          uwierzysz, ale dzieci właśnie tak robią :P

                          Chłopak Młodej nie jest aż tak
                          > wymagający. Po prostu ma być dużo i tłusto. Pół dnia poświęci na zrobienie 200
                          > pierogów i ma na 8 obiadów dla niego. On zjada średnio 20-25 na raz. A tak to
                          > mu wystarczy góra ziemniaków, zsiadłe mleko i ze trzy schabowe i jest
                          > szczęśliwy. On także się poczuwa do obowiązku i nie pozwala jej gnieść ciasta
                          > zeby nie miała potem łap wypracowanych jak robotnik. Gniecie sam. Nie jest więc
                          >
                          > tak źle jak myślisz.

                          no to mnie uspokoiłeś... hehehe, a takie pytanie - ile ta twoja "mała gosposia"
                          ma latek? bo gdzieś pisałeś, że do 16-17 tak pociągnie, czyli ma jakieś 14-15?
                          hmmmm mam nadzieję, ze się mylę... bo ja w wieku 15 lat myślałam o tym do
                          jakiego liceum i na jakie studia pójść, a nie co chłopakowi na obiad zrobić.
                          widzisz, faceci są, a potem ich nie ma. dzieci są albo i nie. a to, co ma sie w
                          głowie, wiedza, umiejętności, ZAWSZE jest. nie życzę twojej córce sytuacji,
                          kiedy się okaże, że jej lepienie pierogów mozna o kant dupy potłuc, a ona nie ma
                          za co się utrzymać, bo szanowny małzonek puscił się w tango z koleżanką z pracy
                          i zostawił ją bez pieniędzy... za wiele takich historii widziałam, niestety...
                          a sama mam teraz na chlebuś tylko dzięki temu, ze zamiast lepić pierogi
                          studiowałam. pozdro.
                          • acorns Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 01.07.07, 18:37
                            > a takie pytanie - ile ta twoja "mala gosposia" ma latek? bo gdzies pisales,
                            > ze do 16-17 tak pociagnie, czyli ma jakies 14-15?

                            Ma 12.

                            > bo ja w wieku 15 lat myslalam o tym do jakiego liceum i na jakie studia
                            > pójsc, a nie co chlopakowi na obiad zrobic.

                            Myślenie na temat szkoły nie jest chyba aż tak absorbujące żeby nie mieć czasu
                            na nic innego. Chłopak Młodej jest teraz ze swoim ojcem który pracuje w
                            Poznaniu na kontrakcie. Przyjeżdża do niej kiedy tylko może, a że kawałek drogi
                            ma to przyjeżdża na co najmniej cały weekend. Tak więc Młoda musi myśleć co mu
                            na obiad dać. Wiadomo że kupne nie smakuje tak jak domowe a ile można wpier.
                            pizzę?

                            > za wiele takich historii widzialam, niestety...

                            Ja też. To są właśnie skutki ideologicznych eksperymentów na związkach damsko -
                            męskich. Jedno i drugie nafaszerowane jakimiś nowoczesnymi wizjami rodziny,
                            układów partnerskich itp. Oboje pochłonięci pracą, karierą i realizowaniem
                            swoich ambicji i zapominają o tak "przyziemnych" sprawach jak dbanie o dom i
                            rodzinę. Kiedyś tak nie było, rozwodów było o wiele mniej niż teraz. Teraz
                            często spotykam młodych ludzi między 30 a 40 lat i albo troje dzieci z czego
                            jedno z inną/innym, albo druga albo trzecia żona czy mąż, albo po rozwodzie
                            albo w trakcie rozwodu. I wszystko po studiach i z niezłymi posadami. A u mnie
                            na wiosce ludzie może nie są tacy wykształceni, ambitni, nowocześni ale jakoś
                            się nie rozwodzą ani nie czekają z płodzeniem dzieci do 35 lat. To ja wolę po
                            staremu. Nie chcę żeby moja córka miała potem jakąś szarpaninę związaną z
                            rozwodem, ustalaniem opieki nad dziećmi itp. Niech się lepiej ma normalnego
                            chłopa, który zarobi na rodzinę, któremu trzeba ugotować michę żarcia i który
                            to doceni niż ma mieć jakiegoś nowoczesnego gogusia po którym nie wiadomo czego
                            się spodziewać.

                            > a sama mam teraz na chlebus tylko dzieki temu, ze zamiast lepic pierogi
                            > studiowalam. pozdro.

                            A ja mam teraz na chlebuś tylko dzięki temu że rzuciłem szkołę i zająłem się
                            bazarowym biznesem.
                            • bene_gesserit Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 01.07.07, 19:06
                              Ja bym na twoim miejscu nie fetyszyzowala roli wychowania. Zauwaz, ze te
                              kobiety, ktore z takim niesmakiem opisujesz - te wyksztalcone i nieszczesliwe,
                              bo rozwiedzione - dorastaly rowniez w konserwatywnych domach, bo innych wtedy w
                              zasadzie nie bylo. I co?

                              Tak wiec za pare lat kazdy szczegol twoich pedagogicznych zabiegow zostanie
                              poddany szegolowej krytyce i prawdopodobnie odrzucony. Zamiast malej,
                              popiskujacej mieszczki, ktora slucha Britney i kapie sie nago z tatusiem,
                              bedziesz mial w domu pankowe z lysa glowa i kolczykami w jezyku i sutkach,
                              przygotowujaca sie do studiow filozoficznych albo - hehehe - gender. Czego jej
                              szczerze zycze.
                            • karolana Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 02.07.07, 22:43
                              > Ma 12.

                              podsumujmy:
                              12-letnie dziecko ma chłopaka, któremu gotuje, piecze, nawet jak się źle czuje,
                              a tatuś zaciera łapki dumny z rezultatów tresury...
                              nołkoments
                              • hermina5 Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 08.07.07, 10:10
                                Karolana, tej córki wcale nie ma. To jest byt wirtualny, ktory ten
                                nieszczęsliwy facet sobie stworzył - niestety, wiem to z wiarygodnego żródła .
                                I żal mi go jak diabli, bo ma ewidentnie problem ze sobą.
                                • karolana Re: kobieca kobieta piecze takze ciasto 08.07.07, 10:59

                                  > Karolana, tej córki wcale nie ma. To jest byt wirtualny, ktory ten
                                  > nieszczęsliwy facet sobie stworzył - niestety, wiem to z wiarygodnego żródła .

                                  nie wnikam, ale to by się zgadzało, ponieważ 12-letnie dziecko robiące pierogi,
                                  kotlety schabowe i piekące ciasta dla swojego chłopaka to jakby kosmos... jakby
                                  miała 15-16, uwierzyłabym, ale 12... i jeszcze tatuś cieszący się, ze jego
                                  dziecko tak się zachowuje w tym wieku... megakosmos...
          • karolana Re: Sam sobie zaprzeczasz 30.06.07, 02:31
            z tego co piszesz wynika, ze faceci są niezłymi debilami, którzy dają się łapać
            na grę, niezbyt zresztą wyrafinowaną, pozorów kobiecie, której zależy na
            złowieniu typowego przedstawiciela płci męskiej, czyli takiego debila jednym
            słowem. nigdy nie stosowałam "kobiecych sztuczek" bo za bardzo szanowałam
            inteligencję mężczyzn, bo uważałam,że robienie z siebie samej idiotki jest
            oszustwem. a co będzie jak takiego debila typowego już złapię i zakontraktuję?
            przecież on poleciał na ciapowatą blondynę z wielkim cycem i długimi włosami! to
            mam do cholery przez całe swoje życie udawać kretynkę, czy po ślubie moge zdjąć
            maskę? tego typu gierki są fajne jak szukasz seksu na jedną noc, ale nie jak
            szukasz partnera na całe życie. bo partner musi potrafić cenić siłę i
            inteligencję kobiety, z która żyje i musi być na tyle pozbawiony kompleksów żeby
            nie mieć schizy, jak żona będzie miała wyższe stanowisko albo większą kasę. a
            twoja córka dostaje od ciebie sprzeczne sygnały - z jednej strony może być kim
            chce, ale z drugiej musi wiedzieć, że będąc sobą nie znajdzie faceta, bo faceci
            nie będą jej chcieli jeśli nie będzie słodką, strachliwą, przygłupią pindunią.
            gratulacje.
            • bene_gesserit Patologiczne zwiazki 30.06.07, 10:09
              Widzialam pare takich zwiazkow, wbrew temu, co sie acornsowi wydaje, wcale nie
              sa 'typowe', bo wsrod kilkudziesieciu znajomych bylo ich ze dwa moze.

              Mlode malzenstwo: ona, inteligentna i przebojowa, przy nim zaczynala trzepotac
              rzesami i popiskiwac 'ze sobie przeciez z tym sama nie poradzi'. On, facet
              zupelnie normalny, przy niej nadymal klate i zgrywal Supermena. Kiedy ona
              okazywala swoja samodzielnosc przy nim, on sie obrazal. Kiedy on nie reagowal
              na jej 'bo ty tak sobie ze wszystkim, misiu, swietnie radzisz, to zalatw to',
              ona wpadala w poploch.

              Mam wrazenie, ze takie zaklamane w imie ch.. wie czego w zasadzie zwiazki
              potwornie kalecza i krzywia ludzi, w nich tkwiacych. Zeby to trwalo, kobiety
              musza nauczyc sie wypierac swoja sile, a mezczyzni - nie maja prawa do
              slabosci. Ona w imie milosci nie moze przyznac, ze jest samodzielnym, zdolnym
              do osiagniec czlowiekiem, on - zeby ona go kochala - nie moze zachorowac,
              stchorzyc, miec gorszego dnia. Co za pozywka dla nerwic i neuroz!

              Pomijajac niewatpliwa patogennosc takiej sytuacji, kompletnie nie rozumiem
              zasadnosci tego typu, hm, obustronnej kokieterii. Tzn mam wrazenie, ze pojmuje,
              skad i dlaczego tacy pokrzywieni ludzie sie biora, ale patrzac na to zupelnie
              na trzezwo, jakos trudno pozbyc mi sie wrazenia, ze ten caly ogromny wysilek
              obustronnego samozaklamywania jest psu na bude. Czy naprawde nie lepiej kochac
              kogos za to, jaki jest? Skad u niektorych gloryfikacja postawy 'udawaj i
              wymagaj udawania, to bedziesz kochana/y'? Przeciez wtedy nie kocha sie _kogos_,
              ale _kogos_kto_jest_udawany_, zenująco cienka fikcję (i nawzajem). I niby w
              takiej relacji jest milosc, a tak naprawde jej nie ma - sa dwie obce i
              niezajace sie nawzajem samotnosci, brak szacunku (bo sie oszukujemy), brak
              zaufania i poczucia bezpieczenstwa (bo sie oszukiwac musimy). Jezu, co za
              koszmar. Jak mozna cos takiego wpajac wlasnemu dziecku?
            • acorns Re: Sam sobie zaprzeczasz 30.06.07, 10:55
              > złowieniu typowego przedstawiciela płci męskiej, czyli takiego debila jednym
              > słowem.

              Młodej tłumaczę że nie należy w ten sposób wypowiadać się o facetach nawet
              jeśli to prawda. Nie wolno patrzeć na meżczyzn "z góry" z przeświadczeniem o
              tym że jest od nich lepsza, mądrzejsza, zaradniejsza i w ogóle super (nawet
              jeśli to prawda), bo bedą od niej uciekać. Jak widzi że któryś jest debilem
              albo z innego powodu się nie nadaje, to niech go spuści i tyle. A i tak
              większość się nadaje tylko Młoda ma takie specyficzne upodobania i chłopak musi
              jej ciągle pokazywać że mu zależy, myśleć o niej, robić jej miłe niespodzianki
              i takie tam. Do około 16-17 lat niech tak pociągnie, potem czas sprowadzić ją
              na ziemię :)

              > nigdy nie stosowałam "kobiecych sztuczek" bo za bardzo szanowałam
              > inteligencję mężczyzn

              Czyli gdybym był Twoim mężem to po powrocie z pracy katowałabyś mnie
              filozoficznymi dysputami na tematy egzystencjalne?

              > bo partner musi potrafić cenić siłę i inteligencję kobiety, z która żyje i
              > musi być na tyle pozbawiony kompleksów żeby nie mieć schizy, jak żona będzie
              > miała wyższe stanowisko albo większą kasę.

              Nie o stanowisko czy o kasę chodzi. W domu nie ma stanowisk a kasa jest
              wspólna. Jedną z rzeczy które tlumaczę Młodej to jest właśnie to że dom i praca
              to zupełnie dwa rózne światy i inne zasady tam panują. Bardzo niewskazane jest
              żeby żona i mąż pracowali w tej samej firmie na stanowiskach na których mogą
              konkurować, bo przeniesie się to także i na życie rodzinne.
              • triss_merigold6 Chyba rozumiem 30.06.07, 12:53
                Mężczyzna jest partnerem a nie upośledzoną istotą, którą się klepie po głowie z
                wewnętrznym przeświadczeniem o własnej wyższości.
                Acorns popraw mnie jeśli źle odczytałam Twoje intencje ale chyba chodzi Ci o
                to, żeby córka uniknęła zbędnych problemów w życiu. Żeby nie miała kłopotów w
                relacjach męsko-damskich a jednoczesnie pozostała silną osobowością.

                Niepoprawnie politycznie (na tym forum) napiszę, że mam w dupie udowadnianie
                facetowi, że potrafię, że jestem silna, samodzielna etc. No jestem ale nie
                muszę tym walić jak cepem w głowę. Mogę sama pomalować pokój? Mogę ale po
                cholerę skoro mężczyzna zrobi to szybciej, sprawniej i mniej się zmęczy.
                Rozmowy na tematy egzystencjalne - won. Intelektualnie wyżywałam się na
                studiach i w pracy, w domu mam odpocząć a od rozmów na tematy z mojej działki
                mam znajomych o podobnym wykształceniu.
                Dom i praca - różne światy. Dom nie może być miejscem rywalizacji "moje lepsze
                niż twoje" czy "kto jest bardziej samowystarczalny". Jak ktoś jest totalnie
                samowystarczalny to niech spada i nie wchodzi w związki, bo związki są do
                zaspokajania m.in. potrzeb emocjonalnych - akceptacji, miłości, przyjaźni etc.

                Wydaje mi się, że ciągłe podkreślanie samowystarczalności i niezależności
                (niezaleznie od płci) spowoduje, że partner/ka w końcu zada sobie pytanie to po
                gwint mam z taką osobą być.
                • czarny.kot997 Re: Chyba rozumiem 30.06.07, 13:16
                  "Mogę sama pomalować pokój? Mogę ale po
                  > cholerę skoro mężczyzna zrobi to szybciej, sprawniej i mniej się zmęczy."


                  ale ja LUBIE malowac pokoje, a moj P niecierpi-to dlaczego mamy sie do czegos
                  zmuszac. ja sie przy remontach nie mecze tylko odpoczywam psychicznie.

                  > Rozmowy na tematy egzystencjalne - won. Intelektualnie wyżywałam się na
                  > studiach i w pracy, w domu mam odpocząć a od rozmów na tematy z mojej działki
                  > mam znajomych o podobnym wykształceniu.


                  -sorry, ale ja potrzebuje z partnerem porozmawiac o czyms wiecej niz o "dupie
                  maryni"- on na szczescie tez

                  > Dom i praca - różne światy. Dom nie może być miejscem rywalizacji "moje
                  lepsze
                  > niż twoje" czy "kto jest bardziej samowystarczalny". Jak ktoś jest totalnie
                  > samowystarczalny to niech spada i nie wchodzi w związki, bo związki są do
                  > zaspokajania m.in. potrzeb emocjonalnych - akceptacji, miłości, przyjaźni etc.

                  i to jest twoim zdaniem niemozliwe w kombinacji z niezaleznoscia i
                  inteligencja?????

                  "> Wydaje mi się, że ciągłe podkreślanie samowystarczalności i niezależności
                  > (niezaleznie od płci) spowoduje, że partner/ka w końcu zada sobie pytanie to
                  po gwint mam z taką osobą być."

                  moj partner jest moze calkowicie niezaleznie baze mnie funkcjonowac w razie
                  czego, ale skoro mimo tego ze mna jest, to to jest cos wiecej niz tylko chec
                  posiadania sluzacej i laluniu do lozka-> to jest moja interpretacja
                  niezaleznosci w polaczeniu z miloscia i partnestwem
                  • karolana Re: Chyba rozumiem 30.06.07, 13:27
                    > moj partner jest moze calkowicie niezaleznie baze mnie funkcjonowac w razie
                    > czego, ale skoro mimo tego ze mna jest, to to jest cos wiecej niz tylko chec
                    > posiadania sluzacej i laluniu do lozka-> to jest moja interpretacja
                    > niezaleznosci w polaczeniu z miloscia i partnestwem

                    dokładnie. więcej dla mnie znaczy świadomość, że ktoś jest ze mną TYLKO dlatego,
                    że CHCE BYĆ ze mną, niż dlatego, ze mnie potrzebuje. po cholerę mi facet,
                    któremu muszę usługiwać, którego ciągle muszę utwierdzać w jego męskości? jeśli
                    mój zwiazek ma się opierać na tym, ze ja jestem gospodynią udającą nieporadną
                    idiotkę, to wolę być sama. jeśli facet widzi we mnie tylko gospodynię i lalunię,
                    to znaczy, ze nie widzi kim jestem naprawdę. po co mi człowiek, który
                    koncentruje się na pozorach? którego nie obchodzą moje prawdziwe myśli i
                    uczucia? w związku też można byc samotnym, prawda?
                  • triss_merigold6 Re: Chyba rozumiem 30.06.07, 14:09
                    I super. Ja mogę kolor wybrać.;)
                    Widzisz, intelektualnie spełniam się poza domem i owszem - miło jest z facetem
                    pogadać o zainteresowaniach ale nie jest to podstawowe kryterium doboru
                    partnera (moje). Jeśli mam do wyboru możliwość prowadzenia dyskusji na poziomie
                    akademickim a jurność łóżkową to zawsze wybiorę jurnego pana nawet jeśli będzie
                    mniej oczytany.
                    IMO kombinacja całkowitej niezależności z miłością nie jest możliwa. Dobrze
                    funkcjonuję jako singiel. Wygodnie, bez dołków psychicznych. Ale wolę być w
                    parze z wielu względów.
                    • czarny.kot997 Re: Chyba rozumiem 30.06.07, 14:29
                      "Jeśli mam do wyboru możliwość prowadzenia dyskusji na poziomie
                      > akademickim a jurność łóżkową to zawsze wybiorę jurnego pana nawet jeśli
                      będzie
                      > mniej oczytany. "

                      a dla mnie glownym kryterium atrakcyjnosci, takze seksualnej, jest
                      inteligencja- glupi faceci mnie nie pociagaja seksualnie nawet jesli wygladaja
                      jak B.Pitt, wiec mi ich jurnosc i tak na nic by sie nie zdala.

                      "Widzisz, intelektualnie spełniam się poza domem i owszem - miło jest z facetem
                      > pogadać o zainteresowaniach ale nie jest to podstawowe kryterium doboru
                      > partnera"

                      my sie tez "spelniamy" intelektualnie w pracy i tego samego potrzebujemy w
                      domu, no bo sorry, ale jak przychodzimy do domu to przeciez nie wylaczymy sobie
                      inteligencji i nie zaczniemy rozmawiac o jakims teleturnieju ani rodzaju
                      zmywaka :). Pewnie, ze nie rozmawiamy ciagle o pracy, bo po pierwsze po co?, a
                      po drugie to moj P niwiele rozumie z tego co ja w pracy robie (zreszta jak
                      znakomita wiekszosc populacji:)), ale jest jeszcze miliard innych rzeczy, ktore
                      nas interesuja.

                      "kombinacja całkowitej niezależności z miłością nie jest możliwa"- a pewnie, ze
                      nie, bo tym co nas uzaleznia od siebie jest wlasnie milosc (a nie ugotowane
                      obiadki i uprane skarpetki)
                    • karolana Re: Chyba rozumiem 30.06.07, 14:32
                      Jeśli mam do wyboru możliwość prowadzenia dyskusji na poziomie
                      >
                      > akademickim a jurność łóżkową to zawsze wybiorę jurnego pana nawet jeśli będzie
                      >
                      > mniej oczytany.

                      acha... a co będzie za kilkanaście lat... albo tak za 20? albo w momencie
                      choroby, która uniemożliwi sex? ja nauczyłam się jednego - najważniejsze jest
                      to, co ma się w głowie. dzieki temu, co wiem, co potrafię zrobić za pomocą
                      swojego intelektu mam teraz w miarę normalne życie.
                • karolana Re: Chyba rozumiem 30.06.07, 13:19
                  > Niepoprawnie politycznie (na tym forum) napiszę, że mam w dupie udowadnianie
                  > facetowi, że potrafię, że jestem silna, samodzielna etc. No jestem ale nie
                  > muszę tym walić jak cepem w głowę.

                  ale ty i Acrons piszecie zupełnie co innego. On uczy swoją córkę odgrywania
                  kretynki. Czym innym jest nieodstawianie ciągle Zosi-samosi, bo związek to
                  współpraca, a czym innym udawanie strachu czy bezradności tylko po to żeby jakiś
                  koleś mógł się poczuć Supermenem. Takie przedstawienia uwłaczają kobiecie i
                  mężczyźnie i prowadzą do niezdrowej sytuacji, bo co potem? kiedy w pewnym
                  momencie kobieta pokaże przez przypadek, ze nie boi się tych piskorzy? na
                  miejscu faceta czułabym się okropnie, bo nie dość, ze z mojej "odwagi" zostałyby
                  wióry, to jeszcze osoba, której zaufałam okazałaby się oszustką.
                  A co do dysput filozoficznych i walki "kto dziś myje gary"... tiaa nie ma to jak
                  wyobrazenia na temat życia prywatnego feministek, ech...
                • bitch.with.a.brain Re: Chyba rozumiem 30.06.07, 13:38
                  Ja mam identyczne podejście jak ty,ale dotyczy sprzatania, gotowania,
                  prasowania, robienia zakupów, zmywania itp. Nie jestem ofermą i umiem to
                  wszystko tylko mi się zwyczajnie nie chce i wolę jak ktoś to zrobi za mnie.

                  Natomiast intelektualne dyskusje - uwielbiam.Ale my oboje jestesmy humanistami o
                  podobnych zainteresowaniach więc to naturalne,że o różnych rzeczach rozmawiamy.
                • bene_gesserit Re: Chyba rozumiem 01.07.07, 02:15
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Mężczyzna jest partnerem a nie upośledzoną istotą, którą się klepie po głowie
                  z
                  >
                  > wewnętrznym przeświadczeniem o własnej wyższości.
                  > Acorns popraw mnie jeśli źle odczytałam Twoje intencje ale chyba chodzi Ci o
                  > to, żeby córka uniknęła zbędnych problemów w życiu. Żeby nie miała kłopotów w
                  > relacjach męsko-damskich a jednoczesnie pozostała silną osobowością

                  Wlasnie o to chodzi, zeby nic nikomu nie udowadniac. Ani trzepot rzes, ani
                  prezenie miesni - z obu stron. A zycie w jakims zalosnym falszu, ktory wg
                  arcornsa ma byc calym urokiem 'tej malutkiej roznicy' to zycie w _przymusie_
                  udawania.

                  Jesli to biedne dziecko nie dojdzie na wlasnych nogach do rozumu (co na
                  szczescie sie zdarza), to cale zycie bedzie myslalo, ze relacja z facetem
                  polega na udawaniu popiskujacej kretynki.

                  W moim zwiazku to ja gotuje i pieke, i jestem w tym cholernie dobra - prawie
                  tak, jak moj facet w zmywaniu i sprzataniu kuchni. Zakupy robimy razem.
                  Wszystko to jest dobrowolne, doszlismy do tego, ze kazde z nas robi to, w czym
                  sie lepiej czuje i co lepiej wychodzi. Nie wyobrazam sobie natomiast sytuacji,
                  o ktorej pisal arcorns: ze padam na twarz, ale robie obiadek i ciasto, bo ma
                  przyjsc moj facet. Gdybym padala na twarz, to moj facet nie tyle, ze by sie
                  zadowolil kupnym ciastem i pierogami z garmazu, ale sam by po nie polecial do
                  sklepu. A gdyby i on padal na twarz, to bysmy se zadzwonili po pizze albo
                  chinczyka. I wlasnie o to chodzi - a nie o bzdurne przekonania, ze prawdziwa
                  kobieta ma szacunek dla kazdego, ale nie dla siebie i dlatego jest 'dobra
                  gospodynia'.
                  • karolana Re: Chyba rozumiem 01.07.07, 02:27
                    Nie wyobrazam sobie natomiast sytuacji,
                    > o ktorej pisal arcorns: ze padam na twarz, ale robie obiadek i ciasto, bo ma
                    > przyjsc moj facet. Gdybym padala na twarz, to moj facet nie tyle, ze by sie
                    > zadowolil kupnym ciastem i pierogami z garmazu, ale sam by po nie polecial do
                    > sklepu. A gdyby i on padal na twarz, to bysmy se zadzwonili po pizze albo
                    > chinczyka. I wlasnie o to chodzi - a nie o bzdurne przekonania, ze prawdziwa
                    > kobieta ma szacunek dla kazdego, ale nie dla siebie i dlatego jest 'dobra
                    > gospodynia'.


                    otóż to. tatuś twierdzi, ze chce wychować córkę tak, aby ona była szczęśliwa.
                    tylko jakoś uszło jego uwagi, że tresuje dziewczynę na Matkę Polkę, która z
                    40-stopniową gorączką będzie zaiwaniać w kuchni, bo mężuś lubi se pojeść. kto w
                    tym momencie jest dla tatusia ważniejszy? niedomagająca córka, czy kolo, który
                    nawet zięciem nie będzie, bo gó..ara za młoda jest? tatuś zamiast dziecko do
                    wyra wpakować żeby sie kurowało, jeszcze zadowolony, że tresura daje rezultaty.
                    rany... wyrabiając w dziewczynie przekonanie, ze ona, jej zdrowie, jej potrzeby
                    nie mają znaczenia w obliczu dobrego samopoczucia faceta... i tak rośnie kolejne
                    pokolenie kobiet, które w wieku 40 lat są zmeczone i sfrustrowane rolą wiecznej
                    służącej, ale nie mają odwagi się przyznać, bo przecież są "dobrymi
                    gospodyniami"... masakra...
                    • bitch.with.a.brain Re: Chyba rozumiem 01.07.07, 17:45
                      spokojnie,jego córka ma dopiero 12 lat, w tym wieku jeszcze tatuś może być
                      autorytetem. Za jakies 2-3 lata pewnie będzie ostatni osoba której zdanie bedzie
                      się liczyło.I córka odrzuci wszystkie teorie.
                      • johnny-kalesony Re: Chyba rozumiem 01.07.07, 21:42
                        No właśnie - dzieci wkraczają przecież w fazę buntu.
                        Ani chybi - żeby z feministyczną modą być w zgodzie - koleżanka przyprowadzi do
                        domu za rękę jakąś rozczohraną, nastoletnią fankę Kazi Szczuki w brudnych
                        gaciach, stanie w drzwiach i w te słowa wrzaśnie:
                        - Pacz tatuś! Tera to sie bedzie dziać! - po czym ustami swemi w tejże Kazi
                        skopiowanej usta się wpije ...

                        Ta dzisiejsza młodzeż ...



                        Pozdrawiam
                        Keep Rockin'
                        • gotlama Re: Chyba rozumiem 01.07.07, 22:00
                          Jasiu z Tobą to o wielkiej klasycznej literaturze chciałam korespondować.
                          A nie o buntach nastolatek, o których nie będąc nastolatką ani rodzicem
                          nastolatki tyle wiesz co ginekolog o tym, na ile przyjemne lub nieprzyjemne są
                          kopniaki potomstwa w siódnym miesiącu ciąży.
                        • gotlama Re: Chyba rozumiem 01.07.07, 22:12
                          Rech rech, na tej samej zasadzie przekory wyzwolona córcia może sprowadzić
                          ortodoksyjnego wahabitę i za zasłonki oznajmić,że odnalazła powołanie kobiety.
                          Ta dzisiejsza młodzież.....
                        • acorns Re: Chyba rozumiem 01.07.07, 22:13
                          A słoiczki ze swoimi wyskrobanymi płodami będzie sobie stawiać na półce nad
                          biurkiem :) A mnie uzyje w charakterze eksponatu na swoich gender studies jako
                          żywą skamieniałość męskiego szowinizmu :)
                          • gotlama Re: Chyba rozumiem 01.07.07, 22:20
                            Akornsik - wierzysz w dzieworództwo?
                            Albo w poczęcie z dwóch jajeczek ?
                            Bo naprawdę skończysz jako eksponat - żywa skamielina na gender wykładach ;).
                            • acorns Re: Chyba rozumiem 01.07.07, 22:37
                              No nie wierzę. I jeszcze jestem przeciw aborcji, nie lubię gejów i jakoś wolę
                              żeby moja kobieta zajęła się prowadzeniem domu zamiast pracy zawodowej. Chyba
                              zaraz się na Uniwerek zgłosżę, może dostanę etat eksponatu to sobie trochę
                              dorobię :) Jak dobrze zapłacą to mogę tam nawet wykładać :)
                              • bitch.with.a.brain Re: Chyba rozumiem 01.07.07, 22:46
                                wykładać możesz...książki na półki chyba.Od razu się męsko poczujesz,jak
                                prawdziwy, silny samiec
                  • acorns Re: Chyba rozumiem 01.07.07, 18:47
                    > Nie wyobrazam sobie natomiast sytuacji, o ktorej pisal arcorns: ze padam na
                    > twarz, ale robie obiadek i ciasto, bo ma przyjsc moj facet.

                    Ja jej przecież mówiłem że pojadę do cukierni i kupię. No ale dla niej to
                    obciach powitać gościa kupnym ciastem. Więc upiekła.
                    • gotlama Re: Chyba rozumiem 01.07.07, 20:42
                      To trochę jak sytuacja "choćbym miał zdechnąć, ale moja ukochana będzie mieć
                      taką biżuterię jak jej się podobała a nie jakąś imitację"
                      Może niewłaściwie stawiamy pytania - może nie powinniśmy się pytać, jak dalece
                      ktoś się chce poświęcić dla drugiej osoby, ale jak dalekiego poświęcenia ma
                      prawo ta druga osoba oczekiwać.
                      To zresztą nie dotyczy wyłącznie relacji damsko męskich, ale bardzo ogólnie
                      relacji ludzkich.
                      To normalne,że kochający się ludzie są gotowi wypruć sobie żyły dla tej drugiej
                      strony. Pytaniem jest na ile uczciwe jest przyjmowanie przez drugą stronę tej
                      gotowości jako coś absolutnie należnego i nie wymagającego takiej samej własnej
                      gotowości.
                      Z tego co pisałeś - u Młodej i Denisa ta gotowość jest z obydwu stron, więc
                      wszystko jest w porządku. Oby im to zostało na dalsze lata.

                      Wbrew temu, co sobie na temat feministek czasem pozwalasz wypisywać, większość
                      nie ma jedynie słusznej recepty na życie, za to staramy się pokazać Ci
                      niebezpieczeństwa związane z niektórymi stereotypowymi sposobami na życie.
                      • acorns Re: Chyba rozumiem 01.07.07, 22:29
                        > Z tego co pisałeś - u Młodej i Denisa ta gotowość jest z obydwu stron, więc
                        > wszystko jest w porządku. Oby im to zostało na dalsze lata.

                        A jest, owszem. Po prostu wszystko sprowadza się dotego że o związek trzeba
                        dbać. Wtedy z pieczenem ciasta jak była w kiepskim stanie mogła odpuścić.
                        Naprawdę nikt by do niej pretensji nie miał że ciasta nie ma. Nikt tego od niej
                        by nie oczekiwał a najmniej jej chłopak. On by w nocy w najgorszą burzę, ulewę
                        osiodłał konia i pojechał do nocnego żeby jej kupić coś do jedzenia jakby była
                        chora. Oboje są młodzi, mają czas się nauczyć tego wszystkiego i nie wypruwać
                        sobie żył jeśli nie ma takiej potrzeby.

                        > Wbrew temu, co sobie na temat feministek czasem pozwalasz wypisywać, większość
                        > nie ma jedynie słusznej recepty na życie, za to staramy się pokazać Ci
                        > niebezpieczeństwa związane z niektórymi stereotypowymi sposobami na życie.

                        Nie wiem czy ja kiedykolwiek spotkałem prawdziwą feministkę. Nie odróżnię chyba
                        prawdziwej od fałszywej. Jednak po lekturze tego wątku dowiedziałem się że
                        facet który nie gotuje bo nie chce/nie lubi/nie umie jest zakompleksionym
                        prymitywem co uważam za stereotyp. Każdy ma jakieś steeotypy i nie ma sensu
                        działanie na zasadzie widzieć pyłek w oku brata, ale belki w swoim już nie.
                        • bitch.with.a.brain Re: Chyba rozumiem 01.07.07, 22:46
                          Jak ktoś nie gotuje to jest sprytnym leniem,który się umie tak ustawić,ze go
                          inni karmią:)
                • acorns Re: Chyba rozumiem 01.07.07, 02:45
                  > chyba chodzi Ci o to, żeby córka uniknęła zbędnych problemów w życiu. Żeby
                  > nie miała kłopotów w relacjach męsko-damskich a jednoczesnie pozostała silną
                  > osobowością.

                  Dokładnie tak :)

                  > No jestem ale nie muszę tym walić jak cepem w głowę.

                  O to chodzi. Tak jak ja nie muszę każdego po kolei oklepać żeby pokazać wszem i
                  wobec że jestem silny i umiem się bić.

                  > Mogę sama pomalować pokój? Mogę ale po cholerę skoro mężczyzna zrobi to
                  > szybciej, sprawniej i mniej się zmęczy.

                  Takie rzeczy jak malowanie pokoju, gotowanie, sprzątanie, robienie zakupów,
                  kładzenie kafelków czy cokolwiek innego to jest sprawa indywidualnych ustaleń
                  każdej pary. Albo potrafią się dogadać albo nie potrafią. Jak nie potrafią to
                  nie są dla siebie stworzeni. Właśnie trwają prace wykończeniowe domowego basenu
                  który postanowiłem zbudować własnymi siłami dzięki czemu kosztował dość tanio.
                  Malowaniem zajmują się dziewczyny. Jak pomalują tak będzie. Teraz to mogą sobie
                  i miesiąc czasu malować. Im szybciej pomalują tym szybciej będzie można z
                  basenu korzystać. Niby to typowe męskie zajęcie, a jednak robią to dziewczyny.
                  Ja za to bardzo niechętnie pozwalam dziewczynom na pieczenie mięsa. Nigdy nie
                  udało im się zrobić tak jak należy. Nawet zwykłego królika nie potrafią
                  oskórować, wypatroszyć, nadziać, przyprawić i upiec. Zawsze im coś nie wyjdzie.
                  Dlatego robię to sam. One nie mają podejścia do tego tematu. Im to nie wyjdzie
                  jak należy, bo trzeba odkroić kawałek surowego mięsa, przeżuć i zjeść żeby
                  wiedzieć jak to przyprawić, ile posolić itd. A one prędzej puszczą pawia na pół
                  ściany i cały blat niż wezmą do ust surowe mięso :) Tak więc przyrządzanie
                  mięsa pozostaje dla mnie.NIE ISTNIEJE jedyny słuszny podział obowiązków. Jak ja
                  nie chcę gotować to szukam sobie takiej kobiety, która chce gotować. Jak
                  kobieta nie chce gotować to szuka sobie faceta który albo lubi gotować albo
                  będzie w stanie razem z nią zarobić tyle żeby ich było stać na gosposię. Facet
                  który chciałby mieć ugotowane niekoniecznie musi być prymitywem i prostakiem
                  jak to ktoś wcześniej napisał. Może po prostu nie lubi gotować albo chciałby
                  gotować, ale nie ma do tego predyspozycji jak np. chłopak Młodej. Jak on coś
                  zaczyna działać w kuchni to lepiej od razu ogłosić mobilizację w okolicznych
                  jednostkach Straży Pożarnej. No ale gotowanie stalo się dla feministek symbolem
                  męskiej dominacji nad kobietą stąd to zacietrzewienie. Tak myślę.

                  > Dom i praca - różne światy. Dom nie może być miejscem rywalizacji "moje
                  > lepsze niż twoje" czy "kto jest bardziej samowystarczalny".

                  Dokładnie. A poza tym jak to obiektywnie ocenić czy ja lepiej prowadziłem
                  wywrotkę ze żwirem czy moja ex lepiej zarządzała zespołem pracowników?
              • karolana Re: Sam sobie zaprzeczasz 30.06.07, 13:08
                Nie wolno patrzeć na meżczyzn "z góry" z przeświadczeniem o
                > tym że jest od nich lepsza, mądrzejsza, zaradniejsza i w ogóle super (nawet
                > jeśli to prawda),

                ty nie jarzysz, prawda??

                > Czyli gdybym był Twoim mężem to po powrocie z pracy katowałabyś mnie
                > filozoficznymi dysputami na tematy egzystencjalne?

                no i miałam rację, ty KOMPLETNIE nie jarzysz o co kaman!! po pierwsze primo z
                taką filozofią na temat postrzegania kobiety nie miałbyś najmniejszych szans sie
                do mnie zbliżyć (chociaż mam długie włosy, chodzę czasem w sukienkach i lubię
                gotować) a po drugie primo, gdybyś był moim mężem nie pieprzyłbyś takich głupot,
                a to, co robilibyśmy po powrocie z pracy zależałoby od tego kto kiedy wraca i
                co które ma do zrobienia. feministki mają normalne zycie i normalne sprawy, w
                tym rodzinne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka